dzis wyjatkowo doskwiera mi samotnosc.przez rozstanie z milosci mojego zycia odesunela od siebie wszytskich znajomych a ci co zostali maja rodziny ...brakuje mi wyjscia z kolezanka na impreze pogaduchy....moze tu jakas znajde?? niechce faceta chce kolezanke.mam 32 lata i mieszkam pod warszawa. ktoras chetna na znajomosc realna hehe
14 691 2015-11-23 19:47:36
Podobne tematy
14 692 2015-11-23 23:04:50
monika.mlodzinska01 napisał/a:Masz rację. Dziś wiem ,że ten związek był toksyczny, a ja kompletnie uzależniona od męża. Cały świat to tylko jego picie lub nie picie.Gdzieś zgubiłam samą siebie i nie mogę odnaleźć. Nie radzę sobie z niczym. Dom , dzieci,długi, brak pracy, zero wsparcia,wszystko na mojej głowie, bardzo chorej głowie. A najgorszy brak wiary w to ,że będzie lepiej,że ktoś kiedyś pokocha.
Podstawowy blad,ktory,dobrze bedzie jak sobie uswiadomisz,ze potrzebujesz tzw"lustra"-czyli zeby byc szczesliwa,musi Cie ktos pokochac.To jest bzdura.Ty masz siebie pokochac.Kazdy z nas do konca zycia ma tylko i wylacznie siebie.Nikt nie da Ci gwarancji,ze zawsze z Toba bedzie.Ty jestes najwazniejsza.Stad Twoje silne uzaleznienie od tego czlowieka-bo nie kochasz siebie.
14 693 2015-11-23 23:12:50
Nawet nie wiem jak zacząć to kochanie siebie. Że jestem uzależniona ,wiem. Mój mąż wrócił do domu! Błagam, prosił o wybaczenie, były łzy i wielki żal. Zgodziłam się by został. To było cztery dni temu. Dziś go nie ma. Powiedział,że nie widzi sensu by cokolwiek budować od nowa.Nie wie czego chce, kocha mnie i tamtą chyba też. Jestem wściekła ,bo dałam się manipulować. Przez czas gdy był w domu, nie wstawał z łóżka, dochodził do siebie. Czy ja jestem głupia, bo innego wytłumaczenia nie widzę!
14 694 2015-11-24 06:18:35
Pomyśl sobie , że on puka tamtą babę i wyobraź sobie to. To jest najlepszy sposób żeby go znienawidzić. Kopnij go w dupę! Ciężko , bo ciężko, ale on regularnie sypiał z inną... Dotykał ją w intymnych miejscach i wiadomo co robił. Ja kiedy tęsknie za swoim wyobrażam sobie jak bzykał inną i od razu mi lepiej... chociaż cięzko jest bardzo
14 695 2015-11-24 08:34:58
Nawet nie wiem jak zacząć to kochanie siebie. Że jestem uzależniona ,wiem. Mój mąż wrócił do domu! Błagam, prosił o wybaczenie, były łzy i wielki żal. Zgodziłam się by został. To było cztery dni temu. Dziś go nie ma. Powiedział,że nie widzi sensu by cokolwiek budować od nowa.Nie wie czego chce, kocha mnie i tamtą chyba też. Jestem wściekła ,bo dałam się manipulować. Przez czas gdy był w domu, nie wstawał z łóżka, dochodził do siebie. Czy ja jestem głupia, bo innego wytłumaczenia nie widzę!
Nie on nie kocha ani Ciebie ani jej.
On uwielbia samego siebie. Jest egoistą i myśli tylko o tym ,żeby jemu było najlepiej.
Wrócił,żeby odpocząć. Po czym?
Masz swój wątek, może warto go kontynuować, żeby Ci szybciej nakłaść do głowy,że takie powroty są dobre tylko dla niego, nie dla Ciebie.
14 696 2015-11-25 15:35:16 Ostatnio edytowany przez unhappy_m (2015-11-25 15:36:21)
Unhappy miałam identyczną postawę jak twoja. Też często przyjmowałam olewczą postawę , bo wydawało mi się , że on mnie kocha nad życie, byłam za bardzo pewna siebie. Starałam się, ale on zawsze bardziej. W ostatnich miesiącach walczyłam o niego bardzo - uwierz mi , to tylko pogorszyło sytuacje. Jak chcę odejść to i tak odejdzie:/ Ciężko jest cały czas;/ Do tej pory nie wiem dlaczego mi to zrobił:/
Mój mąż się dzisiaj pakuje. Płakałam wcześniej - kamień. Potem powiedziałam, że dam nam odetchnąć, ale będę się starać dla siebie i niego, na spokojnie, żeby kiedyś pomyślał chociażby nad tym, że może warto jednak spróbować od nowa - też kamień. Nie widzę nadziei na to, że wróci, a po Twoim doświadczeniu - już tym bardziej. Ale rozumiem go. Każdy zasługuje na swoje szczęście. Szkoda tylko, że mi nie uwierzył, bo być może odebrał nam szansę na coś lepszego niż było dotychczas. Ale przynajmniej to w nim zostało niezmienne - brak wiary w przemianę ludzi. Poza tym jednym aspektem, już jest całkiem innym człowiekiem. Widocznie za późno się opamiętałam, ale to już moja wina...
14 697 2015-11-25 20:59:21
Mój mąż wczoraj się wyprowadził. A świat zawalił mi się 4 tyg. temu gdy oznajmił, że nie czuje się ze mną szczęśliwy i coś musimy z tym zrobić. Obuch w łeb. Żyłam sobie tak błogo, spokojnie po 20 latach małżeństwa. Nie wiedział co chce zrobić, sugerował terapię. A ja: dobrze. Po 3 dniach ciągłego napięcia, rozmów w końcu wyznał, że się zakochał i że do mnie nigdy tego nie czuł. Owszem przyjaźń, inny rodzaj miłości, ale takiej jakiej nie potrzebuje. A tu nagle okazało się, że dzięki koleżance z pracy (2-krotna rozwódka) czuje się interesujący, przystojny no i w ogóle, że może obudzić w kimś uczucia. I że nie wie co zrobić. Przez 3 tygodnie się ciągle wahał, jednocześnie ciągle czatował z nią na fejsbuku. Krew mnie zalewała. Ciągle się zastanawiał, zastanawiał, aż w końcu się zdecydował, że jednak nie chce ze mną być i ma szansę na prawdziwe szczęście, którego ze mną nie zazna. Tylko dlaczego biedak męczył się przez te wszystkie lata, zamiast poszukać szczęścia wcześniej. Dopiero gdy znalazł zaplecze w postaci koleżanki dopiero wtedy miał odwagę odejść. Tchórz. Najtrudniej było dzieciom wyjaśnić, że już mama z tatą będą oddzielnie. Teraz żyję w jakimś odrętwieniu i mam wrażenie, że to sen. Zapowiedziałam, ze nie chcę go oglądać jak będzie odwiedzał dzieci. Co z oczu to z serca. Tylko jak długo to zajmie?
14 698 2015-11-25 21:17:14 Ostatnio edytowany przez Agnes44 (2015-11-25 21:22:44)
Odp do:ahrozumiem Nie, nie zrozumiałabyś. Mój mi powiedział, a ja nadal tego nie mogę pojąć. Myślę ciągle, że to sen.
14 699 2015-11-25 22:06:07
Mój mąż wczoraj się wyprowadził. A świat zawalił mi się 4 tyg. temu gdy oznajmił, że nie czuje się ze mną szczęśliwy i coś musimy z tym zrobić. Obuch w łeb. Żyłam sobie tak błogo, spokojnie po 20 latach małżeństwa. Nie wiedział co chce zrobić, sugerował terapię. A ja: dobrze. Po 3 dniach ciągłego napięcia, rozmów w końcu wyznał, że się zakochał i że do mnie nigdy tego nie czuł. Owszem przyjaźń, inny rodzaj miłości, ale takiej jakiej nie potrzebuje. A tu nagle okazało się, że dzięki koleżance z pracy (2-krotna rozwódka) czuje się interesujący, przystojny no i w ogóle, że może obudzić w kimś uczucia. I że nie wie co zrobić. Przez 3 tygodnie się ciągle wahał, jednocześnie ciągle czatował z nią na fejsbuku. Krew mnie zalewała. Ciągle się zastanawiał, zastanawiał, aż w końcu się zdecydował, że jednak nie chce ze mną być i ma szansę na prawdziwe szczęście, którego ze mną nie zazna. Tylko dlaczego biedak męczył się przez te wszystkie lata, zamiast poszukać szczęścia wcześniej. Dopiero gdy znalazł zaplecze w postaci koleżanki dopiero wtedy miał odwagę odejść. Tchórz. Najtrudniej było dzieciom wyjaśnić, że już mama z tatą będą oddzielnie. Teraz żyję w jakimś odrętwieniu i mam wrażenie, że to sen. Zapowiedziałam, ze nie chcę go oglądać jak będzie odwiedzał dzieci. Co z oczu to z serca. Tylko jak długo to zajmie?
Bo mu odwaliło. To są tzw. motylki w brzuszku. U niego to potrwa od 6 miesięcy do około dwóch lat. U Ciebie najtrudniejsze będzie pierwsze pół roku.
Ja dopiero po około pięciu miesiącach uświadomiłem sobie, że nie bardzo chcę już kiedykolwiek widzieć moją eks. W między czasie kochaś udzielił jej kolejnego kopa trochę poniżej pleców i poszedł do domu. Wytrzymaj.
14 700 2015-11-25 23:28:31
baniak2400: Dzięki, to już miesiąc za mną. Ja dobrze wiem, że on sobie świetną teorię dorobił. Bo wstyd przed sobą przyznać się do myśli, że już się nie jest takim młodym i że to może ostatnia szansa na ....nie wiem co. Tylko ta świadomość niestety nie poprawia mi samopoczucia. Najgorsze jest to, że myślę, że mnie już nic fajnego w życiu nie spotka. A kontakty jakieś mieć musimy ze względu na dzieci, synowie 8 i 15 lat, więc więź z ojcem ważna rzecz. Jedną pozytywną rzecz w tym widzę: schudłam i muszę to utrzymać, zaczęłam zmieniać siebie i zamierzam zadbać o siebie tak, żeby mnie na ulicy nie poznał. Nie zamierzam go oglądać nawet wtedy, gdy będzie odwiedzał dzieci. A kontaktów nie zamierzam utrudniać.
14 701 2015-11-25 23:38:21
Unhappy - faceci w dzisiejszych czasach (nie mówię oczywiście o wszystkich ) to palanci. Nie potrafią docenić wiernych i oddanych im kobiet. Mój facet od zawsze był goły i wesoły - miał jedynie grata , którym jeździł - nigdy nie patrzyłam na status materialny , bo kochałam człowieka z którym byłam. Mam nadzieję , że kiedyś zrozumie to , co mi zrobił.
14 702 2015-11-25 23:40:06
baniak2400: Dzięki, to już miesiąc za mną. Ja dobrze wiem, że on sobie świetną teorię dorobił. Bo wstyd przed sobą przyznać się do myśli, że już się nie jest takim młodym i że to może ostatnia szansa na ....nie wiem co. Tylko ta świadomość niestety nie poprawia mi samopoczucia. Najgorsze jest to, że myślę, że mnie już nic fajnego w życiu nie spotka. A kontakty jakieś mieć musimy ze względu na dzieci, synowie 8 i 15 lat, więc więź z ojcem ważna rzecz. Jedną pozytywną rzecz w tym widzę: schudłam i muszę to utrzymać, zaczęłam zmieniać siebie i zamierzam zadbać o siebie tak, żeby mnie na ulicy nie poznał. Nie zamierzam go oglądać nawet wtedy, gdy będzie odwiedzał dzieci. A kontaktów nie zamierzam utrudniać.
Spokojnie, jeszcze dużo fantastycznych doznań, i świetnych ludzi napotkasz na swojej drodze.
Tylko nie daj się depresji, złości i nienawiści.
Koszmary wkrótce znikną, lęki innego typu też. ![]()
I nic nie przyspieszaj, szczęście i poczucie wolności przyjdzie z wiosną...
14 703 2015-11-26 23:02:06
Dziś dopiero dotarło do mnie, że moje życie się zmienia i że mojego męża w nim nie będzie. Poryczałam się, wyżaliłam koleżance. A na koniec facet mnie wnerwił. Bo wyobraźcie sobie, gdy jeszcze miałam nadzieję na naprawę i poprawę naszego pożycia seksualnego, kupiłam fantastyczne książki dla kobiet i mężczyzny o seksualności partnera, książki mu się spodobały. Gdy dziś wracałam do domu, niestety on jeszcze nie wyszedł po wizycie u dzieci. I od razu gdzie jest JEGO książka i aby mu oddać. A ja na to że nie oddam. Bo nie mam, wyrzuciłam. Zarzucił mi niepełnosprawność umysłową
i stwierdził, że książki kupiłam za wspólne pieniądze (mieliśmy wspólne konto). A ja nadal, że wyrzuciłam. Wyszedł wk....ny. Oczywiście książki skutecznie schowałam, bo przewidywałam, że będzie chciał się dokształcić. NIEDOCZEKANIE żeby z mojej książki skorzystała inna baba. I tak dzień kończy się nie smutkiem, tylko złością.
14 704 2015-11-26 23:11:31 Ostatnio edytowany przez unhappy_m (2015-11-26 23:12:51)
Dziś dopiero dotarło do mnie, że moje życie się zmienia i że mojego męża w nim nie będzie. Poryczałam się, wyżaliłam koleżance. A na koniec facet mnie wnerwił. Bo wyobraźcie sobie, gdy jeszcze miałam nadzieję na naprawę i poprawę naszego pożycia seksualnego, kupiłam fantastyczne książki dla kobiet i mężczyzny o seksualności partnera, książki mu się spodobały. Gdy dziś wracałam do domu, niestety on jeszcze nie wyszedł po wizycie u dzieci. I od razu gdzie jest JEGO książka i aby mu oddać. A ja na to że nie oddam. Bo nie mam, wyrzuciłam. Zarzucił mi niepełnosprawność umysłową
i stwierdził, że książki kupiłam za wspólne pieniądze (mieliśmy wspólne konto). A ja nadal, że wyrzuciłam. Wyszedł wk....ny. Oczywiście książki skutecznie schowałam, bo przewidywałam, że będzie chciał się dokształcić. NIEDOCZEKANIE żeby z mojej książki skorzystała inna baba. I tak dzień kończy się nie smutkiem, tylko złością.
Myślę, że się nie obrazisz jeśli napiszę pierwsze co mi przyszło na myśl: "szmaciarz i gnój". Nie rozumiem jak można nie mieć na tyle w sobie GODNOŚCI, żeby rozliczać kogoś z takich drobnostek - to raz, dwa - kogoś, z kim się spędziło tyle lat razem, trzy - kogoś, kogo się tak zraniło. ZA GROSZ CZŁOWIEKA W CZŁOWIEKU.
Złościsz się? I BARDZO DOBRZE. Skoro Twój żal nie może się przemienić w spokój, to niech przerodzi się w gniew. Wydaje mi się, że ten koleś sobie na to zasłużył, a Tobie, wierz mi, będzie o wiele łatwiej się z niego wyleczyć.
Aż mi się ciśnienie podniosło.
14 705 2015-11-27 23:57:32
Przez pewien czas było lepiej , a dzisiaj się popłakałam:/ Już miesiąc milczy:/ ponad miesiąc. Boli jak cholera. Była poprawa. Z każdym dniem uświadamiam sobie , że to już jest dla mnie obcy człowiek i , że ma mnie po prostu gdzieś:/ dzisiaj mi źle...
14 706 2015-11-28 00:01:20
Przez pewien czas było lepiej , a dzisiaj się popłakałam:/ Już miesiąc milczy:/ ponad miesiąc. Boli jak cholera. Była poprawa. Z każdym dniem uświadamiam sobie , że to już jest dla mnie obcy człowiek i , że ma mnie po prostu gdzieś:/ dzisiaj mi źle...
I najlepiej chyba jest tak go sobie wyobrażać - jako kogoś obcego. Tęsknisz za kimś, kogo pamiętasz. Ale tej osoby już nie ma. Musisz sobie zdać z tego sprawę. Wiem, że to się wie, ale uświadomienie sobie tego tak naprawdę nie jest proste - jednak musisz się tego trzymać, żeby nie zwariować...
14 707 2015-11-28 00:14:03
tej osoby już nie ma
Świetnie powiedziane.
Szokujące, ale tak jest.
14 708 2015-11-28 01:45:47
unhappy wiem:( boli mnie tylko to , że on mi pasował pod każdym względem:/ Gdzie ja znajdę takiego faceta?;/ Będę przez to nieszczęśliwa, bo on był moim ideałem:/ - Pod względem wyglądu i charakteru. Przez te parę miesiecy się zmienil nie do poznania:/
14 709 2015-11-28 10:09:09 Ostatnio edytowany przez Agnes44 (2015-11-28 10:10:04)
Ja właśnie zaczynam tego doświadczać, patrzę w oczy człowiekowi, z którym spędziłam tyle lat i widzę kogoś obcego, dla którego liczy się tylko on sam. Jego tekst, że zostaję z większością naszych rzeczy, uzmysłowił mi, że on sam nie widzi jaką krzywdę wyrządził mnie i dzieciom. Młodszy syn od wyprowadzki nie może sam usnąć i muszę go za rękę trzymać. Wygodniej byłoby wziąć go do swojego łóżka, ale zdaję sobie sprawę, że nie mogę go do tego przyzwyczajać i on nie może wypełnić sobą tej pustki, którą czuję.
14 710 2015-11-28 19:22:23
Jestem tu nowa,tak samo zdradzona,porzucona przez meza po 13 latach.Rok temu maz oznajmil ze odchodzi gdyz zlapalam go na zdradzie.Tak w jeden dzien zostawil mnie z dziecmi i zamieszkal z kochanka mlodsza o 16 lat.Do dzis borykam sie z miloscia do niego,zalem i poczuciem niesprawiedliwosci.Dzieci nie pogodzily sie jeszcze z odejsciem taty a tu niespodzianka,tata za 4 miesiace zostanie ponownie tatusiem.Jak zyc z tym co wyprawia" moj"jeszcze maz.Nie wystarczylo mu ze nas porzucil,teraz jeszcze dziecko.Nie mam juz sil sie z tym wszystim borykac.Jestem zmeczona psychicznie.POMOZCIE SIE PODNIESC!!!
14 711 2015-11-29 14:46:46
Wieści z placu boju. Wczoraj powiedziałam rodzicom. Byli zszokowani, że mój mąż tak postąpił. Wsparli mnie, zadeklarowali pomoc. Wróciłam potem do domu 45 km autem. Zobaczyłam jego auto pod blokiem, a napisałam, że będę za godzinę, więc marzłam przy śmietniku czekając, aż sobie pójdzie. CHORE Nie chcę robić synowi sieczki z mózgu i nie będę co chwila smsować do niego czy ojciec już poszedł. Bo to jego ojciec i ma prawo się z nim widywać. Ale czego oczy nie widzą.... Najgorsze są noce, bo budzę się nad ranem i przypominam sobie te miłe chwile, gdy leżeliśmy przytuleni albo tylko dotykaliśmy się stopami. Tego mi najbardziej brakuje. W dzień jakoś leci, trzeba się dziećmi zająć, do pracy zmusić. Najgorsze są samotne noce po 20 latach wspólnoty. Czas iść do specjalisty!
14 712 2015-11-29 16:12:12
Agnes44 bardzo Ci współczuję, jednocześnie jestem pełna uznania dla Twojej postawy. Dobrze robisz trzymając dystans, nie prosząc, nie płaszcząc się przed nim.
Koniecznie idź do specjalisty, ale także do prawnika. Zabezpiecz siebie i dzieci a przede wszystkim dowody zdrady, które mogą się przydać na wypadek rozwodu.
Stan, w którym teraz się znajdujesz; żal, ból, tęsknota za bliskością, jest naturalny. Życzę Ci abyś w miarę szybko uporała się z tymi emocjami, a wtedy spojrzysz na swoją przyszłość inaczej.
Obyś się nie zdziwiła, gdy za jakiś czas Twój mąż skruszony zapuka do Twoich drzwi.
Tę ewentualność także przepracuj z psychologiem.
14 713 2015-11-29 17:03:20
Zobaczyłam jego auto pod blokiem, a napisałam, że będę za godzinę, więc marzłam przy śmietniku czekając, aż sobie pójdzie. CHORE Nie chcę robić synowi sieczki z mózgu i nie będę co chwila smsować do niego czy ojciec już poszedł. Bo to jego ojciec i ma prawo się z nim widywać.
Zgoda, tyle, że to właśnie tatuś jest sprawcą całego zamieszania i traumy, jaką przeżywają dzieci. Wzięłaś pod uwagę uzgodnienie z nim godzin wizyt u synów?
To przede wszystkim jest teraz Twój dom, nie ważne, że on jest tam jeszcze zameldowany, wyprowadził się na własne życzenie i może należy mu uświadomić, że warunki się zmieniły.
Nie może przychodzić kiedy chce i przebywać tam tak długo, jak mu się podoba. Nie powinnaś godzić się na takie sytuacje, jak ta, którą opisałaś.
W tej chwili to jest Twoje jedyne lokum, on ma już inne, a Ty masz prawo nie życzyć sobie spotkań z nim, jednocześnie korzystać z mieszkania bez skrępowania.
Nie obawiaj się oskarżeń o utrudnianie kontaktów z synami, on porzucając Ciebie, sam ograniczył sobie kontakt z dziećmi, więc musi ponosić konsekwencje swoich czynów.
Porozmawiaj z synami na ten temat, uprzedzając ewentualne próby oskarżania Cię o utrudnianie kontaktu.
14 714 2015-11-29 23:43:28 Ostatnio edytowany przez Agnes44 (2015-11-29 23:47:06)
do: josz Miałam na myśli, że syn ma prawo do widywania ojca i to w (na razie) bezpiecznym otoczeniu. To że mój mąż przychodzi do synów codziennie jest też moją decyzją. Zwłaszcza dla młodszego - 8 lat ważne jest, żeby łagodnie przyzwyczaił się do nieobecności taty. On wczoraj był na moją prośbę, bo musiałam wyjechać. Nie łudzę się, kiedyś tatusiowi zapał opadnie i tak częste odwiedziny go zmęczą. Jak przywykną, to zażądam zabierania do siebie.
14 715 2015-12-02 12:43:35
Witam jestem tu nowa, porzucona. Wydaje mi się, że nigdy nie dojdę do siebie. Nie chce mi się rano wstawać z łóżka, po co. Wylądowałam bez pracy, bez niczego u rodziców, jako 30sto letnia kobieta. pracowałam na jego spółkę, dopiero zaczęłam rozwijać coś swojego. Dla niego to już jest koniec na pewno. Załatwił to smsem i dwoma mailami, żeby nie pozostawiać złudzeń, kiedy byłam u rodziców po naszego psa po naszych wakacjach! a on musiał kolejny raz wyjść na impreze z kumplami do rana i mnie się to nie podobało. innych problemów nie mieliśmy, widocznie znudziłam mu się, nasze życie, i to co mu dawałam czyli siebie, rodzinę. on nie ma rodziny, ale i tak to nie miało dla niego znaczenia, potrafił bezwzględnie nawet nie widząc się ze mną, zostawić mnie z takiego powodu. nie żyje na świecie, nie jestem w stanie się nawet umyć. ciągle płaczę, każdy dzień jest udręką i te poranki, kiedy budzę się i uświadamiam sobie, że to nie sen, że on definitywnie nie chce już nas, tylko jak to napisał, chce nowego lepszego etapu. to wszystko stało się z godziny na godzinę. od środka rodziera mnie wszystko, moje serce przestało bić, nie wiem czy kiedykolwiek się pozbieram, nigdy już nie będę w stanie kochać. on został w mieszkaniu, które ja znalazłam, urządziłam przytulnie, z życiem które miał, firmą, którą pomogłam mu rozwinąć, nie myśli o tym nawet przez chwilę. a ja zaczynam od zera. kompletnie rozwalona. napisałam to licząc, że chociaż trochę mi ulży, łzy same mi lecą, jak ja będę żyć dalej.. nadzieja umarła
14 716 2015-12-02 14:29:59
do: josz Miałam na myśli, że syn ma prawo do widywania ojca i to w (na razie) bezpiecznym otoczeniu. To że mój mąż przychodzi do synów codziennie jest też moją decyzją. Zwłaszcza dla młodszego - 8 lat ważne jest, żeby łagodnie przyzwyczaił się do nieobecności taty. On wczoraj był na moją prośbę, bo musiałam wyjechać. Nie łudzę się, kiedyś tatusiowi zapał opadnie i tak częste odwiedziny go zmęczą. Jak przywykną, to zażądam zabierania do siebie.
Zapraszając go codziennie nie odzwyczajasz od obecności taty, wręcz przeciwnie : przyzwyczajasz do obecności ale inaczej.
Jak tatusiowi odechce się codziennych spotkań - będziesz miała problem bo to Ty zostaniesz sama z pytaniem :" dlaczego dziś taty nie ma?"
Moim zdaniem powinien ich widywać bez przymusu i sztucznej obecności tak będzie lepiej dla dzieci oczywiście nie na początku ale im szybciej się przyzwyczają ,że ojca nie ma na co dzień tym lepiej dla nich. Będą na pewno przeżywać ale dzieci też rosną , rozumieją i widzą więcej niż nam się wydaje.
14 717 2015-12-02 15:32:00
do rojka: Na pewno masz rację, ale to dopiero tydzień, więc jeszcze trochę potrwa zanim chłopcy się przyzwyczają. Już sam fakt, że ojca nie ma wieczorami, rankami i w weekendy cały dzień uzmysławia całą sytuację. Raczej ja mam gorzej, bo ciągle myślę i rozgrywam w głowie scenariusze pt. co by było gdyby...Potem ten natłok myśli powoduje, że to mi się śni i wybudzam się, szczypię i stwierdzam, że to niestety nie sen. Jutro idę do psychiatry/psycholog.
14 718 2015-12-02 17:34:04
dzień85 co za podły drań:/ a jaki podał powód rozstania?;/ bądź teraz jak najwięcej czasu z bliskimi, którzy Cię rozumieją. Nie będę pisać , że będzie lepiej, bo na to potrzeba bardzo dużo czasu:/ ale kiedyś na sto procent będzie.
14 719 2015-12-02 17:36:48
Dzień85 co za podły drań:/ a jaki podał powód rozstania?;/ bądź teraz jak najwięcej czasu z bliskimi, którzy Cię rozumieją. Nie będę pisać , że będzie lepiej, bo na to potrzeba bardzo dużo czasu:/ ale kiedyś na sto procent będzie.
14 720 2015-12-02 18:23:49
do rojka: Na pewno masz rację, ale to dopiero tydzień, więc jeszcze trochę potrwa zanim chłopcy się przyzwyczają. Już sam fakt, że ojca nie ma wieczorami, rankami i w weekendy cały dzień uzmysławia całą sytuację. Raczej ja mam gorzej, bo ciągle myślę i rozgrywam w głowie scenariusze pt. co by było gdyby...Potem ten natłok myśli powoduje, że to mi się śni i wybudzam się, szczypię i stwierdzam, że to niestety nie sen. Jutro idę do psychiatry/psycholog.
Spróbuj, przynajmniej na początek, ustalić opiekę nad dziećmi w weekendy. Tradycyjnie, co drugi tydzień. Mąż się wyprowadził, czy wiesz gdzie on teraz mieszka?
Jeśli już wprowadził się do kochanki, to faktycznie nie powinien zabierać tam dzieci, ale jeśli mieszka w innym miejscu, uważam, że możesz zażądać, aby zabierał je do siebie co drugi weekend.
Wszyscy będą musieli się do tego przyzwyczaić, a Ty ten czas będziesz mogła wykorzystać dla siebie.
Agnes44, zastanawiam się też, czy masz jakieś dowody zdrady męża, warto w Twojej sytuacje takowe posiadać.
Domyślam się, że słowo "rozwód" jest w tej chwili dla Ciebie abstrakcją, ale musisz się z tym liczyć i dobrze byłoby, gdybyś uzyskała go z jego wyłącznej winy.
Zadbaj o swój i dzieci interes.
On już postąpił z Tobą bezdusznie, nie wiesz, co jeszcze przyjdzie mu do głowy, zwłaszcza, że jest pod wpływem kochanki, jak piszesz podwójnej rozwódki, więc baba ma doświadczenie w tych sprawach.
Nie masz co liczyć na jego dobre serce i skrupuły, bo jak widać wyzbył się ich.
Idź do prawnika, zorientuj się na czym stoisz i uważaj, żeby Cię nie wyrolował.
14 721 2015-12-04 01:31:38 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2015-12-04 01:41:52)
Ludzie powiedzcie mi jak żyć po zdradzie? Ja ciągle o tym myślę, jak on bzykał inną. Udawał takiego świętego, niby taki poukładany. Ciągle mam przed oczami jak dotykał inną babę:/ Totalna świnia:/ I zastanawiam się jak kobieta może pójść do łóżka z facetem , którego zna zaledwie parę godzin?;/ Czasami się cieszę , że już nie ma go w moim życiu, ale ból zdrady jest nie do opisania;/ Tym bardziej , że nie był typem imprezowicza itd. Raczej był spokojnym człowiekiem i w życiu bym nie podejrzewała , że prześpi się z innym babskiem;/ Swoją drogą kobiety się w ogóle nie szanują w dzisiejszych czasach, nie myślą nawet o tym , że mogą zranić drugą kobietę. To wszystko jest ohydne:/ Pamiętam jak wtedy zaczęłam go wyzywać od skur wieli i zwykłej męskiej szmaty i on wszystko to obrócił tak jakbym to ja była nienormalna i wytłumaczył się , że przecież to było tak dawno. Zero skruchy w nim było;/ to boli;/ Pracuję jako fotomodelka i jestem porządną dziewczyną, a on z jakąś dziwką się puścil:/
14 722 2015-12-04 15:52:27
Nawet nie wiem jak zacząć to kochanie siebie. Że jestem uzależniona ,wiem. Mój mąż wrócił do domu! Błagam, prosił o wybaczenie, były łzy i wielki żal. Zgodziłam się by został. To było cztery dni temu. Dziś go nie ma. Powiedział,że nie widzi sensu by cokolwiek budować od nowa.Nie wie czego chce, kocha mnie i tamtą chyba też. Jestem wściekła ,bo dałam się manipulować. Przez czas gdy był w domu, nie wstawał z łóżka, dochodził do siebie. Czy ja jestem głupia, bo innego wytłumaczenia nie widzę!
przeciez wiadoma sprawa,ze odwalil chwilowy teatrzyk,zeby dalej w to brnac.Czego oczekiwalas ?Cudu?Ilekroc bedziesz pozwalala sie w to wciagac -zawsze bedzie tak samo.A bolec bedzie coraz bardziej...
14 723 2015-12-04 19:13:01
Witam, też chciałabym się po prostu wygadać. Przed ludźmi, których znam jest mi wstyd. Ja mam 27 lat i on też, a ta dziewczyna ma 20... jakie to żałosne, prawda?? Najgorsze jest to, że on tak świetnie kłamie. Ta dziewczyna prawdopodobnie nawet nie wie, że my ze sobą mieszkamy. Gdy spytałam o nią powiedział, że nie ma o czym mówić. Ze mną chce żyć i budować wszystko. Najgorsze jest to, że przeprowadziłam się i zmieniłam pracę. Gdy zakończę ten związek będę musiała wrócić do rodziców i znowu szukac pracy. Proszę dodajcie mi siły na to,żebym to zakończyła
14 724 2015-12-04 20:25:44 Ostatnio edytowany przez magdalena6789 (2015-12-04 20:28:42)
witam, jestem tu nowa i postanowiłam się podzielić moją historią
poznaliśmy się na studiach byliśmy dla siebie pierwszymi partnerami, był moim najlepszym przyjacielem, po 8 latach razem mój narzeczony zostawił mnie dla innej.. spędziłam w między czasie 4 lata za granicą i właśnie miesiąc temu wróciłam do Polski, do nowej pracy i dla niego byśmy mogli znów wreszcie zamieszkać razem. jak się okazało tydzień temu od ponad pół roku mnie zdradzał.. jak powiedział, zrobił to, bo był samotny, a ona była blisko..
mimo, że ostatnio nie byłam zadowolona jak mnie traktuje, brakowało mi intymności z nim (teraz już wiem dlaczego się tak zachowywał) i nawet myślałam o jakimś tymczasowym rozstaniu, to serce mi pęka.. w pracy jakoś jeszcze się trzymam, ale jak tylko przestępuję próg mieszkania to zalewam się łzami, nie mogę znieść myśli, że go już ze mną nie ma.. że wybrał inną.. czuję się bezwartościowa.. jednocześnie nie chcę, żeby ten stan trwał i próbuję czytać różne motywujące rzeczy w internecie, ćwiczę jogę wieczorami, bo mnie to uspokaja, ale mam wrażenie, że nigdy się z tego nie otrząsnę.. to tak bardzo boli.. chciałam założyć z nim rodzinę i mieć jego dzieci, a teraz w wieku 31 lat już myślę, że jest na wszystko za późno.. nigdy nie czułam takiej beznadziejności i niemocy.. chcę, żeby te uczucia zniknęły
14 725 2015-12-05 18:06:25 Ostatnio edytowany przez 1on (2015-12-05 18:32:37)
A ja właśnie dowiedziałem się że w przyszłym tygodniu dostane pozew o rozwód :(bez orzekaniu o winie. Spodziewałem się tego ale usłyszeć to z ust jeszcze żony nie jest lekko w szczególności że ja ją kocham ;(
14 726 2015-12-05 19:49:47
Ludzie powiedzcie mi jak żyć po zdradzie? Ja ciągle o tym myślę, jak on bzykał inną. Udawał takiego świętego, niby taki poukładany. Ciągle mam przed oczami jak dotykał inną babę:/ Totalna świnia:/ I zastanawiam się jak kobieta może pójść do łóżka z facetem , którego zna zaledwie parę godzin?;/ Czasami się cieszę , że już nie ma go w moim życiu, ale ból zdrady jest nie do opisania;/ Tym bardziej , że nie był typem imprezowicza itd. Raczej był spokojnym człowiekiem i w życiu bym nie podejrzewała , że prześpi się z innym babskiem;/ Swoją drogą kobiety się w ogóle nie szanują w dzisiejszych czasach, nie myślą nawet o tym , że mogą zranić drugą kobietę. To wszystko jest ohydne:/ Pamiętam jak wtedy zaczęłam go wyzywać od skur wieli i zwykłej męskiej szmaty i on wszystko to obrócił tak jakbym to ja była nienormalna i wytłumaczył się , że przecież to było tak dawno. Zero skruchy w nim było;/ to boli;/ Pracuję jako fotomodelka i jestem porządną dziewczyną, a on z jakąś dziwką się puścil:/
Był niewarty Ciebie, i pomyśl czy jest sens poświęcać kolejny dzień dla niego skoro w jednej chwili potrafił Cie wywalić z życia jak jakiegoś śmiecia
14 727 2015-12-05 20:44:54
Witam, też chciałabym się po prostu wygadać. Przed ludźmi, których znam jest mi wstyd. Ja mam 27 lat i on też, a ta dziewczyna ma 20... jakie to żałosne, prawda?? Najgorsze jest to, że on tak świetnie kłamie. Ta dziewczyna prawdopodobnie nawet nie wie, że my ze sobą mieszkamy. Gdy spytałam o nią powiedział, że nie ma o czym mówić. Ze mną chce żyć i budować wszystko. Najgorsze jest to, że przeprowadziłam się i zmieniłam pracę. Gdy zakończę ten związek będę musiała wrócić do rodziców i znowu szukac pracy. Proszę dodajcie mi siły na to,żebym to zakończyła
Aga, jesteś młodą dziewczyną, całe życie przed Tobą. Dlaczego chcesz składać wypowiedzenie? Czy tam, skąd pochodzisz znajdziesz pracę?
Facet Cię oszukuje, zdradza, nie ma się nad czym zastanawiać, ale czy tam, gdzie teraz jesteś nie masz lepszych warunków na rozwój, pracę, wynajęcie mieszkania?
Do małolaty możesz napisać, obnażyć go, ale nie sądzę, żeby ona wyciągnęła jakieś wnioski.
Zadbaj o siebie, przeanalizuj, co dla Ciebie najlepsze. Masz TYLKO 27 lat.
Wiem, że jest Ci ciężko, 7 lat związku, to nie mało, ale dobrze, że teraz przekonałaś się, z kim masz do czynienia.
14 728 2015-12-06 00:43:18
Chodzi o to, że przeprowadziłam się, żebyśmy mogli razem zamieszkać. NIe mam tutaj nikogo, a tam skąd pochodzę znajdę pracę. Wiem, że jestem młoda. Ale zaczynaliśmy juz budować wspólnie nasze dorosłe życie, przynamniej mnie sie tak wydawało.
14 729 2015-12-06 01:45:02 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2015-12-06 01:48:09)
Wiecie co jest dla mnie okropne?;/ Że ja go tak bardzo idealizuję w swojej głowie. Jaki to on był bardzo przystojny, jaki wysoki, zaradny, spokojny i do tego tak świetnie się rozumieliśmy, był moim przyjacielem i ideałem:/ ( chociaż przyjaciel się tak nie zachowuję) Boję się , że przez to już nigdy nie spotkam nikogo , kto by mu dorównał:/ Zostanę starą panną i będę sama.Wiem , że to żałosne , ale już nie wiem gdzie mam przelać swój ból:/ Czuję się jak zwykły śmieć:/ Tak bardzo za nim tęsknie..Pewnie niedługo pozna inną , albo już poznał:/ Nie umiem przestać go kochać i marze o tym żeby wrócił;/ Czy ja całe życie będę to tak przeżywać..:/
14 730 2015-12-06 10:40:08
ahrozumiem mam podobnie też mam podobne myślenie, póki co widzę wszystko w czarnych barwach
staraj się myśleć o jego wadach o tym jak wobec Ciebie postąpił, że Cię zdradził, że potraktował Cię jak śmiecia tak samą zresztą jak mój ex ... Skoro tak łatwo było im odejść po kilku latach związku jak gdyby nigdy nic to pomyśl, że mogli nas równie dobrze zostawić w każdym innym momencie z dzieckiem, w chorobie itd... Ja już wiem, ze nie ma do tego powrotu, tym bardziej skoro on po miesiącu znalazł sobie nową miłość - 19 letnią (on 27) - aga.wa widzisz my już nie byliśmy razem a tak kłamał w jej sprawie że nigdy nie chciałby takiej dziewczyny itd, a teraz taka wielka miłość ..
Wiem jak jest ciężko bo minęło pół roku a dalej to we mnie siedzi, i pewnie jeszcze będzie długo siedzieć ... a każdy tylko dogaduje znalazłabyś sobie kogoś, śpiesz się bo zostaniesz stara panną, a nikt chyba nie myśli o tym że to nie jest dla mnie takie proste i łatwe i że może nie jestem jeszcze na to gotowa ...
14 731 2015-12-06 10:51:08
Witajcie.Jestem juz wyczerpana cala ta sytuacja,jeszcze maz opowiada znajomym i chwali sie z powodu nowego dziecka ktore sie urodzi.A co z naszymi,nie dba o nie,odwiedza ale tylko dla pozoru zeby pokazac ze jest dobrym tatusiem,ze mna nie rozmawia jestem dla niego wrogiem nr1.Martwie sie ta sytuacja bo co poczuja moje dzieci wiedzac ze tata wychowuje nastepne dziecko a dla nich przestal byc wartosciowym ojcem takim na caly etat.Jak mozna byc tak zapatrzonym w siebie egoista?????Nie potrafie tego zrozumiec.Zycie pisze rozne scenariusze ale nas za bardzo pokaralo
14 732 2015-12-06 10:51:49
Witajcie.Jestem juz wyczerpana cala ta sytuacja,jeszcze maz opowiada znajomym i chwali sie z powodu nowego dziecka ktore sie urodzi.A co z naszymi,nie dba o nie,odwiedza ale tylko dla pozoru zeby pokazac ze jest dobrym tatusiem,ze mna nie rozmawia jestem dla niego wrogiem nr1.Martwie sie ta sytuacja bo co poczuja moje dzieci wiedzac ze tata wychowuje nastepne dziecko a dla nich przestal byc wartosciowym ojcem takim na caly etat.Jak mozna byc tak zapatrzonym w siebie egoista?????Nie potrafie tego zrozumiec.Zycie pisze rozne scenariusze ale nas za bardzo pokaralo
14 733 2015-12-07 09:40:39 Ostatnio edytowany przez Agnes44 (2015-12-07 09:47:34)
Jestem na prochach. Od soboty. Na weekend jeszcze wyjechałam z przyjaciółką, dzieci zostały z ojcem. To miał być nasz wspólny wyjazd, kiedy jeszcze się łudziłam... Pojechałam rozpaczać, popłakać sobie w towarzystwie bliskiej osoby, upić się. Po tym zaczęłam brać prochy. Wiem, że musi upłynąć trochę czasu zanim zaczną działać, ale może w końcu prześpię jakoś noc, żeby ciągle nie myśleć. Po powrocie miałam jeszcze na tyle siłę, żeby zażądać zwrotu kluczy i zabierania dzieci do siebie. Wieczorem się posypałam. Ta rozmowa twarzą w twarz ogromnie mnie wykończyła, więc noc też była do d...y. Zaczynam pisać pozew o alimenty. Tylko jaki jego adres podać? Wiem gdzie się wyniósł, tylko chcę mieć pewność, że odbierze korespondencję.
14 734 2015-12-07 22:20:37
Karoola też tak mam , nie martw się:)
14 735 2015-12-08 01:21:13
Jestem na prochach. Od soboty. Na weekend jeszcze wyjechałam z przyjaciółką, dzieci zostały z ojcem. To miał być nasz wspólny wyjazd, kiedy jeszcze się łudziłam... Pojechałam rozpaczać, popłakać sobie w towarzystwie bliskiej osoby, upić się. Po tym zaczęłam brać prochy. Wiem, że musi upłynąć trochę czasu zanim zaczną działać, ale może w końcu prześpię jakoś noc, żeby ciągle nie myśleć. Po powrocie miałam jeszcze na tyle siłę, żeby zażądać zwrotu kluczy i zabierania dzieci do siebie. Wieczorem się posypałam. Ta rozmowa twarzą w twarz ogromnie mnie wykończyła, więc noc też była do d...y. Zaczynam pisać pozew o alimenty. Tylko jaki jego adres podać? Wiem gdzie się wyniósł, tylko chcę mieć pewność, że odbierze korespondencję.
Wyślij może na adres jego zakładu pracy.
14 736 2015-12-08 01:40:11
Witam, dołączam do zdradzonych i porzuconych.
Jest mi naprawdę ciężko ze wszystkim, bardzo. Nie mogę spać ani jeść. Jedyne co czuję to niesprawiedliwość.
14 737 2015-12-08 01:42:57
Też do Was dołączam... pustka w środku, ciężko... Nie wiem co ze sobą zrobić, czuję się samotna, strasznie samotna, bezbronna...
14 738 2015-12-08 01:48:31
Sanchia jeżeli mieliście różne podejście do życia to najlepszą decyzją była decyzja o rozstaniu. Wasze problemy jeszcze bardziej by się pogłębiały , a ty byłabyś coraz bardziej nieszczęśliwa w tym związku. U mnie już parę miesięcy mija i jest trochę lżej. Musisz przeżyć ten najgorszy czas. Łapię się doły wiadomo, ale potem będziesz się cieszyć , że tak się stało. Nie można być z kimś , bo się boi samotności. To najgorsze co można zrobić. Poczekaj trochę, a za jakiś czas otworzysz się na nową miłość, taką która Cię rozumie i nie musisz non stop się z nim kłócić:)
14 739 2015-12-08 01:52:49
Po rozstaniu zawsze bardziej się "kocha" tą osobę, ale to złudne uczucie, które z miłością nie ma nic wspólnego... Rozstanie to straszne przeżycie, ale pomyśl w jakim kierunku poszedłby wasz związek. Chciałabyś zostać żoną człowieka , który Cię nie rozumie i inaczej patrzy na świat niż ty? Ja też to przerabiałam.. Taki związek nie ma szans na przetrwanie. Za jakiś czas będziesz się przytulać do faceta , który jest tego wart i z którym będziesz szczęśliwa:) Z nim nie będziesz , bo w związku trzeba się dogadywać , mieć podobne patrzenie na przyszłość i wtedy związek ma szanse przetrwać długie lata;)
14 740 2015-12-08 02:03:40
Natallia z tego co piszesz to twój były to jeszcze niedojrzały dzieciak:) Nie jest Ciebie wart;) Niech najpierw dorośnie:)
14 741 2015-12-08 09:15:23
Agnes44 napisał/a:Jestem na prochach. Od soboty. Na weekend jeszcze wyjechałam z przyjaciółką, dzieci zostały z ojcem. To miał być nasz wspólny wyjazd, kiedy jeszcze się łudziłam... Pojechałam rozpaczać, popłakać sobie w towarzystwie bliskiej osoby, upić się. Po tym zaczęłam brać prochy. Wiem, że musi upłynąć trochę czasu zanim zaczną działać, ale może w końcu prześpię jakoś noc, żeby ciągle nie myśleć. Po powrocie miałam jeszcze na tyle siłę, żeby zażądać zwrotu kluczy i zabierania dzieci do siebie. Wieczorem się posypałam. Ta rozmowa twarzą w twarz ogromnie mnie wykończyła, więc noc też była do d...y. Zaczynam pisać pozew o alimenty. Tylko jaki jego adres podać? Wiem gdzie się wyniósł, tylko chcę mieć pewność, że odbierze korespondencję.
Wyślij może na adres jego zakładu pracy.
Albo zapytaj się jego gdzie masz wyszłać . Skoro chcesz,żeby dzieci zabierał do siebie to powinnaś wiedzieć gdzie mieszka.
14 742 2015-12-08 17:41:35
@ahrozumiem
Jeśli zajrzysz do mojego wątku to zobaczysz jak to się skończyło. Masz rację, że jest jeszcze niedojrzały.
Moje cierpienie się skończyło... nie wierzę, że tak szybko. Da się kogoś tak mocno zranić, że przestaje kochać w 5 dni?
14 743 2015-12-08 17:58:35
Nie , nie da się:) Ja już cierpię przez 5 miesięcy:) Masz dopiero 18 lat;) Jeszcze wielu facetów przed Tobą:) Związki w tak młodym wieku zazwyczaj się rozpadają z powodu niedojrzałości ,tak już jest
Powodzenia;)
14 744 2015-12-08 20:24:14
do: rojka: Wiem, gdzie mieszka, tylko problem jest taki, że rozprawę o alimenty wyznaczą dopiero za jakieś 2-3 miesiące. A skąd wiem, czy on tam jeszcze będzie mieszkał?
14 745 2015-12-09 15:29:16
Jest mi coraz lżej:))))
14 746 2015-12-09 16:35:25 Ostatnio edytowany przez Agnes44 (2015-12-09 16:37:30)
????
14 747 2015-12-09 16:36:56
Jest mi coraz lżej:))))
Jak do tego dojść???
14 748 2015-12-09 20:43:57
on też był moim najlepszym przyjacielem, chyba przez to odsunęłam się też od moich znajomych ze studiów, tym bardziej, że się porozjeżdżałyśmy po polsce. Teraz wiem, że to był błąd, nie można odciąć się od reszty świata, bo w takiej sytuacji zostanie się samemu.. Na szczęście gdzie się przeprowadziłam mam tez przyjaciółki ze studiów i jest jakoś tak trochę łatwiej..
Staram się nie myśleć o tym, że każdą noc spędza z nią i ją rucha, nic dobrego mi to nie przyniesie. Już wystarczy, że mam problemy z jedzeniem i spaniem. Ale zdaję powoli sobie też sprawę z tego, że teraz go idealizuję, że bym go wpuściła natychmiast z powrotem, tylko żeby przestało boleć.. Tak naprawdę nie traktował mnie dobrze i nikt nie zasługuje tkwić w nieszczęśliwym związku. Staram sobie to codziennie powtarzać, aż w końcu uwierzę i będzie dużo łatwiej.
Dziewczyny i chłopaki z "większym stażem po rozstaniu" macie jakieś sposoby na poprawienie sobie samopoczucia? Kiedy będę wiedziała, że to zaakceptowałam a nie, że tylko to wyparłam z moich myśli?
14 749 2015-12-09 21:39:23
Agness minęło już prawie 5 miesięcy:) Myślę , że to czas sprawia , że jest lżej:) A było tragicznie. Schudłam 6 kilo i zaczęłam palić. Codziennie wyłam na podłodze. Teraz wydaję mi się to śmieszne, że się tak zachowywałam. Już jest lżej;) Nie jestem gotowa na żaden związek , muszę sama nad sobą popracować. Tobie też to doradzam:)
14 750 2015-12-09 21:42:19
magdalena6789 współczuję Ci. Twój były to palant. Pomyśl sobie , że kolejne lata byłabyś z kimś tak beznadziejnym . Ciesz , że się to ona za 4 lata będzie beczeć w poduszkę jak ją zostawi dla kolejnego mięsa;)
14 751 2015-12-09 21:44:38
JESZCZE JEDNO WAM CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ: Wczoraj moją przyjaciółkę zostawił facet po 8 latach związku:) Zaręczył się z nią dwa miesiące temu:) Dupek;)
14 752 2015-12-09 22:57:24
Agness minęło już prawie 5 miesięcy:) Myślę , że to czas sprawia , że jest lżej:) A było tragicznie. Schudłam 6 kilo i zaczęłam palić. Codziennie wyłam na podłodze. Teraz wydaję mi się to śmieszne, że się tak zachowywałam. Już jest lżej;) Nie jestem gotowa na żaden związek , muszę sama nad sobą popracować. Tobie też to doradzam:)
właśnie ja też zaczęłam szukać, czytać informacji na temat samodoskonalenia, bo wiem, że muszę najpierw ze sobą dojść do ładu, by kiedyś być w pełni szczęśliwą czy to sama czy z kimś, nie mogę szukać akceptacji u innych, muszę najpierw sama polubić siebie, czeka mnie długa droga chyba, ale czuję, że to chyba tędy chcę podążać i im dłużej o tym racjonalnie myślę, a nie pod wpływem emocji to utwierdzam się w tym przekonaniu ![]()
tak a propos to moja koleżanka mi poleciła to forum, jej pomogło rok temu jak facet ją zostawił
ahrozumiem - tak, wiem, że to palant, długo mnie zwodził, a ja się dałam, bo myślałam, że nic lepszego mnie nie czeka, mam nadzieję, że mi tylko przysługę wyświadczył
14 753 2015-12-09 23:00:56
Mnie też zwodził i jeszcze dwa razy do łóżka zaciągnął. Byłam głupia i zakochana. Brak kontaktu robi swoje. U Ciebie to jest świeższa sprawa. Daj czasowi czas:) Moje rany jeszcze się nie zagoiły , ale jestem na dobrej drodze;) Tylko mam taki problem, że nie mogę na facetów patrzeć:) w każdym widzę jakiś podstęp:) Wolę być sama teraz
14 754 2015-12-10 17:56:04
Agness minęło już prawie 5 miesięcy:) Myślę , że to czas sprawia , że jest lżej:) A było tragicznie. Schudłam 6 kilo i zaczęłam palić. Codziennie wyłam na podłodze. Teraz wydaję mi się to śmieszne, że się tak zachowywałam. Już jest lżej;) Nie jestem gotowa na żaden związek , muszę sama nad sobą popracować. Tobie też to doradzam:)
Ja już schudłam 8 kg i dobrze się z tym czuję, więc zaczynam coś dla siebie, żeby to utrzymać i idę biegać! Na podłodze nie wyję, bo mam dzieci, więc robię brzuszki i ćwiczę pośladki. Ale myśli odgonić nie mogę, budzę się w nocy co 2 godziny i myślę, myślę, myślę... A ten czas tak wolno leci. W pracy nie mogę się doczekać, kiedy koniec. A w domu tez myślę i nie potrafię się niczym zająć. Tylko dla dzieci się zmuszam.
14 755 2015-12-10 23:33:22
ahrozumiem - on Ciebie do łóżka zaciągnął, a ja z kolei próbowałam urozmaicać nasze pożycie i jak myślę o tym co robiłam i że próbowałam coś naprawiać, a on wtedy już dawno innej wsadzał, to mnie mdli..
wiem, że to świeża sprawa u mnie, ale chcę to wszystko przekuć na swoją korzyść, strasznie jestem niecierpliwa, bo już bym chciała, żeby to się stało tu i teraz ![]()
Agnes44 - wiem, że Ci ciężko, też się budzę w nocy,w sumie do końca nie wiem co masz na myśli mówiąc, że dla dzieci się zmuszasz, ale może spróbuj się nie zmuszać, tylko staraj się cieszyć tym, że masz swoje dzieciaki i spędzać z nimi dużo czasu, bo nim się obejrzysz dorosną i możesz to przegapisz jak będziesz się tak zamartwiać, a im pewnie też potrzeba teraz dużo ciepła i poczucia bezpieczeństwa jak zostaliście sami
super, że robisz coś dla siebie i biegasz, trzymam kciuki, oby tak dalej!