Cześć dziewczyny
Ciąża przebiega mi w miarę bezproblemowo. Miałam za nisko łożysko i musiałam na siebie uważać (nie mogłam nosić małej), ale teraz już się podniosło i twierdzą że nie ma zagrożenia. Poza tym mam anemię, ale to nie groźne, w pierwszej ciąży też miałam.
Do wyprawki Juli dopisałabym jeszcze kocyk dla dziecka, bo w szpitalu dostałam tylko ręcznik do przykrycia małej (ja miałam też rożek, ale rodziłam zimą) i szlafrok. No i mi 2 piżamy nie starczyły, bo pobrudziłam, a wiadomo, że nie chciałam chodzić w takiej brudnej. Podkłady też miałam tena lady, ale ich nie polecam, bo kupiłam takie z siateczką i szwy mi się o nią zahaczały. Nic przyjemnego, zaraz po powrocie do domu mój kupił inne.
Co do karmienia piersią, to ja się nie nastawiam na tak, ani na nie. W poprzedniej ciąży wydawało mi się to takie oczywiste, że będę karmić piersią, a potem okazało się, ze wcale to nie jest takie proste... Zaraz po porodzie miałam problem z pokarmem, mała była przystawiona od razu, a mleka nie było... Przez noc położne budziły mnie co godzinę, żebym przystawiała małą i pobudzała piersi... Potem już w domu wstawałam do małej co chwilę, bo się nie najadała. Całe dnie praktycznie wisiała na cycku... Brodawki poranione i bolesne, mimo że dobrze ją przystawiałam. Byłam wyczerpana... Jak się okazało, że zamiast przybierać na wadze, ona traci- za namową położnej wysłałam mojego do apteki po butelkę i mleko. No i mała zaczęła ładnie przesypiać, przybierała prawidłowo, a ja miałam więcej siły.
Zobaczymy jak to będzie. Ja na pewno będę próbowała karmić piersią, ale jakby znów były jakieś problemy, to bez żalu przejdę na mleko modyfikowane. W domu będzie jeszcze drugie małe dziecko, więc nie będę mogła sobie pozwolić na leżenie w łóżku i karmienie bez przerwy. No ale może druga córcia będzie mniej problemowa ![]()