Rob jak tam chcesz, ale potem na forum nie lec placzac "bo on mnie uderzyl/ zbluzgal/ oskarzal o zdrady (niepotrzebne skreslic).
Podobne tematy
I tak tak będzie. Nigdy nie zrozumiem takich kobiet.
Czarna, czy Ty w ogóle COKOLWIEK zrozumiałaś z tego co my Ci tu piszemy?
facet wie doskonale że już jest w PEWNYM wieku i będzie miał problem ze znalezieniem kobiety, ma Ciebie i sie boi co bedzie jeśli jakis atrakcyjny facet sie Toba zainteresuje? on zostanie sam? wiec robi wszystko żeby temu zapobiec, dziewczyno jeśli to co piszesz to prawda, przeczytaj to co napisałas jeszcze raz i sie zastanów...
Czarna, ale Ty tez się mocno starasz żeby go wkurzyć....
Czarna, ale Ty tez się mocno starasz żeby go wkurzyć....
Co masz konkretnie na myśli ? ...
Mnie się jednak wydaje, że on ją kocha, ale ma problem z własnymi emocjami. Bez szczerej rozmowy, ciężko jest rozwikłać taki problem. Ja za nich trzymam kciuki.
Tiaaaa.... i to wieczne "docieranie" do partnera i wieczne tłumaczenia.
Jemu przydałaby się dobra terapia i psycholog. A przede wszystkim autorefleksja i dobra wola, ale z tego co czytam to tego brak.
Bo on nie widzi problemu. Skoro odwraca kota ogonem co uważam za mega parszywe.
Wielki Kocie, nie wydaje Ci się, że stosowne byłoby najpierw wyleczenie własnych problemów emocjonalnych z patologiczną zazdrością, zanim zabierzesz się za ferowanie wyroków?
Wielki Kocie, nie wydaje Ci się, że stosowne byłoby najpierw wyleczenie własnych problemów emocjonalnych z patologiczną zazdrością, zanim zabierzesz się za ferowanie wyroków?
Moja zazdrość nie jest patologiczna, ponieważ nikt na tym nie cierpi.
75 2013-06-25 09:06:22 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-06-25 09:08:30)
Kocie, Twojemu problemowi poświęcony jest inny wątek, więc tu nie ma co zaśmiecać. Tym niemniej mam głębokie przekonanie, że facet, dla którego priorytetem w kwestii zdrowia żony jest to, aby nie badał jej lekarz-mężczyzna, a pomiędzy gryzieniem pazurów z niepewności czy aby jaki lekarz nie spojrzy na nieubraną żonę, marzy o przeleceniu jakiejś innej pani, nie jest osoba kompetentną aby udzielać jakichkolwiek rad w kwestii związków. A już w szczególności związków z problemem zazdrości. Ślepy chromego daleko nie doprowadzi.
Cześć,
Od 4 miesięcy jestem w związku ze starszym o 11 lat facetem.Od dwóch miesięcy mieszkamy razem ( straciłam pracę i nie miałam się gdzie podziać ).Sam zaproponował,w sumie nie miałam wyjscia,więc się zgodziłam.I może to był błąd.Choć już wtedy mówił, że mnie kocha,ja jednak nie byłam pewna swoich uczuć.
To jest mój pierwszy facet tak na poważnie. On ma za sobą 8-letni związek.Ale do rzeczy...
Od początku ostrzegał mnie, że ma problem z zazdrością.Olałam to,nie było to dla mnie jakoś specjalnie złe,może dlatego, że nigdy wczesniej nie miałam z tym styczności.
Pierwsza sytuacja : Byłam u znajomych bez niego,trochę wypiliśmy.W tym czasie mój facet dzwonił ale powiedziałam, że oddzwonie zaraz i się rozłączyłam,bo było głośno.Zapomniałam oddzwonić (alkohol) .Wróciłam do domu późno,bo uciekł mi autobus no i zaczęła się awantura.Zaczął krzyczeć, że nikt go nigdy tak nie olał,rzucał naszymi laptopami!! Później dostałam sms-a,gdy odpisywałam ,wział mój telefon i zniszczył go własnoręcznie.Najgorsze, że on mówi to w taki sposób, że wychodzi na to, że to ja jestem wszystkiemu winna!
Od samego początku czytał moje sms-y,zdarzało się, że bez mojej wiedzy odpisywał moim kolegom ( później mi o tym mówił).
Druga sytuacja : Dostałam sms-a,on uparł się, że mam go pokazać,pytał od kogo itp.Stwierdziłam, że nie pokażę,bo wczesniej umawialiśmy się, że koniec z czytaniem sms-ów.On zaczał krzyczec, że mam pokazać.Nie pokazałam.Rzucił plecakiem i zostawił mnie samą.Oczywiście ja wypisywałam setki sms-ów, żeby wrócił, że jeśli chce to mu pokażę tego sms-a itp.Ale pojechał i tak do domu.Gdy tam dotarłam leżał pijany,obok butelka wódki.Włączyłam laptopa i czymś się zajęłam.To wyjechał z tekstem "wy*ierdalaj z tym laptopem" i kopnął go.Krzyczał, że jestem dwulicowa,tępa i że brzydzi się leżeć ze mną nawet w jednym łóżku.Po jakimś czasie wyszedł z domu.Gdy wrócił byłam akurat na parterze i rozmawiałam ze współlokatorem.Otrzymałam sms-a "z nami koniec,zawsze jest ktoś lepszy ode mnie.baw się dobrze".Od razu pobiegłam na górę żeby to wyjaśnić.Gadał coś w stylu, że za dni się wyprowadzi itp.Oczywiście przekonałam go żeby został,skończyliśmy w łóżku.
Rano przepraszał,tłumaczył, że był tak zdenerwowany, że przestał nad sobą panować,że w tych chwilach się nie kontroluje. Mówil też coś w stylu " ale wiesz, ze to przez Twoje zachowanie.." , " gdyby nie Twoj opór o tego sms-a to nic podobnego by się nie wydarzyło " , "przez to przestałem Ci ufać".
Mam tylko pracę dorywczą z której nie utrzymam się bez jego pomocy! Czuję się jak w klatce przez to,muszę się na wszystko godzić tylko dlatego, że być może stracę dach nad głową..
Częściej oczywiście jest między nami super.Jest czuły,dba o mnie,myśli głównie o mnie a nie o sobie.Ale jeśli zrobię coś nie tak,to mam juz w głowie tysiące mysli typu "a co jesli mnie zostawi,gdzie pójdę.." , poza tym bardzo go kocham,jest moją pierwszą miłością.I bolało mnie strasznie jak był zdecydowany ode mnie odejść, że przyszło mu to tak łatwo.Ogólnie "wyprowadzał" się już jakieś 4 razy,ale zawsze go wybłagałam żeby został.Wiem, w waszych oczach nie mam do siebie szacunku ale póki co,muszę znaleźć dobrą pracę,przynajmniej nie będe żyła w strachu.
Myślicie, że jest szansa, że on się zmieni? Czy jego zachowanie świadczy o tym, że mnie nie kocha ? (powtarza mi to chyba z 10 razy dziennie)
Jest jakieś inne wyjście niż odejście od niego ?
Z góry dzięki.
Trochę się pogubiłam w momencie że miał się wyprowadzić. Przecież mieszkaliście u niego!
Kocie, Twojemu problemowi poświęcony jest inny wątek, więc tu nie ma co zaśmiecać. Tym niemniej mam głębokie przekonanie, że facet, dla którego priorytetem w kwestii zdrowia żony jest to, aby nie badał jej lekarz-mężczyzna, a pomiędzy gryzieniem pazurów z niepewności czy aby jaki lekarz nie spojrzy na nieubraną żonę, marzy o przeleceniu jakiejś innej pani, nie jest osoba kompetentną aby udzielać jakichkolwiek rad w kwestii związków. A już w szczególności związków z problemem zazdrości. Ślepy chromego daleko nie doprowadzi.
Jeżeli to nie jest ten wątek to nie zaczynaj tego tematu i nie opowiadaj swoich wymysłów, ze to jest priorytet w kwestii zdrowia mojej żony, bo do znudzenia już chyba na kazdej stronie mojego wątku pisałem, że gdyby owo zdrowie było zgrożone, to pewne rzeczy schodzą na drugi tor. Jednak jeżeli ja już napisałem to 14 razy a kolejna osoba WYMYŚLA nieprawdziwy obraz moich poglądów, to chyba tylko dlatego, że brak jej normalnych argumentów i zrzuca mnie w niekorzystne światło aby to skrytykować. Taka jest prawda. Może ja powinienem w stopce napisać, że jeżeli chodzi o zdrowie mojej żony to pewne zazdrości zejdą na bok. Albo może zmienię nazwę z Wielki Kot na coś takiego dla mniej bystrych.
78 2013-06-25 09:40:15 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-06-25 09:42:06)
Kocie, nie obrażaj mnie, bo tylko wystawiasz tym sobie świadectwo. Jesteś na forum kobiet gościem i zachowuj się stosownie do tej roli. Już powiedziałam, że ten wątek to nie miejsce na Twój problem. Wypowiedziałam swoje zdanie dotyczące zasadności i wartości merytorycznej wypowiedzi w TYM wątku, dotyczącym problemów poruszanych TUTAJ. A na te czynniki wpływają właśnie aspekty poruszane w wątkach poświęconych Twoim problemom (a co istotne są to problemy właśnie z zazdrością i wiernością), więc umotywowałam swoją opinię. Mam nadzieję, że wyjaśniłam Ci i nie masz już problemu z dostrzeżeniem ciągu przyczynowo-skutkowego.
I nie zaśmiecajmy więcej wątku autorki, bo to JEJ wątek, poświęcony JEJ problemom i właściwe miejsce na rady i sugestie skierowane do NIEJ i odnoszące się do JEJ sytuacji. Więc na tym się skupmy.
Kocie, nie obrażaj mnie, bo tylko wystawiasz tym sobie świadectwo. Jesteś na forum kobiet gościem i zachowuj się stosownie do tej roli. Już powiedziałam, że ten wątek to nie miejsce na Twój problem. Wypowiedziałam swoje zdanie dotyczące zasadności i wartości merytorycznej wypowiedzi w TYM wątku, dotyczącym problemów poruszanych TUTAJ. A na te czynniki wpływają właśnie aspekty poruszane w wątkach poświęconych Twoim problemom (a co istotne są to problemy właśnie z zazdrością i wiernością), więc umotywowałam swoją opinię. Mam nadzieję, że wyjaśniłam Ci i nie masz już problemu z dostrzeżeniem ciągu przyczynowo-skutkowego.
I nie zaśmiecajmy więcej wątku autorki, bo to JEJ wątek, poświęcony JEJ problemom i właściwe miejsce na rady i sugestie skierowane do NIEJ i odnoszące się do JEJ sytuacji. Więc na tym się skupmy.
Więc ponownie upominam Cię, że jeżeli odnosisz się do czegoś z innych wątków to pisz o faktach, a nie przekręconych hipotezach. Przekręcając fakty obrażasz tym znów mnie.
Dlatego, że ja jestem zazdrosny, współczuję autorce, ale w pewnym sensie świetnie analizuję psychikę jej mężczyzny, dlatego też jestem kompetentną osobą wypowiadającą się w tym temacie.
A z tej analizy wynika, ze on ja kocha, szanuje, traktuje dobrze? Bo ja jakos tu tego nie widze. Roznica pomiedzy normalna zazdroscia, a patologia polega wlasnie na tych "malych" czynnikach. Czy jestem zazdrosna o swojego faceta?- tak, w realnych sytuacjach, gdybym go na przyklad zobaczyla obsciskujacego inna pania. Natomiast to do jakiego urologa chodzi, z kim idzie na piwo, z kim sie koleguje czy przyjazni to nie sa kwestie, ktore nawet na sekunde wzbudzaja moje jakiekolwiek zazdrosne uczucia. Patologiczna zazdrosc mogla by byc okreslona, praktycznie wylacznie, jako male poczucie wartosci polaczone z traktowaniem partnera jako czynnika, ktory ta wartosc podnosi. Ma zero wspolnego z miloscia.
Po pierwsze, jesteście od 4 miesięcy razem w związku, a było już tam ileś wyprowadzek? w takim azie ten związek na pewno nie przetrwa.
Po drugie co to tej pierwszej sytuacji, to uważam, że gdyby on był naprawdę tak chorobliwie zazdrosny to by Cię nawet nie puścił na ta imprezę.. i tak samo myślę, że rzeczywiście Ty zawiniłaś, miałam oddzwonić a zapomniałaś, sory.. Nie mniej jednak nie popieram tego, że tak agresywnie się zachowuje, np. niszcząć rzeczy. To jest chore.
Co do drugiej sytuacji to zachował się jak dzieciak. Umawialiście się na cos, ale emocje wzięły górę i musiało być tak jak on chce, żle zrobił. To co działo się potem daje do myślenia. Przez głupiego sms on się opił tak bardzo, choćby przynajmniej stracił matkę w wypadku. Szok! Kolejna chora sytuacja. No i obrażał Cię, nie pozwól sobie na to, człowiek, który kocha nie rzuca takich słów.. o takie coś.
Po trzecie, kolejna rzecz, która mnie zastanawia. Skoro jest tak chorobliwie zazdrosny to nie chciałby współlokatorów, tym bardziej mężczyzn hmmm..
Kolejna rzecz, która mnie zastanawia- lubisz flirtować, lubić towarzystwo mężczyzn, a sama nie chcesz, zeby Twój meżczyzna taki był, to po co to robisz? Próbujesz sie tym dowartościować? Jesteś hipoktytką, nie dziw się, że Twój facet się tak nakręca.
Według mnie po prostu się nie dobraliście. Ty nie dorosłaś do związku, a on powinien chodzić psychologa, zmienić te jego agresywność.
Wczoraj rozmawialiśmy i powiedział mi , że nie byłby taki gdybym mu o wszystkim mówiła i nie zatajała niektórych rzeczy,np że się z kimś umówiłam.
Twierdzi, że nie lubi nie wiedzieć wszystkiego...Gdy powiedziałam mu to wszystko co tu pisałyście (słowo w słowo) to obraził się i znowu powiedział, że ja też nie jestem bez winy i że nie potrafi się zmienić.
Najgorzej zabrzmiało to, że gdy wypomniałam tą sytuację z rzucaniem rzeczy i wyzwiskami ,powiedział " no i za mało zrobiłem!! "
Później powtarzał, że mnie kocha a na moje wyraźne i konkretne pytanie "Czy chcesz się rozstać" powiedział, że nie chce . Już nie kumam.Z żadnej rozmowy nigdy nic konkretnego się nie dowiem bo on woli odwrócić się plecami i udawać, że śpi...
Nie ma co nie kumac. On Ci mowi wprost, ze jest nieodpowiedzialnym za siebie, niedojrzalym bubkiem.
Chcesz z kims takim byc?
Nie ma co nie kumac. On Ci mowi wprost, ze jest nieodpowiedzialnym za siebie, niedojrzalym bubkiem.
Chcesz z kims takim byc?
Tylko , że może ma trochę racji w tym co mówi.Powiedział, że jest w 100% pewny, że jeśli będę z nim szczera całkowicie,o wszystkim mu mówiła i niczego nie ukrywała to mi zaufa i na pewno będzie między nami inaczej,lepiej...
Gdy wczoraj spytałam " a co będzie za jakiś czas,może mnie pobijesz? skad mogę mieć pewnść?" to się zawiesił na 2 minuty i zapytał czy ja w ogóle wiem co mówię i jak mogę tak myśleć..
.Powiedział, że jest w 100% pewny, że jeśli będę z nim szczera całkowicie,o wszystkim mu mówiła i niczego nie ukrywała to mi zaufa i na pewno będzie między nami inaczej,lepiej...
.
Baju, baju. Nina bodaj wyżej tu pisała - to normalne jest, że jak kogoś kochasz, szanujesz, to nad sobą panujesz! Znajdz i przeczytaj raz jeszcze ten post.
On nie chce być inny! Nie chce, nie będzie i cokolwiek Ty nie zrobisz nie ma na to najmniejszego wpływu.
On sobie zawsze znajdzie wymowke- gadalas z facetem to lam, popatrzylas na innego to lam, mial zly nastroj to lam.
On jest zaburzony, ale musi sam z siebie wiedziec, ze chce to zmienic. Jemu to wisi.
Sprawa skonczona.
Facet zawsze będzie zazdrosny jeśli mu zależy. Najważniejsze to nie robić sytuacji w których może czuć się zagrożony.
Hmmmm ja bym faceta wyslala na terapie. Moj brat mial podobnie i chcial sie zmienic sam nie umial. Dobry terapeuta i powinno byc ok
adlernewman napisał/a:Nie ma co nie kumac. On Ci mowi wprost, ze jest nieodpowiedzialnym za siebie, niedojrzalym bubkiem.
Chcesz z kims takim byc?
Tylko , że może ma trochę racji w tym co mówi.Powiedział, że jest w 100% pewny, że jeśli będę z nim szczera całkowicie,o wszystkim mu mówiła i niczego nie ukrywała to mi zaufa i na pewno będzie między nami inaczej,lepiej...
Gdy wczoraj spytałam " a co będzie za jakiś czas,może mnie pobijesz? skad mogę mieć pewnść?" to się zawiesił na 2 minuty i zapytał czy ja w ogóle wiem co mówię i jak mogę tak myśleć..
A powiedz mi, czy potrafisz zawsze być tak szczera i odpowiadałoby Ci takie życie w związku?
Czarna2020 napisał/a:adlernewman napisał/a:Nie ma co nie kumac. On Ci mowi wprost, ze jest nieodpowiedzialnym za siebie, niedojrzalym bubkiem.
Chcesz z kims takim byc?
Tylko , że może ma trochę racji w tym co mówi.Powiedział, że jest w 100% pewny, że jeśli będę z nim szczera całkowicie,o wszystkim mu mówiła i niczego nie ukrywała to mi zaufa i na pewno będzie między nami inaczej,lepiej...
Gdy wczoraj spytałam " a co będzie za jakiś czas,może mnie pobijesz? skad mogę mieć pewnść?" to się zawiesił na 2 minuty i zapytał czy ja w ogóle wiem co mówię i jak mogę tak myśleć..A powiedz mi, czy potrafisz zawsze być tak szczera i odpowiadałoby Ci takie życie w związku?
Myślę, że tak.Tak czy inaczej,nie zaszkodzi spróbować