netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pomóżcie mi ja odzyskać :(

91 odpowiedzi8 650 wyświetleńzałożony przez JestemTylkoMezczyzna, 06.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

66

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

I tak sie was kurwa posluchalem!!! Mieliśmy poważna rozmowę wszystko szło w dobrym kierunku i siebspytalem czy ktoś siebpojawil na horyzoncie inny, a ona na to ze pierwsze co pomyślałem to to ze mnie zdradza i ze ma dosyć ze to jest chore! Bo tak gadaliscie ze napewno ktoś jest, a tu sie okazuje ze nie ma ! Mądre jaja!!! Dzięki kuzwa nigdy ju tu nie wejdę

Takie są efekty słuchania "jasnowidzów" z forum.

Ale przecież nawet Ci "jasnowidze" nie twierdzili, że masz z Nią o tym rozmawiac.

Jak ktoś pisze, że "na pewno", to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie wie, co pisze.

67

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

I tak sie was kurwa posluchalem!!! Mieliśmy poważna rozmowę wszystko szło w dobrym kierunku i siebspytalem czy ktoś siebpojawil na horyzoncie inny, a ona na to ze pierwsze co pomyślałem to to ze mnie zdradza i ze ma dosyć ze to jest chore! Bo tak gadaliscie ze napewno ktoś jest, a tu sie okazuje ze nie ma ! Mądre jaja!!! Dzięki kuzwa nigdy ju tu nie wejdę

Jeśli ma na oku kogoś 2 to i tak by Ci się nie przyznała więc to pytanie zadanie wprost było bezcelowe. No bo co miała Ci potulnie powiedzieć, że  ma a Ty jesteś tylko opcją?
Jedyne co mogła odpowiedzieć  na takie pytanie to zlać Cię i tak zrobiła.

68

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

I tak sie was kurwa posluchalem!!! Mieliśmy poważna rozmowę wszystko szło w dobrym kierunku i siebspytalem czy ktoś siebpojawil na horyzoncie inny, a ona na to ze pierwsze co pomyślałem to to ze mnie zdradza i ze ma dosyć ze to jest chore! Bo tak gadaliscie ze napewno ktoś jest, a tu sie okazuje ze nie ma ! Mądre jaja!!! Dzięki kuzwa nigdy ju tu nie wejdę

Jesteś teraz zabujany, to nie myślisz racjonalnie. Dla każdego, na chłodno, bardzo prawdopodobne było, że pojawił się ktoś trzeci. A teraz, po jej reakcji, to już pewne...

69

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

No chodzi o to ze nie ma nikogo trzeciego, to jest pewne...

70

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
wont napisał/a:
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

I tak sie was kurwa posluchalem!!! Mieliśmy poważna rozmowę wszystko szło w dobrym kierunku i siebspytalem czy ktoś siebpojawil na horyzoncie inny, a ona na to ze pierwsze co pomyślałem to to ze mnie zdradza i ze ma dosyć ze to jest chore! Bo tak gadaliscie ze napewno ktoś jest, a tu sie okazuje ze nie ma ! Mądre jaja!!! Dzięki kuzwa nigdy ju tu nie wejdę

Jesteś teraz zabujany, to nie myślisz racjonalnie. Dla każdego, na chłodno, bardzo prawdopodobne było, że pojawił się ktoś trzeci. A teraz, po jej reakcji, to już pewne...

Konia z rzędem temu czy też tej, którzy sami od siebie się przyznali do "bigamii" bez odkrycia zdrady przez pokrzywdzonego. Stadnina na służewcu czeka...
Tak więc JTM jak głosi przodujący slogan tego forum "bujać to My a nie Nas". Kulturą dyskusji może i nie grzeszysz, ale jako takim doświadczeniem (stricte związkowym) choćby od Nas - forumowiczów - odbiegasz jak widać znacząco. Dużo się jeszcze musisz od życia nauczyć, oj dużo...

71

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Nie wiem juz sam, zabladzilem w tym wszystkim... Dam sobie narazie spokój, jak kocha to wróci, jak nie wróci to nie kochała, aczkolwiek cały czas sie obwiniam ze to moja wina, przez to ze zostałem zdradzony przez żonę nie umialem, a raczej bałem sie zaufać i teraz ona boi sie zaufać mi, ze jestem w stanie to zwalczyć, juz zacząłem działać i dałem jej wielce swobody, tyle ile potrzebuje, przestałem pisać i odpisywać od razi na jej smsy. Spytałem czy jest ktoś inny bo dziwnie sie zachowywała, wyskoczyla do mnie z tekstem ze skoro ja ją widzę tak ze sie spotyka z kimś to mogę spadać. Ze nie może mi juz ufać, ze sie nie zmieniłem i nadal ja oskarżany o coś czego nie zrobiła. Tak szybko jak do siebie wrocilismy tak znowu nie jesteśmy razem... Dziwne ale cóż... Życie...

72

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

Nie wiem juz sam, zabladzilem w tym wszystkim... Dam sobie narazie spokój, jak kocha to wróci, jak nie wróci to nie kochała, aczkolwiek cały czas sie obwiniam ze to moja wina, przez to ze zostałem zdradzony przez żonę nie umialem, a raczej bałem sie zaufać i teraz ona boi sie zaufać mi, ze jestem w stanie to zwalczyć, juz zacząłem działać i dałem jej wielce swobody, tyle ile potrzebuje, przestałem pisać i odpisywać od razi na jej smsy. Spytałem czy jest ktoś inny bo dziwnie sie zachowywała, wyskoczyla do mnie z tekstem ze skoro ja ją widzę tak ze sie spotyka z kimś to mogę spadać. Ze nie może mi juz ufać, ze sie nie zmieniłem i nadal ja oskarżany o coś czego nie zrobiła. Tak szybko jak do siebie wrocilismy tak znowu nie jesteśmy razem... Dziwne ale cóż... Życie...

Dziwne? Dla ciebie? Tylko dla ciebie, bo jak widać nikt inny się nie dziwi komiczności twojej, pożal się Boże, wielkiej nieskończonej miłości.

I przestań wreszcie pajacować z tym obwinianiem! Raz koleżanka była winna, potem forumowicze, teraz ty... Kto jeszcze? Królewna Śnieżka? Bo jak widzę twoja najmilsza niunia wciąż bez winy...

Powtarzam ci całkiem poważnie: pora na terapię. Najwyższa pora.

73

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Na terapie chodziłem i nic jakoś to nie dało, może na chwile tak... Ja dostrzegam wady w sobie i czas je zmienić. Dużo myślałem i zrozumiałem ze tak naprawdę nigdy nie wybaczylem sobie po ostatnim związku, starałem się stworzyć idealny związek na podstawie ostatniego... Widocznie za mocno... Może jestem komiczny dla Ciebie, dla innych może nie... Jestem zakochany, co zrobić, zawsze podchodzilem emocjonalnie do związku...

74

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Poszukaj innego terapeuty.
A ludzi bez winy nie ma.

To nie ty jesteś komiczny, tak nie napisałam, ale ta twoja miłość. Panienka kopie cię w tyłek, a ty szukasz winy w sobie.

Widzę dla ciebie super rozwiązanie: zwiąż się ze starszą damą o zwyrodniałych gustach, raczej nie będzie mowy o poczuciu winy, wątpię, że szaleńczo się zakochasz, ale jedno jest pewne - nauczysz się czegoś o życiu i o kobietach.

Ale poza tym bardzo ci kibicuję, tak naprawdę to chyba wiele kobiet marzy o takim szaleńczo zakochanym facecie. Jak się trochę ogarniesz to przestaniesz być nieszczęśliwy.

75 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-16 07:13:48)

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
annasweet napisał/a:

Ale poza tym bardzo ci kibicuję, tak naprawdę to chyba wiele kobiet marzy o takim szaleńczo zakochanym facecie. Jak się trochę ogarniesz to przestaniesz być nieszczęśliwy.

Marzenia szybko rozbijają się o skały, gdy brak oparcia i na dodatek trzeba słabeusza w każdej sytuacji wyciągać z kolejnego dołka z bagienkiem emocji. A do tego dochodzą jeszcze przeniesienia emocji z poprzedniej nieudanej relacji, podejrzenia o niewierność, uleganie wpływom otoczenia, niepewność w decyzjach, brak stanowczości i tragizowanie przy byle okazji (sorry JesteśTylkoMężczyzną, a zachowujesz się jak Baba - dla ewentualnych oburzonych przedstawicielek Płci Pięknej dodam, że Baba jest znajomym Foresta Gumpa, bo amerykanie w ogóle lubią małe Baby).

JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

Jestem zakochany, co zrobić, zawsze podchodzilem emocjonalnie do związku...

Podobno jesteś tylko zakochany (a może mi się tylko coś pomyliło), ale zapytam: a od kiedy to zakochanie jest emocją?

I może pytanie uzupełniające: emocje mają znak dodatni lub ujemy. Zakochanie traktujesz jako emocję pozytywną, czy negatywną?

76 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-16 09:27:28)

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

No raczej przy zakochaniu zawsze towarzysza emocje. Dla mnie są one pozytywne.
Tak czy inaczej mam jeszcze nadzieje ze wrócimy do siebie, dziwne jest jeszcze ze wczoraj była u nas na mieszkaniu jak byłem w pracy naszykowala sobie resztę swoich rzeczy i co dziwne wzięła nasze wspólne zdjęcia ze ściany, może nie będę sie z tydzień odzywal do niej, może jeszcze zateskni i przemysli... Mówcie co chcecie ale ja mam jeszcze nadzieje... Bo suma sumarum zawsze mówiliśmy ze jesteśmy dla siebie stworzeni, tak było do samego końca...

77

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
Animus napisał/a:
annasweet napisał/a:

Ale poza tym bardzo ci kibicuję, tak naprawdę to chyba wiele kobiet marzy o takim szaleńczo zakochanym facecie. Jak się trochę ogarniesz to przestaniesz być nieszczęśliwy.

Marzenia szybko rozbijają się o skały, gdy brak oparcia i na dodatek trzeba słabeusza w każdej sytuacji wyciągać z kolejnego dołka z bagienkiem emocji. A do tego dochodzą jeszcze przeniesienia emocji z poprzedniej nieudanej relacji, podejrzenia o niewierność, uleganie wpływom otoczenia, niepewność w decyzjach, brak stanowczości i tragizowanie przy byle okazji (sorry JesteśTylkoMężczyzną, a zachowujesz się jak Baba - dla ewentualnych oburzonych przedstawicielek Płci Pięknej dodam, że Baba jest znajomym Foresta Gumpa, bo amerykanie w ogóle lubią małe Baby)..

O tym właśnie myślę, żeby się trochę zastanowił, zaczął używać mózgu, postępować jak prawdziwy mężczyzna, a nie jak wzdychający nastolatek, z którego śmieją się koledzy na szkolnym korytarzu.
Poza tym stary związek zakończony, jeśli doświadczenia z niego są prawdziwie destrukcyjne (a tak właśnie jest w wypadku JTM), trzeba zamknąć za sobą drzwi i zacząć od nowa, nie wałkując w kółko tego, co było.

Ty, JTM, uwielbiasz czuć się winny, sam stawiasz siebie pod pręgierzem, mimo, iż nikt tego od ciebie nie oczekuje. Obawiam się, że jak panienka naprawdę puści cię kantem, a ty się o tym dowiesz, to się powiesisz albo rzucisz pod pociąg.

78

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

No raczej przy zakochaniu zawsze towarzysza emocje. Dla mnie są one pozytywne.
Tak czy inaczej mam jeszcze nadzieje ze wrócimy do siebie, dziwne jest jeszcze ze wczoraj była u nas na mieszkaniu jak byłem w pracy naszykowala sobie resztę swoich rzeczy i co dziwne wzięła nasze wspólne zdjęcia ze ściany, może nie będę sie z tydzień odzywal do niej, może jeszcze zateskni i przemysli... Mówcie co chcecie ale ja mam jeszcze nadzieje... Bo suma sumarum zawsze mówiliśmy ze jesteśmy dla siebie stworzeni, tak było do samego końca...

Z byłą żoną pewnie też gadaliście, że jesteście dla siebie stworzeni, co?
A zdjęcia mogła też pozabierać dlatego, żebyś TY na nie nie patrzył, żebyś nie wzdychał i nie jęczał, żeby dosadnie pokazać ci, że to koniec.

79

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

No nie było takiej gadki z żona, bynajmniej nie przypominam sobie, co do zdjęć to wzięła kilka te które jej sie podobały, zabrała je z ramkami. Hehe.. Wczoraj byłem u niej po kasę na rachunki i nasze wspólne zdjęcie z Portugalii stoi nadal na biurku... Więc sam już nie wiem... Czy nie jest tak ze jak sie chce zapomnieć o kimś odkochac to sie usuwa wszystko żeby właśnie jak najmniej przypominało nam o tej drugiej osobie ?

80

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

No, kolego, skoro zdjęcie na biurku jest dla ciebie dowodem miłości, to gratuluję... Szczyty błyskotliwości...
Wiesz, zdarza się, że ludzie trzymają na wierzchu fotografie z zagranicznych podróży tylko po to, żeby inni widzieli, iż było się w takim czy innym miejscu. Ale ty w to pewnie nie wierzysz, co? Czujesz tą "kosmiczną więź", wierzysz, że wieczorami obydwoje smarkacie w poduszki tęskniąc za sobą, chociaż jesteście rozłączeni? Na pewno.
Ale ty i tak wiesz lepiej, na forum piszą bzdury, co? To po cholerę tu siedzisz? Naucz się grać na hiszpańskiej gitarze, rozbierz się do naga i wsadź sobie różę między pośladki, stań pod jej oknem i śpiewaj serenady! Nie zapomnij oczywiście o kwiatach i czekoladkach, ona to lubi, co?

81

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
annasweet napisał/a:

No, kolego, skoro zdjęcie na biurku jest dla ciebie dowodem miłości, to gratuluję... Szczyty błyskotliwości...

Zupełnie nie wiem czemu, ale przypomniała mi się scena z filmu z czasów II wojny światowej: w oknach pojawiały się flagi polskie lub swastyki w zależności od tego, które wojska były w natarciu, a które w odwrocie.

82

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Heheh... Dobrze piszecie... No cóż ja widocznie jestem inny i nadal wierze zejście jeszcze ułoży, co do zdjęcia to zwykle zdjęcie w hotelowym pokoju, szliśmy na kolacje ładnie ubrani nie jakieś tam na plazy czy nie wiadomo gdzie... Więc po zdjęciu nie widać gdzie to jest, więc nie sadze ze chce sie chwalić, czy jest to dowodem miłości? Nie sadze ale jakiś dowód na to ze mnie jeszcze nie skreślila... Mogę sie mylić i pewno tak jest aczkolwiek w tym stanie jakim jestem nie potrafię żyć inaczej niż nadzieja, głupie to i wiem o tym, staram sie zając swój czas tak aby nie myśleć ale nie udaje mi sie to... 10 min i dalej tornado w głowie...

83

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

No cóż ja widocznie jestem inny i nadal wierze zejście jeszcze ułoży, co do zdjęcia to zwykle zdjęcie w hotelowym pokoju, szliśmy na kolacje ładnie ubrani nie jakieś tam na plazy czy nie wiadomo gdzie... Więc po zdjęciu nie widać gdzie to jest, więc nie sadze ze chce sie chwalić, czy jest to dowodem miłości? Nie sadze ale jakiś dowód na to ze mnie jeszcze nie skreślila..

No wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam że znajdziesz jakieś wytłumaczenie!
Przepraszam za lekką brutalność wypowiedzi, ale chłopie, jak ty przyszedłbyś do niej do domu i zobaczyłbyś, jak ona rozkłada nogi przed innym, to też byś nie uwierzył, pewnie broniłbyś jak lew teorii, że to była kontrolna domowa wizyta specjalisty ginekologa...

84

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

to było by co innego, gdyby rozłożyła to przynajmniej byłbym pewny ze to o innego chodzi. Tak jak mówiłem czuje do niej nadal wielkie uczucie, nie wiem czy to mi przejdzie szybko czy nie... Poprostu oprócz tego ze cieżko bylo mi zaufać jej do końca, wszystko było ok. Więc dlatego tak cieżko mi zrozumieć co i dlaczego tak sie stało... Wybaczcie mi ale nie mogę poskladac myśli do kupy...

85

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

to było by co innego, gdyby rozłożyła to przynajmniej byłbym pewny ze to o innego chodzi. Tak jak mówiłem czuje do niej nadal wielkie uczucie, nie wiem czy to mi przejdzie szybko czy nie... Poprostu oprócz tego ze cieżko bylo mi zaufać jej do końca, wszystko było ok. Więc dlatego tak cieżko mi zrozumieć co i dlaczego tak sie stało... Wybaczcie mi ale nie mogę poskladac myśli do kupy...

Cholera jasna! Człowieku! Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że nawet jeśli jakiś inny fatygant nie posuwa twojej boskiej damy, to i tak może być koniec?!
Szkoda słów na ciebie!
Ty dziękuj Bogu, że nie rozmawiasz ze mną w realu, bo, na 100 procent, zdjęłabym ci gacie, przewiesiłabym ciebie przez kolano i tak zbiła, że przez tydzień nie usiadłbyś na dupie!
Ty, ale tak serio, to może ty tego potrzebujesz? Coś mi się wydaje, że z ciebie taki typ, co to potrzebuje dominy (wiesz, co to jest).

86

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

No może i potrzebuje smile haha... A z ta domina to sie kiedyś tez nad tym zastanawiałem...

87

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

No może i potrzebuje smile haha... A z ta domina to sie kiedyś tez nad tym zastanawiałem...

Widzisz chłopczyku? Moja rada dotycząca damy o zwyrodniałych gustach była jak najbardziej trafna! Szukaj! Jak cię taka trzaśnie batem raz i drugi, troszkę poddusi, to ci zaraz miłość do teraźniejszej ukochanej przejdzie.
Obawiam się jednak jednego: skoro tak lubisz takie rozrywki, to możesz się znów nieskończenie w takiej damie zakochać, bez względu na wiek i mankamenty urody... I znów znajdzie się nowy post na forum... Znów dowiemy się, że jesteście dla siebie stworzeni, chociaż obiekt uczuć będzie inny...

Ale świetnie, że idziemy w dobrym kierunku, co? smile

88

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Witam.Czytam ten wątek od początku i powiem autorowi ,że ja też tak mam czasami takie same myśli jak ty o tym, że może to jeszcze nie koniec mojego małżeństwa i moja żona do mnie wróci ale później dochodzi do głosu rozum i mówi żeby strzelić sobie w łeb porządnie bo nic nie będzie z tego.Tym bardziej ,że ona umawia się z facetami na lewo i prawo i legalnie mówi ,że mnie zdradza.Najgorzej,że mamy syna i on na tym cierpi najbardziej.Ale ogólnie to ciebie rozumiem nadzieja jak to mówią umiera ostatnia.Daj sobie spokój tym bardziej ,że to 1,5 roku a może ją teraz przekonasz i wróci do Ciebie ty jeszcze bardziej wsiąkniesz a ona po paru latach znowu Ci taki numer odstawi to wtedy będziesz sobie w brodę pluł ,że nie skończyłes tego wcześniej

89

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Wreszcie ktoś mnie rozumie alleluja ! No właśnie ja tez tak mam ze mam nadzieje, potem jak piszesz strzelanie sobie w łeb, ale za chwile nadzieja znowu powraca...

90

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Ja rozumiem co przechodzisz i co chcesz ale wiem ,że poprzednicy mają rację tak jak w moim przypadku ten związek nie ma szans.Dziś żona ma mi przywieść syna ,nie chcę jej widzieć na oczy tym bardziej ,że znowu gdzieś dziś wychodzi.

91 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-17 12:41:15)

Odp: Pomóżcie mi ja odzyskać :(
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:

Wreszcie ktoś mnie rozumie alleluja ! No właśnie ja tez tak mam ze mam nadzieje, potem jak piszesz strzelanie sobie w łeb, ale za chwile nadzieja znowu powraca...

Nadzieja powraca...

prawie singiel napisał/a:

Ja rozumiem co przechodzisz i co chcesz ale wiem ,że poprzednicy mają rację tak jak w moim przypadku ten związek nie ma szans.Dziś żona ma mi przywieść syna ,nie chcę jej widzieć na oczy tym bardziej ,że znowu gdzieś dziś wychodzi.

... a Ona wychodzi.

I można myśleć o tym , gdzie Ona wychodzi, albo cieszyć się, że się ma Syna i Nim się zająć. A niechże sobie posiedzi na cudzych jajkach, najważniejsze że z mojego już się kogucik wykluł i to jest zysk.

Posty [ 66 do 92 z 92 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomóżcie mi ja odzyskać :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026