anetkaaa niezależnie od tego, czy chcecie mieć teraz dzieci, czy nie, warto by -chociażby dla zaspokojenia własnej ciekawości- takie badania wykonać.
Podobne tematy
Endar Spire idealnie się wyraził, nic dodać nic ująć.
Na razie nie czuję potrzeby robić badań na płodność, może lepiej nie znać prawdy, a co jak z jakiś powodów nie mogę mieć dzieci, to po takiej wiadomości taki smutek by doszedł.
Myślę, że to raczej obawa przed prawdą.
Sam mam wątpliwości identyczne jak autorka i też chciałbym to zweryfikować.
Ale czasem jest strach przed poznaniem prawdy.
dokładnie. to tak samo jak z chorobą, czy chciałabym wiedzieć czy jestem śmiertelnie chora? nie. wolę te ostatnie miesiące czy dni przeżyć normalnie żyjąc, pracując, niż załamać się i beczeć w kącie.
Tylko, że nigdy nie wiesz, jaka byłaby Twoja reakcja na daną wiadomość.
a jaka może być reakcja człowieka który dowiaduje się że umrze? przygnębiająca, więc lepiej nie wiedzieć. albo jaka reakcja kobiety która dowiaduje się że jest bezpłodna? też dół.
72 2013-05-09 16:41:21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-09 16:44:28)
Endar, ja nie komentowałam WCALE wieku Autorki - nie wierzysz, poczytaj wcześniejsze posty.
Nie kazałam jej tez dorosnąć - sprawdź, zanim oskarżysz.
To, ze używałam metody kalendarzyka wcale nie oznacza, ze uprawiałam seks z zimnej kalkulacji. Ta opinia jest krzywdząca i tak naprawdę niczym nie poparta (jeśli chodzi o racjonalne dobranie argumentów).
Autorko, skoro nie potrzebujesz teraz robić badan na niepłodność, ten watek okazuje się być bezużyteczny i niepotrzebny.
Edit: Niepłodność można leczyć - im wcześniej się ja zdiagnozuje, tym lepiej. Naprawdę nikomu nie życzę, by obudził się z ręka w nocniku. Przekonywać do badan i leczenia tez nie zamierzam, zmuszać tym bardziej.
Na razie nie czuję potrzeby robić badań na płodność, może lepiej nie znać prawdy, a co jak z jakiś powodów nie mogę mieć dzieci, to po takiej wiadomości taki smutek by doszedł.
no i bardzo dobrze- ja mam 30 lat, od 10 lat stosowałam stosunek przerywany, albo prezerwatywy i też nie "udało" mi się w ten sposób zajść w ciążę (oczywiście wiedziałam czym to może grozić, ale na dziecko byliśmy gotowi)
Zaszłam w ciążę w grudniu ub. roku - świadomie, w 3 czy 4 cyklu starań. W zasadzie dopiero jak sobie odpuściłam
no i dodatkowo przy pomocy testów owulacyjnych.
Jeżeli nie masz większych problemów z cyklem miesięcznym, to można zakładać, że wszystko jest ok
po co się martwić na zapas.
74 2013-05-09 20:25:16 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-09 20:28:42)
Endar, ja nie komentowałam WCALE wieku Autorki - nie wierzysz, poczytaj wcześniejsze posty.
Nie kazałam jej tez dorosnąć - sprawdź, zanim oskarżysz.
Masz rację fakt, zrobiła to Twoja koleżanka Catwoman. Obydwie tak się wzajemnie broniłyście, a moje posty kierowałem do was obydwu. Moje niedopatrzenie, wybacz. Ogólnie czytając cały wątek widać, że wszyscy od razu rzucili mięsem w autorkę, że jest nieodpowiedzialna i powinna dorosnąć, zaczęto kwestionować jej wiek i dojrzałość... i to mnie zdenerwowało. Bo zamiast od razu udzielić rzeczowej odpowiedzi na zadane pytanie, to się wszyscy rzucili na jej rzekomą nieodpowiedzialność pomijając kompletnie pytanie, które zadała. A Ty byłaś jakby nie patrzeć pierwszą osobą, która to rozpoczęła.
To, ze używałam metody kalendarzyka wcale nie oznacza, ze uprawiałam seks z zimnej kalkulacji. Ta opinia jest krzywdząca i tak naprawdę niczym nie poparta (jeśli chodzi o racjonalne dobranie argumentów).
Nie neguję kalendarzyka ponieważ sam go stosowałem z dziewczyną, tylko, że my stosowaliśmy kalendarzyk bardzo pobieżnie, ot minimalnie zmniejszaliśmy ryzyko starając się robić to w okresach powiedzmy obarczonych najmniejszym ryzykiem, nie przykładaliśmy do tego wagi, bardziej był to punkt orientacyjny. Praktykowaliśmy stosunek przerywany.
Co do samej antykoncepcji. Ja jestem jej przeciwnikiem ponieważ nie pozostają one bez wpływu na zdrowie i nawet nie będę z tym polemizował. Jak się ktoś lubi truć ma wolną wolę. Drażni mnie łączenie odpowiedzialności z używaniem antykoncepcji, bo szkoda, że nikt potem nie chce brać odpowiedzialności za chore dzieci, które się rodzą z wieloma defektami. Ja stosowanie antykoncepcji utożsamiam właśnie z brakiem odpowiedzialności. Ale to już jak kto woli.
Autorka tego wątku uważa tak samo, dlatego raczej bezcelowe jest wciskanie jej na siłę antykoncepcji, jako jedynej słusznej opcji.
Endar Spire jestem ciekawa po którym dziecku, tzn. tym owocu miłości zacząłbyś rozważać stosowanie skutecznej antykoncepcji.... ![]()
76 2013-05-09 20:33:57 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-09 20:35:15)
Endar Spire jestem ciekawa po którym dziecku, tzn. tym owocu miłości zacząłbyś rozważać stosowanie skutecznej antykoncepcji....
Koleżanko daruj sobie taką ironię, przez 3 lata nie wpadłem, autorka wątku przez 8... czyli jednak tragedii nie ma. Ja nie twierdze, że nie ma ryzyka, zawsze jest.
Ja sobie zdaję sprawę kobieto, że dzisiaj niemodne jest posiadanie takie zdania jak moje.
Dzisiaj wszyscy tylko antykoncepcja... i rżną się jak króliki bez celu. To, że Ty masz inne spojrzenie na sprawę, Twoje prawo.
Ja jakoś nie widzę tych wielodzietnych, nieszczęśliwych rodzin, o których zwolennicy antykoncepcji trąbią na okrągło.
Nie znam ani jednej rodziny, która jest nieszczęśliwa z powodu posiadanych dzieciaków i mimo, że niektóre mają ich troje... czworo... jakoś specjalnej biedy nie klepią.
Z resztą nie dogadamy się, bo ja jestem przeciwnikiem, a Ty zwolenniczką antykoncepcji i wsio w temacie. Ty utożsamiasz antykoncepcję z odpowiedzialnością, ja z nieodpowiedzialnością. Trudno. Inne podejście, nie znaczy gorsze - po prostu inne.
77 2013-05-09 20:34:17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-09 20:36:06)
Nie mam siły się z Toba sprzeczać, Endar.
Uważam, ze moje posty były kulturalne i nikogo nie uraziły.
Wnioskuje po tym, iż sama Autorka nie ma o nie do mnie pretensji.
Każdy ma prawo do własnego zdanie. Co dla mnie jest nieodpowiedzialne, nie musi być nieodpowiedzialne dla innych.
Nie jesteś zwolennikiem antykoncepcji? Ja tez nie, preferuje metody naturalne. Ale uważam, ze w momencie, gdy się dziecka NIE CHCE, należy rozważyć zmianę poglądów. Chyba, ze się chce być ojcem/matka rodziny wielodzietnej (której, zaiste, sama miłością nie utrzymasz)
;-). Pozdrawiam.
Edit: A ja pracowałam w opiece społecznej kiedyś i wierz mi, rodzin wielodzietnych bez grosza przy duszy jest cale mnóstwo.
78 2013-05-09 20:41:17 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-09 20:47:45)
Nie mam siły się z Toba sprzeczać, Endar.
Uważam, ze moje posty były kulturalne i nikogo nie uraziły.
Wnioskuje po tym, iż sama Autorka nie ma o nie do mnie pretensji.
Osobiście rozmawiam z autorką prywatnie i jest innego zdania, tylko również nie ma siły wchodzić w polemikę, bo szkoda czasu i nerwów.
Każdy ma prawo do własnego zdanie. Co dla mnie jest nieodpowiedzialne, nie musi być nieodpowiedzialne dla innych.
Nie jesteś zwolennikiem antykoncepcji? Ja tez nie, preferuje metody naturalne. Ale uważam, ze w momencie, gdy się dziecka NIE CHCE, należy rozważyć zmianę poglądów. Chyba, ze się chce być ojcem/matka rodziny wielodzietnej (której, zaiste, sama miłością nie utrzymasz)
;-). Pozdrawiam.
Ja również preferuję metody naturalne, do których zalicza się również stosunek przerywany... jakakolwiek by nie była jego skuteczność, jest to jakiś sposób na zmniejszenie ryzyka ciąży w jakimś tam stopniu.
I jeszcze raz powtórzę, ja jakoś naprawdę nie mogę się dopatrzeć tych wielodzietnych rodzin... naprawdę. Znam sporo osób, które też preferują spontaniczność i biorą to co im życie przyniesie i jakoś nie widzę u nich gromadki brzdąców, biedy, czy braku szczęścia. Naprawdę argument wyssany z palca. Natomiast znam rodziny, które mają trójkę, czy czwórkę dzieci... biedy nie klepią, do gara co włożyć mają, a i miłości w tych domach też nie brakuje.
Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że siadam któregoś wieczora z żoną... i zaczynamy wyliczać dni płodne, bo chcemy dziecko lub nie. Ja chcę z żoną żyć normalnie, a któregoś dnia dostać miłą informację o tym, że jest w ciąży.
EDIT
A ja pracowałam w opiece społecznej kiedyś i wierz mi, rodzin wielodzietnych bez grosza przy duszy jest cale mnóstwo.
Nie mówimy o patologii dobrze? Tylko o normalnych rodzinach. Patologia zawsze była i będzie. W rodzinach wielodzietnych nie jest problemem brak antykoncepcji tak jak to próbuje się lansować. Tam problemem jest światopogląd, te rodziny bardzo często mają znacznie większe problemy, niż gromadka dzieci. Nie utożsamiaj takich rodzin z rodzinami, które zwyczajnie nie stosują antykoncepcji, bo nie chcą.
79 2013-05-09 20:51:14 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-09 20:54:14)
Dla mnie nie ma problemu - Autorko, nie chciałam Cie urazić.
Jeżeli Cie uraziłam, napisz, co Cie najbardziej dotknęło, wytłumaczę się i przeproszę.
Endar, co do rodzin wielodzietnych, jest już taki watek na forum, zajrzyj i poczytaj - masakra.
Może Ty ich nie widzisz, może nie ma ich w Twoim otoczeniu, ale nie znaczy to, ze nie ma ich wcale.
I nie mowie tu o rodzinie z trojka dzieci, gdzie oboje rodziców pracuje i nie ma biedy.
Mowie o ośmiorgu dzieci, dziewiąte w drodze. Matka nie wychodzi z domu, ojciec na zmianę chleje i chodzi po zasiłek.
Tesc zaproponował mu prace - nie chciał. Ostatecznie do wrzucania węgla na zimę stawiły się jego najstarsze dzieciaki.
Takich rodzin jest multum. Serce pęka.
Edit: Endar, dopiero teraz doczytałam... Nie chce mi się edytować.. Wiedz jednak, ze jest dużo rodzin po prostu niedoinformowanych.
Myślę, ze brak antykoncepcji jest jednym z problemow.
Mowie o ośmiorgu dzieci, dziewiąte w drodze. Matka nie wychodzi z domu, ojciec na zmianę chleje i chodzi po zasiłek.
Tesc zaproponował mu prace - nie chciał. Ostatecznie do wrzucania węgla na zimę stawiły się jego najstarsze dzieciaki.
Takich rodzin jest multum. Serce pęka.
Właśnie! Mówisz o rodzinach patologicznych, gdzie brak antykoncepcji, edukacji seksualnej... to notabene najmniejszy problem. Tam nie jest problemem brak antykoncepcji, czy niewiedza seksualna... ale właśnie, chlejący ojciec, który niejednokrotnie podejrzewam gwałci kobietę na co ma od niej samej przyzwolenie, bo ta już nie ma siły walczyć lub... jej się to zwyczajnie podoba.
Nie mniej jednak nie porównuj rodzin gdzie problemem nie jest to, że mają gromadkę dzieci, ale problem alkoholowy. Tam nawet jak wprowadzisz edukacje seksualną, czy nauczysz korzystać z antykoncepcji... problemu nie rozwiążesz niestety.
Ja mówię o zdrowych, normalnych ludziach, którzy świadomie decydują się na taki spontaniczny tryb życia.
Cynicznahipo - nie jestem zła, rozumiem że masz inne podejście do życia niż ja i nie będę się kłócić
także sobie czytam co piszecie, ale dalej nie chcę się wdawać w dyskusje, bo to bez sensu ![]()
Ok, niech będzie spontanicznie.
Spontanicznie wpadniesz raz, za drugim razem specjalnie zrobisz dzidziusia, za trzecim coś tam, a za czwartym..?
Przecież w końcu wyczerpią się Twoje możliwości finansowe i nie tylko...
Bardzo sie staram zrozumieć, naprawdę, ale nie potrafię. Może po prostu to nie dla mnie...
Ok, niech będzie spontanicznie.
Spontanicznie wpadniesz raz, za drugim razem specjalnie zrobisz dzidziusia, za trzecim coś tam, a za czwartym..?
Przecież w końcu wyczerpią się Twoje możliwości finansowe i nie tylko...Bardzo sie staram zrozumieć, naprawdę, ale nie potrafię. Może po prostu to nie dla mnie...
Znam przynajmniej dwie normalne rodziny gdzie jest czwórka dzieciaków, są to normalne rodziny, niczego im nie brakuje... ba nawet często z pracuje tylko jedno z małżonków, bo ktoś się musi zająć dzieciakami... i wcale ten jeden małżonek nie zarzyna się na kilku etatach, ale normalnie pracuje na jednym. Są szczęśliwi, mają co jeść, a i miłości w tych domach nie brakuje. Nie popadajmy w paranoję naprawdę. Autorka przez 8 lat nie wpadła... więc jakie jest prawdopodobieństwo, że będzie miała gromadkę... dobrze będzie jak choć raz wpadnie.
84 2013-05-09 21:10:38 Ostatnio edytowany przez anetkaaa (2013-05-09 21:12:25)
tak co 8 lat wpadać to aż tyle dzieci mieć nie będę, bo potem przekwitnę
a jak co roku będę wpadać to tak max 20 dzieci ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Ok, niech będzie spontanicznie.
Spontanicznie wpadniesz raz, za drugim razem specjalnie zrobisz dzidziusia, za trzecim coś tam, a za czwartym..?
Przecież w końcu wyczerpią się Twoje możliwości finansowe i nie tylko...Bardzo sie staram zrozumieć, naprawdę, ale nie potrafię. Może po prostu to nie dla mnie...
Znam przynajmniej dwie normalne rodziny gdzie jest czwórka dzieciaków, są to normalne rodziny, niczego im nie brakuje... ba nawet często z pracuje tylko jedno z małżonków, bo ktoś się musi zająć dzieciakami... i wcale ten jeden małżonek nie zarzyna się na kilku etatach, ale normalnie pracuje na jednym. Są szczęśliwi, mają co jeść, a i miłości w tych domach nie brakuje. Nie popadajmy w paranoję naprawdę. Autorka przez 8 lat nie wpadła... więc jakie jest prawdopodobieństwo, że będzie miała gromadkę... dobrze będzie jak choć raz wpadnie.
....a te rodziny mieszkają w Szwajcarii lub Lichensteinie, tudzież są to rodziny muzułmanów na zasiłku w Sztokholmie ![]()
Anetka, mnie sie wydaje, ze mozna miec spontana na imprezie albo wyjezdzie na wakacje, a nie jezeli w sprawe wchodzi dziecko, ktore bedziesz miec na cale zycie (no przynajmniej na szesnascie lat wychowania). To jest powazna decyzja. W koncu nie oddasz dziecka do schroniska jak Ci sie znudzi, albo wkurzy. Dlatego tez Twoja postawa jest dla mnie skrajnie nieodpowiedzialna.
Poza tym, stosunek przerywany, przez osiem lat??? Moj facet by chyba nerwicy dostal. Nie lepiej pojsc do lekarza i zatroszczyc sie o antykoncepcje? Sa rozne typy pigulek, plastrow, implantow, spiral- do wyboru, do koloru. Naprawde, jest to 15 minut (o, ile!) spedzonych w gabinecie.
Co do plodnosci, ditto. Idz do lekarza, zrob badania. Jezeli okaze sie, ze faktycznie to nie byl tylko fuks, przynajmniej mozesz podjac kroki w kierunku leczenia poki jestes mloda, co oczywiscie daje lepsze efekty.
Endar, nie bede sie z Toba klocic, bo to strata czasu. Spiewalbys inna piosenke, gdyby w swoim wieku patrzyly Ci w oczy trzy glodne dzieciaki do wykarmienia, li tylko dlatego bo "tatus" w antykoncepcje nie wierzyl i byl taki luzacko spontaniczny. Ach, no zapomnialam, Ty jestes facet, dzieci nie rodzisz, po prostu moglbys sie zmyc i o potomstwie w kazdym porcie zapomniec...
87 2013-05-10 11:09:12 Ostatnio edytowany przez anetkaaa (2013-05-10 11:11:05)
adlernewman - ale jakiej nerwicy?
albo macie dziwnych facetów którzy nie umieją tego robić, albo źle to robicie?
no chyba nie mówimy o takim stosunku gdzie facet jak przerywa to nie dochodzi
bo wtedy to rozumiem skąd ta nerwica
mówimy o normalnym stosunku z finałem ![]()
Endar na pewno by się nie zmył, co jak co ale jest to najbardziej odpowiedzialny i dojrzały facet jakiego poznałam.
Normalny stosunek i stosunek przerywany to oksymoron.
że jak?
ale myślimy o tym samym co napisałam tak? czy to faktycznie Wasi faceci przerywają bez finału i biedaki się męczą
jeśli nie to nie widzę powodów do nerwicy.
Nie, mój facet jest tym szczęśliwcem, że nie musi ani przerywać, ani spuszczać się poza miejscem docelowym, czyli moim wnętrzem.
91 2013-05-10 11:33:51 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 11:35:09)
Em...facet ma sie stresowac kazdego razu podczas seksu by Boze bron nie skonczyc w Tobie? Ty masz pojecie o meskiej fizjologii czy tylko niewyksztalcona udajesz?
Moj facet, podobnie jak facet Cat nie musi sie kontrolowac. Konczy gdzie sie mu podoba ![]()
92 2013-05-10 11:34:03 Ostatnio edytowany przez anetkaaa (2013-05-10 11:37:00)
Catwoman - i dla Ciebie to jest odpowiedzialność? to jest właśnie ryzyko
bo żadne tabletki antykoncepcyjne i inne środki nie dają 100% pewności zabezpieczenia.
adlernewman - sory ale pytałam się swego faceta czy to jakiś kłopot dla niego czy stres, powiedział że nic z tych rzeczy, że normalka, także to u Was coś nie tak
Mam po prostu szybkiego faceta, zawsze zdąży ![]()
Mój też kończy gdzie mu się tylko podoba. Ale na pewno w środku by mu się nie podobało, to dopiero nerwica
bo żadne tabletki nie dają gwarancji ![]()
93 2013-05-10 11:36:12 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 11:39:15)
A kompletny brak zabezpieczenia, takie huzia, to jest odpowiedzialne?
Stosunek przerywany ani nie jest norma, ani nie jest rozsadna forma zabezpieczenia.
94 2013-05-10 11:38:47 Ostatnio edytowany przez anetkaaa (2013-05-10 11:39:07)
adlernewman - ani to co Wy robicie nie jest odpowiedzialne, ani to co ja. Z tym że poglądy są podzielone, bo tak jak już Endar wspominał wyżej - pigułki szkodzą zdrowiu i kobiecie i dziecku, trucie siebie i dziecka nie uważam za odpowiedzialność.
Catwoman - i dla Ciebie to jest odpowiedzialność? to jest właśnie ryzyko
bo żadne tabletki antykoncepcyjne i inne środki nie dają 100% pewności zabezpieczenia.
anetkaaa próbowałaś mnie tym rozśmieszyć? Przyznam, że się udało.
A słyszałaś w swoim 27 letnim życiu o czymś takim jak PLEMNIKI w płynie PRZED-EJA-KULA-CYJNYM? ?
adlernewman - ani to co Wy robicie nie jest odpowiedzialne, ani to co ja. Z tym że poglądy są podzielone, bo tak jak już Endar wspominał wyżej - pigułki szkodzą zdrowiu i kobiecie i dziecku, trucie siebie i dziecka nie uważam za odpowiedzialność.
Nikt Ci nie każe brać pigułek w ciąży.
Ty w ogole masz pojecie na czym polega dzialanie pigulek antykoncepcyjnych? Bo chyba nie. Radze poczytac na temat. Poza tym sa inne metody jak spirala i kalendarzyk, ktore wcale nie ingeruja w hormonalne funkcjonowanie organizmu.
tak, a lekarze Ci nie mówili o tym że żadne środki nie dają 100% pewności? Wszędzie o tym trąbią, w tv, w necie, w przychodniach. Ja słuchałam, Ty najwidoczniej nie.
No albo komputer cyklu, jak już o naturze mamy mówić.
adlernewman - oj rzeczywiście, kalendarzyk to bardzo bezpieczna metoda ![]()
tak, a lekarze Ci nie mówili o tym że żadne środki nie dają 100% pewności? Wszędzie o tym trąbią, w tv, w necie, w przychodniach. Ja słuchałam, Ty najwidoczniej nie.
Podobnie jak chodzenie po chodniku nie daje 100% pewności, że auto w ciebie nie uderzy. Ale jednak nie pcham się na jezdnię.
Catwoman - ale się nie zdziw jak po Twoich metodach wpadniesz.
Catwoman - ale się nie zdziw jak po Twoich metodach wpadniesz.
Ty też ![]()
ja się nie zdziwię
Anetko, lepsza JAKAŚ metoda, niż żadna. Zawsze to ileś procent więcej szans na antykoncepcje, niż liczenie na "fuksa".
Nie każdy tak obojętnie podchodzi tego tematu. Uszanuj to.
na szacunek trzeba sobie zasłużyć ![]()
Wymiękłam
![]()
na szacunek trzeba sobie zasłużyć
No właśnie Anetko. Pamiętaj o tym, bo do tej pory jakoś wydajesz się o tym zapominać.
ale ja piszę o Was ![]()
110 2013-05-10 11:55:27 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 11:56:17)
Ja tez wymieklam ![]()
To poszlo od dziewczyny, ktora mysli, ze pewnie w preejakulacie plemnikow nie ma... Szkoda gadac.
Anetka, przynajmniej te inne, "zle" metody maja wysoka skutecznosc (pigulki, praktycznie 99.8%). Twoj stosunek przerywany, to zwykla ruletka.
ale ja piszę o Was
O faktyyyycznieee!
O boshe... to ja już zmieniam swoją postawę na poprawniejszą.
ale ja piszę o Was
Aaaa...czyli Ciebie te zasady nie dotyczą...
Tobie szacunek należy się "z urzędu".
Rozumiem...
Żarty żartami, a wiedza goni. W takich chwilach wiem po co jestem na tym świecie.
anetkaaa! Zapraszam Cię do takich wątków jak:
http://www.netkobiety.pl/t53196.html
http://www.netkobiety.pl/t53222.html
http://www.netkobiety.pl/t53226.html
http://www.netkobiety.pl/t53157.html
http://www.netkobiety.pl/t53152.html
http://www.netkobiety.pl/t53225.html
http://www.netkobiety.pl/t53102.html
jakbym miała studiować w tym kierunku to tak, ale ja mam pracę i brak czasu na takie lektury ![]()
115 2013-05-10 12:04:12 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-05-10 12:04:55)
ale na pisanie na tym wątku masz czas.
"studiować w tym kierunku"... to jakbyś powiedziała "dowiedziałabym się czegoś na temat mycia zębów, ale nie idę na studia Zębologii" to nie muszę.
tak mam, bo jestem sama sobie szefową i pracuję kiedy chcę ![]()
oj tam, zęby myć potrafię, ale nie chcę znać wszelkich określeń i śpiewająco wyrecytować całą biologię ![]()
117 2013-05-10 12:08:36 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-10 12:11:40)
Sie usmialam ![]()
Jak Tobie sie nawet porzadnie wyedukowac biologicznie nie chce, to ja widze to Twoje prawdopodobne macierzynstwo w rozowych kolorach...
Sie usmialam
Mnie się już tusz do rzęs rozmazał, a jest dopiero południe ![]()
cieszę się że mogłam rozśmieszyć ![]()
cieszę się że mogłam rozśmieszyć
Ale niech te teksty będą autorskie. Wiesz, tylko forumowe.
okej ![]()
Oj, mam przeczucie, ze zaraz przyjdzie Endar i porządek z Wami zrobi!! ;p
Tematem wątku są rozważania ,,Czy to fuks czy bezpłodność?" i bardzo proszę o trzymanie się odpowiedzi na to, konkretnie przecież, zadane pytanie.
Wszelkie luźne pogawędki stanowią naruszenie naszego regulaminu, co z kolei może skutkować pewnymi konsekwencjami. Bardzo proszę zatem o zastosowanie się do prośby. Pozdrawiam.
Oj, mam przeczucie, ze zaraz przyjdzie Endar i porządek z Wami zrobi!! ;p
Ehehehe.
Wiesz co ta dyskusja nie ma o tyle sensu, że to jak dyskusja katolika z ateistą. Na dłuższą metę przekształca się we wzajemne przekrzykiwanie się.
Reprezentujemy odmienne poglądy. Na tyle odmienne, że się raczej nie dogadamy.
Nie popieram antykoncepcji i nie czuję się przez to gorszy. Znam również wiele rodzin w tym moją własną, która antykoncepcji również nie uznaje i jakoś nie żyjemy w biedzie, po domu nie biega gromadka bachorów, więc przestańcie ujadać jakie to nieodpowiedzialne, naprawdę. Ktoś ma inny styl bycia i od razu jest halo.
Uszanujcie to, że ktoś ma odmienny światopogląd. Ja rozumiem, że dla wielu jest to nie do pojęcia i to również szanuję.
Margolinka zabawne jest, że mówisz o szacunku, kiedy niemalże cały wątek jest poświęcony wjeżdżaniu na autorkę i jej poglądy. Albo szacunek w obie strony, dla obu światopoglądów, albo dla żadnego. Uszanujmy światopogląd autorki, ona uszanuje każdy inny proste? No widać dla niektórych w tym wątku zdecydowanie bariera nie do przeskoczenia.
A swoją drogą (nie przeczytałam całego wątku, tylko pierwszą i czwartą stronę, więc jeśli juz ktoś o tym napisał to wybaczcie) ale kalendarzyk małżeński ma sens jeśli najpierw zaszło się w przynajmniej jedną ciążę stosując go - tzn. dokładnie wiedziało się, kiedy były dni płodne.
Cykl kobiety ma to do siebie, że może być regularny przez rok a potem przez następne pół roku nieregularny - ze względu na stres, zmianę diety czy nawet zmianę pogody
I w obliczu tej wiedzy - co byście w takim razie, specjaliści kochani
, doradzili osobom takim jak ja czy autorka wątku, które z takich czy innych powodów nie chcą stosować antykoncepcji hormonalnej ani mechanicznej?
Bo według mnie takie podejście, że urpawiamy stosunek przerywany ale ze świadomością, że możemy wpaść więc pracujemy, zapewniamy sobie dobrobyt i zaplecze finansowe aby nie być zaskoczeni - natomiast wcale nie pukamy się w celu poczęcia potomka - jest zupełnie normalne. Nie rozumiem gdzie tu brak odpowiedzialności? Według mnie większym brakiem odpowiedzialności jest ślepe wierzenie w to, że nasz cykl zawsze, do końca świata albo i jeden dzień dłużej, będzie trwał równo 28 dni, a dni płodne będą dokładnie w jego środku ![]()
Pewne osoby tutaj po prostu nie mogą pojąć, że dziecko poczęte z przypadku, ze spontana, tez może zostać pokochane, normalnie wychowane.
Autorka tego wątku to dorosła, pracująca kobieta, mająca zaplecze finansowe, a wjeżdża się na nią jak na jakąś małolatę, która ma 15 lat i rżnie się po katach na imprezach.
To jest, aż nieprawdopodobne ile jadu mają w sobie niektóre osoby tutaj. Wystarczy mieć odmienny światopogląd i od razu pojawiają się takie osoby gotowe zmieszać z błotem każdego kto reprezentuje inny światopogląd. To jest tragiczne. I to osoby, które same wymagają szacunku do ich poglądów nie potrafią uszanować czyjegoś. Bardziej podręcznikowego przykładu hipokryzji to chyba nie ma.
E, to nie tak.
Autorka napisała w jednym ze swoich postów, ze nie jest gotowa na posiadanie dziecka.
I tylko dlatego i na tej podstawie napisałam, ze ze jej zachowanie jest nieodpowiedzialne.
Gdyby mi napisała od razu, ze nie zabezpiecza się, bo spontan, i ze jak będzie dziecko to fajnie, są na to przygotowani - to moja opinia byłaby zupełnie inna.
Ja nic nie mam do ludzi, którzy antykoncepcji nie tolerują - absolutnie. Ich zdania nie podzielam, bo np. podczas zbliżenia bez gumki z nowym partnerem po prostu umarłabym ze strachu - bo HIV, bo choroby weneryczne... Po prostu.
E, to nie tak.
Autorka napisała w jednym ze swoich postów, ze nie jest gotowa na posiadanie dziecka.
I tylko dlatego i na tej podstawie napisałam, ze ze jej zachowanie jest nieodpowiedzialne.Gdyby mi napisała od razu, ze nie zabezpiecza się, bo spontan, i ze jak będzie dziecko to fajnie, są na to przygotowani - to moja opinia byłaby zupełnie inna.
Problem tkwi w tym, że zanim jeszcze napisała, że nie jest gotowa to Twój pierwszy post od razu zakładał jej nieodpowiedzialność. Wróć do początku wątku i zobacz do kogo należy pierwsza odpowiedź pod autorką.
Druga sprawa, niegotowość nie musi oznaczać, że nie jest na taką ewentualność w ogóle przygotowana. Chodzi o to, że dziewczyna żyje spontanicznie, nie myśli codziennie o dziecku, ale jest gotowa zmienić swoje życie na ewentualność pojawienia się małego berbecia. Takie trudne do zrozumienia? Czy jedyna słuszna opcja wg was to wyczekiwanie potomka? Niektórzy po prostu żyją, a jak się pojawia dziecko to je wychowują i wsio. Kurde, czy to naprawdę tak trudne do zrozumienia, że tak też może funkcjonować normalna rodzina?
np. podczas zbliżenia bez gumki z nowym partnerem po prostu umarłabym ze strachu - bo HIV, bo choroby weneryczne... Po prostu.
No jak się idzie do łóżka z przypadkową osobą, albo po miesiącu znajomości to krzyż na drogę, bomba w kieszeń.
Cynicznahipo - nie wiem czy jestem gotowa, ale jakby było dziecko to by to nie było tragedią, żyję już długo z chłopakiem, ufamy sobie, szanujemy i wiem że dalibyśmy radę.
130 2013-05-10 15:29:47 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-10 15:30:38)
Cynicznahipo napisał/a:np. podczas zbliżenia bez gumki z nowym partnerem po prostu umarłabym ze strachu - bo HIV, bo choroby weneryczne... Po prostu.
No jak się idzie do łóżka z przypadkową osobą, albo po miesiącu znajomości to krzyż na drogę, bomba w kieszeń.
Nie napisałam NIC o pójściu do łózka z przypadkowa osoba po miesiącu znajomości.
Powiedzmy, z osoba, którą kochasz, po 4 miesiącach związku. KAŻDY może być chory.
Endar, ja naprawdę szanuje Twój punkt widzenia, ale nie szukaj kontrargumentów na wszystko, bo momentami śmiesznie to wygląda.
Masz swoje zdanie - super, doceniam.
Anetka, no i super! Zycze Ci powodzenia ;-)