znalezione w Internecie:
___________________________________
- Moja dziewczyna? wiesz?ona
Zanim wydukałem to, co mnie tak strasznie przygniatało moja przyjaciółka dokończyła za mnie.
- ? zdradziła.
- Tak ? przytaknąłem z miną zbitego psa.
- To świetnie. To naprawdę super.
Popatrzyłem na nią jakby była lekko niedorozwinięta.
- Bawi cię to?
Roześmiała się w głos, a mnie jakby ktoś szablą przebił.
- Nie rozumiesz. Ty cierpisz, wiem, o tym, ale to najlepsze co mogło ci się przytrafić.
Popatrzyłem na nią jeszcze raz, ale intensywniej, ściągając brwi ? jakby to mogło ją jakoś ocucić.
- No dobra. Wytłumaczę ci to klocku, bo widzę, że przeżywasz to nadal jak Rosjanie oblężenie Stalingradu.
I wtedy usłyszałem jedną z najlepszych tyrad na temat zdrady. Zajęło mi wiele czasu, anim dotarło do mnie w pełni to, co mówiła. Gdy już jednak dotarło, to zmieniło mnie diametralnie. I moje spojrzenie na problem zdrady.
Siedzieliśmy w niewielkiej kafejce przy ruchliwym skrzyżowaniu w wielkim mieście. Jedliśmy sałatkę warzywną, którą ona tak lubiła i popijaliśmy ją wodą. Było dietetycznie, nastrojowo i miło. Na chwilę zapomniałem o skrwawionym sercu i spijałem każde słowo z jej ust. Jak małe dziecko:
Posłuchaj. Mnie też kiedyś zdradził chłopak. Też go nienawidziłam, też przeklinałam, płakałam i cierpiałam. Aż zrozumiałam, że zdrada to najlepsze co mogło się nam przydarzyć. My planowaliśmy już ślub. To znaczy ja planowałam; wesele, kredyt na mieszkanie, dzieci, po prostu całe nasze życie. Byłam w nim po uszy zakochana, to było chyba na drugim roku studiów. W Gdańsku. Był cudowny, piękny i mądry, a ja żyłam jak we śnie. I wtedy to się stało. Powiedziała mi koleżanka, której przyjaciółka była właśnie TĄ. Myślałam, że mi serce wyskoczy z piersi i rzuci się pod pociąg. Trzeciego dnia, gdy wypłakałam już więcej łez niż Bałtyk mógłby pomieścić musiałam się w końcu ogarnąć i pojechać na zajęcia na uczelnie. I gdy tak siedziałam z głową przytkniętą do szyby pociągu SKM olśniło mnie. Zdrada mojego ukochanego była jego informacją dla mnie, że on nie nadaje się na mojego partnera. On po prostu mi w ten sposób oznajmił, że nie chce być ze mną i z moimi marzeniami na jego temat. Kropka.
Żułem sałatę jak koza i patrzyłem na kumpelę. A ona dalej perorowała.
Zdrada to jest informacja. Ludzie czasem nie potrafią inaczej czegoś tak trudnego i skomplikowanego powiedzieć wprost. Są razem z kimś, coraz bliżej, osnuci marzeniami partnera czy partnerki jak mucha pajęczyną pająka i niemal się duszą. Są w potrzasku, tutaj miłość drugiej osoby, rodzice, koledzy, wszyscy zazdroszczą szczęścia, powodzenia, wyboru, a tam oni, i ich uczucia, które nie zawsze się z tą sielanką pokrywają. Bo dla niektórych to wcale nie tak miało być. Miał być miły związek, może super seks, może coś więcej, a może nic więcej. A tu nagle cały świat już zdecydował. I jak tu z tego wyjść. Nie każdy ma jaja żeby powiedzieć zakochanej osobie ?słuchaj, lubię Cię, naprawdę, ale tylko to. Nie chcę obrączki, dzieci, wzdychania do księżyca i końca swoich marzeń, bo to nie są moje marzenia, nie ty w nich jesteś. Nie zrozum mnie źle, było cudownie, masz piękne usta, piękne uda (piękne co tam tylko kto sobie wpisze), ale to nie jest miłość z mojej strony. Nie mówię, że nie zakładałem tego na początku, ale nie wyszło. Moje serce nie powiedziało mi, że ty to Ty?. Nie oszukujmy się, nawet jeżeli coś takiego już wydobędzie się z usta tego ósmego cudu świat, który kochasz, to i tak wywoła to apokalipsę wyzwisk i pretensji. Więc większość, olbrzymia większość ludzi po prostu woli nic nie mówić tylko dalej szukać. I stąd zdrada. A zdrada ma jak wiadomo to do siebie, że zawsze, ALE TO ZAWSZE, wyjdzie na jaw. I wtedy w końcu już niczego nie trzeba tłumaczyć i jest się wolnym. I to wszystko.
- Wszystko ? ? przełknąłem sałatę.
- Wszystko. I podziękuj opatrzności, no bo bez przesady, nie dziękuje się zdrajcy mimo wszystko, że tak się stało zanim się pobraliście, bo potem byłoby tylko gorzej i gorzej.
- Hm ? nie wiedziałem co powiedzieć. Ale czułem, że miała rację.
- Jesz te małe pomidorki, bo jak nie, to ja je zjem ? wskazała na malutkie czerwone kulki, które odłożyłem z boku na talerzu.
- Nie, no, tak, jem. Albo nie, zjedz.
- To zdecyduj, jesz czy nie.
- Jem, jem, rany, daj mi chwilę.
Dokończyliśmy nasz posiłek, potem zamówiliśmy kawę. Gdy minęła przerwa obiadowa wróciliśmy do pracy. Do końca dnia rozmyślałem nad tym co powiedziała kumpela. I tak prawie przez kolejne dwa lata, aż rozkminiłem wszytko. Zdrada to naprawdę mądra suka. Pod warunkiem, że pojawi się odpowiednio wcześnie. Może i nie jest śliczna, ale przynajmniej konkretna i jasno stawia sprawę. No i daje Ci szansę na nowe otwarcie w życiu. Zamiast rzucać w nią kamieniem lepiej dać jej przejść przez swoje podwórko i nie drażnić, bo tylko cię poharata wściekle rzucając się na ciebie. Niech idzie w swoją stronę. I zabierze ze sobą wszystko z czym przyszła.
Michał