netkobietyWszystkie działy
Ciąża i poród

Czy to fuks czy bezpłodność?

194 odpowiedzi10 950 wyświetleńzałożony przez anetkaaa, 08.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Czy to fuks czy bezpłodność?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 195 ]

131

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Cynicznahipo napisał/a:

Nie napisałam NIC o pójściu do łózka z przypadkowa osoba po miesiącu znajomości.
Powiedzmy, z osoba, którą kochasz, po 4 miesiącach związku. KAŻDY może być chory.

Dlatego uważam, że seks powinien być uprawiany z osobą zaufaną. 4 miesiące to mimo wszystko zdecydowanie za krótko. Ale jak kto woli.

132

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie napisałam NIC o pójściu do łózka z przypadkowa osoba po miesiącu znajomości.
Powiedzmy, z osoba, którą kochasz, po 4 miesiącach związku. KAŻDY może być chory.

Dlatego uważam, że seks powinien być uprawiany z osobą zaufaną. 4 miesiące to mimo wszystko zdecydowanie za krótko. Ale jak kto woli.

Oj, Endar, choćby po 3 latach związku... Nie każdy wie, ze jest chory i nie każdy wiedząc, ze jest chory się do tego przyznaje - tylko mi nie pisz, ze z takimi ludźmi się nie zadajesz... Bo czasem ufa się komuś, a ta osoba okazuje się nie być tego godna.

133

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Dlatego uważam, że seks powinien być uprawiany z osobą zaufaną. 4 miesiące to mimo wszystko zdecydowanie za krótko. Ale jak kto woli.

Sluchaj, mozna znac kogos nawet rok przed pojsciem do lozka, a on/ona moga byc zarazeni. Nie ma to zadnego zwiazku z tym jak dlugo sie czeka na seks. Co to radar jakis masz albo podreczne laboratorium, ze tak od razu wiesz, ze Twoja partnerka zadnych chorob wenerycznych nie ma?

Nikt tu ani Autorki ani Ciebie nie obraza. Nikt po nikim nie jezdzi. Mamy po prostu odmienne poglady. Roznica jest taka, ze Cat, Cyniczna i ja podajemy na nie argumenty, a Wy po prostu powtarzacie "nie bo nie".

134 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 16:02:56)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

Dlatego uważam, że seks powinien być uprawiany z osobą zaufaną. 4 miesiące to mimo wszystko zdecydowanie za krótko. Ale jak kto woli.

Sluchaj, mozna znac kogos nawet rok przed pojsciem do lozka, a on/ona moga byc zarazeni. Nie ma to zadnego zwiazku z tym jak dlugo sie czeka na seks. Co to radar jakis masz albo podreczne laboratorium, ze tak od razu wiesz, ze Twoja partnerka zadnych chorob wenerycznych nie ma?

Nikt tu ani Autorki ani Ciebie nie obraza. Nikt po nikim nie jezdzi. Mamy po prostu odmienne poglady. Roznica jest taka, ze Cat, Cyniczna i ja podajemy na nie argumenty, a Wy po prostu powtarzacie "nie bo nie".

A jaki mam Ci podać argument przemawiający za spontanicznym życiem? Co tu do argumentowania? Jak mam Ci udowodnić, przekonać, że tak też można żyć. Ty jesteś z miejsca ustawiona na anty do odmiennych poglądów. Nikt po nikim nie jeździ? No nie mięsem to może tu nie rzucają, ale przeczytaj sobie wątek uważnie od początku do końca. Już pierwszy post pod postem autorki to wjazd na jej rzekomą nieodpowiedzialność. Na pytanie które zadała w pierwszym poście musiała czekać prawie całą stronę bezsensownej dyskusji, dopiero potem ktoś się zreflektował, że wypadałoby odpowiedzieć na zadane pytanie. Ale wszyscy woleli się od razu przypieprzyć do jej stylu życia.

Poza tym wyobraź sobie, że można prowadzić taki styl życia "bo tak mi się podoba". Nie musi Ci się taki styl życia podobać, nie musi Ci on odpowiadać, ale nie próbuj na siłę wciskać swojego. Bo Twoje argumenty polegają właśnie na narzucaniu Twojego światopoglądu.
Ja Ci swojego nie wciskam. Jestem katolikiem, nie uznaję antykoncepcji, ponieważ nie jest obojętna dla zdrowia kobiety, a gumki nie lubię i już, po prostu nie lubię. Narzucam Ci taki pogląd? Nie. Więc daruj sobie, bo to Wy narzucacie cały czas swój światopogląd, a negujecie na wszystkie sposoby pogląd mój i autorki.

Ja rozumiem, że masz swoje lata, jesteś ode mnie dużo starsza i korci Cię, żeby pouczać małolata. Bo duma by ucierpiała jakbyś miała przyznać rację komuś młodszemu o tyle lat prawda? Tak to widzę, całą tą dyskusję. Wiek autorki też został podważony. To nie ja mam problem, czy autorka... ale niektóre osoby wypowiadające się tutaj mają problem z zaakceptowaniem innego światopoglądu i najwyraźniej macie niesamowite parcie na wciskanie innym swojego punktu widzenia.

Co do choroby... trudno, ryzyko. Podstawą związku jest zaufanie. Całe życie chcesz się zabezpieczać, bo boisz się choroby? A jak zechcesz dziecka to jak to zrobisz? Zażądasz najpierw wykonania badań przez partnera? Proszę Cię litości. Jak ufam swojemu partnerowi to siłą rzeczy ponoszę pewne ryzyko.

135 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 16:08:04)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Ja nie mam problemu z akceptacja odmiennego zdania.
Tylko martwię się po prostu.

Bo zarazić się rożnymi świństwami można dzisiaj naprawdę wszędzie. U lekarza, dentysty, kosmetyczki, w salonie tatuaży...
Ludzie, którzy nie stosują antykoncepcji (mowa tu o gumkach) narażają się, według mnie, niepotrzebnie, na zwiekszone ryzyko zachorowania.

Bo jak pisała alderne, nigdy do końca nie mamy pewności, czy nasz partner nie jest chory.
Chyba, ze to wieloletni związek.
My z mężem zanim zrezygnowaliśmy z gumki, zrobiliśmy sobie oboje badania.
Uważam, ze to jest ok i nie robię tymi poglądami nikomu krzywdy. Lekki offtopic, ale chciałam, żeby mój pogląd na ten temat był jasny.


Edit: Gdybym była taka wredna, to od razu bym się przyczepiła do bycia katolikiem, a faktem uprawiania seksu przed ślubem ;-)

136

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Ok, Endar, to jak piszemy nie wynika wylacznie z jakiegos tam widzimisie. Z postow Autorki jak pomiedzy oczy wali, ze tak naprawde na maciezynstwo nie jest przygotowana wcale. Jak ktos prostych pytan ginowi zadac nie potrafi (bo sie wstydzi), to ja mam mroczne wizje przyszlosci potomstwa. Jak pisalam wczesniej, dziecko to nie zabawka, co mozna raz sie z nia pobawic, a jak sie znudzi, tak na spontana, wyrzucic w kat. Dziecko to zycie odpowiedzialnosci. Na spontana to sie mozna wybrac na wakacje, kupic bluzke w dziwnym kolorze, pojsc na pare randek z kims.

Ja dzieci nie mam. Wiem, ze nie lubie. Wiem, ze nie sprostalabym wymaganiom. Dlatego ze swojego systemu rozrodczego nie robie ruletki.

137 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 16:14:39)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie mam problemu z akceptacja odmiennego zdania.
Tylko martwię się po prostu.

Bo zarazić się rożnymi świństwami można dzisiaj naprawdę wszędzie. U lekarza, dentysty, kosmetyczki, w salonie tatuaży...
Ludzie, którzy nie stosują antykoncepcji (mowa tu o gumkach) narażają się, według mnie, niepotrzebnie, na zwiekszone ryzyko zachorowania.

Bo jak pisała alderne, nigdy do końca nie mamy pewności, czy nasz partner nie jest chory.
Chyba, ze to wieloletni związek.
My z mężem zanim zrezygnowaliśmy z gumki, zrobiliśmy sobie oboje badania.
Uważam, ze to jest ok i nie robię tymi poglądami nikomu krzywdy. Lekki offtopic, ale chciałam, żeby mój pogląd na ten temat był jasny.

Dla mnie wykonywanie sobie specjalnie badań to trochę skrajnie podejście. Ja nie liczę na to, że ktoś mi za to order da, ale uważam, że zaufanie to podstawa. Poza tym ja jestem takim lekkim altruistą, gdyby moja partnerka okazała się nosicielką HIV... a uczucie między nami byłoby już na tyle silne, nie interesowałoby mnie to. Nie zrezygnuję z partnerki z tego powodu. Najwyżej umrę razem z nią smile Ot taki romantyk ze mnie smile Ja nie liczę na to, że ktoś to poprze, bo ja sobie zdaję, że to skrajny pogląd. Ale jak ja kocham swoją kobietę to dla mnie nieistotne jest czy ona jest chora czy nie. A nie uprawiam seksu z kobietami, do których nic nie czuję.

adlernewman dla mnie podchodzisz do tematu zbyt poważnie, dziecko to owszem odpowiedzialność, ale nie popadajmy w jakąś śmiertelną skrajność. Naprawdę kobieto, dziecko poczęte spontanicznie też może być kochane i szczęśliwe. Z postów autorki w ogóle nie wali niedojrzałością, przynajmniej ja nie zauważyłem. Ja współżyłem z dziewczyną mając 18 lat i też zdawałem sobie sprawę, że może coś z tego wyjść. Ale gdzieś wewnątrz serducha od małego chciałem być tatą gdyby się pojawił berbeć wziąłbym to na klatę. Ja już wtedy pracowałem, więc tragedii by nie było.

138 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 16:20:01)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar, a jak w wyniku zakazenia jakas chlamydia czy innym badziewiem utracisz plodnosc? Tez bedziesz trwal w zwiazku w kobieta, ktora Ci taki "prezent" dala? Jakos mi sie nie wydaje.

No, i sorki, dziecko to jest powazna sprawa. Ty sobie tak gdybasz w trybie przypuszczajacym, ze berbec to sielanka i siodme niebo. Nie chcialam tego tu wnosic do dyskusji, ale nie moglam sie powstrzymac- mlody jestes, sam w sumie jeszcze dzieciak; niestety Twoje gdybania maja sie tak do prawdziwego zycia jak przedszkolna zabawa w sklep do prowadzenia supermarket.

139 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 16:20:58)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

Endar, a jak w wyniku zakazenia jakas chlamydia czy innym badziewiem utracisz plodnosc? Tez bedziesz trwal w zwiazku w kobieta, ktora Ci taki "prezent" dala? Jakos mi sie nie wydaje.

Tutaj zależy co nas łączy. Ja nie traktuję związku jako interesu, który musi prosperować. Liczy się dla mnie uczucie. Gotów jestem mieszkać z kobietą pod mostem, byle z nią. Dla mnie istotne jest to co nas łączy, a nie dzieli. Rozumiem, że to się nie musi zgadzać z Twoim światopoglądem. Dla mnie po prostu liczy się człowiek, sam w sobie. Jak kocham to zrobię dla niego wszystko. Ja jestem facetem, który nie rzuci kobiety dlatego, bo jest gdzieś w jakimś miejscu "dysfunkcyjna". Dla mnie może być kaleką, bez rąk, nóg, może nie mieć cycków, być łysa. Jeśli ją kocham to za nią życie oddam. Takie to trudne do zrozumienia?

EDIT. Pozostaje jeszcze kwestia tego, czy zrobiła to świadomie. Mogła sama nie wiedzieć o chorobie prawda? Nie każdy robi sobie wszelkiej maści badania. Ja do dziś nie mam porobionych ŻADNYCH badań w tym kierunku. Nie mam zielonego pojęcia czy jestem nosicielem czegokolwiek. Współżyłem również już z jedną dziewczyną kilka lat i też mogła mnie czymś zarazić i nawet mogę o tym nie wiedzieć. I szczerze ? Jakoś mnie to specjalnie nie interesuje, bo kochałem się z nią z miłości i to było moje ryzyko.

140

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

gdyby moja partnerka okazała się nosicielką HIV... a uczucie między nami byłoby już na tyle silne, nie interesowałoby mnie to. Nie zrezygnuję z partnerki z tego powodu. Najwyżej umrę razem z nią smile Ot taki romantyk ze mnie smile Ja nie liczę na to, że ktoś to poprze, bo ja sobie zdaję, że to skrajny pogląd. Ale jak ja kocham swoją kobietę to dla mnie nieistotne jest czy ona jest chora czy nie. A nie uprawiam seksu z kobietami, do których nic nie czuję.

Ja tez nie zostawiłabym partnera, gdyby się okazało, ze jest chory.
Ale nigdy świadomie nie współżyłabym bez zabezpieczenia z chora osoba. NIGDY.
Zbyt duża odpowiedzialność. To, ze jedna osoba jest chora, to nie znaczy, ze druga tez ma się zarazić.

A dzieci z takiego związku? WCALE bym nie brała pod uwagę!

141 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 16:26:50)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar,to sie nie nazywa swiatopoglad. To sie nazywa brak doswiadczenia.

Współżyłem również już z jedną dziewczyną kilka lat i też mogła mnie czymś zarazić i nawet mogę o tym nie wiedzieć. I szczerze ? Jakoś mnie to specjalnie nie interesuje, bo kochałem się z nią z miłości i to było moje ryzyko.

To ja zycze wszystkiego najlepszego Twoim przyszlym partnerkom. Mozesz im powiedziec po fakcie, ze:" Wiesz, nigdy sie badac nie chcialem, bo mi to wisialo, dlatego teraz masz chlamydie/rzezaczke/syphilis/HIV."

142 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 16:31:38)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

No, i sorki, dziecko to jest powazna sprawa. Ty sobie tak gdybasz w trybie przypuszczajacym, ze berbec to sielanka i siodme niebo. Nie chcialam tego tu wnosic do dyskusji, ale nie moglam sie powstrzymac- mlody jestes, sam w sumie jeszcze dzieciak; niestety Twoje gdybania maja sie tak do prawdziwego zycia jak przedszkolna zabawa w sklep do prowadzenia supermarket.

Szkoda, że pogląd ten mam zaszczepiony od rodziców, którzy są co najmniej kolejne 10 lat starsi od Ciebie. Znam osoby 50 letnie preferujące od młodości taki tryb życia i jakoś są szczęśliwi... ja nigdzie nie napisałem, że berbeć to sielanka. Proszę nie dorabiaj do moich słów czegoś czego nie powiedziałem. Dziecko to ogromna odpowiedzialność, co nie wyklucza, że może być ono dziełem przypadku. Mam koleżankę, która pierwsze dziecko urodziła mając 16 lat, drugie mając lat 18. Od tamtej pory ma jednego faceta, który jest ojcem obu berbeciów, są normalną rodziną, której nic nie brakuje. Chłopak pracuje, mają własne mieszkanie. A dziecko podejrzewam było KOMPLETNYM przypadkiem. I wielokrotnie widziałem te rodzinę i dzieciaki naprawdę nie wyglądają na nieszczęśliwe.
Kierujesz się stereotypami.
Czy Ty nie rozumiesz, że spontaniczne życie nie równa się nieodpowiedzialnemu podejściu? To, że dziecko pojawia się w rodzinie przypadkiem nie wyklucza, że dziecko to będzie niekochane i nieszczęśliwe. Wystarczy, że potencjalni rodzice są świadomi i przygotowani na taką ewentualność.

adlernewman napisał/a:

Endar,to sie nie nazywa swiatopoglad. To sie nazywa brak doswiadczenia.

No tak bo Ty pozjadałaś wszystkie rozumy, a każdy kto jest młodszy to gówniarz. Rzeczywiście dojrzałe podejście, fascynujące. To, że masz swoje lata i jakieś być może większe doświadczenie, nie daje Ci monopolu na prawdę, czy głoszenie jedynie słusznej opcji. Ja swój światopogląd opieram na światopoglądzie rodziców.

EDIT.

adlernewman napisał/a:

To ja zycze wszystkiego najlepszego Twoim przyszlym partnerkom. Mozesz im powiedziec po fakcie, ze:" Wiesz, nigdy sie badac nie chcialem, bo mi to wisialo, dlatego teraz masz chlamydie/rzezaczke/syphilis/HIV."

No wybacz mi, że nie traktuję miłości i związku jako umowa kupna/sprzedaży. Ja od swojej przyszłej partnerki nie będę wymagał zaświadczenia, że jest zdrowa... oczekuję tego samego - zaufania. A to dlatego moja droga, że ja rozpoczynam współżycie tylko wtedy, kiedy uczucie jest już na takim etapie, że ewentualna choroba i tak nie zmieni już tego uczucia.

143

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

Współżyłem również już z jedną dziewczyną kilka lat i też mogła mnie czymś zarazić i nawet mogę o tym nie wiedzieć. I szczerze ? Jakoś mnie to specjalnie nie interesuje, bo kochałem się z nią z miłości i to było moje ryzyko.

To ja zycze wszystkiego najlepszego Twoim przyszlym partnerkom. Mozesz im powiedziec po fakcie, ze:" Wiesz, nigdy sie badac nie chcialem, bo mi to wisialo, dlatego teraz masz chlamydie/rzezaczke/syphilis/HIV."

Zmroziło mnie.

144 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 16:36:08)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Nastepna ruletka, Endar...Bede zyc jak mi sie chce, z minuty na minute, a potem to sie zobaczy. Do pracy/ studiow tez masz takie podejscie?

No wybacz mi, że nie traktuję miłości i związku jako umowa kupna/sprzedaży. Ja od swojej przyszłej partnerki nie będę wymagał zaświadczenia, że jest zdrowa... oczekuję tego samego - zaufania. A to dlatego moja droga, że ja rozpoczynam współżycie tylko wtedy, kiedy uczucie jest już na takim etapie, że ewentualna choroba i tak nie zmieni już tego uczucia.

Zmrozilo mnie chyba podwojnie. Fantastyczna ta Twoja milosc, z bonusem chorob przenoszonych droga plciowa.

145

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

Nastepna ruletka, Endar...Bede zyc jak mi sie chce, z minuty na minute, a potem to sie zobaczy. Do pracy/ studio tez masz takie podejscie?

Kobieto mam rozumieć, że Ty od każdego potencjalnego partnera wymagasz zaświadczenia o zdrowiu? Dobre sobie... wiesz co, to mnie aż ciężko pojąć na czym musi być taki związek zbudowany, skoro już na wstępie bawisz się w biurokrację. Wybacz za ironię... orzeczenia o niekaralności też wymagasz? lol

146 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-10 16:44:17)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Jeśli chodzi o HIV to po prostu idzie się z partnerem i się oboje badamy przed kontaktem bez prezerwatywy. Innej opcji na PEWNOŚĆ nie ma. A to i tak oczywiście pewność taka sobie, bo partner równie dobrze może nas w trakcie związku zdradzić z osobą zarażoną. Także tak smile
Ja uważam, że decydując się na sex z kimś musimy zakładać ewentualność chorób wenerycznych. Niezależnie od tego ile z nim jesteśmy. Tak samo musimy ZAWSZE zakładać ryzyko ciąży.
Jeśli ktoś się panicznie boi jednego lub drugiego to polecam celibat.

147

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Jezeli decyduje sie na powazny zwiazek i zaprzestanie uzywania gumek, oczywiscie. Jezeli dowiem sie, ze moj partner jest czegos nosicielem, to daje mu to szanse sie wyleczyc, a mnie niepotrzebnie nie zarazic. Jest to jak najbardziej rozsadne, rzeczowe podejscie, ktore ma nico zwiazku z romantycznymi uniesieniami.

148

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

To aż się prosi o reklamę wątku głównego: http://www.netkobiety.pl/t39579.html
... żeby to nie był FUKS

149 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 16:46:18)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

Jezeli decyduje sie na powazny zwiazek i zaprzestanie uzywania gumek, oczywiscie. Jezeli dowiem sie, ze moj partner jest czegos nosicielem, to daje mu to szanse sie wyleczyc, a mnie niepotrzebnie nie zarazic. Jest to jak najbardziej rozsadne, rzeczowe podejscie, ktore ma nico zwiazku z romantycznymi uniesieniami.

No rzeczywiście rzeczowe podejście, dobrze to ujęłaś. Traktujesz związek rzeczowo, przedmiotowo. Jak biznes, który musi prosperować. A jak partner jest chory i nieuleczalny to co? Zostawiasz go i idziesz szukać "lepszy" model? Rzeczywiście baaardzo dojrzałe podejście. Obym ja w Twoim wieku tak nie sfiksował, bo aż się boję, że jak mi stuknie konkretniejszy wiek to też nałapię jakichś chorych poglądów... nie strasz mnie proszę lol

EDIT.
Zrozum przyjaciółko jedną rzecz. Ja nie uprawiam seksu z przypadkowymi osobami, nie uprawiam seksu z kobietą którą znam miesiąc, czy dwa. I najważniejsze, nie uprawiam seksu dla przyjemności, ale dla uczucia. Decyduję się na współżycie tylko z kobietą, która coś dla mnie znaczy jako człowiek, a wtedy jej choroba nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Oczekuję tego samego w drugą stronę. Jak mnie przyszła partnerka poprosi o zaświadczenie to jej z miejsca podziękuję. Bo związek to nie urząd państwowy, gdzie trzeba przestawiać jakieś zaświadczenia.

150

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar, ale tak serio - przebadać się wypada... Miłość do drugiej osoby to również dbanie o jej zdrowie i komfort. Zrobienie testu na HIV zaś to naprawdę dwie wizyty, rach ciach i po sprawie. Nie twierdzę, że ty jesteś rozwiązły i pukasz kogo popadnie - ale nigdy nie możesz mieć pewności, że Twoja ex nie miała tego jednego, zmieniającego wszystko, kontaktu seksualnego z osobą zarażoną. Mogła to być nawet jej wielka miłość - nie żaden przypadkowy sex w kiblu na stacji benzynowej.
Robienie regularnie testów na choroby weneryczne jest wyrazem dojrzałości i dbania o drugiego człowieka - nie zaś elementem biurokratycznego podejścia do życia.

151

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
pennylane napisał/a:

Endar, ale tak serio - przebadać się wypada... Miłość do drugiej osoby to również dbanie o jej zdrowie i komfort. Zrobienie testu na HIV zaś to naprawdę dwie wizyty, rach ciach i po sprawie. Nie twierdzę, że ty jesteś rozwiązły i pukasz kogo popadnie - ale nigdy nie możesz mieć pewności, że Twoja ex nie miała tego jednego, zmieniającego wszystko, kontaktu seksualnego z osobą zarażoną. Mogła to być nawet jej wielka miłość - nie żaden przypadkowy sex w kiblu na stacji benzynowej.
Robienie regularnie testów na choroby weneryczne jest wyrazem dojrzałości i dbania o drugiego człowieka - nie zaś elementem biurokratycznego podejścia do życia.

To jest o tyle bez sensu, że zarazić się tak jak wspomniano już... można wszędzie. A to oznacza, że musiałbym od każdej takowego zaświadczenia wymagać, a nie mam zamiaru. Po prostu nie mam zamiaru wymagać takiego zaświadczenia. Od byłej nie wymagałem, ona ode mnie - wsio w temacie.

152 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 16:53:20)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

No jasne, Pennylane. To chyba samo przez sie jest zrozumiale.

Endar, nigdzie nie pisalam, ze zostawilabym partnera, ktory jest chory. Sam sobie dopisujesz konkluzje. Badania sie robi z bardzo prostego powodu: wiekszosc chorob wenerycznych jest uleczalna( a moze miec ciezkie konsekwencje gdy pozostanie nieodkryta latami) i po co pomagac szerzyc sie zakazeniom? Co, badan jader czy cytologii w przypadku podejrzenia raka tez nie zrobisz sobie, bo to takie nieromantyczne?

153

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar - dlatego właśnie przy jednoczesnym zaufaniu każdy z nas powinien regularnie się badać i chodzić do lekarza. Proste.

Swoją drogą - co zrobiłbyś jeśli Twoja nowa partnerka poprosiłaby Ciebie o takie zaświadczenie? Zostawiłbyś ją bo uznałbyś, że nie okazuje Ci wystarczająco zaufania? wink

154

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Ta dyskusja jest kompletnie jałowa.

155

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
pennylane napisał/a:

Swoją drogą - co zrobiłbyś jeśli Twoja nowa partnerka poprosiłaby Ciebie o takie zaświadczenie? Zostawiłbyś ją bo uznałbyś, że nie okazuje Ci wystarczająco zaufania? wink

Wszystko zależy od okoliczności, od tego co nasz łączy, jakie mamy relacje. Jeśli poprosiłaby o to w sposób zimny, wyrachowany na zasadzie "Mam prawo wiedzieć!" to z miejsca bym jej podziękował.
Inaczej sprawa by wyglądała, gdyby porozmawiała na spokojnie w sposób taki, że czułbym, że mnie kocha i wynik testu nie wpłynie na jej uczucia. Jeśli wynik testu spowodowałby, że mnie zostawi, widocznie nie była warta poświęconego jej czasu.
Kolejny aspekt, czułbym się bardzo... jakby to powiedzieć pokrzywdzony, jeśli z powodu mojej choroby moja partnerka nie chciałaby ze mną w pełni współżyć. Nie wyobrażam sobie kochania się całe życie z gumką tylko dlatego, bo jestem chory. Gdyby moja partnerka była śmiertelnie chora i tak bym w nią wszedł bez gumki, choćby na znak miłości, że jestem z nią i gotów jestem razem z nią cierpieć. Rozumiem, że to podejście altruistyczne, ale taką wyznaję zasadę - miłość po grób, albo wcale. Chciałbym po prostu, aby moja partnerka była gotowa na podobne poświęcenie, rozumiesz?

Jeśli będzie nalegała na takie zaświadczenie - dostanie je, ale jej reakcja po zobaczeniu wyniku ma tutaj niebagatelne znaczenie.

156

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

cholernie trudno na tym wątku nie robić off topic smile

157

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar, istnieje altruizm, ale i tez istnieje zwyczajna glupota, ktorej Twoje posty sa ewenementnym przykladem (bez urazy, ale niestety scyzoryk sie w kieszeni otwiera). Podejscie:"Jestem nosicielem rzezaczki, moge doprowadzic do twojej nieplodnosci albo raka macicy, ale kochaj sie ze mna bez gumki, no bo inaczej mi niewygodnie." to nie jest wyraz milosci, ale egoizmu, albo...juz nie wiem czego, nawet pisac nie chce, bo musialabym obrazic.

158

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Trudno różnimy się poglądami.
Ja ze swoją kobietą bym współżył nawet gdyby była chora, tego samego oczekuję w drugą stronę? Czy ja kogoś zmuszam? Nie, ma prawo nie chcieć ze mną tego robić i nie musi. Tak samo ja nie muszę być z kimś w związku kto nie akceptuje mnie jako całości.

159

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

big_smile padłam po raz drugi (co najmniej)

160 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 17:18:58)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Kolejny aspekt, czułbym się bardzo... jakby to powiedzieć pokrzywdzony, jeśli z powodu mojej choroby moja partnerka nie chciałaby ze mną w pełni współżyć. Nie wyobrażam sobie kochania się całe życie z gumką tylko dlatego, bo jestem chory.

Nawet, jeśli miałbyś AIDS? Przecież to jest chodzący egoizm!
Nie widzę w tym ani grosza altruizmu.

161

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Cyniczna, ja tez nie widze. Sie tylko modle, zeby takie jednostki jak Endar, nawet chocby przez FUKSA nie poczely zadnego potomstwa...

162

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Catwoman napisał/a:

big_smile padłam po raz drugi (co najmniej)

Schlebiasz mi przyjaciółko tak naprawdę. Bo ja sobie zdaję sprawę z tego, że moje poglądy są nie tyle kontrowersyjne co zwyczajnie niemodne.
To tak jakbym Ci teraz napisał, że jestem katolikiem i wierzę, że Bóg ma w tym wszystkim jakiś cel. To mnie zapewne wyśmiejesz. I w tym rzecz. Bo podchodzę do życia trochę inaczej, niż nakazuje dzisiejsza moda. Uważam wszelaką antykoncepcję za grzech - wystarczy? Ja sobie zdaję sprawę, że takimi poglądami narażam się na pośmiewisko, brak akceptacji... ale to mi paradoksalnie schlebia.

Po prostu traktuję miłość spontanicznie. Nie urządzam castingu na najlepsza kandydatkę. Dla wielu osób ciężkie to widać do pojęcia.
Po prostu wierzę w prawdziwą miłość, której nie straszna żadna życiowa tragedia.

163 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 17:30:05)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
adlernewman napisał/a:

Cyniczna, ja tez nie widze. Sie tylko modle, zeby takie jednostki jak Endar, nawet chocby przez FUKSA nie poczely zadnego potomstwa...

To mi akurat wisi. Niech robi, co chce.
Ale nie chciałabym trafić na kogoś takiego, kto by mnie zaraził jakimś świństwem. W imię miłości.

No i co dalej?
Żyjemy sobie we dwoje, oboje mamy AIDS lub innego syfa.
Spontan, dzidziuś, hopla! I co? Tworzymy rodzinkę seropozytywna?
W głowie mi się to nie mieści. I wraca definicja odpowiedzialności...


Edit: Nie warto zasłaniać się wiara - zwłaszcza, ze wiara katolicka kategorycznie zabrania współżycia przed ślubem. Ale o tym już wspominałam...

164

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

No tak bo Ty pozjadałaś wszystkie rozumy, a każdy kto jest młodszy to gówniarz. Rzeczywiście dojrzałe podejście, fascynujące. To, że masz swoje lata i jakieś być może większe doświadczenie, nie daje Ci monopolu na prawdę, czy głoszenie jedynie słusznej opcji. Ja swój światopogląd opieram na światopoglądzie rodziców.

1. Co ma piernik do wiatraka, czyli zaufanie do choroby? Twoja ukochana może mieć HIV "w prezencie" od kosmetyczki, nie wiedzieć o tym i przekazać Ci wirusa podczas Waszego romantycznego seksu "tej jedynej z tym jedynym" po 3 latach znajomości. Doprawdy, ryzyko zachorowania na AIDS nie ma nic wspólnego z "szanowaniem się", sypianiem tylko z kimś kogo kochamy i to po długim okresie trwania związku. Czy to tak trudno zrozumieć?
2. Życie na spontanie jest fantastyczne. Szalone podróże, mieszkanie raz tu, raz tam, imprezy, uczenie się wciąż nowych rzeczy, brak kredytów i martwienia się o przyszłość, radosny seks z ukochaną osobą - cudowna perspektywa. Ale ŚWIADOME narażanie się na zakażenie wirusem wywołującym ŚMIERTELNĄ CHOROBĘ to nie spontan, tylko idiotyzm. Równie dobrze możesz już teraz popełnić samobójstwo.
3. Jesteś przygotowany na ewentualnego bobasa, chcesz być tatą - wspaniale. Będziesz kochał to dziecko, będziesz w stanie na nie łożyć. Dlaczego nie chcesz zrozumieć, że zadbanie o zdrowie Twoje i Twojej partnerki to też część troski o Wasze wspólne dziecko? Naprawdę chcesz, by ten spontanicznie spłodzony dzidziuś został sierotą w wieku lat 5, bo tata i mama spontanicznie podzielili się śmiercionośnym wirusem? Jak można w dzisiejszych czasach do tego stopnia o siebie nie dbać?
4. Pięknie piszesz o zaufaniu i miłości aż po grób. Naprawdę pięknie. Ale życie to nie film romantyczny. Życie jest proste: musisz być zdrowy i silny, by móc zadbać o rodzinę. Kropka. I Twoi rodzice, wychowując Cię, na pewno nie marzyli o Twojej śmierci w wieku 30 lat, bo w ramach źle pojmowanej miłości i zaufania spontanicznie zaraziłeś się wirusem HIV.
5. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że możesz być nosicielem wirusa HIV i o tym nie wiedzieć? Bo jakoś nie mogę uwierzyć, że świadomie chcesz ZABIĆ osoby, które kochasz - nie badając się, współżyjąc bez zabezpieczenia z ukochaną kobietą i płodząc wymarzonego dzidziusia. Dociera do Ciebie, że możesz ZABIĆ przyszłą żonę i dziecko? Jak napiszesz, że masz to gdzieś i najwyżej wszyscy razem umrzecie pod mostem, to... naprawdę mnie przerazisz.
6. Dlaczego nie pojmujesz, że to jest forum dyskusyjne i dyskutujemy tu tylko na temat poglądów? Nikt Cię nie zna, więc jakim cudem mamy chcieć obrazić Ciebie jako osobę? Nie zależy nam również na pochwaleniu się, że jesteśmy starsze/mądrzejsze/lepsze. Jak ktoś napisze, że przebiega przez ulicę na czerwonym świetle, napiszemy mu, że postępuje głupio. To samo, z tych samych powodów piszemy Tobie. Ty zapewne nazwiesz tego człowieka spontanicznym, masz do tego prawo, ale nie zmienia to faktu, że jego postępowanie jest ryzykowne i niebezpieczne. Schowaj zatem, proszę, tę dziwną nadwrażliwość "ojej, ojej, wszyscy mnie atakują, jakie jadowite, stare, przemądrzałe baby, ojej!" tylko normalnie z nami dyskutuj, używając merytorycznych argumentów (jeśli masz ochotę podyskutować, oczywiście - a mniemam, że chcesz, skoro przebywasz na forum).
7. Pamiętaj, że forum czyta wiele osób. Jeśli masz ochotę postępować w sposób ryzykowny i niebezpieczny, Twoja sprawa. Ale nie oczekuj, że przyklaśniemy "super, tak właśnie należy robić!", bo nie chcemy brać odpowiedzialności za zdrowie i życie Twoich ewentualnych naśladowców.

165 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 17:37:51)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Problem polega na tym, że źle mnie rozumiecie.
Z tego co piszecie zarazić się można wszędzie prawda? Więc nawet negatywny wynik testu nie gwarantuje zdrowia. Przecież w momencie badań mogę być zarówno ja jak i moja partnerka całkowicie zdrowi, a gdzieś po drodze, któreś z nas się zarazi i co? Mam całe życie srać się o to? Wykonywać co miesiąc badania czy przypadkiem, gdzieś do czegoś nie doszło? Ludzie ja nie mam zamiaru nikogo świadomie zarażać, jeśli posiądę któregoś dnia taką wiedzę uprzedzę o tym partnerkę na samym początku znajomości, jeszcze zanim oboje się w to zaangażujemy.

I moja droga życie może być kolorowe. To, że spora cześć osób traktuje życie śmiertelnie poważnie i niemalże za karę to nie mój problem. Wierze w miłość romantyczną i jestem z tego powodu zadowolony. Przynajmniej nie dopadnie mnie nigdy rutyna dnia codziennego, nie znudzę się swoją kobietą, nie skoczę w bok. Proste?

Nie traktuj życia śmiertelnie poważnie, bo ono nas poważnie nie traktuje.

Jeśli będziemy mieli z partnerką oboje wątpliwości co do naszego stanu zdrowia, przebadamy się. Ja nie wykluczam tego, że się takim badaniom kiedyś poddam, natomiast na pewno nie będę traktował tego jak obowiązku. Jeśli mnie przyszła partnerka o to poprosi to rozważę taką opcję. Wszystko zależy od okoliczności.

166

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
BabaOsiadła napisał/a:

2. Życie na spontanie jest fantastyczne. Szalone podróże, mieszkanie raz tu, raz tam, imprezy, uczenie się wciąż nowych rzeczy, brak kredytów i martwienia się o przyszłość, radosny seks z ukochaną osobą - cudowna perspektywa. Ale ŚWIADOME narażanie się na zakażenie wirusem wywołującym ŚMIERTELNĄ CHOROBĘ to nie spontan, tylko idiotyzm. Równie dobrze możesz już teraz popełnić samobójstwo.
3. Jesteś przygotowany na ewentualnego bobasa, chcesz być tatą - wspaniale. Będziesz kochał to dziecko, będziesz w stanie na nie łożyć. Dlaczego nie chcesz zrozumieć, że zadbanie o zdrowie Twoje i Twojej partnerki to też część troski o Wasze wspólne dziecko? Naprawdę chcesz, by ten spontanicznie spłodzony dzidziuś został sierotą w wieku lat 5, bo tata i mama spontanicznie podzielili się śmiercionośnym wirusem? Jak można w dzisiejszych czasach do tego stopnia o siebie nie dbać?
4. Pięknie piszesz o zaufaniu i miłości aż po grób. Naprawdę pięknie. Ale życie to nie film romantyczny. Życie jest proste: musisz być zdrowy i silny, by móc zadbać o rodzinę. Kropka. I Twoi rodzice, wychowując Cię, na pewno nie marzyli o Twojej śmierci w wieku 30 lat, bo w ramach źle pojmowanej miłości i zaufania spontanicznie zaraziłeś się wirusem HIV.

Juz nawet nie mowiac o HIV, inne choroby weneryczne powoduja zarowno zagrozenie dla kobiety (nieplodnosc, miesniaki, rak) jak i wady ewentualnego plodu. Widocznie, "w imie milosci" Kolega Endar chce okaleczyc parterke albo/ i swoje przyszle dzieci.

Ta dyskusja naprawde nie ma sensu, bo nawet przyslowiowy slepy widzi, gdzie racja tutaj lezy.

167

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Z tego co piszecie zarazić się można wszędzie prawda? Więc nawet negatywny wynik testu nie gwarantuje zdrowia. Przecież w momencie badań mogę być zarówno ja jak i moja partnerka całkowicie zdrowi, a gdzieś po drodze, któreś z nas się zarazi i co? Mam całe życie srać się o to? Wykonywać co miesiąc badania czy przypadkiem, gdzieś do czegoś nie doszło?

Tak. Nie co miesiąc - ale na przykład raz do roku, razem z rutynowymi badaniami morfologii krwi. Sprawdzasz czy nie masz anemii, braków witamin i przy okazji wirusa HIV.
TO właśnie jest DOJRZAŁOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

168

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

To ja jestem ciekaw jak Wy byście się odnalazły w czasach kiedy takich badań nie robiono lub były ciężko dostępne. Kurde... nasi rodzice jakoś nas poczęli, jakoś żyją... litości. Teraz nagle taki boom na dbanie o siebie. Popadamy w skrajność, wszędzie widzicie chorych, sracie się, żeby nie zostać zarażonym. Kiedyś świadomość społeczeństwa była jeszcze mniejsza, a ludzie jakoś żyli i zdrowi byli.

169 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 17:51:36)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

sracie się, żeby nie zostać zarażonym.

Co to znaczy? Bo jak na mój gust, to argumentów Ci zabrakło.

Endar Spire napisał/a:

Kiedyś świadomość społeczeństwa była jeszcze mniejsza, a ludzie jakoś żyli i zdrowi byli.

Byli chorzy, ale o tym nie wiedzieli. I żyli o wiele krócej, niż my teraz. Poprzeglądaj statystyki.


Edit: Dla mnie dbanie o to, bym nie złapała jakiegoś syfa, bądź nikogo nim nie zaraziła nie jest skrajnością.
I zabezpieczanie się przed ewentualna ciążą, jeśli nie mogę sobie w danej chwili pozwolić na dziecko (ze wszystko jedno jakich powodów) również skrajnością NIE JEST.

170 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 17:53:56)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

No rzeczywiście jestem ciekaw czy krótsze życie było wynikiem chorób wenerycznych, czy po porostu ogólnym poziomem medycyny.

Wiesz co nie, że mi argumentów zabrakło, bo co miałem do powiedzenia to powiedziałem.
Mnie po prostu śmieszy taka wizja związku, że spotykasz się z facetem i mówisz: "Słuchaj daj mi zaświadczenie o tym, że nie masz syfa". Sobie nawet takiej sytuacji wyobrazić nie potrafię, bo jest tak komiczna, że aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś ma czelność o coś takiego w ogóle zapytać.

171 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 18:03:19)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Kiedyś świadomość społeczeństwa była jeszcze mniejsza, a ludzie jakoś żyli i zdrowi byli.

Cyniczna Hipo napisał/a:

Byli chorzy, ale o tym nie wiedzieli. I żyli o wiele krócej, niż my teraz. Poprzeglądaj statystyki.

Absolutnie. O chlamydii czlowiek sie dowiadywal, kiedy stwierdzono nieplodnosc, albo zapalenie przydatkow, kiedy bylo po wylanym mleku. HIV wcale nie bylo w Europie az do konca lat siedemdziesiatych. A na kile sie umieralo przed wynalezieniem antybiotykow.

Co do ruletki z poczeciem, wydaje mi sie skrajnie nieodpowiedzialnym, zeby nie powiedziec smarkatym, takie podejscie "wsio rybka czy sie zabezpieczamy czy nie". Brzmi to jak Basia, lat 15, ktora za przystankiem autobusowym majty sciaga i palce na szczescie krzyzuje, a nie dorosla kobieta. Przepraszam, ale mam uzasadnione watpliwosci co do tego czy taka osoba nadaje sie na rodzica.

172

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Wiesz co nie, że mi argumentów zabrakło, bo co miałem do powiedzenia to powiedziałem.
Mnie po prostu śmieszy taka wizja związku, że spotykasz się z facetem i mówisz: "Słuchaj daj mi zaświadczenie o tym, że nie masz syfa". Sobie nawet takiej sytuacji wyobrazić nie potrafię, bo jest tak komiczna, że aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś ma czelność o coś takiego w ogóle zapytać.

Czelność?
Zwyczajny rozsadek i odpowiedzialność.
Jeśli jednej i drugiej stronie zależy na normalnym seksie bez gumki i nerwów - to nie będą mieli problemu w dogadaniu się na tej płaszczyźnie.

W dojrzałym związku rozmawia sie o wszystkim bez krępacji.

173

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Cynicznahipo napisał/a:

W dojrzałym związku rozmawia sie o wszystkim bez krępacji.

Masz całkowitą rację smile
A kto powiedział, że ja o tym nie będę rozmawiał? Kilka razy przynajmniej zaznaczyłem, że jest to kwestia do indywidualnego rozpatrzenia. Napisałem również, że nie wykluczam, że się takim badaniom kiedyś poddam.

174

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Cynicznahipo napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

Wiesz co nie, że mi argumentów zabrakło, bo co miałem do powiedzenia to powiedziałem.
Mnie po prostu śmieszy taka wizja związku, że spotykasz się z facetem i mówisz: "Słuchaj daj mi zaświadczenie o tym, że nie masz syfa". Sobie nawet takiej sytuacji wyobrazić nie potrafię, bo jest tak komiczna, że aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś ma czelność o coś takiego w ogóle zapytać.

Czelność?
Zwyczajny rozsadek i odpowiedzialność.
Jeśli jednej i drugiej stronie zależy na normalnym seksie bez gumki i nerwów - to nie będą mieli problemu w dogadaniu się na tej płaszczyźnie.

W dojrzałym związku rozmawia sie o wszystkim bez krępacji.

I dlaczego kojarzysz takie pytanie z czymś obraźliwym? Przecież to nie jest: "Ty dziwko, na pewno się puszczałaś i ćpałaś", tylko troska o zdrowie swoje i partnera, skoro HIV można się zarazić nawet u manikiurzystki.

175

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

W dojrzałym związku rozmawia sie o wszystkim bez krępacji.

Masz całkowitą rację smile
A kto powiedział, że ja o tym nie będę rozmawiał? Kilka razy przynajmniej zaznaczyłem, że jest to kwestia do indywidualnego rozpatrzenia. Napisałem również, że nie wykluczam, że się takim badaniom kiedyś poddam.

No, Ty sam, pisząc, ze sobie takiej sytuacji nie wyobrażasz.
Cytuje: "Sobie nawet takiej sytuacji wyobrazić nie potrafię, bo jest tak komiczna, że aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś ma czelność o coś takiego w ogóle zapytać."

176

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Wiesz co, bo ja po prostu udzielam osobie którą kocham kredyt zaufania. Po prostu nie rozpoczynam związku od przekładania zaświadczenia. W trakcie związku... jak najbardziej.

177

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Wiesz co, bo ja po prostu udzielam osobie którą kocham kredyt zaufania. Po prostu nie rozpoczynam związku od przekładania zaświadczenia. W trakcie związku... jak najbardziej.

Ja tez nie zaczęłam od tego mojego związku.
To po prostu był kolejny etap.

Wiesz, dużo rzeczy sam sobie dopowiadasz - a tak naprawdę nikt ich nie pisał.

178

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

W trakcie, czyli kiedy moze juz byc po fakcie zarazenia jakims parchem... Gratuluje umiejetnosci wnioskowania od przyczyn do skutkow.

179 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-10 18:18:12)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Nie dopowiadam, bo sama aldernewman napisała, że zanim rozpocznie współżycie bez gumki wymaga zaświadczenia. Czyli praktycznie bez zaświadczenia nie wyobraża sobie związku. Z tego co ona pisze, dla niej związek bez wcześniejszego przedłożenia zaświadczenia nie ma racji bytu.

EDIT.

W jednym macie racje. Dalsza dyskusja nie ma sensu. Nie dogadamy się.
Niech każdy żyje po swojemu.

180 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 18:19:15)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

zanim rozpocznie współżycie bez gumki wymaga zaświadczenia.

U mnie było tak, ze kochaliśmy się z gumka, a zanim zrezygnowaliśmy z gumki, zrobiliśmy badania. Tyle. Związek trwał o wiele dłużej i nie zaczął się w momencie zrobienia badan...

I mam wrażenie, ze o to chodziło aldernewman.

181

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

W jednym macie racje. Dalsza dyskusja nie ma sensu. Nie dogadamy się.
Niech każdy żyje po swojemu.

Ty się nie chcesz dogadać, Ty chcesz postawić na swoim.
Jeszcze nie wiesz, ze nie masz racji.
Zycze Ci, żebyś nigdy się na własnym tyłku nie przekonał...

182

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Cynicznahipo napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

W jednym macie racje. Dalsza dyskusja nie ma sensu. Nie dogadamy się.
Niech każdy żyje po swojemu.

Ty się nie chcesz dogadać, Ty chcesz postawić na swoim.
Jeszcze nie wiesz, ze nie masz racji.
Zycze Ci, żebyś nigdy się na własnym tyłku nie przekonał...

Spoko, ja mam jednak nieodparte uczucie, że mam ta rację. Ale spoko z chęcią przekonam się na własnym tyłku tongue
Dzięki za troskę smile

183

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

W jednym macie racje. Dalsza dyskusja nie ma sensu. Nie dogadamy się.
Niech każdy żyje po swojemu.

Ty się nie chcesz dogadać, Ty chcesz postawić na swoim.
Jeszcze nie wiesz, ze nie masz racji.
Zycze Ci, żebyś nigdy się na własnym tyłku nie przekonał...

Spoko, ja mam jednak nieodparte uczucie, że mam ta rację. Ale spoko z chęcią przekonam się na własnym tyłku tongue
Dzięki za troskę smile

Jak uważasz. Ale nie życzę Ci żadnej "przykrej" choroby.

184

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Jasne, ze nikomu nie wreczalam skierownia na test na dziendobry, ALE PO PEWNYM CZASIE, KIEDY WIDZIALAM WSPOLNA PRZYSZLOSC. Chyba nie musze dodawac, ze do tego momentu uprawialismy seks z gumka.

185

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

pojechałam tylko na zakupy i 2 strony do przeczytania sad

186

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Wiesz co, bo ja po prostu udzielam osobie którą kocham kredyt zaufania. Po prostu nie rozpoczynam związku od przekładania zaświadczenia. W trakcie związku... jak najbardziej.

Zakładasz, że ta osoba nie współżyła z nikim przed Tobą? A także, że nie była nigdy w szpitalu, nie ma tatuaży ani kolczyków (tak, te w uszach też się liczą), nie chodzi do manikiurzystki ani kosmetyczki - czy też udzielasz kredyt zaufania wszystkim tym ludziom, z którymi mogła mieć kontakt przez całe życie?
Nikt nie mówi o rozpoczynaniu ZWIĄZKU od takiego zaświadczenia - a jedynie o rozpoczynaniu NIEZABEZPIECZONYCH KONTAKTÓW SEKSUALNYCH. Myślę, że dla osoby takiej jak ty, głęboko wierzącej i praktykującej, różnica między tymi terminami - a także reprezentującymi je etapami relacji damsko-męskiej - jest dość oczywista.
Chyba, że mimo tych szumnych zapowiedzi o wierze uważasz, że początek związku musi zostać przypieczętowany nieskrępowaną, wolną miłością - tak aby zapewnić się nawzajem o swym dozgonnym uczuciu?

Smutne to jest Ender, wiesz dlaczego?
Otóż, ja naprawdę głęboko wierzę, że jesteś fajnym, wiernym facetem. A jednak możesz mieć jakąś chorobę - mogłeś się nią zarazić zupełnie przypadkiem, od osoby, którą bardzo kochałeś i która kochała Ciebie. Niech nawet będzie, że jest to HPV - niby nic takiego, powszechne, że hej.
A jednak możesz któregoś dnia zarazić tym swoją ukochaną i strasznie, strasznie pluć sobie w brodę, że jednak nie wymagałeś regularnych badań ani od niej ani od siebie samego.
A kobitka może się nabawić raka szyjki macicy albo mniej groźnych, acz równie nieprzyjemnych kłykcin kończystych. Choć przecież zapobiec im było tak prosto - wystarczyło schować dumę i sztywne koncepcje i przekonania do kieszeni - w imię KATOLICKICH wartości takich jak miłość do drugiego człowieka czy empatia.

187

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
pennylane napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

Wiesz co, bo ja po prostu udzielam osobie którą kocham kredyt zaufania. Po prostu nie rozpoczynam związku od przekładania zaświadczenia. W trakcie związku... jak najbardziej.

Zakładasz, że ta osoba nie współżyła z nikim przed Tobą? A także, że nie była nigdy w szpitalu, nie ma tatuaży ani kolczyków (tak, te w uszach też się liczą), nie chodzi do manikiurzystki ani kosmetyczki - czy też udzielasz kredyt zaufania wszystkim tym ludziom, z którymi mogła mieć kontakt przez całe życie?
Nikt nie mówi o rozpoczynaniu ZWIĄZKU od takiego zaświadczenia - a jedynie o rozpoczynaniu NIEZABEZPIECZONYCH KONTAKTÓW SEKSUALNYCH. Myślę, że dla osoby takiej jak ty, głęboko wierzącej i praktykującej, różnica między tymi terminami - a także reprezentującymi je etapami relacji damsko-męskiej - jest dość oczywista.
Chyba, że mimo tych szumnych zapowiedzi o wierze uważasz, że początek związku musi zostać przypieczętowany nieskrępowaną, wolną miłością - tak aby zapewnić się nawzajem o swym dozgonnym uczuciu?

Smutne to jest Ender, wiesz dlaczego?
Otóż, ja naprawdę głęboko wierzę, że jesteś fajnym, wiernym facetem. A jednak możesz mieć jakąś chorobę - mogłeś się nią zarazić zupełnie przypadkiem, od osoby, którą bardzo kochałeś i która kochała Ciebie. Niech nawet będzie, że jest to HPV - niby nic takiego, powszechne, że hej.
A jednak możesz któregoś dnia zarazić tym swoją ukochaną i strasznie, strasznie pluć sobie w brodę, że jednak nie wymagałeś regularnych badań ani od niej ani od siebie samego.
A kobitka może się nabawić raka szyjki macicy albo mniej groźnych, acz równie nieprzyjemnych kłykcin kończystych. Choć przecież zapobiec im było tak prosto - wystarczyło schować dumę i sztywne koncepcje i przekonania do kieszeni - w imię KATOLICKICH wartości takich jak miłość do drugiego człowieka czy empatia.

Wiesz co... chyba dopiero Twój post mnie przekonał smile
Coś w tym może rzeczywiście jest. Ja nie wykluczam takich badań, jeśli mnie partnerka o to poprosi zrobię je i nie będę miał do niej o to pretensji smile

188

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
anetkaaa napisał/a:

tak, a lekarze Ci nie mówili o tym że żadne środki nie dają 100% pewności? Wszędzie o tym trąbią, w tv, w necie, w przychodniach. Ja słuchałam, Ty najwidoczniej nie.

tu sie zgodze nic nie daje pewnosci....tabletki  tez nie daja to fakt moja znajoma ma 2 dzieci i nie przez zapmniana tabletke tylko o obnizenie dzialania przez tabletki przecibolowe. bo jezeli kobieta pali ,pije alkochol ,i bierze leki np przecibolowe lub antybiotyki to to wszytko oslabia dzialanie- i lekarze tez nie mowia o konsekencjach pozniej po zakonczeniu brania tabletek-ja bralam kiedys, dawno temu tabletki przez 5 lat*tabletki jednofazawe-od 7-8 lat  stosujemy kalendarzyk smile. nie dawno dowiedzialam sie od radiologa ze do 15 lat moga wychodzic powiklania po tabletkach np.rozne tobiele, rak szyjki i piersi oraz rak grobego jelita.i jezeli kobieta wczeniej brala musi liczyc sie z tym zagrozeniem.lekarze o tym nie informuja. a spirala to raczej po urodzeniu pierwszego dziecka.znam tez duzo kobiet rodzin gdzie stosuje sie kalendarzyk i gromatki dzieci nie ma.My stosujac kalendarzyk i stsunek przrywany od 7 lat i nie pogniewalibysmy sie jak bym  szczesliwie  zobaczyla 2 kreski a nawet teraz zaczynamy starania . wiec opinie sa rozne ale ja jestem zdania ze stosowanie antykoncepcji nie musi konczyc sie na branie tabletek .przedewszytkim trzeba myslec i byc swiadomym konsekwencji (tu mowa o stalych partnerach i kalendarzyku).fakt nie daje 100 %gwarancji ale nic nie daje ... pozdrawiam i nie chce tu nikogo obrazic bo ile ludzi tyle opini  ja poprostu swoje przezylam po tabletkach -z wiekiem zmienia sie myslenie.

189

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Endar, to cieszę się, że znaleźliśmy porozumienie smile
Czy na forum dają jakieś ordery za mediatorstwo i siłę argumentów? big_smile

190

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
pennylane napisał/a:

Endar, to cieszę się, że znaleźliśmy porozumienie smile
Czy na forum dają jakieś ordery za mediatorstwo i siłę argumentów? big_smile

Cos w stylu złotej gwiazdki za zasługi? ;-)))

191 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 01:44:05)

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?

Przyznam się bez bicia, że w pewnym momencie z premedytacją się sprzeczałem. A to dlatego, że w poprzedniej kwestii nie doszliśmy do porozumienia i po prostu byłem na anty do was jako rozmówców. Wybaczcie, poniosło mnie tongue

pennylane - urzekło mnie w Twoich postach... jakby to ująć. Zrozumienie? Cieszę się, że dostrzegłaś to jak patrzę na miłość.

Cynicznahipo, wracając do głównego wątku myślę, że jednak Ty i parę innych rozmówców macie ogromny problem z zaakceptowaniem, że ktoś ma inny styl bycia, niż Wasz. Coś co Ty uważasz za nieodpowiedzialne, nie musi wcale takie być, po prostu jest inne. Zarówno ja, jak i autorka wątku nie wjeżdża na wasz styl bycia. Namawiacie tutaj do antykoncepcji, gdzie ja jej nie popieram. I gdybym był fanatycznym katolem to powinienem zacząć rzucać mięsem. Ale tego nie robię, bo jestem tolerancyjny dla odmiennych poglądów, póki one mnie jakoś bezpośrednio nie krzywdzą. Ty i Twoje koleżanki niestety macie jakiś ogromny problem z pojęciem, że ktoś może żyć inaczej, niż Wy i też być szczęśliwym. Dla mnie traktujecie życie ze zbyt dużą powagą, a dziecko... to już prawie jak ciężar.
To, że ktoś żyje na spontanie i któregoś dnia pojawi się nieplanowane dziecko, nie znaczy, że będzie ono niechciane. Należy sobie tu właśnie uświadomić, że nieplanowane, nie jest równoznaczne z niechcianym. I tu znajduje się kruczek przez który nie potraficie zrozumieć stylu życia autorki. Dla was dziecko chciane musi być zaplanowane, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Ale nie każdy lubi żyć jak w szwajcarskim zegarku. Uświadomcie sobie, że żyć można na różne sposoby, że nie ma jedynej słusznej opcji gwarantującej szczęście i względny dobrobyt.

Jeśli chodzi o wątek główny dyskusji, racji nie macie, i mieć jej nie będziecie. A to dlatego, że dorabiacie sobie niestety ideologię do czegoś co się jeszcze nie stało i istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nigdy nie wydarzy. Jeśli autorka któregoś dnia wpadnie i pojawi się berbeć, nigdzie nie jest powiedziane/zapisane/przepowiedziane, że dziecko to będzie niechciane, źle wychowane, nieszczęśliwe, że będzie żyło w niedostatku.
Nawet odnosząc się do tego, że autorka napisała, że nie czuje się gotowa... a kto się czuje? Niemalże każda przyszła matka, czy ojciec odczuwają lęk przed rodzicielstwem, bo jest to obowiązek trudny i długoterminowy. I tak naprawdę nie możemy zdefiniować gotowości na rodzicielstwo, a już na pewno wyznacznikiem tejże gotowości nie jest zaplecze finansowe. Pieniądze to jest ostatnia rzecz jaka jest dziecku do szczęścia potrzebna. I nie mówię tutaj o skrajnym ubóstwie, bo wiadomo, że jeść coś trzeba. Ale nie można zrównywać wszystkich do patologii. Wbrew pozorom rodziny patologiczne, gdzie jest 8 berbeciów i 9-ty w drodze to margines, zarypiasty margines.

Cynicznahipo, to że pracowałaś z takimi rodzinami i widziałaś tą tragedię od wewnątrz... naturalnie, że będąc blisko takich rodzin wydawało Ci się, że jest ich tak wiele... lecz w świetle całego społeczeństwa jest to problem naprawdę marginalny. Nie przesadzajmy, bo jednak nie codziennie znajduje się dzieci na śmietnikach, to jest problem naprawdę tak marginalny, że właściwie nawet nie da się z nim walczyć, bo zawsze znajdzie się zwyrodnialec, który takie dziecko wywali. To są problemy naprawdę sporadyczne... ale rozdmuchane przez takie sprawy jak "sprawa Madzi z Sosnowca" i innych tego typu historii. I teraz przez takie rozdmuchiwanie problemu każdy myśli, ze co druga matka, która "wpadła" wyrzuca dziecko, albo je zabija. Nie popadajmy w paranoję.
Przyrównywanie autorki wątku do takich ludzi już samo w sobie jest obrazą i warto by było sobie to uświadomić. Bo jednak przez całą dyskusję, gdzieś między wierszami próbowano autorkę zrównać z takimi właśnie patologicznymi rodzinami.

192

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
anetkaaa napisał/a:

a po co psuć sobie przyjemność? myślę że jesteśmy odpowiedzialni, bo tak jak pisałam - znamy się nie od wczoraj i ufamy sobie, jesteśmy w miarę ustatkowani, zarabiamy na siebie i na mieszkanie. co do dziecka to nie myślimy o tym, prędzej podejrzewam że po prostu coś jest nie tak i że nie możemy mieć.

Mądrze stosowany stosunek przerywany nie jest aż tak ryzykowną antykoncepcją, jak wielu twierdzi.

193

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Endar Spire napisał/a:

Jeśli chodzi o wątek główny dyskusji, racji nie macie, i mieć jej nie będziecie. A to dlatego, że dorabiacie sobie niestety ideologię do czegoś co się jeszcze nie stało i istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nigdy nie wydarzy. Jeśli autorka któregoś dnia wpadnie i pojawi się berbeć, nigdzie nie jest powiedziane/zapisane/przepowiedziane, że dziecko to będzie niechciane, źle wychowane, nieszczęśliwe, że będzie żyło w niedostatku.
Nawet odnosząc się do tego, że autorka napisała, że nie czuje się gotowa... a kto się czuje? Niemalże każda przyszła matka, czy ojciec odczuwają lęk przed rodzicielstwem, bo jest to obowiązek trudny i długoterminowy. I tak naprawdę nie możemy zdefiniować gotowości na rodzicielstwo, a już na pewno wyznacznikiem tejże gotowości nie jest zaplecze finansowe. Pieniądze to jest ostatnia rzecz jaka jest dziecku do szczęścia potrzebna. I nie mówię tutaj o skrajnym ubóstwie, bo wiadomo, że jeść coś trzeba. Ale nie można zrównywać wszystkich do patologii. Wbrew pozorom rodziny patologiczne, gdzie jest 8 berbeciów i 9-ty w drodze to margines, zarypiasty margines.

Cynicznahipo, to że pracowałaś z takimi rodzinami i widziałaś tą tragedię od wewnątrz... naturalnie, że będąc blisko takich rodzin wydawało Ci się, że jest ich tak wiele... lecz w świetle całego społeczeństwa jest to problem naprawdę marginalny. Nie przesadzajmy, bo jednak nie codziennie znajduje się dzieci na śmietnikach, to jest problem naprawdę tak marginalny, że właściwie nawet nie da się z nim walczyć, bo zawsze znajdzie się zwyrodnialec, który takie dziecko wywali. To są problemy naprawdę sporadyczne... ale rozdmuchane przez takie sprawy jak "sprawa Madzi z Sosnowca" i innych tego typu historii. I teraz przez takie rozdmuchiwanie problemu każdy myśli, ze co druga matka, która "wpadła" wyrzuca dziecko, albo je zabija. Nie popadajmy w paranoję.
Przyrównywanie autorki wątku do takich ludzi już samo w sobie jest obrazą i warto by było sobie to uświadomić. Bo jednak przez całą dyskusję, gdzieś między wierszami próbowano autorkę zrównać z takimi właśnie patologicznymi rodzinami.

Zgadzam się - ludzie często czekają z dzieckiem "na lepsze czasy", gromadzą majątki, zwiedzają świat i nigdy nie są ze swojej sytuacji wystarczająco zadowoleni, żeby choć spróbować postarać się o dziecko. A później przychodzi takie dzień, że z jakiegoś powodu jest już na takie starania za późno...

194

Odp: Czy to fuks czy bezpłodność?
Maugosias napisał/a:
anetkaaa napisał/a:

a po co psuć sobie przyjemność? myślę że jesteśmy odpowiedzialni, bo tak jak pisałam - znamy się nie od wczoraj i ufamy sobie, jesteśmy w miarę ustatkowani, zarabiamy na siebie i na mieszkanie. co do dziecka to nie myślimy o tym, prędzej podejrzewam że po prostu coś jest nie tak i że nie możemy mieć.

Mądrze stosowany stosunek przerywany nie jest aż tak ryzykowną antykoncepcją, jak wielu twierdzi.

To znaczy?

Posty [ 131 do 195 z 195 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Czy to fuks czy bezpłodność?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026