netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

122 odpowiedzi28 372 wyświetleniazałożony przez zrozrpaczona, 09.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

66

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:
N4VV napisał/a:

Udokumentowana aktywność.

2013-08-09

10:23:42
10:48:53
11:59:31
12:05:26
12:10:51
12:16:24
12:23:45
12:31:55
12:38:01
12:43:38
12:50:43
12:57:03
13:04:06
13:08:15
18:57:36
19:41:50
20:26:54
21:12:32
21:23:09
21:24:23
21:46:15
22:11:14
22:38:49

2013-08-10

09:46:07
13:38:50

Rozumiem, że autorka w tym czasie ora pole, a wiadomości wysyła z chomąta, które rolnik założył jej na szyję.
Tradycja zakładania chomąta kobietom sięga 12 wieku naszej ery.

->

Autorka w tym czasie siedzi w domu a nie na polu, bo po pierwsze męża nie ma, a po drugie w ciaży jest.

Ciąża to nie choroba. Męża niema - fakt - a wszędobylska teściowa, autorka nie pisze, że mąż pojechał z mamusią.

67

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

Wiem, że głupia byłam, że dałam się tak traktować od początku, ale teraz za późno no rozczulanie się nad sobą ;-( teraz muszę zrobić ten pierwszy krok.

Nigdy nie ma dobrej pory na rozczulanie się nad sobą, bo to po prostu niczego nie rozwiązuje wink Dlatego warto pamiętać, że w każdym momencie możesz zrobić krok w kierunku zmiany - na to nigdy nie jest za późno. No, chyba że po śmierci wink

68 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 15:52:01)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:

Chciałabym Ci uwierzyć ale jakoś mi trudno. I mojej uwadze nie umknęło, że jesteś dosyć aktywna, posty dodajesz dość często i to dość obszerne. Z teściową heterą, byłoby raczej niewykonalne. Piszesz, że oboje studiowaliście, gdyby teściowie byli tak bardzo zacofani zaprzęgli by męża do pługa, a nie posyłali na studia, bo to i kosztowne i ręce do roboty by ubyły. W tę pracę w Wielkanoc też nie bardzo wierzę, bo w tym roku śnieg na polach leżał jeszcze długo po Wielkanocy.
Hm, mąż skończył prawo yikes, ludzie po prawie raczej próbują się spełniać w jakiejś prawniczej profesji, a nie wracają uprawiać pole. W jakieś studia rolnicze jeszcze bym uwierzyła i nie dziwiła się, że wiąże swoją przyszłość z rolnictwem.

Może Tobie potrzebny jest dobry psycholog?

Jakbys dokładnie czytała moje posty to wiedziałabyś, że sprawa z Wielkanocy była przed ślubem, czyli dwa lata temu. Poza tym jak widać nie czytasz wszystkiego co piszę bo wiedziałabyś, że mieszkamy sami, mamy własne mieszkanie (15km od tesciów) więc jak męża nie ma jaestem sama w domu i teściowa nie może mnie kontrolować. Poza tym skończenie studiów nie ma nic wspólnego z kulturą osobistą, inteligencją czy pogladami na życie. Mój mąż skończył prawo a jak widać nie dostrzega, że mamy XXI wiek. Cuda się zdarzają. Mówisz, że nie wierzysz, że ktoś taki mógł skończyć prawo. otóż zapewniam Cię, że jak widać mógł, i to jeszcze rodzice opłacali mu studia. Ale studia te skończył tylko po to żeby mieć wyższe wykształcenie i móc pochwalić się, że skończył prawo, chociaż nie wiem komu, bo ani on ani jego rodzice nie mają żadnych znajomych, którym ewentualnie mogliby pochwalić się, że ich syn skończył prawo. Gdybyś znała jego i jego rodzicówę bliżej, wiedziałabyś, że oni wszystko robią na pokaz. Jak to się mówi, całkowicie zacofani,żyją w tym swoim dwuosobowym świecie, bez rodziny i znajomych, słoma z butów wystaje a marcedesem musza jeździć ;-) jak dla mnie to żałosne.

Mówisz, że jestem aktywna. Zgodzę się z Tobą, bo jest to jedyny moment kiedy męża nie ma (chodzi mi o jego wyjazd za granicę) i mogę sobie swobodnie posiedzieć na necie i poczytać fora, zapytać się o radę, czy po prostu utwierdzić w przekonaniu, że sposób w jaki żyję nie jest do końca normalny, i że większość ludzi żyje zupełnie inaczej. Mówisz, że do końca nie wierzysz, że można tak żyć,ok. masz takie prawo, ja natomiast nie mam obowiązku Cię przekonywać ani utwierdzać. Dla mnie ważne jest to, że są osoby, które przeżyły lub przeżywają podobne sytuacje i one wierzą, że takie rzeczy się zdarzają, bo doświadczyły ich na własnym przykładzie. Moi znajomi (wprawdzie nieliczni- 2 koleżanki) i rodzina wie, że to co mówię jest prawdą i to jest dla mnie najważniejsze. Dla mnie jest logiczne, że jesli już ktoś wchodzi na forum i pyta o radę, to nie po to żeby zmyślać jakieś niestworzone historię i je ubarwiać, bo nie o to przecież chodzi.Takiej osobie zależy raczej na obiektywnej ocenie sytuacji a nie na ocenie zmyślonej historii.

69

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Piszesz dużo i chaotycznie. Nie mogę po prostu pomieścić w głowie, znasz człowieka ileś lat, coś Ci w nim nie pasuje, poznajesz jego rodzinę, która też nie bardzo Ci odpowiada i pakujesz się w związek, który jest spalony na starcie.
Nie napisałam , że nie wierzę w to że mąż skończył studia. Tylko po cholerę mu prawo w rolnictwie?
Są inne kierunki studiów i a Ci którzy chcą zostać na wsi, studiują jakieś kierunki rolnicze, bo to ma sens. Studiowanie dla samego dyplomu to starta czasu.
To, że powątpiewam, bo to co opisujesz to materiał na film grozy, a Ty piszesz, że to Twoje życie.

70

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:

Piszesz dużo i chaotycznie. Nie mogę po prostu pomieścić w głowie, znasz człowieka ileś lat, coś Ci w nim nie pasuje, poznajesz jego rodzinę, która też nie bardzo Ci odpowiada i pakujesz się w związek, który jest spalony na starcie.
Nie napisałam , że nie wierzę w to że mąż skończył studia. Tylko po cholerę mu prawo w rolnictwie?
Są inne kierunki studiów i a Ci którzy chcą zostać na wsi, studiują jakieś kierunki rolnicze, bo to ma sens. Studiowanie dla samego dyplomu to starta czasu.
To, że powątpiewam, bo to co opisujesz to materiał na film grozy, a Ty piszesz, że to Twoje życie.

Masz rację, znałam go długo przed ślubem, ale uwierz mi wierzyłam, że mimo tego, iż jego rodzice żyją jak odludki, to on zechce żyć inaczej, że zobaczy że praca, rodzina, znajomi, wczasy, kino to nic złego, że ludzie tak żyją i są szczęśliwi. Myślałam, że jak zobaczy jak u mnie spędza się świeta, w tak dużym gronie, jaki ja mam kontakt z rodzeństwem, kuzynami, to przejży na oczy i zrozumie, ile on traci na tym, że nie ma kontaktu ze swoimi braćmi i siostrami i że dalej tak żyć nie można. Ale jak widać jemu życie tylko we dwoje, plus jego rodzice wystarcza, i nie potrzebuje do szczęścia nikogo więcej. A teraz doszły jeszcze groźby typu: nigdzie z naszym dzieckiem nie pojedziesz! Przeraża mnie to, że moje dziecko nie miałoby kontaktu z rodziną. Dla mnie to niewyobrażalne. I nie mogę do tego dopuścić.a dobrze wiem, że mój mąż nie żartuje.

71

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:
eljola napisał/a:

Piszesz dużo i chaotycznie. Nie mogę po prostu pomieścić w głowie, znasz człowieka ileś lat, coś Ci w nim nie pasuje, poznajesz jego rodzinę, która też nie bardzo Ci odpowiada i pakujesz się w związek, który jest spalony na starcie.
Nie napisałam , że nie wierzę w to że mąż skończył studia. Tylko po cholerę mu prawo w rolnictwie?
Są inne kierunki studiów i a Ci którzy chcą zostać na wsi, studiują jakieś kierunki rolnicze, bo to ma sens. Studiowanie dla samego dyplomu to starta czasu.
To, że powątpiewam, bo to co opisujesz to materiał na film grozy, a Ty piszesz, że to Twoje życie.

Masz rację, znałam go długo przed ślubem, ale uwierz mi wierzyłam, że mimo tego, iż jego rodzice żyją jak odludki, to on zechce żyć inaczej, że zobaczy że praca, rodzina, znajomi, wczasy, kino to nic złego, że ludzie tak żyją i są szczęśliwi. Myślałam, że jak zobaczy jak u mnie spędza się świeta, w tak dużym gronie, jaki ja mam kontakt z rodzeństwem, kuzynami, to przejży na oczy i zrozumie, ile on traci na tym, że nie ma kontaktu ze swoimi braćmi i siostrami i że dalej tak żyć nie można. Ale jak widać jemu życie tylko we dwoje, plus jego rodzice wystarcza, i nie potrzebuje do szczęścia nikogo więcej. A teraz doszły jeszcze groźby typu: nigdzie z naszym dzieckiem nie pojedziesz! Przeraża mnie to, że moje dziecko nie miałoby kontaktu z rodziną. Dla mnie to niewyobrażalne. I nie mogę do tego dopuścić.a dobrze wiem, że mój mąż nie żartuje.

Nie rozumiem. Ma rodzeństwo i nie utrzymuje z nimi kontaktów? Nie odwiedzają się wcale? Jego rodzice też nie utrzymują kontaktu z dziećmi? Ile mąz ma rodzeństwa?

72 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 16:29:12)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:
eljola napisał/a:

Piszesz dużo i chaotycznie. Nie mogę po prostu pomieścić w głowie, znasz człowieka ileś lat, coś Ci w nim nie pasuje, poznajesz jego rodzinę, która też nie bardzo Ci odpowiada i pakujesz się w związek, który jest spalony na starcie.
Nie napisałam , że nie wierzę w to że mąż skończył studia. Tylko po cholerę mu prawo w rolnictwie?
Są inne kierunki studiów i a Ci którzy chcą zostać na wsi, studiują jakieś kierunki rolnicze, bo to ma sens. Studiowanie dla samego dyplomu to starta czasu.
To, że powątpiewam, bo to co opisujesz to materiał na film grozy, a Ty piszesz, że to Twoje życie.

Masz rację, znałam go długo przed ślubem, ale uwierz mi wierzyłam, że mimo tego, iż jego rodzice żyją jak odludki, to on zechce żyć inaczej, że zobaczy że praca, rodzina, znajomi, wczasy, kino to nic złego, że ludzie tak żyją i są szczęśliwi. Myślałam, że jak zobaczy jak u mnie spędza się świeta, w tak dużym gronie, jaki ja mam kontakt z rodzeństwem, kuzynami, to przejży na oczy i zrozumie, ile on traci na tym, że nie ma kontaktu ze swoimi braćmi i siostrami i że dalej tak żyć nie można. Ale jak widać jemu życie tylko we dwoje, plus jego rodzice wystarcza, i nie potrzebuje do szczęścia nikogo więcej. A teraz doszły jeszcze groźby typu: nigdzie z naszym dzieckiem nie pojedziesz! Przeraża mnie to, że moje dziecko nie miałoby kontaktu z rodziną. Dla mnie to niewyobrażalne. I nie mogę do tego dopuścić.a dobrze wiem, że mój mąż nie żartuje.

Nie rozumiem. Ma rodzeństwo i nie utrzymuje z nimi kontaktów? Nie odwiedzają się wcale? Jego rodzice też nie utrzymują kontaktu z dziećmi? Ile mąz ma rodzeństwa?

Mąż ma jedną siostę, z którą nie utrzymujemy kontaktu, mimo, że mieszka w tej samej miejscowości co my ( ciągle się kłucą, jedno drugiemu wszystkiego zazdrości, jedno na drugiego nagaduje do rodziców,jedno drugiemu robi na złość, wszystko kręci się wokół pieniędzy, zachowują się jak dzieci). Rodzice natomiast nie mogą być pogodzeni z meżem i z jego siostrą, jeśli się pokłucą z mężem w tedy jakiś czas dobrze żyją z córką, a jeśli z nią się pokłucą to w tedy dobrze z nami żyją, i tak na okrągło jest. patologia jakaś. Mówiąc że ja mam dużo rodzeństwa, miałam na myśli to, że ja mam jednego rodzonego brata ale czworo ciotecznego rodzeństwa, z którymi bardzo dobrze żyje i mam dobry kontakt i nie wyobrażam sobie nie widywać ich przez dłuższy czas, nie rozmawiać z nimi przez telefon czy nie pisac smsow. Mąż ma również dwoje ciotecznego rodzeństwa, którzy mieszkają w miejscowości gdzie jego rodzice, czyli 15km od nas, a mimo to, nie utrzymują żadnych kontaktów.

Wiesz, ja nie mówię, że mąż ma zaraz cudownie się zmienić i zacząć żyć normalnie z siostrą i innym ciotecznym rodzeństwem.Spotykać się, dzwonić itp. Nic na siłę. Nie ma takiej potrzeby to trudno, ale nie można zabraniać drugiemu człowiekowi kontaktu z rodziną tylko dlatego, że sam nie ma takiej potrzeby i nie został tak wychowany, że rodzina jest najważniejsza.

Może ja nie miałam lekko w życiu, bo wychowałam się bez matki, tylko z ojcem i dziadkami, ale zawsze w moim życiu uczestniczyła cała rodzina, wujkowie, ciotki, bracia i siostry, nie woobrażam sobie żebym np. na święta miała się nie spotkać w całym gronie. Przeciez wiadomo, że jak w przyszłości zabraknie, że tak powiem "dorosłych" to my, rodzeństwo , cała szóstka :-)będziemy mieli tylko siebie i to normale że chcemy trzymać się razem. Wiadomo, że nie jest to proste kiedy każde z nas mieszka w innych stronach Polski, ale zawsze na swięta, dwa trzy razy w roku staramy się spotkać wszyscy razem( a w między czasie spotykamy się tak na zmianę kto przyjedzie do domu bo akurat urlop dostał to jest i w tedy się spotykamy) a teraz tym bardziej kiedy moja siostra urodzi dziecko i ja będę miała dzidziusia to nie wyobrażam sobie żeby nasze dzieci od poczatku nie miały ze sobą kontaktu, bo mąż ma jakieś widzimisie, że nie puści mnie nigdzie z dzieckiem,

73

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Mój teść byl odludkiem. Denerwowało go jak ich odwiedza rodzina, bo jak odwiedza to trzeba poczęstować a to kosztuje, też był egoistą on  najważniejszy i to co ma do powiedzenia, syna - czyli mojego męża nie odwiedzał bo trzeba spalić benzynę, ale mój teść był jedynakiem i wydawało mi się, że to brak rodzeństwa takim go ukształtował. Teściowa łatwo z nim nie miała, ale jak chciała postawiła na swoim.

Jeśłi to co piszesz jest prawdą. Co ty tam jeszcze robisz?

74

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:
N4VV napisał/a:

Udokumentowana aktywność.

2013-08-09

10:23:42
10:48:53
11:59:31
12:05:26
12:10:51
12:16:24
12:23:45
12:31:55
12:38:01
12:43:38
12:50:43
12:57:03
13:04:06
13:08:15
18:57:36
19:41:50
20:26:54
21:12:32
21:23:09
21:24:23
21:46:15
22:11:14
22:38:49

2013-08-10

09:46:07
13:38:50

Rozumiem, że autorka w tym czasie ora pole, a wiadomości wysyła z chomąta, które rolnik założył jej na szyję.
Tradycja zakładania chomąta kobietom sięga 12 wieku naszej ery.

->

Autorka w tym czasie siedzi w domu a nie na polu, bo po pierwsze męża nie ma, a po drugie w ciaży jest.

Ciąża to nie choroba. Męża niema - fakt - a wszędobylska teściowa, autorka nie pisze, że mąż pojechał z mamusią.

Niektórzy podejrzewają /w dodatku z nutką złośliwości/, że pisze się tu historie wyssane z palca. W jakim celu autorka tego tematu miałaby tę historię zmyślać? Może się mylę, ale nie widzę sensu pisania takich "bajek".

75

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
arleta.b1 napisał/a:
eljola napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

Autorka w tym czasie siedzi w domu a nie na polu, bo po pierwsze męża nie ma, a po drugie w ciaży jest.

Ciąża to nie choroba. Męża niema - fakt - a wszędobylska teściowa, autorka nie pisze, że mąż pojechał z mamusią.

Niektórzy podejrzewają /w dodatku z nutką złośliwości/, że pisze się tu historie wyssane z palca. W jakim celu autorka tego tematu miałaby tę historię zmyślać? Może się mylę, ale nie widzę sensu pisania takich "bajek".

To że niektórzy powątpiewają, znaczy że myślą. Trudno uwierzyć, że w cywilizowanym kraju dzieją się takie historie, a kobieta ma tyle do powiedzenia co czwarta żona muzułmanina.
Dla mnie nie pojętym jest, żeby w Wielkanoc pracować w polu. W głowie mi się nie mieści, żeby zabraniać żonie kontaktów ze znajomymi. Gdyby mnie coś takiego spotkało, a mąż nawet na jotę nie zamierzał się zmienić, poszłabym nawet do domu samotnej matki, gdybym nie miała innej alternatywy.

76

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
arleta.b1 napisał/a:
eljola napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

Autorka w tym czasie siedzi w domu a nie na polu, bo po pierwsze męża nie ma, a po drugie w ciaży jest.

Ciąża to nie choroba. Męża niema - fakt - a wszędobylska teściowa, autorka nie pisze, że mąż pojechał z mamusią.

Niektórzy podejrzewają /w dodatku z nutką złośliwości/, że pisze się tu historie wyssane z palca. W jakim celu autorka tego tematu miałaby tę historię zmyślać? Może się mylę, ale nie widzę sensu pisania takich "bajek".

Mąż pojechał z tatusiem :-) Ciąża to nie choroba, masz rację, ale nie każdą pracę można w ciąży wykonywać.
Poza tym szkoda czasu na przekonywanie kogoś, kto wchodzi niewidomo po co na forum, kiedy i tak zamiast coś doradzić tylko pisze o swoich wtpliwościach i niedowierzaniu, że taki stan rzeczy ma miejsce i czy autorka niby na pewno bajki nie pisze! to śmieszne.

77 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 16:41:16)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:
arleta.b1 napisał/a:
eljola napisał/a:

Ciąża to nie choroba. Męża niema - fakt - a wszędobylska teściowa, autorka nie pisze, że mąż pojechał z mamusią.

Niektórzy podejrzewają /w dodatku z nutką złośliwości/, że pisze się tu historie wyssane z palca. W jakim celu autorka tego tematu miałaby tę historię zmyślać? Może się mylę, ale nie widzę sensu pisania takich "bajek".

To że niektórzy powątpiewają, znaczy że myślą. Trudno uwierzyć, że w cywilizowanym kraju dzieją się takie historie, a kobieta ma tyle do powiedzenia co czwarta żona muzułmanina.
Dla mnie nie pojętym jest, żeby w Wielkanoc pracować w polu. W głowie mi się nie mieści, żeby zabraniać żonie kontaktów ze znajomymi. Gdyby mnie coś takiego spotkało, a mąż nawet na jotę nie zamierzał się zmienić, poszłabym nawet do domu samotnej matki, gdybym nie miała innej alternatywy.

No widzisz dla Ciebie niepojętym jest żeby w Wielkanoc pracować. Dla mnie też. Ale jak widać moi teście i mąż nie mają z tym problemu. Pracują w niedziele, świeta, Niedzielę Palmową ,nawet w Boże Ciało ( w tym roku też  pracowali w Boże Ciało), raz o mało co nie pracowali na 1 Listopada, ale jakoś zostali w domu. Jak widać są ludzie i ludziska.

Z reszta każdy ma inne priorytety, dla moich teściów i męża pieniądze są w życiu najważniejsze.Dla mnie nie.

78

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Jak napisałam wcześniej to, że powątpiewam to oznaka, że myślę. Bo to wprost nie do uwierzenia.
Moje koleżanki różnych mężów mają, ale nie poddają się posłusznie ich woli. Na pewno nie mają zakazu na kontakty z rodziną, ani nakazu ciągłej pracy.
W każdym małżeństwie bywają zgrzyty, ale mądrzy ludzie umieją dojść do porozumienia.
Piszesz, że mąż się nie zmieni. Zatem czy jest sens ciągnąć to w takiej formie?

79 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 17:00:07)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:

Jak napisałam wcześniej to, że powątpiewam to oznaka, że myślę. Bo to wprost nie do uwierzenia.
Moje koleżanki różnych mężów mają, ale nie poddają się posłusznie ich woli. Na pewno nie mają zakazu na kontakty z rodziną, ani nakazu ciągłej pracy.
W każdym małżeństwie bywają zgrzyty, ale mądrzy ludzie umieją dojść do porozumienia.
Piszesz, że mąż się nie zmieni. Zatem czy jest sens ciągnąć to w takiej formie?

Właśnie, moje koleżanki i siostra też mają mężów i dzieci, i wiadomo, nie zawsze jest różowo, człowiek czasami się kłuci, ale nie o takie podstawowe sprawy jak u nas i nie o wszystko, czyli pójście do pracy zawodowej, pojechanie do rodziny czy pojście do koleżanki na kawę. Ja rozumiem, że można mieć różne poglądy na różne sprawy ale nie jeśli chodzi o takie podstawowe, możemy mieć inne zdanie na temat tego co ma byc na obiad czy gdzie pojechac na wczasy(chociaz my nigdzie nie jeździmy) a nie klucić się ciągle o takie oczywiste sprawy. To przykre, bo wiem że on już się nie zmieni, za dużo razy już dawałam mu szanse, on obiecywał poprawę, i może przez tydzień, dwa było wmiarę ok ale później wszystko wraca do normy, i tym razem będzie tak samo, z tą różnicą, że ja już nie chcem słuchać jego obietnic bez pokrycia. Moja cierpliwośc się wyczerpała.

Poza tym ja już za długo znosiłam jedo wyzwiska itp. jednak tym razem przesadził i tego mu nie podaruje, poza tym za daleko posunął się grożąc mi, że jesli pojade do siostry to mi zabierze dziecko. Wogule nie powinno coś takiego mu do głowy przyjść. Jeśli teraz tak mnie straszy to jak urodzi się dziecko to zamknie mnie w domu i zagrozi że jak wyjdę to mi dziecko zabierze. Znam go i wierzę, że byłby do tego zdolny, więc nie mogę do tego dopuścić.

Właściwie to ja już wiem co powinnam zrobić. Tylko boje się tego co mnie czeka w sytuacji, gdy powiem mu o rozwodzie. będą wyzwiska, groźby, szantaże, nachodzenie mnie i mojej rodziny w domu, dzwonienie, gadki typu "zmarnowałaś mi życie!" oraz " mogłem się domyśleć że biorąc dziewczynę z takiego domu tak to się skończy!On uważa że powinnam być mu wdzięczna że on ze mną jest, jakbym była jakaś gorsza!! " (z takiego domu czyli według niego gorszego, bo mieszkałam w kamienicy a nie w dużym domu jak jego rodzice, i to że moi rodzice się rozwiedli i nie mają tyle kasy na koncie). Ale z drugiej strony nie mogę ciągle myśleć o tym co on będzie wygadywał i że się wkurzy on i jego rodzice, muszę zacząć myśleć jak wyglądałoby dalej moje życie jeśli nic nie zmienie. w końcu życie jest tylko jedno i powinnam je przeżyć szczęśliwie, a przynajmniej bez stresu, organiczeń, wyzwisk i poniżania.

80

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Skoro Twoja Cierpliwość się wyczerpała, rusz z miejsca i zrób to co uważasz za słuszne.
Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Może kiedy postawisz sprawę na ostrzu noża, Twój mąż się obudzi i zmieni swoje postępowanie. Może takiego wstrząsu mu potrzeba, żeby zrozumieć co jest ważne.

81 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 17:09:04)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:

Skoro Twoja Cierpliwość się wyczerpała, rusz z miejsca i zrób to co uważasz za słuszne.
Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Może kiedy postawisz sprawę na ostrzu noża, Twój mąż się obudzi i zmieni swoje postępowanie. Może takiego wstrząsu mu potrzeba, żeby zrozumieć co jest ważne.

Niestety  na niego żadne wstrząsy nie działają, działają ale tylko chwilowo. Już przed ślubem mieliśmy taką sytuację, wyprowadziłam się z naszego mieszkania na przeszło tydzień. Oczywiście on ciągle dzwonił, płakał, prosił żebym wróciła, że już zrozumiał wszystko, że się zmieni, że będziemy normalnie żyć  i ja głupia mu uwierzyłam. Strasznie żałuje tej decyzji. Ale jak widac człowiek musi się porzadnie przejechać żeby zrozumiec.

Zrozumieć, że człowiek się nie zmienia, a jesli juz to nie cały, może pewne kwestie zmienić ale w naszym przypadku on musiałby sobie mózg wymienić i zacząć myśleć jak w XXI wieku a nie  w średniowieczu. a to raczej nierealne.po prostu od poczatku do siebie nie pasowaliśmy, jesteśmy z dwóch różnych światów i nigdy się nie dogadamy. on po prostu musi sobie znaleść jakąś kobietę, co będzie myslała tak jak on, a przynajmniej podobnie, miała podobne priorytety i system wartości, bo my za bardzo się we wszystkim różnimy.Mówi się, że przeciwieństwa się przyciagają, z doświadczenia wiem, że jeśli człowiek aż tak bardzo sie różni to nie ma prawa się udać.

82

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

I tak oto historia będzie miała miała happy end. Wystarczy trochę się pomęczyc z porypańcem, zrobic podział majątku, dziecko sobie z nim machnąc ( alimenty będą).
Brzmi cynicznie, ale mnie też coś tu nie gra. Ja widzę sprytną kobietę. Jestem ciekawa jak wyglądałaby wersja męża.

83 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 17:18:37)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

I tak oto historia będzie miała miała happy end. Wystarczy trochę się pomęczyc z porypańcem, zrobic podział majątku, dziecko sobie z nim machnąc ( alimenty będą).
Brzmi cynicznie, ale mnie też coś tu nie gra. Ja widzę sprytną kobietę. Jestem ciekawa jak wyglądałaby wersja męża.

Cynicznie? Ty kobieto chyba nie wiesz co mówisz, co Ty myślisz, że ja taka szczęśliwa jestem i cieszę się że będę rozwódką z dzieckiem? Czy według Ciebie powinnam zacisnąć zęby i dalej żyć jak w więzieniu bo jestem w ciąży?
Mówisz podział majatku? Akurat z tym problemu nie będzie bo mieszkanie z mężem kupiliśmy wspólnie jeszcze przed ślubem i każde ze swoich własnoręcznie zarobionych pieniędzy. garaż kupiony był po ślubie, ale również oboje na niego zapracowaliśmy. a więc jak nie znasz szczegółów to nie pisz takich bzdur.

Happy end to historia miałaby jakby mąż z żoną i dzieckiem żyli sobie długo i szczęśliwie. W przeciwnym wypadku to nie jest happy end tylko życiowa porażka.

84

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

I tak oto historia będzie miała miała happy end. Wystarczy trochę się pomęczyc z porypańcem, zrobic podział majątku, dziecko sobie z nim machnąc ( alimenty będą).
Brzmi cynicznie, ale mnie też coś tu nie gra. Ja widzę sprytną kobietę. Jestem ciekawa jak wyglądałaby wersja męża.

Tak sobie myślę, że jesli dla Ciebie tragedia jaką dla każdej ze stron jest rozwód, wychowywanie samotnie dziecka bez ojca to happy end-  TO WSPÓŁCZUJE

85 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-10 17:38:32)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Tobie ciężko uwierzyc, że ja nie wierzę? Wykształcona ponoc kobieta, w sumie nie jakaś siksa i zero przewidywania? Tyle lat znac faceta, życ w szczerej nadziei, że cudwnie mu się odmieni? To idealny temat do programu " Nie do wiary".

Skoro on tak się zachowywał, to czemu z nim dziecko zaplanowałaś? Co innego gdyby panu obiło z dnia na dzień, ale tak?

Nie współczuj. Mam koleżankę z roku, która żyje całkiem wygodnie z alimentów. Każde z dzieci ma innego ojca, oczywiście niebiednego. Widząc takie przypadki co można pomyślec.

86 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-10 17:55:11)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

Tobie ciężko uwierzyc, że ja nie wierzę? Wykształcona ponoc kobieta, w sumie nie jakaś siksa i zero przewidywania? Tyle lat znac faceta, życ w szczerej nadziei, że cudwnie mu się odmieni? To idealny temat do programu " Nie do wiary".

Skoro on tak się zachowywał, to czemu z nim dziecko zaplanowałaś? Co innego gdyby panu obiło z dnia na dzień, ale tak?

Nie współczuj. Mam koleżankę z roku, która żyje całkiem wygodnie z alimentów. Każde z dzieci ma innego ojca, oczywiście niebiednego. Widząc takie przypadki co można pomyślec.

Wiesz nie interesuje mnie z czego żyją Twoje koleżanki i z iloma mężczyznami mają dzieci. Ja wiem tylko tyle, że jak się ma męża, a przecież nie cały czas jest tak zle, to się z nim wspólżyje i właśnie z tego biorą się dzieci. Oczywiście, że cieszę się, że będę miała dziecko, zawsze chciałam mieć dzieci. Myslałm, że jak okaże się że jestem w ciąży to mąż się zmieni, ale niestety znowu się pomyliłam. Więc czasami życie układa się nie po naszej mysli i nie tak jakbyśmy tego oczekiwali. Oczywiscie, że chciałabym żeby było wszystko dobrze ale nie mam już złudzeń. Teraz muszę mysleć też o dziecku, żeby miało szczęśliwa mamę, a nie ciągle płaczącą w kącie, zestresowaną i nieszczęśliwą. Poza tym nie po to kończyłam studia żeby byc bezrobotną. Wiem, że jak tylko odchowam dziecko to znajdę jakąś pracę i na pewno nie będę żyła z alimentów. A alimenty to jeśli mój mąż będzie normalny to sam będzie chciał płacić na dziecko, nie trzeba go będzie do tego zmuszać. Ja od niego nic nie chcem. Wszystko co mam zawdzięczam sobie i nie mam żadnych wyrzutów sumienia, bo ja jemu nic nie zabieram.

Poza tym piszesz, że Twoja koleżanka ma dwoje dzieci i to każde z innym, więc nie porównuj mnie do niej skoro ja będę miała dziecko z mężem, a że życie mi się nie ułożyło, i może będę zmuszona się rozwiść  to już inna sprawa.

87 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-10 18:05:46)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Mając takiego męża kijem oganiamy się przed seksem. Po jednej takiej akcji instynkt samozachowawczy powinien sam zadziałac. Jeśli to jest prawda to zostanie moim obecnym hitem. Jest księga rekordów Darwina, tam generalnie mężczyźni pokazują co potrafią. Kobiece przypadki spaprania życia sobie i dziecku/dzieciom nie mają odpowiednika, a szkoda.

88

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

Myslałm, że jak okaże się że jestem w ciąży to mąż się zmieni.

To jest największy błąd i głupota, w którą wierzy masa naiwnych kobiet...
Dziecko rzadko kiedy zmienia cokolwiek (co było już złe) na lepsze...
A przede wszystkim... nie można liczyć, że coś "samo się zmieni"... jak My sami tego nie zmienimy, to samo się nie zmieni...
Zacznij działać, zamiast "myśleć o działaniu"... bo to nic nie da... co więcej...działaj póki jeszcze dziecka nie ma na świecie, potem łatwiej Ci nie będzie...

89

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

Mając takiego męża kijem oganiamy się przed seksem. Po jednej takiej akcji instynkt samozachowawczy powinien sam zadziałac. Jeśli to jest prawda to zostanie moim obecnym hitem. Jest księga rekordów Darwina, tam generalnie mężczyźni pokazują co potrafią. Kobiece przypadki spaprania życia sobie i dziecku/dzieciom nie mają odpowiednika, a szkoda.

Szkoda czasu na dyskuje z kimś takim. Lepiej zostawię Twoją wypowiedź bez komentarza.

90

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
Margolinka napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

Myslałm, że jak okaże się że jestem w ciąży to mąż się zmieni.

To jest największy błąd i głupota, w którą wierzy masa naiwnych kobiet...
Dziecko rzadko kiedy zmienia cokolwiek (co było już złe) na lepsze...
A przede wszystkim... nie można liczyć, że coś "samo się zmieni"... jak My sami tego nie zmienimy, to samo się nie zmieni...
Zacznij działać, zamiast "myśleć o działaniu"... bo to nic nie da... co więcej...działaj póki jeszcze dziecka nie ma na świecie, potem łatwiej Ci nie będzie...

Masz rację, głupia byłam, że wierzyłam, że coś się zmieni. Ale już jestem mądrzejsza i w bajki nie wierzę. Jedynym słusznym rozwiązaniem jest rozwód bo kolejne rozmowy i tłumaczenia nic nie zmienią. niestety. Przykre to ale prawdziwe.

91

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

....Z reszta każdy ma inne priorytety, dla moich teściów i męża pieniądze są w życiu najważniejsze....

Dlatego wydają je na studia prawnicze dla rolnika. Pewnie żeby krety nakazem sądowym z pola swego skutecznie przeganiał. Wywłasza im nory. big_smile

92

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
N4VV napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

....Z reszta każdy ma inne priorytety, dla moich teściów i męża pieniądze są w życiu najważniejsze....

Dlatego wydają je na studia prawnicze dla rolnika. Pewnie żeby krety nakazem sądowym z pola swego skutecznie przeganiał. Wywłasza im nory. big_smile

Nie wiem po co wydali kase na studia prawnicze kiedy on nie nadaje się do tego zawodu i w sumie nie za bardzo mnie to interesuje. Wiem tylko, że mimo iż mój mąż skończył studia prawnicze, mentalnie utknął w średniowieczu! a mamy juz XXI wiek!

93 Ostatnio edytowany przez Poulaa (2013-08-10 22:02:46)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

?

94

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

To jakiś horror ;/ kobieto walcz o swoje! nie pozwól sobie na takie traktowanie.

95

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

mieszkanie z mężem kupiliśmy wspólnie jeszcze przed ślubem i każde ze swoich własnoręcznie zarobionych pieniędzy

Wychodząc za mąż dwa lata temu miałaś 25 lat czyli byłaś tuż po studiach, studiowałaś na dziennych? i uzbierałaś na połowę wartości mieszkania mając 25 lat, ciekawa jestem gdzie się tak dobrze zarabia, by studiować, żyć i jeszcze mieć pieniadze na mieszkanie w wieku 25 lat

96 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-11 08:52:43)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
katylinka napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

mieszkanie z mężem kupiliśmy wspólnie jeszcze przed ślubem i każde ze swoich własnoręcznie zarobionych pieniędzy

Wychodząc za mąż dwa lata temu miałaś 25 lat czyli byłaś tuż po studiach, studiowałaś na dziennych? i uzbierałaś na połowę wartości mieszkania mając 25 lat, ciekawa jestem gdzie się tak dobrze zarabia, by studiować, żyć i jeszcze mieć pieniadze na mieszkanie w wieku 25 lat

Jak widac mozna studiować dziennie i odłożyc na mieszkanie.(mając dwa stypendia i rentę z mojej strony i stypendium męża, jeszcze wtedy chłopaka i żyjac oszczędnie, nie imprezując, nigdzie nie wyjeżdzając, można w ciągu roku dużo odłożyć) Poza tym mieszkanie nie było takie drogie, to kawalerka. Przez całe studia , czyli przez 5 lat, na okres wakacji wyjeżdzaliśmy z mężem  za granicę i odkładaliśmy na mieszkanie. Po studiach też wyjeżdzaliśmy na wakacje za granicę stad też mamy garaż, na który również wspólnie zarobiliśmy.

Poza tym, żadno z nas nie zgodziło by się kupić czegoś wspólnie przed ślubem jesli pieniadze wyłożyłaby tylko jedna strona, bo byłoby to niesprawiedliwe. A tak później w razie czego każy wie że zarobił na to co ma i co mu się należy.I wie, że nikt nikomu nic nie zabiera co do niego nie należy lub na co sam nie zapracował.

97

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Opowiedziałam wczoraj kuzynce o Twojej historii, pytając czy coś takiego może się wydarzyć?
Powiedziała mi że zna bardzo podobną historię prawie z sąsiedztwa.
Tam teść podobno gra główne skrzypce, do tego stopnia że gdy synowa była w ciąży, którą źle znosiła, wygonił ją na ten czas do rodziców, tak drażniło go jej "nieróbstwo". Swoją drogą jej mąż to troki od kaleson a nie facet.
Włos na głowie się jeży, że takie rzeczy się zdarzają.

98

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

....Wiem tylko, że mimo iż mój mąż skończył studia prawnicze, mentalnie utknął w średniowieczu! a mamy juz XXI wiek!

Co się dało ukryć przez 4-5 lat i nagle ujawniło sie po ślubie.

99

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

N4VV, czasami (dość często) takie "niuanse" wychodzą po ślubie, kiedy to osoba "ukrywająca co nieco" czuje się już pewniej.

100

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
Margolinka napisał/a:

N4VV, czasami (dość często) takie "niuanse" wychodzą po ślubie, kiedy to osoba "ukrywająca co nieco" czuje się już pewniej.

Czasami.
Tu zmiany są dość radykalne, bo chyba niecodziennym jest absolwent prawa orający pole i zmieniający się nagle w tyrana.

101

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
N4VV napisał/a:

Czasami.
Tu zmiany są dość radykalne, bo chyba niecodziennym jest absolwent prawa orający pole i zmieniający się nagle w tyrana.

Zgadzam się. To niecodzienna sytuacja. Jednak powiem Ci...mnie już nic nie zaskoczy...
Ludzie robią tak dziwne i niezrozumiałe rzeczy, że i w historię autorki mogę uwierzyć.

Nie wiemy jacy są rodzice jej męża. Nie wiemy jakie relacje łączą go z rodzicami.
Znam sama takie przypadki, gdzie dorośli synowie robią wszystko "pod dyktando" mamy. Rzucają pracę, szkoły, dziewczyny, żony... Co więcej...mogę nawet wyobrazić sobie taką opcję, że mąż autorki czuje się "przywiązany" do rodziców, więc ją "przywiązał" do siebie... bo dlaczego miałaby mieć lepiej od niego... różne rzeczy się zdarzają...

102

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

W tej opowieści jest tyle nieprawdopodobnych rzeczy.
- Mieszkanie kupione za stypendia i rentę ( rodzinną?).
- Rolnik wyjeżdżający w pełni sezonu do pracy za granicę ( a może cały rok tam zarobkujący?)
- Nagle, tuż po zajściu w ciążę autorka budzi się z letargu i walczy o swoje.

Chwilowo będzie miała zapewniony byt, bo otrzyma alimenty na dziecko i siebie ( nie pracuje). W sumie może ciagnąc to latami. Nie wiem jak udowodni owe napady zazdrości, ale to jej brożka.

Nie uważacie że to egoistyczne? -  chciała miec dziecko. Pytał ktoś tego mężczyznę czy chce byc ojcem widującym malucha w ustalonych sądownie terminach? Mężem jest koszmarnym, a ojcem już takim byc nie musi. To mi się najbardziej nie podoba "bo ja chciałam miec dziecko", czyli "ja" się liczyło. Gdyby tak dziecko i opieka nad nim była częsciej przyznawana ojcom, a nie niepracujacym matkom, uwierzcie - kobieta dwa razy by się zastanowiła czy zachodzic w ciążę w takiej sytuacji.

103 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-08-11 18:19:43)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Nie zamierzam wnikać czy historia jest prawdziwa czy zmyślona. Chcesz wiedzieć co w opisanej sytuacji dobrze byłoby zrobić? Proszę bardzo podaję algorytm:

1. Obdzwonić rodzinę i znajomych, w celu załatwienia sobie mieszkania na jakiś czas (może u siostry w Gdańsku, ona również jest w ciąży mogłybyście sobie pomagać nawzajem, mogłaby Ci pomóc z dzieckiem po rozwiazaniu, kiedy Ty musiałabyś szybko wrócić do pracy, a ona zapewne miałaby macierzyński).
2. Po załatwieniu mieszkania, pod nieobecność męża załatwić sobie transport (rodzina, znajomi taksówka) na konkretny dzień i godzinę.
3. Spakować rzeczy i wyprowadzić się w umówionym terminie (patrz punkt 2).
4. Po przeprowadzce (patrz punkt 1) instensywne szukanie pracy zarobkowej, dorywczej bądź stałej przynajmniej jakiekolwiek źródło finansowe do czasu rozwiązania.
5. Złożyć papiery o rozwód.
6. Urodzić dziecko, wrócić do formy
7. Znalezienie żłobka/niańki.
8. Pozew o alimenty.
9. SZYBKI powrót do pracy bądź znalezienie nowej pracy.
10. Wynajecie pokoju/mieszkania kiedy już staniesz finansowo na nogi
11. Przeprowadzka do nowego lokum.

... i cieszysz się wolnością.

104 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-11 18:43:06)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

W tej opowieści jest tyle nieprawdopodobnych rzeczy.
- Mieszkanie kupione za stypendia i rentę ( rodzinną?).
- Rolnik wyjeżdżający w pełni sezonu do pracy za granicę ( a może cały rok tam zarobkujący?)
- Nagle, tuż po zajściu w ciążę autorka budzi się z letargu i walczy o swoje.

Chwilowo będzie miała zapewniony byt, bo otrzyma alimenty na dziecko i siebie ( nie pracuje). W sumie może ciagnąc to latami. Nie wiem jak udowodni owe napady zazdrości, ale to jej brożka.

Nie uważacie że to egoistyczne? -  chciała miec dziecko. Pytał ktoś tego mężczyznę czy chce byc ojcem widującym malucha w ustalonych sądownie terminach? Mężem jest koszmarnym, a ojcem już takim byc nie musi. To mi się najbardziej nie podoba "bo ja chciałam miec dziecko", czyli "ja" się liczyło. Gdyby tak dziecko i opieka nad nim była częsciej przyznawana ojcom, a nie niepracujacym matkom, uwierzcie - kobieta dwa razy by się zastanowiła czy zachodzic w ciążę w takiej sytuacji.

Jakbys czytała ze zrozumieniem, to wiedziałabys skąd mieliśmy na mieszkanie. (było napisane jak krowie na rowie, że ze stypendium można dużo odłożyć, ale głównym źródłem kasy na mieszkanie były wyjazdy za granicę)Co do dziecka to oboje go chcieliśmy. Przecież do tego trzeba dwojga!  Niestety dopiero teraz będąc w ciąży przejżałam na oczy (zobaczyłam, że mimo iż jestem w ciąży mąż się nie zmienił, wręcz przeciwnie, jest jeszcze gorzej niż przedtem, więc na co mam czekać? aż wykończy mnie psychicznie?) teraz mam silną motywację żeby zmienić swoje życie i zacząć żyć normalnie dla siebie i dla dziecka, żeby miało szczęśliwa matkę.

Poza tym jak czytam takie wypowiedzi to wydaje mi się, że Tobie chodzi wyłącznie o pieniądze, podział majatku i alimenty. Nie rozumiesz, że ktoś po prostu chce się uwolnić z życia jak w więzieniu i pieniądze nie mają tu nic do rzeczy. Jeśli chodzi o alimenty to mój mąż nie jest nigdzie zatrudniony więc nawet nie miałby z czego płacić, a po drugie ja nic od niego nie chcem. Chcę się tylko od niego w końcu uwolnić. Podział majątku to normalna rzecz przy rozwodzie. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia  bo wszystko co mamy kupowaliśmy wspólnie i każde z nas wyłożyło taką samą sumę pieniędzy. Nie jestem materialistką żebym miła wyciągać ręce nie po swoje.

105

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
Margolinka napisał/a:
N4VV napisał/a:

Czasami.
Tu zmiany są dość radykalne, bo chyba niecodziennym jest absolwent prawa orający pole i zmieniający się nagle w tyrana.

Zgadzam się. To niecodzienna sytuacja. Jednak powiem Ci...mnie już nic nie zaskoczy...
Ludzie robią tak dziwne i niezrozumiałe rzeczy, że i w historię autorki mogę uwierzyć.

Nie wiemy jacy są rodzice jej męża. Nie wiemy jakie relacje łączą go z rodzicami.
Znam sama takie przypadki, gdzie dorośli synowie robią wszystko "pod dyktando" mamy. Rzucają pracę, szkoły, dziewczyny, żony... Co więcej...mogę nawet wyobrazić sobie taką opcję, że mąż autorki czuje się "przywiązany" do rodziców, więc ją "przywiązał" do siebie... bo dlaczego miałaby mieć lepiej od niego... różne rzeczy się zdarzają...

Nigdy nie mówiłam że mój mąż nagle po ślubie się zmienił. On był taki od początku tylko ja głupia myślałm że dam radę go zmienić i że może dam radę się przyzwyczaić tak żyć. Ale jednak już nie daje rady, za dużo mnie to kosztuje i w sumie dlaczego miałabym rezygnować z życia żeby żyć pod jego dyktando i zgodnie z jego "nienormalnym" modelem rodziny?kiedy ja zupełnie inaczej chcem żyć i wychowywać dziecko, mam inne priorytety, inny sysyem wartości i inny obraz życia rodzinnego?

106 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-11 18:46:53)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Ile u was te mieszkania kosztują? Jestem matką studiujących synów, koledzy mają stypendia socjalne, ale trzeba miec tak malutki dochód, żeby otrzymac te 700 zł, że to naprawdę rzadkosc. Większosc ma coś koło 500 zł, z czego tu odkładac?

Chcieliscie oboje dziecka, ale w pełnej rodzinie, mąż pewnie taką miał nadzieję. Nie znam też ani jednego faceta, który po urodzeniu dziecka cudownie się zmienia. Dopiero wtedy wychodzą na wierzch deficyty charakteru.

Obecnie sądy orzekają alimenty na podstawie zdolności do zarobkowania, a mąż jest prawnikiem.

107 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-11 19:26:24)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

Ile u was te mieszkania kosztują? Jestem matką studiujących synów, koledzy mają stypendia socjalne, ale trzeba miec tak malutki dochód, żeby otrzymac te 700 zł, że to naprawdę rzadkosc. Większosc ma coś koło 500 zł, z czego tu odkładac?

Chcieliscie oboje dziecka, ale w pełnej rodzinie, mąż pewnie taką miał nadzieję. Nie znam też ani jednego faceta, który po urodzeniu dziecka cudownie się zmienia. Dopiero wtedy wychodzą na wierzch deficyty charakteru.

Obecnie sądy orzekają alimenty na podstawie zdolności do zarobkowania, a mąż jest prawnikiem.

Jak juz pisałam miałam rentę, stypendium socjalne i naukowe i uwierz mi jedna osoba żyjąca oszczędnie mając tyle żródeł dochodu może dużo zaoszczędzić (bo mieszkałam sama na stancji, mąż, w tedy jeszcze chłopak mieszkał z rodzicami i tez w części odkładał swoje stypendium naukowe). Ale tak jak pisałam na mieszkanie zarobiliśmy głównie z wyjazdów za granicę w wakacje. Mieszkanie kosztowało nas 75 tys zł. czyli po 37.500 na osobę co nie było trudne do uzbierania, kiedy były czasy że ja przywoziłam przez dwa miesiace pracy 20 tys zł. (chociaż przeważnie było to ok 10 tys zł za wyjazd) A wyjeżdżałam 5 razy, nie licząc wyjazdów po studiach. Więc było z czego odłożyć.
Zgodzę się z Tobą że chcieliśmy dziecka i chcieliśmy żeby wychowywało się w pełnej rodzinie, ale niestety czasami życie układa się nie po naszej myśli i uwierz mi, że wcale nie jestem z tego dumna, ale naprawdę dalej tak żyć się nie da. Niestety.

Ludzie! co Wy macie z tymi alimentami? Czy Wam tak ciężko uwierzyć, że kobieta po prostu chce sie uwolnić od człowieka, który ciągle ją kontroluje, ogranicza, wyzywa? Przeciez ja nie chcę się rozwieść żeby alimenty dostać! tylko żeby zacząć normalnie żyć.Ludzie opamiętajcie się.

Przecież normale, że jesli mój mąż zachowywałby się tak jak należy, tym bardziej teraz gdy jestem w ciąży (gdyby mi nie ubliżał, nie wyzywał od najgorszych bez powodu, nie groził odebraniem dziecka, nie denerwował, bo przecież nie powinnam się teraz denerwować, ale on ma to głęboko w poważaniu) to ja nie miałabym myśli o rozwodzie. Ale w takiej sytuacji jaka ma miejsce teraz to ja nie mam innego wyjścia jak się rozwieść. Może jak sobie ułoży życie z inna kobietą, to dopiero zobaczy że drugiego człowieka należy szanować, ufać mu, nie narzucać swojej woli, nie kontrolować i ograniczać we wszystkim.

108

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Napiszę jedynie: o ja cię kręcę!
Mieszkanie faktycznie za grosze. Niby łebska z Ciebie kobieta, a takie głupoty czynisz. Niewielu osobom udaje się co roku załapac na naukowe/rektorskie stypendium, a tu jeszcze i mąż podobnie.

Jestem w szoku i pewna jednego: z pewnością mieszkasz na północy Polski. Świadczy o tym pisownia, charakterystyczne "chcem".

109

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Szczerze - nie neguję prawdziwości, opisywanej przez Ciebie historii, czy to prowokacja, czy nie- nie wiem, niemniej jednak multum w niej niespójnych, niewiarygodnych szczegółów, w które jak widać, inni forumowicze również wątpią....
    Jesteś w ciąży, ważysz 50 kg, a nosisz miskę, ważącą 20 kg- toż to skrajna nieodpowiedzialność, 11 tydzień ciąży i targanie takich gabarytów. Wygląda na to,że Twój mąż to totalnie nieodpowiedzialny gość, pozwalając na takie czynności swojej żonie, nie wierzę, że nie zależy mu na dziecku, że świadomie dopuszcza do takich prac, wiedząc jednocześnie, jakie niesie to ze sobą zagrożenie! Wtf! Gość jest w końcu wykształcony, zna paragrafy. Kurde pomijam już tu nawet tą sferę "wykształciucha", ale gdzie tu jest jakiekolwiek empatyczne spojrzenie na swoją żonę, która przypuszczalnie pod serduchem nosi jego dziecko! O czym my w ogóle tutaj dyskutujemy??? Mega nieodpowiedzialne. I z Twojej strony i z jego również!
    Odkładaliście z mężem na mieszkanie, podczas wyjazdów za granicę na wakacje - ktoś tutaj wcześniej nadmienił,iż lato, to czas pracy na polu, ponadto zastanawia mnie fakt uzbierania na wasze mieszkanie, jak wspominałaś z renty i stypendiów. Przecież musieliście z czegoś żyć, skoro były to studia dzienne, przypuszczam nawet, że z tamtych zarobionych pieniędzy musieliście się utrzymywać. No i ten wiek 25 lat. Sama miałam dwa stypendia naukowe, studiowałam dziennie, więc również trzeba było z czegoś żyć i było ciężko, a gdzie tutaj dopiero mowa o odłożeniu czegokolwiek! Więc wiem o czym mowa doskonale! Dodam więcej wielu ludzi, których znam, którzy prowadzą własne działalności, branże, po dziś dzień zastanawiają się nad kupnem mieszkania, bo zwyczajnie brakuje kasy.
    Mówiłaś,że nie masz prawa głosu, ani kroku w czymkolwiek- mąż czy teściowie, nie mieli na przeciw nic, gdy zakładałaś działalność- czyt. paznokietki, przecież już wówczas wiadomym mógł być fakt, że z racji zajęcia klientkami, nie będziesz miała czasu, na pracę w polu. I co wówczas im to nie przeszkadzało? Te twoje "ubezwłasnowolnienie" przez męża, dopuściło granicę tolerancji w postaci minimalnej realizacji zawodowej swojej żony?  Nie do końca w to wierzę.
   Kolejna mała dygresja- masz skończone studia, a co jakiś czas napotykam się na błędy ortograficzne w Twoich wypowiedziach, to nie są literówki, czy jednokrotnie popełniony błąd, np. ciągłe "chcem", dość widoczna jest Twoja aktywność, którą wypisał N4VV, pomimo zapracowania w polu, jak również ciągła obecność ONLINE na forum, taki mały szczególik, na samym dole strony- wygląda na to, że non stop jesteś tutaj obecna - ale już dalej nie wnikam.
    Niezmiernie dziwne,że Twój mąż, absolwent prawa, zaprzepaścił lata nauki i możliwość pracy w swoim zawodzie, by przejąć rodzinną schedę, nieporównywalnie marną zarobkowo. Zastanawiające to wszystko, naprawdę.
    Dziwne,że nie masz nic do powiedzenia- albo grasz ofiarę, albo chcesz być widziana w tej roli- bo ja nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie świadoma, odpowiedzialna i wykształcona kobieta, która ukończyła studia, nie ma nic do powiedzenia. Nosz kurde, nie żyjemy w Iranie! Masz tkaninę na twarzy i brak prawa głosu? Nie ! Żyjesz w Polsce, kraju demokratycznym, gdzie każde nadużycie, nawet ze strony męża możesz zgłosić, właściwym ku temu organom! Każde najście Cię w domu przez mężusia ( piszesz,że się później tego boisz, w momencie, gdy już poczynisz jakiekolwiek kroki) możesz zgłosić, jako zakłócenie miru domowego!
   
Nie wiem, bardzo to wszystko dziwne i niespójne- jeżeli to prawda to udaj się po pomoc. Jakąkolwiek- działania prawne i instytucjonalne przede wszystkim, chociaż i tak trudno mi uwierzyć, w autentyczność opisywanej przez Ciebie sytuacji.....

110

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
chaber05 napisał/a:

Napiszę jedynie: o ja cię kręcę!
Mieszkanie faktycznie za grosze. Niby łebska z Ciebie kobieta, a takie głupoty czynisz. Niewielu osobom udaje się co roku załapac na naukowe/rektorskie stypendium, a tu jeszcze i mąż podobnie.

Jestem w szoku i pewna jednego: z pewnością mieszkasz na północy Polski. Świadczy o tym pisownia, charakterystyczne "chcem".

Tak na północy. Dokładniej warmińsko-mazurskie.

111

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Nie jestem tutaj od przekonywania nikogo że to co mówię to prawda.
Ważne jest dla mnie to, że są osoby na tym forum co mi uwierzyły i doradziły co powinnam zrobić, chociaż w głębi duszy wiedziałam co należy zrobić, jednak dobrze było się upewnić.
Dziękuje Wam za wszystkie rady, bardzo mi pomogliście uwierzyć że dam radę przez to przejść i zacząć nowe życie. Muszę tylko byc silna i wytrwała w swoim postanowieniu. Jeszcze raz wielkie dzięki. Obiecuję, że napisze Wam jak dalej potoczy się moje życie.

112

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

L

Carpathia napisał/a:

Szczerze - nie neguję prawdziwości, opisywanej przez Ciebie historii, czy to prowokacja, czy nie- nie wiem, niemniej jednak multum w niej niespójnych, niewiarygodnych szczegółów, w które jak widać, inni forumowicze również wątpią....
    Jesteś w ciąży, ważysz 50 kg, a nosisz miskę, ważącą 20 kg- toż to skrajna nieodpowiedzialność, 11 tydzień ciąży i targanie takich gabarytów. Wygląda na to,że Twój mąż to totalnie nieodpowiedzialny gość, pozwalając na takie czynności swojej żonie, nie wierzę, że nie zależy mu na dziecku, że świadomie dopuszcza do takich prac, wiedząc jednocześnie, jakie niesie to ze sobą zagrożenie! Wtf! Gość jest w końcu wykształcony, zna paragrafy. Kurde pomijam już tu nawet tą sferę "wykształciucha", ale gdzie tu jest jakiekolwiek empatyczne spojrzenie na swoją żonę, która przypuszczalnie pod serduchem nosi jego dziecko! O czym my w ogóle tutaj dyskutujemy??? Mega nieodpowiedzialne. I z Twojej strony i z jego również!
    Odkładaliście z mężem na mieszkanie, podczas wyjazdów za granicę na wakacje - ktoś tutaj wcześniej nadmienił,iż lato, to czas pracy na polu, ponadto zastanawia mnie fakt uzbierania na wasze mieszkanie, jak wspominałaś z renty i stypendiów. Przecież musieliście z czegoś żyć, skoro były to studia dzienne, przypuszczam nawet, że z tamtych zarobionych pieniędzy musieliście się utrzymywać. No i ten wiek 25 lat. Sama miałam dwa stypendia naukowe, studiowałam dziennie, więc również trzeba było z czegoś żyć i było ciężko, a gdzie tutaj dopiero mowa o odłożeniu czegokolwiek! Więc wiem o czym mowa doskonale! Dodam więcej wielu ludzi, których znam, którzy prowadzą własne działalności, branże, po dziś dzień zastanawiają się nad kupnem mieszkania, bo zwyczajnie brakuje kasy.
    Mówiłaś,że nie masz prawa głosu, ani kroku w czymkolwiek- mąż czy teściowie, nie mieli na przeciw nic, gdy zakładałaś działalność- czyt. paznokietki, przecież już wówczas wiadomym mógł być fakt, że z racji zajęcia klientkami, nie będziesz miała czasu, na pracę w polu. I co wówczas im to nie przeszkadzało? Te twoje "ubezwłasnowolnienie" przez męża, dopuściło granicę tolerancji w postaci minimalnej realizacji zawodowej swojej żony?  Nie do końca w to wierzę.
   Kolejna mała dygresja- masz skończone studia, a co jakiś czas napotykam się na błędy ortograficzne w Twoich wypowiedziach, to nie są literówki, czy jednokrotnie popełniony błąd, np. ciągłe "chcem", dość widoczna jest Twoja aktywność, którą wypisał N4VV, pomimo zapracowania w polu, jak również ciągła obecność ONLINE na forum, taki mały szczególik, na samym dole strony- wygląda na to, że non stop jesteś tutaj obecna - ale już dalej nie wnikam.
    Niezmiernie dziwne,że Twój mąż, absolwent prawa, zaprzepaścił lata nauki i możliwość pracy w swoim zawodzie, by przejąć rodzinną schedę, nieporównywalnie marną zarobkowo. Zastanawiające to wszystko, naprawdę.
    Dziwne,że nie masz nic do powiedzenia- albo grasz ofiarę, albo chcesz być widziana w tej roli- bo ja nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie świadoma, odpowiedzialna i wykształcona kobieta, która ukończyła studia, nie ma nic do powiedzenia. Nosz kurde, nie żyjemy w Iranie! Masz tkaninę na twarzy i brak prawa głosu? Nie ! Żyjesz w Polsce, kraju demokratycznym, gdzie każde nadużycie, nawet ze strony męża możesz zgłosić, właściwym ku temu organom! Każde najście Cię w domu przez mężusia ( piszesz,że się później tego boisz, w momencie, gdy już poczynisz jakiekolwiek kroki) możesz zgłosić, jako zakłócenie miru domowego!
   
Nie wiem, bardzo to wszystko dziwne i niespójne- jeżeli to prawda to udaj się po pomoc. Jakąkolwiek- działania prawne i instytucjonalne przede wszystkim, chociaż i tak trudno mi uwierzyć, w autentyczność opisywanej przez Ciebie sytuacji.....

Ludzie czytajcie ze zrozumieniem. Widać że nie każdy to potrafi, kiedy pisze, że mieszkanie kupiliśmy ze stypendiów!!

113

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:

L

Carpathia napisał/a:

Szczerze - nie neguję prawdziwości, opisywanej przez Ciebie historii, czy to prowokacja, czy nie- nie wiem, niemniej jednak multum w niej niespójnych, niewiarygodnych szczegółów, w które jak widać, inni forumowicze również wątpią....
    Jesteś w ciąży, ważysz 50 kg, a nosisz miskę, ważącą 20 kg- toż to skrajna nieodpowiedzialność, 11 tydzień ciąży i targanie takich gabarytów. Wygląda na to,że Twój mąż to totalnie nieodpowiedzialny gość, pozwalając na takie czynności swojej żonie, nie wierzę, że nie zależy mu na dziecku, że świadomie dopuszcza do takich prac, wiedząc jednocześnie, jakie niesie to ze sobą zagrożenie! Wtf! Gość jest w końcu wykształcony, zna paragrafy. Kurde pomijam już tu nawet tą sferę "wykształciucha", ale gdzie tu jest jakiekolwiek empatyczne spojrzenie na swoją żonę, która przypuszczalnie pod serduchem nosi jego dziecko! O czym my w ogóle tutaj dyskutujemy??? Mega nieodpowiedzialne. I z Twojej strony i z jego również!
    Odkładaliście z mężem na mieszkanie, podczas wyjazdów za granicę na wakacje - ktoś tutaj wcześniej nadmienił,iż lato, to czas pracy na polu, ponadto zastanawia mnie fakt uzbierania na wasze mieszkanie, jak wspominałaś z renty i stypendiów. Przecież musieliście z czegoś żyć, skoro były to studia dzienne, przypuszczam nawet, że z tamtych zarobionych pieniędzy musieliście się utrzymywać. No i ten wiek 25 lat. Sama miałam dwa stypendia naukowe, studiowałam dziennie, więc również trzeba było z czegoś żyć i było ciężko, a gdzie tutaj dopiero mowa o odłożeniu czegokolwiek! Więc wiem o czym mowa doskonale! Dodam więcej wielu ludzi, których znam, którzy prowadzą własne działalności, branże, po dziś dzień zastanawiają się nad kupnem mieszkania, bo zwyczajnie brakuje kasy.
    Mówiłaś,że nie masz prawa głosu, ani kroku w czymkolwiek- mąż czy teściowie, nie mieli na przeciw nic, gdy zakładałaś działalność- czyt. paznokietki, przecież już wówczas wiadomym mógł być fakt, że z racji zajęcia klientkami, nie będziesz miała czasu, na pracę w polu. I co wówczas im to nie przeszkadzało? Te twoje "ubezwłasnowolnienie" przez męża, dopuściło granicę tolerancji w postaci minimalnej realizacji zawodowej swojej żony?  Nie do końca w to wierzę.
   Kolejna mała dygresja- masz skończone studia, a co jakiś czas napotykam się na błędy ortograficzne w Twoich wypowiedziach, to nie są literówki, czy jednokrotnie popełniony błąd, np. ciągłe "chcem", dość widoczna jest Twoja aktywność, którą wypisał N4VV, pomimo zapracowania w polu, jak również ciągła obecność ONLINE na forum, taki mały szczególik, na samym dole strony- wygląda na to, że non stop jesteś tutaj obecna - ale już dalej nie wnikam.
    Niezmiernie dziwne,że Twój mąż, absolwent prawa, zaprzepaścił lata nauki i możliwość pracy w swoim zawodzie, by przejąć rodzinną schedę, nieporównywalnie marną zarobkowo. Zastanawiające to wszystko, naprawdę.
    Dziwne,że nie masz nic do powiedzenia- albo grasz ofiarę, albo chcesz być widziana w tej roli- bo ja nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie świadoma, odpowiedzialna i wykształcona kobieta, która ukończyła studia, nie ma nic do powiedzenia. Nosz kurde, nie żyjemy w Iranie! Masz tkaninę na twarzy i brak prawa głosu? Nie ! Żyjesz w Polsce, kraju demokratycznym, gdzie każde nadużycie, nawet ze strony męża możesz zgłosić, właściwym ku temu organom! Każde najście Cię w domu przez mężusia ( piszesz,że się później tego boisz, w momencie, gdy już poczynisz jakiekolwiek kroki) możesz zgłosić, jako zakłócenie miru domowego!
   
Nie wiem, bardzo to wszystko dziwne i niespójne- jeżeli to prawda to udaj się po pomoc. Jakąkolwiek- działania prawne i instytucjonalne przede wszystkim, chociaż i tak trudno mi uwierzyć, w autentyczność opisywanej przez Ciebie sytuacji.....

Ludzie czytajcie ze zrozumieniem. Widać że nie każdy to potrafi, kiedy pisze, że mieszkanie kupiliśmy ze stypendiów!!

W sumie miałam nie pisac już ale tak sobie myślę, że tyle się napracowałaś nad napisaniem tego wszystkiego więc może i ja coś Ci napiszę.
1. Nigdy nie pisałam, że nawóz rozsiewałam będąc w ciąży. Jakbys chciała wiedzieć, to będąc w ciąży grodziłam działkę, czyli kopałam dziury i nosiłam i wkopywałam kołki, naciągałam siatkę itp. ale jeszcze w tedy nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Dowiedziałam się że jestem w ciąży dzień po wyjeździe męża za granicę. I od tej pory nie pracowałam na polu.
2. Działalność rolnicza którą zajmują się moi teście i my z mężem to nie żadna uprawa pola, nie krowy, świnie, zboża ani żyto. To plantacja drzewek. Brzmi to może jak lekka działalość, ale w rzeczywistości to ciężka praca.
3. Dziwisz się, jak mogliśmy wyjeżdżać na wakację za granicę skoro w wakację pracuje się na polu. Otóż po pierwsze jeszcze na studiach teście nie mieli tylu hektarów ziemii co teraz i jakoś dawało się to ogarnąć. Dopiero od 2 lat mają więcej hektarów i teraz jest dużo więcej pracy i ciężko jest pogodzić wyjazdy z pracą w polu. Mój mąż wyjechał z ojcem, a tesciowa została w domu i jeździ na pole sama.
4. Nie wiem jak Ty rozrzutnie żyłaś, ale ja miesięcznie spokojnie odkładałam 500 zł mając dwa stypendia i rentę (fakt, że nie kupowałam firmowych ubrań, nie chodziałam do restauracji, robiłam zakupy w biedronce, nie imprezowałam zbyt często, nie chodziłam do kina ale jakoś żyłam).
5. Dziwisz się skąd mieliśmy na mieszkanie. Przeczytaj co wyżej pisałam na temat wyjazdów za granicę i zarobków a zobaczysz, że to wcale nie było takie trudne.
6. Zauważyłaś że dużo siedzę na forum. Zgadza się. Nie mam innego zajęcia siedząc całymi dniami sama w domu więc z nudów siedzę na necie, ale jutro jadę do rodziny więc już nie będę taka aktywna.
7. Nie możesz uwierzyć, że ktoś kto skończył prawo zostaje rolnikiem? Otóż uświadomię Cię, że mój mąż skończył prawo po to aby mieć papierek na wyższe wykształcenie, nic poza tym. Mój mąż nie nadaje się do takiego rodzaju pracy, właściwie do żadnej pracy się nie nadaję oprócz rolnictwa, gdyż mój mąż nie lubi ludzi (uważa, że każda kobieta to dziw....a każdy facet to cham), nie lubi kontaktu z drugim człowiekiem ( a w pracy zawodowej ma się kontakt z innymi ludźmi, często trzeba pracować w grupie, współpracować), źle się czuje w towarzystwie większej liczby osób, dlatego najlepiej czuje się na polu z rodzicami. Poza tym uważa że w pracy zawodowej ludzie tylko się puszcz.....ją całymi dniami, szkolenia zawodowe to jeden wielki bur...del, a kobiety które idą do policji to zwykłe kur....y, bo tylką jeżdżą nocami na patrole z mężczyznami i się w samochodach piep....ą. Jeśli uważasz, że ktoś kto ma takie podejście do pracy to normalny człowiek to wybacz.Wegdług mnie to chore podejście, tym bardziej, że mój mąż nigdy w życiu nie pracował i niewiadomo skąd ma takie wyobrażenie, chyba z filmów.

Mam nadzieję, że choć w części odpowiedziałam na Twoje pytania. Poza tym nie zależało mi na opisywaniu swojego życia jak na spowiedzi, opisania z czego i jak żyję, jak się dorobiłam mieszkania itd. bo to nie o to chodzi. Chodziło mi o to, aby przedstawić zachowanie mojego męża (pierwszy post)i opinię na temat tego, czy takie zachowanie jest powszechne i normalne. Moja sytuacja materialna nie ma tu nic do rzeczy. A praca w polu to nie jest najważniejszy mój problem,(a widzę że większość czepiła się tego jednego problemu). moim problemem jest zakaz pracy zawodowej i wiele innych, które opisałam w pierwszym poście.

114

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

No i wszystko jasne, ja przedstawiłam, jak to wygląda, ze strony czytającego. Tyle.

115

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Napisze jeszcze tak dla wyjaśnienia, że to, że niektórzy/niektóre z Was nie wierzą w moją historię to nie jest dla mnie ważne. Sama się zastanawiam jak mogłam do tego dopuścić i jaka głupia byłam!!! Ale najważniejsze dla mnie jest to, że moja najbliższa rodzina (ojciec, babcia, rodzony brat,ciocia, wujek i rodzeństwo cioteczne) oraz mała liczba znajomych widzi jak ja żyję, a raczej jak się męczę, bo normalnym życiem tego nazwać nie można (to jakieś niewolnictwo), i jesli tyle osób mi bliskich mówi, że jedynym słusznym wyjściem na zmianę swojego życia ( w końcu nie od dziś znają mojego męża)jest rozwód, a przecież kto jak kto, ale moja rodzina zna mnie nie od dziś, kocha mnie i chce dla mnie jak najlepiej więc jeśli wszyscy myślimy tak samo,to chyba jest to słuszna decyzja. Poza tym moja cała rodzina i znajomi byli przeciwni od poczatku temu małżeństwu, widzieli od początku, że do siebie nie pasujemy, że jesteśmy z innych światów, i czuli że wcześniej czy później tak to się skończy. I jak widać wszyscy mieli rację, żałuje tylko, że odrazu ich nie posłuchałam, ale człowiek widocznie musi sam się przejechać żeby zrozumieć swój błąd.

116

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Niedowiarkowie i Ci co dają wiarę. Nie ukrywam, sama wierzyłam w to z przymrużeniem oka. Bo mamy XXI wiek, obje po studiach, więc ludzie którzy pozwolili wlać sobie trochę światła w umysły, a autorka posta to nie jakieś zahukane dziewczątko,a dała się zaprząc do kieratu. Wydawało mi się to niewyobrażalne. Wczoraj nawet rozmawiałam o tym z kuzynką i oczy mi się otwierają, takie rzeczy się zdarzają. Dziś nawet teściowa, mimochodem wspomniała o siostrzenicy swojej ciotecznej siostry i po tym co usłyszałam włos mi się jeży na głowie. Mąż siostrzenicy teściowej, podobnie jak mąż autorki posta nie pozwala jej na kontakt z rodziną, jest człowiekiem chorobliwie zazdrosnym, zabrał jej telefon komórkowy, dzwonić do rodziny może tylko z jego telefonu w jego obecności z włączonym trybem głośnomówiącym, nie pozwala chodzić na zebrania do dziecka, samej na zakupy, odizolował ją do znajomych. Dla mnie istny horror. Z tą różnica, że nasza bohaterka chce się wyrwać, a tamta tkwi w przeświadczeniu że mąż ją bardzo kocha i nie pozwala sobie pomóc.
W takie rzeczy trudno uwierzyć gdy się ma w miarę normalny dom.
Autorko posta skoro jak piszesz dołożyłaś wszelkich starań by choć trochę zmienić męża i nie dało to żadnego rezultatu. Dojrzałaś do decyzji, żeby od małżonka odejść, nie szukaj potwierdzenia u forumowiczów o słuszności swojej decyzji.
Zacznij działać. Jak wspomniał ktoś wcześniej jak urodzisz będzie trudniej.

117

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
Carpathia napisał/a:

No i wszystko jasne, ja przedstawiłam, jak to wygląda, ze strony czytającego. Tyle.

Wyjaśnię może jeszcze kwestię założenia działalności gospodarczej. Ale zacznę od początku. Tak jak wcześniej pisałam, przez 5 lat studiów i 2 lata po studiach wyjeżdżałam za granicę do pracy na wakacje. Może i niezłą kase przywoziłam, ale kosztem zdrowia psychicznego, aż do tego roku powiedziałam w końcu stop, że juz nie chcę wyjeżdżać. Zawsze wyjeżdżałam z teściami,(mąż w tedy zajmował się domem rodziców, a jak ja wracałam to on jechał i w tedy to ja zajmowałam się domem teściów) i praca z nimi 12 godzin dziennie przez miesiąc lub dwa bez dnia wolnego było strasznie męczące. Teściowie się wyżywali na mnie, męczyli mnie psychicznie strasznie, były ciągłe kłutnie i wyzwiska. W końcu powiedziałm że już nie jadę. Ale problem polegał na tym, że chcieliśmy starać się o dziecko i trzeba było zarobić żeby było z czego żyć.a ja powiedziałam że już w tym roku nie jadę. Mąż oczywiście uważał, że warto się poświęcić przez ten miesiąc, dwa bo kasa niezła jest. Jednak ja już nie chciałam znowu tego przechodzić, dla mnie pieniądze nie są najważniejsze,ważniejsze jest moje zdrowie psychiczne, które znowu bardzo by ucierpiało na tym wyjeździe. Dlatego mój mąż powiedział, że jesli chcemy mieć dziecko a ja nie chcę już wyjechać to muszę założyć działolność żeby później mieć jakiś macierzyński. I tak zrobiłam. Założyłam działalność i niedługo po tym okazało się, że jestem w ciąży,(w sumie byliśmy w szoku że za pierwszym razem nam się udało) a więc zapłacę jeszcze kilka składek i ide na chorobowe. Mój mąż nigdy nie pozwoliłby na to, abym sobie siedziała w domku i paznokcie robiła, kiedy on pracowałby w polu. Schody zaczęły się w monencie kiedy pojechałam powiedzieć rodzinie że w ciąży jestem. W tedy coś mu odbiło. Od tego momentu jest strasznie. Ciągłe pretensje, wyrzuty, wyzwiska, groźby itp. Nie będę czekać aż kiedys zechce spełnić swoje groźby. Nie dam się już więcej traktować jak szma....a. tylko dlatego, że nie mam bogatych rodziców i dużego domu. Nigdy nie oceniałam ludzi pod kątem majętności, w odróżnieniu od mojego męża i jego rodziców. Koniec z pozwalaniem sobie na takie traktowanie. Ale teraz będę już mądrzejsza. Jeśli jeszcze kiedys poznam kogoś to od poczatku postawię sprawę jasno, nikt nigdy więcej mnie nie poniży , nie wyzwie i nie będzie tak kontrolował. Przynajmniej to nieudane małżeństwo czegos mnie nauczyło. Trzeba szanować siebie i nie dać się stłamsić.

118 Ostatnio edytowany przez zrozrpaczona (2013-08-11 21:37:41)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
eljola napisał/a:

Niedowiarkowie i Ci co dają wiarę. Nie ukrywam, sama wierzyłam w to z przymrużeniem oka. Bo mamy XXI wiek, obje po studiach, więc ludzie którzy pozwolili wlać sobie trochę światła w umysły, a autorka posta to nie jakieś zahukane dziewczątko,a dała się zaprząc do kieratu. Wydawało mi się to niewyobrażalne. Wczoraj nawet rozmawiałam o tym z kuzynką i oczy mi się otwierają, takie rzeczy się zdarzają. Dziś nawet teściowa, mimochodem wspomniała o siostrzenicy swojej ciotecznej siostry i po tym co usłyszałam włos mi się jeży na głowie. Mąż siostrzenicy teściowej, podobnie jak mąż autorki posta nie pozwala jej na kontakt z rodziną, jest człowiekiem chorobliwie zazdrosnym, zabrał jej telefon komórkowy, dzwonić do rodziny może tylko z jego telefonu w jego obecności z włączonym trybem głośnomówiącym, nie pozwala chodzić na zebrania do dziecka, samej na zakupy, odizolował ją do znajomych. Dla mnie istny horror. Z tą różnica, że nasza bohaterka chce się wyrwać, a tamta tkwi w przeświadczeniu że mąż ją bardzo kocha i nie pozwala sobie pomóc.
W takie rzeczy trudno uwierzyć gdy się ma w miarę normalny dom.
Autorko posta skoro jak piszesz dołożyłaś wszelkich starań by choć trochę zmienić męża i nie dało to żadnego rezultatu. Dojrzałaś do decyzji, żeby od małżonka odejść, nie szukaj potwierdzenia u forumowiczów o słuszności swojej decyzji.
Zacznij działać. Jak wspomniał ktoś wcześniej jak urodzisz będzie trudniej.

Skąd ja to znam...rozmawianie przez telefon przez głośnik, bo przecież on jest moim mężem i ma prawo słyszeć o czym mówi moja siostra czy ktokolwiek inny. Czytanie moich smsów i awantury kiedy chcę odpisac,bo niby po co? oczywiście każdy sms musi być skontrolowany przez męża.Przecież to jest chore! Ja tez długo myślałm, że mój mąż zachowuje się tak, dlatego, że tak bardzo mnie kocha. Ale po częstych rozmowach i obserwacji znajomych i rodziny widzę, że jeśli ktoś kogoś kocha to go nie ogranicza, nie kontroluje, nie zabrania kontaktu z rodziną, znajomymi, nie wyzywa. to nie jest miłość to choroba. Przecież mój mąż jak wyjeżdża za granice ma łzy w oczach. Ale uwierz mi, nie są to łzy miłości, on po prostu nie może przeżyć że skończy mu się kontrola nade mną! Jezu dlaczego ja tak późno przejżałam na oczy! Tyle lat zmarnowałam!

Wiesz, moja rodzina od dawna próbowała mi uświadomić, że to małżeństwo mnie wykańcza, ale ja nie chciałam słuchać. Za każdym razem jak opowiadałam im co się dzieję, widziałam wyraz ich twarzy jak jest im przykro że trafiłam na kogoś takiego i że dalej w tym tkwię i że nic z tym nie robię. Teraz wiem, jak musieli się czuć słuchajac jak cierpi ich bliska osoba, a jednocześnie nie mogli nic zrobić, bo przeciez to moje życie i sama muszę podjąć ostateczną decyzję. Ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy ma jakies granicę i jesli ktoś je przekroczy to coś w człowieku pęka. U mnie takim czymś było stwierdzenie ,że jade do siostry nie po to, aby sie z nią spotkać, tylko po to, aby się popiep....rzyć bo wiem, że drugi raz nie zaskoczę. nie pozwolę robić z siebie dziw....i. Tym bardziej, że nigdy nie dałam mu powodu żeby tak myslał i mówił. Drugą sprawą obok której nie mogłam przejść obojętnie była groźba, że jesli pojadę to on zabierze mi dziecko bo nie nadaję się na matkę.Takie słowa wogule nie powinny przejść mu przez usta! No ale cóż za błędy się płaci. A on juz tych błędów na koncie ma bardzo dużo.

119 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-12 09:35:00)

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Ano mamy ten XXI wiek i tabuny podobnie zachowujących się kobiet, jak opisywany mężczyzna. Mało to takich synowych, które zakazują mężowi kontaktu z jego matką. Telefonowac nie może, wyjawic co u niego słychac też nie, z kolegami spotkac absolutnie, dziecka sam gdzieś zabrac ( a już do swojej marki z pewnością nie). Teściowa z usłyszanych wieści może zrobic użytek i je wykorzystac przeciwko synowej, koledzy odciągają męża od rodziny, koleżanki z pracy tylko czyhają żeby uwiesc JEJ męża. Krewnych faceta należy omijac z daleka, z załozenia są nieprzychylni kobiecie.

Ma żonę i dzieci, powinno mu wystarczyc. Oczywiście rodzina kobiety jest zawsze normalna, mężczyzny powalona. Amen.

120

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Zamilkłaś. Jak na dzień dzisiejszy przedstawia sie Twoja sytuacja? Byłaś u prawnika?

121

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Mam podobnie ,tylko gorzej.mieszkam na gospodarce od 15 lat z teściami dziadkiem .ma 3 dzieci .kredyt na 2 miliony na oborę,która stoji na na ziemi teściów.mam konto nawet z nimi,dziś kolejna kłótnia ,nie ma nikogo ,rano wstaję o 4.30,robię wszystko po prostu,nawet nie mam siły już pisać i płakać,nie mam szacunku a mój mąż mówi,a co ci źle,nie rozmawia ze mną,bo po co ,nie śpię z nim ,czasem jak on tego potrzebuję,za wszystko obwinia mnie ,co jest w tym nie są biedni jedni z najbogatszych gospodarzy w okolicy,chodzą do kościoła wiecznie   zawsze muszę być wdzięczna kończę bo mąż przyszedł.

122

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

to co napisała zrozpaczona to jest zmyślone od a do z
ma dziewczyna wyobraźnię
nie wiem co można robic na polu 1 listopada przez 12 godzin, każdy kto mieszka na wsi wie ze nie pracują rolnicy w wielkie swieta szczególnie w Wielkanoc, pomiajac fakt co niby wtedy jest do roboty na polu
i do tego codziennie kilka osob robi na polu przez 9-12 godzin? to co niby oni uprawiają?
i wielka studentka piszaca chcem i robiąca inne błędy

123

Odp: mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!
zrozrpaczona napisał/a:
katylinka napisał/a:
zrozrpaczona napisał/a:

mieszkanie z mężem kupiliśmy wspólnie jeszcze przed ślubem i każde ze swoich własnoręcznie zarobionych pieniędzy

Wychodząc za mąż dwa lata temu miałaś 25 lat czyli byłaś tuż po studiach, studiowałaś na dziennych? i uzbierałaś na połowę wartości mieszkania mając 25 lat, ciekawa jestem gdzie się tak dobrze zarabia, by studiować, żyć i jeszcze mieć pieniadze na mieszkanie w wieku 25 lat

Jak widac mozna studiować dziennie i odłożyc na mieszkanie.(mając dwa stypendia i rentę z mojej strony i stypendium męża, jeszcze wtedy chłopaka i żyjac oszczędnie, nie imprezując, nigdzie nie wyjeżdzając, można w ciągu roku dużo odłożyć) Poza tym mieszkanie nie było takie drogie, to kawalerka. Przez całe studia , czyli przez 5 lat, na okres wakacji wyjeżdzaliśmy z mężem  za granicę i odkładaliśmy na mieszkanie. Po studiach też wyjeżdzaliśmy na wakacje za granicę stad też mamy garaż, na który również wspólnie zarobiliśmy.

Poza tym, żadno z nas nie zgodziło by się kupić czegoś wspólnie przed ślubem jesli pieniadze wyłożyłaby tylko jedna strona, bo byłoby to niesprawiedliwe. A tak później w razie czego każy wie że zarobił na to co ma i co mu się należy.I wie, że nikt nikomu nic nie zabiera co do niego nie należy lub na co sam nie zapracował.

ha ha a tu o już dziewczyna przerosła samą siebe
stek bzdur

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój mąż wszystkiego mi zabrania!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026