netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

126 odpowiedzi11 230 wyświetleńzałożony przez adlernewman, 02.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 127 z 127 ]

66

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
alfaalfa napisał/a:

Nie znam też osób które chodzą z bananem na ustach niezależnie od sytuacji i chyba nie chciałabym znać. To zbyt sztuczne jak dla mnie.

Ja chodziłam smile Przez kilka lat studenckich. Był to najlepszy okres mojego życia. Nie było w tym nic sztucznego. Tak się czułam. Teraz chciałabym znowu na zawsze przypiąć do twarzy banana smile

Dla mnie optymizm to po prostu świadomość, ze wszystko zależy ode mnie. Pesymiści z kolei upierają się, że wszystko zależy od złego losu. W pierwszym przypadku nawet w najczarniejszej dziurze widać światełko nadziei. W przypadku drugim - żadnej nadziei nie ma, bo nawet gdyby światełko było oślepiające to pesymista i tak go nie będzie widział...

67

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ech tam, kazdy popelnia bledy. Trzeba jeno brac za nie odpowiedzialnosc. A jak juz sie cos stalo to nie ma sensu narzekac. W koncu bus by sie wam z ciemni nocy nagle i tak nie pojawil, wiec po co jeczec?

68

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
vinnga napisał/a:

Dla mnie optymizm to po prostu świadomość, ze wszystko zależy ode mnie. Pesymiści z kolei upierają się, że wszystko zależy od złego losu. W pierwszym przypadku nawet w najczarniejszej dziurze widać światełko nadziei. W przypadku drugim - żadnej nadziei nie ma, bo nawet gdyby światełko było oślepiające to pesymista i tak go nie będzie widział...

Ja nie zrzucam wszystkiego na "zły los" - to co się przytrafia w większości przypadków jest zależne ode mnie, od moich złych lub dobrych wyborów, czasem głupiego szczęścia czy pecha itd. Nie będę roztrząsać. Tak czy inaczej myślę że nie ma czegoś takiego jak idealny model pesymisty i idealny model optymisty - każdy ma/miał kiedyś załamanie, złe chwile zwał jak zwał.. i to samo z tymi pozytywnymi, szalonymi czy euforii kiedy "przenosił góry". Wrzucanie kogoś do worka pt "optymista" czy "pesymista" jest wg mnie po prostu krzywdzące.

69

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Alfaalfa, ja bym się poważnie zastanowiła nad wrzuceniem Cię do worka "pesymiści" smile

W ogóle "optymizm" wydaje mi się czymś subtelnie różnym od "pozytywnego stosunku do życia". Optymizm to raczej spojrzenie w przyszłość - pozytywny stosunek do życia kojarzy mi się ze sposobem odbierania rzeczywistości.

70

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
BlueBird napisał/a:

Ja tam zawsze się nastawiam na najgorsze. Ostatecznie wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować. Nie wiem, czy to pesymizm. Biorę wszystkie zagrożenia pod uwagę i próbuję ich nie spotkać.

Tez tak mam. to nie świadczy o pesymizmie, moim zdaniem, a po prostu o zapobiegliwości. To rozpatrywanie wszystkich za i przeciw. Oraz racjonale podejście do sprawy.

71

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ja tylko dodam tyle, ze to jak myslimy, wpływa na nasze zycie. Jesli myslimy pozytywnie, to robimy wszystko by osiagnąć to co zaplanowalismy. Jesli myslimy negatywnie, to robimy wszystko by nie robic niczego, nawet tego co zaplanowalismy bo zakladamy ze nam sie to nie uda. Tu wkracza wlasnie samospełniająca się przepowiednia. Stanie się zawsze to, o czym myslimy, bo wszystko to, co bedziemy robic bedzie wynikiem naszego myslenia.

72

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Tomek87 napisał/a:

Ja tylko dodam tyle, ze to jak myslimy, wpływa na nasze zycie. Jesli myslimy pozytywnie, to robimy wszystko by osiagnąć to co zaplanowalismy. Jesli myslimy negatywnie, to robimy wszystko by nie robic niczego, nawet tego co zaplanowalismy bo zakladamy ze nam sie to nie uda. Tu wkracza wlasnie samospełniająca się przepowiednia. Stanie się zawsze to, o czym myslimy, bo wszystko to, co bedziemy robic bedzie wynikiem naszego myslenia.

True ziom, true smile

73

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Taka prawda, nasze mysli wpływają na nasze działania czy tego chcemy czy nie.

74

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
XX30 napisał/a:
BlueBird napisał/a:

Ja tam zawsze się nastawiam na najgorsze. Ostatecznie wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować. Nie wiem, czy to pesymizm. Biorę wszystkie zagrożenia pod uwagę i próbuję ich nie spotkać.

Tez tak mam. to nie świadczy o pesymizmie, moim zdaniem, a po prostu o zapobiegliwości. To rozpatrywanie wszystkich za i przeciw. Oraz racjonale podejście do sprawy.

Jak nastawiam się na najgorsze, to tracę motywację i nie staram się tak jak w przypadku gdy widzę pozytywy. Powiedziałabym nawet, że to nastawianie się na najgorsze jest czasami dla mnie dobrą wymówką by się jednak nie starać.

75

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Tomek87 napisał/a:

Ja tylko dodam tyle, ze to jak myslimy, wpływa na nasze zycie. Jesli myslimy pozytywnie, to robimy wszystko by osiagnąć to co zaplanowalismy. Jesli myslimy negatywnie, to robimy wszystko by nie robic niczego, nawet tego co zaplanowalismy bo zakladamy ze nam sie to nie uda. Tu wkracza wlasnie samospełniająca się przepowiednia. Stanie się zawsze to, o czym myslimy, bo wszystko to, co bedziemy robic bedzie wynikiem naszego myslenia.

A jeśli myślę negatywnie, że to, co sobie zaplanuję ma duże prawdopodobieństwo nie wypalić i pewnie będę żałować, że się na to zdecydowałam, stracę dużo pieniędzy a może mi się nie podobać, a mimo wszystko i tak to robię, to o czym to świadczy? O mojej głupocie czy naiwności?

76

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ale podobno dobrze jest przewidzieć najgorszy scenariusz, oswoić się z nim i zmobilizować się tak, żeby nigdy się nie ziścił smile
Zdecydowanie jestem optymistką, zdecydowanie mam pozytywny stosunek do świata, ale wymyślanie czarnych scenariuszy też nie jest mi obce. Tyle, że ja tak robiłam nawet w najbardziej optymistycznych okresach życia i zawsze w podświadomości mam przekonanie, że przecież to i tak niemożliwe, żeby tak się miało stać smile

77 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-05 22:20:29)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
BlueBird napisał/a:

A jeśli myślę negatywnie, że to, co sobie zaplanuję ma duże prawdopodobieństwo nie wypalić i pewnie będę żałować, że się na to zdecydowałam, stracę dużo pieniędzy a może mi się nie podobać, a mimo wszystko i tak to robię, to o czym to świadczy? O mojej głupocie czy naiwności?

Tu nie chodzi o to czy nastawisz sie na zyski czy straty, bardziej o to ze w ogóle planujesz, działasz i na coś sie decydujesz.

Brak decyzji (pesymiści - nie będę nic robić, i tak nie wypali), jest gorszy od podjęcia jakiejkolwiek (optymiści - nie ta opcja to inna, nie teraz to kiedy indziej). Bo nie podejmując decyzji, i obawiając się skutków swoich działań, stoimy w miejscu. Kiedy podejmiemy nawet zła decyzje, to i tak wiele z tego doświadczenia wyniesiemy, i będziemy mogli testować kolejne opcje, w oparciu tez o to czego się już do tej pory nauczyliśmy.

78

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
BlueBird napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

Ja tylko dodam tyle, ze to jak myslimy, wpływa na nasze zycie. Jesli myslimy pozytywnie, to robimy wszystko by osiagnąć to co zaplanowalismy. Jesli myslimy negatywnie, to robimy wszystko by nie robic niczego, nawet tego co zaplanowalismy bo zakladamy ze nam sie to nie uda. Tu wkracza wlasnie samospełniająca się przepowiednia. Stanie się zawsze to, o czym myslimy, bo wszystko to, co bedziemy robic bedzie wynikiem naszego myslenia.

A jeśli myślę negatywnie, że to, co sobie zaplanuję ma duże prawdopodobieństwo nie wypalić i pewnie będę żałować, że się na to zdecydowałam, stracę dużo pieniędzy a może mi się nie podobać, a mimo wszystko i tak to robię, to o czym to świadczy? O mojej głupocie czy naiwności?

Tu masz tylko same przypuszczenia, nie mówisz nic o tym ze coś się stalo to, co myslalas tylko ze myslisz, ze  nie wypali. Do póki działasz jestes zwycięzcą, a to co osiagniesz dzięki temu, co robisz mimo negatywnego zalozenia to juz inna sprawa wink

vinnga napisał/a:

Ale podobno dobrze jest przewidzieć najgorszy scenariusz, oswoić się z nim i zmobilizować się tak, żeby nigdy się nie ziścił smile

W prawdziwym biznesie panuje takie przekonanie: "nie mysl o tym ze zarobisz miliony. załóż ze moze ci sie nie udac i sprzedasz mniej niz myslisz. pesymistyczny scenariusz jest bardziej prawdopodobny niz wyolbrzymione optymistyczne zalozenie"
Trzeba zawsze zalozyc, ze nie wyjdzie. nie mozna myslec ze sie wszystko uda i bedzie szlo tak jak chcemy. Musimy zawsze zalozyc ze jednak moze nie wypalic. Rzecz w tym by się nie rpzejmowac tym ze nie wyjdzie i dzialac z dobrym nastawieniem. z pozytywnymi myslami by one nas napędzaly do dzialania i wykonywania czynnosci takich ktore doprowadzą nas chociaz do jakiegoś celu. Obojętnie jaki będzie.
Jesli zalozysz ze bedzie zle i moze nie wypalic i zaczneisz się tym dolowac, to nie wypali na 100% bo bedziesz robic wszystko by ta się stalo, nawet nie podejmiesz w  ogóle dzialania i co sie stanie wtedy? no wlasnie... NIE WYPALI!

79 Ostatnio edytowany przez BlueBird (2013-08-05 22:35:07)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Anstawia napisał/a:
XX30 napisał/a:
BlueBird napisał/a:

Ja tam zawsze się nastawiam na najgorsze. Ostatecznie wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować. Nie wiem, czy to pesymizm. Biorę wszystkie zagrożenia pod uwagę i próbuję ich nie spotkać.

Tez tak mam. to nie świadczy o pesymizmie, moim zdaniem, a po prostu o zapobiegliwości. To rozpatrywanie wszystkich za i przeciw. Oraz racjonale podejście do sprawy.

Jak nastawiam się na najgorsze, to tracę motywację i nie staram się tak jak w przypadku gdy widzę pozytywy. Powiedziałabym nawet, że to nastawianie się na najgorsze jest czasami dla mnie dobrą wymówką by się jednak nie starać.

No widzisz, ja mam odwrotnie. I dlatego potem szybko rozwiązuję napotkane przeszkody, bo się wcześniej przygotowałam na nie. Taka jestem, że nie lubię spontaniczności i niespodzianek. Ale to nie znaczy, że nic przez to nie robię, przeciwnie. Mogę jechać gdziekolwiek choćby za kilka dni, ale pewne sprawy muszę mieć ustalone i załatwione, nie mogłabym pojechać np. nad nasz Bałtyk i pół dnia spędzić na szukaniu kwatery, dla mnie to bezsensowne marnowanie czasu. I nie myślę sobie: jejciu, pewnie nie znajdziemy miejsca, będziemy spali na plaży, tylko wolę zadzwonić zawczasu, popytać znajomych, gdzie polecają, albo gdzie lepiej nie nocować. Nie jestem gburem, ale takie optymistyczne pitu-pitu pt.'uśmiechnij się, to świat będzie lepszy i bardziej kolorowy' mnie nie przekonuje.
edit:

Tomek87 napisał/a:

Trzeba zawsze zalozyc, ze nie wyjdzie. nie mozna myslec ze sie wszystko uda i bedzie szlo tak jak chcemy. Musimy zawsze zalozyc ze jednak moze nie wypalic. Rzecz w tym by się nie przejmowac tym ze nie wyjdzie i dzialac z dobrym nastawieniem. z pozytywnymi myslami by one nas napędzaly do dzialania i wykonywania czynnosci takich ktore doprowadzą nas chociaz do jakiegoś celu. Obojętnie jaki będzie.

I o to mi właśnie chodzi.

80 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-05 22:42:56)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

BlueBird Widze, ze mamy zupełnie inne pojecie tego co znaczy pesymizm, a co optymizm.

To co mówisz nie ma związku, moim zdaniem, ani z jednym ani z drugim. Może tak to postrzegasz bo nigdy nie byłaś w czarnej dupie, wiec nie masz porównania smile. Nie wiem.

pesymizm = siedzę na tyłku i raczej nic nie robię bo po co jak sie na pewno nie uda
optymizm = idę i działam, bo jak nie ta opcja to inna

Obydwa z powyższych wynikają z nastawienia do życia i otaczającego świata.

Nie piszemy tu o cechach osobowości i tym czy ktoś lubi planować albo nie. Bo jedno i drugie jest już swego rodzaju działaniem, i decyzja ( będę planował = bo muszę mieć wszystko poukładane, nie będę planował = bo lubię iść na żywioł). Widzisz różnice?

81

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
XX30 napisał/a:

BlueBird Widze, ze mamy zupełnie inne pojecie tego co znaczy pesymizm, a co optymizm.(...) Może tak to postrzegasz bo nigdy nie byłaś w czarnej dupie, wiec nie masz porównania smile. Nie wiem.

Postrzeganie sytuacji jako patowych 'czarnych dup' jest dosyć subiektywne, ale byłam nie raz, bo nie wszystko jest ode mnie zależne, czyt. nie wszystko mogę zaplanować..

Nie piszemy tu o cechach osobowości i tym czy ktoś lubi planować albo nie. Bo jedno i drugie jest już swego rodzaju działaniem, i decyzja ( będę planował = bo muszę mieć wszystko poukładane, nie będę planował = bo lubię iść na żywioł). Widzisz różnice?

Widzę.
To co chciałam napisać w tym temacie, już napisałam.

82

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

To świetnie, ze widzisz różnice. Widać, nie potrafię czytać ze zrozumieniem smile.

83

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Pesymisci mnie unikaja jak diabel swieconej wody bo moje komentarze czesto potrafia poszatkowac narzekacza w kostke big_smile
I slusznie...wieczny pesymista to dla mnie strata czasu i sily i wszystkiego...

84 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-06 09:31:56)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
BlueBird napisał/a:

Ja tam zawsze się nastawiam na najgorsze. Ostatecznie wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować.(...)
I tak, dobijają mnie osoby 'słoneczka', kiedy np. takie 'słoneczko' było odpowiedzialne za sprawdzenie, o której mamy powrotny pks, ale się pomyliło,(...) a 'słoneczko' wyjeżdża z tekstem: myślcie pozytywnie, zobaczcie jakie piękne niebo mamy tej nocy.. bla bla bla...

Niebieski ptaszku - NIKT nie pisał tutaj o optymizmie jako o niefrasobliwości i bezmyślności. Opisana przez Ciebie sytuacja nie ma nic wspólnego z optymizmem, a tym bardziej z pozytywnym nastawieniem do życia - świadczy o braku odpowiedzialności i lekceważeniu otoczenia.
Twoja postawa też nie ma nic wspólnego z pesymizmem, a bardziej z rozważnym, planowym postępowaniem smile Musisz to robić z marsową miną i kurczowo zaciśniętymi szczękami?
BO patrząc w "TAK" schematyczny sposób optymista to wyszczerzony w uśmiechu lekkoduch, a pesymista poważny myśliciel.
Człowiek optymistyczny nie znaczy NIE MYŚLĄCY. A ponurak, nawet gdy spędza dużo czasu na myśleniu - czy aby zawsze jest otwarty na INNE punkty widzenia (nie wspominając o działaniach - skoro w zasadzie NIE WARTO - nie uuuuuuda się) ?

Mam wrażenie, że to ludzie pozytywnie nastawieni są w stanie więcej osiągnąć na wielu polach i w wielu dziedzinach, bo próbują i próbują i próbują. A w razie porażki nie zniechęcają się, lecz SZUKAJĄ innych rozwiązań. Tymczasem pesymista, usiądzie w kącie i będzie się żalił bądź kąsał.
Dlatego pytałam CZY znacie kogoś (uprzednio pozytywnie nastawionego) kto DOBROWOLNIE polazł do tego kąta?

Ps. OPTYMISTA wie, że nie ma wpływu na cały świat i są rzeczy od nikogo niezależne (nie że TO pech akurat).
Człowiek pozytywnie nastawiony do życia TEŻ miewa trudne chwile, bywa w żałobie. Nie oznacza to chichotu nad grobem JEDNAK. Nie umiem tego tak pięknie wyjaśnić jak zrobiła to Danuta Stenka w ostatniej Gali pisząc o maskach, szukaniu szczęścia i swych uczuciach gdy odchodził jej tata. Przeczytajcie i powiedzcie czy jest pesymistką czy optymistką...

85

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zdarzało się tkwić na jakimś zadupiu, bo PKS nie jeździł w niedzielę smile Na szczęście wtedy pesymistów i ponuraków w towarzystwie było brak. No i spontaniczność na tych wyjazdach była zamierzona - nie do końca planowaliśmy trasę i szczegóły. Co robi stadko optymistów kiedy nie ma autobusu? Wyrusza w trasę pieszo licząc, że jakaś dobra dusza ich podwiezie (o dziwo, zawsze jeżdżą dobre dusze). Gdyby poboczem szło kilkoro ponuraków ze zwieszonymi głowami, powłócząc nogami i obrzucając się wzajemnie oskarżeniami o zaistniałą sytuację - raczej dobrych dusz chętnych na podwiezienie by nie było.
Uśmiech pomaga i już. Kiedy się ma pozytywne nastawienie to w kryzysowej sytuacji szuka się rozwiązań, nie winnych. To jest bardzo istotna różnica.

86

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zatwardziali pesymisci przypominaja mi kogos kto glowa chce przebic mur i narzeka, ze mu sie to nie udaje; czytaj, nie zastanawia sie nad realnym rozwiazaniem problemu ale bierze pierwsze z brzegu, albo wybiera za cel swoich dzialan rzeczy, ktore sa poza jego kontrola. Efekt jest wiadomy. W moim prywatnym mniemaniu, to naprawde kalectwo zyciowe (takie cielesno niewidoczne).

Optymiscie natomiast faktycznie zalezy na rozwiazaniach, ktore beda skutkowac, wiec dokladnie wybiera nie tylko swoje cele, ale w razie porazki jest berdziej zmobilizowany by znalezc lepsze rozwiazanie.

Anhedonio, jedynym wyobrazalnym dla mnie powodem, ze ktos z rozsadnej osoby zamienia sie w trzesacy sie wrak na reszte zycia, jest albo depresja albo jakis niesamowity kataklizm (ktory przeksztalca sie w kliniczna jednostke chorobowa...).

87

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
XX30 napisał/a:

Nie powiem, temat jest naprawdę miłym zaskoczeniem na tym forum. Większość postow należy właśnie do grona tych " Jest mi źle, jestem nikim, weźcie mnie przytulcie i powiedzcie, ze tak jest naprawdę. Będę mogla sie dalej użalać i nie będę musiała nic zmieniać."

Catwoman napisał/a:

A co sprawia lub sprawiło, że Wasze nastawienie do życia się zmieniło na pozytywne?:) No, chyba, ze było takie od zawsze.

Moje życie było masakra z pila mechaniczna w tle smile. W takich warunkach ciężko było wyrosnąć na optymistę smile. Od dziecka czytałam mnóstwo książek. Również tych z zakresu pracy z podświadomością. Pewnego dnia, gdy odrobinę wyzwoliłam sie z okowów życia, i mogłam w pełni o nim decydować, postanowiłam, ze spróbuje.

Bylo ciężko zmienić swój tok myślenia (cały czas z nim często walczę). Ale wiem, ze wiara we własne siły, możliwości, w to ze nasz los leży w naszych rekach, a z każdej sytuacji życiowej można wyciągnąć niebywale pozytywne lekcje i doświadczenie, potrafią czynić cuda.

Doszło do tego, ze głupio mi nawet samej sobie sie użalać, bo wiem że jeśli coś jest nie tak, to nie dlatego, ze wszystko i wszyscy się na mnie uwzięli włącznie z moim DNA. Ale że to moja wina bo mi sie tyłka nie chce ruszyć smile. Albo po prostu boje sie zmiany. Staram sie wtedy jak najszybciej ogarnąć.

Wiem (to nie jest kwestia wiary, jak nie którzy mówią) JA WIEM, ZE Z KAŻDEJ OPRESJI JEST WYJŚCIE. Trzeba tylko, jak tu ktoś pisał, mieć otwarty umysł i wychodzić poza schemat. A bycie pesymista w ogóle takiego zachowania nie wspiera.


Jak sobie z wiecznymi narzekaczami radzę? Staram sie ich unikać. Staram sie otaczać ludźmi, którzy ciągną mnie w górę a nie w dół.

No, to ja daję lajka smile

88

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zaraz, zaraz.... dlaczego pesymizm czy optymizm określamy sukcesami i porażkami? I co z tego, że nie wyjdzie? Myślicie, drogie Pesymistki, ze mnie jako optymistce wszystko wychodzi? Otóż nie. I kiedyś skutecznie mnie to zniechęcało, dziś nie rozpatruję mojego nastawienia do życia poprzez sukcesy i porażki.
Jestem osobą szczęśliwą - i to jest niezależne od okoliczności. Mam pokój w sercu, wiarę i nadzieję i z nimi podejmuję wszelakie ryzyko.

Nie bądźmy ciepłymi kluchami, co to siedzą na tyłkach w domu, okna nie otworzą bo a nóż widelec asteroid wpadnie akurat do ich pokoju! Życie dlatego jest ciekawe, bo uczy.

89

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

Zaraz, zaraz.... dlaczego pesymizm czy optymizm określamy sukcesami i porażkami? I co z tego, że nie wyjdzie? Myślicie (...)ze mnie jako optymistce wszystko wychodzi? Otóż nie. I kiedyś skutecznie mnie to zniechęcało(...)

Chyba ze względu na to, jaki POTENCJAŁ ze sobą niesie, taka a nie inna postawa życiowa?

Catwoman napisał/a:

Jestem osobą szczęśliwą - i to jest niezależne od okoliczności. Mam pokój w sercu, wiarę i nadzieję i z nimi podejmuję wszelakie ryzyko.

Znaczy osiągnęłaś "złoty środek" i zrównoważenie big_smile szczere słowa uznania.
Czy nie do tego dążymy "poszukując" szczęścia i spełnienia w życiu? Skrajności są do d...!

Catwoman napisał/a:

Nie bądźmy ciepłymi kluchami, co to siedzą na tyłkach w domu, okna nie otworzą bo a nóż widelec asteroid wpadnie akurat do ich pokoju! Życie dlatego jest ciekawe, bo uczy.

Ależ O TO chyba właśnie chodzi?
OTWARTOŚĆ na... rozwiązania/działania/niespodzianki losu/różnorodność ludzi i doznań etc.
Albo przeciwnie - ZAMKNIĘCIE w swojej bezpiecznej skorupie i czasem warkot na "wtrącający się" świat. Bo ZMIANY niosą ze sobą ryzyko. Czasem nieprzezwyciężony lęk. A zamknięta skorupa taka znana, ciepła i bezpieczna. Ale wiedząc na czym rzecz polega, możemy albo COŚ z tym zrobić albo zrejterować. smile

Adler - dlatego napisałam DOBROWOLNIE (zrezygnować "z życia") i iść w kąt.
Bo ja dla odmiany nie wierzę, że można mieć radość z życia i się na nią wypiąć! A choroba to choroba - jedna z tych rzeczy, na których nadejście wpływu nie mamy - ALE na LECZENIE już owszem, już TAK big_smile

90 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-06 11:01:40)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę smile

91

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Cat, nie o sukcesy i porazki tu chodzi, bo wiadomo, ze nawet z najlepszymi checiami czasami sie dostanie w zyciu po tylku, ale o stosunek do takowych porazek- jedna osoba sie zalamie, przekonana, ze nigdy wiecej nic jej sie juz nie uda; druga, zanalizuje przyczyny swojej porazki, wyciagnie wnioski na przyszlosc, wiec nawet w takiej sytuacji, nie bedzie sie czula na straconej pozycji.

92 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-06 11:27:54)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

No właśnie! Tylko od pesymisty słyszysz:
Nie warto próbować, bo to się i tak nie uda/ Bezsensu/ Ale to i tak nie wyjdzie/ To już jest z góry przegrane/ Ty naprawdę myślisz, że dasz radę??!/ Ja bym na twoim miejscu nie ryzykował/a   itd.
zamiast dodać: To wszystko moje subiektywne zdanie wynikające z tego, że kiedyś rodzice mi tak powiedzieli.

ps. A właśnie, mam pytanie: jaką postawę "sprzedali" Wam rodzice?

"Zamartwianie się jest formą modlitwy o rzeczy, których nie chcesz" Bhagavan Das

93 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-08-06 12:58:33)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

No właśnie! Tylko od pesymisty słyszysz:
Nie warto próbować, bo to się i tak nie uda/ Bezsensu/ Ale to i tak nie wyjdzie/ To już jest z góry przegrane/ Ty naprawdę myślisz, że dasz radę??!/ Ja bym na twoim miejscu nie ryzykował/a   itd.
zamiast dodać: To wszystko moje subiektywne zdanie wynikające z tego, że kiedyś rodzice mi tak powiedzieli.

ps. A właśnie, mam pytanie: jaką postawę "sprzedali" Wam rodzice?

"Zamartwianie się jest formą modlitwy o rzeczy, których nie chcesz" Bhagavan Das

Moi rodzice sprzedali mi okrutną postawę. Chcieli mnie uchronic przed złem, zwłaszcza mama, więc ciągle słyszałam opowieści o złych ludziach, sytuacjach, katastrofach. Najlepiej by dla mnie było zamknąć się z nimi w jednym domu, całe życie pracować w jednej pracy itp itd.
Kocham moich rodziców, ale zawsze gdzieś w głębi serca uważałam, że jest inaczej niż mówią. Powoli przekonuję się, że ludzie są dobrzy a świat przyjazny smile a zmiany pracy, planów, zdania czy czegokolwiek, też są dobre smile

94

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Bóg raczy wiedzieć co mi rodzice "sprzedali".
Rodzina tylko na papierze, bo ojciec ciągle na antypodach siedział. Praktycznie do śmierci włóczykij. Albo odważny albo lekkomyślny wink Mało go znałam, ale mi imponował.  Matka odwrotnie. Chowała dzieci sama, na zasadzie: nie biegaj, bo się zmęczysz... Lepiej nie ryzykować. Czarnowidząca pesymistka.
Sprzeczne sygnały.
Finał taki, jak w wierszu Wisłockiej: "...zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny...", że dopiero teraz, na stare lata, moje wybory i decyzje są w pełni samoistne. Tym bardziej cieszą smile
Przyjrzałam się sobie samej i stwierdziłam, że nie podoba mi się, to co widzę. Wtedy własnie powiedziałam STOP narzekaniu i marudzeniu. Strata czasu... i szkoda prądu big_smile

95 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-07 12:33:06)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
adlernewman napisał/a:

Zatwardziali pesymisci przypominaja mi kogos kto glowa chce przebic mur i narzeka, ze mu sie to nie udaje; czytaj, nie zastanawia sie nad realnym rozwiazaniem problemu ale bierze pierwsze z brzegu, albo wybiera za cel swoich dzialan rzeczy, ktore sa poza jego kontrola. Efekt jest wiadomy. W moim prywatnym mniemaniu, to naprawde kalectwo zyciowe (takie cielesno niewidoczne).

To zostało opisane przez psychologów. Robimy wszystko aby potwierdzić swój punkt widzenia. Pesymista myśli, dobra chcesz żebym działał to patrz, zrobię coś w tym kierunku, ale zobaczysz i tak nie wypali smile. Ktoś już chyba nawet o tym wyżej pisał. Także święta racja, tak jest jak piszesz.


adlernewman napisał/a:

Anhedonio, jedynym wyobrazalnym dla mnie powodem, ze ktos z rozsadnej osoby zamienia sie w trzesacy sie wrak na reszte zycia, jest albo depresja albo jakis niesamowity kataklizm (ktory przeksztalca sie w kliniczna jednostke chorobowa...).

I tu sie zgodzę. Czy znam taki przypadek.... tak. Skutkiem pewnych okoliczności pojawiła się depresja. Jednak szybko przeminęła (w ciągu jakiś 2 lat leczenia). Moja kumpela optymistka, od razu poszła do lekarza i na terapie. Pesymista by się pewnie długo wahał, i nie poszedł wcale, albo poszedł żeby odbębnić terapie i tyle. Dodam jeszcze, ze ta kumpela, dziękuje do tej pory, ze ja to spotkało, bo otworzyło jej oczy na wiele pomijanych przez nią kwestii. I pozwoliło jej wiele się o sobie nauczyć.

Anstawia napisał/a:

Powoli przekonuję się, że ludzie są dobrzy a świat przyjazny smile a zmiany pracy, planów, zdania czy czegokolwiek, też są dobre smile

Ja jednak, nadal podchodzę do tego racjonalnie. Właściwie głownie do tekstu o dobrych ludziach i przyjaznym świecie big_smile. Az tak optymistyczna w tym względzie nie jestem.
Co do zmiany pracy, planów i zdania. Uważam, ze zmiana to najlepsze co może nam sie przytrafić. Nie stoimy wtedy w miejscu, a cały czas sie rozwijamy.


A z domu rodzinnego wyniosłam tylko, nienawiść do ludzi, i całego świata. Przekonanie, ze innym zależy tylko na tym aby mnie zniszczyć. Dopiero później zrozumiałam, ze to co zrobią inni tez w dużej mierze zależy od nas. Zależy czy będziemy odgrywać role wiecznej ofiary, czy osoby silnej, asertywnej. Czy będziemy chodzili obrażeni na cały świat, czy z radością podzielimy sie z ludźmi dobrym słowem i uśmiechem. To działa.

96 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-07 14:50:55)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
XX30 napisał/a:

...Czy znam taki przypadek.... tak. Skutkiem pewnych okoliczności pojawiła się depresja. Jednak szybko przeminęła (w ciągu jakiś 2 lat leczenia). Moja kumpela optymistka, od razu poszła do lekarza i na terapie. Pesymista by się pewnie długo wahał, i nie poszedł wcale, albo poszedł żeby odbębnić terapie i tyle. Dodam jeszcze, ze ta kumpela, dziękuje do tej pory, ze ja to spotkało, bo otworzyło jej oczy na wiele pomijanych przez nią kwestii. I pozwoliło jej wiele się o sobie nauczyć.

Cóż może to analogiczne jak w powiedzeniu: "ładnemu we wszystkim ładnie"?
Mądry z każdego doświadczenia wyciągnie naukę?...i wdroży ją w swoje życie smile

XX30 napisał/a:

(...) Uważam, ze zmiana to najlepsze co może nam się przytrafić. Nie stoimy wtedy w miejscu, a cały czas się rozwijamy.

No a na przeciwnym końcu siedzą Ci, którzy BOJĄ się wszelkich zmian. ALE za TEN brak (pozytywnych) zmian obwiniają INNYCH (lub splot nieprzychylnych okoliczności bądź pecha) NA PEWNO nie swoje lęki smile paradoks czy absurd?

XX30 napisał/a:

A z domu rodzinnego wyniosłam tylko, nienawiść do ludzi, i całego świata. Przekonanie, ze innym zależy tylko na tym aby mnie zniszczyć. Dopiero później zrozumiałam, ze to co zrobią inni tez w dużej mierze zależy od nas. Zależy czy będziemy odgrywać role wiecznej ofiary, czy osoby silnej, asertywnej Czy będziemy chodzili obrażeni na cały świat, czy z radością podzielimy sie z ludźmi dobrym słowem i uśmiechem.
To działa.

!!!
Przysłowiowa (uczona na kursach prawa jazdy): zasada OGRANICZONEGO zaufania do innych użytkowników?
Która jednak nie wyklucza bycia miłym i sympatycznym? Dla wszystkich - nie tylko tych do których "mamy interes" lub chcemy sobą zainteresować? Tak PO PROSTU bezinteresownie...?
Ciekawe czy rzeczeni pesymiści pytają: PO CO?

97

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Mnie podobnie, jak powyżej, rodzice a właściwie matka sprzedała "ostrożność"- daleko idącą. Strach i ostrożność. Ona tak żyje nadal. Ja nie.

98

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Znalazłam coś adekwatnego do naszej dyskusji smile.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

99

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Mam do was pytanie smile
Jak odróżnić strach przed zmianą od braku ochoty na zmianę?

100 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-07 21:23:06)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Strach przed zmiana - nie będę nic robić, bo się nie nadaje. Nie mam zdolności, możliwości i w ogóle do kitu jestem

Brak chęci na zmiany - nie będę nic zmieniać, dobrze mi tu gdzie jestem, nie chce mi się nic robić, może zmiana byłaby pozytywna, ale musiałabym sie napracować, a po co mi to

101

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Kochani, przyznam się, że przeleciałam pobieżnie. Ale nigdy w życiu pogoda ducha nie przyniosła mi przykrych konsekwencji. Wręcz przeciwnie, we wspominanych sytuacjach totalnego zdołowania i depresji - pomaga się wygrzebać! Uśmiech się opłaca. Pozytywne podejście także. A najbardziej wiara we własne człowieczeństwo. Bo pogoda ducha i optymizm nie oznaczają, że ktokolwiek nie widzi, nie słyszy i nie czuje, a jedynie to, że wie, jak wiele zależy od niego - i to skutkiem własnej przeogromnej pracy nad sobą. Która ta daje niezmierną satysfakcję! tongue

Gdybym była pesymistką, to nigdy w życiu nie miała bym możliwości wejścia na forum netkobiety, dawno bym poległa. Jestem. I uważam że moje życie miało już dotąd swoje wspaniałe smaki niejednokrotnie smile I każdego dnia ma smile Umieć się cieszyć z rzeczy małych - to najwięcej co można smile I nawet mnie cieszy że przebrnęłam dziś przez kompa córy, bo własnego nie włączyłam - a tam loguję się w wielkiej mierze automatycznie tongue

I naprawdę nie je stem osobą, która nie potrafi zrozumieć innych, nawet tych z negatywnym podejściem. W moim przypadku - wręcz odwrotnie. Ale nie jestem też i zbawicielką świata, chyba że dla siebie samej smile

Znam wiele osób, które swoim negatywnym nastawieniem same prowokują swoje życie. Znam wiele, które będą negować wszystko cokolwiek ktoś, kto zaliczył przywalenie czołem o ścianę spożytkował na swoją siłę.
Wszystko zależy od zwykłego chciejstwa. A ja już doskonale wiem, że choć potrafię wiele, nikogo nie zmuszę. I że jednocześnie czyjeś negatywne nastawienie do świata - nie jest moim problemem smile

Optymista, nawet umiarkowany, wie, że warto się spocić - niejednokrotnie przez całe życie. I jemu się zawsze w jakiś sposób zachce....
Jakoś mi się chce i bardzo to w sobie lubię smile Nawet jak nie mam siły chcieć.... tongue

102

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

ps. A właśnie, mam pytanie: jaką postawę "sprzedali" Wam rodzice?

Najlepsza z mozliwych...pokazali mi jak nie zyc i jak nie postepowac big_smile

103

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Na co dzień to dobra opcja, ale po jakimś traumatycznym przeżyciu, to nie jest to dobre (o ile niemożliwe w ogóle). Niestety przez żałobę trzeba przejśc...

104

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Van Marquez napisał/a:

Na co dzień to dobra opcja, ale po jakimś traumatycznym przeżyciu, to nie jest to dobre (o ile niemożliwe w ogóle). Niestety przez żałobę trzeba przejśc...

Z traumatycznymi przeżyciami jest o tyle łatwo ( TAK ŁATWO!!), bo nie zależą w gruncie rzeczy od nas ( z wyjątkiem tych które są efektem naszej lekkomyślności). Tu liczy sie nastawienie. Możesz powiedzieć.

- Stalo sie to, na co nie miałam wpływu. Musze o tym zapomnieć i dalej z tym żyć.

albo

- Dlaczego mnie to spotyka, co ja uczyniłam, teraz nic tylko iść i sie powiesić. Mam po prostu pecha, a świat mnie nienawidzi. I WZAJEMNIE!!!

Rożnica masakryczna.

105

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Anstawia dobre pytanie! Kilka razy sama je sobie zadałam smile
Chyba pośrodku pojawiło się wyrażenie "CHCĘ, ALE...." - no i to ostatecznie rozwiało wątpliwości.
Nie masz żadnej powinności wobec siebie- tak naprawdę.

106

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Tak mi się też wydaje, że chyba można czegoś nie chcieć zrobić z pewnych powodów, niekoniecznie z lenistwa czy ze strachu. Rezygnacja z czegoś też może być pozytywna.

107 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-08 00:54:06)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Anstawia napisał/a:

Tak mi się też wydaje, że chyba można czegoś nie chcieć zrobić z pewnych powodów, niekoniecznie z lenistwa czy ze strachu. Rezygnacja z czegoś też może być pozytywna.

No można np nie chcieć czegoś zrobić z uwagi na zasady moralne, ale to co innego niż nie chcieć zmiany.
Rezygnacja z czegoś może być pozytywna, bo np zaspokaja nasza potrzebę stabilizacji i komfortu. Ale rezygnując z czegoś, nigdy nie dowiemy się co by bylo gdyby. No chyba ze inni poszli ta ścieżką i na ich przykładzie możemy domniemać dokąd byśmy my zawędrowali.

Ewentualnie możemy rezygnować z czegoś dla kogoś.

A tak w ogóle o co kamon, bo ja nie kumać! big_smile

108 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-08 07:57:01)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
XX30 napisał/a:

...
Ewentualnie możemy rezygnować z czegoś dla kogoś.
A tak w ogóle o co kamon, bo ja nie kumać! big_smile

Ewentualnie zrezygnować z czegoś co "kusi," bo mogłoby nieść jakąś krzywdę?
Zasadniczo chyba chodzi o TO, że w życiu codziennym trzeba dokonywać wyborów. Przy czym rezygnacja TEŻ jest wyborem. Upraszczając - rzucanie palenia. Jeden rzuci, drugi nie da rady BO...
STRACH "ma wielkie oczy" ale można z nim powalczyć.
BRAK chęci to brak odpowiedniego stopnia motywacji (?)... zakończony zaprzeczaniem, racjonalizacją lub projekcją.
Osoby korzystające z drugiej opcji nie powinny jednak ANGAŻOWAĆ wszystkich wokół w udzielanie sobie rad (i wsparcia), skoro i tak mają zamiar "kopnąć je w kąt" - jeżeli z góry wiedzą, że i tak nie skorzystają.
TO tylko zabieg mający ZWRÓCIĆ UWAGĘ na nich i ich problemy (dzieci tak robią zachowując się niesfornie wink )

109

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Anhedonio, tylko, ze takie "niechcace" osoby w ten sposob sie dowartosciowuja: jak pogadam z psiapsiola jaka gruba jestem, diety nie skutkuja, poplacze sobie, to mi sie wewnetrzenie wydaje, ze cos zrobilam, a ino ten swiat taki podly. Wiem, pokrecona logika, ale logika.

110

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Witajcie.
Z przyjemnoscia przeczytalam ten watek, poniewaz  tak bardzo dotyczy mnie.
Jestem totalna pesymistka, widze tylko  ciemne barwy zycia,boje sie zmian, nigdy nie ryzykuje by nie stracic tego,co mam.
Czy myslicie, ze chce taka byc??!  Nie!!
To jest silniejsze, strasznie trudno to zmienic. Owszem bywaja lepsze okresy, ale dominuje lek i niechec do dzialania. Piszecie, ze nalezy takich osob unikac, ze nie chcecie takim pomagac, ale moze zrobicie wyjatek i poradzicie, jak pracowac nad soba, by to przynioslo efekty.
Bede wdzieczna za wskazowki i troche zyczliwosci.
Pozdrawiam.

111

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
operacja napisał/a:

Witajcie.
Z przyjemnoscia przeczytalam ten watek, poniewaz  tak bardzo dotyczy mnie.
Jestem totalna pesymistka, widze tylko  ciemne barwy zycia,boje sie zmian, nigdy nie ryzykuje by nie stracic tego,co mam.
Czy myslicie, ze chce taka byc??!  Nie!!
To jest silniejsze, strasznie trudno to zmienic. Owszem bywaja lepsze okresy, ale dominuje lek i niechec do dzialania. Piszecie, ze nalezy takich osob unikac, ze nie chcecie takim pomagac, ale moze zrobicie wyjatek i poradzicie, jak pracowac nad soba, by to przynioslo efekty.
Bede wdzieczna za wskazowki i troche zyczliwosci.
Pozdrawiam.

Zapraszam do mnie na gg 5715765

112

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Dzieki, ale mam bardzo slabego tableta i nawet nie mam tu gg.
Innym razem moze dzieci mi pomoga to ogarnac.

113

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

No proszę. Generalnie inaczej sie nie da. Na forum ciężko. Każdy przypadek jest inny i inna drogę do zmian powinien obrać.

114

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
operacja napisał/a:

Witajcie.
Z przyjemnoscia przeczytalam ten watek, poniewaz  tak bardzo dotyczy mnie.
Jestem totalna pesymistka, widze tylko  ciemne barwy zycia,boje sie zmian, nigdy nie ryzykuje by nie stracic tego,co mam.
Czy myslicie, ze chce taka byc??!  Nie!!
To jest silniejsze, strasznie trudno to zmienic. Owszem bywaja lepsze okresy, ale dominuje lek i niechec do dzialania. Piszecie, ze nalezy takich osob unikac, ze nie chcecie takim pomagac, ale moze zrobicie wyjatek i poradzicie, jak pracowac nad soba, by to przynioslo efekty.
Bede wdzieczna za wskazowki i troche zyczliwosci.
Pozdrawiam.

Primo - napiszę w stylu świeżo pełnoletnich :"MAM TAK SAMO" tongue Z urodzenia jestem strachliwą pesymistką. Niemniej tym się różni człowiek od zwierzęcia... (sam instynkt przeciwko rozumowi), że "zrobiliśmy" sobie sami POZYTYWNY stosunek do życia. Jesteśmy "autorami" swego życia. smile zgodnie z zaleceniem Wielokropka: "Jak ktoś CHCE, to znajdzie sposób..." znasz przecież!
STRASZNIE TRUDNE bardziej się ceni, niż to co "łatwo przyszło..." (bo i łatwo poszło wink ) nie?
TO nie TAK, że my tu odrzucamy pesymistów i odmawiamy z nimi wszelkich kontaktów!
ALE gdy ktoś NIE CHE żadnej pomocy a WYŁĄCZNIE litości/współczucia/narzekania/bicia piany/bycia w centrum zainteresowania - to NIE TU smile

Czy mylę się sądząc, że znamy się sprzed jakiś 2-3 lat, gdy sprawy związkowe dominowały w naszym życiu i zasłaniały CAŁY pozostały świat?

115

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Anhedonio, dobrze pamietasz. Tamte przezycia zrobily wiele zlego z moja psychika.
Czytalam ten watek kilka razy i naprawde  jest dla mnie bardzo istotny. Otworzyl mi oczy na wiele moich zachowan.
Bardzo prosze o kontynuacje.

116

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Van Marquez napisał/a:

Na co dzień to dobra opcja, ale po jakimś traumatycznym przeżyciu, to nie jest to dobre (o ile niemożliwe w ogóle). Niestety przez żałobę trzeba przejśc...

Żałoba nie trwa wiecznie.
Prawda?
Żal po stracie można nosić w sercu. Nawet warto i nawet trzeba - jeśli ktoś chce.
Ale żałoba nie powinna byc negatywnym motorem do końca życia.

Straciłam.
Nie ma.
Co z tym zrobię Ja?

117

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
operacja napisał/a:

Dzieki, ale mam bardzo slabego tableta i nawet nie mam tu gg.
Innym razem moze dzieci mi pomoga to ogarnac.

Operacjo, witaj smile

Wiesz, po mnie samej wydaje mi się, że barierą jest brak jakiejś podstawy poczucia własnej wartości. Nie w jakimś ekstremalnym wydaniu, ale w negowaniu przez osoby bliskie, jak i te, które cenisz - Twoje zdania. To się gdzieś ugruntowuje wewnątrz nas i wpada się w spiralę niemożliwości, beznadziejności. Co jest powodem? Patrzę na siebie - nie na nikogo innego - żeby to było jasne smile Kiedy treścią samą w sobie był każdy inny niz ja, i wszystko inne niż ja sama - to właśnie tak było. Coraz większy dól i pesymizm. Do niemożliwości. Ja byłam zawsze dla innych i po coś. Cięko jest to wszystko oddzielić od normalnych ludzkich relacji, ale ogromne poczucie niesprawiedliwości, nieuczciwości spowodowało, że jestem w tym miejscu w którym jestem. Jak mi z tym? No Tobie powiem, że finansowo cięzko wink Ale jeśli chodzi o moje podejście - duuuuużo lżej, swobodnie i normalnie smile Poczucia własnej wartości uczę się każdego dnia. Asertywności. Szacunku dla siebie. Wiem, ile straciły moje dzieci, wiem ile zyskały. Czy to jest proste? Nie, absolutnie. Ani proste ani lekkie p[rzy podejmowaniu decyzji, jak i byciu konsekwentnym. Ale jest spokojniej, swobodniej, milej - choć wcale nie lżej smile To są inne możliwości dla mnie i całkiem inne podejście smile I choć ja się musiałam dostosować do czyjejś decyzji, to niewątpliwie przyznam, pomimo calej mojej konsekwencji - to wyszło mi jedynie na dobre, Nawet jeśli to była ostatnia rzecz, jaką ktoś podejrzewał, bo nie chciałam wiecznie pomagać , a wręcz mysleć za kogoś i ponosić tego skutki.  Z róznych sytuacji i biorąc pod uwagę moja psychikę - po jakimś czasie biorę pewność - co w życiu jestem w stanie zaakaceptować, czego nie, nie ma takiej możliwości i przyzwolenia we mnie. Ja mam swoje ograniczenia i je już znam. Kązdy ma inne, ale nigdy nie powinien czuć się winny za własne wybory, jeśli zdobył się na nie sam i był ich pewien smile

Pozdrawiam smile

118 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-12 10:42:40)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A mnie zastanawia dlaczego pesymizm/ depresyjne podejscie do zycia (nie mam tu na mysli klinicznej depresji, a taki codzienny pesymizm) niektorzy widza w moralno- swiatobliwym swietle? Natykam sie czasem na takie wlasnie gloryfikowanie czarnowidztwa i cierpien wewnetrznych, jakby smutna mina byla miernikiem czyjejs wartosci. Szczerze, to jestem zdziwiona, bo jedyna konotacja jaka sie w moim mozgu pojawia pomiedzy jednym a drugim, to absolutna amoralnosc takiej postawy- nie tylko demoralizuje jednostke, ale takze kazdego dookola. Cierpienie jest godne wspolczucia, ale uzalanie sie nad soba jest w najlepszym scenariuszu glupie, a w najgorszym- zakrawa na masochizm.

119 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-12 10:56:08)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Masz rację. I chyba wiem, skąd to się bierze: utożsamiane jest z religijnym cierpieniem, a przez to tworzy się jakaś aura tajemniczości, od razu się widzi osobę cierpiącą jako pokorną, nabywającą właśnie mądrość.

Ale i taka postawa jest sprzeczna nawet ze słowami biblijnymi : "Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się." List do Filipian 4:4, 
?Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości.? 2 Tymoteusza 1:7
?Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli? (Ew. Mateusza 10.31)
"Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. "(ew. Mateusza 6:34)
"A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją.Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, (..)" (Mat. 6,16-20)



Zatem ten, kto sądzi, że cierpienie, smutek wymalowany na twarzy jest "bogobojne" jest w błędzie.

120

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Fajne cytaty smile

121

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Też wydaje mi się, że cierpienie ma związek z religią chrześcijańską i jest mocno zakorzenione w Polakach.

122

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Wiem, to jak z ta slawetna "matka Polka" co zawsze wyglada jakby ja z gardla krowie wyciagnieto, jako na dowod jej poswiecen (ktore ona potem bedzie calej rodzinie wypominac do konca dni...).

Gloryfikowanie marudztwa wyglada dla mnie tak samo dziwacznie jak gdyby w pracy nagle zaczelibysmy byc wynagradzani za porazki. Malkontenctwo jest przyznaniem sie wszem i wobec do braku praktycznych rozwiazan, krotkowzrocznosci, lenistwa i glupoty.

123

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Pesymizm często ma na celu pokazanie, że:
- jestem poważnym człowiekiem, jestem realistą, tylko ja wiem, co jest na tym świecie grane i wierzcie mi: nie ma się z czego cieszyć,
- człowiek sądzi, że ma pełną kontrolę nad otoczeniem. A przecież nie ma smile Można mieć jednak kontrolę nad swoim nastrojem.

124 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-12 15:52:21)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
operacja napisał/a:

Anhedonio, dobrze pamietasz. Tamte przezycia zrobily wiele zlego z moja psychika.
Czytalam ten watek kilka razy i naprawde  jest dla mnie bardzo istotny. Otworzyl mi oczy na wiele moich zachowan.
Bardzo prosze o kontynuacje.

Proszę wybacz, że dopiero dziś się odnoszę, lecz również mam niejakie problemy komunikacyjne oraz czasowe. Chwilowo mogę korzystać tylko w godzinach pracy biblioteki. (w weekend brak dostępu).
"W kupie siła" - stąd szczerze wierzą, w mądrość zbiorową zgromadzoną tu i ówdzie na tym niegłupim forum big_smile
Z własnych doświadczeń WOLĘ kopa w tyłek od szerzej widzącego optymisty niż labidzenie w "kółku wzajemnej adoracji skończonych pesymistów". Ale to ja. Kiedyś tu mówiono: "szczęście JEST możliwe, ale nie jest obowiązkowe". Szczęście nas samych zależy od nas - bo to my wybieramy CO nam je daje smile I to na tyle... w bardziej sprzyjających okolicznościach poczytam twoje posty, by się zorientować, ile tego zła się "nadziało" u Ciebie w minionym okresie.
Trzymaj się, pozdrawiam. Popatrz dzisiaj w spadające gwiazdy smile

"Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. "(ew. Mateusza 6:34)
Nawet chrześcijanin nie musi być wiecznie nadąsany w celu zachowania image wink to wybór poszczególnych osób - uważają, że w takich "maskach" mądrzej "wyglądają"?
W psalmach też było, że "jest czas na wszystko..." na to by się weselić TEŻ ponoć big_smile

125

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

Pesymizm często ma na celu pokazanie, że:
- jestem poważnym człowiekiem, jestem realistą, tylko ja wiem, co jest na tym świecie grane i wierzcie mi: nie ma się z czego cieszyć,
- człowiek sądzi, że ma pełną kontrolę nad otoczeniem. A przecież nie ma smile Można mieć jednak kontrolę nad swoim nastrojem.

Teraz ja dam lajka smile

126

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

http://m.youtube.com/watch?feature=youtube_gdata_player&v=YKlbJnAGOHQ&desktop_uri=%2Fwatch%3Fv%3DYKlbJnAGOHQ%26feature%3Dyoutube_gdata_player

Posty [ 66 do 127 z 127 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026