netkobietyWszystkie działy
W kręgu domowego ogniska

Nasze gawędy o zwierzętach

445 odpowiedzi73 579 wyświetleńzałożony przez Wielbiciel Lidiji Bacic, 09.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nasze gawędy o zwierzętach

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 446 ]

196

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Fajne są te opowieści o malamutach. Ja jeszcze nie widziałam psa z plecakiem:)

197

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Summerka napisał/a:

Fajne są te opowieści o malamutach. Ja jeszcze nie widziałam psa z plecakiem:)

W jednej z książek o rottweilerach, jest umieszczone pewne zdjęcie. Widać na nim, jak rottek ciągnie sanki z dzieckiem. W sprawie psich odchodów jestem za ich bezwzględnym sprzątaniem.
Iajagodo bardzo dziękuję! Miło mi.

198

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
Summerka napisał/a:

Fajne są te opowieści o malamutach. Ja jeszcze nie widziałam psa z plecakiem:)

W jednej z książek o rottweilerach, jest umieszczone pewne zdjęcie. Widać na nim, jak rottek ciągnie sanki z dzieckiem. W sprawie psich odchodów jestem za ich bezwzględnym sprzątaniem.
Iajagodo bardzo dziękuję! Miło mi.

Nasza jamniczka w tym roku ciągnęła z lubością sanki.Oczywiście puste:)Fajnie to wyglądało- córka wraca z górki, idzie przodem i  prowadzi  jamnika ciągnącego sanki .:)Zauważyłam,że ona lubi ciągnąć różne rzeczy.

199

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Dzięki wam za miłe powitanie.

Moje pieski do sań nie nauczone, chociaż ich rasa właśnie do tego genetycznie uwarunkowana, po prostu tu gdzie mieszkamy nie ma śniegu, jak sporadycznie napada 2 cm to jest prawdziwa zima!

Malamuty uciągną 1000-1200 kg, oczywiście stopniowo trenowane i na krótkie odległości, jakieś 10-12 metrów, organizują dla nich zawody pulling coś jak strongman. Ja swoich do tego nie przyzwyczajam. Moja malamutka uciągnie bez trudu 2 osoby na rolkach i bez zadyszki zapewnia ok godziny szaleństwa w parku i to mi wystarczy. Na długich trasach dźwiga nieźle, bo podniesie do 15 kg, tylko ja jej tak  nie obciążam, bo sama ma 42 kg, czyli maks bez uszczerbku zdrowia to 14 kg (1/3 wagi psiaka). Średnio zasuwa z 3-5 kg po bokach. Backpack to specjalny psi plecak, ma dwie boczne torby i trzeba rozkładać ciężar w miarę równo, a jak 5 kliosów napcham z jednej strony to dychę dźwiga.

200

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Witajcie smile
Świetne posty tu piszecie. Uśmiałam się. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką suczki cocer spaniela. Pies jest to cudny, tylko nie bardzo obronny. Boi się nawet liści,które jesienią zalegają na chodnikach,a jeszcze jak wiaterek nimi porusza,to już jest przerażenie nie do opisania.Uwielbia za to zimę i śnieg,oraz kałuże i wodę ściekającą z rynny. Kiedyś wykopała w ogromnej zaspie taką dziurę,że tylko koniec ogona jej wystawał. Na spacerze nie ominie żadnej kałuży,czy błotka i wraca do domu brudna jak święta ziemia.
Kupki oczywiście po naszej Figuni sprzątamy,choć nie należy to najprzyjemniejszej częsci spaceru. Jednak nie cierpię wdeptywać w parku w śliską maź,więc sprzątam mając cichą nadzieję,że takich jak ja będzie kiedyś więcej tongue

201

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Moja psina to szczeniak i tak się nauczyła że za załatwianie na dworze jest przysmak, że sika po kropelce co chwila i od razu podskakuje żeby jej dać ;p

202

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
inka75 napisał/a:

Witajcie smile
Świetne posty tu piszecie. Uśmiałam się. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką suczki cocer spaniela. Pies jest to cudny, tylko nie bardzo obronny. Boi się nawet liści,które jesienią zalegają na chodnikach,a jeszcze jak wiaterek nimi porusza,to już jest przerażenie nie do opisania.Uwielbia za to zimę i śnieg,oraz kałuże i wodę ściekającą z rynny. Kiedyś wykopała w ogromnej zaspie taką dziurę,że tylko koniec ogona jej wystawał. Na spacerze nie ominie żadnej kałuży,czy błotka i wraca do domu brudna jak święta ziemia.
Kupki oczywiście po naszej Figuni sprzątamy,choć nie należy to najprzyjemniejszej częsci spaceru. Jednak nie cierpię wdeptywać w parku w śliską maź,więc sprzątam mając cichą nadzieję,że takich jak ja będzie kiedyś więcej tongue

Serdecznie witam Inko 75! Mój Mohr praktycznie niczego się nie bał, poza skrzypiącymi, drabiniastymi wózkami. W czasie burzy z piorunami, spokojnie spał, chrapiąc.

203

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

O widzę, że o psiulkach też rozmawiacie!
Ja mam suczkę mieszankę jamnika i kundelka o imieniu Nela. Ma prawie trzy lata. Jest wielką indywidualistką. Nie większa, a nawet mniejsza od kota, a charakter ma tak zadziorny, że szkoda gadać. Dopóki kogoś nie pozna lepiej to, aż sobie gardziołko zedrze tak szczeka. Jest również bardzo strachliwa. Dziś popołudniu padał deszcz w moim mieście i oczywiście Nelka nie chciała wyjść na zewnątrz czyli siłowanie smile Innym razem, jak się uprze to ja idę w jedną stronę, a ona z uporem maniaka w drugą. Czasem to się boję by ludzie nie pomyśleli, że psa uprowadziłam.
Kiedyś jak akurat miała ubrany kaganiec, taki mikro, jechała straż miejska. Jadą nagle zwalniają i patrzą na mnie, a po chwili pytanie czy naprawdę ten mały pies musi mieć kaganiec? W chwili gdy padło pierwsze słowo Nelka tak dała czadu szczekając i rzucając się, że pokiwali głowami i pojechali dalej. Czasem myślę czy nie poszukać jakiegoś szkolenia wychowawczego.
Może korzystaliście z tego typu ofert?

204

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Maj32 napisał/a:

O widzę, że o psiulkach też rozmawiacie!
Ja mam suczkę mieszankę jamnika i kundelka o imieniu Nela. Ma prawie trzy lata. Jest wielką indywidualistką. Nie większa, a nawet mniejsza od kota, a charakter ma tak zadziorny, że szkoda gadać. Dopóki kogoś nie pozna lepiej to, aż sobie gardziołko zedrze tak szczeka. Jest również bardzo strachliwa. Dziś popołudniu padał deszcz w moim mieście i oczywiście Nelka nie chciała wyjść na zewnątrz czyli siłowanie smile Innym razem, jak się uprze to ja idę w jedną stronę, a ona z uporem maniaka w drugą. Czasem to się boję by ludzie nie pomyśleli, że psa uprowadziłam.
Kiedyś jak akurat miała ubrany kaganiec, taki mikro, jechała straż miejska. Jadą nagle zwalniają i patrzą na mnie, a po chwili pytanie czy naprawdę ten mały pies musi mieć kaganiec? W chwili gdy padło pierwsze słowo Nelka tak dała czadu szczekając i rzucając się, że pokiwali głowami i pojechali dalej. Czasem myślę czy nie poszukać jakiegoś szkolenia wychowawczego.
Może korzystaliście z tego typu ofert?

Witaj w tym miejscu Maj 32! Nie, nigdy nie korzystałem. Moje refleksje na temat wychowania psów są takie, iż powinno się ono opierać na warunkowaniu pozytywnym, a nie negatywnym.

205 Ostatnio edytowany przez Maj32 (2014-02-22 13:30:10)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel Lidiji Bacic - Dziękuję za przywitanie.
Chodziło mi właśnie o szkolenie typu pozytywnej motywacji. Nie popieram szkoleń, które mają w swej "ofercie" karanie. Jestem absolutną przeciwniczką tego typu praktyk. Moją niunię kochaną w życiu nie dałabym uderzyć. Jednak kiedyś słyszałam o szkoleniach pozytywnych i zastanawiam się czy faktycznie działają na tak uparte typy jak moja Nela.

206

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Maj32 napisał/a:

O widzę, że o psiulkach też rozmawiacie!
Ja mam suczkę mieszankę jamnika i kundelka o imieniu Nela. Ma prawie trzy lata. Jest wielką indywidualistką. Nie większa, a nawet mniejsza od kota, a charakter ma tak zadziorny, że szkoda gadać. Dopóki kogoś nie pozna lepiej to, aż sobie gardziołko zedrze tak szczeka. Jest również bardzo strachliwa. Dziś popołudniu padał deszcz w moim mieście i oczywiście Nelka nie chciała wyjść na zewnątrz czyli siłowanie smile Innym razem, jak się uprze to ja idę w jedną stronę, a ona z uporem maniaka w drugą. Czasem to się boję by ludzie nie pomyśleli, że psa uprowadziłam.
Kiedyś jak akurat miała ubrany kaganiec, taki mikro, jechała straż miejska. Jadą nagle zwalniają i patrzą na mnie, a po chwili pytanie czy naprawdę ten mały pies musi mieć kaganiec? W chwili gdy padło pierwsze słowo Nelka tak dała czadu szczekając i rzucając się, że pokiwali głowami i pojechali dalej. Czasem myślę czy nie poszukać jakiegoś szkolenia wychowawczego.
Może korzystaliście z tego typu ofert?

Nie korzystałam.Samej udawało mi się układać moje psy.Mam jamniczkę więc przyznam,że to mały  piesek z charakterem,sądzący chwilami,że jest wielkości wilczarza irlandzkiego:)
Wiesz- od początku mega konsekwencja.Ludzie małe pieski traktują trochę jak zabawki- śpią z nimi w łóżku,mogą wszędzie włazić,na fotele,kanapy.A już jamniki to momentalnie potrafią wyłapać niekonsekwencję i ją wykorzystać.
Nasza też parę razy próbowała- pokazał zęby na córce gdy ta najpierw posadziła ją na fotelu przy komputerze i siedziała obok niej a potem chciała ją zdjąć.
Podeszłam i bezceremonialnie wzięłam ją za szelki i zaprowadziłam na miejsce.Raz też mnie ugryzła bo kazałam iść jej na miejsce a ona schowała się pod stół.Nie zważając na gryzienie (swoją drogą było dość delikatne) wyciągnęłam ją i zaprowadziłam na miejsce.
Jamnikowi ( i Twojemu mieszańcowi także) warto na spacerze zmieniać trasy spacerów- pies musi wiedzieć,że to Ty decydeujesz o marszrucie a nie on.
Nie wiem czy da się zrobić coś z trzyletnim pieskiem samemu.Jakoś ją dyscyplinujesz? Jak reagujesz kiedy ona tak obszczekuje?Czy obszczekuje każdego? Czy chodzisz z nią wyłącznie na smyczy? Czy próbuje też gryźć? Czy dlatego ma kaganiec?

Moja jamniczka też nie lubi deszczu,po deszczu za nic nie pójdzie na smyczy- ona sama musi wybrać którędy idzie żeby jak najmniej się zachlapać.
Też próbuje obszczekiwać ale jak biorę ją na smycz i parę razy szarpnę i i powiem "spokój- nie wolno" to się uspokaja.Natomiast bez smyczy słabo na to reaguje.Ale ona ma dopiero 9 miesięcy,mam nadzieję ją nauczyć.

207

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Maj32 napisał/a:

Wielbiciel Lidiji Bacic - Dziękuję za przywitanie.
Chodziło mi właśnie o szkolenie typu pozytywnej motywacji. Nie popieram szkoleń, które mają w swej "ofercie" karanie. Jestem absolutną przeciwniczką tego typu praktyk. Moją niunię kochaną w życiu nie dałabym uderzyć. Jednak kiedyś słyszałam o szkoleniach pozytywnych i zastanawiam się czy faktycznie działają na tak uparte typy jak moja Nela.

Nie słyszałam by na szkoleniu ktoś bił psa.Ja swojego psa dyscyplinuję.Kiedy nie posłuchała się i pobiegła za psem przez ruchliwą ulicę w końcu gdy zawołałam i się zatrzymała, przycisnęłam ją do ziemi leżącą na grzebiecie- jak to robią psy.Nigdy jej nie biję,raczej rozpraszam szarpiąc lekko za smycz- ma mega wygodne, szerokie szelki więc nie sprawia jej to bólu.
Teraz gdy widzi psa po drugiej stronie ulicy mówię "nie wolno" i to wystarcza.Oczywiście nie do końca mam zaufanie więc cały czas ją obserwuję.
Ale pozwalam chodzic bez smyczy bo jest posłuszna,zatrzymuje się przed przejściem,nie biega jak opętana,trzyma się mnie,raczej nie szczeka na ludzi.

208

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Gojka102 bardzo dziękuję za odpowiedź.
Staram się ją dyscyplinować w następujący sposób. Gdy sytuacja ma miejsce w domu krótko, ale stanowczo pokazuje, że ma się udać na miejsce. Na zewnątrz delikatnie pociągnę smycz w górę i każę jej przestać. Czasem sadzam ją i ma tak zostać. W domu to jeszcze działa pod warunkiem, że nie ma obcych. Na zewnątrz skrajnie rzadko do tego stopnia, że niekiedy ma ten kaganiec. Ludzie są co niektórzy tak bezmyślni iż potrafią znienacka podejść nas od tyłu chcąc ją pogłaskać, bo taki malutki piesek. Wielokrotnie powiedziałam, że może malutki, ale może ugryźć bo nie zna, ale jakbym o ścianę słowem rzucała. Myślę, że byłaby zdolna by kogoś ugryźć. Raz jak był u mnie znajomy z dzieckiem to gdy chciał jak to dziecko dać jej zabawkę, oczywiście pod pełnym nadzorem i trzymaniem za obrożę, to rzuciła się szczekając w jego stronę.

W sprawie spacerów masz rację zauważyłam, że jak tylko zmienię trasę spaceru to ma ogonek pod siebie i nawet nie szczeknie bo nie zna trasy. Natomiast jak tylko jest w znajomym rewirze to już koncertuje, na ludzi na zwierzęta na liść bo się ruszył przecież. Niestety wręcz muszę z nią chodzić tylko na smyczy bo nie wyobrażam sobie puścić ją luzem. Jedyne miejsce prócz domu to działka gdzie jak jestem to cały dzień lata i o dziwo jest w miarę spokojna. Ostatnio uciekła mi z działki za siostrą i nikogo nie obszczekała jakby w głowie miała tylko myśl by ją dogonić. Nie wiem może to hormony nawet myślałam czy ją wysterylizować? Może i by była spokojniejsza, ale nie jestem przekonana co do tego zabiegu.

Oj Twoja psinka ma dopiero 9 miesięcy to faktycznie masz wielkie szanse by dobrze wychować.

Pozdrawiam serdecznie smile

209

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
inka75 napisał/a:

Witajcie smile
Świetne posty tu piszecie. Uśmiałam się. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką suczki cocer spaniela. Pies jest to cudny, tylko nie bardzo obronny. Boi się nawet liści,które jesienią zalegają na chodnikach,a jeszcze jak wiaterek nimi porusza,to już jest przerażenie nie do opisania.Uwielbia za to zimę i śnieg,oraz kałuże i wodę ściekającą z rynny. Kiedyś wykopała w ogromnej zaspie taką dziurę,że tylko koniec ogona jej wystawał. Na spacerze nie ominie żadnej kałuży,czy błotka i wraca do domu brudna jak święta ziemia.
Kupki oczywiście po naszej Figuni sprzątamy,choć nie należy to najprzyjemniejszej częsci spaceru. Jednak nie cierpię wdeptywać w parku w śliską maź,więc sprzątam mając cichą nadzieję,że takich jak ja będzie kiedyś więcej tongue

Inka75.1 Cieszę się, że tak myślisz i sprzątasz po swojej Figuni. Kiedyś przed paroma laty była u nas akcja sprzątania po swoich pupilach. Rozdawano akcesoria do sprzątania i były specjalne do tego celu pojemniki. Skończyło się to wkrótce i właściciele tylko są uświadomieni, że tak można, ale nie widziałam jeszcze, żeby ktoś sprzątał odchody zwierząt.  Niby są kary za zaśmiecanie i zanieczyszczanie, ale w praktyce nic się nie dzieje.

210

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Summerka oj kary są nawet 500 zł. Wiem, bo sąsiedzi już dwa razy dostali mandat. Ja sprzątam moja niunia nawet tak się wyuczyła, że po biegiem prowadzi mnie do śmietnika hehe cwana bestyjka.

211

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

No cóż, jak widać przepisy to nie wszystko:) 

****************************************
Wielbicielu Lidji Basic!

Chciałabym podziękować Ci za możliwość rozmów w tym niezwykłym wątku i życzyć w dalszym ciągu wiele pomysłów na  ciekawe i mądre tematy.
Pozdrawiam!

212

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Summerka napisał/a:

No cóż, jak widać przepisy to nie wszystko:) 

****************************************
Wielbicielu Lidji Basic!

Chciałabym podziękować Ci za możliwość rozmów w tym niezwykłym wątku i życzyć w dalszym ciągu wiele pomysłów na  ciekawe i mądre tematy.
Pozdrawiam!

Summerko wzruszyłem się! Dziękuję za Twoje wspaniałe słowa. Serdecznie Cię pozdrawiam.
W tym temacie nie może zabraknąć miejsca dla pewnej rasy psów, która na zawsze znalazła należne jej miejsce w mym sercu. Jej chciałbym poświęcić parę opowieści. Jest takie miasto, leży ono w Niemczech. W centrum miejscowości znajduje się pomnik. Nie jest posągiem żadnej znanej osoby. Przedstawia on psa. Tym psem jest rottweiler, a miasto nazywa się Rottweil. O rottkach sporo już napisano i powiedziano. Wiele prawdy i nieprawdy, wiele złego i dobrego. W horrorach były pomocnikami złych mocy. Niektórym ludziom kojarzą się z agresją, krwiożerczością i negatywnymi psimi cechami. Ale jaka jest obiektywna prawda? Jaki jest prawdziwy rottweiler? Spróbuję odpowiedzieć na te pytania. Tak się złożyło, iż przez 11 lat z małym marginesem pies tej rasy, był moim największym zwierzęcym przyjacielem. Nazywał się Mohr Mendog. Aby zrozumieć te psy należy cofnąć się w czasie solidnie wstecz. Uczynię to w następnej odsłonie gawędy.

213

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Kiedy planujesz swoją opowiastkę o rotkach? Przydałoby się, bo o rotkach za dużo mitów narosło, a wg mnie to kwestia prowadzenia psa, jak ktoś go trenuje do niecnych celów to i morderce wychowa, jak ktoś umiejętnie podchodzi to będzie miał najlepszego kumpla na świecie. Problem w tym, że ludzie wszystkie psy od sztancy prowadzą, a każda rasa ma swoje cechy charakterystyczne i wymaga obeznania się potrzebą "gatunku".

Ja mam alaskany i jak im nie dasz się wyżyć to mogą zniszczyć wszystko co spotkają na swojej drodze od przekopania ogródka do rozerwania na strzępy sofy i zjedzenia dywanu, no w końcu to rasa pracująca, więc jak im czasu nie zorganizujessz to same sobie pracę znajdą, bo łap bezczynnie nie utrzymają. W sumie to moje pierwsze psy z papierami i czystej krwi, bo zawsze miałam wilkowate, ale mieszańce zwykle germany + coś tam dużego, stwierdzam, że dużo łatwiej jest prowadzić jak się zna uwarunkowania genetyczne.

Najbardziej wkurza mnie jak ludzie zaniedbują psy i dyscypliny nie nauczą, a później narzekają i daną rasę do worka "agresorów i morderców" ładują, a te psy przecież same na takie nie wyrosły, ktoś im pomógł, aby się stały jakie się stały. Chyba problem w tym, że nie każdy potrafi być przewodnikiem stada, no to niech sobie pieska z łagodniejszej rasy wybierze, a jak czasu nie ma to z rasy o lżejszych wymaganiach i innym charakterze. Niestety chyba to prawda, że zbyt często właściciel i psinka nie są dobrani temperamentem i kłopoty rosną, bo zbyt często kudłaty kompan przejmuje rządy.

Wielbiciel trzymam kciuki i czekam na twoją gawędę o rotkach...

214 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-02-26 12:52:17)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Maj32 napisał/a:

Nie wiem może to hormony nawet myślałam czy ją wysterylizować? Może i by była spokojniejsza, ale nie jestem przekonana co do tego zabiegu.

Oj Twoja psinka ma dopiero 9 miesięcy to faktycznie masz wielkie szanse by dobrze wychować.

Pozdrawiam serdecznie smile

Dlaczego nie jesteś przekonana? Boisz się,że zabieg może zostać "spieprzony" czy obawiasz się zmian w charakterze?
Jeśli nie planujesz dla swojej suczki macierzyństwa to, moim zdaniem, sterylizacja jest koniecznością.
Pamiętam jak moja poprzednia suczka gdzieś tak w wieku trzech- czterech lat dwa razy do roku cierpiała na ciążę urojoną.W końcu wysterylizowałam ją.Być może było to spowodowane pojawieniem się dziecka w domu.
Jeśli chodzi o charakter- zrobiła się jeszcze bardziej uległa i łagodna,chętnie bawiła się ze wszystkimi psami.
Moją jamniczkę też planuję wysterylizować po pierwszej cieczce.

215

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
iajagoda napisał/a:

Kiedy planujesz swoją opowiastkę o rotkach? Przydałoby się, bo o rotkach za dużo mitów narosło, a wg mnie to kwestia prowadzenia psa, jak ktoś go trenuje do niecnych celów to i morderce wychowa, jak ktoś umiejętnie podchodzi to będzie miał najlepszego kumpla na świecie. Problem w tym, że ludzie wszystkie psy od sztancy prowadzą, a każda rasa ma swoje cechy charakterystyczne i wymaga obeznania się potrzebą "gatunku".

Ja mam alaskany i jak im nie dasz się wyżyć to mogą zniszczyć wszystko co spotkają na swojej drodze od przekopania ogródka do rozerwania na strzępy sofy i zjedzenia dywanu, no w końcu to rasa pracująca, więc jak im czasu nie zorganizujessz to same sobie pracę znajdą, bo łap bezczynnie nie utrzymają. W sumie to moje pierwsze psy z papierami i czystej krwi, bo zawsze miałam wilkowate, ale mieszańce zwykle germany + coś tam dużego, stwierdzam, że dużo łatwiej jest prowadzić jak się zna uwarunkowania genetyczne.

Najbardziej wkurza mnie jak ludzie zaniedbują psy i dyscypliny nie nauczą, a później narzekają i daną rasę do worka "agresorów i morderców" ładują, a te psy przecież same na takie nie wyrosły, ktoś im pomógł, aby się stały jakie się stały. Chyba problem w tym, że nie każdy potrafi być przewodnikiem stada, no to niech sobie pieska z łagodniejszej rasy wybierze, a jak czasu nie ma to z rasy o lżejszych wymaganiach i innym charakterze. Niestety chyba to prawda, że zbyt często właściciel i psinka nie są dobrani temperamentem i kłopoty rosną, bo zbyt często kudłaty kompan przejmuje rządy.

Wielbiciel trzymam kciuki i czekam na twoją gawędę o rotkach...

Dziękuję za kciuki!
Rottweiler to stara i zasłużona w związkach z człowiekiem rasa. Jej historia ginie w mrokach dziejów, rozpoczynając się około 2000 lat temu. Protoplaści obecnego rottweilera bronili i chronili stad bydła. Bydła należącego do Rzymian. Mamy lata 73-74 naszej ery. XI Legion Rzymski zakłada obóz nad rzeką Neckar w południowych Niemczech. Z czasem z obozu tworzy się miasto, zwane w języku łacińskim Arae Flaviae. Z biegiem lat Arae Flaviae zmienia nazwę na Rottweil. Rzymskie legiony pozostawiają po sobie masywne psy bojowe. Okoliczna ludność skwapliwie korzystała z ich pomocy, jako stróżów własnego mienia. Właśnie bezpośrednio od tych psów pochodzi rottweiler. Czyli jedną ze swych cech fizycznych posiada zakodowaną w genach. Myślę o masywności. W tych dawnych czasach (XV wiek) nazywano rottki Rottweiler Metzgerhund (czyli pies rzeźnika z Rottweil). Dążono do zwiększenia pożądanych cech u rottweilera. W związku z powyższym krzyżowano go z buldogiem, mając na uwadze silniejsze szczęki. Wówczas rottweilery wcale nie, były takie czarne. Na ich ciałach spotykano białe kropki i łaty. Znane, były jego dwa typy. Pierwszy o grubych kościach, drugi- lżejszy, mniejszych rozmiarów wykorzystywany użytkowo. W historii rottweilerów przełomową datę stanowi rok 1907. Wówczas został oficjalnie uznany psem policyjnym. Swoją drogą kompletnie nie rozumiem, dlaczego w naszym kraju rottweilery nie pracują w policji. W 1921 roku rozpoczął swoją działalność słynny ADRK (Powszechny Niemiecki Klub Rottweilera). W 1923 roku ostatecznie określono barwę sierści rottweilera. W następnej opowieści skreślę parę słów o historii tej rasy w Polsce.

216

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbicielu - na wstępie - dzięki za tak sympatyczny wątek smile

Mam pytanie, po Twojej wypowiedzi w innym wątku (o delfinach).
Jak to jest z tym testem lustra? Niektórzy opierają na nim ocenę posiadania samoświadomości. Z drugiej strony wiadomo, że ten test nie jest do końca wiarygodny.
Pisałeś (ja wcześniej też) o tym teście w stosunku do goryli, które go nie przechodzą pozytywnie. Czy w ich przypadku nie jest tak, że jest to związane z odbieraniem patrzenia w oczy jako agresji? Gdyby tak było, to oczywiste, że z tego powodu goryl raczej testu lustra nie przejdzie.
Jeszcze inaczej jest z psami, dla których wzrok nie jest najważniejszym ze zmysłów.

Aktualnie zwierzęcia nie posiadam (bardzo przeżyliśmy uśpienie suni).
Ale i tak mam pełno różnych zwierzaków w ogrodzie smile

217

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel, ale przyśpieszenia dostałeś! Nie chciałam poganiać, ale za ekspres dziękuję. Coś Ci zdradzę w sekrecie podpuściłam Cię, bo nie rozumie tej awantury o ogonki rotków i w sumie miałam nadzieję, że o tym wspomnisz. Natura im ogonki dała, więc łatwo zrozumieć ból i ograniczenie komunikacji z psem, dlatego powinny je mieć, ale ja ciekawa jestem, dlaczego je ludzie obcinali? i czy to prawda, że uszy też przycinali?

Dołączam się do prośby na temat testu luster, Luc i Wielbiciel proszę o uświadomienie, dlaczego taki test jest niewiarygodny? Przejrzę jeszcze raz ten wątek może coś przeoczyłam?

Do Maj32

To ile lat ma Twój piesek nie ma znaczenia, nawet starego psa da się nauczyć, a przynajmniej załagodzić problemy, ale oczywiście im starszy tym więcej czasu i samozaparcia potrzeba!

Co do treningu nie zapomnij o nagrodach - smakołykach, czasem łatwiej przekupić psa i wyrobić nawyk, a później stopniowo rezygnować z łakoci.

Co do ciągnięcia, może spróbuj jak się upiera iść w inną stronę, ostro smyczą skorygować i przystanąć niech się znudzi to po czasie ruszy w twoją stronę. Ja miałam podobny problem jak mój miał jakieś 7 miesięcy, nagle tak był podekscytowany wizją spaceru, że ciągnął już od drzwi, a był już wielki ? sięgał za kolano, więc jak kilka razy tak mnie porwał, że na chodniku w ciągu kilku sekund się znaleźliśmy, to miałam jak to się brzydko mówi stracha w d?, że na butach pojadę.

Wkurzyłam się na maksa, bo słowna korekta nie działała, chociaż psa starałam się zrozumieć, bo to wtedy było ?uzasadnione?, bo zaczynaliśmy trening na przyrządach i on je polubił , pewnie sobie myślał, że zawsze będzie chodził na plac zabaw, tak jakby zapłonął miłością do ekscytujących drabinek i się dopominał. Oj dawał popalić na normalnych spacerach, albo chciał mnie wyprzedzać, albo obwąchiwać każdy murek i wyznaczać trasę.

Korektę robiłam tak jak każdemu szczeniakowi, którego uczy się chodzić na smyczy ? za każdym razem jak wypruł z domu, wracałam zamykałam drzwi i za karę nie wychodziliśmy nigdzie. Po paru minutach znów zakładałam mu smycz i  było ?siad i czekaj?. Jak nie siedział spokojnie to od nowa to samo, jak było średnio na jeża to odpinałam tylko smycz i siedział w obroży, jak było idealnie to dostawał smakołyk i wychodziliśmy na spacer.

Na spacerze jak ciągnął to dostawał komendę ?równaj? + za każde pociągnięcie szybkie i energicznym szepnięciem smyczą w bok.  (Na spacerach nie stosuje smakołyków jak to już nie jest szczeniak.) Metoda bardzo skuteczna tydzień dwa i po problemie, ale przygotuj się na obciach, ludzie nie rozumieją szarpnięcia psa na bok, mogą zaczepiać i histeryzować, co z psem wyprawiasz. Wypróbuj wieczorkiem, kiedy mniej gapiów. Aha, nic z tego nie będzie, jeżeli psa prowadzisz na szelkach musi mieć klasyczną obroże, a Ty czas i sporo cierpliwości!

Druga metoda to kantar, ja z niej nie korzystałam, ale sporo znajomych tak. Kantar to specjalna obroża - uzda, wtedy smycz przypinana jest do kółeczka umieszczonego pod brodą psa. Wykorzystana jest ta sama zasada ? głowa na bok?, bo kantar powoduje, że psu z głową odwróconą na bok lub do tyłu trudno przeć do przodu. Ja nie stosuję, bo niby kantar powoduje zwrot głowy na bok, ale mocne i nieumiejętne szarpnięcie może nadwyrężyć kręgi szyjne. Poza tym Tobie nie polecam, bo mały piesek w kantarze zabawnie wygląda!

Dobrze, że zamierzasz coś z tym zrobić, bo ciągnięcie to nie tylko kłopot dla właściciela, ale również samego psa, który często się krztusi się, dusi i nie oddycha normalnie.

Co do sterylki generalnie nie popieram, ale Gojka ma rację, że kończy ona problem ciąży urojonej i psy łagodnieją, ale to już prywatne zapatrywania, poczytaj na necie, co mówią zwolennicy i przeciwnicy.

Co do treningu w klubach, nie są tylko dla tych co mają problemy wychowawcze z psami, tam się chodzi głównie po to, aby psy mogły spotkać inne obce psy i obcych ludzi, aby zobaczyć jak reagują i ewentualnie zrobić korektę niepożądanych zachowań. Jeżeli Cię to interesuje przejrzyj oferty i dzwoń pogadać nim się zdecydujesz, tak jak było powiedziane trzeba szukać czegoś, gdzie preferują odpowiednie metody, a nie siłowe rozwiązania.

Ja korzystam z psich szkółek, które mają w programie resocjalizację dla psów z azylu mimo, że moje psy są ułożone - chce, aby też wiedziały jak się zachować, gdy jakiś nieusłuchany piesio zerwie się ze smyczy i z zębami wyskoczy zza krzaka w parku, a karabinki do smyczy teraz robią liche i czasem piesek podkopie dziurę pod płotem i czmychnie z ogrodu, więc o przygodę łatwo!

Odezwij się jakie robicie postępy.

218

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

PS. Luc albo Wielbiciel właśnie przeczytałam jeszcze raz i wykapowałam -przeoczyłam, że to o inny wątek chodziło, możecie wrzucić linka na ten temat o delfinach, bo coś mam kłopot ze znalezieniem, a brzmi interesująco. Z góry dziękuję.

219

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

iajagoda
http://www.netkobiety.pl/t66432.html

220

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
luc napisał/a:

Wielbicielu - na wstępie - dzięki za tak sympatyczny wątek smile

Mam pytanie, po Twojej wypowiedzi w innym wątku (o delfinach).
Jak to jest z tym testem lustra? Niektórzy opierają na nim ocenę posiadania samoświadomości. Z drugiej strony wiadomo, że ten test nie jest do końca wiarygodny.
Pisałeś (ja wcześniej też) o tym teście w stosunku do goryli, które go nie przechodzą pozytywnie. Czy w ich przypadku nie jest tak, że jest to związane z odbieraniem patrzenia w oczy jako agresji? Gdyby tak było, to oczywiste, że z tego powodu goryl raczej testu lustra nie przejdzie.
Jeszcze inaczej jest z psami, dla których wzrok nie jest najważniejszym ze zmysłów.

Aktualnie zwierzęcia nie posiadam (bardzo przeżyliśmy uśpienie suni).
Ale i tak mam pełno różnych zwierzaków w ogrodzie smile

Luc serdecznie witam i dziękuję za miłe słowa. Nie ulega wątpliwości, iż test lustra posiada poważne ograniczenia. Przydałoby się etologii kognitywnej inne, bardziej uniwersalne kryterium oceny samoświadomości. Z gorylami i testem lustra istnieje poważny problem. W związku z tym, że jeden ich przedstawiciel przechodził/przechodzi ten test. Gdyby powodem nie przechodzenia testu, byłaby agresja, gorylica Koko nie zaliczyłaby go pozytywnie. Tymczasem wykazano ponad wszelką wątpliwość pomyślne zakończenie eksperymentu. Mało tego Koko przed lustrem oglądała swoje zęby, dotykała języka, a nawet robiła najróżniejsze miny.
Luc ja także niezwykle mocno przeżyłem uśpienie swojego ukochanego psa. Moi Rodzice (wówczas jeszcze żył mój Tato) również.
Iajagodo uszu u rottweilerów nie przycinano. Dlaczego obcinano ogony? Prawdę mówiąc nie mam pojęcia. Może, aby zwiększyć wrażenie masywnej budowy ciała psa? Obecnie kopiowanie ogonów jest zabronione, ten fakt bardzo mnie cieszy. Rottki ogoniaste wyglądają cudownie.

221

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Gdyby powodem nie przechodzenia testu, byłaby agresja, gorylica Koko nie zaliczyłaby go pozytywnie.

Może nie wyraziłam się precyzyjnie. Nie chodzi o agresję lecz o odbieranie patrzenia w oczy jako agresję (co chyba jest typowe dla goryli).
Może gorylica Koko jest po prostu wyjątkiem? Może była wychowana poza stadem i nie ma takich reakcji?

Zgadzam się oczywiście, że sam test lustra jeszcze nie świadczy o samoświadomości. Jest jednak jakąś wskazówką.

222 Ostatnio edytowany przez iajagoda (2014-02-26 17:47:32)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Luc dzięki za link. Ten temat z lustrami to mnie coraz bardziej ciekawi, czas nadrobić dziurę w wiadomościach...

Wielbiciel dzięki, nie wiem skąd mi się to przyplątało z uszami, ale widocznie jakiejś innej rasie tak robiono. Mieszkam w Anglii tu rotków mało, ale wszystkie jakie widziałam to ogonkami machały, w Polsce natomiast widuje i takie z i takie bez.

Prawdę mówiąc to ja zawsze miałam hopla na punkcie szarych wilków  i o innych rasach mało wiem, dlatego pewnie mnie zainteresowały Twoje wypowiedzi (szczególnie ta o pomniku, właśnie mi uświadomiłeś, że pomniki mają też inne psy, bo do tej pory jakoś pomnik psa kojarzył mi się z syberianem husky o imieniu Balto)

PS. A ktoś na rybkach się tu zna, bo mam kłopot u welonek?

223

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
luc napisał/a:
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Gdyby powodem nie przechodzenia testu, byłaby agresja, gorylica Koko nie zaliczyłaby go pozytywnie.

Może nie wyraziłam się precyzyjnie. Nie chodzi o agresję lecz o odbieranie patrzenia w oczy jako agresję (co chyba jest typowe dla goryli).
Może gorylica Koko jest po prostu wyjątkiem? Może była wychowana poza stadem i nie ma takich reakcji?

Zgadzam się oczywiście, że sam test lustra jeszcze nie świadczy o samoświadomości. Jest jednak jakąś wskazówką.

Partnerem Koko jest/był goryl Michael. Luc, oczywiście test lustra stanowi w dalszym ciągu najlepszą wskazówkę.
Iajagodo innym, znanym pomnikiem jest posąg psa rasy akita o imieniu Hachi-Ko. Niestety na chorobach rybek się nie znam.

224

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel oglądałam film Hatchi, wzruszajacy, to chyba na podstawie historii Hachi-Ko go nakręcono, dobrze wiedzieć, że on też ma swój pomnik.

Welonki nie są chore tylko mam kłopoty z nadmiarem glonów, ciagle się wkurzam i szoruje, pomstuje na leniwego glonojada i zastanawiałam się czy jest jakiś łatwiejszy sposób, albo jaki błąd robię, bo próbkę do sklepu zaniosłam i twierdzą, że woda jest ok i bezradnie rozkładają ręce.

225

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Gojka102, Iajagoda - dziękuję za Wasze rady z pewnością niektóre wcielę w życie. A ze sterylizacją jeszcze pomyślę.
Pozdrawiam serdecznie smile

226

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
iajagoda napisał/a:

Wielbiciel oglądałam film Hatchi, wzruszajacy, to chyba na podstawie historii Hachi-Ko go nakręcono, dobrze wiedzieć, że on też ma swój pomnik.

Welonki nie są chore tylko mam kłopoty z nadmiarem glonów, ciagle się wkurzam i szoruje, pomstuje na leniwego glonojada i zastanawiałam się czy jest jakiś łatwiejszy sposób, albo jaki błąd robię, bo próbkę do sklepu zaniosłam i twierdzą, że woda jest ok i bezradnie rozkładają ręce.

Może w usuwaniu nadmiaru glonów wspomogłyby glonojada jakieś wodne ślimaki? Taka myśl mi się w tym momencie nasunęła.

227

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel dzięki za zainteresowanie, glonojada mam, ale chyba nie nadąża, zapytam o te ślimaki w sklepie, może coś na temat ślimaków do akwarium na necie znajdę. Trzymaj się ciepło, bo zimno nadciąga.

228

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
iajagoda napisał/a:

Wielbiciel dzięki za zainteresowanie, glonojada mam, ale chyba nie nadąża, zapytam o te ślimaki w sklepie, może coś na temat ślimaków do akwarium na necie znajdę. Trzymaj się ciepło, bo zimno nadciąga.

Nie lubię zimna. U mnie w chwili obecnej 9,5 stopnia. Świeci słoneczko, wieje lekki wiatr (na szczęście nie jest to halny), przyroda budzi się do życia. Nie pamiętam tak łagodnej zimy, jak tegorocznej.

229

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Tak czytam te Wasze opowieści i ogromny kamień spał mi z serca, bo już bałam się, że mój pies jest 'inny'. smile
Mogę się wprosić? smile

Mam yorkshire terriera o imieniu Majkel. Tak, tak. To ten szczurek co ciągle szczeka i nosi kiteczki w zależności od humoru właścicieli.
Otóż mój jest nieco bardziej niecywilizowany. Nie robię mu kitek i nie służy jako ozdoba nowej torebki. Jest po prostu pupilem jak każdy inny psiak.
Czemu york? Bo nie mam ogromnego domu i mam małe dziecko, które różnie mogłoby zareagować na sierść. Poza tym już kiedyś miałam yorka i miło go wspominałam. Stąd ta, a nie inna rasa. smile

I od razu pytam. Otóż:
Mój pies jest okropnym...zazdrośnikiem. Gdy przytulam się do męża od razu szczeka i domaga się, abym odeszła. Gdy bawię się z dzieckiem, wpycha się tyłkiem między mnie, a nią. Gdy kładziemy się spać wpycha się między mnie, a męża tak, aby to on był w 'centrum'.
I wszystko ładnie, pięknie gdyby nie to, że zdarza mu się (zwłaszcza mnie yikes ) złapać delikatnie zębami gdy np. trzymam męża za rękę, a jemu się to nie podoba...
Dlaczego tak jest i co z tym zrobić?

Pozdrawiam. smile

230 Ostatnio edytowany przez iajagoda (2014-02-28 14:03:37)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Nataluszek napisał/a:

Tak czytam te Wasze opowieści i ogromny kamień spał mi z serca, bo już bałam się, że mój pies jest 'inny'. smile
Mogę się wprosić? smile

Mam yorkshire terriera o imieniu Majkel. Tak, tak. To ten szczurek co ciągle szczeka i nosi kiteczki w zależności od humoru właścicieli.
Otóż mój jest nieco bardziej niecywilizowany. Nie robię mu kitek i nie służy jako ozdoba nowej torebki. Jest po prostu pupilem jak każdy inny psiak.
Czemu york? Bo nie mam ogromnego domu i mam małe dziecko, które różnie mogłoby zareagować na sierść. Poza tym już kiedyś miałam yorka i miło go wspominałam. Stąd ta, a nie inna rasa. smile

I od razu pytam. Otóż:
Mój pies jest okropnym...zazdrośnikiem. Gdy przytulam się do męża od razu szczeka i domaga się, abym odeszła. Gdy bawię się z dzieckiem, wpycha się tyłkiem między mnie, a nią. Gdy kładziemy się spać wpycha się między mnie, a męża tak, aby to on był w 'centrum'.
I wszystko ładnie, pięknie gdyby nie to, że zdarza mu się (zwłaszcza mnie yikes ) złapać delikatnie zębami gdy np. trzymam męża za rękę, a jemu się to nie podoba...
Dlaczego tak jest i co z tym zrobić?

Pozdrawiam. smile

Nataluszek ja ekspertem nie jestem, ale na podstawie wiedzy amatorskiej i doświadczenia z wielkimi i trudnymi psami  - lubię wezwania i zawsze wybierałam szczeniaka typu alfa? Mogę powiedzieć tyle:

To co piszesz to się zdarza u jednych piesków rzadko u innych notorycznie, wg mnie to zachowanie wymaga szybkiej reakcji i korekty.

Pierwsze to psia zazdrość  jest inna niż  ludzka.
Nie wynika z miłości i wielkiej przyjaźni i nie jest to tak jak nam się wydaje, że pies zabiega o nasze względy i nasz czas.
Psia zazdrość wynika z poczucia zagrożenia, jest wywołana strachem lub naruszeniem osobistego terytorium, lub chęcią porządzenia w stadzie.
Drugie to uważaj na dziecko dopóki pieska nie skorygujesz, bo pies, który próbuje przejąć dominację, zaczyna podporządkowywać stado od najsłabszego członka.

Moja rada
A.    uniemożliwienie psu spania w łóżku i skakania wysoko
B.    zasada szalejesz=wylatujesz z pokoju
C.    wtórny trening posłuszeństwa

Dlaczego to napisałam?

Twój piesek nie ma wyznaczonych granic, co mu wolno ? łóżko jest dla pana i rodziny a nie psa ? pozwalając skakać po meblach i kolanach dajesz mu znać, że podnosisz statut społeczny, pies którego poziom oczu jest na poziomie oczu pana często zaczyna się czuć równy panu, jak go ściągniesz na podłogę, to już masz psychologiczną przewagę.

Szczeka  to wymusza twoje posłuszeństwo, jak mu ustąpisz to wygrywa i jego chętka na zarządzanie w domu rośnie.

Wpycha się między was ? mówi hallo to moje terytorium, ustąp miejsca, bo ja tu rządze

?złapać delikatnie zębami? zwłaszcza Ciebie, wygląda na to, że wg psa jesteś głową rodziny pies ma ?świadomość?, że jak Ciebie ?wychowa? to cały jego świat do niego należy

Nie wiem czy to jest chwilowy przejaw agresji i jakaś próba podporządkowania domu, czy  masz dominującą psią duszę, ale wydaje mi się, że to jest reakcja na nową sytuację w domu ? pojawienie się dzieciaka, co piesek traktuje jako dokoptowanie do stada nowego członka i boi się o swoją pozycję w stadzie. Jeżeli kwestia zachwianej pozycji to przejściowy kłopot i bądź spokojna da sie szybko skorygować odrobiną większej dyscypliny.

Wg mnie jedyne co powinnaś zrobić na teraz to przejąć kontrolę nad psiakiem, sugestie jak?
1.    Zwiększyć wysiłek pieska np. ekstra męczący spacer czy zabawę, bo zmęczony i wyżyty pies to bardziej posłuszny pies
2.    Wprowadzić zestaw nagród za chwalebne zachowanie np. jakiś przysmak który rzadko dostaje np. kawałek kotleta, suszone mięso, żółty ser, surowy kawałek kurczaka no nie wiem co mu tam lepiej smakuje i czym możesz go zaskoczyć
3.    Wyrobić nawyk, że posłuszeństwo kojarzy się z nagrodą, aby wpłynąć na przewartościowanie zachowań wtedy np. zejdź z sofy nie będzie traktowane przez psa jako zaproszenie do konfrontacji/walki o prawa czy teren tylko jako trening lub szansa na zdobycie nagrody
4.    zasada szalejesz=wylatujesz z pokoju, za głośny i przeszkadza, chce być w centrum ? izolacja zamknąć pokój, wywalić na ogród czy coś tam, poczekać i jak cichy wprowadzić od nowa, jak zaczyna znów to wylot na odosobnienie, aż zajarzy, czasem człowiek ma dość, a pies dalej swoje, ale to kwestia samozaparcie i cierpliwości, a jak konsekwencji zabraknie to każdy pies ?schodzi na psy?
5.    wtórny trening posłuszeństwa to co wyżej + komendy ?czekaj? i ?pilnuj/ waruj? nauczyć albo zwiększyć częstotliwość, a najlepsza "leżeć" jak piesek chce rządzić to ta go szybko dosłownie i w przenośni na ziemię sprowadzi, trudno doradzać, bo nie wiem jak prowadziłaś psa i jaki ma zakres komend, ale skora psiaka z azylu nawet starego da się nauczyć to warto popracować i rozszerzyć zakres
6.    za ?złapać delikatnie zębami? w trakcie zabawy to ja swoje psy na izolację na kwadrans wywalam z pokoju, a jak w trakcie terytorialnych zachcianek (psy niestety nawet bez powodu co jakiś czas sprawdzają czy się układ sił w stadzie nie zmienił, chociaż moje akurat rzadko) no za to je wieszam tzn.: obroża i smycz na kark i za ucho na drugiej stronie zahaczam o kołek (no wiesz taki wystający czubek z balustrady na schodach) i tak wiszą pół godziny i pilnują schodów, bo smycz treningowa krótka, jak mają do dyspozycji tylko 1,5 metra to ograniczona wolność doskwiera. Jak szybciej zrozumie i położy się zrezygnowany to skracam pobyt ?w koncie? jak dalej stoi to przedłużam. Jak powieszę 2-3 razy to zapamięta!

Może ostra jestem, ale  mam dwa wielkie psy w domu i boję się agresywnych zachowań - robię korektę jak najszybciej, aby zgnieść w zarodku to co ryzykowne.

231

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ijagodo, sęk w tym, że zazwyczaj to ja jestem tym 'nieproszonym gościem' w towarzystwie mojej rodziny.
Z łóżkiem się zgadzam, ale to sprawka męża.
Co do psa i dziecka. Są razem od małego. Szczeniak pojawił się w domu równo tydzień przed tym, jak urodziła się córka. Są za sobą oboje.
Mimo, że mała potrafi pociągnąć za ucho czy ogon, pies nigdy nie warknął i nie zareagował na jej zachowanie. Wręcz przeciwnie. Gdy ta przestała go tarmosić ten wręcz kładł się jej na kolana i sam pchał głowę pod jej rączki.

Szczerze to brak czasu na dyscyplinę chyba go tak rozpuścił. Ja ciągle zabiegana między dzieckiem, domem, szkołą itp. nie zwracałam uwagi na to, że to problem.

232

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

"Nieproszony gość" dla psa to najczęściej ten którego piesek uważa za najtrudniejszego członka stada i ten który spędza najwięcej czasu w domu, a najmniej z nim.
Co do dziecka to jednak uważaj, ja mam uraz, bo widziałam pogryzione twarze najczęsciej, bo dzieciak chwycił za ucho czy ogon i nieagresywny pies w ramach samoobrony zrobił niespodziankę.
Na dyscyplinę nie potrzeba czasu, na korektę w fazie początkowej tak, ale później to wchodzi w krew i komenda słowna kosztuje parę sekund, spodziewając się, że nie masz czasu tyle napisałam o izolacji, a psu w sumie wystarczą tylko 4 komendy, aby był ułożony, reszta to już w zależności od potrzeb i ambicji właściciela.
Może pieska weź na spacer z wózkiem to się wychodzi, naucz go wózka pilnować, albo grzecznie i spokojnie czekać jak sie bawicie na placu zabaw,  daj mu zajęcie cokolwiek, bo chyba mu sie nudzi, albo nawykł, ze zawsze jest w towarzystwie.

233

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Moja sunia dostała pierwszej cieczki i mam dylemat, sterylizować czy nie...

234 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-01 12:08:30)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Nataluszek napisał/a:

Tak czytam te Wasze opowieści i ogromny kamień spał mi z serca, bo już bałam się, że mój pies jest 'inny'. smile
Mogę się wprosić? smile

Mam yorkshire terriera o imieniu Majkel. Tak, tak. To ten szczurek co ciągle szczeka i nosi kiteczki w zależności od humoru właścicieli.
Otóż mój jest nieco bardziej niecywilizowany. Nie robię mu kitek i nie służy jako ozdoba nowej torebki. Jest po prostu pupilem jak każdy inny psiak.
Czemu york? Bo nie mam ogromnego domu i mam małe dziecko, które różnie mogłoby zareagować na sierść. Poza tym już kiedyś miałam yorka i miło go wspominałam. Stąd ta, a nie inna rasa. smile

I od razu pytam. Otóż:
Mój pies jest okropnym...zazdrośnikiem. Gdy przytulam się do męża od razu szczeka i domaga się, abym odeszła. Gdy bawię się z dzieckiem, wpycha się tyłkiem między mnie, a nią. Gdy kładziemy się spać wpycha się między mnie, a męża tak, aby to on był w 'centrum'.
I wszystko ładnie, pięknie gdyby nie to, że zdarza mu się (zwłaszcza mnie yikes ) złapać delikatnie zębami gdy np. trzymam męża za rękę, a jemu się to nie podoba...
Dlaczego tak jest i co z tym zrobić?

Pozdrawiam. smile

Właściwie już wszystko w temacie zazdrości,braku konsekwencji i dyscyplinowania psa zostało powiedziane.
Mnie wpadł w oko pewien stereotyp: uczulenie na sierść.Otóż wiem sporo o alergenach z racji tego,że sama jetem alergikiem oraz moja córka.
Najczęstszym alergenem u psa jest nie sierść ale białko znajdujące się w naskórku oraz ślina.I tu już nic nie pomoże- no chyba,że pies maskotka.:)
Nie warto więc kierować się opinią,że pies nie ma sierści tylko włosy.To tylko popularny chwyt marketingowy.Nie istnieją psy hipoalergiczne:)
Na pewno w kwestii sierści sporo zależy od pielęgnacji.Psy długowłose czy to z sierścią czy z "włosem" muszą być regularnie pielęgnowane bo w ich sierści czy też włosach może być więcej kurzu.pleśni czy pyłków.
To tak jak ludzie długowłosi- gdy miałam długie,gęste włosy po wiosennym spacerze dusiłam się i kaszlałam dopóki nie umyłam dokładnie włosów.

Małpa- jak będziesz się oganiać od biegających za Tobą psów niezależnie czy  na spacerze z sunią czy sama gdzieś w mieście to sama dojdziesz do właściwych wniosków:)

235 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-03-01 21:41:34)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Biegające za nią psy to nie problem jest na tyle mała że mogę ją wziąć na ręce i sobie pójść i to już 4 suka w moim życiu więc temat nie jest mi obcy.

Jedyne za, ale bardzo istotne przemawiające za sterylizacją to uniknięcie ropomacicza w przyszłości które niestety jest chorobą dość powszechną i jest to absolutnie jedyny powód dla którego w ogóle biorę temat pod uwagę.

Cała reszta jest już na nie, psina mogłaby mieć szczeniaczki, jest ładna, zdrowa, rasowa, sama jednego bym sobie zostawiła, po coś jednak te hormony również u psa są, nie chce by stała się leniwa i ociężała, co może choć nie musi nastąpić. Generalnie jestem na nie, cieczka mi nie przeszkadza ani to że psy będą za nią biegać, jedyne co mnie interesuje to jej zdrowie i tylko to w jakimś stopniu przemawia za tym żeby jednak ją wysterylizować. Najlepiej sukę wysterylizować po pierwszej cieczce więc to ostatnie chwile na podjęcie decyzji.

236

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Też mam już którąś suczkę.Miałam sporo problemów w czasie cieczki z moimi psami: od odganiania psów spod moich drzwi w bloku po zastrzyki anty gdy nie udało mi się dopilnować i dopadł moja jakiś pies.
Zazwyczaj sterylizowałam po którejś dopiero cieczce ale teraz zrobię to zaraz po pierwszej.Bardzo brudzi Twoja psina w domu? Co stosujesz? Majtki czy pieluchy?

237

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Nic bo to szczeniak i to wyjątkowo nadpobudliwy, dla niej takie majtki to super zabawka i na zadku długo nie wytrzymują wink. Na szczęście nie brudzi bardzo, wręcz bardzo malutko, małymi kropelkami. Po za tym bardzo dobrze to znosi, właściwie zero reakcji z jej strony.

238

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Serdecznie witaj Nataluszku!
Z historii rottweilerów w Polsce chciałbym przedstawić jedną ciekawostkę. Otóż w 1919 roku istniała Oficerska Szkoła Wojsk Telegraficznych. W niej szkolone, były jako psy meldunkowe właśnie (obok innych ras) także rottweilery. Z wielu nazwisk zasłużonych i pracujących na rzecz tej rasy osób, jedno jest szczególnie ważne i godne naszego zapamiętania. Mowa o Janie Borzymowskim.

239

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel zaczynę wpadać tu częściej, zawsze jakaś nowinka - niespodzianka!

240

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
iajagoda napisał/a:

Wielbiciel zaczynę wpadać tu częściej, zawsze jakaś nowinka - niespodzianka!

Miło mi! Powszechnie znane i budzące grozę są naloty szarańczy. W Polsce również mieliśmy do czynienia z tym zjawiskiem. Działo się to w roku 1711 na terenach południowej Lubelszczyzny. O tym wydarzeniu opowiada tzw. "pomnik szarańczy". Znajduje się on w Zwierzyńcu, leżącym na Roztoczu. Ma formę kamienia (obecnie odnowionego). Znajdują się na nim następujące napisy: "Bóg pogroził ludowi, ale z wiarą praca rozbraja Jego gniew i klęskę odwraca" oraz "Wyniszczono szarańczy żywej korcy 656, wykopano jaj tego owadu garcy 555 1/2. Użyto do tego robocizny pieszey dni 14000".
W następnej części opowieści o rottweilerach pomówię o ich cechach psychicznych.

241

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

O powtórka z historii miar: korzec - ok. 50 litrów, garniec ? ok. 4 litry, a o pomniku szarańczy nie wiedziałam, a o plagach tyle się już naczytałam.

242

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

A ja mam pytanie a propos sterylizacji do posiadaczek suczek - bo chyba cos źle rozumiem.

Czy piszac "sterylizacja" macie na mysli klasyczne podwiazanie jajowodow?

Czy to ma jakis wplyw na cieczke? Hormony?

Bo czytajac niektore wpisy odnosze takie wrazenie.

Mialam kiedys sterylizowana kotke i nie zauwazylam u niej zadnych zmian ww zachowaniu. (No, kastracja kota czy psa to już zupelnie cos innego i to wplywa na zachowanie)

Sama mialam suczke i ani sterylizowana nie byla, ani nigdy szczenna nie byla i w zdrowiu dozyla sedziwej starosci. 
Nigdy nie mielismy problemu z upilnowaniem jej podczas cieczki, nigdy też psy za mna jakoś szczegolnie nie lataly. A przynajmniej nie na tyle, by to uprzykrzalo zycie.

No ale zasadniczo ta sterylizacja mnie interesuje - jaki wyglada i jaki wplyw ma na suczke?

243

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Ech, Wielbicielu,pomnik szarańczy widuję tak raz w tygodniu bo blisko mieszkam. Jest w urokliwym miejscu i jak tylko dopisuje pogoda lubię tam pospacerować z córką i psem.

Iceni- moja poprzednia suczka miała usunięte jajniki wraz z macicą.Nie zawsze usuwa się macicę ale ona miała guzki i narośle.Suczka po zabiegu nie ma cieczki.Co do zachowania suczki po sterylce- czytałam w jakimś  fachowym piśmie,że jeśli suczkę z tendencją do agresji wysterylizuje się przed 12 miesiącem życia to jej agresja może się nasilić z powodu spadku poziomu estrogenów a wzrostu testosteronu.Wiadomo- jajniki produkują progesteron.Pod względem psychicznym  suczka po sterylce staje się bardzie zrównoważona- nie ma problemów z ciążą urojoną,instynktowną "chętką" podczas której naprawdę trudno było mi ja upilnować.

Co do opinii o agresywności suczki po sterylizacji przed 12 miesiącem życia- znam kilka takich i z mojego doświadczenia mogę powiedzieć,że żadna nie stała się agresywna.

244

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Aaa, to jednak znacznie powazniejszy to zabieg niż myslalam.

Sadzilam, ze to cos podobnego jak miala moja kotka - a ona miala tylko przeciete/wyciete jajniki (standardowa procedura stosowana w schronisku).
A tu się okazuje, ze u suki to juz spora operacja.

245 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-03-03 13:42:12)

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wpływ ma, hormony po coś są i regulują wiele procesów w organiźmie, to tak jak u kobiety, kobieta bez jajników będzie miała szereg nieprzyjemnych objawów, ale jednocześnie jest chroniona przed pewnymi nowotworami.

Suka po sterylizacji może, choć nie musi zachowywać się inaczej, może również utyć, być leniwa itp.

Ja również nie miałam problemu z opieką nad suczką podczas cieczki, niestety 2 z 4 moich suczek miały ropomacicze, pozostałe dwie są jeszcze młode i wcale nie jest powiedziane że je to ominie, na szczęście tamte dwie przeżyły chorobę, ale otarły się o śmierć, jednej już z nami nie ma i tak żyła długo bo 20 lat (w końcu została uśpiona, ponieważ miała drgawki, nie była w stanie chodzić i cierpiała), druga żyje do dziś, ma koło 8 lat, ale waży dublet tego co powinna, przytyła po tym jak po stwierdzeniu ropomacicza wycięto jej macicę i jajniki.

Ropomacicze to poważna choroba, objawy daje późno i często niestety za późno by coś zrobić sad i dla mnie to jedyny powód dla którego rozważam sterylizację, żaden inny nie jest dla mnie powodem zabierania suki na jednak poważny zabieg mający wpływ na resztę jej życia.

246

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
gojka102 napisał/a:

Ech, Wielbicielu,pomnik szarańczy widuję tak raz w tygodniu bo blisko mieszkam. Jest w urokliwym miejscu i jak tylko dopisuje pogoda lubię tam pospacerować z córką i psem.

Iceni- moja poprzednia suczka miała usunięte jajniki wraz z macicą.Nie zawsze usuwa się macicę ale ona miała guzki i narośle.Suczka po zabiegu nie ma cieczki.Co do zachowania suczki po sterylce- czytałam w jakimś  fachowym piśmie,że jeśli suczkę z tendencją do agresji wysterylizuje się przed 12 miesiącem życia to jej agresja może się nasilić z powodu spadku poziomu estrogenów a wzrostu testosteronu.Wiadomo- jajniki produkują progesteron.Pod względem psychicznym  suczka po sterylce staje się bardzie zrównoważona- nie ma problemów z ciążą urojoną,instynktowną "chętką" podczas której naprawdę trudno było mi ja upilnować.

Co do opinii o agresywności suczki po sterylizacji przed 12 miesiącem życia- znam kilka takich i z mojego doświadczenia mogę powiedzieć,że żadna nie stała się agresywna.

Gojko 102 wspomniany pomnik widziałem jeden, jedyny raz. Wówczas nie był jeszcze odrestaurowany. Z Twoich okolic wielkie wrażenie wywarły na mnie: stawy "Echo", rezerwat koników polskich. Dodałbym do tego niezapomniany rynek w Zamościu.

247

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Iceni napisał/a:

A tu się okazuje, ze u suki to juz spora operacja.

Fakt, to spora operacja, ale moja suczka już na drugi dzień była "na chodzie", a na następny już zupełnie normalna.
Żadnych negatywnych objawów nie było. Natomiast obyło się bez ciąż urojonych, nowotworów jajników itp.
Gdybym miała kiedyś znów sukę, to też bym ją wysterylizowała.

248

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Hej, co słychać?

U mnie dzień czesania futrzaków, 4 króliki + 2 psy.
Króle dziś nie spokojne, to pewnie przez ten wiatr, za głośno huczy (mieszkają w ogrodzie)
Pieski spokojne, ale lenią sie niesamowicie...

249

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Iceni, podwiązanie jajowodów czy nasieniowodów nie wpływa na zachowanie ani na gospodarkę hormonalną organizmu, więc wg mnie jest preferowane do wycinania organów reprodukcyjnych.

Mam psa, buldoga amerykańskiego, i nie sądzę, że chciałabym w jakikolwiek sposób ingerować w jego ciało. Jasne, to psy o mocnym charakterze, ale po to jest dyscyplina, wychowanie i dużo ruchu, żeby nad chłopakiem zapanować. Miałam w przeszłości samce,owczarki niemieckie, i ta linia, zamiast chirurgii, się najlepiej sprawdzała.

O suczkach się nie wypowiadam, bo to trochę inna para kaloszy.

250

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Witaj ciepło Beyondblackie!
Psychika rottweilerów, gdzie znajduje się prawda? Czy rzeczywiście rottki są groźnymi "bestiami", psami o zbyt rozwiniętej agresji? Nie ulega dla mnie wątpliwości, iż metody wychowawcze stosowane w przypadku tej rasy, nie powinny bazować na jej zwiększaniu. Rottweiler jest rasą obronną (rzecz wymaga podkreślenia) i posiada w swych genach odpowiednią jej dawkę. Wychowanie (szkolenie) rottweilera oparłbym na konsekwencji, spokoju, zaufaniu i dużej ilości miłości. Dodałbym do tego rozbudowaną sieć pochwał. Nawet za niezbyt prawidłowe wykonanie polecenia. Rottki uwielbiają być chwalone. Takim samym sentymentem darzą wszelkiego rodzaju zadania. Nie znoszą bezczynności, w niej po psiemu gnuśnieją. Stanowią rasę bardzo wytrzymałą na ból. Reagują na bodźce płynące ze świata zewnętrznego w sposób uważny. Najpierw je analizują, potem podejmują adekwatne do sytuacji działania.

251

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Jasne Wielbiciel smile Tak samo Ambule. Niby w Polsce to groźna rasa, ale tak naprawdę to po prostu pies pracujący, wykształcony do robót wszelakich na gospodarstwie, jak ogarnianie bydła, ciągnięcie ciężarów, obrona mienia, więc naturalne jest, że ma silny charakter i potrzebuje dużo wybiegania. Nie ma się co dziwić, że taki pies "wariuje", kiedy ktoś go trzyma w małym mieszkaniu i wyprowadza tylko na siusiu.

Mnie raczej dziwi, że ludzie kupują psy, nie informując się o ich podstawowym charakterze i potrzebach.

252

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Mój miał rotka, psina nie była agresywna chociaż z jakiegoś powodu nie lubiła tzw dresów. Podobno była kochanym psem, ale wymagała zabaw w siłowanie i pokazywania kto tu rządzi.

Jest wiele raz uznanych za agresywne dla mnie to bzdura, znam malutkie pinczerki które doprowadzają mnie do szału bo szczekają co kilka sekund i próbują ugryźć wszystko co się rusza, znam amstafy tak cudowne że mimo że nie ja jestem ich właścicielem, to tak się nauczyły że zawsze się z nimi witam, że od razu do mnie biegną gotowe zaślinić mnie na śmierć.

Z każdego psa można zrobić agresora jak i z każdego może być pieszczoch.

253

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Też tak myślę, z każdego psa można zrobić agresora, tak jak to mówili - jaki pan taki kram (no może nie zawsze - pies w szoku , albo w trakcie choroby może być nieprzewidywalny)

254

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
Małpa69 napisał/a:

Mój miał rotka, psina nie była agresywna chociaż z jakiegoś powodu nie lubiła tzw dresów. Podobno była kochanym psem, ale wymagała zabaw w siłowanie i pokazywania kto tu rządzi.

Jest wiele raz uznanych za agresywne dla mnie to bzdura, znam malutkie pinczerki które doprowadzają mnie do szału bo szczekają co kilka sekund i próbują ugryźć wszystko co się rusza, znam amstafy tak cudowne że mimo że nie ja jestem ich właścicielem, to tak się nauczyły że zawsze się z nimi witam, że od razu do mnie biegną gotowe zaślinić mnie na śmierć.

Z każdego psa można zrobić agresora jak i z każdego może być pieszczoch.

U rottków hierarchia panująca w stadzie ludzko-psim musi być ściśle określona. Pomaga to uniknąć wielu problemów wychowawczych.

255

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Master Mcgrath

Na tym filmiku mozna zobaczyc pomnik tego greyhounda.
http://www.youtube.com/watch?v=jeY_6L9yrac

tutaj ladniejsza wersja piosenki .
http://www.youtube.com/watch?v=8LB8ugXco88
Pod spodem mozna przeczytac historie psa. jest tez przy pierwszym filmiku, ale mniej.
I najpiekniejsza wersja - oczywiscie Ronnie Drew

http://www.youtube.com/watch?v=W-sIwOyaZwM

dla tych, co folku irlandzkiego nie lubia - greyhoundy w biegu

http://www.youtube.com/watch?v=KtMWmxdaMa0

wlasnie pisze do organizacji adopcyjnej. Zalatwiam eks-wyscigowca. Siostra ma juz dwa. Ratuje w ten sposob zycie i zyskuje wspanialego przyjaciela.

256

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Master Mcgrath

Na tym filmiku mozna zobaczyc pomnik tego greyhounda.
http://www.youtube.com/watch?v=jeY_6L9yrac

tutaj ladniejsza wersja piosenki .
http://www.youtube.com/watch?v=8LB8ugXco88
Pod spodem mozna przeczytac historie psa. jest tez przy pierwszym filmiku, ale mniej.
I najpiekniejsza wersja - oczywiscie Ronnie Drew

http://www.youtube.com/watch?v=W-sIwOyaZwM

dla tych, co folku irlandzkiego nie lubia - greyhoundy w biegu

http://www.youtube.com/watch?v=KtMWmxdaMa0

wlasnie pisze do organizacji adopcyjnej. Zalatwiam eks-wyscigowca. Siostra ma juz dwa. Ratuje w ten sposob zycie i zyskuje wspanialego przyjaciela.

Femte dziękuję za linki. Jestem pod wielkim wrażeniem Waszej działalności.
Mały okruszek zwierzęcych wspomnień z Chorwacji. W Parku Narodowym Kornati, można spotkać zdziczałe osiołki. Nie przypuszczałem, iż głos osła jest, tak donośny. Domagają się one od turystów pożywienia. Mnie jeden z nich chciał ukraść spodnie. Spotkanie z jego zębami nie należało do delikatnych w dotyku.

257

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Miałam lepiej, kilka lat temu zostałam zmobbowana przez owce w Yorkshire! Nie żartuję, grupka pod przywództwem barana na mnie naszła, bo chcieli moich kanapek...z szynką. W życiu nie spotkałam takich agresywnych kiboli. Ten baran mi literalnie na kolana wskoczył co by się do jadła dobrać.

258

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Wielbiciel Lidiji Bacic
nie masz za co dziekowac. Jestem uzalezniona. Napisze o tych psach wiecej, jak bede miala czas. Na razie mialam przeprowadzke - dom nad morzem, duzy ogrod, swietne tereny spacerowe. Przez dwa tyg, nie mialam internetu. Teraz praca, nauka jezyka i dogadywanie sie w sprawie psa. Jeszce nie wiem, czy wezme prom do Harwich,  ale to droga impreza. Moze wybiore samolot.
Mam latwiej niz z psami siostry - nie trzeba czekac trzech tygodni po zaszczepieniu wscieklizny.
O rotweilerach mam jak najlepsze zdanie, one maja naprwde dopracowana psychike. Ale wlascicel- wariat z kazdego psa potrafi zrobic morderce. Czy wiesz, ze najwiece ludzi pogryzionych jest przez owczarki niemieckie i ich mieszance? Bo jest ich najwiecej. Na drugi  miejscu sa jamniki. To ze statystyk obserwacji p, wsciekliznie, ktorym poddawane sa psy ktore pogryzly ludzi. Z tym, ze wiekszosc pogryzien jest niegrozna, z doswiadczenia wiem, ze osoba pogryziona pokazuje jakies niewielkie zadrapanie, czasem nie majace nic wspolnego z psem. Np, wygladajace na duzo starsze, nie wygladajace jak slad zebow. Ale poniewaz wystarczy oslinienie pies musi byc poddany obserwacji.

259

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach
femte napisał/a:

Wielbiciel Lidiji Bacic
nie masz za co dziekowac. Jestem uzalezniona. Napisze o tych psach wiecej, jak bede miala czas. Na razie mialam przeprowadzke - dom nad morzem, duzy ogrod, swietne tereny spacerowe. Przez dwa tyg, nie mialam internetu. Teraz praca, nauka jezyka i dogadywanie sie w sprawie psa. Jeszce nie wiem, czy wezme prom do Harwich,  ale to droga impreza. Moze wybiore samolot.
Mam latwiej niz z psami siostry - nie trzeba czekac trzech tygodni po zaszczepieniu wscieklizny.
O rotweilerach mam jak najlepsze zdanie, one maja naprwde dopracowana psychike. Ale wlascicel- wariat z kazdego psa potrafi zrobic morderce. Czy wiesz, ze najwiece ludzi pogryzionych jest przez owczarki niemieckie i ich mieszance? Bo jest ich najwiecej. Na drugi  miejscu sa jamniki. To ze statystyk obserwacji p, wsciekliznie, ktorym poddawane sa psy ktore pogryzly ludzi. Z tym, ze wiekszosc pogryzien jest niegrozna, z doswiadczenia wiem, ze osoba pogryziona pokazuje jakies niewielkie zadrapanie, czasem nie majace nic wspolnego z psem. Np, wygladajace na duzo starsze, nie wygladajace jak slad zebow. Ale poniewaz wystarczy oslinienie pies musi byc poddany obserwacji.

Nie wiedziałem. Tyle gryzących jamników, być może wynika to z ich odwagi i waleczności?

260

Odp: Nasze gawędy o zwierzętach

Napisalam troche nieprecyzyjnie. Oczywiscie, "autorami" wiekszosci pogryzien sa mieszance. Bo jest ich najwiecej. Z rasowych i psow "w typie" owczarki niemieckie. Wlasciwie o psie rasowym mozna mowic gdy ma rodowod, mieszaniec charta z rotkiem moze miec wyglad np, dobermana, a geny i psychika zupelnie inna. Kiedys byl okres ze modne byly bernardyny. Chyba byl jakis film dla dzieci. Producenci wykorzystywali kaukazy, najczesciej bezrodowodowe, przywiezione zza wschodniej granicy. Np, suke kaukaza kryli bernardynem. Wychodzily sliczne laciate szczenieta, duze, dlugowlose, dla laika prawdziwe bernardyny. Tylko piesek kupiony dla dzieci nagle okazywal sie agresywny.
Dawniej zdarzaly sie agresywne spaniele jednokolorowe - po prostu sprowadzono linie z taka sklonnoscia. Te geny zeszly "pod strzechy" do populacji "w typie" czyli bez papierow.
Kolorowe juz takie nie byly.
Jamnikow jest duzo, poza tym gladkowlose maja mocne charaktery. Nic dziwnego, to pies ktory musi zejsc pod ziemie i poradzic sobie z lisem czy borsukiem.  Dlugowlose sa znacznie spokojniejsze. To nie znaczy, ze uwazam gladkowlose (i czesto szorstkowlose, naczesciej wykorzystywane jako dzikarze) za psy ze zla psychika. Po prostu to nie jest pies pokojowy, i trzeba sie liczyc z mocnym charakterem. I oczywiscie zapewnic sporo ruchu. Chociaz teraz linie wystawowe bardzo odeszly od psa uzytkowego.
To dotyczy pogryzien "w ogole", natomist jasne jest, ze naprawde krzywde moze wyrzadzic duzy pies. I te najgorsze przypadki sa naglasniane. Lekarzy weterynarii nie obchodzi (to jest jako urzednikow, nie mowie odczuciach) pogryziony czlowiek. Obserwuje sie psa, niezaleznie czy to bylo zadrapanie czy powazne pogryzienie.  Wiec nie mam danych na ten temat. Ale prawdopodobnie - owczarki niemieckie i ich mieszance - bo jest ich najwiecej. Widzialam kiedys dane z jakiegos amerykanskiego miasta- przodowaly labradory i dalmatynczyki - bo taka byla wtedy moda.

Posty [ 196 do 260 z 446 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Nasze gawędy o zwierzętach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026