Kochani, przyznam się, że przeleciałam pobieżnie. Ale nigdy w życiu pogoda ducha nie przyniosła mi przykrych konsekwencji. Wręcz przeciwnie, we wspominanych sytuacjach totalnego zdołowania i depresji - pomaga się wygrzebać! Uśmiech się opłaca. Pozytywne podejście także. A najbardziej wiara we własne człowieczeństwo. Bo pogoda ducha i optymizm nie oznaczają, że ktokolwiek nie widzi, nie słyszy i nie czuje, a jedynie to, że wie, jak wiele zależy od niego - i to skutkiem własnej przeogromnej pracy nad sobą. Która ta daje niezmierną satysfakcję! 
Gdybym była pesymistką, to nigdy w życiu nie miała bym możliwości wejścia na forum netkobiety, dawno bym poległa. Jestem. I uważam że moje życie miało już dotąd swoje wspaniałe smaki niejednokrotnie
I każdego dnia ma
Umieć się cieszyć z rzeczy małych - to najwięcej co można
I nawet mnie cieszy że przebrnęłam dziś przez kompa córy, bo własnego nie włączyłam - a tam loguję się w wielkiej mierze automatycznie
I naprawdę nie je stem osobą, która nie potrafi zrozumieć innych, nawet tych z negatywnym podejściem. W moim przypadku - wręcz odwrotnie. Ale nie jestem też i zbawicielką świata, chyba że dla siebie samej 
Znam wiele osób, które swoim negatywnym nastawieniem same prowokują swoje życie. Znam wiele, które będą negować wszystko cokolwiek ktoś, kto zaliczył przywalenie czołem o ścianę spożytkował na swoją siłę.
Wszystko zależy od zwykłego chciejstwa. A ja już doskonale wiem, że choć potrafię wiele, nikogo nie zmuszę. I że jednocześnie czyjeś negatywne nastawienie do świata - nie jest moim problemem 
Optymista, nawet umiarkowany, wie, że warto się spocić - niejednokrotnie przez całe życie. I jemu się zawsze w jakiś sposób zachce....
Jakoś mi się chce i bardzo to w sobie lubię
Nawet jak nie mam siły chcieć.... 