netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

85 odpowiedzi12 602 wyświetleniazałożony przez Meteor, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

66 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-07-28 22:57:51)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Masz rację, akceptowanie tego jest moim błędem. Stało się to pięć razy w ciągu pięciu lat i nasiliło się jak razem mieszkaliśmy. W ostatnim roku 4 razy. W czerwcu ostatni raz odszedłem, ale miałem małą motywację, bo nękała mnie kontaktem, co jakiś czas i wróciliśmy w lipcu, ale już z jej strony obojętniej, bez czułości i seksu i ten stan mi nie odpowiadał. Czułem się, jakby to ona rozdawała karty i decydowała się na zbliżenie, tylko kiedy ona ma ochotę (przez ponad pięć tygodni nie miała). Strzeliłem focha, stwierdziłem że brak seksu mi nie służy i wyszedłem, życząc powodzenia. Trzymam się już 15 dni, jest ciężko, ale jakoś do przodu. W myślach ją wciąż widzę, trudno się uwolnić, ale unikam naszych miejsc, jej bloku, jej pracy, choć czasem mam ochotę ją spotkać, ale wiem że byłoby to niewskazane.

67

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
to toksyczny taniec, psychopata goni swoją ofiarę jak czuje że mu się wymyka, nęci ją, mami, rzuca ochłapy, a potem się wycofuje i tak w kółko.

68 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-07-28 23:03:38)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Wiem, dlatego spodziewam się za jakiś czas kolejnego kontaktu, mamienia, tęsknoty, czy zwykłego co tam u mnie. Oczywiście nigdy nie przepraszała, teraz w lipcu w sumie nic nie zrobiła złego, to ja się wkurzyłem i wyszedłem. Nie pasował mi układ unikania bliskości, a jednocześnie wiedziałem że wszystko do tego zmierza, ale nie chciałem tyle czasu czekać. Musiałem to przerwać. Jak na razie jest dobrze 15 dni spokoju, nawet nie zadzwoni i nie napisze. Czasem mam chwile, że tego brakuje i na to czekam, ale rozsądek wypiera te odczucia, bo one prowadzą donikąd.
Kocham ją i bardzo tęsknię, jaka jest gdy jest dobrze i patrzy w oczy, przytula się, czy jest blisko. Nienawidzę zwrotu akcji i jej napadów szału, jest wtedy nie do okiełznania, no może poza liściem...ale nie zrobiłem tego i myślę, że nie zrobię.

69

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
poczytaj książkę, Moje dwie głowy, tam jest u uzależnieniach. Poza tym na wątku kobiet kochających za bardzo są też ciekawe pozycje.

70

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Czasem myślałem już, że ten związek tak mnie uzależnił, że nie widziałem nic poza nim. Wszystko kręciło się w moim świecie wokół niej. Teraz wreszcie trochę przeglądam na oczy, kiedy jej nie ma. Patrzę i widzę, że są też inne dziewczyny, choć jeszcze żadna mi się nie podoba, żałoba musi minąć, kiedy trudno uniknąć porównań.

71 Ostatnio edytowany przez MaciekM (2014-07-28 23:38:57)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Ta Cię lała a inna nie będzie, więc porównanie będzie korzystne dla nowej tongue

Uciekaj. Uciekaj, zerwij kontakt, zablokuj nr, nie czytaj smsów ani maili, wiej jak najdalej. Skoro akceptujesz (mentalnie) nawet to, że Cię okłada, to kiedy otrzeźwiejesz? Jak Cię dźgnie nożem? Czy jak Ci wyleje czajnik wrzątku na głowę (autentyk)?

Od siebie dodam, że stwierdzenie osobowości typu borderline jest zwykle przesłanką do umieszczenia w psychiatryku.

72

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
wrzuć na luz, skup się na sobie i jak się z tego gooooowna uwolnić.

73 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-07-28 23:46:45)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Dzięki Kochani, już 15 dni, to sporo, ale wciąż mało. Jest różnie, skupiamy się na negatywach, ale ta kobieta ma mnóstwo też pozytywów, jest godnym dla mnie partnerem do rozmów, jest atrakcyjna, seksualnie dla mnie ideał, zaradna, a jednocześnie potrzebująca pomocy. Można by rzec miłość życia, ale to co za nią stoi, ta szara strefa wybuchowości, lekceważenia, pogardy i fałszowania rzeczywistości, daje mi już dużo do myślenia. Koniec, to dobre słowo.

74

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Dzięki Kochani, już 15 dni, to sporo, ale wciąż mało. Jest różnie, skupiamy się na negatywach, ale ta kobieta ma mnóstwo też pozytywów, jest godnym dla mnie partnerem do rozmów, jest atrakcyjna, seksualnie dla mnie ideał, zaradna, a jednocześnie potrzebująca pomocy. Można by rzec miłość życia, ale to co za nią stoi, ta szara strefa wybuchowości, lekceważenia, pogardy i fałszowania rzeczywistości, daje mi już dużo do myślenia. Koniec, to dobre słowo.

Goebbels był bardzo czułym i kochającym mężem oraz ojcem.
Hitler był niezwykle opiekuńczy wobec swoich przyjaciół, znajomych, a także wobec zwierząt. Potrafił okazać wdzięczność po wielu latach za drobny gest w jego stronę.

Chłopie, nie ma ludzi z samymi wadami. Ale są wady, które skreślają kogoś od razu. Lekceważenie, pogarda? Jakim prawem w związku coś takiego w ogóle występuje? Taki związek to nie związek, to patologia. Partnera do rozmów znajdziesz łatwo, tak samo jak atrakcyjną kobietę.

75

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
Twoje życie, rób jak uważasz. W każdym razie Twoja żona nadaje się na terapię, porządną kilkuletnią terapię, ale żeby do tego doszło to musiałaby się przyznać ze potrzebuję pomocy, a nie znam psychopaty, który by się do tego przyznał. Z nimi z reguły jest wszystko w  porządku, bo to inni potrzebują leczenia. Ponieważ jesteś w miarę normlany to już doszedłeś do wniosku, ze ta relacja Cię niszczy, jest destrukcyjna na dłuższą metę. W każdym poradniku piszą, że z takich relacji się nie wychodzi, z nich się UCIEKA żeby ratować siebie.

I na koniec, nie bardzo rozumiem co napisałeś, ze poświęciłeś dla niej dziecko? Nie rozumiem?

76

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Poświęciłem dla niej pierwsze małżeństwo. Dziecko zawsze było dla mnie najcenniejsze, stąd jej strumień wręcz chorobliwej nienawiści wobec córki. Co również w ostatnim roku już żonę dla mnie przekreślało.
Ciekawa ta książka, ale głównie piszą w niej o facetach, psychofagach. Żona wobec mnie nieraz używała pojęcia psychopata, czy projekcja, że sam mam problem, a zwalam na nią. Ale mądrzejszy o wiedzę, przestałem szukać w sobie winy. Dotarło do mnie, że jej nieudane związki zawsze kończyły się katastrofą i odejściem faceta. A w jej głowie każdy z nich był cytuję dupkiem, psycholem itp. Ja na pewno również zasłużyłem już sobie na to miano.
Byle dalej, muszę się uwolnić, koniecznie.

77

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Wyciągasz błyskawicznie właściwe wnioski. Teraz polecam totalne odcięcie, bo jak dasz się omotać to zmiękniesz. A ona jest dobra w mąceniu, co nie raz Ci udowodniła.

78

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
a w jakim sensie pierwsze małżeństwo? Zdradziłeś z nią zonę czy jak? To dobrze, że dziecko jest dla Ciebie bardzo ważne! Tak, tam piszą kobiety, ale psychofagiem może tez być kobieta.

79

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Z tymi wnioskami Maciek żyję już co najmniej 4 lata, wciąż się parzę i cierpię. Ja podobnie jak i Ty, mam wiele wspomnień z moją żoną i niełatwo jest je zapomnieć, bo tylu rzeczy ile mi się przy niej i dla niej chciało, to nie pamiętam abym dla kogoś innego zrobił. Ale to zamknięty rozdział i czas zamknąć ten związek. Jak ma kogoś to się nie odezwie, ale jak nie ma to faktycznie zaraz się zacznie, Taniec Chochoła. Z początku obojętny, potem coraz częstszy i nie znoszący sprzeciwu.
Kiedy teraz znalazłem w jej telefonie smsy, które do mnie pisała jako rzekoma moja koleżanka, z którą podejrzewała mnie, że mam romans, to nie zrobiło jej się głupio, że mi wypisywała takie rzeczy, tylko jak ja mogłem jej grzebać w rzeczach. A jak jej wspomniałem, że ona od października mi grzebała non stop, urwała że mam natychmiast jechać do castoramy i kupić zamek, zamontować, bo ona zamykać będzie pokój jak pójdzie do pracy, żebym już jej nie grzebał. Nawet do głowy jej nie przyszło, że ja po prostu nigdzie nie pojadę i się sprzeciwię, a tym bardziej sam wyjdę z jej domu. Tak była pewna siebie.

80

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Tak stokrotka1978, zostawiłem dla niej moją pierwszą żonę. Popełniłem błąd, za który obecnie płacę. Czegoś brakowało i jako przestroga dla innych, nie wszystko złoto co się świeci. Czasu nie zawrócę

81

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Z tymi wnioskami Maciek żyję już co najmniej 4 lata, wciąż się parzę i cierpię. Ja podobnie jak i Ty, mam wiele wspomnień z moją żoną i niełatwo jest je zapomnieć, bo tylu rzeczy ile mi się przy niej i dla niej chciało, to nie pamiętam abym dla kogoś innego zrobił.

No właśnie, Ty zrobiłeś. Ona na Tobie żeruje i Cię niszczy. Czas najwyższy z tym skończyć bo ona przesuwa granicę coraz dalej. Sam zobacz - czy w pierwszych dniach Waszego związku pozwoliłbyś się uderzyć? Raczej nie. A teraz jej dajesz. Na co czekasz?

Mój związek nie ma tutaj przełożenia. My się kłóciliśmy ale nigdy nie było przekroczenia wszelkich granic, czyli przemocy fizycznej.

Meteor napisał/a:

Jak ma kogoś to się nie odezwie, ale jak nie ma to faktycznie zaraz się zacznie, Taniec Chochoła. Z początku obojętny, potem coraz częstszy i nie znoszący sprzeciwu.

Nie jesteś niewolnikiem, każ się jej odstosunkować. Jak masz telefon z Androidem to zainstaluj apke do blokowania połączeń od danych numerów i do blokowania smsów. Maile też zablokuj. Jak będzie Ci wypisywać z innych numerów, powiedz jej że to stalking. Nie bój się iść na policję w razie czego.

Meteor napisał/a:

Kiedy teraz znalazłem w jej telefonie smsy, które do mnie pisała jako rzekoma moja koleżanka, z którą podejrzewała mnie, że mam romans, to nie zrobiło jej się głupio, że mi wypisywała takie rzeczy, tylko jak ja mogłem jej grzebać w rzeczach. A jak jej wspomniałem, że ona od października mi grzebała non stop, urwała że mam natychmiast jechać do castoramy i kupić zamek, zamontować, bo ona zamykać będzie pokój jak pójdzie do pracy, żebym już jej nie grzebał. Nawet do głowy jej nie przyszło, że ja po prostu nigdzie nie pojadę i się sprzeciwię, a tym bardziej sam wyjdę z jej domu. Tak była pewna siebie.

Była pewna siebie bo jesteś przeraźliwie słaby, wie, że może Cię wdeptać w ziemię a Ty i tak nic jej nie zrobisz bo się boisz.

82

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
MaciekM napisał/a:

Była pewna siebie bo jesteś przeraźliwie słaby, wie, że może Cię wdeptać w ziemię a Ty i tak nic jej nie zrobisz bo się boisz.

Pracowała na to przez te lata, abym jej się podporządkowywał, nie miał hobby, znajomych, chciała mnie odciąć od rodziny, nie odwiedzając jej ze mną. Pokłóciła się ze wszystkimi, powrotu już nie ma, to się wyprowadziła i prawdopodobnie mami inną ofiarę, seksem, atrakcyjnością itp. Jeśli się uda, uwolnię się, jeśli nie, wróci i czeka mnie walka. Myślę, że przejrzałem na oczy, kiedy odeszła w kwietniu tak bardzo pragnąłem jej z powrotem, że przepraszałem ją za wszystko, winy wydumane i prawdziwe, wstydzę się tego, bo dało mi to TYLKO miesiąc, może półtora miesiąca pięknego bycia razem, a potem szlag znowu trafił wszystko od nowa i tak w kółko.
W pierwszych dwóch latach przed ślubem jeszcze wciąż walczyliśmy o prymat, przyjeżdżała do mnie, kiedy ją zostawiłem w 2011, błagała, obiecywała, zgodziłem się. Potem role się odmieniły, tak jakbym nie chciał jej stracić.

83

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

No bo jest świetnym manipulatorem, a Ty zachowujesz się jak uzależniona żona, która wybacza mężowi że pije i bije.
Wszystko to co przeżywasz to zwykła biologia. Musisz się odciąć. Nie pozwalać jej w żaden sposób na Ciebie wpływać. Uważaj, na pewno będzie próbowała dotrzeć przez znajomych jak jej się nie uda trafić do Ciebie.
I najlepiej... zacznij umawiać się z kobietami. Gdy poznasz czułą, dobrą kobietę, nawet nie będziesz chciał spojrzeć w stronę swojej modliszki.

84

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Liczę na to Maciek, ale najpierw rozwód i odejście definitywne. Tak by jeszcze mi chciała udowadniać, że ją zdradzam.
Już mi kiedyś podobno zainstalowała GPSa w aucie, żeby mnie kontrolować. Masakra.

85

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Jakbym czytał o swoim związku big_smile Oczywiście szukałem potem po necie, o co w tym wszystkim chodzi. I coś znalazłem Meteorze, krótko i na temat (wklejam tekst, bo linków nie można). Przepraszam za niecenzuralne słowa, ale to cytat:


O najbardziej niebezpiecznych kobietach świata.
MrSnoofie

Ok, mam jakieś tam spostrzeżenia i przemyślenia co do poczucia wartości, konkretnie - kobiecego poczucia własnej wartości. Pewnie tradycyjnie nie napiszę nic nowego, ale sobie coś tam podsumuję. I Wam smile

To, jak postrzega siebie kobieta ma kolosalny wpływ na to, jak postrzega przy sobie faceta. Faceta w swoim życiu. Skupię się tu na tych paniach, które są w swoich oczach marne.

Mnóstwo kobiet ma bardzo niskie poczucie własnej wartości i liczne kompleksy. Nieistotne, jak wyglądają, potrafią znaleźć w sobie milion wad i zobaczyć siebie jak kupę gówna, mieć o sobie koszmarnie słabe mniemanie. Tego często nie widać na pierwszy rzut oka, potrafią doskonale wyglądać i równie doskonale grać. Ten syf to konsekwencja wychowania, domu rodzinnego. Kobieta, która od dziecka miała ryte w poczuciu wartości, której decyzje były negowane a ona sama krytykowana - ma do siebie samej bardzo krytyczny stosunek. Smutna prawda jest taka, że to się bardzo chujowo przekłada na jej relację z facetami.

Główny powód to taki, że taka kobieta ma wjebane do głowy, że NIE ZASŁUGUJE. Żeby było ciekawie, to wcale u niej nie działa tak, jak u faceta, który robi sobie pod kopułą z kobiety nagrodę. To działa dużo gorzej. Otóż taka pani często wkłada mnóstwo wysiłku w to, żeby swojemu facetowi udowodnić, że... jest chujowa! Owszem, robi tak, bo sama gorąco w to wierzy. Tak, tak się sprawy mają. Kobieta, która w domu rodzinnym za dziecka nie miała ciepła - nie umie ciepła odbierać. Kobieta, która w domu rodzinnym była uznawana za kiepską i bezlitośnie krytykowana - we wszystkich komplementach i zalotach węszy spisek. Bo przecież nie jest godna. Jak ma uwierzyć w to, że jest wspaniała, jak przez całe życie słyszała od tych, których bezgranicznie kochała, że jest gówno warta?

Panowie, może się wydawać, że takie kobiety są biedne, pokrzywdzone przez los i potrzebują w dwójnasób tego, żeby im lipę w domu rodzinnym wynagrodzić. I tak to powinno działać, ale kurwa niestety nie działa. Za to działa bardzo kiepsko.

Otóż kobieta taka rozpaczliwie potrzebuje czułości, podwójnie potrzebuje miłości i rozpaczliwie do tego wszystkiego zmierza. Jest jedno ale - im więcej tego pani ma, tym bardziej w to nie wierzy, słowem im jest lepiej - tym jest gorzej. Naturalna reakcja zakochanego faceta jest taka, że chce dobrze. Dba, zabiega, zakochany facet nie szczędzi czułości, zwłaszcza widząc i czując, że kobieta potrzebuje. Jest bardzo zakochana, miłość bije od niej, jak od żadnej innej. Facet wpada w sidła szybciutko, bo taka pani wydaje się ideałem: dużo seksu, wielka miłość w każdej minucie, oddanie i zainteresowanie.

I teraz robi się ciekawie, bo w głowie takiej kobiety zaczyna się bardzo chujowy i nieodwracalny proces. Nieprzyzwyczajona do takich norm wpada w panikę i zaczyna powoli, ale konsekwentnie dążyć do realizacji gównianego scenariusza, jaki ma wjebany do łba od pierwszego pierdnięcia w tetrową pieluchę: do tego, żeby zostać porzuconą. Zmierza po trupach do tego, żeby osiągnąć to, co zna - dostać karę za to, że jest, do potwierdzenia, że faktycznie jest gówno warta. Nie wierzy w szczere intencje swojego faceta. Nie wierzy, że zasługuje na to, co dostaje.

Koszmar potrafi być ładnie rozłożony w czasie, bo pani często szybko nie rezygnuje. Są okresy bezbrzeżnej miłości, po których przychodzą wielkie wątpliwości i wtedy pani zachowuje się kompletnie nieracjonalnie: z najwspanialszej kobiety na świecie nagle i bez ostrzeżenia przeobraża się w zimną sukę, robi się nie do poznania. Im dalej w las - tym więcej drzew. Sinusoida często przybiera na sile i na rozmachu, bo pan nie wiedząc, o co chodzi błądzi w tym gównie: pamiętając, że pani potrzebuje ciepła i lubi seks, przyzwyczajony do tego chce to dawać, a pani to bezlitośnie odrzuca. W jej głowie pięknie kwitnie gówniana myśl:

?jeżeli on tak zabiega o takie gówno, jak ja - coś musi z nim być nie halo!?

Dramat postępuje, bo pani za moment zrobi wszystko, żeby panu i sobie samej udowodnić, że jest słaby i chujowy. Im bardziej pan zdążył się zaangażować, tym będzie ciekawiej, bo pamięta swoją kochaną, czułą i troskliwą kobietę, pamięta, za co go pokochała. Próbuje jej dawać to, co jeszcze kilka miesięcy temu jej przynosiło bezgraniczne szczęście i brnie po pachy. Albowiem teraz wszystko, za co go pokochała powoduje, że w pani powoli kwitnie nienawiść do swojego wybranka - za to, że jest takim słabeuszem i miernotą, bo tak mu zależy na tak marnej kobiecie, jak ona.

Moi drodzy, tak wygląda coś, co w psychologii określa się ogólnym mianem ?lęk przed bliskością?. Kobieta, która nie zaznała w dzieciństwie bliskości - zabiega o nią, jak żadna inna, ale zarazem panicznie się jej boi. I taka właśnie kobieta potrafi rozpierdolić swój wymarzony związek, odrzucić i zdeptać miłość swojego życia. Jej siła odpychania, powodowany kurewsko silnym lękiem sabotaż osiąga czasami takie granice, że filozofom się nie śniło. Zmierza do samospełniającej się przepowiedni i, uwierzcie mi, nic jej nie powstrzyma. Nie ma takiej siły.

To bardzo smutne, ale kobiety o takiej naturze cholernie często wydają się idealne. Są piękne, przeinteligentne, mają bardzo silny socjal, są towarzyskie, świetnie tańczą, mają rozliczne pasje i ciekawe życie. Mają wszystko, ale... koszmarnie chujowo funkcjonują w dojrzałym związku. Panicznie się boją zdrowej, partnerskiej miłości, bo w ich głowach coś takiego nie istnieje. Nie wierzą w to i znakomita większość z nich nie uwierzy w to nigdy w życiu. Często gęsto takie kobiety mając w życiu wszystko - posady, pieniądze, talenty - zostają same. Nie wierzą w to, że życie we dwójkę może być fajne, nie wierzą w czyste intencje i bezinteresowną miłość. Z lęku przed tym, że wszystko i tak zmierza do chujowego końca - doprowadzają do tego końca za każdym razem, kiedy próbują wejść w związek.

Może część z Was spotkała na swojej drodze taką kobietę. Mi się zdarzyło (tu akurat nie chodzi o Z., przez którą znalazłem się na forum).

Napisałem to właśnie dla tych z Was, ponieważ z racji mojej dość wnikliwej natury będąc przed laty w takim związku próbowałem dotrzeć, o co chodzi. Zajęło mi to trochę czasu, ale dotarłem i wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsca. Musiałem odejść od tej kobiety i odszedłem. To był zajebisty dramat, długo starała się mnie odzyskać, bo bardzo kochała - jak bardzo, zobaczyłem dopiero po rozstaniu. Klęczała, robiła awantury na ulicy, zalewała się łzami na mój widok, potem szczerze nienawidziła. Za to, że ją poznałem i zostawiłem. Ja też ją kochałem, też bardzo, ale poznałem prawdę, naturę rzeczy i zdałem sobie sprawę z tego, że przy niej do końca życia będę testowany. Będzie testowała moją cierpliwość, oddanie i bezwarunkowość moich uczuć. Wybrałem spokój, bo... nawet wielka miłość nie bezcenna

.

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026