Paola dzięki :)mnie rozwaliły te jego smsy że sobie nigdy nie wybaczy tego co zrobił,ze nie może o mnie zapomnieć,że wie że mnie zaniedbywał,że teraz płacze oglądając nasze zdjęcia i nie może ich skasować tak samo jak smsów ode mnie.Wtedy wróciły wspomnienia tych lepszych chwil,tego że umiał się starać,zaskakiwać mnie.A za 2 tyg.sms żebym nie psuła im wieczorów,że różnica charakterów spowodowała rozstanie,że teraz jest z kimś kto docenia jego starania.Jak w przeciągu tak krótkiego czasu nagła zmiana frontu.Wiedział jak mnie dobić,co napisać żeby zabolał.Czy to możliwe że siedzą w nim 2 osoby ten mój facet którego pokochałam i dupek którym się stał pod koniec?sama już nie wiem co się ze mną dzieje,po co rozmyślam o nim a raczej o nich.Jedno jest pewne nawet jak mi napisze smsa na święta to mu nie odpiszę.Sam przecież powiedział żebym nie pisała bo psuje im humor ;/
13 326 2013-12-21 15:43:24
Podobne tematy
13 327 2013-12-21 15:54:11
Nie możliwe żeby były w nim dwie osoby,był tylko dupkiem tylko ładnie się maskował to raz dwa Boże drogi nie może skasować zdjęć to niech nie kasuje rób człowieku co chcesz wielki ma problem ile ma lat 5 .Docenia starania dobre mi ile są razem zobaczysz za pare lat a może miesięcy jak bedzie doceniany .
13 328 2013-12-21 16:07:00
też mam dziś gorszy dzień... żałuję, że poszłam na tą imprezę wczoraj.. ;/ myślałam, że odreaguję, a było wręcz odwrotnie.. Faceci są beznadziejni..! Mój były - jeszcze teraźniejszy "lokator" również mnie zdradził z koleżanką z pracy.. ;] nienawidzę Szkotek.. wiecie co.., One nie mają umiaru.. Przynajmniej większość.. Żadnych skrupułów.. Na każdej imprezie spódniczki, gdzie yy ledwo coś zakrywają, dekolty, że większych, to chyba by się nawet nie dało, i jedna wielka tapeta na twarzy.., pijane do stanu, gdzie ledwo stoją na nogach aaaa grrrr ... i najlepsze jest to, że faceci do takich łatwych, tępych panienek lgną.. ;] porażka. Nam się nie układało, mimo, że wszystkim się zajmowałam sama, mnie próbował poniżać, i to jeszcze On poszedł sobie do łatwej, wytapetowanej laluni, znalazł sobie pocieszenie, nie ma co.. ;] nie wiem czy łączy ich coś więcej czy to było jednorazowe, jak On sam mówi.. Nie chcę już nawet wiedzieć.. niech znika z mojego życia raz na zawsze.. ;] bo nie ogarnę emocji mieszkając z Nim.. na pewno nie.. ;/ a muszę niestety jeszcze się uzbroić w cierpliwość.., mam nadzieję, że później będzie łatwiej.. musi być.. ![]()
13 329 2013-12-21 16:12:57
zapomniałam jeszcze dodać, że im wyjątkowo aż za bardzo nie przeszkadza to, że facet jest w związku, czy ma rodzinę czy dziecko.. ;] nie patrzą na to w ogóle.., bo po co..? ;] kiedyś rozmawiałam z jedną, to mi powiedziała, że "przecież gdyby facet nie chciał, to by nie brał, prawda?" ;] same mamy odpowiedź.. ;]
13 330 2013-12-21 17:03:16
zapomniałam jeszcze dodać, że im wyjątkowo aż za bardzo nie przeszkadza to, że facet jest w związku, czy ma rodzinę czy dziecko.. ;] nie patrzą na to w ogóle.., bo po co..? ;] kiedyś rozmawiałam z jedną, to mi powiedziała, że "przecież gdyby facet nie chciał, to by nie brał, prawda?" ;] same mamy odpowiedź.. ;]
Wiesz neeecik nie tylko Szkotki tak mają my Polki też.I to raczej nie zależy od narodowości tylko od zasad moralnych.Obecna dziewczyna mojego byłego bywała u nas ze swoim chłopakiem na grillach,znała mnie,wiedziała że jesteśmy zaręczeni, że urządzamy dom.Co prawda nigdy jej nie lubiłam i miałysmy minimalny kontakt ale jej to nie przeszkadzało wleżć z butami w nasz związek.Nie usprawiedliwiam jego o nie oboje są siebie warci.I teraz on śmie mi proponować spotkanie w celu wyjaśnienia mi wszystkiego?po co?czas na wyjaśnienia minął.Wiedziałam i czułam że coś się dzieje i wtedy kiedy ryczałam i prosiłam by powiedział mi co się dzieje,czy kogoś ma?on milczał i wszystkiemu zaprzeczał.Napisał mi jeszcze że się pogubiliśmy!jacy my?on się pogubił kiedy widmo ślubu i zakładania rodziny zaczęło się pojawiać coraz częściej w naszych rozmowach.Spotyka się teraz z młodszą 8 lat małą lafiryndą,która nic od niego nie wymaga jeszcze.Zawsze uciekał od problemów do mamusi,czekając aż burza ucichnie i pozwolę mu wrócić to teraz gdy zamieszkaliśmy u niego on, gdy pojawił się problemy to uciekł w nowy związek.Pomijając szczegół że nie zakończył jeszcze starego związku.Nie mogę tego pojąć.Być 5 lat z człowiekiem i tak naprawdę go nie znać.Nie życzę mu zle ale chciałbym żeby kiedyś dotarło do niego co mi zrobił,bo teraz mam wrażenie że on nie widzi i nie rozumie tego,żyje jakby w innym świecie.Może tak mu łatwiej?Żeby kiedyś chociaż pomyślał,że rozstając się ze mną popełnił największy błąd w życiu.Żeby chociaż przez dzień pocierpiał tak jak ja przez te miesiące po rozstaniu.Próżne marzenia co?:) ale cóż pomarzyć można.
13 331 2013-12-21 17:14:44
Cześć Kobietki! Jestem tu nowa i potrzebuję wsparcia...
Tydzień temu rozstałam się z narzeczonym po 3,5 letnim związku, narzeczeństwem byliśmy 2 lata. Powiedział, że coś się w nim wypaliło, że nie potrafi sobie wyobrazić nas za 10-15 lat. Wiem, że wiele w tym mojej winy, bo od samego początku tej znajomości on dawał z siebie więcej niż ja. Na samym początku on dawał, ja tylko brałam. Bardzo bałam się zaangażować w tę relację, ale w końcu dzięki jego cierpliwości i staraniom zakochałam się na tyle, że przyjęłam jego oświadczyny. Wiem, że mam ciężki charakter, często się kłóciliśmy, o jakieś błahostki, że któreś z nas zachowało się nie tak, jak oczekiwała druga strona. Jestem dość zaborcza, trudno przyznać mi się do błędu. Ale mimo to oboje zawsze mogliśmy na siebie liczyć, wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Często miałam do niego o coś pretensje. Potem przepraszałam, że z czasem dużo się tego nagromadziło. W ostatnich tygodniach nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać, zamknęliśmy się przed sobą. Niby spędzaliśmy razem czas itd., ale wytworzył się między nami dystans, którego nie mogliśmy pokonać. W końcu on powiedział, że chce zakończyć ten związek. Że nadal mu na mnie zależy, ale nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Mimo to, nie chce, żebyśmy zerwali ze sobą kontakt, nadal chce go utrzymywać - to jego słowa.
Mnie bardzo na nim zależy, w ostatnim czasie wiele zrozumiałam, wiem jakie błędy popełniłam i chce się zmienić. Tylko nie wiem, jak przekonać go, żeby dał nam jeszcze jedną szansę. Początkowo błagałam go, żeby zmienił zdanie. Powiedział, że potrzebuje czasu, że teraz chce być sam, że nie chce dawać mi nadziei, że jeszcze uda się odbudować nasz związek, bo to byłoby wobec mnie nie w porządku.
Rozumiem to i z szacunku do niego dałam mu czas. Jest mi z tym bardzo ciężko, ale wiem, że nie mogę naciskać, nie mogę go osaczać.
Po rozstaniu spotkaliśmy się jeszcze na tzw. stopie przyjacielskiej. Było tak normalnie, że aż dziwnie. Mogliśmy spokojnie porozmawiać, nie wyciągając tematu rozstania, po prostu jak przyjaciele. Daliśmy sobie prezenty świąteczne, życząc spokojnych świąt.
Dodam, że on jeszcze nie powiedział swoim rodzicom, że się rozstaliśmy.
Chciałabym do niego wrócić, zacząć od nowa, naprawić błędy, które do tej pory popełniliśmy. Kocham go i nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką. Czy mamy jeszcze szansę? Czy czas może tutaj działać na naszą korzyść?
13 332 2013-12-21 17:54:56
witaj Sabrina. jak zwykle- trudno przewidzieć co będzie... jak na mój gust to słowa że 'potrzebuje czasu, że teraz chce być sam, że nie chce dawać mi nadziei, że jeszcze uda się odbudować nasz związek, bo to byłoby wobec mnie nie w porządku' są łagodną formą definitywnego zakończenia związku, aczkolwiek bardzo różnie może być. wiem, ze Cię nie pocieszyłam... ale nie ma co karmić się fałszywą nadzieją. to i tak postąpił bardzo fair wobec Ciebie, ma chłopak klasę... nie każdej na tym forum było dane dowiedzieć się o rozstaniu w tak humanitarny sposób.
13 333 2013-12-21 18:00:51
smuta mnie dopadła, gdy targałam wózek na to moje drugie pietro. polazłam na spacer by nie siedzieć caly dzień w domu i tyle z tego mam, ze doła złapałam... alw wiecie co, Paprotko i Neeciku - już tego nie analizujcie, po co smsy, głupawe teksty o usuwaniu zdjęć. po co burakom-bez-szkoły tyle czasu poświęcać...
13 334 2013-12-21 18:04:20
AKEME, dziękuję za reakcję. Z jednej strony rozumiem, byliśmy ze sobą długo, nie chciał mnie ranić bardziej niż to konieczne w takiej sytuacji. Zawsze myślałam, że jak związek się kończy, to od tego nie ma odwrotu. Zerwać jakikolwiek kontakt i nauczyć się żyć na nowo, to najlepsze lekarstwo. Ale nie tym razem. I jak mam rozumieć to, że nie chce zrywać kontaktu? Mam momentami wrażenie, że uczepiłam się tego, jak tonący brzytwy.
13 335 2013-12-21 18:09:45
Sabrino, dlatego pisałam, że różnie można to odebrać... może jeszcze mu się naprostować w głowie. ale patrząc od tej drugiej strony, to może być takie typowe 'pozostańmy przyjaciółmi', co zwykle i tak oznacza stopniowe wygasanie kontaktu, ale taka forma jest bardziej 'strawna' po prostu. Musisz czekać... pozwolić mu odejść - na chwilę lub na zawsze.
13 336 2013-12-21 19:01:03
Nie rozumiem jednego... Wiedział, jaka jestem. Więc dlaczego się oświadczył? Rozbudził we mnie nadzieje na założenie rodziny? To boli najbardziej... Wszystkie plan i marzenia rozsypały się w drobny pył, a ja mogę tylko czekać.
13 337 2013-12-21 19:18:08
Cześć Kobietki! Jestem tu nowa i potrzebuję wsparcia...
Tydzień temu rozstałam się z narzeczonym po 3,5 letnim związku, narzeczeństwem byliśmy 2 lata. Powiedział, że coś się w nim wypaliło, że nie potrafi sobie wyobrazić nas za 10-15 lat. Wiem, że wiele w tym mojej winy, bo od samego początku tej znajomości on dawał z siebie więcej niż ja. Na samym początku on dawał, ja tylko brałam. Bardzo bałam się zaangażować w tę relację, ale w końcu dzięki jego cierpliwości i staraniom zakochałam się na tyle, że przyjęłam jego oświadczyny. Wiem, że mam ciężki charakter, często się kłóciliśmy, o jakieś błahostki, że któreś z nas zachowało się nie tak, jak oczekiwała druga strona. Jestem dość zaborcza, trudno przyznać mi się do błędu. Ale mimo to oboje zawsze mogliśmy na siebie liczyć, wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Często miałam do niego o coś pretensje. Potem przepraszałam, że z czasem dużo się tego nagromadziło. W ostatnich tygodniach nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać, zamknęliśmy się przed sobą. Niby spędzaliśmy razem czas itd., ale wytworzył się między nami dystans, którego nie mogliśmy pokonać. W końcu on powiedział, że chce zakończyć ten związek. Że nadal mu na mnie zależy, ale nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Mimo to, nie chce, żebyśmy zerwali ze sobą kontakt, nadal chce go utrzymywać - to jego słowa.
Mnie bardzo na nim zależy, w ostatnim czasie wiele zrozumiałam, wiem jakie błędy popełniłam i chce się zmienić. Tylko nie wiem, jak przekonać go, żeby dał nam jeszcze jedną szansę. Początkowo błagałam go, żeby zmienił zdanie. Powiedział, że potrzebuje czasu, że teraz chce być sam, że nie chce dawać mi nadziei, że jeszcze uda się odbudować nasz związek, bo to byłoby wobec mnie nie w porządku.
Rozumiem to i z szacunku do niego dałam mu czas. Jest mi z tym bardzo ciężko, ale wiem, że nie mogę naciskać, nie mogę go osaczać.
Po rozstaniu spotkaliśmy się jeszcze na tzw. stopie przyjacielskiej. Było tak normalnie, że aż dziwnie. Mogliśmy spokojnie porozmawiać, nie wyciągając tematu rozstania, po prostu jak przyjaciele. Daliśmy sobie prezenty świąteczne, życząc spokojnych świąt.
Dodam, że on jeszcze nie powiedział swoim rodzicom, że się rozstaliśmy.
Chciałabym do niego wrócić, zacząć od nowa, naprawić błędy, które do tej pory popełniliśmy. Kocham go i nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką. Czy mamy jeszcze szansę? Czy czas może tutaj działać na naszą korzyść?
Myślę, że macie dużą szansę ale nie naciskaj...
Tak sobie myślę, ze może zgodziłby się na terapię związku? A jak nie to może Ty skorzystasz, żeby zrozumieć co się stało?
13 338 2013-12-21 19:29:49
l_ukrecja, nie wiem czemu, ale jakoś nie jestem przekonana do pomocy psychologa. Wydaje mi się, że trafiając na nieodpowiednią osobę, można wyrządzić więcej złego, niż dobrego.
Tak myślę, czy to normalne, że mężczyzna płacze mówiąc kobiecie, że powinni się rozstać? Zanim cokolwiek powiedział zobaczyłam jego łzy...
13 339 2013-12-21 19:53:24
l_ukrecja, nie wiem czemu, ale jakoś nie jestem przekonana do pomocy psychologa. Wydaje mi się, że trafiając na nieodpowiednią osobę, można wyrządzić więcej złego, niż dobrego.
Tak myślę, czy to normalne, że mężczyzna płacze mówiąc kobiecie, że powinni się rozstać? Zanim cokolwiek powiedział zobaczyłam jego łzy...
tak... zdarza się to. witaj w klubie.
13 340 2013-12-21 20:10:11
l_ukrecja, nie wiem czemu, ale jakoś nie jestem przekonana do pomocy psychologa. Wydaje mi się, że trafiając na nieodpowiednią osobę, można wyrządzić więcej złego, niż dobrego.
Tak myślę, czy to normalne, że mężczyzna płacze mówiąc kobiecie, że powinni się rozstać? Zanim cokolwiek powiedział zobaczyłam jego łzy...
Masz rację, psycholog musi znać się na rzeczy i zawsze można podpytać kogoś, poprosić o recenzję ![]()
Jeśli za tym wszystkim nie ma innej kobiety-to jak dla mnie jest gość z Twojego faceta i szacun mu ![]()
13 341 2013-12-21 20:53:48 Ostatnio edytowany przez SabrinaSpellman (2013-12-21 20:54:33)
Jeśli za tym wszystkim nie ma innej kobiety-to jak dla mnie jest gość z Twojego faceta i szacun mu
Temu zaprzeczyć się nie da, zachował się z klasą i cokolwiek dalej się z nami stanie zachowam do niego szacunek. Zdaję sobie sprawę, że są mężczyźni, których nie stać na szczerą rozmowę z kobietą, z którą kiedyś byli. I jestem pewna, że nie jest w to zamieszana żadna inna kobieta.
Wiem, że jego zachowanie było szczere. Może nie jest mi łatwo się z tym pogodzić, zaakceptować... Myślisz, że jest o co walczyć? Że da się jakoś odbudować bliskość między nami? Skoro mimo tego, że nie jesteśmy teraz razem potrafimy siąść i spokojnie porozmawiać. Choć tak naprawdę minęło niewiele czasu...
13 342 2013-12-21 21:08:55 Ostatnio edytowany przez WszystkoOd_nowa (2013-12-21 21:15:55)
Cześć Kobietki! Jestem tu nowa i potrzebuję wsparcia...
Tydzień temu rozstałam się z narzeczonym po 3,5 letnim związku, narzeczeństwem byliśmy 2 lata. Powiedział, że coś się w nim wypaliło, że nie potrafi sobie wyobrazić nas za 10-15 lat. Wiem, że wiele w tym mojej winy, bo od samego początku tej znajomości on dawał z siebie więcej niż ja. Na samym początku on dawał, ja tylko brałam. Bardzo bałam się zaangażować w tę relację, ale w końcu dzięki jego cierpliwości i staraniom zakochałam się na tyle, że przyjęłam jego oświadczyny. Wiem, że mam ciężki charakter, często się kłóciliśmy, o jakieś błahostki, że któreś z nas zachowało się nie tak, jak oczekiwała druga strona. Jestem dość zaborcza, trudno przyznać mi się do błędu. Ale mimo to oboje zawsze mogliśmy na siebie liczyć, wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Często miałam do niego o coś pretensje. Potem przepraszałam, że z czasem dużo się tego nagromadziło. W ostatnich tygodniach nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać, zamknęliśmy się przed sobą. Niby spędzaliśmy razem czas itd., ale wytworzył się między nami dystans, którego nie mogliśmy pokonać. W końcu on powiedział, że chce zakończyć ten związek. Że nadal mu na mnie zależy, ale nie wyobraża sobie naszej przyszłości. Mimo to, nie chce, żebyśmy zerwali ze sobą kontakt, nadal chce go utrzymywać - to jego słowa.
Mnie bardzo na nim zależy, w ostatnim czasie wiele zrozumiałam, wiem jakie błędy popełniłam i chce się zmienić. Tylko nie wiem, jak przekonać go, żeby dał nam jeszcze jedną szansę. Początkowo błagałam go, żeby zmienił zdanie. Powiedział, że potrzebuje czasu, że teraz chce być sam, że nie chce dawać mi nadziei, że jeszcze uda się odbudować nasz związek, bo to byłoby wobec mnie nie w porządku.
Rozumiem to i z szacunku do niego dałam mu czas. Jest mi z tym bardzo ciężko, ale wiem, że nie mogę naciskać, nie mogę go osaczać.
Po rozstaniu spotkaliśmy się jeszcze na tzw. stopie przyjacielskiej. Było tak normalnie, że aż dziwnie. Mogliśmy spokojnie porozmawiać, nie wyciągając tematu rozstania, po prostu jak przyjaciele. Daliśmy sobie prezenty świąteczne, życząc spokojnych świąt.
Dodam, że on jeszcze nie powiedział swoim rodzicom, że się rozstaliśmy.
Chciałabym do niego wrócić, zacząć od nowa, naprawić błędy, które do tej pory popełniliśmy. Kocham go i nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką. Czy mamy jeszcze szansę? Czy czas może tutaj działać na naszą korzyść?
Witajcie.
Jeśli można chętnie się do Was dołączę. Zacytowany post jest jakby po części także i moją historią. Z tym, że u nas staż był większy. Ponad 5 lat. Przestało się między nami układać, każde z nas miało jakieś żale do drugiej strony (jednocześnie nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie). W końcu coś pękło, po którejś kłótni powiedziałam mu, że to koniec (jego matka też przyłożyła palec do naszego rozstania). On mówił, że bardzo mnie kocha i prosi o jeszcze jedną szansę, o ostatnią. Ja uległam - wróciłam. Mieliśmy zacząć od nowa. Niedawno powiedział mi żebyśmy zrobili sobie przerwę, odpoczęli od siebie, a za jakiś czas wrócili ze zdwojoną siłą do siebie. Powiedział, że teraz każde z nas powinno skupić się na naprawianiu swoich wad (w sensie tego co przeszkadza drugiej stronie, ja miałam pewne wymagania - on także). Powiedział przy tym, że nie wie co się z nim dzieje, ale nie potrafi tak żyć jak dawniej. Pomimo tego bardzo mnie kocha, nie zapomni o mnie i może za jakiś czas wrócimy do siebie, weźmiemy ślub i będziemy szczęśliwi. Mnie to bardzo zabolało... Prosił o szansę, po czym za kilka m-cy powiedział, że chce przerwy. Ja uniosłam się honorem, ponieważ nie uznaję żadnych "przerw" i powiedziałam, że w takim razie to lepiej się rozstać, bo albo się jest ze sobą, albo nie - nic po środku nie uznaję. Zaznaczył mi, że chce mieć ze mną kontakt i zależy mu na tym bardzo. Pytał czy dam się kiedyś zaprosić na randkę. Poczułam się bardzo skrzywdzona. Taka opuszczona na czas świąteczny. Inna kobieta nie wchodzi w grę. Skoro mnie kocha, to po co ta przerwa? Przecież moglibyśmy pracować nad sobą, będąc w związku. Zmienił się. Stał się bardziej nerwowy (zapewne przez pracę). Kiedyś to ja byłam wybuchowa, teraz on się taki stał. Nie wiem co teraz zrobić, jak żyć. Jest mi ciężko. Czuję się odtrącona, bo nie spodziewałam się, że on chce przerwy... Jak mam to rozumieć, skoro on chce mieć kontakt? Wydawało mi się, że jest między nami dużo lepiej, naprawdę cieszyłam się, że jednak dałam mu się namówić na powrót. Nie powiedział nikomu o rozstaniu (można rzec, że to ja go zostawiłam, bo on chciał tylko przerwę, ale dla mnie przerwa to jak rozstanie). Nie zobaczymy sie w święta...
13 343 2013-12-21 22:30:11
WszystkoOd_nowa, mam wrażenie, że mamy podobną sytuację... Też nie rozumiem czemu chce utrzymać kontakt, ale nie chce ze mną być. Takie sprzeczne sygnały.
W moim przypadku to wyszło od niego, i po kilku dniach spotkaliśmy się, niby takie spotkanie przed świętami, skoro wtedy się nie zobaczymy... Jak zapytałam czemu chce się spotkać, czemu upiera się przy prezencie i czy to ma być na pożegnanie, to powiedział, żeby tego w ten sposób nie traktowała, że chce się spotkać przed świętami i dać mi prezent. I po co to? Życzenia były, buziak w policzek, przytulenie. Wyglądało to prawie jak randka, z początku znajomości... Nie rozumiem tego...
WszystkoOd_nowa, a czy Twój partner (ex) podał jakieś konkretne powody, dla których chce przerwy?
13 344 2013-12-21 23:35:02
WszystkoOd_nowa, mam wrażenie, że mamy podobną sytuację... Też nie rozumiem czemu chce utrzymać kontakt, ale nie chce ze mną być. Takie sprzeczne sygnały.
W moim przypadku to wyszło od niego, i po kilku dniach spotkaliśmy się, niby takie spotkanie przed świętami, skoro wtedy się nie zobaczymy... Jak zapytałam czemu chce się spotkać, czemu upiera się przy prezencie i czy to ma być na pożegnanie, to powiedział, żeby tego w ten sposób nie traktowała, że chce się spotkać przed świętami i dać mi prezent. I po co to? Życzenia były, buziak w policzek, przytulenie. Wyglądało to prawie jak randka, z początku znajomości... Nie rozumiem tego...WszystkoOd_nowa, a czy Twój partner (ex) podał jakieś konkretne powody, dla których chce przerwy?
Tak, powiedział co mu nie pasuje w obecnym związku. Powiedział jakich zmian oczekuje ode mnie, ja powiedziałam jakich zmian oczekuje od niego. Można powiedzieć, że wyłożyliśmy sobie kawę na ławę. On cały czas utrzymuje, że my się jeszcze kiedyś (za kilka m-cy, pół roku, rok) zejdziemy.
Powiem Ci, ze faktycznie Wasze spotkanie wyglądało jak randka... Widać, że jesteś ważna dla niego.
Rozważam dwie opcje...
1. postarajmy się o nich i pokażmy, że nam zależy (wcześniej to on starał się o mnie, więc to będzie dla mnie nowa rola - zawsze byłam zbyt dumna, żeby się starać o faceta, może czas to zmienić?)
2. olejmy ich (mówiąc brzydko) i niech zatęsknią za nami, a może to poskutkuje?
Jestem bliższa jak na razie opcji nr 2, a Ty jak uważasz?
13 345 2013-12-22 02:46:01
Ja się gubię! Gubię, gubię, gubię! Nie jesteśmy razem, ale mieszkamy, bo musimy! ;/ Odcięłam się mimo to od Niego totalnie, nie spędzam z Nim czasu.., unikam... cały czas z Maluchem jestem sama.. Nie przychodzę pierwsza, nie zagaduję, nic! On był - jest !? pewien, że raczej mnie kocha, że musi się wyprowadzić, że potrzebuje czasu na przemyślenia.., itd., itd. próbował wszystko zrzucić na mnie.. yy! Odkąd sama zaczęłam myśleć nad naszym związkiem, jak wyglądał, to coraz bardziej uświadamiam sobie, że teraz, to ja sama już nie chcę.. nie chcę do tego wracać.. wiem, że zaboli, jak się wyprowadzi, już teraz bolało - bardzo bolało, jak zaczęliśmy mieszkać na takich, a nie innych warunkach.., ale ja za bardzo uświadomiłam sobie, jaki On był.. Coś mnie do Niego ciągnie, ale rozum, widok na to, jak było, wyzwiska, poniżanie mówią stanowczo "NIE!".. Jeszcze parę dni temu bym czekała na Jego gest modląc się w ogóle o takowy.. Odpuściłam.. nie czekałam, nie myślałam, przestałam się łudzić i uświadamiać, wmawiać, wszystko chyba na raz, że sama już nie chcę! Była dzisiaj u mnie znajoma... On wrócił z pracy, minęli się w drzwiach.. Spytał się mnie, czy Jej powiedziałam.. Powiedziałam, że tak, że nie jesteśmy razem i jak to wygląda, bo wcześniej czy poźniej i tak to wyjdzie i wtedy nie chcę przeżywać natłoku pytań.. Zapytał, jak zareagowała.. Powiedziałam, że była zdziwiona.., że pewnie Wszyscy nasi wspólni znajomi będą, bo to zawsze tak działa.. On nie odpowiedział nic.. odpowiedział: "ludzie się rozstają po tylu latach itd." - ja mówię, że ok, ale myśmy po sobie nie pokazywali jako tako nic, znają nas tyle czasu, więc mimo to się zdziwią na wieść o rozstaniu.. znów cisza.. a po chwili "a może się nie rozstaniemy".. aaa wmurowało mnie.. nie pokazałam tego i jestem z siebie dumna! Powiedzialam Mu, że tak - rozstaniemy się, że ja już sama chyba tego bardziej chcę niż jakiejkolwiek naprawy.., że nie widzę tego.., i że chyba tak naprawdę będzie lepiej.. Był smutny, przygaszony.. widziałam to.. ja zajęłam się myciem swoich naczyń, a On do mnie.. "chodź się przytul" - znow mnie wmurowało! powiedziałam, że nie chcę, choć najchętniej walnęłabym się w Jego ramiona.., ale nie! nie chcę, bo boję się, że znów zacznę się łudzić, nie chcę, bo jak zacznę się łudzić, to znow zacznie boleć.. oo nie.. dałam Mu totalny spokój parę dni i co? i przychodzi? niech się postara, jak naprawdę Mu zależy.. To On zapytał, czy Kogoś poznałam.. dobre.. zdradził mnie, ale to ja Kogoś poznałam ehe.. ;] Powiedziałam Mu tylko tyle, że ja nie szukam sobie pocieszenia u osób 3cich póki z Nim mieszkam pod jednym dachem.., bo to naprawdę nie w moim stylu i no nie umiałabym.. A jak On umie, to powodzenia.. Jego matka tydzień temu zaproponowała Mu (wiedząc o wszystkim), żebyśmy przyszli w 3ójkę do nich posiedzieć w 2 dzień świąt, że jak potrafimy zyć na warunkach lokatorów, to chyba się nie zagryziemy, jak przyjdziemy do nich coś zjeść, napić się i chwilę posiedzieć.. Ja bym potrafiła, bo nawet po tym mam z Jego matką bardzo dobry kontakt i to się jakoś super chyba nie zmieni.. Ale odpowiedział Jej wtedy nie, że On nie chce ze mną nawet siedzieć.. Mi nawet o zaproszeniu nie wspomniał, ja wiedziałam od Niej, ale Mu tego nie powiedziałam, wiem, że Ona też nie.. Dziś sam mi zaproponował, że skoro oboje mamy wolne, Oni też, to może jednak pójdziemy razem.. , i że jeśli mam tylko ochotę, to jutro Jej powie.., że przyjdziemy.. Widzicie w tym sens!? mam myśli i chęć, żeby ulec temu, że chce mnie przytulić, pogadać.. ale yy ! boję się.. strasznie się boję podwójnego bólu! nie ! nie poddam sie.. nie mogę się poddać.. nie mogę znów zacząć się łudzić!
co Wy byście zrobiły..? bo ja naprawdę przestaję Go jakkolwiek ogarniać!
13 346 2013-12-22 10:41:58
Dzisiaj ogarnęło mnie poczucie tego że gdzieś po drodze zawiodłam w swoim związku.Dołączył do tego lęk i strach że straciłam już bezpowrotnie ważną część mojego życia.Chyba te podłe smsy jego przyniosły zamierzony skutek.Tęsknie,nienawidzę go i nie chce widzieć te uczucia mieszają się ze sobą.Najbardziej boli świadomość że on teraz jest szczęśliwy w nowym związku,a ja sama.Bo nie chce zaczynać czegoś dopóki nie wyleczę się z byłego.Po prostu nie chcę nikogo ranić.Ja wbić sobie do tego pustego łba że nie powinnam już tego wszystkiego rozpamiętywać bo to już nic nie da.Powinnam zostawić przeszłość za sobą pytanie tylko jak to zrobić.
13 347 2013-12-22 11:22:42
Necik... twarda bądź. nawet jeśli on chce jednak ratować Wasz związek, bo coś tam przemyślał, to nie może Twoje przyjęcie go z powrotem odbyć się po paru dniach. niech przez jakiś dłuższy czas postara się- może pół roku, trudno powiedzieć. Ale jak Ty go tak po prostu przygarniesz z powrotem, to bedzie miał jednoznaczny sygnał, że nic nie musi w sobie naprawiać, że jesteś na jego smyczy- tak długiej jaką to on Ci da. Tak uwazam...
13 348 2013-12-22 11:31:46 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-12-22 11:34:47)
Dzisiaj ogarnęło mnie poczucie tego że gdzieś po drodze zawiodłam w swoim związku.Dołączył do tego lęk i strach że straciłam już bezpowrotnie ważną część mojego życia.Chyba te podłe smsy jego przyniosły zamierzony skutek.Tęsknie,nienawidzę go i nie chce widzieć te uczucia mieszają się ze sobą.Najbardziej boli świadomość że on teraz jest szczęśliwy w nowym związku,a ja sama.Bo nie chce zaczynać czegoś dopóki nie wyleczę się z byłego.Po prostu nie chcę nikogo ranić.Ja wbić sobie do tego pustego łba że nie powinnam już tego wszystkiego rozpamiętywać bo to już nic nie da.Powinnam zostawić przeszłość za sobą pytanie tylko jak to zrobić.
Paprotko miła... Ty postępujesz szlachetnie nie szukając nikogo na pocieszenie i tymczasowe zaklejenie dziury w sercu. Masz poukładane w głowie i nie daj sobie niczego wmawiać smsami wyklepanymi tylko dlatego, że ubodłaś jego męskie przerośnięte ego. myslał facet, ze bedziesz tańczyć jak on zagra, tak sie nie stało, to próbuje Cie dołować. Po to tylko, by znów poczuć sie panem sytuacji. a wiesz kim jest? zwykłą mendą. gość ma zryty beret, za takim burakiem tęsknisz? uwierz mi - nie za nim. tylko za jego lustrzanym odbiciem. powtarzaj to sobie za kazdym razem, gdy Cię smuta dopada. Mozolny sposób zostawiania przeszłości tam, gdzie jej miejsce, ale gdy nie dajemy rady zrobić tego jednorazowo, to trzeba drobić...
aaa i jeszcze o utracie siebie - tak to jest. druga osoba w nas wrasta i z jej odejsciem tracimy część siebie. ale na tym polega rozwój osobisty, że te lukę wypełniamy czymś nowym. może to będzie lepsze... bo np. z nim byłaś kobietą zależną, a bez niego będziesz bardziej zaradna. taki tylko maks. ogólny przykład...
13 349 2013-12-22 11:51:13
paprotka85 napisał/a:Dzisiaj ogarnęło mnie poczucie tego że gdzieś po drodze zawiodłam w swoim związku.Dołączył do tego lęk i strach że straciłam już bezpowrotnie ważną część mojego życia.Chyba te podłe smsy jego przyniosły zamierzony skutek.Tęsknie,nienawidzę go i nie chce widzieć te uczucia mieszają się ze sobą.Najbardziej boli świadomość że on teraz jest szczęśliwy w nowym związku,a ja sama.Bo nie chce zaczynać czegoś dopóki nie wyleczę się z byłego.Po prostu nie chcę nikogo ranić.Ja wbić sobie do tego pustego łba że nie powinnam już tego wszystkiego rozpamiętywać bo to już nic nie da.Powinnam zostawić przeszłość za sobą pytanie tylko jak to zrobić.
Paprotko miła... Ty postępujesz szlachetnie nie szukając nikogo na pocieszenie i tymczasowe zaklejenie dziury w sercu. Masz poukładane w głowie i nie daj sobie niczego wmawiać smsami wyklepanymi tylko dlatego, że ubodłaś jego męskie przerośnięte ego. myslał facet, ze bedziesz tańczyć jak on zagra, tak sie nie stało, to próbuje Cie dołować. Po to tylko, by znów poczuć sie panem sytuacji. a wiesz kim jest? zwykłą mendą. gość ma zryty beret, za takim burakiem tęsknisz? uwierz mi - nie za nim. tylko za jego lustrzanym odbiciem. powtarzaj to sobie za kazdym razem, gdy Cię smuta dopada. Mozolny sposób zostawiania przeszłości tam, gdzie jej miejsce, ale gdy nie dajemy rady zrobić tego jednorazowo, to trzeba drobić...
aaa i jeszcze o utracie siebie - tak to jest. druga osoba w nas wrasta i z jej odejsciem tracimy część siebie. ale na tym polega rozwój osobisty, że te lukę wypełniamy czymś nowym. może to będzie lepsze... bo np. z nim byłaś kobietą zależną, a bez niego będziesz bardziej zaradna. taki tylko maks. ogólny przykład...
Dzięki AKEME za dobre słowa :)nic się nie dzieje bez przyczyny prawda?Masz racje że to menda,wiedział jak mnie podejść najpierw pogłaskać,zmiękczyć a potem wbić nóż w plecy bo ''on się ucieszył kiedy ten serial się skończył''Boli świadomość tego że on jest taki mądry teraz,wie jakie błędy popełnił i już tego w nowym związku nie zrobi.Super że ja przez te 5 lat byłam jego''nauką''To ten okres świateczny,przygotowania do Sylwestra.Wszyscy planują gdzie pójdą a ja?nie chce mi się nigdzie wychodzić,wole chyba zostać sama w domu,wypić wino i obudzić się już w Nowym Roku.Bo ten 2013 był jak dla mnie zbyt wyczerpujący.AKEME kochana jesteś silną,superową kobietą.Ty zostałaś sama z malutkim dzieckiem,bo Twój mąż jak mój ex,stracił głowę dla koleżanki z pracy.Dajesz sobie sama radę i nawet taką kretynkę jak ja potrafisz jeszcze pocieszać.Przecież ja mam czysta kartę teraz nie był moim mężem,nie mieliśmy dzieci.Nie muszę mieć z nim kontaktu.Najbardziej boli mnie ta samotność i świadomość tego że tak szybko i chętnie zmienił mnie na nią.Bez wniku i bez chociażby jednego dnia żałoby po mnie,po naszym związku.Jakbym była nic nie warta i już do niczego potrzebna.Jakim to trzeba byc człowiekiem i co trzeba mieć w głowie raniąc tak strasznie kogoś z kimś było się tyle czasu.
13 350 2013-12-22 11:58:35
Ja się gubię! Gubię, gubię, gubię! Nie jesteśmy razem, ale mieszkamy, bo musimy! ;/ Odcięłam się mimo to od Niego totalnie, nie spędzam z Nim czasu.., unikam... cały czas z Maluchem jestem sama.. Nie przychodzę pierwsza, nie zagaduję, nic! On był - jest !? pewien, że raczej mnie kocha, że musi się wyprowadzić, że potrzebuje czasu na przemyślenia.., itd., itd. próbował wszystko zrzucić na mnie.. yy! Odkąd sama zaczęłam myśleć nad naszym związkiem, jak wyglądał, to coraz bardziej uświadamiam sobie, że teraz, to ja sama już nie chcę.. nie chcę do tego wracać.. wiem, że zaboli, jak się wyprowadzi, już teraz bolało - bardzo bolało, jak zaczęliśmy mieszkać na takich, a nie innych warunkach.., ale ja za bardzo uświadomiłam sobie, jaki On był.. Coś mnie do Niego ciągnie, ale rozum, widok na to, jak było, wyzwiska, poniżanie mówią stanowczo "NIE!".. Jeszcze parę dni temu bym czekała na Jego gest modląc się w ogóle o takowy.. Odpuściłam.. nie czekałam, nie myślałam, przestałam się łudzić i uświadamiać, wmawiać, wszystko chyba na raz, że sama już nie chcę! Była dzisiaj u mnie znajoma... On wrócił z pracy, minęli się w drzwiach.. Spytał się mnie, czy Jej powiedziałam.. Powiedziałam, że tak, że nie jesteśmy razem i jak to wygląda, bo wcześniej czy poźniej i tak to wyjdzie i wtedy nie chcę przeżywać natłoku pytań.. Zapytał, jak zareagowała.. Powiedziałam, że była zdziwiona.., że pewnie Wszyscy nasi wspólni znajomi będą, bo to zawsze tak działa.. On nie odpowiedział nic.. odpowiedział: "ludzie się rozstają po tylu latach itd." - ja mówię, że ok, ale myśmy po sobie nie pokazywali jako tako nic, znają nas tyle czasu, więc mimo to się zdziwią na wieść o rozstaniu.. znów cisza.. a po chwili "a może się nie rozstaniemy".. aaa wmurowało mnie.. nie pokazałam tego i jestem z siebie dumna! Powiedzialam Mu, że tak - rozstaniemy się, że ja już sama chyba tego bardziej chcę niż jakiejkolwiek naprawy.., że nie widzę tego.., i że chyba tak naprawdę będzie lepiej.. Był smutny, przygaszony.. widziałam to.. ja zajęłam się myciem swoich naczyń, a On do mnie.. "chodź się przytul" - znow mnie wmurowało! powiedziałam, że nie chcę, choć najchętniej walnęłabym się w Jego ramiona.., ale nie! nie chcę, bo boję się, że znów zacznę się łudzić, nie chcę, bo jak zacznę się łudzić, to znow zacznie boleć.. oo nie.. dałam Mu totalny spokój parę dni i co? i przychodzi? niech się postara, jak naprawdę Mu zależy.. To On zapytał, czy Kogoś poznałam.. dobre.. zdradził mnie, ale to ja Kogoś poznałam ehe.. ;] Powiedziałam Mu tylko tyle, że ja nie szukam sobie pocieszenia u osób 3cich póki z Nim mieszkam pod jednym dachem.., bo to naprawdę nie w moim stylu i no nie umiałabym.. A jak On umie, to powodzenia.. Jego matka tydzień temu zaproponowała Mu (wiedząc o wszystkim), żebyśmy przyszli w 3ójkę do nich posiedzieć w 2 dzień świąt, że jak potrafimy zyć na warunkach lokatorów, to chyba się nie zagryziemy, jak przyjdziemy do nich coś zjeść, napić się i chwilę posiedzieć.. Ja bym potrafiła, bo nawet po tym mam z Jego matką bardzo dobry kontakt i to się jakoś super chyba nie zmieni.. Ale odpowiedział Jej wtedy nie, że On nie chce ze mną nawet siedzieć.. Mi nawet o zaproszeniu nie wspomniał, ja wiedziałam od Niej, ale Mu tego nie powiedziałam, wiem, że Ona też nie.. Dziś sam mi zaproponował, że skoro oboje mamy wolne, Oni też, to może jednak pójdziemy razem.. , i że jeśli mam tylko ochotę, to jutro Jej powie.., że przyjdziemy.. Widzicie w tym sens!? mam myśli i chęć, żeby ulec temu, że chce mnie przytulić, pogadać.. ale yy ! boję się.. strasznie się boję podwójnego bólu! nie ! nie poddam sie.. nie mogę się poddać.. nie mogę znów zacząć się łudzić!
co Wy byście zrobiły..? bo ja naprawdę przestaję Go jakkolwiek ogarniać!
Trzymaj się. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko
A jak długo musicie jeszcze mieszkać razem?
13 351 2013-12-22 13:05:18
Witam Wszystkich i łącze sie z Wami całym serduchem.Zostawił mnie 3 tygodnie temu...
13 352 2013-12-22 14:54:59
Witam Wszystkich i łącze sie z Wami całym serduchem.Zostawił mnie 3 tygodnie temu...
Witaj. w grupie zawsze raźniej
Długo byliście parą?
13 353 2013-12-22 15:56:53
Tak, powiedział co mu nie pasuje w obecnym związku. Powiedział jakich zmian oczekuje ode mnie, ja powiedziałam jakich zmian oczekuje od niego. Można powiedzieć, że wyłożyliśmy sobie kawę na ławę. On cały czas utrzymuje, że my się jeszcze kiedyś (za kilka m-cy, pół roku, rok) zejdziemy.
Powiem Ci, ze faktycznie Wasze spotkanie wyglądało jak randka... Widać, że jesteś ważna dla niego.
Rozważam dwie opcje...
1. postarajmy się o nich i pokażmy, że nam zależy (wcześniej to on starał się o mnie, więc to będzie dla mnie nowa rola - zawsze byłam zbyt dumna, żeby się starać o faceta, może czas to zmienić?)
2. olejmy ich (mówiąc brzydko) i niech zatęsknią za nami, a może to poskutkuje?
Jestem bliższa jak na razie opcji nr 2, a Ty jak uważasz?
Ja na razie jestem za tym, aby dać im czas. Niech przemyślą, może zatęsknią, coś zrozumieją?
Ale ja ze swojej strony za jakiś czas będę próbowała zawalczyć o ten związek. Emocje nie są najlepszym doradcą, zdaję sobie z tego sprawę, bo teraz najchętniej pojechałabym do niego i błagała, żeby się ocknął. Wiem, że nie powinnam. Z szacunku do samej siebie i do niego.
Dziś najgorszy był poranek, gdy obudziłam się i uświadomiłam sobie, że nie ma go obok. W ciągu tygodnia, gdy musiałam wstawać rano i iść do pracy tak bardzo tego nie odczuwałam. A dziś ponownie mocno odczułam jego nieobecność.
13 354 2013-12-22 16:39:28
WszystkoOd_nowa napisał/a:Tak, powiedział co mu nie pasuje w obecnym związku. Powiedział jakich zmian oczekuje ode mnie, ja powiedziałam jakich zmian oczekuje od niego. Można powiedzieć, że wyłożyliśmy sobie kawę na ławę. On cały czas utrzymuje, że my się jeszcze kiedyś (za kilka m-cy, pół roku, rok) zejdziemy.
Powiem Ci, ze faktycznie Wasze spotkanie wyglądało jak randka... Widać, że jesteś ważna dla niego.
Rozważam dwie opcje...
1. postarajmy się o nich i pokażmy, że nam zależy (wcześniej to on starał się o mnie, więc to będzie dla mnie nowa rola - zawsze byłam zbyt dumna, żeby się starać o faceta, może czas to zmienić?)
2. olejmy ich (mówiąc brzydko) i niech zatęsknią za nami, a może to poskutkuje?
Jestem bliższa jak na razie opcji nr 2, a Ty jak uważasz?Ja na razie jestem za tym, aby dać im czas. Niech przemyślą, może zatęsknią, coś zrozumieją?
Ale ja ze swojej strony za jakiś czas będę próbowała zawalczyć o ten związek. Emocje nie są najlepszym doradcą, zdaję sobie z tego sprawę, bo teraz najchętniej pojechałabym do niego i błagała, żeby się ocknął. Wiem, że nie powinnam. Z szacunku do samej siebie i do niego.
Dziś najgorszy był poranek, gdy obudziłam się i uświadomiłam sobie, że nie ma go obok. W ciągu tygodnia, gdy musiałam wstawać rano i iść do pracy tak bardzo tego nie odczuwałam. A dziś ponownie mocno odczułam jego nieobecność.
Mnie najbardziej dopada smutek wieczorami ;/ Dzis dużo rozmawialiśmy przez telefon. Padł temat świąt. Ja wypaliłam, że szkoda, że się nie zobaczy w święta (wiem nie powinnam), a on na to, ze chętnie przyjedzie do mnie. I już nie wiem... Boje się, że jak go zobaczę to rzucę mu się w ramiona i zrobię z siebie idiotkę, a najprędzej to się rozkleję. Z drugiej strony jakoś nie wyobrażam sobie świąt bez niego. Uważasz, że spotkanie w święta to dobry pomysł?
13 355 2013-12-22 17:04:14
Nie, nie jest dobry.. ja bym się nie spotkała.. Wy macie łatwiej.. ja mam gorzej, bo z Nim mieszkam.. ;/ jutro idę zapisać Malucha do przedszkola, wiem, że tam gdzie idę, zapisują praktycznie od razu, więc jak tak będzie, to muszę tylko czekać do Nowego Roku, bo wtedy w pracy mają mi oznajmić, co i jak z moimi godzinami.. Tak liczę, że może jeszcze max 2 tyg. zanim się wyprowadzi.. Byłam twarda Akeme i będę! aż jestem sama z siebie dumna!
musimy dać radę.., kto jak nie my!? podobno nic nie dzieje się bez przyczyny...
13 356 2013-12-22 17:20:08
Nie, nie jest dobry.. ja bym się nie spotkała.. Wy macie łatwiej.. ja mam gorzej, bo z Nim mieszkam.. ;/ jutro idę zapisać Malucha do przedszkola, wiem, że tam gdzie idę, zapisują praktycznie od razu, więc jak tak będzie, to muszę tylko czekać do Nowego Roku, bo wtedy w pracy mają mi oznajmić, co i jak z moimi godzinami.. Tak liczę, że może jeszcze max 2 tyg. zanim się wyprowadzi.. Byłam twarda Akeme i będę! aż jestem sama z siebie dumna!
musimy dać radę.., kto jak nie my!? podobno nic nie dzieje się bez przyczyny...
Na pewno masz trudniej. Bez wątpienia, bo widzisz go cały czas ;/ Może faktycznie to nie jest dobry pomysł, żeby przyjechał do mnie w święta, nie wiem... Muszę to przemyśleć.
13 357 2013-12-22 17:34:45
Mnie też nie wydaje się to najlepszym pomysłem. Święta to szczególny czas, a spędzenie ich razem może wywołać niepotrzebne nadzieje. Ale to Ty musisz podjąć decyzję...
Ja postanowiłam się nie odzywać na razie do niego. Poczekam, zobaczę czy odezwie się w święta lub sylwestra... A potem zobaczymy
13 358 2013-12-22 17:42:26
Mnie też nie wydaje się to najlepszym pomysłem. Święta to szczególny czas, a spędzenie ich razem może wywołać niepotrzebne nadzieje. Ale to Ty musisz podjąć decyzję...
Ja postanowiłam się nie odzywać na razie do niego. Poczekam, zobaczę czy odezwie się w święta lub sylwestra... A potem zobaczymy
Pewnie masz rację. Ja nie odzywam się po dzisiejszej rozmowie telefonicznej, czekam aż on to zrobi
Może ja za dużo myślę na ten temat, rozważam. Może niech to wszystko toczy się samo... Od myślenia ciągle o nim zwariuję przecież. Nie doceniałam co miałam. Nie doceniałam go, gdy był na każde moje zawołanie, bo myślałam, że tak będzie "zawsze". Życie jest przewrotne, raz na wozie, raz pod wozem. Szkoda, że zrozumiałam swój błąd dopiero wtedy, gdy on zaproponował przerwę.
13 359 2013-12-22 21:50:18
Witam wszystkie nowe osoby ![]()
Nie odzywałam się bo wpadłam trochę w wir świąteczny
Z ex wymieniamy się tylko dziećmi i tak mi jest łatwiej.
Wczoraj wybrałam się na to piwko i wiecie co? Pierwszy raz od 15 lat zaczęłam spoglądać na mężczyzn w inny sposób. Osoby wolnej i poszukującej. Nie to, że chcę już kogoś znaleźć, ale po prostu sytuacja jest jaka jest i nawet chciałam poczuć się lepiej i zobaczyć znów jak to jest
Zostawiłam obrączkę w domu, ładnie się wyszykowałam i było ekscytująco
15 lat to kupa czasu, hehe. Czułam się z 10 lat młodsza... Bardzo mnie podbudowało to, że nadal się podobam. A może po prostu zaczęłam zwracać uwagę na pewne spojrzenia ![]()
13 360 2013-12-22 22:00:51
SabrinaSpellman napisał/a:Mnie też nie wydaje się to najlepszym pomysłem. Święta to szczególny czas, a spędzenie ich razem może wywołać niepotrzebne nadzieje. Ale to Ty musisz podjąć decyzję...
Ja postanowiłam się nie odzywać na razie do niego. Poczekam, zobaczę czy odezwie się w święta lub sylwestra... A potem zobaczymyPewnie masz rację. Ja nie odzywam się po dzisiejszej rozmowie telefonicznej, czekam aż on to zrobi
Może ja za dużo myślę na ten temat, rozważam. Może niech to wszystko toczy się samo... Od myślenia ciągle o nim zwariuję przecież. Nie doceniałam co miałam. Nie doceniałam go, gdy był na każde moje zawołanie, bo myślałam, że tak będzie "zawsze". Życie jest przewrotne, raz na wozie, raz pod wozem. Szkoda, że zrozumiałam swój błąd dopiero wtedy, gdy on zaproponował przerwę.
Zadzwonił dzisiaj. Ot tak, zapytać co słychać. Ciężko było udawać, że jakoś sobie bez niego radzę. Minęło dopiero 10 dni, miałam ogromną ochotę powiedzieć mu, sama już nie wiem który raz, żebyśmy spróbowali odbudować to, co zniszczyliśmy. Powstrzymałam się jednak... Chyba ze strachu, że go w ten sposób do siebie zniechęcę. Co ja mam zrobić? Każdego dnia płaczę i tęsknię, nie wyobrażam sobie życia bez niego.
13 361 2013-12-22 23:40:23
Mychanka - witaj.
15 lat to kawał czasu. Cieszę się, że miałaś udany wieczór ![]()
SabrinaSpellman nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Miałam to samo dziś wieczorem. Zadzwonił po raz drugi. Łzy leciały mi po policzkach jak go słyszałam, głos zaczynał mi się łamać, gdy mówiłam, więc wolałam żeby to on mówił. Nie chciałam żeby się domyślił, że płaczę podczas tej rozmowy. Czy Twój były dawał Ci jakieś sygnały podczas tej rozmowy, czy to była typowo przyjacielska rozmowa? Jak on reaguje gdy mówisz o powrocie?
Chętnie bym Ci powiedziała co masz zrobić, ale naprawdę nie wiem... Zapomnieć się nie da, odzyskać też nie tak łatwo. Kochana jedziemy na jednym wózku... Ja myślę, że wszystko oddam w Boże ręce i niech się dzieje wola nieba, jak nam dane być razem to wrócimy. Ja już jestem bezsilna. Mówi, że mnie kocha (dziś też to powiedział), ale potrzebuje "odpocząć". Mnie to dobija. Trzymaj się, chociaż nie jest łatwo.
13 362 2013-12-23 00:49:19 Ostatnio edytowany przez strasznie_smutna (2013-12-23 00:51:18)
Hej dziewczyny i ja się do Was przyłączę...może już ktoś czytał moją historię w każdym razie w skrócie napiszę jeszcze raz.
Byłam z facetem ponad 5 lat. Jak to w związku bywało było różnie. Zdarzyły nam się 2 krótkie rozstania ale to na kilka dni, wtedy z mojej winy, bo byłam młoda i miałam pstro w głowie i robiłam różne głupoty, a to się czepiałam, a to coś...w każdym razie byliśmy ze sobą do teraz. Byliśmy zaręczeni, w tym roku mieliśmy wziąć slub, już miałam w planach suknię, obrączki, zwłaszcza, że w koło każda z moich koleżanek już ma męża, albo dziecko albo będą niedługo brać ślub. Jaka ja byłam szczęśliwa gdy mi się oświadczył, tak się cieszyłam, że moje marzenie się spełniło. Raptem kilkanaście dni temu powiedział mi, że mnie nie kocha.Oczywiście kiedy to wszystko mi mówił płakał, a potem płakał jeszcze przez kolejne 2 dni... Fakt, nasze stosunki oziębiły się ale to za jego sprawą. Wszystko było ważniejsze niż ja. Ja siedziałam, czekałam na niego, posprzątane ugotowane itd. Był dla mnie chamski, mimo tego co robiłam, bardzo mnie to bolało. Nie wiedziała dlaczego taki jest... jeszcze z niecałe 2 mies temu chciał mieć ze mną dziecko był tego pewien!! a co zrobił teraz? powiedział, że mnie nie kocha...że nie może być ze mną bo mnie rani i ja przez niego będę nieszczęśliwa, a zasługuję na kogoś lepszego... jak to boli, boli tak strasznie. Bo ciągle nie mogę w to uwierzyć. Dla mnie najgorsze też są wieczory i puste miejsce w łóżku... Jestem załamana. Tak pragnęłam mieć z nim dzidzię itd.. a co z tego wyszło? ponad 5 lat wyjęte z życiorysu, i to jeszcze zostawił mnie w najcięższych dla mnie chwilach ;( Chciałabym z nim być, chciałabym, ale co zmuszę go aby mnie kochał?:( Może było mu za dobrze i nie widział tego co miał, a miał wszystko...
13 363 2013-12-23 01:37:43 Ostatnio edytowany przez neeecik666 (2013-12-23 01:38:45)
A mi się dzisiaj zrobiło chooooolernie przykro po głupim zdaniu "zaczynam chodzić na siłownię od stycznia i na basen" - ja od 5 lat prosiłam Go o wspólne chodzenie na basen .. i był może z 3 razy.. nie wytrzymałam i powiedziałam Mu, że jest beznadziejny i cieszę się, że nie będę Go widywać, a raczej tyle, co muszę.. poszłam do łazienki, uspokoiłam nerwy i tyle.. weszłam do "Jego" pokoju po swoje rzeczy i wiecie co? jak zobaczyłam Go znów grającego, to CIESZĘ się, ze byłam wczoraj twarda, o tak! ;] gdzieś go mam.. niech już sobie robi, co chce! ;] ale coraz bardziej mam wrażenie, że oczy, to się Mu dopiero otworzą.. ;]
13 364 2013-12-23 10:34:33
Cześć Strasznie-Smutna Dziewczyno. Widzę parę analogii między Tobą a mną, tyle że w moim przypadku ślub był i dziecko się pojawiło, a on sobie po prostu pozbierał wiaderka i polazł do innej piaskownicy. Płakał - tak jak Twój, był wredny od pewnego czasu - tak jak Twój, jeszcze miesiąc przed odejściem 'kochał BARDZO'. Oni chyba tak mają... nie wiem z czym mylą uczucia, nie wiem gdzie wysmarkali odpowiedzialność i przyzwoitość... Zawsze jest jakiś cień nadziei dla Ciebie, że facet się zreflektuje. Chociaż ja akurat - pewnie ze względu na solidnego kopa, jakiego mi mój tzw. mąż zapodał - nie żyłabym tą nadzieją. Wiem, co czujesz. Też mi dzisiaj od rana chodzi po głowie jak bardzo czuję się zawiedziona. Potrzebujesz teraz trochę czasu, by pozbierać się i otworzyć na nowe. Pozostań z nami, bo to wirtualne miejsce daje szansę na przetrwanie trudnych chwil wśród osób, które naprawdę doskonale rozumieją co przeżywasz.
13 365 2013-12-23 10:39:11
Witam Wszystkich,
nie było mnie dwa dni, a tu sporo nowych osób.
Dziewczyny, wszystkie trafiamy na to forum zazwyczaj przez faceta. Ja jestem po 15 latach związku, sporo, nie ukrywam, 2 miesiące od rozstania, sporo przepłakanych nocy i dni mam za sobą, praktycznie nie pamiętam dokładnie ostatnich dwóch miesięcy, bo żyłam jakby w matriksie.
Ostatnie dwa dni musiałam zebrać się w sobie, bo rodzina przyjechała ukoić mnie w bólu na święta, a ja od miesiąca malowałam pokój, to było zamierzone zaangażowanie siebie w coś, aby zapomnieć o nim, o osobie, z która spędzałam ostatnie 15 lat, był dla mnie najważniejszy, ale już nie jest.
Najgorzej, nie ukrywam wytrwać w weekendy i święta, jak dookoła opanuje przeraźliwa pustka i jego nie ma obok. Trudno nie ma odszedł, poszukam szczęścia gdzie indziej, postąpił parszywie, okazał się tchórzem, skur........
Dziewczyny głowa do góry, jesteśmy kobietami, a więc z natury silniejsze psychicznie od mężczyzn. Ja to sobie powoli uświadamiam, że nie miałam mojego eks od roku koło siebie, był już gdzie indziej, tylko tchórzliwy typ nie przyznał sie do tego, nawet, jak zadałam mu to pytanie wprost w czerwcu. Ja tez miałam w planach przeprowadzke do domu, który przez ostani rok pochłaniał mnie w 100%, marzyłam o tym aby nowy roku juz tam przywitać, ale przywitam nowy rok w starym miejscu.
Trudne chwile na pewno będą, nie przechodzi sie przez etap rozstania łatwo, będzie płacz, będzie żal, będzie myślenie aby pozwolic wrócić, ale dajcie sobie czas i zainwestujcie w siebie w tym okresie. Inwestycja w siebie przynosi podwójne efekty, ja jeszcze kilka dni temu nie miałam ochoty na nic, ale czy warto, bo on odszedł, pokażcie im, że dajecie sobie świetnie rade bez nich, dbajcie o siebie, rozpieszczajcie siebie, nie martwcie sie o nich, bo oni sa nic nie warci.
13 366 2013-12-23 10:39:33
A mi się dzisiaj zrobiło chooooolernie przykro po głupim zdaniu "zaczynam chodzić na siłownię od stycznia i na basen" - ja od 5 lat prosiłam Go o wspólne chodzenie na basen .. i był może z 3 razy.. nie wytrzymałam i powiedziałam Mu, że jest beznadziejny i cieszę się, że nie będę Go widywać, a raczej tyle, co muszę.. poszłam do łazienki, uspokoiłam nerwy i tyle.. weszłam do "Jego" pokoju po swoje rzeczy i wiecie co? jak zobaczyłam Go znów grającego, to CIESZĘ się, ze byłam wczoraj twarda, o tak! ;] gdzieś go mam.. niech już sobie robi, co chce! ;] ale coraz bardziej mam wrażenie, że oczy, to się Mu dopiero otworzą.. ;]
Spokojnie Neecik, siłownia i basen online nic nie zdziałają
facet będzie wyciskał na klatę tak: 'enter, escape, enter, escape...'. Na pewno wzmocni któryś z prostowników palca wskazującego- wyrobi go tak, że aż miło będzie popatrzeć.
13 367 2013-12-23 10:44:53
za dobrze im jest z nami i przez to odchodzą, czyż to nie paranoja, ja też to usłyszałam pod swoim adresem przy rozstaniu, wydawałoby się, że kochać to być z drugą osobą, rozkoszować się przebywaniem w swoim towarzystwie, dbać o siebie nawzajem, a oni tego nie doceniają, gdzie tu sens i logika....
13 368 2013-12-23 10:48:05
Cześć Bubble
dobrze prawisz
miło usłyszeć, że coraz więcej w Tobie optymizmu, no i krytyki dla tego typa...
trochę mnie dzisiaj skręca, bo równiutki rok temu wraz z tzw. mężem 'zrobiliśmy' Krzysia. Wybaczcie, że o tym piszę i tak to ujmuję, ale tak mi się pcha do głowy kontrast miedzy tym co było rok temu, a tym co jest teraz, że normalnie nie umiem się od tego opędzić. Nie żebym beczała, czy coś... po prostu - poczucie rozżalenia. Ale dla odmiany już się nie mogę doczekać by mi jeszcze z parę cm włosy odrosły, w końcu będę mogła zrobić jakąś normalną fryzurę, bo teraz to mam mopa na głowie...
13 369 2013-12-23 10:54:58
neeecik666 napisał/a:A mi się dzisiaj zrobiło chooooolernie przykro po głupim zdaniu "zaczynam chodzić na siłownię od stycznia i na basen" - ja od 5 lat prosiłam Go o wspólne chodzenie na basen .. i był może z 3 razy.. nie wytrzymałam i powiedziałam Mu, że jest beznadziejny i cieszę się, że nie będę Go widywać, a raczej tyle, co muszę.. poszłam do łazienki, uspokoiłam nerwy i tyle.. weszłam do "Jego" pokoju po swoje rzeczy i wiecie co? jak zobaczyłam Go znów grającego, to CIESZĘ się, ze byłam wczoraj twarda, o tak! ;] gdzieś go mam.. niech już sobie robi, co chce! ;] ale coraz bardziej mam wrażenie, że oczy, to się Mu dopiero otworzą.. ;]
Spokojnie Neecik, siłownia i basen online nic nie zdziałają
facet będzie wyciskał na klatę tak: 'enter, escape, enter, escape...'. Na pewno wzmocni któryś z prostowników palca wskazującego- wyrobi go tak, że aż miło będzie popatrzeć.
Oj AKEME, niegrzeczna dziewczynka, Ty to potrafisz dołozyc z grubej rury, hahahaha
13 370 2013-12-23 10:59:44
Neeecik666,
odetnij się od niego całkowicie, nie komentuj jego głupawych tekstów, pomijaj je bez odpowiedzi, zastanów po co on Ci to mówi, chce w Tobie wzbudzić zainteresowanie?. Idź sobie też na basen z maluchem, ale nie opowiadaj mu o tym, po prostu wychodź, nie tłumacząc się gdzie idziesz. Zobaczysz, jak zaczniesz go ignorować, to sam zacznie sie zastanawiac co jest grane. Nie bądź jego marionetką, nie poruszaj się tak jak on zagra.
13 371 2013-12-23 11:04:57
Cześć Bubble
dobrze prawisz
![]()
miło usłyszeć, że coraz więcej w Tobie optymizmu, no i krytyki dla tego typa...
trochę mnie dzisiaj skręca, bo równiutki rok temu wraz z tzw. mężem 'zrobiliśmy' Krzysia. Wybaczcie, że o tym piszę i tak to ujmuję, ale tak mi się pcha do głowy kontrast miedzy tym co było rok temu, a tym co jest teraz, że normalnie nie umiem się od tego opędzić. Nie żebym beczała, czy coś... po prostu - poczucie rozżalenia. Ale dla odmiany już się nie mogę doczekać by mi jeszcze z parę cm włosy odrosły, w końcu będę mogła zrobić jakąś normalną fryzurę, bo teraz to mam mopa na głowie...
AKEME,
ja zrobiłam sobie dobrze kilka dni temu, miała straszliwa chandrę, byłam u fryzjera ponownie po miesiącu, rozprostowałam włosy i jest mi dobrze... może powoli zaczynam doceniać bycie samej, a nie życie w iluzji.
13 372 2013-12-23 11:07:52 Ostatnio edytowany przez wczesna (2013-12-23 11:09:57)
Dzieńdoberek!
Piękna pogoda na północy Polski, błękitne niebo, słoneczko nawet chwilę temu świeciło, kawka taka, że aż mniam mniam, co tam dobrego z rana słychać?
Bardzo dużo nowych osób się pojawiło... Szczęście w nieszczęściu, że trafiły tu. Tu jest miło i bezpiecznie ![]()
Kilka słów do paprotki - niestety, tak jest często i słusznie dedukujesz, że to, co zrobił, miało na celu a) sprawdzenie, czy to Ciebie jeszcze ruszy i zmiękczy, czy wciąż Ci zależy (nawet nieświadomie mógł to zrobić, ale takie teściki jak im się coś z rąk wymyka to raczej norma) no i b) oczywiście, OCZYWIŚCIE zwalenie na Ciebie winy, bo go własne wyrzuty sumienia zżerają i koniecznie musi Ci dowalić, wywindować trochę swoje ego zaniżając Twoje poczucie własnej wartości. Mój też zrobił taką akcję 3 miesiące po rozstaniu i to po tej akcji się wciąż składam, bo więcej zniszczeń zasiała niż samo rozstanie, które załatwił w zasadzie z jakąś tam dozą klasy. Grunt, to nie trzymać się kurczowo słów, które wypowiedział, że analizować i nie rozpamiętywać każdego z osobna, tylko pamiętać po co to zrobił - jego intencje były ZŁE, chciał poczuć się lepiej Twoim kosztem. Tak o tym myśl, może Tobie pomoże to się szybciej ogarnąć niż mnie.
Miłego dnia dziewuszki!
13 373 2013-12-23 11:29:28
AKEME napisał/a:neeecik666 napisał/a:A mi się dzisiaj zrobiło chooooolernie przykro po głupim zdaniu "zaczynam chodzić na siłownię od stycznia i na basen" - ja od 5 lat prosiłam Go o wspólne chodzenie na basen .. i był może z 3 razy.. nie wytrzymałam i powiedziałam Mu, że jest beznadziejny i cieszę się, że nie będę Go widywać, a raczej tyle, co muszę.. poszłam do łazienki, uspokoiłam nerwy i tyle.. weszłam do "Jego" pokoju po swoje rzeczy i wiecie co? jak zobaczyłam Go znów grającego, to CIESZĘ się, ze byłam wczoraj twarda, o tak! ;] gdzieś go mam.. niech już sobie robi, co chce! ;] ale coraz bardziej mam wrażenie, że oczy, to się Mu dopiero otworzą.. ;]
Spokojnie Neecik, siłownia i basen online nic nie zdziałają
facet będzie wyciskał na klatę tak: 'enter, escape, enter, escape...'. Na pewno wzmocni któryś z prostowników palca wskazującego- wyrobi go tak, że aż miło będzie popatrzeć.
Oj AKEME, niegrzeczna dziewczynka, Ty to potrafisz dołozyc z grubej rury, hahahaha
ja sobie mogę napytać biedy tymi tekstami i jeśli któraś z Was czasem czuje się urażona, to przepraszam... Ironia sama mi się pcha pod palce, bo ci wszyscy faceci to kurde jacyś kosmici są.
13 374 2013-12-23 11:34:35
a wiec i jestem ja
na początku przywitam sie z moimi kobitkami bubulku akeme wczesna
buziole dla was i witam wszystkie nowe netkobietki
ja miałam ciężki weekend ale nie przez D. ciężki ale bardzo pozytywnie pomagałam mojej zaprzyjaźnionej fundacji zwierzęcej
cały weekend od 9 do 19 pakowałam prezenty
pomaganie pozytywnie naładowało akumulatorek
jak cię czujecie przed świętami do mnie właśnie dociera ze to pierwsze święta bez niego od 10 lat jakoś mi dziwnie nie wiem co zrobię z tym czasem tyle wolnego przez myśli przebiegają wspomnienia poprzednich lat jak było dobrze eh.. chciała bym te wspomnienia zastąpić nowymi ? bardzo chciała bym zacząć z kimś wszystko od nowa ale bez tego uczucia że coś może znowu być nie tak jak powinno że znowu będę cierpiała ? ? ta świadomość jest okropna budować coś i już na starcie zastanawiać się kiedy Cię zostawi ?.
13 375 2013-12-23 12:09:55
Grunt, to nie trzymać się kurczowo słów, które wypowiedział, że analizować i nie rozpamiętywać każdego z osobna, tylko pamiętać po co to zrobił - jego intencje były ZŁE, chciał poczuć się lepiej Twoim kosztem. Tak o tym myśl, może Tobie pomoże to się szybciej ogarnąć niż mnie.
Dziękuję Wczesna :)ja wiem że nie warto analizować i rozpamiętywać każdego jego słowa w tych smsach.Gdyby był kimś wartościowym spróbowałby mi wszystko wyjaśnić,wytłumaczyć chociaż mógł spróbować a tak to po tych 5 latach nawet pocałuj w d....nie usłyszałam.Nawet przepraszam i część nic,ja się pakowałam a on już pognał do niej.Z kim ja byłam tyle czasu?Pozbawiony sumienia i jakichkolwiek skrupułów burak.Drugi raz nie pozwolę mu wjechać mi na psychę durnymi smsami.Nastąpi kasacja bez czytania.Jego propozycja spotkania miała na bank złagodzenie jego wyrzutów sumienia bo jak sie okazuję taka menda jak on tez je ma.A jak nie zgodziłam się na spotkanie to stwierdził że woli mnie pognębić żeby tak jak piszesz poczuć się lepiej.
13 376 2013-12-23 12:12:01 Ostatnio edytowany przez Mychanka (2013-12-23 13:38:36)
hej wszystkim już świątecznie
![]()
pisałam, że u mnie w miarę ok i nawet się wybrałam na piwko - naprawdę było miło.
Aż do dziś bo miałam dziś kolejną okropną rozmowę z teściową, dodam zakończoną awanturą i wyraźną deklaracją z mojej strony, że nie mam ochoty się z nią spotykać. Ona ma wielki problem z sobą i mam wrażenie, że cała ta nasza sytuacja doprowadza ją dosłownie do obłędu. Ona chyba ma jakąś obsesję na tym punkcie. Uwielbia rozjątrzać moje rany i powtarzać wielokrotnie negatywne rzeczy o mnie. I tak:
- rozstanie to w 50% moja wina
- dlaczego ja jej synalka wyrzuciłam z domu...
- moja rodzina jest zakłamana i toksyczna
- itd, itp
a tak w ogóle to jest po mojej stronie ![]()
Kurde wykrzyczałam jej dziś, że czara się przelała i nie będę się z nią spotykać. Dzieci tylko z A będą przyjeżdżać.
No już było dobrze, jakoś zaczynałam dochodzić do siebie a tu dupa. Paradoksalnie sytuacja z nią rozwala mnie teraz bardziej niż odejście męża...
Uznałam, że już dość i muszę zadbać o siebie. Ona by mnie umęczyła. Serio, mam wrażenie, że wpada w jakieś poważniejsze problemy psychiczne.
Niestety jakiś kontakt będzie ze względu na dzieci. Naprawdę nie wiem co w tej sytuacji zrobić.
13 377 2013-12-23 12:27:44
Mychanka... jeszcze przez jakiś czas Cię to będzie rozwalało. Póki sprawa rozstania jest świeża. Za jakiś czas to będzie już dużo mniej dotkliwe. Pamiętaj też, że Twoja teściowa jest matką Twojego byłego, a miłość matki jest bezwarunkowa. Rozwody nie bez przyczyny są jednymi z najtrudniejszych emocjonalnie wydarzeń. Nie ma się co dziwić, że osoby związane - matki, teściowe, rodzeństwo trochę popadają w paranoję. Wierzę, że temat rozwodu powinny zasadniczo prowadzić małżonkowie - TYLKO oni. Wpuszczanie rodziny jest niepotrzebnym robieniem zamętu. Cały czas staram się nie wpuszczać mojej rodziny i rodziców K. Oni oczywiście krążą jak satelity, chcą wiedzieć jak się sprawy mają, ale do rozważań po czyjej stronie wina, podział majątku, etc nie powinni się wtrącać, ani podsycać i tak już zaognionej atmosfery. Kolejność uczuć przy rozstaniu musi przebiegać zgodnie z rytmem własnym, a nie narzuconym przez oburzone grono.
13 378 2013-12-23 14:03:02
Witam Was wszystkich! Te nowe Duszyczki i te, które ze mną tutaj walczyły o siebie..
Nadchodzi piękny czas Świąt, spotkań rodzinnych, tych bliższych i tych dalszych, choć pewnie dla każdego stąd tegoroczne święta do pięknych nie należą (moje również), choć czasu upłynęło już całkiem sporo, to wciąż nieswojo mi na myśl o Wigilijnym stole.. Będzie po prostu inaczej..
Wróciłam tutaj do Was, bo stąd popłynęło do mnie najwięcej wsparcia, najwięcej ciepłych słów, to dzięki setkom anonimowych wpisów mogę śmiało powiedzieć, że uśmiech coraz częściej gości na mojej twarzy. Dziś nawet sobie pomyślałam, że sprzątanie dla samej siebie może być przyjemnością
W ten wyjątkowy, choć trudny dla nas czas chciałam Wam wszystkim życzyć:
Spokoju ducha...
Serca wypełnionego odpowiednimi ludźmi...
Przespanych nocy...
Słonecznych poranków...
Optymizmu i wiary mimo przeciwności....
Miłości, tej prawdziwej, szczerej, nie dawkowanej, nie interesownej...
Spełnienia planów, postanowień w związku ze zbliżającym się Nowym Rokiem...
Oraz odnalezienia własnej definicji Szczęścia...
Wesołych Świąt ! ![]()
13 379 2013-12-23 15:56:28
Witajcie kobietki, sporo nowych osob jest
witam wszystkie chociaż z jednej strony wolałabym Was tu nie widzieć ( tylko dlatego że dobrze Wam życzę) tyle złamanych serc...
ja dzis, n niestety rano nie mogłam sie do niczego zebrać, ale pozniej troche moje dziewczyny mnie zmobilizowały i jest lepiej, nawet udało mi sie sporo zrobić
a tak poza tym to ten niby mój a nie mój dzwoni i pisze i z lekka mnie zalatwił tylko nie wiem po co teraz to zrobił skoro juz nie jestesmy razem ;(
13 380 2013-12-23 18:51:01
Wlasnie przychodzi najgorszy czas.nie wiem jak przezyje te swieta bez niego.minely juz dwa tyg od kiedy sie wyproeadzilam i szczerze dobrze sie trzymalam,zbyt duzo o nim nie myslalam,ale teraz spedze te swieta sama.wkolo szal zakupow,przygotowan a ja probuje sie zachowywac jakby zadnych swiat mialo nie byc.dodajcie otuchy
13 381 2013-12-23 19:56:47
a ja rano się jakoś trzymałam i podupadłam, zaczęły się życzenia od jego rodziny, i tyle słów, chciałam tylko im wszystkim powiedzieć spokojnych i zdrowych świąt i się zaczęło gadanie z ich strony, a dlaczego, a że nie da się z nim rozmawiac, a że jest nerwowy, a że jest taki i owaki, a mnie łzy płynęly po policzkach, oczywiście dowiedzialam się, że to ja zabiegam o niego, że to ja chcę utrzymywac kontakt, że to ja nie odpuszczam, wszystkiemu jestem winna JA,.......wszystkie moje starania na marne, wszystko wróciło.... a on teraz dobrze się bawi z lalunią.... prosiłam aby więcej mi o nim nie mówić, on sam sie wczoraj odezwał i zapytał jak się mam, dobry sposób na oczyszczenie swojego sumienia, zwalenie winy na druga osobę i usłyszenie że u mnie wszystko w porządku.... a niech go ........ nie chcę już o nim nic słyszeć, mam dosyć......
13 382 2013-12-23 20:04:52
Wlasnie przychodzi najgorszy czas.nie wiem jak przezyje te swieta bez niego.minely juz dwa tyg od kiedy sie wyproeadzilam i szczerze dobrze sie trzymalam,zbyt duzo o nim nie myslalam,ale teraz spedze te swieta sama.wkolo szal zakupow,przygotowan a ja probuje sie zachowywac jakby zadnych swiat mialo nie byc.dodajcie otuchy
czarna13711, spędzisz święta sama, tzn. bez niego, ale w gronie rodzinnym?, nie będziesz sama samiuteńka siedziała w domu?, nie myśl o nim, wiem, że myśli się mimowolnie, bo zawsze był, a teraz go zabrakło, ja Ci powiem, że po 15 latach związku i obiecywania szczególnie w ostatnim okresie mówienia o przeprowadzce i w końcu stałego miejsca zamieszkania, usłyszałam że woli być z kim innym, zabił, ale odradzam się, powoli, mozolnie, są ciężkie chwile i pewnie ich jeszcze będzie wiele, ale myślę, że damy radę, czego i tobie życzę
13 383 2013-12-23 20:53:24
a ja dostałam pozew dzisiaj, rozprawa jest dzień przed 3 rocznicą ślubu. Wesołych świąt. Jutro będę w lepszej kondycji...
13 384 2013-12-23 20:55:11
a ja dostałam pozew dzisiaj, rozprawa jest dzień przed 3 rocznicą ślubu. Wesołych świąt. Jutro będę w lepszej kondycji...
Jestem z Tobą AKEME, przytul Małego Krzysia, trzymam kciuki za WAS.
13 385 2013-12-23 21:10:43
Mam tylko rodzicow u ktorych teraz mieszkam,bo nie mam wyjcia.nie mam rodzenstwa,babci,dziadka tylko kuzynke ktora ma swoje zycie.z rodzicami sie nie odzywam,bo obwiniaja mnie za rozpad mojego malzenstwa,wiec spedze swieta sama w pokoju i bede rozmyslac o tym piep... draniu.masakra.czemu z kochanego meza ktory swiata poza mna nie widzial,zmienil w sie w pijaka(nie boje sie tego slowa uzyc) i tylko kumple.a mialo byc tak pieknie.jestem u kresu sil,nie wiem jak dam sobie rade
13 386 2013-12-23 21:30:17
Witajcie.
Mam dość, co ja narobiłam... Zachowałam się jak totalna idiotka. Nie znoszę siebie za to i mam ochotę walić głową w mur z głupoty. Dziś znowu rozmawialiśmy przez telefon i rozkleiłam się. Powiedziałam mu, żebyśmy spróbowali, że ja wyciągam do niego dłoń, a on mnie odrzuca. On mi powiedział, że ... jeszcze nie teraz. Poczułam się jakbym dostała w twarz (oczywiście mówię w przenośni). Nawiązała się między nami ostra dyskusja, on wypomniał mi, że ja go zostawiłam kiedyś (o tym, ze zrobiłam to przez jego matkę już nie wspomniał), ja mu też wygarnęłam co miałam na języku (a nawet i więcej, bo chciałam mu dogryźć). Karta się odwróciła. Kiedyś on cierpiał przeze mnie, teraz ja cierpię przez niego.
Nie powinnam wcale zaczynać tego tematu powrotu, ale przypominają mi się te wszystkie dobre chwile, a było ich naprawdę wiele. Kiedyś tak bardzo się kochaliśmy, byliśmy tacy szczęśliwi.
Koniec. Pokażę mu, że jest życie bez niego. Gdy czasem on zapyta co słychać to mu grzecznie odpowiem, ale bez uzewnętrzniania się. Muszę zacząć żyć sobą, nie nim. Muszę skupić się na swoich pasjach, wyzwaniach, zająć się czymś żeby nie myśleć. Zatęskni gdy zobaczy, że radzę sobie. Zobaczymy jak on poradzi sobie beze mnie...
Mychanka mi też teściowa dokuczała. Niejedną noc przez nią przepłakałam, bo traktowała mnie jak najgorsze ścierwo do pomiatania. Oczerniała mnie stekiem bzdur przed całą ich rodziną. Wymyślała takie kłamstwa na mój temat, że aż wstyd o nich mówić tu na forum. Dlaczego? Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia. Ja wyciągałam do niej rękę wielokrotnie, a ona ją kąsała. Cóż, jak widać żmije już tak mają. Jak się dowie, że już nie jesteśmy razem to szampana otworzy ze szczęścia. Biedna kobieta, pozostało jej już tylko cieszenie się z czyjegoś nieszczęścia.
Czarna13711 jestem z Tobą kochana. Wyobrażam sobie jak musisz się czuć ![]()
Dziewczyny ściskam Was wszystkie razem i każdą z osobna. Musimy jakoś przetrwać te smutne chwile. Damy sobie radę. Jesteśmy twarde! Buziaki skarby ![]()
13 387 2013-12-23 21:42:36
a mnie się cholernie chce płakać, ale nie mogę, bo rodzice przyjechali w gości, a wewnątrz aż kipię....niech tej żmiji, która dała mu kilka miesięcy temu czas na zastanowienie sie czy wybiera 15 letni związek, czy nowa lalę, żółć kołnierzem się wyleje.....
mocne postanowienie poprawy mam, zero kontaktu z nim..
wszystko od nowa, wiem co czujesz, czuję to samo w stosunku do niedoszłej teściowej, też szampana zapewne otworzy z radości, że synek z nią święta spędzi, a co do niego to zaczynam być chyba na niego zła, to chyba kolejny etap odchodzenia...
13 388 2013-12-23 21:46:24
kochane, ja także będę sama w Wigilię .. z dobrego serca:) Poprosiłam dzieci, aby się nim zajęły...bo nie wiem, czy kłamie i dalej ze swoją - młodszą o 20 lat panną się spotyka, czy rzeczywiście jest w stanie - jak napisał - strasznym ... Nie wiem ...zatem wolę - aby dzieci się nim zajęły... Był zimnym draniem, który zazwyczaj myślał tylko o sobie, wielki macho - kapitan jachtowy wyrwidupek, który znalazł sobie mniej wymagającą laskę ...a potem, gdy się dowiedziałam, że razem imprezowali w Barcelonie, manipulował, że to moja wina, bo nie byłam miłą żoną ...OJ... ja na szczęście chyba powinnam się cieszyć - że się wydało .. Jestem z Warszawy i mam swój pomysł na wieczorną Wigilię w mieście, jeżeli chcecie dołączyć - napiszcie ...Chciałabym rozdać trochę jedzonka tym, którzy potrzebują ![]()
13 389 2013-12-23 21:49:42
AKEME napisał/a:a ja dostałam pozew dzisiaj, rozprawa jest dzień przed 3 rocznicą ślubu. Wesołych świąt. Jutro będę w lepszej kondycji...
Jestem z Tobą AKEME, przytul Małego Krzysia, trzymam kciuki za WAS.
ja też myszka jestem z wami :*
a ja dziś też miałam słaby dzień miałam pytanie do D. i musiałam zadzwonić i jakos tak złożyłam mużyczenia swiąteczne on mi też ... byłam w drodze do sklepu możecie sobie tylko wyobrazić jak wyglądałam po wejsciu do sklepu tusz do rzęs miałam owszem na płaszczu
zarayczana pochodziłam po sklepie wróciłam do domu doszłam do siebie i musiałam wróćić do sklepu
to był jeden z gorszych dni od 3 tygodni
to będą mega cięzkie swięta nie wiem co zrobić z wolnym czasem ![]()
13 390 2013-12-23 21:52:45
ja też wlasnie rozmawiałam z tym niby swoim a juz nie swoim, i mu sie nagle na powazne rozmowy zbiera a unikał jak ognia, zawsze mówił nie chce o tym rozmawiac, teraz ja mu powiedzialam że nie chce teraz o tym rozmawiac ( ale to nie po to by sie odryźć po prostu nie chce tego robic przed świętami bo się może źle skonczyć) a i tak mi smutno i źle to nie bede sie jeszcze dobijac kłotnią z nim.
Ale najbardziej mnie zaskoczył tym że nie przywiozł wszystkich moich rzeczy
a powiedział że wziął wszystko jak miał wracać do pl
jak sie okazuje biedaczek zle mnie zrozumiał ( uwierze jak mi kaktus urosnie) i wziąl tylko rzeczy ktore kupiłam
, a jasno mowiłam zeby przywiozł wszystkie moje rzeczy, a teraz wielce zdziwiony.... a dzis mu troszke podogryzałam i nawet sie dobrze z tym czuje nie jakos tak bardzo ale jak cos mowił ze nie pamieta zebym mu o tym mówiła to odpowiadalam ze no faktycznie bo ty wtedy byłes myslami w innym świecie
ale sie wkurzal aż miło ![]()
dziewczyny trzmam za was wszystkie kciuki bardzo mocno ja mam na razie lepszy nastrój ....dzis ...a jutro moze byc duzo gorzej ...chciałabym juz zeby zostalo tak jak jest nie ma rewelacji ale jest lepiej ![]()