netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

126 odpowiedzi11 228 wyświetleńzałożony przez adlernewman, 02.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

1 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-02 19:10:50)

Temat: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Co myslicie o takim usmiechnietym smile podejsciu do zycia, ze "jak sie chce, to mozna znalezc sposob"? Czy uwazacie to za pomocne, czy, za sztuczne i zwodliwe, rodem z Hameryki myslenie?

2

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Tak z raz na tydzień słyszę - bądź dobrej myśli, bo dobre myśli przyciągają dobre sytuacje. Tak samo jak pomoc komuś, może przynieść pomoc dla siebie.
Pozytywny stosunek do życia to także radość z małych spraw, to coś co sie naprawiło jak zamek, to drożdżówka zrobiona samemu, to miłe słowo na ulicy. Często z racji pracy jeżdżę na reklamacje do osób zdenerwowanych i złych, gdy przyjeżdżam to wnoszę uśmiech, pytam - cóż się stało, o co chodzi? Osoby tłumaczą, pokazują, ja z uśmiechem mawiam - wszystko idzie naprawić i będzie dobrze. I nigdy nie spotkałem się z niemiłym przyjęciem, czy narzekaniem na to co zrobiłem. Pozytywne nastawienie budzi pozytywne emocje smile

3

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Tez mi sie tak wydaje. Najgorsza opcja, nawet w ciezkiej sytuacji, to uzalanie sie nad soba i czarnowidzenie.

4

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Nie znam zadnego przypadku kiedy pesymizm i depresja pomogly np znalezc prace.
Ale znam przypadki kiedy usmiech i zadowolenie w tym pomogly. smile

5

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zalozylam ten watek, bo mialam dosyc marudztwa niektorych osob na forum, tej ciemnej chmury, ktora rozkladaja jak parasol nad wszystkimi w potrzebie, pod przykrywka "rozumienia" i "empatii".

Troche pozytywa Ludziska smile

6

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

a ja jestem pesymistką - już pisałam o tym na forum. skrajną i zawsze widze NAJGORSZĄ opcję z możliwych.
i pracę jakoś znalazłam.
i jakoś muszę z tym funkcjonować tongue
czasem mam dość - np jak wtedy kiedy się tu żaliłam, a czasami mi to zwisa tak jak np dziś. różni są ludzie. ja np pozytywnie chyba nie bede myslec nigdy. ja po prostu nie potrafię.
a wieczni optymiści mnie czasami wkurzają. wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazuja ze cos bedzie kompletna porazka i nie wyjdzie, a wyskakuje mi taki z haslem: MYSL POZYTYWNIE BEDZIE DOBRZE i mam ochote palnąć w łeb. tongue

7

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A nie pomyslalas, ze pozytywnosc nie polega na glupim szczerzeniu sie, ale na praktycznym radzeniu sobie z tym co zycie nam rzuca, na staraniu sie zmieniania klopotow w okazje?

8

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
anteojos napisał/a:

a ja jestem pesymistką - już pisałam o tym na forum. skrajną i zawsze widze NAJGORSZĄ opcję z możliwych.
i pracę jakoś znalazłam.
i jakoś muszę z tym funkcjonować tongue
czasem mam dość - np jak wtedy kiedy się tu żaliłam, a czasami mi to zwisa tak jak np dziś. różni są ludzie. ja np pozytywnie chyba nie bede myslec nigdy. ja po prostu nie potrafię.
a wieczni optymiści mnie czasami wkurzają. wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazuja ze cos bedzie kompletna porazka i nie wyjdzie, a wyskakuje mi taki z haslem: MYSL POZYTYWNIE BEDZIE DOBRZE i mam ochote palnąć w łeb. tongue

Jak mi pesymista wiecznie widzi klody na drodze to mam ochote sierpowym wyjechac i zapewnic takiej istocie blizsze zapoznanie z lokalnym gabinetem stomatologicznym.
No ale jakos musze z tym funkcjonowac... smile
Mysle pozytywnie big_smile

9

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Jaguar, wierz mi, mnie sie taki odruch wlancza bardzo czesto na forum, ino nie moge go fizycznie wykonac sad

10

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Sama nie wiem. Przesadny optymizm jest niepowazny, przesadny pesymizm jest zalosny.
Najlepszy jest realizm moim zdaniem.
Pesymisci czesto twierdza , ze sa realistami. To bzdura.
Takiego gadania pesymistycznego na temat swojego zycia duzo sie nasluchalam.

11

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
adlernewman napisał/a:

Jaguar, wierz mi, mnie sie taki odruch wlancza bardzo czesto na forum, ino nie moge go fizycznie wykonac sad

Mysl pozytywnie big_smile

A na serio...jak ktos jest pesymista to jest pesymista.
Kolejny przyklad...nie zauwazylam zeby wieczny pesymista mial wielu prawdziwych przyjaciol. Na co komu taki wieczny czarnowidziel? smile
Z kolei tzw dusze towarzystwa to zazwyczaj osoby usmiechniete i jakies takie sprawiajace wrazenie szczesliwych.

Wole pracowac z optymista.
Wole sie przyjaznic z optymista.

Pragnne zauwazyc...optymista, pesymista i realista to rozne znaczenia. smile

Lubie realistyczno-optymistyczne osoby.

12

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ja tez. Optymizm to przecie nie jakies klapki na oczach, ale probowanie, takie ekonomiczne, wyciagniecia jak najwiecej z zaistnialej sytuacji. No, I nie zawracanie sobie glowy tym czego nie mozemy zmienic wink

13

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
NinaLafairy napisał/a:

Sama nie wiem. Przesadny optymizm jest niepowazny, przesadny pesymizm jest zalosny.
Najlepszy jest realizm moim zdaniem.
Pesymisci czesto twierdza , ze sa realistami. To bzdura.
Takiego gadania pesymistycznego na temat swojego zycia duzo sie nasluchalam.

Masz racje.
Realizm jest istotny.
Realistycznie rzecz biorac nie wyrosna mi nigdy skrzydla.
A optymistycznie rzecz biorac nie oznacza to ze nie moge np pilotowac samolotu jesli zapragne smile
Pesymistycznie patrzac...nigdy mi sie nic nie uda.

(Wyjatki dopuszczam w obliczu wielu krachow zyciowych w bardzo krotkim czasie)
I wlasnie wtedy optymistycznie nastawieni przyjaciele potrafa bardzo podniesc na duchu.

14

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
adlernewman napisał/a:

Co myslicie o takim usmiechnietym smile podejsciu do zycia, ze "jak sie chce, to mozna znalezc sposob"? Czy uwazacie to za pomocne, czy, za sztuczne i zwodliwe, rodem z Hameryki myslenie?

W takim optymistycznym stanie się bywa. Ja wolę mniej uśmiechniętą wersję: "weź to co masz i zrób z tym to co możesz" oraz "umysł jest jak spadochron, działa najlepiej gdy jest otwarty". Ale do tego trzeba zrezygnować z tej części siebie, w której siedzą takie cechy jak pycha, duma i uprzedzenie.

15

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Uważam podobnie jak wy wszyscy pozytywny stosunek do życia przynosi dużo szczęścia a co najważniejsze po czasie przynosi plony.

16

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Najnormalniej w swiecie. No co, jak Ci auto siadzie na drodze, to przeciez nie bedziesz plakal, a zadzwonisz po serwis, moze w miedzyczasie grajac Sudoku, by sie moralnie podbudowac wink

17

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Witajcie.
Optymizmu można się nauczyć. Jak ktoś chce, to znajdzie sposób smile
Długo byłam pesymistką, sfrustrowaną, zalęknioną, smutną. Nie mówię, że teraz jest cudownie, bo dopiero uczę się pozytywnego nastawienia, ale na samo wspomnienie tego co kiedyś myślałam, co mówiłam, eeehhh...  nigdy więcej. I tak jak ktoś napisał powyżej, najpierw trzeba pozbyć się arogancji, pychy i dumy.

18

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Pięknie ten temat rozwija film 'Sekret' (na YT). Sama na sobie sprawdziłam, że negatywne myślenie wywołuje negatywne sytuacje, a pozytywne myślenie- pozytywne zdarzenia. Przykład- przez pare mies. nie mogłam znaleźć pracy, popadłam w depresję. W końcu zaczęłam mysleć pozytywnie, co mi dało również siłę do działania i nagle dostałam nie jedną, a 3 prace, i nie wiedziałam co wybrać wink

I to  prawda- lepiej przebywa się wśród osób z dużym poczuciem humoru i pozytywnym nastawieniem. Takie osoby wytwarzają mnóstwo pozytywnej energii i naprawdę nią zarażają.

Z drugiej strony uważam, że jest pewna kategoria osób, której absolutnie należy się prawo do narzekania, bo rzeczywiście los je skrzywdził i one muszą to powiedzieć światu,inaczej tlumiąc to w sobie dopuściłyby się autoagresji. I ja takie coś szanuję. Nie można popadać w skrajności, ani ciągłe narzekanie, ani wieczne chichotanie nie jest dobre (na dłuższą metę). Najlepiej znaleźć złty środek, jak we wszystkim;)

19

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
takijedenfacet820 napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Co myslicie o takim usmiechnietym smile podejsciu do zycia, ze "jak sie chce, to mozna znalezc sposob"? Czy uwazacie to za pomocne, czy, za sztuczne i zwodliwe, rodem z Hameryki myslenie?

W takim optymistycznym stanie się bywa. Ja wolę mniej uśmiechniętą wersję: "weź to co masz i zrób z tym to co możesz" oraz "umysł jest jak spadochron, działa najlepiej gdy jest otwarty". Ale do tego trzeba zrezygnować z tej części siebie, w której siedzą takie cechy jak pycha, duma i uprzedzenie.

Oczyść umysł z toksyn wink
Jak to mówią, że ze choć zdumieniem słuchamy optymistów - tych, co to wynaleźli samolot - tak z uporem maniaka wierzymy pesymistom - wynalazcom spadochronu. yikes
Nie mniej jednak ja tam wolę mierząc ku słońcu, być wśród gwiazd. Taki stan "constans" wink - wysokie loty przy otwartym spadochronie big_smile

Jaguar napisał/a:
adlernewman napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Jak mi pesymista wiecznie widzi klody na drodze to mam ochote sierpowym wyjechac i zapewnic takiej istocie blizsze zapoznanie z lokalnym gabinetem stomatologicznym.
No ale jakos musze z tym funkcjonowac... smile

Jaguar, wierz mi, mnie sie taki odruch wlancza bardzo czesto na forum, ino nie moge go fizycznie wykonac sad

Mysl pozytywnie big_smile

Adlernewman wyobraźnia jest warsztatem umysłu, nawet ta inna - wirtualna wink
Dla pozytywnie zakręconych ludzi nie ma rzeczy niemożliwych. Takie robią w 7 dni a cuda w tydzień big_smile

20

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
takijedenfacet820 napisał/a:

...
W takim optymistycznym stanie się bywa. Ja wolę mniej uśmiechniętą wersję: "weź to co masz i zrób z tym to co możesz" oraz "umysł jest jak spadochron, działa najlepiej gdy jest otwarty". Ale do tego trzeba zrezygnować z tej części siebie, w której siedzą takie cechy jak pycha, duma i uprzedzenie.

Baaaardzo mi "powyższe" odpowiada smile
Byłam pesymistką (stąd anhedonia wink ) - jestem optymistką (niektórzy, nie znając mnie twierdzą, że NIEPOPRAWNĄ tongue )
Podobnie jak Anastawia. I jak mówi Wielokropek: "Jak kto chce..." można się nauczyć wink
Z życia codziennego zauważam analogiczne mechanizmy jak opisał Remi. UŁATWIA życie.
ŁATWIEJ podjąć różne życiowe utarczki czy wyzwania z UŚMIECHEM.
Nieco zmniejsza się poziom stresu, gdy wierzysz, że możesz poprosić o wsparcie czy radę kogoś do kogo przyszedłeś załatwić trudną sprawę/egzamin/formalności - że to nie podłe "wrogi" Cię otaczają. Tak jak przy opisanych wyżej reklamacjach - sam fakt nie fajny - fajny człowiek, który się nad problemem pochyla i zrozumieniem "rozładowuje" napiętą atmosferę.
Niech mi nikt nie mówi, że w nadmiernym napięciu osiąga się lepsze rezultaty - w skupieniu TAK, w "NERWACH" - NIE.
big_smile

21

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Psychologia traktuje o procesie nazywanym samospełniające się proroctwo.
" I jak to nie być optymistą. Moi wrogowie okazali się takimi świniami, jak przewidywałem"  Stanisław Jerzy Lec
- ponieważ nie jesteśmy bierni i wykorzystujemy wciąż swoje schematy w działaniu, wpływamy na to w jakim stopniu zostają one potwierdzone bądź podważone. Badania dotyczące tego procesu, dowiodły, że ludzie  niekiedy bezwiednie zachowują się w sposób, który prowadzi do wytworzenia się informacji, potwierdzających schemat.
I tak analogicznie do pozyt. myślenia -  mój ulubiony dr psychologii na swoim fanpegu  napisał :"Są ludzie, którzy na każdym kroku szukają oszczędności. Nie tylko finansowych, ale także energetycznych. I tak sobie funkcjonują na poziomie minimalnym. Bo ciężkie czasy, bo kryzys, bo nie wiadomo ci będzie, bo może być gorzej, bo to i tamto. Ciekawe co by się stało, gdyby tyle samo, a może i więcej czasu poświęcali na poszukiwanie zysków?"

Duuużo pozytywnej energii wam przesyłam!!!

22

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Generalnie sie zgadzam z przedmowczynia. Negatywny stosunek do zycie nikomu nie pomaga, a juz najbardziej samym zainteresowanym. Na przyklad, cos mi tam w pracy nie wyszlo, szef na mnie narzekal, bylo baniowo- jezeli ja na tej podstawie stwierdze, ze jestem do bani, niedojda, nic mi sie w zyciu nigdy nie uda...to bardzo wyraznie mozna przewidziec tego konsekwencje: dojdzie do samospelniajacej sie przepowiedni z ustami jak podkowka w roli glownej. Jezeli natomiast zastanowie sie dlaczego cos mi nie wyszlo, jak mozna by to bylo polepszyc, zmienic, to pozytywny wynik jest praktycznie zapewniony. Zadowolony pracownik, zadowolony szef; praca wykonana (i piwo po pracy wink ).

23

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Nawet gdy źle się układa, gdy jest się skrzywdzonym to można obrócić takie sytuacje na swoją stronę. Zamienić ból w zwycięstwo - to po prostu poszukać tego co dobre, w nawet najgorszej sytuacji.
Jest to powiedzenie - co cie nie zabije to wzmocni. I coś w nim jest.

24

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zdecydowanie jestem optymistką. Nauczyłam się tego. W dodatku wierzę w działanie Boga w moim życiu, doświadczam go - trudno byłoby mi być pesymistką. Bo ostatecznie widzę sens, stąd rodzi się też zaufanie.

Miałam do czynienia z ludźmi umierającymi oraz tak biednymi, że szczytem marzeń była dla nich butelka wody (!) dziennie. Przy takim czymś..... problemy, które tu tak naprawdę niejednokrotnie rozdmuchujemy, są .... niczym.

Jestem również wdzięczna za to, ze jestem w miarę zdrowa, że mogę codziennie się budzić, patrzeć na to, co mnie otacza. Nie każdy tak ma.

Wolę być czasem wściekła, niż cały czas być pesymistką.

25

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Moim zdaniem, optymista to człowiek, który nie boi się życia i zmian. Poza tym ważne jest zaufanie, uczciwość, a także dystans i otwartość. A świat nie kręci się tylko wokół naszego pępka wink

26

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Mysle, ze pesymizm bierze sie, paradoksalnie, ze zbytniego skupiania sie na samemu sobie, ze slepoty na to co wkolo nas sie dzieje.

27

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
adlernewman napisał/a:

Mysle, ze pesymizm bierze sie, paradoksalnie, ze zbytniego skupiania sie na samemu sobie, ze slepoty na to co wkolo nas sie dzieje.

A żebyś wiedziała! Podobnie jak depresja; uważam, że nie należy się za bardzo skupiać na sobie, a "wyjść" poza siebie.

28

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A czy ja moge lekko skrecic?

Co myslicie o ludziach ktorzy przez 20-30lat cierpia na depresje?

Czy oni po prostu sie ta depresja lubuja czy rzeczywiscie maja regularna i potwierdzona depresje?

Depresje miec przez 20 lat to ja juz wole sobie w leb strzelic....

29 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-03 19:53:22)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Depresja to jednostka kliniczna. Mowimy o osobach, ktore nie ze wzgledu na zadne czynninki zewnetrzne, doswiadczaja doglebnego zanizenia nastroju, apatii, mysli samobojczych, a nawet urojen. Niestety, taki stan, z przerwami, moze trwac cale zycie. Dlaczego? Nikt nie wie. Jedni sadza, ze to niedostateczna serotonina, ale w sumie to tylko teza. Oczywiscie jest to choroba, ktora nalezy leczyc.

Inna inkszoscia jest tak zwana "wyuczona bezradnosc", ktora pojawia sie w przypadku ludzi, ktorym, w glebi serca, po prostu wygodniej byc takimi sierotkami Marysiami, co niczego zalatwic nie potrafia. Tak naprawde ta postawa jest bardzo agresywna (pasywno- agresywna) i nacechowana glebokim narcyzmem (takowe osoby uwazaja sie zawsze za lepsze niz leszta swiata, wyjatkowe). Niektorzy z nich moga byc zaklasyfikowani do grupy narcystycznego badz, czesciej, histrionicznego zaburzenia osobowosci.

Mysle, ze zbaczamy z toru.

30

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Jaguar napisał/a:

...
Co myslicie o ludziach ktorzy przez 20-30lat cierpia na depresje?
Czy oni po prostu sie ta depresja lubuja czy rzeczywiscie maja regularna i potwierdzona depresje?
Depresje miec przez 20 lat to ja juz wole sobie w leb strzelic....

Kolejno:
1. Myślę, że takie osoby są bardzo biedne. Niewykluczone, że nieumiejętnie leczone.
2. Choroba to choroba. Może być też "bezpiecznym (?)" SCVHRONIENIEM (ucieczką) przed podłym światem... (moje subiektywne odczucie i obserwacja).
3. A ja nie wolę tongue depresje miałam przez coś około 6 lat.
Nie wykluczam, że fakt iż mi cholernie dopiekła w życiu codziennym, był jednym z powodów, które "przekierowały" mnie w stronę optymizmu. Bo ja ZA NIC w świecie nie chcę przez to znów przechodzić. I bronię się rękoma i nogami wink

Niemniej choroba to jedno a nastawienie to drugie.
Złe, pesymistyczne nastawienie nie pomaga wyzdrowieć z żadnej choroby i TU akurat są dowody w postaci badań smile
Optymiści mają chyba bardziej "otwarty" umysł, uważniej słuchają i dopuszczają możliwość POZYTYWNYCH zmian.
Może też LEPIEJ znoszą codzienne potyczki życiowe? Wszak każde życie to pasmo wyzwań małych i dużych smile

31

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

...albo maja lepsze zdolnosci adaptacyjne. smile

32

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Pozytywny stosunek do życia na pewno nikomu nie zaszkodził. Negatywny-wręcz przeciwnie wink

33 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-08-04 20:38:31)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

"Kiedyś często narzekałam, byłam niezadowolona z tego co robię i z tego co się dzieje dookoła. Widziałam same wady. Znam wielu takich ludzi. Wy też ich znacie.
Bez przerwy rozmawiają o najgorszych stronach rzeczywistości. W poczekalni u dentysty opowiadają o najbardziej krwawych i bolesnych przypadkach rwania, zapalenia i powikłań. Podczas spotkań towarzyskich omawiają afery polityczne, oszustwa wyborcze i tragiczny los Polski i Polaków. Przypominają sobie nawzajem wszystkie przykre wydarzenia, wypadki, lęki, katastrofy, znają szczegóły morderstw, napadów, pomyłek lekarskich, śledztw i rozpraw sądowych. Chętnie dzielą się informacjami o tym, kto kłamie i co chce na tym zyskać.
Sensem istnienia takich ludzi jest kolekcjonowanie złych wiadomości i przekazywanie ich dalej. Robią tak pewnie ze strachu, bo nie są w stanie odnaleźć się we współczesnym świecie, który biegnie zbyt szybko i wydaje się nie podlegać żadnej kontroli. Niespodziewanie wybuchają wulkany, nastepują trzęsienia ziemi, zamachy terrorystyczne, powodzie i inne kataklizmy, które sprawiają, że niektórzy ludzie zaczynają czuć nieustanny lęk i zagrożenie. Nie walczą z nim, ale próbują się jakoś zabezpieczyć przed nadejściem niespodziewanych nieszczęść, więc śledzą wszystkie tragedie i bez przerwy o nich opowiadają.
Nikt im nie powiedział, że takie zachowanie wcale nie przygotowuje ich na nadejście nowej katastrofy. Będą tak samo zaskoczeni jak inni. Wiem to,bo kiedyś też taka byłam i kiedy doszło do sytuacji dramatycznej, okazało się, że jestem całkowicie bezradna.
Z mojego doświadczenia wynika, że nieustanne rozmyślanie o nieszczęściach, kataklizmach i złych, tragicznych wydarzeniach wcale nie dodaje siły do zmierzenia się z przeciwnościami losu. Wprost przeciwnie- osłabia, wysysa energię i pogłębia poczucie zagrożenia. Taki człowiek łatwiej traci cierpliwość, szybciej wpada w złość i nie panuje nad swoimi emocjami, słowami i czynami. A później najczęściej tego żałuje.
Nauczyłam się patrzeć na jasną stronę świata. Wolę żyć wśród dobrych ludzi i po słonecznej stronie rzeczywistości. Myślenie pozytywne, koncentrowanie się na dobrych rzeczach, zdarzeniach i planach daje mnóstwo siły i zdrowia. Jestem przekonana o tym, że dobro jest silniejsze od zła i zawsze je zwycięży. Poza tym duzo przyjemniej jest znajdować codziennie powód do radości niż gniewu.
Znam obie strony świata- i tę ciemną, i tę jasną, i sama zdecydowałam, w której wolę przebywać na codzień. Nie mam ochoty tracić czasu i siły na rozpamiętywanie krzywd i obmyslanie sposobów zemsty. Nie widzę sensu w opowiadaniu o tym jak było strasznie, komu i jak długo lała się krew. Wolę iść do przodu, patrzeć w przyszłość, tworzyć nowe rzeczy i być szczęśliwa.
Rozmyślanie o oszustwach, kłamstwach, złych ludziach i ich intrygach moze tylko wprawić mnie w podły nastrój i odebrać energię. Po co więc mam się nimi zajmować? Jeżeli naprawdę są źli, to sami sobie robią krzywdę, bo człowiek, który czyni zło, staje się słaby i w końcu ginie pokonany swoją własną bronią.
Nauczyłam się decydować o tym, co jest dla mnie ważne i tylko tym sprawom poświęcać mój czas i energię. Szukam w świecie dookoła dobrych ludzi i często ich spotykam. Staram się dostrzegać dobre strony każdego wydarzenia. Dzięki temu moje zycie jest lepsze, a ja czuję się szczęśliwsza. A poza tym szczęście przyciąga szczęście, więc kiedy jest dobrze, to za chwilę będzie jeszcze lepiej. Wolę się cieszyć tym co mam, niż martwić z powodu tego, czego mi brak."

"W dżungli zycia" Beata Pawlikowska

34

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

tak mi się przypomniało.. chyba pasuje do tematu :
" W pewnym amerykańskim piśmie opublikowano ogłoszenie organizacji zajmującej się ochroną przyrody, że oferuje 5 tysięcy dolarów za każdego schwytanego wilka w celu przeniesienia go do nowo powstałego rezerwatu. Dwaj bracia Sam i Jed podjęli wyzwanie, mieszkali bowiem na terenach, gdzie aż roiło się od wilczych watah. Doszli do wniosku, że jest realna szansa, żeby w krótkim czasie bardzo dobrze zarobić. Niesieni entuzjazmem i chęcią zdobycia niemałych, przecież, pieniędzy ruszyli na polowanie. Pierwsze dni zamiast wilków przyniosły im odciski na nogach i rozczarowanie. Kolejna noc przy ognisku zapowiadała się podobnie, gdyby nie dziwne hałasy wydobywające się z pobliskich krzaków. Odgłosy były na tyle głośne, że jednego z braci obudziły ze snu. To co zobaczył, przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Otóż zaledwie kilka metrów od dogasającego ogniska zobaczył setki warczących i gotowych do ataku wilków. Ich oczy płonęły złością, zęby błyszczały w świetle księżyca.
Sam szturchnął Jeda kijem i szepnął podekscytowany: "Jed, obudź się! Jesteśmy bogaci!" smile

hmm..  życie doświadczając nas czasem sprawia, że myślimy tylko negatywnie. Optymizmu jednak można się nauczyć, trzeba tylko tego chcieć.

35 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-05 06:49:50)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
alfaalfa napisał/a:

...Optymizmu jednak można się nauczyć, trzeba tylko tego chcieć.

Tylko PO CO?
Bo O CZYM wówczas (ten i ów) Polak będzie rozmawiał?
NARZEKANIE zapewnia wiele tematów  wink
I nie wymaga TRUDU zgłębiania jakichś wymagających tematów, by mieć o czym konwersować. I pozwala się dowartościować, że nie jest się jedyną "sierotą".  I WZBUDZIĆ współczucie... a tym samym zainteresowanie, jedynie w ten sposób osiągalne (dopieszcza EGO?)
NARZEKANIE to wielka rzecz smile
Musi duuuuużo DAWAĆ, skoro tyle osób się tym pasjonuje i to uprawia.

A tak dla podparcia tez o których niniejszy wątek prawi, z dzisiejszego Onetu:
"Wraz z kolegami z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill Kok zorganizowała eksperyment: 65 kobiet i mężczyzn każdego wieczoru miało notować dobre i złe uczucia oraz przeżycia mijającego dnia. Polowa ochotników ukończyła wcześniej kurs medytacji, na którym nauczyła się doświadczać takich uczuć, jak miłość, dobrostan i empatia.
Wyniki zostały obecnie zaprezentowane w fachowym piśmie "Psychological Science". Okazało się, że napięcie nerwu błędnego osób, które medytowały, znacznie wzrosło.
? Ten, kto żywi się dobrymi emocjami, wzmacnia napięcie owego nerwu ? mówi badaczka ? co z kolei sprzyja dobremu zdrowiu i może zaowocować dłuższym życiem.

To duch buduje sobie ciało ? stwierdził niegdyś Friedrich Schiller w swoim ?Wallensteinie?. Krok po kroku neurobiologia dowiaduje się, że poeta ? bądź co bądź dyplomowany lekarz ? miał absolutną rację: nasza dusza może zmienić nasze ciało "
big_smile

Oczywiście, NIC nie przekona osób, które nie uznają żadnych autorytetów wink

36

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Świetny cytat z Pawlikowskiej!

"nasza dusza może zmienić nasze ciało" - prawda przenajświętsza. Nie jest inaczej. Większość chorób bierze się z... głowy.

Gdy jest się pozytywnym, nagle zaczyna spotykać się takie osoby - można się zatem dzielić pozytywami smile

Jeśli chodzi o notorycznych narzekaczy; nie spotykam się z takimi ludźmi. Po prostu wysysają energię. Narzekacze oceniają innych, nie lubię tego.

37

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Wiecie czym się różni optymista od pesymisty?
Pesymista twierdzi, ze już gorzej być nie może....
Optymista: że owszem, może.... smile big_smile

38

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Jak sobie radzicie z pesymistami?

39

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Cat, ja w normalnym zyciu unikam pesymistow jak diabel wody swieconej. Tylko 15 minut z kims takim potrafi wywolac bol glowy, zmeczenie, irytacje i kompletne zniechecenie. Taka wersja psychicznego wampirzego ataku, ktorej glownym celem jest przeslanie "skupiaj sie na mnie! teraz! wspolczuj mi!". Nie lubie kiedy mnie ktos w taki sposob atakuje.

Jak juz musze wysiedziec obok "narzekacza" (impreza, kolacja, urodziny), to perwersynie staram sie kazda jego bolaczke odwracac ogonem, az w koncu sie wypali i znajdzie sobie inna ofiare.

40

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A ja, przyznać muszę że w swoim otoczeniu mam raczej osoby pozytywnie nastawione do życia.
Tak na pierwszy ogień to 2 znajomych mi do głowy przychodzi- narzekaczy notorycznych, ale z 1. spotykam się średnio raz na 3 lata, z 2. .... już wcale -odkąd zaczęłam właśnie kota ogonem odwracać.

To znaczy, nie chcę wyjść na ignorantkę, ja się staram zrozumieć każdego człowieka i jego problem ; sama kiedyś potrzebowałam uwagi i chciałam, by ludzie dali mi jakiś pozytywny przepis na życie. Jednak jeśli ktoś mówi o swoim problemie za każdym razem i właściwie okazuje się, że.... to nie jest jakiś realny problem, ale bardziej nieudolna chęć zmiany siebie no to.... po jakimś czasie wyłączam się.

41

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Pozytywne nastawienie do życia to najważniejsze cecha, której szukam u ludzi smile

42

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Wiesz, jedna sprawa jest pocieszenie kogos w nieciekawej sytuacji, inna zupelnie wysluchiwanie ciaglych monologow o tych samych bolaczkach, ktorych rozwiazanie lezy tylko i wylacznie w rekach zainteresowanego pesymisty. Co ja mam na to poczac, ze komus nie chce sie tylka z kanapy ruszyc i odmowic kremowki (jak chce schudnac)? Kiedy po raz kolejny dostaje "kosza" proponujac wspolny jogging, a litania uzalania sie nad zajmuje miejsce akcji, to ja sobie daje spokoj.

43 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-05 10:05:03)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ja musiałam z pewnych znajomości zrezygnować, bo wielu ludzi chce tylko przerzucić na innych swoje negatywne emocje, podzielić los, który wybrali niczym przerzucenie odpowiedzialności, na dwa.

Pozytywni ludzie - z tego co doświadczam, nie rozsiewają negatywnych emocji, patrzą naprzód, są nastawieni na przyszłość i to raczej... słoneczną.

44

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Jest taki blog na necie, ktory zajmuje sie rozwojem osobistym- Rozwojowiec. Nie o reklame tu chodzi (choc facet ma swoj wlasny program motywacyjny, ktory sprzedaje), ale, ze jego rady, ktore mozna znalezc jako prezentacje na youtubie, sa bardzo dobre. Szczegolnie te dotyczace prokastynacji i pesymistycznego pogladu na swiat. Poza tym spedza duzo ilosc czasu wynajdujac rozne badania psychologiczne i publikacje, ktore, jak sie pewnie domyslasz, potwierdzaja, ze prawie wszystko siedzi w naszych glowach. Polecam smile

45

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A co sprawia lub sprawiło, że Wasze nastawienie do życia się zmieniło na pozytywne?:) No, chyba, ze było takie od zawsze.

46

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Hmm, zawsze raczej  bylam osoba pozytywna, nawet jako dziecko, ale po ciezkich przejsciach z tata, ktory chorowal na depresje kiedy bylam nastolatka, sama sie podlamalam. Moj dom rodzinny to byl koszmar rzucania sie pomiedzy ojcem, ktory prowadzil samobojcze monologi i matka, ktorej nic nie obchodzilo. Na szczescie postanowilam znalezc psychiatre (pozdrawiam Pania Ule, tak w eter smile ), ktora pomogla mi nie tylko dobrac antydepresant, a takze dala mi namiary na swietnego psychoterapeute zajmujacego sie psychoanaliza. Krotko mowiac, po roku terapii bylam zupelnie inna osoba smile Teraz zdarzaja mi sie dolki, ale sa baaardzo rzadkie, a kiedy je mam, od razu staram sie zobaczyc je w realnym swietle, bo czesto zle samopoczucie, natretne mysli, sa wlasnie li tylko objawem nawrotu epizodu depresyjnego, a wiec po prostu wymagaja zadzwonienia do lekarza, a nie taplaniu sie w beznadzieji.

47 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-08-05 11:23:05)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Moje nastawienie było prawie zawsze negatywne. Dopiero zaczynam się "przestawiać".
Co sprawiło, że chcę zmiany? Wyczerpanie psychiczne i fizyczne negatywnymi myślami.
Poza tym, lubię być wśród ludzi uśmiechniętych, więc sama również chcę taka być.

48

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Często popadamy w depresję, w beznadzieję życia bo czujemy, ze tracimy kontrolę; nic nie dzieje się po naszej myśli. Często też czujemy się odrzuceni, nierozumiani. Inny problem to nieumiejętność wybaczania innym i sobie.
To potrafi siedzieć latami i latami skupiać uwagę na własnej krzywdzie.

49

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

A co sprawia lub sprawiło, że Wasze nastawienie do życia się zmieniło na pozytywne?:) No, chyba, ze było takie od zawsze.

NIGDY takie NIE było. Paradoksalnie - żyłam wśród narzekaczy smile
Kiedy "dochrapałam" się depresji, po długim leczeniu zdecydowała; "nigdy więcej". Doktor kazał unikać takich ludzi obniżających nastrój wink
A ludzi marudzących toleruję - taka ich uroda. Niemniej, gdy proponuję ja (i cały otaczający świat) kolejne rozwiązania a one ZAWSZE znajdą dziurę w całym, pretekst aby NIE SPRÓBOWAĆ, swoją WYJĄTKOWĄ wyjątkowość, która powoduje, że akurat ICH" takie metody czy sposoby NIE DOTYCZĄ a jednocześnie NIE robią nic by sprawę ROZWIĄZAĆ - wtedy rezygnuję. Ja nie Don Kichot wink
Niech sobie każdy się kisi w sosie własnym - zgodnie ze swoim życzeniem.

50

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

A próbujecie jakoś przekierować tych narzekaczy?

51

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

Często popadamy w depresję, w beznadzieję życia bo czujemy, ze tracimy kontrolę; nic nie dzieje się po naszej myśli. Często też czujemy się odrzuceni, nierozumiani. Inny problem to nieumiejętność wybaczania innym i sobie.
To potrafi siedzieć latami i latami skupiać uwagę na własnej krzywdzie.

Właśnie ostatnio zaczęłam rozgraniczać rzeczy na te, nad którymi mam kontrolę i takie, na które nie mam wpływu. Ubyło mi problemów i stresów. Skupiam się na tym, czym mogę pokierować i nie wszystko na raz.
Co do narzekaczy. Pochłaniają moją energię, ponieważ bywa, że się zastanawiam jak im pomóc, szukam rozwiązań. A to błąd. Taki narzekacz nie chce nic zmienić. Najlepiej słuchać, przytakiwać i żyć dalej swoim życiem.
Ale wiadomo, problemy są i czasami ktoś naprawdę potrzebuje wsparcia.

52

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Do tego już potrzebna jest mądrość. Masz rację: TYPOWY narzekacz nie chce niczego zmieniać, chce po prostu podzielić się z kimś negatywną energią. I tyle smile
Po jakimś czasie można to rozróżnić; kto ma chwilową "niedomogę" a kto gada żeby gadać.

53

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ci co najbardziej na swiat narzekaja, zwykle najmniej temu swiatu z siebie daja, jak mi zycie pokazalo sad

Przyszlosc i szczescie osobiste lezy zdecydowanie w konstruktywnym mysleniu i dzialaniu. Z usmiechem na twarzy smile

54

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

No smile

55 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-08-05 14:52:27)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Co mi wlasnie przypomina, ze mam rozdzial do napisania i jak len sie ociagam tongue

A z "przekierowywaniem" narzekaczy to ja mam duzo doswiadczenia na forum. Przyznam sie- jam polegla wobec ciaglego strumienia negatywnych mysli i agresywnej samoobrony sad Nie da sie nikomu na sile pomoc. Niestety. Jak wiele osob trafnie juz pisalo, istnieja tacy ludzie, ktorzy narzekactwem sie podbudowuja, wolac obarczac caly swiat wina za swoje niepowodzenia, a klepaniem negatywow usprawiedliwiac swoja biernosc. Takie osoby chyba najlepiej po prostu unikac.

56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-05 15:15:10)

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Zgadzam się z przedmówczyniami smile są osoby, którym można wyłącznie przyklaskiwać, inaczej staje się człek ich wrogiem: "Kto nie z nami..."

A ja mam pytanie z "drugiej strony" tytułu:
czy znacie kogoś, kto miał odwrotną sytuację, zawiódł się na pozytywnym (optymistycznym) podejściu do życia i stał się z tego powodu zgorzkniały? Nie naiwnych lekkoduchów mam na myśli a ludzi w tzw. normie. (Sama miałam ciotkę, która zmarła w wieku 78 lat wciąż jako "infantylny podlotek").

57

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Powiem prosto- nie. Nigdy w zyciu sie nie spotkalam z kims kto pozytywnie podchodzi do zycia, a sie na tym przejechal. Z bardzo prostego powodu. Nawet jezeli ma sie pecha, pozytywna osoba potrafi ogarnac rzeczywistosc, latwiej jej sie pozbierac, ma wiekszego powera- poniewaz nie traci energii na uzalanie sie nad soba.

W druga strone to niestety tak nie dziala sad Z ciekawosci weszlam dzis na watek, ktory egzystuje juz prawie od roku na forum, by sprawdzic co bylo pisane ostatniego listopada. Surprise, surprise- kobiety, ktore dzis narzekaja na swoje zycie, dokladnie, slowo w slowo tak samo narzekaly zeszlej jesieni. Tak jak sie spiewka nie zmienila, tak tez Ich zycie tkwi w marazmie. Niech to bedzie najlepszym ostrzezeniem przed pesymizmem.

58

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

Jak sobie radzicie z pesymistami?

Ano radzę sobie "jakoś" ze sobą smile Człowiek człowiekowi nie jest jednak równy..
Wiem że jestem pesymistką bo od zawsze wyraźniej widzę wady niż zalety - ma to jednak swoje dobre strony: uprzedzam fakty, szybciej wyszukuję rozwiązania..  nie znoszę jednak plotek i narzekactwa - nie mam na to czasu.
Dochodzę ostatnio do wniosku że narzekacze to ludzie którzy cierpią na zbyt dużą ilość wolnego czasu- i są wśród nich zarówno osoby które uważają się za optymistów, realistów czy pesymistów. W tym wątku np. narzeka się na pesymistów.. wink
Nie znam też osób które chodzą z bananem na ustach niezależnie od sytuacji i chyba nie chciałabym znać. To zbyt sztuczne jak dla mnie.

adler - może to wynika z faktu że gdy nas coś boli wyrzucamy to na forum, gdy jest dobrze - nikt tu nawet nie zagląda.. bo po co..

59

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ja myślę, że to "zawiedzenie się" to nie tyle skutkuje przejściem z  optymizmu na pesymizm, co może poczuciem jakiegoś żalu do określonej osoby, utratą zaufania do OKREŚLONEJ osoby czy instytucji (np.rządu).

60

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
alfalfa napisał/a:

Dochodzę ostatnio do wniosku że narzekacze to ludzie którzy cierpią na zbyt dużą ilość wolnego czasu- i są wśród nich zarówno osoby które uważają się za optymistów, realistów czy pesymistów. W tym wątku np. narzeka się na pesymistów.. wink
Nie znam też osób które chodzą z bananem na ustach niezależnie od sytuacji i chyba nie chciałabym znać. To zbyt sztuczne jak dla mnie.

adler - może to wynika z faktu że gdy nas coś boli wyrzucamy to na forum, gdy jest dobrze - nikt tu nawet nie zagląda.. bo po co..

To prawda wink Jednak ja wole tylko sie na pesymow nerwowac niz wpedzac siebie w dola.

A wyrzucanie na forum wyrzucaniem, ale 9 miesiecy takich samych bolaczek (bez zmian), to chyba przesada. To raczej swiadczy o nieumiejetnosci rozwiazywania wlasnych problemow, nie o przydatnosci netu.

61

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Sądzę, że różni ludzie różnie sobie "radzą " z problemami. Napisałam w " ", bo to tak naprawdę dobijanie się a nie radzenie = pójście do przodu. Niektórzy potrzebują swój problem obgadać i robią to... za długo niż potrzeba smile

62

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Jak im z tym dobrze, to ja sie nie bede wtracac wink

63

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?
Catwoman napisał/a:

Sądzę, że różni ludzie różnie sobie "radzą " z problemami. Napisałam w " ", bo to tak naprawdę dobijanie się a nie radzenie = pójście do przodu. Niektórzy potrzebują swój problem obgadać i robią to... za długo niż potrzeba smile

Tak to już jest, że jedni potrzebują powiewu świeżości w dręczącym Ich temacie i spojrzenia na to z innej perspektywy, a drudzy dążą do "zmęczenia materiału" wink

64

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Nie powiem, temat jest naprawdę miłym zaskoczeniem na tym forum. Większość postow należy właśnie do grona tych " Jest mi źle, jestem nikim, weźcie mnie przytulcie i powiedzcie, ze tak jest naprawdę. Będę mogla sie dalej użalać i nie będę musiała nic zmieniać."

Catwoman napisał/a:

A co sprawia lub sprawiło, że Wasze nastawienie do życia się zmieniło na pozytywne?:) No, chyba, ze było takie od zawsze.

Moje życie było masakra z pila mechaniczna w tle smile. W takich warunkach ciężko było wyrosnąć na optymistę smile. Od dziecka czytałam mnóstwo książek. Również tych z zakresu pracy z podświadomością. Pewnego dnia, gdy odrobinę wyzwoliłam sie z okowów życia, i mogłam w pełni o nim decydować, postanowiłam, ze spróbuje.

Bylo ciężko zmienić swój tok myślenia (cały czas z nim często walczę). Ale wiem, ze wiara we własne siły, możliwości, w to ze nasz los leży w naszych rekach, a z każdej sytuacji życiowej można wyciągnąć niebywale pozytywne lekcje i doświadczenie, potrafią czynić cuda.

Doszło do tego, ze głupio mi nawet samej sobie sie użalać, bo wiem że jeśli coś jest nie tak, to nie dlatego, ze wszystko i wszyscy się na mnie uwzięli włącznie z moim DNA. Ale że to moja wina bo mi sie tyłka nie chce ruszyć smile. Albo po prostu boje sie zmiany. Staram sie wtedy jak najszybciej ogarnąć.

Wiem (to nie jest kwestia wiary, jak nie którzy mówią) JA WIEM, ZE Z KAŻDEJ OPRESJI JEST WYJŚCIE. Trzeba tylko, jak tu ktoś pisał, mieć otwarty umysł i wychodzić poza schemat. A bycie pesymista w ogóle takiego zachowania nie wspiera.


Jak sobie z wiecznymi narzekaczami radzę? Staram sie ich unikać. Staram sie otaczać ludźmi, którzy ciągną mnie w górę a nie w dół.

65

Odp: Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Ja tam zawsze się nastawiam na najgorsze. Ostatecznie wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować. Nie wiem, czy to pesymizm. Biorę wszystkie zagrożenia pod uwagę i próbuję ich nie spotkać. I tak, dobijają mnie osoby 'słoneczka', kiedy np. takie 'słoneczko' było odpowiedzialne za sprawdzenie, o której mamy powrotny pks, ale się pomyliło, bo w nd nie kursuje i wszyscy są wkurzeni, bo jest druga w nocy, a 'słoneczko' wyjeżdża z tekstem: myślcie pozytywnie, zobaczcie jakie piękne niebo mamy tej nocy.. bla bla bla. wolałabym podziwiać gwiazdy przez okno w autokarze..

Posty [ 1 do 65 z 127 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pozytywny stosunek do zycia- pomoc czy mamienie sie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026