Wieanna--spodziewalam się takiego posta,niestety.Tylko zastanawialam się ,kiedy.
Podobne tematy
67 2013-09-04 23:18:31 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-04 23:19:01)
Wieanna--spodziewalam się takiego posta,niestety.Tylko zastanawialam się ,kiedy.
Porozmawiajcie,ale musisz mu wszystko powiedzieć,co Ci leży.Inaczej się zameczysz.
Przykro mi, że tak się dzieję...
Nie można tworzyć związku jeżeli chęci ma tylko jedna osoba.
Nie wiem nawet jak Cię pocieszyć bo próbujesz wszystkiego, a i tak bezskutecznie.
Może ta Twoja połowica w końcu się ocknie i zacznie iść w kierunku, do którego wcześniej zmierzaliście razem.
Bo jeżeli dalej będzie tak jak jest...to szkoda Twojego czasu, sił, starań. Będzie Cię to zwyczajnie niszczyło.
Zgadzam się z przedmówczynią. Jeżeli drugiej stronie nie zależy, to nie ma co się starać, nie da się ciągnąć tego wózka w pojedynkę ;/ Przykre to, ale albo wygarnij mu wszystko, albo po prostu odpuść. Może się ocknie...
Chcę tylko powiedzieć, może ktoś jest ciekawy... właśnie stał się koniec.
Wyobraźcie sobie najgorszy ból, jaki czuliście w życiu, i pomnóżcie razy milion - tak się czuję. Nie da się tego opisać.
Czy ktoś może pomóc? Proszę
Chcę tylko powiedzieć, może ktoś jest ciekawy... właśnie stał się koniec.
Wyobraźcie sobie najgorszy ból, jaki czuliście w życiu, i pomnóżcie razy milion - tak się czuję. Nie da się tego opisać.
Czy ktoś może pomóc? Proszę
Hm.Rozumiem,przechodzilam. chociaż jak juz mowilam nie jestem zdziwiona.Będzie teraz ciężko,ale wytrzymasz,choć wydaje Ci się,ze nie.
Nie, nie dam już rady, to nie jest pierwszy raz, to jest setny raz kiedy zostaję sama, opuszczona, odepchnięta, kiedy starałam się jak mogłam. W nocy zostaję sama z myślami i właściwie to chcę umrzeć.
Nie mogę uwierzyć, że najbliższa osoba może być tak bezwzględna i okrutna. Ciągle myślę że to sen
73 2013-09-28 23:32:47 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-28 23:34:02)
Zostaw go !!!
Mam pytanie dlaczego sk@@@@ nie trafiają na sk@@@@@!
Poszukaj sobie przyjaciółek potem przyjaciół jakoś będzie początek jest zawsze ciężki ![]()
Ja już nie mam siły na kolejny początek w moim życiu
Myślę o śmierci, tyle już porażek za mną, mam myśli że już nie ułożę tego życia
Nie, nie dam już rady, to nie jest pierwszy raz, to jest setny raz kiedy zostaję sama, opuszczona, odepchnięta, kiedy starałam się jak mogłam. W nocy zostaję sama z myślami i właściwie to chcę umrzeć.
Nie mogę uwierzyć, że najbliższa osoba może być tak bezwzględna i okrutna. Ciągle myślę że to sen
Nie wiem jakie mialas wcześniejsze doświadczenia,być może nie doczytalam,ale w tym wątku uderzyło mnie,ze to Ty dazylas do pójścia o krok dalej w relacji,a partner nie był zbytnio zainteresowany.Dwoje musi tak samo chcieć.Nie mam monopolu na stuprocentowo udany związek,bo juz dawno w takim bym była,ale to co nas spotyka potraktujmy jako doświadczenie.Bolesne,ale jednak.Wiem,ze to boli,gdy ktoś wydawało się bliski w pewnym momencie odwraca się wybierając własna drogę,nawet nie oglądając się za siebie.
Boli jak cholera, jest pierwsza w nocy, siedzę, trzęsę się, boję się położyć chociaż na chwilę, bo myśli zabijają. Czuję strach i przerażenie, co teraz ze mną będzie. Ktoś, kogo uważałam za najbliższą osobę, zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Tak, w tej sytuacji jestem już któryś raz. Ale nic to nie pomaga i wcale nie jest przez to lżej, a nawet o wiele ciężej i trudniej. To bełkot, wiem, ale jestem w rozsypce. Mam prawie 30 lat, a znowu jestem w tym samym miejscu co jak miałam 16. Czuję strach, że to już zawsze tak będzie. Przerażenie. Samotność. Nie chcę kontynuować życia.
Przestań tak pisać!
Tak naprawdę życie bez faceta nie musi być okropne. Mam przykład mojej mamy, która z moim ojcem przechodziła koszmar. Ma 50 lat i nie ma nikogo, ale to nie znaczy, że jest samotna. Lepiej jej tak, niż jakby miała być z kimś, kto jej nie szanuje. Wiem, inna sytuacja, jesteś młoda, nie masz dzieci.
Ale zerwanie związku to nie koniec. Sama napisałaś, że już przez to przechodziłaś. Wiesz, że za jakiś czas ktoś się może trafi. Może to będzie akurat ten jeden jedyny, najlepszy. Wydaje Ci się, że czas umyka, a Twoje życie jest beznadziejne. Uwierz, że czasem lepiej spędzić wiele lat samej, a po 40stce odnaleźć miłość swego życia (jak moja ciotka). Jesteś sparzona, ok. Ale stań na nogi. Jest tyle spraw dookoła, którymi możesz się zająć. Jak nie masz hobby - oglądaj po prostu filmy czy seriale. Zabarykaduj się w domu, skoro wiesz, że wyjście póki co byłoby jedynie wyjściem na siłę. Ale spędź czas ze sobą. Może z przyjaciółką, mamą, babcią. Idź na zakupy, nawet jeżeli tylko do hipermarketu.
Błędem kobiet jest to, że uzależniają całe swoje życie od mężczyzn. Wiem, że mimo wszystko jestem jedną z nich. Ale tak naprawdę bez nich da się żyć, nie jest powiedziane, że każdy musi kogoś mieć. Są kobiety sukcesu, które nie mają faceta obok siebie. Wiem, że lepiej kogoś mieć niż nie mieć. Ale nic na siłę - w Twoim wypadku lepiej, że to się zakończyło bo i tak nie miałoby sensu. Co prawda to szok dla Ciebie, bo mówiłaś, że jego zmiana nastąpiła z dnia na dzień. Ale nastąpiła! Stało się i nie ma sensu w tym tkwić. Zawiodłaś się. Ale człowiek uczy się na błędach. Jeżeli kiedyś kogoś poznasz - bądź sobą, ale nie narzucaj się mu, nie bądź na każde zawołanie. Nie mówię, że te rozstanie to Twoja wina, ale sama widzisz, że za wiele sytuacji winisz siebie - że chciałaś zawsze rozmawiać itd. Po prostu nikomu się nie narzucaj.
Zawsze piszę to tu na forum: WSZYSTKO DA SIĘ PRZEŻYĆ. Śmierć, rozstanie, utratę pracy, zawalenie szkoły. Wszystko da się przeżyć. To banalne stwierdzenie, ale po burzy zawsze wychodzi słońce. Nie mówię, że jutro, pojutrze czy za miesiąc. Może i za rok. Ale sama wiesz, że za kilka miesięcy nie będzie to tak bolało. Wiesz, że nie był odpowiednim partnerem, źle Ciebie potraktował, więc dobrze się stało, bo masz prawo do szczęścia, niezależnie czy sama czy z kimś.
Kiedyś byłam bardzo zakochana, oh, jakie to było szaleństwo. Po półrocznym (ale jakim!) związku on kazał mi wypier....ć (dosłownie) i potraktował jak najgorszą dziw.ę. A ja głupia pisałam i dzwoniłam, nawet przyszłam do jego mamy. Teraz widzę, że to była porażka mojego życia. Cierpiałam... rok. Nie wiem czy z "miłości" czy z poniżenia, ale cierpiałam. Potem dobrze mi było samej. A potem nagle z nieba spadł mi lepszy facet. Co prawda mam 22 lata, a nie prawie 30. Ale wydaje mi się, że nie ma co kierować się wiekiem.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale mam nadzieję, że dodałam Ci otuchy! :*
Rossanka, NoNieWiemKto - dziękuję Wam, bardzo Wam dziękuję...
Przepłakałam całą noc, wiem że będę miała problem z przebaczeniem, bo jednak czuję się bardzo skrzywdzona. Chyba na to nie zasłużyłam.