netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Umieram....

98 odpowiedzi14 121 wyświetleńzałożony przez ZnowuPannaAnna, 21.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 99 z 99 ]

66

Odp: Umieram....

Panna-Anna - no wlasnie.

Ma dalej mieszkac i jezdzic do niej - ZLE.

Puste szafki - jeszcze gorzej?

Tak to wlasnie jest. Jak ja dobrze znam te odczucia.... i ta ogromna szafa ktora mielismy w sypialni zrobila sie taka pusta jak zabral swoje szmaty.  I jest jedna z wielu rzeczy ktore 'oplakalam', naprawde. a Dzis? smieje sie juz z tej szafy. wzielam sie w garsc i rozwalilam swoje szmatki i wreszcie mam duuuuuzo miejsca na wszystko smile to sa tylko RZECZY!!

ok, tak, oni chca byc tacy 'kulturalni', a ty sie rzucasz.... a to jak cie nazywal wczoraj w smsach?? Nie daj sie zmanipulowac ze on tak z szacunkiem chce sie rozstac a Ty to ta zla. On Cie po prostu prosi o cos chorego, nienormalnego, ze Ty tu i teraz, z dnia na dzien masz sie pogodzic z tym ze nie jestescie razem i traktowac go ja kprzepraszam kogo? kolege? brata? pomieszkacie razem, on poopowiada o swojej kochance?

Jakim trzeba byc podlym, zeby w takie jsytuacji patrzec tylko na siebie - bo on nie ma gdzie isc albo bo ma daleko do pracy to ebdzie z Toba mieszkal??!! Ale ponoc nie jestescie juz razem?! Nie szarp sie z nim juz, po prostu zacznij zalatwiac z ty mmieszkaniem. idz gdzie trzeba, pwoiedz ze maz ma kochanke i nie chce z toab byc ale nei chce sie wyprowadzic bedac z nia. jesli jest takie prawo t oz niego skorzystaj

67

Odp: Umieram....

W przyszlym tyg idziemy do adwokata, tutaj wreszcie dogadalismy sie.

Boje sie weekendu, dni wolnych,  nakrecam sie strasznie tym co beda robic, spacer, kino moze, razem zakupy. Ale bardziej boje sie samotnosci, w wolne dni czuje to strasznie mocno, patrze na ludzi i smutno i pusto.

Kiedysbylam, pisalasgdzies, ze wreszcie doszlas do etapu, ze nie boisz sie urlopu, jak sobie wczesniej radzilas?

68 Ostatnio edytowany przez Antonina84 (2013-10-25 16:22:15)

Odp: Umieram....

Witam to co napiszę poniżej tot tylko moje subiektywne spostrzeżenia którego nikomu nie narzucam
Zdrady są różne
1jeśli zdrajca kaja się i nie robi tego ponownie jest OK smile
2Jeśli zdrajca kaja się i robi to dalej to  już gorzej ciężko odejść ciężko, zapomnieć, syf sad
3Jeśli zdrajca odchodzi podziękuj mu można wybaczyć niech znika smile
4Jeśli zdrajca jest agresywny i odchodzi opluj go na drogę i żadnych szans. :mad
5jeśli zdrajca robi fochy jest agresywny niby chce być dalej a potem wraca agresja i robi to  dalej uciekaj gdzie pieprz rośnie yikes
Według mnie u ciebie jest typ 4 czyli wiadomo
Proszę o poradę w moim wątku za każdy komentarz będę niezmiernie wdzięczna smile
http://www.netkobiety.pl/t61018.html

69

Odp: Umieram....

czyli zawsze to ZDRAJCA WYBIERA.. tak??
nie ty
ty sie biernie poddajesz jego decyzji???

zdrada jest zawsze taka sama

zdrada to największe kurestwo jakie może uczynić najbliższy ci człowiek
czy żaluje, czy nie żaluje - skrzywdził cie okrutnie
'

70

Odp: Umieram....

wyslalam Ci wiadomosc na priva

71

Odp: Umieram....

Staram sie nie zwariowac, staram, przyrzekam, ze nawet postaram sie zachowac dzisiaj odpowiedzialnie.
Wieczorem ma jeszcze wpasc ex. Pyta czy moze, mowie, ze nie tak mialo byc, ale czy moze, szybko, moze cos zapomnial. Mam wreszcie odwage zajrzec co zabral i tak naprawde niby wynosil torby, a wciaz duzo rzeczy, ktore uzywa na codzien, ubrania, rachunki sa tutaj.

Przyznaje ze juz troche pijana sie czuje, bo zgodnie z obietnicami wczorajszymi kupilam sobie piwko na samotny wieczor, a nawet winko gdyby klimat moj byl juz tak denny, ze piwko nie da rady.

Ale na moja logike jakos, to wyglada tak, ze znow pojedzie na weekend, zabawia sie, podymaja, pokonwersuja jakie to byle zony problemy robia, ale oboje przeciez rozumieja, ze cierpia, ale oni maja prawo do szczescia i wrocil, pewnie w niedziele. Chcialabym sie mylic, bo ja jakos uspokoilam sie dzisiaj, nawet pogodzilam i poczulam dobrze, ze mam czas moj samotny teraz, zeby poryczec sobie, powkurzac sie, rozczulic nas soba. Tak jak chce, ze nie musze chowac lez, bo zobaczy, ze tusz rozmaze sie mi i inne glupoty.

jestem z Wami w kontakcie, jak to sie mowi, mam kontakt z baza,

A

72 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-25 19:54:23)

Odp: Umieram....

Kurcze i znowu jazda, chociaz myslalam, ze juz jakos moge odpoczac, zajac sie swoim smutkiem wreszcie.

prosze go, zeby przed przyjazdem pare minut dal mi znac, to wyjde, spacer, polaze muzy poslucham, powiedzmy godzine. No nie chce i nie mam sily go widziec, jeszem szczera. I znow gadka, ze ma prawo, ze zapomnial, ze nie rozumie dlaczego nie chce sie widzidziec, dlaczego nie ma prawa wejsc do wlasnego domu. Mowie, jedziesz do tej kochanicy...(moge cos zlego tutaj napisac?, tak zeby bylo mi lepiej?), ok, nie zatrzymuje, wrecz dobrze i niech zostanie tak na zawsze, niech se jedzie i kij z nimi.

Ale juz czuje, ze on chce pojechac, zabawia sie, pobzykaja, omowia, ze zona to problemy stawia, a milosc zaskakuje i taka piekna. Mowi, ze w przyszlym tyg bedzie w domu, wiec pytam dlaczego do kurwa nedzy sam siebie tak mota.
I wszytko sie sprawdza, swoja kobieca logika czuje, ze laska ma ochote na fiuta, cos nowego, ten kompletnie zakochany, fajnie, ale i ma dziecko i ojciec dziecka ma dosyc mamy i kolejnych wujkow, ona sama pewnie nie chce zeby po 3 tyg ktos wprowadzil sie z calym swoim burdelem do niej, weekend brzmi dobrze, zaplacil za Bruksele, pewnie inne cuda tez, ale przeprowadzka?

Wiecie, mam poczucie, ze znalazl sie teraz w kompletnej dupie, nie ma miejsca  nigdzie, bo prawo chroni mnie jako zone, kochanka chce, ale tak jak ona chce.

ja chyba w tej sytuacji jestem lagodniejsza, bo mowie, nie chce Cie widziec daj znak, wyjde, zalatw co chcesz. On, swoje, awantura, ze ja mu nie pozwalam...


Czy on wie czego chce?? Czy swiadomosc nadchodzacej dupy czarnej go przeraza, ale mnie mozna obrazic, bo ja juz nie ludze sie, nie daje iluzji (no tak jemu, co mam w sobie to sobie), a ona jak pisala gdzies End_aluzja daje dobrze anal?

73

Odp: Umieram....

wyslalam Ci meila, dostalas ?

74

Odp: Umieram....
Antonina84 napisał/a:

Witam to co napiszę poniżej tot tylko moje subiektywne spostrzeżenia którego nikomu nie narzucam
Zdrady są różne
1jeśli zdrajca kaja się i nie robi tego ponownie jest OK smile
2Jeśli zdrajca kaja się i robi to dalej to  już gorzej ciężko odejść ciężko, zapomnieć, syf sad
3Jeśli zdrajca odchodzi podziękuj mu można wybaczyć niech znika smile
4Jeśli zdrajca jest agresywny i odchodzi opluj go na drogę i żadnych szans. :mad
5jeśli zdrajca robi fochy jest agresywny niby chce być dalej a potem wraca agresja i robi to  dalej uciekaj gdzie pieprz rośnie yikes
Według mnie u ciebie jest typ 4 czyli wiadomo
....

Tyle, że tu właściwie nie ma żadnego zdrajcy.
Tylko dupek jest.

75 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-10-26 18:04:09)

Odp: Umieram....

Czy ja moge zmienic zamki? Nie chce go widziac, chce zyby zniknal z ta kochanka.

Wezwala wczoraj policje, kupil mi jakiegos wiechci awczoraj, patrze na tyl samochodu, a tam piekny bukiet z balych roz. Ten dla mnie to zielsko, moze zakwitnie moze nie, taki wiechec. Kiedy pytam cza to dla niej te roze, rzuca mnie po betonie, ma kolana pozdzierane do krwi. Wezwalam policie, bo nie moge juz, nie moge zniesc przemocy. sa tutaj, on wczesniej ucieka, gzozac ze mnie zalatwi. Mysle, ze po tym jak mam nogi rozharatane to nie przelewki sa. Musi jeczac, bo roze wrazliwe sa i nie chce zeby byly zwiedniete, to cud dla mnie wywala na podloze i depcze.

Spakuje go dzisiaj, nie moge inaczej, bo zabije mnie to wszystko, nie chce go widziec, nikt nigdy nie zadal mi takiego bolu. Jakim trzeba byc wulgaryzm, zeby pokazywac mi kwiaty dla kochanki, dawac mi cos juz tylko dla zasady, bo najzwyczajniej w swiecie chcial cos tam jeszcze zabrac, ale nie dalam mu wejsc do domu.

zrobili  i obdukcje, bo kolana mam rozcharatane do zywego  miesa.

i obok bolu, ze widzialam kwiaty dla niej, slyszalam jaka jest zajebista, czy ja musze wpuscic go do domu?? Ja nie mam sily zabijac sie na raty, nie mam sily, bo moj brak snu, wycieczenie, i tak zabije mnie.

Dlaczego dajac mui ten wiechec pokazuje kwiaty dla niej?

wulgaryzm, chce wrocic po rzeczy, a raczej po weekendzie wrocic, bo jak pisalam daleko mam, ale czy ja mam tego wulgaryzm przyjac??

Dlaczego ja mam plakac, on ma byc radosny, i wrocic w niedziele bo blisko do pracy. Co nie to do wulgaryzmnedzy obchodzi? Jakim prawem moze tak jezdzic po mnie??

Czy facet naprawde moze byc az takim wulgaryzm? Przeciez wiem, ze wiechcia kupil zeby mi jape zamknac. Nie chce zyby wracal, nie chce tego gnoja i jego wulgaryzm w tle.

Rozumiem, że opisywane wydarzenia wywołują w Tobie dużo emocji, proszę jednak, abyś te emocje opisywała na forum bez używania wulgaryzmów. Mod. vinnga

76

Odp: Umieram....

ejjjj............ uspokoj sie najpierw troszke.

Pierwszego Twojego akapitu to generalnie nie rozumiem.

Jak to masz kolana pozdzierane? Czy wszysrko z Toba w porzadku? Czyli u was jest/byla przemoc?

Co na to policja?

77

Odp: Umieram....

byla przemoc,

dzwoni do mnie,dlaczego nie rozumiem, nie lapie.
On chce byc z nia, a przy okazji nagadac mi jaka jaka ja jestem durna, ze moze i oczytana, ale nie wierze z przejscie ze swiatow. Bo co to czytanie Bulchakowa, tysiace ksiazek, no nie wierze w prady dotykowe wiec mam przepieprzone.

Prosilam, zeby zabral wszystko, vswoje rzeczy, a on naslal policje, ze placze, ze mam rozne klimaty. Panowie we 3 sie pojawili, pytaja co sie stalo. Nie lubia takich spraw. Pogadali i poszli, ale ja widze ze ex dziala z tym psychiatrykiem, on wszystkim opowiada ze ja nie jestem normalna, ze potrzebuje szpitala.

ja sie bije tego czlowieka, wczoraj posadzal mnie o schizofrenie, bo placze, a potem chce zeby pojechal do niej.

Czy ja naprawde zwiariowalam?

78

Odp: Umieram....
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Wezwala wczoraj policje, kupil mi jakiegos wiechci awczoraj, patrze na tyl samochodu, a tam piekny bukiet z balych roz. Ten dla mnie to zielsko, moze zakwitnie moze nie, taki wiechec. Kiedy pytam cza to dla niej te roze, rzuca mnie po betonie, ma kolana pozdzierane do krwi. Wezwalam policie, bo nie moge juz, nie moge zniesc przemocy. sa tutaj, on wczesniej ucieka, gzozac ze mnie zalatwi. Mysle, ze po tym jak mam nogi rozharatane to nie przelewki sa. Musi jeczac, bo roze wrazliwe sa i nie chce zeby byly zwiedniete, to cud dla mnie wywala na podloze i depcze.

Cooo??? O ja Cię pier.....
Jakbym widziała siebie jeszcze kilka tygodni temu...
Że takie ciule chodzą po tej ziemi!
Obdukcja rzecz najważniejsza, wybierz się po poradę adwokacką, sprawę możesz załatwić polubownie, albo wnieść sprawę o eksmisję, jak również o uporczywe nękanie, bo z tego co piszesz kwestia przemocy fizycznej, połączona jest równolegle z nękaniem psychicznym...
Musisz w porę zacząć działać, bo inaczej zrobi Ci coś gorszego!
Ja do tej pory chodzę ze złamaną ręką, ale nie darowałam mu NICZEGO!
Każde wtargnięcie jego do domu, zgłaszaj, jako naruszenie miru domowego, może siądzie na doooopie.

79

Odp: Umieram....

Prawie caly weekend na lekach.

Czy mozna byc takim zimnym ch...dla kogos, komu jescze niedawno deklarowalo sie milosc, dzielilo obowiazki domowe itd. Slyszecz wciaz jaka tamta jest lepsza, we wszystkim, podobo nawet po jej posiedzeniu w ubikacji kwiatam pachi.....

80

Odp: Umieram....
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Prawie caly weekend na lekach.

Czy mozna byc takim zimnym ch...dla kogos, komu jescze niedawno deklarowalo sie milosc, dzielilo obowiazki domowe itd. Slyszecz wciaz jaka tamta jest lepsza, we wszystkim, podobo nawet po jej posiedzeniu w ubikacji kwiatam pachi.....

PannaAnna

Wszystko niestety jest możliwe. Ludzie myślą tylko o sobie, o swojej d.., itd. Nie jesteś pierwszą osobą, której ukochany zachowuje się wten sposób. Tylko zastanów się, czego Ty chcesz i gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? I nie pozwól mu sobą manipulaować, bo naprawdę skończysz w psychiatryku. Konieć związku to nie wyrok śmierci. Zycie toczy się dalej. Nie daj sobą pomiatać, bo dlugo będziesz do sibie dochodzić. I pamiętaj, że to wszystko odbija sie na Twoim zdrowiu. I, że musisz zacząc sama o siebie i o nie dbać, bo Twój m Ci nie pomoże.

81

Odp: Umieram....

Uf, jestem i kiedy czytam swoje posty ostatnie mam wrazenie, ze to wszystko gdzies obok sie dzialo, chcilabym zniknal. Wszystko leci mi z rak, przyjechal dzisiaj po poludniu, zobaczyl rozbite szklanki i wg niego robie na zlosc co jeszcze jest jednym dowodem na moja wariacje, a mnie naprawde rece tak sie trzesa, ze z trudem moge cos utrzymac, nie rozlac, nie upuscic.
Ale zabral wiekszosc swoich rzeczy (ze niby przed ochrona przede mna). Tak sie tylko zasmialam w duchu jak tamta przyjmie go z tymi wszystkimi torbami, bo naprawde duzo tego mial, a i jeszcze ma wpasc po reszte.

Ale miedzy Bogiem i prawda boje sie, boje sie jutra, boje samotnosci, mielismy przed tym wszystkim plany, a teraz nie ma nic, czarna otchlan, dziura, jakby serce mi ktos wyrwal.

Modwratow serdecznie przepraszam, ze w poprzednich wpisach uzywalam brzydkich wyrazow, ale taka gorycz jest we mnie,.

Pozdrawiam,
A

82

Odp: Umieram....

ZnowuPannaAnna, jak sytuacja przedstawia się obecnie u Ciebie?

83

Odp: Umieram....
Carpathia napisał/a:

ZnowuPannaAnna, jak sytuacja przedstawia się obecnie u Ciebie?

Witam po przerwie, wracam. Na to chwile moge pisac malo bo mam ograniczone mozliwosci.
Nieste
ty, wszystko poszlo zle, pisze ze szpitala, po probie samobojczej. Nie, nie chcialam sie zabic, nigdy nie mialam takich mysli. Impuls, taki punkt emocji i bolu, ze wrazenie ze nie mozna juz wiecej zniesc, zeby nie myslec, cierpiec. Jakis punkt krytyczny.Potrzebuje pomocy psychiatrycznej, mam tutaj super babke psychiatre, ktora jakby czytala w moich myslach.
To w szpitalu, boje sie wyjsc, wiem ze teraz juz wszyscy maja mnie za wariatke, prawie nikt nie odwiedzil. Mieszkam w malej miescinie wiec bedzie wytykanie palcami. Za to ex wiedzie sie swietnie.Ale to inny temat.

84

Odp: Umieram....

Anna - to co inni będą myśleć o Tobie, nie ma znaczenia. Twoja wartość nie jest zależna od nich. Twoja wartość - jest zależna tylko od Ciebie.

Potrzebujesz pomocy - korzystaj. To normalność w tych czasach.

85

Odp: Umieram....

Bardzo brakuje mi ludzi, zazdroszcze odwiedzin. Jestem na chirurgii, praktycznie najmlodsta , najbardziej samotna, a teraz jeszcze mam latke samobojczyni. Niczego oprocz chwilowej ulgi to nie dalo, bo potrafia postawic na nogi ze strony medycznej, ale sama przyczyna pozostaje. Ex mial racje mowiac, ze nie mam godnosci, ze nie umiem zachowac spokoju, przyjac faktow. Lekarzom mowie, ze to bylo glupie, ze zaluje, ale zalacza mi sie mysl czasami ze zaluje tylko ze sie nie udalo. To nie bylo zeby walczc o exa, tylko moj stan psychiczny jest zupelnie fatalny. On dawalil mi, a potem pusam smsy zebym nie myslala, ze ma jakiekolwiek poczucie winy. Strasznie toksyczny zwiazek, ja nadal nie pogodzilam sie, ze mozna kogos tak odstawic, z taka pompa, szukam odpowiedzi, mecze sie.

86

Odp: Umieram....
ZnowuPannaAnna napisał/a:

(...)Lekarzom mowie, ze to bylo glupie, ze zaluje, ale zalacza mi sie mysl czasami ze zaluje tylko ze sie nie udalo. To nie bylo zeby walczc o exa, tylko moj stan psychiczny jest zupelnie fatalny. (...)

Może niezbyt rozsądnym jest ukrywanie swego stanu psychicznego przed lekarzami?
Może, paradoksalnie, ten pobyt w szpitalu i podjęte leczenie (również terapia) jest Twoją szansą na poradzenie sobie z różnymi uczuciami?

87

Odp: Umieram....

Bądź silna!
Żaden zidiociały dodatek do penisa nie jest wart tego, co teraz przechodzisz. Jeszcze mu się czkawką odbije!
Wielokropek dobrze prawi, nie ukrywaj nic przed lekarzami szczególnie, że lubisz babeczkę, która się Tobą zajmuje.
Zobaczysz, znajdziesz siłę, by się pozbierać, wierzę w to !!

88

Odp: Umieram....

dziekuje za odpowiedzi. Kobitka jest super, tyle ze po wyjsciu raczej male mam szanse na terapie u niej, jest klinicysta. Musze czekac na terapie z ubezpieczenia, a to moze potrwac. Niestety, bo ja jestem zupelnie rozsypana teraz. Nigdy nie wierzylam, ze bok psychiczny moze byc gorszy niz fizyczny, a takiego bolu jak teraz fizycznego nigdy nie mialam (zalatwilam sobie kregoslup, ale nie wiem jak znalazlam w sobie sile; zeby juzpo tygodniu stanac na swoich nogach i chodzic, wprawdzie w gorsecie al sama). Przykro mi bo mkilismy znajomych, a teraz oni zostali przy nim, cos na zasadzie przy zwyciezcy. Nna ja wariatka. Rodzina w Polsce, mama sama ma sporo lekarzy, ja ja dobijam, tutaj juz teraz zupelnie sama Mysle, ze duzo robi tez brak pracy, pienuedzy,p w szpitalu nawet oszczeddnie kawe kupuje, nie moge sobie pozwolic na gazety, dobrze ze net jest.

89

Odp: Umieram....

Możesz pomyśleć, że  to w Twojej sytuacji niewiele, ale co powiesz o poradach online, na chacie z polskimi psychologami? Ja na przykład bardzo polecam.

90

Odp: Umieram....

Czułam,że coś jest nie tak, nawet w wątku "Zdradzeni....", pytałam, czy mają z Tobą jakiś kontakt, bo nie podobało mi się te Twoje milczenie-zazwyczaj brak wieści, to dobry znak, jak się okazało, nie w tym przypadku.
Tak szczerze, chcesz paskiem po dupsku?
Dziewczyno nie uzależniaj swojego jestestwa od jednego buraka, "NIE RÓB PRIORYTETU Z KOGOŚ, DLA KOGO JESTEŚ TYLKO OPCJĄ JEDNĄ Z WIELU".
Walcz o siebie, o swoje życie, swoją niezależność, swoje szczęście!
"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą" Św. Augustyn.

91

Odp: Umieram....
Carpathia napisał/a:

Czułam,że coś jest nie tak, nawet w wątku "Zdradzeni....", pytałam, czy mają z Tobą jakiś kontakt, bo nie podobało mi się te Twoje milczenie-zazwyczaj brak wieści, to dobry znak, jak się okazało, nie w tym przypadku.
Tak szczerze, chcesz paskiem po dupsku?
Dziewczyno nie uzależniaj swojego jestestwa od jednego buraka, "NIE RÓB PRIORYTETU Z KOGOŚ, DLA KOGO JESTEŚ TYLKO OPCJĄ JEDNĄ Z WIELU".
Walcz o siebie, o swoje życie, swoją niezależność, swoje szczęście!
"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą" Św. Augustyn.

Dzieki Carpathia o Twoja troske, chciaz tutaj ktos czasem pomysli, bo w realu wszyscy mnue olali.
Nie jest dobrze, zalatwilam sie, chodze w gorsecie ( dobrze, ze chodze...), boli jak choleraprzy kazdym ruchu, zastrzyki i caly ten syf. Samotnosc ogolna na dokladke. Mam wyjsc na dniach, boje sie bardzo, bo musze wrocic do naszego mieszkania, nie msm wyjscia. I ci ludzie wokol, ktorzy sa zszokowani moim krokiem, ale nie tym ze ex na moich oczach obnosil sie z nowa miloscia, podarkami, wyjazdem. Chwalil/ chwali sie wdzystkim nia, jej dzieckiem.Jest mi strasznie zle, juz nawet nie z jego powodu, ale mojrj zalosci, ze jeszcze sobie dolozylam kiedy on bryluje, szczesliwy. Dlaczego nie mozna tak po prostu sie wylaczyc i koniec i zaczac nowy rozdzial. Staram sie nie rozpamietywac, ale ten ostatni czas kiedy juz wiedzialam, byl taki okrutny; zabil mijs kobiecosc, poczucie wartosci.

Caluje serdecznie

92

Odp: Umieram....

no i chcac niechcac musze byc w kontakcie z exem dzisiaj w sprawach technicznych. Zadzwonil zapytac czy wien juz cos o wyjsciu, ze pomoze z tranportem itd. Ale zaznaczxl, to tto fornalne sprawy i ze wgledu na szacunek dla mnie, mam nie lapac sie nadziei jakejs.Tam tworzy zwiazek, angazuje czas i emocje, nie jest to przygoda wiec chce zamknac przedzlosc. Jest okrutny w swojej szczerosci, nie sciemnia. I dodaje ze martwi sie zebym zaakceptowala bo to dla mnie tylko, on decyzje podjal i nie zmieni. Po telefonie wbrew rozsadkowi dostalam histerii, zaczelam pisac smsy jak on mogl, gdzie milosc, plany i takie te wszystkie glupoty.Odpowiedzial zebym pogodzila sie i jemu dala zyc, zajela sie teraz soba. Papiery rozwodowe przygotowal i dostane poczta. Moja psycholoka jak mnie zobaczy, la to powiedziala ze absolutnie dzisiaj nie wxjde, za  widziala zeby wierzyc, ze nie mam czarnych mysli, a nawet jak nie mamto to jonfrontacja z rzeczywistpscia na zewnatrz moze byc zbyt silna i dramat gotowy. Ja tak nie mysle, ale to madra babka i slucham jej. Juz nie mowiac o tym ze dzisiaj mam taki bol, ze limit dzienny analgetykow zjadlam. Bol fizyczny ale na moj rozum to wszystko psychosomatyczne, bo weekend bez kontaktu byl w miare ok choc tez na lekach.Jezu, skad wziac sile zeby przetrwac ten koszmar. Jak wczoraj podpisywalismy papiery malzenskie a teraz mam rozwodowe. To jakis mTo matrix, gdzies cos obok.To bie nie dotyczy.

93

Odp: Umieram....

Co u ciebie kochana kobieto napisz NAPISZ

94

Odp: Umieram....

Witaj Anno. Wiem co czujesz bo przeżyłam kropka w kropke zupełnie to samo co TY i również byłam ze swoim partnerem 8 lat. Mój były zachował się tak samo jak Twój mąż a może nawet gorzej. Cierpie strasznie choć minęło już 8 mies. od rozstania. Nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc. Czuje się tak jakby te 8 lat było snem i jakbym żyła w jakimś nierzeczywistym świecie. Przestałam się czuć jak człowiek a co dopiero jak kobieta. Mój były zrobił mi pranie mózgu jak poznał ją i się w niej zakochał. Jestem na etapie leczenia się z depresji(jestem wrakiem człowieka) i również innych chorób które były tego konsekwencją. Jeden człowiek z silnej, uśmiechniętej, otwartej i zadbanej kobiety zrobił warzywo. Może to ja sama do tego doprowadziłam. Nigdy tego nie zapomne bo wiem że już nigdy nie będe tą samą kobietą co kiedyś. Proszę Cię nie doprowadz się nigdy do takiego stanu. Wierze w to że jesteś odemnie silniejsza. Trzymam za Ciebie kciuki. Musisz być twarda.

95

Odp: Umieram....

Boze co ludzie przechodza !!!i tak czlowiek czlowiekowi!!!oczom nie wierze to co czytam

96

Odp: Umieram....
arleta.b1 napisał/a:

NIE WARTO!!!  Szkoda zdrowia i młodych lat!  Otrząśnij się dziewczyno!  Twój organizm może wkrótce powiedzieć DOŚĆ!  I jeszcze jedno. Najniebezpieczniejszy jest stan PO STRESIE!  W dodatku tak silnym.  Wtedy wszystko wysiada i człowiek nie ma siły na nic. Grożą też wtedy najróżniejsze choroby, bo w takim stanie jest zero odporności! Piszesz że 8 lat to sporo.  Ja mam ponad 30 lat małżeńskiego stażu... Bywało różnie, ale coś takiego jak u ciebie, u mnie by nie przeszło!  Weź się w garść!  Nie macie dzieci. Czy świat kończy się na tym jednym facecie?

No tak po niekad latwo sie mowi nie warto,.
ale to jest osoba z ktora sie spalo,.jadlo,.smialo,.czas spedzalo.,rozmawialo,.

w sumie jak strata meza i przyjaciela.,.lecz faktycznie jesli tak jest to nigdy nie byl nim ani zadnym z nich lub nigdy nie bylby co w sumie gorsze lecz lepsze rowniez,.

Boli ,.na pewno,.
staraj sie myslec racjonalnie wyjdz do parku czy cos,,.posiedz na trawie..popatrz na milych ludzi,.
doskonale wiem ,. ze pewnie moze Ci byc nie dobrze,.

ahhh

97

Odp: Umieram....

Witam Wszystkich,
nie bylo mnie tutaj troche, chociaz czytam Forum regularnie.
U mnie pomalu do przodu, raz lepiej, raz gorzej, ale zyje. Czas tak szybko biegnie, to juz 5 miesiecy od rozstania. Caly czas pracuje z psychiatra nad odbudowaniem siebie, wiary, terazniejszosci i przyszlosci. Bardzo mi to pomaga, pewnie sama nadal tkwilabym nadal w czarnej d...
Od stycznia jestesmy w oficjalnej separacji, byly mieszka z byla kochanka, obecna miloscia (jest chyba taki watek o kochankach, ktorym siie udalo;). Nie wiem jak im sie uklada, wiem tylko, bo ex wygadal sie raz, ze zrobi dla niego wszystko tylko zeby nie mial ze mna kontaktu. No ale czasami musimy, bo mamy wspolne mieszkanie (ja w nim mieszkam), niektore sprawy, rachunki.
Jak teraz patrze na to wszystko troche z dystansu wielu seansow terapeutycznych, czasu, przemyslen, to nie wiem   po co te jazdy byly mi ptrzebne.. Ktos zyczliwy niedawno podeslal mi linka do jej zdjec. Nigdy nie widzialam kobiety  nie chce widziec i znac, a byly porownojac mnie do niej przedstawial wizje co najmniej Heidi Klum z Cindy Crawford razem wziete. No coz, nie chce byc zlosliwa, ale usmiechnelam sie tylko i jeszcze bardziej zastanowilam nad swoja glupota jak moglam sobie dawac wciskac takie glodne kawalki. Nie mowiac juz o tym, ze przeciez to byla tez moja wina, ze sobie znalazl kogos, taki schemat, jak czytam posty kobiet. Wygadal sie tez, ze w czasie kiedy sie poznali ona tez byla w zwiazku z kims (przy czym to juz byl ktos inny niz ojciec jej dziecka), ale milosci nie bylo, wiec szukala przez sexstrony kogos do milosci, a ze moj tez byl rozdarty i spragniony to wpadli na siebie.

Nie chce skupiac sie nad przeszloscia, ucze sie akceptowac, bo zmienic nie mozna.
Znowu jestem zadbana kobieta, podobno ladna, zgrabna. Robie sobie czasami male przyjemnosci, kupuje kwiaty. Ucze sie zyc sama i nie uzalezniac swojej wartosci od  kogos innego. Do szczescia duzo mi brakuje, ale wierze, ze i ten spokoj na mnie kiedys splynie.

Z ex mam nawet poprawne relacje, ale nie chce go widywac bez jakiejs koniecznosci, bo rozdrapuje rany. Klamalabym piszac, ze juz nic ne czuje, ale nie mam wplywu na to i na czyjes wybory. Nigdy tez nie prosilam go zeby wrocil, zastanowil sie, dal szanse itd.
To prawda, ze swoja zalobe trzeba przezyc i nie ma na skroty, kwesta indywidualna ile to zajmie.
Oczywiscie mam gorsze dni, ostatnio nawet czesto, chyba przez to, ze 12.04 mineloby 6 lat od naszego slubu. Niektore rany otworzyly sie, ale pewnie jeszcze nie raz bedzie sie zdarzalo, chociaz strasznie boli.

Przykre, ze tak wiele kobiet jest w trudnej sytuacji emocjonalnej, szantazowane, zostawiane z dziecmi.

To tak pokrotce co slychyc u mnie, pozdrawiam serdecznie,
A

98

Odp: Umieram....

Zaczelam czytac dzis twoj watek, i czytajac zastanawialam sie jak ci sie ulozylo a ty wlasnie dzis odpisalas:) dlatego postanowilam sie zalogowac, zeby ci odpisac, poniewaz twoja historia bardzo mna wstrzasnela. Mam za soba 5 letni toksyczny zwiazek i jeszcze w ostatni weekend bylam o krok od tego, zeby zwariowac. Ale postanowilam sobie, ze nie pozwole sie zniszczyc, nie pozwole doprowadzic sie do szpitala, bo gdy czlowiek kocha nieraz latwo samemu sobie zrbic krzywde. Jest mi teraz ciezko, tak samo ja tobie bylo. Boje sie pustki i samotnosci. Mam 33 lata i czuje sie totalnie upodlona i skrzywdzona. Trzymaj sie cieplo.

Posty [ 66 do 99 z 99 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026