Źle mnie rozumiałeś. Mi jej brakuje, wiadomo, często nawet przy zwykłych czynnościach typu zakupy przypominam sobie jak je razem robiliśmy. Napisałem też, że cały czas zdawałem sobie sprawę z jej "ułomności" że tak to ujmę. Widziałem że ma choelrnie ciężki charakter, że jest młoda i że już raz się na niej przejechałem i nie bardzo wierzyłem, że przejdzie jakąś gruntowną przemianę moralną
- starałem się jej ufać ale w granicach ...
I ja już działałem, od końca czyli te 3 i pol tyg, dużo biegania, siłownia, jakaś impreza (choć wracałem przygnębiony do pustego domu), zamierzałem wrócić na boks (nadal zamierzam), ale jak w neidziele dowiedziałem się że kręci już z innym to gleba ponownie i od zera
. Ale bd dobrze, Bóg mi świadkiem, że za jakiś czas gdy poznam wartościową dziewczynę będę się z siebie śmiał, że byłem tak głupi by być z taką osobą.
14 366 2015-05-26 20:57:22
Podobne tematy
14 367 2015-05-26 22:22:11
Witam.3 miesiace po ''porzuceniu'' ,wolny,kawaler,35 lat i mieszkam w Irlandii w wolnych chwilach po pracy lubie pokopac pileczke no i na spacer tez z checia czasami sie wybiore.Nie bede tutaj oplakiwal swojego poprzedniego zwiazku bo mi to nie pomoze.Zyje dalej a skoro usmiecham sie od ucha do ucha to znaczy ze jest ok i to od dluzszego czasu.Bedzie co bedzie,pozdrawiam ''Grupe wsparcia'' ![]()
14 368 2015-05-31 14:10:17
aktualizacja, bo jest cyrk straszny ![]()
nie ukrywam, że ja nadal miałem nadzieje, napisałem jej na fb co nieco, ona odpisała ze czytała to i płakala, i sama od siebie tez napisała że tęskni, że jej brakuje tego wszystkiego, ale że od stycznia sie psuło i ona nie chce już i wie że nie będzie lepiej. Ok, odpisałem tylko, że mogłoby gdybyśmy oboje tego chcieli, a skoro ona nie chce to nie będe już o nic prosił.
Poszedłem w kime.
Rano sie budze, wiadomość na fb : "Widziałam Cie z wysoką blondynką koło twojego auta. Nara".
Oczywiście zaprzeczyłem i że jest śmieszna, a ona "ślepa nie jestem, jesteś skreślony, nara" i poszedł blok na fb. 10 minut później w smsie po mojej wiadomość że po co wymyśla takie bajki i kiedy to było niby, ona "jedna z moich koleżanek Cie widziała kilka dni temu"
Nadal rozbawiony odpisałem tylko że jest śmieszna, robi cyrk i nie wiem po co ta żenada.
To jest dopiero dobre, co ?
Netkobiety, któraś może wytłumaczy facetowi "kobiecą logikę" , bo ja chyba zbyt tępy jestem
.
14 369 2015-05-31 14:25:39
Bolid
Szczerze? jestem kobietą ale nie rozumiem tej dziewczyny
Nie wiem czy chce zrzucić na Ciebie winę, albo żebyś ją błagał o wybaczenie...pisał do niej? Nie wiem naprawdę jaki to ma cel.
Najważniejsze, żebyś nie dał się zmanipulować ![]()
14 370 2015-05-31 14:49:03 Ostatnio edytowany przez Bolid (2015-05-31 14:50:39)
Aha no żeby nie było niedomówień, bo może tak chaotycznie napisałem wcześniej - to oczywiście z żadną blondynką nikt mnie nie mógł widzieć, bo takie coś nie miało miejsca
.
No świecie. Ale po co to skoro i ja i ona wiemy że to jest żenujące kłamstwo.
Masakra. Byłem z dziewczyną prawie 2 lata a zupełnie jej nie poznaje. Wcześniej ją już łapałem na kłamstwach, ale teraz poszła krok dalej i nie tylko kłamie, ale kreuje też alternatywną rzeczywistość
.
14 371 2015-05-31 14:56:26 Ostatnio edytowany przez walking_on_the_moon (2015-05-31 14:57:49)
Jestem w podobnej sytuacji co bolid. 2 tygodnie po rozstaniu bo poruszyłem niewygodny jej temat. Teraz okropnie cierpię, nie mogę przestać o niej myśleć, nie mogę przestać sprawdzania jej facebooka itd. Nie potrafię zapomnieć, byłem przy niej szczęśliwy choć musiałem wiele rzeczy ustąpić, bardzo błahych ale jednak. Ciągle mówi że nie wie co czuje. Raz mówi że chciałaby żeby było jak dawniej, że się stara, ale z drugiej ciągle mówi że nie wie co będzie, nie odpowiada że kocha, jest strasznie obojętna. Pyta co jeśli nam nie wyjdzie, wcześniej czy będziemy przyjaciółmi jak się nie uda.. Ja głupi starałem się, włożyłem masę wysiłku i pracy żeby się związek dobrze układał no i mam w nagrodę, rozstanie przez internet.. Ani ona nie zasłużyła na to co jej dawałem, ani ja na to jak mnie potraktowała.
14 372 2015-05-31 18:23:10
Jeszcze jakaś dziewczyna może pokusi się o wytłumaczenie mi kobiecej logiki ? ![]()
14 373 2015-05-31 19:26:29 Ostatnio edytowany przez koni (2015-05-31 19:30:52)
Dobra, tez mam teorie ! ![]()
Z ta blondyna widziala Cie jej kolezanka wiec ona w to wierzy. Moze to kolezanka sie pomylila, a Ty zakladasz, ze to ona wszystko wymyslila. Zakladajac, ze ufa (niedowidzacej) kolezance, to pewnie jest wkurzona, ze tak szybko o niej zapomniales i juz spotykasz sie z inna, zamiast blagac, zalowac i rozpaczac. Nie ma tu znaczenia, czy ona sie z kims juz spotyka, czy nie. Wazne, zebys Ty sie nie spotykal. To dla niej policzek, ze nie byla na tyle istotna w Twoim zyciu, ze potrafisz sie podniesc i isc dalej. Nie bede wspominala, jak Ty zareagowales na jej widok z facetem. Czy z nim kreci, czy to tylko kolega, niewazne.. zabolalo! Mimo, ze niby nie chcesz juz z nia byc. Emocje... Nie wiem, czy trafilam. Takie cos przyszlo mi na mysl. Nie wiadomo, czy ona sama wie, czego chce i o co jej chodzi. Czasem sami jestesmy zaskoczeni naszymi reakcjami.
Co powiesz na moja teorie? ![]()
14 374 2015-05-31 21:11:07
Powiem tyle, że na 98% jestem pewny że ona to sama wymyśliła , stąd to najpierw "widziałam Cie" i "Nie jestem ślepa", a za 5 minut "jedna z moich koleżanek Cie widziała" i to "kilka dni temu" (to czemu akurat o 1:40 z sob na ndz mi o tym wspomniała ?:))
to się kupy nie trzyma
Jej koleżanki, które znają mnie i moje auto, nie kręcą się nawet tutaj u mnie na osiedlu, więc nie ma opcji pomyłki, z resztą z większością ich czasem piszę i nie wierze że mogłyby takie coś ściemnić bo jak pytałem czy coś jej pisały to zaprzeczyły.
te 2% zostawiam na jej siostre która tu mieszka na osiedlu i powiedzmy umiarkowanie mnie lubiła, ale też nie wierze że mogłaby coś takiego wymyślić.
Ciężki temat, szczególnie ze jak mówie, w piątek ja do niej wysłałem dosyć obszerną wiadomośc, ona odpowiedziała analogiczną i że płakała jak to czytała i sama napisała że tęskni, że jej brakuje itd., nawet odblokowała mnie na fb. A 24h później to
. Myślę że trochę się pogubiła i w jej małym łebku zrodził się taki plan jak to zakończyć nie brudząc sobie rączek, przy okazji chcąc pobrudzić mnie. Tylko jaki w tym sens skoro i ona i ja wiemy że ten bród to fikcja jest ?
14 375 2015-05-31 22:06:38
A no to w takim razie.. nie wien o co chodzi. Ale widac bardzo Cie to meczy.. Dziwne, ze taka zmiana nagle.. Moze uznala, ze ja oklamales i chciala wyjsc z twarza z tego wiec Ci dopiekla.. Dziecinne.. Sama chcialabym wiedziec skad u nas czasem takie zachowanie. Niby dorosli, a jednak dzieci. Zerwanie przez SMS? Nie dziwie sie, ze chciales rozmawiac.. Ciekawe co by wyszlo w czasie tej rozmowy... Pewnie nic dobrego skoro jest gniew i zlosliwe uwagi... Zbyt silne emocje... to nie jest dobry doradca. Jednoczesnie jest to znak, ze ktos jest/byl dla nas wazny... Bo przeciez ktos, kto jest nam obojetny, nie potrafi na nas az tak wplywac...
14 376 2015-05-31 22:29:47 Ostatnio edytowany przez Bolid (2015-05-31 22:39:53)
No ona dla mnie na pewno bo wciąż ją kocham.
I męczy mnie to bo zupełnie nie mam pojęcia o co jej chodzi z tą bajką. Ja jej akurat nie okłamywałem, w przeciwieństwie do niej, bo ona kłamała na wszystkie boki i dalej to robi
. To jakaś choroba już chyba.
Żenująca akcja. I obdarła mnie z resztek nadziei.
Wypieprzyłem właśnie wszystkie sms'y i jej nr z komórki.
14 377 2015-05-31 23:02:37 Ostatnio edytowany przez koni (2015-05-31 23:03:33)
No wiesz... Cos mi sie wydaje, ze numer znasz na pamiec
, podobnie jak tresc tych smsow
. Ale rozumiem, odruch znany nam wszystkim!
A co do klamstwa.. Jak Cie to meczy, to jej to powiedz i zapytaj (kulturalnie) dlaczego uwaza, ze z kims byles, jesli nie byles. Ja jestem zwolenniczka rozmow, ale zdecyduj sam. ![]()
14 378 2015-06-01 21:02:09
Zostawił mnie innej. Jestem załamana, nie wiem co robić. Chce go odzyskać.
14 379 2015-06-02 14:13:58
Zostawił mnie innej. Jestem załamana, nie wiem co robić. Chce go odzyskać.
To normalna reakcja,ze chcesz go odzyskac.Ale gwarantuje Ci,ze gdyby zrobil zwrot w Twoja strone,nie chcialabys go juz.
14 380 2015-07-05 10:45:20 Ostatnio edytowany przez olcia2502 (2015-07-05 10:45:54)
Zostalam zdradzona,porzucona i potraktowana jak zwykla brudna scierka. Dzis lacze sie z Wami, bo czuje, ze potrzebuje kontaktu z ludźmi ktorzy sa w podobnej sytuacji. Nienawidze ani go ani jego nowej miłości. Ale czasami,gdy przypomne sobie te wszystkie wspaniale chwile, samo do glowy wpada ze gdyby chcial wrocic to zapewne bym sie zgodzila. Jakos powli dociera do mnie to, ze nas juz nie ma. Zostałam ja i corka, on i jego nowa rodzina. Zostawil mnie i dziecko dla innej kobiety z dzieckiem, zreszta w tym samym wieku co nasze.
14 381 2015-07-08 13:41:11
Potrzebuje wsparcia bardziej doświadczonych czy ból po porzuceniu przez męża po20 latach małżeństwa kiedyś ustąpi. Oto moja historia
mama 2 córki 14 i17 lat jedna z nich ma chore nogi i os 3 roku życia nie chodzi. Ze względu na szkołę córki przenieśliśmy się do innego miasta we wrześniu ubiegłego roku. W styczniu mąż zalogował się na portalu internetowym i 1 marca po prostu znikł. Zostałam sama w obcym mieście z chorym dzieckiem prawie bez pieniędzy. Córką zostało jeszcze 2 lata nauki. Ja chce uciekać wracać ale dziewczynki proszą żeby mogły dokończyć szkołę. Złożyłam pozew o rozwód oraz o alimenty. Niestety adres męża jest nie znany i to wszystko będzie trwało. Dobrze że pomaga mi brat. Nie mogę zrozumieć postawy męża jak mógł nas tak zostawić. Ból niedowierzanie płacz już nie wiem co mam robić. Pomóżcie proszę. Mój mąż zmienił nr tel miejsce zamieszkania pracę. zapadł się pod ziemię. Nie kontaktuje się z córkami. Raz napisał tylko do córki że jest '' j......ą kaleką'' i dlatego nas zostawił. Naprawdę nie rozumiem on tak kochał córki zwłaszcza z tą chorą miał dobry kontakt, razem potrafili godzinami rozmawiać grać, a tu taki szok, nie mogę tego zrozumieć
14 382 2015-09-03 21:39:59
Cześć Wam.. Byłam z chłopakiem ponad 3 lata ttaktowalismy związek bardzo poważnie zapytał mnie czy nie zrobimy dalszego kroku żeby się zareczyc byłam wniebowzieta! A od tego czasu zaczął mniej Przyjeżdżać... I powiedziałam ze chyba będzie lepiej jak z tym poczekamy bo to chyba nie ten czas. Minął tydzień powiedział ze nie wie czy mnie kocha i ma wątpliwości. Nie wie co Czuje! Czułam się jakbym spadła z nieba.. Zakończył związek nie próbując nawet walczyć dzwoniłam pisalam a on milczy... Wiem z ze powinnam dać sobie z nim spokój ale nie potrafię... Za dużo dla mnie znaczyło! Nie potrafię zrozumieć jak w tydzień można zmienić taka Decyzję!
PS: upierał się ze nie poznał inna...
14 383 2015-09-03 21:57:42
Och Tynia - ja tez dzisiaj umieściłam swój pierwszy post na tym forum o podobnej treści. Jednego tygodnia było super i mówił że żadnej innej nie chce bo jestem najlepsza i nikt o niego nie dbał tak jak ja. A w drugim tygodniu mi mówi że "uwaga" - nie może otworzyć się w tym związku. I też tak jak Twój mówi że nie ma innej. Uhhh słabo i ja nie wierze że nie ma innej ( na oku ), słabe bo trafiłam kolejny raz na niewłaściwego. Co zrobić - ja póki co pierwszy tydzień po rozstaniu lecę na proszkach uspakajających i herbatkach z melisy żeby nie zwariować. Nie mogę Ci pomóc ani doradzić. Może wróci, może nie.... może się faktycznie przestraszył, a może ma inną - trudno powiedzieć za facetem trudno czasem trafić.
14 384 2015-09-03 22:41:31
Ale jak można tak poważne decyzję zmieniać.. Nie ogarniam tego ;/ jak po takich przejściach można kiedy kolwiek zaufać? Zostaje uraz ze w każdej chwili ktoś zmieni Decyzję. Nie mowie o zmianie skarpetek tylko o całym życiu! Najgorsze ze mam.nadzieje cały czas ze zacznie żałować i będzie chciał wrócić... ;/
14 385 2015-09-03 22:48:31
Sadzę, że każda z nas ma takie nadzieje. Pewnie to taka słabość nas kobie,t a może czasami i siła. Facet zamknie drzwi i po prostu zapomni. Z drugiej strony czytałam, że mężczyzna taką stratę zaczyna dostrzegać dopiero po min. 3 tygodniach. Wtedy zaczyna mu brakować. Ty do tego czasu trochę ochłoniesz i może też spojrzysz na to innymi oczami. Łatwo pisać, łatwo doradzać, ale niestety swoje trzeba się nacierpieć ![]()
14 386 2015-09-04 07:46:08 Ostatnio edytowany przez waldi28 (2015-09-04 07:52:24)
Witam, też zostałem porzucony po 5,5 roku bycia razem. Według niej przestałem się starać czuła się nie kochana przeze mnie niedoceniana za bardzo pochłoneła mnie praca i pogoń za kasą . (ale odkładałem ją dla nas ) Najgorsze ze ona nie chce mi prost powiedzieć że to koniec tylko mnie zwodzi ( a to że cały wrzesień jeszcze na wakacje a to to a to tamto ) ale tak naprawde termin spotkania co ma coś wyjasnic przesuwa z tygodnia na tydzień. A jeżeli idzie sama na wesele do rodziny którą 5 lat znałem to już chyba pozamiatane co nie ? A ja tak bardzo bym chciał ją odzyskać ... Miesiac po porzuceniu i to przez telefon, Pozdrawiam Waldek
14 387 2015-09-04 08:47:22
Czesc. Jestem nowa. Cos Wam o sobie napisze. mam 36 lat. Od 10 lat w malzenstwie. 3 letnie dziecko. Tydzien temu dowiedzialam sie ze moj maz zdradzal mnie przez 1 rok. Z dziewczyna, ktora pracowala u nas w firmie. Ona jest z innego miasta, my z innego. Ona spala u nas w biurze na materacu i na tym materacu oni sie pieprzyli. Ich zwiazek trwal od wrzesnia 2014 do konca sierpnia 2015. Ja ich nakrylam i na tej podstawie moj maz sie z nia rozstal. Zaczeismy terapie. Najciekwasze jest to ze jestem w 25 tygodniu ciazy z moim m. Nie moge sobie znalezc miejsca ani przestac myslec. Jestem jak tykajaca bomba, wszystko we mnie buzuje.....
14 388 2015-09-04 19:25:55
Sadzę, że każda z nas ma takie nadzieje. Pewnie to taka słabość nas kobie,t a może czasami i siła. Facet zamknie drzwi i po prostu zapomni. Z drugiej strony czytałam, że mężczyzna taką stratę zaczyna dostrzegać dopiero po min. 3 tygodniach. Wtedy zaczyna mu brakować. Ty do tego czasu trochę ochłoniesz i może też spojrzysz na to innymi oczami. Łatwo pisać, łatwo doradzać, ale niestety swoje trzeba się nacierpieć
Żeby się nie załamać próbujemy jakoś się pocieszać trzymając się nadziei ze wróci.. mija miesiąc od rozstania.. I nic się nie zmieniło tyle ze nauczyłam się powstrzymywać płacz przy ludziach ;/ ech mas racje swoje trzeba wycierpiec.
14 389 2015-09-04 19:29:53
Do Walki 28. Mój były też odkładal spotkania to coś mu wypadło to zajęty.. takie zachowanie świadczy o jednym to już koniec. Ktoś komu zależy chce się spotykać i zawsze znajdzie czas. A jak się zaczyna wykrecac.. No to niestety. Tez nie umiem się z tym pogodzić. Mój były też zerwał przez tel bo bal się ze będę mu płakać cały czas! co za dziecinne zachowanie
...
14 390 2015-09-06 13:43:48
Tynia - jak samopoczucie ? Ja wyjechałam na 2 dni - trochę pomogło. Spędziłam czas ze znajomymi nie miałam czasu myśleć. Zobaczymy co będzie teraz jak znajomych nie ma w pobliżu. Póki co się jakoś trzymam. Co do rozstania miałam podobnie - nagle przestał mieć czas dla mnie. W ten weekend to może spotkajmy się tylko w piątek bo w sobotę to ja będę UWAGA "biegał". Może i biegał ale do jakiejś drugiej na spotkanie. Też rozstałam się przez telefon i to ja zainicjowałam rozmowę bo on był za wielkim tchórzem, żeby powiedzieć mi prawdę. Odnoszę wrażenie że czekał aż się sama domyślę że znowu coś jest na rzeczy ( już raz mnie zdradził a ja głupia mu wybaczyłam)
14 391 2015-09-06 22:53:30
Dobrze ze praca jest bo chyba bym zeariowala. w takich chwilach najlepiej unikać samotnych chwil. no to najgorsza wymówka jaka słyszałam! Ja.nie.wiem co z tymi facetami! Jeśli chcą się rozejsc to powinien się spotkać i powiedzieć to w cztery oczy a nie jak dziecko się zachować. Arcola wiesz co mój były zrobił? Napisałam mu ze skoro nas skreślil to zaczynam nowy etap a on wywnioskowal ze znalazłam nowego faceta i z wymówkami do mnie ze szybko się pocieszylam i pyta jak tam mój nowy kolega? Nic z tego nie rozumiem. Skoro zerwał to powinien mieć to gdzieś.
14 392 2015-09-07 12:19:52
Tynia - tacy są co poniektórzy Panowie, chcą mieć ciastko i zjeść ciastko. Może mu jakoś nie pasuje, że tak odważnie na tą całą sytuacje zareagowałaś. Może myślał, że będziesz siedzieć, płakać i się zamartwiać. Z drugiej strony panowie to chyba tacy są - jak byłaś pod ręką to nie był zainteresowany, teraz jak cię nie ma może zaczyna mu brakować (albo sam nie wie czego chce).
U mnie jest jakoś dziwnie w weekend sobie jakoś radzę a właśnie w pracy gdzie nie mam czasu na myślenie łapie mnie dół.
No ale jakoś to będzie - muszę być dobrej myśli.
14 393 2015-09-07 14:36:24
Ale nikogo nie poznałam nowego. Trudno będzie zaufać komuś. Ale nie zamykaj się na innych ludzi łatwiej sobie poradzić będąc w gronie znajomych. No chyba tak myślał że będę go błagać o powrót i całymi dniami płakała. Jestem taka osoba która umie udawać przy ludziach ze jest ok.. Nie lubię jak się ktoś wypytuje co się stało wole udawać zeby omijać temat. No właśnie był zainteresowany wszystko wydawało mi się wporzadku nawet więcej! Chciał się zareczyc a po Tygodniu zmienił zdanie i zerwał bo nie wie co do mnie Czuje. Staraj się Zająć innymi rzeczami a w zależności od pracy rozmawiaj dużo z ludźmi. Ale swoje wypłakac tez trzeba.
14 394 2015-09-09 02:50:04
ja już napewno nikomu nie zaufam, jak to mówią do trzech razy sztuka . A na razie biorę jeszcze wiecej kursów w pracy i poza pracą też prywatnie autem jeżdze. To jedyne co mnie uspokaja. Jazda sen jazda ![]()
14 395 2015-09-09 12:23:03
Witam wszystkich, do Waszego grona dołączam Ja- oczywiście wiadomo dlaczego. Mój przypadek, może taki sam, może inny. Kobieta lat 30 pozostawiona przez partnera po 8 latach związku. Były to lata sielanki, przez ten czas pokłóciliśmy się może z 5 razy. Związek idealny, wszyscy zazdrościli naszej miłości, pocałunków, spojrzeń. Pół roku temu postanowiliśmy postawić na jego rozwój zawodowy i przeprowadziliśmy się 300 km do innego miasta. Wynajęliśmy dom, pozostawiliśmy rodzinę, znajomych i moją pracę. Wiedzieliśmy, że będzie nam lepiej. On pracował, ja zajmowałam się domem. W sierpniu wyjechałam na 2 tyg i co dzień w rozmowach były wspólne zapewnienia o miłości i tęsknocie. Aż nadszedł dzień, w którym powiedział, że czuje iż mnie nie kocha i czas od siebie odpocząć. Powód? Spędzamy ze sobą więcej czasu niż zwykle i okazało się, że nie mamy wspólnych zainteresowań (wg niego). I nie mam pojęcia co teraz począć. Sama w obcym mieście, w którym nie znam absolutnie nikogo, bez pracy, bez pieniędzy... Oczywiście powiedział, że mogę zostać w wynajmowanym mieszkaniu i czynsz opłaci a on znajdzie sobie inne lokum. Zastanawiam się co zrobić.. Zostać znaleźć pracę, zmienić mieszkanie (łatwo mówić) czy może wrócić z podkulonym ogonem na garnuszek do rodziców...
14 396 2015-09-10 18:56:29
Witam, ja też chciałabym napisać kilka słów. Mam 22 lata, 2 miesiące skończył się mój 5-letni, pierwszy związek. Oczywiście zdrada przez faceta, od razu z dnia na dzień związek z inną. Wyjechał do pracy za granicę, miał wrócić i już nie wrócił. Po 5 latach zostałam o tym poinformowana przez telefon. Przez ostatnie dwa miesiące zamroczona i głupia starałam się to wszystko posklejać, miał wrócić we wrześniu i wybrał ponownie ją. Wiem, że jestem głupia, że dałam się w coś takiego wciągnąć, ale serce wygrało z rozumiem. W końcu od ponad tygodnia zero kontaktu. Bilans jest taki: ja rok w plecy na studiach i 12 kg mniej, on szczęśliwe życie u boku innej, afiszującej się już nowymi fotkami z nim na fb. Wszystko zablokowałam, żeby nie kusiło, ale rozpacz nadal taka sama. Tych zdjęć i tego co od niego usłyszałam nie zapomnę nigdy. Jutro idę do nowej pracy, żeby zabić jakoś czas. Jak się po tym wszystkim pozbierać? Jak nie myśleć? Czy kiedyś w ogóle przejdzie? Wiem, że nigdy już nie będziemy razem, szczęscie w nieszczesciu, ze został za granicą i już pewnie nigdy nie wróci, wiec nie bede musiała na niego patrzeć. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będzie tego wszystkiego żałował, a ja będę wtedy szczęśliwa z kimś innym...
14 397 2015-09-10 19:08:34
Asiulka na 100% będziesz szczęśliwa
, a on no cóż głupi, niedojrzały ...uj. Jak można się tak zachować. Nie miał nawet na tyle przyzwoitości żeby się z Tobą spotkać i porozmawiać. Może i dla niego przyjdzie taki czas i ktoś potraktuje go tak jak on Ciebie. Większość z nas na tym forum czuje dokładnie to co Ty. Za dużo myślimy, analizujemy, mamy nadzieję, wypłakujemy oczy, chudniemy - i nic z tego nam nie przychodzi poza tym straconym czasem na rozmyślanie. Tak jak wszyscy tutaj piszą - początki są trudne. Wyjdziesz z tej całej sytuacji w jakiś tam sposób mądrzejsza o nowe niestety złe doświadczenia, ale może one w przyszłości uchronią cię przed kolejnym nieodpowiedzialnym facetem - czego Ci życzę z całego serca ![]()
14 398 2015-09-11 00:35:41
Witam, ja też chciałabym napisać kilka słów. Mam 22 lata, 2 miesiące skończył się mój 5-letni, pierwszy związek. Oczywiście zdrada przez faceta, od razu z dnia na dzień związek z inną. Wyjechał do pracy za granicę, miał wrócić i już nie wrócił. Po 5 latach zostałam o tym poinformowana przez telefon. Przez ostatnie dwa miesiące zamroczona i głupia starałam się to wszystko posklejać, miał wrócić we wrześniu i wybrał ponownie ją. Wiem, że jestem głupia, że dałam się w coś takiego wciągnąć, ale serce wygrało z rozumiem. W końcu od ponad tygodnia zero kontaktu. Bilans jest taki: ja rok w plecy na studiach i 12 kg mniej, on szczęśliwe życie u boku innej, afiszującej się już nowymi fotkami z nim na fb. Wszystko zablokowałam, żeby nie kusiło, ale rozpacz nadal taka sama. Tych zdjęć i tego co od niego usłyszałam nie zapomnę nigdy. Jutro idę do nowej pracy, żeby zabić jakoś czas. Jak się po tym wszystkim pozbierać? Jak nie myśleć? Czy kiedyś w ogóle przejdzie? Wiem, że nigdy już nie będziemy razem, szczęscie w nieszczesciu, ze został za granicą i już pewnie nigdy nie wróci, wiec nie bede musiała na niego patrzeć. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będzie tego wszystkiego żałował, a ja będę wtedy szczęśliwa z kimś innym...
Zajrzyj do postu nr. 14,359. Podałem tam link do wątku, który jest doskonałym poradnikiem dla porzuconych. Zajmij wolny czas czytaniem, a nie rozmyślaniem o ex...
14 399 2015-09-13 03:20:20
Miesiąc temu zostawił mnie chłopak po 4 latach związku.On nosił mnie przez ten cały czas na rękach i traktował jak księżniczkę . Nie potrafię normalnie funkcjonować, bo zdałam sobie sprawę , że straciłam go na zawsze. Najgorsze jest to , że on kontaktuję się ze mną od czasu zerwania. Traktuję mnie bardziej jak przyjaciółkę do pogadania przez telefon. To mnie bardzo boli. Codziennie wstaje zapłakana i kładę się spać zapłakana. Czasami dopadają mnie myśli samobójcze. On wyrzucił mnie ze swojego życia i potraktował jak zwykłego śmiecia. Czasami chciałabym się już nie obudzić... Zwykłe wstanie z łóżka sprawia mi ból, bo wiem , że między nami nigdy nie będzie już dobrze. Czy cokolwiek mi pomoże? Myślałam , że mi się oświadczy, że traktuję poważnie.. Jak ja mam teraz żyć, Jak mam poukładać sobie życie? Muszę się od niego odciąć raz na zawsze , tylko jak to zrobić? On był całym moim światem , pomocą i oparciem. Jak mam o nim zapomnieć?
14 400 2015-09-13 13:54:11
jestem w podobnej sytuacji co Ty ahrozumiem... i tez jestem w dolku, bylismy 3 lata,mieszkalismy razem ![]()
14 401 2015-09-13 14:26:08
biedna:( a jaki był powód rozstania u was? Bo u mnie powodem było "chęć odpoczynku od tego wszystkiego" Ten bydlak zniszczył mi życie:/ Mam przyjaciół, ale oddaliliśmy się przez to , że on był dla mnie najważniejszy;/ Ile czasu minie zanim się pozbieram?;/
14 402 2015-09-13 18:05:50
Porzcuil ,bo nie potrafil wytrzymac presji ze strony rodzicow dziewczyny
Samotny.. 20 lat Adam
14 403 2015-09-14 00:40:16
Witam serdecznie Aneta z Podlasia, teraz na emigracji.
Porzucona bo porzucilam, ech tak przynajmniej uslyszalam;)
14 404 2015-09-14 00:42:03
mam 33 lata spotykałam się z zonatym facetem przez prawie 5 lat mowil ze liczę siędla niego ze jestem wazna a teraz jestem dla niego nikim nie ma dla mnie czasu a ja tak bardzo się w to zaangazowalam boli mnie to jak postepuje ze mną!!!
14 405 2015-09-14 00:43:23
Nie wiem co mam robić pomozcie najgorsze w tym ze nie mogę sobie życia ulozyć
14 406 2015-09-14 07:15:07
... nie odkryje ameryki pisząc... jakie to schematyczne...
po drugie po jaką cholerę pchasz się żonatemu do łóżka i rozwalasz małżeństwo (wiem... pewnie sam chciał - lecz już to powinno dać i do myślenia z kim chcesz się wiązać)... sorry ale kolejna vileda...
14 407 2015-09-19 18:17:24
Chłopak mnie zostawił po 3,5 roku. On się świetnie bawi i ma mnie w dupie, a ja pije w samotności. Chce umrzeć, moje życie nie ma sensu. To już ponad miesiąc od rozstania. Mam ochotę się zabić, moje życie nie ma sensu , mimo , że podobno jestem mądra i atrakcyjna... I co z tego? Moje życie bez niego nie ma sensu.. Mam wrażenie , że on w ogóle tego nie przeżywa. Odciął się ode mnie i już nigdy się nie odezwie, a ja? ja leże i chce umrzeć.. To piąty rok moich studiów, niedługo praca magisterska i uczelnia, a ja? nikt mi nie potrafi pomóc...
14 408 2015-09-25 16:58:31
ahrozumiem, picie nie polepszy sytuacji. Wiem bo sama przez to przechodzilam. Po 3 latach zwiazku (i zareczynach) wrocila jego byla w ktorej byl strasznie zakochany a ktora go zostawila dla innego i wyjechala do Stanow. Wrocila i bam, milosc jak u nastolatkow. Oni wili gniazdko, a ja pilam. Sama. Trwalo to kilka miesiecy. To nie jest tak ze pilam dzien w dzien, ale tak wygladaly wlasnie moje weekendy. caly tydzien jak Zombie, wstac, praca, dom, spac, wstac, praca, dom, spac, itd. W koncu wzielam sie za siebie, po prostu powiedzialam "dosc". Poszlam do fryzjera, kupilam nowe buty do biegania, odnowilam kontakty ze znajomymi dla ktorych nie mialam czasu bo bylam z nim. Do tego znalazlam nowe mieszkanie, przeprowadzilam sie i zaczelam od nowa. Nie mowie ze ty musisz robic to samo, musisz znalezc sposob zeby odciac sie od niego, od tego co bylo miedzy wami. Umawiaj sie ze znajomymi, spraw sobie male przyjemnosci, rob cos na co nie mialas czasu albo ochoty gdy bylas z nim. Wiem ze latwo mowic, ale bezbolesnie nie da sie przejsc przez cos takiego. Przyjdzie dzien kiedy sie obudzisz i pomyslisz "no naprawde dosyc tego, zaczynam zyc od nowa".
14 409 2015-09-26 03:38:27
kamkam ile czasu zajęło Ci to otrząśnięcie się?
ja mam wrażenie , że z dnia na dzień jest coraz gorzej:/ co za łajdak z twojego byłego;/
14 410 2015-09-28 13:38:39
ahrozumiem, otrzasniecie sie to sprawa indywidualna. Nie ma reguly ile konkretnie potrzeba czasu. Ja na kolejny zwiazek jeszcze nie jestem gotowa a minal rok. Po prostu juz nie wyje z bolu i czuje sie dobrze sama ze soba. Ale to jeszcze nie czas zeby sie z kims wiazac. Jestem gotowa na to zeby isc z kims do kina, na kolacje, ale to tyle. Przyjdzie ten wlasciwy moment zeby sie znowu otworzyc i pokochac. U Ciebie tez bedzie ok, musisz przez to wszystko przejsc, wyryczec sie porzadnie, pozloscic, cos rozwalic (poswiec jakis stary kubek albo jakis prezent od eks), a potem przyjdzie akceptacja. Wiem ze to oklepane i nic nie wnosi, ale czas leczy rany. Ja na to wszystko patrze juz z usmiechem, wspominajac te wszystkie cudowne momenty ktore mielismy razem. Tobie tez tego zycze.
14 411 2015-09-28 13:41:57
No mi sie wydaje ze wiazac sie z zonatym w jakis tam sposob same skazujemy sie na cierpienie. W wiekszosci przypadkow dla dobra i ratowania rodziny taki zwiazek z kochanka sie rozpada.
mam 33 lata spotykałam się z zonatym facetem przez prawie 5 lat mowil ze liczę siędla niego ze jestem wazna a teraz jestem dla niego nikim nie ma dla mnie czasu a ja tak bardzo się w to zaangazowalam boli mnie to jak postepuje ze mną!!!
14 412 2015-09-28 13:45:32
Kasia z Warszawy..
zdradziłam ale zostałam ponownie "przygarnięta" tzn. spotykamy się na neutralnym gruncie i próbujemy wszystko naprawić. Jestem szczęsliwa, teraz.
2 msc wyjęte z życia, pełne bólu, smutku i łez.. najgorszy okres w moim zyciu. Nie poddałam się i walcze dalej.
Cześć kochani! Miło mi:)
14 413 2015-09-28 22:18:06
kamkam ja mam wrażenie , że u mnie jest z dnia na dzień coraz gorzej. Co gorsze - zadzwonił dzisiaj i opowiadał jak to wspaniale jest u niego. Boje się , że się z tego nie podniosę. On był całym moim życiem, a teraz? Codziennie płacze, on nie wie przez co ja przechodzę. Tak bardzo go kocham i nie mogę uwierzyć , że już nie będzie nas:((((
14 414 2015-09-29 09:07:26 Ostatnio edytowany przez piotk (2015-09-29 09:13:40)
Słuchaj, ja też tak miałem przez wiele lat, że moja dziewczyna była moim całym światem i gdy doszło do zerwania, to nie mogłem się pozbierać. Potrafiłem się najgorzej upodlić byleby mieć choć cień szansy, że jeszcze do mnie wróci. Z jedną dziewczyną byłem 10 miesięcy, a kochałem ją jeszcze przez kolejne 3,5 roku... Dzięki temu zaserwowałem sobie ponad trzyletnią mega depresję. Sam byłem wtedy na studiach (w tym roku skończyłem) i wiem jak trudno jest normalnie funkcjonować w tym stanie. Po kolejnej dziewczynie, która mnie potraktowała jak śmiecia, wreszcie zrozumiałem, że po prostu nie warto poświęcać swojego życia na umartwianie się za kimś, kto okazał się nie wart naszych starań. Zastanów się naprawdę mocno co on teraz robi, jak się zachowuje, jakim się człowiekiem okazał. I pomyśl, czy warto przez kogoś takiego marnować sobie resztę życia. Pomyśl sobie w ten sposób, że gdyby nie to zerwanie to byłabyś z kimś tak beznadziejnym jeszcze przez kolejne lata,a to oznaczałoby jeszcze większe przywiązanie. Musisz nauczyć się żyć dla siebie, nawet jeśli w przyszłości z kimś będziesz. Nie możesz żyć tylko dla kogoś, bo to nie jest życie. Każdy powinien żyć przede wszystkim dla siebie, bo inaczej jest niemal bliski śmierci, kiedy druga osoba postanowi odejść. Naucz się cieszyć swoimi pasjami i tymi ludźmi, którzy są przy tobie. Oni są ważniejsi niż jakiś koleś, który podbudowuje swoje ego dzwoniąc do ciebie i opowiadając jak to mu zajebiście. Zablokuj jego numer telefonu, a uwierz mi, odetchniesz z ulgą.
Możesz sądzić, że "łatwo ci mówić", ale wcale mi nie jest łatwo mówić. Byłem z moją ostatnią byłą prawie rok, po czym ona pewnego dnia postanowiła zerwać. Do dziś nie znam powodu, pomimo wielu pytań. Potem jeszcze latałem za nią jak porąbany przez pół roku, bo uznała, że to świetny pomysł abyśmy byli "przyjaciółmi". Kiedy okazało się, że koleś o którym mówi "kolega" okazał się jej nowym ukochanym, nie wytrzymałem i zerwałem z nią kontakt. A tak poza tym to jeszcze w czasie tamtego związku mnie zdradzała wiele razy, trudno powiedzieć ile (z jednym typem). Wybaczałem jej, bo kochałem ją ponad wszystko, genialnie się rozumieliśmy, mogłem jej powiedzieć doslownie wszystko. Do czasu aż dowiedziałem sie o zdradach nawet pół słowa nie mógłbym powiedzieć o niej złego. Bo była dla mnie ideałem. No, ale jak widać. Ideały nie istnieją. Dalej ją kocham nad życie, ale tak już jest, że są sytuacje gdy lepiej jest kochać kogoś na odległość, bo inaczej dana relacja nas zniszczy.
14 415 2015-09-29 10:47:43 Ostatnio edytowany przez Bart.k (2015-09-29 10:48:08)
@ahrozumiem@tlen.pl z punktu widzenia faceta - zakuło by mnie to lub poczuł bym zazdrość gdybym spotkał "byłą" całkowicie nową, odmienioną, rozpromienioną z energią która udziela się otoczeniu. Znaczyło by to że coś straciłem, ominęło mnie lub byłem ślepy ...
Rozumiesz ? Słuchaj - jeśli będzie chciał wrócić to wróci ale nie do wraku kobiety. Wiem że łatwo mówić ale spróbuj skupić się teraz na sobie.
14 416 2015-09-29 14:50:33
ahrozumiem, no jak dzwoni do ciebie i chwali sie ze jest mu cudownie to dupa jest a nie facet. Wie ze cie skrzywdzil, powinien dac sobie na wstrzymanie i sie tak ze swoim szczesciem nie afiszowac. A ty powinnas zagrac mu na nosie i pokazac ze bez niego zycie istnieje i ze jest tak samo cudowne albo jeszcze cudowniejsze. Sa takie wampiry energetyczne ktore czerpia satysfakcje z tego ze wyciagna z ciebie wszystko co moga a potem zostawia jak jakiegos flaka, totalnie bez zycia. Nie daj sie. I mowie to z perspetywy osoby ktora stracila kilka miesiecy na oplakiwanie kogos kto nie byl mnie wart. Jestem super i daje rade. I Ty tez jestes super i dasz rade. A jak dzwoni to wiesz, mow ze nie masz czasu gadac bo sie wlasnie umowilas i musisz leciec.
14 417 2015-09-29 20:42:32
Zmieniłam numer telefonu, mimo , że odzywa się rzadko:/ Dziękuję za wsparcie, tak bardzo mi ciężko:/ Wtedy jak zadzwonił to mówił o "koleżeńskim spotkaniu" Ja chciałam polecieć, ale taka sytuacja już jest od 2 miesięcy i wiem , że się nic nie zmieni:/ Muszę całkowicie zerwać kontakt. Mam ochotę wyć z bólu:/
14 418 2015-09-29 23:03:05
Mój były musiał wrócić do swojego miasta czyli 120 km od mojego miejsca zamieszkania i po prostu z dnia na dzień stwierdził , że to nie ma sensu:/ Odległość odległością, ale gdyby kochał to by nie zostawił:/ Prawda?:(((
14 419 2015-09-29 23:04:07
Mój były musiał wrócić do swojego miasta czyli 120 km od mojego miejsca zamieszkania i po prostu z dnia na dzień stwierdził , że to nie ma sensu:/ Odległość odległością, ale gdyby kochał to by nie zostawił:/ Prawda?:(((
14 420 2015-09-30 08:34:45
ahrozumiem, zwiazki na odleglosc sa koszmarnie ciezkie. Taki zwiazek przetrwa tylko jak milosc miedzy dwiema osobami jest naprawde silna. Jak kochasz to nawet tysiace kilometrow nie beda problemem. Bedzie ciezko, ale nie ma rzeczy niemozliwych. A jak ktos nie kocha to wtedy i druga strona miasta jest nie do zaakceptowania. Te 120 km to byl tylko pretekst. Wiec tak, jakby kochal to by nie zostawil. Kropka. Chociaz ja moze nie znam zycia, nie wiem. Wypowiadam tylko swaja opinie, inni moga myslec inaczej.
A kolezenskie spotkania to sobie daruj. Takie cos przejdzie ale za Jakis czas, kiedy juz emocje zwiazane z waszym zwiazkiem i rozstaniem opadna i bedziesz w stanie spojrzec na to wszystko inaczej.
14 421 2015-09-30 09:27:34
Mi to sie bardzo podoba to, co napisal piotk pare postow wyzej. Trzeba zyc samemu dla siebie i kochac to zycie niezaleznie od tego czy jest sie z kims czy samemu. Milego dnia wam wszystkim zycze.
14 422 2015-09-30 16:08:56
Witam, ja dowiedziałam się o zdradzie wczoraj......... chce mi się wyć!!!!!!!!!!!
14 423 2015-09-30 16:40:23
Witam, ja dowiedziałam się o zdradzie wczoraj......... chce mi się wyć!!!!!!!!!!!
No to wyj.
Ale napisz coś o tym, ok?
14 424 2015-10-01 15:57:03
Witajcie,
Od miesiąca przesiaduję na forum i czytam o rozstaniach i powrotach. Mój związek zakończył się miesiąc temu. Nie wytrzymałam i w danej chwilę myślałam, że zerwanie to jedyne wyjście, dla nas. Po wielu przykrych słowach postanowiłam to skończyć - choć szczerze powiem, że nie byłam tego pewna w 100% i liczyłam, że on pokaże mi ile dla niego znaczę. To ja się dla niego wyprowadziłam z rodzinnego miasta. Czułam się starsznie samotna w tym związku. On ambitny, typowy idealista, wszytsko mu się zawsze udaje, pewny siebie, egoista, wiecznie zabiegany, zapracowany zawsze coś robił i nie miał za dużo dla mnie czasu, jak nie praca to kursy to szkoła, a ja wiecznie czekałam. Nie rozumiał moich potrzeb, sam decydował o swoich wyjazdach a ja płakałam nie rozumiałam, ze mu to tak łatwo przychodzi zostawiać mnie ot tak. Wkurzało go to, że ja wiecznie mam pretencję, że musi się o mnie martiwć, że jestem zła. A ja chciałam żeby po prostu poświęcił mi trochę więcej czasu. Mimo tego bardzo go kochałam i on też. Mamy za sobą 3 letni związek, 2 lata mieszkaliśmy ze sobą. Było też pół roku związku na odległość. Przerabialiśmy wszystko.
Po kolejnym jego wyjezdzie podczas którego jakoś nie bardzo dbał o związek pokółciliśmy się. Raptem zaczął mi mówić, ze nie jest w stanie mi zapewnić nic przez najbliższe 10 lat, że lepiej będe miała z kimś innym, że teraz go nie będzie jeszcze więcej ( zmienił pracę ), że i tak byśmy się rozstali...przeraziłam się, że wiecznie będę czekać! Zerwałam! On był w szoku. Niby nie chciał tego, powiedział, ze wstaniemy na drugi dzień i będzie wszytsko dobrze.
Minęło kilka dni nie odzywaliśmy się do siebie. Przemyślalam to, faktycznie szkoda mi tak długiego związku, za dużo nerwów było i zerwałam mimo tego, że darze go uczcuciem. A on...powiedział, ze już nie chce być ze mną. Że co pół roku jest ten sam problem. Że on nie chce mieć problemu. Że jesteśmy dorośli i takie rzeczy się dzieją, że też nie wyobrażał sobie do teraz jakby nas miało nie byc ale w sumie jest ok. Na pytanie czy mnie kocha odpowiedział, że nie wie. Odpuściłam.
Od tego czasu napisał kilka sms dotyczących totalnych bzdur. Tylko raz napisał - Co u mnie?, ale nie odpisałam. I ciszaaaaaaaaaaaaa.
Minął miesiąc. Zaczynam cholernie za nim tęsknić. Dzień w dzień od zerwania myślę o nim, śni mi się po nocach. Mam wyrzuty sumienia, że zerwałam, bo on by tego nie zrobił. Myślałam, że z biegiem czasu bedzie coraz lepiej, ale nie jest. Nie odzywam się, bo boję się odrzucenia, ale podświadomie czekam na jakiś sygnał co wykańcza mnie okropnie. Uczucia nie mijają. Człowiek dla którego tyle poświęciłam jest mi tak obcy w tym momencie. Może za mało czasu minęło a ja chciałabym na siłę wyrzucić go z pamięci. Korci mnie żeby się odezwać, ale z drugiej strony wiem, że będę cierpieć. Eh...
14 425 2015-10-01 17:57:40
Czesc
Ewelina ze Szczecina .
Wlasnie moj maz mnoe zostawił z 2 dzieci.
Nie radze sobie gdy widzę lzy mojwgo starszego syna. Zostawil bo niby sie dusil, ale wiem ze ma kogos, zaczal znikac nawet na cale noce. Jest ktos ze Szczecina lub okolicy.
Chetnie spotkalabym sie na piwie.
14 426 2015-10-02 09:00:11 Ostatnio edytowany przez kamkam (2015-10-02 09:00:42)
agneesa, przykro mi. Mysle ze ile osob na forum tyle opinii na temat tego co ci sie przytrafilo. Ja tez sie poswiecalam, rezygnowalam z wielu rzeczy zeby jemu bylo dobrze. A final jaki byl to pewnie przeczytalas wyzej. Moim zdaniem ktos kto naprawde kocha stanie na rzesach zeby ta druga odobe uszczesliwic. To naprawde nie jest skomplikowane, nie chodzi o dawanie gwiazdki z nieba. Wystarczy jakis maly gest, jak odrobina swojego cennego czasu poswiecona na pojscie do kina, do restauracji czy na obejrzenie filmu. Nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego w dzisiejszych czasach to jest tak cholernie ciezkie. To co opisujesz przytrafilo sie tez mojej siostrze, wypisz wymaluj. Po dwoch latach powiedziala dziekuje. Facet do tej pory nie rozumie co sie stalo.
14 427 2015-10-02 15:06:56
kamkam własnie wydawało mi się, ze oczekuję niewiele. Odrobiny zainteresowania. Wyjścia z inicjatywa. Głupiego sms bardziej ambitnego niz kocham cię. To tak niewiele. Może gdybym wprost mówiła czego chcę byłoby inaczej. Obecnie przeżywam dzień w dzień inne emocje. Raz myślę, że stało się dobrze i jestem twarda innym razem się rozklejam i cholernie tęsknie. Myslałam też o walce, ale brak mi odwagi...więc milczę i on milczy.
14 428 2015-10-02 17:43:34
Zadzwonił do mnie przedwczoraj i rozmawialiśmy:/ Wydawało mi się , że jest jeszcze jakaś nadzieja na powrót:/ Kiedy o to zapytałam jak zwykle się wkurzył i powiedział , że znowu zaczynam, że nie będzie się już odzywał skoro ja ciągle go męczę i , że nie mogę go do niczego zmusić:/ Poczułam się jak zwykły śmieć:/ Zaczęłam płakać z tej bezsilności.. W jego życiu już nie ma miejsca dla mnie:/ Ma tyle planów beze mnie:/ to tak boli.. Mieliście rację, że nie powinnam była w ogóle odbierać telefonu:(((( Wiem ,że już się nie odezwie:((((
14 429 2015-10-02 20:44:01
ahrozumiem przejrzalam Twoja historie,nieciekawie. Nie rozumiem kompletnie po co facet do Ciebie dzwoni skoro nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Moi ex albo znikali kompletnie albo odzywali sie zeby przepraszac i wylewac gorzkie zale. Ja tez zostalam zdradzona i upokorzona. Nie spalam,nie jadlam i nie moglam sobie poradzic przez 1,5 roku z bezsennoscia. Po drugim chorowalam dobre pol roku,ale bylam totalnym wrakiem. A kolejne 2 lata wspominalam. Teraz jakos z wiekszym dystansem podchodze do rozstania. Wiem,ze my kobiety jestesmy w stanie wiele zniesc! Nawet nie wiesz jak bardzo silna jestes! On Cie specjalnie wykancza psychicznie. Widzi ze jestes slabsza od niego i to wykorzystuje. Wiem jak ci ciezko nie odbierac od niego,bo pewnie masz nadzieje,ze uslyszysz cos milego. To niepotrzebne nadzieje. Placz,wyj! Teraz bedzie zle,najgorzej! Musisz to przetrwac. Nie siedz sama! Wychodz do ludzi! Ja tak robie! Ciagle mysle o bylym najgorzej noca...mam gorsze i lepsze dni. I kompletnie nie wiem co robic dalej. Czas! Jedynym lekarstwem.
14 430 2015-10-02 22:40:08
agneesa dziękuję za odpowiedź:( u mnie doszły jeszcze lęki, nie mam siły wychodzić z domu.. mam przyjaciółki , które mnie wspierają , ale jeszcze potrzebuje dużo czasu:( Przestał się odzywać i może lepiej niech tak będzie:/ Zawsze mówił , że gdzie ja taką ładną dziewczynę znajdę jak ty? a potem rzucił jak śmiecia.:/ a były wspólne plany:/ Każdego dnia walczę z depresją . Do tego dochodzi strach , że sobie kogoś znajdzie:/ Tego się boję tak bardzo:/ Dlaczego on mi to zrobił:/ Wpuściłam go do swojej rodziny. Rodzice już od lat go zaakceptowali.. boże jak mi żle:((