Taka mała ciekawostka (z pewnością to wiecie): dalmatyńczyki są rasą psów pochodzącą z Chorwacji. Jeszcze o rottweilerach- mam wrażenie, iż ich popularność w naszym kraju spada.
Podobne tematy
Hej,
Jestem właścicielką jamniczki.I gdyby nie to pewnie nie miałaby dobrego zdania o jamnikach.Mówi się o nich,że są uparte i rzeczywiście często gryzą bez powodu.
Nie wiem Wielbicielu czy to wynika z ich odwagi:) Jak obserwuję moją suczkę to widzę,że kiedy się boi wtedy szczeka.Co prawda nigdy jeszcze nikogo- ani człowieka ani psa nie ugryzła - ale uspokaja się gdy widzi,że to czego się przestraszyła jest niegroźne.Oczywiście ćwiczę ją by się z tym szczekaniem powstrzymała- szczególnie w kontaktach z psami- bo wiadomo- nie każdy pies potrafi zareagować spokojnie na obszczekiwanie.I przyznam,że jest coraz lepiej:)
Znam trochę jamnikolubów i nie słyszałam jeszcze by któryś z ich pupili ugryzł człowieka.Mnie moja suczka raz ugryzła,ale było to bardzo delkatne.A to z tego powodu,że próbowałam wyegzekwować podporządkowanie się komendzie.Teraz już wie,że ja jestem bardziej uparta:)
Femte- wydaje mi się,że nie ma jamników gładkowłosych- są krótkowłose.
Co do tego,że jest ich dużo- z moich obserwacji wynika,że jest ich dość mało- są owszem wielbiciele wierni tej rasie ale ci,którzy po raz pierwszy decydują się na psa raczej jamnika nie wybiorą. Najwięcej- i to w każdym regionie kraju jest Yorków:)- a te potrafią ugryźć i owszem:) Och,żebyś wiedziała jak bardzo "pokojowe" potrafią być jamniki krótkowłose.Owszem- pobiegać lubią ale brzydzą się kałużami,deszczową pogodą.I uwielbiają zimą chodzić w ubraniu:)
Co do radzenia sobie z lisem czy borsukiem- znam sytuacje,że taki pies wskoczył do borsuczej nory i został przez zwierzaka zasypany:).Więc ja na spacerach w lesie uważam.
Hej,
Jestem właścicielką jamniczki.I gdyby nie to pewnie nie miałaby dobrego zdania o jamnikach.Mówi się o nich,że są uparte i rzeczywiście często gryzą bez powodu.
Nie wiem Wielbicielu czy to wynika z ich odwagi:) Jak obserwuję moją suczkę to widzę,że kiedy się boi wtedy szczeka.Co prawda nigdy jeszcze nikogo- ani człowieka ani psa nie ugryzła - ale uspokaja się gdy widzi,że to czego się przestraszyła jest niegroźne.Oczywiście ćwiczę ją by się z tym szczekaniem powstrzymała- szczególnie w kontaktach z psami- bo wiadomo- nie każdy pies potrafi zareagować spokojnie na obszczekiwanie.I przyznam,że jest coraz lepiej:)Znam trochę jamnikolubów i nie słyszałam jeszcze by któryś z ich pupili ugryzł człowieka.Mnie moja suczka raz ugryzła,ale było to bardzo delkatne.A to z tego powodu,że próbowałam wyegzekwować podporządkowanie się komendzie.Teraz już wie,że ja jestem bardziej uparta:)
Femte- wydaje mi się,że nie ma jamników gładkowłosych- są krótkowłose.
Co do tego,że jest ich dużo- z moich obserwacji wynika,że jest ich dość mało- są owszem wielbiciele wierni tej rasie ale ci,którzy po raz pierwszy decydują się na psa raczej jamnika nie wybiorą. Najwięcej- i to w każdym regionie kraju jest Yorków:)- a te potrafią ugryźć i owszem:) Och,żebyś wiedziała jak bardzo "pokojowe" potrafią być jamniki krótkowłose.Owszem- pobiegać lubią ale brzydzą się kałużami,deszczową pogodą.I uwielbiają zimą chodzić w ubraniu:)
Co do radzenia sobie z lisem czy borsukiem- znam sytuacje,że taki pies wskoczył do borsuczej nory i został przez zwierzaka zasypany:).Więc ja na spacerach w lesie uważam.
Witaj Gojko 102! Może szczeka, aby dodać sobie odwagi? Mój Mohruś nie zwracał uwagi na obszczekujące go jamniki. Mijał je ze stoickim, psim spokojem. Rzeczywiście spotykam coraz więcej yorków. Popularność tej rasy w ostatnich latach znacząco podskoczyła do góry.
264 2014-03-13 11:57:52 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-13 16:36:07)
No na pewno by dodać sobie odwagi,ewentualnie by dać sygnał sporo większym psom (bo tylko na na takie szczeka),że mimo,że nikczemnego wzrostu to potrafi być groźna.
Ale wkurza mnie to u psów (to mój pierwszy pies małej rasy) i inne psy też pewnie wkurza więc staram się eliminować takie zachowania u Pauzy.
https://m.ak.fbcdn.net/sphotos-g.ak/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/10013503_693093234062908_1698134334_n.jpg
Niestety,nie umiem umieszczać fotek:(
Tu w doborowym towarzystwie:
https://m.ak.fbcdn.net/scontent-b.xx/hphotos-prn2/t1/10013848_693090784063153_968589516_n.jpg
No na pewno by dodać sobie odwagi,ewentualnie by dać sygnał sporo większym psom (bo tylko na na takie szczeka),że mimo,że nikczemnego wzrostu to potrafi być groźna.
Ale wkurza mnie to u psów (to mój pierwszy pies małej rasy) i inne psy też pewnie wkurza więc staram się eliminować takie zachowania u Pauzy.
https://m.ak.fbcdn.net/sphotos-g.ak/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/10013503_693093234062908_1698134334_n.jpgNiestety,nie umiem umieszczać fotek:(
Tu w doborowym towarzystwie:
https://m.ak.fbcdn.net/scontent-b.xx/hphotos-prn2/t1/10013848_693090784063153_968589516_n.jpg
Jeżeli dobrze widzę Pauza chodzi w szelkach. U Mohra późno je wprowadziliśmy, a tak dobrze się sprawdziły. Mała notatka fenologiczna: wczoraj obserwowałem latającego motyla.
266 2014-03-13 18:58:04 Ostatnio edytowany przez Maj32 (2014-03-13 19:11:37)
Hej wszystkim ![]()
No ja to już nie wiem jak sprawić by moja małpa się trochę uspokoiła. Szczeka na wszystko i wszystkich, a ostatnio bardziej jak ktoś chce wejść do domu aż w panikę wpada. Zawsze zanim wpuszczę kogoś czy nawet otworzę to wysyłam ją na miejsce, ale różnie to bywa z resztą członków rodziny. Nie mam powoli pomysłów. Wręcz marzę by wyjść z nią na spacer i by na nim spokojnie szła. Marzę też o tym, by gdy ktoś mnie odwiedzi szczególnie z dzieckiem, zasadniczo nieprzewidywalnym w swym zachowaniu, bym się nie bała czy go nie ugryzie.
Oto moja bestia ![]()

Maj 32 spostrzegam czułe psie oczy. Trochę miejsca w mych opowieściach muszę poświęcić labradorom. Występuje one w trzech odmianach barwnych: biszkoptowej/piaskowej (najczęściej spotykana), czarnej i czekoladowej (najrzadsza wersja barwna). Dziedziczenie barw u labradorów jest niezwykle zajmujące z genetycznego punktu widzenia. Chciałbym podać, jako ciekawostkę fakt, iż krzyżując ze sobą dwa czarne labradory można otrzymać potomstwo we wszystkich wersjach barwnych.
A ja właśnie zostałam opiekunem małej ropuchy zielonej która niechcący została wywieziona z lasu i zimowała w kotłowni, o mały włos nie wylądowała w piecu wraz z trocinami
teraz jest u mnie, jeśli nadal będzie ciepło zaniosę ją do lasu.
A ja właśnie zostałam opiekunem małej ropuchy zielonej która niechcący została wywieziona z lasu i zimowała w kotłowni, o mały włos nie wylądowała w piecu wraz z trocinami
teraz jest u mnie, jeśli nadal będzie ciepło zaniosę ją do lasu.
Ropuchy są wielkimi sprzymierzeńcami sadowników i ogrodników. W skład ich menu wchodzą bowiem ślimaki. Pamiętam, jak kiedyś ratowałem żabę, która wpadła do szatni pracowniczej. Cała akcja zakończyła się sukcesem. Na szpitalnym korytarzu, można, było oglądać biegnącego człowieka w fartuchu. Trzymał on w ręce nie całkiem zamknięte pudełko.
Maj 32 spostrzegam czułe psie oczy. Trochę miejsca w mych opowieściach muszę poświęcić labradorom. Występuje one w trzech odmianach barwnych: biszkoptowej/piaskowej (najczęściej spotykana), czarnej i czekoladowej (najrzadsza wersja barwna). Dziedziczenie barw u labradorów jest niezwykle zajmujące z genetycznego punktu widzenia. Chciałbym podać, jako ciekawostkę fakt, iż krzyżując ze sobą dwa czarne labradory można otrzymać potomstwo we wszystkich wersjach barwnych.
Bardzo mi miło, że w Twoim odbiorze moja niunia wypada tak pozytywnie. Za każdym razem jak tylko wracam do domu tak się cieszy i z taką radością mnie wita, że naprawdę to cieszy.
Co do labków to też mi się podobają, szczególnie o umaszczeniu czarnym. Swego czesu miałam swój udział w wychowaniu haszczaka są to wspaniałe i przyjacielskie psy.
Małpa69 gratulacje nowego podopiecznego hehe.
271 2014-03-15 14:29:09 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-15 15:07:07)
gojka102 napisał/a:No na pewno by dodać sobie odwagi,ewentualnie by dać sygnał sporo większym psom (bo tylko na na takie szczeka),że mimo,że nikczemnego wzrostu to potrafi być groźna.
Ale wkurza mnie to u psów (to mój pierwszy pies małej rasy) i inne psy też pewnie wkurza więc staram się eliminować takie zachowania u Pauzy.
https://m.ak.fbcdn.net/sphotos-g.ak/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/10013503_693093234062908_1698134334_n.jpgNiestety,nie umiem umieszczać fotek:(
Tu w doborowym towarzystwie:
https://m.ak.fbcdn.net/scontent-b.xx/hphotos-prn2/t1/10013848_693090784063153_968589516_n.jpg
Jeżeli dobrze widzę Pauza chodzi w szelkach. U Mohra późno je wprowadziliśmy, a tak dobrze się sprawdziły. Mała notatka fenologiczna: wczoraj obserwowałem latającego motyla.
Tak,nasz psiak ma szelki i bardzo je lubi.Moja kuzynka z Bydgoszczy powiedziała mi,że u niej jest nakaz zakładania szelek psom ras małych.Podobno nawet Straż Miejska interweniuje w tej kwestii:)
Psy ras małych nie mają silnej umięśnionej szyi i łatwo ją uszkodzić obrożą.Jamniki narażone na problemy z kręgosłupem z tego powodu mają dodatkowe wskazania do noszenia szelek.Wiem,że hodowcy- zwłaszcza dłuowłosych są innego zdania ale tu raczej chodzi o to,że taki pies w szelkach nie wygląda atrakcyjnie:)
Co do ras dużych i silnych w szelkach- z tego co mówią psi trenerzy- na pewno nie sprawdzą się przy treningu posłuszeństwa,raczej przy zabawie,bieganiu,jeździe na rowerze czy rolkach.
Gojka no ja nawet nie wiedziałam o takim nakazie. Moja niunia chodzi na obroży bałabym się, że wyjdzie mi z szelek taki z niej dzikusek.
273 2014-03-15 15:06:32 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-15 17:44:38)
Maj- jak szelki dobrze dobrane i założone to nie ma szans na wyjście:)
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:gojka102 napisał/a:No na pewno by dodać sobie odwagi,ewentualnie by dać sygnał sporo większym psom (bo tylko na na takie szczeka),że mimo,że nikczemnego wzrostu to potrafi być groźna.
Ale wkurza mnie to u psów (to mój pierwszy pies małej rasy) i inne psy też pewnie wkurza więc staram się eliminować takie zachowania u Pauzy.
https://m.ak.fbcdn.net/sphotos-g.ak/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/10013503_693093234062908_1698134334_n.jpgNiestety,nie umiem umieszczać fotek:(
Tu w doborowym towarzystwie:
https://m.ak.fbcdn.net/scontent-b.xx/hphotos-prn2/t1/10013848_693090784063153_968589516_n.jpg
Jeżeli dobrze widzę Pauza chodzi w szelkach. U Mohra późno je wprowadziliśmy, a tak dobrze się sprawdziły. Mała notatka fenologiczna: wczoraj obserwowałem latającego motyla.
Tak,nasz psiak ma szelki i bardzo je lubi.Moja kuzynka z Bydgoszczy powiedziała mi,że u niej jest nakaz zakładania szelek psom ras małych.Podobno nawet Straż Miejska interweniuje w tej kwestii:)
Psy ras małych nie mają silnej umięśnionej szyi i łatwo ją uszkodzić obrożą.Jamniki narażone na problemy z kręgosłupem z tego powodu mają dodatkowe wskazania do noszenia szelek.Wiem,że hodowcy- zwłaszcza dłuowłosych są innego zdania ale tu raczej chodzi o to,że taki pies w szelkach nie wygląda atrakcyjnie:)
Co do ras dużych i silnych w szelkach- z tego co mówią psi trenerzy- na pewno nie sprawdzą się przy treningu posłuszeństwa,raczej przy zabawie,bieganiu,jeździe na rowerze czy rolkach.
Mohruś w szelkach chodził na spacery. Maj 32, gdzieś słyszałem, iż czarne labradory bywają mylone z rottweilerami. A te rasy, tak wiele różni.
275 2014-03-15 17:45:11 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-15 17:45:29)
Wielbicielu a nie chciałbyś adoptować kolejnego rottka?
Maj 32 spostrzegam czułe psie oczy. Trochę miejsca w mych opowieściach muszę poświęcić labradorom. Występuje one w trzech odmianach barwnych: biszkoptowej/piaskowej (najczęściej spotykana), czarnej i czekoladowej (najrzadsza wersja barwna). Dziedziczenie barw u labradorów jest niezwykle zajmujące z genetycznego punktu widzenia. Chciałbym podać, jako ciekawostkę fakt, iż krzyżując ze sobą dwa czarne labradory można otrzymać potomstwo we wszystkich wersjach barwnych.
Zgadzam się Wielbicielu , ponieważ potomkowie byli różnie umaszczeni. Ta rasa jak każda inna ma też swoje słabsze strony, trzeba uważać na skręt jelit . Serdecznie pozdrawiam , jestem miłośniczką wszystkich zwierząt.
Wielbicielu a nie chciałbyś adoptować kolejnego rottka?
Gojko 102 kiedyś, byłem wirtualnym opiekunem pewnej schroniskowej rottweilerki. Myślałem o adopcji, ale nie jest to możliwe. Istnieje kilka obiektywnych punktów na "nie". W moich skromnych progach mieszkają dwa koty. Boją się obcych ludzi, a co dopiero mówić o dużym psie. Poza tym, nie wiem jak dalej potoczy się me życie.
Witaj Klaudyno 59! Jedną z cech psychicznych labradorów jest ich ufność. Zarówno w stosunku do zwierząt, jak i ludzi. W niektórych sytuacjach, może okazać się ona zgubną. Mam na myśli zrobienie im krzywdy.
Ropuch ma się dobrze, je pinki bo karaluszki chyba za duże bo nie chciała ich jeść.
No i znowu walczę z pchłami dwa miesiące był spokój i teraz znowu ;/. Chyba muszę kupić coś na całe mieszkanie. bo same pryskanie psa nie wystarcza i za jakiś czas wracają znowu.
Maj 32 spostrzegam czułe psie oczy. Trochę miejsca w mych opowieściach muszę poświęcić labradorom. Występuje one w trzech odmianach barwnych: biszkoptowej/piaskowej (najczęściej spotykana), czarnej i czekoladowej (najrzadsza wersja barwna). Dziedziczenie barw u labradorów jest niezwykle zajmujące z genetycznego punktu widzenia. Chciałbym podać, jako ciekawostkę fakt, iż krzyżując ze sobą dwa czarne labradory można otrzymać potomstwo we wszystkich wersjach barwnych.
No to jest bardzo ciekawe
Wiedziałam coś o tych ich kolorach, ale na żywo tych ciemnych nie widziałam chyba. A wiesz może jak to się dzieje, że dwa czarne labradory skrzyżowane mogą mieć potomstwo o innej barwie? Nie wiem od czego to zależy, ale to ciekawe.
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Maj 32 spostrzegam czułe psie oczy. Trochę miejsca w mych opowieściach muszę poświęcić labradorom. Występuje one w trzech odmianach barwnych: biszkoptowej/piaskowej (najczęściej spotykana), czarnej i czekoladowej (najrzadsza wersja barwna). Dziedziczenie barw u labradorów jest niezwykle zajmujące z genetycznego punktu widzenia. Chciałbym podać, jako ciekawostkę fakt, iż krzyżując ze sobą dwa czarne labradory można otrzymać potomstwo we wszystkich wersjach barwnych.
No to jest bardzo ciekawe
Wiedziałam coś o tych ich kolorach, ale na żywo tych ciemnych nie widziałam chyba. A wiesz może jak to się dzieje, że dwa czarne labradory skrzyżowane mogą mieć potomstwo o innej barwie? Nie wiem od czego to zależy, ale to ciekawe.
Truskaweczko 19 najprościej rzecz tłumacząc zależy to od układu genów dominujących i recesywnych. Nie wiem, czy takie wyjaśnienie Cię zadowala?
Małpa69 walka z pchłami oj to współczuję. Miałam ten problem zeszłego lata. Niunia złapała prawdopodobnie od kotów z podwórza. Oto kilka moich wskazówek, które w przypadku mego psa pomogły:
1. Zaaplikować pieskowi środek na pasożyty najlepiej w formie kropelki aplikowanej na skórę.
2. Należy wyprać posłanie ponieważ:
"Dorosłe pchły, które można zauważyć na zwierzęciu, stanowią tylko 5% pasożytów atakujących nosiciela. Pozostałe 95% to jaja, larwy i nimfy bytujące w otoczeniu zwierzęcia ? znajdują się w jego legowisku i wszędzie tam, gdzie psy i koty przebywają najczęściej. Dlatego każda zauważona na zwierzęciu pchła oznacza, że w jego otoczeniu jest dużo więcej form rozwojowych tego pasożyta. Pchły są stałymi pasożytami psów i kotów i występują przez cały rok."
3. Należy wyprać dywany ręcznie, mechanicznie lub przy użyciu parownika, ja tak potraktowałam nawet tapczany ![]()
"Jaja pcheł są lepkie. Dorosłe samice składają jaja w sierści zwierząt. W ciągu paru godzin po wykluciu się larwy odpadają od zwierzęcia i przebywają w jego pobliżu, kryjąc się w szczelinach podłóg, w dywanach, meblach i posłaniu zwierzęcia. Są tak małe, że pozostają niezauważone. Larwy wykluwają się w ciągu od 2 do 5 dni od zniesienia jaj."
I najważniejsze powodzenia ![]()
No właśnie tylko że ja piorę jej posłanko bardzo często bo jakoś raz na tydzień ona ma po prostu swój kocyk leżący na kanapie, którą też wyszorowałam za każdym razem, kropelki też dobre, a pchły mimo to wracają.
Pierwszy raz pojawiły się kiedy psa jeszcze nie było i pojawiły się na naszym kocie, kocie który nie wychodzi z domu ;/ masakra
Płetwal błękitny jest największym zwierzęciem na kuli ziemskiej. Należy do fiszbinowców (Mysticeti). Jego waga wynosi 136 ton, mierzy 33 metry długości. Posiada serce rozmiarów małego auta. Przez jego naczynia krwionośne przepływa około 10 tysięcy litrów krwi. Dla porównania u człowieka wartości te wynoszą 5-6 litrów. Język płetwala błękitnego osiąga ciężar 3,2 tony! Odpowiada to masie samicy słonia indyjskiego.
No właśnie tylko że ja piorę jej posłanko bardzo często bo jakoś raz na tydzień ona ma po prostu swój kocyk leżący na kanapie, którą też wyszorowałam za każdym razem, kropelki też dobre, a pchły mimo to wracają.
Pierwszy raz pojawiły się kiedy psa jeszcze nie było i pojawiły się na naszym kocie, kocie który nie wychodzi z domu ;/ masakra
Pranie kocyka i posłania to dobry początek. Jednakże biorąc pod uwagę, że pchły lubią być też w miejscach gdzie pies przebywał, czyli całe mieszkanie należy dokładnie w sposób najlepiej mechaniczny oczyścić również powierzchnie takie jak panele, dywany.
Powodzenia ![]()
Wet mi zasugerował też dywany, no właśnie tylko, że ja nie mam w domu żadnych dywanów, jestem alergikiem więc dodatkowe siedlisko kurzu i zarazy nie jest mi potrzebne, podłogę dokładnie myję regularnie, płynem szpitalnym który zabija niemal wszystko, łóżko czy fotele są ze skóropodobnego materiału więc też po oczyszczeniu nie powinno nic tam zostać, a jednak te dziady dalej wracają. Przymierzam się do kupna psikacza na roztocza, pchły itp, ale jest dość drogi przynajmniej u weta jest to prawie 200 zł Oo, no może uda mi się przez internet znaleźć taniej.
Oj to faktycznie niesamowicie uparte i wredne szkodniki. Powodzenia nie poddawaj się jesteś silniejsza. ![]()
No i pozostaje też problem osiedla na którym mieszkam, mało kto regularnie dba o to by odrobaczyć czy odpchlić psa ![]()
A to tak już jest niestety. Sama wiem po sobie, że świruje jak tylko moja Nelka zaczyna za często się iskać. W kilka dni później ma przymusową kąpiel, a gdy zauważę pchłę to idziemy po kropelki. U mnie w klatce o swoje zwierzątka to dbają na szczęście. Sąsiadka co jakiś czas to i do salonu kosmetycznego psa zaprowadzi, ale i faktycznie u spanielki to tu i ówdzie trzeba przystrzyc, a i kąpiel i pazurki w cenie. A moja małpa nawet weterynarzowi ma problem pazurki pokazać prędzej to i owszem, ale ząbki pokazuje hehe.
Ja sama obcinam pazury, podcinam i trymuje
mimo że to zajęcie męczące dla mnie bo o ile pies mnie nie uczula o tyle wyskubana fruwająca sierść mocno wzmaga astmę, ale nie mam serca mojego cukiereczka oddać w obce ręce, ona jest bardzo przyzwyczajona że zawsze jest przy mnie a jak nie jest to piszczy i szuka mnie albo Mojego ;p No i inna sprawa że też nie ufam, bo niektóre zamiast psa wytrymować to golą całego westa od góry do dołu a tego się absolutnie nie robi, strzyże się tylko ogonek, szyjkę i uszka, a panie fryzjerki żeby sobie zaoszczędzić roboty sru maszynka, a to niszczy sierść psa np. może się zacząć kręcić.
Mój pies stracił dziś dwa mleczne zęby. Sama wyciągałam! ![]()
Moja już ma wszystkie po wymianie, ale też jej pomagałam, bo biedna chodziła i ciamkała. Najsłodszy był moment jak stękała i marudziła i nagle wypluła ząb na podłogę ![]()
Moje poprzednie psiaki były molosami. Nie widziałam nigdy u nich zęba, który wypadł bo były po prostu...zżerane:)
Nasz jamniczka jest tak dystyngowana, że wypluwała zęby:).Nigdy jeszcze z tym się nie spotkałam:)
Moje poprzednie psiaki były molosami. Nie widziałam nigdy u nich zęba, który wypadł bo były po prostu...zżerane:)
Nasz jamniczka jest tak dystyngowana, że wypluwała zęby:).Nigdy jeszcze z tym się nie spotkałam:)
Molosy to jedna z moich ulubionych grup psich. W przypadku Mohra znalazłem jeden ząb mleczny. O reszcie historia milczy.
Moja to też księżniczka i wypluwała, choć bardzo dobrze znosiła ząbkowanie, pierwszą cieczkę zresztą też, zero reakcji z jej strony. Jeden jedyny raz kiedy pies rzeczywiście dał po sobie znać że coś jej jest, był zaraz po drugim szczepieniu zaczęła mi odpływać, biegiem do weterynarza, a tu nic ani temperatury ani objawów zatrucia, aż tu nagle Mój zauważył że psina sobie język rozgryzła, został jej taki mały ślad jakby jej wycięto kawałek języka
no i nie cierpi się czesać, szuka wtedy wszystkich sposobów na ucieczkę.
Skoro gawędy o zwierzętach, to pozwolę sobie tutaj zadań pytanko, może ktoś z was miał podobny przypadek z kotem. Otóż mój kot, a właściwie rodziców, zaczął chorować. Od jakiegoś czasu przestała jeść, widać że ma apetyt, że chce jeść, ale podejdzie powącha i zostawi. W tej chwili jest już tak chudziutka że aż żal patrzeć. Nie stać nas na weta, nawet nie mamy jak z nią jechać. Ma już swój wiek, jest to kotka, ma ponad 10 lat, dokładnie nie wiemy, bo to "przybłęda". Załatwia się w domu na podłogę często, nie chce wychodzić na dwór, robi kupki rzadkie. Jedyne co to czasem popije mleka i polubiła ukwaszaną śmietanę, czasem zupki popije, nie je suchej karmy, mokrej liźnie tylko sos. Nie mogę patrzeć jak marnieje w oczach, czy to po prostu już jej czas? Ona próbuje jeść, jak jej coś damy, bo asystuje nam w kuchni przy jedzeniu, to weźmie coś do pyszczka i dziwnie mieli, obraca potem głową na boki, językiem jakby chciała coś odkleić z podniebienia, myśleliśmy że to może przez zęby, ale ma większość i raczej zdrowe. Wiem, napiszecie do weta, ale może da się jakoś inaczej pomóc....
Skoro gawędy o zwierzętach, to pozwolę sobie tutaj zadań pytanko, może ktoś z was miał podobny przypadek z kotem. Otóż mój kot, a właściwie rodziców, zaczął chorować. Od jakiegoś czasu przestała jeść, widać że ma apetyt, że chce jeść, ale podejdzie powącha i zostawi. W tej chwili jest już tak chudziutka że aż żal patrzeć. Nie stać nas na weta, nawet nie mamy jak z nią jechać. Ma już swój wiek, jest to kotka, ma ponad 10 lat, dokładnie nie wiemy, bo to "przybłęda". Załatwia się w domu na podłogę często, nie chce wychodzić na dwór, robi kupki rzadkie. Jedyne co to czasem popije mleka i polubiła ukwaszaną śmietanę, czasem zupki popije, nie je suchej karmy, mokrej liźnie tylko sos. Nie mogę patrzeć jak marnieje w oczach, czy to po prostu już jej czas? Ona próbuje jeść, jak jej coś damy, bo asystuje nam w kuchni przy jedzeniu, to weźmie coś do pyszczka i dziwnie mieli, obraca potem głową na boki, językiem jakby chciała coś odkleić z podniebienia, myśleliśmy że to może przez zęby, ale ma większość i raczej zdrowe. Wiem, napiszecie do weta, ale może da się jakoś inaczej pomóc....
Witaj Nadine, bardzo chciałbym Ci pomóc. Wygląda mi to na jakieś poważne problemy układu pokarmowego, ale mogę się mylić. Nie posiadam specjalistycznej wiedzy z tego zakresu.
Nadine_
jakie ma szczepienia i kiedy?
Wyglada na to, ze przyjedzie do mnie adoptowane zwierzatko z Anglii. Chyba droga lotnicza, albo pozniej promem Harwich- Esbjerg.
Caly proces mocno ekscytujacy. Czy bedzie zainteresowanie, jezeli to opisze?
Femte, na pewno ![]()
Co do kota, to tak do weterynarza, jeżeli kot aż wychudł to tutaj nikt inny nie pomoże, jeżeli Cię nie stać to spróbuj porozmawiać z wetem niektórzy są ludźmi z powołania i może zechcą pomóc nieodpłatnie lub rozbić jakoś płatność. Jeżeli to mieszaniec to 10 lat to raczej nie jest już jej czas, dachowce żyją dłużej, pytanie czy faktycznie ma 10-11 czy 15 albo i więcej. Tak czy siak szkoda zwierzaka, spróbuj porozmawiać z wetem, u mnie przynajmniej są dziewczyny które na pewno pomogą, może i u Ciebie się znajdzie ktoś dobrego serca.
Objawy moga wskazywac na problem w jamie ustnej - zeby/kamien nazebny lub owrzodzenie. Musi ktos zajrzec do pyszczka, ja bym od tego zaczela.
Owrzodzenie moze sie wiazac z ktoras z chorob zakaznych, wtedy bedzie duzy problem.
Watpie czy kot byl szczepiony jezeli mimo tak wyraznych objawow wlascicele nie zdecydowali sie na wizyte w lecznicy.
Kota trzeba przebadac, nawet jezeli znajdzie sie przyczyna w jamie ustnej.
300 2014-03-29 16:22:17 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-03-29 16:25:01)
Też pomyślałam o zębach ludzie nie myją zwierzakom zębów, nie zabierają na zdjęcie kamienia w rezultacie 10 letnie zwierzaki zwykle mają popsute niemal wszystkie zęby, a dziąsła w takim stanie że zęby można na żywca powyjmować. Zwłaszcza że autorka mówi o tym że sos z karmy tknie, a nie rusza mięsa co wskazuje na problem z gryzieniem.
Zęby są dla zwierzaków bardzo ważne, zwierzak nie powie "tu mnie boli", uzębienie powinno się regularnie kontrolować. Mój szczeniak ma zaledwie 8 miesięcy, a już jej się robią początki kamienia, mimo że je dużo suchego i specjalne gryzaki. A co dopiero po 10 latach?
Autorka nie ma pieniędzy na wizytę u weterynarza, więc tak jak mówiłam niech popyta niektórzy mogą pomóc za samą cenę leków a za robociznę nie wezmą. Ja bym z pod ziemi wyjęła, ale dla mojego psa zawsze znajdę, mogę sobie od gęby odłożyć byle by dla psa było, a jak już nie ma to prosić o pomoc nie każdy weterynarz patrzy tylko na pieniądze, ale trzeba się ruszyć i popytać po okolicznych lecznicach, to chyba akurat da się zrobić?
Nadine_
jakie ma szczepienia i kiedy?Wyglada na to, ze przyjedzie do mnie adoptowane zwierzatko z Anglii. Chyba droga lotnicza, albo pozniej promem Harwich- Esbjerg.
Caly proces mocno ekscytujacy. Czy bedzie zainteresowanie, jezeli to opisze?
Femte z niecierpliwością będę oczekiwał na Twój opis.
302 2014-04-01 14:16:23 Ostatnio edytowany przez femte (2014-04-01 14:24:24)
Zabieram sie za napisanie czegos o greyhoundach, wlasciewie o chartach ogolnie. Ciagle brakuje czasu - wiec najpierw wiadomosci "z placu boju".
Poniewaz psy wycofywane z wyscigow maja najczesciej 4-5 lat, myslalam ze wlasnie w tym wieku bedzie moj. Mam kontakt z ludzmi, ktorzy zajmuja sie adopcja - moja siostra w Polsce ma od nich dwa psy - suczke Droopys Pansy (imie kennelowe Polly, wiec wolaja ja Polinka, Polcia itp) i psa Drumena Wilde (imie kennelowe Dusty, wiec sie zrobil Dustus - Plastus, wolaja Plastus, Plastek)
Polinka dalej zarabia - prosze wrzucic w wyszukiwarke jej imie i zobaczyc ile kosztuja zdjecia. Ona sama stala sie oczywiscie niepotrzebna.
Obiecalam, ze wezme czarnego psa. Ich jest najwiecej, zwlaszcza teraz, gdy tak duzo psow ma Top Honcho w rodowodach. Ludzie wola jasne kolory - ladniej wygladaja, czarny kojarzy sie z agresja, a zreszta to co orginalne latwiej znajdzie chetnych. 70- 80 % psow wyscigowych jest czarnych.
Ludzie chetniej biora suczki .Sa mniejsze, maja opinie posluszniejszych (co nie do konca jest prawda) i jest ich po prostu mniej. Wiekszosc suk jest likwidowane po urodzeniu.
Moje pobudki byly oczywiscie czesciowo egoistyczne. Co prawda za pieniadze ktore mnie to bedzie kosztowac mogla bym miec kilka rodowodowych psow. Wiec adoptuje glownie po to, zeby uratowac psie zycie.
Ale mieszkam w dzielnicy, gdzie domy letniskowe ma duzo bardzo bogatych ludzi. Wiec tak sobie marzylam - ide plaza, albo przepiekna laczka w lesie, gdzie spotyka sie masa ludzi z psami. Obok mnie dostojnie kroczy wielki czarny pies. Rozmowa z wlascielami, pieski sie zapoznaja, puszczamy ze smyczy. Nagle wszystkie psy staja sie brzydkie i niezgrabne, ruszaja sie jak muchy w smole. Miedzy nimi porusza sie czarny pocisk, pelen gracji, dwukrotnie szybszy od najszybszych psow.
Ale okazuje sie, ze jest jeszcze grupa mniej chciana przez potencjalnych wlascicieli. Suki po szczeniakach, czyli takie ktore najpierw biegaly na torze, potem daly jeden lub kilka miotow szczeniakow. Wreszcie staly sie odpadem, ktory trzeba zutylizowac. Utylizacja moze byc latwa - w Anglii legalne jest zabicie takiego psa np, za pomoca pistoletu do wbijania kolkow w sciane.
Wiec wyglada na to, ze wezme siedmioletnia czarna suke. Majaca male szanse na znalezienie wlasciela, bo ma opinie agresywnej w stosunku do kotow i malych psow. Anglicy zazwyczaj maja inne zwierzeta, wiec Meta jest klopotliwa.
Ale Polly tez miala opinie agresywnej w stosunku do malych psow, z tego powodu zostala oddana z pierwszj adopcji. Nie jest to prawda, zachowuje sie calkiem przyzwoicie. Mysle, ze byl to pretekst.
Teraz wszystko rozbija sie o transport. Koszty przejazdu -paliwo, most nad Wielkim Beltem, prom Esbjerg -Harwich.
Do tego koszty adopcji - szczepienia, sterylizacja, specjalnie dla mnie szczepienie p. wsciekliznie (na szczescie Dania jest wolna od wscieklizny, nie trzeba potem czekac 3 tyg) czip, paszport.
Boimy sie troche drogi lotniczej, wiec na razie stanelo na promie - Kevin stara sie dogadac z firma, moze udziela znizki na cel charytatywny.
W tej chwili czekam na siostre na skypie - ona tez sie musi wypowiedziec, bo w razie czego albo ona bedzie musiala mojego psa przetrzymac, albo ja wezme jej dwa na jakis czas do siebie - mysle o jakiejs powaznej chorobie. I siostra musi mi przyslac potrzebne lekarstwa z Polski.
I zaraz wysylam potwierdzenie ze biore Mete. Ide jeszce do pracy.
Nie chce, zeby ktos pomyslal, ze greje sa agresywne. W badaniach przeprowadzonych kilka lat temu wyscigowe greyhoundy okazaly sie rasa wykazujaca najmniej agresji w stosunku do czlowieka posrod 50 najczesciej spotykanych ras. One po prostu moga skojarzyc maly poruszjacy sie obiekt z przyneta, i zgodnie ze swoja natura oraz tym czego byly uczone - pogonic i zlapac. A pies wielkosci dobermana ladujacy na pekinczyku moze zrobic krzywde.
Ja w ogóle nie uznaję czegoś takiego jak "rasa agresywna" dla mnie psy żadnej rasy nie są agresywne.
Może się komuś coś takiego przyda? Parę słów o niektórych działach zoologii, jakie organizmy badają. Protozoologia zajmuje się pierwotniakami. Malakologia- mięczakami. Cetologia- waleniami, prymatologia- małpami i małpiatkami. Herpetologia- jej domeną są płazy i gady. Teriologia bada ssaki.
To pora iść do prymatologa ![]()
Zapomniałeś o ornitologii i moich ukochanych ptakach ;p
To pora iść do prymatologa
Zapomniałeś o ornitologii i moich ukochanych ptakach ;p
Pominąłem ornitologię, ponieważ mam nadzieję, iż każdy wie, że związana jest z ptakami. Ptaki też są jednymi z moich ukochanych zwierząt. Małpo 69 z tym prymatologiem świetne! Myrmekologia bada mrówki, a koleopterologia- chrząszcze.
A znacie wierszyk o żuczku ? ![]()
A ichtiologia? Chyba nie mówiliśmy.
U mnie jest najdłuższy w Polsce rezerwat ichtiologiczny.
A znacie wierszyk o żuczku ?
A ichtiologia? Chyba nie mówiliśmy.
U mnie jest najdłuższy w Polsce rezerwat ichtiologiczny.
Ichtiologia- ryby. Nie znam wierszyka o żuczku.
Babcia mnie go nauczyła co mnie zdziwiło ;p
Wyszedł żuczek przed chałupkę
Zdjął majteczki zrobił kupkę
Żuczku żuczku coś ty zrobił?
Jam chałupkę przyozdobił
![]()
Babcia mnie go nauczyła co mnie zdziwiło ;p
Wyszedł żuczek przed chałupkę
Zdjął majteczki zrobił kupkę
Żuczku żuczku coś ty zrobił?
Jam chałupkę przyozdobił
Ciekawie. Swoją drogą fascynujące są kolory rozmaitych chrząszczy.
Często spotykam się ze stwierdzeniem, że kleszcze są owadami. Jaka jest prawda systematyczna? Owady stanowią gromadę w obrębie podtypu tchawkodysznych. A kleszcze? Należą do rzędu roztoczy. Roztocze są jednym z rzędów gromady pajęczaków. Pajęczaki reprezentują grupę taksonomiczną wchodzącą w skład podtypu szczękoczułkowców.
312 2014-04-17 17:14:32 Ostatnio edytowany przez femte (2014-04-17 17:16:59)
To proste - owady maja szesc nog. Kleszcze, pajaki, swiezbowce czy nuzence osiem (forma dojrzala)
Chyba w "Dzieciach Kapitana Granta" byl krotkowzroczny naukowiec, ktoremu sie wydawalo ze odkryl szescionogiego pajaka. Potem sie okazalo, ze urawal mu jedna pare nog, czego nie zauwazyl bo zgubil okulary.
Wiec jako dziecko wiedzialam ze pajaki maja osiem nog. Poniewaz w Biblii pajak jest opisany jako szescionogi, bylo to jedno ze wczesniejszych ziaren watpliwosci.
Z adopcja sie przeciaga - nie wyszlo z promem. Moze jak dostane w maju feriepenge (pieniadze wakacyjne) to wezme prom w normalnej cenie - jedna osoba, samochod i pies prawie 4 tys zlotych w obie strony.
Femte trzymam kciuki za pomyślną adopcję. Wspomniałaś o jednej z książek Julesa Verna. "20 tys mil podmorskiej żeglugi" zawiera, tyle błędów zoologicznych, iż powstało osobne dzieło je omawiające.
Wiem ze zawiera bledy, Verne nie byl naukowcem. Wiedza od tego czasu tez sie posunela.
Nie tylko zoologiczne. Nautilus byl wielkosci u-boota, wiadomo jak wygladaly na nich pomieszczenia dla zalogi. A Verne zmiescil tam salony. Prawdopodobnie dobry kapitan Nemo trzymal swoja zaloge jak sardynki w puszce.
Suczka nazywa sie Loughside Meta, imie kennelowe Meta. Chyba bede musiala zmienic, Mette to najpopularniejsze imie w Danii.
Mozna ja znalezc w internecie, sa zdjecia i rodowod.
Wlasnie glowie sie nad imieniem, musi to byc cos zrozumialego dla Anglika, Dunczyka i Polaka. Typu Lady, ale to oczywiscie glupie imie.
Moze jakies propozycje?
Femte może Peace, Love, albo Friend?
A może Babsy ,Suite, Lexi czy Dotty- jeśli ma jakieś kropki:) ewentualnie jeśli jest nieco postrzelona ![]()
Mojej córce bardzo podobało się Tinga. Ale ostatecznie wybrała Pauza.
Peace troche ryzykowne - moze zabrzmiec jak piss.
pamietam jak udawalismy(tj, Polacy pracujacy w firmie), ze nie potrafimy wymowic poprawnie timesheet - wymawialismy celowo shit.
Love nie bardzo -po dunsku en lov, loven to obietnica lub prawo. Wymawia sie troche inaczej. Choc to by bylo ciekawe.
Dottie - zwyczajowo imie kennelowie dla suk laciatych, zwlaszcza jak maja jedna late, np, na glowie.
Podoba mi sie Pauza. Funkcjonuje w trzech jezykach, ladnie sie bedzie zdrabniac i odmieniac.
Myslalam nad Molly, ale zbyt podobne do Polly (suka mojej siostry) oraz Peggy.
Troche sie pokomplikowalo. Kevin, szef organizacji adopcyjnej chce przyjechac promem do Esbjerga i przywiezc mi suke.
Nawet kasy za prom nie chce - napisal, ze jest szczesliwy, ze ja chce adoptowac. Ja znowu nie moge pozwolic, zeby pieniadze ktore moga byc przeznaczone na adopcje innych psow poszly na transport mojej suki. Wiec albo zaplace za prom. Albo sama wykupie bilet - z Danii to 7 000kr minimum. Z Anglii troche taniej - 600?. Bo Kevin chce przyjechac 26 maja. A ja nie chce juz czekac.
Pozwolę sobie wpisać fragment na temat życia orłów. Natknęłam się na ten opis czytając sagę rodzinną Karen Kingsbury (literatura amerykańska). Bardzo mi się podoba - może i Wam się spodoba.......taka fajna metafora.
- Orzeł to jedyny ptak, który nie ucieka przed kłopotami. Zamiast tego stara się je przezwyciężyć i osiągnąć więcej.
Kiedy idzie burza, orzeł wykorzystuje burzowe chmury, żeby wznieść się wyżej.
Orzeł prawie nigdy nie jada padliny. Ale jeśli zje - i jeżeli padlina mu zaszkodzi, leci na najwyższą skałę, jaką może znaleźć,
kładzie się na niej i wystawia na światło słońca, czekając, aż trucizna z niego wyjdzie.
Orlice mają zwyczaj sprawdzania swoich partnerów.
Kiedy samica wie, że samiec interesuje się nią, urządza mu gonitwę.
Samiec goni ją, a ona lata wysoko, nurkuje, przelatuje ponad wzgórzami.
Pod koniec gonitwy wzlatuje jak najwyżej umie, a później przewraca się na grzbiet i spada ku ziemi.
Zadaniem samca jest dogonienie samicy i uchwycenie jej szponami - za szpony, wreszcie jak najsilniejsze bicie skrzydłami, aby uratować samicę przed śmiercią.
Kiedy są już nisko, samica rozwija z powrotem skrzydła i okrąża samca. Sprawdził się, ponieważ udowodnił, że nie opuści jej
nawet w obliczu śmierci.
Od tego czasu para orłów pozostaje w monogamicznym związku przez resztę ich życia.-
Witaj Rajo! Dziękuję za podzielenie się z nami tą przecudowną opowieścią. Jest więcej niż wzruszająca.
Meta przyplynie promem w poniedzialek, przywioza ja dwie osoby. Wracaja od razu, tym samym promem, maja w Danii ok. 5 godzin.
Poniewaz sam Esbjerg nie jest specjalnie ciekawym miastem - wybudowany w latach piecdziesiatych jako port oceaniczny - chcialam ich zabrac na wycieczke. Albo na poludnie, do Ribe, przepieknego, najstarszego w Danii miasteczka. Albo na polnoc, do Bl?vand, miejscowosci wypoczynkowej - piekne plaze, latarnia morska, kultowe tereny dla kitesurfingu. Wieje tam najmocniej w Europie, jest najwiekszy na swiecie park wiatrakow na morzu - Horns Rev. Widac te wiatraki z brzegu.
Ale suka bedzie zmeczona - kilka godzin jazdy w Anglii, na prom tez trzeba sie stawic godzine wczesniej, dwadziescia godzin na promie. Psy na Dana Sirenie musza pozostac w samochodzie. Obsluga je tylko wyprowadza do piaskownicy. A ja mam trzy godziny jazdy. Wiec dla siedmioletniego psa to sporo, bedzie na pewno zmeczona i chyba po podpisaniu dokumentow od razu pojade do domu.
Gosciom polece wizyte na wyspie Fan?, prom odchodzi zaraz kolo przystani dla "duzych" promow, plynie kilkanascie minut. W ten sposob nie beda musieli ryzykowac jazdy w ruchu prawostronnym.
Prawie wszystko przygotowane, znajomy zrobil mi plot. Scielam dzisiaj trawe, przy psie nie bedzie czasu. Mam poslanie, z ktorego nie jestem zadowolona - w Polsce kupie "ponton". Mam dwa lozka, moze spac na jednym. Miski, zabawki, pilka. Suka przyjedzie z ubraniem, obroza, specjalnym kennelowym kagancem i smycza. Mam nadzieje ze plaszczyk i obroza beda z logo LGT. Mila pamiatka i od razu reklama organizacji. Moze zanajde tu chetnych?
Z imieniem sie chyba sprawa rozwiazala - wolaja na nia Eta lub Etta - wymawiane z angielska dosyc sie rozni od Mette.
Meta jest na promie. Kevin i Caroline zamieszczaja zdjecia na fb, mase osob zyczy jej szczescia. I kibicuja przeprawie. Jeden z komentarzy
How exciting - a emigrant grey. Bon voyage Meta x
Ona jest taka gwiazda, ze nie bedzie ze mna chciala gadac...
323 2014-05-26 01:52:57 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-05-26 01:53:36)
Witaj femte. Mojego Greya adoptowałam ponad cztery lata temu. Meg to urocza charcica, umaszczenie white/brindle. Trafiła do schroniska wraz ze swoim bratem z którym brała udział w zawodach coursingowych. Ten "sport" nadal istnieje w Irlandii choć ma wielu przeciwników.
Ciekawa jestem jak będzie zachowywać się Twoja charcica gdy już dotrze do domu. Moja była totalnym dzikusem, musiało minąć dobrych parę miesięcy aby przyswoiła sobie że jest pupilem domowym. Urodziła się w kennelu, wychowywała na wybiegu, traktowana była bardziej jak koń sportowy. Biegała w coursingu ok 2lat.
Myślę że Ciebie też czeka sporo pracy.
Pozdrawiam i gratuluję wyboru bo greye to całkiem fajne psiaki.
Meta byla w domu u ludzi od grudnia, nie w kennelu. Mysle, ze z racji wieku, mozliwe, ze mala byla szansa ze ja ktos wezmie. Ja sama prosilam o psa "problematycznego" bo mam doswiadczenie i dobre warunki.
Jest problem zdrowotny (wypadanie wlosa) i behawioralny - bardzo cieta na koty, nie jest pewne jak potraktuje male psy.
Ale siostra ma dwa, i poradzila sobie. Na poczatku byl problem z chodzeniem na smyczy - niby wszystko ladnie, ale kilka razy ja wywrocily. Teraz sa idealne, zreszta zajelo im to nie wiecej jak miesiac. Napisze pozniej, teraz sie zbieram do wyjazdu.
Mozliwe ze psy torowe sa bardziej przyzwyczajone do bycia z ludzmi, tez moze pobyt w Anglii zrobil swoje. Meta jest urodzona w Irlandii, oba psy siostry tez, w tym suka ze slawnej hodowki Droopys.
Ja się ostatnio z magazynu "Świat wiedzy" dowiedziałam, że są też sowy ziemne, które żyją w ziemi
Powiem szczerze, że chyba o tym nie wiedziałam, więc byłam lekko zaskoczona
Fajnie fajnie ![]()