netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

73 odpowiedzi8 799 wyświetleńzałożony przez AKEME, 12.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

66

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

OK, teraz wszystko jasne. Ehh, pewnie rzeczywiście nadal trochę się bronię przed prawdą, bo jest ona raczej trudna do takiego ot sobie przyjęcia. I pewnie dlatego zaliczam co jakiś czas te doły - bo jak już kontaktuję się z prawdą i emocjami jakie ona wywołuje, to efekt jest mizerny. Ksiądz do mnie powiedział "Patrz na realia, księcia na białym koniu nie ma i nie było". To było brutalne, ale właśnie prawdziwe. Czy to słuszne, że czuję się wydymana przez męża?

67

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((
AKEME napisał/a:

OK, teraz wszystko jasne...Czy to słuszne, że czuję się wydymana przez męża?

OCZYWIŚCIE!
Ale zamykanie oczu NIC nie pomoże. Jakoś musisz przetrwać te najcięższe, bo najświeższe chwile zawodu. POTEM będzie troszkę lżej... Jesteś bardzo dzielna. Trzymaj się cieplutko.

68

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

AKEME
cóż mogę więcej napisać niż poprzedniczki ...
Jedynie tyle, że czas działa na korzyść, znam to z autopsji. Na szczęście nie mam dzieci. Współczuję, że jesteś sama z malutkim dzieckiem. Natomiast znam to uczucie, gdy jeszcze masz nadzieję, gdy wybielasz, liczysz, że wróci. Przez długi czas też tak miałam. Nawet jak trwała sprawa rozwodowa, a trwała ponad rok (rozwód z winy męża zapadł) były momenty, w których gdyby tylko on zrobił krok w moim kierunku byłam gotowa zacząć od nowa. Moja sytuacja jest nietypowa, mogę powiedzieć, że historia kosmiczna, którą z pewnością podzielę się na forum. W każdym razie od rozstania minęły właśnie dwa lata, zaś od orzeczenia rozwodu 3 miesiące. Było ciężko, ale dałam radę. Były dni, tygodnie a nawet miesiące, że nie miałam ochoty wstać z łóżka. Pomogła rodzina, psycholog i czas. Widocznie tak miało być ... Wiem, że czas leczy, naprawdę. Jakiś miesiąc temu doszło nawet do sytuacji, że spotkałam się z kobietą mojego ex. Sama poprosiła o tę rozmowę. I wiesz co było największym sukcesem dla mnie? że ta rozmowa nie wywołała we mnie żadnych emocji, po prostu spłynęło po mnie. Ona zadawała pytania, ja też mogłam, ale nie chciałam. Sukcesem jest to, że nie jestem zainteresowana, że mnie to nie obchodzi co on robi, z kim i gdzie. Cieszę się, że po tym co zrobił nie jest ze mną smile Zamknęłam ten rozdział, wróciłam do swojego nazwiska sprzed ślubu.
Wiem, że u Ciebie jest inaczej, macie dziecko i to wiąże. Na pewno łatwiej jest, gdy się nie widzi, nie słyszy, odcina zupełnie.
Trudno stawiać diagnozę .. może Twój mąż przeraził się ojcostwa, obowiązków, sytuacja go przerosła, nie wiem, albo zwyczajnie jest typem Piotrusia Pana, który nie konfrontuje się z dorosłym życiem, mimo pewnego wieku 'na karku'.

Co do stwierdzenia nieważności małżeństwa: sama mam do tego podstawy, mocno się zastanawiam nad tym. Ksiądz potwierdził, że jak najbardziej w moim przypadku jest to możliwe. Zachęcał do złożenia wniosku dla siebie, cytuję: "miłość jak sraczka przychodzi niespodziewanie, może będzie Pani chciała jeszcze wziąć ślub kościelny" smile
Zobaczymy.

Życzę dużo siły tej fizycznej i psychicznej. Ułoży się, musi smile

69

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

ewoman, dzięki. Właśnie ta konieczność kontaktu jest teraz dla mnie z jednocześnie oczekiwaniem i przekleństwem. 2 dni temu obecność jeszcze-męza przebiegła spokojnie, ale juz wczoraj, gdy zabierał nasze koty i parę swoich rzeczy, to beczałam i doła miałam, i znów to poczucie, że zaraz zwariuje. Ja wiem, ze trzeba czasu, przechodziłam juz przez podobny kryzys, ale nie dotyczyło to rozpadu rodziny i pożegnania z dotychczasowymi planami i marzeniami.
Czy wystraszył sie ojcostwa? twierdzi, ze nie, ze nie chce, by nasz syn wychowywał sie w rodzinie skłóconej [sam sie w takiej wychowywał], a w tym kierunku jego zdaniem zmierzaliśmy, bo przestał mnie kochać lub nigdy nie kochał :-( Swoją drogą... mąż przyjął podczas ślubu moje nazwisko. Wtedy mówił, że symbolicznie wychodzi z rodziny, która go zrodziła, a zaczyna budować swoją rodzinę, inną, lepszą. Teraz nazywa decyzję o przyjęciu mojego nazwisko 'śmieszną'. Niesamowite jak bardzo mogą zmienić się zeznania.

70

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

AKEME,
lepiej, że odszedł teraz niż miałby Ci zabrać więcej Twojego czasu. Wierz mi i tak na to patrz. Jego strata. Do swojego ex mam jedynie żal o to, że nie powiedział wcześniej, że zabrał mi lata, które mogłam przeżyć inaczej, a nie miał prawa w taki sposób ingerować w moje życie, bo to moje życie. Mój małżonek też się w minucie 'odkochał', gdy to ja odkryłam prawdę o nim. Odwrócił się o 180 stopni i dosłownie uciekł. No cóż, jego strata. Dla Ciebie lepiej teraz, gdy dziecko małe i nie zdąży się przyzywczaić do taty, który jest, a później go nagle brakuje. (tata "wtorek" - to cytat z dziecka przyjaciółki).

71

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

cześć wam,

ja też tak sądzę, lepiej teraz niz później, widzę to teraz, podobny a wręcz identyczny przypadek. Od 4 miesiąca ciąży byłem przy niej, do dziś, mineło prawie 4 latka... Zostałem jej tatusiem i nie żałuję tego!!! Tylko teraz nie wiem co robić dalej, mieszać jej w małym serduszku, bo co spotkanie to wielka rozpacz i smutek, widuję się z nią 2-3 razy w tyg:( i wiem że strasznie tęskni, okazało się że odezwał sie też tatuś biologiczny, było spotkanie i nagle z Tatusia tego jedynego stałem się Tatusiem z numerem:( a dojdzie do tego że będe tatusim z nr i Tatusim np "wtorek i sobota" nie macie pojęcia jak to boli:(.
Może tez tak być że za jakiś czas numeracja Tatusi się zwiększy i co wtedy?
To jest mój największy problem, nie wiem jak się z tym uporać...
Zostawie ją to nie będe mógł patrzeć na siebie, nie zostawię to może być gorzej:(





ewoman napisał/a:

AKEME,
lepiej, że odszedł teraz niż miałby Ci zabrać więcej Twojego czasu. Wierz mi i tak na to patrz. Jego strata. Do swojego ex mam jedynie żal o to, że nie powiedział wcześniej, że zabrał mi lata, które mogłam przeżyć inaczej, a nie miał prawa w taki sposób ingerować w moje życie, bo to moje życie. Mój małżonek też się w minucie 'odkochał', gdy to ja odkryłam prawdę o nim. Odwrócił się o 180 stopni i dosłownie uciekł. No cóż, jego strata. Dla Ciebie lepiej teraz, gdy dziecko małe i nie zdąży się przyzywczaić do taty, który jest, a później go nagle brakuje. (tata "wtorek" - to cytat z dziecka przyjaciółki).

72

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

AKEME, jak tam się trzymasz?

73

Odp: odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

hej, nie było mnie chwilę, bo z dzieckiem do pediatry leciałam. A żeby było mi łatwiej tam dotrzeć, pękła dętka w kole wózka i siadł akumulator w moim samochodzie. Kiedyś zła passa minie, prawda? powiedzcie mi, że minie... No więc pomijając 6 godzin płaczu synka (z przerwami na jakieś 5 minut drzemki), to ja jestem w nieco lepszej formie psychicznej. Dzięki za zainteresowanie :-)

W temacie szybszego zakończenia agonii, to dokładnie tych samych argumentów używa jeszcze-mąż. Lepiej teraz, zanim synek przyzwyczai się do jego obecności. Zasmuca mnie, że jak już założy sobie nową rodzinę, to z automatu nasz syn może zacząć mysleć, że jest 'gorszy', skoro tatuś nie chce z nami mieszkać, a z tym innym dzieckiem i jego mamą mieszka :-( Pewnie, że jeszcze nie można stwierdzić, że jeszcze-mąż założy nową rodzinę. Ale takie ma plany i nadzieje. A jest facetem bardzo przystojnym, błyskotliwym i czarującym (przynajmniej tak długo, jak nie zaczyna się proza życia), więc znalezienie nowej żony nie będzie stanowiło dla niego raczej problemu. Zwłaszcza, że jedna kandydatka już stała się dla niego najlepszą przyjaciółką. ehh, dobra, koniec mędzenia. po co się dołować tym syfem. Nie chce mi się dzisiaj dołować.

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odszedł, a ja jestem bliska szaleństwa :-(((

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026