Witam, więc tak:
Od prawie 1,5 jestem/ byłem zwspaniala dziewczyna, wcześniej byliśmy kolegami z pracy, mieszkamy razem prawie od początku bycia ze sobą, było cudownie, wyjazdy na weekend, na wczasy do Portugalii ( 4 m-ce temu) wszystko było jak należy, zareczylismy sie, nawet dwa miesiące temu powiedziała swojej koleżance ze nigdy nie była taka szczesliwa jak jest ze mną. Niestety ja mam pewien problem i dopiero tak naprawdę to do mnie dotarło gdy ona mi powiedziała ze ma juz dosyć. Czego? A mianowicie tego ze mam problem z zaufaniem przez co zacząłem ja kontrolować, przed nią byłem w zwiazku gdzie moja żona mnie zdradzala. Wiem ze to nie ta sama kobieta i powinienem ufać, ale niestety nie jest łatwo. Wracając do sytuacji, powiedziała mi to kiedy wróciła od rodziców gdzie była na weekend, nie widzieliśmy sie trzy dni i spytałem jak wróciła dlaczego nawet do mnie nie zadzwoniła, a ta wybuchła mówiąc, ze ma tego dosyć ze potrzebuje przestrzeni, ze nie jest juz szczesliwa. Po tym jakby mnie coś strzelilo w tył głowy. Byłem zszokowany, nigdy nie zauważyłem ze jest coś nie tak, a i ona nic nie mówiła. Jakoś sie dogadalismy, następnego dnia wróciłem bardzo późno z pracy, siedziała oglądała coś w telewizji, próbowałem zagadac, a ona żebym poczekał bo zaraz sie kończy, więc ok poczekalem. Skończył sie serial ona wstala pocalowala mnie w czoło i poszła spać, poszedłem za nią i sie zapytałem czy nie zasługuje na 10 min jej czasu, a ona ze jest zmęczona, a jak oglądać jakies gowno w tv to nie była... Trochę mnie to z irytowalo, poszedłem zjadłem i sie polozylem, od tego momentu było tylko gorzej, spakowala swoje rzeczy i mowi ze sie wyprowadza,próbowałem ja namówić zeby przemyślala ta decyzje i wogole ale wyglada na to ze juz podjęła decyzje... Nie rozumiem tylko jednego, ze przez ostatni tydzień kochaliśmy sie dwa razy mowi ze mnie kocha, ze chce mieć mnie przy sobie, ale nie teraz, ze nie jest gotowa na poważny związek, nie rozumiem co tak nagle sie zmieniło ze jest jej tak źle ? Dwa miesiące temu wynajelismy apartament wszystko super, nawet w czwartek gdy wróciła z klubu przed tym całym zerwaniem( była z siostra i koleżanka) weszła do łóżka i mówiła jak bardzo mnie kocha... Czy mozna tak nagle w trzy dni sie odbić całkowicie od zwiazku i ukochanej osoby ? No bo tak twierdzi ze kocha, w piątek pojechała do rodziców, a z tamtad poleciała na teneryfe, wraca w czwartek i sie zastanawiam czy jest szansa ze ona zmieni zdanie ? Jak sądzicie!? Nawet do mnie nie pisze, a miała napisać ze dolegliwości i jest w hotelu i wszystko ok. Jak ja napisałem to mi nie odpisala... Co mam robić, bardzo mi na niej zależy... Jeszcze tak powiem ze ona jest dużo młodsza ode mnie... Ja mam 32 ona 22...
1 2013-08-06 22:26:22 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-06 22:27:44)
Podobne tematy
2 2013-08-06 23:13:51 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2013-08-06 23:16:37)
Pod koniec lutego zeszłego roku założyłeś wątek na temat problemów Twojego małżeństwa, teraz zakładasz kolejny dotyczący zupełnie innej kobiety...czy nie uważasz, że po rozstaniu z żoną nie upłynęło zbyt mało czasu, aby móc zbudować coś z kimś nowym??
Czy zdążyłeś uporać się i poukładać sobie w głowie to co było powodem rozpadu małżeństwa??
Czy aby nie porwałeś się z motyką na słońce?? Czy nie mogłeś pobyć trochę sam ze sobą, aby do końca pogodzić się z tamta porażką i nabrać sił na ewentualne tworzenie czegoś nowego??
Z tego co piszesz, jak dla mnie nie byłeś/nie jesteś gotowy stworzyć nowej zdrowej relacji, gdyż nie zdążyłeś wyleczyć się z tamtej, która delikatnie rzecz ujmując "zryła Ci beret" (popraw mnie jeśli się myślę)
Uważam, iż powinieneś przyjrzeć się bliżej sobie, zajrzeć w głąb siebie, i poukładać to co zostało zburzone.
mmoim zdaniem powiniens odpuscic i ddac jej czas. nie pisz, nie dzwon niech przemysli co i jak. Maloda jest, moze sie pzrestraszyla doroslego zycia??
Pewno macie racje taki tego ze i pewno za szybko jak i do tego ze jest młoda, ale co poradzić w życiu różnie bywa, jednak z ta byłem tak szczęśliwy ze jak pomyśle głębiej to prawdopodobnie takiego sCEscia nie zaznalem od wielu lat. Wiem ze mam problem z zaufaniem, wiadomo żona i jej zdrady, ale wiem ze jestem w stanie to zwalczyć, moja dziewczyna mało mowi o problemach i o te podejrzewam jest problemem...
Wlasnie dostałem wiadomość od niej na fb, "moj telefon niedziala, chciałam tylko powiedzieć cześć, zobaczymy sie jak wrócę, mam nadzieje ze wszystko u ciebie w porządku" no to od pisałem "u mnie ok do zobaczenia w czwartek" i oczywiście nie wytrzymałem i napisałem "tęsknię za tobą". Może jeszcze nie wszystko stracone, skoro napisała to chyba myśli i tez tęskni, czy sie mylę !?
6 2013-08-07 01:13:00 Ostatnio edytowany przez andzia221518 (2013-08-07 01:14:12)
SKORO CHCE SIĘ Z TOBĄ ZOBACZYĆ TO BĘDZIE OK
Pewno macie racje taki tego ze i pewno za szybko jak i do tego ze jest młoda, ale co poradzić w życiu różnie bywa, jednak z ta byłem tak szczęśliwy ze jak pomyśle głębiej to prawdopodobnie takiego sCEscia nie zaznalem od wielu lat. Wiem ze mam problem z zaufaniem, wiadomo żona i jej zdrady, ale wiem ze jestem w stanie to zwalczyć, moja dziewczyna mało mowi o problemach i o te podejrzewam jest problemem...
Ja podejrzewam, że to Ty jesteś młody, bo przenosisz doświadczenia z poprzedniego związku na obecną kobietę. Nie wiem, czy masz na tyle oleju w głowie, by podjąć radykalne środki wyprostowania swojej psychiki. Jeśli tego nie zrobisz natychmiast, stracisz dziewczynę. Możesz tylko prosić, by dała Ci szansę - nawet nie próbuj doszukiwać się jakichkolwiek przyczyn w niej. Ona mało mówi, czy Ty jej nie słuchasz - oto jest pytanie.
No mam taka nadzieje, aczkolwiek i tak musi sie ze mną zobaczyć chociażby dogadać temat z mieszkaniem i po rzeczy ma przyjechać... Eh no nie wiem co myśleć... Mam nadzieje ze to nie tylko moje złudzenie ze będzie dobrze...
No ona wlasnie mało mowi... A to czy ja jestem w stanie sie wyprostować, to tak jestem, w niej sie niczego nie doszukuje, to ja zawinilem i zdaje sobie z tego sprawę, mam nadzieje ze da nam jeszcze szanse i będę mógł jej pokazać, ze jestem w stanie sie zmienić...
Słuchaj, a może to właśnie ona jest winna? Używa słowa "miłość" nie zastanawiając się nad jego prawdziwym znaczeniem? Czy ty zdajesz sobie sprawę, jak często mówi się kłamliwie o miłości podczas seksu, także z premedytacją dla zysku, jak wielka jest naprawdę granica między "motylami w brzuchu" a prawdziwym uczuciem miłości? Jest mnóstwo uczuć pośrednich, błędnie nazywanych miłością.
A tak szczerze: jak się niedawno dostało porządnie w dupę w poprzednim związku (a tak wnioskuję z twego innego wątku), to lepiej dłużej odczekać, a nie od razu nastawiać pierś na strzały Amora.
Poza tym ona jest młodsza, ale ty też nie senior. Jak czytam te twe wypowiedzi, to wydaje mi się, że ty też jesteś jeszcze dzieciak.
Słuchaj, a może to właśnie ona jest winna?
Poza tym ona jest młodsza, ale ty też nie senior. Jak czytam te twe wypowiedzi, to wydaje mi się, że ty też jesteś jeszcze dzieciak.
Tak, pewnie jest winna. Damy bywają albo winne, albo żołędne, dzwonce lub czerwienne. Ale ta pewnie jest winna !
A JestemTylko Mężczyzną w tej talii kart jest kim. Obstawiam, że jest d... żołędnym. I raczej niczego pozytywnego się nie nauczył po poprzedniej relacji, a może nawet nauczył się zazdrości.
Jak ma być traktowany? Dokładnie tak, jak jest traktowany: niepoważnie. Jak słusznie zauważyła Annasweet, jest dzieciakiem, któremu się mylą uniesienia miłosne ze szczęściem. Ale to nic, wystarczy sobie dopasować odpowiednio światopogląd i nie wymagać zbyt wiele: "W życiu piękne są tylko chwile" i kanapka z Dżemem.
http://www.youtube.com/watch?v=s8hSBU7qz6g
Gdybym był dupkiem to bym nie słyszał od niej ze jestem dla niej dobry i ze to Ona nie wie czego chce...
"Gdybym był dupkiem to bym nie słyszał od niej ze jestem dla niej dobry i ze to Ona nie wie czego chce..."
Cóż ty wypisujesz? Dupek to nie ktoś zły, często nawet za dobry. Jedno drugiego nie podważa. A jeśli ona nie wie czego chce, jest to tylko potwierdzeniem mojej wcześniejszej wypowiedzi: ona używa słowa "miłość" nie zdając sobie sprawy ze znaczenia tego słowa, błędnie. Jak ktoś kocha naprawdę, poważnie, bez szczeniackich uniesień, to na ogół wie, czego chce, nieprawdaż?
Przyznaję, że źle zrobiłam nazywając twoją wybrankę "winną". Chodziło mi o to, że jej wyznania miłosne zachęciły cię jeszcze do silnego zaangażowania w związek. Źle się wyraziłam.
Ale powtarzam: gdyby nie to, że z tego forum wiem nieco o twoich doświadczeniach, wiem ile masz lat, to byłabym pewna, że czytam teraz posty szesnastolatka. Ja nie mogę zrozumieć, jak trzydziestodwuletni mężczyzna, po przejściach, może myśleć w taki sposób...
14 2013-08-07 12:02:46 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-07 12:05:34)
No ok, może i zachowuje sie nieco jak dzieciak, nie wiem, jestem zakochany i zdesperowany w tym momencie. Cóż zależy mi na niej, czy to takie dziwne !? Nie sadze... A także całkiem możliwe ze ona sobie nie zdaje sprawy z tego czym jest miłość, Bone sumie przedemna nie miała nikogo poważnego, nie umiem zrozumieć tylko co ja tak zmieniło, inaczej co takiego sie nagle stało, ze zmieniła swoje podejście, wydaje mi sie ze ktoś jej w tym pomógł...
Dziwne. To nie twój pierwszy związek, mężczyźni w twojej sytuacji, po takich przejściach jak ty, z zasady umieją włączyć nieco realizmu, wyłączając jednocześnie desperację i przesadne uniesienia. Tak jak ty reagują nastoletni chłopcy przy pierwszej miłości. Z czasem dojrzewają. Ty nie. Lubisz być nieszczęśliwy? Nie? To się obudź.
A tak nawiasem mówiąc, jak miałam tyle lat co twoja wybranka, i zachowywałam się w związku tak jak ona, to wcale mi na facecie naprawdę nie zależało. Bez głupot typu "nie wiem, czego chcę". Ja wiedziałam, czego chcę - ale na pewno nie był tym ten właśnie mężczyzna.
Poza tym, czy twoja ukochana nie ma nieco roszczeniowej postawy? Nie widzi korzyści w związku? Może sama nigdy nie mogłaby sobie pozwolić na szalony wyjazd? To często najprawdziwsza odpowiedź na pytanie, dlaczego ona nie wie, czego chce.
16 2013-08-07 12:24:12 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-07 12:26:05)
No nie jest to moj pierwszy ale tez nie wiadomo który, zawsze sie angazowalem w zwiazku, taki juz jestem... Nie wiem czy widzi korzyści czy nie, pewno jedno i drugie, a może wtedy kiedy jej wygodnie, na to pytanie trzeba by poszukać odpowiedzi u niej... Tak czy inaczej jutro sie zobaczymy i będzie wiadomo co dalej z nami będzie... Czasami tak jest ze człowiek ma wątpliwości, tak w życiu osobistym jak i w zwiazku... I tak jak juz pisałem wcześniej, pokochalem i dlatego teraz jest cieżko, ja sie zastanawiam co mogę zrobic, zeby ona dała nam szanse a nie co w sobie zmienić a czego nie, bo to akurat juz wiem... Poza tym ona wiedziała czego chce jeszcze miesiąc temu i nagle coś sie stało, ale co to nie jestem pewien...
No nie jest to moj pierwszy ale tez nie wiadomo który, zawsze sie angazowalem w zwiazku, taki juz jestem... Nie wiem czy widzi korzyści czy nie, pewno jedno i drugie, a może wtedy kiedy jej wygodnie, na to pytanie trzeba by poszukać odpowiedzi u niej... Tak czy inaczej jutro sie zobaczymy i będzie wiadomo co dalej z nami będzie... Czasami tak jest ze człowiek ma wątpliwości, tak w życiu osobistym jak i w zwiazku... I tak jak juz pisałem wcześniej, pokochalem i dlatego teraz jest cieżko, ja sie zastanawiam co mogę zrobic, zeby ona dała nam szanse a nie co w sobie zmienić a czego nie, bo to akurat juz wiem... Poza tym ona wiedziała czego chce jeszcze miesiąc temu i nagle coś sie stało, ale co to nie jestem pewien...
Mam podobną sytuację, też walczę o mężczyznę mojego życia, jestem zaangażowana aż za bardzo, tylko cały czas się zastanawiam czy warto.. On nie wie co czuję.. A trudno zmienić czyjeś uczucia, trzeba próbować rozkochiwać tą osobę w sobie na nowo a to jest cholernie trudne jak robi to tylko jedna strona..
No wlasnie jest to trudne aczkolwiek moja mi mowi ze kocha ale nie wie czy jest gotowa na poważny związek, i dlatego mnie to tak cholernie boli, bo jeszcze niedawno planowaliśmy przyszłość, ona mnie sie pytała kiedy byśmy chcieli sie pobrać, mówiła ze jest pewna ze jestem tym jednym, a nagle taka zmiana... Dopóki mogę to walczę, jak przegram to trzeba będzie sie z tym pogodzić, mimo iż będzie cieżko...
Może faktycznie z kimś rozmawiała, czasami sugerowanie się tym co mówi ktoś inny nie wychodzi na dobre.. ale jeśli posłuchała jakiejś przyjaciółki która jej powiedziała: dziewczyno masz 22 lata i chcesz się pakować w małżeństwo??? wiesz.. spada taki grom z jasnego nieba, że skończy się tak naprawdę życie młodzieńcze.. jeszcze jak ty jesteś osobą która ma problem z zaufaniem to już w ogóle kiepsko to wygląda, będziesz ją chciał kontrolować bo to będzie w końcu twoja żona a ona na pewno tego nie wytrzyma.. wiesz jestem 2 lata starsza od twojej dziewczyny ale jak sięgnę pamięcią 2 lata wstecz to nie myślałabym poważnie o małżeństwie..
No i wlasnie wydaje mi sie ze tak jest ze ktoś jej zasugerował ze niewiarto i będzie to jej siostra albo kumpeli , z która zaczęła sie częściej widywac i zaczęło sie coś psuć, poza tym wlasnie sobie przypomnialem ze jak była z koleżanka czy z siostrami to nawet do mnie nie napisała tak jakby nie pamiętala o mnie co te miłe nie bylo... Czasami nic nie powiedziałem a czasami spytałem czy widziała ze do niej pisałem... I to przez to podejrzewam zabralem jej przestrzeń, niezależność... Moj błąd przyznaje, ale nie miałem złych intencji... Wiele przez ostatnie dni myślałem na swój temat i wiem co mam w sobie zmienić aby mogłabyc nadal przy mnie szczesliwa, problem w tym czy jest jeszcze w stanie mi zaufać i dać nam/mi szanse... W końcu pare dni temu powiedziała ze mnie nadal kocha i chce mieć mnie przy sobie, nawet w czwartek zawolala mnie do wspólnej kąpieli i było bardzo miło, be sexu tylko siedzielismy w wannie wtuleni w siebie... Więc nie rozumiem tego, z jednej strony chce być ze mną z drugiej nie i dlatego myśle ze ktoś trzeci maczal w tym palce...
Po żonie tak szybko znalazłeś nową i pewnie wiele młodszą, w co ją pakujesz...
Ja wiem czy szybko ? Można by powiedzieć ze po pól roku, poza tym spotkaliśmy się dwa razy i jakoś tak wyszło, ci było to już się nie wróci, poza tym w co ja pakuje !? Nic w co sama nie weszła. Jakie pytanie taka odpowiedz.
No i wlasnie wydaje mi sie ze tak jest ze ktoś jej zasugerował ze niewiarto i będzie to jej siostra albo kumpeli , z która zaczęła sie częściej widywac i zaczęło sie coś psuć, poza tym wlasnie sobie przypomnialem ze jak była z koleżanka czy z siostrami to nawet do mnie nie napisała tak jakby nie pamiętala o mnie co te miłe nie bylo... Czasami nic nie powiedziałem a czasami spytałem czy widziała ze do niej pisałem... I to przez to podejrzewam zabralem jej przestrzeń, niezależność... Moj błąd przyznaje, ale nie miałem złych intencji... Wiele przez ostatnie dni myślałem na swój temat i wiem co mam w sobie zmienić aby mogłabyc nadal przy mnie szczesliwa, problem w tym czy jest jeszcze w stanie mi zaufać i dać nam/mi szanse... W końcu pare dni temu powiedziała ze mnie nadal kocha i chce mieć mnie przy sobie, nawet w czwartek zawolala mnie do wspólnej kąpieli i było bardzo miło, be sexu tylko siedzielismy w wannie wtuleni w siebie... Więc nie rozumiem tego, z jednej strony chce być ze mną z drugiej nie i dlatego myśle ze ktoś trzeci maczal w tym palce...
Znaczy wiesz bez przesady:) jak wychodzi z koleżankami to daj jej trochę luzu, po co ma wtedy do ciebie pisać??? Wyszła z nimi bo chciała od ciebie na chwilę odpocząć więc w takich momentach do niej nie pisz i nie rób jej scen.. zobaczysz że sama się zdziwi dlaczego się nie odzywałeś.. wtedy ty jej możesz powiedzieć z czystym sumieniem: ponieważ nie chciałem ci przeszkadzać:) moim zdaniem musicie szczerze porozmawiać, na pewno nie możesz jej nie ufać.. wiem że ciężko jest w sobie to przełamać ale nie możesz odbijać poprzedniego związku na tym aktualnym..
Wiem ze nie mogę ale to było silniejsze nie umialem sobie z tym poradzić, chodziłem do psychologa i było lepiej, ale tak naprawdę to ja sam musiałem to dostrzec, bo i stało się jak się stało, jedyny plus to taki ze mnie przez to olsnilo i wiem ze dam sobie z tym radę. Tak się bałem jej stracić ze sam do tego doprowadzilem, teraz muszę i chce to naprawić...
Wiem ze nie mogę ale to było silniejsze nie umialem sobie z tym poradzić, chodziłem do psychologa i było lepiej, ale tak naprawdę to ja sam musiałem to dostrzec, bo i stało się jak się stało, jedyny plus to taki ze mnie przez to olsnilo i wiem ze dam sobie z tym radę. Tak się bałem jej stracić ze sam do tego doprowadzilem, teraz muszę i chce to naprawić...
Czyli sam widzisz PRACA PRACA PRACA nad samym sobą:) wszystko się wtedy jakoś poukłada.. tylko ona też tego musi chcieć..
No wiem tylko ze ona już chyba nie chce, może już nie ma siły. Chciałbym moc jej pokazać ze zrozumiałem pewne rzeczy... Nic jutro wraca więc to będzie moja szansa na przekonanie jej do siebie...
Sam zobaczysz, wyczujesz sytuację jak porozmawiacie.. pytanie czy zrozumiałeś pewne rzeczy już na stałe, u mnie w związku jakiś konflikt wraca średnio co 3 miesiące, czy ty znowu nie będziesz stwarzał jej nowego problemu?? Założę się że będziesz:)
Nie wiem, nie sadze, ale tez nikt nie jest doskonały. Wiem ze napewno jestem dać jej przestrzeń...
W takim razie 3mam kciuki, powodzenia:)
A ja się założę, że żadna rozmowa wam nie pomoże. Jak czytam "porozmawiaj z nią", "musicie poważnie porozmawiać", to mnie pusty śmiech ogarnia. Ja naprawdę znam bardzo wielu ludzi i nie przypominam sobie, żeby komukolwiek przy problemach w związku pomogła "poważna rozmowa". Ale próbuj, twoja sprawa. Radzę ci jednak zwinąć żagle, jeśli ona zacznie paplać o niepewności, że musi się zastanowić, mieć czas... No, jeśli ona powie, że cię kocha, to i tak istnieje prawdopodobieństwo, że znów nie będzie wiedziała, czego chce...
"Mam podobną sytuację, też walczę o mężczyznę mojego życia, jestem zaangażowana aż za bardzo, tylko cały czas się zastanawiam czy warto.. On nie wie co czuję.. A trudno zmienić czyjeś uczucia, trzeba próbować rozkochiwać tą osobę w sobie na nowo a to jest cholernie trudne jak robi to tylko jedna strona.."
Droga RADOŚĆ I SMUTEK, to nie jest adekwatne porównanie!!!! Ty piszesz o mężczyźnie życia, a dla JTM ta kobieta nie jest miłością jego życia, a jeśli nawet jest, to już nie pierwszą niestety i pewnie nie ostatnią. Sam napisał, że taki ma charakter, że się mocno angażuje.
Nie wiem, jutro się wszystko wyjaśni mam nadzieje... A czy dobrym pomysłem byłoby ja zaskoczyć np kwiatami i czekoladkami, napisać witaj w domy kochanie( na lustrze) ona lubi takie rzeczy...
Nie wiem, jutro się wszystko wyjaśni mam nadzieje... A czy dobrym pomysłem byłoby ja zaskoczyć np kwiatami i czekoladkami, napisać witaj w domy kochanie( na lustrze) ona lubi takie rzeczy...
Ty żartujesz, prawda? Ja nie wierzę, że to prawda! Jak ci wróci rozsądek, to też mu napisz "witaj w domu!". A nie zapomnij o pokazie sztucznych ogni!
Jeśli piszesz szczerze (ale ja w to nie wierzę, to zbyt głupie, żeby było prawdziwe), to przy takim włażeniu jej w dupę ona na pewno nie powie ci prawdy, jeśli będzie gorzka. Nie zmieni to jednak w najmniejszym stopniu jej myślenia.
Przed rozmową poważną, dotyczącą rzeczy istotnych, nie robi się pseudourodzinowego party w stylu słodkim. Usiądź z nią w domu przy kawie, wyłącz telewizor, zadawaj zamknięte pytania, żądaj konkretnej odpowiedzi "tak" albo "nie". To wszystko czego potrzeba.
JestemTylkoMezczyzna napisał/a:Nie wiem, jutro się wszystko wyjaśni mam nadzieje... A czy dobrym pomysłem byłoby ja zaskoczyć np kwiatami i czekoladkami, napisać witaj w domy kochanie( na lustrze) ona lubi takie rzeczy...
Ty żartujesz, prawda? Ja nie wierzę, że to prawda! Jak ci wróci rozsądek, to też mu napisz "witaj w domu!". A nie zapomnij o pokazie sztucznych ogni!
Jeśli piszesz szczerze (ale ja w to nie wierzę, to zbyt głupie, żeby było prawdziwe), to przy takim włażeniu jej w dupę ona na pewno nie powie ci prawdy, jeśli będzie gorzka. Nie zmieni to jednak w najmniejszym stopniu jej myślenia.
Przed rozmową poważną, dotyczącą rzeczy istotnych, nie robi się pseudourodzinowego party w stylu słodkim. Usiądź z nią w domu przy kawie, wyłącz telewizor, zadawaj zamknięte pytania, żądaj konkretnej odpowiedzi "tak" albo "nie". To wszystko czego potrzeba.
Możesz masz rację może nie, każda dizwczyna zareaguje inaczej.
Nie wiadomo czy ona wie czego chce.
Ja pierdzielę, chłopie, czytam Ciebie i wnętrzności same mi wirują od nadmiaru Twojej głupoty.
Ty masz 32 lata tak? Doprawdy idiotycznie komiczne, bo takiej wiekowej lobotomii umysłu, to jak długo żyję i funkcjonuję wśród ludzi - a czynię to długo i w szerokim spectrum - jeszcze nie widziałem. Doradził bym Ci coś ale w tym wypadki pozostaje Ci postawić przed nosem pudełeczko klocków lego lub co gorsza duplo.
Kinderparty na poważną rozmowę a potem co? bal maskowy dla przedszkolaków?
Dziewczyna jest bardziej ROZGARNIĘTA od Ciebie. Mówi Ci to coś??? ![]()
Nie rozpędzałbym się z tymi zmianami z Twojej strony. Myślę, że przestrzeni dajesz jej już trochę i wcale nie wiem czy rzeczywiscie jesteś taki podejrzliwy, skoro nie martwi Cię jej wyjazd na Kanary. Niczego nie sugeruję, tylko mówię, że widac raczej nie jesteś patologicznie zazdrosny...
Z laską, która ma 22 lata dośc trudno się rozmawia, ale możesz spróbowac. Przynajmniej czegoś się nauczycie. Nie zdziwię się jeśli odejdzie, a potem wróci...
Cxlowieku jestem jaki jestem, nie musisz mnie obrażać, przepraszam ze nie jestem tak zajebisty jak ty ! Bardzo mi na niej zależy i zrobię wszystko żeby osiągnąć swój cel. Może to i dziecinnie może i nie, dla jednych zabawne. Mam to głęboko, ja się chciałem dowiedzieć ci mogę zrobić a nie słuchać moralow i obrażenia mojej osoby... Nie martwię się jej wyjazdem bo pojechała tam pilnować dzieciaków u której pilnuje tutaj na miejscu, zafundowali jej to, a ja jeszcze jej powiedziałem żeby pojechała ze taka rozlaka może nam pomoc. Wszystko. Jutro będę wiedział wiecej, bo jutro wraca, jedynie co mnie martwi ze jej matka może przyjechać z nią (bo ma po nia na lotnisko pojechac) i zabrać jej rzeczy, no a wtedy będzie już pozamiatane...
37 2013-08-08 08:07:55 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-08 08:44:59)
moim zdaniem musicie szczerze porozmawiać, na pewno nie możesz jej nie ufać.. wiem że ciężko jest w sobie to przełamać ale nie możesz odbijać poprzedniego związku na tym aktualnym..
Rozmowa nic tu nie da. Aby rozmowa coś dała, trzeba dwojga równorzędnych partnerów. Tu ten warunek nie jest spełniony i wyjaśnię to poniżej.
Gdybym był dupkiem to bym nie słyszał od niej ze jestem dla niej dobry i ze to Ona nie wie czego chce...
Skupiłeś się na tym d... , a nie zauważyłeś żołędnego. Napisałem, że Ona jest dama winna, a Ty d... żołędny i z tego wynika dla mnie, że nie pasujecie do siebie z dwóch powodów: bo parą dla damy winnej jest król winny, czyli jesteś nie tą figurą i jesteś z innej kolorystyki, tworzysz inną relację (pozorną zgodność). Wykorzystałem także skojarzenie ze słowem żołądź. Skupiony jesteś na sferze seksualnej. Nie przerobiłeś lekcji z poprzedniej relacji.
W samym wyborze loginu na forum - JestemTylkoMężczyzną w słowie TYLKO tkwi Twój kompleks. Masz się za coś gorszego albo ujawniasz swoją niedojrzałość (zielony żołądź). Tkwisz na poziomie żołędnym i na poziomie emocjonalnym. Wyżej nie podskoczysz. Stąd Twoje przeżycia i niepowodzenia. W Twoich zakochaniach jest dużo instynktu, emocji, uczuć zazdrości, które wynikają z pragnienia bycia kochanym i akceptowanym (dlatego z przyjemnością pamiętasz, że jesteś "dla niej dobrym"). Brak Ci jednak opanowania i wyrażania swojej woli. Właśnie dlatego kojarzysz się z dzieciakiem (zielonym żołądziem).
Tak samo niedojrzały jest tytuł wątku "Pomóżcie mi ja odzyskać
". Bo co to ma być? Propozycja z "Kabaretu Starszych Panów" "I wespół w zespół by żądz moc móc wzmóc" ? Czy może odzyskiwanie resztek z utraconego dnia? Odzysk to nigdy nie jest zysk (ale o zysku to jeszcze będzie poniżej)
To pewnie sięga doświadczeń wcześniejszych, niż poprzedni związek. To brak męskiego Ojca.
Jak Ona wyjeżdża na wakacje bez Ciebie, to Ty sobie zafunduj "obóz przetrwania" w Bieszczadach: poznaj swoje słabości, naucz się panować nad strachem, emocjami, zazdrością, słabością, głodem, smrodem, słońcem, wodą, przeciwnościami, rywalizacją, poznaj instynkt życia i grozę śmierci. Może przestaniesz być TylkoMężczyzną, a Ona przestanie być dla Ciebie TylkoKobietą. Tylko wtedy będziesz mógł Ja awansować na Żonę i Matkę. Jak się zgodzi, to Ty awansujesz na Męża i Ojca. Mąż to nie jest nosiciel obrączki ślubnej, ale Mąż-czyn-zna, ten który czyni i wie, co czyni, może nie zawsze jest aż taki dobry dla Kobiety w jej wyznaniach, ale jest dobry w skutkach działań, w konsekwencjach działań, które Kobieta czasami odkrywa post factum. Takie jej prawo Niewieście. Wtedy poczujesz dopiero szacunek, odpowiedzialność i będziesz wiedział, że jesteś Przewodnikiem bez lateksowego izolatora.
Potrzeby Kobiety są większe niż tylko sprawność w łóżku. Trwałość, każda trwałość, wymaga poważnych inwestycji i wytrwałości, a tę wyraża się niezłomną wolą dążenia, a nie zrywami (pewnie dlatego nie możemy wciąż zbudować stabilnego państwa, bo Polacy są specjalistami od zrywów).
W spodniach można nosić ogonek lub hetmańską buławę (i nie chodzi o rozmiar, ale o sposób używania). Poczucie bezpieczeństwa i poszukiwania oparcia w Mężczyźnie przez Kobietę nie ograniczają się do erotycznych tańców na rurce, ale nawet ten taniec nie może się udać na rurce słabo utwierdzonej i niestabilnej.
Jak chcesz swoje zachowanie skonfrontować z zachowaniami męskimi to pooglądaj filmy Clinta Eastwood. Nie znam takiego, w którym Clint nie byłby Mężczyzną i nigdy nie był TylkoMężczyzną. Człowiek... to brzmi dumnie.
Kobietki będą Ci grać na nosie tak długo, jak długo nie zauważą, że się im to nie opłaca. Opłacalność mierzy się bilansem zysków i strat. Jak zyski są małe, to straty też są niewielkie.
Dlatego dedukowałem Ci piosenkę z Dżemu "W życiu piękne są tylko chwile" bo to Twoja bajka. Miłość to jest inna bajka. Miłość jest zadaniem na całe życie, a piękno pojawia się retrospektywnie, jako manifestacja pełni.
Cały ten temat nie ma sensu. Jak ty chcesz rady, to ja jestem bogini egipska! Ty już sobie zaplanowałeś co zrobisz, rady masz w "głębokim poważaniu", Chcesz tylko potwierdzeń trafności swoich rozważań i poczynań! Poczytaj, co ci pisze Animus, to w końcu też facet, skoro słowa kobiety do ciebie nie przemawiają.
Zresztą rób co chcesz, ale powtarzam: założę się, że to wszystko gówno da.
Cxlowieku jestem jaki jestem, nie musisz mnie obrażać, przepraszam ze nie jestem tak zajebisty jak ty !
Człowieku nie spinaj się tak, bo Ci żyłka pęknie i co wtedy? ![]()
Nie przepraszaj, nie jestem jak TY to nazwałeś "zajebisty", po prostu jestem sobą - ot takim przeciętnym facetem z klasą i bez większych kompleksów, co to by się wpieniał na każdy przytyk; nomen omen jeszcze przypadkowa zbieżność - Twoim rówieśnikiem śmiem się określić
.
A Twoje nerwowe uniesienia jak mniemam wynikają z kompleksów kolego! Tak, właśnie z nich, zresztą nie ja pierwszy to zauważyłem w Twoim wątku i poniekąd znam to z autopsji.
Szukasz tu rad czy popleczników swojej uknutej pajęczej vel bluszczowej - znającym to zagadnienie tłumaczyć nie muszę
- terapii dla lubej? To pierwsze co rusz torpedujesz, sobie grzecznie przygadać i zwrócić uwagę nie dasz; a z tym drugim to na wzór Alibaby i 40 rozbójników szturm planujesz, czy dawnych mieszkańców z bloku przy ul. Alternatywy 4 szukasz?
Alibaba to bajkowa fikcja, Barejadowskie osiedle, to jak zapewne wiesz ekranizacyjna kpina z socjalizmu i komuny... na próżne są Twe działania w tym kierunku "archeologicznym".
40 2013-08-08 15:15:21 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-08 15:24:28)
założę się, że to wszystko gówno da.
Annasweet, jak masz regularne wypróżnienia, to wygrasz zakład, więc nie ma się co z Tobą zakładać.
A jak nie masz, to się możesz przeliczyć w tej prekognicji.
Cxlowieku jestem jaki jestem, Jutro będę wiedział wiecej, bo jutro wraca, jedynie co mnie martwi ze jej matka może przyjechać z nią (bo ma po nia na lotnisko pojechac) i zabrać jej rzeczy, no a wtedy będzie już pozamiatane...
Interesujące, że taka charakterystyka siebie ("jestem jaka jestem") jest często stosowana przez Kobiety. Jest to świadectwo dwóch przypadłości: pozornej akceptacji siebie i niskiego stanu świadomości.
Ponieważ dziś jest jutro, więc zapewne już wszystko wiesz. Jak się nie pojawisz do wieczora, to znaczy, że jesteś zajęty, może nawet wspólną kąpielą.
Ha.... Nic się nie wydarzyło... Przyleciała i pojechała do siostry, napisała mi ze jest u niej a pózniej prawdopodobnie zostanie u koleżanki i ze zobaczymy się jutro, więc ja pokrótce, ok dzięki ze dałas mi znać, do zobaczenia jutro.. I wsio.
Ha.... Nic się nie wydarzyło... Przyleciała i pojechała do siostry, napisała mi ze jest u niej a pózniej prawdopodobnie zostanie u koleżanki i ze zobaczymy się jutro, więc ja pokrótce, ok dzięki ze dałas mi znać, do zobaczenia jutro.. I wsio.
Skopiuj sobie swój wczorajszy post "jutro się wszystko wyjaśni" i wklej go teraz, bo przecież jutro się wszystko wyjaśni, co?
I wsio.
43 2013-08-09 01:07:07 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-09 01:53:52)
No i się okazało ze ma w dupie to wszystko, więc luz ja tez będę miał... Bynajmniej spróbuje
jeszcze jej najlepsza koleżanka u której została usunęła mnie ze znajomych, więc juz wszystko chyba jest jasne... Podejrzewam ze to dzięki niej cała ta sytuacja, koleżanka dobra rada
co nigdy w żadnym związku nie była no chyba ze związana ale sznurem do wyra...
Zdaje mi się, że pisałam ci już wcześniej (nie tylko ja!), że to nie zda się na nic. Ciekawa jestem tylko, czy kupiłeś te kwiaty i czekoladki - mógłbyś je teraz zjeść na osłodę, a kwiatki... Daj np. sąsiadce albo nawet obcej dziewczynie na ulicy. Jak inna kobieta się do ciebie uśmiechnie i podziękuje ci, poczujesz się lepiej.
Ale nie zwalaj winy na koleżankę, jakakolwiek by była. Twoja ukochana jest dorosła, ma własny rozum, sama decyduje, jeśli zaś potrafi (tak jak sądzisz) rozbić poważny związek ze względu na podszepty koleżanki, to można przypuszczać, że jest nieco infantylna...
Pewno masz racje, widocznie inaczej widziała poważny związek, no i się przeliczyla, myślała ze to jest to a jednak nie, nie mówię ze jestem bez winy, bo winny tez temu jestem, ale wydaje mi się ze nie dorosła do związku... Nic życie toczy się dalej...
ale juz bez niej, niestety...
Nie oskarżaj się, bo już całkiem zgłupiejesz. Po prostu na przyszłość podchodź do związków z większą dozą sceptycyzmu.
Dzięki, spróbuje ![]()
bo winny tez temu jestem, ale wydaje mi się ze nie dorosła do związku... ...
Jak się będziesz dobijał poczuciem winy, to dalej nie zrozumiesz swoich błędów. Wydoroślej. Zmężniej a dopiero potem wybieraj się na wyprawę wysokogórską, jaką jest relacja z Kobietą.
Nie przerobiłeś poprzedniego rozpadu i wpakowałeś się w następny. Dojrzej wreszcie powtarzające się przyczyny.
No i się okazało ze ma w dupie to wszystko, więc luz ja tez będę miał... Bynajmniej spróbuje
jeszcze jej najlepsza koleżanka u której została usunęła mnie ze znajomych, więc juz wszystko chyba jest jasne... Podejrzewam ze to dzięki niej cała ta sytuacja, koleżanka dobra rada
co nigdy w żadnym związku nie była no chyba ze związana ale sznurem do wyra...
Hola hola kolego, nie rozpędzaj się tak. Wiem, że w takich wypadkach uznając siebie za cudotwórcę, choć sposób ratowania związku spalił na panewce, najprościej jest szukać winowajcy w osobie 3, osobie z zewnątrz - usprawiedliwiając w ten sposób partnerkę.
"Pokazujesz palcem na partnerkę a odwróć dłoń i co widzisz???
Trzy palce skierowane są na Ciebie. To nie znaczy żeś jest bardziej winny, ale 3 krotnie bardziej powinieneś się skupić nad /i zająć/ swoim kryzysem w związku."
Rzuciłeś się na zasadzie klina klinem i sprawa po raz 2 się rypła. Gdzie jest lub też popełniłeś błąd? O coś swojego z przeszłości się potknąłeś, a ona dorobiła do tego ideologię, by mieć pretekst do zerwania. Zauważ, że skończyła z Tobą działając "na zwłokę".
Wejdź na ostatnią stronę wątku "jest źle - mam 36 lat i rozwód" i przeczytaj jeden z moich ostatnich postów o cechach osobowości. Może to coś da Tobie do myślenia, bo swego czasu mi to dało dużo w konfrontacji z tym w/w cytatem.
50 2013-08-09 21:34:15 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2013-08-09 22:17:57)
No ok, a jak mam rozumieć to ze mieliśmy sie dzisiaj spotkać, a co sie stało ? Wchodzę do domu i ani jednej rzeczy wszystko ci spakowala zabrała i zostawiła liścik, myśle ze najlepiej będzie jak sie narazie wyprowadze, kocham cię naprawdę, ale nie możemy być teraz razem... Przyjdę w niedziele to porozmawiamy...
Prawdy się nie dowiesz, bo paradoksalnie prawdy nie ma. są tylko jej punkty odniesienia
myśle ze najlepiej będzie jak sie narazie wyprowadze, kocham cię naprawdę, ale nie możemy być teraz razem... Przyjdę w niedziele to porozmawiamy...
odsyłam do słownika dr Burna. Tam znajdziesz odpowiedź. Mój strzał na listę w totka wg "normy" z forum - jest już ktoś trzeci między Wami... o ile nawet wcześniej go nie było - vel jej eks.
Obym tylko 6 nie trafił ![]()
Długo nie musiałem czekać właśnie napisała do mnie: jak sie czujesz? Bo mi jest smutno.
Ja powiedziałem ze ja za szczęśliwy to tez nie jestem
No i sie zapytałem czy może spróbujmy jeszcze raz tym razem mieszkając osobno, to oba będzie miała swoją przestrzeń a ja będę mógł pracować nad sobą. Odpowiedziała: może... Więc ja na to ok, porozmawiamy w niedziele. Pa.
54 2013-08-09 22:21:30 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-09 22:26:31)
zostawiła liścik, myśle ze najlepiej będzie jak sie narazie wyprowadze, kocham cię naprawdę, ale nie możemy być teraz razem... Przyjdę w niedzielę to porozmawiamy.
Do niedzieli nie jest daleko. Coś mi tu ciałkiem żółtym zalatuje.
jest już ktoś trzeci między Wami... o ile nawet wcześniej go nie było
Bags, to mamy dwie wersje "trzeciego".
Do niedzieli nie jest daleko. Coś mi tu ciałkiem żółtym zalatuje.
Co masz na myśli ?
Animus napisał/a:Do niedzieli nie jest daleko. Coś mi tu ciałkiem żółtym zalatuje.
Co masz na myśli ?
A co ja Ci mam więcej pisac. Bags Cię odesłał do słownika, a na rozszyfrowanie mojego wpisu wystarczy Ci wyszukiwarka.
Ja nie sadze żeby był to jej ex czy inny facet. Nie miała w sumie na to okazji poza tym jak pisałem wyżej widać ze juz tęskni... A to dobry znak...
Ja nie sadze żeby był to jej ex czy inny facet. Nie miała w sumie na to okazji poza tym jak pisałem wyżej widać ze juz tęskni... A to dobry znak...
Nie jesteś pierwszym ani ostatnim muszkieterem na tym forum, który to był piewcą takiej teorii pewności swojego związku i gwarancji wierności partnera. Skaczesz na bungee z wieży eifla, tyle że lina leży zwinięta w rulon pod paryskim Luwrem albo innym łukiem triumfalnym.
Do zobaczenia na ziemi... klikaj po słownik!
No i sie zapytałem czy może spróbujmy jeszcze raz tym razem mieszkając osobno, to oba będzie miała swoją przestrzeń a ja będę mógł pracować nad sobą. Odpowiedziała: może... Więc ja na to ok, porozmawiamy w niedziele. Pa.
Nie jesteś normalny, wiesz o tym?
Wiesz, ja mam wrażenie, i mówię to całkiem poważnie, że po poprzednim, nieudanym związku powinieneś udać się na terapię (nie mówię o psychiatrii, bardziej o psychologii) a dopiero po zakończeniu spróbować znów stworzyć parę z kimś innym.
Chyba, że się mylę, a ty po prostu przy tej dziewczynie cofasz się w rozwoju. Ty naprawdę zachowujesz się jak głupi małolat, to niepojęte w twoim przypadku!
Miłość to nie choroba, ale da się z niej wyleczyć, lecz niestety głupota jest nieuleczalna. Zastanów się dobrze, która przypadłość ma miejsce w twoim przypadku!
60 2013-08-11 09:56:26 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-11 09:57:14)
Ja nie sadze żeby był to jej ex czy inny facet. Nie miała w sumie na to okazji poza tym jak pisałem wyżej widać ze juz tęskni... A to dobry znak...
Ty nie słuchaj tego co mówi, tylko patrz na to co robi. To Ci powie, czy tęskni, czy ma Cię głeboko w doopie. Po czynach jakie robi i jakie tu napisałeś, niestety to drugie... ma Cię obecnie w doopie. A sms-em chcę po prostu sobie zapewnieć ewentualny powrót i musi wiedzieć na ile Twoja miłość do niej jest wielka.
Mieszkanie jest Twoje czy wynajmujecie?
Mieszkanie jest Twoje czy wynajmujecie?
Wynajmujemy.
Co do reszty to dzisiaj gadalismy na neutralnym gruncie poza domem, wróciliśmy do siebie ale nie będziemy razem mieszkać, dziwne jest to ze ona powiedziała ze zobaczymy jak to nam pójdzie przez tydzień ??? Wtf!? A co przez tydzień można zobaczyć !? Późnym wieczorem przyjechała bo coś z telefonem miała, i została na noc, do niczego nie doszło bo jak stwierdziła cce być pewna zanim mi sie odda ale było blisko, powiedziała rownież ze mnie kocha i ze tęsknila za mną... Juz mam taka sieke w głowie ze nie wiem co myśleć...
63 2013-08-12 07:38:50 Ostatnio edytowany przez wont (2013-08-12 07:58:53)
Wszystko mądre zostało już napisane przez przedmówców (przedpiszców?). Ty zajmij się sobą i tylko sobą. Czy ona wyprowadzając się zaproponowała uregulowanie z Tobą spraw finansowych związanych z wynajmem mieszkania? No bo za obecne będziesz płacić dwa razy więcej a jest sierpień i ciekawe oferty są już poprzebierane... Jeśli się nawet nie zająknęła na ten temat, to zobacz, jak bardzo jej na Tobie i Twoim dobru zależy.
No, chyba, że płaciłeś za cały czynsz, ale to się teraz nie dziw, że utrzymanka odchodzi do innego sponsora...
PS. Doczytałem Twój ostatni wpis. Alleluja! Wróciła, ale tylko na tydzień, na próbę... Została na noc i prawie był seks, ale chce być pewna zanim się odda... Kocha i tęskniła, ale coś tam coś tam... Chłopie, wszystko robisz źle. Począwszy od tego, że potulnie czekasz na werdykt swojej ex (tak, ex, nie łudź się). Jesteś bezwolny - co ona postanowi tak będzie. A jak znam życie i nie wyjdzie jej tak super hiper z tym nowym absztyfikantem, to może cię tak zwodzić całe lata (tak, lata!). Aż się nie ockniesz i nie kopniesz manipulantki w tyłek. Ale żeby umieć to zrobić, musisz zrozumieć prawdziwy charakter waszej relacji. Obudzić się ze swojego matrixa... Ale w przeciwieństwie do filmu, nie ma żadnego Morfeusza i nikt niestety nie zaoferuje ci niebieskiej pigułki (zresztą, niebieskie pigułki są drogie i przydatne w pewnym wieku do zupełnie innych celów). Na to potrzeba czasu i pracy nad sobą. Na tym portalu są setki opowieści różniące się od Twojej historii jedynie w detalach... Poczytaj sobie, może zrozumiesz, że Ty i Twoja dziewczyna nie jesteście wcale ze swoją historią wyjątkowi...
Tak odezwała sie na temat mieszkania i rachunków. Co do reszty to jestem wzasadzie pewien ze niema innego faceta miedzi nami, nie wiem dlaczego większość z was tylko taka opcje widzi ze jest inny... A co jeśli niema i poprostu ona sama nie wie czego chce ? No nic, zobaczymy jak będzie...
I tak sie was kurwa posluchalem!!! Mieliśmy poważna rozmowę wszystko szło w dobrym kierunku i siebspytalem czy ktoś siebpojawil na horyzoncie inny, a ona na to ze pierwsze co pomyślałem to to ze mnie zdradza i ze ma dosyć ze to jest chore! Bo tak gadaliscie ze napewno ktoś jest, a tu sie okazuje ze nie ma ! Mądre jaja!!! Dzięki kuzwa nigdy ju tu nie wejdę