niewiem1104 napisał/a:Naprawdę nie wiem co robić, próbuje wszystkiego - staram się tak zorganizować czas aby być samej tylko godzinę dziennie i tylko wtedy pozwolić sobie na uczucia pisząc pamiętnik. Chodzę do psychologa. .
Próbujesz. Właśnie dlatego nie udaje Ci się. Zrób coś angażując całą siebie, bo Twój umysł zadręcza sam siebie i nie odpoczywa, a taki stan go zmienia i to zmienia na gorsze.
Poza tym, to nie uczucia. To myśli. Uczucia są niestabilne. Myśli są stabilne. Twoje myśli wykazują sztywność. Dlatego zajmij się nimi.
niewiem1104 napisał/a:Ale prawda jest taka, że nie ma minuty, żebym o nim nie myślała, cały czas czuję w środku pustkę, nieszczęście, tęsknotę, paniczny strach przed tym co dalej. Nie mam poczucia sensu, nie mam marzeń, planów.
W tym zdaniu masz potwierdzenie tego, co Ci pisałem wcześniej. Myślisz. I jakie myśli i słowa Ci się pojawiają, takie czujesz w sobie. Wszystko zaczyna się od myśli. Jak chcesz poczuć coś innego niż pustkę, nieszczęście, tęsknotę, paniczny strach, to właśnie nazwij to, co chcesz poczuć i poczuj to. Psycholog może Cię ukierunkować, jest jak trener. Ale psycholog nie zrobi za Ciebie roboty. Po wyjściu od psychologa wszystko zależy od Twojego treningu. Wtedy jest czas na autopsychoterapię lub lenistwo. Kierownictwo psychologa jest ważne, bo lepiej trenować pod okiem osoby doświadczonej, ale nic nie zastąpi Twojej aktywności. Godzina raz na jakiś czas to za mało.
Nie możesz mieć poczucia sensu gdy nie realizujesz swoich celów. Cel nadaje sens działaniom. To od Ciebie zależy jakie cele sobie wyznaczasz, Jak wyznaczasz sobie brak celu jak cel, to dokładnie to realizujesz, ale wtedy trudno, żebyś czuła sens.
niewiem1104 napisał/a:Wiem to okropne, że jeden człowiek nadał mi sens, ale on mi dawał tak dużo szczęścia. .
To nie ktoś Ci nadał sens, ale to Ty taki sens nadałaś swojemu życiu, a ponieważ to Ty, więc Ty możesz to zmienić. Nikt inny, tylko Ty.
niewiem1104 napisał/a:Zawsze miłość była dla mnie najważniejsza.
To nie miłość, to nerwica.
Dowód:
niewiem1104 napisał/a: Boję się każdego kolejnego dnia, .
Właśnie "BOISZ SIĘ" zamiast żyć. Miłość wypełnia radością każde teraz i tę radość projektuje na przyszłość. Nerwica każde teraz niszczy, więc także przyszłość staje się beznadziejna.
niewiem1104 napisał/a:nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Tu dotknęłaś istoty sprawy: Twoja wyobraźnia jest bezczynna i niczego nie produkuje. Uruchom ją i zacznij sobie wyobrażać swoje życie bez Niego. To nie On wytwarzał szczęście w Tobie, ale uczucie do niego. Nie mogłaś odnieść sukcesu w tym uczuciu, bo sama siebie nie kochałaś. To zacznij siebie traktować inaczej, a wtedy będziesz mogła zrealizować swoje uczucie, plany, wyobrażenia, marzenia, cele. Naucz się być szczęśliwa, bo jak nie jesteś szczęśliwa sama to jak możesz dać szczęście komuś innemu. Jak nie jesteś szczęśliwa to tylko chcesz wyssać kogoś ze szczęścia, jak wampir, a wtedy ten ktoś ucieka.
Wypełnij siebie szczęściem, radością, a zaczniesz działać jak magnes. Jak będziesz wampirem, to ludzie będą uciekali.
niewiem1104 napisał/a:Żyję bo na coś czekam, nie wiem na co, ale jakby coś się miało wydarzyć. Straciłam i mężczyznę i najbliższą osobę, najbliższego partnera.
Od dwóch miesięcy ani na krok nie poszłam do przodu, moje myśli się nie zmieniają, czasami jest nawet gorzej. Boję się, że nigdy z tego nie wyjdę, że to nie minie.
Tak naprawdę nie chcę zapomnieć, chcę go odzyskać.
Tu jest wypisany Twój błędny stosunek do czasu. Możesz zrobić coś tylko teraz. Jak czekasz, to nic nie robisz i nic się nie zmienia. Zrób coś. Nie wypełniaj czasu czekaniem, ale wyznacz sobie cel. Na przykład "CHCĘ TO ZMIENIĆ. OD DZIŚ BĘDĘ SZCZĘŚLIWA" albo "OD DZIŚ ZACZNĘ SIĘ UŚMIECHAĆ DO SIEBIE." i sprawdź jak to działa.
niewiem1104 napisał/a:Zrobiłabym wszystko.
To jest bardzo ważne i optymistyczne zdanie. Najlepsze ze wszystkich w tym poście.
Zaraz sprawdzę, czy jesteś gotowa na wszystko. Jeśli jesteś gotowa na wszystko to zaraz po przeczytaniu tych słów uśmiechnij się, wyjdź na zewnątrz (dosłownie i w przenośni) siebie i swojego pokoju, spójrz w słońce i powiedz: OTO NOWY DZIEŃ, KTÓREGO NIE STRACĘ.
Kiedyś trwałem przez trzy miesiące w takim stanie. Leżałem jak w trumnie, patrząc w sufit. Pewnego dnia wstałem i powiedziałem: ŻYCIE JEST PIĘKNE. I takie mam do dziś.