netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

131 odpowiedzi20 402 wyświetleniazałożony przez zdradzana88, 18.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 132 ]

66

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:

Ja Cię nie oceniam geniu, nie o to tutaj chodzi. Jeżeli ktoś kogoś ocenia to Ty nas" dziewczyny o krótkim myśleniu", "przerzucanie winy za swoje nieszczęścia". Powiedz mi kolego kto tu na kogo coś przerzuca? Dziewczyny tutaj, to normalne osoby, które już przeszły przez to samo i chcą podnieść na duchu zdradzaną. Nie jesteśmy mściwymi harpiami, by życzyć komuś źle, w myśl zasady "ja mam źle, więc ona też musi mieć"-my już dawno przebolałyśmy to co się stało i naprawdę nikt tu nikomu nie życzy źle.

Dziewczyny weźcie pomóżcie, bo ja już nie mam pomysłu, by jakoś sensownie koledze to wszystko wyjaśnić!

hehe Caliendo sensowniej to już się nie da ! smile

Sam napisał, że zdradzał, a później został odrzucony .. dlatego moim zdaniem po prostu sam szuka wybaczenia i usprawiedliwienia dla dla siebie..  tyle w temacie smile

67

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
geniu napisał/a:

......znam wiele zwiazkow,malzenstw wieloletnich ,ktore niby sa ok,ale tam nie ma milosci,nie widac jej lecz bycie ze soba aby byc,moze przyzwyczajenie badz milosc z jednej strony.na pewno bylo miedzy Wami wiele cudownych chwil i uwierz mi ze jak zlosc juz opadnie one zaczna do Ciebie wracac...........

a jeszcze jednak coś dodam smile
skoro Geniu lubisz wyrywać zdania z kontekstu to i ja mam doś dla Ciebie smile

Ty jej życzysz trwania w takim właśnie związku ?! wybacz .. ale marne pociesznie. Bo moim skromnym zdaniem już lepiej być samemu niż tak "się męczyć" .. bo to co napisałeś powyżej jest (jak dla mnie) jest przestrogą aby takich związków właśnie unikać !

68

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

przykro mi, że nie możemy się tutaj dogadać i każdy ma swoje wizje. moj przypadek nie jest wyjatkowy. moj narzeczony mial jednoczesnie kochanke. byly sygnaly, ze nie potrzebowal mnie tak, jak wczesniej, ale nie docieraly do mnie. nigdy go niczym nie skrzywdzilam, kocham nad zycie i nie dopuszczalam do siebie mysli, ze sie mna po prostu znudzil.

tak wiec ufam tym, ktorzy przechodzili przez to pieklo, przez ktore ja przechodze codziennie, w dzien i w nocy, bo jesli ten czlowiek chcialby sie zmienic, to walczylby o mnie, a to ja walczylam o nasz zwiazek, chociaz tak naprawde nie bylo o co. co utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze mnie juz nie kocha. nawet nie mam sily plakac, czuje sie jakby wyrwal mi serce, bo tak naprawde nic gorszego mi nie mogl zrobic...

geniu, jesli sie zmieniles, jesli jestes tego pewny, a nie tylko chcesz sie zmienic przy niej, to uwazam, ze powinines walczyc o nia. ja powiedzialam mojemu narzeczonemu, zeby sie nie odzywal, bo nie chce dluzej cierpiec. bo chce zapomniec, bo jemu po prostu odbilo i nie wyjdzie juz na prosta. mial mozliwosc ustatkowac sie ze mna. wybral inna droge, zatracil sie. jakby mu zalezalo, to znalazlby droge, zeby to wszystko naprawice, a wyslal kilka smsow nasptepnego dnia. tak mu zalezy? i nie pisac smsow od swieta, bo chyba nie ma nic gorszego typu wielkanoc czy urodziny. jakbym zawalila sprawe, zrobilabym wszystko co moglam, aby go odzyskac. tak jak robilam wszystko co moglam, aby go zatrzymac. nie udalo sie. bycmoze i tobie tez sie nie uda. ale mam swiadomosc, ze walczylam...

69

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Zdradzana, zauważ, że większość osób na tym forum chce Ci pomóc. Tak jak pisałaś zaufaj ludziom, którzy przez to przechodzili. Każdy ma inne zdanie- fakt i nikt nikomu nie zabrania go wypowiadać, jednak tutaj chodziło o kulturę dyskusji, zaczęło się wjeżdżanie na ambicję, osobiste wywody itd. a niepotrzebnie.
Dasz radę kochana, jestem z Tobą cały czas.

70 Ostatnio edytowany przez xmass (2013-03-23 19:24:24)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Zdradzana88 dla każdego racjonalnie myślącego osobnika na ziemi oczywiste jest, że pierwszy krok do naprawy relacji musi podjąć osoba, która zdradziła... z oczywistego powodu: ona zdecydowała o takim, a nie innym rozstaniu. Nie rozumiem gienia jeśli chodzi o podteksty honoru itd. - jest to jasne, ze w miłości wiele się wybacza, ale na litość bosą żadna normalna osoba nie będzie biegała za osobą, która zdradziła i nawet nie widzi w tym nic złego. Wybaczanie więc wybaczaniem, ale karty (staranie) leżą zawsze w ręku osoby która zdradzała (ona miała wybór podczas tego co robiła), zdradzony za to może wybaczyć, postarać się znowu zaufać (jego wybór)... Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

71

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
xmass napisał/a:

Zdradzana88 dla każdego racjonalnie myślącego osobnika na ziemi oczywiste jest, że pierwszy krok do naprawy relacji musi podjąć osoba, która zdradziła... z oczywistego powodu: ona zdecydowała o takim, a nie innym rozstaniu. Nie rozumiem gienia jeśli chodzi o podteksty honoru itd. - jest to jasne, ze w miłości wiele się wybacza, ale na litość bosą żadna normalna osoba nie będzie biegała za osobą, która zdradziła i nawet nie widzi w tym nic złego. Wybaczanie więc wybaczaniem, ale karty (staranie) leżą zawsze w ręku osoby która zdradzała (ona miała wybór podczas tego co robiła), zdradzony za to może wybaczyć, postarać się znowu zaufać (jego wybór)... Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

on nie odezwał się od czasu smsow na drugi dzien rozstania. nie walczy, moze sie zakochal w tej dziewczynie... ja bylam taka oddana, nie wiem czy miec jeszcze nadzieje, ze on zrozumie? przeciez zdradzal mnie swiadomie, z premetydacja oklamywal, a jednoczesnie byl do rany przyloz.......... nie czulam, ze chce sie rozstawac.

chce juz zaczac zyc normalnie. byloby mi latwo, gdybym wiedziala, ze bedziemy kiedys razem, z eto przejsciowe.
ale wszyscy mi mowia, ze nie ma na co liczyc.
ze skoro tak zrobil, to bedzie to robic nadal, chyba ze spotka go kiedys jakas trauma.
chcialabym, zeby to ze ja od niego odeszla bylo trauma, ale moze po prostu mu ulatwilam wybor.

tak bardzo chce wiedziec, czy mam miec nadzieje, nie odzywajaac sie nawet rok, czy mam zaczac zyc jakby go juz nie bylo.,
gorzej jak go gdzies spotkam...z moim szczesciem to pewne...

72

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Zdradzana88 życie pisze różne scenariusze, ale nie żyj nadzieją. Ja nie wiem, może moja była narzeczona też się odezwie za rok - ale wtedy będę myślał co zrobić, na razie żyj sama dla siebie. Poznaj samą siebie na nowo po tym wszystkim co się stało i na Boga nie rób pierwsza kroku, bo to on ma zrozumieć co w życiu swoim robi źle. Ty go tego nie nauczysz, skoro próbowałaś jak byłaś z nim, bo tego nie zrozumiał i nie doceniał (ja miałem podobnie). Tylko życie może pokazać ludziom na własnej skórze, co stracili itd.

73

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Xmass święte słowa, wreszcie "mądre" spojrzenie kolejnego mężczyzny, zabierającego głos w tym wątku.

P.S. Alimak 87 dziękóweczka za dzisiejsze towarzystwo w jakże ożywionej dyskusji.

Zdradzana jesteś bardzo fajną kobietką, poradzisz sobie- to teraz tak kijowo wygląda, trzymaj się tego co radzi xmass, nie pokazuj jak bardzo Ci zależy. On mógłby zrobić to samo....I tylko Ty wiesz czy i co zrobił w tym kierunku.

Wytrwałości i siły ducha kochana netkobietko!

74

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:

Xmass święte słowa, wreszcie "mądre" spojrzenie kolejnego mężczyzny, zabierającego głos w tym wątku.

P.S. Alimak 87 dziękóweczka za dzisiejsze towarzystwo w jakże ożywionej dyskusji.

Zdradzana jesteś bardzo fajną kobietką, poradzisz sobie- to teraz tak kijowo wygląda, trzymaj się tego co radzi xmass, nie pokazuj jak bardzo Ci zależy. On mógłby zrobić to samo....I tylko Ty wiesz czy i co zrobił w tym kierunku.

Wytrwałości i siły ducha kochana netkobietko!

Nie zrobił nic. I nic nie zrobi.

Muszę zapomnieć o jakiejkolwiek nadziei. Trzeba czasu...

75 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-03-24 14:27:04)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

No i teraz kochana odnieś się do swojej wypowiedzi-właśnie sama sobie odpowiedziałaś, że nie zrobił nic by ratować wasz związek, nie pokazał, że mu zależy. Dodatkowo xmass Ci podpowiada, jak i większość osób tutaj, byś nie robiła pierwsza kroku, bo to on ma zrozumieć, co w życiu robi źle.

....."Nie zadzwonię tym razem pierwsza. Teraz to Ty się staraj, choć nie masz już gwarancji, czy w ogóle zechcę z Tobą rozmawiać".......

"IM WIĘCEJ RAZY NA DZIEŃ JESTEŚ ZNIEWAŻONY, IM ŚMIESZNIEJSZE NA CIEBIE WKŁADAJĄ KORONY, IM WIĘCEJ ŻALU, DRWINY, OSKARŻENIA, BO SŁOWO TWOJE Z MIEJSCA NIE RUSZY KAMIENIA, TYM BARDZIEJ PEWNYM MOGĘ BYĆ JEDNEGO, ŻE TY JESTEŚ ZAISTE ALFĄ I OMEGĄ"

Wiesz co, może też to da Ci do myślenia:

" - Weź szklankę.
  - Wziąłem i co?....
  - Upuść ją...
  - Rozbiła się i co dalej?....
  - Teraz ją przeproś i zobacz, czy się pozbiera..........

To tak samo z człowiekiem, zawsze pozostanie jakaś rysa, coś nie da się poskładać....
Pytanie tylko czy chciał coś poskładać?
Odpowiedź znasz.

...." Jeśli będzie Ci na mnie zależało, to znajdziesz do mnie drogę. Nawet przez piekło"......

76

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:

Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

No i teraz kochana odnieś się do swojej wypowiedzi-właśnie sama sobie odpowiedziałaś, że nie zrobił nic by ratować wasz związek, nie pokazał, że mu zależy. Dodatkowo xmass Ci podpowiada, jak i większość osób tutaj, byś nie robiła pierwsza kroku, bo to on ma zrozumieć, co w życiu robi źle.

....."Nie zadzwonię tym razem pierwsza. Teraz to Ty się staraj, choć nie masz już gwarancji, czy w ogóle zechcę z Tobą rozmawiać".......

"IM WIĘCEJ RAZY NA DZIEŃ JESTEŚ ZNIEWAŻONY, IM ŚMIESZNIEJSZE NA CIEBIE WKŁADAJĄ KORONY, IM WIĘCEJ ŻALU, DRWINY, OSKARŻENIA, BO SŁOWO TWOJE Z MIEJSCA NIE RUSZY KAMIENIA, TYM BARDZIEJ PEWNYM MOGĘ BYĆ JEDNEGO, ŻE TY JESTEŚ ZAISTE ALFĄ I OMEGĄ"

Wiesz co, może też to da Ci do myślenia:

" - Weź szklankę.
  - Wziąłem i co?....
  - Upuść ją...
  - Rozbiła się i co dalej?....
  - Teraz ją przeproś i zobacz, czy się pozbiera..........

To tak samo z człowiekiem, zawsze pozostanie jakaś rysa, coś nie da się poskładać....
Pytanie tylko czy chciał coś poskładać?
Odpowiedź znasz.

...." Jeśli będzie Ci na mnie zależało, to znajdziesz do mnie drogę. Nawet przez piekło"......

pieklo... minal tydzien. bez slowa. tylko lzy same ciekna i prosza, by je w koncu ktos powstrzymal.

dziewczyny nie daje dzis rady. wyszlam pierwszy raz od tygodnia z domu i powiem szczerze, ze gdyby ktos moglby mnie zabic, zgodzilabym sie.

dziekuje za slowa otuchy, ciagle przypominaja mi sie rzeczy, ktore swiadczyly o tym, ze ma kogos, ale ja nie sluchalam... glownie chodzilo o sfere seksualna. tak bardzo go kochalam. nadal go kocham, ale kompletnie nie mam za co. i wiecie co, nie boje sie byc sama, nie boje sie, ze juz nikogo nie pokocham. moge byc sama cale zycie.

tylko boje sie, ze juz wiecej z nim nie bede, wolalabym zeby umarl, wtedy bym sie z tym pogodzila... a tak... gdzies jest... cos robi... moje zycie w jednej chwili sie skonczylo, nie mam nikogo oprocz niego. zapracowanych rodzicow, nie mam rodzenstwa, znajomych tez nie, bo przeprowadzilam sie zeby byc blizej niego. to pieklo za zycia, i przysiegam... nikomu tego nie zycze

77 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-03-24 15:58:49)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:

Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

No i teraz kochana odnieś się do swojej wypowiedzi-właśnie sama sobie odpowiedziałaś, że nie zrobił nic by ratować wasz związek, nie pokazał, że mu zależy. Dodatkowo xmass Ci podpowiada, jak i większość osób tutaj, byś nie robiła pierwsza kroku, bo to on ma zrozumieć, co w życiu robi źle.

....."Nie zadzwonię tym razem pierwsza. Teraz to Ty się staraj, choć nie masz już gwarancji, czy w ogóle zechcę z Tobą rozmawiać".......

"IM WIĘCEJ RAZY NA DZIEŃ JESTEŚ ZNIEWAŻONY, IM ŚMIESZNIEJSZE NA CIEBIE WKŁADAJĄ KORONY, IM WIĘCEJ ŻALU, DRWINY, OSKARŻENIA, BO SŁOWO TWOJE Z MIEJSCA NIE RUSZY KAMIENIA, TYM BARDZIEJ PEWNYM MOGĘ BYĆ JEDNEGO, ŻE TY JESTEŚ ZAISTE ALFĄ I OMEGĄ"

Wiesz co, może też to da Ci do myślenia:

" - Weź szklankę.
  - Wziąłem i co?....
  - Upuść ją...
  - Rozbiła się i co dalej?....
  - Teraz ją przeproś i zobacz, czy się pozbiera..........

To tak samo z człowiekiem, zawsze pozostanie jakaś rysa, coś nie da się poskładać....
Pytanie tylko czy chciał coś poskładać?
Odpowiedź znasz.

...." Jeśli będzie Ci na mnie zależało, to znajdziesz do mnie drogę. Nawet przez piekło"......

pieklo... minal tydzien. bez slowa. tylko lzy same ciekna i prosza, by je w koncu ktos powstrzymal.

dziewczyny nie daje dzis rady. wyszlam pierwszy raz od tygodnia z domu i powiem szczerze, ze gdyby ktos moglby mnie zabic, zgodzilabym sie.

dziekuje za slowa otuchy, ciagle przypominaja mi sie rzeczy, ktore swiadczyly o tym, ze ma kogos, ale ja nie sluchalam... glownie chodzilo o sfere seksualna. tak bardzo go kochalam. nadal go kocham, ale kompletnie nie mam za co. i wiecie co, nie boje sie byc sama, nie boje sie, ze juz nikogo nie pokocham. moge byc sama cale zycie.

tylko boje sie, ze juz wiecej z nim nie bede, wolalabym zeby umarl, wtedy bym sie z tym pogodzila... a tak... gdzies jest... cos robi... moje zycie w jednej chwili sie skonczylo, nie mam nikogo oprocz niego. zapracowanych rodzicow, nie mam rodzenstwa, znajomych tez nie, bo przeprowadzilam sie zeby byc blizej niego. to pieklo za zycia, i przysiegam... nikomu tego nie zycze

Zdradzana, ale ten tydzień, powinien dać Ci dużo do zrozumienia.... Do odnalezienia siebie w tym wszystkim.......  Czytając to wszystko, co Ty opisujesz widzę samą siebie, jeszcze pół roku temu.  Wówczas najlepszym doradcą okazała się właśnie moja mama, która widziała przez co przechodzę i widziała, że w głębi duszy liczę na jakąś odpowiedź z jego strony.
Wtedy to też wylała mi zimny kubeł wody na głowę, który przemówił mi do rozumu. Powiedziała: "Nie odzywa się do Ciebie, widocznie Ciebie nie potrzebuje". Miała rację. Wtedy przestałam się łudzić i mieć nadzieję.

"Jedno słowo może zranić. Dwa doprowadzić do łez. Trzy słowa sprawią, że zwątpisz w sens życia. Ale to dopiero cisza zabija wszystko to, co najpiękniejsze"........

Dodam coś jeszcze, a być może zrozumiesz, że takie katowanie myśleniem nic Ci nie da!
Stereotypowo: "Miej wyjebane, a będzie Ci dane" poza tym "Umiesz liczyć, licz na siebie Twoje szczęście...." dalej znasz.

78

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:

Nauczony doświadczeniem wiem, ze osoba zdradzona szuka win w sobie i stara się pokazać, jak bardzo jej zależy. Nie tędy jednak droga, gdyż im bardziej się taka osoba stara, tym bardziej pokazujemy, jak bardzo byliśmy od tej osoby uzależnieni, co w jej oczach sprawia ze wyglądamy żałośnie...

No i teraz kochana odnieś się do swojej wypowiedzi-właśnie sama sobie odpowiedziałaś, że nie zrobił nic by ratować wasz związek, nie pokazał, że mu zależy. Dodatkowo xmass Ci podpowiada, jak i większość osób tutaj, byś nie robiła pierwsza kroku, bo to on ma zrozumieć, co w życiu robi źle.

....."Nie zadzwonię tym razem pierwsza. Teraz to Ty się staraj, choć nie masz już gwarancji, czy w ogóle zechcę z Tobą rozmawiać".......

"IM WIĘCEJ RAZY NA DZIEŃ JESTEŚ ZNIEWAŻONY, IM ŚMIESZNIEJSZE NA CIEBIE WKŁADAJĄ KORONY, IM WIĘCEJ ŻALU, DRWINY, OSKARŻENIA, BO SŁOWO TWOJE Z MIEJSCA NIE RUSZY KAMIENIA, TYM BARDZIEJ PEWNYM MOGĘ BYĆ JEDNEGO, ŻE TY JESTEŚ ZAISTE ALFĄ I OMEGĄ"

Wiesz co, może też to da Ci do myślenia:

" - Weź szklankę.
  - Wziąłem i co?....
  - Upuść ją...
  - Rozbiła się i co dalej?....
  - Teraz ją przeproś i zobacz, czy się pozbiera..........

To tak samo z człowiekiem, zawsze pozostanie jakaś rysa, coś nie da się poskładać....
Pytanie tylko czy chciał coś poskładać?
Odpowiedź znasz.

...." Jeśli będzie Ci na mnie zależało, to znajdziesz do mnie drogę. Nawet przez piekło"......

pieklo... minal tydzien. bez slowa. tylko lzy same ciekna i prosza, by je w koncu ktos powstrzymal.

dziewczyny nie daje dzis rady. wyszlam pierwszy raz od tygodnia z domu i powiem szczerze, ze gdyby ktos moglby mnie zabic, zgodzilabym sie.

dziekuje za slowa otuchy, ciagle przypominaja mi sie rzeczy, ktore swiadczyly o tym, ze ma kogos, ale ja nie sluchalam... glownie chodzilo o sfere seksualna. tak bardzo go kochalam. nadal go kocham, ale kompletnie nie mam za co. i wiecie co, nie boje sie byc sama, nie boje sie, ze juz nikogo nie pokocham. moge byc sama cale zycie.

tylko boje sie, ze juz wiecej z nim nie bede, wolalabym zeby umarl, wtedy bym sie z tym pogodzila... a tak... gdzies jest... cos robi... moje zycie w jednej chwili sie skonczylo, nie mam nikogo oprocz niego. zapracowanych rodzicow, nie mam rodzenstwa, znajomych tez nie, bo przeprowadzilam sie zeby byc blizej niego. to pieklo za zycia, i przysiegam... nikomu tego nie zycze

Zdradzana, ale ten tydzień, powinien dać Ci dużo do zrozumienia.... Do odnalezienia siebie w tym wszystkim.......  Czytając to wszystko, co Ty opisujesz widzę samą siebie, jeszcze pół roku temu.  Wówczas najlepszym doradcą okazała się właśnie moja mama, która widziała przez co przechodzę i widziała, że w głębi duszy liczę na jakąś odpowiedź z jego strony.
Wtedy to też wylała mi zimny kubeł wody na głowę, który przemówił mi do rozumu. Powiedziała: "Nie odzywa się do Ciebie, widocznie Ciebie nie potrzebuje". Miała rację. Wtedy przestałam się łudzić i mieć nadzieję.

"Jedno słowo może zranić. Dwa doprowadzić do łez. Trzy słowa sprawią, że zwątpisz w sens życia. Ale to dopiero cisza zabija wszystko to, co najpiękniejsze"........

Dodam coś jeszcze, a być może zrozumiesz, że takie katowanie myśleniem nic Ci nie da!
Stereotypowo: "Miej wyjebane, a będzie Ci dane" poza tym "Umiesz liczyć, licz na siebie Twoje szczęście...." dalej znasz.

dziękuję...
na razie widzę siebie w centrum chaosu, ktory on stworzyl... i po ktorym nie zostalo kompletnie nic... zabral mi serce, uczucia, marzenia, plany, znajomych, kariere, radosc... minal tydzien a mam wrazenie ze wiecznosc...

pozostało mi sie tylko modlic...

79

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

spoko zdradzana88
pociesze Cie zakonczeniem mojej historii.nie wiem czy znasz moj watek bylem krotko,4 miesace ale zamieszkalismy razem.5 tyg od rozstania typowo wg. niej z mojej winy.wyprowadzila sie,dalem jej spokoj na miesiac wierzac ,ze sobie przemysli.ale wczoraj zlapalem z nia kontakt po pewnej informacjimoj byly przyjaciel stal sie pasozytem czyli kims kto zeruje.skorzystal na naszym rozstaniu i podobno od 2 tyg sie spotykaja.nie wiem ile w tym prawdy od kiedy to dokladnie sie dzieje ,ale ona oznajmila mi ,ze nasz etap jest zamkniety ,teraz jest szczesliwa a  co do mnie-czas leczy rany.wiec pozyczylem jej szczescia. a ja myslalem ,ze ona przemysla i sie odezwie.to tak dla mnie na dobicie bylo. a ,ze ja wciaz kocham bo glupek jestem.

80

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
geniu napisał/a:

spoko zdradzana88
pociesze Cie zakonczeniem mojej historii.nie wiem czy znasz moj watek bylem krotko,4 miesace ale zamieszkalismy razem.5 tyg od rozstania typowo wg. niej z mojej winy.wyprowadzila sie,dalem jej spokoj na miesiac wierzac ,ze sobie przemysli.ale wczoraj zlapalem z nia kontakt po pewnej informacjimoj byly przyjaciel stal sie pasozytem czyli kims kto zeruje.skorzystal na naszym rozstaniu i podobno od 2 tyg sie spotykaja.nie wiem ile w tym prawdy od kiedy to dokladnie sie dzieje ,ale ona oznajmila mi ,ze nasz etap jest zamkniety ,teraz jest szczesliwa a  co do mnie-czas leczy rany.wiec pozyczylem jej szczescia. a ja myslalem ,ze ona przemysla i sie odezwie.to tak dla mnie na dobicie bylo. a ,ze ja wciaz kocham bo glupek jestem.

u mnie tez jest zamkniety etap.

strasznie mi przykro, ze tak sie zdarzylo u ciebie. nie znam dokladnie, jak u ciebie bylo, ale widze, ze tez miales nadzieje i tez kochasz.

jedyne co mi przychodzi do glowy, i co sama powinnam zrobic, to odciac sie od tego wszystkiego, i udawac, ze ta osoba umarla... i nie czekac już na telefon czy smsa, bo on nigdy nie przyjdzie... ja mam plan sie zamknac i w takiej samotni poradzic sobie z tym uczuciem, jak mi wyjdzie, nie wiem.

81

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:
geniu napisał/a:

spoko zdradzana88
pociesze Cie zakonczeniem mojej historii.nie wiem czy znasz moj watek bylem krotko,4 miesace ale zamieszkalismy razem.5 tyg od rozstania typowo wg. niej z mojej winy.wyprowadzila sie,dalem jej spokoj na miesiac wierzac ,ze sobie przemysli.ale wczoraj zlapalem z nia kontakt po pewnej informacjimoj byly przyjaciel stal sie pasozytem czyli kims kto zeruje.skorzystal na naszym rozstaniu i podobno od 2 tyg sie spotykaja.nie wiem ile w tym prawdy od kiedy to dokladnie sie dzieje ,ale ona oznajmila mi ,ze nasz etap jest zamkniety ,teraz jest szczesliwa a  co do mnie-czas leczy rany.wiec pozyczylem jej szczescia. a ja myslalem ,ze ona przemysla i sie odezwie.to tak dla mnie na dobicie bylo. a ,ze ja wciaz kocham bo glupek jestem.

u mnie tez jest zamkniety etap.

strasznie mi przykro, ze tak sie zdarzylo u ciebie. nie znam dokladnie, jak u ciebie bylo, ale widze, ze tez miales nadzieje i tez kochasz.

jedyne co mi przychodzi do glowy, i co sama powinnam zrobic, to odciac sie od tego wszystkiego, i udawac, ze ta osoba umarla... i nie czekac już na telefon czy smsa, bo on nigdy nie przyjdzie... ja mam plan sie zamknac i w takiej samotni poradzic sobie z tym uczuciem, jak mi wyjdzie, nie wiem.

ciezko to pisac bo wiem jak silna jest nadzieja,ktora tylko nam pozstala.choc ja juz mam jasna sytuacje to wciaz licze jeszcze na jakis cud.wiesz jak na amerykanskich filmach lecz zycie to nie film. modle sie od miesiaca,prosze Boga o jej szczescie i aby bylo ze mna.
i wiesz co jest najgorsze,ze musisz sobie powiedziec ,ze to koniec.ja nie chcem Ci odbierac nadziei bo nie mam do tego prawa ,a bylas w dlugim zwiazku i to jest na plus oczywiscie lecz cholera, im szybciej sie pogodzisz tym lepiej bedzie dla Ciebie.nauczyc sie zyc od nowa. no ja chociaz probuje,na razie mi to wychodzi mizernie.lecz przechodzac ten etap bedziemy mogli pojsc dalej choc ja nie chcem juz nigdzie isc.cierp ten zwiazek ile tylko na to potrz\ebujesz czasu bo jest swieze,abys dobrze z tego wyszla bo jesli teraz nie przecierpisz to pozniej beda nawroty.nic chyba sensownego wiecej nie moge doradzic.pisanie na tym forum mi duzo pomaga.pomaganie ludziom choc sam sobie nie potrafie.jednak wiem ,ze nie jestem sam w tak ciezkiej sytuacji.

82

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

dziekuje wszystkim za otuche.

znalazlam artykul, ktory wyjasnia moj stan. od kilku lat wiem, ze to toksyczna milosc,ale nigdy mnie nie uderzyl nie obrazil ani nie zdradzil ani nic z tych rzeczy, az do tego razu. po prostu chyba kochal tyle na ile umie,mniej ode mnie. sam przyznawal mi co do tego racje.

mysle, ze jesli nie przejdzie mi moj stan, ktory jest zly, rodzice sugeruja terapie. bylam raz u psychologa,, caly czas plakalam, i uwazam ze to nie dla mnie.

to jest link do artykulu http://www.naszswiat.net/czas-wolny/zdrowie-i-uroda/400-czy-to-mio-pieko-w-raju.html

moja milosc to pieklo w raju, nie zycze nikomu tego, co teraz przechodze, ale dziekuje, ze podtrzymujecie mnie na duchu.

83

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

cześć Wam wszystkim smile

wiecie co.. mówie Wam czas czas czas... a teraz zajmijcie się tylko sobą ! bo to WY teraz jesteście dla samych siebie najważniejsi!
zdradzana mówisz że siedzisz w domu.. wyjdź na aerobik ! - mówie Ci jak poskaczesz godzinke- to ze zmęczenia nie będziesz już mieć siły by o nim myśleć ! - ja tak robiłam i mi pomagało bo tam nie mogłam uściąć z boku i płakać czy wyjść ..  trzeba było ciągle być w ruchu i nie ma że boli ! .. a że tak mi się to spodobało to wpadłam w jakąś manie .. co oczywiście wyszło na mój plus smile .. z chudej stałam się chudą fajnie umięśnioną kobietą hehe  Zdradzana przełam się i idź .. nie czekaj, nie myśl .. tylko weź strój i idź na pierwszą lepszą lekcje !!!! smile

Powiem Wam tak.. może i to głupio zabrzmi ... ale w swoim "krótkim" życiu przeszłam już troszkę i doskonale wiem jak się czujecie ! Dlatego uważam że nie ma co czekać .. bo czas Wam płynie przez palce ..a jak coś ma być to będzie.. a jak nie to przynajmniej będziecie mieć świadomość że nie straciliście tego czasu !


Geniu .. kochany Geniu .. smile byłam w bardzo podobnej sytuacji ! .. w skrócie Wam opowiem, choć gdzieś kiedyś to pisałam.
3 lata razem, 2 lata wspólnego mieszkania, wspólny pies- prezent dla mnie. wszystko było super . aż pewnego dnia wyjechałam do rodziców na tydzień (poprostu w odwiedziny). Pare dni po moim wyjezdzie dostałam telefon od sąsiadki, że jego nowa dziewczyna (mojego wtedy chłopaka) robiła wczoraj kolacje (bo mój ex zaprosił tą sąsiadke i jej chłopaka - myślał, że będą na tyle lojalni wobec niego, że mi nic nie powiedzą). Na 2gi dzień zjechałam szybko do mieszkania. Nie myśląc co będzie dalej zaczęłam się pakować. On siedział na kanapie i nie wiedział co się dzieje. Było ok dopóki się nie odezwał.. kiedy zaczął te swoje "kochanie co Ty robisz" wpadłam w taki szał w taką histerię - zaczęłam krzyczeć, przeklinać, wyzywać. (bo przepraszam, ale nikt idiotki ze mnie nie będzie robić !) - oczywiście się nie przyznał ! Trwało to może 10 min. (żeby zrobić mi na złość, żeby bardziej mnie dobić nie oddał mi psa - mimo tego iż on w ogóle się nim nie zajmował, bo nie miał czasu stwierdził że pies należy do niego i koniec kropka - ooo taki to był mój prezent ! ). Wyszłam z domu waląc drzwiami. Nie wiedziałam gdzie mam się podziać, co robić, a już miałam zamówioną taksówkę. NA szczescie przygarnęła mnie koleżanka. Na pocztątku pisałam dzwoniłam (mój największy błąd- ale przecież mi się świat zawalił) on nic.. ta koleżanka zaczęła mnie wyzywać że ja głupia, popwalona itp. co chwile dostawałam mega kubel lodowatej wody. Wtedy uświadomiłam sobie że to moje życie .. zaczęłam wychodzić, się cieszyć (wiadomo na poczatku to była tylko prowizorka!). Po jakimś czasie ON zaczął wydzwaniać, ale ja byłam twarda (mimo iż w środku cierpiałam) mówiłam jak to jest fajnie, że nie mam czasu na nic .. że żyje ! On płakał on chciał wracać .. ale dalej się nie przyznawał!. Po 2 tyg okazało się że oficjalnie jest z tą laską, że ona juz u niego mieszka! Tak kużwa za mną tęsknił smile ... po 3 miesiącach przyjechał do mnie (umówiliśmy się pod blokiem) i powiedział "zaręczyłem się". Wiec jedyne co powiedziałam tylko i wyłącznie "gratuluje" i wróciłam do mieszkania... Próbował się kontaktować ja udawałam silną. Teraz po 3 latach wiem, że nie jest szczęśliwy, że chce się rozwodzić bo to było tylko zauroczenie- wiem to od jego bardzo bliskich znajomych.    ......    a przez następny rok byłam najszczęśliwszą osobą na świecie big_smile  .. dopóki nie poznałam kolejnego "księcia z bajki" hehe ..  kolejna "patologia" tongue ale chyba żeby ją opisać to jakiś swój wątek musze napisać.. albo książke tongue

I wiecie co, uważam że to była jedna z moim najlepszych życiowych decyzji ! - dlatego zdradzona.. nie czekaj, masz dowody.. daj sobie żyć ! ... jak sie nie będziesz odzywać.. on sobie o Tobie przypomni. !

Geniu życz jej szczęścia i tyle..

Pamiętajcie ! czasami lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż negatywnie rozczarować! więc jak już jesteście i tak zdołowani to pomyślcie o tym że to KONIEC... a jak będzie inaczej to Wasz plus tongue

84

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
alimak87 napisał/a:

Pamiętajcie ! czasami lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż negatywnie rozczarować! więc jak już jesteście i tak zdołowani to pomyślcie o tym że to KONIEC... a jak będzie inaczej to Wasz plus tongue

Dzięki Dziewczyno za solidnego, pozytywnego kopa na początek dnia! smile

85

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

A teraz Was pociesze ! Patrzcie.. płaczemy, tęsknimy .. bo myśleliśmy że złapaliśmy pana boga za nogi, że te osoby takie wyjątkowe, jedyne .. ahhy i ohhy ! .. a to gówno prawda ! tongue

Co to oni są lepsi od Nas, w czym ?!  Skoro (szukając blisko) zdradzana, calienda i ja .. miałyśmy tych Najlepszych facetów na świecie .. to zobaczcie jak dużo musi być ich dookoła ! big_smile

a Ty Geniu też popatrz pozytywnie .. szukając blisko.. znasz już trzy fajne dziewczyny  .. a Ty uważasz że świat się kończy na jednej ! big_smile

Poza tym jesteśmy wszyscy prawie w tym samym wieku ... tak więc jesteśmy piękni i młodzi .. całe życie przed Nami i nie ma co go marnować !  A rodzina i inne pierdoły przyjdą z czasem .. póki co trzeba cieszyć się, podróżować, zwiedzać.. robić to co się chce..


Czasami nadchodzi taki moment, kiedy trzeba iść do przodu, pomyśleć czasem o sobie i zrozumieć, że nic nie trwa wiecznie.

86

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
alimak87 napisał/a:

cześć Wam wszystkim smile



I wiecie co, uważam że to była jedna z moim najlepszych życiowych decyzji ! - dlatego zdradzona.. nie czekaj, masz dowody.. daj sobie żyć ! ... jak sie nie będziesz odzywać.. on sobie o Tobie przypomni. !

w zlosci, ktora nie wiem dlaczego przeszla, dalam mu wyrazne do zrozumienia, ze nie zycze sobie, zeby sie ze mna kontaktowal, bo inaczej ktos inny to za mnie zalatwi. napisal, ze skoro tak stawiam sprawe to nie bedzie juz mnie meczyl. i to bylo bezposrednio po rozstaniu, od tego czasu cisza. gdyby walczyl o mnie, gdyby rzeczywiscie ta zdrada nic dla niego nei znaczyla, to nie wiem, jakbym sie zachowala. ale on jest juz z ta dziewczyna, przez ten caly czas jak z nia pisal i do niej jezdzil , bylismy na kilku wyjazdach i ja nic nie zauwazylam....... czuje sie od niego uzalezniona i to nie chodzi o to,ze boje sie byc sama. moge byc sama, bo przed nim nie mialam nikogo i bylo ok. tu chodzi tylko i  wylacznie o niego. ze jego nie bedzie.

87

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

kurcze no zdradzana .. pomyśl smile gdybyś z nim teraz była co byś miała , jakby wyglądał Twój czas z nim ?..
zapewne brzydziła byś się go dotknąć, byłabyś podejrzliwa , próbowałabys go choć troszke kontrolować , myślałabys o tym co się stało i tak naprawdę to nie potrafiłabyś mu wybaczyć ! .. byłabyś tylko przy nim ciałem ale nie duchem smile

Masz rację.. gdyby chciał to znalazł by sposób aby Cie odzyskać.. no ale sama widzisz .

Ktoś gdzies na jakimś forum napisał, że najlepszym czasem rozwiązaniem jest znienawidzenie swojego byłego, przypomnienia sobie o wszystkich złych rzeczach - wtedy jest łatwiej zapomnieć !

88

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

zdradzona właśnie słucham radia i mam dla Ciebie piosenkę tongue

antidotum - kowalskiej .. trochę smęci ale słowa są dobre smile

jak ja z tym swoim dupkiem zerwałam to moim hitem była chylińska "wybaczam" .. bo wtedy akurat ona była ciągle puszczana w radiu smile

posłuchaj jakiś pozytywnych rytmów .. ! smile

89

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
alimak87 napisał/a:

kurcze no zdradzana .. pomyśl smile gdybyś z nim teraz była co byś miała , jakby wyglądał Twój czas z nim ?..
zapewne brzydziła byś się go dotknąć, byłabyś podejrzliwa , próbowałabys go choć troszke kontrolować , myślałabys o tym co się stało i tak naprawdę to nie potrafiłabyś mu wybaczyć ! .. byłabyś tylko przy nim ciałem ale nie duchem smile

Masz rację.. gdyby chciał to znalazł by sposób aby Cie odzyskać.. no ale sama widzisz .

Ktoś gdzies na jakimś forum napisał, że najlepszym czasem rozwiązaniem jest znienawidzenie swojego byłego, przypomnienia sobie o wszystkich złych rzeczach - wtedy jest łatwiej zapomnieć !

ale on jest z nia. ona jest tak bardzo podobna do mnie, tak bardzo... boze tak mi jest zle, ze nie wiem jak dlugo to wytrzymam. wybral taka kur$%..., do tkroej jezdzil, ktora nei wiem czy o mnie wiedziala... pewnie tak... on mowil, ze nie.... wybral ja, a nie spokojna dziewczyne, znudzilam mu sie...... a mowil, ze nigdy mnie nie zostawi........ co ona miala takeigo co ja nie mialam... wolalabym nie wiedziec kim ona jest...... jeszcze w wakacje wstawiala zdjecia ze swoim chlopakiem na fb, a teraz podlazla do mojego i go omotala... bardzo wplywowy widac jest.................

juz bylo elpiej rano,a teraz znowu wszystko wrocilo..........

90

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

nie nie kochana !!! nie ma że boli ! masz być silna !

ale kurcze noo nie łam się !  podnieś głowę do góry, spójrz w lustro ... i powiedz czy nie była byś piękniejsza gdybyś w końcu przestała się zamartwiać, płakać ?!

nastaw się pozytywnie ! wyjdź w ludzi .. nawet na ten cholerny aerobik tongue ale nie jutro czy pojutrze tylko dziś ! nie odkladaj niczego na później !  zrób coś by nie myśleć... najlepiej zajmij się sobą !

wiesz faceci chyba tak mają że szukają podrzędnej tandety która będzie bardzo przypominała ich byłe.  (u mnie to samo było). ale niech se mają... kopie.. bo na oryginał już ich nigdy stać nie będzie, więc niech się takimi resztkami zadawalają !

91

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Drogie Panie najczęściej jest tak, ze osoba która zdradza kogoś zamienia mercedesa na malucha (taka metafora), ale to dopiero wchodzi w praniu, gdyż na początku wszystko jest super... więc głowa do góry pomyślcie sobie, ze mercedes - wy ma silnik (rozum) z przodu a maluch w du.... - grunt to optymistyczne myślenie;)

92

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

nie mam sily by zyc, on nie odzywa sie, bo z nia jest. i wcale nie chcial, zebym mu wybaczyla, napisal po rozstaniu smsa, zeby zalagodzic sytuacje i zeby nikt nie mial do niego pretensji. byl od wielu lat jak czlonek rodziny.

a tamta dziewczyna nie reprezentuje soba nic...

niedobrze mi jak mysle, ze teraz kazdy wieczor spedzaja ze soba... zreszta tak jak przez ostatnie kilka miesiecy. nic niby sie nie zmienilo, oprocz tego, ze wiem o tym. nie wiem, czy wolalabym nie wiedziec. zamieszkaloibysmy razem, moze skonczylby ten romans, moze nie, nie wiem, ale oddalabym wszystko co mam, by moc z byc z nim, ale juz nigdy sie do niego nie odezwe. to wiem na pewno.

myslalam, ze bedzie chcial ratowac to, co zepsul, ale juz wtedy w smsie powiedzial, ze skoro tak stawiam sprawe, to on juz nie widzi sensu zeby cos robic. boze jaki koszmar. dzis rano przez chwile o nim zapomnialam, ale wrocilo z 100 razy mocniejszym zalem, ktoru trwa do wieczora. nie bede was juz meczyc moim koszmarem.
wierze, ze  jest ktos na swiecie kto poradzil sobie w 100% z odrzuceniem i natretnymi myslami.

milego wieczoru

93

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
alimak87 napisał/a:

cześć Wam wszystkim smile

wiecie co.. mówie Wam czas czas czas... a teraz zajmijcie się tylko sobą ! bo to WY teraz jesteście dla samych siebie najważniejsi!
zdradzana mówisz że siedzisz w domu.. wyjdź na aerobik ! - mówie Ci jak poskaczesz godzinke- to ze zmęczenia nie będziesz już mieć siły by o nim myśleć ! - ja tak robiłam i mi pomagało bo tam nie mogłam uściąć z boku i płakać czy wyjść ..  trzeba było ciągle być w ruchu i nie ma że boli ! .. a że tak mi się to spodobało to wpadłam w jakąś manie .. co oczywiście wyszło na mój plus smile .. z chudej stałam się chudą fajnie umięśnioną kobietą hehe  Zdradzana przełam się i idź .. nie czekaj, nie myśl .. tylko weź strój i idź na pierwszą lepszą lekcje !!!! smile

Powiem Wam tak.. może i to głupio zabrzmi ... ale w swoim "krótkim" życiu przeszłam już troszkę i doskonale wiem jak się czujecie ! Dlatego uważam że nie ma co czekać .. bo czas Wam płynie przez palce ..a jak coś ma być to będzie.. a jak nie to przynajmniej będziecie mieć świadomość że nie straciliście tego czasu !


Geniu .. kochany Geniu .. smile byłam w bardzo podobnej sytuacji ! .. w skrócie Wam opowiem, choć gdzieś kiedyś to pisałam.
3 lata razem, 2 lata wspólnego mieszkania, wspólny pies- prezent dla mnie. wszystko było super . aż pewnego dnia wyjechałam do rodziców na tydzień (poprostu w odwiedziny). Pare dni po moim wyjezdzie dostałam telefon od sąsiadki, że jego nowa dziewczyna (mojego wtedy chłopaka) robiła wczoraj kolacje (bo mój ex zaprosił tą sąsiadke i jej chłopaka - myślał, że będą na tyle lojalni wobec niego, że mi nic nie powiedzą). Na 2gi dzień zjechałam szybko do mieszkania. Nie myśląc co będzie dalej zaczęłam się pakować. On siedział na kanapie i nie wiedział co się dzieje. Było ok dopóki się nie odezwał.. kiedy zaczął te swoje "kochanie co Ty robisz" wpadłam w taki szał w taką histerię - zaczęłam krzyczeć, przeklinać, wyzywać. (bo przepraszam, ale nikt idiotki ze mnie nie będzie robić !) - oczywiście się nie przyznał ! Trwało to może 10 min. (żeby zrobić mi na złość, żeby bardziej mnie dobić nie oddał mi psa - mimo tego iż on w ogóle się nim nie zajmował, bo nie miał czasu stwierdził że pies należy do niego i koniec kropka - ooo taki to był mój prezent ! ). Wyszłam z domu waląc drzwiami. Nie wiedziałam gdzie mam się podziać, co robić, a już miałam zamówioną taksówkę. NA szczescie przygarnęła mnie koleżanka. Na pocztątku pisałam dzwoniłam (mój największy błąd- ale przecież mi się świat zawalił) on nic.. ta koleżanka zaczęła mnie wyzywać że ja głupia, popwalona itp. co chwile dostawałam mega kubel lodowatej wody. Wtedy uświadomiłam sobie że to moje życie .. zaczęłam wychodzić, się cieszyć (wiadomo na poczatku to była tylko prowizorka!). Po jakimś czasie ON zaczął wydzwaniać, ale ja byłam twarda (mimo iż w środku cierpiałam) mówiłam jak to jest fajnie, że nie mam czasu na nic .. że żyje ! On płakał on chciał wracać .. ale dalej się nie przyznawał!. Po 2 tyg okazało się że oficjalnie jest z tą laską, że ona juz u niego mieszka! Tak kużwa za mną tęsknił smile ... po 3 miesiącach przyjechał do mnie (umówiliśmy się pod blokiem) i powiedział "zaręczyłem się". Wiec jedyne co powiedziałam tylko i wyłącznie "gratuluje" i wróciłam do mieszkania... Próbował się kontaktować ja udawałam silną. Teraz po 3 latach wiem, że nie jest szczęśliwy, że chce się rozwodzić bo to było tylko zauroczenie- wiem to od jego bardzo bliskich znajomych.    ......    a przez następny rok byłam najszczęśliwszą osobą na świecie big_smile  .. dopóki nie poznałam kolejnego "księcia z bajki" hehe ..  kolejna "patologia" tongue ale chyba żeby ją opisać to jakiś swój wątek musze napisać.. albo książke tongue

I wiecie co, uważam że to była jedna z moim najlepszych życiowych decyzji ! - dlatego zdradzona.. nie czekaj, masz dowody.. daj sobie żyć ! ... jak sie nie będziesz odzywać.. on sobie o Tobie przypomni. !

Geniu życz jej szczęścia i tyle..

Pamiętajcie ! czasami lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż negatywnie rozczarować! więc jak już jesteście i tak zdołowani to pomyślcie o tym że to KONIEC... a jak będzie inaczej to Wasz plus tongue

no tak kochana Alimka87 smile znam juz 3 fajne dziewczyny, to fakt:) inteligetne ,zrownowazone emocjonalnie ,ktore podchodza dojzale do zwiazku.no moja ex nasze wspolne chwile po prostu z latwoscia sposcila w kiblu. bardzo sie otworzylem przed nia i teraz bedzie juz ciezko zaufac jesli kobieta potrafi tak wyrafinowanie postapic. bo dla mnie albo sie jest z kims mimo wszystko albo wcale.bez wzgledu na pogode.

94

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

dotarło do mnie, ze to koniec. nic nie moge zrobic. myslalam, ze bedzie walczyl, odezwie sie, cokolwiek, ze oleje tamta, bo przeciez ja zawsze bylam przy nim. a z nia ma dobry seks...

gdyby nie rodzice, nie wiem co by ze mna bylo. wielu z was widze wciaz ma nadzieje, ja juz jej nie mam. pogodzilam sie ze swoim losem. i nie zycze mu zle. mowi sie, ze po burzy przychodzi slonce... ja juz w nic nie wierze, nic nie planuje, niczego nie oczekuje... wegetuje i walcze z kazdym dniem... nie zycze nikomu takiej milosci, bo to powinno byc piekne uczucie... a mnie ta milosc niedlugo zabije...

95

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:

dotarło do mnie, ze to koniec. nic nie moge zrobic. myslalam, ze bedzie walczyl, odezwie sie, cokolwiek, ze oleje tamta, bo przeciez ja zawsze bylam przy nim. a z nia ma dobry seks...

gdyby nie rodzice, nie wiem co by ze mna bylo. wielu z was widze wciaz ma nadzieje, ja juz jej nie mam. pogodzilam sie ze swoim losem. i nie zycze mu zle. mowi sie, ze po burzy przychodzi slonce... ja juz w nic nie wierze, nic nie planuje, niczego nie oczekuje... wegetuje i walcze z kazdym dniem... nie zycze nikomu takiej milosci, bo to powinno byc piekne uczucie... a mnie ta milosc niedlugo zabije...

Chciałbym Ci napisać, choć kiepskie mam pióro, że już za chwileczkę już za momencik będzie lepiej i zapomnisz o tym wszystkim. Dobrze wiemy, że tak nie będzie. ALE powoli, powoli
ból będzie słabnąć. Masz Rodziców czyli kogoś kto Cię autentycznie wspiera. To dużo! Moi mnie też wspierali, za co im chwała, bo bardzo mi pomogli - nie oceniali mnie, nie mówili
"a nie mówiłem?" (pewne symptomy  widzieli wcześniej niż ja), tylko słuchali. Też miałem wielkie plany: ślub, dzieci, a potem wszystko runęło i myślałem, że mój świat się skończył.
Ale on się nie skończył, tylko nieco zwolnił. Trwa to już kilka miesięcy, ale ja wierzę, że kiedyś przyspieszy i znowu będę kochał. Zresztą tak jak mówią słowa piosenki: "Czekaj na wiatr. Zjawi się sam!".

96

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Nie żałuj ani minuty, że odeszłaś od niego. Ja byłam 6 lat w związku, odeszłam raz potem tęskniłam zwijałam się z bólu i błagałam o powrót a on fajnie bawił się na portalu randkowym z Panią X przez 6mcy, a gdy mu nie wypaliło wrócił a ja głupiaaa zakochana dałam mu szansę za rok znowu kombinował i odszedł sam bez słowa teraz zmienia kobiety jak rękawiczki a ma 35 wiosenek. Krzyżyk im na drogę. 3maj się, nie jest łatwo nie jest ale kiedyś będzie:O

97 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-03-27 20:20:17)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Kochana zdradzana!!!!! Słuchaj Alimaczka,bo dobrze prawi! Miej wyjebane a będzie Ci dane! Tyle w temacie!

Onslaught masz rację rodzice w takich sytuacjach są niezastąpieni, nie oceniają, nie naciskają. W końcu widzą, co ich dzieciak przeżywa. Wielki buziol dla wszystkich pomocnych rodziców!!!:-)

A tak w ogóle napisz kochana jak tam u Ciebie, dajesz radę jakoś funkcjonować?

98

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:

Kochana zdradzana!!!!! Słuchaj Alimaczka,bo dobrze prawi! Miej wyjebane a będzie Ci dane! Tyle w temacie!

Onslaught masz rację rodzice w takich sytuacjach są niezastąpieni, nie oceniają, nie naciskają. W końcu widzą, co ich dzieciak przeżywa. Wielki buziol dla wszystkich pomocnych rodziców!!!:-)

A tak w ogóle napisz kochana jak tam u Ciebie, dajesz radę jakoś funkcjonować?

zyje, sama sie dziwie, ze zyje, pracuje z domu, nie moge jesc, nie moge spac, bo mam ciagle sny z nim... to jest nie do wytrzymania... juz nie zastanawiam sie dlaczego mnie zdradzal. teraz tesknie za nim tak mocno, ze nie moge uwierzyc, ze mozna kochac kogos tak bardzo, a od tej drugiej strony glucha cisza...

nie potrafie funkcjonowac bez niego, byl moim calym swiatem, wszystkim co mialam. ale nie da sie nikogo zmusic do milosci. nie czekam juz na nic, nie robie zadnych planow, moje zycie spowolnilo do granic absurdu i modle sie, zebym nie zwariowala, minelo 1.5 tygodnia, to sa najgorsze dni w moim zyciu. i juz nie czekam, ze zaswieci slonce, przyjme to, co przynosi los...

99 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-03-28 11:37:32)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Dasz radę kochana, wytrzymałaś już 1,5 tygodnia, a to dużo. Widać jednak, że twoje zachowanie znacznie (pozytywnie) ewoluowało, od czasu pierwszego wpisu na tym forum. Teraz wyciągasz mądre wnioski cyt. "nie da się nikogo zmusić do miłości". To taka nasza malutka forumowa terapia:

Etap pierwszy: Wylanie z siebie całego smutku,przykrości itd.
Etap drugi: Analiza przyczyn, takowego stanu rzeczy.
Etap trzeci: Negowanie i zaprzeczanie,że związek się skończył.
Etap czwarty: Akceptacja tego, co już się wydarzyło.

Jesteś na najlepszej drodze, do rozpoczęcia nowego rozdziału w swoim życiu. Najpierw jednak daj ujście negatywnym emocjom, które są obecne przy stracie. Ból i smutek, to normalne uczucia towarzyszące każdemu człowiekowi- i one z pewnością będą towarzyszyły Ci jeszcze przez jakiś czas. To normalne. Daj sobie czas.

Pisałaś kochana cyt. "to piekło, za życia, nikomu tego nie życzę". Spójrz teraz na to w ten sposób "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Przez te smutne doświadczenia staniesz się mocniejszą
kobietką w przyszłości!


"Gdy mnie zabraknie zakop wspomnienia, a gdy zatęsknisz, naucz się doceniać....."

"Roztańczę w sobie świat, na przekór łzom umiem jeszcze iść pod prąd".....

100

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

na początku to dla mnie też było piekło a teraz to tylko wspomnienie
to nie koniec świata

101

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

mija kolejny dzień... a on od czasu rozstania ani razu się do mnie nie odezwał. myslalam, ze bedzie walczyc, nasze rodziny sie lubily, a on to rozstanie potraktowal tak lekko, bez zadnych emocji, glucha cisza. nie wiem, czego sie spodziewalam. moze, ze zrozumie, ze stracil szanse na normalne zycie. pewnie ulozy sobie zycie juz z ta druga, akurat za kilka lat jak skonczy szkole... podobno ktos, kto zdradza, nie kocha juz osoby z ktora jest, tak wyczytalam na forum. chyba nie mozna nic gorszego uslyszec, chcialoby sie uslyszec, ze to byl blad, zabawa...... pierwsze swieta bez niego...

gdyby sie staral, walczyl, gdybym widziala, ze czuje do mnie to, co na poczatku zwiazku, ze jestem dla niego wszystkim, wybaczylabym mu, tak bardzo za nim tesknie. to chore sad

102

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:

mija kolejny dzień... a on od czasu rozstania ani razu się do mnie nie odezwał. myslalam, ze bedzie walczyc, nasze rodziny sie lubily, a on to rozstanie potraktowal tak lekko, bez zadnych emocji, glucha cisza. nie wiem, czego sie spodziewalam. moze, ze zrozumie, ze stracil szanse na normalne zycie. pewnie ulozy sobie zycie juz z ta druga, akurat za kilka lat jak skonczy szkole... podobno ktos, kto zdradza, nie kocha juz osoby z ktora jest, tak wyczytalam na forum. chyba nie mozna nic gorszego uslyszec, chcialoby sie uslyszec, ze to byl blad, zabawa...... pierwsze swieta bez niego...

gdyby sie staral, walczyl, gdybym widziala, ze czuje do mnie to, co na poczatku zwiazku, ze jestem dla niego wszystkim, wybaczylabym mu, tak bardzo za nim tesknie. to chore sad

zdradzana sama sobie odpowiadasz na wszystkie pytania. "gdyby to gdyby tamto" ale jednak tego nie robi ..
zobacz mija dzień, tydzień a Ty co ?! a Ty żyjesz ! smile dasz radę bez niego..

103

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
alimak87 napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

mija kolejny dzień... a on od czasu rozstania ani razu się do mnie nie odezwał. myslalam, ze bedzie walczyc, nasze rodziny sie lubily, a on to rozstanie potraktowal tak lekko, bez zadnych emocji, glucha cisza. nie wiem, czego sie spodziewalam. moze, ze zrozumie, ze stracil szanse na normalne zycie. pewnie ulozy sobie zycie juz z ta druga, akurat za kilka lat jak skonczy szkole... podobno ktos, kto zdradza, nie kocha juz osoby z ktora jest, tak wyczytalam na forum. chyba nie mozna nic gorszego uslyszec, chcialoby sie uslyszec, ze to byl blad, zabawa...... pierwsze swieta bez niego...

gdyby sie staral, walczyl, gdybym widziala, ze czuje do mnie to, co na poczatku zwiazku, ze jestem dla niego wszystkim, wybaczylabym mu, tak bardzo za nim tesknie. to chore sad

zdradzana sama sobie odpowiadasz na wszystkie pytania. "gdyby to gdyby tamto" ale jednak tego nie robi ..
zobacz mija dzień, tydzień a Ty co ?! a Ty żyjesz ! smile dasz radę bez niego..

sama się dziwię, że żyję i pracuję i przy komputerze...

on po prostu znalazl pokrewna dusze, chetna do zabawy... zastanawiam sie, czy on kiedys przejrzy na oczy, zrozumie, ze dalam mu wszystko z siebie i chcialam stworzyc normalny dom... on wie, co jest dobre, a co zle, tego jestem pewna. znudzila mu sie ta pewnosc, ktora ode mnie mial. czy on jeszcze kiedykolwiek sie odezwie? mowilam mu, zeby sie nie odzywal, ze jak nie przestanie pisac to ktos inny z nim sie rozprawi. wiem, ze nie powinnam sie nad tym zastanawiac, ale jestem pewna, ze on wie, co jest dobre, a co zle. swiadomie wybral zlo.

czy zrozumie, to co zrobil i stanie sie kiedys inna osoba? sad

104

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Mija kolejny dzień... a on od czasu rozstania ani razu się do mnie nie odezwał. Myslalam, ze bedzie walczyc,

Gdyby sie staral, walczyl, gdybym widziala, ze czuje do mnie to, co na poczatku zwiazku, ze jestem dla niego wszystkim, wybaczylabym mu, tak bardzo za nim tesknie. To chore

Zdradzana, ale przecież Ty sama zabroniłaś mu się z Tobą kontaktować. Skąd wiesz, że on nie chciał potem napisać, skoro wyraźnie dałaś mu do zrozumienia, by się trzymał od Ciebie z daleka? Dodatkowo sama napisałaś, że jak nie przestanie się do Ciebie odzywać inaczej to załatwisz.
W głębi duszy chcesz, by wrócił, sama napisałaś, że to chore, ale jednak byłabyś zdolna mu wybaczyć.

Nasze pisanie i doradzanie tutaj Tobie, jest poniekąd czcze, bo jeżeli postanowiłaś żyć bez niego, to wprowadzaj te zasady w życie. Ty natomiast masz w dalszym ciągu nadzieję, że będzie walczył itd. I tego nijak nie rozumiem, bo powinnaś odciąć się od tego, co Cię z nim łączyło, Ty natomiast świadomie wracasz do tego, katując siebie tym wszystkim. Być może się mylę, ale Twoje ostatnie posty do tego nawiązują.

105

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:

Nasze pisanie i doradzanie tutaj Tobie, jest poniekąd czcze, bo jeżeli postanowiłaś żyć bez niego, to wprowadzaj te zasady w życie. Ty natomiast masz w dalszym ciągu nadzieję, że będzie walczył itd. I tego nijak nie rozumiem, bo powinnaś odciąć się od tego, co Cię z nim łączyło, Ty natomiast świadomie wracasz do tego, katując siebie tym wszystkim. Być może się mylę, ale Twoje ostatnie posty do tego nawiązują.

Zgadzam się w 100%.  Dokładnie odciąć się bo on nie chce się z Tobą kontaktować a użalanie się nad sobą to strata czasu. To co mu zabroniłaś - gdyby chciał to zawsze by znalazł sposób aby się skontaktować.

106

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Macie racje dziewczyny. Serce mówi, żeby być z nim, a rozum co innego...

Napisał smsa z zyczeniami... Nie odpisalam, ale caly dzien ze lzami w oczach, wolalabym, aby nic nie napisal. Chyba tak w glebi serca ludzilam sie, ze bedzie chcial wrocic, ze cos zrozumial.... Ale nie... Pewnie spedza swieta z nowa laska....

To jest moj poczatek nowego zycia. Bo zycia bez niego nie pamietam, tak, jakby nigdy go nie bylo.

I czuje, ze przede mna jest sciana. Czyli tak naprawde niczego juz nie oczekuje, niczego nie planuje i niczego nie pragne.

Dziekuje za rady

107

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Dotarło do mnie, że już mu nie zależy. To głupie, ale właśnie dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.

Czy on kiedyś zrozumie swój błąd?

108

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:

Dotarło do mnie, że już mu nie zależy. To głupie, ale właśnie dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.

Czy on kiedyś zrozumie swój błąd?

a jakie to ma znaczenie zdradzana?
dzięki temu poczujesz się lepiej? będziesz miała satysfakcję?
zapewniam, że nie
bo dopóki jego zachowania, uczucia, emocje będa miały wpływ na ciebie tak dlugo nie wzywolisz się z tego ukłądu

nie ma znaczenia co go spotka kiedy i za co..
]to nie zmieni tego, co musisz przezyć.. i jak iśc naprzód..

109

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
End_aluzja napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

Dotarło do mnie, że już mu nie zależy. To głupie, ale właśnie dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.

Czy on kiedyś zrozumie swój błąd?

a jakie to ma znaczenie zdradzana?
dzięki temu poczujesz się lepiej? będziesz miała satysfakcję?
zapewniam, że nie
bo dopóki jego zachowania, uczucia, emocje będa miały wpływ na ciebie tak dlugo nie wzywolisz się z tego ukłądu

nie ma znaczenia co go spotka kiedy i za co..
]to nie zmieni tego, co musisz przezyć.. i jak iśc naprzód..

wiem, że tylko dzięki obojętności się uwolnię, ale nie da się przestać kogoś kochac po tylu latach, po tym wszystkim co się przeżyło, wydaje mi się to nieosiągalne...

110

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

Dotarło do mnie, że już mu nie zależy. To głupie, ale właśnie dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.

Czy on kiedyś zrozumie swój błąd?

a jakie to ma znaczenie zdradzana?
dzięki temu poczujesz się lepiej? będziesz miała satysfakcję?
zapewniam, że nie
bo dopóki jego zachowania, uczucia, emocje będa miały wpływ na ciebie tak dlugo nie wzywolisz się z tego ukłądu

nie ma znaczenia co go spotka kiedy i za co..
]to nie zmieni tego, co musisz przezyć.. i jak iśc naprzód..

wiem, że tylko dzięki obojętności się uwolnię, ale nie da się przestać kogoś kochac po tylu latach, po tym wszystkim co się przeżyło, wydaje mi się to nieosiągalne...

nop jasne, że tak jest;)
ale czas mija
i go nie zatrzymasz

111

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

czas mija, a ja glupia nadal gdzies w glebi serca mam nadzieje, ze zacznie walczyc o nas, ze powie, ze to byl jego najwiekszy blad, ze zobacze ze mu zalezy.

wiem jednak, jeszcze glebiej w sercu, ze to sie nigdy nie stanie. jakby mu zalezalo na naszym zwiazku i przyszlosci, ktora paradoksalnie razem planowalismy, nie zdradzalby mnie. niech sie bawi swoja nowa zabawka...

112

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

mija 3 tydzien, a ja z dnia na dzien mam coraz wiecej nowych mysli i coraz bardziej tesknie.

nie odezwal sie do mnie, tak jak kazalam.

a teraz tak bardzo mi go brakuje, ze chyba bylabym sklonna probowac jeszcze raz... i probowac wybaczyc.

nie da sie opisac tej tesknoty sad

113

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Wiem, co czujesz mnie narzeczona zostawiła po 4 latach dla jakiegoś dzieciaka. Jak sama napisałaś, ma nową zabawkę -jesteś już o krok do przodu, bo widzisz, że się Tobą bawił. Podziękuj Bogu, że tak się skończyło i pomyśl, że trafisz na prawdziwego partnera, który nie będzie szukał skoku w bok, gdy będzie źle.

114

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Zdradzana, zapraszamy do wątku Filipa, zobaczysz ile nas się tam wmontowało, fajna, październikowa koalicja tam się tworzy tongue no i dobrą energią tryska tongue

115 Ostatnio edytowany przez zdradzana88 (2013-04-10 19:20:19)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

mam ostatnie pytanie:
czy on się jeszcze do mnie po tym wszystkim odezwie?

116

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Odpowiedzcie, czy on sie jeszcze do mnie odezwie?

117

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Droga zdradzana88, trudo powiedziec. Mysle, ze na tym etapie za wczesnie by o tym myslec, narazie na pewno jest zafascynowany nowa znajomoscia. Wiesz jak to w zyciu bywa? - Ze odezwie sie wtedy, kiedy ty juz zaczniesz wychodzic na prosta i pogodzisz sie z jego strata. Wtedy bedziesz miala dylemat - zgodzic sie na ewentualne spotkanie czy rozmowe tel. czy kontynuwac swoje zdrowienie i zyc bez niego.
Zastanow sie, czy jesli zechcial by wrocic, czy bylabys w stanie zaufac? Zapewne masz teraz kryzys i pragniesz tylko tego by wrocil. Przeczekaj to, pomedytuj, placz, rwij wlosy z glowy, wszystko do momentu az ci przejdzie. Wiem, ze kazdy dzien to dla ciebie pieklo ale UWIERZ MI TO PRZEJDZIE!
Pisz!
Sciskam bardzo mocno!

118

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

znalezione w Internecie:
___________________________________

- Moja dziewczyna? wiesz?ona

Zanim wydukałem to, co mnie tak strasznie przygniatało moja przyjaciółka dokończyła za mnie.

- ? zdradziła.

- Tak ? przytaknąłem z miną zbitego psa.

- To świetnie. To naprawdę super.

Popatrzyłem na nią jakby była lekko niedorozwinięta.

- Bawi cię to?

Roześmiała się w głos, a mnie jakby ktoś szablą przebił.

- Nie rozumiesz. Ty cierpisz, wiem, o tym, ale to najlepsze co mogło ci się przytrafić.

Popatrzyłem na nią jeszcze raz, ale intensywniej, ściągając brwi ? jakby to mogło ją jakoś ocucić.

- No dobra. Wytłumaczę ci to klocku, bo widzę, że przeżywasz to nadal jak Rosjanie oblężenie Stalingradu.

I wtedy usłyszałem jedną z najlepszych tyrad na temat zdrady. Zajęło mi wiele czasu, anim dotarło do mnie w pełni to, co mówiła. Gdy już jednak dotarło, to zmieniło mnie diametralnie. I moje spojrzenie na problem zdrady.

Siedzieliśmy  w niewielkiej kafejce przy ruchliwym skrzyżowaniu w wielkim mieście. Jedliśmy sałatkę warzywną, którą ona tak lubiła i popijaliśmy ją wodą. Było dietetycznie, nastrojowo i miło. Na chwilę zapomniałem o skrwawionym sercu i spijałem każde słowo z jej ust. Jak małe dziecko:

Posłuchaj. Mnie też kiedyś zdradził chłopak. Też go nienawidziłam, też przeklinałam, płakałam i cierpiałam. Aż zrozumiałam, że zdrada to najlepsze co mogło się nam przydarzyć. My planowaliśmy już ślub. To znaczy ja planowałam; wesele, kredyt na mieszkanie, dzieci, po prostu całe nasze życie. Byłam w nim po uszy zakochana, to było chyba na drugim roku studiów. W Gdańsku. Był cudowny, piękny i mądry, a ja żyłam jak we śnie. I wtedy to się stało. Powiedziała mi koleżanka, której przyjaciółka była właśnie TĄ. Myślałam, że mi serce wyskoczy z piersi i rzuci się pod pociąg. Trzeciego dnia, gdy wypłakałam już więcej łez niż Bałtyk mógłby pomieścić  musiałam się w końcu ogarnąć i pojechać na zajęcia na uczelnie. I gdy tak siedziałam z głową przytkniętą do szyby pociągu SKM olśniło mnie. Zdrada mojego ukochanego była jego informacją dla mnie, że on nie nadaje się na mojego partnera. On po prostu mi w ten sposób oznajmił, że nie chce być ze mną i z moimi marzeniami na jego temat. Kropka.

Żułem sałatę jak koza i patrzyłem na kumpelę. A ona dalej perorowała.

Zdrada to jest informacja. Ludzie czasem nie potrafią inaczej czegoś tak trudnego i skomplikowanego powiedzieć wprost. Są razem z kimś, coraz bliżej, osnuci marzeniami partnera czy partnerki jak mucha pajęczyną pająka i niemal się duszą. Są w potrzasku, tutaj miłość drugiej osoby, rodzice, koledzy, wszyscy zazdroszczą szczęścia, powodzenia, wyboru, a tam oni, i ich uczucia, które nie zawsze się z tą sielanką pokrywają. Bo dla niektórych to wcale nie tak miało być. Miał być miły związek, może super seks, może coś więcej, a może nic więcej. A tu nagle cały świat już zdecydował. I jak tu z tego wyjść. Nie każdy ma jaja żeby powiedzieć zakochanej osobie ?słuchaj, lubię Cię, naprawdę, ale tylko to. Nie chcę obrączki, dzieci, wzdychania do księżyca i końca swoich marzeń, bo to nie są moje marzenia, nie ty w nich jesteś. Nie zrozum mnie źle, było cudownie, masz piękne usta, piękne uda (piękne co tam tylko kto sobie wpisze), ale to nie jest miłość z mojej strony. Nie mówię, że nie zakładałem tego na początku, ale nie wyszło. Moje serce nie powiedziało mi, że ty to Ty?.  Nie oszukujmy się, nawet jeżeli coś takiego już wydobędzie się z usta tego ósmego cudu świat, który kochasz, to i tak wywoła to apokalipsę wyzwisk i pretensji. Więc większość, olbrzymia większość ludzi po prostu woli nic nie mówić tylko dalej szukać. I stąd zdrada. A zdrada ma jak wiadomo to do siebie, że zawsze, ALE TO ZAWSZE, wyjdzie na jaw. I wtedy w końcu już niczego nie trzeba tłumaczyć i jest się wolnym. I to wszystko.

- Wszystko ? ? przełknąłem sałatę.

- Wszystko. I podziękuj opatrzności, no bo bez przesady, nie dziękuje się zdrajcy mimo wszystko, że tak się stało zanim się pobraliście, bo potem byłoby tylko gorzej i gorzej.

- Hm ? nie wiedziałem co powiedzieć. Ale czułem, że miała rację.

- Jesz te małe pomidorki, bo jak nie, to ja je zjem ? wskazała na malutkie czerwone kulki, które odłożyłem z boku na talerzu.

- Nie, no, tak, jem. Albo nie, zjedz.

- To zdecyduj, jesz czy nie.

- Jem, jem, rany, daj mi chwilę.

Dokończyliśmy nasz posiłek, potem zamówiliśmy kawę. Gdy minęła przerwa obiadowa wróciliśmy do pracy. Do końca dnia rozmyślałem nad tym co powiedziała kumpela. I tak prawie przez kolejne dwa lata, aż rozkminiłem wszytko. Zdrada to naprawdę mądra suka. Pod warunkiem, że pojawi się odpowiednio wcześnie. Może i nie jest śliczna, ale przynajmniej konkretna i jasno stawia sprawę. No i daje Ci szansę na nowe otwarcie w życiu. Zamiast  rzucać w nią kamieniem lepiej dać jej przejść przez swoje podwórko i nie drażnić, bo tylko cię poharata wściekle rzucając się na ciebie. Niech idzie w swoją stronę. I zabierze ze sobą wszystko z czym przyszła.

Michał

119

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Niech idzie w swoją stronę. I zabierze ze sobą wszystko z czym przyszła.


to jest piekne

120

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Dziewczyny mam kryzys !!!!!

Tesknie za nim, czy on kiedykolwiek sie odezwie?? Po tym co mu napisalam??

121

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:

Dziewczyny mam kryzys !!!!!

Tesknie za nim, czy on kiedykolwiek sie odezwie?? Po tym co mu napisalam??

A co mu napisałaś?

122

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

Dziewczyny mam kryzys !!!!!

Tesknie za nim, czy on kiedykolwiek sie odezwie?? Po tym co mu napisalam??

A co mu napisałaś?

miesiac temu, zeby dal mi spokoj i sie nie odzywal. myslalam, ze jakos sobie z tym poradze ale tu nie trzeba tygodni ani miesiecy, tu trzeba lat, a ja tak strasznie tesknie za nim, ze naprawde nie chce mi sie zyc...

123 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-04-12 10:25:44)

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

Dziewczyny mam kryzys !!!!!

Tesknie za nim, czy on kiedykolwiek sie odezwie?? Po tym co mu napisalam??

A co mu napisałaś?

miesiac temu, zeby dal mi spokoj i sie nie odzywal. myslalam, ze jakos sobie z tym poradze ale tu nie trzeba tygodni ani miesiecy, tu trzeba lat, a ja tak strasznie tesknie za nim, ze naprawde nie chce mi sie zyc...

Wszyscy tutaj Ci radzili, żebyś zerwała z nim kontakty i żyła dalej, widać jednak, że cholernie Cię to męczy.
Chcesz wrócić, prawda?

124

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:

A co mu napisałaś?

miesiac temu, zeby dal mi spokoj i sie nie odzywal. myslalam, ze jakos sobie z tym poradze ale tu nie trzeba tygodni ani miesiecy, tu trzeba lat, a ja tak strasznie tesknie za nim, ze naprawde nie chce mi sie zyc...

Wszyscy tutaj Ci radzili, żebyś zerwała z nim kontakty i żyła dalej, widać jednak, że cholernie Cię to męczy.
Chcesz wrócić, prawda?

zerwalam z nim kontakt, on jest obojetny, nie odzywalam sie, nie bylo trudno, bo bylam tak zalamana, ze najchetniej bym sie zabila. minie miesiac a ja jestem tak samo zalamana jak na poczatku, nawet juz tabletki usp nie pomagaja w ogole. gdyby on sie staral, cokolwiek, ale milczy jak grob, mysle, ze on sie ze mna meczyl, gdyby tak nie bylo, odezwalby sie, przeciez to jego wina... tak bardzo mi go brakuje, ale on sie nie odzywa... a czuje to samo co na poczatku...

125

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:

miesiac temu, zeby dal mi spokoj i sie nie odzywal. myslalam, ze jakos sobie z tym poradze ale tu nie trzeba tygodni ani miesiecy, tu trzeba lat, a ja tak strasznie tesknie za nim, ze naprawde nie chce mi sie zyc...

Wszyscy tutaj Ci radzili, żebyś zerwała z nim kontakty i żyła dalej, widać jednak, że cholernie Cię to męczy.
Chcesz wrócić, prawda?

zerwalam z nim kontakt, on jest obojetny, nie odzywalam sie, nie bylo trudno, bo bylam tak zalamana, ze najchetniej bym sie zabila. minie miesiac a ja jestem tak samo zalamana jak na poczatku, nawet juz tabletki usp nie pomagaja w ogole. gdyby on sie staral, cokolwiek, ale milczy jak grob, mysle, ze on sie ze mna meczyl, gdyby tak nie bylo, odezwalby sie, przeciez to jego wina... tak bardzo mi go brakuje, ale on sie nie odzywa... a czuje to samo co na poczatku...

Rozumiem Cię zdradzana, szczerze nie wiem, co Ci doradzić.
W poprzednich wątkach wszyscy przekonywaliśmy Cię, że bez niego będzie Ci lepiej.
Widać jednak, że okropnie się bez niego męczysz....
Nie masz ochoty się odezwać do niego pierwsza?

126

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...
calienda napisał/a:
zdradzana88 napisał/a:
calienda napisał/a:

Wszyscy tutaj Ci radzili, żebyś zerwała z nim kontakty i żyła dalej, widać jednak, że cholernie Cię to męczy.
Chcesz wrócić, prawda?

zerwalam z nim kontakt, on jest obojetny, nie odzywalam sie, nie bylo trudno, bo bylam tak zalamana, ze najchetniej bym sie zabila. minie miesiac a ja jestem tak samo zalamana jak na poczatku, nawet juz tabletki usp nie pomagaja w ogole. gdyby on sie staral, cokolwiek, ale milczy jak grob, mysle, ze on sie ze mna meczyl, gdyby tak nie bylo, odezwalby sie, przeciez to jego wina... tak bardzo mi go brakuje, ale on sie nie odzywa... a czuje to samo co na poczatku...

Rozumiem Cię zdradzana, szczerze nie wiem, co Ci doradzić.
W poprzednich wątkach wszyscy przekonywaliśmy Cię, że bez niego będzie Ci lepiej.
Widać jednak, że okropnie się bez niego męczysz....
Nie masz ochoty się odezwać do niego pierwsza?

nie wiem, dlaczego w ogole mi nie przechodzi, zamknelam sie w sobie tak mocno, ze z nikim juz nie rozmawiam. doszlam do wniosku, na ile go znam, ze przestraszyl sie, bo zaczelo sie robic powaznie, wspolne mieszkanie, slub. ostatnie miesiace zylismy daleko od siebie, bo pracowalam w warszawie, wrocilam dla niego do rodzinnego miasta, zeby sie wszystko ulozylo, ale bylo juz za pozno. jest jakis sens myslec, ze dla niego zdrada byla tylko zabawa. ale nasz zwiazek tez byl chyba zabawa, nie moge sie po prostu pogodzic, ze tak latwo odpuscil, przeciez to jego wina... ja sie do niego nie odezwe, bo to on musi zrozumiec czego chce w zyciu. myslalam, ze zrozumie, ale jednak nie bylam dla niego tak wazna jak chcialam byc...
najgorsze jest to, ze ja wiem ze sie nie odezwie... sad i to mnie zabija...

127

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

ale ja sie odzywam z wielkim HEEEJOOOO smile

128

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

heh dzieki, ze wszyscy tu jestescie tacy fajni i naprawde umiecie wczuc sie w sytuacje kazdej osoby...
wiem, ze wyolbrzymiam swoj problem, inni maja gorzej, gdy dochodza dzieci na przyklad... tylko ze wtedy wiem, ze bym nie odeszla.
a teraz? walcze z czasem, i czekam z nadzieja, ze on zrozumie co stracil...

pewnie to nigdy nie nastapi, ale inaczej nie potrafie zyc sad

129

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

napisal mejla z pytaniem, czy pojde do kina.

dodam, ze z komorki, pewnie sie szlaja calymi dniami. nie dziwi mnie to juz.

odpisalam, ze chyba mu sie adresy pomylily.


Nie mogę przestac sie oklamywac i przestac zachowywac sie jak jakas naiwna gowniara. mysle, ze taka milosc juz mi sie nie zdarzy, boli mnie serce calymi dniami, nie moge spac, minal juz ponad miesiac... on nadal nic nie zrozumial, znowu chce sie mna bawic... dorosly facet, przeciez to jakas komedia... co ja mam myslec????

130

Odp: narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

cisza, a mi sie nie chce zyc bez niego, czuje sie tak, jakbym nie zyla. kazdego dnia.

nic mi sie nie poprawia, ponad miesiac siedze juz w domu, co ja mam myslec juz??

Posty [ 66 do 130 z 132 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » narzeczony mnie zdradzał, byliśmy 6 lat, odeszłam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026