Zgadzam się Olinko w 100%, dokładnie tak samo gdy coś remontuje się WŁASNYMI RĘKAMI. Mam wrażenie, że Wy tego nie potraficie zrozumieć, bo NIE JESTEŚCIE FACETAMI. To tak samo jak facet cos zreperuje w domu i pęka z dumy. Rzadko, która z Was coś zreperuje o remoncie nie wspominając, raczej płacicie i robią to fachowcy.
Jeśli o mnie chodzi, to jest wręcz przeciwnie. Dziś co prawda już nie mam tapet, ale sama pękałam z dumy, kiedy w pierwszym mieszkaniu własnoręcznie i samodzielnie położyłam papier/winyle na wszystkie ściany. Mąż w tym czasie kładł podłogi, wcześniej zrobił elektrykę. To co możemy zawsze robimy sami (mi na przykład do głowy nie przyjdzie, aby zlecać komuś malowanie), innym płacimy wyłącznie za to, czego zrobić nie potrafimy. Cieszy mnie także, kiedy powieszę samodzielnie uszyte firanki, ozdobne poduchy, wykonaną przez siebie ramkę czy obrazek. Myślę, że jak na kobietę potrafię zrobić całkiem dużo (nawet sprawnie posługuję się wiertarką
) i chętnie to robię, bo to jest przecież MÓJ dom. Jak widzisz, rozumiem i podzielam przywiązanie wynikające z zaangażowania i włożonej pracy własnych rąk.