Hej. Mam pytanie skierowane do kobiet
Czy bezpłodność faceta może w jakiś sposób wpływać na wasze pożądanie? Wszędzie w necie szukałem na ten temat informacji i nigdzie nie mogę znaleźć. Chodzi mi głównie o podświadomość. O to czy jak wiecie, że facet jest bezpłodny to czujecie mniejszą adrenalinę, mniejszy dreszczyk emocji. Czy to w waszych oczach nie odbiera mu mimo woli pewnej męskości? Czy nie czujecie, chcąc nie chcąc, że w pewien sposób jest "mniej zdrowym samcem". Nie chodzi mi tylko o stały związek ale też o posiadanie ewentualnego kochanka. Czy w przypadku tego drugiego bezpłodność jest zaletą/wadą czy może nie zrobiłoby to wam różnicy? Wiem, że pytanie może się na pozór wydać śmieszne ale mimo to prosiłbym o przemyślane i rzetelne odpowiedzi.
1 2011-03-08 13:48:50 Ostatnio edytowany przez zgrzyt (2011-03-08 13:51:50)
Podobne tematy
Nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę że wiedząc o tym, nie zdecydowałabym się na związek ani na seks. Nie działa to na mnie.
Nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę że wiedząc o tym, nie zdecydowałabym się na związek ani na seks. Nie działa to na mnie.
Czemu ? W sumie z czasem moglabys dowiedziec sie, ze Twoj facet jest bezplodny. Skoro bys kochala, to chyba nie zostawilabys go, poza tym plodnosc nie swiadczy o wartosci czlowieka.
Ja mysle, ze jakbym bardzo pokochala, to nie byloby przeszkod i mysle, ze seks moglby byc tak samo namietny. Dzieci sa dla mnie wazne, ale najwyzej adoptowalabym jakbysmy mieli warunki. Tak mi sie na dzisiejszy dzien wydaje.
Na szczęście mój facet ma wszystko ok pod tym względem, sprawdzaliśmy. Dziecko to w tej chwili dla mnie priorytet, adoptować nie specjalnie bym chciała, ewentualnie wchodziłaby w grę jedynie adopcja zarodka. Wiem, że płodność nie świadczy o człowieku, ale pytanie było o pożadanie - a dla mnie taka świadomość jest odpychająca - nie wiem, dlaczego.
Na szczęście mój facet ma wszystko ok pod tym względem, sprawdzaliśmy.
A sprawdzaliście czy wszystko ok z Tobą pod tym względem? Kobieta także może być bezpłodna.
Trochę napisałaś tego posta tak jakby bezpłodność była czymś obrzydliwym. Rozumiem, że nie mogłabyś być z kimś kto niestety nie może mieć dzieci, ale można napisać to w inny sposób.
Jeżeli o mnie chodzi to chciałabym mieć dzieci. Kiedyś myślałam o adopcji jednak wolałabym sama je urodzić. W mojej rodzinie istnieje związek, w którym mężczyzna jest bezpłodny. Zaadoptowali dwójkę dzieci i są dla mnie wzorem kochającej rodziny.
Na szczęście mój facet ma wszystko ok pod tym względem, sprawdzaliśmy. Dziecko to w tej chwili dla mnie priorytet, adoptować nie specjalnie bym chciała, ewentualnie wchodziłaby w grę jedynie adopcja zarodka. Wiem, że płodność nie świadczy o człowieku, ale pytanie było o pożadanie - a dla mnie taka świadomość jest odpychająca - nie wiem, dlaczego.
Aha ok, moze podswiadomosc tak dziala
Tz nie chcesz rodzic wlasnych? Tzn 30 lat to nie ejst duzo, ale wiadomo lepiej myslec o tym, bo tyle sie teraz slyszy o nieplodnosci, ze nawet lepiej juz przed 30 stka probowac ![]()
7 2011-03-09 00:06:44 Ostatnio edytowany przez Emilia (2011-03-09 00:08:01)
Dlaczego mam o tym pisać w inny sposób? Padło pytanie, więc odpowiedziałam. Nie wiem dlaczego tak czuję, po prostu czuję i już - nie kręci mnie to, tak jak nie kręcą mnie inne choroby i przypadłości. Tak tak, miłość to miłość, nie zostawia się kogoś, kogo się kocha, ale jeżeli spotykam faceta po raz pierwszy w życiu i słyszę o czymś takim, to po prostu nie kontynuuję znajomości. Naskoczyłyście na mnie tak jakby moje pragnienie posiadania zdrowego dziecka spłodzonego z mojego faceta i ze mnie było czymś złym. Nie jest, jest naturalne.
Edit: już pisałam o tym na forum: przed 30. byłam w związku małżeńskim z psychicznym facetem, który się znęcał nade mną na różne sposoby. Dlatego też Bogu dziękuję, że nie zaszłam z kimś takim w ciążę.
8 2011-03-09 00:08:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-09 00:09:05)
Nie naskoczylam, tylko zle Cie zrozumialam
Rozumiem, masz prawo tak to odbierac, mysle, ze tu moze dzialac podswiadomosc, poza tym kazda kobieta moze byc inna, nie kazda zdecyduje sie na taki zwiazek, ja Cie na to nie potepiam.
Aaa to masz racje, dobrze, ze nie zaszlas z nim w ciaze.
Niepłodność czy płodność nie wpływa na moje pożądanie. I jeśli bym się dowiedziała, że mój mężczyzna jest bezpłodny...pragnęłabym go dalej w takim samym stopniu i kochała dalej tak samo. Nie uważałabym również, że jest mniej męski... Kocham go z wszystkimi jego wadami i zaletami...czas potrafi nas szybko ze zdrowego zmienić w chorego człowieka, możemy ulec wypadkowi, poparzeniu itd Wiem jedno gdybym go skreśliła kilka lat wcześniej z powodu np bezpłodności czy innej choroby byłabym teraz uboższa o 7 szczęśliwych lat życia- a może nigdy bym nie była tak szczęśliwa jak z nim.... Posiadanie dziecka nie jest dla mnie najważniejsze- bo mam miłość, przyjaźń, i satysfakcjonujący związek...a gdybyśmy zapragnęli mieć dziecko i któreś z nas by było bezpłodne lub z innych powodów nie mogłoby go mieć...to jest wiele dzieci, które czekają na dom...bezpłodny człowiek to nie "uszkodzony towar" i nie umiałabym nikogo tak oceniać.
zawsze marzylam o adopcji starszego dziecka, nigdy nie chcialam urodzic, a ze mialam szczescie, i trafil mi sie partner juz z dziecmi...
Bezplodnosc jest dla mnie atutem bo nie trzeba martwic sie o zabezpieczenia. Ale tak naprawde nie ma to znaczenia. Bo co ma bezplodnosc do uczuc do ukochanego/ukochanej? Chce byc z kims kogo kocham, czy z reproduktorem? Jezeli para rozstaje sie z powodu nieplodnosci to coz... Moim zdaniem nie bylo tam prawdziwych uczuc. Dziecko zawsze mozna adoptowac (tyle jest niechcianych, niekochany istotek), istnieja banki spermy, surogatki...
Poza tym nigdy do glowy by mi nawet nie przyszlo wysylac mojego przyszlego na cale zycie na badania - bo co, jestes bezplodny, o to sorry, nie bedziemy razem, ja chce urodzic, a Ty jestes ''popsuty'? heh przeciez to idiotyczne i raniace.
Mnie nie przeszkadzałoby to ani trochę bo miłość potrafi pokonać każde przeciwności losu ![]()
Dla mnie to że facet jest bezpłodny nie sprawia, że nagle staje się nieatrakcyjny i mnie nie pociąga. Zaakceptowałabym go takim jaki jest i nie miałabym pretensji. W żarcie uznałabym, iż nie musiałabym brać tabsów ;P A jeśli chodzi o kwestie dzieci to zapewne bym zaadoptowała, przecież tyle maluszków i starszych dzieci czeka na dom i rodzinę...
To, że facet jest bezpłodny nie powinno go skreślać z rangi nieatrakcyjnych i mało pociągających facetów i odcinać go od społeczeństwa.