Ciekawa jestem Waszego zdania na temat wystawy z wypchanymi zwierzętami. Byłam ostatnio na takiej, gdzie były wystawione m.in.zwierzęta z Afryki. Na mnie wywarła przygnębiające wrażenie. Ale może są wśród Was tacy, którzy uważają, że takie ekspozycje kształcą?
To może dodam, że ogromna siedząca żyrafa, zebry... Były też zwierzęta z innych kontynentów.
Czy nie lepiej zobaczyć je na filmach w ich naturalnym środowisku? Czy takie wystawy w dzisiejszych czasach są potrzebne?
66 2013-12-10 20:07:44 Ostatnio edytowany przez Summerka (2013-12-10 21:57:21)
Podobne tematy
Ciekawa jestem Waszego zdania na temat wystawy z wypchanymi zwierzętami. Byłam ostatnio na takiej, gdzie były wystawione m.in.zwierzęta z Afryki. Na mnie wywarła przygnębiające wrażenie. Ale może są wśród Was tacy, którzy uważają, że takie ekspozycje kształcą?
To może dodam, że ogromna siedząca żyrafa, zebry... Były też zwierzęta z innych kontynentów.
Czy nie lepiej zobaczyć je na filmach w ich naturalnym środowisku? Czy takie wystawy w dzisiejszych czasach są potrzebne?
Summerko poruszyłaś bardzo ciekawy problem. Osobiście mój stosunek do tego typu wystaw jest, jak najbardziej negatywny. Szczególnie w dzisiejszych czasach.
Summerka napisał/a:Ciekawa jestem Waszego zdania na temat wystawy z wypchanymi zwierzętami. Byłam ostatnio na takiej, gdzie były wystawione m.in.zwierzęta z Afryki. Na mnie wywarła przygnębiające wrażenie. Ale może są wśród Was tacy, którzy uważają, że takie ekspozycje kształcą?
To może dodam, że ogromna siedząca żyrafa, zebry... Były też zwierzęta z innych kontynentów.
Czy nie lepiej zobaczyć je na filmach w ich naturalnym środowisku? Czy takie wystawy w dzisiejszych czasach są potrzebne?Summerko poruszyłaś bardzo ciekawy problem. Osobiście mój stosunek do tego typu wystaw jest, jak najbardziej negatywny. Szczególnie w dzisiejszych czasach.
Kiedyś były takie ekspozycje i uchodziły za interesujące. Teraz są jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia, bo spryskują je na dodatek mocno chemikaliami w celu konserwacji.
Temat świetny, z przyjemnością Was podczytuję. Mam działkę rekreacyjną w lesie i w tym roku zauważyłam ogromne czarne ślimaki , zjadają co im się tylko nawinie, w lasach jest ich chmara. Wróble wyniosły się z mojego miasta a przecież było ich kiedyś bardzo dużo, wiewiórki mają się u nas w parkach doskonale, chodzimy je odwiedzać z orzechami w kieszeniach. Serdecznie Was pozdrawiam, będę nadal podczytywać.
Etologia to interesująca dziedzina zoologii. Myślę, że Wielbiciel wkrótce wróci do tematu. Czekamy z niecierpliwością. A może zawita Femte?
Summerka napisał/a:Jeśli chodzi o wrony, to właśnie odgłosy z taśmy nie dały rady. Ale już dziś jest ich coraz mniej w tym parku.
Natomiast chciałabym pytanie skierować do tych, którzy znają się na zachowaniach zwierząt.
Czy to moje wrażenie tylko, że coraz mniej wróbli pojawia się w okolicy ludzkich siedzib? Teraz można zobaczyć sikorki, wrony, sroki, kawki czyli to większe ptactwo.
Pozdrawiam i dziękuję autorowi za założenie tego ciekawego tematu.Dziękuję Summerce za poddanie myśli o stworzeniu tego tematu. Masz rację Summerko. Wróbli jest coraz mniej. Dobitnie wykazuje to prowadzony przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków MPPL (Monitoring Pospolitych Ptaków Lęgowych). Wróble domowe mają kłopoty ze znalezieniem odpowiednich miejsc lęgowych oraz z bazą pokarmową. Zaczynam skłaniać się ku dokarmianiu wróbli, także poza miesiącami zimowymi.
Faktycznie coś w tym jest. Natomiast, na moim podwórku najwięcej jest wron. Jakoś za nimi nie przepadam, nieładne są moim zdaniem
No i tak niefajnie kraczą. Może jeszcze gawrony są czasem.
Witajcie Klaudyno 59 i Truskaweczko 19!
Japońskie wrony z Sendai wypracowały genialną technikę rozłupywania twardych orzechów. Po prostu zrzucają je przed przejeżdżające samochody. Po ich zmiażdżeniu sfruwają na pożywny posiłek. Istnieje modyfikacja tej metody. Mianowicie ptaki sadowią się na światłach sygnalizacyjnych. W przypadku pojawienia się światła czerwonego zlatują, ze swych stanowisk. Umieszczają orzechy przed oponami aut czekających na zieloną lampkę. Samochody mając zielone światło, włączając się do ruchu, miażdżą orzechy. Natomiast wrony ze stoickim spokojem oczekują na czerwone. Wówczas mogą bezpiecznie zająć się swym obiadem.
Witajcie Klaudyno 59 i Truskaweczko 19!
Japońskie wrony z Sendai wypracowały genialną technikę rozłupywania twardych orzechów. Po prostu zrzucają je przed przejeżdżające samochody. Po ich zmiażdżeniu sfruwają na pożywny posiłek. Istnieje modyfikacja tej metody. Mianowicie ptaki sadowią się na światłach sygnalizacyjnych. W przypadku pojawienia się światła czerwonego zlatują, ze swych stanowisk. Umieszczają orzechy przed oponami aut czekających na zieloną lampkę. Samochody mając zielone światło, włączając się do ruchu, miażdżą orzechy. Natomiast wrony ze stoickim spokojem oczekują na czerwone. Wówczas mogą bezpiecznie zająć się swym obiadem.
A wiesz co, gdzieś coś o tym czytałam czy o czymś podobnym w związku z wronami. Nie przepadam za nimi, ale trzeba przyznać, że sprytne są
Kto by pomyślał, że tak kombinują ![]()
74 2013-12-19 20:06:50 Ostatnio edytowany przez marial (2013-12-19 20:08:32)
Wielbicielu,spryciary te wrony japońskie. Znalazłam filmik pokazujący właśnie ,jak sobie radzą te czarne ptaszyska,może ktoś ma ochotę obejrzeć.
Przypomniałeś mi o mieszkańcach naszego ogrodu. Miałam przyjemność podglądnąć,jak drozd radzi sobie ze ślimakiem,takim w budce:
Witam Dziewczyny i Wielbiciela
Fajne ciekawostki o wronach a filmiki Marial świetne. DOBRANOC. ![]()
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Witajcie Klaudyno 59 i Truskaweczko 19!
Japońskie wrony z Sendai wypracowały genialną technikę rozłupywania twardych orzechów. Po prostu zrzucają je przed przejeżdżające samochody. Po ich zmiażdżeniu sfruwają na pożywny posiłek. Istnieje modyfikacja tej metody. Mianowicie ptaki sadowią się na światłach sygnalizacyjnych. W przypadku pojawienia się światła czerwonego zlatują, ze swych stanowisk. Umieszczają orzechy przed oponami aut czekających na zieloną lampkę. Samochody mając zielone światło, włączając się do ruchu, miażdżą orzechy. Natomiast wrony ze stoickim spokojem oczekują na czerwone. Wówczas mogą bezpiecznie zająć się swym obiadem.
A wiesz co, gdzieś coś o tym czytałam czy o czymś podobnym w związku z wronami. Nie przepadam za nimi, ale trzeba przyznać, że sprytne są
Kto by pomyślał, że tak kombinują
Moniko krukowate (Corvidae) i papugi (Psittaciformes) to najbardziej inteligentne grupy w świecie ptaków.
Marial wielkie dzięki za te dwa filmiki. Zachowanie wron komentuje niezastąpiony David Attenborough.
77 2013-12-20 23:22:18 Ostatnio edytowany przez marial (2013-12-20 23:56:55)
Nie o wronach,ale ... popłakałam się... I nic więcej nie powiem...
Marial, filmik poruszający, w schroniskach jest wiele porzuconych zwierząt skrzywdzonych okrutnie przez ludzi. 13 lat temu wzięłam sunię, w bardzo ciężkim stanie, nie do wyleczenia , tak weterynarze stwierdzili ale ona bardzo chciała żyć a ja jej tylko pomogłam, udało nam się, ale niestety 2 m-ce temu odeszła . Była wspaniałą przyjaciółką, członkiem rodziny. Dziękuję Ci za filmik i serdecznie pozdrawiam. Dobrze że są ludzie dla których los zwierząt nie jest obojętny.
Marial filmik poruszający do głębi serca. Wielkie dzięki!
Klaudyno 59 bardzo przykro mi z powodu Twojej suni-przyjaciółki.
80 2013-12-22 17:28:24 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-01-02 15:01:22)
Marial, filmik poruszający, w schroniskach jest wiele porzuconych zwierząt skrzywdzonych okrutnie przez ludzi. 13 lat temu wzięłam sunię, w bardzo ciężkim stanie, nie do wyleczenia , tak weterynarze stwierdzili ale ona bardzo chciała żyć a ja jej tylko pomogłam, udało nam się, ale niestety 2 m-ce temu odeszła . Była wspaniałą przyjaciółką, członkiem rodziny. Dziękuję Ci za filmik i serdecznie pozdrawiam. Dobrze że są ludzie dla których los zwierząt nie jest obojętny.
Klaudyna,ja nigdy nie zrozumiem dlaczego człowiek potrafi w okrutny sposób obchodzić się ze zwierzęciem.
Takiego kogoś trudno nawet człowiekiem nazwać.
Nie każdy cierpiący zwierzak ma tyle szczęścia,co ten na filmiku. Twoja sunia miała i dlatego przykro mi z powodu jej odejścia.
Miałam jamnika 14 lat. Nigdy,przenigdy ani przez moment nie pomyślałam,żeby mu krzywdę jakąś zrobić,a gdy odszedł,serce mi pękło. Bardzo długo nie mogłam się pozbierać do kupki.
Potem już nigdy nie miałam psa ani kota,często podróżuję,więc byłby to problem.
Od lat,właściwie do dziecka dokarmiam ptaki. Parę dni temu kurier przywiózł nam 30 kg słonecznika (niełuskanego) . Pewnie też dokarmiacie ptaki. Czy zauważyliście ,że sikorki,np. bogatki zabierają jedno ziarenko i uciekają z nim,a sikorki ubogie biorą więcej? To takie moje spostrzeżenie i zastanawiam się dlaczego tak jest,skoro to jedna "sikorcza" rodzina?!
A tutaj,na króciutkim filmiku ,chcę Wam pokazać,że sikorki oprócz słonecznika uwielbiają orzechy.
Filmik zrobiłam chyba w ub.r. w moim domu w górach
PS. Jeżeli ktoś chciałby namiary na tani słonecznik (2.50/1kg),mogę podać. ![]()
Dziękuję Marial za filmik i świąteczną kartkę.
Ciekawe jest życie społeczne trzmieli. Ale nie o tym, Moi Drodzy chciałem Wam napisać. Otóż zgodnie z prawami aerodynamiki nie powinny te owady w ogóle latać. Ich tułów jest bowiem gruby i krępy. Przypominają latające beczułki. Ich przykład uświadamia, iż żywe organizmy, układy biologiczne nie podlegają prawom techniki. Rządzą się własnymi zasadami.
82 2013-12-22 23:00:06 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-01-02 15:00:50)
Marial, ludzie dzielą się na ludzi i potwory, niestety i ich nie zmienimy ale możemy zawsze pomagać zwierzętom.
Wielbicielu , bardzo ciekawie piszesz z przyjemnością wpadam tutaj wieczorkiem . Napisz o tych trzmielach, przybliżysz nam ich życie i obyczaje. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, dziękuję Marial za życzenia ja jutro będę je składała, mam nadzieję że net nie będzie tak mulił jak wczoraj i dzisiaj, ale każdy chce złożyć życzenia stąd te problemy.
Dziękuję Klaudyno 59!
U trzmieli podobnie jak u pszczół wyróżniamy trzy kasty społeczne. Królowa jest największym osobnikiem. Pełni w społeczeństwie jedną, ale niezwykle ważną funkcję. Mam na myśli rozmnażanie się. Jej długość życia wynosi około 3-5 lat. Drugą kastę społeczną stanowią robotnice wylęgające się z zapłodnionych jaj. Robotnice karmią królową, opiekują się także jej potomstwem. Trzecia kasta to trutnie. Rozwijają się one z niezapłodnionych jaj. Trutnie zapładniają królową. Gdy to uczynią, umierają, lub są wyrzucane z gniazda przez robotnice.
84 2013-12-23 20:41:11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-01-02 15:00:14)
Wielbicielu, dziękuję za wyjaśnienia odnośnie życia trzmieli, bardzo podobne ich życie jak pszczół.
Obejrzałam wzruszający filmik Marial. I w związku z tym przypomniała mi się historia suczki husky znalezionej na spacerze w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Wyglądała bardzo mizernie i wydawało się, że zaraz skończy życie. Po odkarmieniu okazało się, że jest zdrowa i młoda. Do tej pory ma się znakomicie, a wdzięczna jest bardzo i czyściutka. Przebywa u kogoś, która ma dla niej budę i kojec. Ucieka czasem, ale i powraca potem. (Nie wiem, dlaczego psy tej rasy tak często uciekają).
Obejrzałam wzruszający filmik Marial. I w związku z tym przypomniała mi się historia suczki husky znalezionej na spacerze w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Wyglądała bardzo mizernie i wydawało się, że zaraz skończy życie. Po odkarmieniu okazało się, że jest zdrowa i młoda. Do tej pory ma się znakomicie, a wdzięczna jest bardzo i czyściutka. Przebywa u kogoś, która ma dla niej budę i kojec. Ucieka czasem, ale i powraca potem. (Nie wiem, dlaczego psy tej rasy tak często uciekają).
Summerko być może z tego powodu, że należą do ras najbardziej pierwotnych i najbliższych wilkom? Rasa ta wymaga spacerów w formie psich maratonów.
Summerka napisał/a:Obejrzałam wzruszający filmik Marial. I w związku z tym przypomniała mi się historia suczki husky znalezionej na spacerze w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Wyglądała bardzo mizernie i wydawało się, że zaraz skończy życie. Po odkarmieniu okazało się, że jest zdrowa i młoda. Do tej pory ma się znakomicie, a wdzięczna jest bardzo i czyściutka. Przebywa u kogoś, która ma dla niej budę i kojec. Ucieka czasem, ale i powraca potem. (Nie wiem, dlaczego psy tej rasy tak często uciekają).
Summerko być może z tego powodu, że należą do ras najbardziej pierwotnych i najbliższych wilkom? Rasa ta wymaga spacerów w formie psich maratonów.
Wiem coś o tych psich maratonach:) To były nawet biegi, nie tylko spacery:)
Uważa się czasami, iż liczba kropek na pancerzu chitynowym biedronek mówi nam o wieku tych chrząszczy. Tymczasem jest ona niezmienna i stanowi ważną cechę rozpoznawczą. Dzięki niej między innymi jesteśmy w stanie właściwie określić, do jakiego gatunku należy spotkana biedronka. I tak w Polsce mamy biedronki dwukropki, pięciokropki, siedmiokropki, dziesięciokropki i czternastokropki.
89 2013-12-29 18:40:19 Ostatnio edytowany przez Summerka (2013-12-29 19:08:44)
Uważa się czasami, iż liczba kropek na pancerzu chitynowym biedronek mówi nam o wieku tych chrząszczy. Tymczasem jest ona niezmienna i stanowi ważną cechę rozpoznawczą. Dzięki niej między innymi jesteśmy w stanie właściwie określić, do jakiego gatunku należy spotkana biedronka. I tak w Polsce mamy biedronki dwukropki, pięciokropki, siedmiokropki, dziesięciokropki i czternastokropki.
Skoro o biedronkach, to czy biedronki gryzą?
Może to pytanie nie na miejscu. ale dzieci tak lubią biedronki, że często chciałyby je dotknąć
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Uważa się czasami, iż liczba kropek na pancerzu chitynowym biedronek mówi nam o wieku tych chrząszczy. Tymczasem jest ona niezmienna i stanowi ważną cechę rozpoznawczą. Dzięki niej między innymi jesteśmy w stanie właściwie określić, do jakiego gatunku należy spotkana biedronka. I tak w Polsce mamy biedronki dwukropki, pięciokropki, siedmiokropki, dziesięciokropki i czternastokropki.
Skoro o biedronkach, to czy biedronki gryzą?
Może to pytanie nie na miejscu. ale dzieci tak lubią biedronki, że często chciałyby je dotknąć
Wielokrotnie chodziły po moich dłoniach. Jako dziecko przenosiłem je z zejść prowadzących do Balatonu w bezpieczne miejsca, ratując przed rozdeptaniem. Rzecz działa się na wakacjach w 1983 roku. Tak więc z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, iż nie gryzą. W literaturze nie spotkałem wzmianki na ten temat.
Natomiast zaniepokojone wydzielają krew zawierającą duże ilości 2-izopropylo-3-metoksypyrazyny. Związek ów posiada bardzo charakterystyczny zapach.
W związku z tym, że wątek trafił do niewłaściwego działu przeniosłam go w miejsce, do którego lepiej pasuje. Po porozumieniu z Autorem tematu nadałam także nowy tytuł, mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu
. Życzę wielu interesujących wymian zdań.
Jednocześnie bardzo proszę zwrócić uwagę, że wątek rządzi się innymi prawami niż kafejki, dlatego kilka postów musiałam edytować.
Z pozdrowieniami, Olinka
Pięknie dziękuję Olinko! Zapraszam wszystkich do dyskusji, przemyśleń związanych ze zwierzakami, pytań itd.
Moi Drodzy Do Siego Roku!
Witam Was ciepło i serdecznie w Nowym Roku!
Moi Drodzy, może zastanawialiście się kiedykolwiek, czym jest miód spadziowy. Przyznaję, iż piszę te słowa z obawą, aby Was do niego nie zrazić. Ale do rzeczy. Otóż miód spadziowy powstaje z wydalin (słuszniejszym, byłoby określenie- wydzieliny) mszyc. Mszyce odżywiają się sokami roślinnymi. Trawią je w niewielkim stopniu. Niestrawione soki stanowią właśnie spadź. Uwielbiają ją pszczoły, a także mrówki. Często możemy zaobserwować jak "doją" one mszyce.
Mam nadzieję, że nie odebrałem Wam apetytu.
94 2014-01-01 21:01:19 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-01-01 21:02:07)
Witam Was ciepło i serdecznie w Nowym Roku!
Moi Drodzy, może zastanawialiście się kiedykolwiek, czym jest miód spadziowy. Przyznaję, iż piszę te słowa z obawą, aby Was do niego nie zrazić. Ale do rzeczy. Otóż miód spadziowy powstaje z wydalin (słuszniejszym, byłoby określenie- wydzieliny) mszyc. Mszyce odżywiają się sokami roślinnymi. Trawią je w niewielkim stopniu. Niestrawione soki stanowią właśnie spadź. Uwielbiają ją pszczoły, a także mrówki. Często możemy zaobserwować jak "doją" one mszyce.
Mam nadzieję, że nie odebrałem Wam apetytu.
No to spadziowy to i tak ładna nazwa, jak na ten miód
(tu mi się przypomniała rozmowa w sklepie, kiedy klient zapytał czy jest miód, a młoda ekspedientka spytała: a jaki, z pszczół?, a klient pociągnął temat: a czy jest z innych zwierząt?:D)
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Witam Was ciepło i serdecznie w Nowym Roku!
Moi Drodzy, może zastanawialiście się kiedykolwiek, czym jest miód spadziowy. Przyznaję, iż piszę te słowa z obawą, aby Was do niego nie zrazić. Ale do rzeczy. Otóż miód spadziowy powstaje z wydalin (słuszniejszym, byłoby określenie- wydzieliny) mszyc. Mszyce odżywiają się sokami roślinnymi. Trawią je w niewielkim stopniu. Niestrawione soki stanowią właśnie spadź. Uwielbiają ją pszczoły, a także mrówki. Często możemy zaobserwować jak "doją" one mszyce.
Mam nadzieję, że nie odebrałem Wam apetytu.No to spadziowy to i tak ładna nazwa, jak na ten miód
(tu mi się przypomniała rozmowa w sklepie, kiedy klient zapytał czy jest miód, a młoda ekspedientka spytała: a jaki, z pszczół?, a klient pociągnął temat: a czy jest z innych zwierząt?:D)
Summerko doprawdy świetne! Zmierzchnice trupie główki (Acherontia atropos) są wielkimi amatorkami miodu. Jeżeli pamięć mnie nie myli Alfred Brehm w swoim dziele zoologicznym "Życie zwierząt" podaje, iż w jednym z uli spotkano ich, aż 276! Istnieje jednakże wielkie ryzyko takowych owadzich smaków. Często ćmy te są zabijane przez pszczoły i powlekane woskiem.
Wielbicielu! Aż się prosi odnieść takie "kradzieże" miodu przez zmierzchnice trupie główki do środowiska ludzi. Piraci oznakowali się przecież trupią główką. Zresztą nie chodzi tylko o piratów...Analogii jest wiele.
Świat przyrody bywa okrutny.
Wielbicielu! Aż się prosi odnieść takie "kradzieże" miodu przez zmierzchnice trupie główki do środowiska ludzi. Piraci oznakowali się przecież trupią główką. Zresztą nie chodzi tylko o piratów...Analogii jest wiele.
Świat przyrody bywa okrutny.
Summerko, być może wytłumaczeniem tego jest następujący fakt. Dla przyrody nie liczą się osobniki, ważne jest przetrwanie gatunku.
Witam Was ciepło i serdecznie w Nowym Roku!
Moi Drodzy, może zastanawialiście się kiedykolwiek, czym jest miód spadziowy. Przyznaję, iż piszę te słowa z obawą, aby Was do niego nie zrazić. Ale do rzeczy. Otóż miód spadziowy powstaje z wydalin (słuszniejszym, byłoby określenie- wydzieliny) mszyc. Mszyce odżywiają się sokami roślinnymi. Trawią je w niewielkim stopniu. Niestrawione soki stanowią właśnie spadź. Uwielbiają ją pszczoły, a także mrówki. Często możemy zaobserwować jak "doją" one mszyce.
Mam nadzieję, że nie odebrałem Wam apetytu.
Nie jestem ekspertem w "miodowej" dziedzinie,ale spróbowałam troszkę z tematem zapoznać się i dowiedziałam się,że wcale nie trzeba się zniechęcać do miodu spadziowego. Z poniższego cytatu wynika,że nie tylko od owadów spadź pochodzi
Może być to spadź zbierana bezpośrednio z roślin lub z mszyc, które to wgryzając się w rośliny i pijąc duże ilości ich soków wydalają też spadź. W Polsce miody spadziowe powstają z roślin iglastych, choć mogą być również wytwarzane przez pszczoły ze spadzi roślin liściastych.
źródło (stressfree.pl)
Miodu używam bardzo mało (tylko wtedy,gdy robię pietruszkę w miodzie
i wierzę,że używam tego,który powstaje bezpośrednio z roślin. 
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Witam Was ciepło i serdecznie w Nowym Roku!
Moi Drodzy, może zastanawialiście się kiedykolwiek, czym jest miód spadziowy. Przyznaję, iż piszę te słowa z obawą, aby Was do niego nie zrazić. Ale do rzeczy. Otóż miód spadziowy powstaje z wydalin (słuszniejszym, byłoby określenie- wydzieliny) mszyc. Mszyce odżywiają się sokami roślinnymi. Trawią je w niewielkim stopniu. Niestrawione soki stanowią właśnie spadź. Uwielbiają ją pszczoły, a także mrówki. Często możemy zaobserwować jak "doją" one mszyce.
Mam nadzieję, że nie odebrałem Wam apetytu.Nie jestem ekspertem w "miodowej" dziedzinie,ale spróbowałam troszkę z tematem zapoznać się i dowiedziałam się,że wcale nie trzeba się zniechęcać do miodu spadziowego. Z poniższego cytatu wynika,że nie tylko od owadów spadź pochodzi
![]()
Może być to spadź zbierana bezpośrednio z roślin lub z mszyc, które to wgryzając się w rośliny i pijąc duże ilości ich soków wydalają też spadź. W Polsce miody spadziowe powstają z roślin iglastych, choć mogą być również wytwarzane przez pszczoły ze spadzi roślin liściastych.
źródło (stressfree.pl)
Miodu używam bardzo mało (tylko wtedy,gdy robię pietruszkę w miodzie
i wierzę,że używam tego,który powstaje bezpośrednio z roślin. http://www.smileygarden.de/smilie/Schle … rl_119.gif
Dziękuję Marial za tak rzeczowe uzupełnienie mych słów. Pietruszka w miodzie brzmi tajemniczo i ciekawie.
Serdecznie dziękuję za polecenie tego tematu na głównej stronie tego Wspaniałego Forum.
Krajowa fauna węży liczy zaledwie 4 gatunki. Tym niemniej są one niezwykle ciekawe. Jedynym rodzimym, jadowitym wężem jest żmija zygzakowata (Vipera berus). Od 1986 roku podlega w Polsce całkowitej ochronie gatunkowej. Jej najbardziej rozpoznawalną cechą jest zygzak ciągnący się przez całe ciało. Istnieją jednak osobniki nie posiadające zygzaku. Odgrywa w ekosystemach niebagatelną rolę tępiciela gryzoni. Nigdy nie zdarzyło się, aby pierwsza zaatakowała człowieka. Jednak przydepnięta użyje we własnej obronie zębów jadowych. Gruczoły jadowe żmii magazynują około 30 mg jadu. Ilość 5 mg jest w stanie zabić 10-15 świnek morskich. Co ciekawe na jad żmii są odporne jeże. Nic im nie robi porcja jadu zabijająca, aż 35 świnek morskich!
Spotkałem tego węża bardzo dawno temu podczas jednej ze swych wycieczek rowerowych. Leżała na lokalnej drodze. Miałem niepowtarzalną okazję przyjrzenia się jej z bliska. Podejrzewałem, iż nie żyje. Po kilkunastu minutach pojawiłem się w tym miejscu ponownie. Żmija zniknęła. Prawdopodobnie przeżyła i została jedynie ogłuszona kołami przejeżdżającego samochodu.
Świetny wątek
Jak mnie natchnie, przeczytam na pewno cały
Czy pisał ktoś o szympansach?
Ja mogę pogadać o kotach..Jeżeli ktoś daje w podarunku kota młodej parze, nie konsultując tego z nimi, robi największe świństwo pod słońcem....bo kot jest jak dziecko....a niechciane, to masakra....więc powiedzenie "dać komuś kota w worku"..ma własnie taki sens....a co do echa i ćmy to rozumiem co masz na myśli. To bardzo interesujący temat.
Koty są niesamowite
Idealnie stworzone, zbudowane. Mają np. lepszy wzrok niż pies, ale gorszy węch. Cudownie stworzone oczy:)
Ukąszenie żmiji zygzakowatej raczej nie zabije człowieka - śmiertelne możne być dla małego dziecka, osoby starszej lub chorej. Przezywa je tez większość psów, mimo ze nie podaje się im surowicy.
W Polsce często obserwowałam żmije - w lesie, właściwie częściowo parku blisko mojego domu. Po prostu idąc ścieżką trzeba się patrzeć pod nogi. Często wygrzewały się na słońcu, są wtedy trochę leniwe. Ale i tak zazwyczaj uciekają.
Często widziałam zaskrońce - płynący zaskroniec to przepiękny widok. Sa pełne gracji, a gdy świeci słonce pęcherzyki powietrza na łuskach powodują ze wyglądają jak ze srebra.
Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy trzymają węże w terrariach, najczęściej taki waż nawet się wyprostować nie może.
Catwoman
charty maja świetny wzrok, chyba lepszy niż koty. Kot ma świetny słuch, nie chce rzucać liczbami ale bicie serca myszy słyszy na kilka-kilkanaście metrów, nie pamiętam dokładnie.
Świetny wątek
Jak mnie natchnie, przeczytam na pewno cały
Czy pisał ktoś o szympansach?
Dziękuję Catwoman. Ja pisałem o szympansach. W planie mam następne o nich opowieści.
Femte, jednakże u psów naczelnym zmysłem jest węch.
Skoro rozmowa zahaczyła o koci wzrok pozwolę sobie wrzucić link (niekomercyjny!
) jako ciekawostkę:
http://nickolaylamm.com/art-for-clients/what-do-cats-see/
Skoro rozmowa zahaczyła o koci wzrok pozwolę sobie wrzucić link (niekomercyjny!
) jako ciekawostkę:
http://nickolaylamm.com/art-for-clients/what-do-cats-see/
Dziękuję Iceni za wspaniały i wartościowy poznawczo link.
Ja w zasadzie nie na temat,bo ani nie o kotach,ani o szympansach,ale chcę miłośnikom przyrody pokazać jeden z wielu podglądanych przeze mnie w necie karmników.
>>> Tutaj adres (j.c.photonature.pagesperso-orange.fr) Karmnik znajduje się we Francji, przylatuje do niego mnóstwo ptaszków. Kamerka jest czynna od 9:00 do 17:00.
Ja "złapałam" przy karmniku modraszkę,rudzika,bogatkę i dzwońca:


Jeśli ktoś jest zainteresowany takim podglądaniem ptaków w necie,proszę o kontakt,bo nie chcę zaśmiecać tego wątku linkami do innych karmników i kamerek.
To jest rzeczywiscie na zywo? Fajne. W zeszly roku mieszkalam na parterze, za oknem mialam krzak, mase ptakow, w tym stado sikorek. Poznawalam poszczegolne ptaki, a one poznawaly mnie.
Teraz nie napisze wiecej, bo mi biblioteke zamkna.
Marial świetne, dziękuję!
Powrócę pamięcią do lat dziecinnych. Mianowicie, w chwilach, kiedy trochę marudziłem/nie byłem grzeczny sadowiono mnie przed mrowiskiem (jeżeli istniała taka możliwość). Automatycznie Marcin przestawał sprawiać jakiekolwiek kłopoty. Zapanowywały cisza i spokój. Godzinami mogłem się wpatrywać w życie mrówek. Z tymi pracowitymi owadami wiążę się jeszcze jedna historia. Przebywałem wówczas na praktykach studenckich w Białowieży. Kupiłem w sklepie smakowite pół bochenka chleba. Sporządziłem z niego pyszną kolację. Resztę zostawiłem w reklamówce z przeznaczeniem na nie mniej smaczne śniadanie. Obudziłem się rano, zaglądam do reklamówki i co dalej? Na chlebie powstało mrowisko składające się z mrówek faraona. Chcąc, nie chcąc musiałem podzielić się z nimi posiłkiem.
Mrówki faraona miałam wątpliwą przyjemność raz zobaczyć u znajomej. Nie mogła ich wcale wytępić i pojawiały się czasem. Wyobrażałam sobie je całkiem inaczej chyba tak, jak mrówki leśne.W jej okolicy była dawniej rzeźnia, więc może to dlatego. Słyszałam, że owady ze wszystkich zmysłów węch mają najlepszy. Czy ktoś to potwierdzi czy zaprzeczy?
114 2014-01-17 21:34:58 Ostatnio edytowany przez agne8190 (2014-01-17 21:35:12)
A ja Wam przedstawie nietypowe zwierzątko - to koszatniczka.
Biega przy nodze i też ma wielką słabą do orzeszków. To taka wersja domowej wiewiórki
Bardzo żywe i ciekawskie. Długo nawet żyje bo 8 lat ze mną były ![]()

Mrówki faraona miałam wątpliwą przyjemność raz zobaczyć u znajomej. Nie mogła ich wcale wytępić i pojawiały się czasem. Wyobrażałam sobie je całkiem inaczej chyba tak, jak mrówki leśne.W jej okolicy była dawniej rzeźnia, więc może to dlatego. Słyszałam, że owady ze wszystkich zmysłów węch mają najlepszy. Czy ktoś to potwierdzi czy zaprzeczy?
Summerko postawiłaś niezwykle trudne pytanie. Owady bowiem stanowią niesamowicie zróżnicowaną grupę zwierząt. Należy stwierdzić, iż węch w owadzim życiu jest z pewnością bardzo ważnym zmysłem. Jednak przykładowo u ważek (Odonata) liczy się przede wszystkim wzrok.
Witam serdecznie Agne8190 dziękując za koszatniczki.
To może coś o pasożytach? Przyznam że cierpię na fobię dotyczącą tych stworzonek i chociaż nigdy żadnego nie miałam to świruję strasznie, potwornie mnie obrzydzają może dlatego że na studiach (biologia) naoglądałam się ich pod mikroskopem
Z drugiej strony są bardzo fascynujące, prawdopodobnie każdy z nas ma w sobie jakieś pasożyty niekoniecznie te bardziej drastyczne, ale chociażby grzyby czy pierwotniaki. Ostatnio oglądałam program jak facet mało co nie umarł przez inwazję nicieni (tych które roznoszą ślimaczki) nicienie były już nawet w jego mózgu, potworność ;c.
Miałam też świra na punkcie roztoczy i nałogowo odkurzałam łóżko i mroziłam pościel, ale skoro ten roztocz nazywa się: skórożarłoczek skryty to trochę mi przeszło
śmieszna nazwa.
Co do sikorek to kiedyś jeszcze jako dziecko powiesiłyśmy z mamą słoninkę, jednak sikorki nie przyleciały, pojawiło się za to stado gawronów, które próbowały ową słoninę ukraść w całości
Tak waliły dziobami że myślałam że balkon się urwie.
Ja w domu mam wiele zwierząt od pieska i kota, przez węże, żabki, ropuszki aż po ptaszniki ![]()
To może coś o pasożytach? Przyznam że cierpię na fobię dotyczącą tych stworzonek i chociaż nigdy żadnego nie miałam to świruję strasznie, potwornie mnie obrzydzają może dlatego że na studiach (biologia) naoglądałam się ich pod mikroskopem
Z drugiej strony są bardzo fascynujące, prawdopodobnie każdy z nas ma w sobie jakieś pasożyty niekoniecznie te bardziej drastyczne, ale chociażby grzyby czy pierwotniaki. Ostatnio oglądałam program jak facet mało co nie umarł przez inwazję nicieni (tych które roznoszą ślimaczki) nicienie były już nawet w jego mózgu, potworność ;c.
Miałam też świra na punkcie roztoczy i nałogowo odkurzałam łóżko i mroziłam pościel, ale skoro ten roztocz nazywa się: skórożarłoczek skryty to trochę mi przeszło
śmieszna nazwa.
Co do sikorek to kiedyś jeszcze jako dziecko powiesiłyśmy z mamą słoninkę, jednak sikorki nie przyleciały, pojawiło się za to stado gawronów, które próbowały ową słoninę ukraść w całości
Tak waliły dziobami że myślałam że balkon się urwie.
Ja w domu mam wiele zwierząt od pieska i kota, przez węże, żabki, ropuszki aż po ptaszniki
Biolog serdecznie wita biolożkę! Nie tak dawno czytałem we fragmentach dzieło o chorobach pasożytniczych. Od pierwotniaków, poprzez tasiemce, przywry, nicienie do wszy, pcheł, pluskwiaków. Opisy mrożące krew w żyłach.
I pomyśleć że one są praktycznie wszędzie brrr u mnie to już fobia, nie wpuszczam znajomego do mieszkania po tym jak dowiedziałam się że ma świerzb, wiem jestem okropna, ale to silniejsze ode mnie :C.
119 2014-01-19 19:37:21 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-01-19 19:37:42)
Dziękuję Wielbicielu Lidki za odpowiedź.
Koszatniczka jest piękna. Jednak nie odważyłabym się jej hodować w domu, bo pewnie wszystko gryzie?
Tak a propos kiedyś w Zakopanem widziałam u kogoś cudną tchórzofretkę na smyczy. To była taka mała wiercipiętka;)
Małpa, to okropne z tym świerzbem. Przecież jest zaraźliwy i znajomy powinien go najpierw wyleczyć, zanim się z kimś spotka. Myślałam, że już go się nie spotyka.
Tak, chociaż uważam że to wynika z niewiedzy ludzie nie wiedzą że to zaraźliwe, lekarze też mają problemy z właściwym rozpoznaniem, co ciekawe jak sobie tak czytałam to świerzb ma obecnie tendencje wzrostową, występuje nawet zjawisko zwane świerzbem czystych ludzi, gdzie ktoś może mieć świerzba, ale ponieważ dba o higienę nie ma typowych dla niego zmian ;/.
Dużo ludzi łapie świerzba w Anglii
No i pozostaje też kwestia dzieci, dawniej były higienistki, oglądały włosy i skórę, teraz w wielu szkołach już ich nie ma, niektórzy rodzice nie mają pojęcia że dziecko coś roznosi, wysyłają normalnie do szkoły a ono zaraża pozostałe dzieci.
Mnie na szczęście ominęło, po wizycie znajomego i po tym jak się dowiedziałam wszystko odkaziłam, wysmarowałam się maścią siarkową i mi się upiekło. Uff
Też daje do myślenia kwestia odrobaczania, ludzie odrobaczają swoje zwierzęta, sami jednak siebie już nie, a jakby się nad tym głębiej zastanowić to logicznie rzecz biorąc człowiek też powinien raz na jakiś czas się odrobaczyć, bo przecież mieszkamy ze zwierzętami, jemy ( a kto zalewa wrzątkiem każdy owoc przed zjedzeniem). Czytałam jakąś pracę naukową o chłopczyku który miał bardzo silną astmę i zapalenie płuc, podano mu leki na robaki i wyzdrowiał. Glista bo o niej mowa, potrafi żyć w naszym organizmie niezauważona mimo że ma 40 cm, u słabszych osób powodując właśnie astmę i infekcje dróg oddechowych... brrr.
Moja weterynarz, znaczy moich zwierzątek, odrobacza się sama co trzy miesiące, bo jak sama mówi nie ma możliwości by przy takim kontakcie ze zwierzętami czegoś nie załapać, zwłaszcza że niewielu ludzi pamięta o regularnym odrobaczaniu zwierząt i tak wg jakiś badań w ziemi na m3, takiej zwykłej z podwórka znajduje się ileś tam milionów (nie pamiętam już dokładnie ile) jaj pasożytów, pierwotniaków i innych takich.
Smacznego ;p
Dziękuję Wielbicielu Lidki za odpowiedź.
Koszatniczka jest piękna. Jednak nie odważyłabym się jej hodować w domu, bo pewnie wszystko gryzie?
Tak a propos kiedyś w Zakopanem widziałam u kogoś cudną tchórzofretkę na smyczy. To była taka mała wiercipiętka;)Małpa, to okropne z tym świerzbem. Przecież jest zaraźliwy i znajomy powinien go najpierw wyleczyć, zanim się z kimś spotka. Myślałam, że już go się nie spotyka.
Spotkałem się kiedyś z informacją, iż słynna łasica/gronostaj z obrazu Leonarda da Vinci, tak naprawdę, była oswojoną tchórzofretką. Summerko zapewne pamiętasz Twoje pytanie tyczące się biedronek. Małe do niego uzupełnienie. Mianowicie wydzielana przez nie hemolimfa (krew) w momentach zagrożenia/podrażnienia posiada właściwości trujące.
Małpo 69 nie przypuszczałem, że glistnica wśród dzieci i młodzieży występuje, tak często. Pracowałem w laboratorium o profilu pediatrycznym.
122 2014-01-20 17:54:07 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-01-20 17:59:44)
Summerka napisał/a:.
Spotkałem się kiedyś z informacją, iż słynna łasica/gronostaj z obrazu Leonarda da Vinci, tak naprawdę, była oswojoną tchórzofretką. Summerko zapewne pamiętasz Twoje pytanie tyczące się biedronek. Małe do niego uzupełnienie. Mianowicie wydzielana przez nie hemolimfa (krew) w momentach zagrożenia/podrażnienia posiada właściwości trujące.
Małpo 69 nie przypuszczałem, że glistnica wśród dzieci i młodzieży występuje, tak często. Pracowałem w laboratorium o profilu pediatrycznym.
Pamiętam pytanie, a więc jednak lepiej nie dotykać biedronek....
Muszę się przyjrzeć bliżej tej damie z łasiczką.
Co do gryzienia to nie mialam jakichś większych problemów. On był tak żywy że nie interesowały go kabelki tylko wszelakie zakamarki a potem jak był padnięty to zasypiał na "swoim" (taty dokładnie) fotelu.
Po za tym chodził Ci przy nodze, gdzie Ty tam i on. OH ile razy trzebabyło uważać żeby mu nie dać kopniaka
No i standardowo jak gdzieś nie sięgał to się łasił żeby go trochę brać na ramię, albo siedział w oknie, stawał na tylnych łapkach i się gapił co jest za szybą - świetny widok.
Europejskie biedronki nie gryza, ale chinskie, przywleczone do Europy już tak. To wlasnie te azjatyckie biedronki czasem w miastach rozwijaja się w "plage" jesienia, bo sa barddziej agresywne i maja mniej naturalnych wrogow od "naszych".
Wczoraj ogladalam ciekawy dokument - okazuje się, ze w USA prawdopodobnie zyje wiecej tygrysow trzymanych przez prywatne osoby niż zyje ich na calym swiecie na wolnosci! Ich liczba w tym kraju siega 5 tysiecy. Nie liczac innych kotowatych.
Europejskie biedronki nie gryza, ale chinskie, przywleczone do Europy już tak. To wlasnie te azjatyckie biedronki czasem w miastach rozwijaja się w "plage" jesienia, bo sa barddziej agresywne i maja mniej naturalnych wrogow od "naszych".
Wczoraj ogladalam ciekawy dokument - okazuje się, ze w USA prawdopodobnie zyje wiecej tygrysow trzymanych przez prywatne osoby niż zyje ich na calym swiecie na wolnosci! Ich liczba w tym kraju siega 5 tysiecy. Nie liczac innych kotowatych.
Iceni słuszna uwaga z gryzieniem azjatyckich biedronek. Są one niebezpieczne dla naszych rodzimych, zajmując ich nisze ekologiczne. Jakie dzikie zwierzęta trzymają w swoich domach Amerykanie to doprawdy temat-rzeka. Patrzę na to zjawisko z coraz większym niepokojem biologa.
Ja odpisywałam a propo poprzedniego posta o koszatniczkach a nie biedronkach ale luz ![]()
Co do gryzienia to nie mialam jakichś większych problemów. On był tak żywy że nie interesowały go kabelki tylko wszelakie zakamarki a potem jak był padnięty to zasypiał na "swoim" (taty dokładnie) fotelu.
Po za tym chodził Ci przy nodze, gdzie Ty tam i on. OH ile razy trzebabyło uważać żeby mu nie dać kopniaka
No i standardowo jak gdzieś nie sięgał to się łasił żeby go trochę brać na ramię, albo siedział w oknie, stawał na tylnych łapkach i się gapił co jest za szybą - świetny widok.
Czyli to był on?
A gdzie załatwiał swoje potrzeby?
Jakie dzikie zwierzęta trzymają w swoich domach Amerykanie to doprawdy temat-rzeka. Patrzę na to zjawisko z coraz większym niepokojem biologa.
Tak jak i ja, czasami mnie aż coś w środku boli jak patrze na dzikie zwierzaki trzymane w beznadziejnych warunkach. Nawet i w Polsce, temat żółwi. Ludzie kupują malutkie żółwiki z myślą że takie już będą, nagle okazuje się że żółwik rośnie, jest dość upierdliwy i żółwiki lądują w Wiśle ;/ przy okazji zjadając nasze rodzime gatunki.
agne8190 napisał/a:Co do gryzienia to nie mialam jakichś większych problemów. On był tak żywy że nie interesowały go kabelki tylko wszelakie zakamarki a potem jak był padnięty to zasypiał na "swoim" (taty dokładnie) fotelu.
Po za tym chodził Ci przy nodze, gdzie Ty tam i on. OH ile razy trzebabyło uważać żeby mu nie dać kopniaka
No i standardowo jak gdzieś nie sięgał to się łasił żeby go trochę brać na ramię, albo siedział w oknie, stawał na tylnych łapkach i się gapił co jest za szybą - świetny widok.
Czyli to był on?
A gdzie załatwiał swoje potrzeby?
Do piasku dla koszatniczek ![]()
Ostatnimi czasy bardzo popularne stały się tzw "obroże antyszczekowe". W chwili szczekania psa wysyłają nieprzyjemne dla niego impulsy elektryczne. W ten sposób pies kojarzy szczekanie z czymś nieprzyjemnym. Przykład typowego warunkowania negatywnego. W efekcie szczekać przestaje. Dla mnie biologa i miłośnika psów wspomniane obroże są nie do zaakceptowania. Szczekanie podobnie, jak mowa ciała Canis lupus familiaris jest jednym ze środków wyrażania psich emocji. Co więcej służy ono do komunikacji z nami i przekazywania ludziom istotnych informacji. Dla przykładu pojawienia się przed domem niepożądanych gości.