Cześć dziewczyny, jestem tutaj nowa. Natknęłam się na te forum przypadkiem. I chyba znalazłam miejsce, gdzie mogę w końcu z kimś porozmawiać o swoim problemie. Potrzebuję opinii kogoś innego, ,,obcego", kogoś kto oceni sytuację obiektywnie. Mam problem ze swoim chłopakiem, a właściwie narzeczonym. Ale może zacznę od początku.
Przez długi czas byłam sama, wszystkie moje koleżanki opowiadały o swoich chłopakach, a ja zawsze w takich momentach milczałam, a wieczorami ryczałam do poduszki. Jakiś rok przed studniówka zaczęło się szaleństwo, ,,no bo jak to będzie wyglądać, jak pójdziesz sama?'' ale ja jakoś się tym nie przejmowałam. Pózniej poznałam chłopaka,ale to raczej było zauroczenie niz miłość w dodatku po jakimś czasie dostałam smsa,, poznałem kogoś,jeszcze z nią nie jestem,ale będę, to koniec". Wtedy strasznie to przeżyłam,ryczałam po nocach. ale jak to mówią czas leczy rany. skończyłam technikum, przyszły wakacje. Wtedy na fxxxx.pl poznałam chłopaka. Był z sąsiedniej wioski, znałam go z widzenia,ale nigdy z nim nie rozmawiałam. Spodobał mi się, a ja jemu. Długo pisaliśmy zanim zdecydowaliśmy się spotkac,ale udało się w końcu. Zaiskrzyło od razu. Po tygodniu od spotkania zostaliśmy parą. Było cudownie. Pierwsza miłość, motyle w brzuchu,tysiąc myśli na minutę o NIM. Relacje między nami były idealne. Z tym,że po jakimś czasie zaczął naciskać na seks (byłam wówczas dziewicą, 20 lat miałam), długo się o to sprzeczaliśmy, głównie z powodu mojej paniki przed ciążą( wszytkie koleżanki z technikum, te co tak się chłopakami wychwalały wpadły), no ale postanowiłam, że pójde do gin, po tabletki, poszłam. Dużo mnie to kosztowało wyrzeczeń, ale się udało. straciłam z nim dziewictwo, chciałam tego, bo go kocham, nie dlatego ze naciskał, choc czasem mnie to wkurzało. Po dwóch miesiącach bycia razem w sylwestra oświadczył mi się ( jeszcze przed naszym pierwszym razem). Byłam w siódmym niebie. Kolejny rok był cudny. Choć sprzeczaliśmy się czasem. Jednak cos zaczęło sie zmieniac między nami. W ogóle dowiedziałam się od niego, że z byłła dziewczyna był tylko ze wzgledu na seks, strasznie mnie to wtedy dotknęło jako kobietę. ale myślałam,że przecież kurczę, on się oświadczył i to było szczere. Od momentu kiedy zaczelismy się spotykac , ja zaczęłam staż i studia zaoczne. A on szukał pracy, bo dopiero co ją stracił. Teraz mam 23 lata a on 24 i jesteśmy ze sobą 2 lata i 4 miesiące. Ja kończę w tym roku studia, szukam pracy, on nadal nie pracuje. Kilka razy załatwiłam mu pracę ale zawsze mu coś nie pasowało, często się o to kłóciliśmy i kłócimy do tej pory. Kiedy znajduje fajne ogłoszenie, zawsze jest odpowiedż z jego strony ,,nie, bo coś" . Od prawie roku to jest jednym z główniejszych powodów naszych kłótni, ale też zauważyłam, że przestało mu na mnie zależeć. Widujemy się raz, dwa razy na tydzień, (mieszka 3 km dalej, 25 minut pieszo), jak się kłocimy, to zawsze tak odwróci kota ogonem żeby wyszło ze to moja wina, ciągle pisze,ze mu cos wypominam, co nie jest prawdą. Zaczęły zdarzać się ciche dni, 2-3 dni milczenia. A później zamiast przepraszam było, ,,to twoja wina". Zaczęło mnie to już dobijać. Ciągle cos według niego robię nie tak, a to nie umiem czytać ze zrozumieniem, a to ,,nie myślę", a to mu cos wypominam i robię aferę. aja naprawdę się staram. Juz nawet odpuszczam jak widze że coś jest nie halo, bo nie chcę się kłocić, ale to boli,kiedy ktos za wszelką cenę chce Ci udowodnic,że jestes zerem. W dodatku wszyscy w koło mówią mi,że to nie jest chłopak dla mnie, że co to za chłopak itp. Moi rodzice go nie akceptują. Od dłuższego czasu męczy mnie to wszystko, doszło już nawet do tego że postawił mi ultimatum, że albo przestanę wracac do przeszłości (wg niego to o co poszła kłótnia wczoraj jest juz nie ważne i nie ważne że nie padło słowo przepraszam i sprawa jest nie wyjaśnionna)albo mnie zostawi. Zgodizłam się, ale teraz zaczynam mieć wątpliwości czy dobrze zrobiłam. Ciągle mu ulegam, na wszystko się zgadzam, idę na kompromis, a on nie potrafi napisac nawet przepraszam. Nie wiem czy jest sens to ciągnąc, czy go zostawić i jak to zrobić skoro go kocham. wiem że nie mam z nim przyszłości,ale przeciez pieniądze to nie jest priorytet w życiu. Dosżło już do tego,ze potafięnie myśleć o nim pół dnia, nie zastanawiam się co robi, czemu nie pisze, nie dzwoni. zdarza mi się zawiesić oko na kimś innym... Z drugiej strony boję się samotności. To moja pierwsza miłość w dodatku go kocham, a on nie umie docenić tego co dla niego robię. Proszę o radę od Was. Co mam robić? Mam nadal udawac,że nic się nie dzieje? mam nadal ciągle iśc na kompromis? Milion razy mu mówiłam i z nim rozmawiałam o tym, że zachowuje się jak egoista i że nie liczy się z moimi uczuciami, ale to nic nie pomaga. Pomocy
Podobne tematy
Wiec teraz ty postawe sprawe jasno i badz nieugięta.
Powiedz mu jak sie czujesz w tym związku, ze nie czujesz się szczęśliwa. Porozmawiajcie szczerze przy czym ty nie boj sie rozmawiac o swoich uczuciach, powiedz wszystko co Cię boli. I albo razem coz zaczniecie naprawiać i oboje się starać albo nie ma sensu ciagnac dalej czegos w czym oboje nie czujecie sie szczesliwi. Poza tym wina prawie nigdy nie lezy po jednej stronie. Moze warto też przyjrzeć się swojemu zachowaniu z dystansem, postarac się spojrzeć na wszystko z punktu widzenia partnera.
Dziękuję za radę. Tylko co zrobić kiedy on nie chce iść na kompromis i za każdym razem zrzuca winę na mnie?
Przepraszam, bo to co napiszę będzie strasznie, ale wydaje mi się że jesteś z nim dlatego, że on się Tobą zainteresował. Nie zastanowiłaś się czy to jest odpowiedni mężczyzna, czy macie podobne charaktery, czy jest dobrym człowiekiem, ba zaręczyliście się po 2 miesiącach (tak szybko nie da się nawet z nikim zaprzyjaźnić nie mówiąc już o pokochaniu drugiej osoby).
Dziewczyno, przede wszystkim znaj swoją wartość i nie tkwij w związku z mężczyzną, który Cię męczy i nie szanuje. Kiedyś wyszukałam taki cytat: "zakochuj się wtedy kiedy jesteś gotowy, a nie samotny". Przemyśl to.
Pokochałam go takim jaki jest, poza tym mamy wspólne pasje. Zaręczyny może i szybko były, ale nie żałuję tego. Były na prawde szczere.
miałaś parcie na posiadanie chłopaka/związek, potem to już poszło swoim torem, czyli motyle/pierwszy seks/motyle/pierwsze kłótnie/mniej motyli... Facet widzi, że Tobie zależy, to ma to w nosie, Ty się rozwijasz/uczysz/inwestujesz w Siebie, a on stoi w miejscu... rozjechały Wam się priorytety/podejście do życia... raczej nic z tego nie będzie - motyle zdechną, pozostanie ponowny płacz w poduchę... tylę, że późno może być - dzieci i te rzeczy...
Czasem zastanawiam się, dlaczego z nim jestem skoro ostatnio ciągle się kłócimy i nie możemy dogadac. Odpowiedź jest zawsze jedna, bo go kocham. a zaraz po tym zaczyna się myślenie o przyszłości i w głowie mam milion mysli. Nie wiem, czy ze mną jest cos nie tak/ Może tak? Nie mam pojęcia, czy jestem po prostu zaślepiona czy głupia.
Czasem zastanawiam się, dlaczego z nim jestem skoro ostatnio ciągle się kłócimy i nie możemy dogadac. Odpowiedź jest zawsze jedna, bo go kocham. a zaraz po tym zaczyna się myślenie o przyszłości i w głowie mam milion mysli. Nie wiem, czy ze mną jest cos nie tak/ Może tak? Nie mam pojęcia, czy jestem po prostu zaślepiona czy głupia.
nie dołuj się, jesteś typową "Babą"... będzie jatka...
Wiem,ze mam ciężki charakter, bo wiele rzeczy biorę do siebie i nie potafię ot tak zapomniec, ale staram się jak moge.
Jeszcze mało w życiu przeszłaś. Widać, że i tak nie będziecie razem albo co gorsza jednak będziecie się tak męczyć.... Nigdy się nie dogadacie. Zastanów się czy chcesz tak żyć. Wiem , że rozstanie jest ciężkie, ale pomyśl... Czy tak chcesz spędzić resztę swojego życia? Teraz tylko wpędzasz się w lata i niszczysz psychike...
Tylko jak zostawić kogoś z kim tyle się przeżyło i kogo się kocha?
Tylko jak zostawić kogoś z kim tyle się przeżyło i kogo się kocha?
a niby co takiego przeżyliście - pierwsze dymnięcie, i co jeszcze???
To jeszcze nie taki długi związek... Każdy radzi sobie inaczej. Najgorsze wydaje mi się siedzenie w samotności. Ja odeszłam po 5 latach pomimo iż kochałam, ale wiedziałam właśnie, że to się nie uda. W skrócie przez 2 miesiące bawiłam się na całego i wtedy weszłam w kolejny związek, tzw. dla pocieszenia. Co prawda fatalny i trwający aż 3 lata, ale i od tego się uwolniłam. Wiele można w życiu żałować, ale życie bardzo uczy, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Jestem dużo mądrzejsza i mam świadomość, że nie zmarnowałam sobie życia do reszty.
Gen
nie tak ostro. Może dla Ciebie takie rzeczy nie mają znaczenia ale dla kobiety owszem tak. Różne rzeczy się z partnerem przechodzi i nie jest tak łatwo powiedzieć to koniec do widzenia. Chyba, że ktoś jest wypruty z uczuć i ma to w dup**.
a może to jej facet jest wypruty z uczuć i ma to wszystko w d....?
Może tak jest, może facet jest taki, ale teksty typu " co przeżyliście, pierwsze dymnięcie?" - jest nie na miejscu...nie uważasz? Czy tylko prostackimi tekstami potrafisz doradzać innym??
Może tak jest, może facet jest taki, ale teksty typu " co przeżyliście, pierwsze dymnięcie?" - jest nie na miejscu...nie uważasz? Czy tylko prostackimi tekstami potrafisz doradzać innym??
ależ oczywiście, masz 100% racji...
Twój sarkazm nie robi na mnie wrażenia;)
19 2013-03-10 22:41:52 Ostatnio edytowany przez newlife (2013-03-10 22:44:04)
Wydaje mi sie ze ten zwiazek sie nie utrzyma, spotkaliscie sie jako bardzo mlodzi ludzi, ciagle sie rozwijacie i zmieniacie. On jest podswiadomie zazdrosny ze ty sie rozwijasz i zdobywasz kwalifikacje a on siedzi w miejcu. Rekompensuje sobie to dolowaniem ciebie i nie liczeniem sie z twoimi emocjami. Rozstanie troche poboli, ale teraz tez cierpisz. Wyobraz sobie swoje zycie za rok ze wspanialym mezczyzna u boku....
No i jeszcze musisz tak to zorganizowac by to on z toba zerwal, jego kruche poczucie wartosci bardzo tego bedzie potrzebowac - ale zdecydowac powinnas sie jak najszybciej - szkoda marnowac czasu. Cale zycie przed toba i wielu wspanialych mezczyzn duzo lepszych od tego z ktorym teraz jestes.
Ja tak myślę że on po prostu nie zasługuje na Ciebie. Jesteś uczuciową i przede wszystkim ambitną dziewczyną i co będziesz go tak dalej "niańczyć"? A on Ci w podzięce pojedzie jak po bandzie że jesteś do niczego... Tylko Cię wpędzi w kompleksy albo zniszczy od wewnątrz.
widzę że doszłaś do podobnego momentu do którego kiedyś ja.
zakończyłam swój ponad kilkuletni związek.
też w końcu wszystko było moją winą a moje wymagania i pomysły się nie nadawały aby wcielić je w życie.
chciałam ratować związek i to bardzo.. tak samo z początku kłótnie i płacz aż stwierdziłam że jak może kiedy będę siedzieć ciszej jak myszka to on zauważy mój ból itp... g*wno prawda.
jak tylko zaczynasz się czuć źle mów o tym jasno, wprost, z podniesioną głową i pewnościa siebie.
pamiętaj Ty jesteś najważniejsza, to Twoje życie więc jeśli czujesz się źle naprawiaj je.
powiedz mu wprost jak się czujesz ...czego wymagasz jak sobie to dalej wyobrażasz, nich on zrobi to samo, spróbujcie dojść do porozumienia.
jeśli się nie uda będziesz miała odpowiedź co dalej.
nie warto się poświęcać w ten sposób, marnować sobie życia i strzępić nerwy.
Do gen
chyba nie wiesz co to miłość, albo twój pierwszy raz było zupełnie do niczego.
Dla mnie seks z narzeczonym, to nie jest ,,dymanie"
widzę że doszłaś do podobnego momentu do którego kiedyś ja.
zakończyłam swój ponad kilkuletni związek.
też w końcu wszystko było moją winą a moje wymagania i pomysły się nie nadawały aby wcielić je w życie.
chciałam ratować związek i to bardzo.. tak samo z początku kłótnie i płacz aż stwierdziłam że jak może kiedy będę siedzieć ciszej jak myszka to on zauważy mój ból itp... g*wno prawda.
jak tylko zaczynasz się czuć źle mów o tym jasno, wprost, z podniesioną głową i pewnościa siebie.
pamiętaj Ty jesteś najważniejsza, to Twoje życie więc jeśli czujesz się źle naprawiaj je.
powiedz mu wprost jak się czujesz ...czego wymagasz jak sobie to dalej wyobrażasz, nich on zrobi to samo, spróbujcie dojść do porozumienia.
jeśli się nie uda będziesz miała odpowiedź co dalej.
nie warto się poświęcać w ten sposób, marnować sobie życia i strzępić nerwy.
Proszę opowiedz, jak to wszystko wygladało u Ciebie po rozstaniu, żałowałaś? biłaś się z myslami?
Do gen
chyba nie wiesz co to miłość, albo twój pierwszy raz było zupełnie do niczego.
Dla mnie seks z narzeczonym, to nie jest ,,dymanie"
czepiłyście się słowa niczym kleszcz pupy, notabene, to po raz pierwszy u kobiet je słyszałem... mniejsza z tym... a całość brzmiała - " a niby co takiego przeżyliście - pierwsze dymnięcie, i co jeszcze???", i to "co jeszcze???" było ważniejsze... bo chodzi o to, aby zrobić zwyczajne zestawienie plusów i minusów, tego, co na codzienność się składa, a nie żyć tylko wspomnieniami, chociażby nie wiem jak pięknymi... poezja poezją, a proza prozą... i tyle...
Wiesz Gen, gdy dzieją się takie ludzkie dramaty ciężko podejść do tego z dystansem ;P Może za parę latek...
Wiesz Gen, gdy dzieją się takie ludzkie dramaty ciężko podejść do tego z dystansem ;P Może za parę latek...
a może warto warto zejść z obłoków na ziemię... zanim ziemia walnie nas w czoło...
xAnuszkAx napisał/a:Wiesz Gen, gdy dzieją się takie ludzkie dramaty ciężko podejść do tego z dystansem ;P Może za parę latek...
a może warto warto zejść z obłoków na ziemię... zanim ziemia walnie nas w czoło...
zgadzam się
literaturę romantyczną warto zamienić na pozytywistyczną
No właśnie przejdzie swoje to zrozumie i zejdzie...
No właśnie przejdzie swoje to zrozumie i zejdzie...
byle nie śmiertelnie... idę na piwo, w ramach walki z alkoholizmem rzecz jasna... Bawcie się dobrze...
xAnuszkAx napisał/a:No właśnie przejdzie swoje to zrozumie i zejdzie...
byle nie śmiertelnie... idę na piwo, w ramach walki z alkoholizmem rzecz jasna... Bawcie się dobrze...
Ma zejść na ziemie, nie pod rzecz jasna... Pod nie warto dla, bądź przez żadnego faceta...
Widzę, że cała sprawa zeszła na temat zupełnie inny, niż ten na który chciałam porozmawiać...
No więc tak on ma Cię gdzieś nie liczy się z Twoimi uczuciami więc i Ty przestań się liczyć z nim. Wyjdź z koleżankami,nie miej dla niego czasu,przede wszystkim przestań się tak troszczyć o niego. Bo do cholery to jest dorosły facet. Albo zadba sam o siebie albo nie jest niczego wart. Pokaż trochę że masz jakieś życie oprócz niego,jeśli będzie mu zależeć to pokaże to,postara się o Ciebie. Jeśli nie to będziesz miała rozwiązanie jak na tacy...
Akurat może i Ty na tym skorzystasz bo zobaczysz że istnieją inni mężczyźni oprócz niego,godni Twojego zainteresowania. Ja nie twierdzę że masz się zaraz w innym zakochiwać ale otwórz się na innych,bo jak na razie to masz na maksa klapki na oczach...On Tobą pomiata a Ty mówisz że go kochasz...No proszę Cię nie ma miłości z samego seksu. Bo z tego co tu przeczytałam to nic innego już was nie łączy...
Widzę, że cała sprawa zeszła na temat zupełnie inny, niż ten na który chciałam porozmawiać...
Misiax, tak to bywa że czasami kurczowo się trzymamy "tej pierwszej miłości".
"Bo to ten pierwszy i jedyny na świecie"...guzik prawda.
Żaden facet (ani dziewczyna) nawet "ten pierwszy", który nie szanuje swojej dziewczyny i jej uczuć, który nie stara się, nie zasługuje na to aby dla niego marnować życie i swój najlepszy czas. Pierwszy nie musi znaczyć "jedyny" ani "najlepszy". Czasami pierwsze zakochanie, to zwykły niewypał. Nie ma co na siłę przy nim trwać. Pomyśl trochę o sobie, czy jesteś szczęśliwa w tym związku, czy widzisz szanse na to aby spędzić z nim całe swoje życie, na pewno chcesz tego? Bez względu na to jaki on jest wobec Ciebie? Jeśli NIE, to zakończ to, może i nie będzie łatwo, ale nie jesteś pierwsza i nie ostatnia która przez to przechodzi. To nie tragedia, taka jest kolej rzeczy...jeśli źle ulokujemy swoje uczucia, trzeba to zmienić, żeby potem nie żałować straconego czasu. Zycie toczy się tu i teraz, nie poczeka aż twój chłopak się zmieni, czas płynie nieubłaganie, trzeba go wykorzystać w pełni, a nie tracić...
odświeżam
Ok odświeżasz.
Ale zrobiłaś jakiś krok w tym kierunku aby dojść do porozumienia z facetem czy nie robisz nic? Zmieniło się coś w ogóle?
Robię, staram się, idę na kompromis, wyciągam pierwsza rękę, nawet wtedy, kiedy wiem, że to on powinien to zrobić, bo to on przegiął. Aktualnie każde moje zdanie jest przez niego krytykowane, każda propozycja jest na nie. Wczoraj znów się pokłóciliśmy. Poszło o to,że dwa dni wcześniej pisaliśmy,że dawno się nie widzieliśmy,ze się stęsknił i chciałby się zobaczyć. Wieć na drugi dzień z rana napisałam coś w stylu o której dzisiaj bedziesz? Opryskliwym tonem typu ,,że co?" napisał mi mniej więcej że wcale się nie umawialiśmy, i że jak się chcę spotkać to mam dwa dni albo dzień wcześniej się umówić z nim i to uzgodnić, w dodatku zaczął się wykręcac ,że ma kupe roboty,że musi odśnieżać podwórko itp. a przecież prawda jest taka,że on nie pracuje wstaje o 12 i cały dzień gra. Póżniej chciał żebym to ja do niego przyjechała skoro tak się stęskniłam, ale napisałam mu że skoro ma odśnieżać cały dzień to nie będę sie narzucać. Wczoraj zepsuł mi się komputer, coś wcisłam i czarny ekran, nic się nie dało zrobić. Byłam załamana, pisze pracę licencjacka i pół 3 rozdziału nie zdążyłam zgrać na pendrive, modliłam sie żeby go nie stracić. Dzwoniłam do Tomka, prosiłam, błagałam żeby przyjechał i zobaczyl co się stało.A że zna się na tym, to zajęłoby mu to raptem 10 minut. Odmówił. bo jak stwierdził nie będzie się szykował na szybko na busa, była godz 15, a busa miał o 16:40. No cóż. Zadzwoniłam do brata do norwegi, straciłam ponad 40 zł na telefonie, ale z jego pomoca naprawiłam ten komputer. Pod wieczór napisałam do Tomka. Zwykła rozmowa, typu co robisz, jaki film oglądasz itp. Zaproponowałam spotkanie w dniu dzisiejszym, o 11 miałby do mnie busa, a póżniej 15 ja pojechałabym na uczelnię a on do domu. Napisał,że przesadzam,że o tej godzinie to ludzie śpią itp. że przyjedzie w poniedziałek,jak nie będę miała szkoły. zaproponowałam sobotę. Szkołę kończe o 11, wieć śmiało mógłby przyjechac i posiedzieć do wieczora, ale dostałam tylko smsa pełnego złości, przekleństwa i cisza. Nie wiem już co mam o tym wszystkim sądzić, co robić, coraz częściej biję się z myślami, czy nie lepiej to zakończyć, zająć się w pełni szkołą i praca licencjacką, i po prostu zapomnieć ..
Matko...
To się w głowie nie mieści co on w ogóle robi,jak Cię traktuje,jak Tobą pomiata.
Dziewczyno daj sobie spokój bo to nie są jakieś jednorazowe wybryki z jego strony. On po prostu ma Cię gdzieś.
Wiem że nie jest przyjemnie usłyszeć takie coś ale sama widzisz co się dzieje.
Poszanuj sama siebie skoro on Cię nie szanuje.
Ciągle to Ty zabiegasz o spotkanie,Ty piszesz,Ty dzwonisz...a gdzie jego inicjatywa???
Przestań się odzywać do niego,niech uświadomi sobie że może Cię stracić jeśli się nie zmieni. I przestań prosić go o spotkanie! Nie poniżaj się przed nim bo tylko pogłębiasz swoją i tak już beznadziejną sytuację ![]()
Skup się na pisaniu pracy,zajmij się czymś. A jak on się nie odezwie nie będzie chciał coś poprawić w waszej relacji to sama wiesz...
Njagorsze w tym wszystkim jest to, że to moja pierwsza prawdziwa miłośc i tak ,,poważny" związek. Wszyscy na około mówia mi, że to nie chłopak dla mnie, że to darmozjad itp. a ja go kocham i przez to mam chyba klapki na oczach. Od wczorajszej wymiany zdań, cisza, nie napisała jak zwykle ,,dzień dobry kochanie", nie wiem już co robić...
Przeczekaj.
A wiesz rzadko się zdarza że ta pierwsza miłość jest jedyną. Ale często uczy nas wiele i na przyszłość wiemy czego się wystrzegać.
I nie możesz go kochać bezgraniczną miłością gdzie on nie będzie Cię szanował. Bo nie jesteś jego własnością.
Heh.. a więc tak wiem, że "szczere rozmowy" z nim jeżeli on nie ma na nie ochoty oraz nie ma ochoty na szczerość nie mają sensu. Na facetów podobno działają tylko fakty dokonane , a nie słowa, więc przestań się łudzić , że słowami coś wskurasz, może nawet już nie zaczynaj takich rozmów. Wiem, że decyzja o rozstaniu jest trudno , więc w mojej opinii "bądź z nim" ale mentalnie zachowuj się jakbyś już z nim nie była, skreśl go w swojej głowie, spróbuj się zdystansować. Wtedy i Twoje zachowanie się zmieni, nie będziesz już walczyć o niego (WŁAŚNIE KONIEC WALKI!) , zajmiesz się swoimi sprawami, możesz nawet nie mieć dla niego czasu. Niech ci nie będzie jego szkoda, bo to przecież przez niego cała ta sytuacja. Jeżeli mu zależy to może otrzeźwieje i coś zacznie robić, a jeżeli nie to w przyszłości łatwiej będzie ci z nim zerwać , bo będziesz już zdystansowana uczuciowo. Niech wie, że to co robi nie rozpala twoich uczuć (a teraz tak to wygląda - dzownisz , zabiegasz) tylko ochładza....bo to jak się zachowuje jest niemęskie, a ty potrzebujesz męskiego faceta.
Pierwsza miłość ... pierwsze motyle ... i co więcej? rozumiemy że kochasz, że pierwsza miłość w naszym serduszku zajmuje specyficzne miejsce ale...
... pomyśl jaka przyszłość czeka cię z kimś kto teraz traktuje cię w taki sposób?
teraz zachowuje się w taki sposób ... co zrobi kiedy będą prawdziwe kłopoty ... inni wokół mówią, że to nie chłopak dla Ciebie- myślę że maja rację, że mówią w ten sposób bo mają ku temu jakis powód ...
Nie proś o spotkania a kiedy on łaskawie będzie chciał sie spotkac ty nie miej czasu raz, drugi i zobacz jak się zachowa ... jeśli mu zależy coś zrobi, jeśli nic nie zrobi innego niż foch i kłótnia odpowiedz sobie sama czy będzie zależało ...
Dziękuję Wam za rady. Mam taki mętlik w głowie... Nie wytrzymałam wczoraj i napisałam do niego, że przepraszam,że tak się narzucałam i wiecie co mi napisał? że mi wybacza. Zero skruchy z jego strony....
a na co liczyłaś???... jaka zaczepka, taka odpowiedź...
gen
liczyłam,że przynajmniej przeprosi za swoje niemiłe zachowanie w stosunku do mnie.
45 2013-03-16 15:04:44 Ostatnio edytowany przez gen (2013-03-16 16:32:04)
gen
liczyłam,że przynajmniej przeprosi za swoje niemiłe zachowanie w stosunku do mnie.
Droga Koleżanko - jak długo będziesz Siebie na tacy podawać, tak długo on to będzie olewał... bo i po co się starać o coś, co same w łapy się pcha??? takie życie, może i niezbyt to etyczne/koszerne, ale tak już jest... odwróć sytuację, facet skomle i jest na skinienie tipsa - bierzesz to na poważnie i o niego zabiegasz???, a po cholerę, on jest... i tyle...
Wiesz gen, chyba masz rację. Niepotrzebnie tak za nim latam. Chyba go po prostu tego nauczyłam, że jest tak jak on chce.
Ehe... Trafiłaś w dziesiątkę ze tak go nauczyłaś. On robił co chciał a Ty pierwsza leciałaś do niego.
Tak nie może być! Odpowiedz sobie sama czy dobrze na tym wyszłaś...
48 2013-03-16 17:32:42 Ostatnio edytowany przez Misiax23 (2013-03-16 17:54:40)
Teraz widzę, że nie. Spróbuję być wobec niego obojętna, zimna żeby zobaczyć, czy się tym zainteresuje, czy znów powie, że jestem obrażona na cały świat. Ja na prawdę chcę dojść z nim do jakiegokolwiek porozumienia. tak strasznie chciałabym żeby w końcu wziął się w garść, zaczął szukać tej cholernej roboty i zachowywać się jak mężczyzna.
No właśnie musisz trochę "wstrząsnąć" nim niech się facet ogarnie i określi w końcu czego oczekuje po tym związku.
Tylko nie napisz tam zaraz do niego...
Nie, spokojnie. Mam dzisiaj jakąś taką siłę w sobie. Odpisałam mu tylko rano ,,dzień dobry". Napisał popołudniu, ale ja milczę. A jak się będzie ,,dobijać" to napisze mu coś w style,że jestem zajęta. Ciekawa jestem, czy wyjdzie z jakąkolwiek inicjatywą i przeprosi.
BRAWO.
Pamiętaj możesz na tym tylko zyskać
Heh chyba wykrakałam, bo właśnie napisał smsa i pyta, dlaczego się nie odzywam.
Nie daj się pamiętaj co sobie obiecywałaś
Mam napisać, że jest zjęta, czy lepiej nic nie pisac? Co radzisz?
Kurcze nie chcę decydować za Ciebie.
Ja bym pewnie napisała że swoim ostatnim zachowaniem sprawił mi przykrość i potrzebuję ochłonąć.
A on niech myśli... Albo przeprosi albo naskoczy z pretensjami do Ciebie.
Ale nic więcej bym się nie odzywała tylko poczekałabym co dalej.
Przytrzymaj go dzień,dwa i zobaczysz.
Więc proponujesz nic nie pisać?
Napisz tylko o co masz żal ale krótko zwięźle i na temat nie musisz rozwodzić się nad szczegółami i urwij kontakt. Choćby nie wiadomo co pisał daj sobie czas na przemyślenie tego wszystkiego.
Tylko wiesz sytuacja jest taka, że wiem,że on nie wyciągnie pierwszy ręki, a jesli to zrobi to pewnie będzie to coś w stylu ,,skoro się nie odzywasz, to z nami koniec ,tak?"
Tylko wiesz sytuacja jest taka, że wiem,że on nie wyciągnie pierwszy ręki, a jesli to zrobi to pewnie będzie to coś w stylu ,,skoro się nie odzywasz, to z nami koniec ,tak?"
Skoro tak odpisze, to znowu świadcz o tym, ze ma twoje uczucia gdzieś.
A po co nam facet, który w związku myśli tyko o sobie?
A gdzie miejsce dla nas?
Mam wrażenie, że to Ty się uzależniłaś od niego. To nic dziwnego, ani złego. Myślę, że każda z nas w swojej 1 miłości tak robiła.
Jednak pamiętaj, to Ty masz być szczęśliwa sama ze sobą; a on ma być dodatkiem do Twojego szczęścia.
Tutaj widzę, że świata poza nim nie widzisz.
Rób co lubisz, co kochasz. Wychodź ze znajomymi, nie miej zawsze dla niego czasu. Nie staraj się o niego. Jeśli kocha, będzie mu Ciebie brakować, sam będzie pisał, sam dzwonił. Zafascynujesz g o Tym, że masz swój świat poza nim. On ma cię na tacy, więc po co ma się starać?
Pewnie zapytasz, a co jeśli nie będzie dzwonił ani pisał? Chyba znasz odpowiedź..
Głowa do góry. On nie może dyktować Ci warunków. Żyj swoim światem, swoim życiem - nie jego.
Prawdziwy mężczyzna, godny uwagi - to doceni.
Innego olej. Szkoda nerwów, łez i smutnych dni.
Podpisuję się pod tym.
Chyba macie rację. Milczę, nic się nie odzywam, zobaczę, poczekam.
Brak porozumienia w związku i ciągłe kłótnie nie prowadzą do niczego dobrego a wręcz niszczą związek.Brak kompromisów to kolejna sprawa.Więc zastanów się czy warto być z kimś kto nie ustępuje i wiecznie musisz Ty przepraszać. Uważam że powinniście na spokojnie usiąść,porozmawiać o tym co się dzieje w waszym związku a jeżeli on nie będzie chciał o tym rozmawiać,lub nie będzie widział problemu musisz mu uświadomić że nie jesteś dla niego zabawką,też masz uczucia i w każdym momencie możesz odejść a nie męczyć się w chorym związku.Ale jak postąpisz to zależy tylko od Ciebie.Pamiętaj że musisz myśleć już o przyszłości i powoli układać sobie życie tak abyś Ty była szczęśliwa.
To moja pierwsza milosc i taka ciezka decyzja...
On Ci pokaze, czy mu zalezy. Właściwie to zalezy od niego
.. Jak nie bedzie sie staral, samo sie rozleci - po prostu.
No i milczy. Zero odezwu.