Ja w szkole rodzenia dostałam mnóstwo reklamówek, butelkę nawet z Aventu, smoczki, pieluchy, kosmetyki itp... Ale położna miała zdrowe podejście do sprawy i nie namawiała nas na zakup takich rzeczy jak laktator czy monitory oddechu...
O wcześniakach i bezdechu czytałam w poradniku i pamiętam, a o palących mamach i bezdechu to mówiła Kaśka Bosacka w programie O matko czy jakoś tak...
A ja o baloniku kompletnie nic nie słyszałam...
A z bajerów kupiłam sobie elektroniczną nianie, taką najprostszą, z tańszych spełniającą tylko tą jedną funkcje, bez latarek, melodii i innych "udogodnień". Bo uznałam że chce aby mały spał w łóżeczku które jest na piętrze, a ja jak będę np w kuchni na dole to abym wiedziała kiedy się obudzi... Bo obiad czy pranie czy coś innego trzeba robić....