Witajcie Pluszaki
Dopiero teraz piszę
rano nie miałam czasu,
byłam w mieście S....,tam mam Urząd Pracy,jestem zadowolona
wszystko poszło jak po maśle,ludzi i kolejek nie było,
Przejmuję się wszystkim i jestem nadwrażliwa,przez moje choróbsko wstrętne,jejku jak ja się martwiłam!
Bo auto zezłomowane,pies w domu nie może być sam,bo jest nieprzewidywalny ,a na razie nie ma miejsca,w miarę odpowiedniego
gdzie mógłby zostać....a moje kochanie załatwił na dziś samochód z kierowcą,jego znajomy nas zabrał, razem z psem
,oczywiście za odpłatą...,ale beztresowo w tą i z porotem,na samą myśl stania na stopa lub tłuczenia się autobusem dostawałam febry.,i zamartwiałm się że pies będzie musiał zostać w domu
wyobrażałam sobie jak skiełczy...A tu prask i już po kłopocie!
A na jutro jestem umówiona z dziećmi,przyjeżdżają po nas autem i zabierają do Z G,Jutro święto moich rodziców,diamentowe ich gody.Z racji że nie chcę im przeszkadzać, bo są wiekowi i schorowani,pojedziemy do południa z kwiatmi,na chwilę resztę dnia spędzimy u dzieci.Jeżeli rodzice będą się czuli dobrze to popołudniu jutro mają zaproszenia do filharmoni i Palmiarni,towarzyszyć będzie im najstarszy syn,ponieważ imprezy są dla osób towarzyszcych, odpłatne 1OO zł od osoby,nie szykujemy się,zresztą jak wspominałam wszystko zleży od samopoczucia rodziców.Ponieważ chorują i jest najbardziej prawdopodobne że zostaną w domu.Nie chcemy ich kłopotać, dlatego zrobimy im niespodzinkę przyjeżdżająć na chwilę z kwiatami.Idę nastawić na zupkę grochową,jak zwykle ja obieram wrzywa, zupkę gotuje mężuś.