netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

135 odpowiedzi20 323 wyświetleniazałożony przez harmagedon, 20.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

66 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 09:07:33)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Droga do ateizmu jest prosta - edukacja i obserwacja swiata, dlatego tam gdzie tego malo religie zbieraja duze zniwo. Widzac co dzien jak dobre wysilki nie daja oczekiwanego rezultatu, szlachetnosc jest ignorowana i wysmiewana a cudow nie po co zajmowac sie czyms obroslym w mity i podejrzane niejasnosci?
Realne zycie w tej chwili jest najwazniejsze a to jak je wykorzystamy zalezy od mozliwosci i naszego gustu.
Mysle ze skupiajac na prawdziwym zyciu - odpowiedzialnie bo bez liczenia na boskie interwencje lub "emeryturke w niebie" mielibysmy swiat o jakim marzymy - ten obciazony religiami Nigdy nie zblizy sie do idealu.

67 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 09:46:36)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Droga do ateizmu jest prosta - edukacja i obserwacja swiata, dlatego tam gdzie tego malo religie zbieraja duze zniwo..

Istotne wyznanie wiary. Lubię ludziom zaślepionym wiarą zadawać pytania, więc pozwól peeter, że zapytam:

- Widziałaś kiedyś elektron? Wiesz o jego istnieniu, czy wierzysz w jego istnienie? Jeśli elektron jest efektem edukacji, to zapewne wiesz, co to są modele fizyczne i konstrukty teoretyczne (teorematy). Na jakiej podstawie określasz kierunek przepływu elektronów w Twoim komputerze? One tam naprawdę płyną, czy to jest tylko płynność edukacyjnych uproszczeń?

- Czy nie edukacja jest właśnie tym, co zaciemnia zdolność widzenia, gdy narzuca sposób widzenia zjawisk? Czy religia nie jest wynikiem edukacji? Czy zadaniem edukacji nie jest nauczenie ludzi patrzenia w jakiś jeden wybrany sposób widzenia zjawisk, na podstawie pewnego niedefiniowanego założenia. Czy edukacja jest aby na pewno tym samym, co nauka? Czy nie jest procesem oduczania zadawania pytań?

- Czy aby prosta droga nie jest tą, po której z umiłowaniem i niekwestionowanym przekonaniem kroczą ignoranci?

68

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Religia jest raczej wynikiem indoktrynacji a nie edukacji. Badania demograficzne dowodzą, że edukacja nie sprzyja religijności.
Skoro istnieje niewidzialny prąd to istnieje niewidzialny Bóg. Ciekawe założenie.

69 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 10:20:52)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Ojciecpiotr napisał/a:

Religia jest raczej wynikiem indoktrynacji a nie edukacji. Badania demograficzne dowodzą, że edukacja nie sprzyja religijności.
Skoro istnieje niewidzialny prąd to istnieje niewidzialny Bóg. Ciekawe założenie.

Od jakiego momentu w historii edukacji szkoły są neutralne wyznaniowo?

Nie twierdziłem nic o istnieniu Boga. To jest właśnie przykład za daleko idących wniosków, które zdradzają zdolność widzenia tego, czego nie było.

Dziękuję Padre, właśnie coś udowodniłeś. Według mnie jest to świadectwo irracjonalności, którego nie da się ograniczyć do umysłu ludzi wierzących i kiepsko wyedukowanych.

A przecież wyraźnie zastrzegłem, że rozróżniam edukację (podporządkowaną pewnym programom edukacyjnym, modom, tendencjom) od nauki, której rozwój tak adekwatnie (moim zdaniem) opisują tacy filozofowie nauki jak Karl Popper, czy Thomas Kuhn. Są także bardzo krytyczne opinie na temat edukacji, choćby Ivana Illicha ("Społeczeństwo bez szkoły' - tezą książki jest zwrócenie uwagi na graniczenia klasowo - lekcyjnego systemu edukacji).

70

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nie do mnie, ale odpowiem.
"Widziałaś kiedyś elektron? Wiesz o jego istnieniu, czy wierzysz w jego istnienie"
Nie widziałam też tlenu, fal radiowych, ani Afryki.
W świecie, w którym istnieje taki ogrom danych, nie masz fizycznej możliwości zweryfikować wszystkiego osobiście.
Polegasz na doniesieniach innych, weryfikowanych przez jeszcze innych.
Jednym z najważniejszych kryteriów rzetelności eksperymentu naukowego jest, czy dysponując podobną aparaturą można go odtworzyć gdzie indziej.

71

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

Droga do ateizmu jest prosta - edukacja i obserwacja swiata, dlatego tam gdzie tego malo religie zbieraja duze zniwo..

Istotne wyznanie wiary. Lubię ludziom zaślepionym wiarą zadawać pytania, więc pozwól peeter, że zapytam:

- Widziałaś kiedyś elektron? Wiesz o jego istnieniu, czy wierzysz w jego istnienie? Jeśli elektron jest efektem edukacji, to zapewne wiesz, co to są modele fizyczne i konstrukty teoretyczne (teorematy). Na jakiej podstawie określasz kierunek przepływu elektronów w Twoim komputerze? One tam naprawdę płyną, czy to jest tylko płynność edukacyjnych uproszczeń?

- Czy nie edukacja jest właśnie tym, co zaciemnia zdolność widzenia, gdy narzuca sposób widzenia zjawisk? Czy religia nie jest wynikiem edukacji? Czy zadaniem edukacji nie jest nauczenie ludzi patrzenia w jakiś jeden wybrany sposób widzenia zjawisk, na podstawie pewnego niedefiniowanego założenia. Czy edukacja jest aby na pewno tym samym, co nauka? Czy nie jest procesem oduczania zadawania pytań?

- Czy aby prosta droga nie jest tą, po której z umiłowaniem i niekwestionowanym przekonaniem kroczą ignoranci?

W elektron nie trzeba wierzyc bo to fakt potwierdzony dzis nawet ostatnio wnetrze atomu fotografuja, co prawda nie tak jak czlowiek widzi ale wyglada tak jak dawniej tylko przewidywaly teorie. Prad tez jest a jak nie wierzysz w to daj sie mu porazic, jednego ignoranta bedzie mniej;)
Nauka nie mowi i mysle nie powie nigdy ostatniego slowa (w odroznieniu od wszechwiedzacych religii) zas twarde twierdzenia by nie rzec - dogmaty naukowe - tylko jakis czas opieraja sie nowym teoriom i danym zwlaszcza gdy opisywaly zjawisko w specyficznych warunkach a nie poznalismy jego calego spektrum. To jest jej ogromna wartosc i piekno! Nauka to prawda bo kazdy moze sprawdzic ja lub rozszerzyc jej odkrycia, nawet jak ktos nazwie to wiara to jest 100x bardziej uczciwa niz apele o slepe sluchanie autorytetow i ich opowiesci bo marzy sie im wladza nad ludzmi oraz profity - dla porzadnego czlowieka to niemoralne a dawac sie mamic to zwykle frajerstwo:/

72 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 11:14:55)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Czarna Kotka napisał/a:

Nie do mnie, ale odpowiem.
"Widziałaś kiedyś elektron? Wiesz o jego istnieniu, czy wierzysz w jego istnienie"
Nie widziałam też tlenu, fal radiowych, ani Afryki.
W świecie, w którym istnieje taki ogrom danych, nie masz fizycznej możliwości zweryfikować wszystkiego osobiście.
Polegasz na doniesieniach innych, weryfikowanych przez jeszcze innych.
Jednym z najważniejszych kryteriów rzetelności eksperymentu naukowego jest, czy dysponując podobną aparaturą można go odtworzyć gdzie indziej.

Słusznie. Właśnie tak. Opieramy się albo na wierze, albo na zaufaniu. Właśnie mi o to chodziło. A pojęcia abstrakcyjne są po to, żeby rozumieć mechanizm, a nie po to, aby się spierać o istnienie.

I takim właśnie pojęciem jest Bóg.

peeter napisał/a:

W elektron nie trzeba wierzyc bo to fakt potwierdzony dzis nawet ostatnio wnetrze atomu fotografuja, co prawda nie tak jak czlowiek widzi ale wyglada tak jak dawniej tylko przewidywaly teorie. Prad tez jest a jak nie wierzysz w to daj sie mu porazic, jednego ignoranta bedzie mniej;)

Nauka nie mowi i mysle nie powie nigdy ostatniego slowa (w odroznieniu od wszechwiedzacych religii) zas twarde twierdzenia by nie rzec - dogmaty naukowe - tylko jakis czas opieraja sie nowym teoriom i danym zwlaszcza gdy opisywaly zjawisko w specyficznych warunkach a nie poznalismy jego calego spektrum. To jest jej ogromna wartosc i piekno! Nauka to prawda bo kazdy moze sprawdzic ja lub rozszerzyc jej odkrycia, nawet jak ktos nazwie to wiara to jest 100x bardziej uczciwa niz apele o slepe sluchanie autorytetow i ich opowiesci bo marzy sie im wladza nad ludzmi oraz profity - dla porzadnego czlowieka to niemoralne a dawac sie mamic to zwykle frajerstwo:/

Muszę Cię zmartwić: właśnie w nauce obowiązuje sceptycyzm co do tego, czym jest fakt i czy można go oddzielić od interpretacji. Twierdzenie o faktach potwierdza ignorancję bez potrzeby porażenia prądem.

Dogmaty się w nauce nie sprawdzają. Nie ma czegoś takiego jak nowe teorie. Są tylko teorie nadal aktualne lub ograniczone do określonych warunków (tak jak teorii Newtona nie obaliła teoria Einsteina).

Równanie nauki i prawdy to szczególny przykład frajerstwa - zgodnie z Twoimi słowami ! Bo tylko omamiony jakąś ideologią człowiek może tak mieszać naukę z etyką i niezdefiniowanym pojęciem prawdy, wartości i piękna.

Lubisz kogel-mogel pojęciowy, ale w tym przypadku świadczy on tylko o pomieszaniu pojęć, co dość wyraziście definiuje Twój poziom racjonalności.

Jest to tylko ogromna nieścisłość i brak precyzji, która z racjonalnością nie ma nic wspólnego. Rada by pójść duszyczka do raju... ale różki utrudniają.

73 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 12:25:03)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Model zjawiska liczy sie i jak odpowiada wynikom eksperymentow przyjmuje sie za trafny. Co do natury rzeczywistosci i jak bardzo jest realne jest mniej pewnosci, w to zaglebiaja sie emerytowani fizycy i filozofowie ktorym wybacza sie zbytnie fantazjowanie:/
Sa nowe teorie ale co bede wnikal a dokonania wymienionych wielkich naukowcow sa mi swietnie znane.. Podstaw nauki nie zanegowano ale sa alternatywne wyjasnienia jak teoria strun, inne spojrzenie na to samo. Tego podejscia jednak kompletnie brak naiwnym wierzeniom wiec nie rozumiem co sie tak byle fanatyk rzuca i dogaduje??
Prawda matematyczna jak nic nie mowi to szkoda kogos uczyc a w szkolce niedzielnej tego sie na bank nie dowie. Etyka z laboratorium nie pochodzi ale uzywajac logiki i rozsadku mozna dojsc do tego co rzekomo religie nam objawiaja.
Dopisek ujawnia zdenerwowanie dotknieciem sedna wierzen ale to typowe dla owieczek uwielbiajacych byc strzyzone przez swych guru=)

74

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Peeter skąd w Tobie tyle złości? Kto Cię tak skrzywdził?
Gdzie u licha dotykasz sedna wierzeń? Skoro jak wynika z Twoich twierdzeń, nie masz o tym sednie bladego pojęcia? I to myślenie stereotypowe połączone z pogardą dla "fanatyka" nie przystoi wielkiemu naukowcowi. smile

75 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 13:27:01)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
adamajkis napisał/a:

Peeter skąd w Tobie tyle złości? Kto Cię tak skrzywdził?
Gdzie u licha dotykasz sedna wierzeń? Skoro jak wynika z Twoich twierdzeń, nie masz o tym sednie bladego pojęcia? I to myślenie stereotypowe połączone z pogardą dla "fanatyka" nie przystoi wielkiemu naukowcowi. :)

Krzywdzi zawsze kultura oparta na religii u nas na szczescie nie mamy przymusu obcinac glow przypadkowym innowiercom ale historia roznie mogla sie potoczyc.
Tekst o rozkach to wystarczajacy powod by dostrzec fanatyzm bo tylko dla wierzacego ten wydumany symbol zla budzi wielkie emocje.
Nie mam pojecia a co mam okraszac wszystko soczystymi cytatami z Biblli czy innych pism?
Tak jak wiekszosc tu zostalem nieswiadomie ochrzczony i wcielony do kk czego nie dostrzegaja wierzacy jako wielkie naduzycie ktore chroni jedynie interesy tej organizacji oraz ratuje statystyki stawiajac nasz kraj jako wyjatkowo religijny. Panstwo w ktorym prawo jest czesto pod dyktando kosciola, paragraf chroni rzekomych 'uczuc' a za jakis czas pojawi obowiazkowy podatek bo wierni uciekaja masowo zdegustowani postepowaniem kleru.
W tej otoczce dziwie sie pytaniom tego rodzaju co tu jak i obronie z gory przegranej ideologii..

76 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 13:51:55)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Model zjawiska liczy sie i jak odpowiada wynikom eksperymentow przyjmuje sie za trafny. Co do natury rzeczywistosci i jak bardzo jest realne jest mniej pewnosci, w to zaglebiaja sie emerytowani fizycy i filozofowie ktorym wybacza sie zbytnie fantazjowanie:/
Sa nowe teorie ale co bede wnikal a dokonania wymienionych wielkich naukowcow sa mi swietnie znane.. Podstaw nauki nie zanegowano ale sa alternatywne wyjasnienia jak teoria strun, inne spojrzenie na to samo. Tego podejscia jednak kompletnie brak naiwnym wierzeniom wiec nie rozumiem co sie tak byle fanatyk rzuca i dogaduje??
Prawda matematyczna jak nic nie mowi to szkoda kogos uczyc a w szkolce niedzielnej tego sie na bank nie dowie. Etyka z laboratorium nie pochodzi ale uzywajac logiki i rozsadku mozna dojsc do tego co rzekomo religie nam objawiaja.
Dopisek ujawnia zdenerwowanie dotknieciem sedna wierzen ale to typowe dla owieczek uwielbiajacych byc strzyzone przez swych guru=)

A pewnie, że się przyjmuje. Właśnie o tym pisałem. Ale to nie model się sprawdza, ale wyliczenia, bo model jest tylko wyobrażeniem.

"Co do natury rzeczywistości" to się nigdzie nie wypowiadałem i pewnie dlatego pojawił się jakiś fanatyk, na wzór tego, z którym walczył Don Kichot z Lamanczy. Walka z wiatrakami i wyimaginowanymi przeciwnikami zawsze jest lepsza dla kogoś, kto zamiast argumentów stosuje epitety (jak choćby ten fragment o strzyżonych owieczkach).

Reguły matematyczne niewiele mówią, bez teorii. O nowych teoriach pisałem w tym znaczeniu, że nie istnieją, że przeważnie są rozwinięciem pewnych starych wizji, które kiedyś były uznane za przesądy (jak teoria choasu). Teorie naukowe też są niekiedy tylko naukowymi przesądami, jak choćby teoria flogistonu czy teoria eteru, zyskują najpierw miano teorii, a kończy się na braku potwierdzenia i oznaczeniu błędności. Teoria strun, superstrun na razie nie posiadają wystarczającego uzasadnienia matematycznego. Pojawia się nadzieja teorii wszystkiego, ale to jest na razie migotanie znaczeń i syreni śpiew. 

A oto cytat o niegdysiejszych naukowcach i niegdysiejszych przesądach (fragment książki Kurta Baschwitza "Czarownice. Dzieje procesów o czary", który najlepiej świadczy o tym, że bycie zakonnikiem nie przeszkadza zdobywaniu wiedzy i nie przeczy osiągnięciu ważnej pozycji w dziejach nauki, bo ciężko sobie wyobrazić współczesną genetykę bez Georga Mendla, kosmologię bez Georgesa-Henri Lameitre. Arianizm nie przeszkadzał Leibnitzowi  w zdobyciu wszechstronnego wykształcenia i opracowaniu rachunku różniczkowego, podobnie Pascalowi przynależność do wspólnoty z Port-Royal nie przeszkodziła w pracach na rachunkiem prawdopodobieństwa, Kopernikowi tytuł kanonika nie przeszkadzał w pracach nad teorią heliocentryczną, a Newtonowi pobożność w zainteresowaniach fizyką.

"W średniowieczu wokół ludzi, którzy wyróżniali się niepospolicie bogatą wiedza, tworzyła się często legenda, że swoich zdumiewających wiadomości nie mogli oni posiąść drogą naturalną. Tak więc na przyzkład papieża Sylwestra II (zm. 1003 r.), który studiował na uniwersytetach arabskich i był mężem ogromnej wiedzy, nazywano wręcz papieżem-magiem. Podobne legendy otaczały również innych papieży,.

Mnich franciszkański Roger Bacon, który jako badacz i myśliciel wolny od przesądów i zabobonów wyprzedził swoją epokę o całe stulecia, zyskał sobie u współczesnych i potomnych sławę potężnego czarownika (zm. w Oksfordzie w 1294 r.). Jeszcze bujniej rozkwitły róznego rodzaju legendy wokól dominikanina Alberta Wielkiego. Niezwykła na owe czasy wiedza przyrodnicza tego wybitnego uczonego zyskała mu sławę nieprześcignionego maga (zm. w Kolonii w 1280 r.)." s. 20

Wiara nie przeczy racjonalizmowi i widzeniu rzeczywistości, ale błędna rozumienie racjonalizmu może bardzo zakłócać wyniki badań empirycznych, gdy pewne rozwiązania traktuje się zbyt wcześnie jako wykluczone (ma to nawet w logice pewną nazwę).

peeter napisał/a:

Tak jak wiekszosc tu zostalem nieswiadomie ochrzczony i wcielony do kk [...]

W tej otoczce dziwie sie pytaniom tego rodzaju co tu jak i obronie z gory przegranej ideologii..

Ot, jaki wyraźny przejaw "aprioryzmu racjonalnego". Cała prawda o poziomie racjonalności.

Co za paradoks, widzieć nieświadomy chrzest, a nie cenić możliwości wolnej decyzji o wystąpieniu.

Czyżby znamię niewolnictwa dawało o sobie znać?

Przynajmniej rozumiem motyw: nie warto stać po stronie przegranych, trzeba się co prędzej przenieść do grupy zwycięzców.

Od kiedy to racjonalizm jest tchórzostwem?

Dla jasności dodam, że jestem zwolennikiem chrztu dorosłych i przeciwnikiem lekcji religii w szkołach.

77 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 13:36:56)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

...

78 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 13:52:38)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Jest troche przykladow stosowania nauki w kosciele od dawna i to nie robi wrazenia a do tego to byly wyjatki, poza tym co tylko wydawalo podejrzane czy godzilo w jego poglady - jak nieprawdziwa teoria geocentryczna - stawalo w czasie inkwizycja krotka droga na stos gdy ktos nie odwolal tego co odkryl. Ogolny trend jest taki jednak ze to hamulec postepu i wolnego myslenia a niewolnicza wizje "wolnosci" glosi do dzis:/
Nie wiem czy religia oraz kosciol przegra a "moda na ateizm" to w polowie legenda a w polowie jedynie masowe ujawnianie pogladow gdy nastala epoka wyzwalania sie z kolejnych rezimow.
Racjonalizm to wlasnie odwaga, zarowno by uswiadomic sobie ze tylko zycie daje nam szanse realizacji marzen a to co dostrzega ludzie nas nobilituje i jedynie oni nas nagrodza albo za cos ukarza.
Procedura apostazji nie jest prosta ani latwa dlatego tego nie zrobilem, jesli zjawisko przybierze na sile moze zdecyduje sie, przekazy jak sie odbywa, z jakim wrogim nastawieniem to dobitny przyklad tego ze wiara nie jest dobrowolna u nas.
Przykladow mozna mnozyc w tysiace tylko po co, wyrazilem swoj poglad i tyle. Sa wazniejsze sprawy w zyciu niz przepychanki ze zwolennikami gloszenia pewnych przekonan z ktorymi sie nie zgadzam.

79 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 14:52:17)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Jest troche przykladow stosowania nauki w kosciele od dawna i to nie robi wrazenia a do tego to byly wyjatki , poza tym co tylko wydawalo podejrzane czy godzilo w jego poglady - jak nieprawdziwa teoria geocentryczna - stawalo w czasie inkwizycja krotka droga na stos gdy ktos nie odwolal tego co odkryl. Ogolny trend jest taki jednak ze to hamulec postepu i wolnego myslenia a niewolnicza wizje "wolnosci" glosi do dzis:/
Nie wiem czy religia oraz kosciol przegra a "moda na ateizm" to w polowie legenda a w polowie jedynie masowe ujawnianie pogladow gdy nastala epoka wyzwalania sie z kolejnych rezimow.
Racjonalizm to wlasnie odwaga, zarowno by uswiadomic sobie ze tylko zycie daje nam szanse realizacji marzen a to co dostrzega ludzie nas nobilituje i jedynie oni nas nagrodza albo za cos ukarza.
Procedura apostazji nie jest prosta ani latwa dlatego tego nie zrobilem, jesli zjawisko przybierze na sile moze zdecyduje sie, przekazy jak sie odbywa, z jakim wrogim nastawieniem to dobitny przyklad tego ze wiara nie jest dobrowolna u nas.
Przykladow mozna mnozyc w tysiace tylko po co, wyrazilem swoj poglad i tyle. Sa wazniejsze sprawy w zyciu niz przepychanki ze zwolennikami gloszenia pewnych przekonan z ktorymi sie nie zgadzam.

Dziękuję za potwierdzenie tchórzostwa i niewolnictwa. Niewolnik ma prawo narzekać na obrożę, zwłaszcza gdy to jego imaginacja.

Od kiedy to historia Kościoła zaczęła się w IV w. p. n. e.? System geocentryczny został opracowany matematycznie przez Eudoksosa z Knidu (IV w. p . n. e.), wcześniej (bez matematycznych opracowań) podobne poglądy były głoszone przez Talesa z Miletu (VII i VI w. p. n. e). Pitagorejczycy głosili kulistość Ziemi. Ptolemeusz (II w. n.e) w dziele Mathematike Syntaxis dokonał syntezy wiedzy astronomicznej i podał instrumenty astronomiczne do obserwacji położenia planet i dlatego teoria geocentryczna nosi miano Ptolemeuszowej, bo dopiero to pozwoliło na weryfikację wcześniejszych obliczeń. (vide. Eugeniusz Rybka, Astronomia ogólna. PWN 1983, s. 538 - 540).

Przykładów nie można mnożyć nigdy ponad to, co się wie, zwłaszcza jak się nie wie, że to nie są żadne wyjątki. Kościół tak samo bronił się irracjonalnie przed teoriami burzącymi błędne wyobrażenia, jak obecnie tak zwani ateiści bronią się przed uznaniem braku racjonalnych teorii , które by adekwatnie tłumaczyły pewne zjawiska. Uprzedzenia są zawsze wrogiem prawdy, a tchórzostwo nakazuje deklarować się po stronie z góry wygranej.

Dlatego odkrycia Kopernikańskie peeterowi nie grożą, ale może zrobi karierę jako inkwizytor z tym swoim pseudoracjonalizmem. Jak poczyta "Księgę inkwizycji. Podręcznik napisany przez Bernardo Gui" to znajdzie tak wiele idei sobie bliskich.

Spróbuję z dwoma cytatami:

peeter napisał/a:

Tekst o rozkach to wystarczajacy powod by dostrzec fanatyzm bo tylko dla wierzacego ten wydumany symbol zla budzi wielkie emocje...

Bernardo Gui by to ujął tak: "Kiedy ich zaś wezwano, by tego zaniechali, okazali się krnąbrni i butni" (Kraków 2002, s. 120)

peeter napisał/a:

Nie mam pojecia a co mam okraszac wszystko soczystymi cytatami z Biblli czy innych pism?..

A w podręczniku Bernardo Gui: "Nadto czytają oni z Ewangelii i z Listów w języku ludowym [...]Kazał sobie przełożyć na francuski język ludowy Ewangelie i kilka innych ksiag Biblii, a takoż niektóre teksty świętych Augustyna, Hieronima, Ambrożego i Grzegorza, które ułożył wedle materii w nich zawartej i które on sam i jego stronnicy zwali sentencjami". (tamże. s. 116 i 117)

Jakież pokrewieństwo poglądów i racjonalnych argumentów.

80 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 14:57:27)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

Jest troche przykladow stosowania nauki w kosciele od dawna i to nie robi wrazenia a do tego to byly wyjatki , poza tym co tylko wydawalo podejrzane czy godzilo w jego poglady - jak nieprawdziwa teoria geocentryczna - stawalo w czasie inkwizycja krotka droga na stos gdy ktos nie odwolal tego co odkryl. Ogolny trend jest taki jednak ze to hamulec postepu i wolnego myslenia a niewolnicza wizje "wolnosci" glosi do dzis:/
Nie wiem czy religia oraz kosciol przegra a "moda na ateizm" to w polowie legenda a w polowie jedynie masowe ujawnianie pogladow gdy nastala epoka wyzwalania sie z kolejnych rezimow.
Racjonalizm to wlasnie odwaga, zarowno by uswiadomic sobie ze tylko zycie daje nam szanse realizacji marzen a to co dostrzega ludzie nas nobilituje i jedynie oni nas nagrodza albo za cos ukarza.
Procedura apostazji nie jest prosta ani latwa dlatego tego nie zrobilem, jesli zjawisko przybierze na sile moze zdecyduje sie, przekazy jak sie odbywa, z jakim wrogim nastawieniem to dobitny przyklad tego ze wiara nie jest dobrowolna u nas.
Przykladow mozna mnozyc w tysiace tylko po co, wyrazilem swoj poglad i tyle. Sa wazniejsze sprawy w zyciu niz przepychanki ze zwolennikami gloszenia pewnych przekonan z ktorymi sie nie zgadzam.

Dziękuję za potwierdzenie tchórzostwa i niewolnictwa. Niewolnik ma prawo narzekać na obrożę, zwłaszcza gdy to jego imaginacja.

Od kiedy to historia Kościoła zaczęła się w IV w. p. n. e.? System geocentryczny został opracowany matematycznie przez Eudoksosa z Knidu (IV w. p . n. e.), wcześniej (bez matematycznych opracowań) podobne poglądy były głoszone przez Talesa z Miletu (VII i VI w. p. n. e). Pitagorejczycy głosili kulistość Ziemi. Ptolemeusz (II w. n.e) w dziele Mathematike Syntaxis dokonał syntezy wiedzy astronomicznej i podał instrumenty astronomiczne do obserwacji położenia planet i dlatego teoria geocentryczna nosi miano Ptolemeuszowej, bo dopiero to pozwoliło na weryfikację wcześniejszych obliczeń. (vide. Eugeniusz Rybka, Astronomia ogólna. PWN 1983, s. 538 - 540).

Przykładów nie można mnożyć nigdy ponad to, co się wie, zwłaszcza jak się nie wie, że to nie są żadne wyjątki. Kościół tak samo bronił się irracjonalnie przed teoriami burzącymi błędne wyobrażenia, jak obecnie tak zwani ateiści bronią się przed uznaniem braku racjonalnych teorii , które by adekwatnie tłumaczyły pewne zjawiska. Uprzedzenia są zawsze wrogiem prawdy, a tchórzostwo nakazuje deklarować się po stronie z góry wygranej.

Dlatego odkrycia Kopernikańskie peeterowi nie grożą, ale może zrobi karierę jako inkwizytor z tym swoim pseudoracjonalizmem. Jak poczyta "Podręcznik inkwizytora" Bernardo Gui to znajdzie tak wiele idei sobie bliskich.

Ma prawo narzekac gdy jest to jego imaginacja?? Cos logika nawala narzekam na cos realnego, nie czuje sie wolny w koscielnym panstwie i nie ja jeden tak uwazam.
Tu nie tylko widze historie ale histerie w rozpaczliwej probie obrony tak zepsutej instytucji jak kk.
Zdobyl dowody to oglosil, sadzil ze go sutanna ochroni, zadowolony?
Przestepcze i zbrodnicze przedsiewziecia kosciola sa dla mnie odrazajace tak jak i obecnie nie przekonuje mnie jego inicjatywa by 'ocieplic' wizerunek po wiekach meczenia ludzi. Mimo tego nie nabiera sie na to teraz zbyt wielu no poza ciemna Afryka, niesteyty szybko traca zycie bo to akurat rejony macierzyste islamu a tam kazda innosc to powod do zabojstwa.
Kosciol upadnie a sam wykopal sobie grob i wiekami uparcie podcinal wlasna galaz, jednego zwyciezcy ktory go pokona nie mozna wymienic bo sam sobie tez wbije gola nie liczac tego ze zachod na tyle dojrzal cywilizacyjnie by nie zawracac sobie juz glowy importowanymi w sredniowieczu wierzeniami.
3 tajemnica fatimska ponoc o tym mowi i jak beda scigac kazdego duchownego, powod do radosci zaden bo odbiora zasluzona kare za tyle zla co zrobili ludziom co im zaufali a oni skrzywdzili jak pedofil dziecko..

81 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 15:07:13)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

A toś mądrze napisał. Tak to będzie. Rozprawią się z państwami w Afryce i ruszą na Europę. Już tu mają muzułmanie liczne przyczółki we Francji.

I ta u mnie myśl nie od dziś, że właśnie nie kto inny im bramy państw katolickich otworzy jak feministki i ateiści, osłabiając religię tubylczą.

Lenin bardzo cenił piątą kolumnę pożytecznych idiotów, a imamowie nie mniej sprytni od wodza rewolucji.

Allach akbar.

Poczytaj sobie, co napisał Calderon de la Barca w "Księciu niezłomnym" , to będziesz wiedział, co Cię czeka, jaka tolerancja, jaka wolność i jakie prawa dla pacholęcia janczarskiego. O molestowaniu nie będzie mowy, bo to religia ortodoksyjnie heteroseksualna. Albo staniesz z karabinem w szeregu i będziesz strzelał do księży, albo Cię zdekapitują maczetą i po problemie.

82

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nieraz czytalem dyskusje o wierze jak i tu wiec wiem ze do niczego nie prowadza a z islamskim zagrozeniem licze sie i pewnie wieszczenia o wojnie z nimi sprawdza sie:| Kosciol i tak nie da im rady wiec do obrony nie przyda sie, poza tym uznawany jest za 'religie pokojowa' a jak sam papiez to potwierdza to podobnie dzieje sie gdy inny tolerowal faszyzm lub niewolnictwo:( Wykorzystywanie z kolei kogos nielubianego tylko do wlasnych interesow byloby nieuczciwe, madra tolerancja (nie obecna w UE) i unikanie kazdej religii jak ognia (nawet zakazujac ich) jest pokojowym sposobem na nich.

83 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-11 15:26:27)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Nieraz czytalem dyskusje o wierze jak i tu wiec wiem ze do niczego nie prowadza a z islamskim zagrozeniem licze sie i pewnie wieszczenia o wojnie z nimi sprawdza sie:| Kosciol i tak nie da im rady wiec do obrony nie przyda sie, poza tym uznawany jest za 'religie pokojowa' a jak sam papiez to potwierdza to podobnie dzieje sie gdy inny tolerowal faszyzm lub niewolnictwo:( Wykorzystywanie z kolei kogos nielubianego tylko do wlasnych interesow byloby nieuczciwe, madra tolerancja (nie obecna w UE) i unikanie kazdej religii jak ognia (nawet zakazujac ich) jest pokojowym sposobem na nich.

Masz poczucie humoru: pokojowe metody walki z fanatyzmem. Najlepiej będzie ich wtedy negocjacjami nakłonić do tolerancji wobec ateizmu. Oni z dużą wyrozumiałością odnoszą się do ateizmu.

A faszyzm mylisz z nazizmem. Faszystą był Mussolini, a nazista Hitler miał być użyty do zniszczenia komunistów, ale minister Beck pokrzyżował plany Piusowi XII i dlatego delegację episkopatu Polski przyjął w 1939 roku bez słowa, zostawił prymasa ze świtą na klęczkach, wysłuchał, odwrócił się i wyszedł.

Uratował kilka tysięcy Żydów, a w 1945 roku wydał watykańskie paszporty oficerom SS w liczbie - jak podają źródła - około 15. tysięcy, dzięki czemu mogli wyemigrować do Argentyny, skąd pochodzi papież Franciszek, syn włoskich emigrantów.

84 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-11 16:08:18)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

Nieraz czytalem dyskusje o wierze jak i tu wiec wiem ze do niczego nie prowadza a z islamskim zagrozeniem licze sie i pewnie wieszczenia o wojnie z nimi sprawdza sie:| Kosciol i tak nie da im rady wiec do obrony nie przyda sie, poza tym uznawany jest za 'religie pokojowa' a jak sam papiez to potwierdza to podobnie dzieje sie gdy inny tolerowal faszyzm lub niewolnictwo:( Wykorzystywanie z kolei kogos nielubianego tylko do wlasnych interesow byloby nieuczciwe, madra tolerancja (nie obecna w UE) i unikanie kazdej religii jak ognia (nawet zakazujac ich) jest pokojowym sposobem na nich.

Masz poczucie humoru: pokojowe metody walki z fanatyzmem. Najlepiej będzie ich wtedy negocjacjami nakłonić do tolerancji wobec ateizmu. Oni z dużą wyrozumiałością odnoszą się do ateizmu.

A faszyzm mylisz z nazizmem. Faszystą był Mussolini, a nazista Hitler miał być użyty do zniszczenia komunistów, ale minister Beck pokrzyżował plany Piusowi XII i dlatego delegację episkopatu Polski przyjął w 1939 roku bez słowa, zostawił prymasa ze świtą na klęczkach, wysłuchał, odwrócił się i wyszedł.

Uratował kilka tysięcy Żydów, a w 1945 roku wydał watykańskie paszporty oficerom SS w liczbie - jak podają źródła - około 15. tysięcy, dzięki czemu mogli wyemigrować do Argentyny, skąd pochodzi papież Franciszek, syn włoskich emigrantów.

Pokojowo na krotka mete ale i tego nie zrobia czeka wiec nas kolejna wojna ktora juz pare dekad strasza.
Ok i sam widzisz jak bylo.
To zwykli ludzie i niestety nie katolicy zapoczatkowali walke z niewolnictwem tak jak i inne batalie o wolnosc oraz sprawiedliwosc czesto samotna wojna ze wszystkimi oraz kk w roli straznika tego co zastane i najlepiej wg niego by niezmienne.

Predzej uwierze kosmitom gdyby ujawnili sie oficjalnie ze przyczynili (niechcacy, przyklad - kult cargo) do powstania paru religii niz w ich nadnaturalne pochodzenie:/ Ciekaw jestem miny ludzi nabieranych dlugie lata na niebianskie bajki i w jednej chwili pryskaja mity, nadzieja i pytanie co wtedy by zrobili, nie chcialbym byc wtedy na miejscu duchownych...

85

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Gorzej gdyby kosmici po ujawnieniu się wyznali, że mają swoją religię i swojego Boga smile A ta w ogóle narzekający na chrzest w wieku nieświadomym powinni na kolanach dziękować, że urodzili się w rodzinie chrześcijańskiej. Gdyby się urodzili w rodzinie żydowskiej czy muzułmańskiej, to nie chrzest by dzisiaj wypominali (który dla niewierzącego będzie nic nie znaczącym obrzędem i świstkiem papieru w parafialnej księdze) ale utracony napletek smile Przysposobienie sobie nowego napletka jest jakby ciut trudniejsze niż akt apostazji smile

86 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-08-12 10:01:03)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Snake napisał/a:

Przysposobienie sobie nowego napletka jest jakby ciut trudniejsze niż akt apostazji smile

Żałosna argumentacja.

peeter napisał/a:

Predzej uwierze kosmitom gdyby ujawnili sie oficjalnie ze przyczynili (niechcacy, przyklad - kult cargo) do powstania paru religii niz w ich nadnaturalne pochodzenie:/ Ciekaw jestem miny ludzi nabieranych dlugie lata na niebianskie bajki i w jednej chwili pryskaja mity, nadzieja i pytanie co wtedy by zrobili, nie chcialbym byc wtedy na miejscu duchownych...

Nic by to nie dało. Zaraz wierzący zaczęliby głosić że ci kosmici to wysłannicy Szatana, oszuści którzy chcą wywołać religijny chaos żeby łatwiej pobić ziemian, albo że nie ma żadnych kosmitów, tylko to jest spisek Iluminatich.

Tak na marginesie, gdyby hipoteza o Annunakich wykorzystujących ludzi do pracy niewolniczej, okazała się prawdą, to bardzo możliwe że religia była "Wieżą Babel" która miała zahamować rozwój ludzkości do powrotu Annunakich, żeby ludzie nie stanowili dla nich zagrożenia. Greckie mity nie stanowiły większego problemu dla rozwoju nauki, ale Judaizm, Chrześcijaństwo, a teraz Islam to poważny czynnik antynaukowy i konfliktogenny. Mniemam że gdyby chrześcijaństwo zostało skutecznie usunięte z Cesarstwa Rzymskiego, to Cesarstwo Wschodnie przetrwałoby znacznie dłużej, bo w obliczu zagrożenia tureckiego, Cesarz po prostu zamówiłby u filozofów "wunderwaffe" (w czasach wolnych greckich polis, zdarzały się takie zamówienia) i Turcy rozbiliby się o kontrnatarcie uzbrojonych w miotacze ognia i napędzanych parą czołgów. Niestety, chrześcijanie wszystkich wygnali albo pomordowali, więc nie było komu rozwijać skomplikowanych urządzeń technicznych.

87 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-12 11:10:39)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Boje sie ze tak jest jak pisze Pan Lewskisad
Religie pokazaly swa konfliktogenne oblicze odkad pojawily i nadal tak jest mimo rozwoju czlowieka w wielu dziedzinach zycia.
Ich mnogosc oraz roznorodnosc ideowa tez by potwierdzala pochodzenie oddolne - nie od zadnego "Absolutu". Niezwykle obserwacje nieba czynione od wiekow i uwieczniane juz na skale, w nowozytnej historii na plotnie przez slynnych malarzy oraz wspolczesne doniesienia czesto dobrze udokumentowane sklaniaja do namyslu. Przed tyloma sygnalami trudno przejsc rozsadnemu i samodzielenie myslacemu obojetnie ze to tylko manipulacje, falszerstwa czy bledne wnioski amatorow ktorzy rzekomo nie wiedza co widzieli..
Nie chcialbym obudzic sie pewnego dnia i uslyszec komunikatu we wszelkich mediach ze zaczelo cos jak filmowa Wojna swiatow lub Dzien niepodleglosci:/ To nie dosc ze jest mozliwe naukowo to w miare jak nam to powszednieje coraz bardziej prawdopodobne jesli oni tylko czekaja na wlasciwy moment. Najlatwiej bedzie im pokonac podatnych na sugestie mitomanow ktorzy wierza w opieke 'sil niematerialnych'.

88

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nie sądzę żeby jacyś kosmici byli tacy skorzy do napadania na planetę o kurczących się zasobach (no chyba że uznali by nas za szkodniki i chcieli dokonać aktu humanitaryzmu).

Natomiast pomysł użycia religii do działań dywersyjnych, jest ciekawy. Odwołujemy się ciągle do dorobku sprzed paru tysięcy lat, który został w większości zniszczony przez przedstawicieli jedynie słusznej religii, a wojny na tle religijnym doprowadzały niejednokrotnie do ruiny ekonomicznej całych krajów.

Pomysł ruchomej fortecy jest stary jak oblężenia miast, w pierwszych wiekach naszej ery istniały też już technologie które w potrzebie chwili mogły być rozwinięte i użyte do np. do celów militarnych. Jednak czołg pojawił się polach bitew dopiero w XX wieku, chociaż da Vinci projektował tego typu pojazdy, borykając się z problemem uzbrojenia i napędu, a Grecy mieli, świetne uzbrojenie i potencjalne źródło napędu, a machiny oblężnicze budowali od czasów mitologicznych. Ciekawe jak by wglądała współczesna taktyka wojskowa, gdyby czołg był bronią znaną od 1000 lat.

89

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

Mniemam że gdyby chrześcijaństwo zostało skutecznie usunięte z Cesarstwa Rzymskiego, to Cesarstwo Wschodnie przetrwałoby znacznie dłużej, bo w obliczu zagrożenia tureckiego, Cesarz po prostu zamówiłby u filozofów "wunderwaffe" (w czasach wolnych greckich polis, zdarzały się takie zamówienia) i Turcy rozbiliby się o kontrnatarcie uzbrojonych w miotacze ognia i napędzanych parą czołgów. Niestety, chrześcijanie wszystkich wygnali albo pomordowali, więc nie było komu rozwijać skomplikowanych urządzeń technicznych.

Hm, a czemu od razu ci szpecjaliści laserów i dział elektromagnetycznych by nie wymyślili? Jeśli to tylko głupie uprzedzenia otoczenia ich hamowały.
Tu ogólnie muszę Cię poinformować, że pomimo prymatu chrześcijaństwa Konstantynopol był wówczas najpotężniejszą twierdzą Europy. Miał szereg zabezpieczeń fortyfikacyjnych, morskich, minerskich wymyślanych i rozwijanych przez wieki przez najlepszych speców od tego. I co z tego skoro kilka razy był w swojej historii zdobywany. Bo widzisz, nie ma twierdzy nie do zdobycia, to tylko kwestia użytych środków. W sztuce i nauce wojskowej jest to wręcz od wieków opracowywana wiedza. Nie cud wynalazki ale strategia, taktyka, umiejętność wypracowania zaskoczenia i lokalnej przewagi sił, logistyka. Banał. A w kwestii cud wynalazków, to akurat do cesarza Konstantyna zgłosił się Węgier, niejaki Orban, który zaproponował swoje usługi z zakresu budowy bombard. I wiesz, to nie kler go wypędził, a nie chrześcijańskie przesądy ale banalne pustki w kasie cesarskiej. Zwyczajnie pan cesarz nie miał takiej gotówki aby zapłacić za usługi utalentowanego fachowca. Ten poszedł do Mehmeda, który sakiewkę miał zasobniejszą i dzięki temu już wkrótce Turcy mogli ostrzeliwać mury Konstantynopola wielką bombardą. Zresztą co by nie mówić usługi Orbana mogły się bardziej przydać Turkom niż Bizantyjczykom, bo bombarda strzelając w drugą stronę nie byłaby już tak efektowna. Po prostu jej celność była taka sobie ale po wielu dniach ostrzału w taki wielki nieruchomy cel tu i ówdzie udało się wyłom zrobić. Przy strzelaniu w obóz turecki efekt byłby raczej problematyczny. Za to nie wiem czy wiesz ale w trakcie oblężenia różni tacy fachowcy pracujący dla Cesarza też parę fajnych patentów wymyślili. Może nie tak spektakularnych ale bardziej przydatnych. Zresztą co do tych gnębionych, utalentowanych ludzi. Wszystko co tworzyli tacy ludzie jak Leonarda da Vinci, Rafael, Michał Anioł, Bramante, Brunelleschi, Vasari robili na zlecenie i za pieniądze papieży, kleru lub katolickich władyków. To straszne, nie sądzisz?

90

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nikt nie widzi tego po co zostala stworzona religia? ,

91

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
pati31 napisał/a:

Nikt nie widzi tego po co zostala stworzona religia? ,

Dla wladzy i kasy ale ludzie uwielbiaja sie oszukiwac a innych przy okazji, wola piekne historyjki i dziwne obrzedy niz zyc moralnie, taka jest ta obluda w praktyce:/

92 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-16 08:04:56)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:
pati31 napisał/a:

Nikt nie widzi tego po co zostala stworzona religia? ,

Dla wladzy i kasy ale ludzie uwielbiaja sie oszukiwac a innych przy okazji, wola piekne historyjki i dziwne obrzedy niz zyc moralnie, taka jest ta obluda w praktyce:/

Religia pozwala panować nad sferą nieświadomą, w której działają tajemne siły lękowo - popędowe. O tyle peeter ma rację w swoim nieco przyciasnym spojrzeniu, że chodzi tu o władzę nad sobą, którą można zastosować także do zarabiania pieniędzy. Znane są przypadki niepanowania nad lękami i popędami, co daje zawsze taki sam efekt: osobnik taki nie jest w stanie konstruktywnie działać (psychopatie, psychozy), co zawsze prowadzi do zupełnej niezdolności życia w społeczeństwie oraz tworzenia satysfakcjonujących relacji z Osobami płci przeciwnej .

Te dolegliwości są leczone niekiedy w sposób cudowny przez różnych uzdrawiaczy, co jest świadectwem najlepszym, że religia ma wymiar bardzo pragmatyczny.

Brak panowania nad sferą lękową daje także taki uboczny skutek, że człowiek ma skłonności do urojeń, na przykład na temat czyjegoś bogactwa lub władzy, istoty Boga, masońskich i kościelnych spisków itp. . Takie Osoby lubują się w zbieraniu potwierdzeń swoich urojeń. "Sposób rozumowania paranoika ma zawsze w sobie coś z procesu sądowego, liczą się tylko fakty. [...] Paranoik jest zazwyczaj człowiekiem bardzo nieszczęśliwym.[...] Najczęściej pod fasadą urojeniową kryje się lęk przed ludźmi. [...] Lęk idzie w parze z uczuciami agresywnymi, uczucia te są rzutowane w świat społeczny, to ludzie mnie otaczający wciąż coś złego przeciw mnie knują.[...] " - Antoni Kępiński.

Tytuł książki Dawkinsa "Bóg urojony" bardzo dobrze diagnozuje zawartość całego tomu rozważań.  Tu znów pozwolę sobie na cytat z Kępińskiego "Patologia urojeniowego myślenia polega na tym, że probabilistyczne podejście do rzeczywistości zostaje zastąpione pewnością, co może być swoistą reakcją na poczucie niepewności, swoistą hiperintegracją." Czy nie do takiej hiperintegracji zmierza dziś globalny świat, marząc o tym, że zmniejszy niepewność jutra?

93

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Snake napisał/a:

Wszystko co tworzyli tacy ludzie jak Leonarda da Vinci, Rafael, Michał Anioł, Bramante, Brunelleschi, Vasari robili na zlecenie i za pieniądze papieży, kleru lub katolickich władyków. To straszne, nie sądzisz?

To nie jest straszne. Sztuka i inżynieria to najnikczemniejsze i najmniej heretyckie efekty pracy ludzkiego umysłu. Da Vinci był dobrym inżynierem i niezłym naukowcem jak na tę epokę. Ale i tak miał szczęście że nie zrobili mu krzywdy np. za "profanację" zwłok.

Oczywiście, szczegółowa wiedza np. na temat Konstantynopola musi obalać przypuszczenie zbudowane w hermetycznej przestrzeni. Upadki państw zawsze mają złożone przyczyny i często ekonomiczne.

Jedno jest pewne, Konstantynopol inaczej by wyglądał bez chrześcijaństwa. Czy miałoby to wpływ na jego przetrwanie, nie sposób przewidzieć.

Odchodząc jeszcze raz od tematu, jeżeli możesz polecić jakąś literaturę nt. użytej wówczas technologii wojskowej to bardzo poproszę.

Na marginesie natomiast, bombarda nie jest oryginalnym wytworem europejskiej myśli technicznej, w przeciwieństwie do bardziej przydatnych na polu bitwy mobilnych maszyn bojowych.

Animus napisał/a:

że zmniejszy niepewność jutra?

To są bajki rodem ze szmatławców pseudo popularnonaukowych w rodzaju Focusa.

94

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

Jedno jest pewne, Konstantynopol inaczej by wyglądał bez chrześcijaństwa. Czy miałoby to wpływ na jego przetrwanie, nie sposób przewidzieć.

Nie możemy więc zakładać, że byłoby mu lepiej prawda? smile

Pan Lewski napisał/a:

Odchodząc jeszcze raz od tematu, jeżeli możesz polecić jakąś literaturę nt. użytej wówczas technologii wojskowej to bardzo poproszę.

A to ciężko, bo ja się tym interesuję od prawie 30 lat więc czytam co wpadnie w ręce. Nie mówiąc już o tym, że był czas kiedy fortyfikacje takiego Konstantynopolu musiałem z grubsza umieć narysować z pamięci...

Pan Lewski napisał/a:

Na marginesie natomiast, bombarda nie jest oryginalnym wytworem europejskiej myśli technicznej, w przeciwieństwie do bardziej przydatnych na polu bitwy mobilnych maszyn bojowych

No nie do końca z tą przydatnością. Mobilne machiny oblężnicze służyły głównie do transportu żołnierzy na linię fortyfikacji lub ich pokonanie (tarany). Ze względu na swą mobilność wymagały dogodnego terenu. Umiejscowienie fortyfikacji na terenie wyniosłym poważnie komplikowało lub nawet uniemożliwiało zastosowanie takich machin. W terenie płaskim nauczono się tworzyć systemy fos suchych i nawodnionych, które również wymagały długich i kłopotliwych przygotowań aby można było użyć machin takich jak tarany, winee czy wieże oblężnicze. Niektóre oblężenia trwały długie miesiące w czasie których budowano tylko drogę dla machin oblężniczych. No i tak szczerze mówiąc nie były to zbyt skomplikowane urządzenia. Co innego machiny miotające neuro i barobalistyczne. Te można było stawiać prawie wszędzie i jeszcze przez spory czas stosowania broni prochowej górowały nad nią celnością i dalekosiężnością. Były jednak skomplikowane, drogie i na dodatek wrażliwe na warunki atmosferyczne. Każdy układ opierający się bowiem na systemie lin będzie wrażliwy na wilgoć. No i w pewnym momencie osiągnięto kres możliwości ich rozwoju technologicznego. Tu możliwości broni prochowej były dalece większe. Dlatego dziś armie świata strzelają z broni "prochowej", a nie podobnych do trebuszy, biff, balist, arkbalist, katapult. No i akurat większość z tych machin została już wymyślona w starożytności i niekoniecznie na terenie Europy...

95

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Dlaczego staliście się ateistami? Co sprawiło, że odrzuciliście teizm i całą paletę iluzji oferowanych przez religie?

Czy wasz ateizm neguje jakąkolwiek duchowość? Czy neguje religie ateistyczne( buddyzm)?

Odrzuciłam głównie lęk przed życiem, który przekazano mi na religii. Kara, która miała mnie spotkać za oddalenie się od Boga. Piekło, czyściec, wyznanie grzechów, biczowanie, leżenie krzyżem, poszczenie, postrzeganie ciała, cielesności jako grzeszne, plagi boskie, sąd boży itp. Wymieniłam tylko hasła, ktore mnie jako małą dziewczynkę przyprawiały o dreszcze. Chciałam zaoszczędzić tego własnym dzieciom. To był pierwszy powód,  z wiekiem doszła nauka, jeszcze później fakultatywne wykłady z antropologii no i stało się. Długo brakowało mi odwagi, żeby przyznać się do ateizmu ( żeby mnie Bóg nie pokarał) Bo wszyscy wiemy, że Pan Bóg karze i to dotkliwie - z religii najsilniej to się wynosi, nawet podświadomie, bo właśnie lęk przed karą wpaja nam się od najwcześniejszych lat i to gdzieś tam tkwi sobie, wbrew naszemu zdrowemu rozsądkowi. Potem cała sytuacja polityczna itp, itd.

96 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-18 11:11:23)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Dokladnie tak walka z cielesnoscia, fizyczna strona milosci, porownywanie kobiet do gnoju przez wczesnych "swietych" a kopulacji do defekacji to cos nienormalnego. Niechlubna przeszlosc chrzescijanstwa, walki o wladze i przelana krew to cos co ja spycha na margines cywilizacji i kwalifikuje do smietnika historii:/
Instytucja ktora nie szanowala czlowieka, jego pogladow, praw, swobody wyboru, wolnego dazenia do prawdy nie moze dzis oczekiwac zadnego szacunku oraz powaznego traktowania jesli sama od poczatku nie zdawala egzaminu dojrzalosci i moralnosci:|
Mnie zawsze przerazaly te rzezby z wykrzywionymi twarzami czy wypolerowane cielska na obrazach wszystko w tonacji zoltych i ciemnych kolorow, nic dziwnego ze katolik mysli tyle o smierci bo jak godzine napatrzy sie i naslucha kazan jaki jest "zly" to od tego przechodzi mu chec na zycie..

97 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-08-18 10:05:19)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

ATEIZM JEST WOLNOŚCIĄ. Nie zastanawiam się nad tym czy coś jest grzechem tylko czy kogoś nie skrzywdzę. Żyję dla siebie i swoich bliskich. Nie wstydzę się marzyć i mówić o pieniądzach, których chcę mieć pod dostatkiem by zaspokajać potrzeby naszej rodziny. Nie jestem skromny, dogadzam sobie i nie obchodzi mnie to jak to jest widziane przez innych. Chcę się najeść to jem, chcę się napić to piję. Rodziców kocham bo mnie wychowali a nie dlatego bo tak każe któreś przykazanie. Nie potrzebuję pytać o drogę jakiegoś Boga tylko sam ją sobie wybieram bazując na doświadczeniach własnych i innych ludzi. Dodam jeszcze, że nie zabijam, nie kradnę i płacę podatki. Pacierza i alkoholu  nie odmawiam big_smile
Miłego dnia wszystkim życzę.

98

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

U mnie ateizm zaczął się dość wcześnie, bo mając jakieś 12 lat już mi się nie podobała cała ta teoria grzechu - że jak swoje życie przeżyjemy w myśl innych zasad niż mówi się na religii, czy w kościele, to spotka nas za to jakaś pośmiertna kara. Później zaczęliśmy przerabiać mitologię grecką i zaczęło mnie nachodzić zastanowienie dlaczego Biblia nie nazywa się "mitologia hebrajska" tylko jest uznawana za powszechną prawdę. Potem sobie uświadomiłam, że w sumie to wiara w cokolwiek nie jest mi do niczego potrzebna - nie spodobał mi się ani satanizm la vey'a, ani neopogaństwo i w ogóle jakoś tak uświadomiłam sobie kompletny brak potrzeby wyznawania jakiegoś boga i marnowanie na to czasu, który mogę przeznaczyć choćby na własne przyjemności. Nie lubię jak ktoś usiłuje ingerować w moje życie i mówić mi co mam robić, a niestety większość religii, nawet tych bardzo neutralnych i nie narzucających się jednak jakąś drogę swoim wyznawcom sugeruje, faworyzuje jakąś konkretną postawę i mnie się to zwyczajnie nie podoba. Akurat w KK bardzo nie lubię też ingerowania w politykę, zaglądania ludziom do sypialni i uważam, że powinni płacić podatki, bo póki co są gospodarczo jak święte krowy. Mówię o KK bo najwięcej z tym odłamem Chrześcijaństwa mam do czynienia. Pewnie jakbym mieszkała w Indiach albo Japonii mój pogląd na temat KK byłby inny, albo ograniczałby się do tego, że to po prostu kolejna religia, której nie zamierzam wyznawać, bo nie byłby to problem w społeczeństwie, w którym przebywam.

Ktoś pisał wcześniej o wypełnianiu duchowej pustki - nie odczuwam takowej. Po prostu teraz zamiast się szykować np do kościoła albo wykonywać jakieś rytuały z wiarą związane zwyczajnie cieszę się ładnym, ciepłym przedpołudniem. Jestem szczęśliwa nie musząc wierzyć w żaden nadprzyrodzony byt. Pamiętam, że już w dzieciństwie czynności związane z wiarą zadawały mi się nudne i upierdliwe. Co prawda moi rodzice przesadnie wierzący nie byli, więc do kościoła w niedzielę nie chodziliśmy, ale u komunii byłam i guzik w sumie z tego zrozumiałam - miałam fajną kieckę i dostałam dużo prezentów. Nauczono nas śpiewać wesołe pioseneczki chwalące boga, kolejności tych wszystkich przyklęknięć i przeżegnań, nauczono klepać jakieś fragmenty Biblii jak papugi. Wątpię czy któreś z tych wszystkich dzieci potrafiło logicznie wyjaśnić o co z komunią chodzi.
Rozumiem, że ktoś może potrzebować się do kogoś/czegoś modlić, że wypowiedzenie swych obaw albo pragnień i życie w przeświadczeniu, że gdzieś kogoś obchodzimy może komuś pomóc. Nie przeszkadza mi to. Nie przeszkadza dopóki ktoś mi nie usiłuje wmówić, że mnie też się coś takiego przyda. Póki nikt nie usiłuje mnie nakłaniać do powrotu na "właściwą drogę" to jestem dla wyznawców innych religii tolerancyjna i bardzo mało mnie obchodzi jaką religię ktoś wyznaje. Znam fajnych księży i fajnych świeckich katolików, znam księży idiotów, znam katolików idiotów, znam ateistów idiotów - ludzie potrafią być tak samo irytujący, albo tak samo fajni niezależnie od wyznania.

99 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-18 11:57:44)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Dokladnie tak walka z cielesnoscia, fizyczna strona milosci, porownywanie kobiet do gnoju przez wczesnych "swietych" a kopulacji do defekacji to cos nienormalnego. Niechlubna przeszlosc chrzescijanstwa, walki o wladze i przelana krew to cos co ja spycha na margines cywilizacji i kwalifikuje do smietnika historii:/
Instytucja ktora nie szanowala czlowieka, jego pogladow, praw, swobody wyboru, wolnego dazenia do prawdy nie moze dzis oczekiwac zadnego szacunku oraz powaznego traktowania jesli sama od poczatku nie zdawala egzaminu dojrzalosci i moralnosci:|
Mnie zawsze przerazaly te rzezby z wykrzywionymi twarzami czy wypolerowane cielska na obrazach wszystko w tonacji zoltych i ciemnych kolorow, nic dziwnego ze katolik mysli tyle o smierci bo jak godzine napatrzy sie i naslucha kazan jaki jest "zly" to od tego przechodzi mu chec na zycie..

Racji Ci nie odmówię, ale... tak sobie pomyślałem o filogenezie i ontogenezie.

Jak ktoś w dzieciństwie ciągnął dziewczynki za włosy i mu się tylna część ciała tylko z defekacją kojarzyła, to już nigdy się nie zmieni i zawsze będzie srał w pieluchę, bo tak robił w niemowlęctwie? Taki typ nadaje się na śmietnik cywilizacji, a na tym śmietniku leżą wywalone inne doktryny.

Dalej to nie rozumiem, bo ja jakoś nie odczuwam potrzeby szanowania instytucji, tylko Człowieka. Więc jak to jest? W imię zaprzeczenia samemu sobie jak ktoś bez przynależności do instytucji nie szanuje innych ludzi, bo należą do instytucji, która kiedyś nie szanowała ludzi, to zasługuje na szacunek do siebie, czy wedle tej logiki nie zasługuje?

Mam nadzieję, że zrozumiałeś tę parabolę i odpowiesz szczerze, czy mam Ciebie szanować, gdy postępujesz dziś dokładnie tak samo, jak postępowała kiedyś ta piętnowana przez Ciebie instytucja.

Ojciecpiotr napisał/a:

Rodziców kocham bo mnie wychowali a nie dlatego bo tak każe któreś przykazanie. Nie potrzebuję pytać o drogę jakiegoś Boga tylko sam ją sobie wybieram bazując na doświadczeniach własnych i innych ludzi. Dodam jeszcze, że nie zabijam, nie kradnę i płacę podatki. Pacierza i alkoholu  nie odmawiam big_smile
Miłego dnia wszystkim życzę.

Z tym pacierzem i alkoholem to mi się podoba. smile  Widzę stanowczo różnicę między odmawianie i nie odmawianiem sobie, a odmawianiem i nie odmawianiem czegoś innym. Dlatego do alkoholu niekiedy nie odmawiam sobie i rozumiem, jak ktoś sobie odmawia.

Przykazanie nie są niczym innym jak prawem moralnym. Zanim je Mojżesz przyniósł z góry Horeb, to już były wypisane na stelach Hammurabiego, który stworzył rewelacyjny (nawet jak na dzisiejsze czasy) system prawa rodzinnego.

Zabijam... myszy, muchy, komary, bakterie i wirusy.

100 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-18 17:56:02)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

Dokladnie tak walka z cielesnoscia, fizyczna strona milosci, porownywanie kobiet do gnoju przez wczesnych "swietych" a kopulacji do defekacji to cos nienormalnego. Niechlubna przeszlosc chrzescijanstwa, walki o wladze i przelana krew to cos co ja spycha na margines cywilizacji i kwalifikuje do smietnika historii:/
Instytucja ktora nie szanowala czlowieka, jego pogladow, praw, swobody wyboru, wolnego dazenia do prawdy nie moze dzis oczekiwac zadnego szacunku oraz powaznego traktowania jesli sama od poczatku nie zdawala egzaminu dojrzalosci i moralnosci:|
Mnie zawsze przerazaly te rzezby z wykrzywionymi twarzami czy wypolerowane cielska na obrazach wszystko w tonacji zoltych i ciemnych kolorow, nic dziwnego ze katolik mysli tyle o smierci bo jak godzine napatrzy sie i naslucha kazan jaki jest "zly" to od tego przechodzi mu chec na zycie..

Racji Ci nie odmówię, ale... tak sobie pomyślałem o filogenezie i ontogenezie.

Jak ktoś w dzieciństwie ciągnął dziewczynki za włosy i mu się tylna część ciała tylko z defekacją kojarzyła, to już nigdy się nie zmieni i zawsze będzie srał w pieluchę, bo tak robił w niemowlęctwie? Taki typ nadaje się na śmietnik cywilizacji, a na tym śmietniku leżą wywalone inne doktryny.

Dalej to nie rozumiem, bo ja jakoś nie odczuwam potrzeby szanowania instytucji, tylko Człowieka. Więc jak to jest? W imię zaprzeczenia samemu sobie jak ktoś bez przynależności do instytucji nie szanuje innych ludzi, bo należą do instytucji, która kiedyś nie szanowała ludzi, to zasługuje na szacunek do siebie, czy wedle tej logiki nie zasługuje?

Mam nadzieję, że zrozumiałeś tę parabolę i odpowiesz szczerze, czy mam Ciebie szanować, gdy postępujesz dziś dokładnie tak samo, jak postępowała kiedyś ta piętnowana przez Ciebie instytucja.

To sobie mysl o filogenezach itp seminarzysto bo zycie jest jakie jest a ci co glosza moralnosc staczaja sie choc wierza usilnie ze wiara ich zmieni:/
Slusznie prawisz tyle ze rozczaruje CIE taki osobnik co mysli o tej czesci ciala znajdzie sie (i to niejeden) w gronie swietych, na sile dopietych byle tylko pokazac ze komus niby udalo sie stanac ponad swoje potrzeby i slepo "odmrozic cos na zlosc babci" oczywiscie w imie doktryny co go az tak ponoc nobilitowalo.

Ktos wyznajacy zasady kosciola jest przeciw zyciu i czlowiekowi wiec sam sobie dopowiedz co mysle o nich a szacunek fanatykow nie jest mi do niczego potrzebny. Dokonan tej instytucji malo kto umie dorownac a choc drobny promil tego zla na moim koncie juz dawno by mnie skierowal do izolowanej celi na dozywocie "kolego oswiecony"..
Masz przyklady powyzej innych ze zycie bez religii to zycie pelne i wspaniale a jesli musisz przez nia siedziec tu i bronic jej desperacko to znaczy ze za wiele nie jest warta:|
Religie szerza zlo sugerujac tez ze czlowiek juz od urodzenia ma je w sobie a to ideologia antyhumanistyczna i deprecjonujaca go z zalozenia, bez zadnych dowodow. Depcza godnosc ludzi od wiekow, wpajaja poczucie winy oraz lek przed smiercia czyms naturalnym bo stalym punktem zycia -  jednak zeruja na tym co sie stanie "potem" bo bardzo wielu wierzacych chcialoby kontynuacji istnienia - nawet jesli to mialyby byc meki.
Wsrod katolikow jest az tylu oblesnych masochistow?? Myslalem ze to porzadni ludzie big_smile:D

101 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-18 18:07:57)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Slusznie prawisz tyle ze rozczaruje CIE taki osobnik co mysli o tej czesci ciala znajdzie sie (i to niejeden) w gronie swietych, na sile dopietych byle tylko pokazac ze komus niby udalo sie stanac ponad swoje potrzeby i slepo "odmrozic cos na zlosc babci" oczywiscie w imie doktryny co go az tak ponoc nobilitowalo.

No i przeceniłem osobnika. Nu wot, nie paniał ..., ale za to odpisał, wot maładiec!!

102 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-18 18:56:13)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Panial dobrze tylko co mam sie wiklac w implikacje typu nie szanuje instytucji ale za nia ida ludzie ktorych ogolnie cenie (tych z otwartym umyslem) to moja interpretacja humanizmu ale na szczescie nie jest i nie musi byc "dogmatem powszechnie obowiazujacym", nie tworze calej wizji nowego swiata jak oczekuje tu kolega,
Ktos kto dojrzal i rozwinal sie, wyszedl z rytualow epoki kamienia rehabilituje sie wg mnie i zaczyna naprawde, odpowiedzialnie zyc!

Wiem z wiarygodnych zrodel ze juz testuja z dobrym wynikiem bron psychologiczna wiec kazdy czub ktory sadzi ze mial objawienie oraz glosy nim kieruja chwyta za bron i zabija przypadkowych ludzi. Tego typu dzialania to objawy religijnosci, jednostki slabe (="gleboko" Wtf???? wierzace) to swietny cel takich manipulacji.
Religia to wyrosla z bezsilnosci oraz strachu i niewiedzy machina, moze nawet wirus toczacy umysly do niedawna rozsadnych, dobrze rokujacych zyciowo ludzi...
Zycie zas to dla nas piekna przygoda, Jedyna szansa na szczescie bez Powtorek wiec nie ma na kogo zwalac winy, oczekiwac cudu lub nagrody za spartolony zywot jak wy naiwnie myslicie. Liczac sie ze swoimi ograniczeniami dobrze wiadomo na co sie porywac ale nie z motyka na slonce, nikt madry nie bedzie tez np oddawal wiekszosci swej emerytury jak jedna pani proboszczowi za obietnice jej beatyfikacji:P

103

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

[......]

He, he w tej złości na religie sięgnąłeś poziomu godnego niejednego religijnego bełkotu...

104 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-19 18:14:35)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

I kto to mowi, chcialbym by to tak brzmialo ale nie mam takiego doswiadczenia jak oni:/
Slowa religijny i belkot pasuja za to do siebie idealnie jak synonimy:)
Religia nie ma juz racji bytu jesli zalezy nam obecnie na uczciwosci a nie dwulicowosci oraz gorszeniu ludzi zlym przykladem jak dzieje sie niestety od 2000 lat. Godne ubolewania jest gdy dorosli (na pewno?) wydawaloby powazni ludzie bawia sie w utrzymywanie kultow ktorych historie przewodnie sa zanurzone w bajkowej atmosferze rodem z opowiesci o Potterze.
Krzewienie wiary przypomina wlasnie bredzenie ciezko chorego czlowieka ktoremu nie mozna pomoc czy podstep pedofila z cukierkiem i falszywym usmieszkiem a my i dzieci na to sie ciagle nabieraja:( Nie wiedza ze poza polityka i wladza nic innego w kk nie jest wazne bo zyje pokrewna utopia jak zwalczany (ze wzajemnoscia) przez niego komunizm..
Ogrom religijnego zla jest nie do podania w 5minut ani w 1 poscie a ze ta plaga rozrasta sie np w Afryce wiemy tylko z mediow oraz jak krwawa cene od razu placa za to ciemni ludzie mimo ze pragneli ubrac sie i zjesc, nie przyjmowac obcej wiary.
Na zachodzie juz widac efekty bo gdy napatrzono sie dlugo na ten syf wielu traci jakakolwiek moralnosc, inni tacy sa od urodzenia a kryzys wartosci nie jest domena ateizmu jak by chcieli nasi przeciwnicy. Chocby kobiety tez stracily na tym, warto wspomniec to bo na ich portalu, ich psychika opiera sie na zaufaniu oraz poleganiu na autorytecie ale gdy im otwieraja sie oczy staja sie przeciwienstwem tego w co wierzyly. Inne z kolei nadal wierza ale sa to najczesciej malo atrakcyjne kobiety wierzace w cuda i ksiecia ktory okaze idealem co z seksem poczeka do slubu, niedoswiadczenie oraz problemy seksualne uwazaja o dziwo za swoje zalety, porazka:|.

Tak nawiasem mowiac napisalem tu cos by nie klocic sie i zaglebiac w filozofie a jedynie by przylaczyc sie do tych co deklaruja niewiare w takiego boga o jakim swiadcza zaklamani, zepsuci wierzacy dowolnego wyznania a katolicy w tym przoduja.

105 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-19 21:56:17)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

PanialZycie zas to dla nas piekna przygoda, Jedyna szansa na szczescie bez Powtorek wiec nie ma na kogo zwalac winy, oczekiwac cudu lub nagrody za spartolony zywot jak wy naiwnie myslicie. Liczac sie ze swoimi ograniczeniami dobrze wiadomo na co sie porywac ale nie z motyka na slonce, nikt madry nie bedzie tez np oddawal wiekszosci swej emerytury jak jedna pani proboszczowi za obietnice jej beatyfikacji:P

Jakie piękne wyznanie wiary w jakiś "WY' (głupich) i jakiś "MY" (samych mądrych). Savanarola, czy może już Bernardo Gui?

W piekle to się jest za życia. W niebie także. Stan nienawiści jednoznacznie określa przynależność do wspólnoty demonicznej. Nie trzeba czekać na jakieś "życie wieczne".

Za spartolony żywot sam sobie wymierzysz karę. Żaden Bóg Ci do tego nie jest potrzebny. Samotność jest dla Ciebie wystarczającym piekłem jakie sobie zafundowałeś już teraz.

Vide wątek:

http://www.netkobiety.pl/t36239.html

peeter napisał/a:

zanurzone w bajkowej atmosferze rodem z opowiesci o Potterze.
Krzewienie wiary przypomina wlasnie bredzenie ciezko chorego czlowieka ktoremu nie mozna pomoc czy podstep pedofila z cukierkiem i falszywym usmieszkiem a my i dzieci na to sie ciagle nabieraja:

Trafna diagnoza. Cierpisz i w Bogu sobie znalazłeś winnego tego stanu, bo starasz się w Boga nie wierzyć, ale ciągle myślisz, że to On rządzi Twoim losem i dlatego Ci się nie wiedzie. Myślisz, że jak uda Ci się Boga zlikwidować, to Ci się polepszy. Nic bardziej złudnego. Masz wolną wolę i rozum, Twój "spartolony żywot" jest właśnie wynikiem Twojego działania i partaczenia procesów decyzyjnych, a partaczysz je bo masz nieadekwatny do rzeczywistości światopogląd.

Jesteś doskonałym przykładem ateisty, który wykazuje myślenie magiczne. Wolisz nerwicę natręctw, czy schizofrenię? Być może właśnie to miały na myśli "lokatorki", gdy mówiły o konserwatyzmie i myliły to z katatonią.

To jest mentalny troglodytyzm, poziom animistyczny. Do pojęcia Boga to jeszcze pozostało parę milionów lat rozwoju, przy założeniu, że te geny uda się zreplikować.

106

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Chocby kobiety tez stracily na tym, warto wspomniec to bo na ich portalu, ich psychika opiera sie na zaufaniu oraz poleganiu na autorytecie ale gdy im otwieraja sie oczy staja sie przeciwienstwem tego w co wierzyly.

No to coś mi się wydaje, że słabo znasz kobiecą psychikę. Zastanów się proszę zanim coś napiszesz, bo ja dawno takiej bzdury nie czytałam. Ach biedne nieświadome niczego kobiety z kruchą psychiką pragnącą zaufania i autorytetów. Bo przecież samodzielne myślenie jest nam obce tongue

Ja nie widzę sensu upatrywania w KK całego zła świata i prób walczenia z nimi. Ja bym ich tylko opodatkowała. To jest dobrze prosperująca korporacja, która działa bezproblemowo ponad 2000 lat. Chwytają się czego mogą żeby pozyskać wiernych, jak komuś ich założenia odpowiadają, to proszę bardzo, przecież nikt nikomu nie broni. Kontrolują swoich wiernych - oczywiście, niemal każda wspólnota religijna to robi - i tak obecnie są mało szkodliwi w porównaniu z muzułmanami albo chociaż amiszami. Nikt nikogo nie zmusza - można wierzyć, można nie wierzyć, przymusu nie ma.
Za to kompletnie nie rozumiem przekonywania ludzi na siłę, że są w błędzie, że ateizm wynika z żalu i goryczy, albo, że w boga dalej wierzymy, tylko się na niego obrażamy. Ja się nie obrażam na coś, czego nie uznaję za prawdziwe. Po prostu wyznawanie jakiejkolwiek religii nie jest mi potrzebne do szczęścia. Tak samo nie rozumiem namawiania do ateizmu - przecież komuś ten bóg i wiara w jego istnienie może być potrzebny. Nie ma sensu się przekrzykiwać kto ma rację.

Snake napisał/a:

He, he w tej złości na religie sięgnąłeś poziomu godnego niejednego religijnego bełkotu...

Wężu, powiem szczerze, że ciężko się z Tobą nie zgodzić.

107

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Przy bliższym poznaniu ciężko się ze mną nie zgodzić yikes

108 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-20 06:27:16)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

PanialZycie zas to dla nas piekna przygoda, Jedyna szansa na szczescie bez Powtorek wiec nie ma na kogo zwalac winy, oczekiwac cudu lub nagrody za spartolony zywot jak wy naiwnie myslicie. Liczac sie ze swoimi ograniczeniami dobrze wiadomo na co sie porywac ale nie z motyka na slonce, nikt madry nie bedzie tez np oddawal wiekszosci swej emerytury jak jedna pani proboszczowi za obietnice jej beatyfikacji:P

Jakie piękne wyznanie wiary w jakiś "WY' (głupich) i jakiś "MY" (samych mądrych). Savanarola, czy może już Bernardo Gui?

W piekle to się jest za życia. W niebie także. Stan nienawiści jednoznacznie określa przynależność do wspólnoty demonicznej. Nie trzeba czekać na jakieś "życie wieczne".

Za spartolony żywot sam sobie wymierzysz karę. Żaden Bóg Ci do tego nie jest potrzebny. Samotność jest dla Ciebie wystarczającym piekłem jakie sobie zafundowałeś już teraz.

Vide wątek:

http://www.netkobiety.pl/t36239.html

peeter napisał/a:

zanurzone w bajkowej atmosferze rodem z opowiesci o Potterze.
Krzewienie wiary przypomina wlasnie bredzenie ciezko chorego czlowieka ktoremu nie mozna pomoc czy podstep pedofila z cukierkiem i falszywym usmieszkiem a my i dzieci na to sie ciagle nabieraja:

Trafna diagnoza. Cierpisz i w Bogu sobie znalazłeś winnego tego stanu, bo starasz się w Boga nie wierzyć, ale ciągle myślisz, że to On rządzi Twoim losem i dlatego Ci się nie wiedzie. Myślisz, że jak uda Ci się Boga zlikwidować, to Ci się polepszy. Nic bardziej złudnego. Masz wolną wolę i rozum, Twój "spartolony żywot" jest właśnie wynikiem Twojego działania i partaczenia procesów decyzyjnych, a partaczysz je bo masz nieadekwatny do rzeczywistości światopogląd.

Jesteś doskonałym przykładem ateisty, który wykazuje myślenie magiczne. Wolisz nerwicę natręctw, czy schizofrenię? Być może właśnie to miały na myśli "lokatorki", gdy mówiły o konserwatyzmie i myliły to z katatonią.

To jest mentalny troglodytyzm, poziom animistyczny. Do pojęcia Boga to jeszcze pozostało parę milionów lat rozwoju, przy założeniu, że te geny uda się zreplikować.

Wiesz gdzie jestes ze swoimi wnioskami? Zgadnij.
Za spartolone zycie sam ponosze odpowiedzialnosc, jak tego nie rozumiesz z kontekstu to nie wiem po co sie wypowiadasz fanatyku:/
Myslenie magiczne jest domena wierzacych i sam sie z tego tlumacz infantylny glupcze, myslisz ze jak pogrzebiesz w profilu to dowiesz o mnie wszystkiego? Jak dalem sie oszukac nie wstydze i pokazalem celowo na jaka podlosc stac ludzi tyle ze nie wzialem poprawki na jedno - jak zwierzac sie to nie byle komu, perel tez nie rzuca sie przed wieprze. O przyczynach samotnosci, doboru plciowego tez widze nic nie wiesz i od czego to zalezy ale ja nie bede tego tlumaczyl takiemu madrali.
Gdybym nie chcial to bym nie pisal nic o sobie ale jak brakuje argumentow takiemu pseudointelektualiscie to chwyta sie wszystkiego. Gra teczkami i czarnym PR tak jak swoja ulubiona partia z kretynem na czele.
A propos chorob psychicznych kazdy mowiacy z przekonaniem o czyms co nie slyszal, nie widzial sam ma powazna chorobe zas namawianie innych do "przezywania" tego samego jest zwyklym obledem. Zal mi ciebie:(
Idz z tego tematu bo przemyslenia portiera po podstawowce nikogo nie interesuja.
A do twojej informacji NIE WIERZE zeby byla jasnosc a jak bys probowal wmawiac jak robia ksieza ze w co inne wierze to tez to jest tendencyjne i na sile robienie z innych takich samych idiotow.
Jako dorosly czlowiek nadal uwazasz ze jest jakis Ktos co istnieje od zawsze i ma magiczne moce tak? W to ze wszystko widzi, slyszy itd to czym rozni sie to od bajek? Kto ci dal dowod osobisty, prace skoro siedzisz jeszcze umyslowo i ideologicznie zaledwie w przedszkolu??
To tyle co warto napisac w tym temacie i osobiscie czy do 2 kolejnych tego samego pokroju jak Snake i adamajkis, kolejni w historii bracia czy pare nickow tej samej osoby bo brednie piszecie te same big_smile

109 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-20 10:54:03)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

jak brakuje argumentow takiemu pseudointelektualiscie to chwyta sie wszystkiego. Gra teczkami i czarnym PR tak jak swoja ulubiona partia z kretynem na czele.

Czym zagrał peeter, to można przeczytać

peeter napisał/a:

jak zwierzac sie to nie byle komu, perel tez nie rzuca sie przed wieprze.

Jak przystało na ateistę, NIEWIERZĄCEGO ATEISTĘ, najpierw zagrał cytatem z Ewangelii. A potem zagrał emocjonalnie, co zawsze jest dowodem niedojrzałości:

peeter napisał/a:

fanatyku:/

infantylny glupcze,

NIE WIERZE zeby byla jasnosc

samych idiotow.

Potem zagrał brakiem argumentów i inwektywami, jak przystało na racjonalnego ATEISTĘ, dla jasności dodam.

Ostatecznie doszedł jednak do transcendencji i tajemnicy, ukrytej w dziecinnej zgadywance:

peeter napisał/a:

Wiesz gdzie jestes ze swoimi wnioskami? Zgadnij.

Po czym dał dowód tego, że dokładnie wie, o czym pisze, bo sam ze swoimi wnioskami właśnie tam jest i sam nie musi zgadywać, bo wie dokładnie:

peeter napisał/a:

zaledwie w przedszkolu

A swoje przedszkolne umiejętności zaprezentował najdobitniej w zdaniu:

peeter napisał/a:

To tyle co warto napisac w tym temacie i osobiscie czy do 2 kolejnych tego samego pokroju jak Snake i adamajkis, kolejni w historii bracia czy pare nickow tej samej osoby bo brednie piszecie te same big_smile

Sam peeter bredni nie pisze, bo dokładnie wie, czym jest myślenie magiczne:

peeter napisał/a:

Myslenie magiczne jest domena wierzacych i sam sie z tego tlumacz infantylny glupcze,

I od razu widać, że nie wie czegoś ważnego o myśleniu magicznym, a mianowicie, że jest ono etapem rozwojowym, opisanym między innymi przez Piageta i właściwym dla wieku przedszkolnego, infantylnego.

Jak się z tego okresu wyrasta, to ma się szczęście, a jak się nie wyrasta, to pozostają problemy

peeter napisał/a:

doboru plciowego

i

peeter napisał/a:

samotnosci

,
Peeter ma prawo pisać o tym bo sam widział i słyszał o chorobach psychicznych i wie, że

peeter napisał/a:

A propos chorob psychicznych kazdy mowiacy z przekonaniem o czyms co nie slyszal, nie widzial sam

,
więc podręczniki z psychiatrii mogą pisać tylko chorzy, a nie lekarze, a jak jakiś lekarz pisze coś o chorobach psychicznych, to

peeter napisał/a:

sam ma powazna chorobe

.
A jak już ma chorobę poważną sam, to może pisać o chorobach.

Jak widać, pogubił się nam peeter w tych swoich ateistycznych wywodach, na szczęście sam zaproponował odpowiedni do tego stosunek, który wyraził najlepiej w zdaniu

peeter napisał/a:

Zal mi ciebie:(

.
Żal jest początkiem skruchy i poprawy, więc wszystko się jeszcze w życiu peetera może ułozyć. Może po żalu przyjdzie czas na wiarę w coś innego niż własne zdolności do bluzgania na forum, zamiast argumentowania.

Brakło mi w tym poście tylko jednego. Chciałbym prosić peetera, aby ujawnił

peeter napisał/a:

[b] swoja ulubiona partia z kretynem na czele.

,
żebym wiedział, kto jest tym

peeter napisał/a:

[b]  kretynem na czele.

bo nie chciałbym przypadkiem znaleźć się w nieodpowiednim towarzystwie, w którym z pewnością występuje

peeter napisał/a:

na sile robienie z innych takich samych idiotow.

czego rezultaty są tak wyraźne i widoczne.

110 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-20 11:58:22)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

?..
??
..

Animus napisał/a:
peeter napisał/a:

Myslenie magiczne jest domena wierzacych i sam sie z tego tlumacz infantylny glupcze,

I od razu widać, że nie wie czegoś ważnego o myśleniu magicznym, a mianowicie, że jest ono etapem rozwojowym, opisanym między innymi przez Piageta i właściwym dla wieku przedszkolnego, infantylnego.

Jak się z tego okresu wyrasta, to ma się szczęście, a jak się nie wyrasta, to pozostają problemy

Fakt jak sie z tego nie wyrasta to sie mowi z uwielbieniem o religii az do upragnionej smierci chcac pociagnac reszte za soba..
Kult kosmitow - bo tym jest w wiekszosci kazde wierzenie w historii - ludzie wspolczesni wyrosli z takiego poddanstwa oraz znajac juz swa wartosc jako gatunku i osobista, obojetnie jak by tamci nie byli potezni moga teraz tylko dostac w nos ale nie cokolwiek od nas.
Owieczki moga dawac sie do woli golic i wykorzystywac jak "pasterza" przycisnie poped. Jak sobie chca, czym ja sie martwie??

..
brednie, brednie,...
..
jw
..
..
jw
..

Animus napisał/a:

Brakło mi w tym poście tylko jednego. Chciałbym prosić peetera, aby ujawnił
Animusa ulubiona partia z kretynem na czele.

bo nie chciałbym przypadkiem znaleźć się w nieodpowiednim towarzystwie, w którym z pewnością występuje

Niestety bardzo zmartwie JUZ jestes w tym gronie, do tego w wyborach na bank dasz im swoj glos big_smile:D:D

Taki poziom jaki dyskutant i jego upierdliwosc, nie bede sie wiklal w wyjasnienia i nawet filozoficzne rozwazania o czyms czego nie ma.
Podsumowanie jest takie ze do czynienia dobra nie potrzeba zadnej ideologii ale by zmusic dobrych ludzi do zla potrzeba religii, piekne stwierdzenie pokazujace sedno problemu i to czym sie mozna wygodnie usprawiedliwiac majstrujac masowo w czyichs umyslach, zegnam:/

111 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-20 17:01:57)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

?..
??
..
Owieczki moga dawac sie do woli golic i wykorzystywac jak "pasterza" przycisnie poped. Jak sobie chca, czym ja sie martwie??

..
brednie, brednie,...
..
jw
..
..
jw
..

Animus napisał/a:

Brakło mi w tym poście tylko jednego. Chciałbym prosić peetera, aby ujawnił
Animusa ulubiona partia z kretynem na czele.

bo nie chciałbym przypadkiem znaleźć się w nieodpowiednim towarzystwie, w którym z pewnością występuje

Niestety bardzo zmartwie JUZ jestes w tym gronie, do tego w wyborach na bank dasz im swoj glos big_smile:D:D

Taki poziom jaki dyskutant i jego upierdliwosc, nie bede sie wiklal w wyjasnienia i nawet filozoficzne rozwazania o czyms czego nie ma.
Podsumowanie jest takie ze do czynienia dobra nie potrzeba zadnej ideologii ale by zmusic dobrych ludzi do zla potrzeba religii, piekne stwierdzenie pokazujace sedno problemu i to czym sie mozna wygodnie usprawiedliwiac majstrujac masowo w czyichs umyslach, zegnam:/

Po pierwsze: przeinaczasz tekst i fałszujesz cytaty   (tekst podkreśliłem - A.) Naciągasz racje, więc Ci mogą strzelić na gumka w majtkach.

Po drugie: czemu Cię boli golenie cudzych owieczek, skoro Ty się golić przecież nie dajesz.

Po trzecie: jakim prawem zabraniasz komuś mieć własne zdanie i ciągle nie widzisz w tym zwyczajów rodem z  kościelnej szkółki niedzielnej, w której nauczyłeś się dogmatyzmu.

Po czwarte: a propos bredni, specjalnie dla Ciebie garść cytatów:

"Musimy zrozumieć, że urojenie (...) jest zwykle najwyższą prawdą...

Paranoik nie trzyma się zasady prawdopodobieństwa, ale zasady pewności... gdy odejdziemy od rachunku prawdopodobieństwa i coś uznamy za prawdę bezwzględną, łatwo możemy zostać posądzeni o urojenie.  Lęk społeczny często znajduje się u podłoża i systemów urojeniowych. Życie społeczne jest źródłem różnego rodzaju lęków. Mają one swoje pozytywne znaczenie, gdyż dzięki nim człowiek uczy się respektować normy społeczne. Dawka lęku społecznego nie może by jednak zbyt duża, gdyż hamuje to ekspansję w świat otaczający i prowadzi do znacznego nieraz wypaczenia obrazu rzeczywistości.

W nastawieniach i zespołach urojeniowych człowiek nierzadko odkrywa swój cel życia, swoje charisma i jest mu wierny. Ale jest to najczęściej cel fałszywy i fikcyjny. Niekiedy uchwycenie się celu urojeniowego jest rekompensatą za niemożność znalezienia w życiu celu rzeczywistego. Wskazuje to na to, jak ważne w życiu jest posiadanie celu. Ludzie o cechach osobowości paranoidalnej i paranoidalni psychopaci na ogół nie demonstrują wyraźnych celów i systemów paranoidalnych, ale żyją w stałych pogotowiu paranoidalnym, świat otaczający czyha na nich i coś przeciw nim stale spiskuje.

Objawy urojeniowe są, jak się zdaje, lepiej zrozumiałe, gdy traktuje się je jako [i]continuum[/i[ od normy do wyraźnej patologii. W najszerszym ujęciu urojeniem jest wszystko to, co nie odpowiada rzeczywistości. Niestety, nie ma człowieka, którego obraz świata i własnej osoby byłby bez reszty prawdziwy. Obraz ten zawsze jest w mniejszym lub większym stopniu wypaczony. Ważne jest, by umie to wypaczenie pod wpływem środowiska społecznego skorygować, by nie trzymać się go uparcie. A upór jest cechą paranoików."

Urojeniem może być życie w poczuciu obecności Boga, ale tak samo urojeniowa może by misja walki z Kościołem jako instytucją wyzysku (co zdarzało się wielu komunistom). Postacią urojenia nie mniej groźnego jest szukanie we wszystkim spisku masonów i liberałów. Urojeniem może być swoja osobista wszechwiedza, co do cudzego myślenia, przypisywanie przynależności politycznej, wyobrażeń o grupach, do których się nie należy, więc musi się mieć mocno ograniczony obraz rzeczywisty, a mocno rozbudowany obraz wypaczony. W tej kategorii sądów mieszczą się wszelkie stereotypy, uprzedzenia, schematy poznawcze. imaginacje.

Odpowiedz sobie peeterku sam, jak bardzo pewny jesteś tego, co tu piszesz, a zaraz może się okazać, że będzie to swoisty tekst pokrewieństwa do pewnej opcji, która pozornie wydaje Ci się tak odległa i obca.

Dobrze, że przynajmniej zacząłeś się zegnać

peeter napisał/a:

zegnam:/

więc za chwilę pewnie zaczniesz się modlić... a pomajstrowane w umyśle to już masz.

112 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-22 10:13:09)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Dzieki wielkie, oswieciles mnie wreszcie z kim mam do czynienia bo to paranoja wlasnie lezy u podstaw wierzen.
Masonow i spiskow boja sie glownie katolicy bebniacy o tym bez konca w pewnych mediach, sami sa przeciez swiecie przekonani ze "cos" kieruje ich zyciem:/
Bardzo zmartwie ale slowo 'zegnam' ma kilka znaczen domorosly "filozofie" a jedyne ktore w nim widzisz wystepuje u mnie jako archaizm...
W religii przy obecnym poziomie nauk i rozwoju umyslu poza etyka ale ta ktora pokrywa sie z wiekszoscia prawa zachodniego (nasze jest nia niestety skazone) reszta to mityczno-historyczna otoczka nie wytrzymujaca z wnikliwa krytyka ani rozsadkiem.
Naprawde nie ma sensu sie dogadywac i to juz powtarzam n-ty raz a jakie bys nie budowal dziwaczne teorie i kanapowe diagnozy to jestes z nimi w ciemnym lesie.

113

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Jaguar napisał/a:
krzysztof_ napisał/a:

Nie wierzę w iluzję. To chyba najważniejszy powód, dla którego przestałem wierzyć. Nigdy mi to nic nie dało choć modliłem się dużo. Wierzyłem, że to ma jakiś sens. Że Bóg istnieje mimo tego, że nie ma na to jakichkolwiek dowodów. Cóż myślałem, że wiara ma sens. Ale kiedy przestałem się łudzić, że to ma jakikolwiek sens uświadomiłem sobie jak mi jest lekko. Że sam jestem kowalem swojego życia. Że sam nim kieruje i nie muszę dziękować za to co mi się samemu udało osiągnąć ani prosić o to co mogę zrobić sam. Że to już nie ma sensu. Popatrzyłem z boku na kościół. Na neokatechumenat, to ostatnie zrobiło mi niezłą dziurę w mózgu. I w końcu popatrzyłem na ogrom cierpień w Biblii. I to co się dzieje w kościele katolickim. Akceptowanie pedofilii, przyczynianie się do rozprzestrzeniania się AIDS, namawianie ludzi do życia w nędzy i chorobach i wiele innych typu inkwizycja czy mordy w imię wiary. To co robi papież i caaaała hierarchia - wszyscy akceptują to co się dzieje więc są tak samo winni.

To wszystko razem tylko umocniło mnie w tym, że to nie ma sensu.

Nie śmigając na mszę w niedzielę czuję się wolny. Mam czas by pójść w tym czasie na rower. Nie pokładam nadziei w nieistniejącej sile, tylko biorę sprawy w swoje ręce. Jeśli coś jest nierealne, nie czekam na cud.

Dokladnie.
Idac na rozmowe o prace nie marnuje czasu na modlitwe ale na kolejne przejrzenie tematu. Moj los w moich rekach. smile
Czuje sie prawdziwie wolna. Jest mi dobrze na sumieniu, nikt mnie nie wpedza w poczucie winy, nikt mi nie mowi jak mam zyc.
Wrecz powiem...czuje sie oczyszczona!! Wierzac w boga musialabym wziac odpowiedzialnosc i zgodzic sie na to co dzialo sie w biblii, musialabym zaakceptowac swoja niejako nizsza role w spoleczenstwie (patrz kobieta i jej rola w kk smile  ), musialabym zyc wedlug regul ktore sa sprzeczne z moja wolna badz co badz wola. Musialabym czuc wine kiedy jej nie czuje i zalowac rzeczy ktorych nie zaluje...
To rodzilo moj sprzeciw. Nie zgadzam sie z tymi biblijnymi torturami, nie zgadzam sie na wziecie za to wspolodpowiedzialnosci, nie uwazam zeby mezczyni byli w jakikolwiek sposob ode mnie lepsi, nie umiem czuc winy na zadanie albo w mysl zasady, nie umiem zyc wedlug regul ktorych nie akceptuje....
Droga byla prosta...albo sie nagne albo wyzwole. Wybralam wyzwolenie.
Jestem cholernie szczesliwa big_smile

Dokładnie, zgadzam się w 100%. Wolność (choć w tej chwili tylko ta religijna mi pozostaje, niestety narobiło mi się mnóstwo niemiłych zobowiązań) jest bardzo ważna. Brak narzucania, w co mam wierzyć, dlaczego mam w to wierzyć, jak mam w to wierzyć. Mój los w moich rękach, sami kreujemy swoją przyszłość i świadomie podejmujemy decyzje, co ze swoim życiem zrobić. Nie uznaję jakiegokolwiek narzucania czegokolwiek, np.seks - antykoncepcja to grzech? A kto mi później pomoże wychować 10 dzieci, kiedy np.będę miała 40 lat i będę bez pracy, a przykładowo będę wdową? Na pewno nie kościół. Nie modlę się też, dlatego, że nie wierzę - nie zmieniam nagle zdania, kiedy pojawiają się problemy, nie zacznę nagle chodzić do kościoła.

Ponadto znam trochę Biblię, poznałam trochę innych wierzeń - przede wszystkim dla mnie to wszystko jest NIELOGICZNE. Nie do ogarnięcia rozumem, nie dla myślącego, racjonalnego człowieka. Nie uwierzę, że ktoś np.zamienił wodę w wino, chodził po wodzie, czy komuś innemu rozstąpiło się morze. To wszystko dla mnie to rodzaj sekty - uwierzcie i idźcie za mną. Nie uznaję wyższych bytów, nie uznaję służalstwa, nigdy w życiu nie będę klęczeć przed kimś, kto jest takim samym człowiekiem jak ja, albo i gorszym, bo tego nigdy nie wiadomo. Nie uwierzę, że w krowie siedzi bóg, że kiedyś urodzę się wiewiórką czy kornikiem. Choć kwestia śmierci i życia po śmierci dla mnie jest nierozwikłana, nie mam pojęcia, w co wierzyć, na pewno wierzę, że po tym COŚ jest, bo przecież myślę, mam wolną wolę, ja jako ja istnieję. Cogito ergo sum. Ale co potem? To dla mnie niezbadane, niejasne, niepewne. Trudno mi uwierzyć w jakąś czystą kartę, bez wspomnień, bez pamięci o tym, co było - bo skoro moje ja teraz o tym pamięta, wie, co było, co jest, to jak można o tym zapomnieć i zacząć całkiem od nowa? Chyba że fucktycznie odrodzę się wiewiórką, niezdolną do komunikacji z człowiekiem, ale wiewiórka też może znaleźć sposób na komunikowanie się z ludźmi. Chyba że odrodzę się owsikiem smile

114

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Melancholy napisał/a:

Nie uznaję jakiegokolwiek narzucania czegokolwiek

Musisz się zatem czuć strasznie nieszczęśliwa żyjąc na świecie, w którym świeckie prawo opiera się na całej masie narzucanych zakazów i nakazów. Jak prowadzisz samochód nie czujesz tej złości, że jacyś idioci każą Ci jechać tylko 50 km/h w terenie zabudowanym? Nie wpadasz w depresję za każdym razem jak z Twoich zarobków zostaje odprowadzony siłą nakazu haracz dla państwa? Nie czujesz się źle, że jacyś bliżej Ci nie znani ludzi zakazują Ci pod groźbą kary więzienia przywalić w łeb komuś kto Ci się nie podoba albo że nie możesz sobie kupić bez stresu działki narkotyku?
Naprawdę trzeba być bardzo naiwnym żeby uważać, że uwolnienie się od religii oznacza uwolnienie się od nakazowo-zakazowego świata. On był, jest i będzie oparty na nakazach i zakazach. Choćby zmarł ostatni człowiek na kuli ziemskiej wierzący jeszcze w jakiegoś Boga. Szczególnie zabawna jest wiara (he, he) ateistów, że wyzbycie się religii oznacza wolność od indoktrynacji i propagandy. Ludzie, przejrzyjcie na oczy i zobaczcie jak wygląda cała machina, przemysł indoktrynacji ludzi świeckich (wierzących też, bo spadła siła pierwotnej indoktrynacji wewnątrz religijnej). Większość z was tak czy siak pozostaje kukiełkami reagującymi tak jak ktoś sobie założył. To się bada naukowo i naukowo wprowadza w życie, a wy tu o jakiejś słodkiej, naiwnej wolności piszecie....ech.

115

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

A nie pisałam w poście, że co do wolności, to póki co zostaje mi tylko ta religijna?

Propaganda była, jest i będzie, ale można z tym walczyć na ile tylko się da. Tak, czuję się wiecznie nieszczęśliwa, bo tak naprawdę ciągle gdzieś ktoś coś narzuca i nie ma wyjścia, dlatego też nie chcę tu być, nie chcę tu żyć, nie chcę tu egzystować. Nie moim wyborem było, że się urodziłam, ale już śmierć może nim być.

116 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-24 21:15:33)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Dzieki wielkie, oswieciles mnie wreszcie z kim mam do czynienia bo to paranoja wlasnie lezy u podstaw wierzen.
Masonow i spiskow boja sie glownie katolicy bebniacy o tym bez konca w pewnych mediach, sami sa przeciez swiecie przekonani ze "cos" kieruje ich zyciem:/
Bardzo zmartwie ale slowo 'zegnam' ma kilka znaczen domorosly "filozofie" a jedyne ktore w nim widzisz wystepuje u mnie jako archaizm...
W religii przy obecnym poziomie nauk i rozwoju umyslu poza etyka ale ta ktora pokrywa sie z wiekszoscia prawa zachodniego (nasze jest nia niestety skazone) reszta to mityczno-historyczna otoczka nie wytrzymujaca z wnikliwa krytyka ani rozsadkiem.
Naprawde nie ma sensu sie dogadywac i to juz powtarzam n-ty raz a jakie bys nie budowal dziwaczne teorie i kanapowe diagnozy to jestes z nimi w ciemnym lesie.

I ja się cieszę, że teraz peeter będzie już wiedział z kim ma do czynienia, gdy napotka swoje lustrzane odbicie.

Przy okazji chcę zwrócić uwagę na kolejne przekłamanie: paranoja objawia się w pewności, a nie w wierzeniach. I wytłumaczę to nieco, bo widzę, że to zbyt trudne: nie ma nic niestosownego i paranoicznego, gdy ktoś powie "Wierzę, że za rok spotkamy się na kolejnym corocznym zjeździe absolwentów w takim składzie jak w tym roku", ale zakrawa na paranoiczną przesadę stwierdzenie "Jestem pewny, że za rok spotkamy się na kolejnym corocznym zjeździe absolwentów w tym samym składzie".

Nie tylko katolicy są przekonani, że "coś" kieruje ich życiem, bo i ateiści są przekonani, że "coś" ich życiem kieruje, różnica polega jedynie na tym, jak owo "coś" definiują odmiennie (pierwsi jako Boga, a drudzy jako własną jaźń, rozum lub układ nerwowy). Tu nie mamy jeszcze znamion paranoi, ale element wiary, która wypełnia niewiadomą.

Niebezpieczeństwo paranoi zaczyna się w momencie, gdy pojawia się fanatyczne przekonanie, że wszyscy, którzy myślą i wierzą inaczej są na pewno w błędzie. Od takiego fanatyzmu nie są wolni ani zadeklarowani katolicy, ani zadeklarowani ateiści. Wtedy błąd zarzucany innym zmienia się w obłęd własny.

W kwestii rozwoju nauk i umysłu, to chcę zauważyć, że domniemany umysł (zapewne chodzi o ewolucję mózgu) rozwija się nieco wolniej od nauk o mózgu, co nie daje jednak aż tak postępującego wyrębu drzew w ciemnym lesie, aby nie panował tam mrok swoisty dla jaskini Platona. Peeterek myli się, gdy uważa, że teorie, na które się powołuję są mojego autorstwa, podobnie jak myli się sądząc, że sam ma do dyspozycji jakieś inne teorie, podczas gdy najprawdopodobniej nie ma nawet tych, które mam ja, bo przecież byłby bardziej samokrytyczny wobec wypisywanych tu przez siebie dyrdymałków.

117 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-25 09:19:50)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Jak zwykle bredzisz czlowieku do tego musiales tyle dni ukladac odpowiedz by brzmiala blyskotliwie a wyszla tak sobie a do tego co wyszlo teraz Platona uzywasz zeby sie nim (a fuj) podetrzec:/
Przyklady paranoi dosc dziwne ale czego sie spodziewac po religiancie ktory z zasady nie mysli.
Nigdy nie ma spotkan na ktore przyjezdza ta sama grupa a mowi sie tak dla picu czy by miec co powiedziec na koniec a robia to smieszni optymisci z przyklejonym usmiechem ktorych nie trawie.

Jesli uklad nerwowy traktujesz jako odrebna czesc siebie to wez lepiej pogadaj ze swoja reka lub noga niz z normalnymi ludzmi, bedziesz na wlasciwym poziomie konwersacji.  Elementy mozgu tworza swiadomosc a ze uwazasz urojona dusze za jej centrum to Twoj problem - nie materialistow i racjonalistow. Na decyzje kazdego z kolei wplywaja okolicznosci zewnetrzne wiec w tym sensie wierzacy i ateista ma troche splatane rece, nie mozna jednak tego nazwac sterowaniem, no chyba ze poglady bierze sie z jednej gazety, jednego radia i jednej wiadomej telewizji:/...

Tak jestes w bledzie i to nie fanatyzm a przekonanie ktore nie tylko mi czy spokojnym agnostykom jest znane i nieublaganie przychodzi na mysl oraz ogromne politowanie dla takich zajadlych mitomanow:(
Mam do czynienia wlasnie z doroslym o zgrozo paranoikiem ktory panicznie boi sie ze rozsadne argumenty pozbawia go falszywej wiary:D
Czesc slabej osobowisci infantylnej zarazona od dziecka walczaca z calym swiatem o prawo do szerzenia bajek a wszystko to jak przyklad biednych ofiar innych sekt ktore nie wahaja sie by bez skrupulow okradac i gwalcic swych wyznawcow. To samo dzialoby w kk masowo gdyby w pore nie zostal nalozony kaganiec tej bestii co przeszkadza ludziom zyc:(

118

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Wychowałam się w rodzinie ateistycznej. Jedyną osobą wierzącą (choć od dawna nie praktykującą) była babcia. Mieszkałam w dziwnej miejscowości, w której ateiści byli wręcz gnębieni (a nie było to małe miasteczko) dlatego też rodzice posłali mnie na religię w szkole. Wtedy zaczęłam bardzo wierzyć. Na lekcjach religii dowiedziałam się, że moi rodzice będą smażyć się w piekle bo nie mają ślubu kościelnego.
Dowiadywałam się też, że z dziećmi nie chodzącymi na religię nie wolno się bawić bo to pomioty szatana.
W takim rozdarciu żyłam rok - od komunii do końca trzeciej klasy. Wtedy przestałam chodzić do kościoła całkiem. Potem zaczęłam bardzo dużo rozmawiać z babcią - o tym dlaczego jest tyle religii, kto ma rację? Babcia głównie słuchała wywodów 10latki o tym jak to pewnie jest jeden bóg tylko ludzie inaczej to interpretują.
Potem zastanawiałam się czy skoro bóg jest taki miłosierny to czy każdego niewierzącego, nawet dobrego człowieka, wrzuci do piekła? Przecież to absurdalne.
Potem bardzo dużo czytałam - o religiach, o bogu. Niestety znajdowałam zbyt wiele nieścisłości.

I w pewnym momencie stwierdziłam, że to wszystko wymyślone bzdury wink Bo tak łatwiej można sobie coś wyjaśnić, bo łatwiej żyje się ze świadomością, że po śmierci coś jest (a już na pewno łatwiej pogodzić się ze śmiercią najbliższych). Bo łatwiej być dobrym kiedy ma się nad sobą "kata" w formie sądu ostatecznego.

Jednak mój ateizm to moja sprawa - nie wyśmiewam wierzących bo to nie moja broszka. Denerwują mnie jedynie nawiedzeni fanatycy i hipokryci wink

119 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-25 11:24:06)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Bo religie to nietolerancja w najczystszej postaci i manipulacja tym grozniejsza ze prowadzona juz na dzieciach! Same na tolerancje nie zasluguja przez zlo ktorego sa sprawcami. Walka z wolnoscia, nauka nawet teraz gdy ulatwia nam dzieki technice zycie, leczenie itp oraz pokazala prawdziwy obraz swiata i jak faktycznie dziala, co jest motorem zycia a rozne etery, elfy, enigmatyczne sily zyciowe poszly do lamusa pomyslow na ktore mogl wpasc tylko lezacy na lace prosty pastuch:/
Ukryta motywacja religii jest wykorzystac ludzi, innych nawrocic a ze przy okazji zginie duzo ludzi niewazne, najwazniejsza jest idea ktorej nalezy koniecznie slepo sluchac. Podobienstwa do polityki i to tej najbrudniejszej sa uderzajace, kto mysli SAM wyciagnie z tego wnioski.

120

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
konostal napisał/a:

I w pewnym momencie stwierdziłam, że to wszystko wymyślone bzdury wink Bo tak łatwiej można sobie coś wyjaśnić, bo łatwiej żyje się ze świadomością, że po śmierci coś jest (a już na pewno łatwiej pogodzić się ze śmiercią najbliższych). Bo łatwiej być dobrym kiedy ma się nad sobą "kata" w formie sądu ostatecznego.

Jednak mój ateizm to moja sprawa - nie wyśmiewam wierzących bo to nie moja broszka. Denerwują mnie jedynie nawiedzeni fanatycy i hipokryci wink

Kompletnie nie wpadłam na to, że mój pogląd na to, że COŚ po śmierci jednak jest, może jakoś ułatwiać uporanie się ze śmiercią bliskich. Hmm, wydaje mi się, że w cokolwiek nie wierzymy, i tak jest to okropnie trudne, w końcu my jesteśmy tu, na Ziemi, żyjemy, a ta osoba jest pod ziemią, czy spalona, czy cokolwiek; mnie osobiście nie pomogło to nic a nic. Ale uważam, że COŚ musi być, bo po prostu teraz jestem, teraz czuję, myślę, boli mnie tu i tam, mam wolę, świadomość etc. i to nie może tak po prostu zniknąć, nie wiem jak to dokładniej wytłumaczyć. I to jest dla mnie, jak i dla wielu, największa zagadka, bo w Boga, jakiś Sąd Ostateczny etc., nie wierzę, zresztą o tym już pisałam w poprzednim poście i bez sensu się powtarzać.

121

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Melancholy napisał/a:
konostal napisał/a:

I w pewnym momencie stwierdziłam, że to wszystko wymyślone bzdury wink Bo tak łatwiej można sobie coś wyjaśnić, bo łatwiej żyje się ze świadomością, że po śmierci coś jest (a już na pewno łatwiej pogodzić się ze śmiercią najbliższych). Bo łatwiej być dobrym kiedy ma się nad sobą "kata" w formie sądu ostatecznego.

Jednak mój ateizm to moja sprawa - nie wyśmiewam wierzących bo to nie moja broszka. Denerwują mnie jedynie nawiedzeni fanatycy i hipokryci wink

Kompletnie nie wpadłam na to, że mój pogląd na to, że COŚ po śmierci jednak jest, może jakoś ułatwiać uporanie się ze śmiercią bliskich. Hmm, wydaje mi się, że w cokolwiek nie wierzymy, i tak jest to okropnie trudne, w końcu my jesteśmy tu, na Ziemi, żyjemy, a ta osoba jest pod ziemią, czy spalona, czy cokolwiek; mnie osobiście nie pomogło to nic a nic. Ale uważam, że COŚ musi być, bo po prostu teraz jestem, teraz czuję, myślę, boli mnie tu i tam, mam wolę, świadomość etc. i to nie może tak po prostu zniknąć, nie wiem jak to dokładniej wytłumaczyć. I to jest dla mnie, jak i dla wielu, największa zagadka, bo w Boga, jakiś Sąd Ostateczny etc., nie wierzę, zresztą o tym już pisałam w poprzednim poście i bez sensu się powtarzać.

Pomaga świadomość, że jeszcze tego kogoś spotkasz - "po drugiej stronie" wink Nie mówię, że konkretnie Tobie ale wielu osobom to pomaga.

122 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-25 15:39:52)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
peeter napisał/a:

Jak zwykle bredzisz czlowieku do tego musiales tyle dni ukladac odpowiedz by brzmiala blyskotliwie a wyszla tak sobie a do tego co wyszlo teraz Platona uzywasz zeby sie nim (a fuj) podetrzec:/
Przyklady paranoi dosc dziwne ale czego sie spodziewac po religiancie ktory z zasady nie mysli.
Nigdy nie ma spotkan na ktore przyjezdza ta sama grupa a mowi sie tak dla picu czy by miec co powiedziec na koniec a robia to smieszni optymisci z przyklejonym usmiechem ktorych nie trawie.

Jesli uklad nerwowy traktujesz jako odrebna czesc siebie to wez lepiej pogadaj ze swoja reka lub noga niz z normalnymi ludzmi, bedziesz na wlasciwym poziomie konwersacji.  Elementy mozgu tworza swiadomosc a ze uwazasz urojona dusze za jej centrum to Twoj problem - nie materialistow i racjonalistow. Na decyzje kazdego z kolei wplywaja okolicznosci zewnetrzne wiec w tym sensie wierzacy i ateista ma troche splatane rece, nie mozna jednak tego nazwac sterowaniem, no chyba ze poglady bierze sie z jednej gazety, jednego radia i jednej wiadomej telewizji:/...

Tak jestes w bledzie i to nie fanatyzm a przekonanie ktore nie tylko mi czy spokojnym agnostykom jest znane i nieublaganie przychodzi na mysl oraz ogromne politowanie dla takich zajadlych mitomanow:(
Mam do czynienia wlasnie z doroslym o zgrozo paranoikiem ktory panicznie boi sie ze rozsadne argumenty pozbawia go falszywej wiary:D
Czesc slabej osobowisci infantylnej zarazona od dziecka walczaca z calym swiatem o prawo do szerzenia bajek a wszystko to jak przyklad biednych ofiar innych sekt ktore nie wahaja sie by bez skrupulow okradac i gwalcic swych wyznawcow. To samo dzialoby w kk masowo gdyby w pore nie zostal nalozony kaganiec tej bestii co przeszkadza ludziom zyc:(

Cytuję tylko po to, abyś tych rewelacji nie zmienił. I pozostawiam jako świadectwo dla Czytających.

Jak masz jeszcze jakieś problemy z "elementami mózgu" to śmiało - ulżyj sobie.

konostal napisał/a:

Pomaga świadomość, że jeszcze tego kogoś spotkasz - "po drugiej stronie" wink Nie mówię, że konkretnie Tobie ale wielu osobom to pomaga.

Tak, konostal, i często o to tylko chodzi. Złudzenia są niekiedy lepsze, bo do prawdy trzeba dorosnąć. Podobnie jak nie ujawnia się dziecku pytającemu skąd się wzięło treści anatomicznych, bo to mu może zaszkodzić, tak warto się zastanowić, czy odbierać pojęcie Boga, zwłaszcza, że nie chodzi o to, jak Go nam przedstawiają.

Ludzkość miała już różne okresy i różne koncepcje. Zauważyłem, że ludzie zbyt często wierzą we Wszechwiedzącego Boga poza sobą, albo odnajdują w sobie Wszechwiedzącego Boga, który sądzi ostatecznie o sprawach przekraczających swoje możliwości .

Właśnie z tego powodu z równym zainteresowaniem słucham jednych i drugich. Czasami dowiem się czegoś nowego, a jak się nie dowiem, to mam nowe powody do zadumy lub śmiechu, więc korzyść murowana. smile

Melancholy napisał/a:

I to jest dla mnie, jak i dla wielu, największa zagadka, bo w Boga, jakiś Sąd Ostateczny etc.,

Jak ktoś na serio traktuje Biblię jako słowa Boga, to znajdzie tam fragmenty w Starym Testamencie, które jednoznacznie świadczą o tym, że żyjemy tylko w ciele. Twierdzenia o wędrówce do Domu Ojca wynikają tylko z niepoważnego traktowania Słów Autora Natchnionego. Saduceusze nie wierzyli w życie po śmierci, a dusza we współczesnym rozumieniu jest pomysłem Platona, który przez pierwszych chrześcijan był uważany za poganina i dopiero Augustyn jego dzieła adaptował na potrzeby nowej religii, zresztą twórczo mieszając je z gnozą, co stanowi do dziś pewien problem, bo według tegoż Augustyna nie ma Diabła, w którego wierzą zajadle egzorcyści.

Wszystko to przypomina odpowiedź pewnego pana Staśka w skeczu Tyma: "Proszęż pana. Nikt tego nie wie, ale ja wiem".

A jak wszystko są wszystkowiedzący, to myślą, że myślą, a jak myślą, to są, bo Kartezjusz przecież był postacią historyczną.

123

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Podobnie jak nie ujawnia się dziecku pytającemu skąd się wzięło treści anatomicznych, bo to mu może zaszkodzić, tak warto się zastanowić, czy odbierać pojęcie Boga, zwłaszcza, że nie chodzi o to, jak Go nam przedstawiają.

Ja ujawniam-  w sensie treści anatomiczne. Jak to może zaszkodzić? Lepiej mówić o kapuście? Czy bocianie? ( chyba nie muszę wspominać, ze treści dostosowuję do wieku).
Boga też nie odbieram- przedstawiam różne koncepcje, oczywiście z mojego punktu widzenia, jako ateistycznej agnostyczki( w wąskim pojęciu ateizmu- tyczącego się jedynie zinstytucjonalizowanych religii).

Animus napisał/a:

Ludzkość miała już różne okresy i różne koncepcje. Zauważyłem, że ludzie zbyt często wierzą we Wszechwiedzącego Boga poza sobą

Niestety nie jestem w stanie ogarnąć co Waszmość miał na myśli... Wszechwiedzący Bóg poza sobą?

124

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Tak, konostal, i często o to tylko chodzi. Złudzenia są niekiedy lepsze, bo do prawdy trzeba dorosnąć. Podobnie jak nie ujawnia się dziecku pytającemu skąd się wzięło treści anatomicznych, bo to mu może zaszkodzić, tak warto się zastanowić, czy odbierać pojęcie Boga, zwłaszcza, że nie chodzi o to, jak Go nam przedstawiają.

Ludzkość miała już różne okresy i różne koncepcje. Zauważyłem, że ludzie zbyt często wierzą we Wszechwiedzącego Boga poza sobą, albo odnajdują w sobie Wszechwiedzącego Boga, który sądzi ostatecznie o sprawach przekraczających swoje możliwości .

Właśnie z tego powodu z równym zainteresowaniem słucham jednych i drugich. Czasami dowiem się czegoś nowego, a jak się nie dowiem, to mam nowe powody do zadumy lub śmiechu, więc korzyść murowana. smile

Tylko czy życie złudzeniami jest dobre? Szczerze się przyznam, że kościół bardzo wiele złego wyrządził w moim życiu, powodował mnóstwo lęków o moich rodziców, mnóstwo nieprzespanych nocy.

Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie ale moim zdaniem dziecku, któremu od początku się coś tłumaczy łatwiej pogodzić się z różnymi rzeczami niż dorosłemu, który żył złudzeniami.

125 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-25 18:06:50)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
harmagedon napisał/a:
Animus napisał/a:

Podobnie jak nie ujawnia się dziecku pytającemu skąd się wzięło treści anatomicznych, bo to mu może zaszkodzić, tak warto się zastanowić, czy odbierać pojęcie Boga, zwłaszcza, że nie chodzi o to, jak Go nam przedstawiają.

Ja ujawniam-  w sensie treści anatomiczne. Jak to może zaszkodzić? Lepiej mówić o kapuście? Czy bocianie? ( chyba nie muszę wspominać, ze treści dostosowuję do wieku).
Boga też nie odbieram- przedstawiam różne koncepcje, oczywiście z mojego punktu widzenia, jako ateistycznej agnostyczki( w wąskim pojęciu ateizmu- tyczącego się jedynie zinstytucjonalizowanych religii).

Animus napisał/a:

Ludzkość miała już różne okresy i różne koncepcje. Zauważyłem, że ludzie zbyt często wierzą we Wszechwiedzącego Boga poza sobą

Niestety nie jestem w stanie ogarnąć co Waszmość miał na myśli... Wszechwiedzący Bóg poza sobą?

Jak? A służę przykładem eksperymentu. W pewnym przedszkolu (chyba we Francji, dawno o tym czytałem), ktoś wpadł na pomysł, jakże nowatorski, aby dzieciom zademonstrować, jak dochodzi do zapłodnienia, co ich rodzice robili 9 miesięcy przed ich pojawieniem się na świecie. Efekt: cała grupa przedszkolaków trafiła do psychologów, którzy zajęli się ciężkimi powikłaniami po niefrasobliwym eksperymencie.

Na różne pomysła ludzie wpadają. Taka Eve Ensler organizowała warsztaty pochwowe dla licealistek, które polegały na siedzeniu w rozkroku z lusterkiem, co opisuje w swojej książce z samozachwytem.

To się tak łatwo pisze "Ja ujawniam" (i dobrze, że w nawiasie nie musi się wspominać o treści, czyli o języku). Otóż właśnie o ten język chodzi. Ja także moim dzieciom "ujawniałem", ale każdemu z osobna, wtedy kiedy pytało i zawsze indywidualnie dostosowałem przekaz do konkretnej Osoby. Nie jestem zwolennikiem opowiadania o bocianach i kapuście.

Przedstawianie koncepcji zakłada odpowiedni poziom rozwoju, który pozwala na rozumienie choćby tego, czym jest koncepcja.

Przy okazji bardzo zainteresowałaś mnie, Harmagedon, związkiem ateistycznej agnostyczki. Czy jest ateizm - wiem. Czym jest agnostyk - wiem, bo czytałem Aldouxa Huxleya. Ale czym jest ateistyczna agnostyczka - nie wiem, ale chętnie się dowiem. Czy to ktoś, kto wątpi, że wierzy? Liczę, że Waszmość Panna mi wyjaśnisz, jako i ja Ci wyjaśniam ponizej:

Animus napisał/a:

Ludzkość miała już różne okresy i różne koncepcje. Zauważyłem, że ludzie zbyt często wierzą we Wszechwiedzącego Boga poza sobą

Są dwie konkurencyjne koncepcje Wszechwiedzy:

pierwsza: (nie ośmielam się twierdzić, czy chrono-logicznie) twierdzi, że istnieje Bóg, który wie wszystko. Tę koncepcję wyznają wszelkiej maści teiści. Teiści powołują się na objawienie, jako źródło swojej wiedzy.

druga koncepcja: konkurencyjna do pierwszej, twierdzi, że Boga nie ma. Tę koncepcję wyznają wszelkiej maści ateiści, którzy wiedzą tyle samo, co Wszechwiedzący Bóg z pierwszej koncepcji, choć nie potrafią wskazać źródła tej wiedzy, twierdzą jeno, że im to podpowiada mózg, ale skąd mózg to wie, to już nie wiedzą.

W obu systemach twierdzeń, choć są przeciwstawne, dostrzec można wirusa aprioryzmu. Gdyby tak je potraktować, to - z punktu widzenia wymogów nauki - oba są jednakowo prawomocne, gdyż w każdym paradygmacie można przyjąć dowolne założenia. Aksjomaty nie wymagają dowodu.

Agnostycy, trzymając się logiki, powstrzymują się od odpowiedzi na pytanie, utrzymując - moim zdaniem - słusznie, że nie jest ważne to, co się twierdzi, ale jak się uzasadnia swój pogląd, a uzasadnienie obu stanowisk nie jest wystarczające wedle tych kryteriów, które stanowią kanony logiki.

126

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Biedne dzieciaki..

Tak jak pisałam- ateizm względem różnorakich bogów znanych z religii( uważam, za idiotyzm czczenie Jahwe, Allaha,Wisznu, Odyna czy Thora) jednak równocześnie sądzę, że nie można wykluczyć istnienia jakiegoś innego boga przy czym jego ewentualne istnienie lub nie, nie ma najmniejszego znaczenia( szczególnie biorąc pod uwagę, że skłaniam się ku panteizmowi).

( będąc szczerą muszę wyznać, że na 100% nie wykluczam też istnienia Jahwe, Allaha, Wisznu, Sziwy, Odyna, Thora...etc. Tylko do czego to prowadzi? Do uznania, że wszyscy oni istnieją? I co by z tego wynikało? Pstro. Znowu nie ma to najmniejszego znaczenia. Uznanie prawdziwości jednego boga, kazałoby uznać prawdziwość pozostałych- przecież dowody są tego samego sortu, niezależnie od wyznania. Choć możemy się w większości zdziwić znajdując po śmierci w muzułmańskim piekle...To by był numer).

W sumie temat- rzeka i jak wszystkie tematy- dotyczące boga- nie ma znaczenia... Co innego tematy religijne, bo niestety religia ma duży wpływ na życie wszystkich, nawet niezainteresowanych...

127 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-26 23:09:19)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
harmagedon napisał/a:

Choć możemy się w większości zdziwić znajdując po śmierci w muzułmańskim piekle...To by był numer).

W sumie temat- rzeka i jak wszystkie tematy- dotyczące boga- nie ma znaczenia... Co innego tematy religijne, bo niestety religia ma duży wpływ na życie wszystkich, nawet niezainteresowanych...

Twoje podejście mi się podoba, bo ja też mam zwyczaj niczego nie wykluczać, a taka postawa daje pewną płaszczyznę porozumienia.

Czytałem dziś wypowiedzi ludzi nauki. Specjalnie wyselekcjonowana grupa 28. myślicieli, naukowców z różnych dziedzin. Treść odpowiadająca temu wątkowi. z poglądy...? Sama przeczytaj.

Carl Sagan - kosmolog, fizyk

"Ale po raz pierwszy w historii ludzkości "mit przestał być mitem". Nasz obecny Wszechświat ma tylko jeden moment początkowy. [...] Każda religia przedstawia swą własną wersję Kosmosu i w tej wielkiej liczbie hipotez trafia się przypadkowe podobieństwo przynajmniej jednej z nich do naukowej obserwacji [...] Hindusi [...] umieścili datę powstania naszego Wszechświata najbliżej daty, którą podaje dziś współczesna astronomia: według nich stało się to dwanaście miliardów lat temu, podczas gdy dzisiejsza nauka przyjmuje, że Big Bang miał miejsce piętnaście miliardów lat temu. [...] Tradycyjna wizja Wszechświata, który istniał zawsze, jest już nie do przyjęcia. [...] Świat ewoluuje tak jak organizmy żywe, pozostawiając za sobą ślady tego dynamicznego procesu: kosmiczne skamienieliny! [...] prawa fizyki przeszkadzają dotrzeć do właściwego początku. [...] Wykluczona jest tylko hipoteza Wszechświata niezmiennego. [...] Być może dowiemy się kiedyś, że życie zdolne jest przyjmować formy, jakich sobie nie wyobrażamy [...] Na nieszczęście jednak nic nie gwarantuje, że postęp nauki dokonywać się będzie w sposób linearny. [...] Mówi się, że Zachód jest kolebką wolności, ale poddawany jest również stałej pokusie ucieczki - i od wolności i od wiedzy. [...] Ten nowy obskurantyzm, zarówno religijny jak totalitarny, mógłby wywiesić wspólne hasło: "Przestańcie myśleć!"

James Lovelock - twórca ekologii.

"Prawdziwy uczony jest zawsze artystą. [...] Jeśli uzależniony jest od jakiejś wielkiej instytucji, od uniwersytetu czy jakiegoś ośrodka badawczego, jego wyobraźnia szybko jałowieje, poddana presji społecznej innych pracowników albo przełożonych. [...] wiedza zorganizowana jest dogmatyczna i sekciarska. [...] Wielkie i kosztowne laboratoria potrzebne są do weryfikacji hipotez, ale są w niczym nieprzydatne, jeśli chodzi o myślenie teoretyczne, radykalnie nowe. Co więcej, koncentracja współczesnych uczonych w tego rodzaju "fabrykach badawczych" prowadzi do mylenia wiedzy ze stosowaną techniką. [...] Ziemia przedstawiła mi się jako pewien "byt", którego wszystkie elementy, organiczne, nieorganiczne, są od siebie uzależnione.  [...] biosfera ma zdolność kontrolowania swego środowiska naturalnego, chemicznego i fizycznego. Całość biosfery i atmosfery, organicznego i nieorganicznego, tworzy jedność nierozłączną, harmonijną, samokontroluje się ona, tak jak organizm zwierzęcy, przez wewnętrzny obieg, zwłaszcza przez obieg siarki i jodu wydzielanego przez oceany.

- Nic nie zanieczyszcza bardziej niż stado krów; przy zachowaniu wszelkiej proporcji krowy produkują więcej odpadów i gazów toksycznych niż jakakolwiek fabryka!  Ekologowie mniemają, że energia nuklearna jest demoniczna, a tymczasem jest to energia naturalna. Wszechświat wręcz rozbrzmiewa nuklearnymi wybuchami: każda gwiazda jest atomowym reaktorem, a istnieją także na naszej planecie "spontaniczne reaktory", tworzone przez mikroorganizmy (jeden z nich odkryto w Gabonie).  [...] Istnieją większe niebezpieczeństwa: na przykład te, jakie powstać mogą w wyniku manipulowania genetyką roślin. Przez zwykłą niezręczność taka źle kontrolowana manipulacja może prowadzić do całkowitego zniszczenia Natury. [...] ekologowie [...] są naukowymi ignorantami. Poza tym nienawidzą postępu: jest to pewna kontynuacja postaw w kulturze Zachodu, sięgająca czasów, gdy w ślepym gniewie niszczono  maszyny włókiennicze. [...] I jeśli uczeni dołączają się w większości do tych obaw, to tylko dlatego, że "ida tam, gdzie węszą pieniądze".

W historii Gai żaden żywy organizm nie rozprzestrzeniał się nazbyt poza przestrzeń swej niszy ekologicznej; zawsze pojawiał się jakiś drapieżnik i przywracał równowagę. [...] można spodziewać się, że Gaja ureguluje ten problem poprzez jakąś chorobę albo wielki głód spowodowany na przykład pustynnieniem stref tropikalnych.

Prawdziwa obrona Natury [...] wymaga wielkiej dbałości przede wszystkim o wielkie systemy regulacyjne samej Gai, nie zaś o marginalia. [...] prawdziwymi płucami Gai są oceany i tropikalne puszcze.  [...] Wszelkie naruszenie ekologii oceanów może być śmiertelne dla Gai. Na razie niebezpieczeństwo jest umiarkowane. [...] Od swych początków ludzkość - od kryzysu do kryzysu - wiele razy modyfikowała swój ekosystem. [...] środowisko naturalne jest lepiej chronione w społeczeństwach uprzemysłowionych niż w gospodarkach prymitywnych.

[O prawdziwych ekologach] jest nas tylko czterech czy pięciu badaczy na całym świecie, którzy naprawdę studiują ekologię, i to w wolnych chwilach, dla własnej przyjemności..."

To tylko cytaty z dwóch pierwszych.

Bardzo mi to przypomina dialog bohaterów komedii "Fragment" Bogusława Schaeffera:

- Sewerynie, czy wiesz, że na całym świecie dwa procent naukowców tworzy 99 procent nauki?
- To co robią pozostali, Symeonie?
- Jak to co? Pracują naukowo.

Tak bardzo lubimy się powoływać na naukę, ale tylko dlatego, że od stu lat wiara w naukę zastąpiła wiarę w Boga. A co, jeśli wiara w naukę nie różni się zbytnio od wiary w Boga i okaże się, że Nauka też nie rozwiąże naszych problemów, pomimo tylu litanii i modlitw do Niej?

128

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Przyjmuje sie teraz ze jest jedenk''Bog'' nazywa sie pieniadz... Ateista od zawsze pratykujacy od pol roku.Co oznacza jestem bogiem dla siebie wszytsko zalezne ode mnie...

129 Ostatnio edytowany przez peeter (2013-08-30 13:58:19)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Tak zamiast rzucac glupimi cytatami w rozpaczliwej nadziei ze nauka stanie sie kiedys religijnym obledem lepiej spojrzec na fakty. Na swiat jaki jest wspanialy dzieki swieckiej wolnosci, rozdzieleniu wierzen i panstwa, jaki prosty przez to ze sporo wiemy o jego dzialaniu a ze to proces zdobywania - rzetelnej - wiedzy wydaje sie nieskonczony wiec caly czas zwolennicy wierzen beda dziobac z rozmyslem rozsadnych po nosie:/
Nie od dzis wiadomo ze charakter czlowieka jest w gruncie rzeczy niezmienny i wrodzony wiec dzialania religii maja taki wplyw jak sypanie soli na ogon wilka w nadziei ze padnie:|Jedni sa konstruktywni i nie konfliktowi czyli sa 'dobrzy', innym dalej do tego stanu i to nie powod by demonizowac czlowieka bo kazdy typ osobowosci nadaje sie do czegos lepiej niz sami "slodcy aniolowie" az do znudzenia.
Zamiast obludy, wywzyzszania sie z powodu wiary zabijania w jej imie, oszukiwania ze czeka cos na tych potulnych lepiej zyc wg zasad humanitaryzmu co zreszta kazdy na ogol robi bez popadania w przesade i tez nie tylko wg zalecen religijnych.
Stworca ktory nie pokazuje sie, jest podobny do czlowieka bo mysli i nawet wyglada wedlug dawnych przekazow jak starzec, daje poniesc sie zlym emocjom to nic jak jedynie wymysl ograniczonych ludzi. Przerazonych zyciem, smiercia, swoja ogromna niewiedza przede wszystkim ktora latwiej zaslonic cudownymi postaciami oraz silami niz wysilic sie i pomyslec:/
Takie potworne lenistwo intelektualne niestety zbiera zniwo od wiekow w postaci morderstw ludzi, niezwyklych wydatkow, kosztem zdrowia oraz niespelnionych planow tych ktorzy uwierzyli w te niewolnicza propagande.
Jak wiemy zas nic tak nie boli jak pozbawienie wolnosci, kara smierci to ostatecznosc i tylko chwile (poza oczekiwaniem na nia) sa niemile, ktos slaby, zrozpaczony chwyta sie tego jak tonacy brzytwy ale mu to nic nie daje bo Nic w tym nie ma, modli sie do wymyslonych istot a co mu sie uda zawdziecza - tylko Sobie.
Smutne dla wielu ale prawdziwe...
Pisalem ze nie bede zaglebial sie w filozofie/'teologie" ale wielu przytacza sensowne powody dlaczego tez nie wierza.
Zwazywszy na wyssany z palca dogmat o wszechpotedze i takiej samej milosci 'Jego' do nas nie moze pomiescic sie w glowie ilu rodzi lub staje sie kalekami, choruja ciezko czy przewlekle, maja niefart do ludzi ktorych nie cierpia, maja wypadki czy sa nieatrakcyjni a to wbrew utartym sloganom hurraoptymistow jest dramat. Wystarczy poczytac nawet w innym dziale tego forum by dowiedziec jak z tego powodu lacznie ludzie mecza sie strasznie, jednoczesnie pospolite mendy, szumowiny i jak tylko mozna ich nazwac wioda sobie beztroskie, bardzo przyjemne zycie calymi LATAMI. W swietle takich faktow nie mozna spokojnie przejsc kolo pojecia Boga i religii i jej chocby tolerowac (skoro ateistow nie darzy sie nawet szacunkiem) tak samo w odniesieniu do przyczyn w poprzednim zdaniu nie ma Zadnego powodu by wielbic tego Pana skoro celowo pozwala lub wprowadza taka straszna nierownosc liczac ze strach oraz wyrachowanie popchna ludzi do niego:/
Obrzydzenie bierze na sama mysl ze ktos co moze wszystko skazuje jednych na wegetacje by innym dac ptasie mleczko.

130

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nie wiem, co za dyskusję się tu prowadzi, bo nie chciało mi się czytać (pewnie kolejny spór wierzących z niewierzącymi, choć temat wyraźnie dotyczy ateizmu, ale mniejsza), więc nie zabieram w tej sprawie głosu, a odpowiem na pytanie zawarte w temacie.

Generalnie od wiary odeszłam dość wcześnie, bo już jako dziecko (można powiedzieć, że byłam ateistą,zanim to się stało modne, hehe). Pierwsze, co mnie uderzyło, to twierdzenie na religii, że zwierzęta nie mają duszy. A ja zawsze kochałam zwierzęta i w moim domu zawsze kręcił się jakiś kot czy chomik, (obecnie są ptaszniki, pies i świnka morska). Więc nie mogłam pojąć swoim młodym rozumkiem, dlaczego? W czym są zwierzęta gorsze od ludzi? Przecież Bóg miał być sprawiedliwy i w ogóle, a zrobił im takie świństwo (w mojej opinii wtedy). Bez sensu.

Druga sprawa, stworzenie człowieka. Katecheci mieli pecha, bo zanim poszłam do szkoły w Polsce, zapoznałam się co nieco z teorią ewolucji (w dużym uproszczeniu, rzecz jasna, ale zawsze) a nawet z powstaniem naszej planety i Układu Słonecznego. "Co? Jakie 7 dni? Ziemia powstawała miliony lat! A dinozaury gdzie? Jaki Adam i Ewa? Człowiek pochodzi od małpy!" No niestety, nie byłam w stanie się z tym pogodzić. Nawet wtedy nie lubiłam przyjmować niczego na słowo, chciałam widzieć dowody. Encyklopedia była bardziej wiarygodna niż ksiądz.

Śmierć Jezusa, grzech pierworodny... Jezus poniósł śmieć za nasze grzechy. Ale mnie wtedy jeszcze nie było, nie prosiłam go o to. Nawet bym go powstrzymała, jakbym miała okazję. Nic mu nie zawdzięczam. Grzech pierworodny? Bo ktośtam kiedyśtam zjadł cośtam, to mam przez to grzech nawet jak się urodzę i nie umiem jeszcze mówić, ani nic? Coś niezbyt miłosierny ten Bóg (przypominam, to są przemyślenia dzieciaka do lat 10-ciu). 

No i bardzo interesowałam się starożytnymi kulturami i ich wierzeniami (zwłaszcza Egipcjan, bo czcili koty smile. Pojawiło się pytanie: skoro oni wierzyli w takich bogów, Grecy w innych, a jeszcze kto inny w coś jeszcze innego, no to skąd możemy wiedzieć, kto ma rację?

No i w tym miejscu przestałam sobie zawracać głowę jakąkolwiek religią. Problem w tym, że sporo moich rówieśników kompletnie nie rozumiała, jak tak można, a ja nie rozumiałam, jak oni mogą wierzyć w to wszystko na słowo, nie zadają pytań... że już nie wspomnę, jak mnie koleżanki zlinczowały w pokoju na koloniach, gdy zjadłam opłatek w kościele, a nie miałam pierwszej komunii. Stwierdziły, że to mój najcięższy grzech. Słowo daję, nie wiedziałam, że tak nie można, wszyscy szli, więc myślałam, że właśnie trzeba (na tych koloniach wizyty w kościele były obowiązkowe w niedziele, a mi nie przyszło do głowy, żeby zaprotestować, bo mogłyby być kłopoty... a w domu do kościoła nie chodziłam, rodzice też nie, nikt mi nigdy nie wytłumaczył tych zawiłości i właściwie dalej nie ogarniam). Ale to była kolejna cegiełka wątpliwości. Bóg się na mnie gniewa za to, że zjadłam kawałek opłatka, serio? Nie ma ciekawszych rzeczy do roboty, jakaś wojna czy morderstwo?

Co dla mnie oznacza ateizm... Nie wiem. Nie czuję się lepsza, czy gorsza. Czasem nawet zazdroszczę wierzącym, bo wydaje mi się, że mają łatwiej (w końcu wierzą, że jest przy nich Bóg i im pomoże, to na pewno ułatwia życie w jakimś stopniu). Ale trudno. Mam już po prostu taki charakter, że bez mocnych dowodów albo przynajmniej logiki nie uwierzę w nic. Nie uważam, że to zła cecha ani dobra, po prostu tak mam. I tyle.

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026