Meta byla w domu u ludzi od grudnia, nie w kennelu. Mysle, ze z racji wieku, mozliwe, ze mala byla szansa ze ja ktos wezmie. Ja sama prosilam o psa "problematycznego" bo mam doswiadczenie i dobre warunki.
Jest problem zdrowotny (wypadanie wlosa) i behawioralny - bardzo cieta na koty, nie jest pewne jak potraktuje male psy.
Ale siostra ma dwa, i poradzila sobie. Na poczatku byl problem z chodzeniem na smyczy - niby wszystko ladnie, ale kilka razy ja wywrocily. Teraz sa idealne, zreszta zajelo im to nie wiecej jak miesiac. Napisze pozniej, teraz sie zbieram do wyjazdu.
Mozliwe ze psy torowe sa bardziej przyzwyczajone do bycia z ludzmi, tez moze pobyt w Anglii zrobil swoje. Meta jest urodzona w Irlandii, oba psy siostry tez, w tym suka ze slawnej hodowki Droopys.
Moja Meg trafiła do schroniska po mocnej kontuzji, ma blizny na pysku, złamany kieł a gdy się zapomni i za ostro wystartuje zaczyna kuleć. Tu przy adopcji nie mówią nic o hodowcy, to tajemnica. Gdybym się uparła mogłabym poszukać ponieważ odczytałam tatuaż w uszach, tylko na co mi to.
Megi jest bardzo spokojna, na początku nie umiała znaleźć się w domu, nie raz próbowała "przejść" przez szybę od drzwi ogrodowych. Na smyczy owszem spacerowała, ale ona szła w jednym a ja drugim kierunku. Teraz już wie że chodzimy razem
Jedzenie z miski wciąga jak odkurzacz, robi to na czas jakby nadal walczyła z konkurencją. Innych psów nawet małych, szybko nabiegających bała się bardzo, potem gdy nabrała pewności przeszła w fazę ataku. Obecnie poukładała sobie że musi zachowywać się jak pies i można czerpać z tego przyjemności np. poprzez zabawę.
Na początku gdy próbowałam ją puszczać luzem musiałam mieć przy sobie smakołyki, teraz przychodzi bez specjalnego zachęcania.
W miasteczku w który mieszkałam w wcześniej spacerując z greyem po ulicach, budziłam powszechne zdziwienie. Tak jakbym prowadziła na smyczy konia. Nigdy nikt o niej nie powiedział że to np. fajny pies, to nie pies to greyhound.
Jest tu z nimi problem, wiele z nich trafia do schronisk bo nie wszystkie biegają dobrze. Na szczęście są osoby które decydują się na ich adopcje nawet za granicę.

