Witam.
Opowiem pewną historię która na pewno was zadziwi. Mianowicie byłem z dziewczyną przez 1 rok i 5 miesięcy. Była idealna, wszystko dla mnie robiła. Razem przeżyliśmy nasz pierwszy raz. Jak wyjechałem na pół roku do większego miasta i wracałem co raz do domu to także nie było dla niej problemem. Na rocznicę kupiła mi obrączkę i sobie z wygrawerowaną datą. I kilka dni po rocznicy całowała się z moim jeszcze wtedy myślałem że przyjacielem. Ale to nie ja z nią zerwałem a ona ze mną. Nie powiedziała na początku o co chodzi tylko mi mówiła że ona musi odpocząć nie może tak dalej. Wszystko było idealnie ja dbałem o nią ona o mnie. Po kilku dniach mi powiedziała że chodzi właśnie o niego ale wróciliśmy do siebie. Potem był miesiąc takiej miłości jakiej o jakiej można marzyć. Wszystko robiła dla mnie. Dosłownie wszystko. I znów mnie zostawiła bo musiała odpocząć. Niestety znów chodziło o kogoś... Ja już się nie starałem ale ona do mnie napisała żebyśmy się spotkali. Znów się zeszliśmy. I 4 miesiące wszystko było zajebiście. Kupowała mi prezenty, perfumy i w ogóle. Nawet na dzień chłopaka kupiła mi karnet na siłownię. Sprzątała mi w domu. Robiła jeść. Dbała o mnie. Wszystko robiliśmy razem... I znów ze mną zerwała. Mówiła mi że chce odpocząć. Ja wiedziałem że kogoś ma. Na dyskotece poznała jakiegoś gościa. Jej przyjaciółka mi powiedziała niedawno że właśnie o niego chodzi... Nie potrafię zrozumieć jej działania. Nigdy mi nie mówiła co było prawdziwym powodem zerwania. Zawsze to była moja wina... Kilka dni wcześniej nawet sama zaproponowała żebyśmy uprawiali seks w samochodzie. Było idealnie. Wszystko. Mówiła mi że mnie kocha, że chce mieć ze mną dzieci że chce być już ze mną zawsze. Nie potrafię sobie poradzić za bardzo mimo że mnie tyle razy zdradziła nadal bym chciał z nią być. Boję się że będę sam. Mam przyjaciół i wiele znajomych ale nikt mi się nie podoba. Mam taki mętlik w głowie. Kocham ją i nienawidzę jednocześnie. Jak sobie z tym poradzić?? Czemu to robiła... Jak się pozbierać?