Cześć płaczki. Zapisuję się, otrząśnięty jestem już.
14 431 2015-10-03 00:02:47
Podobne tematy
14 432 2015-10-03 09:29:38
Też się boję, że on o mnie nie mysli i tego, że zaraz sobie kogoś znajdzie. Z jednej strony racjonalnie myśląć skoro by tak zrobił to znaczy, że nie jest nic wart. Wciąż licze, że gdzieś go spotkam, że napisze...i pewnie będę tak czekać jak osioł. Nie rozpaczam tym razem jakoś wielce, choć mam naturę depresyjną...Sa dobre i złe dni. Ale mam nadzieję, że to się jakos rozwiąze.
14 433 2015-10-03 16:39:25
agneesa dokładnie:/ Czuję , że każdy dzień milczenia nas od siebie oddala:/ Ty też tak masz? Faceci to dranie:/
14 434 2015-10-04 12:04:54
ahrozumiem mam to samo...wydaje mi sie,ze jak minie jeszcze troche czasu to nie da sie tego poskladac. Z drugiej strony nie wiem czy w ogole tego chce. Po co tkwic w takim zwiazku i marnowac czas. Co z tego,ze my rozumiemy bledy skoro oni tego nie widza. Wrocisz do niego i co? Bedzie tak samo. Moze przez pierwsze kilka msc bedzie idelanie,ale potem wroci wszytsko do normy. We wczesniejszym zwiazku facet mnie zdradzil. Plakalam,blagalam zeby wrocil, nie dopuszczalam mysli do siebie,ze on mogl zrobic mi cos takiego,swiat mi sie zawalil. Wrocilismy do siebie ale nie bylo czego skladac.
14 435 2015-10-04 14:54:07
Ja bym bardzo chciała , żeby wrócił , nawet kosztem mojego zawodu...:/ eh to wszystko jest takie trudne:/ Boli mnie to , że już go nigdy nie zobaczę.. Był mi taki bliski, a teraz to będzie obcy człowiek:/
14 436 2015-10-09 16:03:14
ahrozumiem, agneesa, Wasze odczucia sa jak najbardziej na miejscu. ahrozumiem, to ze go nigdy nie zobaczysz pomoze Ci sie z tym uporac. Gorzej jak Ci non stop bedzie smigac przed oczami, wtedy nie da sie sobie wszystkiego poukladac.
Zeby walczyc i probowac wszystko skladac, trzeba wiedziec gdzie lezy wlasciwa przyczyna rozstania i oszacowac czy da sie ten problem w ogole rozwiazac czy nie. Da sie rowiazac = warto walczyc, nie da sie rozwiazac = dac sobie spokoj. U mnie powodem byla inna dziewczyna, widzialam na wlasne oczy ile dla siebie znacza, ze to uczucie nigdy nie minelo i po prostu dalam sobie spokoj.
Powiem wam szczerze, ze jak czasami sobie siadam i mysle jak nam bylo, robi mi sie przykro ze tak to sie wszystko potoczylo. Oczami wyobrazni widzialam nas po slubie, z dzieciakami, szczesliwych. I dzieki Bogu do tego slubu nie doszlo, bylabym rozwodniczka i moze na dodatek samotna mamusia. Tak widocznie mialo byc. Nie mozna probowac zmusic kogos do tego zeby kochal.
14 437 2015-10-12 20:32:46
Czesc
Ewelina ze Szczecina .
Wlasnie moj maz mnoe zostawił z 2 dzieci.
Nie radze sobie gdy widzę lzy mojwgo starszego syna. Zostawil bo niby sie dusil, ale wiem ze ma kogos, zaczal znikac nawet na cale noce. Jest ktos ze Szczecina lub okolicy.
Chetnie spotkalabym sie na piwie.
A co u Ciebie? Jak sytuacja, jak syn?
Najgorsze dla mnie są łzy dziecka. Można dużo wybaczyć ale gdy ktoś krzywdzi własne dziecko to niech ucieka sprzed moich oczu.
Zero tolerancji.
14 438 2015-10-12 20:36:21
Kamkam dzięki za odpowiedź:( u mnie bez zmian, odzywa się , ale wiem , że niedługo telefon zamilknie:/ On nie chce być ze mną i mnie to tak bardzo boli:( jestem załamana już dwa i pół miesiąca:/ Wiem , że to naprawdę koniec , dlatego muszę jak najszybciej całkowicie urwać kontakt, tylko jak to zrobić? jak ja go kocham... jakie to niesprawiedliwe...
14 439 2015-10-12 20:37:45
Kamkam dzięki za odpowiedź:( u mnie bez zmian, odzywa się , ale wiem , że niedługo telefon zamilknie:/ On nie chce być ze mną i mnie to tak bardzo boli:( jestem załamana już dwa i pół miesiąca:/ Wiem , że to naprawdę koniec , dlatego muszę jak najszybciej całkowicie urwać kontakt, tylko jak to zrobić? jak ja go kocham... jakie to niesprawiedliwe...
14 440 2015-10-13 10:18:38
ahrozumiem, a po co on sie wlasciwie odzywa? Na czym polegaja wasze rozmowy? Wspominanie przeszlosci? Macie jakies niedokonczone sprawy? Bo mi tu pachnie tym ze facet chce sobie zostawic otwarta furtke, zeby w razie czego miec gdzie wrocic.
Ja wiem ze ktos moze pomyslec ze ja to jestem zabardzo cieta na facetow i we wszystkim widze podstep, ale co zrobic ;-) . Ciezko zapomniec o tym ze zaufalam i wszystko na nic.
14 441 2015-10-14 10:54:38
Cześć:)
Fajnie,że istnieje taki wątek-dołączam do Was:) Pewnie się domyślacie w jakim jestem stanie-bo rozstanie miało miejsce w sobotę,ale czułam że coś jest nie tak od jakiś 3 tyg gdy przestał dzwonić i unikał spotkań,powody rozstania podał byle jakie ,a ja przeczuwam,że ma już inną i stąd ta ucieczka Pozdrawiam wszystkich i może mnie ktoś z Was trochę pocieszy ![]()
14 442 2015-10-14 11:04:12 Ostatnio edytowany przez emde (2015-10-14 11:05:08)
Ile byliście razem? Jakieś problemy po drodze? Masz konkretne powody, żeby przypuszczać, że on ma kogoś? Napisz więcej.
14 443 2015-10-14 11:24:30
hej... chciałabym po części zostać anonimowa, ale potrzebuję się podzielić z Wami wszystkim...
Rozstaliśmy się z Gadem 16.10... za dwa dni stuknie miesiąc...Jest strasznie, brakuje mi go z dnia na dzień coraz bardziej... w środku rozsypałam się na kawałki, tak malutkie, że nie wiem czy dam radę się kiedyś w środku pozbierać... jednak ! jest jedna rzecz, z której jestem dumna z siebie- nie przestałam o siebie dbać, wręcz przeciwnie. Ostatnimi miesiącami będąc jeszcze z Nim przestałam kompletnie o siebie dbać. Przez pierwsze lata ludzie mu zazdrościli, że ja taka jestem a nie inna, do tego doszedł mój charakter, który kochał we mnie- baa, sama też byłam dumna, że utrzymujemy zdrowe relację, nie ma przesadnej zazdrości, mamy do siebie zaufanie, możemy na sobie polegać... a właśnie w czasie kryzysu, który zaczął się z początkiem roku, przytyłam 14kg... stałam się opryskliwą jędzą... wszystko wytykająca, zazdrosną, zawistną, głupią jędzą ! Nie dałam mu się do siebie zbliżyć, było mi wszystko jedno, bawiłam się jego uczuciami... nie będę oryginalna- żałuję tego, ale co ? sama nie wiem czy żałuję naprawdę, czy tylko dlatego, że mi się grunt pod nogami pali... on się też oddalił, zwalał wszystko na to, że się za często widujemy, że kiedyś były tylko weekendy, teraz praktycznie tygodnie- dzień w dzień. Tylko, że Ja im częśniej go widziałm tym bardziej go potrzebowałam... gdy odchodził, powiedział, ze to z mojej winy... i też z jego, że on nie bedzie umiał się przestawić, zmienić... i że sobie poradzimy... strasznie mnie to boli, dręczę siebie, moich bliskich... pozrywałam z nim wszelkie kontakty... nie dlatego bo chce zapomnieć, ale boję się, że nawet na głupim facebooku zobaczę coś co mnie zaboli... Gad imprezuje... bawi się, korzysta z życia... a Ja ? z zewnątrz, dla innych- daje radę, schudłam od rozstania już 8kg, od samego dnia rozstania wzięłam się za siebie, zaczęłam dbać bardziej niż wcześniej... i z tego jestem dumna...:) bardzo bym chciała żeby wrócił... jednak z niego silny gad, mówi, że STETY ALBO NIESTETY kocha dalej, ale stara się zapomnieć... i boję się, że da rade, ze nie będzie już drugiej szansy...
14 444 2015-10-14 17:59:00
Zostałam porzucona tak zwyczajnie , z dnia na dzien, bez zadnego wyslanego przez NIego sygnalu ze cos sie takiego moze wydarzyc
Poznalismy sie 2 miesiace temu i od razu zaiskrzylo. Naprawde jak grom z jasnego nieba, bylismy nierozłączni , wszedzie razem, praktycznie u mnie zamieszkal , snul plany na przyszlosc . Wiem moze to glupie bo krotko sie znalismy ale tak bardzo nam razem bylo dobrze ze totalnie się oboje wkręcilismy , Nie spodziwalam sie ze moge się tak szybko zaangazowac a mam 30 lat wiec juz ileś tam związków mam za soba. Przyjaciolom powiedzialam ze jest tak dobrze ze az nie moge w to uwierzyc ze zyje jak w bajce i nagle ....... wyszedl ze znajomymi i slad po nim zaginal, tzn powiedzial ze idzie na chwile i sie pozniej widzimy jak zwykle , mowie ok kazdy ma prawo do spotkan w innym gronie , nie musimy sie wszedzie ciagac razem , no ale tego ze zginie na 3 dni sie nie spodziewalam. Minimalny kontakt byl , zainicjowany przeze mnie bo zwyczajnie sie martwilam, ale on jakby w innym swiecie. po kilku dniach sie spotkalismy , powiedzial ze ma problem z uzywkami i dopoki sie sam nie ogarnie nie moze byc ze mna, ze jak zwykle wszystko zepsul . dostalam cios prosto w serce .
14 445 2015-10-14 18:50:54
emde -wiesz,on juz sie nie odezwie,bo mu powiedziałam,"Zeby zmiatał do tej z która mnie zdradzał"-nie zaprzeczył więc moje domysły są prawdziwe,oczywiscie proponował przyjazn/kolezenstwo ale poniewaz wczesniej czułam,ze cos jest nie tak i ze bedzie chcial sie wywinac z tego zwiazku i zaczełam czytac to forum gdzie jako pierwsza zasade polecacie by przy zrywaniu nie zgadzac sie na kontynuowanie relacji w formie przyjazni/kolezenstwa,bo to niepotrzebne dawanie sobie złudnej nadziej-i tak tez zrobiłam.Chcę coś zrobić moze pozytecznego z tym czasem,który muszę przechodzic sama a raczej z emocjami typu zmienne nastroje głownie rozpacz i tęsknota wiec na razie chce sie skupic by wreszcie zrobic prawo jazdy-wtedy trzeba byc maxymalnie skupionym na tym co sie robi ,bo chodzi o bezpieczenstwo wszystkich na drodze.Pozdrawiam Wszystkich ,dziekuje,ze jest to forum gdzie w obliczu takich zyciowych sytuacji mozna to wszystko opowiedziec.
14 446 2015-10-14 19:11:34
Chcę coś zrobić moze pozytecznego z tym czasem,który muszę przechodzic sama a raczej z emocjami typu zmienne nastroje głownie rozpacz i tęsknota... .
Większość z nas tutaj doskonale wie o czym mówisz. Ja jestem pięć miesięcy po i już jest za mną całkiem dobrze. Potrzebujesz czasu. Bądź dzielna.
14 447 2015-10-14 19:14:06
Marta34 ja tez nie uważąm aby utrzymywanie jakichkolwiej kolezenskich relacji z bylym mialo sens. moze po latach jak czlowiek jest totalnie wyleczony mozna sie spotkac pogadac , ale na swiezo ..nigdy
moj ex mi powiedzial. umowmy sie innym razem bo dzisiaj nie jestem w stanie rozmawiac (a przyjechal wyjasnic to co sie stalo ) ,powiedziałam mu "słuchaj czekam od kilku dni na wyjasnienie a ty przyjezdzasz bierzesz czesc , czesc rzeczy i mowisz ze pogadamy innym razem ?? chyba kpisz
chyba tak bo sie nie odzywa ![]()
14 448 2015-10-14 19:55:30
kamkam zadzwoni na 15 minut , chyba po to żeby utrzymać "koleżeńskie relacje" eh:/
14 449 2015-10-14 19:59:08
Pechowianka 2 miesiące to bardzo króciutko i wierz mi , że będzie Ci o wiele łatwiej zapomnieć niż innym , których związki trwały po kilka lat:/ ciesz się z tego, że to tylko dwa miesiące
14 450 2015-10-14 20:42:12
ahrozumiem jasne ze to krociutko ale prawda jest taka czy długo czy krotko porzucenie bez słowa wyjasnienia jest zawsze bolesne..... Wierz mi ze po poprzednim zwiazku który trwał 2 lata (zareczenie , nieudana ciąza ) wyleczyłam się szybciej... Myśle że tak nie powinno się tego kategoryzować. Nie powinno się umniejszać bólu porównujac kto z kim ile był
14 451 2015-10-14 21:36:55
Pechowianka własnie każdy jest inny. Ja to mówię na podstawie swojego doświadczenia:) Ciesz się , że to tak krótko trwało:), że na starcie okazał się palantem i nie zajmował Ci dużo czasu. Ja już trzy miesiące beczę w poduszkę po moim paroletnim związku:/
14 452 2015-10-14 21:59:57
ahrozumiem jak to sie mowi brawo on ze szybko pokazał kim jest. ale najgorsze jest to czego hmmm oczekiwałam. poszedł w melanż ok ale liczyłam (idiotka) ze skoro już chce się spotkać to na kolanach przyjdzie przepraszać a on powiedział....popłynąłem nawet się nie będę tłumaczył, zjebałem. sam odwalił i sam podjął decyzje a ja stałam jak drzewo bo co miałam zrobić , po tylu słowach i deklaracjach on powiedział byłaś moja kobieta .
14 453 2015-10-14 22:00:59
pechowianka współczuje Ci:/ ja też się nie umiem pozbierać:/
14 454 2015-10-15 11:46:39
Nie wiem naprawde nie wiem ,jak sie z tego wyleczyc , To trwało tak krótko , czuje sie jak debil płaczac za nim, Znajomi tez patrza na mnie jakbym pochodziła z innej planety, Najpierw patrzyli tak na mnie jak sie zaczelam z nim spotykać , Ze tak szybko sie wszystko u nas dzieje , Ze praktycznie u mnie juz mieszkal , ze od listopada chcial sie calkowicie przeprowadzic ,Pukali sie w czoło czy nie zwariowalam przypadkiem, Ale my mówilismy ze skoro tak czujemy to dlaczego sie mamy powstrzymywac.
Powinnam się skupić na tym że mnie zostawił bez słowa , porzucił bo dla Niego wazniejsze okazały sie imprezki niz ja , powinnam go znienawidzic za to ze mnie oszukał , ale nie mogę bo ciągle mam w głowie to co mi mówił, ze całe zycie na mnie czekał , Brakuje mi jego głosu, zapachu wszystkiego ![]()
14 455 2015-10-15 15:30:12
Pechowianka czesto jest tak ,ze jak cos szybko sie zaczyna to czesto sie konczy ;/ u mnie wszystko sie rozwijalo powoli i tyle przeciwnosci bylo,mimo to dawalismy rade;/ wszystko sie kiedys konczy. kazdy gada ze jestem bardzo ladna i sobie znajde kogos innego,ludzie niczego nie rozumieja;/ Boli mnie,ze z dnia na.dzien stajemy sie obcy dla siebie boze jak mi zle;/
14 456 2015-10-15 19:27:01
ahrozumiem ehh co tu napisać, Czas tylko czas może uleczyć złamane serce .
Milośc jest skomplikowana i nie ma zadnej ale to żadnej recepty na to aby trwała wiecznie . Zaczynasz powoli, delikatnie, bez pośpiechu zeby nie zapeszyć , nie naciskać , nie zepsuć- źle
Popłyniesz razem z emocjami , szybko , intensywnie , w pełni oddana też źle
U mnie okazuje się z każdym dniem że byłam zabawką , "zapychaczem "wolnego czasu . Mamy wspolnych znajomych i nikt naprawde nikt nie rozumie dlaczego tak się stalo
dzisiaj sie dowiedzialam ze przekazal koledze ze ze mna koniec ale nie moze powiedziec nic wiecej bo to się rozniessie
Dorosly facet a tak naprawde gówniarz bez jaj
14 457 2015-10-16 16:25:34
Ania, witam wszystkich... ja tez mam sporo lez do wylania.. sporo juz wylałam.. mieszkam w Warszawie, mam 36 lat, w związku ponad 18 lat, a w małżenstwie ponad 15.. i tu się historia kończy... maż powiedział, że chce rozwodu bo za duzo wymagalam, chciałam zeby dorósł, był odpowiedzialny i pomyślał o tym co zrobić, zebyśmy mogli mieć dzieci po tym jak on i jego rodzice wpedzili nas w straszne klopoty finansowe... ufałam przez lata.. wybaczałam.. dawałam kolejna ostatnią szansę... oddalam temu człowiekowi wszystko... całą siebie, swoje życie.. poświęciłam dla naszego małżeństwa marzenia, karierę naukową, szanse na dobrzeplatna pracę, wspierałam go, pchałam żeby piał się w górę, opiekowałam w ciężekij chorobie, a dzis zostaje sama.. wyrzucona z jego zycia jak jakis śmieć... nie mam nawet dokąd isc... niby nie wyrzucił mnie fizycznie ale już mi powiedział, ze chyba nie zamierzam mieszkać 30 lat w jego mieszkaniu (jego bo uznał, że jego skoro mnie nie stac na płacenia rat kredytu) nie wiem czy ja jestem w stanie to przeżyć.. czasem wydaje mi się, że nie wytrzymam ani minuty dłużej tego cierpienia...
14 458 2015-10-16 18:49:49
już mi powiedział, ze chyba nie zamierzam mieszkać 30 lat w jego mieszkaniu (jego bo uznał, że jego skoro mnie nie stac na płacenia rat kredytu)
Mieszkanie nabyte w trakcie trwania małżeństwa? Jeżeli tak, to udaj się natychmiast do prawnika.
14 459 2015-10-16 19:19:50
Ania z Zielonego Wzgórza napisał/a:już mi powiedział, ze chyba nie zamierzam mieszkać 30 lat w jego mieszkaniu (jego bo uznał, że jego skoro mnie nie stac na płacenia rat kredytu)
Mieszkanie nabyte w trakcie trwania małżeństwa? Jeżeli tak, to udaj się natychmiast do prawnika.
Ania ja też z Warszawy , mam przyjaciela prawnika w razie czego pisz....pomożemy !
14 460 2015-10-16 21:41:22
Ania jestem na 5 roku prawa. Mieliście tzw "wspólność" majątkową?
14 461 2015-10-18 12:54:38
Dziekuje za wsparcie.. mamy wspolnosc majatkowa.. tez jestem na 5tym roku prawa :-) ale jakos zupelniensobie nir adze z tym wszystkim.. jakos nie mam sily nawet myslec o tym ze musze walczyc.. wczoraj bylam u psychiatry. Dostalam leki wspomagajace nastroj zebym nie ulegala tak temu wszystkiemu ale dzialslc zaczna za ok 3 tyg. Mam nadzieje ze dontego czasu nie zwaruje. Po prostu nie jestem w stanie anibmyslec ani planowac niczego zadnych dzialan.. no zupelnie nic... czuje sie jak bym juz wszystko przegrala i nie bylo sensu o nic walczyc bo strace i te najostatniejsze ostatki sily co mam na cos co on i tak wygra...
14 462 2015-10-19 19:08:22
Hej
Jak widać jestem nowa, więc może trochę o mojej historii... Byliśmy razem ponad 6 lat, był moim pierwszym tak poważnym chłopakiem. Wiadomo, że bywało między nami różnie był kłótnie nie raz bardzo poważne, ale było też bardzo dobrze. Nie byliśmy zaręczeni, co zaczęło być też jucz problemem tym bardziej, że on zdecydował się na kupno mieszkania ponoć dla nas. Właściwie to chciałam tam zamieszkać jednak chciałam wiedzieć jakie ma zamiary co do nas. No i pewnego dnia się dowiedziałam zerwał ze mną, ogólnie potraktował mnie wtedy jakbym nic dla niego nie znaczyła. Nie był święty, ma ciężki charakter i wiele problemow ale kochałam (i kocham nadal) ponad wszystko, dużo bym dla niego zrobiła. On wyjechał na delegacje za granicę i tam znalazł już sobie kobietę, szuka tam pracy itd. A ja męczę się od już prawie 4 miesięcy, płacz, brak akceptacji dla siebie, poczucie beznadziejności, brak sensu życia i tak pewnie mogłabym wymieniać bez końca. Mam 26 lat i jak już w paru postach się to powtórzyło czuje że wszystko się dla mnie skończyło, wszystko o czym marzyłam runęło, Czasem udawało mi się być silną i twardą, ale to wyjątkowe dni. Nie umiem sobie z tym poradzić sama więc może przynajmniej tu znajdą się osoby które czują się tak jak ja i razem sobie jakoś pomożemy ![]()
14 463 2015-10-20 15:22:15
Karoola jestem w szoku! co za łajdak:/ Po jakim czasie od rozstania znalazł sobie nową? Jakoś szybko się pocieszył:/ Faceci to skończone dupki.
14 464 2015-10-20 16:32:42
ahrozumiem przyznał sie do tego oficjalnie we wrześniu, ale podejrzewam że tak jak wyjechał tak pewnie nie długo po tym ją poznał czyli gdzieś w lipcu a zerwał ze mną w czerwcu, no pocieszył się bardzo szybko co ciekawe jak tu wrócił na trochę to oczywiście chciał się spotykać ze mną.. włąśnie dlatego że tak szybko dostałam kolejny cios z jego strony trochę się posypałam, chociaż wiele razy mnie ranił i dobrze wiem że powinnam przestać się tym zadręczać, jednak póki co nie potrafię dla mnie to wciąż za wcześnie, ale jakoś muszę się pozbierać dlatego też jestem tutaj ![]()
14 465 2015-10-20 20:45:05
Dziekuje za wsparcie.. mamy wspolnosc majatkowa.. tez jestem na 5tym roku prawa :-) ale jakos zupelniensobie nir adze z tym wszystkim.. jakos nie mam sily nawet myslec o tym ze musze walczyc.. wczoraj bylam u psychiatry. Dostalam leki wspomagajace nastroj zebym nie ulegala tak temu wszystkiemu ale dzialslc zaczna za ok 3 tyg. Mam nadzieje ze dontego czasu nie zwaruje. Po prostu nie jestem w stanie anibmyslec ani planowac niczego zadnych dzialan.. no zupelnie nic... czuje sie jak bym juz wszystko przegrala i nie bylo sensu o nic walczyc bo strace i te najostatniejsze ostatki sily co mam na cos co on i tak wygra...
Przerobiłem analogiczną sytuację na sobie tego lata.
Po pierwsze, zainwestuj w prawnika, pomimo że masz wykształcenie. Też jestem prawnikiem, ale oddałem część spraw do prowadzenia komuś kto ma chłodny osąd, bo spalałem się pisząc kwity rozwodowe, jednocześnie użerając się z Matką Mojego Dziecka (nie mylić z żoną), robiąc remont domu i wystawiając amanta za drzwi.
Po drugie, prochy które dostałaś (chyba nawet wiem co) są skuteczne ale czasem aż za skuteczne (wszystko "zwisa"), i nie zwalniają z pracy nad sobą.
Po trzecie, zmień klimat - wyjdź do ludzi, bo inny człowiek przyjmie "na klatę" żal i frustrację, którą masz prawo gdzieś wylać. Mnie się ufarciło bo zupełnie obca osoba posłuchała i w odpowiednim momencie dała kopniaka na rozpęd.
Pozdrawiam i nie dawaj się
14 466 2015-10-22 14:32:44
Witam
myślałem że mnie to ominie, nawet nie wiem jak zacząć pisać, ból straty jest jeszcze tak duży że nie potrafię zebrać myśli, to co przechodzę w ostatnim okresie to jakaś masakra, normalnie jakbym stracił sens życia z tego co czytam widzę że dużo osób przechodzi utratę ukochanej osoby w podobny sposób jak ja, nie potrafię na niczym się skoncentrować cały czas w głowie analiza co straciłem czemu dopiero teraz dociera do mnie jak mocno ją kochałem że to była ta jedyna
jak się z tym faktem pogodzić ?
14 467 2015-10-22 15:59:43
1on niestety nie odpowiem Ci na Twoje pytanie jak się z tym faktem pogodzić bo sama szukam takiej odpowiedzi. Jedyne co Ci mogę napisać to że czuje się dokładnie tak jak Ty, a trwa to już 4-ty miesiąc z różnym natężeniem. Czasem potrafię znaleźć gdzieś w sobie siłę, jednak większość czasu jest przepłakana lub zajęta myślami o nim, o nas.. i o tym że już ma inną. Też myślałam że to ten jedyny, jednak jak się okazało ja dla niego nie byłam. Od jakiegoś czasu moje życie to tylko praca-dom, dom-praca i tyle czasem gdzieś uda się wyjść chociaż ciężko kogokolwiek gdzieś wyciągnąć. Nie wiem czy jest wg możliwe pogodzenie się z taką sytuacją, gdzieś zawsze ta osoba będzie w naszych myślach. Ja żeby sobie jakoś poradzić z tymi myślami szukam jakiegoś zajęcia, wypełnienia czasu, no i jestem tu
.
14 468 2015-10-23 14:51:18
ja mam o tyle trudniej że mamy dziecko i co jakiś czas się z nią widuje, i te wszystkie chwile a było ich 10lat wracają.
14 469 2015-10-25 04:08:32
Ja już nie mogę:( Łapie takie straszne doły. Teraz wiem , że w życiu nigdy nie można nikomu oddawać całego serca , bo to prędzej czy póżniej zemści się na osobie , która kocha:/ Chce się zapisać do psychologa , bo nie daje sobie psychicznie rady z rozstaniem. Były kontaktuje się ze mną czasami i robi sobie co chce. Nie potrafię już dłużej tak żyć:/ Nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim:/ Dzieli nas odległość . której nie da się pokonać, ale wydaję mi się , że jesli ludzie się kochają to żadna odległość nie powinna stanowić problemu... Boję się , że w końcu sobie pozna kogoś innego , a wtedy to ja chyba sobie coś zrobię, bo nie wytrzymam tego:/ Tyle czasu i wszystko poszło na marne:/
14 470 2015-10-25 13:53:03
Mnie psycholog pomaga, też mam straszne doły odechciewa się wszystkiego, ciężko mi z ta myślą że mogłem temu zapobiec, ale czasu nie cofne ![]()
14 471 2015-10-27 14:03:30 Ostatnio edytowany przez AlojzyTrabka (2015-10-27 14:05:57)
Zostalem wdeptany w ziemie, swiat mi sie zawalil i nadal po prawie 2 miesiacach o niej mysle.. Troszke juz odbilem sie od dna i nie mysle az tak intensywnie, spotykam sie z innymi, ale nadal sa momenty gdzie wszedzie ja widze- wrecz pragne ja spotkac, zobaczyc lub chociaz uslyszec.. Wciagnela mnie do swojego swiata twierdzac ze jest samotna, z poczatku nieufny - bylem przy niej coraz bardziej. Robilem co moglem, staralem jak moglem, wspieralem i nawet opiekowalem jak byla chora.. Kilkakrotnie mowilem ze ja kocham.. Ona w to nie wierzyla.. Wkoncu po dluzszym czasie cos we mnie peklo, chyba stracilem sily - wyszedlem po ostatnim spotkaniu i juz wiecej jej nie zobaczylem ( probowala sie skontaktowac przez dwa dni a potem sobie odpuscila ). Jeszcze nikogo nie obdarzylem takim uczuciem, i o nikogo tak nie dbalem/zabiegalem. A jestem dla niej niczym smiec - tak naprawde kiedy mi wkoncu powiedziala ze nic do mnie nie czuje to umarlem, bol byl nie do zniesienia.. Chcialbym sie odezwac ale czuje ze tylko bede sie ranic, ze nie ma sensu, ale tak bardzo chcialbym wiedziec co u niej... A ja sie zwyczajnie boje ze po kolejnym takim ciosie juz sie nie podniose.. Bylem tylko nic nie znaczaca zabawka ( chyba najbardziej boli mnie fakt ze jej zaufalem, a ona sobie flirtowala, spotykala sie na spacery i spedzala weekendy nie wiadomo z kim
)
14 472 2015-10-27 16:46:04
też usłyszałem od żony że już nic do mnie nie czuje, i nie chce zaczynać od nowa to było jak uderzenie przez piorun(nie do opisania serce waliło jak szalone) więc wiem jak musiałeś się czuć.
14 473 2015-10-27 17:46:10
Kamil 26 Niemcy- oszukany przez narzeczoną która spotykała się z kolegą z pracy. Od miesiąca sam ... z smutkiem.
14 474 2015-10-27 19:21:26 Ostatnio edytowany przez karoola (2015-10-27 19:41:46)
ahrozumiem widzę, że chyba bardzo podobnie podchodziłyśmy do naszych związków, bo też bardzo angażowałam się w niego. Tak samo jest mi ciężko odnaleźć się w nowej codzienności, ale z dnia na dzień chyba już zdaje sobie coraz bardziej sprawę z tego że to już nie wróci. Chociaż nadal moje myśli krążą głównie wokół tego. Też uważam, że odległość to nie problem, tylko problem jeżeli nic się nie chce z tym zmienić. Nie możesz przekreślać swojego życia, przez to że on będzie z kimś. Wiem jak to boli, boli cholernie i też miałam takie myśli, ale trzeba myśleć trochę szerzej, masz jeszcze rodzinę, znajomych jakieś swoje życie. Uwierz mi że kiedy zobaczyłam zdjęcie mojego byłego z nową dziewczyną to na prawdę nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Ale musiałam znaleźć w sobie gdzieś siłę. Wiem, że to będzie mnie bolało za każdym razem, ale mam nadzieję że już coraz mniej. Jeżeli chcesz porozmawiać to napisz maila.
Mężczyźni - ja również usłyszałam od mojego ex po 6 latach, że nie jestem tą jedyną i właściwie zostałam potraktowana przy rozstaniu jakbyśmy byli dla siebie zupełnie obcymi ludźmi, i jak już wyżej napisałam jeszcze nie umiem do końca sobie z tym poradzić. Jednak staram się jakoś trzymać, nie przeżywać tego tak, bo wiem że to nic nie zmieni, tylko pogarsza moje samopoczucie co też miało wpływ na np. prace. Bardzo często o tym myślę, ale niestety to już przeszłość, dla mnie już nie ma do tego powrotu. Jestem w tej chwili samotna, ale bardzo mi pomagają rozmowy z przyjaciółką, czasem też wpadnę tu, i też myślę o psychologu jeżeli to mi ma jakoś pomóc ![]()
14 475 2015-10-27 20:48:01
kamil_20047:
Jesteś wystarczająco młody, by nie kłaść się już do grobu, tylko żyć co dalej
Z tego co pamiętam to pisałeś, to nie masz zobowiązań (dzieci), więc może bądź nieco samolubny i zadbaj o siebie? Pomyśl co robiłeś zanim poznałeś JĄ, albo z czego zrezygnowałeś..., i nadrób zaległości, pozwól sobie na drobne przyjemności. Pamiętaj, że nawet niepowodzenia wnoszą do życia coś pozytywnego - myślę że niedługo spojrzysz na przeszłość jak i na otoczenie zupełnie inaczej. Przyroda znosi pustki - ktoś na pewno ją wypełni.
Nie wiem czy i co czytasz ale spróbuj zmierzyć się z Milanem Kunderą "Nieznośna lekkość bytu". Tylko filmu nie oglądaj ![]()
14 476 2015-10-27 21:16:49
Karoola dziękuje:/ A wiesz co jest najgorsze? , że on mnie zwodził jeszcze przez trzy miesiące. Teraz , gdy zobaczył , że naciskam za bardzo zamilkł na wieki wieków:/ I ja zakochana i głupia poszłam z nim jeszcze do łóżka:/ Boże jak mi źle:/ Teraz cisza.. Boję się , że przez to wszystko naprawdę sobie coś zrobię, nie umiem bez niego żyć, ale nie odezwe się do niego , bo wiem , że on nie chce już związku.. po 4 latach://
14 477 2015-10-27 21:18:25
Karoola dziękuje:/ A wiesz co jest najgorsze? , że on mnie zwodził jeszcze przez trzy miesiące. Teraz , gdy zobaczył , że naciskam za bardzo zamilkł na wieki wieków:/ I ja zakochana i głupia poszłam z nim jeszcze do łóżka:/ Boże jak mi źle:/ Teraz cisza.. Boję się , że przez to wszystko coś mi odbije:/ po 4 latach://, nie umiem bez niego żyć, ale nie odezwe się do niego , bo wiem , że on nie chce już związku:/
14 478 2015-10-27 21:40:10
Wolę tutaj popisać, bo mam resztki sił, żeby nie zadzwonić i go nie zwyzywać za to co mi zrobił;/
14 479 2015-10-29 16:39:59
Kurcze, jak ciężko być samemu ze sobą... Myślowy mind blowing.
14 480 2015-10-29 18:27:17
ahrozumiem niestety popełniłam ten sam błąd co Ty, tylko że później okazało się że on w tym czasie miał już nową dziewczynę... A najgorsze co możesz teraz zrobić to właśnie takie wygarnianie mu tego wszystkiego raczej lepiej Ci z tego powodu nie będzie, a podejrzewam że skoro nie chce już związku to nie za bardzo się tym przejmie. Szkoda tylko Twoich nerwów po raz kolejny. Wiem, że jest źle i pewnie widzisz też wszystko w czarnych barwach, ale nie możesz też skupiać się tylko na tym. Ja zawaliłam dużo rzeczy przez to co się działo w tym czasie przed zerwaniem i w końcu jak mnie zostawił i teraz tego bardzo żałuje. Nie można pozwolić na to żeby to się obijało na wszystkich innych aspektach.
Damian oj ciężko a im dłużej było się w związku to chyba tym gorzej "uwolnić" swoje myśli...
14 481 2015-10-29 19:46:11
Karoola a sypialiście ze sobą po tym jak powiedział , że to koniec? Mój mi jeszcze robił nadzieję, przez taki długi okres czasu:/ Motał się .. a teraz już się nie odzywa. Wiem jedno - już nigdy się do niego nie odezwę za to co mi zrobił;//
14 482 2015-10-30 16:19:07 Ostatnio edytowany przez kamkam (2015-10-30 16:20:05)
Czesc opuszczeni. Dlugo mnie nie bylo bo fantastycznie sie trzymalam, alo ostatnio udalo mi sie rozsypac. Ja, ktora chwalila sie wszystkim naokolo ze po roku od rozstania juz nie rycze w poduszke i ze jest mi generalnie wszystko jedno co on robi, ze mi zwisa i powiewa (nawet tu rznelam ciocie dobra rada na forum)... no rozsypalam sie w kawalki. Nie wiem o co chodzi, dlaczego mnie naszlo teraz na tesknote, rozpamietywanie tego wszystkiego po raz wtory, drapanie tego strupa, uch..... Znowu sie musze skladac do kupy. Juz mnie mierzi to chlipanie wieczorami. Nawet bieganie nie pomaga, a zawsze pomagalo. A wiecie co sie stalo? Jakis facet stal w kolejce do kasy przede mna i pachnial dokladnie tak samo jak moj byly.
ahrozumiem, wygarniecie wszystkiego przyniesie ulge, ale tylko na chwile. A potem bedziesz czula sie glupio. Napisz list, zwyzywaj go do upadlego, od najgorszych, a potem ten list spal.
14 483 2015-10-30 19:07:35
ahrozumiem - tak, raz krótko po rozstaniu wtedy też mydlił mi oczy, że wrócimy do siebie itp., no a potem jeszcze raz się zdarzyło jak przyjechał z delegacji, ale później tak jak wspomniałam okazało się że w tym czasie miał już za granicą dziewczynę także...
kamkam też mam takie wahania nastrojów raz potrafię wziąć się w garść, a czasem parę dni pod rząd przepłakuje ... i jest to już męczące
14 484 2015-10-30 19:59:28
Kurcze, jak ciężko być samemu ze sobą... Myślowy mind blowing.
oj bardzo bardzo ![]()
14 485 2015-10-31 10:20:23 Ostatnio edytowany przez kamil_20047 (2015-10-31 10:21:14)
Najgorsze są (dla mnie osobiście) poranki, człowiek w ostatniej fazie snu przypomina sobie te wszystkie cudowne chwile... a jedyne o czym marzy to by sen stał się prawdą bym obudził się i ona była obok... tak jak kiedyś...
człowiek podświadomie wypych z głowy negatywne cechy byłego partnera tego jak został potraktowany i to jest straszne... ale mam nadzieję zę kiedyś jak na to wszystko popatrzymy to będziemy się cieszyć że tak się stało że nie żyjemy w kłamstwie , zdradzie i oszustwie.... mam nadzieję..
14 486 2015-10-31 13:50:33
Karoola czyli miałyśmy podobnie:/ a myślałam , że tylko ze mną chodził do łóżka po rozstaniu:/ chore.. Dzisiaj sobota, już ponad tydzień się nie odzywa. Boże tak mi cholernie smutno:/ dlaczego on mi to zrobił:/ Boję się, że już do nikogo nie poczuję czegoś tak silnego:/ mam powodzenie u facetów, ale co z tego?
to mi sprawia tylko przykrość.. Boli mnie , że już nigdy go nie zobaczę:/ Kiedy ja całkowicie o nim zapomne?;/ Pewnie już kogoś tam obraca...
14 487 2015-10-31 18:53:24
ahrozumiem no niestety, jeszcze parę razy mi proponował żebyśmy się spotkali ale ja już mu odmawiałam, do mnie w tym momencie także się nie odzywa podejrzewam że jeśli wróci choć na trochę tutaj to znowu mu się przypomni ... Ja mam podobnie, póki co chyba mi wg ciężko byłoby się otworzyć na kolejny związek tak żebym była też w porządku do drugiej osoby a nie żeby to był związek tylko na pocieszenie bo to nie wchodzi w grę. Tak samo jak słowa znajomych raczej mnie nie pocieszają a pogarszają mój stan chociaż wiem że chcą dobrze.
Kamil mój związek nie należał do najłatwiejszych tak jak i charakter i sposób bycia mojego ex - zdaje sobie doskonale sprawę z wielu rzeczy negatywnych (wtedy bardziej to wypierałam niż teraz), też myślę o tym jak mnie traktował i w jaki sposób mnie zostawił i czasem właśnie to daj mi tą siłę żeby się nie załamywać, ale czasem nie da się nie myśleć o tych wszystkich wspólnych chwilach i o tym że trzeba żyć jakby od nowa póki co samotnie
14 488 2015-10-31 23:08:03
Faceci to skończone dupki:/ Ja przeżywam teraz emocje od totalnego wkurzenia , do rozpaczy
Ściska mnie wszystko . Boże jak ja mogłam się tak pomylić? Straciłam tyle czasu dla osoby , która nie była tego warta. Soboty przeżywam jeszcze bardziej, bo jestem sama. Kolejna koleżanka wyszła za mąż za swojego wieloletniego partnera. Wszystkim się udało , tylko mnie nie:/ Najlepsze jest to , że ja w życiu nie sądziłam , że jemu tak po prostu przejdzie. Nienawidzę go i życzę mu jak najgorzej:(
14 489 2015-11-01 02:26:05
A kobiety co robią ? Kiedyś można by mówić że faceci to dupki dziś chyba ustępują miejsca kobieta....
14 490 2015-11-01 09:07:07
A kobiety co robią ? Kiedyś można by mówić że faceci to dupki dziś chyba ustępują miejsca kobieta....
dokładnie, tylko czemu większość idzie na łatwiznę
14 491 2015-11-01 11:43:15
Ja uważam, że nie ma co generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka bo zarówno wśród facetów jak i kobiet są takie przypadki. Jak i w drugą stronę, a w akurat moim przypadku to mi bardziej zależało i nie szłam właśnie na łatwiznę.. Wiele osób tak woli bo po co o coś się starać, zanika niestety umiejętność rozmowy o problemach, łatwiej to co poniektórym zostawić. Także i faceci i kobiety ranią, odchodzą, zdradzają, nie doceniają wartości które powinno się pielęgnować. O związek i drugą osobę trzeba dbać ciągle tylko musi to być po obydwóch stronach...
14 492 2015-11-01 14:25:40
no właśnie brak rozmowy o problemie o przyczynach itp. czemu nie potrafimy ze sobą o tym rozmawiać za w czasu, tylko gdy jest już za późno.
14 493 2015-11-01 15:28:07
Karoola a u mnie było tak , że to on zawsze się bardziej starał i niby taki wielce zakochany. Cały dzień dzisiaj płaczę:/ Mam ochote sie już nie obudzić.
14 494 2015-11-01 17:13:57
Witajcie,
W sumie nie wiem czemu wyzalam sie akurat tutaj, moze dlatego,ze anonimowość w tym wszystkim mi pomoze... Mianowicie od 7m jestem w ciazy, samotnej ciazy.. Partner na początku sie cieszył nawet bardzo- sam ma z poprzedniego zwiazku dziecko, ktore jest dla niego całym światem, dla mnie to nic dziwnego gdyz sama mam dziecko a z poprzednim partnerem -rozstaliśmy sie po 15latach.., W sierpniu obecny/były hmm oświadczył mi,ze musimy pobyć osobno powód za bardzo osładzam mu zycie.. Dzis juz wiem,ze nie warto dbać o faceta bo obojętnie co sie nie zrobi lub zrobi on i tak tego nigdy nie doceni... Dla mnie normalne było aby czekac na niego z obiadem, robic mu kanapki do pracy i śniadanie przed nia, dbać aby wieczorem zawsze miał ulubione schlodzone piwo... Wiem straszna idiotka ze mnie, ale zakochana idiotka.. I tak mija kolejny miesiąc jak jestem z dala od niego w ciazy - zagrożonej ciazy.. A on żyje pełnia zycia zapominając o mnie no ok na poczatku dzwonił od czasu do czasu mówiąc,ze nie potrafi mnie pokochać... I mamy poczekać az dziecko sie urodzi, ale co to zmieni?? Jak sie od siebie codziennie oddalalismy i oddalamy... Na dzien dzisiejszy nie pisze, nie dzwoni.. Nie mam sił aby walczyć chodze do psychologa ale to nic nie daje... Ten ból, ta tęsknota jest o wiele silniejsza ode mnie... Chciałabym zasnąć i nigdy juz sie nie obudzić.. Kiedys byłam bardzo silna i dumna a dzis, dzis jestem wrakiem, ktory zatonął i osiada na dnie mielizny...
14 495 2015-11-01 18:04:25
Witajcie,
Dla mnie normalne było aby czekac na niego z obiadem, robic mu kanapki do pracy i śniadanie przed nia, dbać aby wieczorem zawsze miał ulubione schlodzone piwo... Wiem straszna idiotka ze mnie, ale zakochana idiotka..
powiem ci szacunek i to nie ze jak piszesz że miał gotowe tylko że "Dla mnie normalne było" w tych czasach to jest raczej mało normalne
Pozdrawiam