szakisz napisał/a:Naprawdę nie wiem Averyl czego nie rozumiesz. Myślałem, że temat sformowałem jasno i klarownie
...być może ale chyba po drodze zgubiłeś sens własnego wątku.
Na ile jesteśmy panami własnych przekonań?
Jeśli własnych - to 100%.
Jeśli jesteś oportunistą, to przyjmujesz to, co najpierw rodzice ci wpajają, potem koledzy w szkole, szef, żona, kochanka... rzeczywiście złudzenie własnych/niewłasnych dla niektórych może być trudne do ogarnięcia.
szakisz napisał/a:Wyobraźcie sobie normalnego przeciętnego człowieka, który wychowywał się od dzieciństwa w pewnym określonym systemie wartości. Rodzice wpajali mu od małego potrzebę pomagania innym, dobroć i szacunek dla każdego człowieka, szanowanie przyrody i innych stworzeń, uczciwość, prawdomówność, szczerość. Ogólnie mówiąc wychowali go na dobrego sympatycznego gościa, który nigdy nikomu specjalnie nie przeszkadzał i wolał raczej pomagać niż "kłaść ludziom kłody pod nogi". I w tym momencie pytanie do Was. Czy człowiek jest na tyle silnym psychicznie indywiduum, że może sobie pewnego dnia powiedzieć:"OK, to co wpajali mi rodzice nie sprawdziło się, wyrzucam to wszytko i od dziś następuje zmiana o 180°."? Czy z fajnego, sympatycznego człowieka może się stać nagle za przeproszeniem ch*j i sku***syn, egoista, który nie będzie liczył się z nikim i z niczym. Nie będzie patrzył dalej niż czubek własnego nosa, a wszystkich, którzy przeszkadzają mu w dojściu do celu będzie po prostu deptał.
Przeciwstawiłeś obraz człowiek wartościowego, godnego, bo jego wartości nie sprawdzają się, czyli że chodzi ci o wartości bardziej współczesne egoizm, wygodnictwo, zabawa. Nie zauważyłam, by w pierwszym tekście była refleksja nad powodem zmiany. Ot, zwykły oportunizm (nie zmiana poglądów). Następnych wypowiedziach podkreślałeś, że chodzi ci o zmianę o 180st.
Mała powtórka z geometrii - 180st to wykręcasz się plecami do tego, co chwilę wcześniej miałeś przed oczami.
Później zrodziała ci się trochę inna koncepcja, że jednak chodzi o świadomą zmianę
szakisz napisał/a:Dorastamy i w między czasie dochodzimy do wniosku że to co wpoili nam rodzice, w naszym przypadku w ogóle się nie sprawdza. Nie pasuje to do nas i nie chcemy tak żyć. Moje pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie wybudować w sobie od podstaw całkiem nowy system wartości, przeciwny do tego w którym nas wychowano (wcale nie z powodu "widzi mi się" czy na złość rodzicom, ale dlatego, bo czujemy taką potrzebę).
Jeżeli jest to przemyślana zmiana poglądów, jeżeli dorosłeś do pewnych postaw życiowych - to na czym problem polega? nie musisz nic robić wbrew sobie, żyjesz w harmonii z sobą samym - gdzie tu konflikt?
Chyba masz trochę dziecięce spojrzenie na świat, odnoszę wrażenie jakbyś chciał trochę zbuntować się, ale tak na dobrą sprawę nie wiesz, dlaczego, ani po co, chciałbyś, by odbyło się to bez konsekwencji dla ciebie, (szczególnie tych niemiłych). Czasem tak się nie da, czasem trzeba stanąć samemu przeciwko czołgom! by bronić własnych poglądów, albo położyć uszy po sobie i grzecznie wykonywać to, co inni od ciebie oczekują.
Myślę, że tobie przydałaby się zmiana o 360st, albo 720st, czy nawet 1080st wtedy mógłbyś dalej zastanawiać się czy można zmienić się o 180st i być sobą, a jednocześnie korzystać z tego, co fajne w starym układzie i korzystać z tego co jeszcze fajniejsze w nowym układzie, i jeszcze móc od czasu do czasu zachować się jak kawał "ch*j i sku***syn" w zależności od potrzeby chwili
