netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

85 odpowiedzi12 601 wyświetleńzałożony przez Meteor, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

1

Temat: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Witam,
to mój pierwszy post na forum i pewnie bym nie napisał, gdy by nie moje pewne obawy.
Mamy po 30 kilka lat i wydawałoby się, że jesteśmy dojrzałymi ludźmi, nie mamy wspólnych dzieci, każde ma swoje z poprzedniego związku. Dzieci się przyjaźnią i lubią bardzo.
Ślub wzięliśmy rok temu i wydawałoby się, że wszystko powinno być między nami w jak najlepszym porządku.
Każde z nas pochodziło z innego miasta oddalonego od siebie dość daleko, ale spotykalismy się co tydzień prawie, raz po raz z przerwą dwutygodniową.
Żona jadąc w pociągu, miesiąc, dwa może przed ślubem poznała pewnego faceta, a że jechali dość długo, z nimi jechały dzieci, jej dziecko, jego bodajże rodzeństwo, to sobie rozmawiali.
Tak rozmawiali, co nie jest niczym złym, że na koniec wymienili się numerami telefonów.
Na dworcu tylko zobaczyłem jak kiwali do siebie i dziecko, i żona, ale nie przejąłem się tym zbytnio, bo przecież ślub za chwilę, radość wielka, zamieszkamy razem, całe życie przed nami, ale dziecko jej wygadało się, że mama pisze smsy z tym kolegą i daje mu do czytania. Do pewnego czasu, smsy stały się tajne i przestała dzeicku pokazywać, twierdząc że już nie pisze bo zaczął kolega głupoty wypisywać...
Uznałem, że tematu nie ma, ryzyka nie ma, nie myślałem w ogóle o tym. Żona oczywiście nic mi o tym nie mówiła, że dała numer telefonu, że pisują do siebie. Z drugiej strony kolega, to nic złego przecież, więc ja nic nie wiedziałem.
Jak to w małżeństwie, dochodzi czasem do scysji i kłótni, są dni ciche, awanturki, małe, duże, żona próbuje wywierać na mnie naciski, abym często postępował tak jak ona chce, a jak nie jest po jej myśli jest afera...
Po jednej z takich afer, dość długo nie rozmawialismy i jak się parę dni temu dowiedziałem ponownie napisała do niego w styczniu (nie wiem kiedy skończyła) do tego faceta, jaki to jest przystojny, podpisała jakimiś ich im tylko znanymi pseudonimami, dość humorystycznymi. Podejrzewałem coś, życie erotyczne, trochę nam kulało ostatnio. Bałem się i tu moja wina - ale przejrzałem jej korespondencję internetową, w znanym portalu...
Facet oczywiście się ucieszył że się do niego wreszcie odezwała, zapytał co u niej i takie tam standardowe teksty, ona mu od razu odpisała, na szczęście oschlej, ale nie pozostawiała złudzeń, że intersowało ją co u niego, dało się wyczuć, że jej na nim zależy, że się jej podoba i chętnie podejmie "niewinny" flirt itd. Niby zwykła znajomość, ale do głowy by mi nie przyszło, abym wymieniał się z przypadkowo poznaną dziewczyną w pociągu numerem telefonu i szukał kontaktu, pisał sms, na miesiąc przed ślubem... Zresztą oficjalnie nie wiem nawet, że wymienili się telefonami.

Żona całkiem ukrywa tę relację, ot co, nie pytam, to nie mówi...

Od pół roku mocno pracuję, aby w naszym małzeństwie się układało i jest naprawdę fajnie, kocham żonę bardzo i nie chcę jej stracić, a wkurza mnie to, że jakiś facet wypisuje, a na pewno wypisywał do niej maile i pewnie smsy.

Nie chcę ograniczać jej wolności, więc nic nie robię, nie robię scen i udaję wciąż, że nic nie wiem o kontynuacji tamtej znajomości.

Boję się zaglądać i kontrolować, nie chcę tego, ale boję się też co będzie dalej, czuję niepewność, czy znowu ta znajomość w chwili kryzysu nie stanie się dla niej taką alternatywą dla mnie, jak taki straszak, element ukrytego szantażu, odskocznia, motyle w brzuchu, przygoda.

Dbam o żonę, chcę dla nas jak najlepiej, świata poza nią nie widzę i narazie nie chcę wywoływać złego, ale boję się, że ta znajomość może się rozwinąć i doprowadzić w końcu do spotkania, pod pozorem imprezy z koleżankami, co już miało miejsce w rzeczywistości parę razy, ot takie babskie wieczory, trochę alkoholu i szaleństwa...

Porozmawiać z nią niby nie mam o czym, bo przecież formalnie o niczym nie wiem, obserwować, ale jak, nie chcę już śledzić jej korespondencji, ale jak nie zobaczę, nie będę wiedział co się dzieje i żył w ciągłym stresie.

Przecież nie są zabronione relacje damsko-męskie, ale wkurza mnie to jej pisanie, jaki to on jest przystojny, komuś kogo zna tylko z pociągu...

Co robić???

2 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-06-26 17:43:52)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Jak to w małżeństwie, dochodzi czasem do scysji i kłótni, są dni ciche, awanturki, małe, duże, żona próbuje wywierać na mnie naciski, abym często postępował tak jak ona chce, a jak nie jest po jej myśli jest afera...

Gdyby tak nie musiało być... to byłoby super w małżeństwie.

********************************************

Nie wiem co robić. Wg mnie nic nie robić i patrzeć tylko czy relacja Ty-żona się nie zmienia i o to dbać. Nie wiem jak długo oni się kontaktują, ale taj temu pół roku i zobaczysz jak będzie u Ciebie w małżeństwie. Mam takie myśli:

1. abyś był idealnym mężem; nie chodzi o to aby robić co ona każe, bo będzie afera, ale aby jej nie krzywdzić np. przez brak szacunku, czułości, zaangażowania -- innymi słowy, abyś Ty sam się do rozpadu waszego małżeństwa nie przyczyniał

2. nie szpiegować jej, nie analizować korespondencji; jeśli twoja żona jest "zołzą", która robi awantury, to przecież nawet gdyby małżeństwo padło i ona pójdzie do tamtego gościa, to jemu też będzie robić awantury; no chyba że zbierasz już dowody na rozwód -- wtedy szpiegowanie jest jak najbardziej na miejscu

3. dbaj o siebie, bardzo bardzo, tak jak w czasie narzeczeństwa

Od pół roku mocno pracuję, aby w naszym małzeństwie się układało i jest naprawdę fajnie, kocham żonę bardzo i nie chcę jej stracić, a wkurza mnie to, że jakiś facet wypisuje, a na pewno wypisywał do niej maile i pewnie smsy.

Nie chcę ograniczać jej wolności, więc nic nie robię, nie robię scen i udaję wciąż, że nic nie wiem o kontynuacji tamtej znajomości.

Boję się zaglądać i kontrolować, nie chcę tego, ale boję się też co będzie dalej, czuję niepewność, czy znowu ta znajomość w chwili kryzysu nie stanie się dla niej taką alternatywą dla mnie, jak taki straszak, element ukrytego szantażu, odskocznia, motyle w brzuchu, przygoda.

Wydaje mi się, że dobrze robisz. Ze wszystkim. Ale jakby ona chciała odejść, albo pójść w romans to chyba nic jej przed tym nie powstrzyma, chyba że totalnie zaczniesz ją kontrolować -- np. idzie z koleżankami na imprezę, a Ty sprawdzasz, czy na pewno... dostanie sms-a a Ty już myślisz, czy od kochanka, wraca 2 godz później z pracy i znowu strach. To nie ma sensu...

3

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

To co robi Twoja zona jest wobec Ciebie nie w porzadku.
Bo co uwazasz ?
Ze uczciwe wobec Ciebie jest pisanie w tajemnicy przed Toba
komplementow obcemu gosciowi ?
Tak uwazasz ?
Czy to nie jest juz forma zdrady ?
Ty sie starasz, eliminujesz powody do jej niezadowolenia
ze strachu/ obawy zeby Ci rogow nie przyprawila ?
No to juz z zalozenia jestes skazany na porazke.
Bo co, jak sie krolewnie fochy nazbieraja to bedzie usprawiedliwiona ?
Tak ?
Bo rycerzyk nie podolal ?
A krolewna nie musiala wyjsc na przeciw bo przeciez ona nie jest od starania sie, dbania o relacje.
Wiec sobie znajomosc odswiezyla.
Zeby sobie klotnie zrekompensowac.

Pierwsza granica juz zostala przekroczona
i Ty to dokladnie tak odczuwasz, gniecie Cie, nie pasuje...
Wiec czemu sam siebie oszukujesz mowiac ze to zwykla znajomosc
jednoczesnie poddajac ta mysl w watpliwosc
piszac dalej ze Ty sobie nie wyobrazasz czegos takiego w swoim wykonaniu ???

Wywal kawe na lawe
i powiedz facet ze Ci sie to nie podoba, ze jest Ci z tym zle
ze to nie jest w porzadku.

Wolnosc... uczciwosc ( ! )
Wedlug Ciebie to sie wyklucza ?

Relacje damsko-meskie...
hmmmm
w moim poczuciu wiernosci sa zabronione smile

4 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-06-27 09:00:13)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Cholera, gniecie mnie to. W domu w porządku, relacje są poprawne, ale wczoraj popatrzyłem, nie wytrzymałem, odpisał jej, ale nie wiem co, bo ona tego nie odczytała, więc tym bardziej, nie mogłem sprawdzić.

Masz rację, nie jest to w porządku i czuję się nie ok. Zresztą, co to jest za wymienianie się numerami telefonów w pociągu, do głowy mi to nie przyszło będąc szczęsliwym w związku...

Powiedzieć nie mogę, raczej tylko obserwować narazie, choć mam ochotę zmiażdżyć tę relację, ale wiem, że w chwili buntu, czy złości ona wróci i będzie jeszcze groźniejsza, bo tajna...

Wkurza mnie to też, że o tej relacji właściwie oficjalnie nic nie wiem i pewnie bym nie wiedział, gdyby nie jej dziecko, które w zeszłym roku powiedziało mi o wymianie smsów, skoro żona pozwoliła mu czytać to niegroźnych pewnie, ale w którymś momencie stały się wyraźnie nie dla jej oczu, bo jak to stwierdziła, że zaczął głupoty pisać to przestała pokazywać, a czy nadal pisała nie wiem...

Po wielkiej kłótni, prawie rozstaniu w styczniu mu napisała tak, że tylko ślepy i głuchy by się nie kapnął, że nie zależy jej na tej relacji...

Na szczęście po pół roku, odpisała chłodniej, ale z ciekawością co tam u niego, nie ma sensu robić afery narazie, poczekam...

5

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Ja bym nie czekał i przy najbliższej okazji pogadał z żoną.

6

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

[...]

Porozmawiać z nią niby nie mam o czym, bo przecież formalnie o niczym nie wiem, obserwować, ale jak, nie chcę już śledzić jej korespondencji, ale jak nie zobaczę, nie będę wiedział co się dzieje i żył w ciągłym stresie.

Zagrożeniem dla Twojej relacji nie jest ten Gość z pociągu, ale Ty sam: Twoje myśli, obawy, lęki, szpiegostwo, ciekawość.

I myślisz, że jak nie mówisz, to nie wyrażasz. Każda myśl ma wpływ na Twoje zachowanie.

7

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Animus
Ty i tobie podobni powinni być banowani.
Wyrządzasz wiecej szkody niż pożytku swoimi wpisami.

8 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-06-27 12:31:40)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

widzisz Animus, nie uważam wcale tego za dobre, ale gdyby nie nasza czujność i intuicja, wielu z nas facetów nosiłoby rogi i nic o tym nie wiedziało...
Do tego tygodnia nawet nie sięgnąłem po jej telefon, a naprawdę różne mieliśmy przejścia w przeszłości, które nie były delikatnie mówiąc czarno-białe, ale ślub, to ślub, uważam, że powinnismy być wobec siebie uczciwi, planujemy wspólną przyszłość i chcemy być razem, a nieuczciwość z założenia wyklucza szczęście i udany związek...

Mój bliski przyjaciel też uważa, że powinienem wyjechać z pretensjami, o co w ogóle chodzi i co to za Gość...

To takie nasze męskie, ale skutek może być chyba odwrotny do zamierzonego, relacji nie zgaszę, a podsycę wręcz, tylko że zupełnie już zakamuflowaną.

9

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor, jest tylko jeden maly niuans
ale nie tylko w Twoim przypadku, ogolnie w dzisiejszym swiecie z latwym dostepem
do mozliwosci technicznych sprzetow przez nas dzisiaj uzywanych
i "poczuciu moralnosci" przez wielu.
A mianowicie- nie jestes w stanie w zaden sposob kontrolowac tej znajomosci i wiedziec co sie dzieje na poziomie wirtualnym.
No niestety, przykra prawda.
Duzo zalezy od tego jaki Twoja zona posiada system wartosci,
czy ma kregoslup moralny czy raczej niekoniecznie.
Na tej plaszczyznie przeprowadzilabym rozmowe.
Od tego zaczela.
Moze wystarczy jej pewne rzeczy uzmyslowic...
Moze wystarczy otworzyc oczy...

Uczciwosc, zaufanie, dopiero potem wolnosc
inaczej wolnosc w zwiazku jest anarchia

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-06-27 13:00:50)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Jak to w małżeństwie, dochodzi czasem do scysji i kłótni, są dni ciche, awanturki, małe, duże, żona próbuje wywierać na mnie naciski, abym często postępował tak jak ona chce, a jak nie jest po jej myśli jest afera...
Po jednej z takich afer, dość długo nie rozmawialismy(...)

Jeśli mam być szczera, to dla mnie nie jest to normalne. Ja jestem mężatką i to co piszesz to jest dla mnie abstrakcja a nie "jak to w małżeństwie".
Twój opis powinien dotyczyć parki 15-latków, a nie ludzi dojrzałych, po rozwodach.
"Długo nie rozmawialiśmy, ciche dni"? Na pewno chodzi o małżeństwo ludzi zbliżających się do 40-tki?
Nie uważam jednak że to Twoja wina, bo prawdopodobnie żony - fochy, awantury i karanie Cię cichymi dniami.

A co do meritum sprawy - mnie dziwi że wciąż nie powiedziałeś jej, że wiesz. Ja bym powiedziała.

11 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-06-27 17:37:02)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

ciężko powiedzieć, jeśli się wie to z "nielegalnego" źródła. Chwilę poczekam i zobaczę w którą stronę to się kręci, wtedy jak nabiorę pewności, że coś jest nie halo...to uderzę, ale muszę mieć pewność, że coś zaszło za daleko
Narazie to internetowa relacja, do tego sporo kilometrów od siebie...no i całkiem rzadka, biorąc pod uwagę że od stycznia do czerwca nie istniała...

Co do kręgosłupa moralnego, to niestety mam czasem duże wątpliwości, kiedy jest dobrze nie mam żadnych, ale kiedy się kłócimy i słyszę za dużo, mam ochotę odejść...

powszechna jest jej postawa, nie mówiłam, bo nie pytałeś

12 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-06-28 09:11:20)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

widzisz Animus, nie uważam wcale tego za dobre, ale gdyby nie nasza czujność i intuicja, wielu z nas facetów nosiłoby rogi i nic o tym nie wiedziało...
Do tego tygodnia nawet nie sięgnąłem po jej telefon, a naprawdę różne mieliśmy przejścia w przeszłości, które nie były delikatnie mówiąc czarno-białe, ale ślub, to ślub, uważam, że powinnismy być wobec siebie uczciwi, planujemy wspólną przyszłość i chcemy być razem, a nieuczciwość z założenia wyklucza szczęście i udany związek...

Mój bliski przyjaciel też uważa, że powinienem wyjechać z pretensjami, o co w ogóle chodzi i co to za Gość...

To takie nasze męskie, ale skutek może być chyba odwrotny do zamierzonego, relacji nie zgaszę, a podsycę wręcz, tylko że zupełnie już zakamuflowaną.

Mateor, a więc sprawdzanie smsów i maili to jest przejaw uczciwości? Czy może czujności, tej czujności, która pozwala odkryć moment wyrastania rogów. Z męską intuicją to może nie przesadzajmy, bo zastąpimy intuicję podejrzliwością i imaginacją.

Lepie właśnie wyobraźnię zastosować w taki sposób, który zapobiega, a nie tylko sprawdza, czy już coś nastąpiło.

Oboje coś ukrywacie przed sobą. Ty ukrywasz sprawdzanie, Ona ukrywa pisanie. Oczekujesz, że Ona pierwsza przestanie pisać? Wtedy Ty się uspokoisz i przestaniesz sprawdzać?

Piszesz sam, że "nie uważasz wcale tego za dobre", więc z premedytacją stosujesz to, co nie jest dobre i spodziewasz się, że to niedobre wyda dobre owoce. Widzisz niekonsekwencję w poglądzie. 

To może wymyśl coś dobrego: kwiaty, czułe słowa, męska potencja każdej nocy z męską intuicją stref erogennych. Kiedy zobaczysz uśmiech na twarzy Żony, będziesz wiedział, że do Ciebie się uśmiecha i znikną Twoje obawy.

Meteor napisał/a:

Co do kręgosłupa moralnego, to niestety mam czasem duże wątpliwości, kiedy jest dobrze nie mam żadnych, ale kiedy się kłócimy i słyszę za dużo, mam ochotę odejść...

powszechna jest jej postawa, nie mówiłam, bo nie pytałeś

O właśnie, sam nawet napisałeś, kiedy Twoje obawy są mniejsze. Zamiast sprawdzać efekty kłótni, może skasuj kłótnie.

A czy przypadkiem nie ma tu błędnego koła: jesteś bardziej drażliwy i skory do kłótni, bo obawiasz się "internetowego gościa", kłócisz się, a potem słyszysz o pragnieniu odejścia i powodujesz chęć rozmowy z kimś innym u Żony, co powoduje, że jesteś jeszcze bardziej nerwowy.

Może przerwij ten ciąg zdarzeń, chyba, że lubisz rolę osła przy kieracie.

Alterego1 napisał/a:

Animus
Ty i tobie podobni powinni być banowani.
Wyrządzasz wiecej szkody niż pożytku swoimi wpisami.

Witaj, Alterego. Jeśteś mi podobny... Zbanujesz się sam?

13

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Animus napisał/a:

...Zagrożeniem dla Twojej relacji nie jest ten Gość z pociągu, ale Ty sam: Twoje myśli, obawy, lęki, szpiegostwo, ciekawość.

I myślisz, że jak nie mówisz, to nie wyrażasz. Każda myśl ma wpływ na Twoje zachowanie.

Mam podobne wrażenie.

14

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Dużo w tym wszystkim racji, po każdym wspaniale przeżytym z Nią dniu i nocy, optymizm tryska ze mnie i chce mi się żyć.
Może to naiwne, ale postaram się o tym zapomnieć, tak jak by nic nie było...
A czujność, cóż, co ma być to będzie, nie zapobieżemy temu w ten nieuczciwy sposób, święta racja smile
Dzięki smile:):)

15

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Animus Ty jestes jakis odizolowany przypadek... W sumie uwazam, ze chlopak i tak jest bardzo w porzadku.. Poza tym po przejsciach wiec wie jak mozna popsuc pewne relacje.. Rozumiem jego obawy.. A Ty go od szpiegow wyzywasz.. Kurcze trzeba kontrolowac z dystansu jak da sie za duze pole do popisu to tez nie dobrze bo zaraz bedzie Tobie na mnie nie zalezy jak za duzo objawi kontroli to zaraz nie ufasz mi za bardzo mnie kontrolujesz ... Wez zroum kobiety hahaha ale uwazam, ze powinien cos wspomnieco tym delikatnie.. Pokazac, ze wie ..

16

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
nowaja29 napisał/a:

Animus Ty jestes jakis odizolowany przypadek... W sumie uwazam, ze chlopak i tak jest bardzo w porzadku.. Poza tym po przejsciach wiec wie jak mozna popsuc pewne relacje.. Rozumiem jego obawy.. A Ty go od szpiegow wyzywasz.. Kurcze trzeba kontrolowac z dystansu jak da sie za duze pole do popisu to tez nie dobrze bo zaraz bedzie Tobie na mnie nie zalezy jak za duzo objawi kontroli to zaraz nie ufasz mi za bardzo mnie kontrolujesz ... Wez zroum kobiety hahaha ale uwazam, ze powinien cos wspomnieco tym delikatnie.. Pokazac, ze wie ..

Nowaja29, o to, czy to jest w porządku, to trzeba zapytać drugiej strony. Pewnie dla Ciebie taka "kontrola" może być dodowdem uczucia. Warto jednak zapytać, jakiego uczucia? Własności? Traktowania przedmiotowego?

Osobiście zamiast kontroli wolę wzmocnienie. Można walczyć z kroplami deszczu, albo zbudować dach. Można walczyć z zimnem, albo pod dachem wymurować ściany i ogrzać wnętrze. Właśnie tak powstaje dom, miejsce schronienia, miejsce poza którym jest gorzej i do którego można zaprosić wybrana osobę. Podobnie i analogicznie można zapobiegać zainteresowaniu innymi mężczyznami. Zamiast walczyć z ich istnieniem, dać to, czego Kobieta potrzebuje.

Przecież uczucie można objawiać niekoniecznie przez kontrolę, ale przez zaspokajanie potrzeb. Obecna cywilizacja nieco utrudnia Mężczyznom te zadania, ale ciągle o męskiej atrakcyjności decyduje inicjatywa, zapobiegliwość, wrażliwość, namiętność, aktywność. Wszystkie te cechy mają swoje jasne - konstruktywne i ciemne - destruktywne aspekty.

17 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-29 12:25:52)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Właśnie przez takie psychofilozoficzne dylematy zdrada jest czymś "popularnym" w dzisiejszym świecie.
Te wszystkie tłumaczenia zdradzających są o kant doopy bo nie chcą być zwyczajnie uczciwi wobec swoich partnerów i tłumacząc się uspokajają swoje sumienie bo podświadomie wiedzą że,robią krzywę innym.
Ta zwyczajna i prosta w założeniu uczciwość jest nieopłacalna.
Animus
Ta twoja cała filozoficzna teoria miałaby odniesienie w codziennym życiu gdyby nie jeden fakt.
Zdradzający jest jak narkoman na głodzie.
Możesz zaspokajać jego potrzeby w nieskończoność a i tak nigdy nie spełnisz w pełni jego oczekiwań.
Oczywiście możesz zapobiegać zdradzie tak długo jak to będzie wygodne twojej partnerce.Czyli do momentu jak nie znajdzie kogoś lepszego w tych zabiegach o jej względy.
Co do tzw.inwigililacji partnera zauważ Animus że,zazwyczaj następuje ona dopiero wtedy gdy partner ma mniej lub bardziej uzasadnione podejrzenie o zdradę.Dopiero wtedy rusza machina podejrzliwości i obaw spowodowana zazwyczaj nieuczciwym zachowaniem partnera/ki.
Więc wiekszość tych twoich filozoficznych wywodów to tylko teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką.

18

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Animus napisał/a:
nowaja29 napisał/a:

Animus Ty jestes jakis odizolowany przypadek... W sumie uwazam, ze chlopak i tak jest bardzo w porzadku.. Poza tym po przejsciach wiec wie jak mozna popsuc pewne relacje.. Rozumiem jego obawy.. A Ty go od szpiegow wyzywasz.. Kurcze trzeba kontrolowac z dystansu jak da sie za duze pole do popisu to tez nie dobrze bo zaraz bedzie Tobie na mnie nie zalezy jak za duzo objawi kontroli to zaraz nie ufasz mi za bardzo mnie kontrolujesz ... Wez zroum kobiety hahaha ale uwazam, ze powinien cos wspomnieco tym delikatnie.. Pokazac, ze wie ..

Nowaja29, o to, czy to jest w porządku, to trzeba zapytać drugiej strony. Pewnie dla Ciebie taka "kontrola" może być dodowdem uczucia. Warto jednak zapytać, jakiego uczucia? Własności? Traktowania przedmiotowego?

Osobiście zamiast kontroli wolę wzmocnienie. Można walczyć z kroplami deszczu, albo zbudować dach. Można walczyć z zimnem, albo pod dachem wymurować ściany i ogrzać wnętrze. Właśnie tak powstaje dom, miejsce schronienia, miejsce poza którym jest gorzej i do którego można zaprosić wybrana osobę. Podobnie i analogicznie można zapobiegać zainteresowaniu innymi mężczyznami. Zamiast walczyć z ich istnieniem, dać to, czego Kobieta potrzebuje.

Przecież uczucie można objawiać niekoniecznie przez kontrolę, ale przez zaspokajanie potrzeb. Obecna cywilizacja nieco utrudnia Mężczyznom te zadania, ale ciągle o męskiej atrakcyjności decyduje inicjatywa, zapobiegliwość, wrażliwość, namiętność, aktywność. Wszystkie te cechy mają swoje jasne - konstruktywne i ciemne - destruktywne aspekty.

to co Twoim zdaniem najlepiej miec wyj...na wszystko i nie kontrolowac tylko wzmacniac ... Czym? Seksem czym cieplem? Uwazam ze jak mezczyzna okazujacy troche zazdrosci i delikatnie pokazuje granice ktore mu odpowiadaja to nic zlego.. Mowimy o czym delikatnym nie o chorobliwej zazdrosci.. Zgodze sie ze trzeba dawac kobiecie to czego potzrebuje.. Ale skad wiesz co jest w jej glowce.. To pokrecone istoty i z jednego slowa zrobia 10 wink nie mozna byc obojetnym na wszystko Animus nie tedy droga.. Kobiety trzeba umiejetnie prowadzic albo wymkna Ci sie z raczki..

19 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-06-29 16:23:04)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Alterego1 napisał/a:

Właśnie przez takie psychofilozoficzne dylematy zdrada jest czymś "popularnym" w dzisiejszym świecie.
Te wszystkie tłumaczenia zdradzających są o kant doopy bo nie chcą być zwyczajnie uczciwi wobec swoich partnerów i tłumacząc się uspokajają swoje sumienie bo podświadomie wiedzą że,robią krzywę innym.
Ta zwyczajna i prosta w założeniu uczciwość jest nieopłacalna.
Animus
Ta twoja cała filozoficzna teoria miałaby odniesienie w codziennym życiu gdyby nie jeden fakt.
Zdradzający jest jak narkoman na głodzie.
Możesz zaspokajać jego potrzeby w nieskończoność a i tak nigdy nie spełnisz w pełni jego oczekiwań.
Oczywiście możesz zapobiegać zdradzie tak długo jak to będzie wygodne twojej partnerce.Czyli do momentu jak nie znajdzie kogoś lepszego w tych zabiegach o jej względy.
Co do tzw.inwigililacji partnera zauważ Animus że,zazwyczaj następuje ona dopiero wtedy gdy partner ma mniej lub bardziej uzasadnione podejrzenie o zdradę.Dopiero wtedy rusza machina podejrzliwości i obaw spowodowana zazwyczaj nieuczciwym zachowaniem partnera/ki.
Więc wiekszość tych twoich filozoficznych wywodów to tylko teoria nie mająca nic wspólnego z praktyką.

No proszę, moje Alterego nie skorzystało z okazji zbanowania siebie i podjęło obronę stanowiska.

Zaznaczę na wstępie, że jak masz kanciastą doopę, to sobie rozbijaj do woli. Co więcej, teorie bywają rzadkie, a praktyki mocno indywidualne, więc dorabianie teorii do praktyki, to nie moja specjalność, ale spójrz na swoją teorię, bo coś mi się wydaje, że żyjesz w złudzeniu, jakoby Twoja teoria była czystą praktyką. Otóż nic bardziej złudnego.

Twoja awersja do psychologii i filozofii może wynikać tylko z jednego: nieświadomości procesów psychicznych i niechęci do myślenia, a nawet mądrości (wszak filozofia jest umiłowaniem mądrości, a niechęć do niej jest zaprzeczeniem mądrości) . Spotkałem takich awersantów na mojej drodze na pęczki i były to przeważnie pęczki rzodkiewki, która to roślinka ma główkę  wkopaną w ziemię, a to co wystaje jest mocno zielone, z upływem lat żółknie, zdradzając utratę chlorofilu i pewności swoich poglądów.

Nie znalazłem lepszej definicji teorii jak ta z Tadeusza Kotarbińskiego: teoria jest praktyką myśli. Dodam, że teoria nie służy usprawiedliwianiu, ale szukaniu prawideł, a te (jak w butach) naprawiają i pomagają likwidować odkształcenia, które zdarzają się podczas wędrówki po wąskich ścieżkach górskich ostępów. Po asfalcikach poruszają się wygodnisie, którzy dbają o wygodę prezentowanych poglądów, zaniedbując prawdziwość.

Dylematy pochodzą z praktyki, a nie z myślenia. Myślenie pozwala je tylko dostrzec. Jak zamkniesz oczy, to nie widzisz obrazu, a jak zamkniesz umysł, to nie widzisz dylematów i możesz mieć horyzont ograniczony jak narowisty koń z klapkami na oczach.

Uczciwość, moim skromnym zdaniem, polega na tym, że uczciwie patrzymy na dylematy, zamiast nieuczciwie twierdzić, że ich nie ma. Uczciwość dotyczy przede wszystkim samego siebie. Są kultury, w których w ogóle nie ma czegoś takiego jak zdrada, więc zdrada ma pochodzenie kulturowe. Pewien benedyktyn francuski o nazwisku Deschamps w prawie dopatrywał się przyczyn grzechu. A pewien święty o imieniu Augustyn miał świadomość, że zło powstaje z braku dobra. Gdzie nie ma dobra, tak panoszy się zło. Pewien apostoł narodów o imieniu Paweł ( z Tarsu) został zaangażowany na drodze do Damaszku do dzieła uzupełnienia treści ewangelicznych o elementy filozofii stoickiej. Ignoranci, którzy mają hobby w tym, aby trywializować każdy pogląd uproszczeniami, które mogą sami pojąć, garną się do ustalania norm i standardów powszechnie obowiązujących i nie chcą widzieć, że to niczego dobrego nie powoduje, a efekty tych trywializacji tylko ośmieszają ich własne idee.

W podanej przez Ciebie narkomańskiej koncepcji zdrady nie zauważyłeś, że całe nasze życie jest wypełnione różnymi głodami, których zaspokojenie nie jest możliwe. Skażona grzeszna natura ludzka, a może dopust Boży? A jeśli nie dopust, to może zamysł? Masz kwestie teologiczne głęboko i dziewiczo nietknięte. To, co nieślubne staje się z biegiem wieków niepokalane.

Przyznaj się, że nie jesz, nie śpisz, nie pijesz, a uwierzę w fakty, które podajesz jako argumenty. Zresztą, czemu chcesz zmienić innych, gdy możesz  żyć jak chcesz. Gdybyś był szczęśliwy, bo byś nie pokazywał w taką stanowczością bólu w związku z postawą innych.  W Twoim poście pełno jest lęków i te lęki na pewno dadzą wyniki, a jak chcesz wiedzieć jakie to będą wyniki, to poczytaj o tym jak działa lęk. Przekonasz się wtedy, że jest siłą sprawczą, która niezawodnie zwiększa prawdopodobieństwa wystąpienia wylęknionych zjawisk.  Dlatego lęk nazywam nagonką diabła.

Jak kwestionować  pokrewieństwo teorii i praktyki, to mi pokaż monetę bez rewersu i awersu lub jednostronną kartkę  papieru 

Kwestia inwigilacji jest odwiecznym problemem, co było pierwsze: jajko czy kura? Podejrzliwy wszędzie wytropi zdradę. Dlaczego? Bo jego instynkt inwigilacyjny ją powoduje. Wypowiedziane podejrzenie jest podpowiedzią. Wielu Mężczyzn w ogóle by nie wpadło na to, żeby zdradzić Żonę, gdyby im same Zony tego nie podpowiedziały. Podobnie jest w druga stronę.

Zazdrość jest destrukcją. Zazdrośnik jest chodzącą destrukcją. Ta destrukcja dotyka nie tylko jego osoby, ale otoczenia, a nawet całego kraju. Nasz kraj jest tego najlepszym przykładem: brak zaufania skutkuje tkwieniem w negatywizmie i marazmie. Potrafimy zazdrościć i być zawistni, a skutki są widoczne.  Z jakiegoś powodu zazdrość znalazła się w spisie siedmiu grzechów głównych, w bliskim sąsiedztwie nieczystości, szkoda, że po niej, bo w doskonałej większości przypadków nie tylko jest w bliskości, ale w związku przyczynowo  - skutkowym.  Gdyby zazdrość i zawiść były dobrodziejstwem, to byśmy byli  "pierwszy na globie naród" A jesteśmy? Mówi się nawet o "polskim piekiełku".

Nowaja29. Jedno pytanie? Czemu służą wszystkie instytucje kontrolne w państwie? Twierdzisz, że obywatele kochają kontrolujące państwo i urzędy kontroli? A jak to działa: powoduje bezwzględną uczciwość, czy może doskonalenie metod omijania kontroli?

20

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

nie no prosze Cie nie porownuj instytucji kontrolnej panstwa do ,,kontroli,, miedzy partnerami.. To jak porownac dupe do twarzy.. Sluchaj ja nie nakazuje jak masz robic i co .. Napisalam jak to wyglada w tej praktyce.. Nie wystarczy zaciagnac za wlosy do wyra puknac w taki sposob zeby nie umiala o niczym innym myslec ;p i nie chodzi mi o kontrole taka ktora ogranicza ruchy partnera.. Wszystko delikatnie oczywiscie jest zaufanie fakt i na tym trzeba sie opierac glownie ale uwazam ze trzeba wyznaczyc granice kobiecie zeby wiedziala ze cos moze sie nie spodobac.. Puszczajac tak sobie swoja luba coz moze jej brakowac mezczyzny ktory w sumie ma gdziec co robi jak robi.. Z reszta chyba nie zrozumiesz..

21

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Oj"kolego"Animus.
Myślę źe,tak naprawdę za przeproszeniem goofno wiesz o mnie i o tym co napisałem.
Albo udajesz przemądrzałego filozofa który nie umie vel nie chce tej teorii przełożyć w codzienną praktykę.

22

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Alterego1 napisał/a:

Oj"kolego"Animus.
Myślę źe,tak naprawdę za przeproszeniem goofno wiesz o mnie i o tym co napisałem.
Albo udajesz przemądrzałego filozofa który nie umie vel nie chce tej teorii przełożyć w codzienną praktykę.

a wy tu bedziecie sie paleczkowac hahaha zarcik mysle Alterego1 ze Animus zwyczajnie zjadl pare lektur z teorii a z praktyki coz.. Debatowac chyba nie ma sensu na jedno slowo bedzie mial 10 nie szczegolnie na temat hmm np. Porowna mroweczke do slonia ;p alez uszczypliwa sie zrobilam haha chlopcy dajcie sobie na luz i spokoj juz bo nas wszystkich zbananuja i nasza kariera forumowa sie skonczy wink

23

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

ciekawe jak by pisal gdyby mial podobna sytuacje do autora watku.. Hmmm mocno podkreslajac to, ze autor jest po rozwodzie i obecna zona tez...

24

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

nowaja29
Ale o tym właśnie piszę.
Animus chyba nie bardzo rozumie że,ludzie piszący swoje wątki nie proszą o filozoficzne wykłady na temat istoty życia tylko mając problem oczekują krótkiej i zwięzłej informacji.
Żeby nie było źe,"dotykam" Animusa jakimś osobistym przytykiem lub obrażał.Co to to nie.
Zwyczajnie zwracam mu uwagę na osobliwość i treść wątków tu założonych i uczulam by nię mącił bardziej niż to już jest możliwe a także by nie dorabiał zbytecznej ideologii do chuci jaką jest zdrada.
Tylko lub aż tyle.
Drogi Animusie
Nie tędy droga.
Mam nadzieję że,jak ponownie przeczytasz moje wcześniejsze posty kierowane min.do ciebie to zrozumiesz aluzję zawartą między wierszami.
Z wyrazami szacunku Alterego

25

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
nowaja29 napisał/a:

ciekawe jak by pisal gdyby mial podobna sytuacje do autora watku.. Hmmm mocno podkreslajac to, ze autor jest po rozwodzie i obecna zona tez...

Nie życzmy mu tego.

26

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

a juz myslalam, ze ja widziwiam:p

27

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Alterego1 napisał/a:
nowaja29 napisał/a:

ciekawe jak by pisal gdyby mial podobna sytuacje do autora watku.. Hmmm mocno podkreslajac to, ze autor jest po rozwodzie i obecna zona tez...

Nie życzmy mu tego.

nieee nie zyczymy tylko chcialam zaspokoic babska ciekawosc ;p

28

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
nowaja29 napisał/a:

ciekawe jak by pisal gdyby mial podobna sytuacje do autora watku.. Hmmm mocno podkreslajac to, ze autor jest po rozwodzie i obecna zona tez...

Właśnie szczególnie dlatego. Upiory mają ten zwyczaj, że odżywają z jeszcze większą siłą przy każdej okazji podobnej.

Rozwód jest tylko świadectwem, że się nie wyszło pozytywnie z kryzysu.

To pewne ograniczenie, gdy się nie widzi związku treści lektur z życiem. Ale zawsze znajda się ludzie, którzy sami chcą odkrywać prawo Archimedesa. Szczęść im Boże w Cicoborze.

W doopie i goofnie także. Myśl podpowiada przeważnie adekwatne pojęcia, więc zapewne Alterego1 też tak ma, że mu umysł podpowiada pojęcia adekwatne do jego sytuacji. To tworzy atmosferę wypowiedzi.

Doskonale rozumiem, że ludzie nie myślą o filozofii. I nie czytają. Właśnie dlatego przeżywają pewne sytuacje i nie znajdują odpowiednich rozwiązań, które od tysięcy lat są zapisane, ale wymagają przeczytania. Do książek nie zaglądną, ale na forum owszem. To może tu znajdą coś, jeśli zechcą pokonać odrazę do dalszej lektury, niekiedy niełatwej, ale pożytecznej.

Trud lektury polega także na tym, by przełamać swoje stereotypy myślowe na przykład o filozofii, która kiedyś była całą nauką.

Nihil novi sub sole.

29

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Animus
Chciałeś mnie obrazić czy oświecić?.

30

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Alterego1 napisał/a:

Animus
Chciałeś mnie obrazić czy oświecić?.

A światło Cię obraża? Potraktuj go jako własne, może przestanie.

31 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-29 21:16:17)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Hm.Jak widać umiejętność czytania między wierszami jest ci zupełnie obca mimo tak wielkiego oczytania.
Ps.Zgubiłeś główny wątek w tym swoim oświeceniu.Może tam wrócisz a normalnym ludziom dasz spokój?.

32

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

czyli trafnie napisalam ze naczytales sie o jakis ,,zabkach,, ;p sluchaj ja w sumie zaczynam na nowo i nie kontroluje mam nadzieje ale o to tzreba spytac drugiej osoby.. Mysle, ze Twoje filozoficzne myslenie i chec przebicia sie i proby postawienia mnie nizej niz Ty raczej Ci sie nie uda bo uwierz mi ze tym samym g... srasz .. Tyle, ze Ty bardziej to ubierzesz w slowa filozoficzne a ja jestem w miare bezposrednia babka.. Hmm w sumie znizam sie do Ciebie wdajac w dyskusje ktora nie prowadzi do niczego.. Napewno czytajac jedna z Twoich ksiazeczek powinienes wiedziec, ze nie mozna na sile komus wbijac do glowki glupotek.. Do watku zasiales chaos bo zamiast pomoc autorowi zwyczajnie ogolnikami siejesz na lewo i prawo.. Nic nie mozna Ci powiedziec bo nie trafia klapki na oczy i tyle.. Ale jak zauwazylam masz dwa slowa przeciw Tobie hmm to oznacza ze moze jednak sie myslisz ... I uwierz mi przeczytalam wiecej ksiazek niz Ty masz wloskow na glowie i nie tylko ciezkich, filozoficznych czy innych.. Ale czasem trzeba myslec logicznie i pisac do sedna.. A Ty no coz masz dobry towar..

33

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Animus bracie, ale Ty jedziesz...

Animus napisał/a:

W doopie i goofnie także. Myśl podpowiada przeważnie adekwatne pojęcia

jasne, 5 bieg bardzo płynnie w tym swoim szambowym słowotoku wrzuciłeś, że facet na Matizie wycisnie 240 na autostradzie.
Co Ty chłopie bierzesz, bo co post, to mam większy ubaw z Twoich wywodów opluwając monitor raz za razem i zauważyłem - nie tylko ja zresztą - że zgubiłeś temat przewodni wątku, zastępując go jakąś filozoficzną papką rozmazując ją dla ostrości... dyskusji hmm

34

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Hmmm....Ciekawe...ciekawe z tym wzmacnianiem zamiast sprawdzania...Ciekawe, jak to działa w momencie, jeżeli np. żona się zakocha/zauroczy w jakimś pajacu...ciekawe co wtedy wzmocnisz...chyba stolec na kiblu.... Człowieku trzeba patrzeć logicznie... w takiej sytuacji to jak ze wzmacnianiem nie do końca sprawnego silnika...zachipujesz, będziesz miał 50km więcej tylko co z tego jak w niespodziewanym momencie p......nie... smile Ilu już takich filozofów znałem, którzy wielbili swoje żony, wzmacniali związek...a s...ki przez całe małżeństwo się...puszczały....w takich sytuacjach nie ma co filozofować, tylko sprawdzać...jeżeli masz jakieś powody to dwie opcje, albo sprawdzaj, albo rozmawiaj. Jak rozmowa wygląda fałszywie, to sprawdzaj, jak sprawdzisz i będzie ok, to wzmacniaj, jak nie to rozmawiaj, jak rozmowa nic nie da to rozwód i papa...jak widzisz, że jest wielka lipa to lepiej uciekać jak najszybciej, niż czekać 5 lat i obudzić się z ręką w nocniku...

35

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Po jednej z takich afer, dość długo nie rozmawialismy i jak się parę dni temu dowiedziałem ponownie napisała do niego w styczniu (nie wiem kiedy skończyła) do tego faceta, jaki to jest przystojny, podpisała jakimiś ich im tylko znanymi pseudonimami, dość humorystycznymi. Podejrzewałem coś, życie erotyczne, trochę nam kulało ostatnio. Bałem się i tu moja wina - ale przejrzałem jej korespondencję internetową, w znanym portalu...

[...]

Nie chcę ograniczać jej wolności, więc nic nie robię, nie robię scen i udaję wciąż, że nic nie wiem o kontynuacji tamtej znajomości.

Boję się zaglądać i kontrolować, nie chcę tego, ale boję się też co będzie dalej, czuję niepewność, czy znowu ta znajomość w chwili kryzysu nie stanie się dla niej taką alternatywą dla mnie, jak taki straszak, element ukrytego szantażu, odskocznia, motyle w brzuchu, przygoda.

Dbam o żonę, chcę dla nas jak najlepiej, świata poza nią nie widzę i narazie nie chcę wywoływać złego, ale boję się, że ta znajomość może się rozwinąć i doprowadzić w końcu do spotkania, pod pozorem imprezy z koleżankami, co już miało miejsce w rzeczywistości parę razy, ot takie babskie wieczory, trochę alkoholu i szaleństwa...

Porozmawiać z nią niby nie mam o czym, bo przecież formalnie o niczym nie wiem, obserwować, ale jak, nie chcę już śledzić jej korespondencji, ale jak nie zobaczę, nie będę wiedział co się dzieje i żył w ciągłym stresie.

Co robić???

Wracam do pierwszego postu, poddając się sugestiom ostatnich postów.

Są w tym poście dwie sprzeczności, które ujawniają się, gdy odwrócić kolejność wersów:

Meteor napisał/a:

Nie chcę ograniczać jej wolności, więc nic nie robię, nie robię scen i udaję wciąż, że nic nie wiem o kontynuacji tamtej znajomości.

A wcześniej:

Meteor napisał/a:

przejrzałem jej korespondencję internetową, w znanym portalu...

To nie jest tak, że się nic nie robi, gdy się przegląda korespondencję internetową. To jest zarabianie i potęgowanie swoich obaw i trudno potem spodziewać się, że te czynności nie przyniosą skutków, opisanych dalej.

Meteor napisał/a:

Boję się zaglądać i kontrolować, nie chcę tego, ale boję się też co będzie dalej, czuję niepewność, czy znowu ta znajomość w chwili kryzysu nie stanie się dla niej taką alternatywą dla mnie,

Właśnie te obawy są konsekwencją podjętych czynności i, wprawdzie, nie zaowocowały kłótniami na ten właśnie temat, ale tylko dlatego, że:

Meteor napisał/a:

Porozmawiać z nią niby nie mam o czym, bo przecież formalnie o niczym nie wiem,

ale nie można twierdzić, że te obawy nie wydały żadnych owoców. Na szczęście Meteor trzyma się logiki, więc nie mówi, o czym nie może wiedzieć, bo wtedy powiedziałby, co wie naprawdę, ale jednak wyraża to każdym spojrzeniem i każdym innym słowem, bo szczególnie manifestuje się w zachowaniu to, co się chce ukryć. (Podobnie jak, w każdym słowie daje się świadectwo analnego i defekacyjnego sposobu myślenia).

"Człowieku trzeba patrzeć logicznie" - westchnie ehhh29 i siądzie w sposób logiczny na kiblu, wzmacniając się zauroczeniem w pajacu.

W kolejnych słowach Meteora, nawet bez czytania między wierszami, znajduje się złowróżbna zapowiedź:

Meteor napisał/a:

Dbam o żonę, chcę dla nas jak najlepiej, świata poza nią nie widzę i na razie nie chcę wywoływać złego, ale boję się, że ta znajomość może się rozwinąć i doprowadzić w końcu do spotkania, pod pozorem imprezy z koleżankami, co już miało miejsce w rzeczywistości parę razy, ot takie babskie wieczory, trochę alkoholu i szaleństwa...

Właśnie:

Meteor napisał/a:

na razie nie chcę wywoływać złego,

ale jakby w tym tekście była antycypacja tego, co już przybrało formę decyzji, a jest tylko odroczone w czasie. Meteor ma świadomość, że będzie to wywołanie złego i dlatego pyta:

Meteor napisał/a:

Co robić???

I nie jest to pytanie, co robić w ogóle. Jest to pytanie, czy ma wywołać to złe, czy nie ma tego wywoływać?

I teraz się pytam, w kierunku jakiej odpowiedzi idą moje posty (osoby nieumiejącej czytać między wierszami), a w kierunku jakiej analnej i defekacyjnej logiki idą sugestie postów innych Autorów tego wątku (którzy czytają między wierszami?

A może powinienem zapytać jak "prosta net baba": czy defekować tę relację, czy jeszcze chwilę wytrzymać w stanie analnego napięcia?

36 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-30 12:36:12)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

No.Teraz piszesz Animus logicznie.
Tylko że,już ci to chyba pisałem,te zachowanie autora wynika z wcześniejszych oznak vel uzasadnionych podejrzeń.
Więc co radzisz autorowi?
Udawać że,nic się nie dzieje i to by "dbał vel wzmacniał starania"jeszcze bardziej?.
Przecież to to samo bo kumata żoneczka wcześniej czy później połapie się we wszystkim.Zajarzy jej się światełko w główce skąd taki nagły wzrost troski o nią i związek autora.
edit
Inwigilacja nie jest z zasady po to by ratować związek ale po to by zbierać dowody zdrady jeśli mamy uzasadnione podejrzenia co do niej.
A dowody są po to by chronić własną doopę na wypadek rozwodu z orzeczeniem winy małżonka.Przypomnę jeśli nie wiesz.Chodzi o alimenty na małżonka.
Pozytywnym skutkiem ubocznym inwigilacji może być uświadomienie vel otrzeźwienie zdradzacza po uprzednim ujawnieniu,choć nie w całości tego co się dowiedzieliśmy.
Zdrada to zapoczątkowanie pewnej gry między partnerami.Gry a może nawet walki o godność obojga partnerów.

37

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Animus a nie mozna bylo tak od razu...? wink jednak uwazam, ze nawet autor pytajac co robic oczekuje wsparcia a nie chaosu w ktorym i tak jest.. Krotkie proste dosadne odpowiedzi .. Jak zrozumie wtedy mozna mu przeswietlic i naswietlic jak to wyglada wink

38

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

wszystko racja, ja obecnie nie sprawdzam, żyję i czuję się dobrze, niepokój mały pozostał, ot taka zadra, choć myślę że mam/miałem (?) powody do niepokoju, ot co.

A jak mi się sypnie temat, to napiszę jeszcze, gdyby coś miało się wydarzyć złego jeszcze, choć mam nadzieję, że nie smile

Ot taki niepoprawny optymista wink

Jeszcze raz dzięki smile

39

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
Napiszę krótko.
Rób jak uwaźasz ale też uwaźaj co i jak robisz.
Mam nadzieję że,zrozumiesz te słowa.

40

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Czasem kobieta pisząc z innym mężczyzną chce tylko wzbudzić iskierkę zazdrości w swoim partnerze.. dlatego same staramy się, aby znalazł jakiegoś pochlebiającego smsa od kolegi itd gdy partner w ogóle nie zwraca na to uwagi, możemy pisać z nim częściej, aby w końcu zauważył;)
Nie wiem jakie masz relacje z żoną i jakie doświadczenia wyniosłeś z Waszej przeszłości.. ale jeśli nie zawiodła Twojego zaufania, nie ma powodu, żebyś teraz ją o to podejrzewał..
Weź sprawdź jej smsy i wypytaj co to za jeden, okaż zainteresowanie, a pewnie się ucieszy, że jesteś o nią zazdrosny..

41 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-07-29 19:28:23)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Na wstępie napiszę, że nic więcej w temacie tej znajomości nie zrobiłem wydawało mi się, że nie ma to już znaczenia, gdyż było między nami bardzo dobrze, aż do wczoraj...

Znamy się już cztery lata i po wczorajszym mam powoli dość. Temat jest wstydliwy, gdyż żona po raz kolejny użyła wobec mnie przemocy, okłada pięściami, kopie, jak blokuję jej ręce.
Nie zdarza się to często, ale przemoc ma miejsce raz, dwa razy w roku, oczwiście nie uderzyłem jej nigdy, ale wpada we wściekłość, kiedy czasem powiem coś co jej się nie podoba.
Wczoraj też wyraziłem swoje zdanie na temat przyszłości, co było sprzeczne z tym co ona sądziła i zaczęła mnie okładać, tym razem chwyciłem ją i rzuciłem na łóżko, biorąc na łopatki, miotała się i wściekała ale nie mogła się uwolnić, w nerwach krzyczała że mnie kiedyś zabije...
Mieszkaliśmy osobno po ostatnich kłótniach, było przez ostatnie pół roku w miarę poprawnie, takie małe wzloty i upadki, ale postanowiliśmy ponownie ze sobą zamieszkać, wypowiedziałem moje mieszkanie, zwiozłem rzeczy do jej mieszkania, i czekamy na objęcie nowego, wspólnego wynajętego mieszkania...a to już za dwa dni...
Tylko, że po wczorajszym ataku, ja nie wiem co mam robić, nie gadamy, ale za dwa dni mamy przenieść wszystkie rzeczy do wspólnego mieszkania, mam poważne obiekcje...
Kocham ją i żal mi tego wszystkiego, ale czuję się bezsilny, nie chcę jej pobić, choć mógłbym to zrobić z łatwością, ale nie chcę jej skrzywdzić, więc narazie znosiłem jej wybuchy i ataki...o byle co czasem.
Jak powienien zachować się prawdziwy facet??? Wiadomo, że nie pobić ją, ale jak się bronić, lub czy nie odejść i zapomnieć...?
Nie ulegam we wszystkim jej i dlatego wybucha, bo mam własne zdanie i to się pani nie podoba...
Cholera co robić???

Rozmowy nie mają sensu, bo ona ma zawsze rację i wszędzie i zawsze jest moja wina, kłócimy się często, wówczas ubliża mi i znieważa na różne tematy...

42 Ostatnio edytowany przez zuzu1978 (2013-07-29 22:28:03)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

boszzzzzzzzz jakbym czytała o swoim życiu.Oboje przed 40, drugie, wydawałoby się bardziej dojrzałe związki. Miało być inaczej, uczciwie i bez kombinacji. Miał być spokój, zwyczajność i przykład dla dzieci (również wspólnych nie mamy), że czasem warto postwic na swoje, nie walczyć z uczuciami i robić, tak jak serce podpowiada...Niestety internet, telefony, kumpele, koleżaneczki...dla każdej miły, każdej pomocny, każdej nieba przychyli...(przecież to nic złego). Wiedziałam, a raczej  czułam, że coś się święci, ale brak dowodów nie pozwalał mi na rozmowę i jakiekolwiek zarzuty, aż do kwietnia... człowiek rozpuszczony i pewny swego, wpadnie zawsze... Szkoda mi moich dzieci i siebie. Niestety stek głupich decyzji będę dźwigała przez wiele lat...Teraz, po czasie wiem, że nic ani nikt nie jest wart domyślania się, niedomówień, ukrywania i kręcenia. Jestem o tym przekonana!!!

43

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor, bicie mężczyzn prze kobiety to dosyć wstydliwa sprawa, dlatego często skrywana. Tobie musiało to doskierać na tyle że przełamałeś się i zacząłeś o tym mówić.
MAsz dużo problemów w tym związku.
- flirciki z facetem poznanym w pociągu, wymiana nr telefonów,
- wizyty na znanym (? komu) portalu
- bicie Ciebie,
- agresja słowna brak możliwości dogadania się.
Pisałeś o jej dzieciach swoich dzieciach.
Jak zaczął się Wasz związek - czy to była jej zdrada z Tobą ?

44

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Mieszkanie wspólne odmówiliśmy, ale kolejna zgoda i kolejne mieszkanie wspólne. Minął miesiąc od jego objęcia, a znowu nieporozumienia, wyrzuty ze strony żony, emocjonalny chłód, brak współżycia, niedomówienia, atmosfera napięta...
Wakacje nad morzem pełne nieporozumień, skierowane przeciwko mojemu dziecku, ataki żony na moją córkę, że spędzam z nią za dużo czasu, kilkudniowa izolacja, każde robiło swoje, złe wspomnienia, płacz córki, jej odciąganie mnie siłą od niej, obrażanie się...
Potem we wrześniu wyjazd zagraniczny bez dzieci, sielanka, było fantastycznie, ale trwało to po poworcie tylko jeden dzień...
Bez mojej wiedzy i zgody późnym wieczorem pojawił się piesek, którego omawailiśmy, ale kupiła go za moimi plecami, tak abym nie mógł zainterweniować na NIE, albo odwlec to w czasie.
Oczywiście obruszyłem się na to, ponownie nie znajdując zrozumienia, że niby dlaczego się obruszam, skoro o tym mówiliśmy i nieważne że byłem przeciw, ale kiedyś się zgodziłem, to teraz same postanowiły go kupić.

Nie wychodzę z nim, tak jak obiecałem, ale rodzi to kolejne dalsze frustracje i nieporozumienia, żona i jej dziecko są nastawione przeciwko mnie, tworząc w domu zwarty front.

W weekend usłyszałem wreszcie od żony, że to nie ma sensu i powinienem się kolejny raz wyprowadzić...to już chyba piąty raz w tym roku. Ja już nie mam sił, ledwo zipię nerwowo i wysiada mi psychika przy niej...

Dodała, że ona już tego nie chce, powiedziałem że po wyprowadzce to bedzie już faktyczny koniec, ona na to że ok, zdjąłem obrączkę, wysiadła z trzaśnięciem drzwi, wieczorami cisza każde robi swoje, nie rozmawiamy, tak wygląda koniec związku...

Wczoraj poszła z koleżanką na babską imprezę, wróciła przed 4 rano, nie spałem całą noc, cholera wciąż ją kocham, na pytanie, dlaczego tak późno, usłyszałem, co mam Ci się tłumaczyć, żartujesz chyba...

Dziś zapisałem się do psychoterapeuty, aby się z niej wyleczyć, z tego chorego uzależnienia, zwanego miłością, nie wiem czy dam sobie radę... A dzień później do prawnika, składam pozew, muszę to przerwać, nic dla niej nie znaczę, czuję to, ona nie lubi ze mną chodzić na imprezy, woli babskie, lepiej się bawi...ale ja też lubię się bawić, odebrała mi całą radość życia.

Trudny będzie powrót do normalności...

45

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Trudny będzie powrót do normalności...

Meteor, albo to jest gra, czyli zachowania manipulacyjne, obliczone na prowokację, albo to jest model postępowania, wyuczony w procesie wychowania, na przykład w rodzinie ze starszymi braćmi, z którymi siostra musiała rywalizować walcząc.

Skupiony jesteś na zjawisku, a nie na przyczynach. Bez świadomości przyczyn, źródeł takich zachowań, nie będziesz mógł konstruktywnego zrobić w tej sytuacji i stąd to przewidywanie trudności.

Z pieskiem to jest typowy przykład polityki faktów dokonanych. Na takie postępowanie nie ma dobrej reakcji, bo każda jest spóźniona. Ale można zawsze doprowadzić sytuację do absurdu i rozpocząć hodowlę pcheł w domu, zapowiadając ich sprowadzenie i sprowadzenie pomimo zakazu. Psy nie lubią pewnej częstotliwości dźwięków, więc zamiast pcheł można emitować dźwięki.

Możesz się dobijać lub wykorzystać w takich sytuacjach naukę. Albo prawo: zawsze możesz zastosować metodę stosowaną przez Kobiety, czyli dać się pobić i zrobić obdukcję ze zgłoszeniem na policję.

46

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

wiesz, ale to nie piesek jest winny, nierozsądnym byłoby mścić się na piesku...
Wykańcza mnie jej brak szacunku do mnie i lekceważenie częste. Twierdzi, że obiecałem jej tyle rzeczy, a teraz nie dotrzymuję słowa, ale ona obiecała mi radosny dom, czułe chwile i życie takie jak sobie wymarzyliśmy, a mamy ciągłe awantury i schody.
W jaki sposób zdobyć szacunek do siebie przy takiej kobiecie? I czy w ogóle ma sens się starać.
Problemy jej wynikają z dzieciństwa i wychowania - rywalizowała ze starszą siostrą, która jej zdaniem jest gorsza, ale była zawsze lepiej traktowana

47 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-10-11 10:39:07)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

wiesz, ale to nie piesek jest winny, nierozsądnym byłoby mścić się na piesku...
Wykańcza mnie jej brak szacunku do mnie i lekceważenie częste. Twierdzi, że obiecałem jej tyle rzeczy, a teraz nie dotrzymuję słowa, ale ona obiecała mi radosny dom, czułe chwile i życie takie jak sobie wymarzyliśmy, a mamy ciągłe awantury i schody.
W jaki sposób zdobyć szacunek do siebie przy takiej kobiecie? I czy w ogóle ma sens się starać.
Problemy jej wynikają z dzieciństwa i wychowania - rywalizowała ze starszą siostrą, która jej zdaniem jest gorsza, ale była zawsze lepiej traktowana

Meteor, informacja o Siostrze jest bardzo ważna. Nie wiem, czy Cię na to będzie stać, ale poczytaj o technikach terapeutycznych. Zapewne nastąpiło przeniesienie uczuć z Siostry na Ciebie, może jesteście jakoś podobni do siebie, a może chodzi o sytuację starszeństwa.

Gdybyś przyjął symbolicznie rolę starszej Siostry, która tamte deficyty zdoła wypełnić miłością, a nie złością, to kto wie...

Ważna jest informacja, że Siostrę postrzega jako gorszą, choć była faworyzowana, czyli traktowana przez otoczenie jako lepsza. W takiej sytuacji Ona czuła się zawsze gorsza i taka się stała. Spróbuj jak działa tekst typu:

- Wiem, że możesz opanować złość, bo jesteś ode mnie lepsza i mocniejsza. Nie bój się mnie, nie zagrażam Ci.

Złość jest uczuciem do siebie przeniesionym na Osobę bliską. Z przeniesieniem nie warto walczyć, ale go wykorzystać.

Napisz mi koniecznie, ile z tego, co napisałem zrozumiałeś i jak zrozumiałeś.

Staraj się rozumieć zachowanie Żony, a nie oceniać (w kategoriach: dobre, złe, przyjemne, nieprzyjemne).

48 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-10-11 11:20:34)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

kompleksy ma straszliwe, choć zupełnie bezpodstawnie, tłumaczę to wciąż, ale wciąż za mało ją chwalę, te niedobory istnieją, szuka wciąż potwierdzenia własnej wartości, czy to u mnie, ale częściej w otoczeniu, ile to się nasłuchałem, jak to ją podrywają inni faceci.

Złość dotyczyła jej zawsze, najpierw była to siostra, jej mąż, matka, obwiniali ją o złe wychowywanie córki, i co z tego że mieli rację, skoro, dla niej byli najgorsi, potem przyjaciółka bo ośmieliła się ze mną rozmawiać, kiedy byliśmy pokłóceni, wpadła w taki szał, że jej takiej jeszcze nie widziałem, było to około 2 lata temu, wyrzuciła wszystkich z domu wówczas, teraz skupia się to na mnie, jestem jej największym wrogiem z tego co mi się wydaje, nie mam prawa skrytykować, czy mieć innego zdania, bo od razu jest to nudne i nieciekawe, albo banalne, a kiedy się upieram, prowadzi to do awantury w drodze prostej...

Dodam, że siostra się właśnie rozwodzi i żona zawsze była o nią zazdrosna, że mi się podoba, co akurat jest nieprawdą

No i jest bardzo mściwa, niestety. Źle zrozumiane fakty natychmiast odbijają się na dalszym życiu.

Czy teraz okazywanie jej ciepła i uczucia spowoduje powrót? Zerwała ze mną, nie chcąc wogóle się przytulać, chce abym się wyprowadził, wróciła po nocy z imprezy, nie mówiąc nic, jak bym w ogóle nie istniał i nie czekał... Wczoraj się odegrałem, pojechałem do kolegi, nie mówiąc nic, zresztą nie rozmawiamy w ogóle od niedzieli, czy poniedziałku, nie wróciłem do domu na noc, nie napisała nic, ja też nie, nie dzwoniła, ja też nie...

Ale dziś wrócę, jak się zachować?

49

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

Ale dziś wrócę, jak się zachować?

Jesteś Jej kolejną szansą. Każda poprzednia była stracona. Wybuch i erupcję wywołują oceny negatywne.

Porzuć ocenianie Jej. Skup się na każdym najdrobniejszym pozytywie. Praca z agresją wymaga cierpliwości. Działa to tak, że Twoje opanowanie pozwoli Jej osiągać świadomość źródła wybuchów i panować nad nimi.

Wszystko zaczyna się w głowie pod wpływem tego co widzi i słyszy. Boi się odrzucenia, dlatego woli odrzucić kogoś zanim ten ktoś odrzuci Ją. Ale pragnie bardzo bliskości. Im bardziej pragnie tym bardziej się boi, bo wtedy bardziej boli ja odrzucenie od osoby bliskiej.

Za mało ciągle wiem i nie znam Twojej Żony, więc trudno mi konkretnie napisać, jakie zachowania kompensacyjne by były najskuteczniejsze. Kierunek Twoich poszukiwań widzę taki, że nie wchodź w oceny, opinie negatywne. Podkreślaj każde zachowanie pozytywne.

Nie wiem, czy samo ciepło i uczucie, bo to jest sygnał dwuznaczny pewnie dla Niej, to przecież bliscy Ja ranili. Może bardziej zrozumienie, teksty typu:

- Staram się Ciebie rozumieć. Wiem, ile krzywd doznałaś. Chcę być blisko Ciebie. Chcę lepiej Cię rozumieć.

50 Ostatnio edytowany przez Meteor (2013-10-11 11:39:41)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

mądre słowa, ale czy to usprawiedliwia jej zachowania wobec mnie i mojej córki, kiedy ją krzywdzi? Kiedy jestem blisko mojej córki, ona wpada w szał i nawet już nie chce się do niej zwracać bezpośrednio, tylko w stylu: powiedz swojemu dziecku, aby poszła umyć zęby np., bo pewnie boi się, że ja w jej zdaniem przewrażliwionej relacji z moim dzieckiem  zdenerwuję się, kiedy ona to powie? Dziwne...

Chciałaby, abym był w 100% tylko jej i jej dziecka, ale tu znowu nie ma żadnych uczuć wobec jej dziecka, ma tak dziwne zachowania, że czasem powiem, że nawet jej nie lubię, ale staram się tego nie okazywać, przytulę, pogadam, nie jestem jej ojcem i nigdy nie będę, a nie chcę być przesadnie czuły, bo znowu się boję, że może kiedyś żona to wykorzystać przeciwko mnie, w stylu np. sprawy o molestowanie, nie wiem co jej do głowy strzeli

51

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?
Meteor napisał/a:

mądre słowa, ale czy to usprawiedliwia jej zachowania wobec mnie i mojej córki, kiedy ją krzywdzi? Kiedy jestem blisko mojej córki, ona wpada w szał i nawet już nie chce się do niej zwracać bezpośrednio, tylko w stylu: powiedz swojemu dziecku, aby poszła umyć zęby np., bo pewnie boi się, że ja w jej zdaniem przewrażliwionej relacji z moim dzieckiem  zdenerwuję się, kiedy ona to powie? Dziwne...

Chciałaby, abym był w 100% tylko jej i jej dziecka, ale tu znowu nie ma żadnych uczuć wobec jej dziecka, ma tak dziwne zachowania, że czasem powiem, że nawet jej nie lubię, ale staram się tego nie okazywać, przytulę, pogadam, nie jestem jej ojcem i nigdy nie będę, a nie chcę być przesadnie czuły, bo znowu się boję, że może kiedyś żona to wykorzystać przeciwko mnie, w stylu np. sprawy o molestowanie, nie wiem co jej do głowy strzeli

Jak Jej strzeli, to dziecko też swoje może powiedzieć przed sądem i wtedy się dopiero może okazać.

Agresja jest bardzo ciężką przypadłością. Jest wiele na ten temat. Polecam Ci "Psychopatologia nerwic" Antoniego Kępińskiego i inne książki tego autora. Taki człowiek jest jak pole minowe. Jak ktoś nie wie, gdzie mina, to od razu jest bum bum. A jak ktoś wie, to jest jak w tej polskiej komedii "Jak rozpętałem II wojnę światową" i jak Mućka może przejść, to człowiek też przejdzie, a taki teren zaminowany dla obeznanego z nim nie jest groźny, a nawet bezpieczniejszy, bo nikt się tam nie zapędzi.

Poczytaj historię Sokratesa i jego Ksantypci. Jest też taka powieść s-f pt. "Labirynt", a planecie z pułapkami.

Zawsze możesz zostać osobistym saperem. To nawet może dostarczać adrenaliny.

52 Ostatnio edytowany przez Krzysiek-rozczarowany (2013-10-11 14:48:33)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

ciekawe

53

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

wrócę dziś i postaram się być uśmiechnięty i serdeczny. Postaram się rozmawiać, nie milczeć, źle że pojechałem wczoraj bez słowa do kolegi i nie wróciłem na noc, może mieć do mnie o to żal, ale sama też wróciła późno w środę i jeszcze zlekceważyła mnie wówczas, chciałem się odegrać. Dodam, że to była rocznica poznania.

Teraz może mieć miejsce dalsza eskalacja złych zachowań, typu weekend poza domem u koleżanki, albo co gorsze z ojcem jej dziecka, kiedy może przyjechać, jak się nie obrócę to niedobrze.

Obejrzałem zdjecia z wyjazdu dwa tygodnie temu, ale tam było nam razem dobrze, bez dzieci i tej codzienności, szczeście na naszych twarzach rysujące się bezcenne, minęły dwa tygodnie i znowu armagedon...a to tak niewiele czasu.

Żal mi się z nią rozstać i nie chcę tego, ale ta huśtawka też mnie wykańcza.

Zobaczę co się wydarzy wieczorem i jutro i pojutrze, w weekend myślę, że będzie chciała mnie uniknąć za wszelką cenę, aby się jak najmniej widzieć

54

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

No i minął ponad miesiąc, a ja wyprowadziłem się.
W listopadzie znowu dwie imprezki, jak to się wybawiła, ale wracała, było znowu dobrze.
Tydzień temu uderzyła mnie ponownie, nie dotrzymałem jej zdaniem danej obietnicy wyjścia z jej dzieckiem na spacer z psem... Nie chciałem, było moim zdaniem zbyt późno dla dziecka na spacery, a obiecałem dwie godziny wcześniej, ale wtedy dziecko wolało być ze swoją koleżanką. Dostałem w twarz, w napadzie szału, poorała mi twarz i klatkę piersiową, napluła w twarz...
Byłem na policji i zgłosiłem sprawę o pobicie, obdukcja, dwa dni wolnego.
Wyprowadziłem się, mieszkam osobno, ale ona nie odpuszcza, wypisuje do mnie smsy, maile, wszystkie o treści błahej, jakby się nic nie stało, coś o piesku, że zawsze się na mnie cieszył, że podaje już łapkę, że nowy był artykuł w gazecie, nowe oferty pracy, podsyła mi zaproszenia do domu, czy jej nie podrzucę jeszcze pendriva itd...
Co robić, czekać czy wracać? Boję się, że jak wrócę, wszystko wróci do normy, tzn poniżeń, nie liczenia się z moim zdaniem i nawet przemocy. Nie wrócę, to koniec wisi pewnie na włosku, a tak do końca tego nie chcę.

Jak zachować w tej sytuacji twarz? Nie dać się zbłaźnić, cierpię samemu, bo kocham ją, ale nie chcę by trakwtowała mnie dalej w ten sposób

55

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

zrobiłeś krok do przodu i tak trzymaj!!!!!!!!!! przeszłeś przez piekło i nie wracaj do niego . Nie umiem sobie wyobrazić ,że masz w ogóle myśli o powrocie do niej byłeś u jakiegoś terapeuty ?

56

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Tak byłem, chodzę już od dwóch miesiecy. Przyrównała wczoraj moją sytuację do alkoholu, kiedy jesteś na głodzie sięgasz po niego, daje Ci chwilową ulgę, ale w sumie pogrążasz się jeszcze bardziej w swoim uzależnieniu.
Tu tak samo, tęsknię do niej jak cholera, kocham ją nadal, ale nie wracam, nie nawiązuję kontaktu, staram sie być twardy, choć bardzo boli...
Szukam czasem winy w sobie, ale wiem, że to idiotyczne, gdyż nie to, to co innego spowodowałoby taką sytuację, nieważny pretekst, dla niej obietnice wiążą na zawsze, szkoda że tylko mnie...

57

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Obecnie mija 15 dzień od ostatecznego rozstania z moją żoną. Żyję, ale nie potrafię się odnaleźć. Mam dni lepsze i dni gorsze... Tych gorszych jest trochę więcej niestety. Kiedy wydaje mi się, że zaczyna być dobrze, następuje tąpnięcie i potrafię cały dzień zmarnotrawić na bezsensownym myśleniu, czy się znowu odezwać, czy nadal milczeć. Dziecinne mi się to wydaje, w ogóle całe to moje małżeństwo. Ale wspanialszej i bardziej interesującej mnie kobiety nie spotkałem w życiu. Kocham ją pewnie nadal, mimo wielu krzywd, które mi wyrządziła. Ja również nie byłem bez winy, ale jak to w związkach, są dni lepsze i dni gorsze. Tylko, że moja żona jest osobą dość impulsywną, pamiętliwą i agresywną, jednocześnie niezależną i ambitną. Kocham ją za wszystkie te cechy, ale niosą one za sobą również ryzyko, że jeśli ja posiadam te same cechy o awanturę nietrudno...
No i takie było to nasze małżeństwo. Pełne wzlotów, pełne upadków, afer, wyprowadzek, przeprowadzek, bijatyk... Z każdym dniem było trudniej i na koniec właściwie nic już się nie spinało.
Mam 40 lat, żona 37 lat. Ja mam dziecko z pierwszego małżeństwa, które poświęciłem dla obecnej żony. Ona ma dziecko ze związku nieformalnego. Dzieci mają około 10 lat i są prawie równolatkami. Poznaliśmy się prawie 5 lat temu, wielka miłość, wyjazdy, wakacje, seks. Mieszkaliśmy od siebie daleko, ponad 400 km i jeździliśmy do siebie właściwie co tydzień, maksymalnie co dwa. Zdarzały się oczywiście i ogniste nieporozumienia, kłótnie, ciche dni, lekceważenie. Ale zawsze wracaliśmy do siebie, godziliśmy się seksem, znowu było cudownie, ale z czasem zaczęły narastać nieporozumienia, gdzie będziemy razem mieszkać, w moim, czy w jej miejscowości, przekładaliśmy w wyniku nieporozumień moment wspólnego zamieszkania, aż w końcu zdecydowała się przeprowadzić do mnie. Wydawało mi się, że teraz to już wszystko się poukłada i będzie dobrze.
Ślub wzięliśmy w sierpniu dwa lata temu. Wynajęliśmy pierwsze mieszkanie, zamieszkaliśmy razem, idylla nie trwała długo. Pokłóciliśmy się już na weselu, potem właściwie kłótnie gościły u nas średnio co dwa tygodnie, ciche dni, uciekanie z pościelą do drugiego pokoju, godzenie się, znowu dobrze i tak cały czas. Jej dziecko i moje dziecko oczywiście nie ułatwiały nam zadania, starałem się jak mogłem, aby się dobrze czuło, ale wiadomo że bardziej zżyte było z mamą. Starałem się, aby dzieci czuły się z nami dobrze. Miałem wiele wad i wiele rzeczy prowokowało moją żonę do afery. W końcu zaczęliśmy się omijać, osobno Sylwester, osobno wyjścia na koncert, kino, do rodziny, znajomych... I tak w kółko, tydzień afery, cichych dni, potem dwa tygodnie w miarę fajne i znowu o pierdołę afera... Można było tego nie wytrzymywać, ale trwaliśmy przy sobie. W grudniu 2012 zaszliśmy w ciążę, ucieszyliśmy się, że teraz to się zbliżymy bardziej do siebie. Niestety poroniła żona w styczniu, a na koniec stycznia razem z dzieckiem uciekły ode mnie do nowo wynajętego mieszkania. Dwa dni później już mieszkaliśmy razem, ale u niej, czasem spałem u siebie, czasem u niej. Ponownie zaczęliśmy się do siebie zbliżać, aż w lipcu 2013 podjęliśmy decyzję o ponownym wspólnym zamieszkaniu. Było cudownie. Co prawda wiele rzeczy mi się nie podobało, jak jej nocne wyjścia z koleżanką na piwo, czy ciche dni i wyrzucanie mnie do mojego mieszkania...
Przeważnie ja się odzywałem pierwszy, bo wydawało mi się, że bez sensu tak milczeć, skoro może być znowu dobrze i tak z tą niezłomną myślą żyłem cały czas, wierząc że nic nie może nas rozłączyć, bo jesteśmy dla siebie stworzeni.
Oddałem moje/nasze mieszkanie i wynajęliśmy nowe, bo tamto jej się źle kojarzyło. Ale w marzeniach chciałem domku, abyśmy się pomieścili i żebyśmy mieli ogród. Ona była temu przeciwna, bo obiecałem mieszkanie. Ale z czasem myślałem, że może uda się ją namówić, ale każda rozmowa na ten temat powodowała awantury. Tak było też i w sierpniu, kiedy wspomniałem tylko o domku, zostałem przez żonę pobity, groziła że mnie kiedyś zabije. Natychmiast wyszedłem, mieszkanie dopiero co wynajęte odmówiłem, płacąc bez sensu kolejny czynsz. Ale znowu minął tydzień i znowu wróciliśmy do siebie. Wynajęliśmy kolejne mieszkanie. Pojechaliśmy na wakacje, gdzie oczywiście mieliśmy trzy dni ciche, osobno w nocy, osobno na plaży, masakra.
Wróciliśmy, już jej się znowu nie podobało wspólne mieszkanie, za późno wracałem z pracy, zaczęła notować godziny powrotu (ok 19-21), kto gotuje obiady, kto robi zakupy itp. W ramach rocznicy pojechaliśmy na tydzień samotnie za granicę. Było cudownie, nie pokłóciliśmy się ani razu, cudowny seks, zwiedzanie. Nastrój jej niestety minął już po powrocie. Spotkała się z dziećmi naszymi i afery. Potem chciała żebym się znowu wyprowadził, wychodziła znowu na nocne imprezy, mówiąc mi ale się wybawiła, jak ja szedłem, to mi przeglądała telefony, portfel, sprawdzała samochód, zaczęła mnie kontrolować cały czas. Tak minął październik, listopad, od afery, do zgody. Na początku grudnia zaczęło przeszkadzać jej moje hobby, że wydawałem na to zbyt dużo pieniędzy. Zgodziłem się i od listopada nie kupiłem już nic, ale to nie wystarczyło. Podczas kolejnej awantury w grudniu, o to że nie poszedłem z psem z jej dzieckiem, pobiła mnie ponownie, podrapała i wzięła jeden z najcenniejszych modeli. Moje próby odzyskania nie przyniosły efektu, co stanęło między nami na długo. Ona zabrała, żeby dać mi nauczkę, a ja chciałem go odzyskać i stawał nam kością niezgody przy każdej kłótni...
Po kolejnym pobiciu poszedłem na policję zgłosić obdukcję, miałem już tego dosyć. Ale pogodziliśmy się, ja się wyprowadziłem na tydzień, ale po jej smsach, obojętnych dla nas, wróciłem... Nie trwało to długo i znowu afera, sceny zazdrości, wypominanie, że o nią nie dbam, a robiłem co potrafiłem najlepiej.
W styczniu postanowiłem odzyskać swoją rzecz, bezskutecznie, znowu mnie pobiła, ale tym razem postanowiła się wyprowadzić, bo ją zaszantażowałem że zabiorę jej też coś cennego, wycofałem się z tego, ale już zdania nie zmieniła. Zostałem sam od kwietnia.
W lutym jeszcze wróciliśmy do siebie, Walentynki, urodziny, piękne chwile, ale nic nie trwało za długo i pod koniec lutego znowu nieporozumienia. Skierowała fałszywy pozew do sądu przeciwko mnie o przemoc w rodzinie. Jak stwierdziła jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Wycofała go. W marcu jeszcze miły Dzień Kobiet, a potem to już równia pochyła. Odrzucenie moich prób seksu, moje obrażenie się i nie pomogłem jej w wyprowadzce, nie rozmawialiśmy ponad trzy tygodnie. Potem znowu kiedy uciekły już na nowe mieszkanie, znowu nieśmiałe kontakty smsem, znowu powrót, wspólne święta, znowu spanie razem, seks, cudowne chwile, Komunie dzieci, pomoc z domem, w biurze, dałem z siebie tyle ile umiałem. Wydawało sie, że może do siebie wrócimy, ale po propozycji powrotu, odmówiła, że zgadzamy się tylko jak mieszkamy osobno. Dla mnie wynajmowanie dwóch mieszkań to nonsens, podwójne koszty i nie umiałem zrozumieć, dlaczego ona się izoluje i ucieka. Pokłóciliśmy się ponownie już w czerwcu, nastawiła swoje dziecko przeciwko mnie i kiedy zwróciłem uwagę, aby nie wciągała w to dzieci, obie zaczęły ze mnie drwić i na koniec znowu mnie pobiła.
Wyrzuciła z domu i zaczęło się milczenie. Stwierdziłem, że mam tego dość i milczałem. Mieliśmy razem jeszcze dokończyć prace w jej biurze, ale kiedy tam pojechałem oddać pewną rzecz, prace te wykonywał już jakiś kolega. Wkurzyłem się, ale zachowałem spokój i wziąłem tylko mój sprzęt i wyszedłem. Nie wiem, nie byłem w stanie wznieść się ponadto i dokończyć remont. Ten kolega powiedział, że jutro przywiezie swój sprzęt. Wyszedłem.
Po dwóch dniach przyniosła mi resztę moich rzeczy. Jakoś pod koniec czerwca posądziła mnie o to, że włamałem się jej do biura, zaczepiała smsami z nieznanego mi numeru, gdzie podawała się za moją koleżankę, a pod koniec czerwca zaproponowała mi że pomoże mi spłacać kredyt na meble, bo w międzyczasie w kwietniu straciłem jeszcze pracę i nie miałem dokąd pójść. Oddała wreszcie ten model i zaproponowała mieszkanie u niej, ale w osobnym pokoju. Zgodziłem się.
W lipcu wytrzymaliśmy razem 12 dni, bez seksu, z unikami, ale zdarzyło się że spaliśmy ze sobą, przytuliliśmy się, parę razy i zaczęliśmy ze sobą wreszcie normalnie rozmawiać. Dziwnie się czułem, kiedy wchodziła mi do łazienki, kiedy byłem nago, kusiła chodząc w koszulce nocnej, pokazując części intymne ciała, ale nie dała się namówić nawet na pocałunek. Czułem dystans i nie wytrzymałem, powiedziałem jej to, zapytałem, czy kogoś ma, zaprzeczyła, nie ma ochoty i już. Zwątpiłem w to wszystko, obraziłem się, nie gadaliśmy, a w niedzielę rano, wyszedłem. Dowiedziałem sie, że smsy słała mi w czerwcu, bo się bawiła nowym telefonem, oszukała mnie, zarzuciła że się nie interesowałem jej biurem, ja na to, że skoro ma tam kolegę, który jej pomoże, ona że zachowałem się jak idiota, na koniec przyznała się, pewnie na odczep, że TAK spotyka się z kimś... Wyszedłem, zabrałem moje rzeczy, podałem jej rękę, życzyłem powodzenia i wyszedłem.
Strasznie mi jej brakuje, ale już dwa tygodnie cisza, tęsknię za nią, za jej głosem, nie chcę znowu ja inicjować kontaktu. Chciałbym jej pokazać, że mi nie zależy, a jednocześnie nie chcę jej stracić. Ale zastanawiam się jak sobie z tym poradzić, jeśli ma się skończyć niech się skończy. Brakuje mi jej, była dla mnie kobietą mojego życia, ale dlaczego wciąż to ja mam się starać i wracać.Czuję, że ona to wykorzystała. choć z drugiej strony po co proponowała mi mieszkanie w lipcu? Jak to ona stwierdziła, to jest odpowiedzialność za mnie i za mój los. Tylko tyle. Dla mnie to była męczarnia, tak mieszkać razem ale nie móc się przytulić i kochać.
Nie wiem co zrobię, czy będę w stanie to zakończyć, cały 5-letni związek to mnóstwo pięknych chwil, ale też koszmar afer, kłótni. Nienawidzę milczenia, powiedziała mi w lipcu, że jak potrafiłem w czerwcu być taki nieczuły i się nie odzywać. A ja chciałem zapomnieć, tylko że odzywała się po trzech tygodniach i zaproponowała mieszkanie?
Poległem wówczas, może teraz będzie łatwiej, ale łatwo nie jest. Strasznie za nią tęsknię i brakuje mi jej okropnie. Ona o tym wie, też milczy. Może to już jedyne rozwiązanie. Dodam, że każdą poważną rozmowę kończy, że przecież jesteśmy w "separacji" i nic nas nie łączy. Ja na to, że nie mam pracy i w takim razie niech złoży pozew, a ona na to, że jej się nie opłaca obecnie... Znowu w złości... Tyle ran, tyle zbytecznych słów, po co?
Jak sobie z tym wszystkim poradzić, siedzę i myślę.
Wybaczcie tak długi post, ale musiałem to z siebie wyrzucić i poszukać rozwiązań.

58

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Będę brutalny.
Nie jesteś facetem tylko ciapą.
Twoja droga żonka zdradzała cię jeszcze z gościem poznanym w pociągu, ukrywanie sms-ów o tym świadczy, gdyby był kolegą to by ci powiedziała.
Potem owe imprezy.
Serio myślisz że ona tam chodziła tylko potańczyć?
Nie rozśmieszaj mnie, ona chodziła tam na stukanko do WC a ty w tym czasie grzecznie czekałeś.
W obydwu sprawach powinieneś mocno wydrzeć mordę że nie zgadzasz się na takie zachowanie.
A to że jest agresywna?
A ty masz ręce?!
Owszem kobiet się nie bije ale są odstępstwa od tej reguły.
Czyli zdrada i atak na twoją osobę, solidny mocny liść ostudził by jej zapał i już by się ogarnęła.
Zakończ te toksyczne małżeństwo, ona ma nie po kolei w głowie i ty jeszcze tęsknisz za nią?
Brakuje ci awantur i przyprawiania rogów?
Bo tylko to cię czeka, owszem będziesz mieć od czasu do czasu seks i czułości ale to nie jest tego warte.
Tak więc składaj pozew o rozwód i uciekaj gdzie pieprz rośnie, szkoda mi jej dziecka, w napadzie furii kto wie czy i dziecku czegoś nie zrobi.

59 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-07-28 22:08:11)

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Myślę, że nic nie było. Było to może ze trzy razy w zeszłym roku. Akurat wiem gdzie była. Może to i efekt wyparcia, ale masz rację trzeba się będzie ewakuować.
Bić uważam że nie należy. Trzeba być mądrzejszym i odejść. Pytanie, tylko po co ona wraca? Ma trudny charakter i teraz faktycznie zwątpiłem, czy kogoś nie ma. Ale nie chcę się bawić już w detektywa, można by śledzić, ale nie chce mi się. Wydaje mi się, że dogorywa to małżeństwo. Wkurzają mnie jej ciągłe podejrzenia o moją zdradę.
Byłem teraz w lipcu na weselu sam, to mi pisała smsy, abym już cytuje wyłaził z tej imprezy, bała się, że coś zrobię. Potem jak wróciłem znowu później, to gdzie byłem i czy z kimś nie byłem? Taki pies ogrodnika, sama nie da, ale drugiemu też nie pozwoli.
Szczerze to myślę, że to element tresury mnie, abym jej bardziej słuchał i się podporządkował, tylko że ja nie mam ochoty.
Walczyć już mi się nie chce, żałuję, było nam bardzo dobrze, ale od czasu jak zacząłem jej wybaczać i się starać, zaczęła całkiem mnie lekceważyć.
Bo i jak wytłumaczyć teraz w lipcu jej żegnanie się przed pójściem do pracy, daj czółko...jak do jakiegoś ojca, czy dziadka. Poniosły mnie w końcu nerwy, zrobiłem aferę czy kogoś ma, niby nie i wyszedłem stamtąd. Nie zamierzam tak żyć. Boli, ale muszę wytrwać i nie wierzyć już chyba w pozytywne zakończenie.
Muszę znaleźć pracę i składać pozew, bo zanosi się na ciężką walkę, ona nie chce mi dać rozwodu, a jak już to z mojej winy, koszmar dopiero się zacznie.

60

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Tęsknisz za byciem okładanym przez kobietę?

Dla mnie taki numer to automatyczny out. Wywaliłbym choćby przez okno.

61

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Nienawidzę tego, naprawdę ciężko się powstrzymać przed oddaniem, a ona na to liczy. Od razu obdukcja i rozwód z mojej winy. Kiedy w czerwcu uderzyła mnie, nie panuje nad sobą, odszedłem. Abym wrócił oddała model, który stanowił dla niej jedyną w jej oczach kartę przetargową i zaproponowała mieszkanie. Zgodziłem się, ale pomieszkaliśmy 12 dni łoł, nie wytrzymałem ja i wyszedłem. Dla mnie związek bez seksu, czułości to nie związek, a jak usłyszałem na koniec, że wzięła mnie tylko, bo to odpowiedzialność za mnie, że teraz bez pracy, bez mieszkania, to całkiem przeszła mi ochota. Ale pracę zaraz znajdę, a ona zostanie tam gdzie jest. Milczymy i uważam, że dobrze będzie jak tak zostanie.

62

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Bicie osoby z którą się jest to ciężka patologia. Zerwij z nią jakikolwiek kontakt.

63

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Moja psycholożka powiedziała mi, że to osobowość z pogranicza tzw. borderline. Oczywiście żona wszystkiemu zaprzeczyła, ale ona nie umie być razem, ale też nie umie odejść, a odrzucona wraca, prowokuje seksem, mami miłością, a potem jak jesteś za blisko, oddala się, prowokując awanturę i tak się cały mechanizm powtarza. Amplituda zmian ogromna, nie umiem już tak żyć. Pytanie, czy to to, ale tak wyglądało. Zresztą to nie usprawiedliwienie, a szukanie przyczyn.

64

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Przyczyny są nieistotne. Chłopie, to jest przemoc fizyczna. Jak jest walnięta to niech się leczy. Jak się nie leczy - kop w dupę.

65

Odp: Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Meteor
to co piszesz to jakiś mega toksyk ten wasz związek, to nie jest normalne...to jakiś toksyczny taniec. Chcesz sobie życie zmarnować, ona ma cechy psychopaty z tego co piszesz? Nie daj się znowu w to wkręcić, dobrze że widzisz że to nie jest dobre dla Ciebie...powodzenia życzę bo łatwo nie będzie.

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Relacja internetowa z "przyjacielem" - co robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026