netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

184 odpowiedzi34 823 wyświetleniazałożony przez End_aluzja, 24.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 185 z 185 ]

131

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

miriam, jesli stan, w którym żyjesz teraz jest do zaakceptowania (bo jest, bo podjęłaś decyzję, że z nim jesteś) to po proostru określ sobie, co zrobisz, gdy będzie kolejna zdrada i w którym momencie ona się dla ciebie zacznie

i zastanów się, co zrobisz wtedy

]i go poinformuj

że podjełaś decyzję, jesli cię zdradzi jeszcze raz, a to oznacza to to i to- to......
tylko pamiętaj o jednym - trzymaj się tego, co postanowisz

wtedy będziesz wiedzieć, czy został z tobą bo...
jeżeli znajdzie nową dupę - to będzie sz wiedziec, że weybrał coś innego
jesli bedzie z tobą.. to będzie z tobą....

sprawa prosta

tylko musisz to sobie w głowie poukłądac zero jedynkowo

miriam?? jak nowa praca?? udało się wielka szefowo??

132

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
Miriamm napisał/a:

Ale: macie racje, trzeba zaczac od dzis. Od teraz. Otworzyc dla tego goscia nowy rachunek. Calkiem czysty. Na nowo.
Czemu nie? Tylko w tej restauracji juz nie moze dostac zarcia na kreche, bo nie ma zaufania.
Bardzo to trudne. Nie wiem, czy bede umiala.

nie ma żarcia na krechę miriam
albo w tym jestes, albo nie

jesli jesteś to z całą michą żarcia

ALE USTALASZ DO KIEDY..... JAKIE SA WARUNKI...

i się tego trzymasz
nie zmieniasz go, nie zmieniasz siebie.. mówisz, co jest niedopuszczalne....

dostrzegasz to, co dotyczy ciebie i co chcesz
'negujesz to, co dotyczy ciebie i czego nie chcesz

mówisz, czułam się zlekcewazona przez ciebie i bardzo samotna, gdy cały wieczór zajmowałes się koleżankami, a nie mną.. smutno mi.. to nie był fajny wieczór

albo mówisz - ucieszyły mnie te bilety na koncert i doceniam, że pamiętałes, że lubię tego wykonawce, kochany jesteś

mówisz. nie mogłam się z tobą skontaktowac cały dzień. bałam się co się dzieje.... poczułam się jak ktośa niewazny w twoim zyciu, jesli nawet nie dostałam esemesa... zadzwonie póxniej zajęty jestem przepraszam....

albo mówisz - usmiałam się, jak wysłałes tę anegdotę dzisiaj;) fajnie, że się ze mną dzielisz takimi rzeczami...

a w między czasie mówisz mu - wiesz, jak bardzo przeżyłam twoją zdradę, wiesz, jak zmieniło to mnie, mój stosunek do ciebie, jakie mam z tym problemy

dlatego chce, żebyś wiedział, że nie będzie dla nas kolejnej szansy, nie będzie bisu
jesli kiedykolwiek ... i tu wymieniasz
to będzie koniec naszego związku
odejde
uznam, że to znaczy, że podjałes decyzję, że odchodzisz ode mnie i zamierzam tę decyzję uszanować

133

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

Przez kilka miesięcy od dowiedzenia sie o zdradzie nie. Poukladalam sobie w głowie. Zebralam info. Wyciagnelam wnioski. Sluchalam co mówi ale zbieralam swoje dane o tym czasie.
Potem sprawdzalam. Przez jakiś czas. Ale nie dlatego ze bałam sie ze mnie zdradza.
Sadze ze na tym etapie dlatego ze troche chciałam zeby to robił.... Bo było mi cieZko. I gdybym dowiedziała sie ze sie z nią skontaktował mogłabym powiedzieć --- uffff więc juz nie musze wybierać ja. Wybrał on.
Potem uświadomiłam sobie ze on sam podejmuje decyzje i wybiera. I przestałam sprawdzać.
Zakładam. Ze i tak bym sie dowiedziała. A
Wtedy natychmiast odchodze. Powiedziałam mu o tym.
Ale tez mogłam go nie sprawdzać bo dzięki temu co robiłam po zdradzie jak funkcjonowalam. Nabralam pewności ile jestes warta. Jaka jest moja godność i na co zasługuje.
I oczywiste jest dla mnie ze albo on to dostrzega i chce być z kobieta taka jak ja. Albo niech spada do suczy.
Oczywiste jest dla mnie ze jesliby był teraz nielojalny wobec mnie to nie jestem kobieta dla niego ani on facetem dla mnie.

Ktosiu. Wiesz co mi daje sile?? Ze nigdy nie prosiłam zeby został. Nigdy nie walczylam o niego z Sucza. Dlatego mam pewnośc ze jest ze mna nie dlatego bo Musial bo sie bal bo zobowiązania.
Ale dlatego bo sam chciał.
Droga była wolna i otwarta. Wiedział o tym. Wiedział ze nie bede robic żadnych trudności gdy postanowi odejść i nie bede prac brudów. Wiedział ze będziemy chronić nasze dzieci i rodzine.

Wiedział ze nie zamienie mu życia w piekło jak odejdzie.
wiesz co on mi któregos razu(jak kolejny raz zaczęłam wypominać)powiedział....nie daję rady, ciągle o tym mówisz, nie zmuszaj mnie żebym powiedział coś czego będę żałować...mówię  powiedz...a on mi na to...IDZ I ZRÓB TO SAMO, MOŻE  WTEDY PRZESTANIESZ O TYM MÓWIĆ , BO JA JUŻ NIE WIEM CO MAM ROBIĆ(proponował psychologa, nie chciałam)
Wiedział ze ma wybór.
Jak i ja.

Staliśmy na tych samych pozycjach....
To pozwala mi dzisiaj nie tylko mieć pewnośc ze on dokonał wyboru i chce być ze mna.
Ale dało mi tez pewnośc ze jego zdrada nie narusza mojej wartości jako człowieka.
I tego nikt mi nie odbierze.

134

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

chodzi o to, że dopóki jestes w STANIE WOJNY I WALKI

tak długoi nie jestes w stanie refleksji i znajdowania siebie

to nie ty powinnaś walczyc
to nie ty powinnas zabiegac
ty musisz się skupić na swoich uczuciach, potrzebaqch - tym, czego potrzebujesz BY Z NIM BYĆ

musisz zrozumieć, że ty podejmujesz decyzje

Wiesz co on mi któregoś razu powiedział?(jak kolejny raz wpadłam w szał i zaczęłam znowu wypominać).mówi mi tak...nie daję już rady, jak ciągle o tym mówisz, skończ to, przynajmniej się staraj, pózniej spojrzał na mnie i mówi...nie zmuszaj mnie, abym powiedział coś czego będę żałował....Ja na to ...mów, i mówi....IDZ I ZRÓB TO SAMO, MOŻE WTEDY PRZESTANIESZ O TYM MÓWIĆ.Proponował wspólne pójście do psychologa, nie zgodziłam się.

135

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Niech napisze coś jakiś mężczyzna

136

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Dlaczego doradzacie mężczyzną aby odchodzili a innym kobietą aby testowały zdrajcę a nie zamykały drzwi przed nosem, skąd ta dyskryminacja?

137

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Endi,

nie mam jeszcze nowej pracy, ale prawdopodobnie 7.11 bedzie juz ostateczne spotkanie w tej sprawie.
Jak wezme ta robote zaczne b. duzo jezdzic (odpowiedzialnosc za 18 krajow). I nie wiadomo, co sie wtedy bedzie w domu wyprawialo. Ale trudno. Nie chce dluzej zyc na pol gwizdka z powodu leku przed zmiana. Bo jak widac boje sie zmiany i na lepsze i na gorsze!

138

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
Lajla72 napisał/a:

Dlaczego doradzacie mężczyzną aby odchodzili a innym kobietą aby testowały zdrajcę a nie zamykały drzwi przed nosem, skąd ta dyskryminacja?

nie czytasz uważnie lajla...
różnie radzimy
na pewno nie radzimy 'testować zdrajjców", nie radzimy ich "karać" nie radzimy udawać "męczenników"

wszystko zależy od twojej i jego gotowości na to - co może nastąpić POTEM
czy jesteście gotowi dac sobie szansę
czy chcecie ze sobą być
czy ten co zdradza rozumie, co to znaczyło dla drugiej strony i związku wogółe
czy jesteście gotowi RAZEM dzwignąc konsekwencje tej zdrady
czy jesteście gotowi siebie wspierać
czy oczywiste są dla dwóch stron warunki- np. żadnego więcej kontaktu z suczą/suczem, definitywny koniec znajomości itp...

pozostanie ze zdrajcą to jeden z jnajtrudniejszych wyborów w zyciu i nie oznacza, że FAKTYCZNIE Z NIM ZOSTANIESZ
to się możew udac, to się może nieudac...

139

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Hej, czytam Was od jakiegoś czasu i czuję że odnalazłam bratnie dusze. Mam wrażenie że opowiadacie o mnie. Zostałam zdradzona dwa lata temu po 8 latach małżeństwa i dalej nie mogę sobie z tym poradzić. Nadal jesteśmy razem ale mam wrażenie że coraz bardziej siebie niszczymy, coś utraciliśmy i to już nie wróci, kochamy się ale chyba nie potrafimy już ze sobą być, miotamy się strasznie, za dużo bólu, żalu złości. Nie wiem co robić boję się.

140

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
aniol napisał/a:

Hej, czytam Was od jakiegoś czasu i czuję że odnalazłam bratnie dusze. Mam wrażenie że opowiadacie o mnie. Zostałam zdradzona dwa lata temu po 8 latach małżeństwa i dalej nie mogę sobie z tym poradzić. Nadal jesteśmy razem ale mam wrażenie że coraz bardziej siebie niszczymy, coś utraciliśmy i to już nie wróci, kochamy się ale chyba nie potrafimy już ze sobą być, miotamy się strasznie, za dużo bólu, żalu złości. Nie wiem co robić boję się.

Złość powinna być jedynie po twojej strony, jeżeli jest z jego strony to coś jest nie tak, powinien być teraz tobie poddany i potulny, w każdym razie ja taka bym była gdyby ktoś dął mi szansę.

141 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-29 19:41:04)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Natasza. Poziom Twojej niedojrzalosci naprawdę zwala z
Nóg. Czy ty nie widzisz w jakim głębokim psychicznym uzależnieniu jestes?? Masz tak skrzywdzony i skrzywiony obraz rzeczywistości...  Aniele. Poczytaj troche nasze historie.
Odnajdziesz sie w tym pewnie.... A potem pisz co u ciebie.
Ta złość ból poczucie żalu są zupełnie naturalne... To trwa...
Kiedy piszesz o tych relacjach to troche jak u operacji jakiś czas temu. Ale teraz u niej lepiej. Zapraszamy na kobiety za zakręcie. I jeśli chcesz poczytaj moje listy zdradzonej...


A to wątek który powstał gdy minęły dwa lata u mnie... http://www.netkobiety.pl/t23613.html

142

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Endi,

przeczytalam czesc Twoich listow do meza. Chcialas byc silna, bo myslalas, ze on tego potrzebuje.
Ja tez tak myslalam. Sztuka jest przyznac sie do slabosci, do tego, ze sie boimy, ze jestesmy delikatne i wrazliwe i latwo nas zranic.
Moj maz tez tak myslal. To, ze sobie dajemy rade ze wszystkim nie mowi nic o tym, ile to kosztuje.
Ja juz mowie, ze jestem slaba. W takim kontekscie, jak powyzej. Ty tak samo to opisalas.

143

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Tak. smile

144 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-22 23:22:02)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

?Nie potrzeba wielu bagaży w wędrówce przez życie: wystarczy kochać? (Michel Quoist)

ks. Marek Dziewiecki napisał/a:

Patrząc na ludzi, którzy są krzywdzeni i którzy nie doświadczają miłości, widzimy jak bardzo oni cierpią, jak często są zalęknieni, zrozpaczeni, bezradni. Z drugiej strony jakże chętnie przebywamy w tych domach, grupach czy środowiskach, w których ludzie okazują sobie życzliwość, czują się bezpieczni, są ze sobą szczerzy i mogą liczyć na pomoc w każdej sytuacji. Takie doświadczenia sprawiają, że tęsknimy za prawdziwą i wierną miłością, a jednocześnie małe i większe rozczarowania uczą nas realizmu. Przekonujemy się, że miłość, za którą tęsknimy, to skarb, którego warto szukać, ale który nie łatwo jest znaleźć.

?Mały Książę? ? bohater znanej książki A. de Saint-Exupery'ego - to symbol każdego człowieka, który szuka miłości. Oto Mały Książę rodzi się zamknięty w granicach swej maleńkiej planety. Stopniowo odkrywa jednak, że niedobrze jest mu żyć w samotności. Na jego terytorium pojawia się wprawdzie róża, ale on nie potrafi jej jeszcze kochać. W tej sytuacji nie chce się jakoś ?urządzić? i zadowolić swoim małym światem. Ryzykuje i opuszcza planetę własnego wnętrza w poszukiwaniu czegoś większego. Mały Książę poznaje najpierw tych, którzy żyją w samotności i którzy nie potrafią kochać. Bohater książki szybko przekonuje się, że tacy ludzie są godni współczucia, że skazują siebie na pozory szczęścia, że żyją w świecie złudzeń. Pyszny łudzi się, że do szczęścia wystarczy mu uznanie w oczach innych ludzi. Król ma nadzieję, że do szczęścia wystarczy mu posiadanie władzy. Pijak tworzy więzi z alkoholem, które okazują się uwięzieniem. Geograf szuka sensu życia w odkrywaniu świata rzeczy, a Bankier w ich posiadaniu. Także planeta Latarnika jest zbyt mała, by ogarnąć przyjaźń. Mieści się w niej tylko troska o rozkazy, ale nie o ludzi.

Mały Książę pospiesznie opuszcza wszystkie planety, na których nie ma miłości. Jednak dzięki takim bolesnym spotkaniom upewnia się, że także on nie może być szczęśliwy, dopóki nie nauczy się kochać i dopóki nie doświadczy przyjaźni. Odtąd nie cofnie się już przed żadną podróżą, póki nie spotka przyjaciela. I wtedy pojawia się lis. W kontakcie z nim Mały Książę odkrywa trudne reguły tworzenia więzi. Najpierw trzeba być bardzo cierpliwym. Z początku nie można podchodzić zbyt blisko. I lepiej nic nie mówić. Mowa jest przecież źródłem nieporozumień. Ale każdego dnia można siadać coraz bliżej, a radość spotkań będzie stawała się coraz większa. Aż któregoś dnia zniknie już strach i niepokój. Dokona się proces oswojenia i zaufania. Odtąd stanie się widzialne to, co niewidzialne dla oczu. Odtąd zwykła róża stanie się jedyną na świecie. Odtąd wierność i odpowiedzialność stanie się ważniejsza niż własne bezpieczeństwo i życie. Odtąd nawet w obliczu śmierci najważniejsza jest świadomość, że ma się przyjaciela.

End_aluzja napisał/a:

TEST TRZECI
pytania otwarte:
co sie zmieniło po zdradzie?
1. opisz jakis codzienny rytuał, który się zmienił
(np. codziennie rano całowała mnie i mówiła wstawaj misku.. teraz tego nie robi, bo wiem, że kiedyś napisała w mailu do tamtego miśku.. i powiedziałem, że nie zniose, żeby tak mnie nazywała...)
2. opisz co zmieniło sie w twoim podejściu do niego
3. opisz co zmieniło się w jego podejściu do ciebie

Jeśli cytujesz czyjeś słowa, rób to, proszę, tak, aby nikt nie miał wątpliwości, że jest to cytat, a nie Twoja wypowiedź. W tym celu możesz użyć cudzysłowu lub tagów "quote".

145 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-22 23:28:26)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
Miriamm napisał/a:

Endi,

przeczytalam czesc Twoich listow do meza. Chcialas byc silna, bo myslalas, ze on tego potrzebuje.
Ja tez tak myslalam. Sztuka jest przyznac sie do slabosci, do tego, ze sie boimy, ze jestesmy delikatne i wrazliwe i latwo nas zranic.
Moj maz tez tak myslal. To, ze sobie dajemy rade ze wszystkim nie mowi nic o tym, ile to kosztuje.
Ja juz mowie, ze jestem slaba. W takim kontekscie, jak powyzej. Ty tak samo to opisalas.

Marek Dziewiecki napisał/a:

poprzednim zakochaniu. Jeszcze bardziej niebezpieczna jest sytuacja wtedy, gdy ktoś zakochuje się nie w jakiejś osobie, lecz w jakiejś rzeczy, np. w pieniądzach czy w substancjach chemicznych. W tym ostatnim przypadku chodzi o substancje psychotropowe, które ? podobnie jak osoby ? mają silny wpływ na nasze emocje. W Polsce najczęściej jest to uzależnienie się od alkoholu. Alkoholizm można określić jako ?zakochanie się? w tej substancji.. O ile jednak zakochanie się w jakiejś osobie jest potrzebnym etapem rozwoju, o tyle ?zakochanie się? w alkoholu czy narkotyku nie jest już fazą rozwoju, lecz przejawem śmiertelnej choroby. Alkohol czy narkotyk to substancja, która oszukuje, uzależnia i zabija większość swoich

Proszę, używaj tagów 'quote', gdy wpisujesz czyjąś wypowiedź.

146 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-22 23:43:24)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

razem się bawić, uczyć ..

End_aluzja napisał/a:

Natasza. Poziom Twojej niedojrzalosci naprawdę zwala z
Nóg. Czy ty nie widzisz w jakim głębokim psychicznym uzależnieniu jestes?? Masz tak skrzywdzony i skrzywiony obraz rzeczywistości...  Aniele. Poczytaj troche nasze historie.
Odnajdziesz sie w tym pewnie.... A potem pisz co u ciebie.
Ta złość ból poczucie żalu są zupełnie naturalne... To trwa...
Kiedy piszesz o tych relacjach to troche jak u operacji jakiś czas temu. Ale teraz u niej lepiej. Zapraszamy na kobiety za zakręcie. I jeśli chcesz poczytaj moje listy zdradzonej...


A to wątek który powstał gdy minęły dwa lata u mnie... http://www.netkobiety.pl/t23613.html

Dziekuj ze piszecie Boze czytajcie ,przeczytajcie to kiedys I bog z wami
poprzednim zakochaniu.

Jeszcze bardziej niebezpieczna jest sytuacja wtedy, gdy ktoś zakochuje się nie w jakiejś osobie, lecz w jakiejś rzeczy, np. w pieniądzach czy w substancjach chemicznych. W tym ostatnim przypadku chodzi o substancje psychotropowe, które ? podobnie jak osoby ? mają silny wpływ na nasze emocje. W Polsce najczęściej jest to uzależnienie się od alkoholu. Alkoholizm można określić jako ?zakochanie się? w tej substancji.. O ile jednak zakochanie się w jakiejś osobie jest potrzebnym etapem rozwoju, o tyle ?zakochanie się? w alkoholu czy narkotyku nie jest już fazą rozwoju, lecz przejawem śmiertelnej choroby. Alkohol czy narkotyk to substancja, która oszukuje, uzależnia i zabija większość swoich

Post edytowany ze wzgledu na naruszenie regulaminu.

147

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:
Lajla72 napisał/a:

Dlaczego doradzacie mężczyzną aby odchodzili a innym kobietą aby testowały zdrajcę a nie zamykały drzwi przed nosem, skąd ta dyskryminacja?

nie czytasz uważnie lajla...
różnie radzimy
na pewno nie radzimy 'testować zdrajjców", nie radzimy ich "karać" nie radzimy udawać "męczenników"poprzednim zakochaniu. Jeszcze bardziej niebezpieczna jest sytuacja wtedy, gdy ktoś zakochuje się nie w jakiejś osobie, lecz w jakiejś rzeczy, np. w pieniądzach czy w substancjach chemicznych. W tym ostatnim przypadku chodzi o substancje psychotropowe, które ? podobnie jak osoby ? mają silny wpływ na nasze emocje. W Polsce najczęściej jest to uzależnienie się od alkoholu. Alkoholizm można określić jako ?zakochanie się? w tej substancji.. O ile jednak zakochanie się w jakiejś osobie jest potrzebnym etapem rozwoju, o tyle ?zakochanie się? w alkoholu czy narkotyku nie jest już fazą rozwoju, lecz przejawem śmiertelnej choroby. Alkohol czy narkotyk to substancja, która oszukuje, uzależnia i zabija większość swoich

wszystko zależy od twojej i jego gotowości na to - co może nastąpić POTEM
czy jesteście gotowi dac sobie szansę
czy chcecie ze sobą być
czy ten co zdradza rozumie, co to znaczyło dla drugiej strony i związku wogółe
czy jesteście gotowi RAZEM dzwignąc konsekwencje tej zdrady
czy jesteście gotowi siebie wspierać
czy oczywiste są dla dwóch stron warunki- np. żadnego więcej kontaktu z suczą/suczem, definitywny koniec znajomości itp...

pozostanie ze zdrajcą to jeden z jnajtrudniejszych wyborów w zyciu i nie oznacza, że FAKTYCZNIE Z NIM ZOSTANIESZ
to się możew udac, to się może nieudac...

148 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-22 23:43:48)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

Tak. :)zfrowiea

Miłość a empatia

?Człowieka należy szukać nie z latarnią, lecz z sercem, ponieważ ludzie otwierają swoje serca przed miłością? (Peter Rosseger)

Dojrzała miłość to konkretne słowa i czyny. Jednak nie wszystkie słowa i czyny są wyrazem miłości. Istnieją takie słowa i czyny, które wyrażają wrogość i agresję, które niepokoją i krzywdzą, które doprowadzają do rozgoryczenia i rozpaczy. Nie każde więc słowo i nie każde działanie jest wyrazem miłości. Kochać drugiego człowieka, to rozmawiać z nim w określony sposób ? i w żaden inny. To postępować wobec niego w określony sposób ? i w żaden inny. Jedynie nieliczne sposoby rozmawiania i postępowania są wyrazem miłości. Dojrzała miłość stawia nas wobec ważnego pytania: w jaki sposób kochać tego konkretnego człowieka? Jakimi rozmowami i na jaki temat? Jakimi decyzjami i jakim postępowaniem? Każdy człowiek jest przecież inny, niepowtarzalny. Z tego względu ta sama miłość, ale skierowana do innych ludzi, powinna wyrażać się przez inne słowa i czyny. Innymi przecież słowami i czynami wyrażamy miłość wobec dziecka, a innymi wobec dorosłego. Inaczej rozmawiamy i postępujemy wobec ludzi dojrzałych i uczciwych, a inaczej wobec ludzi zaburzonych czy cynicznych. Inaczej wobec wrażliwych i stawiających sobie wymagania, a inaczej wobec egoistów czy uciekających od prawdy o sobie.

razem się bawić, uczyć
razem się bawić, uczyć
razem się bawić, uczyć

Post edytowany ze wzgledu na naruszenie regulaminu.

149

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

chodzi o to, że dopóki jestes w STANIE WOJNY I WALKI

tak długoi nie jestes w stanie refleksji i znajdowania siebie

to nie ty powinnaś walczyc
to nie ty powinnas zabiegac
ty musisz się skupić na swoich uczuciach, potrzebaqch - tym, czego potrzebujesz BY Z NIM BYĆ

musisz zrozumieć, że ty podejmujesz decyzje

razem się bawić, uczyć
razem się bawić, uczyć
Człowieka należy szukać nie z latarnią, lecz z sercem,

150

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Jak ja podziwiam osoby ktore walczą po takim ciosie. Ukłon w Waszą stronę ;-)

151

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Nie wiem czy zakładać nowy temat czy może być tu, czy mimo, ze po zdradzie jestescie razem ta zdrada nadal siedzi u Was w glowie, czy macie projekcje ich razem, w lozku, gdziekolwiek, czy to kiedys mija, czy zwyczajnie maz spi obok a Ty sie zadreczasz i dusisz ze strachu i wizji? Czy to z czasem troche blednie, z jakim czasem?

152

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
Sol_1 napisał/a:

Nie wiem czy zakładać nowy temat czy może być tu, czy mimo, ze po zdradzie jestescie razem ta zdrada nadal siedzi u Was w glowie, czy macie projekcje ich razem, w lozku, gdziekolwiek, czy to kiedys mija, czy zwyczajnie maz spi obok a Ty sie zadreczasz i dusisz ze strachu i wizji? Czy to z czasem troche blednie, z jakim czasem?

sol, pisałam ci o tym, ale ty nie słuchałaś
bo ty cały czas myslisz, że jak go zatrzymasz, to będzie jak dawniej
wszystko wrócic do normy
NIGDy nie zapomnisz o zdradzie
NIGDY nie będzie jak dawniej

153

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

End, ja wiem, ze nic nie bedzie tak samo.
Tylko czy ten bol i wizje z czasem zmniejszaja sie?

154 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-02-25 16:51:33)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

tak
po trzech latach

pod warunkiem, że twoja psychika nie wariuje, że on nie ma z nia kontaktu, że żałuje tego, co zrobił, że udowadnia Ci każdego dnia, że cię kocha i chce z tobą być, pod warunkiem, że wiesz, że to on wybrał i on CHCIAŁ z tobą być, pod warunkiem, że w twojej głowie nie powstaja obawy, że zrobił to z litości, że teraz się bardziej kryje..
i tak dalej sol

155

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Czemu nie piszą tu żadni mężczyźni o swoich oświadczeniach odpowiedz ponieważ większość nie wybacza zdrad więc wy też powinniście tak postępować i z całych sił namawiać do odejścia od zdradzacza.

156

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

tak
po trzech latach

pod warunkiem, że twoja psychika nie wariuje, że on nie ma z nia kontaktu, że żałuje tego, co zrobił, że udowadnia Ci każdego dnia, że cię kocha i chce z tobą być, pod warunkiem, że wiesz, że to on wybrał i on CHCIAŁ z tobą być, pod warunkiem, że w twojej głowie nie powstaja obawy, że zrobił to z litości, że teraz się bardziej kryje..
i tak dalej sol

...trzy lata...moze wiecej...u mnie dopiero 11 miesiecy, straszny bol, pierwsze uczucie gdy rano wstaje-znow ten przyciskajacy serce bol...dlaczego mi to zrobil? Podczas dnia, wiele spraw, zycie sie toczy, wieczorem w lozku w jego ramionach-taki blogostan ...i znow dlaczego?

....czy da sie jakos oszukac czas?

Maz udowadnia, pokazuje, stara sie , nie daje podstaw do obaw...on wybral...wiem ze nigdy nie bedzie jak bylo-odeszlo...cos cos nieuchwytnego ale jedynego, najcenniejszego co mialam...

Olinderka tesknie do narmalnego zycia, bez bolu i wypominania..do tego jeszcze ta chec by tamtej wyslac juz dawno, napisany, schowany list-ale nie jest to zgodne z mym wartoscia...
Pozdrawiam i zycze Ci naprawde juz tylko dobrych dni!

157

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

znam to, o czym piszesz..
rozumiem to, co czujesz

będziesz się tak jeszcze długo budzić

i nawet po czterech latach, gdy przypomni ci się jakies kłamstwo, opowieśc z tamtego czasu, gdy mówił to, a tak naprawde to wtedy - to intensywność twoich uczuc, złości, nienawiści, bólu -będzie taka sama

nie będzie jak dawniej
już to rozumiesz
będzie inaczej

158

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

znam to, o czym piszesz..
rozumiem to, co czujesz

będziesz się tak jeszcze długo budzić

i nawet po czterech latach, gdy przypomni ci się jakies kłamstwo, opowieśc z tamtego czasu, gdy mówił to, a tak naprawde to wtedy - to intensywność twoich uczuc, złości, nienawiści, bólu -będzie taka sama

nie będzie jak dawniej
już to rozumiesz
będzie inaczej

...nie naleze do glupich ale ja chyba tego nigdy nie zrozumie...latwiej byloby zasnac i sie nie obudzic...
boje sie przyszlosci...ze bede ciagle taka "obolala", troche sztuczna i wiecznie zamyslona....

159

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

nie, będziesz silniejsza, bardziej niezależna, pewna siebie i wiedząca, co jest dla ciebie dobre a co złe, na co się nie zgodzisz, co cię boli, a co akceptujesz

będziesz bardziej samodzielna, znająca swoje granice i potrzeby, umiejąca je okreslać
będziesz bardziej odwazna - bo co nas nie zabije to nas wzmocni i nie będziesz się bać przyszłości
bo będziesz przekonana, że niewiele gorszych rzeczy niz to, co przezywasz teraz.. może cię w życiu spotkać

160

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

nie, będziesz silniejsza, bardziej niezależna, pewna siebie i wiedząca, co jest dla ciebie dobre a co złe, na co się nie zgodzisz, co cię boli, a co akceptujesz

będziesz bardziej samodzielna, znająca swoje granice i potrzeby, umiejąca je okreslać
będziesz bardziej odwazna - bo co nas nie zabije to nas wzmocni i nie będziesz się bać przyszłości
bo będziesz przekonana, że niewiele gorszych rzeczy niz to, co przezywasz teraz.. może cię w życiu spotkać

Olinderka-dziekuje za te wszystkie dobre, dajace otuche slowa.
Jeszcze nie umiem sobie wyobrazic takiej nowej siebie, pewnej siebie alee

161

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

to popatrz na mnie;)

162

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

znam to, o czym piszesz..
rozumiem to, co czujesz

będziesz się tak jeszcze długo budzić

i nawet po czterech latach, gdy przypomni ci się jakies kłamstwo, opowieśc z tamtego czasu, gdy mówił to, a tak naprawde to wtedy - to intensywność twoich uczuc, złości, nienawiści, bólu -będzie taka sama

nie będzie jak dawniej
już to rozumiesz
będzie inaczej

U mnie tego nie ma. Nie ma nienawiści - bo kocham.
Nie ma bólu - bo wybaczyłam.
Nie ma złości, żalu - nic podobnego.

A minęło ponad 4 lata.

Nie zapomniałam o zdradzie, rzadko, bardzo rzadko o tym myślę. Jak pomyślę, myśl jest chwile - a potem znika jak nic nie znaczące (ważne) myśli.

163

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
smallangel napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

znam to, o czym piszesz..
rozumiem to, co czujesz

będziesz się tak jeszcze długo budzić

i nawet po czterech latach, gdy przypomni ci się jakies kłamstwo, opowieśc z tamtego czasu, gdy mówił to, a tak naprawde to wtedy - to intensywność twoich uczuc, złości, nienawiści, bólu -będzie taka sama

nie będzie jak dawniej
już to rozumiesz
będzie inaczej

U mnie tego nie ma. Nie ma nienawiści - bo kocham.
Nie ma bólu - bo wybaczyłam.
Nie ma złości, żalu - nic podobnego.

A minęło ponad 4 lata.

Nie zapomniałam o zdradzie, rzadko, bardzo rzadko o tym myślę. Jak pomyślę, myśl jest chwile - a potem znika jak nic nie znaczące (ważne) myśli.

Jak juz wspomnialam u mnie minelo niespelna 11miesiecy...-
-nienawisci tez nie mam (nawet do tej innej kobiety..tylko pozalowanie ze nie poznala nigdy tej milosci ktorej nawet smierc nie konczy..)
-bol i zlosci tez nie mam- mysle ze wybaczylam...ale zal za tamtym blogim uczuciem spelnienia, zadowolenia z siebie i zycia...-
-czekam co innego mi zostalo...

smallangel-powodzenia i dalej tak trzymaj!!!

164

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

to popatrz na mnie;)

-wiesz ze tak jest, wiedziec ze sa kobiety silne ktorym sie udalo ulozyc na "nowo" zycie...
milo przeczytac Twoje posty i listy...widziec jak zmienialo sie Twe zycie...az w koncu mozesz z duma powiedziec ze osiagnalas to o czym nawet inne po zdradzie nie maza...szczescie...tego zycze na dalsze lata!!!

165

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

small angel - emocje równiez w znaczeniu chwile

to pamięc - tych emoicji, chwil, bólu
ale nie towarzyszą mi na codzień

jest dobrze
jestem szczęsliwa
ufam
i sie nie boję

166

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Witam

Przepraszam, że tak wtryniam się w temat, ale pilnie potrzebuję mądrej rady, a w moim temacie cisza smile
Żałuję, że kiedy "to" się stało, nie było mi dane przeczytać wątku End_aluzji JESTEM SZCZĘŚLIWA? Może wtedy byłabym dzisiaj innym, lepszym człowiekiem. A tak... jestem kłębkiem nerwów, zgorzkniałym dziwolągiem, który szuka dziury w całym.
Mój narzeczony (prawie 10 lat razem) to naprawdę wspaniały facet, ale... zdarzyło mu się zbłądzić (jak każdemu). Tak mocno nadużył mojego zaufania w przeszłości, że czkawką odbija mi się do dzisiaj. Zdrady stricte nie było (choć ja traktuję to jak zdradę, ale po przeczytaniu wątków zdradzonych żon, wiem, że jego "zdrada" to pikuś) - ot, podwożąc z kolegą dwie panienki całował się z jedną z nich. Ale:

-kilka lat przedtem mieliśmy problemy z seksem- nie pragnął mnie, zadowalał się masturbacją, okłamywał mnie w tej kwestii prawie 2 lata

-rok temu miał dziwne sytuacje z koleżanką z pracy- pisała do niego na fb, a kiedy pisał, że jest u mnie, zmywała się z czata; wysługiwała się nim; prawiła komplementy; pisała smsy po północy itd. I może nie byłoby mnie tu dzisiaj, gdyby mi o tym wszystkim mówił, a on potrafił w żywe oczy skłamać, że "nie pisała, nie dzwoniła, nie rozmawiali". Wiele razy tłumaczyłam mu, że choc nie podoba mi się jej zachowanie (jest to typ takiej, która uwielbia towarzystwo mężczyzn, przesiaduje z kolegami po pracy zamiast iść do domu, do męża i dziecka), to jednak wolę wiedzieć o każdym jej kontakcie z nim, wtedy czułabym się pewniejsza

-kiedy wyjechałam za granicę miałam dziwne przeczucie że coś jest nie tak- Częściej spotykał się z kolegami (nigdy nie przepadał za tzw piwkiem i jest raczej domatorem), nie był czuły ani stęskniony przez telefon, notorycznie wracał później z pracy. Na moje pytanie po powrocie dlaczego nie czułam jego miłości ani tęsknoty, nie usłyszałam  odpowiedzi, tylko milczenie. Ostatnio w gniewie powiedział, że "bo nie było mi źle bez ciebie"

Ale o co mi chodzi, zapytacie. Otóż chciałabym być tak mądrą i pewną siebie kobietą jak założycielka wątku. Chciałbym nauczyć się nie wypominać, nie kontrolować, nie doszukiwać się zdrady i kłamstwa tam, gdzie go nie ma. Chciałabym zaufać. Bo niewiara w siebie i własnego narzeczonego boli jak cholera. Przez kłótnie które wywołuję (często to nie są kłótnie, ale po prostu staram się mu zwierzyć ze swoich uczuć, ale jestem bardzo emocjonalna i jego to denerwuje). Poza tym, zdaję sobie sprawę, że jeśli się nie zmienię, on po prostu odejdzie, bo nikt na dłuższą metę nie wytrzyma takiego zachowania.
Dodam, że jestem DDD i byc może to jest po części przyczyna moich skłonności do rozpamiętywania przeszłości, problemów z zaufaniem, przesadzonych emocjonalnie reakcji.

Dziękuję za jakiekolwiek odpowiedzi, choć zdaję sobie sprawę, że być może nie powinnam zaśmiecać wątku, bo "typowej" zdrady jako takiej nie było (mam nadzieję), tylko mocno nadużyte zaufanie.

Uff, dużo tego wyszło hmm

PS: "testowanie" związku po zdradzie wyszło mi kiepsko sad Pozdrawiam

167

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
End_aluzja napisał/a:

znam to, o czym piszesz..
rozumiem to, co czujesz

będziesz się tak jeszcze długo budzić

i nawet po czterech latach, gdy przypomni ci się jakies kłamstwo, opowieśc z tamtego czasu, gdy mówił to, a tak naprawde to wtedy - to intensywność twoich uczuc, złości, nienawiści, bólu -będzie taka sama

nie będzie jak dawniej
już to rozumiesz
będzie inaczej

Ja mam ataki paniki, dopiero teraz się zorientowałam "co to jest" ten czerwony kolor w oczach, galopujące serce, nie możliwość złapania oddechu, miękkie kolana, bezład myślowy, chęć schowania się w najmniejsza dziurę mysią. Walczę z nimi, ale bywają dni ze sa dwa trzy ataki, a było i 5-7.

A teraz coś zabawnego.
Jestem wierząca i postawiłam się modlić miedzy innymi o "prawdę". W ramach przerobionego przeze mnie powiedzenia "prawda jak oliwa zawsze an wody życia wypływa"
I lawinowo ruszyło, oj bolało jak cholera bolało ale nie boli.
A jakaż ciekawa ta prawda była, oj. Uśmiecham się jak sobie przypominam.

168

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
smallangel napisał/a:

U mnie tego nie ma. Nie ma nienawiści - bo kocham.
Nie ma bólu - bo wybaczyłam.
Nie ma złości, żalu - nic podobnego.

A minęło ponad 4 lata.

Nie zapomniałam o zdradzie, rzadko, bardzo rzadko o tym myślę. Jak pomyślę, myśl jest chwile - a potem znika jak nic nie znaczące (ważne) myśli.

Brawo.
Głupio byś zrobiła zapominając, ona przyszła żebyś się czegoś nauczyła, o M i o sobie.

Dużo czytam na temat wybaczania i doskonale wiem że żeby iść dalej trzeba zupełnie do wnętrzności wybaczyć. Nie łatwo jest budować nowy "dom" na gruzach.
Ale czasami "coś" jest tak nie stabilne że musi upaść, a czasami jest jak krzywa wieża w Pizzie, mimo praw fizyki stoi. A że o nią dbają nie upada.
Inaczej się  będzie ciągle i ciągle i ciągle wracało.
Nie zniknie pamieć po złych chwilach, bo nie może, ale ułagodzi objawy.
Jak z wysypką.


dobrze napisała:

End_aluzja napisał/a:

nie, będziesz silniejsza, bardziej niezależna, pewna siebie i wiedząca, co jest dla ciebie dobre a co złe, na co się nie zgodzisz, co cię boli, a co akceptujesz

będziesz bardziej samodzielna, znająca swoje granice i potrzeby, umiejąca je określać
będziesz bardziej odważna - bo co nas nie zabije to nas wzmocni i nie będziesz się bać przyszłości
bo będziesz przekonana, że niewiele gorszych rzeczy niż to, co przezywasz teraz.. może cię w życiu spotkać

Ja może powiecie co ona gada, walczy przecież dalej.
Ale wiem że żeby walczyć dalej najpierw musiałam wybaczyć. I z życiem "po" jest tak samo najpierw trzeba wybaczyć.
Po okresie, buntu, żalu, wściekłości, załamaniu dopiero jak wybaczyłam osiągnęłam spokój.
I wiecie jak M wywalałam ostatnio z domu, bawiłam się wyśmienicie. I jeszcze bawiłam się super przez następnych 4 dni maiłam super humor (potem wrócił niestety i go zepsuł) ale to ja decydowałam, to ja.
A najważniejsze ze to uczucie wolności pozostało.

Wiem z pełna świadomością że mogę z nim być ale nie muszę.

Rodzina znajomi powiedzą głupia idiotka kredyt, dom, dzieci ma a mówi że może z nim być.
Tak mogę, ale niczego nie muszę!!!
Zmieniłam zasady bo tamte były do dupy.

Wiem że ile on da tyle ja mu oddam, wczesnej albo jedno dawało albo drugie.
Ile dajesz tyle dostajesz.

I świadomość tego że z mazgaja, furiatki, idiotki, kretynki, debilki, dewotki jestem sobą dodała mi skrzydeł. Zamknęłam wszystkie blogi, usunęłam wszystkie konta w necie, usunęłam wszystkie teksty z FB.
I pofrunęłam, a M jest przerażony. Jego problem.
Zajęło mi to 11 miesięcy. Z tabletkami na uspokojenie łykanymi garściami, z antydepresantami z alkoholem.

Teraz wiem że nie tylko mój M zawinił. A wybaczenie sobie było najtrudniejsze.
Znajomi z przed M mówią, jajku Solinka jesteś sobą, pełna energii, sexowna, pewna siebie, zdecydowana.

169

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
disturbed napisał/a:

Witam

Przepraszam, że tak wtryniam się w temat, ale pilnie potrzebuję mądrej rady, a w moim temacie cisza smile
Żałuję, że kiedy "to" się stało, nie było mi dane przeczytać wątku End_aluzji JESTEM SZCZĘŚLIWA? Może wtedy byłabym dzisiaj innym, lepszym człowiekiem. A tak... jestem kłębkiem nerwów, zgorzkniałym dziwolągiem, który szuka dziury w całym.
Mój narzeczony (prawie 10 lat razem) to naprawdę wspaniały facet, ale... zdarzyło mu się zbłądzić (jak każdemu). Tak mocno nadużył mojego zaufania w przeszłości, że czkawką odbija mi się do dzisiaj. Zdrady stricte nie było (choć ja traktuję to jak zdradę, ale po przeczytaniu wątków zdradzonych żon, wiem, że jego "zdrada" to pikuś) - ot, podwożąc z kolegą dwie panienki całował się z jedną z nich. Ale:

-kilka lat przedtem mieliśmy problemy z seksem- nie pragnął mnie, zadowalał się masturbacją, okłamywał mnie w tej kwestii prawie 2 lata

-rok temu miał dziwne sytuacje z koleżanką z pracy- pisała do niego na fb, a kiedy pisał, że jest u mnie, zmywała się z czata; wysługiwała się nim; prawiła komplementy; pisała smsy po północy itd. I może nie byłoby mnie tu dzisiaj, gdyby mi o tym wszystkim mówił, a on potrafił w żywe oczy skłamać, że "nie pisała, nie dzwoniła, nie rozmawiali". Wiele razy tłumaczyłam mu, że choc nie podoba mi się jej zachowanie (jest to typ takiej, która uwielbia towarzystwo mężczyzn, przesiaduje z kolegami po pracy zamiast iść do domu, do męża i dziecka), to jednak wolę wiedzieć o każdym jej kontakcie z nim, wtedy czułabym się pewniejsza

-kiedy wyjechałam za granicę miałam dziwne przeczucie że coś jest nie tak- Częściej spotykał się z kolegami (nigdy nie przepadał za tzw piwkiem i jest raczej domatorem), nie był czuły ani stęskniony przez telefon, notorycznie wracał później z pracy. Na moje pytanie po powrocie dlaczego nie czułam jego miłości ani tęsknoty, nie usłyszałam  odpowiedzi, tylko milczenie. Ostatnio w gniewie powiedział, że "bo nie było mi źle bez ciebie"

Ale o co mi chodzi, zapytacie. Otóż chciałabym być tak mądrą i pewną siebie kobietą jak założycielka wątku. Chciałbym nauczyć się nie wypominać, nie kontrolować, nie doszukiwać się zdrady i kłamstwa tam, gdzie go nie ma. Chciałabym zaufać. Bo niewiara w siebie i własnego narzeczonego boli jak cholera. Przez kłótnie które wywołuję (często to nie są kłótnie, ale po prostu staram się mu zwierzyć ze swoich uczuć, ale jestem bardzo emocjonalna i jego to denerwuje). Poza tym, zdaję sobie sprawę, że jeśli się nie zmienię, on po prostu odejdzie, bo nikt na dłuższą metę nie wytrzyma takiego zachowania.
Dodam, że jestem DDD i byc może to jest po części przyczyna moich skłonności do rozpamiętywania przeszłości, problemów z zaufaniem, przesadzonych emocjonalnie reakcji.

Dziękuję za jakiekolwiek odpowiedzi, choć zdaję sobie sprawę, że być może nie powinnam zaśmiecać wątku, bo "typowej" zdrady jako takiej nie było (mam nadzieję), tylko mocno nadużyte zaufanie.

Uff, dużo tego wyszło hmm

PS: "testowanie" związku po zdradzie wyszło mi kiepsko sad Pozdrawiam

a czemu z nim jestes?
bo 10 lat?

170

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
solinka napisał/a:
smallangel napisał/a:

U mnie tego nie ma. Nie ma nienawiści - bo kocham.
Nie ma bólu - bo wybaczyłam.
Nie ma złości, żalu - nic podobnego.

A minęło ponad 4 lata.

Nie zapomniałam o zdradzie, rzadko, bardzo rzadko o tym myślę. Jak pomyślę, myśl jest chwile - a potem znika jak nic nie znaczące (ważne) myśli.

Brawo.
Głupio byś zrobiła zapominając, ona przyszła żebyś się czegoś nauczyła, o M i o sobie.

Dużo czytam na temat wybaczania i doskonale wiem że żeby iść dalej trzeba zupełnie do wnętrzności wybaczyć. Nie łatwo jest budować nowy "dom" na gruzach.
Ale czasami "coś" jest tak nie stabilne że musi upaść, a czasami jest jak krzywa wieża w Pizzie, mimo praw fizyki stoi. A że o nią dbają nie upada.
Inaczej się  będzie ciągle i ciągle i ciągle wracało.
Nie zniknie pamieć po złych chwilach, bo nie może, ale ułagodzi objawy.
Jak z wysypką.


dobrze napisała:

End_aluzja napisał/a:

nie, będziesz silniejsza, bardziej niezależna, pewna siebie i wiedząca, co jest dla ciebie dobre a co złe, na co się nie zgodzisz, co cię boli, a co akceptujesz

będziesz bardziej samodzielna, znająca swoje granice i potrzeby, umiejąca je określać
będziesz bardziej odważna - bo co nas nie zabije to nas wzmocni i nie będziesz się bać przyszłości
bo będziesz przekonana, że niewiele gorszych rzeczy niż to, co przezywasz teraz.. może cię w życiu spotkać

Ja może powiecie co ona gada, walczy przecież dalej.
Ale wiem że żeby walczyć dalej najpierw musiałam wybaczyć. I z życiem "po" jest tak samo najpierw trzeba wybaczyć.
Po okresie, buntu, żalu, wściekłości, załamaniu dopiero jak wybaczyłam osiągnęłam spokój.
I wiecie jak M wywalałam ostatnio z domu, bawiłam się wyśmienicie. I jeszcze bawiłam się super przez następnych 4 dni maiłam super humor (potem wrócił niestety i go zepsuł) ale to ja decydowałam, to ja.
A najważniejsze ze to uczucie wolności pozostało.

Wiem z pełna świadomością że mogę z nim być ale nie muszę.

Rodzina znajomi powiedzą głupia idiotka kredyt, dom, dzieci ma a mówi że może z nim być.
Tak mogę, ale niczego nie muszę!!!
Zmieniłam zasady bo tamte były do dupy.

Wiem że ile on da tyle ja mu oddam, wczesnej albo jedno dawało albo drugie.
Ile dajesz tyle dostajesz.

I świadomość tego że z mazgaja, furiatki, idiotki, kretynki, debilki, dewotki jestem sobą dodała mi skrzydeł. Zamknęłam wszystkie blogi, usunęłam wszystkie konta w necie, usunęłam wszystkie teksty z FB.
I pofrunęłam, a M jest przerażony. Jego problem.
Zajęło mi to 11 miesięcy. Z tabletkami na uspokojenie łykanymi garściami, z antydepresantami z alkoholem.

Teraz wiem że nie tylko mój M zawinił. A wybaczenie sobie było najtrudniejsze.
Znajomi z przed M mówią, jajku Solinka jesteś sobą, pełna energii, sexowna, pewna siebie, zdecydowana.

masz wybór i decydujesz

171

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

End_aluzja,

Nie, choć fakt, szkoda by mi było tej dekady. Ale wiem, że go kocham, a on mnie też. Tylko dopadło nas dziwne zmęczenie materiału, bo on ma dość mojego braku zaufania, ale oboje wierzymy, że jeszcze będzie dobrze. Że nam się uda. Ale głównym problemem jest moje zachowanie, to ciągłe wypominanie, wracanie po raz enty do tych samych spraw, ten niepokój kiedy znowu zostaje dłużej w pracy, albo niepewność gdy ona (koleżanka) jest w pobliżu. Ja wiem, że to bez sensu, że to złe i szkodliwe, również da mnie. Ale emocje wciaż we mnie są, co jakiś czas wybuchają jak wulkan sad To, co działo się w przeszłości to jego wina- jego zaniedbanie, chwile zapomnienia, brak wyobraźni. Ale to, co się dzieje dzisiaj- moja. Bo kocham, ale nie potrafię zapomnieć i iść dalej. A Bóg mi świadkiem, że chcę.

Pozdrawiam

172

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
disturbed napisał/a:

End_aluzja,

Nie, choć fakt, szkoda by mi było tej dekady. Ale wiem, że go kocham, a on mnie też. Tylko dopadło nas dziwne zmęczenie materiału, bo on ma dość mojego braku zaufania, ale oboje wierzymy, że jeszcze będzie dobrze. Że nam się uda. Ale głównym problemem jest moje zachowanie, to ciągłe wypominanie, wracanie po raz enty do tych samych spraw, ten niepokój kiedy znowu zostaje dłużej w pracy, albo niepewność gdy ona (koleżanka) jest w pobliżu. Ja wiem, że to bez sensu, że to złe i szkodliwe, również da mnie. Ale emocje wciaż we mnie są, co jakiś czas wybuchają jak wulkan sad To, co działo się w przeszłości to jego wina- jego zaniedbanie, chwile zapomnienia, brak wyobraźni. Ale to, co się dzieje dzisiaj- moja. Bo kocham, ale nie potrafię zapomnieć i iść dalej. A Bóg mi świadkiem, że chcę.

Pozdrawiam

disturbed - bo musisz się uwolnić...
NIE masz wpływu na to co zrobi twój partner, nie ma sensu kontrolowac go, sprawdzaqć
wazne, byś ty ustaliłą granice - swoje włąsne - wiesz co cię boli, co możesz znieść, czego znieśc nie możersz
tego się trzymaj
naprawdę sądzisz, że jak będzie punktualnie wrtacał do domu, to cię nie zdradzi?
naprawdę sądzisz, że fakt, iż wymuszasz na nim esemesa co dwie godziny spowoduje, że jakby co będzie o tobie pamiętał?
naprawdę uważasz, że fakt, że wypomnisz mu, że małym chooojkiem był-spowoduje, że więcej nie będzie>?
naprawde uważawsz, że twoje uczucia i reakcje mają wpływ na jego zachowania? przeciez debilem nie jest. jak się migladlił emocjonalnie z koleżanką to myślisz, że nie wiedział, że będziesz niezadowolona, nieszczęscila i zraniona?/ ależ wiedział.  konsekwentnire wiedział
ale go to nie powstrzymało

więc cokolwiek zrobisz, jak bardzo prób ujesz go kontrolowac, trzymać w szachu wspomnien i twoich emocji - on zrobi to, co chce..
rozumiesz?
wazne, czy ty to wiesz i czy TY  zrobisz to, co chcesz

czy on wie, że:
relacja z kolejną koleżanką oznacza, że odchodzisz?
zdrada powoduje, że wasz związek się kończy?

c zy ty wiesz disturbed - co ty zrobisz gdy?

to jest najwazniejsza wiedza i poczucie kontroli
okreslenie swoich potrzeb i granic
a on?? on nic nie musi
ale może, jesli chce z tobą być
a jesli nie chce - to cvhociaż mu gps założysz i przywiążesz i TAK Z TOBĄ NIE BĘDZIE

173 Ostatnio edytowany przez disturbed (2014-06-02 17:30:26)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Bardzo DZiękuję za obszerna odpowiedź smile

Dokładnie, kierując się ROZUMEM, wiem, że kontrola mija sie z celem, bo:

a)jego tryb pracy pozwala na wiele niedomówień, łatwo można usprawiedliwić zostanie po godzinach, wcześniejszy wyjazd, zmiany w grafikach, etc.

b) sam wielokrotnie mi powtarzał, że jak będzie chciał mnie zdradzić to ja nie mam na to wpływu (to samo zresztą tyczy się odwrotnego kierunku) i jeśli mu nie zaufam to nigdy nie będę go pewna, nawet jak będzie niewinny jak dziecko

Ale kierując się sercem, nigdy więcej nie chcę być okłamywana. Nigdy więcej nie chcę usłyszeć, że czarne to białe, a białe to czarne. Nigdy więcej nie chcę by coś działo się za moimi plecami. Bo własnie tego najbardziej sie boję. Nie zdrady, bo z tą  mogłabym sobie poradzić (tzn odejsć). Ale KŁAMSTWA. Że coś przejdzie mi pod nosem, a ja nie poczuję smrodu. I własnie ten strach przed byciem pierwsza naiwną chyba powoduje u mnie potrzebę kontroli. Bo myślę sobie-jeśli coś ma się dziać, to chcę o tym wiedzieć.

End_aluzjo, tak naprawdę jestem świadoma, że jak będzie chciał, to mnie zdradzi. Ma do tego tyle okazji i sposobów, że wszystko i tak nie ogarnę. Nie siedzę w jego głowie, sms jak papier przyjmie wszystko, mój telefon nie sprawi, że od czegoś go odwiodę.

On wie, że najmniejszy jego fałszywy ruch i jest po wszystkim. I w moim pokrętnym mózgu działa myśl: on wie, że już nie ustąpię. Dlatego jeśli zachce mu się niezobowiązującej przygody, to po prostu będzie krył się lepiej. Ale z drugiej strony, skoro tak źle o nim myślę, to po co z nim jestem? No więc kocham go, więc powinnam mieć o nim dobre mniemanie. A skoro on jest dobry, to zła... jestem ja. Bo sprawdzam kto i kiedy napisał, bo dopytuję się o koleżankę, bo chcę wiedzieć...

Pytałam go, czemu tak sie zachowywał jak mnie nie było? Czemu zachowywał sie jak słomiany wdowiec któremu Marylin Monroe pokazała co ma pod kiecką? Nie wiedział. Albo: bo moje kłótnie, bo moje wymagania, bo ja to bo ja tamto. I dlatego czuję się odpowiedzialna za mój związek. Bo on "nic złego nie robi", a ja szukam dziury w całym.

Co do tego, czy mam plan "B"- Tak, mam. Wyprowadzę się z miejsca zamieszkania, by być daleko od niego, mam dokąd, mam oszczędności. Więc gdybym miała pewność, że zdradził, że jednak koleżanka straciła na moment status koleżanki wtedy nie wahałabym się.

I właśnie, nie chcę by ze mna był mimo wszystko. Nie chcę by po cichu wzdychał do koleżanki, z którą nigdy nie mógłby być, a do mnie wracał bo jestem bezpieczna. Bo dla mnie związek powinien być "czysty", bez osób trzecich, bez "chwil zapomnienia". I tu nie chodzi o idealizm. Tu chodzi o to, że ja nie podołam zdradzie ciężkiego kalibru, nie jestem silna, mądra ani nie mam takiego hartu ducha. Mam wystarczająco zaniżoną samoocenę i nie potrzebuję by ktoś wdeptał mnie w ziemię.

PS:Nie wiem czy to co napisałam ma większy sens, może sama gubię się w tym co rzeczywiście myślę, a co chciałabym myśleć...
End_aluzjo czytam Twoje posty, zwłaszcza te w "kobietach na zakręcie", bo one pomagają mi stanąć twarzą w twarz ze sobą i uwierzyć, że zaufanie to coś, co można odbudować smile

174

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
disturbed napisał/a:

. Bo dla mnie związek powinien być "czysty", bez osób trzecich, bez "chwil zapomnienia". I tu nie chodzi o idealizm. Tu chodzi o to, że ja nie podołam zdradzie ciężkiego kalibru, nie jestem silna, mądra ani nie mam takiego hartu ducha. Mam wystarczająco zaniżoną samoocenę i nie potrzebuję by ktoś wdeptał mnie w ziemię.

disturbed - przeciez TY nie chcesz tego związku z nim
przeciez to wszystko, co dla ciebie warunkuje związek czysty to cos, czego już nigdy, w tym związku mieć nie będziesz
postawiłaś poprzeczkę w miejscu, w którym nie da się jej już przeskoczyć, bo poniżej zieje wielki krater

disturbed - przecież ty NIE AKCEPTUJESZ swojego partnera. przecież on zrobił cos, co przekresliło wszystko, co mógłby do ciebie czuć, co mógłby mysleć
przecież nie uwierzysz mu i nie zaufasz żadnej jego intencji bo zawiódł i sprzeniewierzył się twoim ideałom związku...


zawsze disturbed, zawsze i do końca zycia - twój partner będzie człowiekiem nieczystym, z chwilami zapomnienia....

175

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Może nie chcę związku z nim, może nie akceptuję go, takim jakim sie stał w moich oczach.
Ale może czas zbudować nowy, nie lepszy ani nie gorszy, ale zupełnie inny związek?
Związek z niby tym samym mężczyzną, a jednak nie tym, którego poznałam 10 lat temu?
Z takim, który popełnił błędy, z takim, który wcale nie jest ideałem za którego go uważałam, z takim, który mnie zawiódł. I dać mu prawo do wykazania, że jednak mogę z nim być nie naruszając swojej suwerenności i swoich zasad. Byśmy mogli naprawić to, co zniszczyliśmy. Nie, nie naprawić- zbudowac coś zupełnie od nowa, nie na zgliszczach ale na zupełnie nowym miejscu. Gdzies, skad nie byłoby widać tamtego związku, tamtego Jego, tamtej Jej.

Ostatnio, podczas jednej z kolejnych kłótni powiedziałam mu: podciałeś mi skrzydła, a teraz żądasz ode mnie bym potrafiła latać.
Ale mam w sobie jeszcze resztki sił by biec lub iść. Może to wystarczy.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam. Będę czytać i uczyć się, bo jeszcze wiele nauki przede mną

176

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE
disturbed napisał/a:

Może nie chcę związku z nim, może nie akceptuję go, takim jakim sie stał w moich oczach.

I dać mu prawo do wykazania, że jednak mogę z nim być nie naruszając swojej suwerenności i swoich zasad.

Gdzies, skad nie byłoby widać tamtego związku, tamtego Jego, tamtej Jej.

podciałeś mi skrzydła, a teraz żądasz ode mnie bym potrafiła latać.

to jest twoja baza?
to są słowa zawierające tyle noży, tyle krzywdy
wymierzonej w niego disturbed
walki
bitwy
ucieczki

gdzieś, gdzie nie będzie widac...
to tak nie działa

zamienisz swoje zycie w piekło, jego życie w piekło
może już dawno w piekle jesteście
ani ty tego nie wytrzymasz, ani on
i bedzie to zupełnie zrozumiałe

177

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Z perspektywy faceta. Zostałem zdradzony rok temu. "Romans" trwał od maja przez kilka miesięcy. Moja historia była analogiczna jak historia wielu facetów, którzy tu pisali. Żona zaszła w ciążę, "siedziała" w domu z dzieckiem, czuła się zaniedbana. Powrót do pracy i motylki w brzuchu. Zmieniłem się o 180 stopni, walczyłem jak wielu "rogaczy" na tym forum. Załamałem się nerwowo. Doszliśmy do momentu, że powiedziałem żonie, że ma do niego "spadać" no i poszła... Tak szybko jak poszła tak szybko wróciła. Wybaczyłem. Może zbyt szybko? Czas zweryfikuje. Wiem, że posiadanie dziecka wywraca zasady do góry nogami. Podejmując decyzję miałem na uwadze głównie jego dobro. Myślę, że gdyby nie mój syn to zrobiłbym zupełnie inaczej. Czy po niespełna roku żałuję? Nie, jest fajnie. Żyjemy teraz bardziej partnersko, dużo robimy razem. Mam w sobie jednak ogromną zadrę. Każdą decyzję będę teraz podejmował mając na uwadze niepewność jej uczuć. Gdzie nas to zaprowadzi? Czas pokaże... Staram się żyć mając na uwadze przede wszystkim szczęście mojego synka i nasze wspólne. Do wielu rzeczy podchodzę teraz dużo chłodniej.

178

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

rafatal. synek podrośnie, zostawi was
dobrze, że dałes żonie szansę. dobrze, że budujecie dobre relacje
ale rób to dla siebie
nie dla syna
syn odejdzie
a ty będziesz zyć ze swoją partnerką jeszcze długie lata
to, co was łączy - jest naprawdę najważniejsze
potrafiliście się odnaleźć po zdradzie
potrafisz odnaleźc w tym sam siebie
pewnie ona też

to jeszcze świezy czas. potrzeba go więcej
ale pamiętaj, że jesteś z nią - a nie z synem...

179

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Powiem tak. Jak synek podrośnie i nas zostawi to wtedy pomyślę.
W tej chwili nie chciałbym stracić nawet 1 dnia z jego życia.
Jego spokój ducha jest dla mnie największą nagrodą za moją decyzję.
A czy dobrze zrobiłem będę mógł ocenić z perspektywy czasu.

180

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Może jest tak, że po którejś zdradzie, kolejnym kłamstwie, mataczeniu i kombinowaniu, przestajemy wierzyć w takie wartości jak wierność, lojalność i prawdomówność? Nie porzucamy partnera na zasadzie: skoro on/ona była taka wspaniała, a jednak dopuściła się zdrady, to jakie szanse mam z kimś innym? Może przyswajamy sobie naukę, którą usilnie chcą nam wtłoczyć kolorowe pisma, mądre głowy, i sami zdradzacze, że tak naprawdę każdy w końcu dopuści się wiarołomstwa? I z tego powodu nie warto kruszyć kopii?


Nie wiem, czy to z powodu własnych doświadczeń, ale ostatnio ciągle wyłapuję zachowania przeczące wierności:

A to przyjaciółka zdradza swojego chłopaka, zachodzi z nim w ciążę, wyznaje mu swoje zdrady, a on bez zmrużenia okiem bierze z nią ślub. Z jakiego powodu? Bo dziecko w drodze. Ale okazuje się, że są szczęśliwi- on zapewnia jej rozrywki, dba o dziecko, traktuje jak królową. A gdy nieśmiałym głosem dochodzą do głosu emocje i on zaczyna wracać do zdrady, ona lekkim tonem odpowiada "myślałam, że już o tym zapomniałeś?". Po czym on prosi, by zaczeła okazywać mu wiecej uczuć, bo czuje się niepewnie...

A to znajomy rok po ślubie, świeżo upieczony tatuś uskutecznia jakieś flirty sms-owe. Z jakiego powodu? By poczuć dreszczyk emocji, bo żona zajęta dzieckiem nie ma dla niego czasu.

Albo mój dobry przyjaciel- dziewczyna rzuca go w Wigilię, za jakis czas twierdzi, że już kogoś ma, a on łzawym głosem przekonuje mnie, że co by nie zrobiła, on wybaczy i przyjmie z powrotem...

Kolejny znajomy prowadzi emocjonalną grę miłosną z mężatką, która bez skrupułów oszukuje i jego i męża. I kiedy pytam znajomego, czy nie przeszkadza mu, że jego "ukochana" jest niezbyt uczciwa, słyszę: jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. A jej mąż przygląda się ich codziennym rozmowom, traktując je jak nieszkodliwą słabostkę żony

Widząc i obserwując co się dookoła dzieje, zaczynam stawiać sobie pytania, czy tak musi być? Czy zdrada, mniejsza lub większa, jest nieunikniona?

Przykłady można mnożyć. Ale łączy je jedno- przyzwolenie na zdradę. Niektórzy, o czym świadczą setki postów na forum, nie dają tego przyzwolenia. Miotają się, bluzgają, prowadzą otwarte lub podjazdowe wojny,  krzyczą, płaczą, dociekają prawdy, walczą o zachowanie własnej godności, szukają odpowiedzi na pytanie "dlaczego". A ich partnerzy są często zdziwieni, skąd te emocje, za co te pretensje, po co te krzyki. Jak przecież można zapomnieć, nie wracać do tematu, iść dalej uśmiechając się od ucha do ucha. Mnie nie przerażają te reakcje, bo świadczą o zdrowej, nie poddajacej się pop kulturze moralności. Ale przerażają mnie właśnie ci, którzy zdradę traktują jak dobrodziejstwo inwentarza długoletniego związku, małżeństwa, czy... zwykłej nudy między partnerami. Tak jak kibice po kolejnym przegranym meczu, skandują: Przecież nic się nie stało...
Nie wiem, może docierają do mnie same fatalizmy, ale kiedy słyszę, jak łatwo komuś przychodzi flirt, jak to "nic złego" w kilku smskach ociekających seksem się nie kryje, jak to bez trudu jest okłamać żonę, to nóż mi sie w kieszeni otwiera. Rozumiem, że w dobie kredytów, problemów mieszkaniowych, groźby utraty pracy, choroby czy innej tragedii, zdrada nie jest najgorszym złem. Ale jednak- złem pozostaje, o czym niestety zbyt wielu zapomina. I jeśli osoby zdradzone, obojętnie czy pozostające z partnerem czy odcinajace się od niego gruba kreską, nie postawią twardo swych granic, jeśli nie potrząsną zdradzaczem proporcjonalnie mocno do rodzaju zdrady, to wiernosć zostanie pustym słowem, na dźwięk którego co bardziej taktowni uśmiechną się pobłażliwie, a reszta wybuchnie gromkim śmiechem.

181 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-06-06 23:15:45)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Disturbed dobrze prawisz, wiem, zarzekam sie, ze wiem o czym piszesz.
Swiat na naszych oczach upada wydaje sie.
Upadnie, gdy zniknie w ludziach wartosc - MILOSC.
Z tymze zdrada,klamstwa, wszelakie zlo zawsze istnialo na naszej ziemii.
Czlowiek nie jest zdolny zyc w utopii. To nie raj, to zycie wink
Wazne, cokolwiek sie stanie, aby odnalesc sie w nim.
Padles? Powstan. Uczmy sie, wyciagajmy wnioski.
Wyznaczanie granic, szacunek do siebie i otaczajacego nas swiata.
Reagowanie gdy czuje sie strach.
Nie jestem nieskazitelny, wiem co to znaczy wiernosc. Jestem swiadomy co znaczy ta wartosc.
Jestem dumny, ze nosze ja w sercu.

182 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-06-07 00:34:38)

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Disturbed... na zdradę są dwa sposoby:

(1) ignorować i skupiać się na sobie i swoim związku
(2) toczyć wojny i zbrojenia, aby do zdrady nie doszło

Ci ludzie o których piszesz wybrali (1). Ja też bym tak wybrał.


Ale kierując się sercem, nigdy więcej nie chcę być okłamywana. Nigdy więcej nie chcę usłyszeć, że czarne to białe, a białe to czarne. Nigdy więcej nie chcę by coś działo się za moimi plecami. Bo własnie tego najbardziej sie boję. Nie zdrady, bo z tą  mogłabym sobie poradzić (tzn odejsć). Ale KŁAMSTWA.

To mam dla Ciebie taką radę -- opieraj swoje zaufanie do męża na wszystkim, wszsytkim, wszystkim za jednym wyjątkiem -- WIERNOŚCI... Mąż Ci dobrze powiedział -- jak będzie chciał to zdradzi. Taka jest prawda. Więc nie zajmuj się zdradą. Tylko sobą i małżeńśtwem, tym co jest między wami. Wybierz punkt (1).

183

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Nie maż, a narzeczony wink

Ale Gary, nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym to wszystko minąć, obejść i z podniesionym czołem iść dalej. Między nami oprócz wierności (mam nadzieję) jest po prostu przyjaźń. On wie, ze może zwierzyć mi się ze wszystkiego- z problemów z pracy, ze strachu, z napięć międzyrodzinnych, wie że ja zawsze będę po jego stronie, wie że w razie czego doradzę mu, czasem wstrząsnę, ale ma tę pewność mojej osoby. Wiele razy mówił mi, że lepszej żony nie znajdzie. To dużo.
Mnie natomiast tak zabolała jego nielojalność, że nie umiem wejść w tryby tego, co było wcześniej .Kocham go, szanuję, ale klapki z oczu spadły. I Gary, trafiłeś w sedno- ja prowadzę wojny i zbroję się, może nie po to, by do zdrady nie doszło (jest wolnym, dorosłym człowiekiem i na dobrą sprawę wolno mu uprawiać seks z kim chce), ale zwyczajnie nie chcę być okłamywana. Nie potrafię swojego szczęścia budować na zasadzie: czasem pobzykam na boku, ale przecież i tak wracam do ciebie, bo ciebie kocham.
Aczkolwiek będe próbować podejsc do tego zdroworozsądkowo, bez wyniszczajacych emocji i z większym dystansem wink

krych23, ja już dawno przekonałam się, że nie żyjemy w utopii wink za dużo się naoglądałam, za dużo usłyszałam, by naiwnie sądzić, że ludzie są cacy i z zasady nie krzywdzą innych. Przyjmuję do wiadomości, że nikt nie jest ideałem (mi samej do ideału daaaaleko), ale kiedyś błędnie założyłam, że istnieje coś takiego jak wzajemność. Skoro ja jestem fair, partner/przyjaciel też będzie fair. Skoro ja dotrzymuję słowa, inni też spełnią swoje obietnice etc. Teraz już wiem, że "ja swoje, ty swoje".
Ale ja po prostu nie znoszę, kiedy innych robi się w balona, kiedy kręci się za ich plecami, kiedy wartościowi ludzie dostają po dupie i czasem sa przetrąceni na długie lata sad Nie jestem od nawracania kogokolwiek, ale zwyczajnie czasem I don't want to live on this planet anymore...

184

Odp: TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Ja jestem zraniona, z każdym kolejnym dniem boli bardziej, nie mniej. Straciłam kompletnie wiarę w siebie, nie umiem znaleźć w sobie nic, co pozwoliłoby mi budować na tym swoją wiarę w siebie. Przed oczami mam ich rozmowy, w której ją komplementuje.
Staram się żeby było normalnie, ale coraz mniej mam siły. Mój związek po zdradzie... to walka z wiatrakami, bo moja głowa nie pozwala poczuć, że mogłoby być choć trochę lepiej, pewniej.

Posty [ 131 do 185 z 185 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » TESTUJEMY NASZE ZWIĄZKI PO ZDRADZIE

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026