Hej, wywołana do tablicy i ja się przyłączę, wyrzucę z siebie to czego udawałam się nie zauważać, a co normalne nie było.
Jeżeli chodzi o gotowanie, to mu pasowało, zawsze najlepsze, pyszne, dobrze doprawione, od czerwca tego roku, już nie potrzebne, lepiej zjeść w knajpie ciepły obiad, on w szczególności polubił ostatnio szybkie przekąski.
Rodzina, moja zaczęła mu przeszkadzać, jeszcze na Święta Wielkanocne, do moich rodziców zwracał się mamo, tato, pod koniec roku, już nie darzył ich szacunkiem, nie miał ochoty do nich jeździć, chociaż raz na rok, zaczęły się kłótnie, wmawianie mi, że mój ojciec to tyran (bo jest stanowczy), moi rodzice traktowali go ja syna i tym bardziej nie są w stanie zrozumieć jego zachowania. Zawsze jak jechał w interesach w ich kierunku, to zawsze przyjeżdżał na kawę, obiad, teraz omija ich wielkim łukiem....
zaczął mi wypominać, że ja pochodze z pełnej rodziny, a on miał ojca, który go nękał, bo nie spełnił jego oczekiwań, ojciec też zostawił żonę z dzieckiem i ożenił sie z młodsza o 18 lat ;-)) coś w genach pozostaje.
Swojej matce ostatnio powiedział, że jej nienawidzę!!!! jest ciężka w obyciu, traktuje synka-jedynaka, jak jajo, co on powie tak ma być, ostatni rok, chyba pokazał jego prawdziwe oblicze w odzywkach i zachowaniu do niej, ale miłośc matki jest wielka i wiele zniesie.
Zakupy, uwielbiał i uwielbia nadal, zawsze ze mna jeździł i chodził jak baba, ja juz miałam momentami dosyć, bo nie lubie włóczyć sie bez sensu po sklepach, tylko wpadam po coś konkretnego i wychodzę, a on mógł godzinami wrrrrr, w tym roku już zakupów nie robił ze mną, tylko sobie kupował rzeczy, ukrywając czasami w samochodzie czy w szafie, abym nie widziała, chociaż nigdy nic mu w tym kierunku nie powiedziałam. Potrafił i potrafi sie ubrać, a obecnie im droższe i markowe tym lepsze.
Wyjścia do kina, spacery, wycieczki rowerowe, nigdy za nimi nie przepadał, zwłaszacza jak ja zaproponowałam, jak on miał ochotę na rower, to oczekiwał, że ja w danym momencie tez miałam. Kino go denerwowało, bo dużo ludzi, bo szeleszczą jedzeniem itp., spacer to nie dla niego...
Spacer z psem to musiał być wyjątkowy dzień, kiedyś przyprowadził mi drugiego, a więc miałam dwa, a on zaczął w tym momencie wyjeżdżać na tygodnie z domu to było ok.2 lat temu, więc sprawił sobie drugiego psa, ale opiekę zwalił na mnie....
Wakacje, wtedy i tam gdzie on chce być!!!!
Moi znajomi, od dawna olewani przez niego, jego znajomi najważniejsi, i cóż dawał im do zrozumienia że moi sa do d*** więc i ja zaczęłam się z tym źle czuć i tez przestałam do nich chodzić, i pewnie dlatego zostałam teraz sama, a poza tym oni sa kilkaset km ode mnie.
Potrafił narzucać swoje zdanie każdemu, p********* choleryk.