Droga Saaro
Czytam twoje wypowiedzi i już sama nie wiem co masz na celu, piszesz stale o jakiejś zupie, szczerze nie bardzo lubię więc po co ma mi ją ktoś gotować, a raczej mój ukochany, jak rozumiem twój specjalizuje się w zupach a podobno miał być prawnikiem, ale ok zupa też specjalizacjaPóźniej piszesz że jestem z plebsu, a skąd możesz wiedzieć jakie mam pochodzenie, zapewniam Cię że mój ojciec by się mnocno zdziwił twoimi słowami.
Piszesz że mam się za lepszą bo pracuję na zlecenie w kancelarii, Ty nigdzie nie pracujesz więc pewnie to jest lepsze, a zapomiałam 3 rok na jednych studiach tyle pracy no no
Rzucasz się że mój ukochany jest beznadziejny jemu chociaż rodzice za studia nie płacili i od 18 r. ż. pracuje, więc co masz do niego.
Czemu to robisz? Czemu Ty stale mnie lub jego krytykujesz, ale sama nie jesteś lepsza, piszesz że nic nie osiągnęłam, a Ty co hrabianko osiągnęłaś?
Co do owych niruchomości, cóż była sprytna źle panią zapytałam i wyszła jej skrajna niewiedza na temat techniki budowlanej a wystarczyło tylko odwrócić pytanie
Ja prosiłam o rady w kwestii ciąży a nie pracy, a skoro już o tym mowa to nie stoje przy kserze niestety
przykro mi Saaro że mimo iż to pisałam nadal nie możesz się z tym pogodzić
Droga Martyno,
Oburzasz się okropnie, że śmiemy wyrazić opinie o swoim związku a podajesz same sprzeczne informacje. Zauważ - proszę - że moje jak i rady innych apropo POMOCY Twojego faceta w domu nie miały na celu wyśmiania jego nieumiejętności w tym zakresie a napisane były celem podkreślenia, iż owa pomoc będzie Ci potrzebna (skoro jak twierdzisz, rodzice wyprą się wnuka, a teściowa mając Ci za złe wybór drogi życiowej również nie będzie ochoczo pomagać Ci przy dziecku) i fajnie by było gdyby miał tego świadomość.
Swoją drogą uważam, że nie ma nic niemęskiego w tym, że chłopak potrafi się odnaleźć w obowiązkach domowych będąc jednocześnie aktywnym zawodowo. Wbrew pozorom jest to bardzo częsty układ w wielu domach kiedy to mąż pomaga żonie...( jakie to normalne a Ciebie trzeba do tego przekonywać). Atakowanie tutaj mojego bogu ducha winnego faceta pozostawię bez komentarza.
Trudno jest mi prowadzić wymianę zdań z Tobą kiedy zamiast rozmowy - a zauważ, że od 20 stron próbujemy Ci pomóc - stosujesz wobec mnie totalnie nie celne argumenty ad personam.
Gwoli wyjaśnienia - określenie Cię mianem plebsu miało jeden i wyłączny cel sprowadzenia Cię na ziemię i odnalezienia się w kilkutysięcznej masie studentów WPiA UJ którzy są w merytorycznie takiej samej o ile nie lepszej sytuacji ( o ile wiesz o czym mówię
).
O jakie rady prosiłaś? O ile pamiętam KAŻDĄ dobrowolnie daną Ci radę pomijałaś milczeniem bądź wymyślałaś sobie coraz to bardziej infantylne wymówki.
Co do hrabianki? Wcale się lepsza nie czuje, nie pracuje i nie mam obecnie na to czasu ( rozwój osobisty nie kończy się na studiach i karierze, ale zapewne o tym wiesz).
Jedyną osobą która się tutaj z pewnymi faktami pogodzić nie może - jesteś tylko i wyłącznie Ty.
Cała reszta dziewcząt/pań wypowiadających się tutaj - albo już dawno ma za sobą lekcje wdż'tu albo już dawno są SZCZĘŚLIWYMI mamami.
Nie namówię Cię oczywiście, żebyś zmądrzała czy przeczytała swoje wpisy po kilka razy zanim je opublikujesz ale proszę Cię ogarnij się bo robisz krzywdę - nie Mi, nie swoim Rodzicom, nie całemu forum czy nawet nie sobie - a Twojemu dziecku.
Zgodnie z prawem od momentu powstania życie ludzkie staje się wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej. Mając to na uwadze zadbaj o Was trochę bo za kilka miesięcy na badaniu może się okazać, że przez swoje zachowania, które obecnie prezentujesz - zrobiłaś dziecku krzywdę.
![]()