netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Potrzebuję wsparcia :(

110 odpowiedzi23 282 wyświetleniazałożony przez CrazyChild, 22.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrzebuję wsparcia :(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

66

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie.

U mnie nic się póki co nie zmienia. Mąż nadal nie płaci na dzieci. Miał przywieźć pieniądze dzisiaj, ale już dzwonił że nie przywiezie, teraz mówi że "jutro". Jak się go zapytałam dlaczego nie daje mi pieniędzy to powiedział "nie mam siły szukać pracy", a jak zapytałam skąd ja mam mieć na dzieci to usłyszałam "no ale ty pracujesz".. załamka. Pieniądze rodziców się skończyły, mamy 15zł, a moja wypłata będzie dopiero po 10 października, więc nie wiem jak będziemy żyć sad Jak mu mówię że dzieci muszą mieć na chleb to mówi "przecież odeszłaś bo dzieci nie miały co jeść, więc czego teraz chcesz". Jest tragicznie. Zastanawiam się czy on jest zdrowy psychicznie. Byłam kilka dni temu u "siebie" po rzeczy, udało się za drugim podejściem, bo jak byłam za pierwszym razem to nie chciał mnie wpuścić. Jak odjechałam, podobno się chciał powiesić. Zastanawia mnie skąd jego rodzina o tym wiedziała - założę się że zadzwonił do nich i powiedział im że się powiesi, bo chciał tylko zrobić przedstawienie. Oczywiście do mnie zadzwoniła teściowa, wrzeszczała na mnie, że zabrałam mu wszystko co kochał - zapytałam ją czy nie pamięta już jak mi go przywoziła sama pijanego spod sklepu. To usłyszałam jeszcze "widziałaś jak on wygląda?? co ty z nim zrobiłaś??" popłakałam się, krzyknęłam "zobacz co on ze mną zrobił" i się rozłączyłam..
Najgorsze jest to, że dopiero teraz wielu ludziom rozwiązały się języki - wszyscy mi się dziwili że tak długo z nim jestem, wszyscy wiele wiedzieli, ale nikt nic mi nie powiedział - o długach które on ma u różnych ludzi, o kredytach które wzięli dla niego, o tym, że prawdopodobnie nie był mi wierny.. Mam żal do wszystkich że dopiero teraz mi to powiedzieli sad
I jeszcze to, że wciąż kłamie. Dzisiaj mówi, że jutro odbiera kuroniówkę, a przecież twierdził że sam się zwolnił, więc skąd kuroniówka? I pozostaje kwestia samochodu moich rodziców, który podobno się zepsuł i stał u niego w pracy - teraz się dowiedziałam, że samochód jest uderzony, a dowód "zaginął"... jestem pewna że wciąż kłamie, bo po prostu inaczej nie umie..

Aha, no i najważniejsze - złożyłam w końcu pozew o separację!! I teraz z utęsknieniem czekam na pierwszą rozprawę..

67

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Te kłopoty są wszystkie do przeżycia, pieniądze pożyczysz, albo weźmiesz chwilówkę, najważniejsze dąż wytrwale do usamodzielnienia, nie daj sobie głupot wmawiać, że to niby twoja wina, a on jeżeli w więzieniu schudł to 3 kg, nie 30, i to też nie twoja wina.Skąd wiesz, że teraz ty albo dziecko nie leżelibyście w szpitalu albo co gorszego? on sam sobie to zrobil, a ty pomagasz mu z tego wyjść. ak zrozumie to będzie umiał odzyskać rodzinę, ale nie szantażem, przymusem czy graniem na litości, i przede wszystkim, nigdy bez terapii. Wiem na początku jest trudno, czasami bardzo trudno, ale trzeba to przetrwać, dziecko też rośnie potrzebuje zainteresowania, ciepła, bo czas mija szybko i nie da się wrócić. Szkoda twojego i dziecka życia dla kogoś, kto tak traktuje swoich najbliższych. Pozdrawiam i wspieram cie swoim doświadczeniem i poparciem.

68

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Wiesz, że są takie instytucje jak cik (centrum interwencji kryzysowej) i możesz się tak zgłosić z dziećmi jako ofiara przemocy. Możesz tam mieszkać przez pół roku. Za darmo. Mieć 3 posiłki dziennie. Między czasie zgłosisz o rozwód i alimenty. Znajdziesz pracę i się usamodzielnisz (tam pracują prawnicy, psycholodzy, pracownicy socjalni) i pomagają takim osobom. A syn zawsze będzie bronił ojca. U mnie jest to samo. Nasz syn jest już dorosły ale ojciec to dla niego nie wiem autorytet nie do podważenia. Też tak jak tata został marynarzem. I prawie we wszystkim się zgadzają. Tyle, że ja nie pozwolę sobie na złe traktowanie i mają  do mnie duży szacunek. Teraz jestem w ciąży z kolejnym dzieckiem tym razem będzie córka:). I mimo, że on zawiódł moje zaufanie to syn go usprawiedliwia. Może dlatego, że on był dla niego takim wymarzonym ojcem który na wszystko pozwalał, rzadko był w domu i każdy wybryk usprawiedliwiał. Ale ty musisz mieć na względzie swoje dobro i bezpieczeństwo także dzieci. Odejdź jak najszybciej nie pozwól zrobić z siebie służącą!!!!!!

69

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazychild, robisz słusznie, walcz o siebie i dzieci, o Waszą przyszłość, spróbuj zadzwonić do działu interwencji kryzysowej po pomoc idź do psychologa do mopru, oni na prawdę pomagają, są ochronki dla ofiar przemocy, czasem wystarczy jeden telefon. Nie bój się, rób wszystko, co tylko się da, aby wyjść z tej sytuacji, niecały rok temu zaczynałam żmudną walkę z agresja mojego męża, walkę o swoja godność i wiele z moich wysiłków przyniosło efekty, radze sobie bez męża, doprowadziłam swoją walką do tego, że wyprowadził się z domu, założyłam mu niebieska kartę, na różne sposoby protestowałam. Nie bój się, chroń się przed dalszą jego agresja, dzałaj po prostu na każde zagrożenie z jego strony reaguj. Radziłabym Ci założyć sprawę z orzekaniem o winie, tylko zadbaj o świadków jakichś zdarzeń, nagrania i pamiętaj trzymaj się z dala od niego, aby wyciszyć się, nie szargać nerwów. Sąd może wystawić mu nakaz eksmisji, próbuj wszystkiego. Ściskam Cię mocno. Damy radę smile

70

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie po przerwie

u mnie lekka stagnacja - nic się nie dzieje. Czekam na jakiś odzew z sądu, bo od złożenia pozwu minęło już ze dwa tygodnie, ale chyba muszę jeszcze poczekać.
Mój mąż mnie zadziwia - jest tak lekkomyślny, niedojrzały, że szlag mnie trafia że spędziłam z nim 13 lat!!On się dziwi, że ja chcę od niego jakieś pieniądze. No przecież on dopiero od tygodnia pracuje, no czy ja chcę żeby on robił nowe długi? Śmieszny jest, bo długi jak robił tak robi, wiem to dobrze. On się nie przejmuje z czego dzieci mają żyć. Skoro odeszłam muszę sobie radzić, przecież zrobiłam to żeby mieć lepiej i teraz co - okazuje się że zrobiłam źle, bo nie jest lepiej? Te jego teksty mnie rozwalają.. I jeszcze uparł się, że zabierze dzieci na weekend - ale że ja też mam jechać. Mówi to do mnie tonem rozkazującym, mam przyjechać i tyle. Ustala mi kiedy przyjadę i kiedy wrócę. Mówię mu że to moja decyzja, że nie przyjadę bo chcę odpocząć - "to odpoczniesz, ja się nimi zajmę".. od dwóch dni dzwoni i gada o tym, a ja nie chcę nigdzie jechać. Po całym tygodniu pracy mam ochotę leżeć na łóżku przez cały dzień. A on chyba nie pracował, bo dzwonił w dzień.

Doskwiera mi trochę samotność, ale powoli przyzwyczajam się do stanu rzeczy, póki co jest ok. Tylko wciąż myślę o dziecku, bardzo bym chciała mieć jeszcze jedno dziecko sad Ale póki co jakoś się trzymam. Za nim w ogóle nie tęsknię, dni kiedy nie dzwoni są najpiękniejszymi dniami w moim życiu..

Najbardziej wkurzają mnie ludzie, którzy nagle mają tyle do powiedzenia. Tyle wiedzieli o jego różnych głupotach, a nic nie mówili i jeszcze dziwili się mi, że tak długo z nim jestem - a teraz nagle mówią o tym wszystkim.. proponował seks mojej koleżance, chwalił się że miał romanse w pracy, w naszej miejscowości chwalił się kolegom że zalicza prostytutki.. a teraz mówi, że tylko tak gadał. I ja mam mu uwierzyć?? W sumie wszystko mi jedno, wolałabym żeby coś się potwierdziło, przynajmniej rozwód bym dostała od razu.. Przykre to, ale prawdziwe.

71

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj Crazy smile

Crazy - rozumiem, że czujesz się samotnie, ale czy uważasz, że .... myślenie teraz o dziecku ma jakieś rozsądne podstawy? Przecież dziecko da Ci poza radością patrzenia na cudownego maluszka, jednak więcej obowiązków... Chyba, że patrzysz na to z ujęcia - dziecko z kimś, z kim  nie będziesz czuła się samotna...
Przyznaję - zastanowiłaś mnie mocno....

Co do sądu - noooo cóż, nie to, że tak musi być, czy że tak wolno, ale - niestety - czasem się czeka. Róznie to bywa w zależności od miasta.

Że ludzie gadają? Wiesz napewno, że nie usprawiedliwiam jego, ale ludzie to w takiej sytuacji czasem i lubią sobie troszeczkę podopowiadać cudów-cudności. Nie masz w ogóle gwarancji kto i co mówi - ani on, ani ludzie nie muszą być szczerzyt całkowicie czy też w części. I nie to jest najgorsze, tylko najgorsze jest to, że ludzie nie zdają sobie sprawy jak takie gadanie działa negatywnie na człowieka - przecież nie masz dowodów na te historie, abyś mogła uczynić z nich argument dla siebie przed sądem choćby. Ale boleć - boli, bo jak inaczej można się odnieść do różnych krzywd?

Pozdrawiam smile

72

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko, myślę o dziecku na tej zasadzie, że zwyczajnie zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. I po prostu chciałabym być jeszcze mamą, ale wiem że nie mam obecnie takiej możliwości i nie wiem, czy będę ją miała jeszcze kiedyś. To takie zwyczajne pragnienie, a raczej marzenie..
Do sądu się przejdę, bo trochę mnie martwi ich brak odzewu.
Co do plotek, coś w tym jest bo raz że słyszę je od różnych osób - i z jego otoczenia i z mojego, ludzi którzy się w ogóle nie znają, a dwa - on przyznał mi się że "gadał głupoty", ale przecież to były tylko żarty. Jako argument w sądzie tego nie użyję, bo nie mam jak - ale brak zaufania zostanie, bo jak mam mu uwierzyć w cokolwiek?
Jest winien pieniądze pewnym ludziom, dostałam od nich smsa z pytaniem czy to prawda że on wyjechał za granicę - okłamał ich, a więc wciąż kłamie - a mi wmawia że się zmienił..

73

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj smile

Crazy - kochana! A pewnie, że marzenia są cudowne - ale tak sobie cichutko myślę, żebyś może rozmarzyła się w owej dużej rodzince z oddanym, kochającym, czułym, troskliwym i uczciwym partnerem przy Tobie smile I będę mocno trzymać kciuki za ich realizację smile smile smile A co dalej? A wiesz, czas pokaże smile Czasem i rodzinka się może powiększyć - ale najpierw pewność i oparcie smile

Często tak jest, że ktoś coś komuś wmawia.... Trudno jest się od tego odciąć, co mówi on, o co pytają ludzie... Co opowiadają o nim... Co on na to odpowiada i jak się tłumaczy... To niestety pewnie jeszcze przez jakiś czas będzie Ciebie dotykać i to jest naprawdę przykre... Mnie też zdarzało się otworzyć szeroko oczy ze zdziwienia.... Nawet ostatnio, już po rozwodzie. Jak wielu rzeczy świadoma nie byłam, to moje. Już niemałą nauczkę mam, choć nie mam na myśli kontrolowania wszystkich dookoła, ale ogólnie - zwracania po prostu uwagi na fakty. I tyle wink

A jak zdrówko u Was?
I jak w pracy?

74 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-10-28 21:13:55)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziewczyny, jesteście niesamowicie mądre. Każdej z nas najbardziej chyba brak siły żeby marzyć i realizować te marzenia. Dla mnie taki wzorem siły i dążenia jest Ewa Błaszczyk. Wczoraj w Trójce słuchałam programu właśnie z nią. Jej nieszczęścia nie dotyczą rozwodu, ale tyle ją dotknęło a ona ciągle prze do przodu. Staram się odkładać ból na bok i działać, bo jak ona mam dla kogo. Zbieram informacje po znajomych i z netu. Zajrzyjcie na spam poświęcony rozwodom zobaczcie takie artykuły w poradach:
- o separacji: jaka jest różnica pomiędzy separacją a rozwodem która opcja jest korzystniejsza-finansowo.
- to o czym dyskutujecie: jak zebrać dowody i wygrać w sądzie.

75

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko, dziękuję za pocieszenie smile

Natomiast mąż mnie doprowadza do rozpaczy, już nie wiem co o tym myśleć.. Zadzwonił wczoraj do mnie. Więc korzystam z okazji i pytam, kiedy dostanę jakieś pieniądze na dzieci, bo dostałam we wrześniu ostatnio, całe 150zł (!!). A mąż na to że skąd on ma wziąć? Że przecież musi poczekać do wypłaty, bo dopiero zaczął pracę (ciekawe co robił od sierpnia, kiedy się podobno zwolnił z poprzedniej pracy). Oczywiście na papierosy ma, a dzieci niech głodne chodzą. Mało tego - zadzwonił chwilę później, że w sumie powinnam się złożyć na węgiel na zimę do naszego mieszkania, no bo to przecież też moje mieszkanie, więc koszty wspólne.. No ręce mi opadły!!! To ja oszczędzam na czym mogę, żeby dzieci głodne nie były, i mam mu jeszcze dupsko ogrzewać?! No przecież żal o tym pisać nawet..
Dzisiaj znów zadzwonił że zabierze dzieci na jeden dzień, przyjedzie po nich pod wieczór. To czekam i czekam, a jego nie ma - ani smsa ani telefonu.. Dzwoni w końcu po 20, że będzie po 21 po nich. Po dzieci, które mają lat 7, 5 i 2!! Zajechałby na miejsce z nimi po 22, gdzie o 20 dzieci już są normalnie w łóżkach. Powiedziałam, że nic z tego, a on że mam mu uszykować dzieci bo on przyjeżdża!! Tak, bo on chce to ja muszę. I dzieci też muszą, bo on chce. Powiedziałam że nie i koniec, dzieci mają stałe godziny snu, a przede wszystkim godzina 22 to nie pora na samochodowe podróże. Nie przyjechał, ale dzieci (starsze) oczywiście złe na mnie, bo to ja im powiedziałam że tata jednak nie przyjedzie. Zawsze tak było - naobiecywał a potem ja byłam ta zła, bo mówiłam że nic z tego.

Czekam odzewu z sądu jak zbawienia.. ale wiem że to potrwa. Zabko, z tego co wiem on będzie miał jeszcze 2 tygodnie na ustosunkowanie się do pozwu - a co jeśli się nie odezwie w tej sprawie? Sąd dalej robi swoje?

76

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj, CrazyChild
dzięki za wsparcie w moim poście,
natomiast co do twojego wątku,
uważam że tam gdzie nie ma szacunku do drugiego człowieka,
a ta granica została już przekroczona, pewnie znacznie wcześniej,
to to już nie wróci, on uważa że ma Cię w garści, bo wzięłaś ślub,
a gucio, może Cię w tyłek pocałować, ja sam dojrzewam już do decyzji o rozwodzie,
bo sam nie zasługiwałem na złe traktowanie,
jeśli w domu który sam stworzył nie ma szacunku to już na to nie licz,
może być nawet gorzej, może posunąć się do gorszych rzeczy,
czego nie życzę, bo wódka i koleżki zmiękczają mu mózg,
dlatego że nikt mu się nie postawił, w swojej rodzinie ma popleczników na takie zachowanie,
a już zaczynają być też i dzieci,
znam w rodzinie Kobitkę, 3 chłopaków, no już starszych, 18 lat, 20 lat
identyko, wszystko w tyle, chla od zarania dziejów, ona pracuje w szkole, dorabia jako fryzjerka,
i dużo jej rodzice pomagają,
ostatnio u nich byliśmy, i wracali zmęczeni ze zbierania drzewa na zimę, ona chłopaki,
a on pan, kręgosłup pana bolał, musiał odejść, bo nie dawał rady, i poszedł odpocząć
nie ma komu zrobić z nim porządek,
ale wreszcie złożyła pozew o rozwód, nie wytrzymała już, tyle lat
chłopaki już prawie odchowane
szkoda mi jej bo fajna Kobitka, nie jeden by pozazdrościł, bo w sumie
z takimi problemami, naprawdę dobrze się trzyma i fizycznie i psychicznie
nie dawaj się CrazyChild,
mąż zamieni Ci dom w chlew, w oborę,
dzieci mogą pójść jego drogą, jeśli dasz im na to przyzwolenie,
niestety widzę że nasze życie na tej ziemi to ciągła walka
inaczej kula by się nie kręciła,
nie pozwól zamienić dom w zwierzyniec
i ostatnie, on Cię już nie szanuje, i nigdy już nie będzie szanował, bo już tą granicę przekroczył
a między ludźmi oprócz miłości jest na drugim miejscu SZACUNEK
jeśli jego nie ma to i miłość zginie
Pzdr i trzymaj się

77

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziękuję Mariuszu. Tak samo jak Ty uważam, że szacunek jest najważniejszą rzeczą jaka powinna być między ludźmi. Bo miłość, zauroczenie z czasem słabnie, a wtedy bez szacunku nie da rady żyć razem. Swoją drogą, mój "mąż" wpędził mnie w ogromnego doła w związku z brakiem poczucia własnej wartości - w końcu, on osoba, którą sama sobie wybrałam, z którą miałam przeżyć całe życie, traktowała mnie najgorzej - nikt nigdy mnie tak źle nie traktował i to jest bardzo przykre..
Teraz mój mąż mnie przeprasza, prosi żebym wróciła - ale ja czuję, że on to robi bo było mu wygodnie i chce do tego wrócić; a znam już go z tej strony, że jak czegoś chciał to potrafił wszystko obiecać i powiedzieć, byle swoje osiągnąć. Dlatego nie dam mu szansy. Ja też bym wytrzymała, pewnie i tak by się to rozleciało, ale teraz wiem że gdybym odeszła za kilka lat, tak jak Twoja znajoma, nie wybaczyłabym sobie że tyle lat zmarnowałam. I tak mam takie uczucie, ale mimo to staram się jakoś funkcjonować. Łatwo nie jest, bo brakuje mi czułości, przytulenia.. ale z czasem nauczę się tak żyć.

78

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj Crazy smile

Ja znowu zalatana, w dodatku dzieciaki jedno po drugim chorują, dziś to i mnie coś zaczęło brać sad

Tak Crazy - najpierw on dostanie kopię pozwu i będzie miał 2 tyg na to, by złożyć wyjaśnienia - o ile będzie uważał za stosowne. Lepiej go znasz, wiesz, co napisałaś w pozwie - nie wiem, czy on może się np. zawziąć i chcieć złożyć pisemne wyjasnienia, bo będzie chciał czemuś zaprzeczać? Czy to taki typ. że sądu się będzie bał, ale Tobie wygadywać może przez telefon czy osobiście? Nie wiem, tak mi się wydaje, że raczej to drugie, jak uważasz? Mam nadzieję, że nic nie będzie składał, choć w sądzie na rozprawie zapewne będzie miał sporo do powiedzenia - ale jakoś tego twojego nie podejrzewam o składanie pism... Obym miała rację smile

Rozumiem Cię Crazy... smile Rozumiem, ja przez blisko 9 miesięcy z nim (swoim  byłym obecnie) mieszkałam od momentu, kiedy rozpadł się nasz związek. Oj - starałam się trzymac nerwy na wodzy, ale z ulgą odetchnęłam, kiedy sprzedał mieszkanie w końcu i zaczął mi wypłacać alimenty - w tempie expressowym się z dziećmi przeniosłam do wynajętego. I na swoim własnym (choć wynajętym) naprawdę czuję się lepiej, choć niejednokrotnie różne tego typu zachowania byłego wyprowadzają mnie całkowicie z równowagi i zastanawiam się, na jakim to ja świecie żyję. Wiem, że muszę nauczyć się i wpoić sobie umiejętnośc właściwej reakcji wobec tych zachowań. Bo one stanowią jakby ukrytą złośliwość wobec mojej osoby. Inaczej już nie może mnie "dotknąć", jak uprzykrzając życie przez jakieś mało chlubne zachowania - w końcu wie, na czym mi zależy i jakie mam wartości, bo mnie zna, prawda?

Ale skoro on wie, jak mnie można zranić i jak uderzyć w czuły punkt, to... To ja muszę wiedzieć, jak się nie dać smile I jak krótko, stanowczo stopować takie zachowania smile Tak dokładnie jak Ty, kiedy określiłaś iż pora przyjazdu będzie zbyt późna smile Spróbuj kolejnym razem dodać, iż takie nieodpowiedzialne zachowanie, wymaganie, by małe dzieci oczekiwały na ojca do bardzo późnych godzin wieczornych jest ewidentnym przykładem braku należytej troski o dzieci oraz działania na ich niekorzyść, jak też wykorzystwania emocjonalnego, bo dzieci cieszą się na wizytę taty a on je zawodzi. I że może to stanowić powód do ograniczenia mu praw rodzicielskich a więc jeśli mu zależy na dzieciach, powinien zacząć zachowywać się wobec nich jak kochający, troskliwy, odpowiedzialny rodzic a nie rozkapryszone dziecko. To na jakiś czas powinno go zmobilizować. Ale zastrzegam Crazy - na jakiś czas. Nigdy nie będziesz miała gwarancji, że to działać będzie wiecznie. Ktoś, kto pewnych zachowań nie ma w naturze - nie zmieni się w ciągu sekundy, tym bardziej, że ja jakoś nie widzę, żeby on się zmieniał sam z własnej potrzeby.

Ostatnio chyba z 3 m-ce się dopominałam o ustalenie kolejnej wizyty u logopedy dla jednej z bliźniaczek. Bo to miał być jego obowiązek. Ja zdążyłam zrobić dzieciom i bilans,  kilka razy być w przychodni - bo chore, załatwić wizytę u okulisty dla wszystkich 3, zamówić okularki dla starszej - a tu caaaaały czas problem był w umówieniu telefonicznie wizyty. Jak w końcu uzyskałam odpowiedź kiedy, to jeszcze mi napisał - "no, będę wtedy mógł, to pójdę z nią". Zagotowałam się smile Napisałam - "Musisz móc. Zgodnie z twoją pisemną deklaracją, wizyty u logopedy są twoim obowiązkiem. Nie ustalam wizyt u lekarza, na które nie mogę iść i nie zrzucam na kogoś odpowiedzialności. To nie jest łaska, to jest twój obowiązek rodzicielski." Z różnymi rzeczami tak czasem jest, że zwrotnie muszę stanowczo odpowiadać. Bo inaczej wykorzysta sytuację.

To ciężka sytuacja. I długo będziesz się stykać z różnymi tego typu zachowaniami, bo dzieci są jeszcze małe. Z różnymi sytuacjami będziesz musiała sobie radzić. Ja też czasem patrzę oniemiała - jakim cudem i jak można? Być takim głazem wyrachowanym? Ale chyba powinnam przestać się dziwić, człowieczeństwo nie każdemu jest dane w takim samym stopniu, a ja mam nauczkę, że to ja właśnie jestem odpowiedzialna za to, by na partnera dobierać osobę, która ma jak najbardziej podobny do mojego - zestaw wartości, którymi kieruje się w  życiu smile Prawda Crazy? smile Jest mi przykro, bo starszą córcię przez ponad rok wychowywała babcia - jego mama. Już nie żyje - zmarła niecałe 2 lata temu. Kochała córcię baaardzo mocno. Ten weekend, który minął, dzieci musiały być ze mną, bo chorują, nie mogły iść do taty (choć to była jego kolej, ale wiadomo, dziecko z wysoką temperaturą nie nadaje się do wycieczek, nawet krótkich). Starsza zadzwoniła poprosić więc tatę, żeby ją zabrał we Wszystkich Świętych do babci zapalić znicz. Wiesz co jej odpowiedział? Jedyny syn? Że on to był w środę a potem to wybiera się w niedzielę dopiero, to jej nie weźmie. Ręce opadają, nie dość że do własnej mamy w ten dzień nie zamierzał pójść, to jeszcze powiedział dziecku, że jej nie weźmie. Już pal licho piątek, przecież mógł w niedzielę? Taki to właśnie ktoś.... Ten nadchodzący weekend mam wolniejszy, dzieci do taty już powinny iść, jeśli mnie grypsko sprezentowane przez maluchy nie rozłoży - sama się ze starszą wybiorę, bo i ja w końcu mogę wyjśc z domu i córcia nie musi o to prosić, poza tym zależy mi bardzo, by babcię jedyną jaką znała, żeby pamiętała zawsze i szanowała tę pamięć. Jeśli ja moim dzieciom nie pokażę, jakie wartości sprawiają, że nie jesteśmy ni sami, ni samotni, czym jest szacunek i pamięć - no to skąd będą je znały?

Jak tam w pracy? Napisz, co dzieje się poza tym? Jak dzieciaczki - zdrowe? Jak sobie radzą z ta sytuacją, już sporo czasu minęło, prawda?

Ja wiem, że pytają... Na początku, kiedy zamieszkaliśmy osobno ileż to ja się nasłuchałam o tatusiu... Było trochę... sporo płaczu za starym domkiem... Ale ja nie przekonuję dzieci że tatuś jest inny, niż myślą. Bo on wcale nie musi być zły dla nich smile Zdaję sobie sprawę, jak bardzo dzieciom brakuje tego najważniejszego - pełnej rodziny i domu. Wiem, że miną pewnie lata, zanim one poczują się z tą sytuacją pewnie... Wiedzą, że są baaardzo kochane smile Tata ma z nimi kontakt bardzo bieżący. Nikt nikogo przeciwko nie nastawia. Ale same jakieś wnioski, nawet te moje 4 latki, miewają... smile Tata nie chciał się bawić, tata ciągle z kimś gadał przez telefon, tata to tylko laptopa czytał, tata mi nie pozwala pomóc rozłożyć prześcieradła, powiedział, że nie potrzebuje pomocy...

Nie musisz uczyć się żyć bez czułości, przytulenia smile Crazy - wszyscy mamy na to szansę i możliwość smile I nie musimy uważać, że ma nas raz na rok przytulić ktoś, kto na codzień rani. Wszystko powoli, powolutku, spokojnie smile
Najpierw poczuj własną wartość, zakończ jeden etap, zacznij żyć spokojnie i bezpiecznie, miej możliwość korzystać z bezpieczeństwa - a wszystko się ułoży tak jak sobie to wypracujesz smile

79

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko, dziękuję Ci za tego długiego ale jakże mądrego posta smile

Masz wiele racji, najgorsze jest chyba to, że to my zostałyśmy obarczone męskim (ojcowskim) obowiązkiem przedstawienia dzieciom norm, jakie określają życie człowieka w społeczeństwie, jakie obowiązują na co dzień. Mój mąż nie wpoił dzieciom żadnej mądrej cechy, nie dał im żadnej życiowej rady. Bo jaką mógł dać, skoro on mnie przeprasza i chce żebym wróciła, bo on to wszystko robił bo nie wierzył że ja odejdę? Jaki to jest przykład dla dzieci? Mam nadzieję, że one kiedyś to zrozumieją. Mam problemy finansowe, bo pieniądze (całe 150zł) dostałam od niego we wrześniu. Od tej pory robi wszystko, żeby mi nie dać pieniędzy. A już miał wpłacić, wydzwaniał o numer konta, unosił się jak mu nie wysłałam, bo on czeka przecież!! I nic..
Ojcem jest beznadziejnym, i strasznie mnie to martwi. Był dzisiaj, przyszedł jak wychodziłam do szkoły po starsze dzieci. Chciał iść ze mną. Ale ja wiedziałam że nie chce iść dla dzieci, po dzieci, tylko iść ze mną. Nie pozwoliłam. Został z małym. Wróciłam i za pół godziny wychodziłam na zebranie - wiesz co zrobił? Wstał i powiedział że już idzie - zrobił to bo ja wychodziłam. Powiedz mi jak on odnosi się do dzieci? Kim one dla niego są?? Zrobiłam mu awanturę o to, podobno wrócił, posiedział pół godziny (!!) i poszedł. I wciąż te telefony - wróć do mnie (bo ja chcę), wybacz mi (bo ja proszę), daj mi szansę (bo ja się staram) - jest strasznym egoistą. Ale ja już nie dam się dłużej oszukiwać. Nie wierzę że będzie lepiej.

Masz rację, mój mąż nie potrafi napisać w ogóle pisma urzędowego, więc sam niczego nie napisze do sądu. Mówił mi, że był u prawnika, ale wątpię w to. W sądzie nie wiem jak się zachowa, ale wiem jedno - cokolwiek zrobi, sam siebie tym określi. Najgorsze jest to, że jest doskonałym kłamcą i umie przekonać ludzi do siebie - i tego się boję najbardziej. Ale będzie co ma być.

Twój widzę też zachowuje się podobnie - założę się że mój podobnie by postąpił. Szkoda że nam się tak trafiło.
A powiedz, Ty szukasz nowego partnera? Chcesz się z kimś związać?

Pozdrawiam Cię i dziękuję za wsparcie!!

80

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Jesteście dziewczyny już o wiele dalej , ja nie wiem kiedy wreszcie dojdzie do rozwodu,
Strasznie siada mi psychika, nie wiem czy dam radę funkcjonować na takich obrotach. Co jeśli depresja wciągnie mnie całkowicie. Strasznie mnie zatyka chwilami ledwie biorę oddech, wszystko jest takie płytkie tylko z wewnątrz chce się krzyczeć.
Boje się że nie uciągnę tego dalej, że mąż weźmie mi dzieci i obciąży kredytem. Nie mam siły się bronić.

81 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-11-05 11:18:05)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Czy jestem - czy naprawdę nie lepiej poszukać pomocy specjalisty, jeśli czujesz się tak źle? Jeśli depresja to nie łagodny dość efekt przesilenia - czy przypadkiem nie jest to właściwy moment na wizyty u psychiatry i u psychologa? Własne życie i zdrowie jest na tyle wartościowe, by samemu starać się zrobić wszystko co niezbędne we własnym interesie.
Czy jestem - niestety znam osobiście ludzi, którzy wstydząc się szukania fachowej pomocy doprowadzają do naprawdę bardzo negatywnych, złych zdarzeń w swoim życiu. A niestety, nie w każdej sytuacji pomoże Ci zwykła rozmowa ze znajomymi i wygadanie się...
Siadająca psychika to niestety też często powód czy targnięcia się na swoje, czy na czyjeś życie...
Nie warto temu zapobiec? Zrobić wszystko, by do tego nie doszło?

Mnie też zatykało. Budziłam się w nocy, bo przestawałam oddychać - takie miałam wrażenie. Albo zaczynałam wciągać powietrze i czułam, że nie moge skończyć, że mam jakby płuca bez dna.
U mnie to był objaw paniki i wystarczyły wszystkie badania zrobione przez lekarza pierwszego kontaktu. Profilaktycznie zostałam skierowana do psychiatry. Nie brałam żadnych środków uspokajających, wystarczył mi magnez. Od roku chodzę na terapię indywidualną. Pomógł też kontakt z ludźmi w realu. I motywacja do zrobienia jak najszybciej porządku z bałaganem i przerażającym strachem, co będzie ze mną a przede wszystkim trójką moich dzieci, małych dzieci (12 latka i 4 letnie bliźnięta). Nie pomagał zapewne fakt, że nie mam tu rodziny, mam tylko znajomych, muszę zamieszkać w wynajętym mieszkaniu, nie dostaję od niego pieniędzy, wręcz przeciwnie, komornik może mi zabrać połowę pensji za jego zatajone przede mną długi czynszowe - pomimo rozdzielności majatkowej, zgodnie z ustawą o spółdzielniach to nie wyłącza odpowiedzialności solidarnej.

Za mną wiele. Przede mną jeszcze więcej. Najwięcej jesteśmy w stanie zrobić sami, ale trzeba korzystać z pomocy. Nawet medycznej, jeśli to niezbędne. A nie robić sobie samemu jeszcze większą krzywdę. Możliwość "wygadania się" wśród koleżanek daje dużo, ale niekoniecznie może dać siły do rozwiązania problemów. Jeśli człowiek znajduje się w ekstremalnie trudnej sytuacji życiowej, ma prawo a wręcz obowiązek wykorzystać wszelkie dostępne sposoby na uzyskanie wsparcia i pomocy.

Ale musisz tego chcieć i powoli, powolutku, krok za kroczkiem starać się robić to, co pozwoli na uzyskanie spokoju i bezpieczeństwa smile

82

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy
Witaj smile Raz nam się udało prawie jednocześnie zajrzeć smile

Wiesz, ja podchodzę do tego inaczej smile Nie "zostałam obarczona" obowiązkiem samodzielnego przedstawienia dzieciom norm - tylko takiego wyboru dokonałam, jako tego zdecydowanie lepszego, niż pozostanie w związku, w którym dwoje ludzi się mijało, nie okazywało żadnych uczuć ani szacunku, gdzie ktoś był oszukiwany i wykorzystywany. Dokonałam konkretnego wyboru mając na względzie to, że ja może ryzykuję, że nie uda mi się spotkać takiego partnera, który będzie szanował moje wartości a ja jego. Ale zdecydowałam, że zrobię wszystko, co mogę, by moje dzieci nie powtórzyły moich błędów - by one już napewno nie traciły poczucia własnej wartości tylko po to, by zyskać złudzenie posiadania rodziny. Rodzina, bliscy - ma dla mnie zdecydowanie większe znaczenie, niż sucha definicja w encyklopedii wink
Tak naprawdę to był w końcu mój wybór. Uważam, że dobry smile W końcu świadomy, choć niepopularny jeszcze jakby. Pewnie mocno odważny, ale ... ale chyba nie. Chyba po prostu rozsądny, bo pozostanie w takim związku, to ściągnięcie ogromnych problemów na dzieci także. I ciągnięcie w nieskończoność tej "rodzinnej przypowieści" o szukaniu szczęścia, partnerstwa i zrozumienia przez wiele, wiele pokoleń.
Wcale nie mówię, że jest to życie łatwe. Szczególnie finansowo i organizacyjnie. Ja nie mam bieżącego bezpośredniego wsparcia kogokolwiek, bo nie mam rodziny. Niby stać go na zasądzone alimenty, ale po 2 m-cach w miarę spokoju z płaceniem już zaczyna "kombinować". Nie dostałam jeszcze wyroku (ach te sądy) ale z góry zapowiedziałam, ze trudno, że sam doprowadza do tego, że wobec niego trzeba być bardzo stanowczym i że po prostu kiedy dostanę pismo do ręki, to skłądam wniosek w jego kadrach. Ja nie muszę wypraszać należnych kwot. One się dzieciom należą i dyskutować z nim nie zamierzam, jeśli to kolejny przejaw złośliwości. Coś się tam tłumaczył, że pożyczył komuś i ktoś mu nie oddał - ale mnie to Crazy nie interesuje. Kompletnie. Każdy najpierw winien załatwiać swoje zobowiązania - prawda? I zaciągać tylko takie, na jakie go stać - prawda? Nie jesteśmy wobec siebie bliscy, nie muszę wysłuchiwać miliona powodów i argumentów, bo one kompletnie nie mają znaczenia. Od roku zaczęłam mówić, że nie liczą się słowa, a jedynie czyny...

Rozumiem Crazy zgorzkniałe słowa... Ja też czasem czuję się wyprowadzona z równowagi i międli mi się w głowie - jakim cudem???? Jak można??? Budzę się rano, robię sobie kawkę i znowu mi te myśliw wracają, nakręcają mnie. Nie chcę ich. Po co mam myśleć o tym, co wcale nie daje mi pozytywnej energii? Przecież ja nie postępuję w ten sposób, więc wieczne myślenie o tym wcale nie popycha mnie do przodu, tak? Ja tego zrozumieć nie zamierzam, bo mój sposób zachowania, postępowania - jest inny. Tak, przemyśleć - ale rozsądnie przeanalizować, wyciągnąć wnioski i nie powątpiewać w siebie - to trzeba zrobić. Ale nakręcać się kimś i czymś, czego nie zmienię, bo nie mam na to żadnego wpływu - nie chcę... Dlatego, że onegdaj doprowadziło mnie to właśnie w ślepy zaułek. Nie wiedziałam już co jest dobre a co złe... Uważałam, że ja to napewno wydziwiam okrutnie, bo przecież on nie może być zły wink I tym podobne - oczywiście wszystko, co myślałam, to źle o sobie i o swoihc uczuciach, odczuciach. Nie, nie - już nie smile Mam swoje zdanie. Czasem, a nawet często - dosć stanowcze smile

Co do sądu i oszukiwania. Uratuje Cię: nie spodziewanie się, że będzie łatwo, nastawienie właśnie na to, że będzie próbował coś ukryć, lub też przeinaczyć, uważne słuchanie. Sąd będzie pytał, czy "to się zgadza" - bez nerwów, spokojnie należy odpowiadać co jest niezgodne z faktami, korygować. Jeśli się denerwujesz - poprosić o powtórzenie, powiedzieć wprost - nie zrozumiałam, proszę mi to wytłumaczyć. Na wszelki wypadek proszę - nie obawiaj się problemów i mów nawet jeśli wiesz, że pracuje na czarno - powiedz o tym. I oczywiście powinnaś powiedzieć o wszystkich tych przypadkach, które tu opisujesz. O telefonach i szantażu emocjonalnym, że coś sobie zrobi. O chęci zabrania dzieci o 21. Po prostu opowiedzieć o faktach - bez dodawania jakichkolwiek emocjonalnych ocen, jak sie z tym czujesz. Sąd ma własne zdanie smile Jeśli spokojnie wszystko opowiesz, jak było, sąd będzie wystarczająco zorientowany w sytuacji smile I świadomy, że ktoś próbuje jednak chybna nie być fair... Ja to łagodnie opisuję, ale wiesz, najlepiej sądowi nic nie sugerować, sam oceni smile Ty masz jedynie szczerze i bez własnej oceny zrelacjonować wszelkie sytuacje smile

Crazy - nie szukam smile Ale to nie oznacza, że nigdy bym nie chciała być w związku. Chciałabym smile Tylko.... nie lubię szukania na siłę smile Bo to nigdy nie dało u mnie pozytywnych efektów. Moje marzenie - by mieć wielu znajomych, kilku przyjaciół i aby stworzyć partnerską relację z przyjacielem - czyli z kimś, z kim się zdążę sprawdzić w wieeeelu typowo życiowych sytuacjach smile Pewnie, że mi czasem tego męskiego ramienia brak smile Do przytulenia. Do pogadania. Do spaceru wieczorem. Do napicia się lampki winka. Do wspólnego zrobienia zakupów. Do pomocy w domowych sprawkach i sprawach. Do całusa na dobranoc i na dzień dobry. Do normalnego życia smile Ale nic na siłę. Poznaaaać, dobrze kogoś poznać - nie kierować się tylko "chemią", tylko czyimiś słowami, poznać rodzinę, otoczenie i człowieka w różnych sytuacjach.

Taka dewiza smile
"poznawać nowe, doceniać poznane" smile

83

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

hejka;)
czytam posty i tak jak bym widziała siebie. mnie spotkało coś podobnego. z tą małą różnicą że ja nie miałam rodziny. byłam sama z dzieckiem. gdy moja sytuacja doszła do punktu kulminacyjnego wzięłam swoje życie w swoje ręce. nie było łatwo ale krok po kroku wychodziłam z tego. separacja alimenty zasądzone przez sąd. po wielu trudach wyszłam wreszcie na prostą.
POZDRAWIAM;)

84

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko,

widzę że jakoś sobie radzisz ze swoim życiem. Podziwiam Cię i jesteś moją inspiracją smile Dzięki Tobie między innymi mam siłę do walki, bo wiem że warto.

U mnie było tak, że mąż wartości jako takie ma ograniczone. We krwi ma kłamstwo i oszustwo. Wszystko odkładał na później, albo w ogóle miał gdzieś. A jak dzwonił ktoś do niego to mówił że żona się wszystkim zajmuje i podawał mój numer. Nie widział nic złego w leżeniu w łóżku cały dzień - zawsze miał wytłumaczenie. Nie przeszkadzało mu że ja musiałam nosić opał, palić w piecu, sprzatać, gotować, ogarniać trójkę, gdy on leżał. A jak usiadłam do komputera to zaraz było "ty tylko w to pudło patrzysz". Nie pomagały tłumaczenia, żeby dał wzór córce, że mąż pomaga w domu. Że kiedyś ona przyjdzie z płaczem, bo jej mąż będzie taki sam jak jej tatuś. Nie pomagały prośby żeby nauczył synów być facetami a nie dupkami. Generalnie ważne dla niego było to, żeby się najeść, móc spędzić ile czasu chce z kolegami czy na automatach, a po powrocie do domu móc tylko przelecieć żonę i iść spać. On nawet rozmawiać ze mną nie chciał. A teraz dzwoni co 10 minut "żeby cię usłyszeć" i nie rozumie co to znaczy że jego zachowanie jest żenujące...

Zapisałam córę do poradni psychologicznej - żeby pomogli ją wyciszyć i nauczyć radzić sobie z emocjami. Dzisiaj byłam z nią na badaniu - była zadowolona, podobało się jej, pytała nawet kiedy znów pójdzie. Ale wiesz co jest najgorsze? Że pani prosiła ją o narysowanie rodziny - jej rodziny. Wiesz co mi powiedziała wieczorem? Że narysowała rodzinę, ale tata się jej nie zmieścił sad Wiesz co, płakać mi się zachciało sad On zniszczył życie nie tylko mnie, ale też moim dzieciom - dzięki temu to zrozumiałam. Jakim on był/jest ojcem, powiedz sama!! Poproszę o opinię na piśmie, pokażę w sądzie. Zaczynam się poważnie zastanawiać nad ograniczeniem mu praw.

Mówił mi jakiś tydzień temu że dostał wypłatę. Że dostał ponad 2tys. I że da mi pieniądze na dzieci. Ale co przyjeżdżał, miał powód żeby nie mieć tych pieniędzy. Podobno ma konto w pocztowym banku, nie miał jak wypłacić. Poczta nieczynna, on nie ma gdzie wypłacić. Potem był weekend, znów miał problem. Potem zapłacił ratę kredytu i powiedział, że za dwa dni przywiezie mi coś na dzieci. Wczoraj też mówił, że dziś przywiezie. A dzisiaj dzwonił do mojej mamy, bo ja byłam zalatana i nie miałam czasu rozmawiać, że przywiezie coś po dziesiątym, bo teraz nie da rady. Ja prędzej osiwieję niż dostanę ten wyrok z sądu, a on mnie wykończy. I on się dziwi że mam go dość, że chciałabym żeby zniknął..

I dzięki za to co napisałaś o nowym związku. Ja chociaż strasznie chcę kogoś znaleźć, nie popełnię kolejny raz tego błędu i nie będę o nikogo zabiegać. Jak ktoś chce, niech próbuje mnie zdobyć - ja nie będę się prosić.

85

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy Śledzę Twój wątek od początku. Jestem pod wrażeniem Twojej siły i stanowczości.
Twój wątek powinny koniecznie przeczytać kobiety, które w związkach pozwalają się poniżać, a boją się odejść ze strachu, że sobie nie poradzą.
Jesteś przykładem na to, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, a wraz nim szansa na na lepsze jutro.

86 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2013-11-06 12:36:04)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
CrazyChild napisał/a:

.... Ale wiesz co jest najgorsze? Że pani prosiła ją o narysowanie rodziny - jej rodziny. Wiesz co mi powiedziała wieczorem? Że narysowała rodzinę, ale tata się jej nie zmieścił sad Wiesz co, płakać mi się zachciało sad On zniszczył życie nie tylko mnie, ale też moim dzieciom - dzięki temu to zrozumiałam. Jakim on był/jest ojcem, powiedz sama!! ....

.

CrazyChild,

potraktuj to jako nagrodę ze strony córki. Spróbuj spojrzeć się na to pozytywnie. Zazwyczaj tak jest, że dziecko wybiera jednego z rodziców (nawet w pełnych rodzinach). Ty zostałaś tym zaszczycona:) To Ty masz więzi głębsze więzi z dzieckiem. Jego więzi (bądź ich brak), to jego problem. Nie zwracaj na to uwagi. Nie masz na to żadnego wpływu.

Trzymaj się cieplutko.

87

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

ja patrząc przez pryzmat tamtych lat zastanawiam się jak wiele człowiek potrafi znieść. ja przez męża straciłam mieszkanie( było jego) zdrowie. do dziś odczuwam skutki mojego małżeństwa. nie straciłam wiary w lepsze jutro. dziś mam dom i partnera który mnie kocha szanuje.
Droga do szczęścia jest ciemna i ciernista,
ale oświetla ją nadzieja.

88

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Eljola, dziękuję.. przyznam Ci, że bardzo długo dojrzewałam do decyzji o odejściu - zmagałam się z wątpliwościami ponad 2 lata. I prawda jest taka, że zdobyłam się na ten krok dla dzieci, ale też dzięki temu, że mam wokół siebie wspaniałych ludzi - rodzinę która mnie wspiera a także koleżanki z forum, które kupiły moim dzieciom wyprawkę szkolną bo tata nie poczuwał się..
Ale teraz wiem, że można, że trzeba walczyć o siebie - i to robię.

Zagubiona, chciałabym tak to postrzegać i cieszyć się że córka "wybrała" mnie, ale zawsze uważałam że dziecko powinno kochać obu rodziców. Przykro mi, że przez 8 lat mój mąż nie potrafił być ojcem dla swoich dzieci sad

Alis, mam podobnie - pewnie długo będę odczuwać skutki mojego "małżeństwa" - dzieci rosną, razem z nimi wydatki, a tatuś ma gdzieś wszystko. Przykre jest to, że najbliższe nam osoby nas tak krzywdzą..

89

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

ja gdy tatuś nie płacił alimentów przyznanych przez sąd zgłosiłam się do Funduszu Alimentacyjnego.
chociaż moja córka już studiuje to póki się uczy alimenty jej się prawnie należą. 
mój myślał ze kłopot ma już z głowy a tu taka niespodzianka. wpadł jak śliwka w kompot i sam sobie teraz szkodzi ( zwolnił się z pracy by już nie płacić zresztą z tego co mi wiadomo to on myśli że jak córka jest  już dorosła to nie musi tego robić.) niestety ona nadal się uczy więc alimenty jej się należą. może biedak nie wie ze jeszcze prócz komornika istnieje taka instytucja jak Fundusz Alimentacyjny.
tobie życzę powodzenia. trzymam kciuki. głowa do góry. NIE MA TEGO ZŁEGO CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO;)

90

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Hejka smile

Niech ja tam nie będę inspiracją, tylko jedną ze znajomych, dobrze? smile

A wiesz - dla mnie swoistą inspiracją były... koleżanki z forum bliźniaczego smile Bo tylko kilka z nich ma jedynie dwoje dzieci, większość więcej, jest koleżanka z dwoma parkami. I pewnie połowa kobietek ma mężów pracujących albo na delegacjach krajowych albo zagranicznych, jest sama, dzieciaki nawet i mniejsze - a radzić sobie trzeba z każdym dniem. Fakt, wsparcie emocjonalne i świadomość, że jest ktoś kto myśli o Tobie, i myśli ciepło... No wiele daje smile Ale skoro da się nie paść samemu na twarz, to znaczy że wiesz, że to nie wymówka wink

Myślę, że właśnie na owe wartości, jakie drugi człowiek ma we krwi, jakie wynosi z domu - warto patrzeć.... Wiadomo, brak odpowiedzialności znajomego, którego widujesz sporadycznie raz na pół roku - nie stanowi dla Ciebie problemu. Ale taka sama cecha u osoby najbliższej? Ktoś, kto nie chce sam na siebie spojrzeć krytycznie (bo wszyscy mamy jakieś minusy wink ), powiela w kolejnych pokoleniach tzw. rodzinne przekleństwa. Ja sama jestem świadoma, że ja takie wyniosłam, choć miałam do nich ograniczony "dostęp". Ale i nad własnymi niezbyt chwalebnymi cechami pracuję.

U mnie poradnia u starszej córci się sprawdza smile Więc trzymam kciuki by i u Ciebie smile To długofalowy krok - my spokojnie jeszcze będziemy jeździć przynajmniej pól roku na spotkania smile Ale jest progresja w nas obu i naszych stosunkach wzajemnych smile

Rysunek... Zabolał, rozumiem. Delikatnie zwrócę Ci uwagę, iż też i bieg zdarzeń może spowodować, iż dzieci mogą wracać marzeniami do przeszłości i je idealizować... Tak się będzie ewentualnie objawiać ich tęsknota za wspólnym domem, pełną rodziną. Za tatą. Nawet dorośli potrafią idealizować przeszłość, zapominać o różnych negatywnych zdarzeniach. A dzieci mają w sobie naturalną tęsknotę za obojgiem najważniejszych dla nich osób na świecie. Dla mnie było to baaaardzo ciężkie.... To nie są rzeczy, które dzieci mówią wprost, ale które widzisz, rozumiesz, docierają mocno i głęboko... Kochasz mocno dzieci, więc to też może być dla Ciebie trudne. Ja się kilka razy popłakałam, przyznaję.

O zachowaniach byłego, w tym w kwestii pieniędzy - żal gadać. Twój postępuje tak, jak postępował. Raczej z takim zachowaniem trudno Crazy liczyć, że będzie coś robił z własnej woli. Uratuje Cię dopiero postanowienie w sprawie zabezpieczenia na poczet alimentów, a jeśli pracuje na czarno, to od razu będziesz musiała zanieść do Funduszu Alimentacyjnego. Znaczy chyba najpierw zanosi się do komornika, potem dostaje decyzje, że nieściągalne i dopiero do FA. Naprawdę życzę Ci, żeby to się w końcu przyśpieszyło, ale ja sama czekałam na pierwszą ważną decyzję.... 4 miesiące. Wcześniej była papierkologia, na szczęście mój były nie składał też żadnych odwołań, sprostowań. Właśnie dostałam telefon z domku, że właśnie przyszedł listonosz z poleconym z sau - w końcu wydano mi wyrok! Uffff, na to też musiałam czekać 1,5 miesiąca od uprawomocnienia.... A chodziło mi tylko o tytuł i klauzulę natychmiastowej wykonalności do alimentów, żeby w końcu mieć to na papierze. Cały ten czas, kiedy czekasz na uregulowanie takich podstawowych kwestii jak finanse na zabezpieczenie podstawowych potrzeb dzieci jest okrutnie ciężki, rozumiem Cię. Przyznaję, skoro sama to przeszłam, to nie rozumiem sądów. Już nawet doszłam do wniosku, że tak jak i jest ustawowe minimalne wynagrodzenie, to powinna być odgórnie ustalana minimalna kwota alimentów, którą sąd w trybie natychmiastowym po wpłynięciu wniosku winien zatwierdzać i potwierdzać stosownym dokumentem.

Naprawdę życzę Ci, aby jak naszybciej te podstawowe kwestie zostały na Waszą rzecz uregulowane przez sąd, abyś mogła w końcu na tej podstawie troszeczkę się uspokoić, mniej bać i dręczyć myślami, jak dać radę z wszystkim a mogła spokojnie zając sobą i dziećmi i mieć więcej radości z każdego dnia smile

Czy Twoje dzieciaki jakoś się bawiły na Halloween?  Moja starsza stwierdziła, że już jest za stara i się jej nie chce ( wink ) a maluchom wystarczyły dynie smile Dziś namłodsze mają raj na ziemi, bo jeszcze dochodzą do siebie po wirusie i niania do nich przyszła smile Kochają się przeraźliwie mocno, w końcu opiekowała się nimi 3,5 roku zanim dziewczynki poszły do przedszkola. Więc dziś i jutro dni mega radochy i dzikich wariacji z ukochaną nianiusią smile

Pozdrawiam smile
Do następnego Crazy smile

91

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Alis, dzięki smile Wiesz, niektóre chłopy to są jednak szuje - przecież to są ich dzieci, a oni żałują im trochę grosza.. to jest zwyczajnie chamskie. I mój też się w to wpisuje.

Był dzisiaj. Stał od rana na pobliskim parkingu swoją ciężarówką, bo ponoć miał kurs do pobliskiego marketu. Widział mnie jak szłam na rozmowę o pracę, krzyczał do mnie  samochodu dla kogo się tak wystroiłam, a potem dzwonił kilka razy gdzie i po co jadę.. potem już przestałam odbierać. Wracam - stoi dalej, ale spał bo zasłonił się firanką. Potem byłam na spacerze - stał dalej. Koło 18 dostałam telefon - od niego z pracy!! Facet się mnie pyta gdzie jest mój mąż, bo chce mu podać trasę na nowy kurs, a on ma wyłączony telefon. I że podał mój numer jako drugi kontaktowy!! No szlag mnie trafił!! Za chwilę zadzwoniła jeszcze jego matka, czy jest u mnie, bo z pracy go szukają. Zapytała przy okazji czy dzieci zdrowe (!!) i tyle. Ja w pierwszym odruchu chciałam iść do tej jego ciężarówki, budzić go że dzwonią do niego - ale opamiętałam się w porę, bo tak naprawdę czułam się jak za starych, średniodobrych czasów - on broi a ja się tłumaczę. Nie poszłam. Zadzwonił później czy może przyjść na chwilę no to pozwoliłam. Oczywiście cały czas przyłaził do mnie do kuchni, a ja pytałam czy przyjechał do mnie czy do dzieci, bo dzieci są w pokoju. I raz prosił żebym wróciła, a raz groził. Nie podobał mu się mój ton, więc powiedział że pieniędzy mi nie da, bo jestem wredna i nie chcę pójść z nim do pokoju. Potem powiedział, że chyba mnie zabije. Chciałam to nagrać, ale próbował mi zabrać telefon, bo chciał przejrzeć z kim piszę. Oczywiście robił to przy córce, ona się wystraszyła, że mi zrobi krzywdę. Potem było że kredyty braliśmy razem, że czemu ja go zostawiłam samego z tymi płatnościami, że on przecież dużo pracował i dlatego go nie było.. no takie pierdoły gadał, że poszłam myć podłogi w reszcie mieszkania. Wkurzył się że go zlewam i wyszedł. Oczywiście pieniędzy nie zostawił. Powiedział, że zabierze dzieci na weekend to im kupi co trzeba. I jeszcze groził, że ich porwie ze szkoły.. niech się z tego sądu wreszcie odezwą, bo nie wyrobię..

Zabko, odpowiadając Ci na posta.. cieszę się, że młoda poszła do poradni - podobało jej się i chyba poczuła, że może powiedzieć o swoich potrzebach bo zawsze jej wysłucham.
Co do rodzinnych przekleństw - u nas się sprawdza, bo ja jestem bardzo podobna do mojej mamy, a ona do swojej. I od pokoleń "pielęgnujemy" w sobie te same cechy, na które narzekamy tongue, ale nic się nie da z tym zrobić. I dzieci moje mają podobnie smile Jak to niektóre rzeczy się wgryzą, potem człowiek nie może się tego wyzbyć latami..
Cieszę się Twoim szczęściem, że sąd już działa w Twojej sprawie.. masz rację, te wszystkie formalności trwają strasznie długo, a dzieci bez pieniędzy bo tatuś ma w d*pie. U mnie też tak będzie, prawdę mówiąc sądzę, że nawet jak już mi te alimenty przynają, to nie będzie płacił..
Co do Haloween - u mnie się tego "święta" nie uznaje, wprowadzam dzieciaki w światów dawnych "dziadów", czyli naszej rodzimej tradycji. Młoda nawet obraziła się na mnie, bo dałam takim dwóm chłopcom po wafelku jak przyszli, no ale postarali się z ubiorem to dałam smile

Fajnie że dzieciaczki mile spędzają czas, moja ma jutro gościa zamówionego - koleżankę. Ale będą się wszyscy razem bawić smile

Trzymaj się również Zabko, do usłyszenia smile

92

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Eeeee?

Jak to się nie da nic zrobić z tym, na co narzekamy?????
Da sie - tylko trzeba naprawdę chciec!
Poprawić i swoje i otrzymane w spadku - dzieci życie!\

Crazy - bo pogroże paluchem! tongue

93

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

mój zawsze mi powtarzał że jestem do niczego. ze bez niego nie dam sobie rady. że jestem nikim itp. rzeczy. próbował w swoje gierki wciągnąć naszą córkę . chciał by  była przeciwko mnie. ból fizyczny i psychiczny odczuwałam na każdym kroku. z córką postępował inaczej. ( okradał ją z zasiłku rodzinnego). nigdy jej nie uderzył aż do czasu gdy córka podrosła na tyle by mieć odwagę wstawić się za mną i mnie przed nim obronić jak chciał mnie uderzyć.
jego zaskoczyła jej postawa ale i tak mimo tego dostało jej się za mnie. i tego było już dla mnie za dużo. szybko podjęłam decyzję o odejściu od niego. no i wreszcie się udało. córce powiedział że jest taka sama jak mamusia. córka po naszym odejściu od niego nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów.
trzymaj się Crazy;)))

94

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Alis, tak sobie myślę że i u nas by się tym wreszcie skończyło, bo jak się "kłóciliśmy", czyli on mnie wyzywał, córka zawsze mnie broniła. Niby on by dziecka nie uderzył, ale tyle się w nim zmieniło przez te lata, że nie jestem już pewna..

U mnie nadal nic sad Tzn on oczywiście nadal dzwoni i przeprasza, mówi że kocha i takie tam. Wiem, że wszedł mu komornik, albo ma zamiar wejść, na pensję. Kręcił coś w sprawie mieszkania - nie wiem czy komornik też się nim interesuje - raz twierdzi że już je zajął, innym razem mówi że jest ok. Proszę żebyśmy je przepisali na kogoś, ale on się nie zgadza - przepisze je na kogoś jeśli wrócę, inaczej niech je sobie komornik bierze!!!!! Nie umiem się z nim dogadać, on najchętniej mówi mi o tym, że go podniecam, że pokochałby się ze mną... jakie to jest żenujące!! Prosiłam o numer do komornika, żeby porozmawiać z kimś "normalnym", ale nie dał mi. Nie wiem już co robić.. Nie wrócę do tego mieszkania, ale chciałabym je mieć nadal, albo sprzedać, założyć dzieciom jakąś lokatę czy coś - ale on zrobi cokolwiek jeśli wrócę, inaczej nic nie zrobi. A mieszkanie jest nasze wspólne i bez niego nic nie zrobię.. Oczywiście pieniędzy żadnych, obiecuje ciągle że jutro, że po 10, że za parę dni.. a ja nie mam teraz pracy, szukam nowej.. wszystko zaczyna się sypać i jeszcze sąd nie daje znaku.. zwariuję chyba!

95

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

witaj Crazy;)
zastanawia mnie jedna rzecz czy można by było dowiedzieć się samemu jakiego mąż ma przyznanego komornika i się z nim skontaktować. wiem że każdy komornik ma przepisany swój rewir. tak przynajmniej jest tutaj gdzie ja obecnie mieszkam. może wystarczyłoby przejść się do najbliższej kancelarii adwokackiej i się spytać.
u nas np. też są darmowe porady . to też jest jakieś wyjście. w sprawie porady co do mieszkania musiałabyś skontaktować się z radcą prawnym. ( to on u nas prowadzi porady za darmo jest to jeden dzień za darmo)
u mnie np. z mieszkaniem jest taka sytuacja że ja jestem współwłaścicielką a mąż właścicielem. ja jeśli będzie to możliwe chcę swoją część przepisać córce. w sumie jak mi wiadomo po rozwodzie część mieszkania mi się prawnie należy.
spróbuj skontaktować się z radcą prawnym może on ci coś doradzi w kwestii mieszkania. warto spróbować. wink)))))

96

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj!

Crazy - Wy nie mieliście rozdzielności, więc za długi zaciągnięte w trakcie trwania małżeństwa jednak odpowiadacie oboje....? Tak w kwestii litery prawa i mieszkania. Nawet jeśli te zobowiązania były zaciągnięte poza Twoją wiedzą, to komornik i tak będzie chciał swoje ściągnać. Zależy ile tych długów - jaka kwota.
Obowiązywały rewiry, teraz już niekoniecznie. Jeśli Crazy wiesz z jakiego tytułu (z którego zobowiązania - gdzie zaciągniętego), to możesz skontaktować się z wierzycielem i zapytać przez którego komornika załatwia tę konkretną sprawę. Nie powinno być problemów z ustaleniem który to komornik i zgłoszeniem do niego w celu uzyskania informacji smile Tym bardziej, że skoro mieszkanie jest wspólne to masz prawo mieć wszelkie informacje na temat ewentualnego zajęcia... Skoro chwilowo bez pracy (życzę, żeby to było chwilowo), to spróbuj jak najszybciej się o to dowiedzieć - jeśli znasz wierzyciela.

O ile w pozwie napisałaś wniosek o ustalenie zabezpieczenia na poczet alimentów na czas trwania rozprawy (a nie tylko wniosek o ustalenie alimentów), to posiedzenie odbywa się niejawnie - więc najpierw dostaniesz postanowienie sądu.
Jeśli masz ustaloną sygnaturę akt (czyli Twój numer sprawy) swobodnie możesz zadzwonić do sekretariatu sądu, podac numer i zapytać, czy możesz uzyskać informację, kiedy odbędzie się posiedzenie w sprawie ustalenia owego zabezpieczenia - bo nie wiesz, kiedy się tego spodziewać. I najważniejsze, że alimenty mają pierwszeństwo przed wszelkimi innymi tytułami wykonawczymi, także, jak już dostaniesz zabezpieczenie czy decyzję w sprawie alimentów - wtedy nawet jeśli jego wynagrodzenie będzie zajęte przez komornika - Ty masz pierwszeństwo.

Inne pomijam smile Ja też bym nie słuchała smile

Crazy, czy Ty coś uzyskałaś od MOPS-u? Bo nie pamiętam czy Ty się tam zgłaszałaś po zasiłek, czy nie. Choć to żeby było....!

97

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Nasze mieszkanie jest nasze wspólne. I mimo że jest mało warte i maleńkie, zawsze to jakiś pieniądz i przydałby się dla dzieci.

Nie mieliśmy rozdzielności majątkowej, więc właśnie wiem że jego długi to moje długi, dlatego nie chcę występować o podział majątku, bo wtedy te kredyty też nam podzielą, a ja nie będę tego spłacać. Choć on oczywiście uważa, że powinnam, bo przecież brał kredyty na mieszkanie, żebym ja miała gdzie mieszkać, dla mnie to wszystko!! A jak mu mówię, że zamiast na mieszkanie wydawał na pierdoły, to pytał czemu go nie pokierowałam.. jak miałam go kierować jak nie wiedziałam że wziął kredyt? Ja myślę, że on naprawdę ma nie po kolei w głowie..
Wczoraj byłam po część rzeczy. Najpierw wyzywał, potem próbował mnie pocałować!! bo on mnie tak kocha, niedobrze mi się zrobiło! Powiedział że nie mam szukać nowego faceta, bo lepszy nie będzie..
Znów się dowiedziałam że od kogoś chciał pożyczać pieniądze, ciekawe jak długo będą do mnie docierały takie ciekawostki.
Ma dzieci, starszą dwójkę, dziś ma je przywieźć. Prosiłam go o pieniądze dla dzieci, powiedział że mi da i to mnóstwo, jeśli tylko wycofam pismo z sądu. Powiedziałam że nic nie chcę w takim razie..

98

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

witaj;)
jak widzę to mąż znęca się nad tobą psychicznie. to sadystyczne podejście do kobiety.
chyba każdy łajdak ma to do siebie że lubi poniżać. mnie mój mąż próbował zaszczuć. gdy widział strach w moich oczach czuł się jak pan i władca.
kto tego nie przeżył na własnej skórze to nie wie jak czuje się osoba krzywdzona.

99

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie po przerwie.

Chciałabym napisać, że u mnie coś się dzieje, ale nie... czekam na ten cholerny sąd i nie wiem czy się wreszcie doczekam!! Dostałam jakieś pismo, musiałam złożyć oświadczenie majątkowe i od nowa cisza.. W listopadzie mąż uraczył dzieci kwotą 200zł, a chwalił mi się że zarobił ponad 4tys - namawiał na powrót, że będę wszystko miała - a jak tak to niech się ochłapami pocieszę.. Znów mamy problemy, rodziców pieniądze się skończyły, teraz czekamy na moją wypłatę. Dzieci będą miały w tym roku bardzo skromnego Mikołaja sad ale nie da rady inaczej.
Do niego odzywają się wierzyciele, zaczął przebąkiwać o tym, żeby przepisać mieszkanie na kogoś. Ale chyba się nie zgodzę, mieszkanie jest na nas i chyba go nie zabiorą skoro długi są tylko na niego?
Widziałam się z teściem, to co mówił rozwaliło mnie zupełnie - przecież mój mąż był ideałem jak z nimi mieszkał, był pracowity, odpowiedzialny, zaradny - dopiero jak się usamodzielnił to mu odbiło. Czyli co, moja wina? Albo może mojej mamy, bo na początku mieszkaliśmy z moimi rodzicami? Najłatwiej tak na kogoś zwalić i mieć święty spokój..
A on.. raz dzwoni że kocha, raz grozi że dzieci porwie, raz proponuje seks i jeszcze mówi "przecież nikomu nie powiem" - żałosne to jest.
A ja chyba uczę się żyć samotnie - przestało mi to przeszkadzać i póki co jest ok. Zobaczymy co będzie dalej.

100

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

trzymam kciuki, u nas też skromny mikołaj albo jego brak ale cieszę się że nie ma przy mnie tego gadania, złości i alkoholu.

101

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

ja również trzymam kciuki;).
co do mikołaja to liczy się sama intencja . ja gdy borykałam się z mężem alkoholikiem to już od najmłodszych lat uczyłam swoja córkę co to jest wartość pieniędzy.  były lata lepsze i gorsze aż niestety przyszły wreszcie te najgorsze . teraz to już za mną.

102

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie po przerwie..
U mnie wiele się nie zmieniło. Z sądu dostałam pismo o zwolnieniu z kosztów sądowych. Po Świętach dostałam informację od znajomej że znajoma siostry jej mamy smile pracuje w sądzie, podobno rozmawiała z moją sędziną. Przyspieszą moją sprawę. Mam nadzieję że się uda!! Na pierwszą rozprawę mam przynieść wniosek o zabezpieczenie alimentów. Postanowiłam także zmienić separację na rozwód, ta sędzina twierdziła że rozwód w moim przypadku pójdzie szybciej. Chcę też ograniczyć mężowi prawa.
Nie był u dzieci chyba ponad miesiąc. Święta były chyba najgorszymi w moim życiu - on olał dzieci a do mnie wydzwaniał że jest sam, płakał, że jest głodny, że nie ma pracy.. A przecież ma rodziców, mieszka 3km od nich, mógł do nich pójść - zresztą wczoraj się dowiedziałam, że podobno był u brata na wigilii, czyli mnie okłamał po raz kolejny, chciał żebym uległa. Zaczął mi opowiadać że w domu ma siekierę, że nie panuje nad sobą - w sylwestra natomiast groził mi, że mi urządzi takiego sylwestra że popamiętam, że najedzie mnie z jakimiś bandytami.. Próbowałam nagrać rozmowę, ale nie mam jak - mam stary telefon który nie ma takiej funkcji, a nagrać na dyktafon nie zawsze zdążę. Ale mam smsy, mam też maila od znajomej która mieszka koło niego, że pożycza po ludziach pieniądze - czyli wciąż robi długi.
Mam nadzieję że szybko sąd się odezwie.

103

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

no to już coś. jak widać oni się nie spieszą. bo i po co?? tłumaczą się czasem jaki im przysługuje. oni mają czas. chore przepisy. ile to trzeba przejść by coś załatwić w sądzie. najważniejsze ze coś wreszcie ruszyło. teraz to może już być tylko lepiej. jeśli dostałaś zwolnienie z kosztów to jesteś na wygranej pozycji. mąż będzie musiał ponieść koszty a oni  już wiedzą jak z niego je wyegzekwować. co do samej sprawy to na pewno ja wygrasz. nie ma innej opcji.
pozdrawiam. trzymaj się;)

104

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Alis, mam nadzieję że wszystko jakoś łatwiej pójdzie. Dostałam telefon, podobno mam już termin - jakoś po 20 lutego!! Pisma jeszcze nie dostałam, więc czekam. Muszę zawieźć o rozwód i prawa rodzicielskie do rozprawy, żeby już na pierwszej o tym było. Mam jednak problem. On zaczął przebąkiwać że nie daje rady, że nie ma siły na życie bez nas więc wyjeżdża za granicę. Podejrzewam, że kłamie, ale zaczęłam się bać że sobie pojedzie, nie przyjedzie na rozprawę (wątpię żeby się zjawił) - co wtedy? Czy sąd w ogóle zacznie rozprawę jeśli go nie będzie? A co potem z alimentami? Jeśli sobie pojedzie i nie będzie mi płacił? Wątpię żeby w ogóle mi płacił, w piątek miał zapłacić kredyt, zarzekał się że zapłacił. Wczoraj już kręcił, że wpłacił połowę raty - czuję że znów kłamie!! Będę musiała sama to zapłacić, a żeby to zrobić wezmę pożyczkę, bo nie mam pieniędzy sad Jest coraz gorzej, jestem załamana tym wszystkim sad

105

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

witaj;)
co mi wiadomo sprawa może odbyć się bez niego ale chyba pod warunkiem że na pierwszej sprawie się nie stawi. w sądzie musisz wszystko powiedzieć od a do z czyli kawa na ławę. musisz domagać się alimentów powiedzieć o kredycie. sąd powinien wziąć to pod uwagę i prześwietlić jego zarobki rachunki np. kredyt
mój mąż by mi dalej nie płacić alimentów zwolnił się z pracy nie przewidział jednak tego że istnieje coś takiego jak Fundusz Alimentacyjny do którego złożyłam odpowiednie dokumenty oczywiście z orzeczeniem komornika o nieskuteczności ściągnięcia alimentów. myślał że jak córka jest już dorosła to jej się nie należą. zapomniał chyba że płaci się do tej pory kiedy dziecko się uczy czyli do 25 roku życia. taką nieprzemyślaną decyzją tylko sobie pogorszył bo fundusz po jakimś czasie zacznie z niego ściągać dług.
trzymam za ciebie kciuki. powodzenia. głowa do góry wink

106

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Cóż.. u mnie niestety nie jest lepiej. Po 4 dniach okłamywania mnie przyznał, że nie zapłacił raty, będę to musiała sama zrobić tylko nie wiem jak sad Nie wiem czy on ma pracę, chyba nie. Długi rosną, a on ma gdzieś. Wczoraj powiedział, że ma wszystko w dupie, że skoro go olałam ja i moja rodzina to mamy sobie sami płacić kredyt, że skoro dzieci zabrałam to mam sobie sama radzić. On ma gdzieś. Dzisiaj znów chce się godzić, przeprasza, prosi żebym przyjechała do niego porozmawiać. Czemu ja mam jechać? Przecież to jemu powinno zależeć, a ja mam jeździć? Nie zrobił przez te pół roku nic-zupełnie nic żebym się chociaż zastanowiła nad powrotem. I powiedział, że się nie zmieni dopóki ja nie wrócę, bo on sam nie da rady i muszę mu pomóc.
Czy ja mogę zastrzec że on ma prawo spotykać się z dziećmi tylko w obecności osób trzecich? Nie chcę żeby sam się z nimi widywał, jest niestabilny emocjonalnie a to dobrze nie wróży.

107

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

czy to nie zakrawa już na szantaż emocjonalny??? czy on ci aby nie sugeruje że bez niego nie dasz sobie rady? to żałosne. dobra rada- NIE PODDAWAJ SIĘ I BĄDŹ KONSEKWENTNA. GŁOWA DO GÓRY bo w sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;)

108

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie po przerwie..

czuję się w obowiązku niejako zakończyć moją historię - otóż od poniedziałku, 24 lutego, jestem szczęśliwą rozwódką!! big_smile
Dostałam rozwód na pierwszej sprawie. Mąż się nie stawił, nie zareagował na pismo z sądu. Moi świadkowie przyszli, ja złożyłam wszystkie dokumenty.. Było mi bardzo ciężko i płakałam na sprawie, sędzina i ławnicy byli zdumieni że wytrzymałam tyle czasu.. Nie mieli większych wątpliwości i ustalanie wyroku zajęło im ze 4 minuty. Dostałam rozwód zaoczny z całkowitym orzeczeniem winy męża. Alimenty po 400zł na dziecko, mimo że on nie pracuje. Ograniczono mu prawa, może widywać dzieci w parzyste soboty miesiąca od 10 do 18. Początkowo było mi przykro, że moje małżeństwo tak się skończyło, bo jestem przeciwniczką rozwodów - ale nie miałam wyjścia. Teraz cieszę się z tego że przerwałam swoje beznadziejne życie, że walczę o lepszą przyszłość.
Ja mam teraz pracę, w sklepie, ważne że można zarobić trochę grosza. Mąż wciąż męczy mnie telefonami, kocha mnie nadal i pyta nawet czy wyjdę za niego.. podpowiedziałam mu żeby skorzystał z pomocy specjalisty, bo ma jakieś problemy chyba.. Na dzieci cały czas nie łoży, nie płaci kredytu - ja to jakoś ogarniam.
Dziękuję wszystkim za wsparcie!!
Pozdrawiam smile

109

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Moje drogie,

jeśli ktoś jeszcze czytuje mój wątek - wiecie może jak wyglądają formalności z alimentami? Mam je przyznane, dostałam wyrok, ale jeszcze chyba 2 tygodnie muszę poczekać aż się uprawomocni, potem mam chyba poczekać miesiąc i mogę złożyć do komornika? Mój były nadal nie płaci, a mi coraz ciężej związać koniec z końcem.. Będę wdzięczna za odpowiedzi!

110

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

ja czekałam tylko dwa tygodnie i złożyłam papiery do komornika. po pewnym czasie komornik przysyła papiery z kwota którą będzie zabierał na koszt alimentów. czyli klauzurę wykonalności. gdy z jakiś względów nie może ściągnąć alimentów powiadamia ( ma na to 3 miesiące) można wcześniej się dowiadywać. wtedy wyrok i papiery o niewykonalności ściągnięcia alimentów ( orginały) składa się w Funduszu Alimentacyjnym.
pozdrawiam

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrzebuję wsparcia :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026