netkobietyWszystkie działy
W kręgu domowego ogniska

Nasze gawędy o zwierzętach

445 odpowiedzi73 581 wyświetleńzałożony przez Wielbiciel Lidiji Bacic, 09.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nasze gawędy o zwierzętach

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 446 ]

326

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Meta byla w domu u ludzi od grudnia, nie w kennelu. Mysle, ze z racji wieku, mozliwe, ze mala byla szansa ze ja ktos wezmie. Ja sama prosilam o psa "problematycznego" bo mam doswiadczenie i dobre warunki.
Jest problem zdrowotny (wypadanie wlosa) i  behawioralny - bardzo cieta na koty, nie jest pewne jak potraktuje male psy.
Ale siostra ma dwa, i poradzila sobie. Na poczatku byl problem z chodzeniem na smyczy - niby wszystko ladnie, ale kilka razy ja wywrocily. Teraz sa idealne, zreszta zajelo im to nie wiecej jak miesiac. Napisze pozniej, teraz sie zbieram do wyjazdu.
Mozliwe ze psy torowe sa bardziej przyzwyczajone do bycia z ludzmi, tez moze pobyt w Anglii zrobil swoje. Meta jest urodzona w Irlandii, oba psy siostry tez, w tym suka ze slawnej hodowki Droopys.

Moja Meg trafiła do schroniska po mocnej kontuzji, ma blizny na pysku, złamany kieł a gdy się zapomni i za ostro wystartuje zaczyna kuleć. Tu przy adopcji nie mówią nic o hodowcy, to tajemnica. Gdybym się uparła mogłabym poszukać ponieważ odczytałam tatuaż w uszach, tylko na co mi to.
Megi jest bardzo spokojna, na początku nie umiała znaleźć się w domu, nie raz próbowała "przejść" przez szybę od drzwi ogrodowych. Na smyczy owszem spacerowała, ale ona szła w jednym a ja drugim kierunku. Teraz już wie że chodzimy razem wink Jedzenie z miski wciąga jak odkurzacz, robi to na czas jakby nadal walczyła z konkurencją. Innych psów nawet małych, szybko nabiegających bała się bardzo, potem gdy nabrała pewności przeszła w fazę ataku. Obecnie poukładała sobie że musi zachowywać się jak pies i można czerpać z tego przyjemności np. poprzez zabawę.
Na początku gdy próbowałam ją puszczać luzem musiałam mieć przy sobie smakołyki, teraz przychodzi bez specjalnego zachęcania.
W miasteczku w który mieszkałam w wcześniej spacerując z greyem po ulicach, budziłam powszechne zdziwienie. Tak jakbym prowadziła na smyczy konia. Nigdy nikt o niej nie powiedział że to np. fajny pies, to nie pies to greyhound.
Jest tu z nimi problem, wiele z nich trafia do schronisk bo nie wszystkie biegają dobrze. Na szczęście są osoby które decydują się na ich adopcje nawet za granicę.

327 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-28 08:11:08)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Meta juz w domu.
Przpylynela w poniedzialek.
Czekalam w porcie, mialam duza zolta kartke z czarnym grejem i napisem Welcome home. Widzieli mnie juz z promu. Przywitalam suczke bekonem, bo Caroline zazartowala na fb, ze obiecala jej bekon.
Caly czas zamieszczala zdjecia z podrozy, potem z Danii na fb. Ludzie gratulowali Mecie, zyczyli szczescia.
Kevin i Caroline wracali po kilku godzinach, z powrotem Dana Sirena. W porcie bylo strasznie goraco.Wiec zabralam ich w ladne miejsce nad morzem, moim samochodem zeby nie ryzykowali jazdy po prawej stronie. Samochod Caroline byl tylko po to, zeby trzymac w nim psa na promie. Na Dana Sirenie nie ma kennelu, pies nie moze przebywac w pomieszczeniach dla pasazerow.  Podpisalismy dokumenty adopcyjne, suka rozprostowala lapy. Potem podrzucilam ich do centrum bo tak chcieli, i z powrotem do domu. Meta byla zmeczona, po ponad dobie w podrozy. A czekal ja jeszcze przejazd w poprzek przez Danie.
Jest niewielka i drobna. Delikatna, prawdziwa ksiezniczka. Ale charakterek ma.
W domu zachowuje sie nienagannie, nic nie zniszczyla, choc zostawala juz sama. Nie wyskakuje przez okna ani szklane drzwi. Czego balam sie najbardziej, bo w salonie mam nisko okna. W ogrodzie grzeczna, nie tratuje roslin, zawolana przychodzi. Moze zostawac w samochodzie. Nie szczeka, ladnie chodzi na smyczy.
Wszystkie dane mozesz znalezc w Greyhound Data. Rodowod, hodowca, kariera wyscigowa. Jak znasz tatuaz nie bedzie problemu.
Ja dostalam  jej licencje, jest adres hodowcy, zastanawiam sie, czy go nie powiadomic ze suka jest w Danii. To by bylo ironiczne, bo hodowcow nie obchodza emerytowane psy.

328

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jeden z mych kotów poważnie zachorował na włóknikowe zapalenie otrzewnej. Chorobę rzadką i niestety nieuleczalną. Wczorajsze otwarcie (przepraszam za niezbyt fortunne słowo) przyniosło pewną diagnozę. Nie było ratunku, nastąpiło uśpienie kota. Widać smutek w moich oczach.

329

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wspolczuje, zawsze to duze przezycie.

330

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Biedny Koteł sad

Ja tęsknie za moim kotem bardziej niż sądziłam, ale wiem że mu lepiej na wsi niż w mieszkaniu, bo dziwne pomysły miewał. Jednak nie sądziłam że będzie mi go tak brakować i że on też będzie tęsknił, a jak wpadamy do niego to się dosłownie rzuca na nas z tęsknoty.

331

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Femte i Małpo 69 dziękuję! Przy uśpieniu nie byłem, odbyło się w czasie operacji.

332

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Chyba jak większość ludzi, uwielbiam zwierzęta futerkowe, od psów przez koty do królików na chomikach kończąc smile Ale upodobałam sobie szczególnie gady. Miałam kiedyś żółwie - błotnego i wodnego. Błotny, który był ze mną dość długo i był po prostu przecudny, uwielbiałam go, niestety zachorował, leczenie nie przyniosło efektów i w końcu zdechł. Wodny to był jeszcze maluszek, ale niestety musieliśmy się pożegnać po tym, jak moja mama odkryła, że w lodówce trzymam robaki dla niego, w zamrażarce to samo big_smile No niestety, inaczej się nie dało tego rozegrać, co mogłam to trzymałam w pokoju, ale część robactwa żywego musiała być w lodówce. Prośby i groźby nie pomogły i musiałam go sprzedać.

Uwielbiam też kameleony mimo że nie są zbyt interaktywne, kolega poleca mi za to agamę brodatą, no zobaczę co z tego wyniknie. Od zawsze fascynowały mnie też pająki i ostatnio będąc u kolegi w domu, dostałam niemal bezdechu na widok jego hodowli, super sprawa smile

333

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ja mam pająki. Są bardzo fajne i bezproblemowe, wdzięczne obiekty obserwacji.

Osobiście uważam że żółwie nie powinny być sprzedawane u nas w kraju, potem lądują w Wiśle i trzeba je wyłapywać...

Agamki są bardzo fajne i kontaktowe, tak samo jak legwany.

334

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

W Wiśle? Że komuś znudził się żółw i wrzuca go do rzeki? Nie rozumiem, możesz rozwinąć temat? smile

335 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-31 15:40:55)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ludzie czesto wyrzucaja zolwie czy legwany. Na szczescie legwan zimy w naszych warunkach nie przetrzyma. Zolw czerwonoczelny tez chyba nie. W kazdym razie nie mamy nowych gatunkow.
Zolwie stepowe niestety tak, i zaczynaja wypierac nasze blotne.
Dziwi mnie lekkomyslnosc ludzi, ktorzy potrafia piranie do rzeki wypuszczac.
Meta jest cudowna, prawdziwa ksiezniczka. W domu nie wiem, ze mam psa. Spi (na lozku oczwiscie) wychodzi sobie na ogrod. Uwielbia spacery, ktore z koniecznosci odbywaja sie na smyczy. Na poczatku jak zobaczyla laki, lasy to myslala, ze jest na polowaniu. Musieli ja uczyc na zywych zwierzetach. Byla poekscytowana, gotowa chapnac wszystko co sie rusza. Wiec obawialam sie o male psy. Teraz sie troszke uspokoila, bawila sie z kilkoma "maluchami". Wiec przy domach bedzie bezpiecznie. Tylko jak gdzies dalej nagle maly piesek wyskoczy to moze pomylic z zajacem.
Na koty bardzo cieta, tu juz nic nie poradze. Po prostu najpierw wrzuca sie kota do kojca, psy go zabijaja. Potem zywy kot jest przywiazywany jako przyneta do napedu. Krzyczy ze strachu i bolu, co ma nakrecac psy. W Irlandii takie rzeczy sa normalne.
Bylam na kilku dlugich spacerach, do pieciu godzin. Odkrylam nieprawdopodobnie piekne miejsca, w ktorych od dawna nie bylo ludzi. Wszyscy trzymaja sie blisko miejsc do ktorych mozna dotrzec samochodem. Ciekawe, ze plaze teoretycznie dostepne z morza tez sa puste. A tu prawie wszyscy cos plywajacego maja.
Sprawdzilam w internecie - zolw czerwonoczelny (czerwonolicy) prawdopodobnie przezywa! W Polsce jeszcze nie potwierdzono, ze sie rozmnaza. Ale w krajach gdzie sie potrafi rozmnozyc  jest najniebezpieczniejszym gatunkiem obcym.

336

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Tak żółw np. żółtolicy i czerwonolicy także są w stanie przetrwać w naszym klimacie i również się rozmnażać, więcej możesz poczytać na stronie towarzystwa Salamandra. W toruniu przy rzecze są całe skupiska żółwików. Niektórzy ludzie specjalnie kupują i potem wypuszczają żółwie myśląc że postępują dobrze... ręce opadają.

Moja psina się też rzuca i nikt jej tego nie uczył, co prawda nie na psy, ale na gryzonie a i owszem, w końcu to pies myśliwski, poluje też na muchy i ćmy big_smile

Jest rozpieszczona, śpi z nami w łóżku i jest taką przylepą że ładuje się między nas pod kołdrę i pyszczkiem się przytula do ramion czy do szyi. Jak chce już żebyśmy się obudzili to daje buziaki big_smile Od początku taka była, ładuje się na kolana jak siedzę przy komputerze. Co ciekawe prawie wcale nie szczeka tylko stęka, pomrukuje. Strasznie fajny psiak mi się trafił.

O właśni przyszła lizać mnie po uchu i ładować się na kolana wink

337

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

No to masakra z tymi ludźmi (nie żółwiami)! Nie ogarniam jak można wziąć takie zwierzę do domu, a po jakimś czasie stwierdzić, że jednak już się go nie chce i wypuścić ot tak na wolność. Mam nadzieję, że mojego żółwia nie spotkał taki los po tym, jak go sprzedałam.

338

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wlasnie wyczytalam, ze badania genetyczne potwierdzily duze roznice miedzy chartami a reszta psow.
Charty to bardzo tajemnicza grupa, szczatki chartow perskich saluki pochodza sprzed 12000 lat. Wiec krotko po udomowieniu psow istniala juz tak wyspecjalizowana grupa. Carty pojawiaja sie "znikad" - nie ma jakiegos ogniwa posredniegoo miedzy nimi a wilkiem czy prymitywnym psem. Byly spekulacje, ze pochodza od wilka abisynskiego, co jest mozliwe, zwlaszcza w swietle badan genetycznych.
Psy te wszedzie otaczane byly szacunkiem, nalezaly do ludzi szlachetnie urodzonych. Nawet w kulturze muzulmanskiej mogly przebywac w namiotach - inne psy uwazane byly za "nieczyste".
Ciekawe jest to, ze w Anglii wielu muzulmanow bierze udzial w coursingu- psy scigaja zywego zajaca. maja kagance, zajac ma mozliwosc schowania sie w specjalnych kryjowkach.
Charty sa zwane "zywymi stzralami starozytnosci" - dobrze przygotowany chart jest w stanie dogonic (albo zagonic na smierc) kazde zwierze.
Wiele ras rodzimych jest wypieranych przez szybkie i zaciete greyhoundy, albo z nimi krzyzowane.  Ale polowania z chartami sa nadal popularne w wielu krajach.
Wielka popularnosc zdobyly wyscigi chartow - torowe, za sztuczna przyneta. Ale o tym nastepnym razem - ide na spacer.

339

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Femte- ja uwielbiam jamniki a prawdopodobnie fani tej rasy ukuli powiedzenie: są psy i są jamniki.W sumie każdy miłośnik danej rasy mówi o niej wyłącznie w superlatywach. Ja znam parę wad- oczywiście dotyczy to tych chartów z którymi miałam do czynienia ale z opinii właścicieli,którzy upodobali sobie daną rasę wiem,że charakteryzują one większość danej rasy.Perski (saluki)-nie przepada za dziećmi,nie toleruje innych psów- w socjalizację trzeba włożyć bardzo dużo pracy i nie zawsze się udaje.Nie przepada za głaskaniem i ciągłym towarzystwem człowieka.
Rosyjski-pies demolka.Liniejący cały rok i bardzo intensywnie. Oczywiście umiłowanie do pogoni i mega trudne jest odwołanie psa w takiej sytuacji. No i duża niezależność- co zresztą charakterystyczne dla większości chartów.Czyli jak kto woli- nieposłuszny lub na tyle mało bystry by nauczyć się reagować na istotne dla bezpieczeństwa i dobrego wychowania komendy:).

Co do jamników- jestem początkującą fanką i urzeka mnie w moim to,że jest bardzo subtelny-kiedy podaję mu jakiś smakołyk z ręki wyciąga go tak,że nie dotyka mnie pyskiem.Mój poprzedni pies- bokser robił to tak,że byłam ośliniona po łokieć:).Do tego jest bardzo ludzka-lubi leniuchować,nie zrywa się o świcie,często z nami "dyskutuje" i odnoszę wrażenie,że wie o czym rozmawiamy w domu:) Jedyną wadą jaką zaobserwowałam to szczekliwość.
Co do jamników- w starożytnym Egipcie znajdowano mumie jamnikopodobnych oraz ich przedstawienia na wizerunkach.

Coś dla Ciebie Wielbicielu-pozwól,że zacytuję:
"Artykuł opublikowany w Science (Parker i in. 2009) udziela odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że jamniki mają krótkie nóżki. Naukowcy zsekwencjonowali geny 835 psów należących do 76 ras, w tym 95 krótkonogich psiaków należących do 19 ras, i wypatrzyli, co różni te krótkonogie od długonogich.  Okazało się, że krótkonogie psy mają dwie kopie genu kodującego czynnik wzrostu fibroblastów 4 (FGF4), przy czym dodatkowa kopia znajdowała się daleko od pierwszej. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego posiadanie dodatkowej kopii FGF4 zaburza wzrost kości, ale badacze podejrzewają, że nadmiar białka FGF4 powoduje aktywację FGFR3 . A to właśnie mutacje tego genu są odpowiedzialne za 99% przypadków achondroplazji, która z kolei jest najczęstszą przyczyną karłowatości u ludzi.

Po dokładniejszym zbadaniu okazało się, że ta druga kopia nie ma intronów. Oznacza to, że jest ona retrogenem ? genem, który powstał w wyniku odwrotnej transkrypcji mRNA, a następnie został wklejony do genomu. I choć większość retrogenów jest nieaktywna, bo wkleiła się w nieodpowiednie miejsce albo zebrało się w nich zbyt dużo szkodliwych mutacji,  dodatkowa kopia FGF4 nadal  jest funkcjonalna. Ponieważ u wszystkich zbadanych krótkonogich psów dodatkowy FGF4 występuje w tym samym miejscu, można uznać, że wszystkie krótkonogie rasy miały wspólnego przodka, u którego  nastąpiło wkeljenie tego retrogenu do genomu. Być może do tego, żeby ta cecha się ujawniła, potrzebne są jeszcze jakieś dodatkowe mutacje ? wydaje się, że różne krótkonogie rasy uzyskiwano niezależnie. Ale żeby w ogóle je otrzymać, trzeba było trafić na psa, który odziedziczył po przodku ową dodatkową kopię FGF4."

340

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Witch o żółwia się nie martw nawet jeśli to on sobie doskonale poradzi gorzej z naszymi gatunkami które posłużą mu za jedzenie wink

Ludzie biorą żółwika bo on malutki bo taki ładny, żółwik jednak rośnie, potrzebuje dużego akwarium czy też innego zbiornika wodnego o dużej wielkości i okazuje się że staje się drogi i niewygodny. Uważam że żółwie powinny być w sprzedaży jedynie dla osób posiadających oczka wodne, w przypadku żółwi wodnych.

Co do jamników to uwielbiam te szorstkowłose, cudne są smile

341

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Femte ciekawie piszesz.
Gojko 102 dziękuję za lekturę genetyczną.
Obce gatunki w rodzimych ekosystemach są ekologiczną zmorą naszych czasów.

342

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Prawdopodobnie egipskie psy krotkonogie nie byly spokrewnione z jamnikami. Po prostu nastapila podobna mutacja.
Ja tez lubie jamniki, sa bardzo niezalezne. Wlasnie dlatego sa podobne do chartow - sa to psy, ktore musialy same sobie w norze z borsukiem poradzic. Tak jak charty z wilkiem.
Odstraszaja mnie ich problemy zdrowotne.
Nie wiem, czy wiesz, ze jamniki sa na drugim miejscu (po owczarkach niemieckich) w statystykach pogryzien.
Co do saluk - nie zgodze sie, znam wielu ludzi, ktorzy maja np, kilka saluk i whippetow. Albo saluki i dwa mieszance. Znam bardzo dobrze zachowujace sie borzoje- znajoma miala cztery, w centrum miasta. Choc na te psy trzeba uwazac. Typowe "wystawowce" sa juz zupelnie inne, ale te autentyczne, polujace moga byc niebezpieczne.
Bylam kiedys na wystawie klubowej, poszlam do toalety. Wracam, widze ze cos sie dzieje. Ludzie krzycza, ktos mnie zobaczyl, pokazuje reka. Dwoch mezczyzn nioslo rotweilera, jeden trzymal przod, drugi tyl, srodkiem wywalone jelita. Pies w dwoch kawalkach. I ida do mnie. Pierwsza mysl - Kropek rozwalil rotweilera i winnego szukaja. Kropek zostal z kuzynem przy samochodzie. Ale szukali weterynarza. Okazalo sie, ze facet z rotweilerem podszedl do dwoch przywiazanych borzoi. A te doslownie rozerwaly psa na pol. Sprawdzilam potem w katalogu - wlascicel Rosjanin. Urodzone w Rosji. Na pewno polowaly - poznaje sie to po posiekanych harapem pyskach - inaczej nie da sie im odebrac zwierzyny.
Oczywiscie moja pomoc nie byla juz potrzebna, na szczescie znalazl sie tez lekarz sprawujacy nadzor nad wystawa. Bo moze chcieli jakies zaswiadczenia, powod smierci czy cos.

343

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Małpa, to chyba też zależy w jakim czasie dana osoba wypuściła by takowego żółwia na wolność, mój był jeszcze mega malutki, nie wiem czy poradziłby sobie w rzece... Tak czy siak, żółwia kupiłam świadomie i nie byłoby problemów z zapewnieniem mu odpowiednich warunków (poza moją mamą wink), co do zachowań innych ludzi - nie wypowiem się, bo nie wiem, ale wydaje mi się, że świadomość jednak stale acz powoli rośnie, nie wiem czy dobrym pomysłem byłby zakaz.

344

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Z tego co wiem to obecnie wycofuje się żółwie czerwono i żółtolice z handlu w Polsce, właśnie po tym jak stało się dużym problem to że lądują w rzekach.

Żółwie czerwonolice były masowo sprowadzane na teren Unii Europejskiej, a następnie sprzedawane w sklepach zoologicznych jako "żywe zabawki". Bardzo często zdarzało się, że żółwie były wyrzucane przez nieodpowiedzialnych hodowców. Bardzo szybko zadomawiają się w obcym środowisku, przez co stanowią zagrożenie dla rodzimych gatunków flory i fauny. Rozporządzenie Rady UE nr 338/97/EC[4] z dnia 9 grudnia 1996 r. wymienia ten gatunek żółwi w załączniku B. Oznacza to, że na ich przewóz przez granicę Unii Europejskiej wymagane jest zezwolenie Ministra Środowiska. W Polsce na podstawie ustawy o ochronie przyrody (Dz. U. Nr 92, poz. 880)[5] posiadanie tego gatunku żółwia wymaga rejestracji w Wydziale Ochrony Środowiska miejscowego starostwa powiatowego w ciągu 14 dni od daty jego nabycia. Podczas rejestracji należy udowodnić legalne pochodzenie żółwia przez przedstawienie dowodu zakupu żółwia lub zaświadczenia lekarza weterynarii, że zwierzę zostało urodzone w hodowli.

Uwaga
Żółwie Trachemys scripta w Polsce uznawane są za gatunek inwazyjny. Oznacza to, że nie wolno ich wypuszczać do środowiska naturalnego

345

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Z jednej strony rozumiem, z drugiej - myślałam nad zakupem żółwia, bo obecnie mieszkam sama, no ale cóż.. błotny też ok smile

Właśnie posiadałam czerwonolicego. Pamiętam, że w tamtym czasie faktycznie roiło się od nich w sklepach zoologicznych. Popyt był, tylko szkoda, że połowa lądowała w rzekach czy stawach. Głupota ludzi wręcz boli.

346

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Bo mało kto kupując żółwia ma na uwadze to że żółw będzie większy, mój jest nawet większy niż ustawa przewiduje i bardzo silny, taki żółw potrafi rozwalić terrarium czy akwarium i dla niego najlepszym rozwiązaniem jest zbiornik z innego tworzywa, który już nie wygląda za ładnie, ale takiego żółw nie rozwali i nie zrobi sobie krzywdy. Ja podchodzę do tego typu zwierząt w obrocie zasadniczo negatywnie. Bo o ile taki pająk potrzebuje tylko trochę torfu, wilgoci i robaków do jedzenia i wcale nie musi mieć temperatury idealnej dla gatunku, ba w nieco niższej będzie miał wolniejszy metabolizm i będzie dłużej żył, o tyle płazy i gady w większości wymagania mają znacznie większe, a gro osób zanim o tym pomyśli już kupi.

347

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Oczywiscie. Zolwie wymagaja terrarium. Gdzie panuje odpowiednia dla gatunku temperatura oraz wilgotnosc. Podswietlania specjalnymi lampami o okreslonej dlugosci fali (UVB), podgrzewanych skalek. Niektore - hibernacji w okreslonych temperaturach. Trzymanie zolwia w akwarium i puszczanie go po podlodze nie jest dla niego odpowiednie.
Dalej - wlasciwe zywienie. Malo kto takie zapewnia.

348

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Tak naprawdę myślę, że z tym pospiesznym kupieniem zwierzaka, a dopiero później refleksją 'i co teraz?' można spotkać się nie tylko w przypadku żółwi, ale ogólnie zwierząt, które ludzie zwykli hodować. Ileż ja znam przypadków, w których ktoś pokusił się na malutkiego owczarka niemieckiego, bo słodki i bezdomny i potrzebuje miłości, a później było kombinowanie co zrobić z dorosłym psem, który jednak źle czuje się w małej kawalerce, a właściciel nie ma czasu na zajmowanie się nim i psiak siedzi całymi dniami sam, nie ma ruchu a i tęskni. Żółwia przynajmniej można sprzedać, a pies niestety przywiązuje się emocjonalnie i nie taka prosta sprawa oddać go komuś.

Ileż ja razy chciałam mieć psa lub kota, ale rozważyłam za i przeciw i to nie jest dobra pora na zwierzę, które potrzebuje uwagi i którego nie zostawię przecież na tydzień samego w domu. Z mniejszym zwierzem, które potrafi zająć się sobą jest mniejszy problem i zawsze można dać komuś pod opiekę w razie nieobecności.

349

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ja mam warunki na psa najlepsze z mozliwych. Duzy ogrod, pies nie ma dostepu do czesci od strony ulicy, wiec wyeliminowana mozliwosc ze ktos cos przerzuci przez plot.
Jak jestem w domu to drzwi tarasowe sa caly czas otwarte - jak jest cieplo. W nocy tez.
Nawet niewelki basenik (i palma - uschnieta, musze kupic nowa)
Tereny spacerowe jak ze snu - znalazlam calkiem odludne miejsca, plaze, las sosnowy lub lisciasty, brzeg zarosniety rozami. Z mojego domu ida sciezki spacerowe na duze odleglosci - np, wzdluz brzegu mozna isc trzydzieci km, potem moze sa inne. Jeziora - jedno 200 m od mojego domu, drugie w lesie, widzialam na skypie a jeszcze nie bylam.
Jest ogrodzony kawal lasu - specjalnie dla psow. Ale nawet tam na razie nie odwaze sie puscic luzem.
Wiem, ze jakby sie ze mna cos stalo, to suka nie bedzie odpadem, ktorego nalezy sie jak najszybciej pozbyc. Ludzie sa tu gotowi sporo za nia zaplacic. Na razie wszyscy ja podziwiaja.
Wiem duzo o psach, sporo o wyscigowych. Sa troszke odmienne od innych psow. Wiem na przyklad ze bedzie zawsze cieta na koty i zawsze rozpocznie pogon za uciekajacym obiektem. Taka uroda. Tzn, koty nie sa wrodzone, tylko nauczone. Poczatkowo byla tak nakrecona widzac otwarta przestrzen, ze startowala na male psy. Teraz sie z nimi bawi. Ona chyba myslala ze jest na polowaniu, moze ze jest z powrotem w Irlandii.

350

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Witam. Pomóżcie. Rozstałam się niedawno z chłopakiem który mieszka w Bielsku Podlaskim. Jak byliśmy razem to wzięliśmy psa ze schroniska (pies jest na mnie; ja mam wszystkie papiery). Jak się wyprowadzałam stamtąd to nie mogłam psa wziąść ze sobą bo nie chcieli mi do autobusu wziąć go. We wtorek zamierzam jechać po psa i resztę rzeczy. I tu jest problem bo on nie chce mi oddać go po dobroci. Jeszcze mi grozi że jak go wezmę to mi nalot zrobi na chatę. Jak ja mam to rozwiązać bo on jest nieobliczalny. Może wszystko teraz zrobić

351

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jezeli masz dokumenty ze pies jest Twoj - zglos na policje. Jest czipowany?

352

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jeżeli papiery na psa są na Ciebie to idź po niego w asyście policji.

353 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-06-01 23:19:04)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jak widać posiadanie zwierzaka to radości i smutki. Gdy decydujemy się na zwierzę trzeba brać pod uwagę że w naszym życiu mogą nastąpić zmiany, warto mieć to na uwadze i być przygotowanym.
A Tobie martawloda radzę się zastanowić gdzie psu będzie lepiej, czy po rozstaniu będziesz mogła się nim zająć jak należy. Weź wszystkie za i przeciw, staraj się nie kierować emocjami.

Femte, to dobrze że Twoja charcica łatwo się adoptuje do nowych warunków ale pewnie wiele razy jeszcze Cię zaskoczy. Greye lubią spać w takiej pozycji..
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Gdy są czymś bardzo zainteresowane stawiaja uszy na sztorc...
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Co do kotów, ja też myślałam że Meg nigdy nie zaakceptuje kota. W zeszłym roku zimą znalazłam niespełna rocznego rudzielca na parkingu. Przyniosłam go do domu pełna obaw, udało mi się jednak przekonać obydwa zwierzaki że mogą żyć w zgodzie. Stało się tak ponieważ Meg rozumie że w domu ja określam zasady. W ogrodzie próbowała go kiedyś pogonić ale dostała łapą po pysku i odtąd  wiecej nie próbowała. Niestety Imbira nie ma już z nami bo wpadł pod samochód. Kolejnego kota nie wezmę, choć bardzo je lubię. Boję się że może powtórzyć się sytuacja, niedaleko nas jest dość ruchliwa ulica. Nie chciałabym zamknąć go na stałe w domu.

354

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Prawdopodobnie egipskie psy krotkonogie nie byly spokrewnione z jamnikami. Po prostu nastapila podobna mutacja.
Ja tez lubie jamniki, sa bardzo niezalezne. Wlasnie dlatego sa podobne do chartow - sa to psy, ktore musialy same sobie w norze z borsukiem poradzic. Tak jak charty z wilkiem.
Odstraszaja mnie ich problemy zdrowotne.
Nie wiem, czy wiesz, ze jamniki sa na drugim miejscu (po owczarkach niemieckich) w statystykach pogryzien.
Co do saluk - nie zgodze sie, znam wielu ludzi, ktorzy maja np, kilka saluk i whippetow. Albo saluki i dwa mieszance. Znam bardzo dobrze zachowujace sie borzoje- znajoma miala cztery, w centrum miasta. Choc na te psy trzeba uwazac. Typowe "wystawowce" sa juz zupelnie inne, ale te autentyczne, polujace moga byc niebezpieczne.
Bylam kiedys na wystawie klubowej, poszlam do toalety. Wracam, widze ze cos sie dzieje. Ludzie krzycza, ktos mnie zobaczyl, pokazuje reka. Dwoch mezczyzn nioslo rotweilera, jeden trzymal przod, drugi tyl, srodkiem wywalone jelita. Pies w dwoch kawalkach. I ida do mnie. Pierwsza mysl - Kropek rozwalil rotweilera i winnego szukaja. Kropek zostal z kuzynem przy samochodzie. Ale szukali weterynarza. Okazalo sie, ze facet z rotweilerem podszedl do dwoch przywiazanych borzoi. A te doslownie rozerwaly psa na pol. Sprawdzilam potem w katalogu - wlascicel Rosjanin. Urodzone w Rosji. Na pewno polowaly - poznaje sie to po posiekanych harapem pyskach - inaczej nie da sie im odebrac zwierzyny.
Oczywiscie moja pomoc nie byla juz potrzebna, na szczescie znalazl sie tez lekarz sprawujacy nadzor nad wystawa. Bo moze chcieli jakies zaswiadczenia, powod smierci czy cos.

Hmm,tego na pewno stwierdzić nie można.Dlatego fani bazują na podobnych info.Mnie jest obojętne czy mój pies wywodzi się z Egiptu czy z Niemiec.Najważniejsze,że ma wspaniały charakter.
Co do statystyk- nie brałabym tego poważnie pod uwagę.Gdyby statystyki były prowadzone w moim regionie,gdzie jamniki nie są zbyt popularne pewnie okazałoby się,że dominuje jakaś inna rasa.A co z kundelkami,których w każdym polskim mieście jest jednak najwięcej?:)
Jak sama piszesz- charakter i zachowanie psa zależy od wychowania.Moja psina jest tak zrównoważona,że nawet u weta gdzie nieraz narażona jest na bolesne zabiegi pokazuje jedynie zęby.Owszem,początkowo próbowała "pokazać".Raz ugryzła mnie a raz córkę.Nie było śladu ale ponieważ nie cofnęłysmy rąk,kazałysmy wykonać polecenie chyba się nauczyła,że nie ma sensu nas gryźć:).Więcej się to nie zdarzyło.Ale nie ukrywam,że pracowałam nad nią.
Ostatnio jakiś psychol z pieskiem zagadał do mnie na spacerze i próbował testować agresję mojego jamnika ciągnąc ją za ogon.Psina nie reagowała.Kiedy typ podniósł jamnika za ogon krzyknęłam na niego a on go puścił.Nie ugryzła typa ale myślę,że chętnie by to zrobiła.

Pisałaś o kotach- moja psina także nie odpuszcza uciekającym jednak gdy kot nie ucieka tylko się jeży obszczeka go nieco i traci zainteresowanie.
Co do chorób jamniczych- jeśli utrzymujesz go w dobrej kondycji i nie przekarmiasz jego kręgosłup nieuszkodzony posłuży mu długie lata.Bo chyba głównie o to Ci chodziło?

355

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
gojka102 napisał/a:

Co do chorób jamniczych- jeśli utrzymujesz go w dobrej kondycji i nie przekarmiasz jego kręgosłup nieuszkodzony posłuży mu długie lata.Bo chyba głównie o to Ci chodziło?

Warto też psy zwłaszcza mniejsze jak i jamniki wnosić i znosić po schodach bo chodzenie po nich im nie służy.

356

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Małpo- temat oczywiście zgłębiłam.Ale to potoczne stwierdzenie.Mam weta,który jest znawcą jamniczym bo sam od lat ma tylko psy tej rasy.Najnowsze badania potwierdzają,że do roku warto psy znosić ze schodów (wchodzenie im nie szkodzi) bo do tego czasu ostatecznie kształtuje się kościec.Jesli pies nie ma nadwagi i nie mieszkamy na czwartym piętrze bez windy może spokojnie pokonywać schody.
Nic nie wiem o konieczności wnoszenia po schodach innych małych psów.

357

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

dobraBaba
sliczna ta twoja Meg. Ale to zdjecie ktore wkleilas wcale nie pokazuje typowej postawy greya w czasie snu. Klasyczny jest tzw. zdechly karaluch (dead cockroach) z jedna lapa wyprostowana. Np, pies lekko wygiety w lewa strone, prawa lapa prawie wyprostowana.
Niestety u jamnikow zdazaja sie problemy z kregoslupem, mimo nalezytej wagi. Najbardziej szkodliwe jest niewlasciwe podnoszenie psa - ludzie lapia obiema rekami w oklicy lokci. z przodu. Jamnik jest ciezki, to daje gwaltowne wygiecie kregoslupa. Nalezy podnosic jednoczesnie przod i tyl.  Jedna reka najlepiej podlozyc pod udo.
Jamniki maja sporo chorob wrodzonych, podatne sa na choroby przewodu sluchowego i skorne. 
Ale kazda rasa ma slabe punkty.
W satystykach pogryzien przoduja mieszance, z psow rasowych owczarki niemieckie i ich mieszance, potem jamniki. Tak, to jest zwiazane z liczebnoscia danej rasy. Ale wiele jamnikow, zwlaszcza krotkowlosych ma trudny charakter. Byly cale linie "gryzace", podobnie jak kiedys jednobarwne spaniele.
Pogryzienia przez jamniki nie sa oczywiscie grozne, ale podaje statystyki weterynaryjne - dane z obserwacji. Ktorej poddany jest kazdy pies ktory pogryzl czlowieka.

358

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
gojka102 napisał/a:

Małpo- temat oczywiście zgłębiłam.Ale to potoczne stwierdzenie.Mam weta,który jest znawcą jamniczym bo sam od lat ma tylko psy tej rasy.Najnowsze badania potwierdzają,że do roku warto psy znosić ze schodów (wchodzenie im nie szkodzi) bo do tego czasu ostatecznie kształtuje się kościec.Jesli pies nie ma nadwagi i nie mieszkamy na czwartym piętrze bez windy może spokojnie pokonywać schody.
Nic nie wiem o konieczności wnoszenia po schodach innych małych psów.

No właśnie chodziło mi o szczeniaki ;p

359

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
dobraBaba napisał/a:

Jak widać posiadanie zwierzaka to radości i smutki. Gdy decydujemy się na zwierzę trzeba brać pod uwagę że w naszym życiu mogą nastąpić zmiany, warto mieć to na uwadze i być przygotowanym.
A Tobie martawloda radzę się zastanowić gdzie psu będzie lepiej, czy po rozstaniu będziesz mogła się nim zająć jak należy. Weź wszystkie za i przeciw, staraj się nie kierować emocjami.

Femte, to dobrze że Twoja charcica łatwo się adoptuje do nowych warunków ale pewnie wiele razy jeszcze Cię zaskoczy. Greye lubią spać w takiej pozycji..
http://static.pokazywarka.pl/i/2984853/ … 1401653999

Gdy są czymś bardzo zainteresowane stawiaja uszy na sztorc...
http://static.pokazywarka.pl/i/2984853/ … 1401653999

Co do kotów, ja też myślałam że Meg nigdy nie zaakceptuje kota. W zeszłym roku zimą znalazłam niespełna rocznego rudzielca na parkingu. Przyniosłam go do domu pełna obaw, udało mi się jednak przekonać obydwa zwierzaki że mogą żyć w zgodzie. Stało się tak ponieważ Meg rozumie że w domu ja określam zasady. W ogrodzie próbowała go kiedyś pogonić ale dostała łapą po pysku i odtąd  wiecej nie próbowała. Niestety Imbira nie ma już z nami bo wpadł pod samochód. Kolejnego kota nie wezmę, choć bardzo je lubię. Boję się że może powtórzyć się sytuacja, niedaleko nas jest dość ruchliwa ulica. Nie chciałabym zamknąć go na stałe w domu.

Wzięłam wszystkie warianty i nie ma mowy żeby On tam został. Bo z chorym psychicznie człowiekiem który rzuca psa po ścianach bo nie chce zająca złapać nie zostawie.

360

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

To wiesz co? Jak koleś rzuca psem po ścianach a Ty któryś dzień siedzisz i nic z tym nie robisz, to na moje ten pies nie ma dobrze ani z nim ani z Tobą. Gdybym wiedziała że ktoś w ten sposób traktuje zwierzaka to nie siedziałabym na forum tylko pojechała na policję.

361

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Małpa69
popieram.

362

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Femte pomyślałam że kiedyś tu zajrzysz i mi odpowiesz na moje pytanie.

Otóż mój pieseł wczoraj dostał tabletkę na robale, tak profilaktycznie razem z kroplami na pchełki. No i obserwowałam kupy co to tam ciekawe znajdę wink i niby nic nie znalazłam ale dzisiejsza popołudniowa kupa była lekko rzadka i śluzowata. Czy to naturalny efekt tabletki czy może efekt jakichś robali czy pierwotniaków niewidocznych gołym okiem i powtórzyć zabieg?

Na pewno nie efekt karmy, pies je dobre chrupki marki Brit i gotuje jej ryż z indykiem.

Przepraszam jeśli komuś ten temat wydał się obrzydliwy

363

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Robale nie musza byc widoczne golym okiem. Najgrozniejszy dla czlowieka tasiemiec bablowcowy to 3-4mm. Martwe robaki bywaja strawione, i to najczesciej jest przyczyna biegunki lub zlego samopoczucia.
Czlowiek nie moze sie zarazic psimi robakami (tasiemiec psi, glista psia) to znaczy nie bedzie mial formy jelitowej. Wiec bzdura jest, ze jak dziecko ma robaki to sie zarazilo od psa. Przypadki np, glistnicy u ludzi wywolanej glista psia sa raczej podrecznikowe. Natomiast moze byc zywicielem przypadkowym, posrednim. Czyli np, tasiemiec bablowcowy wytwarza cysty w roznych organach. W zaleznosci od umiejscowienia cysty moze nie dawac zadnych objawow, lub byc bardzo grozny - np cysta w mozgu czy oku. Teraz ten tasiemiec jest rzadki, bo pies zaraza sie jedzac surowe mieso z cystami - dawniej zwyczajowo rzucano psom jelita np, owiec. Obecnie bada sie tez mieso, nie przejda "festony" wiszace na jelitach.
Rozpisalam sie o bablowcu, bo jest najgrozniejszy. Roznych robakow jelitowch u psow jest znacznie wiecej.
Jeszcze tasiemiec psi, w zasadzie niegrozny dla czlowieka, ale uciazliwy dla psa. Przenoszony przez pchly - pies iskajac sie rozgryza pchle. Wiec zasadne jest odpchlenie razem z odrobaczeniem, zeby zaraz po odrobaczeniu pies nie zlapal znowu tasiemca.
Taki lekki sluz to wlasnie biegunka spowodowana albo samym srodkiem (to jest raczej rzadkie) albo strawionymi robakami. Wszystko to jest w granicach normy.

364 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-07 18:28:49)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Czyli konkretniej mam powtórzyć za dwa tygodnie czy nie trzeba tongue? Niby żaden problem zaaplikować psu tabletkę, ale myślę że też nie są takie bez znaczenia.

Co które robią to wiem miałam o tym na studiach na zoologii bezkręgowców, ale nie byłam pewna czy widać czy nie tak gołym okiem wszystko.

Glisty przerabialiśmy bo z hodowli wyniosła, takie spagetti łatwo zauważyć. Ale byłam wtedy wściekła na tego hodowcę.

PS ja zawsze spałam z psem, dzieliłam się jedzeniem, całowałam i nigdy nie miałam większych problemów z robalami ;p Pewnie jakieś mam, w końcu ponad 90 % ludzi ma jakieś pasożyty heheh (dodajmy że niekoniecznie robale ale bakterie, pierwotniaki, grzyby również)

365

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

W jakim wieku jest pies?
U doroslego nie jest konieczne powtarzanie - wybije sie tasiemce w jelitach, a nowych nie zlapie bo odpchlony. U mlodych (do roku) raczej powtorzyc, bo cykl rozwojowy glisty tyle trwa. Zejda do jelita to trzeba je wytruc. Jak pies byl mocno zarobaczony ( a tak to wyglada) to lekarz moze powtorzyc odrobaczenie mimo ze ma ponad rok.
Dorosly pies nie ma glist w jelitach, tylko w tkankach. Uaktywniaja sie w czasie ciazy i razem z krwia przedostaja do plodow. Dlatego zarazone sa szczeniaki tuz po urodzeniu. Wazne jest odrobaczanie calego miotu i suki jednoczesnie-kilkakrotne .Zeby sie nawzajem nie zarazaly.

366 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-07 20:17:29)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ona ma niecały rok za 20 dni skończy roczek. Mocno zarobaczona raczej nie była po średnio co 1.5 miesiąca dostaje proszki i preparat na pchły, ale kto wie. Zawsze wet mówi żeby szukać robaków i jak nie ma to nie trzeba powtarzać, ale jak mówiłaś nie każdego robaka widać, a pierwotniaków już na pewno.

367

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Srodki przeciwrobacze dla psow dzialaja na robaki plaskie i oble. Nie dzialaja na pierwotniaki, chyba ze jakas ekstra mieszanka, ale o takiej nie slyszalam.

368

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Nie to jakiś zwykły proszek, nie mówią że działają, chodziło mi to że skoro robaków może nie być widać to tym bardziej możemy nie widzieć innych żyjątek.

369

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ech,dziś przepadł mi termin wizyty u behawiorysty z moją psiną.Miała mieć robione testy czy nada się na dogoterapeutę.A tu niespodziewanie okazało się,że muszę być w pracy.Cóż,trzeba będzie ustalić inny termin.Nie wiedziałam,że zoopsycholodzy tacy "zarobieni" są.

370

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ta zoopsychologia to wielka sciema. Pani ktora prowadzi sklep najblizej mojej wsi jest dogoterapeuta. Zamawialam z wyprzedzeniem legowisko (i tak jestem niezadowolona, chociaz zaplacilam na polskie 300zl) wiec rozmawialysmy na temat jaki to pies, jakie potrzeby itd. Potem, jak juz sie pokazalam z suka ( szelki- musialam mierzyc) to najpierw ogladala irlandzka licencje, angielskie dokumenty - dla niej zupelnie niezrozumiale, mimo znajomosci jezyka. Bo np, w licencji pies jest tak opisany, ze niemozliwe jest pomylenie go z zadnym innym. Zreszta na obrazkach - jest specjalny schemat. Tylko do tego trzeba fachowca. Podobnie opisywane sa konie.
Jak ktos nie ma o tym pojecia to jak moze sie znac na psach?
Potem zaproponowala, zeby puscic Mete i jej suke (wzrostu i wagi labradora) u niej na podworku. Ja zaprotestowalam - metrowy plotek, nie bede potem psa po calej Zelandii szukac. Zreszta za plotkiem ruchliwa ulica. Pani na to, ze Meta na smyczy bedzie sie czula uwieziona, przytloczona i wystraszona. Ja w ogole nie bylam chetna na ta probe - po co mi to? Meta byla dzien po dlugiej podrozy, a ja sama moglam dojsc do tego jak reaguje na psy. Ale pani otworzyla drzwi. Jej suka bala sie wyjsc, dopiero jak sie odsunelam na koniec podworka to wyszla i schowala sie za jakies klamoty. Na Mecie nie robilo to zadnego wrazenia.
Za to gdy obserwowalam ludzi ktorzy mi suke do Esbjerga przywiezli - to prawdziwi fachowcy. Przewiduja kazdy ruch psa, nie myslac nawet steruja jego zachowaniem. Nic dziwnego, jak ktos mial z tysiacami psow do czynienia.
Na poczatku mialam problem - Meta byla nakrecona widokiem otwartej przestrzeni. Mysle ze mogla byc pocztkowo szczuta na zajace i koty. Wiec probowala startowac na male psy - na zasadzie jak male i sie rusza to przyneta. Po prostu chodzilam z grupa ludzi z psami roznej wielkosci, i Meta przekonala sie, ze to male to rowniez psy. Bo skad miala wiedziec. Do takich rzeczy nie trzeba zadnej filozofii, trzeba zalozyc ze pies musi cos zrozumiec.
Bzdura np, jest twierdzenie ze pies nieruchomo stojacy i wpatrujacy sie w innego psa czy czlowieka mu grozi. Greje sa tak nauczone ze nie moga szczekac, warczec czy nawet odwracac glowy w kierunku innych psow. Wiec tylko sie patrza. Zreszta one tak maja, czesto sie tak bawia. Zabawa zaczyna sie od dlugiego, czasem kilkuminutowego wpatrywania.

371

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Ta zoopsychologia to wielka sciema. Pani ktora prowadzi sklep najblizej mojej wsi jest dogoterapeuta.

Z tego co napisałaś można jedynie wywnioskować,że Twoja znajoma dogoterapeutka się po prostu nie zna na swojej robocie.Więc nie warto tak uogólniać.
Dogoterapia to poważna sprawa- nie każdy pies się nadaje.Dlatego by kurs miał sens pies musi przejść testy behawioralne.Nie może być przecież tak,że mi- laikowi "się wydaje" więc szkolę mojego psa a potem rozpoczynam z nim terapię.
To tak jakby języka obcego uczył ktoś kto był za granicą i tylko tyle.

372

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Pani ma jakies dyplomy i tytuly. Prawde mowiac watpie czy panstwowe.
Ale wlasnie wpierala mi, ze jej suka bala sie Mety, bo ta jej grozila. A Meta ze srednim zainteresowaniem ogladala sobie podworko i obcego psa - ktory, dodam nie powinien jej obchodzic. Moze, jakby byla bez smyczy to by pomachala ogonem. A tak - grzeczna maszynka do biegania, nie chce dostac w zadek.
Mialam kiedys nieprzyjemna historie - szlam pozno wieczorem, suka na smyczy. Nadeszly trzy Dunki z suka luzem. Ta od razu rzucila sie do ataku. Ja trzymalam Mete krotko, bojac sie, ze jak tamta suke ugryzie to bede musiala placic. Bo w razie czego bylo by swiadectwo trzech osob przeciwko mnie. Wiec Meta nie mogla sie bronic ani uciec. Jak Dunki zlapaly wrezcie tamta suke wlascicielka przystapila do ogledzin mety. Nie z troskliwosci, tylko bala sie ze bedzie finansowo odpowiedzialna. Ale bylo juz ciemno. Wiec ona oswiadczyla, ze skoro Meta stoi spokojnie i nie protestuje przeciwko ogledzinom to nic jej nie jest. A to nieprawda - ona mogla by byc polamana, a i tak by nie protestowala.
Na szczescie nic sie nie stalo. Ale reakcja Mety mnie przygnebila - ona byla przerazona. Jak ludzie stoja i debatuja nad psem, zwlaszcza uszkodzonym, dla greja moze to oznaczac wyrok smierci. One chyba to doskonale rozumieja. Duzo psow po kontuzji jest likwidowanych juz na torze.

373

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Femte ja juz slyszalam takie genialne rzeczy jak to ze pies kladzie glowe wlascicielowi na kolana po to zeby go zdominowac i inne tym podobne brednie.

374

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Hej smile
Zastanawiam się nad sterylizacją mojej suni. Ze względu na dziwne zachowanie jakie u niej ostatnio zaobserwowałam typu pilnowanie na posłaniu jedzenia. Kontaktowałam się już w tej sprawie z weterynarzem, jednak on jednoznacznie nie potrafi powiedzieć czy to dobre rozwiązanie. Czy któreś z Was poddał swego pupila takiemu zabiegowi? Czy po zabiegu doszło do zmian w zachowaniu? Czy też zaobserwowaliście inne niepokojące objawy?
Proszę o Wasze spostrzeżenia z góry dziękuję smile

375 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-07-04 05:26:56)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Pilnowanie jedzenia raczej nie ma związku z tym czy suka jest wysterylizowana czy nie.

Nie piszesz ile ma lat, a to ważna kwestia.

Suki wysterylizowane żyją dłużej, nie są obciążone ryzykiem nowotworów sutka czy macicy, ale sterylizacje powinno się przeprowadzać po pierwszej cieczce, później może mieć negatywny wpływ na sukę.

Dodam że nowotwory i inne schorzenia dróg rodnych o których piszę nie są rzadkością, 2 z 4 moich suk miały ropomacicze w dorosłym wieku, przeżyły dzięki szybkiej diagnozie.

376

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Małpa69 bardzo dziękuję za odpowiedz smile
Nelka ma 3 lata, ale od niedawna zaczęła pilnować jedzenie nosząc chrupek z sobą na posłanie do pokoju. Gdy ma takie zachowanie to nie je tak długo, aż zabiorę jej chrupka i wrzucę do miski. Stąd moje przypuszczenie, ale wiadomo każdy pies jest inny smile Choroby o których napisałaś są z pewnością solidnym argumentem za wysterylizowaniem.

377

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Trochę późno, ale owszem te choroby są niestety częste, a sterylizacja im zapobiega, zwłaszcza ropomacicze, długo nie daje objawów, a kiedy już daje często jest za późno bo ropa rozlewa się po otrzewnej, też mam suczkę kilka dni temu skończyła roczek, sama nie wiem czy chce ją sterylizować, myślałam że może kiedyś szczeniaczki wink ale jest trochę mniejsza niż przewiduje ustawa dla tej rasy, a mało prawdopodobne by jeszcze urosła, ale póki co ona wszystko ładnie zniosła, cieczki bym w ogóle nie zauważyła bo u psa nie było żadnej reakcji na nią, zachowywała się tak jak zawsze, jedynie co miała obrzęk "tam" i po tym się zorientowałam.

Są suki które na dzień dobry mają zachwiania hormonalne, urojone ciąże, świrują, wtedy na pewno warto je wysterylizować.

378

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Tak jak pisalam sterylizacja w pozniejszym wieku niewiele zmienia, pewne nawyki sa juz utrwalone. U suki agresja (czy o o chodzi?) nie ma tak prostego przelozenia jak u samcow na hormony. Suka jest przez wiekszosc swego zycia hormonalnie (mowie o hormonach plciowych) prawie nieaktywna. Prawie, bo w tej chwili uwaza sie ciaze urojona za zjawisko fizjologiczne.
Nie bardzo rozumiem, w czy problem? Czy ona agresywnie broni tego jedzenia? W takim razie moze to byc problem dominacji - dalas suce wejsc sobie na glowe. Albo jedna z oznak ciazy urojonej - to niekoniecznie sie skonczy po sterylizacji.
Moze byc tak, ze w domu jest nerwowa amosfera i suka uznala poslanie za jedyne bezpieczne miejsce.

379

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Hmmm moja suka ostatnio też wyniosła sobie ryżową kulkę do posłanka (kurczaka z ryżem jej zrobiłam i sporą część wyniosła sobie do łóżka), ale zrobiła tak tylko raz.

380 Ostatnio edytowany przez femte (2014-07-05 13:48:10)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wygodniej jej bylo jesc.
Ja karmie Mete na dworze - po co ma brudzic w domu, jest ladna pogoda. Wiec jak dostanie kawalek czegos dobrego, to sama z siebie na dwor wynosi - mam drzwi na ogrod caly czas otwarte. Nigdy tego nie wymagalam, ona jest uprzejma z natury.
Psu zawsze lepiej np, kosci ogryzac na poslaniu. Meta na "swoim" ma wszystkie gryzaki, skorzane kosci i zabawki. Nigdy na "nasze" lozko niczego nie przynosi. Nie wiem, uprzejmosc, czystosc czy prawo wlasnosci - MOJE zabawki.

381

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Nasza przynosi do nas zabawki i podaje je bezpośrednio do ręki wink

382

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jak chce sie bawic, tez. Np, przynosi pilke. Ale na stale wszystko trzyma na swoim poslaniu.
Najulubiensza zabawka to kaczka-przekliniaczka.

383

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Nasza lubi bardzo pluszaki, najlepiej jak mają długie nogi do ciągania, albo pluszowe piłki w ikea takie kupiłam po 5 zł to w ogóle zauważyłam że różnym psom te pluszowe piłeczki bardzo pasują wink (w dziale dziecięcym).

384

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Obawiam sie ze taka pileczka by wytarczyla na dwie minuty. Kaczka jest z specjalnego materialu, taka "zabita" krzyzowka, kwacze. Sasiadka ja nazwala duck-kwak-kwak, co mi sie z fuck skojarzylo. I z Przekliniakiem z "Wlatcow moch".
Ma pluszowego misia, ale rzadko sie nim bawi. Z Anglii dostala cos co oni nazywaja nylabones- sztuczna kosc, podobno jedyna rzecz ktora wytrzymuje dluzej. Bo psy trzymane w klakach z nudow zuja. Ale Meta teraz sie nie nudzi, ulubiona zabawka poszla w kat. Czasem pogryzie skorzana kosc, ale raczej zeby cos zjesc.
Ma specjalna pilke z twardej gumy.
W najblizszym sklepie wybrala sobie piszczaca bulke. Sprzedawczyni zapewniala, ze specjalna dla duzych psow, odporna. Dala jeszcze gratis swinskie ucho, zostawilam tam sporo kasy (smycz automatyczna, szelki, pilka). Zanim dojechalam do domu (kilka minut) nie bylo ani ucha ani bulki.

385

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ja piszczałek nie kupuję bo bym zwariowała wink

386

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Greje przesypiaja wiekszosc dnia. Wiec problemu z piszczeniem nie ma. Kaczka nie piszczy, tylko wydaje dzwiek jak kaczka, nawe sie zastanawiam czy nie uzyto mysliwskiego wabika.

387

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Nasza w sumie śpi jak my śpimy, a często siedzimy po nocy, jak się kładziemy to ona kładzie się z nami, a tak jak coś robię to łazi za mną i obserwuje co robię, jest strasznie ciekawska. Trochę z nią jak z małym dzieckiem, trzeba jej wszystko pokazać wink

388

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wytworzyla sie u mnie w domu ciekawa sytuacja. Jak pisalam mam na strychu kuny czy lasice - nigdy ich nie widzialam. Ostatnio zabily dwa mlode kosy - potomstwo "moich" kosow. Tutaj chyba na kazdym placu jest parka. Bylo mi bardzo przykro, kosy zostaly zabite na dachu lub galeziach nad dachem, slyszalam jak spadaly.
Ale sasiadka poradzila mi, zeby kuny dokarmiac psia karma. Wtedy nie bede miec myszy. I dobrze.
Wiec kuny trzymaja w szachu myszy, a suka kuny. Mam pewnosc ze nie usiade na ktorejs siadajac o zmierzchu w fotelu, ani nie bedzie ich w poscieli. Poki chodza po strychu i dziurami w scianach (dotyczy to tez myszy) to mi nie przeszkadzaja.
Na ogrodku suka pilnuje, nie wpusci kotow. Ktore np, w Anglii sa najwiekszymi drapieznikami - ich lupem pada najwiecej zwierzat. W tym mlode ptaki i zajace. Goni kuny, ktore moga wchodzic do domu tylko od strony niezagrodzonej - od ulicy. Wiec ptaki w krzakach sa wzglednie bezpieczne.

389

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Wytworzyla sie u mnie w domu ciekawa sytuacja. Jak pisalam mam na strychu kuny czy lasice - nigdy ich nie widzialam. Ostatnio zabily dwa mlode kosy - potomstwo "moich" kosow. Tutaj chyba na kazdym placu jest parka. Bylo mi bardzo przykro, kosy zostaly zabite na dachu lub galeziach nad dachem, slyszalam jak spadaly.
Ale sasiadka poradzila mi, zeby kuny dokarmiac psia karma. Wtedy nie bede miec myszy. I dobrze.
Wiec kuny trzymaja w szachu myszy, a suka kuny. Mam pewnosc ze nie usiade na ktorejs siadajac o zmierzchu w fotelu, ani nie bedzie ich w poscieli. Poki chodza po strychu i dziurami w scianach (dotyczy to tez myszy) to mi nie przeszkadzaja.
Na ogrodku suka pilnuje, nie wpusci kotow. Ktore np, w Anglii sa najwiekszymi drapieznikami - ich lupem pada najwiecej zwierzat. W tym mlode ptaki i zajace. Goni kuny, ktore moga wchodzic do domu tylko od strony niezagrodzonej - od ulicy. Wiec ptaki w krzakach sa wzglednie bezpieczne.

Bardzo lubię kosy. Wiosną śpiewają prześlicznie.
Nie słyszałam, żeby ktoś dokarmiał kuny. Interesujące!

390

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Gatunkiem ptaka najdłużej żyjącym jest albatros królewski (58 lat!).

Posty [ 326 do 390 z 446 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nasze gawędy o zwierzętach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026