A co do nierówności - istniała, istnieje i będzie istnieć. Ja będąc mężczyzną nie dostąpię zaszczytu macierzyństwa, zaś kobieta nie dostąpi bycia ojcem. TO NIERÓWNOŚĆ ZASADNICZA i nie zapowiada się żeby ten stan rzeczy miał ulec zmianie.
131 2013-12-13 13:33:46 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 13:34:10)
Podobne tematy
132 2013-12-13 13:38:49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-13 13:50:09)
Sa "lepszymi kierowcami" poniewaz jezdza mniej brawurowo tym samym w mniejszym stopniu narazaja pacjentow, lekarzy i postronne osoby na wypadki.
I w tym wypadku nie chodzi o umiejetnosci tyllko o pewne zachowania typowo "meskie".
Kobiety i mezczyzni o tych samych kompetencjach zachowuja się w okreslonych warunkach inaczej. W warunkach stresowych przez mezczyzn przemawia samcza brawura - okazuje się, ze zbyt wielu kierowcow wykazuje chec bycia "supermenem" i czasem konczy się to tragicznie. Natomiast kobiety sa po prostu ostrozniejsze i powoduja mniej wypadkow.
I o dziwo - mimo, ze jezdza ostrozniej wcale nie znaczy gorzej - na smiertelnosc pacjentow to negatywnego wplywu nie ma.
------
Luc, w Pl to w ogole jakikolwiek pomysl, nowe wyzwanie i akceptacja pewnych faktow i stanow to wchodzi w zycie z trudem, opornie i przy sprzeciwie tlumow. Nie jestesmy otwarci jako spoleczenstwo. Zawsze gdzies na koncu Europy. I mnie się to nie podoba.
Sprawa gender samma w sobie mnie nie obchodzi - bo i Polske i wychowanie dzieci mam za soba. Ale wciaz się czuje jakbym pochodzila z mentalnej prowincji Europy.
A już w stosunku do dzieci to w ogole jakas paranoja. Wczesniejsze rozpoczecie nauki - nie. Gender - nie. A czy. Chociaż raz jak kraj mozemy być na tak? Niech to nie bedzie ggender, niech to bedzie cokolwiek innego, ale niech się chociaż raz cos UDA zrobic bez krucjat przeciwko.
A ja miałam "tradycyjny" podział na zajęciach z techniki i bardzo mi to przeszkadzało. Chłopaki robili jakieś bajery techniczne, co ja zawsze uwielbiałam, a nam dziewczynkom kazali robić kanapki i dziergać na drutach... co również mi się podobało, ale nie aż tak jak skręcanie karmników. I miałam kolegów, którzy marudzili na skręcanie karmników, bo woleliby robić na drutach.
Nie rozumiem takiego sztywnego podziału narzucanego odgórnie przez szkołę wyłącznie na podstawie przynależności do którejś z płci.
Z tym się można zgodzić, chociaż akurat mam inne doświadczenia. W mojej szkole zarówno chłopcy jak i dziewczęta musieli zrobić lampkę na biurko (nienawidziłam tego), gotować (takoż) czy przyszywać guziki (ujdzie). Tak samo (lub podobnie) było w szkole moich dzieci.
Zgadzając się z tym, że tych umiejętności można uczyć jednych i drugich, zauważam - ponownie - że do tego ideologia gender nie jest potrzebna.
134 2013-12-13 13:44:14 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 13:44:48)
A to są lepszymi kierowcami na składach tzw. wyjazdowych, czyli do przypadków nienagłych.
W przypadkach nagłych, gdy zaczyna wiązać zasada złotej godziny spokojna jazda może oznaczać śmierć dla pacjenta.
Więc ta ocena jest relatywna - zależna od okoliczności.
P.S. znasz może statystyki wypadków karetek pogotowia w W. Brytanii z uwzględnieniem płci kierowcy, rodzaju wezwania, warunków atmosferycznych, stanu nawierzchni, pory dnia i nocy, nasilenia ruchu.
I statystyki śmierci pacjentów po spóźnionej interwencji lekarskiej z uwzględnieniem tych samych czynników?
I nie pytam z przekąsem tylko z czystej ciekawości.
Anemonne napisał/a:A ja miałam "tradycyjny" podział na zajęciach z techniki i bardzo mi to przeszkadzało. Chłopaki robili jakieś bajery techniczne, co ja zawsze uwielbiałam, a nam dziewczynkom kazali robić kanapki i dziergać na drutach... co również mi się podobało, ale nie aż tak jak skręcanie karmników. I miałam kolegów, którzy marudzili na skręcanie karmników, bo woleliby robić na drutach.
Nie rozumiem takiego sztywnego podziału narzucanego odgórnie przez szkołę wyłącznie na podstawie przynależności do którejś z płci.Z tym się można zgodzić, chociaż akurat mam inne doświadczenia. W mojej szkole zarówno chłopcy jak i dziewczęta musieli zrobić lampkę na biurko (nienawidziłam tego), gotować (takoż) czy przyszywać guziki (ujdzie). Tak samo (lub podobnie) było w szkole moich dzieci.
Zgadzając się z tym, że tych umiejętności można uczyć jednych i drugich, zauważam - ponownie - że do tego ideologia gender nie jest potrzebna.
mysmy mieli to samo, cala klasa albo dlubala przy kabelkach albo smazyla nalesniki. Nie byly to zajecia uczace ideologii gender tylko z zakresu "jak sobie radzic w zyciu i nie miec dwoch lewych rak".
Sa "lepszymi kierowcami"
Kobiety i mezczyzni o tych samych kompetencjach zachowuja się w okreslonych warunkach inaczej.
kobiety sa po prostu ostrozniejsze i powoduja mniej wypadkow.
Chwała Bogu - zauważasz różnice między męskimi a żeńskimi zachowaniami ![]()
Chociaż zapewne zwolennicy gender, inaczej by wyjaśnili przyczyny ![]()
137 2013-12-13 13:57:48 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 13:58:31)
A i przydałyby się jeszcze dane na temat zachowania innych kierowców, stanu technicznego pojazdów, ilości kobiet i ilości mężczyzn zatrudnionych jaki kierowcy i danych względnych (tj. liczba wypadków na 100 kobiet i na 100 mężczyzn zatrudnionych).
Ale wciaz się czuje jakbym pochodzila z mentalnej prowincji Europy.
Nigdy się tak nie czułam, nawet mieszkając w USA.
A czy. Chociaż raz jak kraj mozemy być na tak?
Takie myślenie jest - bez urazy - bezsensowne. Być na "tak" tylko dla samego faktu?
Trzeba się zgadzać tylko wtedy gdy to ma sens.
Odrzucać, gdy sensu nie ma.
Takie stanowisko jest wyraziste.
Zgadzać się bo tak zgodzili się inni, jest owczym pędem. Ja tego właśnie nie lubię ![]()
Cynicznahipo napisał/a:A jako, że jestem za wolnym wyborem, nikomu swojej ideologii nie wciskam.
Paradoksalnie i zapewne wbrew sobie, podałaś właśnie jeden z trafnych argumentów przeciwko
Między innymi o to chodzi: o nie wciskanie ideologii.
Ideologia gender jest wciskana, powoli, od lat. Nie mylmy jej też z równouprawnieniem kobiet, z klasycznym feminizmem, bo dziś to już wyłącznie zasłona dymna.
Ja się nie opowiedziałam ani za, ani przeciw ideologii gender.
Ja się nie opowiedziałam ani za, ani przeciw ideologii gender.
W pewnym sensie, bo użyłaś argumentu "przeciwko" ![]()
Intuicyjnie odczuwasz, tak jak i niektórzy inni, opór przeciwko "wciskaniu ideologii".
Sa "lepszymi kierowcami" poniewaz jezdza mniej brawurowo tym samym w mniejszym stopniu narazaja pacjentow, lekarzy i postronne osoby na wypadki.
I w tym wypadku nie chodzi o umiejetnosci tyllko o pewne zachowania typowo "meskie".
Kobiety i mezczyzni o tych samych kompetencjach zachowuja się w okreslonych warunkach inaczej. W warunkach stresowych przez mezczyzn przemawia samcza brawura - okazuje się, ze zbyt wielu kierowcow wykazuje chec bycia "supermenem" i czasem konczy się to tragicznie. Natomiast kobiety sa po prostu ostrozniejsze i powoduja mniej wypadkow.
Oj gdybyż to było prawdą byłbym szczęśliwy. Niestety u siebie w domu mam tak, że mój jedyny incydent w karierze kierowcy, to rozjechany kot (a zapewne kotka), który mi trochę poturbował chłodnicę i plastiki oraz nastoletnia idiotka, która mając czerwone światło na przejściu wbiegła mi pod koła. Na szczęście dla niej jechałem ze 20 km/h więc wyszła z tego bez szwanku w przeciwieństwie do mojego samochodu. Natomiast mojej żonie, a to pomylił się gaz z hamulcem i wjechała w ścianę, a to wymusiła pierwszeństwo na skrzyżowaniu i skasowała ćwierć samochodu sobie i tym drugim, a to o coś się obciera i cały samochód jest porysowany. Kiedy jedzie ze mną jako pasażer ciągle krytykuje mnie, że jadę za wolno, że czemu jadę tędy, a nie tamtędy, a tu patrz co ten idiota robi... Kiedy sama prowadzi, a ja jestem pasażerem buzia się jej nie zamyka tak najeżdża na innych kierowców. Mimo, że dużo jeździ od coś 5 lat, to nadal parkowanie zajmuje jej ze 3 razy więcej czasu niż mnie, a po jeździe miejskiej po pagórkowatym terenie śmierdzi sprzęgło.
A ja facet ogólnie niewiele przekraczam ograniczenia prędkości za to umiem jeździć dynamicznie nie hamując ruchu innym. Tzw. samcza brawura wyciągnęła mnie z paru krytycznych sytuacji, bo dała mi ona możliwość instynktownej kalkulacji szans i podjęcia ryzykownej i agresywnej decyzji, która wyciągała mnie z pewnego wypadku. Zawinionego oczywiście przez kogoś innego. Owszem zdarza mi się za kółkiem ryzykować ale jest to ryzyko skalkulowane.
Ogólnie byłbym daleki od przypisywania jakichś umiejętności za kółkiem do płci, a raczej do jednostek. Chociaż jak robiłem kurs na prawo jazdy daaaawno temu, to mój pan instruktor ani mnie, ani moim kolegom nie dał wyjeździć za kółkiem więcej jak 10 h, bo pozostałe 10 jak mówił musi oddawać dodatkowo dziewczynom, a w y chłopaki przecież jeździć umiecie... ![]()
Snake co nie znaczy, że nie ma kobiet które są świetnymi kierowcami.
Snake, ale ja pisałam o zawodowych kierowcach ambulansów pogotowia ratunkowego nie o twojej żonie - chyba, ze ona też jest zawodowym kierowcą. To nie są moje własne spostrzeżenia.
Z resztą okazuje sie, że kobiety prowadzące ciężarówki też powodują mniej wypadków
nie zawsze szybciej znaczy lepiej ![]()
144 2013-12-13 18:49:02 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 18:49:37)
Inceni to ja Ci szybko wyjaśnię ten fenomen. Przyczyną dla których kobiety - zawodowi kierowcy powodują mniej wypadków jest niewielka ich liczba. Mało kobiet jest zawodowymi kierowcami wiec mało kobiet powoduje wypadki - proste??
W liczbach względnych - jak podaje Vademecum biegłego ds. wypadków drogowych wydanego przez Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Shena liczba wypadków powodowanych przez kobiety - zawodowych kierowców jest NIEZNACZNIE WYŻSZA.
Co nie zmienia faktu, że przykład z żona był wybitnie nietrafiony.
Inceni to ja Ci szybko wyjaśnię ten fenomen. Przyczyną dla których kobiety - zawodowi kierowcy powodują mniej wypadków jest niewielka ich liczba. Mało kobiet jest zawodowymi kierowcami wiec mało kobiet powoduje wypadki - proste??
W liczbach względnych - jak podaje Vademecum biegłego ds. wypadków drogowych wydanego przez Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Shena liczba wypadków powodowanych przez kobiety - zawodowych kierowców jest NIEZNACZNIE WYŻSZA.
Co nie zmienia faktu, że przykład z żona był wybitnie nietrafiony.
A czy eksperci brali pod uwagę na podział kierowca zawodowy - kierowca zawodowy pojazdu uprzywilejowanego? Bo ja piszę cały czas o kierowcach-kobietach ambulansów pogotowia ratunkowego - a nie o kierowcach-kobietach w ogóle. Kobiety mniej szarżują a co za tym idzie powodują mniej wypadków kierując KARETKĄ POGOTOWIA a nie samochodem w ogóle. Bo nie chodzi tylko o to, żeby pacjenta dowieźć do szpitala w 5 minut, ale też o to, by po drodze nikogo nie zabić ani nie zranić. No i tak się składa, że według tamtych badań okazało się, że kobiety są sprawcami mniejszej ilości wypadków. I zaczęto je chętnie przyjmować na te stanowiska.
146 2013-12-13 20:23:20 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 20:31:12)
Tak. To dość szczegółowe badania.
Poza tym nie zapominaj, że w tej kategorii kierowca lepszy/gorszy to pojęcie bardzo względne.
Na pewno kobiety prowadzą ostrożniej - co czasami też może być przyczyną wypadku.
Na pewno kobieta, która z definicji prowadzi ostrożniej nadaje się jako kierowca tzw. zespołu wyjazdowego.
Natomiast ostrożny kierowca zespołu tzw. R to już zagrożenie dla pacjenta. Wiesz tu ciężko to wyważyć bo wyjazd R = złota godzina, czasami jak pacjent dotrze minutę, dwie później do szpitala to już po ptokach.....więc tu ciężko mówić o tym który kierowca jest lepszy.
Natomiast to o czym piszesz - obawiam się, że to ideologia. Jak mówię w zespołach poniżej R kobieta kierowca ok. W zespołach kierowanych do pacjentów złotej godziny przyjazd minutę za późno to tak jakby karetki w ogólne nie było.
Wiesz kiedyś ktoś sobie wymyslił, że kobieta może służyć w SAS i służą - w zespołach pomocniczych ale nikt już nie przyjmuje kobiety na operatorów - dlaczego bo kobieta komandos to 65 % normalnego żołnierza a na operacji specjalnej trzeba taką niańczyć. Ale świetnie się nadaje do logistyki i kilku innych rzeczy.
Jesteśmy różni i dlatego mamy różne role. I to nie jest wada tylko najbardziej optymalne wykorzystanie cech wrodzonych. A gender to zaprzeczenie tej zasady. TO CO NAPISZĘ TO DESTYLAT, wykorzystanie reductio ad absurdum.
Zgodnie z ideologią gender faceta 190 cm 100 kg, który uwielbia się bić należy skierować do szydełkowania a drobną kobietkę do podnoszenia ciężarów. Żadna z tych osób nie będzie dobra w tym co robi.
147 2013-12-13 20:33:16 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-13 20:40:29)
Adam, czy tylko ja mam takie wrażenie, czy czasem ludzie zwracają ci uwagę, że próbujesz uparcie się doszukiwać dziury w całym?
Natomiast ostrożny kierowca zespołu tzw. R to już zagrożenie dla pacjenta. Wiesz tu ciężko to wyważyć bo wyjazd R = złota godzina, czasami jak pacjent dotrze minutę, dwie później do szpitala to już po ptokach.....więc tu ciężko mówić o tym który kierowca jest lepszy.
Czy ty dostrzegasz kwestię bezpieczeństwa? O TYM TU MOWA.
Nie sztuką jest zmieścić się w 5 minutach i po drodze zabić trzy osoby! O To tu chodzi! Jakie znaczenie ma dowiezienie pacjenta skoro odbędzie się to kosztem jeżeli nie życia, to zdrowia przypadkowego pieszego czy kierowcy innego pojazdu?
To nie były MOJE spostrzeżenia - tylko specjalistów, którzy się ta kwestią zajmowali i to im wyszło, że OPŁACA się zatrudniać kobiety jako kierowców karetek, bo się sprawdzają i to w wielu kwestiach lepiej niż mężczyźni. A skoro doszli do takiego wniosku to chyba mieli podstawy?
A mnie jest szczerze mówiąc wszystko jedno czy ty to przyjmiesz do wiadomości, czy przeszukasz wszystkie dostępne ci źródła, żeby mi udowodnić, że się mylili.
Mnie wystarczy fakt, że kobiety są TU chętnie do ambulansów zatrudniane .
Koniec off top,
148 2013-12-13 20:38:55 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 20:42:21)
Wiesz od kiedy brytyjscy specjaliści zakazali publikować policji dane na temat pedofilii jakoś im nie wierzę. Z tych statystyk wychodziło, że 2 % homoseksualistów odpowiada za 45 - 50 % przypadków pedofilii - tak dla jasności.
Inceni - wybacz ale zarówno studia, które skończyłem, jak i praca sprowadza się do szukania dziury w całym.
No i gdyby kiedyś jedna małpa na drzewie nie zaczęła szukać dziury w całym to pewnie do dziś siedzielibyśmy na drzewie. Inna sprawa, że ta małpa pewnie była facetem - bo to niestety akurat nasza wada/zaleta (zależy od sytuacji). Kobiet są bardziej podatne na autorytet i wpływ zewnętrzny. W sumie nie bardzo wiadomo dlaczego - pewnie jakiś mechanizm ułatwiający zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom.
Poza tym słowo OPŁACA - z tego co pamiętam takie eksperymenty są dotowane - wiec racja OPŁACA SIĘ.
149 2013-12-13 20:42:45 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-13 20:50:05)
Rozumiem, ze jako człowiek tak wykształcony powinieneś też wiedzieć, ze słowo "opłaca" nie dotyczy tylko finansów.
A tą wypowiedzią;
Zgodnie z ideologią gender faceta 190 cm 100 kg, który uwielbia się bić należy skierować do szydełkowania a drobną kobietkę do podnoszenia ciężarów. Żadna z tych osób nie będzie dobra w tym co robi.
pokazałeś, ze kompletnie nie rozumiesz koncepcji gender.
Ale mam dość rozmowy z tobą, wybacz, bo czuję się jakbym waliła głowa w ścianę.
Człowieku, ty nie jesteś małpą-odkrywca, tylko małpa, która szuka dziury w całym, żeby broń boże nie zejść z drzewa, bo sobie łapy o źdźbła trawy pokłuje!
Idę stąd, bo normalnie na bana zaraz zapracuję
(W takich momentach żałuję, że jestem niewierząca, bo chociaż mogłabym się pomodlić o cierpliwość do ciebie... )
Wiesz Inceni - jakoś tak moje doświadczenie wskazuje, że jak się mówi, że w medycynie coś się OPŁACA to jakoś dziwnie kojarzy mi się to z pieniędzmi.....
Co do problemu nie mówię, że 20% kobiet kierowców ambulansów nie jest równie dobra jak mężczyźni, ale to może być max 20% - reguła Pareto w tej dziedzinie też działa.
151 2013-12-13 20:50:30 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 20:53:16)
Ale wybacz - to o małpie bardzo fajne;) Można mieć różne poglądy czy się sprzeczać i sobie pożartować;)
Ja tam nie widzę powodów do bana;D
A co do koncepcji gender - masz rację kompletnie jej nie rozumiem. Ot choćby podstawowe założenia teoretyczne gender:
1. płeć i seksualność jest zmienna i płynna, nie jest uwarunkowana biologicznie i jest przedmiotem decyzji człowieka;
2. homoseksualizm jest wrodzony i nie może być w żaden sposób zmienny.
Zapewniam Cię, że te dwa twierdzenia pozostają ze sobą w sprzeczności i oba są nieprawdziwe. Dlatego gender jest ideologią i to w tym pejoratywnym sensie.
Nie, ty po prostu nie możesz w to uwierzyć, że kobieta może być w tej kwestii LEPSZA.
![]()
Ależ może być lepsza - co więcej jest lepsza. Kobieta jest mistrzynią świata w programowaniu najbardziej skomplikowanego komputera jaki na świecie wymyślono - DZIECKA.
No i podsumowałeś wątek pięknie. Sprowadziłeś kobietę do roli inkubatora...
I tego już komentować nie będę ![]()
155 2013-12-13 20:58:57 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 21:02:17)
Jak Twoim zdaniem dawanie życia jest czymś deprecjonującym to wybacz no comment....
A swoja drogą to Ty musisz mieć potężne kompleksy
156 2013-12-13 21:06:15 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-13 21:09:24)
"Dawanie życia"?
Kobieta zostaje po prostu zapłodniona.
Ciekawe czy tak samo byś wychwalał gdyby każdy twój orgazm mógł się zakończyć chodzeniem 9 miesięcy z brzuchem?
To nie jest żaden zaszczyt tylko proces biologiczny na który nie mamy zadnego wpływu. Kobieta, która nie ma dzieci i nigdy nie użyła swojej macicy w celu dla niej przeznaczonym jest dokładnie taką samą kobieta, jak ta, która urodziła 12 dzieci.
Po prostu tę drugą ktoś 12 razy zapłodnił.
A urodzić 12 potomstwa potrafi byle mysz.
_________
Kompleksy? Tak, oczywiście, ze mam kompleksy.
Mam jeszcze z 15kg nadwagi i nie umiem tańczyć.
Ale Ty masz kompleksy - trzeba było tak od razu.
158 2013-12-13 21:17:57 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-12-13 21:19:27)
To, ze kolezanka ma kompleksy bo nie umie tanczyc nie ma nic wspolnego z jej wypowiedziami - nie widze w nich zadnych kompleksow , ani nawte glupoty bo sa logiczne i konkretne.
I napisala takze oczywista prawde na temat ciazy i rodzenia - to nie jest wielka sztuka tylko czesc natury jak umieranie albo uprawianie seksu i nikt nie klasze 'wow umarles teraz jestes prawdziwym czlowiekiem' - to tak samo glupie jak z ta prawdziwa kobieta i jej wartoscia bo urodzila. Matka dla mnie to kobieta co umie dziecko wychowac, a nie kazda ktora rodzi
159 2013-12-13 21:21:08 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 21:21:44)
Przepraszam a czy ja pisałem o rodzeniu czy o programowaniu - proponuję zajrzeć na sam początek naszego przekomarzania;)
Jakby były problemy z odczytaniem metafory: programowanie = wychowanie.
Kompleksy?
Nie, kochany. Nie mam kompleksów, bo nie jestem "dawczynią życia".
Jakbyś jeszcze tego nie dostrzegł (a skoro twierdzisz, ze jesteś lekarzem, to jednak powinieneś ) to nie można zostać "dawczynią życia" bez mężczyzny. Jakkolwiek by na to nie patrzeć nie rozmnażamy się przez pączkowanie.
Więc jakiekolwiek ochy i achy nad macierzyństwem są tylko "nagroda pocieszenia".
I owszem, mam kompleksy jak rozmawiam z takimi facetami jak ty, którzy niby dają kobiecie równe szanse, ze jak chce, to może, ale tak w ogóle, to powinna się zająć rodzeniem dzieci, bo do tego została skonstruowana...
A ojciec to co? nie programuje dzieci? Moze byc w tym lepszy niz matka.
Gdybym ja miala programowac dziecko to pewnie zostaloby samobojca, albo narkomanem z nerwica lekowa.
162 2013-12-13 21:26:18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-13 21:28:16)
Przepraszam a czy ja pisałem o rodzeniu czy o programowaniu - proponuję zajrzeć na sam początek naszego przekomarzania;)
Jakby były problemy z odczytaniem metafory: programowanie = wychowanie.
Fakt, źle to odczytałam.
Nie dostrzegłam tego, bo (...sorry, ale w jakim świecie ty zyjesz? Arabii Saudyjskiej?...) ... bo W MOIM ŚWIECIE dziecko "programuje" zarówno matka jak i (Supraaaajs!) OJCIEC!
Zaskoczony? Tak! Wychowywać dziecko MOŻE również ojciec!
Otóż, moja małpko, pora zejść ze swojego drzewka, bo ci umykają podstawowe zagadnienia ![]()
_________________________
A tak na zakończenie - dla mnie osobiście jesteś żywym przykładem na to dlaczego gender do szkół wprowadzić się POWINNO....
Amen.
O jakim wieku dziecka mówimy. Matryca emocjonalna, najbardzej elementarny program dziecka kształtuje się do 3 roku życia. W tym czasie dziecko nie funkcjonuje w triadzie matka - dziecko - ojciec a w diadzie matka - dziecko ojciec jest trochę na zewnątrz systemu i ma zagwarantować szeroko rozumianą ochronę.
Większą rolę odgrywa gdzieś od 7 roku życia - stąd wspólny dla każdej kultury rytuał przejścia w tym wieku - ale on zaspokaja tylko część kompetencji.
Gdybyś Ty miała programować dziecko - o ile nie zamroczysz się alkoholem lub narkotykami - albo nie zaczadzisz mózgu jakimiś głupkowatymi poglądami Twój hipokamp świetnie sobie z tym poradzi.
Wiesz kobiety mają np. zaskakującą zdolność wyprzedzania języka dziecka o mniej więcej 3 miesiące. Przez co dziecko uczy się mówić nie od ojca ale od matki - naśladuje jej mowę, która jest na poziomie dla dziecka do opanowania. Patrząc na kobietę no prostu cud natury tak doskonałego stworzenia to chyba nie widziałem.
No chyba żeby przyjąć za właściwe słowa Wieniawy Długoszewskiego: Bo gdy na sercu ułana położysz dłoń, na pierwszym miejscu panna. Przed panną tylko koń.
164 2013-12-13 21:34:37 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 21:36:15)
Wybacz ale nie załapałaś o czym piszę. Uwierz do 3 roku (okres tworzenia się podstawowego najważniejszego programu) rola ojca jest znikoma. To kwestia więzi biologicznej. Facet może na uszach stawać i klaskać nogami - niewiele zdziała. Powód: BRAK DOSTĘPU.
Wiesz kobiety są dla mnie totalnie zaskakujące - z jednej strony genialnie czytają ludzi z drugiej czasami tak łatwo im coś włożyć do głowy.
P.S. Małpka, która wymyśliła to co napisałem nazywa się Maria Orwid;) Więc może to Panią Profesor należałoby zgrenderować.
Inceni a czy grender wprowadzamy kompletne - razem z pochwałą Papki Morozowa czy ten element ideologii sobie odpuszczamy??
165 2013-12-13 21:42:48 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-12-13 21:45:29)
"Gdybyś Ty miała programować dziecko - o ile nie zamroczysz się alkoholem lub narkotykami - albo nie zaczadzisz mózgu jakimiś głupkowatymi poglądami Twój hipokamp świetnie sobie z tym poradzi. "
Nie biore narkotykow, nie pije alkoholu, nie pale nawet papierosow.
Musisz pojac, ze nie kazda osoba 'swietnie sobie poradzi' bo ja np wogole nie nadaje sie na matke i pewnie bilabym dziecko, albo pozwalabym mu plakac godzinami gdybym nie mogla miec nianki ktora zajmowalaby sie 24h na dobe.
A jesli dziecko nie ma matki, tylko ojca? to co ? jest w sumie samo do ktoregos roku zycia, bo tatus nie istnieje w jego zyciu ?
Poza tym co jest kwestia biologiczna? Ta wiez miedzy matka a dzieckiem? A jak jest adopcja ze wskazaniem i rodzice przyszywani dostaja noworodka to co?
Tak nie istnieje jest rozpoznawany jako jednostka zaprzyjaźniona ale dla tworzenia programu nie ma większego znaczenia. Inna sprawa, że biologia ma tutaj pewne wyjścia awaryjne i to stosowane powszechnie w świecie zwierzęcym - MAMKI. Dopiero w trzeciej kolejności substytutem matki będzie ojciec.
Ale ja wierzę w to co piszesz. Problem w tym, że Twój hipokamp w to nie wierzy.
Nie tak latwo wlozyc cos kobiecie do glowy skoro Tobie nie wychodzi wlozyc cos do glowy Iceni.
To, ze bierze sie poprawke na czyjas plec jest czesto bledne.
Jak jestem kobieta to mysle tak czy siak i postepuje tak czy inaczej i nie umiem tego czy tamtego.
Mam talent do rozgryzania i manipulowania i wiem, ze zakladanie czegos takiego z gory to blad na ktorym czesto ludzie polegaja.
Patrza np na mnie i widza kobiete i w zwiazku z tym proboja sposobow na kobiete w takim i takim wieku, podczas gdy nigdy nie wiesz co siedzi w srodku w tym mozgu, ktory u kazdego jest tak samo miekki i soczysty i szary
168 2013-12-13 22:06:15 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-13 22:11:04)
To dowodzi tylko braku umiejętności. W sumie to śmieszne ale jednym ze skutków ubocznych (A MOŻE GŁÓWNYCH?) genderyzmu jest zanik zdolności płci wpływania na siebie.
A to bardzo korzystne dla homosiów. W sumie wiesz dziewczynki gdzieś w wieku 12 - 14 lat są bardziej dojrzałe od chłopców. Tworzy się naturalna segregacja i pewna niechęć. I wtedy wchodzą edukatorzy seksualni i opowiadają coś o homo niewiadomo i co któryś chłopiec staje się świeżym mięskiem. Bardzo prosty mechanizm manipulacyjny.
Poza tym wychodzisz z błędnego założenia. Ja nie chcę Incei przekonywać. Ja z nią jedynie wymieniam poglądy. Jakbym chciał ją przekonać na pewno nie działałbym bezpośrednio. W przekonywaniu o wiele lepiej działa taktyka pośrednia.
169 2013-12-17 08:33:42 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2013-12-17 08:34:38)
fajka2 napisał/a:mnie na technice uczono sklejania modeli statków chociaż jestem dziewczynką, a moi koledzy piekli ciasta. pamiętam skręcanie karmników i inne prace "męskie". nie kręciło mnie to specjalnie, ale jakoś nieszczęśliwa nie jestem z tego powodu.
A ja miałam "tradycyjny" podział na zajęciach z techniki i bardzo mi to przeszkadzało. Chłopaki robili jakieś bajery techniczne, co ja zawsze uwielbiałam, a nam dziewczynkom kazali robić kanapki i dziergać na drutach... co również mi się podobało, ale nie aż tak jak skręcanie karmników. I miałam kolegów, którzy marudzili na skręcanie karmników, bo woleliby robić na drutach. Nie rozumiem takiego sztywnego podziału narzucanego odgórnie przez szkołę wyłącznie na podstawie przynależności do którejś z płci. A wyobrażasz sobie, co by się stało gdyby chłopiec poszedł do nauczycielki i powiedział, że on woli robić na drutach? Inne dzieci zlinczowałyby go jako "pedała". Nikt mi nie powie, że to nie jest krzywdzące dla dzieci.
owszem jest to krzywdzące dla dzieci, z tym że program nauczania oparty na gender nie wyeliminuje tego problemu z naszego społeczeństwa. dziecko powiela zachowania swoich rodziców, co z tego że nauczyciel pomacha palcem i powie, że tak nie wolno skoro w domu dziecko usłyszy inny przekaz. I jak myślisz który zaakceptuje i będzie używać?
druga sprawa, że jeżeli nauczyciel jest nauczycielem z powołania, a nie człowiekiem wykonującym tylko swoją pracę to i bez gender będzie próbował eliminować zachowania krzywdzące dzieci.
jedna z dziewczyn napisała, że chciałaby pracować na budowie, pytanie czy ze względu na zamiłowanie do murowania czy braku pracy w naszym kraju? wydaje mi się, że gdyby miała inną opcję do wybrania, olałaby tą budowę.
gender jest dla mnie takim cukierkiem w ładnym opakowaniu. kuszącym, ale całkowicie nieprzydatnym w ogólnym rozrachunku.
Niestety gender jest nie tyle nieprzydatny co szkodliwy jak każda próba formowania człowieka sowieckiego, człowieka niemieckiego, człowieka euoropejskiego.
Prof. B. Wolniewicz mówi o gender jako mutacji komuny i przejawie lewactwa, czyli niegasnącej, chorobliwej chęci przebudowy świata nie liczącej się z naturą człowieka.
Specjalistki od Gender wypowiadają się, że tu chodzi o kulturę a nie o biologię. Zapomniały tylko ustalić, że kultura jest bardzo głęboko zakorzeniona w biologii - pomijając oczywistą oczywistość - że jest wytworem na wskroś biologicznego urządzenia tj. mózgu, już choćby to pokazuje, że gender to bzdura.
gender jest dla mnie takim cukierkiem w ładnym opakowaniu. kuszącym, ale całkowicie nieprzydatnym w ogólnym rozrachunku.
Dla kogo nieprzydatnym, to nieprzydatnym ![]()
Dla takich dwóch bliźniaków z Kanady okazał się być bardzo potrzebny - przeniósł ich widną do nieba.
Wybacz ale nie załapałaś o czym piszę. Uwierz do 3 roku (okres tworzenia się podstawowego najważniejszego programu) rola ojca jest znikoma. To kwestia więzi biologicznej. Facet może na uszach stawać i klaskać nogami - niewiele zdziała. Powód: BRAK DOSTĘPU.
No i tu mamy fatalny stereotyp. Do tego bardzo szkodliwy. Przez to wielu ojców traci możliwość opieki nad własnym dzieckiem. Mam przykład z własnego doświadczenia, że ojciec może doskonale zastąpić matkę (oczywiście nie wykarmi piersią, ale wszystko pozostałe zrobi doskonale). Gdy moja pierwsza córcia była jeszcze niemowlakiem, mój mąż stracił nagle etat. Ja wróciłam zatem do pracy, a on został z dzieckiem w domu. Dodam, że pochodzi z rodziny bardzo patriarchalnej, w której jego ojciec do tzw. "babskich" spraw się nie tykał. Mój mąż spisał się na medal. Nie tylko ją pielęgnował, ale też bawił się, chodził na spacery itd. Ten krótki okres, gdy pozostawał z dzieckiem w domu wpłynął niesamowicie na jego relacje z córką. Do dzisiaj wspomina z rozrzewnieniem ten okres. Potem wrócił do pracy, ale tamten czas był bezcenny dla jego relacji z dzieckiem. Dodam, że wcześniej mojemu mężowi nie mieściło się w głowie, że mógłby przejąć opiekę nad tak małym dzieckiem na tak długo. Też uważał, że kobieta (nawet obca niania) zrobi to lepiej, potem zmienił zdanie.
174 2013-12-28 00:27:39 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-28 00:33:01)
Fatalny stereotyp - stereotypy mają to do siebie, że opierają się na prawdziwych spostrzeżeniach.
Czy fatalnych nie wiem - z tego co wiem w sądach o relacjach rodzic - dziecko znaczenie rozstrzygające mają opinie biegłych psychologów, sądom można zarzucić co najwyżej niezbyt wnikliwą ocenę tych opinii.
Poza tym wybacz ale psychiatria dzieci i młodzieży nie twierdzi, że ojciec nie może pełnić funkcji mamki (bo do tego się sprowadziła pozycja ojca w podanym przez Ciebie przykładzie). Problem w tym, że mamka to nie mama.
Poza tym natura oczywiście znajdzie 1000 sposobów na korygowanie pewnych niepożądanych wpływów otoczenia, nie oznacza to bynajmniej, że sytuacja taka jest normalna.
Nawiasem mówiąc obecnie w wiek młodzieńczy wchodzi pokolenie takich "substytutów" i wybacz jeżeli uważasz, że oni są normalni to pożycz mi swoje różowe okulary.....
175 2013-12-29 19:06:20 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-29 19:06:42)
Patrząc na kobietę no prostu cud natury tak doskonałego stworzenia to chyba nie widziałem.
Oj tak. Czasami jednym spojrzeniem i uśmiechem potrafi sprawić, że serce potroi tempo swych uderzeń, ech... ![]()
Jak się programuje komputer i kawę wyleje na klawiaturę, to 25zł i już jest nowa. Z dzieckiem jest inaczej, jeden błąd może być nieodwracalny. Ale kobiety jak widać są znakomitymi "informatykami" ![]()
Swoją drogą, jak już mówimy o tej całej nowoświatowoporządkowej kołomyi, to ciekawe, ile kasy za swoje wygłupy i posadzenie dupska w tym sejmowym grajdole dostał lewacki sługus i przebieraniec Bęgowski...
Jako uzupełnienie tematu pozwole sobie wkleić fragment wywiadu, jakiego "Dużemu Formatowi" udzieliła wybitna aktorka Meryl Streep. Dziennikarka podczas romowy poruszyła także bardzo ostatnio popularną w naszym kraju kwestię ideologii gender.
Duży Format: W Polsce gender to teraz jeden z najbardziej dyskutowanych tematów.
Meryl Streep: A o czym tu dyskutować?
Duży Format: W Polsce trwa obecnie krucjata przeciw gender - prowadzona przez Kościół katolicki i środowiska prawicowe. Powstał nawet zespół parlamentarny "Stop ideologii gender".
Meryl Streep: Nie gadaj? Myślałam, że po latach komunizmu dogoniliście już Zachód w sensie społeczno-kulturowym.
Duży Format: Chyba nie bardzo.
Meryl Streep: No cóż, jako - jak to nazwałaś - ikona gender mogę powiedzieć jedynie, że ta krucjata skazana jest na porażkę.
Duży Format: Pomyślałam, że może wygłosiłaby pani w tej sprawie jakieś krótkie przemówienie na zakończenie?
Meryl Streep: (...) Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni - kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali - ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia. Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!
(powtórzone za afterparty.pl)
Jako podsumowanie tematu wklejam fragment wywiadu, jakiego "Dużemu Formatowi" udzieliła wybitna aktorka Meryl Streep.
Meryl Streep: [i](...) Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni - kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali - ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia. Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!
Fakt, że jest wybitną aktorką, nie oznacza, że jest nieomylna w innych dziedzinach
Nie wiem dlaczego przyjęło się uważać, że wybitny aktor, sportowiec, muzyk, etc. jest alfą i omegą, że jest nieomylny, a to co głosi to niemal prawdy objawione?
To po pierwsze.
Po drugie - miała zapewne na myśli po prostu równouprawnienie kobiet, a nie to co się "wyprawia" z tą ideologią obecnie i o czym była mowa w tym wątku.
Po trzecie - posłuchałabym tego wywiadu w oryginale, bo skoro napisano "panowie tracicie władzę", to co to ma wspólnego z heterykami, gejami, czarnymi i białymi?
Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to wybitna postać, czy szary człowiek, grunt, że się z nią zgadzam. Istotne dla mnie są te pogrubione słowa, dlatego je wyróżniłam i to na nich chciałabym się skupić.
Skoro jednak pytasz - wywiad w głównej mierze dotyczył produkcji, za którą Streep otrzymała nominację do Oscara, czyli filmu "Sierpień w hrabstwie Osage". Przy okazji zaczepiła o dyskryminację kobiet w przemyśle filmowym, to wtedy dziennikarka opowiedziała aktorce o trwającej w Polsce "krucjacie" przeciwko gender. Stwierdzenie ,,panowie tracicie władzę" w tym kontekście spokojnie mogłam wyciąć, bo kompletnie nie zależało mi na tym, abyśmy zaczęli politykować. Niemniej rozumiem, że uznała, iż ta krucjata skazana jest na porażkę, co znaczy, że politycy prawicowi nieuchronnie walkę tę przegrają. Moim zdaniem jednak nie bardzo zna mentalność Polaków, bo to co na Zachodzie stało się już niemal normą, u nas budzi wyraźny sprzeciw.
Całość ostatniej wypowiedzi brzmi tak:
Spróbuję. Domyślam się, że na tę krucjatę wyruszyli głównie mężczyźni, więc powiem tak: Panowie, okłamujecie się tak samo jak talibowie. Wyobraźcie sobie siebie jako drużynę sportową i rozejrzyjcie się. W pierwszym składzie macie religijnych ekstremistów. Czy naprawdę chcecie grać w tym klubie? Przyjrzyjcie się światu i kierunkowi, w którym ewoluuje. Czy naprawdę myślicie, że możecie to zatrzymać?! Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni - kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali - ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia. Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!
Istotą gender jest równość, przy czym równość na każdej płaszczyźnie, my boimy się nowości, dopartujemy się w tym zła wcielonego, doszukujemy drugiego dna, podczas, gdy założnie jest jak najbardziej słuszne. Oczywiście tak, jak wspomniałam gdzieś na początku wątku - trzeba to wszystko wprowadzić bardzo odpowiedzialnie, umiejętnie i rozważnie.
179 2014-01-24 15:11:38 Ostatnio edytowany przez luc (2014-01-24 15:17:59)
Przy okazji zaczepiła o dyskryminację kobiet w przemyśle filmowym, to wtedy dziennikarka opowiedziała aktorce o trwającej w Polsce "krucjacie" przeciwko gender.
Problem w tym, że owa "krucjata" w Polsce przeciwko gender nie jest krucjatą przeciwko równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. Nikt rozsądny się chyba już przeciwko temu nie wypowiada.
Tym bardziej, że - jak piszesz - stwierdziła (M.S.), że "jak się domyśla, na tę krucjatę wyruszyli głównie mężczyźni".
Jak wiadomo, w Polsce przeciwko gender (w naszym - polskim wydaniu) nie występują tylko (lub głównie) mężczyźni, kobiety też.
Myślę, że M.S. nie wie na czym dokładnie ten problem w Polsce polega, a dziennikarka nie była uprzejma (zapewne też nie było takiej możliwości) wyjaśnić.
Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye![/i]
Nadal uważam, że stwierdzenie "panowie tracicie władzę" odnosi się do równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
Nie ma bowiem nic wspólnego z równouprawnieniem w innych sferach.
Bo co może mieć wspólnego np. z rasizmem?
Istotą gender jest równość.
W swym założeniu - tak.
W praktyce - różnie bywa.
Oczywiście tak, jak wspomniałam gdzieś na początku wątku - trzeba to wszystko wprowadzić bardzo odpowiedzialnie, umiejętnie i rozważnie.
Z tym się zgodzę.
Zwłaszcza z tym - rozważnie ![]()
Moim zdaniem madre slowa a halas jaki wokol gender powstal to niestety zasluga panow i niektorych pan - ale same popatrzcie jakich pan, w wieku balzakowskim i wychowanych wg. modelu przedwojennego.
I nie bylabym taka sklonna napisac, ze nikt rozsadny nie wypowiada sie przeciw rownouprawnieniu kobiet. Nie kazdemu te rowne prawa pasuja i ci beda zawsze zaslaniac sie mieszaniem rol plciowych, przekrecaniem praw biologii itp.
Dlaczego w innych krajach ten caly gender tak gladko przeszedl do porzadku dziennego, nawet sie o tym nie mowi tylko wedlug niego zyje, a u nas z miejsca veto? Bo przeciwnicy gender w Polsce bronia nie rownych praw a swoich praw.
Istotą gender jest równość, przy czym równość na każdej płaszczyźnie, my boimy się nowości, dopartujemy się w tym zła wcielonego, doszukujemy drugiego dna, podczas, gdy założnie jest jak najbardziej słuszne. Oczywiście tak, jak wspomniałam gdzieś na początku wątku - trzeba to wszystko wprowadzić bardzo odpowiedzialnie, umiejętnie i rozważnie.
Ale równość w czym? Bo we wszystkim się nie da... w fizjologii na przykład się nie da...
182 2014-01-24 15:43:12 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-01-24 15:46:28)
Olinka napisał/a:Istotą gender jest równość, przy czym równość na każdej płaszczyźnie, my boimy się nowości, dopartujemy się w tym zła wcielonego, doszukujemy drugiego dna, podczas, gdy założnie jest jak najbardziej słuszne. Oczywiście tak, jak wspomniałam gdzieś na początku wątku - trzeba to wszystko wprowadzić bardzo odpowiedzialnie, umiejętnie i rozważnie.
Ale równość w czym? Bo we wszystkim się nie da... w fizjologii na przykład się nie da...
no jasne ze nie, nie mowimy o transwescytach tylko o tym, ze chlopcy dziewczeta razem bawmy sie.., a nie my w wojsko a wy w panie przedszkolanki. I od naszych zolnierzykow wara. To szukanie rownosci w fizjologi to wlasnie dopisywanie ideologii gender drugiego dna, ktorego naprawde nie ma.
I ie bylabym taka sklonna napisac, ze nikt rozsadny nie wypowiada sie przeciw rownouprawnieniu kobiet. Nie kazdemu te rowne prawa pasuja i ci beda zawsze zaslaniac sie mieszaniem rol plciowych, przekrecaniem praw biologii itp.
To, że nie pasują, to jedna sprawa. Natomiast nie znam wypowiedzi, które byłyby przeciwko równouprawnieniu kobiet i mężczyzn.
Oczywiście w sferach gdzie to jest możliwe, bo niektóre sfery ze swej istoty (np. biologii) nigdy się nie zrównają.
Dlaczego w innych krajach ten caly gender tak gladko przeszedl do porzadku dziennego
W innych krajach wiele spraw przeszło gładko i dopiero dziś zdają sobie sprawę z błędu. Co więcej, niektóre państwa się wycofują (nie mam na myśli gender tylko te inne sprawy, które gładko przeszły).
Dlatego, dla mnie to nie jest argument.
Bo przeciwnicy gender w Polsce bronia nie rownych praw a swoich praw.
Swoich praw? A konkretnie?
Jeśli kobiety są przeciwko tej ideologii (w naszym - polskim wykonaniu) to czyich praw bronią?
Luc, również uważam, że wypowiedź Meryl Streep niezupełnie odnosi się do sytuacji, jaka panuje w Polsce, bo już sam fakt, że była zdziwiona oporem, jaki u nas ta ideologia wywołuje, świadczy, że nie zna tematu i jego podłoża. Niemniej uważam, że jako osoba liberalna wypowiada się w sposób, który pozbawiony jest wewnętrznych oporów przeciwko temu, co nowe, z czym my ewidentnie mamy problem.
Powtarzam po raz drugi - skupiłam się na słowach, które doskonale oddają główne założenia gender. Te założenia do mnie przemawiają. Najważniejsze, aby ludzie potrafili je w pełni zrozumieć i wykorzystać w dobrym celu.
Olinka napisał/a:Istotą gender jest równość, przy czym równość na każdej płaszczyźnie, my boimy się nowości, dopartujemy się w tym zła wcielonego, doszukujemy drugiego dna, podczas, gdy założnie jest jak najbardziej słuszne. Oczywiście tak, jak wspomniałam gdzieś na początku wątku - trzeba to wszystko wprowadzić bardzo odpowiedzialnie, umiejętnie i rozważnie.
Ale równość w czym? Bo we wszystkim się nie da... w fizjologii na przykład się nie da...
Równość w prawach, w tym, że kobieta jest równa mężczyźnie, a homoseksualista nie jest kimś gorszym od heteryka, że czarnego powinno traktować się jak rasę białą, Niemca jak Polaka, a Hanysa jak Gorola. To prawo do wyboru drogi własnego życia. Osobiście uważam, że jedyne dopuszczalne ograniczenie powinno następować w chwili, kiedy ktoś krzywdzi drugiego człowieka.
Przypuszczam, że za chwilę po raz kolejny może pojawić się jakiś głos, że nie każdy się do wszystkiego nadaje, uprzedzam zatem - a i owszem, zgadzam się z tym w 100%, ale niech każdy ma prawo do decydowania o sobie czy też do bycia na równi z innym. Dajmy każdemu żyć po swojemu, a selekcja niech odbywa się w sposób naturalny, a nie sztucznie narzucony.
Olinka, wszystko prawda....
Tylko jeżeli np. homoseksualista domaga się jakiegoś specjalnego traktowania tylko ze względu na swoją orientację seksualną, to dla mnie jest to już pogwałcenie praw równości osób heteroseksualnych.
Po prostu trzeba z szacunkiem traktować każdego człowieka, który zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami społecznymi i prawem danego kraju.
Babsiu, dla mnie na równi, to jest na równi, bez odchyleń ani w tę, ani w tę stronę. Zupełnie nie widzę powodu, aby homoseksualistę z samego faktu, że jest homoseksualistą, traktować jakoś szczególnie, po prostu dajmy mu być sobą i dajmy mu żyć.
Po prostu trzeba z szacunkiem traktować każdego człowieka, który zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami społecznymi i prawem danego kraju.
Podpisuję się pod tym obiema łapkami
.
187 2014-01-25 23:07:36 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-01-25 23:08:18)
Olinka napisał/a:Z drugiej strony uważam, że gender w przedszkolach należałoby wprowadzać bardzo rozważnie i odpowiedzialnie, po konsultacjach ze specjalistami, w tym psychologami dziecięcymi.
Otóż to, najważniejsze to powierzyć to zadanie specjalistom, którzy wiedzą co robią. Jak wiadomo, oszołomów i niedokształconych nie brakuje, także wśród psychologów i rozmaitych "ekspertów".
Tak na dobrą sprawę, to "Gender" w przedszkolach jest od dawna, nie ma podziału ról na dziewczęce i chłopięce. Jeśli dzieci bawią się w dom, to prezentują zachowania z domu rodzinnego.
Nie trzeba zapominać, że głównie wychowuje rodzina. Jeśli w rodzinie dziecko nie nauczy się kindersztuby, która polega między innymi na tym, że dziewczynkom się ustępuje czy przepuszcza jako pierwsze, to w przyszłości jako dorosły nie zwróci uwagi na kobiety z siatami czy z dzieckiem na ręku.
Po prostu trzeba z szacunkiem traktować każdego człowieka, który zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami społecznymi i prawem danego kraju.
No przecież siostry i bracia homo już nawet tego warunku nie spełniają. Jest w Polsce prawo zapisane w konstytucji, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. I co szanują to? Pokrzykują, że to dyskryminacja, że zaścianek i ciemnota.
Nie widziałem jeszcze żeby hetero urządzali parady miłości hetero, a homo takie urządzają. Tak, mnie one irytują, bo nie podoba mi się obnoszenie ze swoją orientacją i wpychanie mi jej w przestrzeni publicznej.
Jak mamy mieć takie równouprawnienie płci, to ja proszę o zaprzestanie gadek o jakichś parytetach dla kobiet, proszę żeby kobiety chętne do służby wojskowej czy w policji zdawały egzaminy ze sprawności fizycznej wg normalnych czyli męskich kryteriów (nie chodzi mi, że kobiety są nienormalne ale jednak ta służba wymaga siły mniej więcej przeciętnego mężczyzny i to traktuje jak normalny poziom wymagań). Na przykład jest taka ekstra babka, pierwsza w Polsce kobieta pilot myśliwców F-16. Czy myślicie, że gdyby nie była w stanie znieść przeciążeń takich jak koledzy faceci dopuszczono by ją do lotów? Naddźwiękowy samolot bojowy nie ma dwóch trybów lotu: dla pilota mężczyzny i pilota kobiety.
Mussuka napisał/a:Dlaczego w innych krajach ten caly gender tak gladko przeszedl do porzadku dziennego
W innych krajach wiele spraw przeszło gładko i dopiero dziś zdają sobie sprawę z błędu. Co więcej, niektóre państwa się wycofują (nie mam na myśli gender tylko te inne sprawy, które gładko przeszły).
Dlatego, dla mnie to nie jest argument.
a dla mnie owszem. I nawiazuje jedynie do tej ideologii, bo o niej rozmawiamy. Nie widze zadnych zlych konsekwencji wprowadzenia ideologii gender w panstwach zachodnich, ani kobiety ani mezczyzni nie buntuja sie i zyja sobie zgodnie. I nikt nie doszukuje sie mieszania plci czy propagowania homoseksualizmu ani innych tego typu bzdur.
Bo przeciwnicy gender w Polsce bronia nie rownych praw a swoich praw.
Jeśli kobiety są przeciwko tej ideologii (w naszym - polskim wykonaniu) to czyich praw bronią?
ktore kobiety? a raczej jakiego typu kobiety? Te po 60-tce albo wychowane w tradycyjny polski sposob? Te, co przed palacem prezydencjim lrzyza bronily?Sorry, ale glos takich kobiet puszczam mimo uszu.
A poza tym co to znaczy - ideologia gender w polskim wykonaniu? To chyba dosc uniwersalna i miedzynarodowa ideologia. Wiec i metody powinny byc jakos usystematyzowane i ogolnie stosowane.
Ja zupelnie nie rozumiem, czemu Polacy zawsze musza miec do wszystkiego veto, doszukiwac sie brudow, zla i bronic sredniowiecznych tradycji wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Co jest takiego groznego w tej ideologi, ze tyle wokol niej szumu medialnego, politycznego i ..oczywiscie..koscielnego? Komu ona tak naprawde szkodzi? Dzieciom, rodzicom, przyszlym pokoleniom?
190 2014-01-27 13:28:58 Ostatnio edytowany przez luc (2014-01-27 13:34:25)
luc napisał/a:Jeśli kobiety są przeciwko tej ideologii (w naszym - polskim wykonaniu) to czyich praw bronią?
ktore kobiety? a raczej jakiego typu kobiety? Te po 60-tce albo wychowane w tradycyjny polski sposob? Te, co przed palacem prezydencjim lrzyza bronily?Sorry, ale glos takich kobiet puszczam mimo uszu.
Bez urazy, ale żyjesz poza Polską, więc, co zrozumiałe, masz mniejszy kontakt na co dzień z poglądami Polek.
Ja mam codzienny i to zarówno z rówieśniczkami, ze starszymi, jak i z dużo młodszymi. Możesz wierzyć lub nie, ale bez względu na przedział wiekowy czy sytuację osobistą, wychowanie, znajdują się wśród nich zwolenniczki obu stanowisk - za i przeciw.
Zatem, pisanie, że przeciwko są wyłącznie te starsze, wychowane w tradycyjny sposób, jest po prostu nieuprawnione.
Na tym forum także. Obie strony są reprezentowane przez różne wiekowo i płciowo, osoby.
Przy okazji odbiję piłeczkę w drugą stronę.
Piszesz wcześniej (ten argument inni też podają), że kobiety w wieku balzakowskim. W innych wątkach poddają różne osoby w wątpliwość, prawo wypowiadania się np. mężczyzn w sprawie aborcji (bo przecież w ciąży nie bywają), starszych kobiet (bo przecież w ciąży już raczej nie będą), księży, etc. Z drugiej strony jako przykład podaje się np. argumentację mężczyzn, poglądy np. pani Czubaszek (która, choćby zechciała, to już w ciąży nie będzie), nawet poglądy niektórych duchownych.
Innymi słowy - argumenty osób, z którymi ktoś się zgadza, przyjmuje się, choćby pochodziły od osób, którym z uwagi na ich sytuację czy wiek, w przypadku głoszenia innych poglądów, odbiera się prawo zajmowania stanowiska (piszę w pewnej przenośni co do tego "odbierania prawa").
A poza tym co to znaczy - ideologia gender w polskim wykonaniu? To chyba dosc uniwersalna i miedzynarodowa ideologia. Wiec i metody powinny byc jakos usystematyzowane i ogolnie stosowane.
Co jest takiego groznego w tej ideologi, ze tyle wokol niej szumu medialnego, politycznego i ..oczywiscie..koscielnego? Komu ona tak naprawde szkodzi? Dzieciom, rodzicom, przyszlym pokoleniom?
Ideologia można rzec, uniwersalna. Niemniej jednak nie można abstrahować od "warunków lokalnych".
Przykładowo, rozumiem pewne wyczulenie Meryl Streep na kwestię równouprawnienia w różnych dziedzinach - głównie rasizm. Związane jest to z ich historią. U nas tak drastycznych zdarzeń nie było.
Nota bene - parytety wprowadzone dla Murzynów w USA (np. w kwestii edukacji) wyrządziły im więcej szkód niż pożytku (głośno o tym mówią także przedstawiciele tej rasy).
Parytety dla kobiet, też - moim zdaniem - czynią więcej szkód.
Co jest szkodliwego?
Przypominam, że wątek dotyczy sposobu wprowadzania tej ideologii w przedszkolach.
Jakie ja widzę zagrożenia, już się w tym wątku wypowiadałam.
Nie masz też racji, że w państwach zachodnich "nikt nie buntuje się przeciwko tej ideologii", "ani kobiety ani mężczyźni", "żyją sobie zgodnie".
Rzadziej się o tym pisze i mówi (bo to takie niepoprawne politycznie), ale to nie znaczy, że nie ma sprzeciwu.
Przykładowo: przeciwko prawu legalizującemu związki homoseksualne we Francji protestowało kilkaset tysięcy osób (różne źródła podają od 600 tys. do miliona) w czasie tylko jednej akcji.
Hiszpania jest kolejnym przykładem. Powoli wycofują się (nawet w prawodawstwie) z pewnych "liberalnych" koncepcji.
Przykłady można mnożyć.
Jest wspólny mianownik tych zjawisk: wprowadza się pewne uregulowania, dopuszcza się pełną liberalizację (pomijam sprawy gospodarcze), odnotowuje się negatywne zjawiska i ich negatywne oddziaływania - w końcu powoli się wycofuje (z tym najgorzej, z różnych względów).
Można oczywiście słuchać głosów wcześniej (ale rzadko, bo ludzie boją się etykietki: mohera, katola, oszołoma, ciemnogrodu, zaścianka, etc.) lub uczyć się na błędach (czasem trudnych do naprawienia). Z reguły jest ta druga droga.
191 2014-01-27 13:49:21 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-27 13:56:45)
Olinka masz racje ten wywiad pokazuje wszystko. Przede wszystkim potwierdza główne zarzuty antgenderystów:
1. gender nie jest żadną nauką tylko ideologią;
2. wyrasta z marksizmu a konkretnie granisizmu - bożek równości plus oddziaływanie kulturowe - toż to towarzysz Antonio Grmasci;
3. gender ma charakter ideologii lewackiej (tj. nieznośnej chęci zmiany świata nie liczącej się z realiami) co potwierdza postulat równości, czegoś co wedle definicji gender i pani aktorki nie istnieje, bo istnieć nie może, no chyba, że istnieją żonaci kawalerowie;
4. gender ma charakter niszczycielski - przeszłości ślad dłoń nasza zmiata.
Słowem ci wariaci są niebezpieczni. Na szczęście są zbyt pierdołowaci żeby zrobić coś więcej niż "długi marsz przez instytucje", ale są w stanie wywołać taki ruch społeczny, że będzie z tego nieszczęście.
Słowem genderacy dążą do pozbawienia nas własności i wszelkich jej śladów - stąd jeszcze nie ogłoszony ale już formułowany postulat żeby każdy z każdym się chędożył.
Snake co do rzekomej nierówności homosiów. No ja wiem, że homoś nie zawrze związku małżeńskiego z homosiem. Ale wyobraź sobie, że ja - heteryk też nie mogę zawrzeć związku małżeńskiego z homosiem, wiec gdzie tu dyskryminacja. A homoś ma oczywiście prawo zawrzeć związek małżeński z kobietą.
A zabawne jest to, że kobiety najpierw chcą równości a jak faceci z niej korzystają to kręcą nosem.
Najbardziej rozbawiło mnie to: <<Panowie tracicie władzę>>. Odnieśmy to do tradycyjnego społeczeństwa, w którym mężczyzna był głową świta a kobieta...........
Jakoś miłych pań nigdy nie zastanowiło dlaczego gender jest finansowany głównie przez mężczyzn. Zapewne w celu utraty przez nich władzy - bo to już tacy durnie, że nie wiedzą co z tym robić. A może jest inny powód. A niech kobieta pracuje na 4 etaty, część zadań w domu zleci - faktura = podatek wiec kasa dla nich, a do tego będzie co pomolestować i poszczypać. A dzieci - no wychowaniem dzieci zajmiemy się my. Efekt - będziemy mieli dużo sytych, durnych nie myślących niewolników, którym nawet do głowy nie przyjdzie, że są niewolnikami.
<<Sławi się pod niebiosa godność człowieka, by bez oporów wszedł w przygotowane mu po cichu chomąto>> B. Wolniewicz.
ktore kobiety? a raczej jakiego typu kobiety? Te po 60-tce albo wychowane w tradycyjny polski sposob? Te, co przed palacem prezydencjim lrzyza bronily?Sorry, ale glos takich kobiet puszczam mimo uszu.
No właśnie, te są stare i głupie, inne są nawet młode i głupie, tamci to faceci, to wiadomo..., inni mają nasrane w głowach przez księży. No jak tu nie wyjechać z takiego durnego kraju?
A zawsze wszystko się sprowadza do tego, że mądrzy są tylko ci co podzielają nasze zdanie.
Pani Meryl Streep ma rację, że się angażuje w takie akcje. Naprawdę w USA ma sporo do roboty
Niech się zajmie swoimi murzynami. Niech pojedzie na amerykańską prowincję i wbija tym prostym ludziom te mądrości. Mają jeszcze dużo swoich kompleksów do naprostowania i wyjaśnienia. Tych Indian i murzynów. Czy już wykształceni i bogaci żydzi, których zapewne pani Meryl wielu zna już jej wyjaśnili dlaczego odmawiali swoim biednym współwyznawcom z Niemiec pomocy kiedy uciekali przez rozkwitającym nazizmem? O nie, te światłe środowiska zamiast tego notorycznie stosują określenie polskie obozy zagłady. Ponieważ już coś o inteligencji krewetki byłoby w stanie sobie przyswoić, że jest to nieprawda, to zakrawa to na celową robotę. No i my mamy sobie przyswajać model życia i tezy głoszone przez coś poniżej krewetki?
193 2014-01-27 14:06:31 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-01-27 14:09:13)
Mussuka napisał/a:luc napisał/a:Jeśli kobiety są przeciwko tej ideologii (w naszym - polskim wykonaniu) to czyich praw bronią?
ktore kobiety? a raczej jakiego typu kobiety? Te po 60-tce albo wychowane w tradycyjny polski sposob? Te, co przed palacem prezydencjim lrzyza bronily?Sorry, ale glos takich kobiet puszczam mimo uszu.
Bez urazy, ale żyjesz poza Polską, więc, co zrozumiałe, masz mniejszy kontakt na co dzień z poglądami Polek.
Ja mam codzienny i to zarówno z rówieśniczkami, ze starszymi, jak i z dużo młodszymi. Możesz wierzyć lub nie, ale bez względu na przedział wiekowy czy sytuację osobistą, wychowanie, znajdują się wśród nich zwolenniczki obu stanowisk - za i przeciw.
Zatem, pisanie, że przeciwko są wyłącznie te starsze, wychowane w tradycyjny sposób, jest po prostu nieuprawnione.
Na tym forum także. Obie strony są reprezentowane przez różne wiekowo i płciowo, osoby.Przy okazji odbiję piłeczkę w drugą stronę.
Piszesz wcześniej (ten argument inni też podają), że kobiety w wieku balzakowskim. W innych wątkach poddają różne osoby w wątpliwość, prawo wypowiadania się np. mężczyzn w sprawie aborcji (bo przecież w ciąży nie bywają), starszych kobiet (bo przecież w ciąży już raczej nie będą), księży, etc. Z drugiej strony jako przykład podaje się np. argumentację mężczyzn, poglądy np. pani Czubaszek (która, choćby zechciała, to już w ciąży nie będzie), nawet poglądy niektórych duchownych.
Innymi słowy - argumenty osób, z którymi ktoś się zgadza, przyjmuje się, choćby pochodziły od osób, którym z uwagi na ich sytuację czy wiek, w przypadku głoszenia innych poglądów, odbiera się prawo zajmowania stanowiska (piszę w pewnej przenośni co do tego "odbierania prawa").Mussuka napisał/a:A poza tym co to znaczy - ideologia gender w polskim wykonaniu? To chyba dosc uniwersalna i miedzynarodowa ideologia. Wiec i metody powinny byc jakos usystematyzowane i ogolnie stosowane.
Co jest takiego groznego w tej ideologi, ze tyle wokol niej szumu medialnego, politycznego i ..oczywiscie..koscielnego? Komu ona tak naprawde szkodzi? Dzieciom, rodzicom, przyszlym pokoleniom?Ideologia można rzec, uniwersalna. Niemniej jednak nie można abstrahować od "warunków lokalnych".
Przykładowo, rozumiem pewne wyczulenie Meryl Streep na kwestię równouprawnienia w różnych dziedzinach - głównie rasizm. Związane jest to z ich historią. U nas tak drastycznych zdarzeń nie było.
Nota bene - parytety wprowadzone dla Murzynów w USA (np. w kwestii edukacji) wyrządziły im więcej szkód niż pożytku (głośno o tym mówią także przedstawiciele tej rasy).
Parytety dla kobiet, też - moim zdaniem - czynią więcej szkód.Co jest szkodliwego?
Przypominam, że wątek dotyczy sposobu wprowadzania tej ideologii w przedszkolach.
Jakie ja widzę zagrożenia, już się w tym wątku wypowiadałam.Nie masz też racji, że w państwach zachodnich "nikt nie buntuje się przeciwko tej ideologii", "ani kobiety ani mężczyźni", "żyją sobie zgodnie".
Rzadziej się o tym pisze i mówi (bo to takie niepoprawne politycznie), ale to nie znaczy, że nie ma sprzeciwu.
Przykładowo: przeciwko prawu legalizującemu związki homoseksualne we Francji protestowało kilkaset tysięcy osób (różne źródła podają od 600 tys. do miliona) w czasie tylko jednej akcji.
Hiszpania jest kolejnym przykładem. Powoli wycofują się (nawet w prawodawstwie) z pewnych "liberalnych" koncepcji.
Przykłady można mnożyć.
Jest wspólny mianownik tych zjawisk: wprowadza się pewne uregulowania, dopuszcza się pełną liberalizację (pomijam sprawy gospodarcze), odnotowuje się negatywne zjawiska i ich negatywne oddziaływania - w końcu powoli się wycofuje (z tym najgorzej, z różnych względów).
Można oczywiście słuchać głosów wcześniej (ale rzadko, bo ludzie boją się etykietki: mohera, katola, oszołoma, ciemnogrodu, zaścianka, etc.) lub uczyć się na błędach (czasem trudnych do naprawienia). Z reguły jest ta druga droga.
luc, z calym szacunkiem, ale w dzisiejszych czasach, nie trzeba u kogos w ogrodku siedziec, zeby wiedziec co u niego piszczy. I dzieki takim wynalazkom jak telewizja czy Internet czy podroze lotnoicze mozna byc w miare na biezaco w danych sprawach. Wiec moja obecnosc tu a nie tam, nie czyni ze mnie nagle Robinsona Crusoe.
Ja nie widze NIC zlego w ideologi gender, nic zlego w nauczaniu dzieci, ze jestesmy sobie rowni (nie tacy sami a rowni) i nic zlego w wypowiedzi Meryl Streep.
Bardzo dobrze to ujela, ze ludzie i zwyczaje zmieniaja sie i tego procesu nie da sie powstrzymac protestami o dawnych tradycjach i przyzwyczajeniech. Czy na lepsze czy na gorsze sa te zmiany, ocenia kolejne pokolenia, ale historia dowodzi, ze tego nie da sie zatrzymac. Wiec jak to stare przyslowie mowi - sorry Gienia, swiat sie zmienia. A ze starzy zawsze beda bronic swojego stanu rzeczy i porzadku, to tylko taki efekt uboczny kazdej rewolucji i postepu.
Luc - tak jak w obu przypadkach zauwazylas (gender i aborcji) - najwiecej krzycza Ci, co tak naprawde niewiele maja do gadania i do stracenia. Pogadaja, ponarzekaja a czas i nowe pokolenie zrobi swoje. Na szczescie.
luc, z calym szacunkiem, ale w dzisiejszych czasach, nie trzeba u kogos w ogrodku siedziec, zeby wiedziec co u niego piszczy. I dzieki takim wynalazkom jak telewizja czy Internet czy podroze lotnoicze mozna byc w miare na biezaco w danych sprawach. Wiec moja obecnosc tu a nie tam, nie czyni ze mnie nagle Robinsona Crusoe.
Mussuka - to oczywiste. Nie miałam na myśli tego, że zupełnie nie orientujesz się jak jest w Polsce ![]()
Jednak mieszkanie w innym kraju i kontakt z innym wyłącznie sporadyczny (a nawet częsty), daje nieco inny obraz niż codzienne mieszkanie w kraju.
Ja nie widze NIC zlego i nic zlego w wypowiedzi Meryl Streep.
Co do wypowiedzi M.S. to nie pisałam, że jest w niej coś złego tylko, że wypowiada się z zupełnie innej perspektywy.
ludzie i zwyczaje zmieniaja sie i tego procesu nie da sie powstrzymac protestami o dawnych tradycjach i przyzwyczajeniech.
Pewne kwestie nie są tylko związane z przyzwyczajeniami. Jest jeszcze zdroworozsądkowe podejście. Ponadczasowe.
Czy na lepsze czy na gorsze sa te zmiany, ocenia kolejne pokolenia, ale historia dowodzi, ze tego nie da sie zatrzymac. Wiec jak to stare przyslowie mowi - sorry Gienia, swiat sie zmienia.
Fakt.
Niemniej jednak, jeżeli ktoś potrafi patrzeć perspektywicznie, to już w momencie prób dokonania zmian, potrafi je ocenić ![]()
A ze starzy zawsze beda bronic swojego stanu rzeczy i porzadku,
Nie wszyscy "starzy" są przeciwni i nie wszyscy "młodzi" są za.
najwiecej krzycza Ci, co tak naprawde niewiele maja do gadania i do stracenia.
Nie rozumiem.
Niewiele do gadania? Czyli np. co do aborcji: kobiety w wieku "poprodukcyjnym" i mężczyźni?
Gdyby tak rozumować, to także osoby opowiadające się "za", w wielu przypadkach nie powinny mieć nic do gadania.
Nic do stracenia? Nie wiem zupełnie co przez to rozumiesz.
Niektórzy myślą o przyszłości, o świecie w jakim będą żyć ich dzieci, wnuki, o przyszłości własnego kraju.
Nie tylko o własnej sytuacji.
Pogadaja, ponarzekaja a czas i nowe pokolenie zrobi swoje. Na szczescie.
Nowe pokolenie zrobi swoje. Oczywiście.
Na szczęście nie wszyscy dają się porwać (czasem otumanić) mainstreamowemu myśleniu.
Na szczęście wielu młodych potrafi samodzielnie myśleć.
Ergo, tak, zrobią swoje. Co, to jeszcze życie pokaże. Bywa zaskakujące ![]()
No dobrze, dlaczego niektórzy są za gender, to już wiemy, ale tak naprawdę chyba w ani jednym poście nikt nie napisał wprost (a może to ja nie dość dokładnie czytałam i jeśli tak, to z góry przepraszam) co jest w nim tak złego, że należy potraktować jak zagrożenie czy wręcz zło wcielone? Wciąż czytam ,,nie, bo nie" lub ,,nie, bo...", dlatego w tym miejscu pytam: więc dlaczego tak właśnie uważacie, w czym dopatrujecie się największego zagrożenia, czego się boicie? Czy ktoś jest w stanie przekonać mnie do swojego spojrzenia na tę ideologię? Z ogromnym zainteresowaniem przeczytam wszelkie rozsądne argumenty. Zatem?