Wybaczcie szczerość, nie rozumiem skąd taka ilośc wpisów w tym temacie, jego tytuł brzmi strasznie żałośnie i wynika z przygnębienia. Nie widzicie że pomnażacie to uczucie w sobie? Im więcej się myśli o złych rzeczach, im mocniej wiążą sie ludzie z problemami krążąc wokół nich, tym bardziej takie mysli urastają w Was i więcej czasu im poświęcacie. Ciągłe myślenie o dołujących rzeczach nie przekuje waszego losu na coś lepszego. Jeśli żyjcecie w smutku i szukacie grona ludzi owładniętymi takimi smutkami, to przeżre Was. Zamiast użalać się nad sobą, rozmyślaniu nad ilością dni w samotności, weźcie się za siebie. Nie dajcie uciec życiu, nie marnujcie go.
Sa inne ciekawsze tematy, na tym forum, jest zycie, które Wam ucieka, spierniczajcie stąd, łącznie się w skutku, to masochizm. Rozstanie to nie śmierć, która rzeczywiście godna jest takiej uwagi. Ale nie rozstanie się.
Osoby które doznały zdrady i cierpią z tego powodu szukają kogoś kto też to przeżywa, chcą wiedzieć,że nie są same w swoim cierpieniu ,że jest jeszcze ktoś kto czuje podobnie i ma podobne doświadczenia.
Stąd taka ilość wpisów.
Brzmi żałośnie i dołująca bo są tu ludzie świeżo zdradzeni i porzuceni. To taka pierwsza deska ratunku. Na początku swojej drogi po zdradzie większość ludzi zachowuje się żałośnie ale jest to całkiem normalne i nie ma się co dziwić.
Przychodzą ale przeważnie sobie stąd idą jak już napiszą co ich spotkało.
To jest zdrowe, takie wyrzucenie z siebie żalu i pożalenie się na tych co zrobili krzywdę.
Natomiast trwanie w tym swoim smutku zdrowe już nie jest.
Zgodzę się z Tobą,że siedzenie w swoim żalu nie doprowadzi do tego,że z niego sie wyjdzie i ruszy do przodu.
Ale to się wie już dużo później, jak przejdzie się całą drogę, żeby z powrotem stanąć na nogi .
Trzeba zająć się czymś innym , czymś co odciągnie myśli od złych wydarzeń
Dlatego dobrze,że napisałeś mimo,że spotkałeś się z agresją i chęcią wypędzenia Ciebie z tego wątku , tu można wejść ale nie powinno się zostawać na dłużej.