netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Potrzebuję wsparcia :(

110 odpowiedzi23 281 wyświetleńzałożony przez CrazyChild, 22.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrzebuję wsparcia :(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 111 ]

1

Temat: Potrzebuję wsparcia :(

Witajcie..
Strasznie się dziś czuję, mam ochotę płakać i wypłakać cały ból, jaki czuję..
Jestem mężatką od 8 lat, mam 3 dzieci (małych, od 2 do 7 lat). Od dłuższego czasu już nie układa się moje małżeństwo - mąż pracuje, spotyka się z kolegami, robi w sumie co chce. Wychodzi z domu kiedy chce i gdzie chce. Nigdy nie wiem gdzie jest i co robi, nie zapyta czy ja czegoś nie muszę zrobić - zakłada że jestem od tego, żeby siedzieć z dziećmi i tyle. Traci pieniądze, gra na automatach, codziennie pije piwo, częstuje nim także naszego 2-letniego syna (małe łyczki - bo mały lubi. Zawsze kiedy to widzę zabraniam, zabieram dziecko. Ale nawet boję się dzieci z nim zostawić). Wyzywa mnie od poje.., osłów pierd..., szmat, ku*ew, mówi do mnie zamknij ryja, wyp.. stąd i tego typu, nie zwracając uwagi że są w pobliżu dzieci. Dzisiaj szarpał mnie za ramię (boli mocno sad) bo nie chciał żebym oglądała program informacyjny. Nie przygotowałam mu obiadu, bo mnie zwyzywał i czułabym się jak ostatnia szmata gdybym jeszcze miała mu obiad pod nos podstawić.
Mam problem ze starszym synem (5 lat) bo dla niego ojciec to bożyszcze, staje po jego stronie sad Strasznie się wtedy czuję sad
Nie mam pieniędzy, bo nie pracuję. Mąż przynosi część pieniędzy, reszta znika. Ostatnio żyjemy za 4zł dziennie sad Ale po dzisiejszym dniu już wiem że muszę coś zrobić teraz. Chcę rozwodu, tylko nie wiem czy bawić się w orzekanie winy czy zrobić zwykły, bo chciałabym żeby był szybki. Boję się, że on nie będzie płacił alimentów, bo kredyty ja płacę - on ma to w d*pie. Chcę wynająć mieszkanie i znaleźć byle jaką pracę, byle by już tu z nim nie być.
Mamy mieszkanie malutkie, 34m2, na wsi. Sąd nam to podzieli? On mnie nie spłaci bo nie ma z czego a nie wiem czy by chciał sprzedać.
Jestem załamana. Czuję się zdeptana, zrównana z ziemią. Czuję się nikim.
Proszę tylko o wsparcie sad

2

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Weź rozwód, najlepiej z jego winy, niech on płaci (orzeczenie o winie łączy się z koniecznością zapłaty kosztów sądowych. Tak szczerze mówiąc to przy tych numerkach z alkoholem dla dziecka, szczególnie gdy mąż jest pod wpływem alkoholu, wezwałabym policję. Jeśli ktoś to zobaczy i zgłosi, to nie chciałabym być w twojej skórze.

Wiem, że to dość koszmarne rozwiązanie, ale może poszukaj na razie miejsca w Domu Samotnej Matki? Zachowanie twojego męża jest wystarczającą przesłanką ku temu, by takowe miejsce się znalazło... Nie wyobrażam sobie twego funkcjonowania we wspólnym mieszkaniu z bydlęciem. Mieszkanie możesz wywalczyć dla siebie, to jest naprawdę możliwe. On będzie musiał się wynieść. Alimenty są przyznawane wcześniej, przedprawą rozwodową, proponuję ci, byś od razu starała się o to, by pieniądze na utrzymanie były ściągane bezpośrednio z jego dochodów.

Poradzę ci to, co innym: poszukaj darmowego radcy prawnego, zawsze są tacy w mieście, lub udaj się do instytucji czy organizacji zajmującej się takimi sprawami.

Poważnie zwróć uwagę na syna zachwyconego ojcem, warto skonsultować się z jakimś pedagogiem, takie myślenie małego przecież dziecka może przynieść tragiczne wręcz skutki, szczególnie, że syn uważa zachowanie ojca za absolutnie poprawne, a nawet godne naśladowania. Zawalcz z tym ostro póki czas.

I po raz kolejny ci radzę, posłuchaj mnie, błagam, w przypadku złych zachowań męża, próbach przemocy, dzwoń po policję. W razie czego przy rozwodzie to też się przyda.

3

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziękuję za odpowiedź..
Chcę się wyprowadzić, bo to mieszkanie na wsi, a ja sama nie dam sobie rady z ew. remontami, piecem, ogrzewaniem itp. Poza tym to miała wioska i trzeba mieć samochód żeby się z niej wydostać - obecnie jednak nie mam samochodu i nie mam jak pojechać gdziekolwiek. Chcę wynająć małe mieszkanko, 1 pokój, zacząć od nowa. Potrzebuję tylko dużo siły.

4

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Witaj!

Kochana, wsparcie znajdziesz, bo napewno jest Ci potrzebne. O swoją przyszłosć i przyszłość dzieci należy walczyć smile

Przede wszystkim zacznij od złożenia wniosku o zabezpieczenie na poczet alimentów. Musisz mieć środki na Wasze życie.
Masz rodzinę - gdzieś bliżej lub dalej? Wiesz, o kilka rzeczy musiałabyś popytać, spotkać się z prawnikiem (w MOPSie mają też dyzury - za darmo, można skorzystać), potrzebna chwilka czasu, warto, żeby ktoś Ci pomógł, poradził gdzie szukać, pomógł przy dzieciach - choćby je dopilnując. Może mogłabyś przeprowadzić się do kogoś z rodziny - zawsze to odrobinkę niższy koszt?

Jeśli chodzi o rozwód - czy będziesz miała możliwość skorzystać z zeznań świadków, którzy widzieli zachowania Twojego męża? W Twojej sytuacji, z trójeczką dzieci, warto walczyć o to, by jednak rozwód został orzeczony z jego winy, skoro winny jest. Sądy nie są zdecydowanie chętne udzielania rozwodów przy małych dzieciach, a Ty musisz mieć argumenty by pokazać, że rozwód będzie akurat dobrym a może i najlepszym rozwiązaniem dla dzieci, ponieważ unikną niewłaściwych, patologicznych wzorców. Wiesz, mąż ewidetnie może zaprzeczyć, że kiedykolwiek młodszemu dziecku dał posmakowac piwo... Może zaprzeczyć, że kiedykolwiek niewłaściwie się odezwał, czy że Cię szarpał. Skoro piszesz, że potrzeba Ci mnóstwo siły, to rozumiem że bardzo Ci ciężko i napewno fakt, że ktoś zdecydował by Cię wesprzeć w sądzie bardzo by Ci pomógł.

Odzywaj się Crazy do nas! Nie jesteś sama smile

5

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziękuję zabko, właśnie takiego wsparcia oczekuję..
Chce mi się płakać, ale nie mogę, nie wiem czemu. Boję się, że znów wybaczę, że znów dla "dobra" rodziny będę to znosić, tym bardziej że mąż dzisiaj zachowuje się jakby nic się nie stało. Ale chyba jestem już tym razem na tyle silna, żeby odejść. Najważniejsze teraz to znaleźć pracę, a potem mieszkanie i odejść. Muszę dopracować mój pozew i złożyć go jak najszybciej.
Boję się, że dzieci będą mnie obwiniać o to wszystko, że będą miały mi za złe że mieszkamy bez taty.. a najbardziej boję się samotności.

6

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Odpowiedź jak to wpływa na rodzinę masz w zachowaniu synka. Dziewczyny dobrze prawią.
Uciekaj od niego. Poradzisz sobie. Trzymam kciuki za Ciebie.

7

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Nagrywaj go znajduj swiadków jak Cie traktuje, jak rozwód o jego winie będzie masz prawo i na siebie alimenty brać,nie daj się temu chamowi(skąd ja to znam)i mały złe wzorce ma i już je na piedestale stawia ratuj siebie i dzieci dasz radę, będzie ciężko ,ale poczujesz ulgę.

8

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

A więc. tak czesto sie slyszy ch.ce szybkiego._rozwodu ..czemu masz o to nie walczyć??!!

9

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Mimo wszystko staraj się w takich okropnych sytuacjach wzywać policję, w przypadku siniaków, szarpań, idź na obdukcję. Takie dowody są lepsze niż świadkowie, którzy często, nawet gdy pierwotnie zgodzą się zeznawać, mówią, że nic nie widzieli, nic nie słyszeli, mają swoje życie, itp.
Według mnie zabezpieczaj się na wszelkie możliwe sposoby, nie licz tylko i wyłącznie na świadków, bo różnie może się to skończyć.

10 Ostatnio edytowany przez CrazyChild (2013-08-24 13:05:20)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Wyjechałam do rodziców na kilka dni, chcę psychicznie odpocząć od tego wszystkiego, a zwłaszcza uwolnić się od jego obecności. On wczoraj mnie zagadywał, jak byłam w mieście to wydzwaniał, wypytywał gdzie jestem i co robię, nie dawał mi spokoju. Dzisiaj też dzwoni, udaje że się martwi o nas. Ja miewam momenty gdy myślę, że zapomnę, że wybaczę, przecież w każdym małżeństwie są gorsze chwile.. ale przekonałam się już, że mogę tak wybaczać w nieskończoność, bo lepiej nie będzie. Czuję, że jeśli bym mu wybaczyła, to kolejnego zawodu nie dam rady przetrwać. Jestem strasznie smutna. Nie umiem myśleć o niczym innym. Rodzina zawsze była dla mnie wszystkim, chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale nie z nim, nie wyobrażam tego sobie. Boję się też samotności. Mam tylko 30 lat i ciężko mi z myślą, że do końca życia będę sama..
Boję się jak na to zareagują dzieci, że będą mnie obwiniać, że nie staną po mojej stronie. Nie wiem jak to jest w sądzie, jak zrobią jakieś badania to dzieci na pewno powiedzą, że mama na nie krzyczy, że zakazuje, a tata jest dobry. Jeśli zabiorą mi dzieci nie będę miała po co żyć. Jestem w strasznej rozsypce, jakby mój świat się skończył, załamał..

11

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

W sądzie przy rozwodzie nie ma żadnych badań na dzieciach. Jeśli jednak się zastanowisz, to zrozumiesz, że psycholog pyta też "dlaczego?". Jak myślisz, co ponyśli psycholog, gdy dziecko powie, że tatuś daje maluszkowi łyczka piwa "bo mały lubi", a niedobra mamusia złości się i zakazuje? Albo gdy dziecko powie, że tata szarpie mamę, a ona wtedy jest zła i krzyczy na ojca? Czy to naprawdę na twoją niekorzyść? Przemyśl to obiektywnie.

12

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Wczoraj rozmawiałam z rodzicami. Pierwszy raz płakałam. Nie mogłam się uspokoić, dzisiaj mam strasznie opuchnięte oczy..
Rodzice chcą, żebym tu została na razie. Mama mówiła, że spodziewała się tego, że kiedyś nie wytrzymam i czekała tylko kiedy to będzie. Nie powiedziałam że mnie szarpał, że wyzywał, że grał na automatach - chyba by jej serce pękło. Dowiedziałam się natomiast, że jak mieszkaliśmy kiedyś z rodzicami to mąż pożyczał pieniądze po sąsiadach.
On mi pisze że nas kocha, że tęskni, a ja już nic nie czuję. Kocham jakieś wspomnienie, a w zasadzie wycinki wspomnienia, bo tych dobrych chwil było niewiele.
Co do dzieci - teraz potrafią odebrać dzieci z byle jakiego powodu, dlatego się boję. Starszego syna też częstował piwem, ale on sam odmawiał bo "nie lubi" i tu nadzieja że by powiedział jak było.
Nie wiem co będzie dalej. Boję się że mąż będzie nas męczył telefonami, przyjeżdżał, albo że coś sobie zrobi i wszyscy będą obwiniali mnie.
Córka (7 lat) słyszała niechcący rozmowę, płakała ale jakoś to przyjęła, nie uważa rozwodu za coś strasznego - dużo o tym słyszała i wie, że tak można żyć, że cały czas ma tatę który ją kocha - to jej słowa. Jej najlepsza koleżanka ma innego tatę i córka widzi, że koleżanka jest szczęśliwa.

13

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Czyś ty już całkiem obłędu dostała??? Dzieci nie zabierają z byle powodu! Nasłuchałaś się bajek, może pomyliło ci się z legendami o jugendamcie? Jeśli naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia jako matka, to nie masz się czego bać. Załącz logikę i pomyśl: co byłoby lepiej ocenione - życie dzieci w toksycznej rodzinie, z ojcem ze skłonnościami do agresji i częstującego dzieci piwem, czy z matką, która chce im zapewnić najlepszy byt, jaki tylko może? No? Znasz odpowiedź.

Nie rozumiem, dlaczego tak się boisz oceny swego macierzyństwa. Masz sobie coś do zarzucenia? Mam nadzieję, że nie.

14

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
annasweet napisał/a:

Czyś ty już całkiem obłędu dostała??? Dzieci nie zabierają z byle powodu! Nasłuchałaś się bajek, może pomyliło ci się z legendami o jugendamcie? Jeśli naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia jako matka, to nie masz się czego bać. Załącz logikę i pomyśl: co byłoby lepiej ocenione - życie dzieci w toksycznej rodzinie, z ojcem ze skłonnościami do agresji i częstującego dzieci piwem, czy z matką, która chce im zapewnić najlepszy byt, jaki tylko może? No? Znasz odpowiedź.

Nie rozumiem, dlaczego tak się boisz oceny swego macierzyństwa. Masz sobie coś do zarzucenia? Mam nadzieję, że nie.

Mam sobie do zarzucenia tyle ile każda matka - wciąż mi się wydaje że jestem niezbyt dobra. Ale jeśli chodzi o cokolwiek niezgodnego z prawem czy przemoc wobec dzieci - absolutnie nic takiego nie ma miejsca.
Ostatnio słyszałam o tym, że dziadkom chcieli zabrać wnuka, bo za dużo ważył - dlatego się boję, że jakaś pierdoła zaważy, bo ktoś będzie nadgorliwy.

Dzisiaj dzwonił, pyta się wciąż kiedy wrócę. Jak mu mówię że nie wrócę zachowuje się jakbym żartowała. I to jego "no dobra, przepraszam".. co to ma być?? Szłam akurat na spacer z całą trójką, a on chciał rozmawiać tylko ze średnim synem.. reszta go chyba nie obchodzi..

15

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Ja ci proponuję kupić nową kartę telefoniczną. Ogranicz kontakty do minimum.
Co do spotkań z dziećmi, zapowiedz mu, że będzie mógł o to poprosić sąd, on ma do tego oczywiście prawo, ale oceniając na podstawie tego, co piszesz, może warto starać się o ograniczenie praw rodzicielskich? To dla dobra dzieci.
Jeśli wszystkie otyłe dzieci byłyby zabierane rodzicom, to nie byłoby wystarczającej ilości miejsc w domach dziecka i rodzinach zastępczych. Nie koncentruj się na pojedynczych przypadkach. Ty jesteś dobrą matką. Inni też to zobaczą! Masz siłę, by przerwać to koszmarne pasmo upodlenia! Wierzę w to! Naprawdę!

16

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Chciałabym żeby nie dzwonił, ale wciąż się obawiam że oskarży mnie o utrudnianie kontaktów z dziećmi. Powiedziałam jednak o wszystkim mamie, o szarpaniu, wyzwiskach i grach. Mama jest absolutnie zdecydowana, żebym tu została, bo nie mam już do czego wracać i to jest prawdą, sama to wiem. Muszę w tym tygodniu przepisać dzieci tu do szkoły i załatwić meldunek, czeka mnie straszne dużo formalności.
Nie wiem co będzie z alimentami, mąż ma umowę na najniższą krajową więc chyba na zbyt wiele liczyć nie mogę. Szukam pracy i mam nadzieję szybko coś znaleźć, bo na początku miesiąca mam ratę do zapłacenia, a wątpię żeby mąż się poczuwał do tego kredytu, mimo że braliśmy go na łatanie zaległości z kredytów, które wziął bez mojej wiedzy.
Nie wiem czy to normalne, ale nie czuję żalu że od niego odchodzę. Czuję tęsknotę za naszym domem, za ogródkiem, krzewami owocowymi.. a poza tym nie czuję smutku, ale czuję się wreszcie wolna.

17

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

CrazyChild.
Posłuchaj.
Być może to, że myślisz, że nie jesteś dobrą mamą wynika z tego, że nie takiego losu dla dzieci chciałaś? Że jesteś świadoma czym dla dzieci jest rodzina, ale jednocześnie wiesz, że nie każda rodzina, tylko taka, w której wszyscy czują się bezpiecznie.
Jeśli rodzice chcą, abyś została z nimi, to myślę, że to bardzo wazna i rozsądna opcja.
Nie wiem, gdzie mieszkają, chyba nie pisałaś. Rozumiem Twój smutek i Twoje obawy. Rozumiem, że czujesz się źle z tą świadomością. Jeśli możesz - przeszukaj wszelkie ośrodki wokół, czy masz możliwość skorzystania z porady psychoterapeuty. To nie jest nic zdrożnego. Sama widzisz, że obawiasz się, że wrócisz do męża i będzie to miało negatywne skutki dla Ciebie i dzieci. Szczególnie, że napisałaś nam o jego postępowaniu i wiemy, że to jest przemoc.

Crazy.
Niecały rok temu czułam się ta niedobra, ta najgorsza, ta która pozwoliła, by jej małżeństwo się rozpadło. Niekt mnie nie szarpał, nie, to nie o to chodziło. Czułam, że pewnie powinnam była zrobić jeszcze więcej a tego nie zrobiłam. Że wina jest po mojej stronie nawet - bo przecież ja jestem taka nieodpowiedzialna, niekonsekwentna, taka mało inteligentna, taka pusta. Kompletnie odrzucona. Bo przecież gdybym była "lepsza", to on by chciał ze mną być. I z dziećmi. Wzięłabym wtedy na siebie każdą winę, choć czułam wewnątrz, że tak nie jest. Czułam się winna, bo czułam, że dla moich dzieci - jak dla dzieci w ogóle - rozpad rodziny to naprawdę ciężkie przeżycie. Na szczęście poszłam na terapię, zależało mi po prostu na dzieciach. Starsza córka też chodzi od paru miesięcy. Nie czuję się winna. Nie czuję się głupia ani najgorsza. Wiem, że jestem dziecięco naiwna i ufam ludziom, bo uważam, że jeśli ktoś coś mówi, to wie co mówi i mówi coś, czego jest pewien. Traktuję świat wg siebie smile Ale to jaka ja jestem, nie oznacza, że wszyscy ludzie są tacy sami, jak ja smile

Po takich Twoich przeżyciach, powinnaś znaleźć dla siebie siłę - w sobie. Czasem trudno znaleźć ją samemu. Dzieci są ogromnym motywatorem, ale kiedy rozpada się rodzina, dzieci zasadniczo najczęściej "gloryfikują" tego rodzica, który z nimi nie mieszka - bo im go brakuje. Po prostu - a nie dlatego, że ten drugi rodzic "jest lepszy". Dzieci podświadomie zrobią wszystko, by być razem z obojgiem rodziców. Będą na swój dziecięcy sposób wywierać na jednym czy drugim rodzicu nacisk. I niestety - bardzo często obwiniają same siebie - że może gdyby zrobiły coś jeszcze, to rodzice by byli razem z nimi. Bo wiesz, jaki jest świat dziecka od narodzin smile Kiedy dziecko się rodzi, najczęściej oboje rodziców ma zawsze obok siebie. I dla dziecka jest niewyobrażalne, że ono miało by osobno z którymś z rodziców. Bez względu na to, czy i jaką rodzic dziecku krzywdę wyrządza. Dziecko wierzy rodzicom bezgranicznie i nie traktuje czynów rodzica jako krzywdy. Bo kocha rodzica, bo rodzic jest najważniejszey, bo dziecko nie wie jeszcze, co jest w życiu dobre a co złe. Ono się dopiero tego uczy - i to właśnie od rodziców! Jeśli dziecko widzi szarpanie się rodziców, jeśli dziecko jest częstowane alkoholem, jeśli dziecko jest uczone że jedno z rodziców w tajemnicy zaciąga finansowe zobowiązania a drugie za to płaci i płaci za to cała rodzina "mając mniej" - to jakie ono ma normy zachowania? Co to dziecko uważa za normalne? Jaki to dziecko ma obraz rzeczywistości i jaką przyszłość? Jak będzie postępować w przyszłości wobec swojego dziecka? Wobec swojego partnera?

Pomyśl Crazy. Zrób wszystko dla siebie i dla dzieci - dla ich przyszłości smile
Jesteś jeszcze młoda smile Ja też mam trójeczkę, ale zdecydowanie więcej lat smile
Bardzo się cieszę, że masz wsparcie swoich rodziców smile

Buziaki smile

18

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dokładnie, wcześniej już wszystko co chciałam napisać napisane smile Myśl o sobie i dzieciach. Zobaczysz ze wszystko będzie dobrze.

Trzymam kciuki smile

19

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Moja droga, jeśli chodzi o kredyty, to radzę ci iść do banku i wytłumaczyć sytuację, może zgodzą się na zawieszenie spłaty na pewien czas (wiem, że to możliwe, do trzech miesięcy, jednak to bank podejmuje decyzję), możesz też starać się o restrukturyzację kredytu, łączy się to ze znmiejszeniem raty. Ja miałam taką sytuację w Polbanku, rata zmniejszyła się ponad dwukrotnie, a przez pierwsze dziewięć miesięcy płaciłam tylko kilkadziesąt złotych. Oczywiście koszty nieco się zwiększą, ale musisz tego spróbować. Lepsze to, niż zaległe zadłużenie. I najlepiej idź tam natychmiast, jeszcze przed terminem spłaty kolejnej raty.
Kup nową kartę, to nie jest ograniczenie kontaktów z dziećmi, przecież z dziećmi to on przez telefon nie rozmawia, a możesz stwierdzić, że podczas rozmów z mężem czujesz presję z jego strony, tzw. branie na litość, tracisz psychiczną równowagę, a, co jak co, tego ci teraz potrzeba.
Meldunek to nie jest wielka formalność, nie wymaga wielkich starań. Nie martw się tym.
Cieszę się bardzo, że masz wsparcie rodziców. Oni nie dadzą się złapać na słodkie przeprosiny, więc jeśli będziesz miała chwile zwątpienia, pomogą ci odzyskać zdrowe spojrzenie na rzeczywistość.

20

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko,

właśnie o dzieciach myślę decydując się na ten krok. Uważam, że skoro je na ten świat sprowadziłam, to powinnam zrobić wszystko, żeby im się tu żyło dobrze. A w domu dobrze nie było. Tatę widywali przez 1-2 dni w tygodniu, bo wyjeżdżał jak spali i wracał jak spali. Nie pracował przez cały ten czas - co robił - nie wiem. Wiem, że spotykał się z kolegami, spał sobie w ciężarówce, jeździł na swoje automaty, a o dzieciach nie myślał. Ja chciałam żeby dzieci mogły korzystać z zajęć dodatkowych - córka (7 lat) bardzo lubi tańczyć, zapisałam ją do takiej małej szkółki, pani była nią zachwycona, a mąż miał do mnie wyrzuty że trzeba dzieciaka wozić. Syn starszy jest bardzo skoczny, zwinny i ma mnóstwo energii - myślałam o gimnastyce, akrobatyce, ale męża to w ogóle nie obchodziło. Chciał żeby byli kolejnymi młodymi ludźmi ze wsi, po zawodówce, bez perspektyw. A ja chciałam czegoś więcej. Żeby poza siedzeniem w piaskownicy czy łażeniem po wsi z kolegami, mogli robić coś więcej, co sprawia im przyjemność i co da im jakieś szanse na przyszłe, lepsze życie. Sama skończyłam studia i wiem, że to już dziś nie wystarczy, że trzeba zajmować się wieloma dziedzinami, dokształcać się..
I obraz rodziny dzieci też miały spaczony, ile razy prosiłam "wynieś śmieci, umyj naczynia".. żeby oni widzieli że tata też się zajmuje domem - żeby moja córka miała dobry obraz mężczyzny i jego roli w domu, a synowie umieli w przyszłości pomóc swoim żonom. Ale nie, po co. Na wiosce przecież faceci pół dnia stoją pod sklepem a kobiety siedzą w garach i mopach od rana do nocy. Nie przeszkadzało mi mieszkanie na wsi, bo to było moje marzenie. Ale przeszkadzała mi stagnacja, cofanie się, nie robienie niczego żeby polepszyć swoją sytuację. Męża nie ruszał płacz dzieci gdy prosiły o wafelka, a mnie serce pękało. Dlatego jak się dowiedziałam że on gra i traci nasze pieniądze, powiedziałam że to już jest koniec i trzeba ratować siebie i dzieci.

Dziękuję za wsparcie, jak mogę się tu wygadać i usłyszeć dobre słowo jest mi o wiele lżej.

21

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

smile

Wiesz, bo czasem w życiu jest tak, że mimo iż wewnątrz wiemy, że myślimy mądrze, to "samotne" myślenie doprowadza do tego, że najszybciej zaczynamy wątpić właśnie w siebie, w swoje zalety, wzorce i własny rozsądek. Dlatego napisałam o terapii - bo przed Tobą, jak przed każdą osobą, która formalnie musi przejąć pełną i nieograniczoną odpowiedzialność za swoją rodzinę - za siebie samą i dzieci - jeszcze pewnie nie jedna chwila zwątpienia w siebie. Napewno wsparcie rodziny będzie dla Ciebie najważniejsze, szczególnie że to najbliższe osoby smile Bardzo mocno i jak najlepiej Wam życzę smile Zresztą, jak sama zapewne i tak dobrze widzisz - jest nas wiele smile Bardzo zależy Ci na dobru i rozwoju dzieci i to widać smile Wiesz, czym jest odpowiedzialność i konsekwencja i to też widać w Twoich rozterkach - właśnie smile Bo tylko człowiek "niefrasobliwy" do cna - zakładając rodzinę nie myśli i nie widzi konsekwencji swojego zachowania i własnych zaniechań lub działań smile Każdy popełnia błędy, ale nie kazdy chce i stara się wyciągnąć z nich wnioski.

Mnóstwo buziaków dla Was smile

Myślisz jak postąpić ze szkołą aktualnie? Bo za tydzień nowy rok szkolny?

22

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Aniu, dziękuję za rady - z kredytem jeszcze poczekam, bo mam kilka dni i może uda mi się uzbierać wymaganą kwotę. Oczywiście wiem, że meldunek to nie jest nic trudnego, ale sama ilość papierkowej roboty jaka mnie czeka (wymiana dowodu, prawa jazdy, zmiana adresu w banku itp) mnie przeraża, bo strasznie nie lubię biurokracji. Co do słodkich przeprosin - wczoraj właśnie mówiłam mamie, że jest mi wstyd za siebie samą, bo zdarzało mi się myśleć że dobrze by było gdyby coś mu się stało, że miałabym wreszcie święty spokój. To okropne do jakich myśli mnie doprowadził mój własny mąż.. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że jego przeprosiny nic nie dadzą, bo już tyle razy to słyszałam i nic z tego nie wynikło. A rodzicom to ja się nie wypłacę do końca życia za pomoc jaką mi okazali.

Zabko, jeśli chodzi o dzieci - staram się jak mogę. Tak bardzo ich pragnęłam i tak często myślałam o tym co będę mogła im dać, żeby chociaż mogły szczęśliwie przeżyć każdy dzień. Ja tak zostałam wychowana, rodzice starali się zapewnić nam różne zajęcia, żebyśmy mogli rozwijać swoje pasje. Mój mąż natomiast został wychowany na zasadzie "ubrać i nakarmić" i taką samą zasadę chciał wprowadzić w domu. Ja myślę wciąż o jakimś zabezpieczeniu dzieci, odłożeniu im chociaż kilku tys żeby mogli sobie mieszkanie wynająć czy odłożyć na lokatę, a mąż zupełnie się takimi rzeczami nie przejmował. Wolał sobie kupić podświetlaną tablicę do samochodu ze swoim imieniem (!)
Co do szkoły - rozglądałam się już tutaj, teraz jestem w mieście i jest tu kilka szkół, bo u nas na wsi jest tylko jedna. W najbliższych dniach będę przepisywać córkę, muszę też zapisać syna do przedszkola.

23

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Formalności związane z meldunkiem (dowód, prawo jazdy, bank) to naprawdę niewiele pisaniny, gorzej z czekaniem w urzędach smile Ale pomyśl, że mogłoby być gorzej, gdybyś zakładała działalność gospodarczą, to dopiero szał biurokracji wink wink wink
Wiem, że wzbraniasz się przed tym, ale musisz wciąż pamiętać o kwestiach formalnych w swoim życiu, o tych wszystkich papierkach, dokumentach... Ale to też dla dobra dzieci.
Składaj szybko pozew rozwodowy, a potem tak go wdepcz w ziemię, żeby nawet plama nie została!!!

24

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Podświetlaną tablicę??????

No dobrze, ja już o tej porze mam ograniczoną zdecydowanie percepcję, ale Crazy... smile U rodziców masz meldunek - uwierz mi, z tym akurat wypełnianiem papierków jest najobszerniej. Dowód czy prawko to pikuś wink W porównaniu smile Akurat nie mam meldunku, więc wymiana szybko poszła. Życzę szybkiego załatwienia szkoły i przedszkola - jakby co, złóż najpierw pozew o zabezpieczenie na poczet alimentów a potem z kopią tegoż wniosek do przedszkola. I spróbuj  w Mopsie.
Im więcej piszesz, tym więcej widzę, że masz ogromne wsparcie w swoje rodzinie i w tym, w jakim duchu rodzice Cię wychowali. Bazuj na tym kobietko smile Dobrze myślisz smile Myślisz rozsądnie smile Nawet godzina tańca dla dziecka nie ma porównania do 10 kebabów rodziców "na mieście" smile Nie mówię o czym innym wink

25

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabka, tak, podswietlaną tablicę z imieniem i nazwą miasta. Dla niego posiadanie takich pierdół zawsze było ważniejsze, nie potrafił sobie czegoś odmówić jak chciał to mieć.

Słuchajcie, najpierw muszę załatwić meldunek, a potem odwiedzić milion miejsc z MOPSem włącznie, bo u siebie miałam opłacane obiady dla dzieci, więc tu też muszę to załatwić, potem rodzinne i tego typu rzeczy..

Dzisiaj dzwoniłam zapytać kiedy w końcu będą pieniądze, powiedziałam po raz kolejny że nie wracam, powiedział że dzieci mają wrócić do domu i go to ch*j obchodzi że ja nie chcę wrócić. Nadal nie przyjmuje tego do wiadomości, a ja z dnia na dzień coraz bardziej wierzę w to, że to co robię ma sens.

26

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Działaj smile Dużo energii życzę smile I serdecznie pozdrawiam oczywiście smile

27

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Jestem załamana. Mąż nie dość że nie przesyła mi żadnych pieniędzy to jeszcze wypłacił rodzinne, nie mam żadnych pieniędzy. Dzieci idą do szkoły bez książek. Rodzice mnie utrzymują a mi jest wstyd że tak wyszło i mam opory przed jedzeniem, żeby rodziców nie "objadać".. czuję się strasznie, nie wiem co robić. W piątek składam pozew o rozwód, alimenty i podział majątku, ale i tak będę musiała czekać na jakiekolwiek pieniądze.. szukam pracy, byłam na jednej rozmowie - mam nadzieję że jakoś się ułoży.
Póki co jestem w zupełnej rozsypce.

28

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Odpowiadam jako jeden z tych.... nie bylo u mnie kolegow...gierek..itd..ale praca..praca praca...czyli zero zycia w rodzinie...teraz nie ma rodziny siedze sobie sam i czekam na dzien w ktorym pobede z dziecmi...przyszlo za pozno...tak wiec zostaw go na jakis czas...miesiac przerwy bez dzieci....bez kontaktu...

29

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Nigdy nie miałam męża, ani dzieci i raczej nic Ci nie doradzę w kwestii załatwiania rozwodu, ale.. Mój tata ma problem z alkoholem. Wychowywałam się praktycznie bez niego. Mieszka osobno. Jestem wdzięczna losowi że tak się stało. Dzieci bardzo potrzebują obojga rodziców, ale kiedy jedno z nich je krzywdzi, lepiej żeby trzymać je z daleka. Nie wiem kim byłabym, gdyby ojciec mnie wychowywał, ale jestem w stanie się domyślić. Widzę to też na przykładzie starszego rodzeństwa. Więc bądź silna, walcz o swoje dzieci, chroń je przed złymi wzorcami, przed przemocą, przed nałogami. Wierzę że Ci się uda i bardzo podziwiam Cię za siłę do zmian. Trzymam kciuki!!

30 Ostatnio edytowany przez Matrix (2013-08-28 23:58:51)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

CrazyChild, a może zajmij się jakąś pracą dorywczą - sprzątanie, mycie okien, korepetycje, póki jeszcze nie znalazłaś pracy i nie masz alimentów od męża? A może masz coś, co mogłabyś sprzedać - np. biżuterię, książki i zdobyć choć trochę pieniędzy?

31

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Żaden wstyd złozyc wniosek do MOPS, w Twojej sytuacji dostaniesz pomoc na pewno. To są nasze podatki i otrzymują zasiłki cyganie i nieroby, alkoholicy i lenie śmierdzace! bez dwóch zdań i nawet sie nie zastanawiaj tylko jutro idz i złóz papier, opisz w jakiej jestes sytuacji i ze pilnie potrzebujesz pomocy, zaden wstyd, zadne upokorzenie, sama korzystałam jak byłam bardzo młoda, mąż nie miał pracy a dwójka dzieci była na świecie.... poza tym w MOPS są i prawnicy i psychologowie, sama rozmowa z opikunką da Ci wsparcie i świadomość, że nie jestes sama.
Podniesiesz sie z tego, dasz rade, a na dziś idź i skorzystaj z pomocy!
jedno co mi jeszcze przyszło do głowy to rozdzielność majątkowa, ze nie odpowiadasz za jego długi, te co do rodzielnosci zostały wziete sa niestety na pół, ale z chwilą złozenia dokumentów w sądzie juz nie odpowiadasz za jego ewentualne nowe długi..
O wszystko możesz pisać w sądzie o zwolnienie z kosztów, druki do pobrania w biurze podawczym sądów rejonowych..
Powodzenia smile

32

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy - masz rację, przy takim postępowaniu, kiedy ta osoba ewidentnie się "mści" za Twoje "nieposłuszeństwo" - jak najszybciej składaj pozew o zabezpieczenie na poczet alimentów - i koniecznie opisz, co właśnie zrobił też - jako argument do przyśpieszenia wydania decyzji! Do MOPSU natychmiast trzeba iść.
A jeść Crazy? Ranyyyy! To są Twoi rodzice! Gdyby oni byli w potrzebie - czy Ty byś o nich nie dbała????? Przepraszam, czy to chodzi o jedzenie, żebyś miała siłę i zdrowie na zajęcie się wszystkim, na opiekę nad dziećmi, na pracę - czy że zażyczyłaś sobie może polędwicę wołową 3 x dziennie!!!!?
Ja rozumiem, że uważasz, że jesteś dorosła i Ty powinnaś wraz z mężem zapewnić wszystko rodzinie. Ale zwróć uwagę na sytuację, że mąż jest człowiekiem kompletnie nieodpowiedzialnym, jesteś w sytuacji ekstremalnej wręcz - NA  SZCZĘŚCIE  MASZ  BLISKICH!!! Przecież jak uda Ci się wszystko w końcu pozałatwiać - to odwdzięczysz się rodzicom, na razie przecież wystarczy że podziękujesz i przytulisz się do rodziców! Bądź szczera wobec siebie i otoczenia - a co masz zrobić????? Masz troje dzieci, jesteś mamą, nie masz zaplecza, pracy w tej chwili, chcesz w końcu zadbać o bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój dzieci! Przecież jak już będziesz miała z czego, to będziesz sama gotować, robić zakupy, dbać? Prawda?

Przy Twojej sytuacji to jak już dostaniesz wyrok z zabezpieczeniem na poczte alimentów to od razu składałabym także wniosek o tzw. mieszkanie komunalne. Mało ważne że można i 10 lat czekać. Ale dzieci są małe. Warto złożyć natychmiast. Może do kościoła też się przejść? Nie wiem, u mnie akurat niedaleko w kościele jest super świetlica dla dzieci, organizują dzieciom dodatkowe zajęcia, pilnują przy lekcjach, zabierają dzieciaki do kina czy na basen. Pewnie i jakaś inna pomoc też jest, bo proboszcz bardzo dba o swoją parafię, z tego co widziałam. Nawet 3 lata temu otworzyli pierwszy oddział przedszkolny, a w tym już są 4 oddziały smile Piękny plac zabaw dzieci mają smile Czemu nie spróbować wszędzie gdzie się da? Przecież Ty przy swoich obecnych dochodach to spokojnie dostaniesz z Mopsu choćby tę odrobinkę (bo mało wypłacają) na wyprawkę szkolną...

Ale już - śniadanie i do dzieła, Crazy!!!!! smile

33

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Moi drodzy,

dzisiaj mąż dzwonił, pytał kiedy wrócę, co z dziećmi.. czy dam mu ostatnią szansę, że przecież on mnie kocha.. Teraz czuję, że dobrze zrobiłam, ale strasznie mi żal tych lat i jestem wściekła na niego, że z jego winy straciłam rodzinę. On już tak przepraszał, już było to wszystko - mówienie że mnie bardzo kocha, że tęskni.. a teraz czuję, że on dzwoni bo nie ma obiadu, nie ma porządku w domu - tego mu najbardziej brakuje, to jest jego "miłość". Ja już wiem że on się nie zmieni i dlatego nie wrócę, bo nie będę dzieciom mieszać w głowach. Przecież możemy żyć normalnie, może odwiedzać dzieci - ale dzisiaj powiedziałam mu, że najpierw chcę zobaczyć pieniądze, bo inaczej dzieci nie zobaczy.
Zapisałam dzisiaj córkę do szkoły, dla syna nie mogę znaleźć miejsca w przedszkolu i mam dzwonić po początku roku szkolnego, może gdzieś się zwolni miejsce. Jutro rodzice mają lekarza, więc z pozwem pojadę w poniedziałek, przez weekend go dopracuję.
Starszy  syn dzisiaj się dowiedział że tu zostajemy, płakał i pytał czemu nie wrócimy do domu - powiedziałam mu że tu mamy co jeść, że jest tu szkoła i że dziadkowie nam pomagają, że w domu było źle, że bywał głodny.. na szczęście zrozumiał to i się uspokoił. Nie do końca wiem jak mam z dziećmi o tym rozmawiać.

34

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dran to Dran ..trzymaj sie ....tez mam dwojke.dzieciakow musialem sie wyprowadzic..zostawilem wszystko...ale dzieci to dzieci nigdy ich nie zostawie i jakbym wiedzial ze maja te Twoje 8zl dziennie krew by mnie zalala jako ojca....i tak mnie zalewa ze mnie przy nich nie ma dziecko tez strasznie placze nie za domem ale za mna...

35

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
CrazyChild napisał/a:

Moi drodzy,

dzisiaj mąż dzwonił, pytał kiedy wrócę, co z dziećmi.. czy dam mu ostatnią szansę, że przecież on mnie kocha.. Teraz czuję, że dobrze zrobiłam, ale strasznie mi żal tych lat i jestem wściekła na niego, że z jego winy straciłam rodzinę. On już tak przepraszał, już było to wszystko - mówienie że mnie bardzo kocha, że tęskni.. a teraz czuję, że on dzwoni bo nie ma obiadu, nie ma porządku w domu - tego mu najbardziej brakuje, to jest jego "miłość". Ja już wiem że on się nie zmieni i dlatego nie wrócę, bo nie będę dzieciom mieszać w głowach. Przecież możemy żyć normalnie, może odwiedzać dzieci - ale dzisiaj powiedziałam mu, że najpierw chcę zobaczyć pieniądze, bo inaczej dzieci nie zobaczy.
Zapisałam dzisiaj córkę do szkoły, dla syna nie mogę znaleźć miejsca w przedszkolu i mam dzwonić po początku roku szkolnego, może gdzieś się zwolni miejsce. Jutro rodzice mają lekarza, więc z pozwem pojadę w poniedziałek, przez weekend go dopracuję.
Starszy  syn dzisiaj się dowiedział że tu zostajemy, płakał i pytał czemu nie wrócimy do domu - powiedziałam mu że tu mamy co jeść, że jest tu szkoła i że dziadkowie nam pomagają, że w domu było źle, że bywał głodny.. na szczęście zrozumiał to i się uspokoił. Nie do końca wiem jak mam z dziećmi o tym rozmawiać.

Crazy - o jedno, o co mogę Cię prosić, to ....
O nie patrzenie teraz na siebie przez pryzmat tego, że masz rację.
Liczą się dowody. W sądzie szczególnie. Nie to że straszę, ale jedynie przestrzegam, jak mnie onegdaj wiele osób. A z czego nie skorzystałam. Jedno, co się sprawdza to: zbieranie paragonów i spisywanie w exelu; kontakty tylko i wyłacznie na piśmie lub w obecności świadka - najlepiej jednak z dyktafonem w obecności świadka.

Nie masz nic, poza własną wrażliwością, empatią, zrozumieniem. Masz nas. Musisz mieć dowody. Nie straszę. Jedyne co da Ci pewność, to "tony" papierków na poświadczenie. Ale powinnaś je mieć, by w razie ewentualności - nie dać się zjeść. Wszystko wrednie "enumeratywnie" uzgadniać na piśmie.

Właśnie się wściekłam.
Crazy, mam troje dzieci jak Ty. Od roku po rozstaniu słyszę, że dzieci są najważniejsze.
Dziś się okazało, że ktoś ma to głęboko gdzieś, a życie to mój problem.

Ano mój. Więc przestrzegam.
Gdyby coś - priv.
Nie podaruję. Niestety.
A nie jestem osobą agresywną, więc kosztuje mnie to wiele sad

36 Ostatnio edytowany przez szika (2013-08-30 09:59:19)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Child nie zmieniaj zdania! Dobrze robisz, to jest słuszna droga. Naprawdę rzadko się zdarza, to są pojedyncze przypadki, super rzadkie żeby męzczyzna pokroju Twojego męża się zmienił dla rodziny, dla małżeństwa, do tego trzeba trochę oleju w głowie, a Twój mąż - przykro mi że to mówię - go nie ma.
Będzie jeszcze trudno, on będzie dzwonił, nachodził Cię, nękał, błagał, prosił, przepraszał, ale pamiętaj będą to manipulacje aby wrócic do poprzedniego stanu rzeczy, który był dla niego bardzo wygodny.
Owszem, jeśli chcesz dac mu szansę jeszcze jedną to istnieje taka mozliwość. Leczenie odwykowe, terapia osobowości. Na bank się nie zgodzi, chociaz? Zdarza się że facet na to idzie. Jeśli mu zalezy. Tak, uważam, że masz prawo od niego tego wymagać, masz prawo również sprawdzać potem czy realizuje umowę, którą możecie zawrzeć. No i absolutnie powrót nie wcześniej jak za dwa lata. Tyle mniej więcej potrzeba aby alkoholik coś zmienił w swoim życiu. Po dwóch latach moglibyście rozmawiać o wspólnym ponownym zamieszkaniu. Jest to wersja najbardziej optymistyczna, aż mało prawdopodobna.
W sądzie będzie rozprawa ugodowa jako pierwsza. Niestety ale gdy są małoletnie dzieci ZAWSZE jest kurator w miejscu zamieszkania rodziców, pojedzie do Twojej wsi i będzie rozmawiał z nim i z sąsiadami, ogólnie w otoczeniu, przyjdzie również do domu Twoich rodziców, przygotuj się na to. Prawie we wszystkich przypadkach, sąd rzadko od tego odstępuje, dzieci są kierowane do biegłego psychologa celem wydania opinii. Potwierdzam również, zbieraj na wszystko papierki, wszelkie paragony, świstki, raczej nie kupuj teraz dzieciom drogich rzeczy, bo mąż może to w sądzie wykorzystać przeciwko Tobie.
Co do sądu jeszcze, jestem przekonana, że masz prawo prosić sąd o adwokata z urzedu. Jesli Twoje finanse są skromne, ale te na papierze a nie faktyczne - masz na to 100% szans. Nalezy wykazać może nie ubóstwo ale trudną sytuację finansową, że nie stac Cię na adwokata. Adwokat przydałby Ci się bo to będzie trudny proces. Zrób to. Napisz jako załącznik do pozwu o rozwód wniosek o adwokata z urzędu i o zwolnienie z kosztów sądowych, wzorów jest pełno w internecie. Daj znać jaką podjęłas decyzję, powodzenia smile Trzymam kciuki smile

37

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziewczyny - spokojnie, jeśli chodzi o kuratora, to zależy od miejsca. Podobno są miasta w których kieruje się z urzędu, są te, które kierują, jeśli jest przemoc, są takie gdzie kieruje się wniosek, jeśli jest rozbieżność co do sprawy orzeczenia o rozwodzie i opiece nad dziećmi.


Crazy - nie wiem, jakie to miasto, ale nie wiem, czy dla Twojego zdrowia psychicznego nie lepiej wnieść najpierw o zabezpieczenie i o separację i w świetle tego co Szika napisała - nie zaargumentować tego wymienionymi przez nią terapiami? Męża? Przecież Ty nikogo nie masz, chodzi o pieniążki na utrzymanie dzieci. Ja wiem, że mam pod górkę z trojgiem, wcale nie musi być lepiej u Ciebie, bo sąd może każdą - fałszywą, bo tego jestem pewna - deklarację męża poczytywać za przejaw zaangażowania i chęci poprawy oraz zmiany stosunków pomiędzy Wami. A przede wszytskim, jeśli on kiedykolwiek będzie argumentował dobrem dzieci - to nawet jak Ciebie będzie miał w głębokim poważaniu, to będziesz musiała liczyć się z długim okresem czasu oczekiwania na rozwód. Bo sąd orzekając przy dzieciach musi mieć dowody, nie do końca zaufa deklaracjom, raczej szybciej czasowi, kiedy nie wrócicie do siebie.

Na pocieszenie Ci dodam, że u mnie średnia czekania na rozwód przy dwójce dzieci, to 2,5 roku. Ja mam troje. Niczego się nie spodziewam. Szybciej, jak to określił mój brat z żoną - zjełczałego masła na zapleśniałej kanapce. Ale sepracja jest ewidentnym wyjściem z sytuacji, jeśli nie macie rozdzielności majątkowej. Jeśli sam nie łoży 0 jednocześnie musisz wnieść o zabezpieczenie na poczet alimentów. I spokojnie możesz potem zająć się sobą i dziećmi i odczekać 2 lata. I wtedy masz w miarę bezstresowo rozwód.

Zastanów się, czego chcesz.

38 Ostatnio edytowany przez szika (2013-08-30 23:58:45)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Niestety separacja nie jest jednoznaczna z rozdzielnością majątkowa czyli nieodpowiadaniem za długi małzonka. Separacja w razie złożenia pozwu o rozwód jest niepotrzebna, sąd zresztą odrzuci wniosek. Zatem kolejność następujaca: rozdzielność, alimenty, rozwód. Tak to mniej więcej powinno być. Najlepiej złożyć wszystko od razu łacznie z wnioskiem o adwokata w sprawie rozwodu i o zwolnienie z kosztów. Co do alimentów radziłabym udac się do radcy prawnego, który w danym miescie reperezentuje w sądzie. Ja tak zrobiłam i bardzo dobrze, bo adwokatka przygotowała mnie co bedzie na rozprawie. Np sędzina podczas rozprawy objechała mnie jak psa, że ja córce trzy kurtki rocznie kupuję, że jestem rozrzutna! nie dałam się wpędzić w poczucie winy, od razu odpowiedziałam, że dziecko rośnie.

39

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Racja Szika.
Ja też mam problemy, bo jakoś sędzia i ławnicy nie rozumieją że kilkuletnie dziecko rośnie i kilka razy w roku po prostu buty, kurtki i całą resztę można wyrzucić, tudzież próbować sprzedać - ale zasadniczo to kosztuje choćby czas, a ja go przy trójce nie mam zbytnio smile

Ja mam rozdzielność, więć napewno to pominęłam. A dodam że rozdzielność nic nie znaczy np. w przypadku ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Pomimo rozdzielności są przepisy traktujące o odpowiedzialności solidarnej. U mnie akurat wniosek o separację byłby do wrzucenia do kosza. Rozdzielność jest, mieszkamy osobno, płaci na dzieci. Nie ważne ile, płaci. Więc u mnie jedynie w opcji był pozew i zabezpieczenie na poczet.

40

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
szika napisał/a:

Niestety separacja nie jest jednoznaczna z rozdzielnością majątkowa czyli nieodpowiadaniem za długi małzonka. Separacja w razie złożenia pozwu o rozwód jest niepotrzebna, sąd zresztą odrzuci wniosek. Zatem kolejność następujaca: rozdzielność, alimenty, rozwód. Tak to mniej więcej powinno być. Najlepiej złożyć wszystko od razu łacznie z wnioskiem o adwokata w sprawie rozwodu i o zwolnienie z kosztów. Co do alimentów radziłabym udac się do radcy prawnego, który w danym miescie reperezentuje w sądzie. Ja tak zrobiłam i bardzo dobrze, bo adwokatka przygotowała mnie co bedzie na rozprawie. Np sędzina podczas rozprawy objechała mnie jak psa, że ja córce trzy kurtki rocznie kupuję, że jestem rozrzutna! nie dałam się wpędzić w poczucie winy, od razu odpowiedziałam, że dziecko rośnie.

Od momentu orzeczenia separacji powstaje rozdzielność majątkowa. Od momentu jej orzeczenia każdy małżonek zarabia na swój majątek osobisty. Majątek wspólny sprzed okresu separacji może ulec podziałowi.... tak w woli sprostowania.

41

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dziewczyny,

czytałam sporo i rzeczywiście zdecyduję się na separację. Powstaje rozdzielność majątkowa i generalnie wszystko jest prawie tak jak przy rozwodzie, tylko nie mogę zawrzeć nowego małżeństwa ani wrócić do swojego nazwiska.
Dzisiaj mąż był u dzieci. Przepraszał mnie, błagał żebym wróciła, płakał.. nie wiem czy to dobrze, ale nie robi to na mnie wrażenia. Pamiętam ile razy go prosiłam o zmianę, ile razy ja płakałam i nie umiem wybaczyć.
Nie wiem, chyba się łudzę, ale mam nadzieję. Że jednak coś się zmieni. Podobno zmienił pracę, mówił że teraz będzie więcej zarabiał.
Podczas wizyty z dziećmi rozmawiał nie obwiniając mnie o nic, mówił że nabroił i teraz musi ponieść karę. Powiedziałam mu, że nie ma szans póki co na mój powrót, bo dzieci już są w nowej szkole i nie będę ich wozić w tą i z powrotem.
Nie wiem, może już nigdy nie będziemy razem. Ale czuję, że separacja będzie lepszym wyjściem, że łatwiej ją dostanę, a gdybym chciała zakończyć to małżeństwo to łatwiej mi będzie dostać rozwód.

42 Ostatnio edytowany przez ruda.jola (2013-09-01 00:08:11)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Dobrze. Pamiętaj walcz o swoje i swoich dzieci. Małemu troszkę po ściemniaj, bo i tak czasem trzeba. Teraz Ciebie nie zrozumie, jest malutki. Mów mu: tak, tak.. i rób swoje. Walcz ...JESTEŚ WSPANIAŁA I PODZIWIAM CIĘ

43

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Zabko, a Ty już jesteś po rozwodzie? Ile czekałaś na decyzję?

Ja mam pozew już napisany i kompletny, będę go konsultować z jednym prawnikiem. Mam nadzieję że wszystko jest w nim ok.

44

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
CrazyChild napisał/a:

Dziewczyny,

Dzisiaj mąż był u dzieci. Przepraszał mnie, błagał żebym wróciła, płakał.. nie wiem czy to dobrze, ale nie robi to na mnie wrażenia. Pamiętam ile razy go prosiłam o zmianę, ile razy ja płakałam i nie umiem wybaczyć.
zakończyć to małżeństwo to łatwiej mi będzie dostać rozwód.

Nie mam prawa osądzać Twojego męża ale to, w jaki sposób Cię traktował, wyzywał, karmił dziecko alkoholem... to świadczy o nim bardzo źle. Nie wiem, czy taki człowiek może się zmienić... podobno ludzie się zmieniają pod wpływem bardzo ciężkich przeżyć. Ale na ile jest to możliwe w tym przypadku - to musiałby ocenić psycholog. Może mężowi potrzebna jest terapia, bo sam nie potrafiłby się zmienić, nawet gdyby chciał....
Tak wiele kobiet żyje w poniżeniu, upodleniu, tracą do siebie cały szacunek, z czasem przestają wierzyć w siebie całkowicie, w swoje możliwości - przez mężów tyranów, którzy piją, biją itp. Ale kobiety nie mają odwagi i sił postąpić tak, jak Ty i tracą swoje życie sad
Sama nie wiem, czy miałabym siłę odejść, gdybym kochała takiego tyrana - miłość odbiera rozum i instynkt samozachowawczy.

Uważam, że zrobiłaś dobry krok - odważny ale nieostateczny (separacja). Gdyby udało się nad mężem popracować (psycholog, psychoterapeuta), może byłaby szansa to ratować W DALEKIEJ PRZYSZŁOŚCI - o ile oczywiście go jeszcze kochasz.

45

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Jesli źle napisałam to przepraszam. Wydawało mi sie ze skoro separacja to nie rozwód i odwrotnie. Ale skoro powstaje rozdzielnosc to wszystko ok.

46

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Nie ma co wracać uwierz mi tacy ludzie się nie zmieniają buziaczki w ustka walcz o dzieci niech wiedzą że mają wspaniałą matkę.
Zboczysz będą ci do końca życia wdzięczne za to co dla nich zrobiłaś, po czasie radze wsiąść rozwód bo niema co wracać.   
Kiedyś znajdziesz sobie wspaniałego męża który będzie cię rozumiał i będzie o ciebie dbał a ty o niego, teraz i tak było by na to za wcześnie wiec separacja nie była złym pomysłem.

47

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
Katarzynka82 napisał/a:

Nie ma co wracać uwierz mi tacy ludzie się nie zmieniają buziaczki w ustka walcz o dzieci niech wiedzą że mają wspaniałą matkę.
Zboczysz będą ci do końca życia wdzięczne za to co dla nich zrobiłaś, po czasie radze wsiąść rozwód bo niema co wracać.   
Kiedyś znajdziesz sobie wspaniałego męża który będzie cię rozumiał i będzie o ciebie dbał a ty o niego, teraz i tak było by na to za wcześnie wiec separacja nie była złym pomysłem.

Dodam od siebie. Jeśli nic nie zrobisz dzieci będą miały skrywany żal do Ciebie, że nic nie zrobiłaś. Jesteś bardzo dzielna trzymam za Ciebie kciuki smile

48

Odp: Potrzebuję wsparcia :(
szika napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:

Nie ma co wracać uwierz mi tacy ludzie się nie zmieniają buziaczki w ustka walcz o dzieci niech wiedzą że mają wspaniałą matkę.
Zboczysz będą ci do końca życia wdzięczne za to co dla nich zrobiłaś, po czasie radze wsiąść rozwód bo niema co wracać.   
Kiedyś znajdziesz sobie wspaniałego męża który będzie cię rozumiał i będzie o ciebie dbał a ty o niego, teraz i tak było by na to za wcześnie wiec separacja nie była złym pomysłem.

Dodam od siebie. Jeśli nic nie zrobisz dzieci będą miały skrywany żal do Ciebie, że nic nie zrobiłaś. Jesteś bardzo dzielna trzymam za Ciebie kciuki smile

Wydaje mi się, że córka (najstarsze dziecko, 7,5 roku) właśnie jest mi wdzięczna, do ojca podchodzi z rezerwą, bo wydaje mi się że ma do niego żal o to wszystko. Wczoraj poszłam z chłopcami go odprowadzić do samochodu, ale ona wolała iść do koleżanek, nie chciała iść z nami - pozwoliłam jej, nie będę jej do niczego zmuszać.

Nie wiem czy my kiedyś będziemy razem, na razie nie widzę takiej możliwości. Nie ufam mojemu mężowi, nie wierzę mu - tyle lat okłamywania zrobiło swoje. Póki co dogadaliśmy się że chyba sprzedamy nasze mieszkanie, ja zostanę tutaj a on u rodziców swoich i tak będziemy funkcjonować, spłaci się kredyty i będzie się żyło normalnie. Nie wiem kiedy będę gotowa na rozmowę o naszym wspólnym życiu, jeśli w ogóle będę..

49

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

U mnie mąż się wyprowadził, a ja zostałam w naszym mieszkaniu z dziećmi. Spłacam go zgodnie z podziałem majątku.
Jesli mogę podpowiedzieć. Zawsze zapewniaj dzieci, że ojciec je kocha i staraj się nie wciągać ich w Wasze sprawy, Wasze małżeństwo. Nawet jeśli pamiętają, a pamiętac będą to co ojciec zrobił źle, to one pragną tego ojca mieć, będą go kochać. Będzie tak, że tatuś będzie ten ukochany, bo za nim będą tęsknić, będa go mało widzieć, a Ty będziesz tą niedobrą mamą, bo wymagasz, bo wychowujesz. Przygotuj się na to psychicznie, bo dla matki to bardzo bolesne, dla mnie było. Ale nie ograniczaj im ojca, nie namawiaj przeciwko niemu, nie utrudniaj spotkań, bo to sie obróci przeciwko nim przede wszystkim, a i przeciwko Tobie.
Ktoś tu pisał z osobą towarzyszącą, z dyktafonem... absolutnie odradzam. Ojciec dzieciom krzywdy nie zrobi, bo je kocha. To że jest niedorosły i nieodpowiedzialny to prawda, ale dzieci kocha. Gdy będziesz rozmawiała z dziećmi, gdy będą pytały, zawsze staraj się im mówić prawdę, ale taką bardzo łatwą aby zrozumiały. "Nie jestesmy z tatusiem, bo mama i tata nie moglismy się dogadać i kłóciliśmy się. Teraz tato bedzie mieszkał tam a my tutaj. Tatuś was kocha i bedzie się z wami spotykał jak często będzie mógł".
Wiem, że jest pokusa aby na męża narzekać, aby mówić o tym jaki jest niedobry. Ale to na umysł i serduszko dziecka za trudna prawda,  nie są od tego aby Ciebie wspierać.
Ja wylądowałam u psychologa bo nie mogłam sobie z dziećmi po rozstaniu poradzić. Wydawało mi się, że one mnie winią o to, że taty nie ma w domu. To było straszne, córka alkohol, syn narkotyki, wszystko się sprzysięzyło przeciwko mnie. Nie dość że ja sama byłam w rozsypce i depresji to jeszcze musiałam udźwignąć wszystko w domu. A one bardzo cierpiały. Pamiętam kiedys taką sytuację gdy znów zaczęłam nadawać na ojca. Córka siedziała i słuchała. Nagle patrzę a ona płacze. Pytam czemu płaczesz? A ona "bo ja już nie mogę słuchac jak ty mówisz źle na tate!" Rany boskie myślałam że padnę sad Ciemno mi się zrobiło przed oczami. Wtedy zrozumiałam jaką krzywdę jej robiłam nadająć na męża. Dopiero do mnie dotarło. Błagałam ją potem o wybaczenie, przepraszałam, powiedziałam, że ja nie wiedziałam, że tak ją ranię i obiecałam już nigdy nie powiedzieć nic złego na tatę, że tato ją kocha i ja ją kocham. To było jak oświecenie! Dzisiaj jestesmy z byłym mężem po latach w bardzo dobrych kontaktach, dzwonimy do siebie, rozmawiamy o dzieciach, mamy już 15-miesięczną wnuczkę, więc mamy różne wspólne sprawy. Zawsze staramy się trzymac jeden front w sprawach dzieci. Wspólnie naprawialiśmy nasze błędy wychowawcze, gdy dzieci były nastolatkami, a strasznie dały popalić. Chrzciny, roczek wnusi, różen takie sa okazją do spotkań, normalnie ze sobą rozmawiamy. Nasze dzieci już dorosłe zupełnie naturalnie to przyjmują.
Z serca radzę, dbaj o kontakt ojca z dziećmi, będą Ci za to wdzięczne.

50

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy - przed pierwszą rozprawą ale po mega przejściach. I wcale ich tutaj nie opisuję smile

Przeczytałam też posty Net - Kobietek. Musiałam wyjść i się odstresować, bo na Twój post o płaczu męża, nie mogłam inaczej zareagować, ale to nie to, że uważam że można mu wierzyć. Tak bez odnoszenia się do mojej własnej sytuacji - jeśli Twój mąż uważa, że chce się zminić, to postaw mu warunek minimum 2 letniej terapii. Ale od razu poinformuj, że wniosek o separację i tak złożysz, bo niestety, dotąd nic nie świadczyło o tym, pomimo wielu rozmów, iż są przesłanki do tego, że się cokolwiek zmieni dla dzieci i  dla Ciebie. Myślę, że to będzie rozsądne. Z jednej strony odseparujesz się od wspólnych zobowiązań, tylko pamiętaj, że o separacji musisz poinformować każdego "kontrahenta". Od razu! Banki w szczególności. Musisz zadbać o zabezpieczenie na poczet alimentów! Skoro zmienił pracę, nawet jeśli by była na czarno - noooo, jest to argument!
I jeśli naprawdę chce mieć rodzinę, to dwa lata CIĄGŁEJ terapii to mus. Waszej wspólnej, ale chyba poprzedzonej jego indywidualną półroczną - jest uzależniony.

Jeśli naprawdę chce -  nie będzie problemu. Nie uciekaj też i Ty sama przed terapią. To nic zdrożnego. Jedno co mogę powiedzieć, ktoś, kto się wzbrania, ma najwięcej do ukrycia i mnóstwo niechęci do zmiany. Bo jest świadom zasadniczo, że terapia może spowodować zrozumienie własnych błędów i konsekwencje. Jeśli Ci powie, że on wszystko, ale na terapię w ogóle nie zamierza iść, bo to głupota i on "psychiczny" nie jest, to jest problem. Bo szczerze  - swoimi deklaracjami będzie chciał Cię jedynie "ugłaskać" na jakiś czas, a nie cokolwiek zmienić w Waszych relacjach.

Człowiek, który czegoś chce - nie cofnie się przed niczym, co ma służyć jego świadomemu celowi.
Podświadomemu niekoniecznie wink

51

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Szika, dziękuję za rady - robię tak jak mówisz, nie oceniam ojca przy dzieciach bo nie widzę w tym żadnego celu. Chcę, żeby sami potrafili ocenić tą sytuację. Syn starszy oczywiście jest za tatą, ale łatwiej przychodzi mu się z nim pożegnać. Córka natomiast ewidentnie ma żal do taty, ale ja się nie wtrącam. Powiedziałam jej tylko, że gdyby chciała o tym porozmawiać to ma przyjść.

Zabka, powiem Ci że po odejściu stałam się o wiele silniejsza - nie ma mowy o ugłaskaniu mnie. On próbuje różnych sztuczek, ale ja już nie jestem na to podatna.

Widzę, że nic z tego nie będzie. Mąż mnie męczy telefonami, dzwoni nawet raz na godzinę, czasem gada coś od rzeczy, sam nie wie o co mu chodzi. Dzisiaj znów był, zapłacił ratę w banku i płakał, że on nie da rady, że już tak nie może. Pytałam się go czy sprzedamy mieszkanie - najpierw się zgodził, a potem dzwoni że ma kupca już, że mam sprzedać, a on się tyle na dworcu prześpi.. po co to jego gadanie? Dzwoni że jest już blisko Wisły, że to już koniec dla niego..zostawił dzisiaj córce swój dowód i prawo jazdy, bo jemu się już nie przydadzą - chce mnie wziąć na litość, a budzi moją agresję? Niechęć? Nie wiem jak to nazwać. Strasznie mnie denerwuje tymi telefonami, smsami bez sensu - nie wiem czy on jest chory psychicznie czy co... Chciałabym  żeby zniknął z powierzchni ziemi - miałabym spokój..wreszcie!!

52

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Odejdż od niego nie marnuj życia on się nie zmieni ! Ja mam 4 dzieci i miałam podobne życie jak twoje może troszkę gorsze bo mój się też znęcał nad dziećmi jak już zaczęły rozumieć i stawać w mojej obronie też miałam papiery w sądzie ale po jego prośbach na kolanach obietnicach że się zmieni wycofałam pozew i tu był błąd nic się nie zmieniło . Dzisiaj moje dzieci są dorosłe i kiedys w rozmowie dały mi do zrozumienia że zniszczyłam im dzieciństwo że nie odeszłam od ojca , a ja po prostu się bałam że sobie nie poradzę nikomu nic nie mówiłam moja rodzina nic nie wiedziała dusiłam wszystko w sobie . Jeśli ktoś chce ci pomóc to przyjmij tą pomoc . Mieszkam z mężem jestesmy sami dzieci przyjeżdżają tylko jak ja jestem w domu nie mają z nim o czym rozmawiać tyle razy słyszałam jak dzieci żle mu życzyły , teraz żyje z poczuciem winy że nic nie zrobiłam że doprowadziłam do tego że dzieci nienawidzą własnego ojca a ja też nie pałam do niego uczuciami jest mi obojętny . Chyba nie chcesz tak żyć dzieci są za ojcem bo są malutkie i nie rozumieją ale kiedyś Ci podziękują .:) Pozdrawiam

53

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

CrazyChild, niestety nie mog e Ci nic poradzić, prędzej moja Mama, która przeszła bardzo wiele podobnych sytuacji do Ciebie. Ojciec ją bił, poniżał, krzyczał, pił, wyzywał od brudasów, pieniędzy do domu nie przynosił, Mama pracowała na 2 etaty, aby utrzymać mnie, moją siostrę, dom. Niestety za późno zdecydowała się odejść od niego, bo dopiero po 15 latach małżeństwa. A zdarzyło się to, kiedy podniósł on rękę na moją siostrę. Uderzył ją tak mocno, że teraz ma problemy ze słuchem i wzrokiem po lewej stronie. Dopiero to zdecydowała, że Mama dostrzegła, że wcale nie jest lepiej dla dzieci gdy rodzice są razem na siłę. Zaczęła walkę o nas, o siebie, o przetrwanie. Wyniosłyśmy się do dużego miasta, na początku spałyśmy w wynajmowanym garażu, nie miałyśmy często na chleb, bo Mama została z długami po nim. musiała go spłacać... Udało jej się dobrać pracę na 3 etaty, o 5 rano wychodziła, wracała koło 16, aby podać nam obiad, o 16.30 wychodziła do kolejnej pracy, wracała po 23. Jak spłaciła długi ojca, zaczęła szukać lepszej pracy. Długo się tułałyśmy, przeprowadzałyśmy 17 razy (liczyłam każdą przeprowadzkę...), ale nigdy też nie mówiła nam jaki ojciec jest zły, niedobry, zawsze nam mówiła, że to nasz tata, że na pewno nas kocha, że nie powinnyśmy postrzegać go przez pryzmat tego, co Jej zrobił. Moja siostra nie chciała z nim kontaktu, a ja na początku tak. Alimentów nam płacić nie chciał, twierdził, że: "nie będę utrzymywać tej szmaty"... Ale po kilku latach wyszłyśmy na prostą, Mama spłaciła część długów, on jeszcze nawet nie połowę. Siostra aktualnie pracuje w Niemczech, a ja kończę studia, mam wspaniałą pracę, chcę pomagać teraz Mamie, bo dzięki Niej żyjemy smile
Co chcę Ci powiedzieć tą historią? Broń Boże nie wracaj do niego, choćby płakał, błagał, kombinował. Podjęłaś bardzo dobrą decyzję, walczysz o siebie, o dzieci, jesteś wspaniałą, silną Kobietą! Będzie Wam ciężko, ale masz wsparcie, nie jesteś sama. Tylko proszę Cię nie poddawaj się, jakkolwiek ciężko by Ci było. Nigdy się nie poddawaj, nie daj się wciągnąć w śmieszne jego gierki. Liczysz się Ty i Twoje dzieci! Trzymam kciuki za Ciebie, za Twoją siłę, walkę, za Twoje nowe, wspaniałe życie!

54 Ostatnio edytowany przez szika (2013-09-03 13:21:56)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Przepraszam ale uśmiałam się z tego prawa jazdy co to już go nie będzie potrzebował itd... :-D
A tak serio. Nawet jesli sobie coś tam zrobi (nie sądzę, to się zawsze na gadaniu kończy, ewentualnie będzie pokazówka jakaś, ale niegroźna) to nie Ty jestes za to odpowiedzialna tylko on...
Martwi tylko to, że on wciąga dzieci w swoje manipulacje. Ale pamiętaj - to jego relacja z dziećmi, on ją buduje, możesz mu zwrócić uwagę (bo przeciez biedactwo o tym nie wie) że źle robi...
Poza tym oni się nie żegnają, będą się rzadziej widywać i tyle..

55

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy, sorki, ja zaganiana jestem, bo dzieciaki od tego roku do przedszkola poszły, więc uczymy się nowej organizacji dnia, mamy mnóstwo nowości i po prostu nie dałam rady zajrzeć wcześniej. Ale posłuchaj - takie zachowanie Twojego męża niestety bije w Ciebie. To jest bardzo brzydkie manipulanctwo i chęć zrzucenia na Ciebie każdej konsekwencji jego nieodpowiedzialności - w tym także za jego życie. Ja już Ci tyle razy mówiłam - masz iść do terapeuty. Poza tym - komuś o tych jego pogróżkach musisz powiedzieć! Jeśli zacznie próbować rzeczywiście wykreować próbę samobójczą, to Cię złamie, bo Ty się będziesz czuła odpowiedzialna za jego zdrowie i życie! A ja nie wierzę w prawdziwość takich deklaracji jeśli one bazują nie na realnym podejściu do Waszej sprawy i Waszego związku, tylko mają na celu zmuszenie Cię w ten czy inny sposób do powrotu, tak aby z zewnątrz wszystko dla osób postronnych było OK. Jeśli chodzi o jego postawę wobec rodziny i zamiary co do jej trwałości.
To jest złe!

Co u Ciebie teraz? Ja znowu przez dwa dni będę na szkoleniu, więc mogę mieć problem z kontaktem.

56

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Wczoraj byłam w domu po trochę rzeczy - był tam, płakał, błagał mnie żebym wróciła, łapał się za serce i chuchał że niby będzie miał zawał, a na koniec rozciął sobie rękę (na jakieś 3cm) i usmarował się krwią na twarzy i koszulce - żałuję teraz że nie zadzwoniłam na policję.. Tylko się na niego wydarłam i zostawiłam go tam. Męczy mnie sam fakt że on istnieje.. nie wrócę, bo wiem nie byłoby lepiej - znam go i wiem że jeśli by się zmienił, to na krótko.
Jestem strasznie zmęczona, wstaję wcześnie rano, szykuję dzieci do szkoły, jadę do pracy, a jak wrócę tylko zjadam obiad i idę z dziećmi na plac - nie mam czasu na nic sad Nie chcę przeciążać mamy, bo i tak ma sporo roboty przy dzieciach.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Dzieci nie pytają o niego. Są zajęte szkołą i kolegami - zresztą i tak rzadko się z nim widywały, więc to dla nich żadna różnica.
Dobrze że jesteście, jak Was czytam to wiem że dobrze robię i że to wszystko ma sens. Przepraszam, ale jestem zmęczona i więcej nie napiszę..

57 Ostatnio edytowany przez CrazyChild (2013-09-08 10:38:02)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Przeszliśmy do kolejnego etapu - teraz na zmianę mnie przeprasza i atakuje. Najpierw prosi mnie żebym wróciła, a potem mówi że on się tak starał, że dom remontował, że brał kredyty i narobił długów i dla nas to wszystko (!!!) żebyśmy mieli gdzie mieszkać, a teraz ja zabrałam dzieci i poszłam na maleńkie mieszkanko rodziców. Że robię dzieciom krzywdę, że on chciał dobrze, że nie ma wsparcia.. Jak mu mówię że byliśmy głodni to mówi że on tak zarabiał, że wcale tyle nie grał.. kłamie, kłamie i jeszcze raz kłamie, bo brał nie tylko swoje ale i moje pieniądze na gry. Próbuje we mnie wzbudzić poczucie winy. Dzisiaj nie wiem kiedy, ale przejrzał mi cały telefon, znalazł starego smsa do kolegi który miał problemy zdrowotne i się zaczęło, że już od dawna to planowałam, że już od dawna coś mnie łączy z tym kolegą.. Najpierw obiecuje, że w sądzie się do wszystkiego przyzna, a potem mi grozi że i tak nic z tego, że będzie walczył, bo mój tato po ciężkiej chorobie ma ubytki w mózgu i leczy się u psychiatry i mi dzieci nie dadzą.. Powiedział, że nasze mieszkanie wynajmie, że trzeba posprzątać - popakowałam wszystko, pomyłam okna i podłogi i teraz znów ma pretensje, że gdzie on będzie mieszkał. Nie wiem, ma jakieś problemy chyba ze sobą, miota się strasznie, raz chce jedno, potem drugie.. grozi mi, że zabierze mi dzieci, że wezwie policję i mi je zabiorą, bo wywiozłam bez jego zgody.
Jutro mój sąd jest czynny do 18, więc po pracy pójdę i złożę pozew żeby mieć wreszcie święty spokój.

58

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy - to znowu jest manipulacja sad

To chyba typ, który nie będzie specjalnie przebierał w środkach "wyrazu" - a zastraszanie psychiczne naprawdę działa najmocniej. Nikt nie musi być najsilniejszy i dawać sobie radę samemu!!!! Ja to znam. Może nie z krwią. Ale znam.

Przepraszam, ale mnie naprawdę logistyka domowa pogrąża coraz częściej. Zresztą przyznaję - w poniedziałek na pierwszej rozprawie dostałam rozwód. Nie wnosiłam o winę. Nie mam nagrań, świadków, nic - na takie właśnie zachowania. Zimny bezwgzlędny człowiek dla którego liczy się jedynie opinia otoczenia, nie zwracający uwagi na bliskich. Szumne deklaracje słowne - zawsze. Działania pozytywne - NIGDY.
Udało Ci się napisać i złożyć, czy jeszcze chwilkę chcesz sobie prześledzić co napisałaś? Pamiętaj - może nie być za ciekawie... Chodzi mi o opiekę nad dziećmi. On się może zapierać, że Was kocha. Napisałaś w treści, że jeśli on się nie zgodzi na rozwód bez orzekania o winie, to wnosisz o zmianę na orzeczenie rozwodu z jego winy wyłącznej - ktoś Ci to doradził? Pamiętaj, jak będzie rozrabiał w sądzie, że kocha, to będzie się to przeciągać w czasie. Mój absolutnie tego nie robił, bo w życiu nie zająłby się dziećmi, a jednocześnie ja jestem mimo wszystko zbyt szczera, żebym dała się ugłaskać czczymi obietnicami poprawy. Mój wiedział, że jestem zbyt silna, by mógł mnie uciszyć teraz, że zbyt długo byłąm najbardziej wyrozumiałą osobą tego świata, ale osiągnęłam granicę i się nie cofnę... Mam nadzieję, że Twój mąż po tych dzikich akcjach w końcu zrozumie.... Bo żeby móc tworzyć rodzinę, to musisz mieć świadomość i pewność, że to zdrowy człowiek o normalnym spojrzeniu na życie, poczuciu człowieczeństwa i normalnych wartościach. Musisz móc na nim polegać i mu ufać. A na to - szczególnie po tym co dotąd robił - musiałby ostro teraz zapracować. Tak nim rzucają sprzeczne emocje, bo może gdzieś w głębi czuje, że on się nie zmieni, więc zawczasu chce obrać całkiem inną taktykę i zarzucić Ci nieuczciwość wobec niego? Nie wiem, ja nie znosze takich zachowań, wkurza mnie to niezmiernie!

Teraz na szczęście mieszkam sama z dziećmi. I się rozwiodłam.
Mam tylko obawy, że złoży częściową apelację - od wysokości zasądzonych od niego alimentów. Tak na złość po prostu. Bo wysokość zabezpieczenia na poczet alimentów mam zdecydowanie niższą i było by mu to na rękę. Ale nic to, zobaczymy.

Crazy - musisz mieć dobre, rozumiejące sytuację wsparcie jak najbliżej siebie. Nie zostawiaj sama siebie z tą sytuacją. Bo to jest zbyt ciężkie! Ja wiem, że rodzice są obok, ale chyba najlepiej doradzi Ci jednak ktoś typu terapeuta. Bo zobacz- nawet ja nie zawsze mam czas zajrzeć sad W przyszłym tygodniu mam wyjazdowe szkolenie plus obsługę imprezy wyjazdowej 3-dniowej. Nawet jakbym bardzo chciała - to nie zajrzę tutaj.....

59

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

witajcie.

mój stan psychiczny osiągnął chyba głębokość rowu mariańskiego.. mam dość, serdecznie dość. Mój mąż mnie wykończy psychicznie, już jestem w takim dołku że nie wiem czy z niego wyjdę. W niedzielę dzwonił do mnie, groził że mnie zabije, albo porwie dzieci, ale że on tak nie może. Wciąż mnie męczy telefonami, smsami, że krzywdzę dzieci, że na pewno kogoś mam, że po co to wszystko.
W poniedziałek przyjechał, zabrał najmłodszego (dwa latka) ze sobą, miał go przywieźć wczoraj - zamiast syna dostałam smsa, że to też jego syn i z nim zostanie. Nie chce mi go oddać, nie chce mi płacić pieniędzy - powiedział, że zapłaci dzieciom ubezpieczenie w szkole, ale na jedzenie mi nie da, bo przecież odeszłam bo nie mieliśmy na jedzenie, więc teraz mam sama sobie zorganizować pieniądze. Nie mogę złożyć pozwu, bo muszę mieć odnowiony akt małżeństwa, a to kosztuje 22zł, nie mam pieniędzy sad We wtorek będzie emerytura rodziców to się tym zajmę sad W pracy nie mogę się skupić, wciąż o tym myślę, denerwuję się, przez co mi nie idzie sad Nie dam rady już chyba sad

60

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Przepraszam jeśli Cię tym urażę, ale chciałbym pomóc, jak możesz to podaj numer rachunku to Ci przeleję te 22 pln. Oddasz kiedyś.

61

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Tomaszu, nie uraziłeś mnie - dziękuję Ci bardzo za propozycję. Pożegnałam się już z dumą, jak odeszłam musiałam wyprawić dzieci do szkoły, a mąż oczywiście nie miał chęci na wsparcie nas finansowe, więc przyjęłam pomoc od koleżanek z forum, kobiet które mnie nie widziały na oczy, ale okazały się być wspaniałymi ludźmi - szkoda że mój mąż, człowiek którego sama sobie wybrałam, nie potrafił być taki sad
Moja mama wzięła sprawy w swoje ręce, zadzwoniła do niego i mam już synka przy sobie, cieszę się ogromnie.. przywiózł też 150zł - jak na miesiąc to mało, ale dla nas to oznacza że mamy za co żyć. We wtorek spokojnie pójdę do urzędu miasta po odpis i zacznie się najgorsza gehenna mojego życia, ale wierzę że wszystko się w moim życiu ułoży.

62

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Mam już ten odpis aktu, także w poniedziałek wreszcie składam pozew. Już nie mogę się doczekać.. Miałam jechać po swoje rzeczy, zabrać ciuchy dla siebie i dzieci - jak byłam już w drodze dostałam smsa że "w ogóle nie jedź bo i tak nie wejdziesz".. zawróciłam, bo jechałam z siostrą i jej dziećmi - nie było sensu męczyć maluchów czekaniem na niego czy dobijaniem się do drzwi. Następnym razem pojadę z aktem notarialnym i w razie czego będę wzywać policję.
Dowiedziałam się natomiast, że on obiecał komuś wynajem naszego mieszkania już ze 3 tygodnie temu i co lepiej, wziął pieniądze za pierwszy miesiąc, ale się nie wyprowadził, nie dał tym ludziom kluczy - tylko ich zbywa ciągle że jutro, że później, że potem.. poza tym dowiedziałam się, że napożyczał od ludzi pieniędzy, pobrali mu kredyty, a teraz sami je spłacają bo on ma w dupie.. jestem załamana tym wszystkim i mam nadzieję, że szybko będę miała termin rozprawy, żeby się od niego uwolnić..
Mam straszny problem z tym, że nie umiem być sama. Zawsze chciałam mieć rodzinę, dzieci i mężczyznę, którego będę kochać i o którego będę dbać - gotować mu, sprzątać.. zawsze chciałam być po prostu żoną i matką, a teraz zostałam sama - nie umiem tak sad Chciałabym kiedyś jeszcze z kim być, ale wiem że to nierealne - nie wierzę żeby istniał desperat dla którego samotna matka trójki dzieci jest jakąś atrakcją..
ale cieszę się że odeszłam, że uwolniłam się od niego.

63 Ostatnio edytowany przez szika (2013-09-29 10:23:13)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazy ja Cie doskonale rozumiem. Wiele z nas ma cos takiego, że lepszy byle jaki niż żaden, boimy się samotności, boimy się, że nikt nas nie zechce. jestem przekonana, że w pewnym stopniu przemawia przez nas instynkt macierzyński, który popycha nas do tego, aby zapewnic dzieciom ojca a nam samym pomoc w ich wychowaniu. Ale Kochana zyjemy w czasach gdzie samotna matka nie jest już wyklęta i wykluczona przez społeczeństwo, dziś dla matek jest duzo pomocy, trzeba po nia sięgać. Dasz radę! Wiem co to znaczy, gdy wali się świat, gdy nagle musisz rozstać się z marzeniami o domku, rodzinie i gromadce dzieci i o męzu, który wspiera, kocha i w ogóle JEST. Niespełnienie się takich marzeń to WIELKA STRATA i Twój żal jest zrozumiały. Ale uwierz dzisiaj tak to wszystko widzisz, dzisiaj jesteś w takim stanie, przekonasz się, że to wszystko się odmieni i przyjda jeszcze dobre dni i poczucie bezpieczeństwa. Na ten moment nie myśl o żadnym facecie najlepiej, bo teraz jestes najlepszym "materiałem" aby wpakowac się znów w jakieś bagno. Staniesz na nogi, poukładasz sobie najwazniejsze sprawy, przebolejesz rozstanie z mężem to miłośc i facet sam przyjdzie - zobaczysz smile

64

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

Crazychild, przeczytałam o twoim problemie i muszę napisać , że Cię podziwiam. Swietnie dajesz sobie z nim radę, oczywiście rozumiem każde drgnienie twego serca, każdy strach, obawę, smutek,rozumiem lęk przed samotnością. Przeżyłam to wszystko.Ale Szika doskonale Ci radzi, nie myśl teraz o tym, bo to rozkłada, osłabia, ty wszystko osiągniesz dasz sobie radę i będzie jeszcze dobrze, tylko nie czas teraz o tym myśleć. Dzieci tak szybko rosną, że ani się nie obejrzysz będą dorosłe a ty jeszcze młoda, do tego czasu znajdziesz kogoś i wtedy ułożysz sobie życie. Tylko bądź ostrożniejsza, bo niestety lubimy powielać nasze błędy.Masz dużo rozsądku, trzeźwego osądu, dużo odwagi i zapewniam cię robisz dobrze, bądź dalej taka silna i zdecydowana a osiągniesz sukces, wychowasz dzieci na normalnych ludzi, dasz im zdrowe wzorce i zasady. Tylko proszę cię bądź ostrożna, w szkole zapowiedz, żeby nie wydawały dzieci nikomu, staraj się również uświadomić dzieciom, żeby czasem nie odchodziły z ojcem jeśli niespodziewanie je odwiedzi. Twój mąż jest tak bardzo nieodpowiedzialny i pozbawiony wszelkich zasad, że dla pokazu, jakieś wydumanego udowodnienia czegoś może zrobić krzywdę tobie lub dziecku. Jeśli oszukuje ludzi, naciąga to znaczy, że jest pozbawiony skrupułów i to też powinnas udowodnić w sądzie. Jest ważną sprawą, żebyś w pozwie lub ustnie wystąpiła o ZABEZPIECZENIE alimentów. Sprawy trwają czasami miesiącami i dłużej, jeśli nie będziesz miala zabezpieczenia, to będzie ci płacił alimenty od momentu zapadnięcia wyroku, jeśli zabezpieczysz  to od momentu złożenia pozwu w sądzie. Po sprawie zanieś wyrok do jego zakladu pracy, podaj swój i tylko swój numer konta i jego zakład ma obowiązek przesyłać ci alimenty. Jeśli będziesz korzystała z komornika to znów stracisz kilka m-cy. Jego zakład ma również obowiązek ściągnąć z niego zaległe alimenty.Ja tak zrobiłam, kiedy ojciec moich dzieci zaczął mi przysyłac alimenty w róznych terminach, a ja czekałam na te pieniądze z dnia na dzień, bo też żyłam za grosze zanim znalazłam pracę. Zmień również konto na to rodzinne, zabezpiecz chociaż te grosze.Nie gódź się na porozumienie, nie jesteś winna rozpadu, a w momencie kiedy będzie miał długi może po takim rozwodzie wystąpić do sądu o alimenty na siebie i może się zdarzyć, bo tak się też zdarza, że sąd zasądza alimenty na takiego .............. . Wystąp na pierwszej sprawie o to, żeby długi które robi nie były już wspólne. Do tej pory wszystko co on zaciąga może być również ściągane z Ciebie. I to też jest bardzo ważne, masz sporo pod górkę, spisz to sobie w pkt. i nie daj się w sądzie "obalić", bo jeśli trafisz na głupiego sędzię, to może jechać po tobie. Nie straszę Cię tylko przestrzegam, sędziowie potrafią bez zdania racji "jechać", po stronie niewinnej tylko dlatego, że tak chcą, bezpodstawnie. W MOPS są darmowi adwokaci, który w takich sprawach udzielają prawnego wsparcia matkom, sama korzystałam z takiej pomocy i wiele mi ona pomogła. Pozdrawiam Cię, nie daj się i nie miej wątpliwości, ten człowiek to przegrane życie twoje, ale najważniejsze, czy ty potrafisz sobie wyobrazić, że kiedyś przyjdzie twoja synowa do ciebie i powie jak ty wychowałaś swojego syna?, że będziesz kiedyś oglądała jak twój syn poniewiera swoją żonę i dzieci, serce by ci pękło. Musisz z nim dużo rozmawiać, wyjaśnić mu, że to co robił ojciec jest złe, że tak się nie zachowuje zdrowy człowiek, bo może stracić dzieci, żonę rodzinę i ma zły wpływ na swoje dzieci, ktore skazuje na pogardę i społeczne odrzucenie. Musisz wykorzystywać każdą okazję, żeby synowi odwrócić w głowie, ponieważ chcesz czy nie on nasiąkł już ojcem i będzie powielał jego postępowanie, dopóki mu ktoś nie uzmysłowi i sam potem nie przetrawi tego, że takie zachowanie jest złe i odwraca się przeciwko. Trzymaj się, co rusz przypomina mi się problem za problemem, ale już kończę.

65 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ (2013-10-06 14:13:10)

Odp: Potrzebuję wsparcia :(

.

Posty [ 1 do 65 z 111 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrzebuję wsparcia :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026