"Rozumiem"...to się chłopak wysilił...
Masz już odpowiedź na wszystkie swoje pytania i wątpliwości,nie marnuj się przy nim.
A jak to zakończysz...prześpij się z tym i pomyśl jutro "na trzeźwo". Co dziś wydaje się niemożliwe jutro może być realne,może akurat nabierzesz siły do zakończenia tego. Ja Ci radzę uciekaj jak najdalej. Pocierpisz ale już nie będzie Tobą pomiatał i niszczył Cię od środka.
Podobne tematy
A więc tak, pisaliśmy wczoraj chwilę. Miał się z tym przespać i napisać. Dzisiaj napisał, że postara się zmienić i że będzie mnie szanował. Daje mu ostatnią szansę.
Hmmmm ciekawe jak długo wytrwa w tym postanowieniu...
Wiesz jak na mój gust to po takiej sytuacji on powinien przyjechać,usiąść i porozmawiać na spokojnie o tym. Wysłuchać Ciebie.
Czy zauważyłaś że jeden sms od niego i od razu dajesz mu szansę?
Coś mi się wydaje że napisał tak na odczepne aby było dalej "ok" i abyś skończyła swoje humory.
Kurcze życzę Ci jak najlepiej oby szczere było to co postanowił...=)
Myslisz, ze zle zrobilam?
My nie wiemy co Ty czujesz, czy on.
Kwestia tego jak sie dzisiaj czujesz?
Pisze, dzwoni? Interesuje się Tobą?
Czy znów ty za nim gonisz?
Czytałam Misiu cały temat od początku i kibicowałam, żeby się okazało, że mu nie odpisałaś lub że to zakończyłaś.
Widzę,że zdecydowałaś się dać kolejną szansę...
Moim zdaniem Twój facet zupełnie Cię nie szanuje, ostentacyjnie Ci to pokazując - co jest przejawem jego bezczelności i poczucia, że całkowicie nad Tobą panuje.
Mimo wszystko doskonale rozumiem Twoje rozterki. Sama przeżywam coś podobnego. Z tą różnicą, że mój facet nigdy nie okazał mi braku szacunku czy lekceważenia - przynajmniej nie bezpośrednio (takiego bym z miejsca rzuciła). Ja z zupełnie innego powodu dawałam kolejne szanse licząc, że coś się zmieni... Nawet gdy postanawiałam przestać się starać, łamałam się - bo tak bardzo mi było źle kiedy nie rozmawialiśmy. Kontakt z nim pomagał, ale na chwilę. Ten sam problem wracał i wracał. A ja za każdym razem dużo gorzej znosiłam tę sytuację, aż doszło do tego, że zupełnie przestałam sobie radzić z moim życiem - na wszystkich płaszczyznach.
Tak naprawdę od dawna czułam że trzeba było to skończyć i myślę, że Ty czujesz podobnie... Tylko, że im dłużej w tym tkwisz, tym będzie trudniej - bo zawsze będzie powracał motyw pierwszej miłości i tego, coraz dłuższego, czasu który razem przeżyliście.
Po prawie czterech latach dojrzałam do decyzji, i uwierz, jest mi z nią bardzo źle i smutno, ale jednocześnie czuję, że inaczej się nie da.
Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś: zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach.
Trzymaj się! Bądź silna i uwierz, że zasługujesz na coś lepszego i to dostaniesz. bo myślę, że jesteś super dziewczyną!
137 2013-03-22 00:37:43 Ostatnio edytowany przez bags (2013-03-22 00:39:36)
Tak naprawdę od dawna czułam że trzeba było to skończyć i myślę, że Ty czujesz podobnie... Tylko, że im dłużej w tym tkwisz, tym będzie trudniej - bo zawsze będzie powracał motyw pierwszej miłości i tego, coraz dłuższego, czasu który razem przeżyliście.
"niemy krzyk" do pozywki nakrecajacej toksyczny "taniec", powroty psychy do czegos, czego paradoksalnie nie ma a co bylo jak przy opcji odstawienia narkotyku.
Po prawie czterech latach dojrzałam do decyzji, i uwierz, jest mi z nią bardzo źle i smutno, ale jednocześnie czuję, że inaczej się nie da.
Jak na detoksie z determinacja. sorry za narkomanskie porownania ale wszystkie objawy toksyka tylko tak mozna najlepiej zobrazowac.
Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś: zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach.
Perfekcyjna by nie powiedziec profesjonalna do bolu sugestia.
Trzymaj się! Bądź silna i uwierz, że zasługujesz na coś lepszego i to dostaniesz. bo myślę, że jesteś super dziewczyną!
Nie obawiam sie Misia, jestem tego bardziej jak pewien, ze Ty potrzebujesz konkretnej i szczerej do bolu rozmowy z psychologiem i to nie z pierwszym lepszym z ogloszeniowej lapanki, ale z fachowcem.
Przeczytaj uwaznie post dilailah i zastanow sie co robisz!!! bo tej decyzji "dania szansy" mozesz badzo zalowac. My to juz wiemy, chcemy szczerze i serdecznie Ciebie przed tym ostrzec.
Na razie jest dobrze, stara się, widze to, ale czy na długo? To sie okaże. Nie chcę podejmowac pochopnej decyzji,dam nam jeszcze trochę czasu, miesiąc, dwa. Może na prawdę zrozumiał i się zmieni.
Oj ja i tak myślę że z tej mąki chleba nie będzie...
Ale to Twoja decyzja i Twoje życie nie możemy decydować za Ciebie...
Wiem Kwiatuszku, wiele macie racji w tym co piszecie, ale chce spróbować, chcę mieć pewność, że zrobiłam wszystko żeby to się udało. dziękuję Wam kochani za rady, wziełam je sobie do serca i jestem dużo mądrzejsza dzięki nim. Wiem, że wiele rzeczy w tym wszystkim było nie tak, jak powinno. Mam nadzieję, że uda się i że znów moje oczy będą takie szczęśliwe,jak na początku naszej znajomości...
Z całego serca życzę Ci tego ![]()
Z całego serca życzę Ci tego
Dziekuje :*
Misiax23 napisz do mnie e-maila. Pozdrawiam.
Misiax23 napisz do mnie e-maila. Pozdrawiam.
A w jakim celu?
ogień napisał/a:widzę że doszłaś do podobnego momentu do którego kiedyś ja.
zakończyłam swój ponad kilkuletni związek.
też w końcu wszystko było moją winą a moje wymagania i pomysły się nie nadawały aby wcielić je w życie.
chciałam ratować związek i to bardzo.. tak samo z początku kłótnie i płacz aż stwierdziłam że jak może kiedy będę siedzieć ciszej jak myszka to on zauważy mój ból itp... g*wno prawda.
jak tylko zaczynasz się czuć źle mów o tym jasno, wprost, z podniesioną głową i pewnościa siebie.
pamiętaj Ty jesteś najważniejsza, to Twoje życie więc jeśli czujesz się źle naprawiaj je.
powiedz mu wprost jak się czujesz ...czego wymagasz jak sobie to dalej wyobrażasz, nich on zrobi to samo, spróbujcie dojść do porozumienia.
jeśli się nie uda będziesz miała odpowiedź co dalej.
nie warto się poświęcać w ten sposób, marnować sobie życia i strzępić nerwy.Proszę opowiedz, jak to wszystko wygladało u Ciebie po rozstaniu, żałowałaś? biłaś się z myslami?
w takim. rozmowy, jeśli nadal jesteś zainteresowana jak to wyglądało u mnie. mogę odpowiedzieć na kilka pytań i porównamy sytuacje.
nie chcę po prostu opisywać tego tutaj na forum.
jeśli oczywiście chcesz ![]()
Cześć Wan, nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale muszę się wygadać. Ci, którzy śledzą ten wątek z pewnością wiedzą, że postanowiłam dać mojemu Tomkowi jeszcze jedną szansę i zawalczyć o nasz związek. Otóż dopiero co zaczęło być ok, a wczoraj dowiedziałam się ,że przez ten cały czas (2,5 roku) okłamywał mnie i wmawiał mi w żywe oczy, że ma prawo jazdy. I co ja mam teraz o tym wszystkim myśleć? No co?
Eh..
Cześć Wan, nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale muszę się wygadać. Ci, którzy śledzą ten wątek z pewnością wiedzą, że postanowiłam dać mojemu Tomkowi jeszcze jedną szansę i zawalczyć o nasz związek. Otóż dopiero co zaczęło być ok, a wczoraj dowiedziałam się ,że przez ten cały czas (2,5 roku) okłamywał mnie i wmawiał mi w żywe oczy, że ma prawo jazdy. I co ja mam teraz o tym wszystkim myśleć? No co?
Eh..
.. nie wiem. I tak nie słuchasz naszych rad..
Jak sie o tym dowiedziałaś?
Powiedział Ci to?
Słucham waszych rad. Po prostu zawsze jak chciałam je zobaczyć to się wykręcał, wczoraj był i chwalił się że dostał kartę honorowego krwiodawcy i pokazywał mi, a że miał w portfelu, to i resztę zobaczyłam. Zapytałam gdzie ma prawko, a on na to że w domu gdzieś na półce, a kto normalny nie nosi prawka w portfelu? Dzisiaj się go zapytałam wprost czy je ma czy nie i unikał tematu a teraz milczy. Jak pozbierałam wszystkie wcześniejsze fakty to dla mnie sprawa jest oczywista.
czasami się nie nosi, np nie powinno się brać wszystkich dokumentów jak wychodzi się na imprezę, żeby zwyczajnie nie zgubić, wiadomo alkohol, tłum ludzi, bierze się tylko to co niezbędne.
jak będziesz u niego w domu to powiedz aby Ci je pokazał.
150 2013-03-26 18:58:17 Ostatnio edytowany przez Misiax23 (2013-03-26 20:50:39)
Ale
ja juz kilka razy duzo wczesniej jak u niego bylam, to go prosilam zeby
mi je pokazal i zawsze sie wymigiwal. Nie chodzimy na imprezy.
Przyznal sie teraz, a ja mialam nadzieje, ze sie myle i niepotrzebnie go oskarzam. Jaka ja glupia jestem ;(
Przede wszystkim to musisz mu wprost powiedzieć ze nawet na najmniejszym kłamstwie nie zbudujecie żadnego fundamentu waszego związku.
Dziewczyno musisz to rozwiązać raz a dobrze bo on dalej robi to co wcześniej.ile minęło kilka dni a od dalej Cię robi w bambuko zrozum to.
To juz koniec, jak mam mu teraz ufac. Nie potrafie. Wszystko zepsul.
No i musiało się w końcu coś stać abyś zrozumiała to co próbowaliśmy Ci przetłumaczyć już dawno. Mam nadzieję że jest to przełom i podejmiesz w końcu słuszną decyzję,chyba że lubisz się sama zamęczać psychicznie...
Zgadzam się z kwiatuszkiem.
Niestety jestes bardzo naiwna i grasz na jego dyktando.
Pewnie jeszcze nieraz mu to wybaczysz i będziesz się męczyć.
Szkoda, ze tak bardzo się od niego uzalezniłaś.
Zgadzam się z kwiatuszkiem.
Niestety jestes bardzo naiwna i grasz na jego dyktando.
Pewnie jeszcze nieraz mu to wybaczysz i będziesz się męczyć.
Szkoda, ze tak bardzo się od niego uzalezniłaś.
Zerwalismy. Zadzwonilam rano do niego. Zachowywal sie tak, jakbym w 5 minut stala mu sie zupelnie obojetna i obca. Przyjechal pozniej, plakal jak dziecko a ja razem z nim. Wszystko mi wytlumaczyl, ze chcial mi zaimponowac, ze mu zalezy na mnie, ze nie chce mnie stracic. Powiedzialam ze musze to wszystko przemyslec.
Myslicie, ze powinnam wybaczyc mu, ze przez caly czas mnie oklamywal?
I znowu to samo...
Wiesz jestem zawiedziona już teraz na całej linii Twoim tokiem rozumowania. Raz zapłakał a Ty już...tak leć za nim,dzwoń już teraz,pociesz umęczonego smutkiem!
Tylko wiesz co szkoda że on nie miał skrupułów ranić Ciebie jak Ty płakałaś...
Prosilam tylko o rade.
Prosilam tylko o rade.
Wydaje mi się, ze sama powinnaś wziąc odpowiedzialność za ten związek.
Przynajmniej bedziesz miała pretensje do siebie.
Misia ale ja Ci już dałam radę,wiesz przecież że źle Ci nie życzę.
Czytaj między wierszami. Tak trochę mi Cię żal że pchasz się w to bagno cały czas...no ale taka ta nasza głupia miłość właśnie jest...
Jak chcesz to wybacz mu tylko abyś nie żałowała bo możesz odciąć się w końcu od tego,to jest chyba najlepsza pora.
Ale to wyłącznie Twoja decyzja zawsze Ci to powtarzam...
Rozumiem
W kompletnej rozsypce emocjonalnej...
Podjęłaś już jakąś decyzję?
umówiłam się z nim na wtorek, na rozmowę
Co mu powiesz?
Wciąż biję się z myślami, ale to chyba jednak koniec.
Misiax23 tak bardzo przypominasz mi mnie... osobę, która na siłe chcę zaimponować komuś komu na mnie nie zależy i jest ze mną z wygody...
Misiax23 tak bardzo
przypominasz mi mnie... osobę, która na siłe chcę zaimponować komuś komu
na mnie nie zależy i jest ze mną z wygody...
Tylko, ze ja nie chce nikomu zaimponowac, bo to nie na tym to polega, chce po prostu zebym mogla polegac na swoim facecie.
coś się zmieniło ?
Misiax23
przeczytałam niemalże całą dyskusję i powiem ci że ani chwili bym się nie zastanawiała nad tym żeby go zostawić! co w takim człowieku można widzieć?
akurat będąc w Twoim wieku (23 lata masz?) szykowałam się już do ślubu, od razu mówie że żadnej wpadki nie było, z miłości też się jeszcze zdarzają śluby
, a zaledwie kilka lat wczesniej (ok 4lat) byłam w tak patologicznym związku że do tej pory nie mogę uwierzyć że dawałam się w ten sposób traktować (w skrócie to bił mnie, wyzywał itp a ogólnie mówiąc uważał mnie za najgorszą, za dużo pisania żeby wszytko opisać jak to od początku było), po ponad 4 latach powiedziałam dosyć i zakończyłam związek mimo że dalej go kochałam... trochę zeszło zanim przestałam go kochać ale jak mogłam być nadal w takim związku? może stwierdzisz że ja to musiałam zostawić takiego typa, ale powiem ci ze nie musiałam, dawałam mu sznse, poprawiało się na kilka dni nawet tygodni ale później znowu było to samo, i u ciebie widze to samo! jeśli dalej myślisz że się zmieni to jesteś naprawdę w wielkim błędzie, dalej będzie ci obiecywał "gruszki na wierzbie" i będzie to tak pięknie obiecywał że będziesz dalej mu ulegać. dobrze się zastanów czy takiego życia chcesz! a jeśli naprawdę chcesz nadal z nim być to postaw sprawe jasno, albo się zmieniasz albo cześć. zapomniałam dodać że tamten też był moją wielką pierwszą miłością (tak mi się wtedy wydawało)
w czerwcu minie rok jak jestem szczęśliwa mężatka, a myślałam że nigdy mi się nie uda zaznać szczęścia i miłości, nawet były myśli żeby wrócić do niego a tu mi los po roku od rozstania dał kochanego i czułego teraz juz męża
przemyśl sobie wszystko jeszcze raz i podejmij decyzję według Ciebie właściwą, życzę Ci żeby Twoja decyzja była właściwa ![]()
daj znać jak się sprawy potoczyły ![]()
Misiax23
przeczytałam niemalże całą dyskusję i powiem ci że ani chwili bym się nie zastanawiała nad tym żeby go zostawić! co w takim człowieku można widzieć?
akurat będąc w Twoim wieku (23 lata masz?) szykowałam się już do ślubu, od razu mówie że żadnej wpadki nie było, z miłości też się jeszcze zdarzają śluby, a zaledwie kilka lat wczesniej (ok 4lat) byłam w tak patologicznym związku że do tej pory nie mogę uwierzyć że dawałam się w ten sposób traktować (w skrócie to bił mnie, wyzywał itp a ogólnie mówiąc uważał mnie za najgorszą, za dużo pisania żeby wszytko opisać jak to od początku było), po ponad 4 latach powiedziałam dosyć i zakończyłam związek mimo że dalej go kochałam... trochę zeszło zanim przestałam go kochać ale jak mogłam być nadal w takim związku? może stwierdzisz że ja to musiałam zostawić takiego typa, ale powiem ci ze nie musiałam, dawałam mu sznse, poprawiało się na kilka dni nawet tygodni ale później znowu było to samo, i u ciebie widze to samo! jeśli dalej myślisz że się zmieni to jesteś naprawdę w wielkim błędzie, dalej będzie ci obiecywał "gruszki na wierzbie" i będzie to tak pięknie obiecywał że będziesz dalej mu ulegać. dobrze się zastanów czy takiego życia chcesz! a jeśli naprawdę chcesz nadal z nim być to postaw sprawe jasno, albo się zmieniasz albo cześć. zapomniałam dodać że tamten też był moją wielką pierwszą miłością (tak mi się wtedy wydawało)
w czerwcu minie rok jak jestem szczęśliwa mężatka, a myślałam że nigdy mi się nie uda zaznać szczęścia i miłości, nawet były myśli żeby wrócić do niego a tu mi los po roku od rozstania dał kochanego i czułego teraz juz męża![]()
przemyśl sobie wszystko jeszcze raz i podejmij decyzję według Ciebie właściwą, życzę Ci żeby Twoja decyzja była właściwa
daj znać jak się sprawy potoczyły
zazdroszcze, ja tez sie meczylam w takim toksycznym zwiazku,a na koncu mnie zdradzal... nie zycze nikomu, ale misiax - on zachowuje sie tak, jakby mu zalezalo juz na kims innym. niestety, prawda boli, na to mi wyglada. po co ty chcesz z nim byc.......... czekasz az cie zacznie zdradzac? bo kochac to cie na pewno nie kocha...
zazdroszcze, ja tez sie meczylam w takim toksycznym zwiazku,a na koncu mnie zdradzal... nie zycze nikomu, ale misiax - on zachowuje sie tak, jakby mu zalezalo juz na kims innym. niestety, prawda boli, na to mi wyglada. po co ty chcesz z nim byc.......... czekasz az cie zacznie zdradzac? bo kochac to cie na pewno nie kocha...
ooo jest czego zazdrościć
naprawdę każdej kobiecie która przeszło piekło przez jakiegoś typka życzę tak dobrego, kochającego i czułego partnera a być może nawet męża jakiego mam ja ![]()
pomyśleć że tyle lat można się męczyć z takim chłopakiem jakiego np ja miałam, jak tylu fajnych chłopaków jest na świecie
tego kwiatu to pół światu!! dziewczyny (misiax23 i zdradzana88) napewno znajdziecie kogoś kto będzie wart waszych uczuć i uwagi ![]()
Szczerze mowiac nie umiem w to uwierzyc, niektorym po prostu nie jest dane szczescie... Ja dla niego przeprowadzilam sie z warszawy, zrobilam wszystko co moglam, bo nie chcialam byc tak daleko, a mnie zdradzal juz wtedy gdy planowalismy wspolna przeszlosc. moze gdybym byla blisko, wszystko by sie ulozylo. nie umiem sie pogodzic z tym, nie go nie ma, ze nie bedzie slubu......... twoja historia jest naprawde cudowna, ale dla mnie nierealna.....
czas leczy rany ![]()
z czasem sama zobaczysz że wszystko się zmienia na lepsze
każda kobieta znajdzie swojego odpowiedniego mężczyznę z którym przejdzie przez życie ![]()