netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

145 odpowiedzi14 355 wyświetleńzałożony przez Raul Endymion, 05.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 146 ]

1

Temat: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Przeczytałem parę tematów dzisiaj i nasunęły mi się pytania do głowy. Czy naprawdę wynajęcie mieszkania i dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze lub wpakowanie się w mieszkanie na kredyt na tysiąc "pincet" lat jest lepszym rozwiązaniem od zamieszkania u teściów? Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

2

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Wiesz, znam wiele par w różnym wieu i żadna z nich nie jest szczególnie super szczęśliwa z tego rozwiązania, a przede wszystkim osoba, która jest spoza rodziny. To się wydaje spoko w teorii, ale tak naprawdę nigdy nie wiesz jak Ci się z teściami ułoży, jesli musisz z nimi pod jednym dachem. Poza tym to kreuje zobowiązania.
Co do chronienia przed teściami - to stawia się w sytuacji wyboru, po której stronie sie opowiedzieć: tatusia i mamusi czy żony/męża. Sytuacja nie do pozazdroszczenia moim zdaniem.

3 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-08-05 01:53:53)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

1. Już taka nie rodzinna jestem, że nie chciałabym mieszkać z teściami/rodzicami po sąsiedzku.
2. Części wspólne pewnie byłyby konfliktowe - nie jestem u siebie, muszę się dostosować - wolę być u siebie na tyle, by samodzielnie podejmować pewne decyzje.
3. Nie chcę mieszkać w domu, wolę blok.
4. Nie chcę mieszkać w małym miasteczku: nie lubię takowych, nie ma w nim większych szans na pracę, na dojazdy do dużego miasta wydalibyśmy sporo kasy i stracili czas.
5. Dzięki nabijaniu kasy właścicielom mieszkań pomieszkałam w kilku miastach i znalazłam to, które uważam za swój dom.
6. Biorąc kredyt na "pińcet" lat mam większą pewność, że po ich upływie mieszkanie (w które w tym czasie wkładam pieniądze) będzie moje, niż dadzą mi obietnice o odziedziczeniu (+ spłacenie rodzeństwa!) domu za najprawdopodobniej więcej, niż te w/w "pińcet".

To są moje powody.

Edit: Kolejność przypadkowa.

4

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Dla mnie mieszkanie z teściami byłoby wyjściem ostatecznym. Też z nam wiele par, które tak mieszkają i chyba wszystkie przeżywały z tego powodu mniejszy lub większy kryzys. Bo nie wiadomo jak dzielić rachunki, bo się wtrącają w wychowywanie dziecka, bo za często gości przyjmujecie, bo jak ona dom prowadzi... powodów do zatargów znajdzie się multum. Jestem zdania, że jak się wchodzi z kimś w związek to nasze sprawy są nasze, a nie każdą kwestie omawia się dodatkowo z mamusią czy tatusiem. A tak to wyglądało u zaobserwowanych przeze mnie par i prowadziło do frustracji drugiej połówki.
Nie mówiąc o tym, że przy podziale majątku jedna ze stron zwykle zostaje z niczym. Znam sporo facetów, którzy oszczędności zainwestowali w urządzanie wspólnego piętra/pokojów w domu teściów i przy rozwodzie mogli się co najwyżej spakować do jednej walizki.

5

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

Przeczytałem parę tematów dzisiaj i nasunęły mi się pytania do głowy. Czy naprawdę wynajęcie mieszkania i dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze lub wpakowanie się w mieszkanie na kredyt na tysiąc "pincet" lat jest lepszym rozwiązaniem od zamieszkania u teściów? Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Skoro tak prozaicznie durne pytania zadajesz, na które jest odpowiedzi na metry i nie trzeba zbyt daleko wyhylac nosa, to masz bez wątpienia marne pojęcie o życiu w związku kontra teściowie - formalni czy w "...".

Ekonomia wtedy wiele imion ma a taki - propagowany Twoim tokiem myślenia - biznes, kończy się bankructwem.
Nie wierzysz - popróbuj. Primo - prywatność w związku gdy masz szklanki za ścianą, tudzież gumowe ucho pod drzwiami...

6

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Jakbym miała wybór - albo pod most, albo z rodzicami- to może wtedy bym się zdecydowała na mieszkanie z rodzicami. Bardzo lubię rodziców mojego chłopaka, ale pewnie dlatego, że widzimy się raz w miesiącu smile Jeśli rzeczywiście czytałeś wątki na forum, to powinieneś wiedzieć, że mieszkanie z rodzicami to zawsze są problemy mniejsze lub większe.

7

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
bags napisał/a:
Raul Endymion napisał/a:

Przeczytałem parę tematów dzisiaj i nasunęły mi się pytania do głowy. Czy naprawdę wynajęcie mieszkania i dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze lub wpakowanie się w mieszkanie na kredyt na tysiąc "pincet" lat jest lepszym rozwiązaniem od zamieszkania u teściów? Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Skoro tak prozaicznie durne pytania zadajesz, na które jest odpowiedzi na metry i nie trzeba zbyt daleko wyhylac nosa, to masz bez wątpienia marne pojęcie o życiu w związku kontra teściowie - formalni czy w "...".

Ekonomia wtedy wiele imion ma a taki - propagowany Twoim tokiem myślenia - biznes, kończy się bankructwem.
Nie wierzysz - popróbuj. Primo - prywatność w związku gdy masz szklanki za ścianą, tudzież gumowe ucho pod drzwiami...

@bagsik nie "wyhylaj" się tu, biegnij lepiej po słownik ortograficzny. "Kto pyta nie błądzi" - mówi Ci to coś? Ja nie pytam o jakieś błahostki w stylu "lala się nie odzywa do mnie od wczoraj, a mnie jaja swędzą" mówiąc językiem potocznym - a i takie pytania tutaj padają, chodzi mi o sens. Jestem pewien, że tam też ganisz autorów postów za brak wyobraźni.
Pewnie, że znam powtarzane od lat prawdy w stylu teściowa będzie się wtrącać w kuchni, do dzieci itd itd. Ale gdy znam sytuacje mojej kuzynku, która miała złoty róg, obiecała facetowi, że po ślubie pójdzie do teściów (wspaniałych ludzi - serio) a tuż po nim zmienia decyzje i mówi , że nie pójdzie! I co? Teraz jest rozwódką z dzieckiem, bez pracy i lada chwila trafi pod most. Do czego zmierzam - te stare prawdy już nie wydaja mi się tak oczywiste jak kiedyś, do tego wczoraj tez trochę poczytałem i  pojawiły się wątpliwości, które postanowiłem rozwiać tutaj. Może net - kobiety napiszą coś czego jeszcze nie wiem itd. Forum mają zadbane, moderatorki dokładają wszelkich starań, żeby tak pozostało więc nie prowokuj na przyszłość. Czepiaj się wtedy kiedy trzeba albo wcale najlepiej, bo od tego są moderatorki.

8

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

@bagsik nie "wyhylaj" się tu, biegnij lepiej po słownik ortograficzny. "Kto pyta nie błądzi" - mówi Ci to coś? Ja nie pytam o jakieś błahostki w stylu "lala się nie odzywa do mnie od wczoraj, a mnie jaja swędzą" mówiąc językiem potocznym - a i takie pytania tutaj padają, chodzi mi o sens. Jestem pewien, że tam też ganisz autorów postów za brak wyobraźni.
Pewnie, że znam powtarzane od lat prawdy w stylu teściowa będzie się wtrącać w kuchni, do dzieci itd itd. Ale gdy znam sytuacje mojej kuzynku, która miała złoty róg, obiecała facetowi, że po ślubie pójdzie do teściów (wspaniałych ludzi - serio) a tuż po nim zmienia decyzje i mówi , że nie pójdzie! I co? Teraz jest rozwódką z dzieckiem, bez pracy i lada chwila trafi pod most. Do czego zmierzam - te stare prawdy już nie wydaja mi się tak oczywiste jak kiedyś, do tego wczoraj tez trochę poczytałem i  pojawiły się wątpliwości, które postanowiłem rozwiać tutaj. Może net - kobiety napiszą coś czego jeszcze nie wiem itd. Forum mają zadbane, moderatorki dokładają wszelkich starań, żeby tak pozostało więc nie prowokuj na przyszłość. Czepiaj się wtedy kiedy trzeba albo wcale najlepiej, bo od tego są moderatorki.

Sugerujesz, że gdyby kuzynka zamieszkała z teściami to by się nie rozwiedli? Dlaczego? Może jej małżonek nie dorósł do samodzielności i go przerosła prawdziwa odpowiedzialność za rodzinę, za jej utrzymanie? Może był rozdarty pomiędzy życiem z nową rodziną a wygodnym życiem pod bokiem rodziców?
Pachnie mi tu właśnie żalem do małżonki, że nie chciała przyłączyć się do rodzinnego gniazdka tylko zapragnęła stworzyć nowe, własne... w którym to ona będzie gospodynią?

A gdyby się i tak rozwiedli to co? Jak zmieniłaby się jej sytuacja? Przecież mąż i jego rodzice i tak dążyliby, by opuściła ICH dom. Może od razu by jej nie wywalili, ale na pewno by się o to starali, tym szybciej gdyby synuś znalazł sobie nową kobietę.

Obiecywała? Cóż z tego? Może, gdy ten temat rozpatrywała mniej znała przyszłych teściów. Może w trakcie przygotowań do wesela przekonała się, że będzie jej trudno odnaleźć się z nimi pod wspólnym dachem. Przecież nawet gdyby się jednak przeprowadziła, miałaby prawo chyba jednak dojść do wniosku, że to nie dla niej.

Dążenie do pójścia "na swoje" to raczej jednak nie pójście na skróty, na łatwiznę. Przecież dla każdego jest oczywiste, że ze względów finansowych lepiej byłoby mieszkać z rodzicami. Tylko że pieniądze to nie wszystko, a kobieta potrzebuje czuć się panią we własnym domu. Często nie chce być zależna od rodziców męża. Poczucie, że ciągle powinniśmy być wdzięczni nie tworzy fajnych równorzędnych relacji.

Ja znam masę sympatycznych ludzi. Tylko że matka zawsze będzie patrzyła na własne dziecko, na jego dobro. Kompletny brak obiektywizmu rodzi frustrację u partnera, który w momencie konfliktu, który przecież zdarza się w każdej rodzinie, pozostaje zawsze osamotniony.

Sama również nie zdecydowałabym się na życie z teściami. A facet, który nie rozumie tej potrzeby kobiecej, nie odciął pępowiny i najlepiej, by wcale się nie żenił.

Oczywiście to działa też w drugą stronę, gdy to dziewczyna koniecznie chce mieszkać z rodzicami. Choć chyba rzadziej.

9

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Jeszcze co do obrony przed tymi "krwiożerczymi" teściami: Mój mąż nie ma z tym problemu, ja też nie. Tylko w sytuacji, kiedy mieszkam u teściowej, jestem właściwie na jej łasce, miałabym jednak pewne opory przed dosadnym zwróceniem jej uwagi (aluzji usilnie stara się nie łapać). Im mniej zależności, tym bardziej klarowna sytuacja i lepsze relacje.

Jeśli jeszcze nie czytałeś, to zapraszam do wątku "Ah ta teściowa".

10

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

w zyciu bym nie chciala z tesciami mieszkac, wyprowadzilam sie z domu majac 17 lat, sama jakos dawalam i daje rade, teraz juz z narzeczonym i nie wyobrazam sobie wiecej ludzi w domu poza nasza 2

11

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

My z żoną zdecydowaliśmy się na małżeństwo dopiero wtedy kiedy ustaliliśmy, gdzie będziemy mieszkać, czyli nie u rodziców jednych i drugich. U moich rodziców, byłoby konfliktowo, a u teściów znów ta męcząca nachalność. Dobrze jest daleko.

12 Ostatnio edytowany przez luc (2013-08-05 17:20:51)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Ekonomia ekonomią. Nie da się tego problemu sprowadzić tylko do pieniężnych kalkulacji.
Tak jak wyżej napisała Busiu do zamieszkania z teściami (z uwagi na mnie) czy też z moimi rodzicami (z uwagi na mojego męża) zmusiłaby mnie tylko groźba bycia bezdomną.
Od razu dodam, że relacje z teściami mam poprawne (choć bez entuzjazmu), a mojego męża z moimi rodzicami były wręcz świetne.
I tak nie chciałam z żadnym z nich mieszkać. Tak jak nie wyobrażam sobie mieszkania (w przyszłości) moich dzieci z małżonkami, z nami.
Zatem, tym bardziej należy takiego wspólnego zamieszkania unikać, jeżeli już widać, że istnieją potencjalne zarzewia konfliktów.

13

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nie ma ludzi idealnych, zawsze znajdzie się osobą, która wetknie nos nie w swoje sprawy i tak zaczynaja tworzyć się konflikty. Jeśli mialabym mieszkać z teściami tylko ze względów ekonomicznych - nigdy w życiu! Teraz mieszkam ze swoją mamą, ze względów finansowych, bo rozstałam się ze swoim partnerem, ale myślę i szukam mieszkania, aby jak najszybciej się wyprowadzić, bo mimo jej dobrych chęci nie czuję się tu dobrze. Zawsze komuś coś nie odpowiada, a z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach.

14

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Przy dzisiejszych zarobkach w Polsce życie z teściami to standard. I to o wiele lepsza opcja żyć z nimi dobrze, bo zawsze mogą dziećmi się zająć niż uwikłać w gigantyczny kredyt na 30lat i rozejść po paru latach z powodu kłótni o kasę.

15

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Remi napisał/a:

Przy dzisiejszych zarobkach w Polsce życie z teściami to standard. I to o wiele lepsza opcja żyć z nimi dobrze, bo zawsze mogą dziećmi się zająć niż uwikłać w gigantyczny kredyt na 30lat i rozejść po paru latach z powodu kłótni o kasę.

To znaczy, że każda kobieta ma znosić fochy i warunki teśców tylko dlatego, że to standard? Jeśli kogoś stać na wynajem, bądź woli wziąść kredyt to jego indywidualna sprawa, która nie powinna być krytykowana.
A dobra babcia, czy dziadek nie musi mieszkać z wnukiem po to żeby się nim zająć.

16

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

@bagsik nie "wyhylaj" się tu, biegnij lepiej po słownik ortograficzny. "Kto pyta nie błądzi" - mówi Ci to coś? Ja nie pytam o jakieś błahostki w stylu "lala się nie odzywa do mnie od wczoraj, a mnie jaja swędzą" mówiąc językiem potocznym - a i takie pytania tutaj padają, chodzi mi o sens. Jestem pewien, że tam też ganisz autorów postów za brak wyobraźni. Może net - kobiety napiszą coś czego jeszcze nie wiem itd. Forum mają zadbane, moderatorki dokładają wszelkich starań, żeby tak pozostało więc nie prowokuj na przyszłość. Czepiaj się wtedy kiedy trzeba albo wcale najlepiej, bo od tego są moderatorki.

Bruderszaftu nie piłem z Tobą, byś mi tak zdrobniale pisał prosto z mostu "ad personam" Panie nobodyknowsme!
Próbujesz mi po literacku spod budki z piwem dowalić, czy przysłodzić jak nie obrażając wybitny prof. Miodek? Nit nie jest nieomylny i  idealny na każdym kroku, nie sądzisz?
Choć ortografia i gramatyka jest moją mocną stroną, to nie staram się robić za recenzenta czyichś a tym bardziej swoich wypowiedzi pod tym kątem, czego już po tym przytyku nie mogę powiedzieć o Tobie. "Errare humanum est" panimajesz tawarisz?

Raul Endymion napisał/a:

Pewnie, że znam powtarzane od lat prawdy w stylu teściowa będzie się wtrącać w kuchni, do dzieci itd itd. Ale gdy znam sytuacje mojej kuzynku, która miała złoty róg, obiecała facetowi, że po ślubie pójdzie do teściów (wspaniałych ludzi - serio) a tuż po nim zmienia decyzje i mówi , że nie pójdzie! I co? Teraz jest rozwódką z dzieckiem, bez pracy i lada chwila trafi pod most. Do czego zmierzam - te stare prawdy już nie wydaja mi się tak oczywiste jak kiedyś, do tego wczoraj tez trochę poczytałem i  pojawiły się wątpliwości, które postanowiłem rozwiać tutaj.

Po tym poście, to tak po sportowemu mogę Ci powiedzieć otwarcie, że kiepski zawodnik z Ciebie jest jak dla mnie. Opierać swoje wywody na tym co wyczytałeś i zaobserwowałeś na pobliskim podwórku, to możesz z powodzeniem czynić, ale tylko na płocie u sołtysa, a nie sadzić się do ludzi mających pojęcie i wiedzę "zaczerpniętą" z własnego życia. Tak zwanej autopsji, do której Tobie jak widzę i mniemam jest daleko. Popieram wypowiedzi innych podpisując się pod nimi, Twoją neguję od podszewki. Choć nie czytałem dokładnie wszystkich, to wiem i znam ten "schemat" zbyt dobitnie. Taka mała a zarazem wielka różnica między Nami.

17

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Pytanie wątkowe należy postawić trochę inaczej.
Ile jest warty święty spokój? Ja odpowiem każde pieniądze. smile

18

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Inna22 napisał/a:

To znaczy, że każda kobieta ma znosić fochy i warunki teśców tylko dlatego, że to standard? Jeśli kogoś stać na wynajem, bądź woli wziąść kredyt to jego indywidualna sprawa, która nie powinna być krytykowana.
A dobra babcia, czy dziadek nie musi mieszkać z wnukiem po to żeby się nim zająć.

Standardem jest to, że zarobki są słabe, że nie każdy ma bogatych rodziców lub był na Zachodzie zarobić. Czasem nie ma się wyjścia, a kredyt to nic dobrego.
Czy nie lepiej pożyć z teściami, odłożyć pieniądze i wziąść mniejszy kredyt? Przecież od małego każdy z nas znosi humory i rządy własnych rodziców.
Ja nie krytykuję, ale piszę, że lepiej żyć dobrze z ludźmi niż się stawiać i pokazywać co to nie ja!
Poza tym - dlaczego uznajesz teściów od razu za coś złego??

19

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Pytanie pomocnicze brzmi: czy nie warto z fenomenu wyciągnąć wniosków i wdrożyć ich w zycie jak się już samemu teściami zostanie? Tak aby młodzieży było komfortowo z nami mieszkać smile

20

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Remi napisał/a:

Standardem jest to, że zarobki są słabe, że nie każdy ma bogatych rodziców lub był na Zachodzie zarobić. Czasem nie ma się wyjścia, a kredyt to nic dobrego.
Czy nie lepiej pożyć z teściami, odłożyć pieniądze i wziąść mniejszy kredyt? Przecież od małego każdy z nas znosi humory i rządy własnych rodziców.
Ja nie krytykuję, ale piszę, że lepiej żyć dobrze z ludźmi niż się stawiać i pokazywać co to nie ja!
Poza tym - dlaczego uznajesz teściów od razu za coś złego??

Nie to, że uznaje za coś złego, chodzi mi o to, że najwet najlepszy człowiek zawsze w coś się wtrąci, zawsze powie coś nie tak i zawsze będzie jednak jakaś niezgoda. Piszę zawsze, bo nie ludzi idealnych.
I chyba właśnie fakt, że od małego rodzice mówili nam "zrób to, zrób tamto. A bo to będzie lepsze itp itd..." wymieniać można w nieskończoność, daje dorosłemu człowiekowi chęć usamodzielnienia się, chęć posiadania czegoś swojego, chęć porządzenia sobie wreszcie po swojemu.

21

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Chyba każdy normalny, dorosły człowiek pragnie niezależności. Chce mieć własne gniazdko. Mieszkanie z teściami niezależność uniemożliwia. Choćby teściowie byli wspaniałymi ludźmi - są to osoby, z których zdaniem zawsze trzeba się będzie liczyć i brać je pod uwagę. Dlaczego zwykle dorośli ludzie nie decydują się na wynajmowanie mieszkania ze znajomymi jak w czasach studenckich? Mieszkanie z teściami to coś w rodzaju takiego studenckiego mieszkania - człowiek nigdy nie jest niepodzielnym panem i władcą w swoich czterech kątach.

22 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-05 19:12:26)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
klarnet napisał/a:

Pytanie pomocnicze brzmi: czy nie warto z fenomenu wyciągnąć wniosków i wdrożyć ich w zycie jak się już samemu teściami zostanie? Tak aby młodzieży było komfortowo z nami mieszkać smile

Tu wszystko zależy - chyba - od osobistego podejścia do życia i tym samym do ludzi, u każdego z osobna rzecz jasna.
Bo czy to z rodzicami czy z teściami zawsze można żyć po partnersku i nie wchodzić sobie w drogę. Traktować młodzież "na nowej drodze życia" jak przysłowiowych "samych swoich", tyle że na Ichnym swoim, bo na Ich "garnuszku" małżeńskim.
Jednak jak dobitnie pokazuje życie młodych ze starymi "w stadzie" - z partnerskiego życia na wspólnym froncie, powstaje gigantyczny afront, porównywalny do cb-radiowego, wzajemnego informowania się kierowców na drodze "jak tam mobilki droga od Bytowa?" wink
Jedni potrafią żyć w zgodzie i dołożyć się młodym do pójścia, wyfrunięcia z gniazda na swoje; inni wręcz odwrotnie - by Nasze pociechy zostały "na swoim", najlepiej jeszcze same smile
Z obserwacji i własnego doświadczenia znam oba te "światy". Pierwsze własne narzeczeńskie kroki stawiałem w tym pierwszym, pomałżeńskimi "kroczyłem" w tym drugim.

Z teściami jak z powiedzeniem o kobietach bywa... choć i młodzi też mają swoje "za pazuchą", niekiedy "zaprojektowane by cieszyć" partnera, poprzez wrogie nastawienie ich przeciwko sobie przez rodzinkę.

23

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Vinnga - nie uważasz, że teściowe jednak różnią się od kumpli z czasów studenckich? Poza tym zgadzam się z opiniami, że każdy chce budować swoje gniazdko, mieć pełną niezależność, ale przeważnie bywa tak, że lepiej pomieszkać z teściami przez pewien okres czasu i to w zgodzie niż pluć na własne gniazdo od początku...
Jest takie dość proste powiedzenie - "pokorne ciele dwie krowy ssie" i wiele w tym prawdy życiowej.
Kiedyś się zapytałem takiej co niezależność ceniła, choć z rodzicami mieszkała - a jeśli będzie dziecko, to co mu ugotujesz? Padła odpowiedź - pójdziemy do MacDonalda. Tragiczne ale prawdziwe.

24

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Remi, teściowie różnią się od kumpli. Z nimi trudniej zachować niezależność smile
Ja nie twierdzę, że absolutnie nikt, nigdy i pod żadnym pozorem nie może mieszkać z teściami. Są różne sytuacje i różni ludzie. Ale w zdecydowanej większości przypadków nie udaje się z teściami żyć w zgodzie przez długie lata. Wcześniej czy później pojawiają się konflikty. Szczególnie jeśli kobieta mieszka z rodzicami męża. W drugą stronę być może łatwiej o zgodne życie. Ale większość kobiet chce być paniami domowego ogniska. Jak to zrobić kiedy w domu jest już jedna pani?

25

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
vinnga napisał/a:

Remi, teściowie różnią się od kumpli. Z nimi trudniej zachować niezależność smile
Ja nie twierdzę, że absolutnie nikt, nigdy i pod żadnym pozorem nie może mieszkać z teściami. Są różne sytuacje i różni ludzie. Ale w zdecydowanej większości przypadków nie udaje się z teściami żyć w zgodzie przez długie lata. Wcześniej czy później pojawiają się konflikty. Szczególnie jeśli kobieta mieszka z rodzicami męża. W drugą stronę być może łatwiej o zgodne życie. Ale większość kobiet chce być paniami domowego ogniska. Jak to zrobić kiedy w domu jest już jedna pani?

Wykraść ogień z domowego ogniska, jak na Olimpie. Jak się za bardzo "żar" rozpanoszy, to wszystko pójdzie z dymem wink

26

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
vinnga napisał/a:

Ale większość kobiet chce być paniami domowego ogniska. Jak to zrobić kiedy w domu jest już jedna pani?

A dlaczego każda chce być panią domowego ogniska?

27

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

Przeczytałem parę tematów dzisiaj i nasunęły mi się pytania do głowy. Czy naprawdę wynajęcie mieszkania i dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze lub wpakowanie się w mieszkanie na kredyt na tysiąc "pincet" lat jest lepszym rozwiązaniem od zamieszkania u teściów? Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Żadne pieniądze nie zastąpią swobody! Niestety nawet w dużym domu nie będziesz chodzić nago po domu, będziesz czuć skrępowany (albo twoja partnerka, która wprowadza się do obcych ludzi!) gdy się pokłócicie... itd nie mówię już o dzieciach - czasem rodzice mają problem, by dojść do porozumienia, a tu jeszcze teściowie będą wciskać swoje 5 gr.
Nawet gdyby mi chcieli płacić nie zgodziłabym się mieszkać jeszcze z kimś!

28 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-08-05 19:34:56)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Averyl napisał/a:

Żadne pieniądze nie zastąpią swobody! Niestety nawet w dużym domu nie będziesz chodzić nago po domu, będziesz czuć skrępowany (albo twoja partnerka, która wprowadza się do obcych ludzi!)

Nie jestem ekshibicjonistą, co chodzi wszędzie nago, ale spokojnie sobie pochodzić można, a jak kompletnie nie, to pod prysznicem, w wannie albo we własnym łóżku można wink I nie ma poczucia skrępowania, raczej podnieca, jak ktoś może wejść i zobaczyć, ale to jego sprawa, trzeba pukać najpierw do drzwi big_smile
A jak się mieszka w bloku to się słyszy jak sąsiadka ma seks - to swoboda?

29 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-08-05 20:27:07)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Założyłaś wątek na temat swojego związku - kontynuuj go zamiast zaśmiecać inne wątki postami zupełnie nie związanymi z ich tematem. Mod. Vinnga

30 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-08-05 20:28:52)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Remi napisał/a:
Averyl napisał/a:

Żadne pieniądze nie zastąpią swobody! Niestety nawet w dużym domu nie będziesz chodzić nago po domu, będziesz czuć skrępowany (albo twoja partnerka, która wprowadza się do obcych ludzi!)

Nie jestem ekshibicjonistą, co chodzi wszędzie nago, ale spokojnie sobie pochodzić można, a jak kompletnie nie, to pod prysznicem, w wannie albo we własnym łóżku można wink I nie ma poczucia skrępowania, raczej podnieca, jak ktoś może wejść i zobaczyć, ale to jego sprawa, trzeba pukać najpierw do drzwi big_smile
A jak się mieszka w bloku to się słyszy jak sąsiadka ma seks - to swoboda?

Chodzenie nago we WŁASNYM domu to nie ekshibicjonizm,  ekshibicjonizm to chodzenie nago w MIEJSCACH PUBLICZNYCH bądź po prostu PRZY OBCYCH LUDZIACH.
To już jest samoograniczenie ja mam dwie dziewczyny i z tego powodu od lat prowadzę wojnę z ojcem, bratem i resztą, jedynie siostra jest normalna.

Post edytowany z uwagi na off-top prowokujący do oddalenia dyskusji od właściwego tematu wątku. Mod. Vinnga

31

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Faktem jest że dla matki (teściowej) syn, nawet 40-paroletni zawsze będzie jej "syneczkiem", za którym w ogień by skoczyła i pieluszki do śmierci zmieniała. No i jeśli się syneczek wprowadzi z inną kobietą do domu "mamusi" to przecież Ona nie zmieni się z dnia na dzień w super kumpelę żony- tylko nadal będzie mu "matkowała", obiadki gotowała, potem zacznie narzekać że żona nie potrafi, nie dba należycie, zaniedbuje syneczka, syneczek zacznie jak mantrę za mamusią to potem żonce wytykać i .. awantura gotowa, potem płacz, stawianie warunków : ja albo teściowa i albo  ponowne odcinanie pępowiny (przeprowadzka) albo rozwód... jednym słowem dramat.

Znam kilka par mieszkających z teściami / blisko teściów i niezależnie czy są "wspaniali" czy nie - uważam że im dalej od nich tym lepiej.

Z ekonomicznego punktu widzenia nie wiem co tańsze : kredyt czy rozwód... hm

32

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Ale czy zawsze kobiety-partnerki słabiej dbają o swojego ukochanego niż jego mama? Czy zawsze muszą rywalizować? Nie sądzę. Po prostu mają inne cechy i to się wie.

33

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Remi napisał/a:

Ale czy zawsze kobiety-partnerki słabiej dbają o swojego ukochanego niż jego mama? Czy zawsze muszą rywalizować? Nie sądzę. Po prostu mają inne cechy i to się wie.

Nic się nie wie.
To instynkt macierzyński. Jak Twoja żona urodzi Ci dziecko dowiesz się, jak silne to uczucie.
I nie chodzi o to, że żona mniej dba - tylko o to że "mamusia" tak mówi a "synuś" to powtarza lub nawet w to zaczyna wierzyć.

Zakładając "własną rodzinę" - to ona powinna być najważniejsza.

34

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
alfaalfa napisał/a:
Remi napisał/a:

Ale czy zawsze kobiety-partnerki słabiej dbają o swojego ukochanego niż jego mama? Czy zawsze muszą rywalizować? Nie sądzę. Po prostu mają inne cechy i to się wie.

Nic się nie wie.
To instynkt macierzyński. Jak Twoja żona urodzi Ci dziecko dowiesz się, jak silne to uczucie.
I nie chodzi o to, że żona mniej dba - tylko o to że "mamusia" tak mówi a "synuś" to powtarza lub nawet w to zaczyna wierzyć.

Zakładając "własną rodzinę" - to ona powinna być najważniejsza.

Nie wiem jak będzie. Ja mamy już nie mam, więc raczej nie będzie tego problemu, a nawet gdy miałem, to nikt nie wtrącał się. Młodzi to młodzi i postępują jak chcą. I osoba ktora wychowała, wie jak wychowała, ja nie mam taryfy ulgowej, jestem facetem i moim obowiązkiem jest zadbać o kobietę swoją. Takie mam wychowanie.

35

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Współczuję.

Najgorsze wg mnie w tej całej sytuacji jest to, że każdy ma SWOJE racje i każdy potem cierpi.
Lepiej zapobiegać, tak myślę.

36

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Ja właśnie miałam do wyboru spory dom moich rodziców, czekało na nas całe wykończone piętro, a nawet dodatkowo użytkowe poddasze. Wybrałam kredyt na własne mieszkanie. Finansowo na początku bywało ciężko, czasem nawet bardzo, ale pieniądze to nie wszystko. Minęło kilkanaście lat i uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Dom rodziców i tak kiedyś będzie mój, a ja zawsze byłam panią w swoim własnym, nie musząc nikogo o nic pytać czy też mogąc zachowywać się w pełni swobodnie. Tego nie da się przecenić.

alfaalfa napisał/a:

Faktem jest że dla matki (teściowej) syn, nawet 40-paroletni zawsze będzie jej "syneczkiem", za którym w ogień by skoczyła i pieluszki do śmierci zmieniała. No i jeśli się syneczek wprowadzi z inną kobietą do domu "mamusi" to przecież Ona nie zmieni się z dnia na dzień w super kumpelę żony- tylko nadal będzie mu "matkowała", obiadki gotowała, potem zacznie narzekać że żona nie potrafi, nie dba należycie, zaniedbuje syneczka, syneczek zacznie jak mantrę za mamusią to potem żonce wytykać i .. awantura gotowa, potem płacz, stawianie warunków : ja albo teściowa i albo  ponowne odcinanie pępowiny (przeprowadzka) albo rozwód... jednym słowem dramat.

Nie dramatyzowałabym, bo opisujesz jakieś skrajne, wręcz chore przypadki. 

Remi napisał/a:

Ale czy zawsze kobiety-partnerki słabiej dbają o swojego ukochanego niż jego mama? Czy zawsze muszą rywalizować? Nie sądzę. Po prostu mają inne cechy i to się wie.

Zgadzam się z Tobą. To nie jest kwestia dbania lub nie dbania, ale dojrzałości obu kobiet. Niestety teściowa od wielu lat już nie żyje, ale obeserwuję relacje mojej mamy z synową (żyją pod jednym dachem) - tam wygląda to bardzo poprawnie.

37

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Proponuję żebyś zamieszkała z teściami i po powiedzmy roku zdasz relację big_smile

38

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nam moi rodzice wiele pomogli, bo mieszkalismy u rodzicow 6 lat zanim na dobre urzadzilismy sie. Nasza trojka dzieci przyszla w miedzyczasie na swiat i dla mnie mama byla ogromna pomoca, bo dzieci popilnowala, ani grosza od nas rodzice nie wzieli za rachunki, opal zima, za nic! Nawet jedzenie kupowali, choc nie powiem, ale to byla nasza domena. Ugotowany obiad, zwlaszcza po porodzie, to cos czego do konca konca zycia nie zapomne i bede wdzieczna. Moj maz duzo wyjezdza, czesto sa to cale tygodnie. Nie wyobrazam sobie przezyc bez "mamusi" smile moze to dlatego, ze to mama, a nie tesciowa (choc i ta cud nie kobieta). Teraz mamy wlasne mieszkanie, bo przy trojce dzieci 1 pokoj to za malo, a poza tym chcialam byc wlasnie "pania domu". To co sobie cenie w mieszkaniu razem to to, ze kladlismy maluchy spac i szlismy wieczorem na spotkanie ze znajomymi, pobawic sie, czy po prostu na spacer, pogadac, co nie ukrywam wiele nam dalo (zwrocilo wolnosc).
Teraz tez pomieszkuje u rodzicow, np kiedy maz jest sluzbowo poza domem. Dzieci sie bardzo przyzwyczaily do dziadkow z wzajemnoscia i nie moge ich rozdzielic z dnia na dzien, poza tym nie chce. Bardzo sie kochaja, a mnie to cieszy. Mama je rozpieszcza, ale tylko na tyle, ile pozwalamy smile
Wspomnienia dziadkow sa bezcenne i nie chce dzieci pozbawiac dobrych wspomnien, a moi rodzice sa juz w podeszlym wieku, ok 70ki, a badz co badz nigdy nic nie wiadomo.
Takze czy mieszkac z rodzicami, czy nie to sprawa indywidualna. Ja kocham swoich rodzicow, ale mam juz swoja rodzine i to jest najwazniejsze, trzeba znalezc "zloty srodek".
Ps. Konflikty tez sie zdarzaja, ale kto ich nie ma? Trzeba umiec sobie z nimi radzic i delikatnie rozwiazywac smile

39 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-08-05 23:09:36)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze .... spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was.

Z powodów ekonomicznych mieszkamy u teściów i mamy całe piętro. Nie umieramy z problemów, ale problemy są. Głównie chodzi o stuknięcie krzesłem na dole gdy dziecko śpi, albo nie podniesiony papier z podwórka, nie zamknięte okno.

Jest jedno poważne "Ale": trzeba mieć zawsze gdzie pójść gdy teściowi/teściowej odbije palma. Mamy mieszkanie "ratunkowe" w większym mieście.

40 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-08-05 23:06:55)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

Przeczytałem parę tematów dzisiaj i nasunęły mi się pytania do głowy. Czy naprawdę wynajęcie mieszkania i dymanie na utrzymanie czegoś co nigdy nie będzie wasze lub wpakowanie się w mieszkanie na kredyt na tysiąc "pincet" lat jest lepszym rozwiązaniem od zamieszkania u teściów? Mówię o sytuacji gdzie do wyboru jest spory domek, także powiedzmy całe piętro należy do was. Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Nie mieszkam jeszcze z chłopakiem, ale wydaje mi się, że dla wielu osób po prostu nawet wynajmowanie jest bardziej komfortowe niż mieszkanie z rodzicami. Ja też, gdy już zamieszkam z chłopakiem, to chciałabym bez rodziców, ani moich, ani jego. Wtedy możesz latać w samych bokserkach, majtkach i nikt Ci nic nie powie. Z rodzicami nigdy nie ma tyle swobody. Wiadomo, wynajmowanie to też nie jest super, ale z dwojga złego, też bym raczej wolała to smile
Ewentualnie mogłabym się zgodzić.. tak jak piszesz, że rodzice na piętrze, my na piętrze.
No, ale mimo wszystko wolę nawet wynająć i mieć je dla nas smile Może nawet nie na własność, ale jest to pewien komfort, poczucie usamodzielnienia się. Tyle lat mieszkam z rodzicami, to jak już zamieszkam z chłopakiem, to wolę bez nich, dla mnie to oczywiste, taki nowy etap smile

Mojej siostry chłopak też był przeciw wynajmowaniu.. co mojej siostrze było nie w smak, bo przecież nie mogli zamieszkać ani z nami (małe mieszkanie, 2 pokoje- ja, tata, mama) ani u niego. Jednak udało się i siostra dostała mieszkanie po ciotce, ciotka żyje, ale na jakiś tam zasadach mieszka tam z chłopakiem i powoli tej ciotce spłaca i są zadowoleni smile

41

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Ja pracuje na kasie, od jakiegoś czasu ale z firmy pośredniczącej i zarabiam 5 zł. na czysto na godzinę..Jeśli porównać towar, przewalany na kasie,  do cegieł, którymi mam zbudować dom to przez pięć godzin pracy mogłabym zbudować kawałek domu..taka prace wkładam.....ale z tych pieniedzy, które zarabiam starcza na niewiele....wobec powyższego najlepiej wyjechać na jakies wyspy z Cejrowskim!!! ale na podróz też trzeba zarobić !!! heheheh

42

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Jak już ktoś wspomniał wyżej - mając do wyboru spanie pod mostem albo z rodzicami/teściami to wtedy bym wybrała opcję nr 2. W przeciwnym wypadku - nigdy! Nawet mając osobny dom na tym samym podwórku musiałabym się baaaaaardzo zastanowić - a raczej musiałabym być przyciśnięta finansowo do muru. Prywatność to prywatność. Rodzice ZAWSZE będą uważać, że potrzebujemy ich pomocy (nie mówię, że tak nie jest) i będą na siłę pomagać. To przy urządzaniu domu, "bo to jest bardziej praktyczne i u nas takie jest i się sprawdza", to przy wychowaniu dzieci, "załóż mu czapeczkę, bo wiatr wieje!". Nie mówiąc już o grilach (przecież młodzi ludzie nawet po ślubie lubią się spotykać ze znajomymi) i innych spotkaniach. A kłótnie, które zawsze występują? Zaraz by chcieli godzić. Rodzice nawet najukochańsi pod słońcem są najlepsi jak mają do nas minimum 15 minut drogi smile

43

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nie rozumiem czemu sie ludzie tak tych kredytow boja (poza faktem kiedy na kredyt po prostu nie stac)
Wole placic za swoj dom ktory jak splace kredyt to moge nawet z dymem puscic jak mi sie zechce niz splacac cudzy dlug.

Majac wybor na swoim czy u tesciow to wole na swoim.
Jestem terytorialna, na swoim mi zawsze bylo najlepiej.

44

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Też wolałabym spłacać kredyt za mieszkanie (mając już stałą pracę i pewność, że zostanę dokładnie w tym miejscu) niż płacić czynsz całe życie. Ale nie ma co ukrywać, że to już decyzja "na całe życie"...

45

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Mam duży dom. Naprawdę duży, bo jest dwupiętrowy, jest podzielony na sześć mieszkań.

I nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś, za kilka lat się z niego wyprowadzać.

Byłoby to nieekonomiczne, ba, byłoby to wręcz głupotą, bo dom i tak, czy siak już jest mój. Rodzeństwa nie posiadam, więc całość była/jest/będzie należała do mnie.

Także z góry jest wiadome, że jeżeli wyjdę za mąż, to będę mieszkać z moją mamą.

Oczywiście, zakładam też opcję "wspólnego wynajęcia", ale to tylko na krótki okres czasu, by zobaczyć, jak to jest "być niezależnym". Potem i tak wrócę "na swoje".

Po prostu mam ten komfort, że nie będę musiała wikłać się w kredyty lub ciułać na mieszkanie, czy też dom. Jak już mam na coś odkładać, to na swój rodzinny.

46

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Tak samo jak slub czy dziecko smile

A tu nagle sie okazalo ze kredyt na 30 lat zlem wcielonym big_smile

47

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Jaga Baba07 napisał/a:

Mam duży dom. Naprawdę duży, bo jest dwupiętrowy, jest podzielony na sześć mieszkań.

Czyli mieszkałabyś w osobnym mieszkaniu, z osobnym wejściem. Jedynie twoja mama byłaby zaraz obok. Tak? smile To trochę zmienia postać rzeczy. Ja swój rodzinny dom mam duży, spokojnie mogłabym tu zamieszkać ze swoją rodziną kiedyś (+moi rodzice). Dom wyremontowany, ładny, zadbany. Moi rodzice robiąc nie tak dawno remont pytali mnie o zdanie, bo jak stwierdzili "to ja tu będę mieszkać". I nie mam pojęcia jak miałabym im powiedzieć, że wolę wynajmować kawalerkę niż mieszkać w rodzinnym domu smile

48

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Tak, mieszkanie z osobnym wejściem, jedynie korytarz(klatka schodowa) jest wspólny. Hmm, to chyba taka mała kamienica...Mniejsza z tym.

Nawet gdyby nie było osobnego wejścia, nie myślałabym o czymś swoim. Po prostu w moim przypadku byłoby to naprawdę głupotą. No chyba, że "coś swojego" miałoby oznaczać domek letniskowy na Mazurach, Podlasiu, we Włoszech, Hiszpanii, czy Karaibach lol.

49 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-08-06 09:20:36)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Remi napisał/a:

Przy dzisiejszych zarobkach w Polsce życie z teściami to standard. I to o wiele lepsza opcja żyć z nimi dobrze, bo zawsze mogą dziećmi się zająć niż uwikłać w gigantyczny kredyt na 30lat i rozejść po paru latach z powodu kłótni o kasę.

Chyba tylko Ty podzielasz mój tok myślenia big_smile Z tego co widzę net-faceci tak po środku, a net-kobiety zdecydowanie na nie. Mam wrażenie, że już z marszu nie chcą słyszeć o wspólnym mieszkaniu z teściami. Czy nie chcą nawet spróbować, jeśli teściowie są ok?
Druga sprawa- mam nadzieję, że cała rzesza net-kobietek, która jest na NIE, jest z tych pracujących big_smile Tzn w sensie, że rodzice nie ufundowali Wam nowych lokali tylko wspólnie z małżonkami powoli się "dorabiacie". Do czego zmierzam - mój kuzyn przed ślubem lovelas, bamber, stać go było na perfumy za 500 zł przy pensji 2500-3000 zł. Potrafił nawet łatkę przyciąć, że jak nie masz ciucha za tyle i tyle to tak trochę dziadujesz... Po ślubie poszedł na swoje, oczywiście kredyt, spłaci pewnie jak będzie miał z 60 lat :/ale co ważne, jak ten kredyt go zmienił! Uszy opadły, spodnie wytarte - bida ogólnie... z kilometra widać, że ten gość zap...... na  kredytowe raty i ledwo wiąże koniec z końcem.
Druga sytuacja mojego znajomego, który płaci 3 tys. co miesiąc raty na dom córki i jej małżonka hmm Tamci nie dokładają się nawet grosza. I sami widzicie , jak to jest. Oczywiście , żeby nie było, że w ufundowaniu mieszkania przez teściów jest coś złego big_smile Po prostu w niektórych przypadkach taka niezależność, możliwość biegania z gołym tyłkiem po mieszkaniu ma wysoką cenę, bynajmniej nie mam tu na myśli $$$ - takie jest moje zdanie.

Post edytowany z uwagi na obraźliwe treści i bezpośrednie wycieczki w stronę innego użytkownika. Mod. Vinnga

50

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Jak to netkobiety na nie tongue?
Ja zdecydowanie na "tak" big_smile.

Nie czytasz wszystkiego.

51

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Jaga Baba07 napisał/a:

Jak to netkobiety na nie tongue?
Ja zdecydowanie na "tak" big_smile.

@Jago Babo, bo Ty jesteś jedna na milion! big_smile

Jaga Baba07 napisał/a:

Nie czytasz wszystkiego.

Już nadrabiam zaległości- zatrzymały mnie męskie sprawy tutaj na forum smile

52

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Autorze, zapewniam, że jestem kobietą pracującą, od 18 roku życia niezależną finansowo i mieszkaniowo.
Dorabiamy się wszystkiego sami i mam nadzieję w najbliższych miesiącach do tego dorobku dołączyć kredyt hipoteczny na lat 30. I nie mogę się tego momentu doczekać.

53 Ostatnio edytowany przez Raul Endymion (2013-08-06 02:31:04)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
vinnga napisał/a:

Chyba każdy normalny, dorosły człowiek pragnie niezależności. Chce mieć własne gniazdko. Mieszkanie z teściami niezależność uniemożliwia. Choćby teściowie byli wspaniałymi ludźmi - są to osoby, z których zdaniem zawsze trzeba się będzie liczyć i brać je pod uwagę. Dlaczego zwykle dorośli ludzie nie decydują się na wynajmowanie mieszkania ze znajomymi jak w czasach studenckich? Mieszkanie z teściami to coś w rodzaju takiego studenckiego mieszkania - człowiek nigdy nie jest niepodzielnym panem i władcą w swoich czterech kątach.

Spójrz na to wszystko z mojej perspektywy, jedynego dziedzica domu w którym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mógłbym mieć całe pięterko dla siebie i mojej wybranki też rzecz jasna smile Weź pod uwagę fakt, że pakuję w ten dom sporo kasy, remonty, udogodnienia itd. Cholera chyba to normalne zachowanie jak na jedynaka, prawda? To nie czasy w których dorabiali się moi rodzice, gdzie domy wyrastały jak grzyby po deszczu. Teraz nie wiem czy bym się za 100 lat dorobił takiego domu na wsi jaki mam obecnie smile Po co kombinować jak się odziedzicza coś takiego blisko dużego miasta - konkret! Wyobraź sobie sytuacje, że pojawia się wybranka, końcowy etap luźnego związku - padają poważne deklaracje i zaczynacie wszystko dogrywać. Chemia między obojgiem jest niesamowita. I co? Dziewczyna na pytanie czy zamieszka ze mną i teściami odpowiada  NIE MA MOWY - będą się we wszystko wtrącać, za żadne skarby nie pójdę do teściów! Chcę na osobne! I co ja miałbym w takiej sytuacji zrobić?! Gdzie włożyłem masę pracy, masę potu w remont itd i co? Mam się dorabiać ? Od nowa? Chyba bym z mostu skoczył! Tutaj piękny domek, całe pięterko dla zakochanych, ale dziewczyna nie przyjdzie, bo wierzy, że teściowa będzie się wpierniczać... To co napisałem to sytuacja hipotetyczna, jaka może się zdarzyć. Sądząc po wypowiedziach powyżej, bardzo prawdopodobna!:D

Nemezys napisał/a:

Rodzice ZAWSZE będą uważać, że potrzebujemy ich pomocy (nie mówię, że tak nie jest) i będą na siłę pomagać. To przy urządzaniu domu, "bo to jest bardziej praktyczne i u nas takie jest i się sprawdza", to przy wychowaniu dzieci, "załóż mu czapeczkę, bo wiatr wieje!".

"załóż mu czapeczkę, bo wiatr wieje" ... dla mnie , faceta to byłaby niezwykle cenna uwaga, rada czy jak kto tam woli. Nie mam nic przeciwko takim uwagom. Wyrosłem na zdrowego byka, czyli moja matka wychowywała mnie w dobry sposób. Dlaczego ja nie miałbym bazować na jej doświadczeniu? Co w tym złego?Rozumiem, że świeżo upieczone matki znają się na wychowywaniu swoich dzieci od A do Z, znają wszystkie niuanse z tym związane?:D

Merredithhh napisał/a:

Autorze, zapewniam, że jestem kobietą pracującą, od 18 roku życia niezależną finansowo i mieszkaniowo.
Dorabiamy się wszystkiego sami i mam nadzieję w najbliższych miesiącach do tego dorobku dołączyć kredyt hipoteczny na lat 30. I nie mogę się tego momentu doczekać.

Powodzenia @Merredithhh big_smile:D:D BTW mentalność masz nietuzinkową smile Jestem pełen podziwu dla Twojego optymizmu i radości z wzięcia kredytu na 30 lat. Mój umysł nie potrafi pojąć takiej euforii big_smile

54

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Albo udałoby Wam się dogadać, albo trzeba by się rozstać. Tak samo jak w przypadku wielu innych decyzji dotyczących wspólnego życia.

55

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Raul, ja opisałam swój przykład, ale znam przypadki kiedy to kobiety nie mają tak dużej potrzeby swobody i niezależności, jaką mam ja. Gdyby mi mój mężczyzna oświadczył, że albo zamieszkamy razem z jego rodzicami, albo się rozstajemy, to miałabym naprawdę trudny orzech do zgryzienia i wcale nie wiem jaka byłaby decyzja.

Przyznaję, że mojego męża (wówczas przyszłego) bardzo kusiła perspektywa zamieszkania w domu moich rodziców (na pewno pod wieloma względami byłoby nam łatwiej), ale ja już wtedy zdawałam sobie sprawę jakie to rodzi problemy i wiedziałam na pewno, że tego nie chcę. Dziś mój mąż jest mi za tę stanowczość i umiejętność przewidywania zwyczajnie wdzięczny.

My odbiliśmy się od dna i choć wspólne życie zaczynaliśmy od kredytu (na o niebo gorszych warunkach w porównaniu z tymi, jakie dziś się oferuje), to w ogólnym rozrachunku wyszliśmy na tym dobrze. Ba, powiedziałabym nawet, że nam się to zwyczajnie opłaciło. Zresztą, to też nie jest tak, że człowiek musi być kredytem uwiązany na całe życie, nawet jeśli zaciąga go na 30 czy nawet więcej lat - życie bowiem zaskakuje, czasem pozytywnie. Natomiast głupotą jest dla mnie wieloletnie wynajmowanie mieszkania - przez chwilę, to oczywiście zupełnie inna bajka.

56

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Raul, a co byś zrobił, gdyby okazało się, że Twoja wybranka godzi się na wspólne mieszkanie, ale po czasie okazuje się, że to jednak był zły pomysł, nie dogaduje się z teściami, ogólnie jest nieszczęśliwa i marzy jej się wyprowadzka na swoje?

57 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2013-08-06 07:44:36)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Z dwojga złego, lepszy kredyt niż urabianie się i przekazywanie do czyjejś kieszeni (ma na myśli wynajem). My jesteśmy w trakcie szukania czegoś, co moglibyśmy tutaj kupić (tzn. mój TŻ).
Z teściami na pewno nie chciałabym mieszkać, z rodzicami.... oni są kochani, ale też potrafią się wmieszać i komentować jaki to powinien być mój idealny partner dla mojego dobra. Zresztą to nierealne, bo się przeprowadziliśmy daleko. Dłuższe wynajmowanie nie ma sensu, skoro oboje się zgodziliśmy z tym, że nam tu dobrze.  Dom w rodzinnym mieście i tak będzie mój, gdyby chciała tam wrócić, mam gdzie.

58

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Raul Edymion ładny masz nik. Jak się spało ? Czy przyszły już jakieś refleksje nowe? Szczerze powiedziawszy ja też nie mam nic przeciwko kredytom, ale moim zdaniem najpierw powinien być ślub , jakiś oficjalny układ a wtedy można o tym myśleć.

59

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Na takie decyzje składa się wiele elementów. Wydaje mi się, że w zależności w jakim ktoś znajduje się punkcie życia to z tego punktu odpowiada. Czysta spekulacja, więc trudno tu o konkretne wnioski.

Miałam w życiu taki okres, że myślałam o tym jak wspaniale byłoby mieszkać z rodzicami za ścianą, ale to były krótkie momenty. Mając 19 lat mieszkałam już ze swoim obecnym mężem, studiowałam, prowadziłam dom. Ja potrzebuję niezależności, intymności dlatego trudno byłoby mi się świadomie zdecydować na wspólne mieszkanie z rodzicami, ale gdyby ktoś mi racjonalnie uargumentował dlaczego powinnam zmienić zdanie to kto wie ....

Wiesz, takie wspólne budowanie od podstaw też wiele wnosi do związku. Należy jednak umiejętnie ze sobą rozmawiać, planować i rozwiązywać problemy. Kredyt jest bardzo trudną decyzją, ale przy odpowiednim zaplanowaniu, analizie to wcale nie musi skończyć się "egzystowaniem".
Jestem przekonana, że spotykając właściwą osobę i decydując się z nią na związek, stając w obliczu sytuacji którą opisałeś dojdziecie do konsensusu. Należy tylko umiejętnie przekazywać swoje racje, ale też umiejętnie słuchać.

60

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:

.... Wychodzi na to, że nie macie bladego pojęcia o ekonomii , a wasi faceci i o ekonomii ani nie potrafią ochronić swoich kobiet przed krwiożerczymi teściami. Kurna czy wyście wszyscy powariowali?!:D

Wiesz, dla niektórych może być łatwiej chronić swoje kobiety przed krwiożerczą ekonomią, niż przed krwiożerczymi teściami. Tak po prostu.
Osobiście nie lubię tłumu i nawet z super teściami mieszkać zwyczajnie nie chcę.
Natomiast kasy mogę zarabiać proporcjonalnie do potrzeb, a odwrotnie proporcjonalnie do lenistwa.

61

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo to funkcja z wieloma zmiennymi.

Biblia zaleca zamieszkanie osobno. Tradycja (i warto w tym widzieć także znajomość psychologii) dopuszcza zamieszkanie jego w domu rodzinnym jej rodziców.

W praktyce to zależy od kilku czynników:

1. Jakimi ludźmi są teściowie: czy lubią synową/zięcia.

2. Jakimi ludźmi są synowa i zięć: czy lubią teściów, czy potrafią się dostosować, czy są dojrzali i potrafią się konstruktywnie komunikować ze sobą i teściami.

3. Odległość do pracy: koszty dojazdu i czas dojazdu mogą przekraczać ratę kredytu. Wtedy rachunek ekonomiczny wskazuje zupełnie odwrotnie niż w poście z początku wątku.

4. Pragnienie intymności i miejsce tej wartości w hierarchii.

62

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nie za bardzo chwytam o co autorowi wątku chodzi. Mam się teraz wyprowadzić ze swojego domu, na który mi raptem 2 lata spłaty kredytu zostało i wprowadzić się do teścia na 40 metrów kwadratowych? big_smile I jak bym ja się, nieboga, miała z mężem bzykać? Po cichu? Pod kołdrą? Tak się składa, że podstawą małżeństwa nie jest ekonomia, a wzajemne relacje. Swoboda, intymność, wzajemne adorowanie się i uwodzenie, co pod czujnym okiem osób trzecich, które te umiejętności dawno zatraciły - jest awykonalne. I nie jest to bynajmniej rzecz sprawnej kuśki, a swobodnych myśli i wolnego od upierdliwości rozumu.

Jako że autor najwyraźniej praktycznie nie dysponuje doświadczeniem własnym, a historiami zasłyszanymi i zawidzinymi, może najpierw warto wypróbować dowolną opcję (niekoniecznie musisz brać kredyt, możesz powiedzmy pół roku pomieszakć z wybranką u rodziców, a pół roku na wynajętym) i wtedy porównać efekty, zamiast głosić opinie wyssane, tego...no..., nie z dupy, a powiedzmy z palca.

Miałam ze dwa poważne związki w życiu zanim wyszłam za mąż, w każdym z "tamtych" przypadków "pomieszkiwałam" z chłopakiem u jego rodziców. Po początkowej sielance ZAWSZE były spięcia. Krzywe spojrzenia, dogadywanki, wywracania oczami, komentarze. Gdybym zdecydowała się na mieszkanie z którymikolwiek - byłabym już starą babą z nieodwracalnym zanikiem orgazmów wielokrotnych. Mamy swój dom - za swoje. Nikt nie pomagał, żadne z nas nic od rodziców nie dostało - dorabiamy się wspólnie.

Jeśli się boisz kredytu - to go nie bierz. Łomatko, co za problem. Jak się chce założyć rodzinę, to nie wytarczy być ogierem - trzeba mieć jeszcze za co. A jak się ma partnerkę z dwiema lewymi rączkami - no coż, niech se leży i pachnie. Widziały gały co brały.

63

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....
Raul Endymion napisał/a:
Nemezys napisał/a:

Rodzice ZAWSZE będą uważać, że potrzebujemy ich pomocy (nie mówię, że tak nie jest) i będą na siłę pomagać. To przy urządzaniu domu, "bo to jest bardziej praktyczne i u nas takie jest i się sprawdza", to przy wychowaniu dzieci, "załóż mu czapeczkę, bo wiatr wieje!".

"załóż mu czapeczkę, bo wiatr wieje" ... dla mnie , faceta to byłaby niezwykle cenna uwaga, rada czy jak kto tam woli. Nie mam nic przeciwko takim uwagom. Wyrosłem na zdrowego byka, czyli moja matka wychowywała mnie w dobry sposób. Dlaczego ja nie miałbym bazować na jej doświadczeniu? Co w tym złego?Rozumiem, że świeżo upieczone matki znają się na wychowywaniu swoich dzieci od A do Z, znają wszystkie niuanse z tym związane?:D

Ale jak młode mamusie się same nie nauczą tylko będą polegać na własnej mamie, to przyjdzie czas, że nie poradzą sobie. Jasne, że wszelka pomoc jest potrzebna - ale pisałam to myśląc o mojej mamie lub przyszłej teściowej. Wiem, że i jedna i druga patrzyłaby mi na ręce gdybym tylko dotknęła własne dziecko wink Natomiast jeśli jest to "zdrowa" pomoc - super.

Kriss napisał/a:

Tak się składa, że podstawą małżeństwa nie jest ekonomia, a wzajemne relacje

No właśnie, w tym wszystko się kryje. Niektórzy wolą żyć skromniej, ale na swoim, niż mieć kasę ale i "podsłuchiwaczy" za ścianą smile

64 Ostatnio edytowany przez Gamble (2013-08-06 10:48:16)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Witajcie,
osobiście myślę, że wiele zależy od wielu zmiennych:
1. Jacy są rodzice/ teście? Czy się lubimy nawzajem? Czy rodzice/ teście są z tych "konfliktowych" i "wtrącających się"?
2. Jaka jest relacja rata potencjalnego kredytu do zarobków? Jaki mamy zawód? Czy nawet jak stracimy obecną pracę nie będzie problemów ze znalezieniem następnej pracy?
3. Czy chcemy mieć dzieci (dziadkowie zawsze mogą sporo przy dzieciach pomóc)?
Tych zmiennych jest sporo, na pewno więcej niż tu wymieniłem. Ja osobiście na razie mieszkanie wynajmuję z żoną, ale w przeciągu kilku lat zamieszkamy w jej rodzinnym domu (jej rodzice wybudują się na działce obok- mają działkę i środki na to), więc na kredyt się nie zanosi. Osobiście nie rozumiem bezmyślnego pakowania się w kredyt. To jest cyrograf na 15, 25, 30 lat. Oczywiście, jak są możliwości finansowe/ zawodowe to inna sprawa.

65 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-06 10:52:17)

Odp: Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Nigdy nie wyobrazam zamieszkania sobie z u tesciowej (ani na odwyrtke z moja mama i jej mezem). Z przyszla tesciowa mam stosunki poprawne, ale dalekie od entuzjazmu; moja matke omijam duzym lukiem. Na szczescie sami mamy wlasne mieszkanie (i dom na wsi)- chociaz male, to w centrum miasta, w ladnej dzielnicy.

Mieszkanie z tesciami w gre nie wchodzi, bo w 80% (na oko) przypadkow prowadzi do konfliktow, sprzeczek kto starszy i madrzejszy, jatrzenia i braku prywatnosci. Jak wiele osob, wolalabym nawet wynajmowac, niz byc skazana na "laske" tesciow.

Posty [ 1 do 65 z 146 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyny wyjaśnijcie mi ten fenomen.....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026