Zarejestrowałam się na tym forum już bardzo dawno temu.
Wiele razy płakałam że zostanę starą panną, że mnie nikt nie chce.
Dziś mam zupełnie inny problem
Mam 24 lata, za niecały miesiąc obrona pracy mgr pracuję, w zawodzie, mimo że bardzo trudno w nim znaleźć pracę.
Miałam plany chciałam zrobić doktorat aplikację radcowską. Miałam plany marzenia.
Byłam bardzo szczęśliwa, mam kogoś kto mnie bardzo kocha, podróżowaliśmy. Cieszyliśmy się życiem aż przyszedł ten problem. Jestem w ciąży, i nie wiem co mam robić? Jak sobie poradzić z tym że zamiast osiągać sukcesy zawodowe będę matką polką.
Zupełnie sobie z tym nie radzę. Mimo, że do zapłodnienia doszło 4 tyg. temu nie byłam u lekarza i nie mam na to czasu przed obroną, bo mam jeszcze 2 kierunek i 17 egzaminów ![]()
Jestem mega załamana. Co mam robić?
Podobne tematy
A chcesz być matką tak ogólnie? Czy teraz po prostu na ten moment Cię to przeraża ?
3 2013-06-01 19:19:34 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 19:21:18)
Chciałam, ale za 10 lat, a nie teraz ![]()
Kocham kawę pracuje po 12 h 6 dni w tygodniu
Muszę się jeszcze nocami uczyć?
Jak mam to robić?
Czytam wpisy kobiet szczęśliwych i jestem wściekła.
Chcialiśmy w w styczniu lecieć do Tajlandii
Miałam tyle marzeń a teraz co mam?
Jeszcze mojego ukochanego nie ma ![]()
Jak dziecko bez ślubu? Jak ladacznica normalnie taki wstyd
Marzyłam o bajkowym ślubie
Wiesz, co? Ja ci po części tego zazdroszczę i mówię to całkiem poważnie. Sama jestem na prawie (kończę III rok) i uważam, że jak już robić dzieci, to paradoksalnie teraz na studiach, bo na aplikacji czy po jest miliard razy gorzej. Ułóż sobie plan działania i rób wszystko po kolei - teraz skup się na egzaminach (to przecież tylko miesiąc czasu, spokojnie do wszystkich możesz podejść), a potem skup się na ciąży. Pracy może szkoda, ale przecież możesz pójść na macierzyński pod sam koniec ciąży. Chyba nie muszę cię uczyć prawa pracy, co? Zresztą niektóre kobiety jak się dobrze czują, to i do samego końca pracują, a potem szybko wracają.Co do aplikacji, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś ją rozpoczęła (raz w tygodniu są zajęcia, najwyżej przez ten czas teraz nie będziesz miała patrona, jeśli nikt się nie podejmie - a zauważ, zaszłaś w maju, jak podejdziesz do egzaminów będzie 5 miesiąc, jakoś przeżyjesz ciążę, a potem ktoś ci przecież przy dziecku pomoże). Zresztą co my w ogóle gadamy o aplikacji, najpierw musisz się na nią dostać, a chyba obie wiemy, że to wcale nie jest takie proste.
Na dziecko nigdy nie ma odpowiedniego momentu i zawsze byś zwlekała, bo tak to już jest w naszym zawodzie. Żona mojego kuzyna, najpierw nie chciała, bo były studia, potem trzy razy próbowała się dostać aplikację notarialną, aż odpuściła i poszła na adwokacką, gdzie dostala się za pierwszym, ale oczywiście przez trzy lata nie mogło być mowy o dziecku. Na nieszczęście, w tym roku oblała egzaminy kończące i ma znowu rok w plecy, a jest już po 30tce. W tym czasie, kiedy próbowała robić zawrotną karierę, mogła już mieć dwójkę, albo i trójkę dzieci, ale zawsze było coś.
Zadałaś to pytanie, żeby cię pocieszyć, pokrzepić, czy przyklasnąć aborcji? Bo nie bardzo rozumiem, czego oczekujesz.
Chciałam, ale za 10 lat, a nie teraz
Kocham kawę pracuje po 12 h 6 dni w tygodniu
Muszę się jeszcze nocami uczyć?
Jak mam to robić?Czytam wpisy kobiet szczęśliwych i jestem wściekła.
Chcialiśmy w w styczniu lecieć do TajlandiiMiałam tyle marzeń a teraz co mam?
Jeszcze mojego ukochanego nie ma
Jak dziecko bez ślubu? Jak ladacznica normalnie taki wstyd
Marzyłam o bajkowym ślubie
Kurczę, Martyna, a skąd ty pochodzisz, że masz takie poglądy. Dziecko przed ślubem nie czyni z ciebie ladacznicy. A ślub kościelny brany pod wpływem ciąży to jedna z najprostszych przyczyn, pozwalających na jego szybkie unieważnienie w Watykanie. Naprawdę tak bardzo ci zależy na ślubie, zwłaszcza teraz? Chyba, że planowaliście go od dawna, ale nie sądzę, żebyś była gotowa na ślub, skoro na dziecko nie czujesz się gotowa. Do Tajlandii jeszcze pojedziecie
Może nie w styczniu, bo akurat wtedy chyba będziesz miała rozwiązanie, ale pojedziecie ![]()
Tak w ogóle, to jesteś pewna tej ciąży? U lekarza nie byłaś, a testy często zawodzą. Zresztą okres może się zatrzymać z wielu powodów, zwłaszcza teraz, gdy masz sesję na drugim kierunku i obronę na głowie.
6 2013-06-01 19:27:16 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 19:31:43)
Wiesz, co? Ja ci po części tego zazdroszczę i mówię to całkiem poważnie. Sama jestem na prawie (kończę III rok) i uważam, że jak już robić dzieci, to paradoksalnie teraz na studiach, bo na aplikacji czy po jest miliard razy gorzej. Ułóż sobie plan działania i rób wszystko po kolei - teraz skup się na egzaminach (to przecież tylko miesiąc czasu, spokojnie do wszystkich możesz podejść), a potem skup się na ciąży. Pracy może szkoda, ale przecież możesz pójść na macierzyński pod sam koniec ciąży. Chyba nie muszę cię uczyć prawa pracy, co? Zresztą niektóre kobiety jak się dobrze czują, to i do samego końca pracują, a potem szybko wracają.Co do aplikacji, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś ją rozpoczęła (raz w tygodniu są zajęcia, najwyżej przez ten czas teraz nie będziesz miała patrona, jeśli nikt się nie podejmie - a zauważ, zaszłaś w maju, jak podejdziesz do egzaminów będzie 5 miesiąc, jakoś przeżyjesz ciążę, a potem ktoś ci przecież przy dziecku pomoże). Zresztą co my w ogóle gadamy o aplikacji, najpierw musisz się na nią dostać, a chyba obie wiemy, że to wcale nie jest takie proste.
Na dziecko nigdy nie ma odpowiedniego momentu i zawsze byś zwlekała, bo tak to już jest w naszym zawodzie. Żona mojego kuzyna, najpierw nie chciała, bo były studia, potem trzy razy próbowała się dostać aplikację notarialną, aż odpuściła i poszła na adwokacką, gdzie dostala się za pierwszym, ale oczywiście przez trzy lata nie mogło być mowy o dziecku. Na nieszczęście, w tym roku oblała egzaminy kończące i ma znowu rok w plecy, a jest już po 30tce. W tym czasie, kiedy próbowała robić zawrotną karierę, mogła już mieć dwójkę, albo i trójkę dzieci, ale zawsze było coś.
Zadałaś to pytanie, żeby cię pocieszyć, pokrzepić, czy przyklasnąć aborcji? Bo nie bardzo rozumiem, czego oczekujesz.
Na jakiej uczelni studiujesz??
Gdzie uczą takich głupot że można nie mieć patrona?!
I kto ma umowę o pracę?
Szczerze może to wredne ale zmień studia ale wiecej się poczuć, świat prawników to świat zepsuty, nikt nie ma dzieci bo nie ma na to czasu.
Zapytaj kogoś kto mieszka w Wawa Krak to Ci powie jakie są realia, ciąża dla dramat, jak się pracuje 6 dni w tygodniu po 12h to chyba się nie ma czasu na ciąże, a masz pracę taką albo żadną!
Kilka razy zorbiłam test. bo nie moglam w to uwierzyć, ale jednak na każdym są 2 kreski
Czy to grzech że chciałam coś w życiu osiągnąć?! Czy to źle że chciałam mieć dziecko za 10 lat? Co jest złego w tym że miałam marzenia? Co do ślubu to wiem ze już nigdy go nie weźmiemy. Bo jestem przeciwniczką ślubów w ciąży a już tym bardziej par mających dzieci
A jak to się stało?
Tabletki nie zadziałały ? prezerwatywa pękła?
8 2013-06-01 19:31:30 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-06-01 19:34:46)
Studiuję na UW. Patrona można nie mieć przez jakiś czas. Nie mówię, że przez cały, ale przez jakiś można. Miałam znajomą, co prawda na adwokackiej, ale się chyba wiele nie różni od radcowskiej, gdzie miała w ciągu całej aplikacji trzech patronów, w tym cały jeden semestr żadnego (tak to jest, gdy się nie ma znajomości, tylko u obcych próbuje) - jakoś jej to nie przeszkodziło w skończeniu aplikacji.
Na V roku jest tutaj kilka parek, zresztą pamiętam, że była dziewczyna, która miała dziecko, co prawda jak była jej obrona miało już trzy latka, ale miała je. Za to wiem, że ja podobnie jak ty, będę zwlekała x lat, aż się obudzę po 30tce przerażona, że może już dzieci mieć nie będę mogła.
Świat prawniczy znam i wiem, jak wygląda, mimo to, nie każdy musi pracować w korporacji, a jak już mówiłam nigdy nie ma dobrej pory na dziecko i zawsze byś wynajdywała nowe powody, dla których nie powinnaś teraz mieć dziecka.
9 2013-06-01 19:34:06 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 19:39:18)
A jak to się stało?
Tabletki nie zadziałały ? prezerwatywa pękła?
Od 10 lat słyszałam że mam chorobę przy ktrej zajść w ciąże ciężko
szczerze nie zabezpieczaliśmy sie w pierszych 7 dniach i po 20 i albo się coś przesunęło i tak mieliśmy pecha.
Jeszcze jak sie okaże że to dziewczynka to mój ukochany się wścieknie ![]()
Jednak 10 testów się nie mysli ![]()
Chcialiśmy mieć dzieci ale za 8 10 lat nie teraz. Nie jesteśmy w dramtycznej sytuacji mamy gdzie mieszkać. Za co żyć. Jedynie problem to że właśnie zamknęłam sobie drogę do kariery. Na studiach nie byłam na żadnej imprezie, w żadnym klubie bo się uczyłam, i co już nigdy z życia nic nie będę miała?
Chciałam jak każdy coś osiągnąć, a nie całe życie wiedzieć że będę pracować za free.
10 testów faktycznie mylić się nie może. Ale sama powiedz, co chcesz zrobić? Iść na skrobankę? Wszystko da się ułożyć, jeżeli się spróbuje. zastanawiam się, jakim cudem mogłaś studiować dwa kierunki, skoro pracowałaś codziennie 12 h od pon do sb, zapewne w jakimś E&Y albo pwc. Jeżeli teraz sobie poradziłaś, to przecież z dzieckiem też sobie poradzisz, jeżeli bliscy ci pomogą.
11 2013-06-01 19:42:04 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 19:52:10)
10 testów faktycznie mylić się nie może. Ale sama powiedz, co chcesz zrobić? Iść na skrobankę? Wszystko da się ułożyć, jeżeli się spróbuje. zastanawiam się, jakim cudem mogłaś studiować dwa kierunki, skoro pracowałaś codziennie 12 h od pon do sb, zapewne w jakimś E&Y albo pwc. Jeżeli teraz sobie poradziłaś, to przecież z dzieckiem też sobie poradzisz, jeżeli bliscy ci pomogą.
Na rodzinę liczyć nie mogę to katolicy i nie uznają dziecka. Dla nich zawsze przynosiłam wstyd.
Pracować w zawodzie zaczęłam dopiero na V roku. Mega przez to olewając studia ![]()
Wiadomo że nie usunę, ale boli mnie to bo miałam takie plany. Chciałam zmienić miasto, bo tu już nam się przestało podobać.
A po jakim czasie trzeba iśc do lekarza? Wystarczy ja za miesiąc pójdę? Nigdy się do lekarza nie spieszyłam ![]()
Co więcej ile to kosztuje?
Martynka, a dlaczego uważasz, że Twój ukochany się wścieknie jak okaże się dziewczynka ? Dziwne ![]()
13 2013-06-01 19:55:14 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-06-01 19:58:06)
A gdzie studiujesz, jeśli mogę spytać? Sama wiesz, że czy Kraków czy Warszawa i tak wszyscy są tu anonimowi (taka specyfika naszych ponoć "elitarnych" masowych studiów). Nie ma niczego złego w tym, że miałaś marzenia i chciałaś mieć dziecko za 10 lat (ja nie napisałam nigdzie, że nie miałaś do tego prawa), ale sytuacja wygląda tak, jak wygląda i jej już nie zmienisz.
Bardzo mi przykro, że nie masz oparcia w rodzinie, ale jednak nie powinnaś ich tak na samym początku skreślać. Czasem ci, na których najbardziej liczymy, potrafią nas najbardziej zawieść, a pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Jestem beznadziejną idealistką, teraz życie trochę zweryfikowało moje poglądy, ale nadal uważam, że jeśli człowiek sobie wszystko ułoży w głowie, odpowiednio rozplanuje czasem, to wszystko jest do zrobienia. Spróbuj poszukać kogoś, kto był w takiej sytuacji. Mam nadzieję, że ktoś się wypowie tutaj. Ja bym tak na starcie tej aplikacji nie przekreślała, zwłaszcza, że nie wiesz, jak ciąża będzie przebiegała. Nadal nie napisałaś, czy pracujesz w korpo czy w jakiejś mniejszej kancelarii, ale wszystko jest do ugadania z szefem. Przecież mogłabyś siedzieć za biurkiem przez jakiś czas, albo zabierać robotę do domu (no chyba, że do tej pory byłaś od wszystkiego, biegając po całym mieście z dokumentacją). Twój chłopak też jest prawnikiem? Jeśli nie, może dałoby się go potem przekonać,żeby chodził do pracy na późniejszą godzinę, gdy ty byś wracała z pracy (i tak jakoś byście się zamieniali dyżurami przy dziecku)
Co do lekarza, to ja się nie znam na tym kompletnie. Mogę podpytać moją przyjaciółkę, która planuje robić specjalizację z ginekologii, ale im szybciej, tym lepiej (dzięki temu gdyby miała jakieś wady wrodzone, można by już rozpocząć leczenie) jednak to dopiero początek, a prawdopodobieństwo ciąży pozamacicznej jest znikome przecież (musiałabyś mieć naprawdę pecha). Rozumiem, że chcesz się skupić na egzaminach i nawet ci się nie dziwię. Chyba miesiąc możesz jeszcze poczekać, ale jak już będzie trzeci, to idź koniecznie. Masz obronę jeszcze teraz w czerwcu, czy dopiero na lipiec?
14 2013-06-01 20:01:15 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 20:03:08)
Mój ukochany zawsze mówił że ktoś miał pecha bo dziurawiec, zawsze mówił że on by dziewczynki nie uznał.
Pracuję w małej kancelarii ale mamy dużo pracy, szczerze z dokumentacją to pare razy gdzieś byłam zawsze pozwy umowy transakcje, wiem ze inni głownie do sądu biegają
Średnio się będzie dało dogadać, bo w Krakowie aplikanci pracują za free a ja nawet mgr nie mam. Kiedyś myślałam żeby przenieść sie do stolicy albo do twójmiasta teraz wiem ze już utknęłam w krk.
Mój chłopak nie jest prawnikiem
I raczej nie bardzo może sobie chodzić na późniejszą godzinę, pracuje dużo ok 10h dziennie
Obronę mam w czerwcu gdyż promotor wierzy ze zdam wszystko
Że co ? Dziurawiec ??? Dla mnie taki tekst byłby poniżający ! To jest żałosne ![]()
16 2013-06-01 20:11:45 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 20:13:58)
Julka nie ma co wnikać, pewnie machnie ręką i powie trudno.
Bardziej problemowe jest to, że szukałam pracy tak długo i teraz ją stracę ![]()
Problem jest w tym, że jak ma robić aplikację doktorat pracować i jeszcze mieć dziecko. Od kiedy pracuję ukochany stale sie złości że nie mam dla niego czasu. A jak mieć jeszcze czas dla dziecka?!
Właśnie tu mamy problem, kto się dzieckiem zajmie?
17 2013-06-01 20:11:53 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-06-01 20:14:10)
A co dziurawiec ma wspólnego z dziewczynkami? Może tak tylko gadał bez sensu. Co innego teoretyzować, a co innego stanąć przed faktem dokonanym. To czy będziecie mieć chłopca czy dziewczynkę będzie wiadome dopiero za kilka miesięcy. Zresztą chyba nie stwierdzi nagle, że skoro to nie jest chłopak, to on nie ma tu co do roboty?
Z szefem możesz pogadać za jakiś czas. Skoro sama mówisz, że przez większość czasu siedzisz, a rzadko kiedy coś gdzieś zanosisz, to czemu byś miała rezygnować z pracy? W Warszawie non stop biegamy jak debile za przeproszeniem, a to do KRS, a to do jednego sądu, drugiego sądu, klienta, itd a przy tym mamy zrobić papierkową robotę na wczoraj ;p
Moja rada jest taka: skup się na tym, co jest teraz. Egzaminy i obrona. A za miesiąc będziesz mogła planować, co zrobić dalej.
Wiem, że to irytujące i czujesz się niezrozumiana. Ja ci tylko próbuję jakoś doradzić, próbując nieudolnie postawić się na twoim miejscu, ale w żaden sposób nie chciałam cię zdenerwować.
Aaaa... dobra zrozumiałam, dziurawiec, że XY? boże, co za szowinistyczne gadanie.
Skoro promotor w ciebie wierzy, to ty też uwierz w siebie
Póki co dobrze się czujesz? Możesz się spokojnie uczyć, czy biegasz co sekundę do łazienki? ![]()
Nie biegam co minutę do łazienki.
Tylko z szefem się nie dogadam
Na apl. w takim stanie sie nie nauczę nie wiem czy nawet na ten egzamin. Bo wram jest ok 20 i jestem mega śpiąca ![]()
A kawy w ciąży nie wolno
Dziękuję za każde słowo bo jestem w totalnej rozsypce. Najchętniej bym sie upiła chyba ![]()
Skoro byłaś nieostrożna to widocznie te dziecko to nie aż taki dramat.
Ja dziecka nie chcę i nigdy nie chciałam. Dla mnie to byłby koniec świata, więc zabezpieczona jestem po zęby. A też mówili, że jest prawdopodobieństwo, że jestem bezpłodna.
Takie tam gadanie.
Dasz sobie radę jeśli zechcesz, zobaczysz.
A powiedz jeszcze, ty coś w tej kancelarii zarabiasz, czy standardowo jesteś tanią siłą roboczą? Początkowo myślałam, że masz jakąś umowę o pracę, ale rozwiałaś moje wątpliwości. To jakieś umowy zlecenia, czy nawet nie to?
21 2013-06-01 20:25:44 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 20:28:38)
Nie chcę, sobie poradzić. Sama nie byłam nieostrożna.
Chcę ale za 10 lat. Chcę iść na imprezę i się upić
Nie mam umowy o pracę, mizerne zlecenie za parę groszy
Więc po cóż ten dylemat? Usuń skoro chcesz się pozbyć problemu.
Ale skoro jeszcze nie usunęłaś to chyba coś jest na rzeczy?
23 2013-06-01 20:29:51 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-06-01 20:33:12)
Skoro byłaś nieostrożna to widocznie te dziecko to nie aż taki dramat.
Ja dziecka nie chcę i nigdy nie chciałam. Dla mnie to byłby koniec świata, więc zabezpieczona jestem po zęby. A też mówili, że jest prawdopodobieństwo, że jestem bezpłodna.
Takie tam gadanie.
Dasz sobie radę jeśli zechcesz, zobaczysz.
Oj takie gadanie, w niczym jej teraz nie pomoże. Ja tam też bym się zabezpieczała na kilka sposobów, ale ona tego nie robiła i jest już po ptakach. To tylko pokazuje prawdę, jak to jest z tą ludzką płodnością. Mój endokrynolog mi kilka razy mówił, że ocenianie czy ktoś jest płodny czy bezpłodny na podstawie wyników hormonów mija się z celem, bo ludzie zachodzą w ciążę w różnych okolicznościach, mimo że wcale nie dawano im szans. Pewną bezpłodności może być chyba tylko dziewczyna bez jajników i przysadki lub nadnerczy lub tarczycy do tego nie stosująca terapii zastępczej. Ale chyba to już nie pora na takie dyskusje, co?
Co do drugiego twojego posta, nie gadaj jej takich głupot, bo jeszcze dziewczyna naprawdę pójdzie i usunie, a potem się emocjonalnie po tym nie pozbiera. Dziecko to dar i wielkie szczęście. Co prawda, niespodziewane w tym wypadku, ale to nie znaczy, że ma teraz polecieć na skrobankę, bo miała inne plany. Plany można zawsze zmienić i dostosować do sytuacji.
Nie ma mowy żebym zabiła dziecko!
To przecież człowiek.
Jedynie co mnie martwi to jak ja przeżyję bez kawy. Bo wracam do domu i śpię. A jak tu się uczyć? Oraz kto się zajmie tym dzieckiem??
Na mnie podobnie jak kawa działa herbata zielona i yerba, ale dopóki tego nie skonsultujesz z lekarzem, to lepiej uważaj. Gdzieś pytałaś o cenę wizyty. Możesz się umówić na NFZ albo pójść prywatnie (ok. 100 zł)
26 2013-06-01 20:36:38 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 20:47:09)
Prywatnie dzowniłam za 200 zł NFZ za 5 tygodni ![]()
Badania przy pierwszej wizycie 450 zł ;/
Ciąża to spory wydatek. Ja nawet za miesiąc tyle nei zarobię ![]()
Gdybym w lipcu zaszła to nawet może być to zniosła, bo byłabym po obronie. Po sesji. A tak?! Co ja mamrobić? Co można brać pobudzającego będąc w ciąży??
to pierwsza z brzegu strona wypluta przez google: http://www.gabinet-gin.pl/cennik.html
Za 200 zł miałabyś jednak wszystko... poszukaj jednak, może coś innego znajdziesz, taniej. Ja tam zaufania do NFZ nie mam i jak coś ze mną jest poważniejszego, to wolę iść prywatnie. A nie masz swojego ginekologa - takiego na stałe? No bo chyba byłaś już kiedyś u ginekologa (ja chodzę min. raz w roku, ale niedawno ktoś tu robił ankietę na ten temat - wyniki były szokujące na niekorzyść młodych dziewczyn, w ogóle kobiet)
Nie napisałam jej tego żeby usunęła dziecko. Napisałam te słowa żeby zrozumiała , że i tak nie ma wyjścia tylko urodzi więc musi się z tym pogodzić. Kobieta, która chce usunąć usunie od razu raczej.
Skoro przejmuje się ślubem nawet, to wiadomo, że nie posunie się do aborcji.
Niech facet też się męczy myśleniem o tym kto się dzieckiem zajmie. Nie zaczynaj brać wszystkiego na swoją głowę jakby to był tylko Twój problem.
Stało się i trudno. Pozbierasz się, wszystko poukładasz i pogodzisz. Nie musisz zmieniać się w kurę domową.
Jesteś jeszcze bardzo niedojrzała, i Twój facet też (co też widać po tekście z córką) ale to nie znaczy, że nie dacie sobie rady
ak ja przeżyję bez kawy.
A jak tu się uczyć? Oraz kto się zajmie tym dzieckiem??
Martyna przede wszystkim weź się w garść ![]()
Bo na razie to panikujesz, a wtedy nic racjonalnie nie zrobisz.
Skoro nie chcesz ciąży usunąć (cieszy mnie to) to musisz opracować plan i zorganizować życie. Ono oczywiście się zmieni. Dziecko przysporzy pracy, ale przy dobrej organizacji można sobie poradzić.
Drugi kierunek na razie bym sobie odpuściła, chyba że dasz radę (bo to jest możliwe). Jaki to kierunek?
Doktorat nie ucieknie.
Skup się na obronie i egzaminach na aplikację.
Masz kogoś z rodziny kto pomógłby przy dziecku?
Nawet jeżeli nie to i tak można dobrze zorganizować opiekę we dwójkę, na zmiany. Ja przy moich dzieciach żadnej pomocy zewnętrznej nie miałam. Poradziliśmy sobie. Jak wiele innych osób. Wy też dacie radę.
Po czasie będziesz zadowolona. Dziecko szybko urośnie, a Ty będziesz się realizować.
Bez kawy wytrzymasz ![]()
Nie napisałam jej tego żeby usunęła dziecko. Napisałam te słowa żeby zrozumiała , że i tak nie ma wyjścia tylko urodzi więc musi się z tym pogodzić. Kobieta, która chce usunąć usunie od razu raczej.
Skoro przejmuje się ślubem nawet, to wiadomo, że nie posunie się do aborcji.
Niech facet też się męczy myśleniem o tym kto się dzieckiem zajmie. Nie zaczynaj brać wszystkiego na swoją głowę jakby to był tylko Twój problem.
Stało się i trudno. Pozbierasz się, wszystko poukładasz i pogodzisz. Nie musisz zmieniać się w kurę domową.
Jesteś jeszcze bardzo niedojrzała, i Twój facet też (co też widać po tekście z córką) ale to nie znaczy, że nie dacie sobie rady
Fakt, masz rację. Też nie bardzo rozumiem, Martyna, twoich relacji z chłopakiem. Przecież dziecko to robota dwóch osób, a nie tylko twoja. On ma obowiązek ci pomóc, a ty nie musisz siedzieć całymi dniami w domu. Ja bym pomyślała nad zmianą ew. trybu twojej pracy, żebyś później mogła więcej robić w domu przy dziecku.
31 2013-06-01 21:00:07 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 21:03:00)
Do tego pana to bym nie szła
To już nawet nie koszt jest najważniejszy bo razem z ojcem dziecka jakoś na nie zarobimy.
Problem z tym że ja chciałam się rozwijać.
Wszystkie strony w internecie są dla szczęśliwych. Dbaj o maluszka. Chodź do lekarza (a są nocne wizyty?!bo do 22 to jestem w pracy
)
Wnerwia mnie że nic nie wolno. Nic nie można. A może chciałabym zaszaleć.5 lat studiów i na żadnej imprezie nie byłam
I już nigdy nie pójdę
NinaLafairy napisał/a:Nie napisałam jej tego żeby usunęła dziecko. Napisałam te słowa żeby zrozumiała , że i tak nie ma wyjścia tylko urodzi więc musi się z tym pogodzić. Kobieta, która chce usunąć usunie od razu raczej.
Skoro przejmuje się ślubem nawet, to wiadomo, że nie posunie się do aborcji.
Niech facet też się męczy myśleniem o tym kto się dzieckiem zajmie. Nie zaczynaj brać wszystkiego na swoją głowę jakby to był tylko Twój problem.
Stało się i trudno. Pozbierasz się, wszystko poukładasz i pogodzisz. Nie musisz zmieniać się w kurę domową.
Jesteś jeszcze bardzo niedojrzała, i Twój facet też (co też widać po tekście z córką) ale to nie znaczy, że nie dacie sobie radyFakt, masz rację. Też nie bardzo rozumiem, Martyna, twoich relacji z chłopakiem. Przecież dziecko to robota dwóch osób, a nie tylko twoja. On ma obowiązek ci pomóc, a ty nie musisz siedzieć całymi dniami w domu. Ja bym pomyślała nad zmianą ew. trybu twojej pracy, żebyś później mogła więcej robić w domu przy dziecku.
Żaden pracodawca się na to nie zgodzi. Mama być w pracy 8-20 min i koniec. Muszę zrezygnować z pra
Prywatnie dzowniłam za 200 zł NFZ za 5 tygodni
Spróbuj w szpitalu na Ujastek. Szpital jest prywatny, ale realizują zlecenia na NFZ. Dobre warunki do rodzenia. Dobrzy lekarze.
Dzięki za radę.
Słyszałam że polaceają panią Ingę Ludwin do prowadzenia ciązy, podobno jest dość wporządku do matek które nie planoway ciąży
nawet nie myślę o porodzie.
Boję się bólu.
Ja z przecięcia palca robię panikę ;(
Nawet nie wiem jak powiedzieć to rodzicom.
O ile rodzice mojego ukochanego to jeszcze jakoś zrozumieją i tak nigdy mnei nie lubili, to z moimi już dramat
Wnerwia mnie że nic nie wolno. Nic nie można. A może chciałabym zaszaleć.5 lat studiów i na żadnej imprezie nie byłam
I już nigdy nie pójdę
Czas dorosnąć. Jeszcze niejedno bedzie Cię wnerwiać.
Zresztą nie jest tak, że niczego nie wolno. Nawet imprezować wolno, byle z umiarem i bez alkoholu. Jeszcze niejedna impreza przed Tobą, tyle, że nie studencka.
Wolałabyś imprezować i - jak pisałaś w pierwszym poście - płakać, że zostaniesz starą panną?
Teraz masz faceta, dziecko w drodze, studia prawie skończone. Nie zawsze możemy mieć wszystko.
Z resztą sobie poradzisz.
35 2013-06-01 21:14:57 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 21:25:22)
Aplikację bardzo odradza mi ukochany. Mówi że to bez sensu bo za dużo jest aplikantów. On nie jest filozofem, potrafili wyliczyć rachunek prawdopodobieństwa i co jest korzystniejsze.
Tylko w tym roku mam możliwość podjęcia dr bo taką mamą cichą umowę z promotorem.
Co do dziecka. Ja pracuję na umowie mam 8-18. Mój ukochany 10-22. Więc Niestety jest 8 godzin gdzie nie ma nikogo. Z rodziny nie ma się kto dzieckiem zająć. Opiekunki kosztują. I nie zniosłabym obcej kobiety w moim domu
Dopiero jak poznałam mojego ukochanego który jest moim pierwszym chłopakiem pomyślałam o może kieduś chciałabym mieć dziecko, nigdy wcześniej nie chciałam.
Cjciałam mieć wspomnienia. Zwiedzić kawałek świata. A z "dzieckiem" będę już do końca życia siedziała w domu.
Chciałam iść chociaż raz na imprezę. Nigdy na zadnej nie byłam.
Nie cieszą mnie posiadówy u kogoś bo średnio lubię pić alkohol nie lubię jeść więc wyjścia do restauracji mnie też nie cieszą, zjem bo zjem i nie widzę różnicy po między super drogą restauracją u Magdy G. a inną
Nawet nie umiem się ubrać. Nie wiem co przyszłej matce wypada. Wiem że nie wolno chodzić w szpilach. Sukienkach. Wstyd się przyznać ale większość zarobionych pieniędzy mogłam wydać na ubrania. Zawsze kochalam 11 cm szpilki i dopasowane sukienki. Niektóre mają nawet jeszcze metki. Ja już ich nigdy nie założę. Wydałam 450 zł na szpiliki od Badury i jeszcze ich nie założyłam. Leżą w pudełku tak ię z nich cieszyłam. Super modne w tym sezonie.
Dziś do pracy poszłam w jeansach i bez makijażu w rozwalonych włosach wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę nie umiałam inaczej
Teraz siedzę i płaczę
Aplikację bardzo odradza mi ukochany. Mówi że to bez sensu bo za dużo jest aplikantów. On nie jest filozofem, potrafili wyliczyć rachunek prawdopodobieństwa i co jest korzystniejsze.
Tylko w tym roku mam możliwość podjęcia dr bo taką mamą cichą umowę z promotorem.Co do dziecka. Ja pracuję na umowie mam 8-18. Mój ukochany 10-22. Więc Niestety jest 8 godzin gdzie nie ma nikogo. Z rodziny nie ma się kto dzieckiem zająć. Opiekunki kosztują. I nie zniosłabym obcej kobiety w moim domu
Co do aplikacji to sama musisz zdecydować.
Doktorat można robić w przyszłości.
Poza tym zastanów się po co chciałaś to robić. Jeżeli myślałaś o pracy na uczelni to rzeczywiście powinnaś. Jeżeli tylko po to by mieć dr przed nazwiskiem, to naprawdę możesz sobie odpuścić. Przynajmniej na razie.
Co do opieki nad dzieckiem. Masz dwa wyjścia: rezygnujesz z pracy i zajmujesz się dzieckiem robiąc aplikację (lub doktorat) lub opiekunka. Pisałaś, że dacie radę finansowo.
Zostają jeszcze żłobki, ale wolałabym sprawdzoną opiekunkę niż żłobek.
Wtedy trzeba znieść obcą osobę w domu. Jak dobrze trafisz na opiekunkę to może Ci w domu zrobić jeszcze inne rzeczy.
U mnie tak było. Kiedy dziecko spało, to opiekunka nie potrafiła siedzieć tylko prasowała, prała, sprzątała. Nawiązaliśmy (wszyscy) dobre relacje i odwiedzaliśmy się jeszcze długo potem. Była taką trzecią babcią.
no to szalej teraz ;p ja co prawda nie jestem zwolenniczką klubów, ale póki nie masz brzucha, możesz się bawić, ile wlezie (w sobotni wieczór czy w niedzielę), a co do zwiedzania świata możesz to robić z dzieckiem (ludzie przecież podróżują nawet samolotami w ten sposób
zawsze mnie zachwycało, jak na szlakach górskich mijałam parki z takimi malutkimi bobasami)
teraz widzisz wszystko w złych barwach, ale przecież aż tak fatalnie nie będzie... wybierz z tych czterech rzeczy jedną i ją realizuj (praca, II kierunek, aplikacja, doktorat) - prawdę mówiąc ja nie wiem jak planowałaś pogodzić te cztery po wakacjach i bez dziecka, no ale teraz doszła ci piąta (z nich wszystkich priorytetowa) i jakoś będziesz musiała to pogodzić
38 2013-06-01 21:29:24 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 21:33:50)
Niedy nie chciałam pracować na uczelni. Dr był moim marzeniem, gdyż mgr jest każdy apl. też, wiec kto ma większe szanse na rynku pracy?
Opiekunki nie zniosę.
Nie można nie pracować i robić apl. zresztą tam też jest bardzo dużo zajęć dokłanie 1,5 dnia w tygodniu
Czy to złe że chciałam być kimś a nie matką polką?!
Czy to złe że nie chiałam być ja moja mama?
Czy to złe że chciałam być niezleżna?
Czy to złe że chcuałam podróżować?
Czy to złe że chciałam spełnić marzenia??
Co do podróży z dzieckiem. W lutym sama darłam się w samolocie że "za bachora powinni liczyć podwójnie, 8 godzin lotu ja mam znosić płacz czyjegoś dziecka"
Oboje uważamy że ludzie z dziećmi powinni siedzieć w domu, bo innym to przeszkadza, gdyż inni też mają prawo do urlopu.
Te 4 ja bym spokojnie pogodziła, mam już tak opanowane indywidualne toki nauczania, dziwne zaliczenia że wszystko bym pogodziła. Jednak nikt dla matki nie zrobi takich ustępstw, bo znam dziekana na tyle że stwierdzi ze jestem wyrodną matką i powinnam siedzieć w domu a niech się realizują kobiety bez bagażu
Nawet nie umiem się ubrać. Nie wiem co przyszłej matce wypada. Wiem że nie wolno chodzić w szpilach. Sukienkach. Wstyd się przyznać ale większość zarobionych pieniędzy mogłam wydać na ubrania. Zawsze kochalam 11 cm szpilki i dopasowane sukienki. Niektóre mają nawet jeszcze metki. Ja już ich nigdy nie założę. Wydałam 450 zł na szpiliki od Badury i jeszcze ich nie założyłam. Leżą w pudełku tak ię z nich cieszyłam. Super modne w tym sezonie.
Dziś do pracy poszłam w jeansach i bez makijażu w rozwalonych włosach wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę nie umiałam inaczej
Teraz siedzę i płaczę
szpilek to nie powinnaś nosić jak już będziesz miała duży brzuch (a to dopiero grozi ci jesienią); sukienki przecież możesz nosić! mi się zawsze podobały takie ciążowe, odcinane pod biustem; nie rozumiem za bardzo, czemu nie miałabyś tych sukienek, co kupiłaś więcej założyć - przecież chyba nie zamierzasz się spaść jak jakaś krowa, po ciąży wrócisz do swojego rozmiaru, jeśli o siebie zadbasz
co do żłobków - znajomi mojego brata są zachwyceni swoim złobkiem! ich synek uczy się bardzo szybko od innych dzieci, starszych, robił wszystko o wiele szybciej i mimo, że ma roczek potrafi robić rzeczy typowe dla dwulatków raczej, także żłobek to niekoniecznie jest takie zło - pod warunkiem, że dostanie się w nim miejsce, oczywiście
Czy to złe że chciałam być kimś a nie matką polką?!
Czy to złe że nie chiałam być ja moja mama?
Czy to złe że chciałam być niezleżna?
Czy to złe że chcuałam podróżować?
Czy to złe że chciałam spełnić marzenia??
Na każde pytanie, odpowiedź jest: NIE! ale jest w takiej, a nie innej sytuacji i musisz jakoś to przełknąć... prawdę mówiąc, jak na marne umowy zlecenia całkiem sporo zarabiasz, skoro nie żal ci 400 zł na buty, no ale, co ja tam wiem.
Cjciałam mieć wspomnienia. Zwiedzić kawałek świata. A z "dzieckiem" będę już do końca życia siedziała w domu.
To wszystko PRZED TOBĄ.
Dziecko to nie koniec życia.
Jak pisała Marchewa, z dzieckiem też można jeździć. Oczywiście z noworodkiem nie polecisz na koniec świata. Choć i takie przypadki bywały - żona T. Halika - Elżbieta Dzikowska z niemowlakiem w nosidełku chodziła po puszczy amazońskiej.
Moje dzieci od małego łaziły z nami po górach i jeździły na spływy kajakowe.
Jest trudniej (nikt nie zaprzeczy), ale nie jest niemożliwe.
Naprawdę, weź się w garść, bo teraz widzisz wszystko w czarnych barwach.
42 2013-06-01 21:39:15 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 21:43:36)
Prawda jest taka że 100% zarobionej kasy mogłam wydać. Rachunki nie są duże płaci mój ukochany, za zakupy w większości on ja czasem coś dokupię, za wyjścia też on, fakt miłam sporo wydatków komputer, tel. ale z czasem mogłam pieniądze wydać na siebie. Marchewka studiuję prawo i ekonomię, zawsze umiałam jakoś radzić sobie z pieniędzmi mimo iż jestem z dość biednej rodziny. Miałam marzenia o pracy w instytucjach finansowych bankach domach maklerskich, tam kobiety nie są mile widziane, a już kobiety z dziećmi to nie ma żadnej bo są głownie panowie którzy tworzą sobie swój świat, jedyną moją przewadą była wiedza wykształcenie, ale nikt nie zatrudni matki z dzieckiem
Co do ubrań, moja mam nigdy nie wróciła do swojej figury podobnie jej siostry i siostry mojego ojca, każej został ten rozmiar wiecej o ile przed miałam 36 to teraz 38/40 i tak było po urodzeniu dziecka i jest do dnia dzisiejszego od 20 lat nie przytyła ale też nei schudła mimo że chciała
43 2013-06-01 21:48:37 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-06-01 21:49:48)
Jednym słowem, sytuacja idealna
ja nawet jakbym zarabiała jakiekolwiek pieniądze, to i tak wszystko by szło na czynsz i jedzenie i pewnie dalej rodzice musieliby mi pomagać
Głowa do góry, dziecko odchowasz i będziesz mogła dalej się realizować
Skoro na uczelni nie chcesz zostać, to olałabym ten doktorat, chyba że zapewniliby ci stypendium - to już warte rozważenia, zwłaszcza, że jak mówisz, nie wiesz, czy szef podpisze z tobą kolejną umowę. Na ekonomii możesz wziąć dziekankę albo poprosić o indywidualny tryb studiowania (na UW mamy coś takiego, pewnie na UJ czy na AE też jest coś takiego)
Teraz skup się na egzaminach, bo one są najważniejsze. Potem będziecie się zastanawiać, co dalej. Rok sobie najwyżej zrobisz przerwy, to aż taka tragedia na rynku pracy nie będzie, może się coś poprawić nawet przez rok.
Powtórzę: zdecydowałaś się nie usuwać ciąży, a zatem dziecko wkrótce pojawi się w Twoim życiu.
To są FAKTY. Już się stało.
Zamiast wyszukiwać najgorsze strony tej sytuacji i biadolić (wybacz, tak to wygląda), pomyśl i zorganizuj się tak by realizować swoje plany.
To jest możliwe.
W domach maklerskich, bankach też pracują kobiety, też z dziećmi.
Zawsze miałam rozmiar 34-36 i po urodzeniu dwójki dzieci, nadal taki mam, choć wymagało to pracy.
To akurat chyba najmniejszy problem ![]()
45 2013-06-01 21:54:52 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 21:58:20)
Na dzień dzisiejszy dla mnei dr jest lepszy niż apl. Zekonoemią to może jakoś w 2 lata zrobię rok.
Natomiast co z pracą nie mogę pracować mają dziecko i nikt później matki z dzieckiem nie zatrudnia a nawet jak sie pomyli to zwolni szybko, przestańmy wierzyć w prawo. cos o tym wiem, wiele razy już myślałam jak pomóc pracodawcom
Nie umiem sobie poradzić z tym że z kobiety która sie chciała realizować będę amtką polką
Jeszcze mojego ukochanego nie ma przez 2 tygodnie
Luc wspaniale mnie wstawiasz na nogi ![]()
Jednak nie w działach prawnych, ktora matka będzie pracować po 20h na dobę?
A miałam plan schudnąć do bikini. A tu już nidy go nie założe, zawsze słszałam matkom nie wypada bikini moja mam nigdy po urodzeniu mnie już nie założyła
Prawnicy kojarzą mi się z praktycznymi i zaradnymi ludźmi. Skoro tak marzy Ci się kariera, to spróbuj wysupłać trochę tych atutów i bierz byka za rogi.
Nie zabezpieczałaś się, to wpadłaś. Teraz konsekwencje należy wziąć na klatę, a nie mazać się jak dziecko.
Oczywiście, masz prawo panikować, płakać, lamentować. Postaraj się jednak w przerwach między tymi zajmującymi czynnościami zrobić coś pożytecznego.
Proponuję nie robić już więcej testów, a pójść na krew i potwierdzić ciążę.
Do lekarza najlepiej zapisać się w okolicach 7 tygodnia, żeby mógł on na usg potwierdzić, że serduszko bije.
Nie wolno Ci pić alkoholu, palić papierosów, jeść surowego mięsa i ryb.
Dbaj o siebie, śpij, ile możesz.
Sugerowałabym też zmianę priorytetów.
Nie będziesz już żyła tylko dla siebie. Skoro buty za 400 zł są jeszcze nowe i w pudełku, to może warto je oddać do sklepu? ![]()
Martyna, pamiętam doskonale Twoje wcześniejsze dylematy. Chyba nikt nigdy na tym forum nie wnerwiał mnie tak swoimi wymyślonymi problemami jak Ty :0 Widzę, że nastąpił wielki powrót, w nieco innej odsłonie ![]()
Twoje problemy sprzed jakiegoś czasu to:
1. Mam 21 lat (chyba dobrze pamiętam) i nigdy nie miałam chłopaka, więc już nigdy nie będę miała
2. Nigdy nie będę miała dzieci, wiec nikt mnie nie zechce
3. Upierałaś się, że nie da się studiować i pracować, że jesteś CAŁKOWICIE uzależniona finansowo od rodziców
I sporo innych w ten deseń. Nie przytaczam ich ze złośliwości. Chcę Ci uświadomić pewną rzecz. A mianowicie WSZYSCY próbowali Cię przekonać, że nie masz racji, że znajdziesz swoją miłość, że w wieku 21 lat dopiero zaczynasz życie a nie kończysz, że dziecko tez pewnie będziesz miała, bo "trudności z zajściem w ciążę" nie oznaczają braku możliwości zajścia w ciążę. Ty się upierałaś, że wiesz lepiej. I co? I jest tak jak WSZYSCY Ci mówili. Jesteś inteligentną dziewczyną, więc ułóż sobie fakty w swoim rozumku: skoro wtedy panikowałaś bezpodstawnie, więc najprawdopodobniej teraz też histeryzujesz i wyolbrzymiasz. Inaczej tego nazwać nie mogę.
Teraz trochę konkretów:
1. Na pierwszą wizytę spokojnie możesz iść za miesiąc. Moja siostra jest na podobnym etapie ciąży. Ginekolog zbadał, powiedział, że "coś" jest i kazał się zjawić za miesiąc założyć kartę ciąży. W moim przypadku, 7 lat temu, było identycznie. Więc wcale nie musisz tam biec z wywieszonym językiem. Spokojnie umów się na NFZ za te 5 tygodni. Trudno będzie Ci finansowo prowadzić ciążę prywatnie. Państwowa służba zdrowia też się nadaje, zadaj sobie tylko trud znalezienia fajnego i kompetentnego lekarza.
2. Możesz pić kawę. Wiem, że to brzmi kontrowersyjnie, ale nigdzie nie jest powiedziane, że kawa w rozsądnych ilościach szkodliwie działa na płód. Jedna czy dwie, takie przeciętnej mocy - nic maluchowi nie zrobią.
3. Dziecko nie kończy Twojego życia. Tylko je trochę zmienia. Nie pojedziesz do Tajlandii w styczniu. Możesz pojechać rok później. Może z dzieckiem, może będziesz wtedy miała z kim je zostawić. Nie wiesz i nie możesz wiedzieć jak będzie wyglądało twoje życie za 1,5 roku. Więc nie snuj żadnych czarnych wizji. Jesli nie umiesz widzieć przyszłości w jasnych barwach - skup się wyłącznie na teraźniejszości i przestań martwić się na zapas.
4. We wszystkich Twoich wcześniejszych problemach przewijała się twoja rodzina. Martyna, za kilka miesięcy będziesz miała własną rodzinę! Dorośnij, kobieto! Nie zaakceptują wnuka? Trudno. Będziesz musiała radzić sobie sama. Nie muszę chyba mówić, że to gorzej świadczy o nich niż o Tobie. Nazwą Cię ladacznicą? Też trudno. Bolesne, ale się zdarza. I trzeba z tym żyć.
5. Pamiętaj, że Twoje wcześniejsze proroctwa się nijak nie sprawdziły (zawsze będę sama, nie mogę zajść w ciążę). Powstrzymaj się więc od wygłaszania kolejnych teorii bez sprawdzenia na własnej skórze. Nikt nie zatrudni matki z dzieckiem? Dziwnym trafem większość matek z dziećmi pracuje. Nie będziesz pracowała tam gdzie w tym momencie zamierzałaś? Przecież i tak nie masz żadnej gwarancji, że by Cię tam przyjęli. Wiec może przyjmą Cię z dzieckiem, może znajdziesz inną, fajniejszą pracę, o jakiej teraz nawet nie myślisz. Skup się na rozwiązywaniu bieżących problemów - inne będziesz rozwiązywać dopiero jak się pojawią.
Są zbyt piękne. Nei chodzi już o kasę. Ale o tym że zarobiłam na nie sama, i mogłam je sobie kupić. Pewnie w poniedziałek też pójdę w jeansach bo stwierdzę ciężarna to 8 kategoria. Pewnie na obronę też pójdę ubrana jak wiesniak.
A miałam takie plany marzenia. I co tera mam marzyć o ubrankach dla dzieci. Nawet nie wiem gdzie są takie sklepy, bo większość kupuję w necie. Ubrania dla dzieci mnie nie cieszyły jak zostałam matką chrzestną to nawet nie wiedziałam jakiej wielkości jest takie dziecko.
Teraz ma 2 lata i dalej nie wiem ile ma wzrostu, kupuję zabawki bo ubania nie umiem a przecież nie da się przymierzyć
mnie wstawiasz na nogi
A miałam plan schudnąć do bikini. A tu już nidy go nie założe, zawsze słszałam matkom nie wypada bikini moja mam nigdy po urodzeniu mnie już nie założyła
Martyna bo ja nie jestem "matką-polką" (przynajmniej to, co się jako stereotyp, po tym pojęciem rozumie) mimo, że mam dwoje dzieci.
Nie piszę na tym forum czym się zajmuję, ale musisz mi uwierzyć na słowo
, że dzieci nie przeszkodziły mi w realizacji moich marzeń zawodowych.
Bywało trudno, to fakt, ale to jest do zrobienia. Też nie miałam żadnej "zewnętrznej" pomocy.
Mój mąż też się realizuje zawodowo.
Bikini nosiłam jeszcze długo po ciążach ![]()
Moja mama nie i tak mnie też nauczyła.
Mój ukochany nie zrezygnuje z pracy bo nie będziemy mieli za co żyć.
JA jak zrezygnuję to na rynek pracy już nie wrócę
Dziecko nie przekreśla planów! Niektóre trochę utrudnia. I to taki mały test charakteru
Zwróć uwagę, że zadręczasz się pierdołami. Że nie będziesz mogła pić kawy, że nie będziesz mogła się odpowiednio ubrać na obronę, że nie założysz bikini... Tylko skąd Ty te wizje bierzesz? Chcesz się zmieścić w bikini to pilnuj diety. Chociaż osobiście uważam, że dziecko, w momencie, kiedy się zyło w przekonaniu, że się go mieć nigdy nie będzie to coś dużo lepszego niż możliwość paradowania w bikini. Ubranie na obronę? Kobiety w ciąży zazwyczaj wyglądają ślicznie. Włosy stają się bardziej gęste i błyszczące, poprawia się cera. Kobieta wygląda promiennie. Jeśli nie przytyła do rozmiaru morsa - bez problemu znajdzie ubranie, które podkreśli jej urodę. A nawet gdyby wyglądała jak ten mors - eleganckie stroje współcześnie dostępne sa w kazdym rozmiarze.
Powrót na rynek pracy w wieku lat 25 nie jest żadnym dziwem. Wystarczy, że będziesz zarabiała więcej niż wydasz na niańkę. Lub że nie weźmiecie ślubu i postarasz się o państwowy żłobek jako samotna matka... Rozwiązań są miliony. Dlaczego niby masz powielać schemat życia własnej matki? Tym bardziej, że sama się nie zgadzasz z tym schematem i nie uważasz go za właściwy?
52 2013-06-01 22:21:19 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 22:23:27)
Dzięki Vinnga za porównanie do morsa
jeszcze w 36 jakoś wchodzę mimo że miałam plan do lata 34 ![]()
Najbardziej mnie boli jak powiedzieć rodzicom?
Jak żyć bez ślubu?
Jak pogodzić się z tym że nie zrealizuję planów?
Problem kawy dotyczy tego ze mnie pobudza, co więcej mam nawyk trzymania cipłego w ręce jak się uczę a nie lubię herbaty ![]()
Uważam że moja mama popełniła błąd. Nie zarobię wiecej niż wydam na niańkę.
Co do żłobka to mój ukochany zawsze chciał taki z angielskim a taki jest drogi
No to wybierzesz inną pracę. Kurna, prawników jest od groma, nie każdy musi robić aplikację. Wielu moich znajomych poszło w podatki i dobrze na tym wyszli, albo do administracji.
Nie czytałam wcześniej założonych przez ciebie tematów, ale teraz je szybko przejrzałam i nasuwa mi się tylko jeden wniosek: życie jest bardzo nieprzewidywalne i szybko weryfikuje nasze problemy. Wtedy miałaś inne, teraz masz gorsze. Robisz problem z powodu ciąży. Wydaje mi się, że problemy to będziesz dopiero miała, jak to dziecko pojawi się na świecie. Teraz masz tylko dbać o siebie i się nie przemęczać za bardzo. 9 miesięcy względnego spokoju. Pisałam to już, ale się powtórzę - możesz poprosić o indywidualny tok zajęć na ekonomii, doktorat spokojnie sobie robić w domu, pojawiając się od czasu do czasu na uczelni (zwłaszcza, że masz dobry kontakt z promotorem), aplikacja nie zając (możesz spróbować, jak nie wyjdzie podejdziesz za rok, albo za dwa), a praca i tak marna, skoro nie masz żadnego socjalu, zresztą można by powiedzieć, że utrzymuje was chłopak, a ty pracujesz, bo chcesz mieć wpis w CV
Otwórz okno, czy wyjdź na balkon, weź kilka głębokich wdechów, uspokój się i siadaj do nauki (co sama mam zamiar uczynić, bo w przyszłym tygodniu mam kolejny egzamin) i na razie skup się na tym, co masz do zrobienia w najbliższym czasie.
A buty, bikini to chyba najmniejszy z twoich problemów. Co do śpioszków wszystkiego się sama nauczysz intuicyjnie. Chyba żadna matka nie nabyła tej wiedzy od razu, tylko uczyła się wszystkiego powoli metodą prób i błędów. Swoich rodziców nie przekreślaj, bo dopóki im o ciąży nie powiesz, nie wiesz jak zareagują. I przede wszystkim porozmawiaj ze swoim chłopakiem. We dwójkę ułóżcie plan działania, nie możesz mieć wszystkiego na swojej głowie.
Są zbyt piękne. Nei chodzi już o kasę. Ale o tym że zarobiłam na nie sama, i mogłam je sobie kupić.
No i super. Skoro nie o kasę chodzi, to zakładaj je sobie do pracy. Ciąża to nie choroba. WOLNO chodzić w szpilkach, sukienkach i innych modnych ciuchach.
Pewnie w poniedziałek też pójdę w jeansach bo stwierdzę ciężarna to 8 kategoria. Pewnie na obronę też pójdę ubrana jak wiesniak.
Ciężarna to Ty będziesz, jak się w ciuchy przestaniesz mieścić. Do dużego brzucha to Ci jeszcze daleko.
Wakacje spokojnie przebiegasz w tym bikini.
A swoją drogą, to zamiast martwić się o swój stan zewnętrzny, zacznij myśleć o zdrowiu.
Czy to jest jakaś marna prowokacja?
Jedynie co mnie martwi to jak ja przeżyję bez kawy. Bo wracam do domu i śpię. A jak tu się uczyć? Oraz kto się zajmie tym dzieckiem??
Też studiuje prawo na uj, wiem jak jest cholernie ciężko i sama obecnie nie śpię po nocach bo procedury trzeba jakoś zdać, ale skoro współżyłaś ze swoim facetem BEZ ZABEZPIECZENIA - to powinnaś mieć z tyłu głowy lampke ostrzegawczą mówiącą, że z tego może powstać dziecko......
Masz 24 lata a argumenty które podajesz - wybacz szczerość - ale są ŻAŁOSNE. Kto jest winien temu, że jest jak jest? My? Byłaś świadoma tego co robisz. Skoro uważasz, że nie dasz sobie rady z dzieckiem - bo kariera - to je zostawisz w szpitalu.... ewentualnie do czasu rozwiązania trochę zmądrzejesz i przewartościujesz sobie swoje życie.
STAŁO SIĘ DZIEWCZYNO ! Życie się nie kończy na dziecku. Teraz jesteś odpowiedzialna za to dziecko i zamiast panikować powinnaś się skupić na tym, żeby było Wam dobrze. Nie dziecku - WAM. Bo te wszystkie wyimaginowane stresy (typu brak wakacji, butów etc ...eh ;]) szkodzą maleństwu.
A chłopaka postaw do pionu jak zacznie coś mówić o tym jakiej płci dziecko by preferował ;]
Jak na chwile obecną skup się na egzaminach, obronie, wakacjach.... wszystko będzie dobrze !
Są zbyt piękne. Nei chodzi już o kasę. Ale o tym że zarobiłam na nie sama, i mogłam je sobie kupić. Pewnie w poniedziałek też pójdę w jeansach bo stwierdzę ciężarna to 8 kategoria. Pewnie na obronę też pójdę ubrana jak wiesniak.
A miałam takie plany marzenia. I co tera mam marzyć o ubrankach dla dzieci. Nawet nie wiem gdzie są takie sklepy, bo większość kupuję w necie. Ubrania dla dzieci mnie nie cieszyły jak zostałam matką chrzestną to nawet nie wiedziałam jakiej wielkości jest takie dziecko.
Teraz ma 2 lata i dalej nie wiem ile ma wzrostu, kupuję zabawki bo ubania nie umiem a przecież nie da się przymierzyć
Jestes żalosna...na prawde!
Tajlandia, bikini, ósma kategoria!!!!!
Po Twoich wpisach mam wrazenie, ze masz maks 10 lat!
Jakos kobiety rodzą dzieci....potem wracają do pracy, realizują się, wracają do swojej wagi sprzed ciązy...noszą bikini i co tylko im do glowy przyjdzie, bo macierzystwo to nie koniec swiata!!!
Proponuje dorosnąć! I zalecam tempo blyskawiczne ,bo jestes odpowiedzialna juz nie tylko za siebie!!
Najbardziej mnie boli jak powiedzieć rodzicom?
wprost bez owijania w bawełnę... stało się, będę miała dziecko... zaakceptują prędzej czy później, chyba nie są jakimiś bydlakami i mają resztki uczuć... demonizujesz tych swoich rodziców, wiesz?
Jak żyć bez ślubu?
jak setki par w tym kraju... weźmiecie za rok, albo za dwa... oświadczył ci się w ogóle?
Jak pogodzić się z tym że nie zrealizuję planów?
ułóż sobie nowe, a stare odłóż na jakiś czas do szuflady... życie jest długie i jak sama widzisz nieprzewidywalne
Co do żłobka to mój ukochany zawsze chciał taki z angielskim a taki jest drogi
To odłóżcie pieniądze, sprzedajcie niepotrzebne rzeczy, albo zrezygnuj z obecnych wydatków... sama mówisz, że znasz się na finansach, zamiast kupować dziesiątą sukienkę odkładaj systematycznie na żłobek.
Hej Martyna, chyba wszystko już zostało powiedziane, ale chciałam Ci napisać, że współczuje Ci tej trudnej sytuacji, a szczególnie braku wsparcia ze strony rodziny. Na szczęście masz chłopaka, który Cię wesprze.
Jeżeli chcesz jakiejś rady to ja poradziłabym Ci podobnie jak inne dziewczyny - przede wszystkim zdaj egzaminy, zakończ studia. Coś na pobudzenie? Idź do lekarza, dowiedz się co możesz zrobić. Jeśli to się uda to na Twoim miejscu przeprowadziłabym się do innego miasta. Np. moja koleżanka studiuje we Wrocławiu prawo. Na aplikacje wraca do rodzinnego miasta ok 40tys mieszkańców, skąd pochodzi. Łatwiej tu o aplikację, nie ma takiego pędu i wyścigu szczurów. To byłoby lepsze dla Ciebie i dla maleństwa. Jeżeli przeprowadzka nie stanowi dla Ciebie problemu to może nie warto wybierać innego dużego miasta, ale właśnie jakieś mniejsze?
59 2013-06-01 22:36:00 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2013-06-01 22:44:34)
Zdrowie zawsze miałam złe.
Dziwie się ze jak pracując tyle godzin wypijając 6 kaw dzienie mogę być w ciązy.
Praca daje mi też radość bo czuję się potrzebna, zawsze chciała pracować, moja kuzynka urodziała dziecko 2 miesiące temu szczerze się nie lubimy bo uważała mnei za gorszą, gdyż jestem wg niej nieudaczikiem gdyż nei mam męża.Jej marzeniem było mieć męża dzieci i je wychowywać nie pracować. Ja myślałam zawsze jak się dobrze wykształcić, mieć fajną pracę i ciekawego faceta nie musimy mieć dzieci. A teraz co? Szok. Ja chciałam pracować w finansach, tansakcjach zawsze lubiłam liczby no już tak miałam od dziecka.
Nigdy nie chciałam pracować w sądzie.
Teraz kiedy wiem że marzenia się nei spełnią, bo żadne moje się nei spełniło. Zastanawiam sie co ja w życiu będę robić. Średnio mogę dbać o siebie bo jutro idę do pracy.
Po pracy musze się jeszcze coś nauczyć i tak ciągle. Wczoraj wróciłam rozpłakałam się i zasanęłam. Nie umiem bez tej piekielnej czarnej wody się uczyć ![]()
Dziękuję za rady,
co do miasta, nie dam rady pracować w małej kancelarii i pasać pozwów o 300 zł bo kocham finnanse i nawet nie chodzi o przychód, tylko o fuzje rynki kapitałowe, kiedyś chciałam być maklerem
co do rodziny na pomoc nie mogę liczyć bo moi rodzice są bardzo konserwatywni
co do ślubu nie oświadczył mi się bo ja sama nie chce ślubu, uważam że ciąża to najgorszy czas, nie chce ślub w biegu bo chciałam żeby to był piękny dzien trudno nie będzie, znając życie nie będziemy mieli wcale bo nie będziemy mieli czasu ![]()
co do moich błahych problemów zawsze tak robiłam że wolałam sobie mówić o małych problemach bo wiedziałam że duże trzeba rozwiązać i tyle
tak jak pisałam dla mnie problemem jest co z pracą i karierą, oraz czy to nie wpłynie na nasz związek
do do moich sukienek i butów, oj to wreszcie mogłam poczuć że mogę ładnie wyglądać bo mnie było na to stać,
co do żłobka to pewnie mój ukochany zapłaci ten 1000 zł za żłobek
jednak martwię się zawsze myślałam że sama wychowam dziecko a nie że ktoś mi je wychowa.
Dzięki Vinnga za porównanie do morsa
jeszcze w 36 jakoś wchodzę mimo że miałam plan do lata 34
Najbardziej mnie boli jak powiedzieć rodzicom?
Jak żyć bez ślubu?
Jak pogodzić się z tym że nie zrealizuję planów?
Problem kawy dotyczy tego ze mnie pobudza, co więcej mam nawyk trzymania cipłego w ręce jak się uczę a nie lubię herbatyUważam że moja mama popełniła błąd. Nie zarobię wiecej niż wydam na niańkę.
Twoje posty wyglądają jakbyś miała pod ręką szklaną kulę przepowiadającą przyszłość. Ty wszystko wiesz. Wszystko jest bee i w czarnych kolorach. Przypominam, że kiedyś też wszystko wiedziałaś jak będzie wyglądało twoje życie w wieku np. 23 lat. Tyle, że w żadnym ze swoich scenariuszów nie widziałaś takiej sytuacji jaką masz obecnie. Tak samo będzie w Twoimi wizjami dotyczącymi czasu po narodzinach dziecka.
Ad.1. Rodzicom mówi się po polsku. Chyba, że w domu rodzinnym posługujecie się innym językiem. Ich reakcja NIE ZALEŻY OD CIEBIE. Jaka by nie była - będziesz musiała ją zaakceptować. Ale nie zamartwiaj się negatywną reakcją, skoro nie wiesz jaka ona bedzie!
Ad.2. Bez ślubu żyje się podobnie jak ze ślubem. Nie ma obrączki na palcu. No i czasem w urzędach więcej papierków trzeba donieść/wypełnić. Skoro wcześniej nie wykluczaliście ślubu to dlaczego pojawienie się dziecka miałoby ten ślub nieodwracalnie wymazać z planów na przyszłość?
Ad.3. Po raz kolejny: dlaczego miałabyś nie zrealizować planów? Może w innym czasie, może lekko zmodyfikowane, ale są do zrealizowania! Poza tym teraz pojawia się przed Toba możliwość realizacji czegoś, czego wcześniej w planach nie było: macierzyństwa. Uparłaś się na ten stereotyp Matki Polki, ale ja żadnej takiej nie znam, która po urodzeniu dziecka zamknęłaby się w czterech ścianach i poświęciła wyłącznie wychowywaniu dzieci.
Co do żłobka to mój ukochany zawsze chciał taki z angielskim a taki jest drogi
Nie osłabiaj mnie. Skoro chce z angielskim to niech na niego zarobi. jak nie zarobi to dziecko może iść do normalnego żłobka. Widzę natomiast tu bardzo poważny problem: dlaczego Ty chcesz wszystko podporządkować "chceniu" swojego faceta? Płeć dziecka, żłobek, co jeszcze? Czy Ty masz w ogóle jakieś własne zdanie plany poza ubolewaniem nad tym jakich planów nie zrealizujesz?
bloody_mary - ale nie widzisz, że jej wcale nie chodzi o nauke? Łatwiej, trudniej.... Dziewczyna z góry założyła, że JUŻ NIC JEJ W ŻYCIU NIE CZEKA BO BĘDZIE MIAŁA PRZYCZEPIONEGO DO NOGI DZIECIAKA. Zresztą tak najłatwiej wszystkie niepowodzenia wytłumaczyć.
Też mam plan urodzić dziecko dopiero za kilka lat. Ale nie oszukujmy się, współżyjąc z facetem mam świadomość, że te plany mogą się troche zmienić jeżeli SIĘ STANIE. I co wtedy? No koniec świata... Ale trzeba wtedy będzie zbudować nowy świat i się cieszyć, że to "tylko" dziecko a nie jakaś ciężka choroba.
Wakacje, ubrania, buty, co ludzie powiedzą.... IMPREZY ! Szybki kurs dojrzewania moja droga...
Początkowo było mi cię bardzo żal i próbowałam cię jakoś pocieszyć, bo sama siedzę w tym prawniczym bagnie i znam realia, ale jednocześnie jestem człowiekiem, a nie robotem i gdyby mnie się to przytrafiło, to bym nie biadoliła jak ty i wymyślała takie prozaiczne problemy. Nim ci ten brzuch urośnie, to minie masa czasu. Skoro masz umowy zlecenia, to nie widzę potrzeby informowania pracodawcy póki co, zwłaszcza, że nawet nie wiadomo, czy nie ma w planach wymienienia ciebie na inną kolejną studentkę.
Wydajesz się ogarnięta, skoro studiujesz dwa kierunki, pracujesz i planowałaś doktorat łączyć z aplikacją, ale teraz widzę jak jesteś w tym wszystkim niedojrzała, mimo że starsza ode mnie o dwa lata. Zamiast wywalać 10 kawałków na wyjazd do Tajlandii przeznaczycie te pieniądze na dwuletni żłobek dla dzieciaczka. Za dwie pary takich butów mogłabyś kupić wypasiony wózek dla dziecka (co dla mnie prawdę mówiąc jest głupotą, bo równie dobrze możesz poszukać jakiegoś na allegro). Sama mówisz, że nie macie problemów z pieniędzmi, to po co chcesz na siłę teraz pracować? Poszukasz czegoś za rok, czy za dwa lata... być może związanego też z ekonomią. Coraz więcej osób kończy aplikację po 30tce. Zamiast się cieszyć, że zaszłaś w ciążę, mimo że wcześniej rozpaczałaś, że lekarze ci mówili, że nigdy ci się nie uda, ty myślisz o bikini, kieckach i wyjazdach, butach.
Ehh, szkoda gadać... tłumaczę sobie twoje zachowanie hormonami i stresem, bo chyba aż tak pusta nie jesteś.
Boże, czytam i łapię się za głowę.Hipokryzja na maksa.Współżyć przed ślubem ok, a później żale, że rodzina nie zaakceptuje ciąży.Polski prymitywny, zaściankowy katolicyzm w najgorszym wydaniu.
Martyna, masz jakąś chorobę która ponoć utrudnia zajście w ciążę.I chciałaś czekać do 35?Ja w tym widzę palec opatrzności, bo być może gdybyś postąpiłą zgodnie z planem nigdy nie byłabyś matką.
Mleko się rozlało i zamiast płakać nad rozmiarem bikini, trzeba planować by wyjść z całęj sytuacji z jak najmniejszymi stratami.Poszukać alternatyw.I cieszyć się z nowego życia.
Mam ku temu powody, tak ja pisałam ja i moja kuzynka mamy dokładnie tyle samo lat
Ona marzyłam o rodzinie. Ja o karierze a później o rodzinie, czepiłyście sie tych budów, zaczęłam sprzątać i zauważyłam je i tak mi się żal zrobiło. Miały być na wesele na które teraz nie pójde.
Czepiłyście sie moich sukienek, bardziej cieszy mnie to ze kupiłam je za swoje pieniądze niż że ją kupiłam.
Nie znam się na wózkach żłobkach i innych znając moją OSZCZĘDNOŚĆ musi mi się coś bardzo spodobać żebym kupiła coś drobiego albo być przydatnego, kupię najtańszy i też będzie.
Czy pracodawca miał zamiar mnie zwolnić nie wiem umowę mam jeszcze na rok więc chyba raczej nie
Problem w tym że zgodnie z umową mam być dyspozycyjna.
Znam moich rodziców zawsze z pogardą patrzyli na tych co sobie wpadli. Raczej na ich wsparcie nie mam co liczyć, każą mi się wynieść na 2 koniec kraju zeby nikt nas z nimi nie kojarzył
Nie czepiliśmy się tylko TY cały czas o nich piszesz.....
Dlaczego nie pójdziesz na wesele? Ciężarna to trędowata? Czy też bez alkoholu nie ma zabawy ? ;]
A na dziewczyny, które uprawiają seks bez ślubu jak patrzą Twoi rodzice? brałaś ich zdanie pod uwagę?