Po rozstaniu zawsze bardziej się "kocha" tą osobę, ale to złudne uczucie, które z miłością nie ma nic wspólnego... Rozstanie to straszne przeżycie, ale pomyśl w jakim kierunku poszedłby wasz związek. Chciałabyś zostać żoną człowieka , który Cię nie rozumie i inaczej patrzy na świat niż ty? Ja też to przerabiałam.. Taki związek nie ma szans na przetrwanie. Za jakiś czas będziesz się przytulać do faceta , który jest tego wart i z którym będziesz szczęśliwa:) Z nim nie będziesz , bo w związku trzeba się dogadywać , mieć podobne patrzenie na przyszłość i wtedy związek ma szanse przetrwać długie lata;)
Nie chciałabym być żoną osoby, która mnie nie rozumie. Masz rację. Wszystko co piszesz to w 100% prawda. Prawda, że po rozstaniu "kocha" się bardziej. Coś w człowieku fałszywie podpowiada. I tutaj rozdarcie pomiędzy rozsądkiem - bo my inaczej patrzyliśmy na świat, wyznawaliśmy inne wartości, mieliśmy inne upodobania, tyle nas różniło ale strach podszeptuje coś innego i wpycha jakieś uczucie miłości - wiem, że to złudne. Coraz bardziej się otrząsam, staram się chłodno oceniać, z rozsądkiem. Po prostu boję się przyszłości, tego z czym muszę zmierzyć. albo inaczej, nie tak. Nie boję się wyzwań. Boję się zmierzyć z tym wszystkim w samotności. Bo teraz nie mam wsparci, nie mam komu sie wyżalić, nie jadę z kimś na wspólnym wózku, nie mam z kim podzielić wspólnych zmartwień. To sa już tylko moje zmartwienia, tylko ja jestem w nie zaangażowana, jesteś w ich centrum. Sama.