Hejka.
Spotykałam się od 0,5 roku z pewnym panem.Na początku był to układ raczej.Ale coś mi nie pasowało,nie umiałam zaufać.Jednak nic z tym nie robiłam ,bo myślałam ,że mam schizy po poprzednim związku ( byłam prawie 3 lata w związku i dowiedziałam się ,że mój eks wchodził na czaty erotyczne,przesyłał sobie fotki z kobietami itp.).
Ostatnio sprawy zaczęły przybierać poważne oblicze,partner prosił,żebym traktowała go poważnie,była wierna,żebyśmy zaczęli taki prawdziwy związek.
Wiem,że to nie do końca fair ,ale założyłam lewe konto na badoo,gdzie poznaliśmy się.Okazało się,że często tam wchodzi,chciał mnie poznać (tzn. tą dziewczynę,którą stworzyłam) i jeszcze sam do mnie napisał.Pisał ,że nie ma dziewczyny od 2 miesięcy(!),chciał facebooka,coś zaczął bąkać o spacerze.Po prostu szok,2 dni wytrzymałam i napisałam jako ta dziewczyna,że ma pozdrowienia ode mnie.Zaczęliśmy się kłócić ,próbował na mnie zrzucić winę,ale też przepraszał ,bo coś mu odbiło.Bla bla bla,na końcu napisał ,że ja chyba przygód szukam ,a nie normalnego chłopaka i mogę zostać sama z brzuchem.Później mi pisał smsmy ,jak to on nie tęskni itp.,i skłamał ,że ostatnio nam gumka pękła.W końcu wczoraj odebrałam od niego telefon,bo chciałam to wyjaśnić.Gumka nie pękła,próbował mnie przekonywać,żebym wróciła,i na końcu powiedziałam,że nie jest normalny i chyba pomogło.
I tak mi smutno,mimo tego,że bym do niego nie wróciła.Myślałam,że mu zależy na mnie 