Barbarko, AKEME, pojechałam, bo mnie szlag trafił w końcu.
Taki chyba czas, mogę teraz każdemu pojechać z tych dupków, no zła jestem i roztrzęsiona, im jest świetnie a my się zwijamy w kulki zrobione z bólu i cierpienia, nie umiem się z tym pogodzić, a najtrudniej pogodzić się z własną głupotą, że nas to w ogóle rusza. Przynajmniej mnie rusza. Dziś mnie bardzo ruszyło, bardzo, siedzę i płaczę.
Dziewczyny, każda po kolei, dawajcie - piszcie co Wam mówili, a co nie miało najmniejszego sensu. Za dużo w domu siedziałaś Barbarko? Dramat, jak mogłaś! Co za tłuk -.- Banda idiotów. Aaaaaaaaaaa. Muszę znów chyba gdzieś wyjechać ![]()
13 196 2013-12-17 12:53:56
Podobne tematy
13 197 2013-12-17 13:06:05 Ostatnio edytowany przez Mychanka (2013-12-17 13:07:19)
Mnie też szlag trafia jak sobie pomyślę, że mój sobie w najlepsze baluje z nową "miłością życia", 10 lat młodszą dziewczyneczką 22 letnią i pożal się boże modeleczką od siedmiu boleści! GRRRRRR
A ja codzienne obowiązki, zakupy, siedzenie z synem przy lekcjach itp, itd.
Wielki się tatuś znalazł weekendowy + 30 min kilka razy w tygodniu. Łaskawiec jeszcze mi mówi - przecież jeżdżę na zajęcia z synem. To jest kurde jego obowiązek a nie dobra wola!!!!
Kurde no dziewczyny, jak tak można po 15 latach związku!
Sorry, 11 lat młodszą ![]()
13 198 2013-12-17 13:22:44
Wczesna, sporo podobieństw do Twojego chłoptasia... przede wszystkim w moim przypadku to było 'umniejszanie' i krytykowanie przez kwiatek wszelkich moich działań, z wyłączeniem gotowania. Byłam instruktorką fitness i siłowni, no ale przecież siłownia i fitness to nie jest prawdziwy sport. Moja praca nie była prawdziwą pracą. Biegałam jakoś sztywno, na rowerze jeździłam nieergonomicznie, wspinałam się z niewystarczającą pasją i zaangażowaniem, za mało wiedziałam o tym, co się w światowym sporcie dzieje/działo, nawet zakupy wkładałam do toreb w złej kolejności. A do tego takie drobiazgi codzienne- 'czyż nie jest oczywistym, że pierwszą rzeczą jaką się robi po obudzeniu jest otwarcie okna', 'koty lubią mieć miskę 2cm od cokolika', 'ty udajesz, że nie widzisz rozsypanego żwirku?', 'aniu, ty mi lepiej nie rób kawy' (była niby za gorąca), etc. Zawsze znalazł coś, do czego dało się przyczepić i gdy zwracałam mu uwagę, że czepia się, to odwracał kota ogonem, że mi już nic nie można powiedzieć oprócz peanów na moją cześć i że to ja się czepiam i doszukuję w nim negatywnych intencji. Ja to wszystko znosiłam wierząc, ze on zrozumie w pewnym momencie, że to nie jest właściwe zachowanie, że dogramy się. Problem w tym, że coraz bardziej byłam wytresowana, a on coraz bardziej widział we mnie służącą, a nie partnerkę. To wyglądało trochę tak, jakby chciał mieć i zjeść ciastko. Chciał bym była odważna, miała swoje idee, miała soje zdanie, ale żeby przypadkiem nie odbiegały od jego widzimisię. Chciał bym nie była uległa, ale niekoniecznie akceptował brak uległości. W zasadzie musiałabym za każdym razem zgadnąć jego myśl i się w nią idealnie wstrzelić. No tak się nie da... zależało mi na nim, bo ma też bardzo wiele dobrych cech, ale dla mnie większość czasu jednak był agresorem. Wiedziałam, że tak jest, a jednak dotknęło mnie bardzo jego odejście. Teraz powolutku zamykam się na tę dobrą część jego osobowości, bo tylko tak się mogę uwolnić. Powoli staje się mi obcy.
13 199 2013-12-17 13:36:07
Dziewczyny... a niech sobie balują. W końcu życie to bal jest nad bale. Modeleczka znajdzie sobie nowego modelczyka, kulturysta sobie upitrasi ryż z kurzym cyckiem 7 razy w tygodniu i będzie w końcu happy, K będzie z kumplem Justyną fajne rzeczy robił... Skoro taki jest ich poziom, to bądźmy ponadto. Barbarka, mi też nieraz brakuje - tej dobrej strony, tej która przesłaniała narcyza-umniejszacza. Ale ile ja tej dobrej strony dostawałam dziennie... i tak ma życie wyglądać? na zgadywaniu zachcianek, kuleniu się, bo pan się wkurzył z powodu za ciepłej kawy? wysłuchiwaniu jak należy prawidłowo wjechać na rondo??? Jak tak sobie Dziewczyny pomyślicie, to dokopiecie się do takiej zgnilizny, że powoli przestaniecie tęsknić i tak jak Wczesna będziecie czuć głównie polską chorobę, której ze względu na regulamin nie nazwę z imienia.
13 200 2013-12-17 13:43:01
Hej,
ja sie dowiedziałam sporo po 15 latach na swój temat. Uwaga zaczynam, nie chciałam wychodzić do jego znajomych (bandy wylizanych dupków z kieszeniami wypchanymi kasą), jedynym tematem ich panienek było botoks, zakupy mebli za granicą, bo te nasze sie do niczego nie nadają. Nie chciałam wyjeżdżać, bo oszczędzałam na nasze mieszkanie, bo narzekał od roku, że ma mało pieniędzy, a tu kochaneczka była na boku, więc i kasy potrzebował więcej, głupia ja. Mój styl ubioru zaczął mu przeszkadzać, kiedyś mi powiedział, w tym juz roku, abym obcięła sobie włosy na krótko, a potem sie dowiedziałam, że jego dmuchana lala ma krótkie włosy. Weekendy chciałam spędzac w domu, bo pracowałam, cały tydzień z dala od niego, i weekend chciałam spędzic z nim, grzech kobieto, nie rób tego więcej. Czekałam na niego jak późno wracał ( od kochanki), tłumaczył sie spotkaniami firmowymi, hahahaha. Gotowałam to co lubiał, tu rzeczywiście nigdy mi tego nie wypomniał, ale ostatnio wolał juz stołowac się z kochanką w restauracjach. Nie zaakceptowałam gdy jego kumpel ok.50 zakochał sie w 25 latce, która nota bene jest w ciązy, zostawiając zonę i dwojkę dzieci, w tym jedno 2 letnie. Nie potrafiliśmy ze soba rozmawiać, przez 15 lat, głuch cisza w związku, rozumiecie cos z tego. Chyba juz zapomniał, jak rok temu mówił, jaka jestem cudowna kobietą i że wygrał los na loterii.
Dzieciaki, embriony emocjonalne..... 15 lat, jaki to szmat czasu, aż sie wierzyc nie chce....
Wystarczy bo sie nakręcam, trzymajcie za mnie kciuki, dzisiaj ja mam spotkanie face to face. W środku drżę cała, na zewnątrz jakoś sie trzymam. Ciekawa jestem o czy to mój eks będzie chciał ze mna rozmawiać, bo przeciez tematów wspólnych nie mamy...
13 201 2013-12-17 13:46:00
AKEME,
dokładnie to ujęłaś, ja tez z partnerki zyciowej, stawałam sie powoli jego mamusią, bo on zawsze zapracowany. Moje zdanie sie nie liczyło, a potem mi to wypomniał, że go nie mam. Oj wiele rzeczy mozna by pisać, bo wmawiał, jak traktował, zwłaszcza jak juz obok była ona, a ja wierzyłam, że natłok pracy, że zmęczony, że brak kasy, na dokończenie mieszkania i odkładałam grosik do grosika. Teraz zaczynam odkładac ale dla własnych przyjemności.....
13 202 2013-12-17 13:48:53
Dziewczyny, gdyby nie to miejsce, utonęła bym w marzeniach o nim, w tęsknocie za nim.... dzięki Wam udało mi się utrzymać nad powierzchnią tego bagna, a nie pod nim... uciekam, załatwiac sprawy firmowe, odezwę sie wieczorkiem, bądźcie, bo pewnie bedę płakac, jak zwykle....
13 203 2013-12-17 13:53:49
Bubble, zakoduj sobie ten obraz w głowie i idąc na rozmowę miej go przed oczami - zobaczysz, że rozmowa pójdzie bez tkliwości z Twojej strony. To jest ich broń w naszych głowach - że my wciąż odwołujemy się do tych mrzonek, a ze względu na zbyt silny (bolesny) negatywny ładunek odcinamy się od tych rzeczywistych wersji. Mimo wszystko łatwiej jest opłakiwać stratę ukochanej osoby, niż przyznać, że byłyśmy naiwnie wierząc w nieistniejący ideał, odwracając wzrok od prawdy.
13 204 2013-12-17 14:17:13
AKEME, wypisz wymaluj mój były. Już mu nawet powiedziałam, ze zachowuję się powoli tak, że cieszę się jak piesek jak mnie pochwali i robię wszystko, żeby był zadowolony... A to nie jest partnerstwo. Powiedział, że to widzi. Kumasz? Widział to. Wsiadłam na huśtawkę jego emocji, jego chorej, depresyjnej, narcystycznej natury, i straciłam całkiem poczucie tego, gdzie jest sufit, a gdzie podłoga. Do dziś nie odzyskałam równowagi, a jaśnie pan bawi się w najlepsze, co jakiś czas podrzucając mi idiotycznego linka. Żyje jak chciał żyć, taki był nieszczęśliwy i samotny, a teraz impreza za imprezą, nagle grupa znajomych, nagle wyjazdy, nagle zaprasza ludzi do siebie, a mnie prosił żebym była na każdym wyjściu, bo on nie umie się odnaleźć w towarzystwie, serio, taki wycofany był że nawet nie znał się na tym, co trzeba wziąć, kiedy wódki polać, zero znajomości norm zachowań społecznych. A teraz gwiazda. Mam wrażenie, że dałam się zrobić w bambuko. Tak się litowałam, tak dbałam, byłam tą silną... A jak wszystko ze mnie wyssał, sprawił, ze stałam się zalękniona, skulona, słaba, podporządkowana jego emocjom - wyrzygał mi jak to sobie nie radzę z życiem, jak bardzo jestem zależnym od niego bluszczem, ile to ja nie wymagam od niego, i powiedział "dwie tak niestabilne osoby w związku to zbyt wiele". Boże, jak to do dziś boli. Rozgrzebałam to wszystko nie wiem po co... Wraca wszystko od nowa.
Bubble, trzymam kciuki, nie pokaż mu, że cokolwiek Cię rusza. To go zaboli najbardziej. Zemsta jest zła, ale nie daj mu satysfakcji zobaczenia, jak bardzo Ciebie to wciąż boli, bo jego ego poszybuje wysoko, a Ty upadniesz jeszcze niże ![]()
13 205 2013-12-17 15:08:52
Też staram się zachowywać dystans, ale to trudne. W końcu to osoba, która jeszcze miesiąc temu była dla mnie najbliższa.
Nie jestem w stanie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle zmienić swojego podejścia.
Serce mi się kraja ale trzymam się planu... Nie okazuję bólu, jestem przy nim silna.
13 206 2013-12-17 19:11:36
witajcie
nie udzielam się ale czytam Was
dziś A. złożył pozew , jest mi strasznie przykro ale nie dlatego że złożył tylko to co w nim napisał
dla mnie to brzmi jakby te 14 lat nic nie znaczyło a on strasznie się męczył ![]()
13 207 2013-12-17 20:01:45
u mnie no był matrix, bo otrzymywałam sprzeczne komunikaty, a wtedy tez różnie reagowałam w zależności od dawki...
i tak:
Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką miałem - zainteresowanie łącznie ze zdradą fizyczną ok 20 lat młodszymi
Jesteś jedyna - było ich przez te 7 lat kilka-a o wielu pewnie nie wiem
zawsze będę Ci wierny - zdrada fizyczna
tylko o Tobie myślę! nie w głowie mi -zdrady emocjonalne-czaty, sms inne komunikatory plus pornografia
inne kobiety
Kocham Cię -mam problem z bliskością
pragnę cię - nie mam ochoty na seks
Ej tak pisać mogłabym dużo. Nie, nie był chamem...był grzeczny, rzadko podnosił głos, bez epitetów.Ogólnie miał swój świat w swoim laptopie. Ale jak mu się włączył agresor-jak go na czymś nakryłam zawsze ostro atakował,a na koniec zaczęłam się go bać...a nawet czuć, ze gdyby nie mój syn, to on byłby zdolny uderzyć mnie. Mistrz świata w manipulacji. Kłamca zawodowy (do końca zawsze mi wmawiał, nawet jak ta druga strona się przyznała, że dlaczego wierzę jej a nie mu, bo on przecież nic nie zrobił i nie ma sobie nic do zarzucenia- i seria przyrzeczeń na wszystko i na wszystkich. Na zewnątrz miły kulturalny i wrażliwy, a w środku EMOCJONALNY EMBRION!!!! (dobre!)
Też czułam się jakbym robiła mu za mamę. Mówiłam mu to zresztą wiele razy. Nie widział we mnie kobiety. Ja miałam być. A on chciał mieć drugie swoje życie... byłam mu wrogiem, bo chciałam mu zabrać jego zabawki- jak kiedyś mi tłumaczył w przypływie szczerości- byłem zły kiedy nakryłaś mnie na pisaniu sms z M, bo to było tylko moje, rozumiesz? tylko moje...
I gdzie tu logika, ze mam doła???
Dziękuję za to, że jesteście!!! Dziękuję za ten temat, bo choć się trzęsę to jednak na duszy deczko lżej ![]()
13 208 2013-12-17 20:08:54
witajcie! jakie tu zywotne dyskusje tocza sie dzis na forum! wczesna swietny temat zapodalas, podsumowac wszystkie ich najgorsze cechy. Moj tez mial troche w sobie czegos takiego, ze czulam sie przy nim glupia. Jakos nie potrafil zrozumiec ze ja moge miec w czyms racje, ze on moze sie mylic. Wtedy ignorowal to co mowilam, bo jak to ja moglabym miec racje. Tez ma paru kolegow na krzyz z ktorymi widzi sie raz na ruski rok, nasi wspolni znajomi to glownie moi znajomi. Ja tez wolalam siedziec z nim w domu, zamiast pielegnowac przyjaznie. Teraz tego zaluje. Na imprezach czy weselach musialam ciagnac go zeby za mna tanczyl, on wolal siedziec w kącie. Wkurzalo mnie to ze sie zawsze spoznial i nie liczyl ze zdaniem innych, nie obchodzilo go co sobie ktos pomysli jak palnie jakas glupote albo ze czeka na niego na ulicy skoro sie umowili, ze robil wszystko na ostatnia chwile. Nie byl nigdy zbyt wylewny, brakowalo mi okazywania uczuc.
No wiec same widzicie, nasze zwiazki wcale nie byly idealne! niech oni wszyscy ida w cholere. Widze ze oni wszyscy musza miec jedna wspolna ceche: oni sami sa niedowartosciowani. Poniazali nas, zeby poczuc sie lepiej. My myslimy sobie jacy oni sa biedni, poszkodowani, po trudnym dziecinstwie, zapracowani itp a oni wykorzystuja nasz sile i wysysaja ja z nas na swoja korzysc. Oni byli pasozytami. Niech teraz pasozytuja gdzie indziej.
13 209 2013-12-17 20:10:33
Moje Kochane, po raz kolejny emocjonalny embrion odwołał spotkanie....smsem ;-) dziecinada
nie zareagowałam, po prostu się nie odezwę....
wróciła do domu, jestem padnięta, szaleństwo świąteczne trwa, korki, korki, korki, ludziska gnaja do galerii, aby zakupić prezenty, a ja chyba je kupie po świętach, bo póki co nie chce mi sie do nich wchodzić
13 210 2013-12-17 20:20:46
wiele nam sie pokrywa w tych naszych byłych, to chyba takie typowe ich zachowania i odzywki
ja na koniec usłyszałam, że byłam za dobra, za ładna, za bardzo pragnęłam dziecka, chciałam psa (on nie chciał, ale zapłacił za niego, ale go nie chciał), nie lubie jego matki ;-(, no tu miał racje nie lubie jej, ale toleruję, że nasze mieszkanie tak skrzętnie remontowane i urządzane przez ostatnie dwa lata jest jego i tylko jego, nie chciałam iśc na sylwestra, bo 12 godzinach pracy w przeddzień i do 16 w dniu sylwestra, czym tu być zmęczonym, sprzeciwiłam sie gdy nasze dotychczasowe mieszkanie, stało sie mieszkaniem wszystkich jego kumpli, wszyscy zaczęli je traktowac jak hotel, a ja miałam pełnić rolę pokojówki, sprzątac, ścielić i ładnie sie uśmiechać....
nie akceptowałam zdrady, wierzyłam w wierność w związku...
13 211 2013-12-17 20:21:37
bubble a to dopiero szczeniak! Ty biadna przezywasz od tygodnia ze macie sie spotkac i wreszcie pozalatwiac wszystkie sprawy a on co??? w kulki sobie leci? musisz mu dac do zrozumienia ze nie zostawisz tych spraw tak sobie, ze trzeba je zalatwic i spojrzec prawdzie w oczy. Ja na Twoim miejscu napisalabym mu chlodno i oficjalnie ze musicie zalatwic formalnosci Moze jakis maly szantazyk?:)
13 212 2013-12-17 20:26:10
Powiedzcie..., za czym ja tęsknię.. ? czemu mi tak ciężko..? nie był to związek, jakiego bym chciała, wiem o tym.. ze wszystkim byłam sama.. 0 pomocy przy dziecku, w domu.., do tego praca.., a jeszcze Mu było źle.. 0 spędzania razem czasu, wychodziłam wszędzie sama.. (imprezy, spacery z dzieckiem), bo Mu się wiecznie nie chciało.. 5 lat i ani jednych fajnych, ciepłych Świąt przy Nim nie poczułam.. nie mam jako tako wspólnych miejsc z Nim.. rozmów, bo przecież ja jestem głupia.. Nie było wspólnych wakacji.. nic.. bo On wiecznie nic nie chciał.., a jak było cokolwiek, to wymuszane przeze mnie.. Jego czas polegał na siedzeniu przed kompem i nic więcej.. Każdy z Nas miało "swój świat, swoje kredki".. więc..? sama nieraz myślałam nad rozstaniem się, bo jesteśmy młodzi, oboje marnujemy sobie czas, dziecko widzi ciągłe kłotnie, awantury, wyzwiska.. Nazwał mnie ku**** Niby w kłótniach, niby w nerwach..., ale można się różnie wyzywać.., ale żeby tak nazwać matkę swojego dziecka..? Podniósł na mnie rękę.. Ja oczywiście święta nie byłam, zawsze jest wina po obu stronach moim zdaniem.., ale.. On obarcza WSZYSTKIM mnie.. WSZYSTKO MOJA WINA.. mam niską samoocenę poprzez te wyzwiska "śmieć, ku***", że "nic nie umiem" - a właśnie, że umiem..! Tylko czemu mi tak ciężko wstać i Mu to pokazać.. ? 2 pierwsze lata były ok, nie powiem.. ale od 3 lat mało pamiętam dobrych chwil... w sumie to tyle, co nic.. to dlaczego byliśmy razem..? dla dziecka..? yy nie wiem sama.. wygoda? przyzwyczajenie..? Chciałam coś zmienić w domu, to wiecznie nie, bo po co -"dobrze jest jak jest". Ale nowy sprzęt do kompa czy krzesło do grania, to jak najbardziej, można pomyśleć.. ;] w obowiązkach domowych, opiece, spędzaniu razem czasu nie odczuję Jego braku...? więc..? dlaczego mi tak ciężko!? może inaczej.. dlaczego AŻ tak ciężko..!?
13 213 2013-12-17 20:42:00
Dawajcie dalej, ubierajcie żal w słowa i wywalcie go tutaj, łatwiej go przetrawić i porzucić, kiedy jest konkretny i nazwany. Pomaga, walcie dziś w nich ile wlezie, może na święta dzięki temu będzie nam trochę lżej! Ja to mam tyle żalu, że nawet nie wiem od czego zacząć znowu.
13 214 2013-12-17 20:45:14
witajcie...
a ja co....przygotowuję się emocjonalnie do naszej jutrzejszej 5 rocznicy...już dół mnie łapie, już łzy mi lecą...
nie wiem jak mam jutro przetrwać ten dzień....
13 215 2013-12-17 21:16:58
bubble a to dopiero szczeniak! Ty biadna przezywasz od tygodnia ze macie sie spotkac i wreszcie pozalatwiac wszystkie sprawy a on co??? w kulki sobie leci? musisz mu dac do zrozumienia ze nie zostawisz tych spraw tak sobie, ze trzeba je zalatwic i spojrzec prawdzie w oczy. Ja na Twoim miejscu napisalabym mu chlodno i oficjalnie ze musicie zalatwic formalnosci Moze jakis maly szantazyk?:)
zadzwoniłam do niego, powiedziałam, że jak nie chce spotkania, na które ja tez nie mam ochoty, to załatwmy sprawy korespondencyjnie, będzie szybciej, a on na to że nie, że on na pewno przyjedzie w czwartek, zapytałam w który i w którym roku, bo może 2020, żal mi go...
13 216 2013-12-17 21:23:08
witajcie...
a ja co....przygotowuję się emocjonalnie do naszej jutrzejszej 5 rocznicy...już dół mnie łapie, już łzy mi lecą...
nie wiem jak mam jutro przetrwać ten dzień....
Była dziewczyno,
przetrwasz ten dzień z piersią wypięta do przodu i głową podniesioną do góry, kup sobie coś słodkiego, nie warto się zamartwiać, żyjesz, jesteś zdrowa... to naprawdę wiele znaczy, są ludzie tragicznie doświadczeni przez los i dają radę......
nie doceniamy tego co mamy, ja wiem, że jest ciężko, ale nie opłakuj drania, uczcij ten dzień, rozpieść siebie i idź do przodu....
13 217 2013-12-17 21:35:12 Ostatnio edytowany przez zapisana_kartka (2013-12-17 21:38:06)
Bubble, bardzo dobrze! jesli nie zjawi sie wielmozny pan w czwartek to wez sprawy w swoje rece, nie zgadzaj sie na takie przesuwanie spotkania!
Byla Dziewczyno! skoro juz nie jestescie razem, to jaka rocznica?? zacznij lepiej odliczac ile dni juz potrafisz bez niego zyc i dajesz rade. Z kazdym nastepnym bedzie latwiej.
Moj laskawie stwierdzil ze chce odebrac reszte swoich rzeczy. Zostawiam mu klucze u kolezanki, nie mam zamiaru go ogladac. Mam nadzieje ze nie bede musiala juz nigdy... On dla mnie umarl, nie ma go i nie chce zeby sie pojawiac i burzyl moj mozolnie zbudowany porzadek.
Aha i zadbam zeby mieszkanie wygladalo pieknie, swiatecznie i przytulnie, jak przyjdzie odebrac rzeczy to niech zaluje ze to juz nie jego dom...
13 218 2013-12-17 21:39:02
"coś mija, żeby zrobić miejsce nowemu!"
eh lżej mi jak wypłakałam swoje żale faktycznie... coś się skończyło.., ale ile przede mną..? Mam 25 lat.., jestem zdrowa, CHYBA nie najbrzydsza, mam ślicznego, zdrowego Synusia
Mam pracę, finansowo nie bd ze mną najgorzej.., bo w UK troszkę prościej samemu niż w Polsce, mam duże mieszkanie, ale wiem, że nowe mieszkanie nie zabije wspomnień.. Mam 2 przyjaciółki, w sumie 3, na które NAPRAWDĘ mogę liczyć, i w razie mega dołka mogę się pójść do Nich wypłakać.. Nie będę się w końcu kłócić, łudzić, ze może być dobrze, że się zmienimy, bd miała psychiczny spokój! No i chyba lepiej teraz, niż później, prawda? No i znalazłam to forum!
Nie przechwalam się, co mam, ale jakoś tak lżej, gdy piszę się o tym, co się ma i co może warto zacząć doceniać, mimo, że na serduchu nadal odczuwa się żal i ból!? Trzeba żyć!
wiem, ze moje nastawienie się jeszcze zdąży zmienić przy najbliższej okazji, ale... na razie mam zamiar się tego, co teraz mam 3mać jak umiem najmocniej! ![]()
13 219 2013-12-17 21:45:30
Była dziewczyno, a ja poradzę Ci inaczej - przygotuj się, że to będzie ch...wy dzień, bo będzie, nie ma co się oszukiwać. Odwal obowiązki, pracę, studia, przepraszam ale nie doczytałam w jakim jesteś wieku, więc cokolwiek masz do zrobienia - zrób najlepiej jak możesz. A na wieczór butla wina i paczka fajek. Przerycz sobie, a co. Niby teatralnie, może nieco żałośnie, ale mózgu nie oszukasz, nie wyrzucisz z głowy, jaki to dzień. Kiedyś tak przeżyłam niedoszłą rocznicę - zniszczyłam się winkiem, przejarałam paczkę, padłam spać, obudziłam się rano i było lepiej, bo już było po. Zagłuszyłam, przyspieszyłam nieco upływ czasu
Mi pomogło. Jeśli wybierzesz bardziej konstruktywny sposób, to gratuluję ogarnięcia
Natomiast mój też nie był zły, polecam. Każdy, który Ci ulży, jest dobry. Zawsze możesz tu pisać. Dziewczyny tu są ciągle... Ja też se chyba wrócę na trochę.
Bubble, co Ty jesteś, ścianka działowa, że sobie Ciebie przesuwa jak mu wygodnie? Napisz mu, że masz czas W CZWARTEK O TEJ I O TEJ, bo na weekend wyjeżdżasz, i jak się nie stawi, to zostaje poczta, bo Ty jego czas szanujesz i domagasz się szanowania Twojego czasu. Tylko bądź konsekwentna, bo te mendy wyczuwają chwile słabości i desperacji. Szczwane bestie.
Dziewuszki, ja sobie piję winko właśnie, musiałam uspokoić emocje. Normalnie jebło mnie znów po tak długim czasie... To sobie obalam, a co! Wiecie, w jakiej intencji?... W INTENCJI ICH IMPOTENCJI! ![]()
13 220 2013-12-17 21:47:27
neeecik masz racje! ja tez sobie czesto powtarzam co mam, z czego moge sie cieszyc i byc wdzieczna Bogu. Jest tego duzo
dobrze jest sobie to przypominac, nawet codziennie. Nie myslec o tym co sie stalo, ale pomyslec co sie ma, wyprzec zle mysli. Akurat to co akurat stracilysmy dawalo nam najwiecej szczescia, a moze nam sie tak tylko wydawalo?
13 221 2013-12-17 21:57:53
W moim wypadku to raczej było złudzenie, że jestem szczęśliwa.. Wszystko na to wskazuje.. Wierzyłam w coś, co nie miało miejsca.. Czekałam na coś łudząc się, że wszystko między Nami się ułoży.. Dlatego nie rozumiem dlaczego mi aż tak ciężko.. NIe, nie jest mi ciężko! ;p może nie jest kolorowo, ale na pewno nie ciężko! Mam dla Kogo żyć, jestem szczęśliwą Mamą i to jest najważniejsze.! Będę sobie to wmawiać codziennie przed rozpoczęciem dnia i codziennie przed zaśnięciem, oj tak!
Aż w końcu sama w to uwierzę naprawdę!
13 222 2013-12-17 22:25:14
Była dziewczyno, a ja poradzę Ci inaczej - przygotuj się, że to będzie ch...wy dzień, bo będzie, nie ma co się oszukiwać. Odwal obowiązki, pracę, studia, przepraszam ale nie doczytałam w jakim jesteś wieku, więc cokolwiek masz do zrobienia - zrób najlepiej jak możesz. A na wieczór butla wina i paczka fajek. Przerycz sobie, a co. Niby teatralnie, może nieco żałośnie, ale mózgu nie oszukasz, nie wyrzucisz z głowy, jaki to dzień. Kiedyś tak przeżyłam niedoszłą rocznicę - zniszczyłam się winkiem, przejarałam paczkę, padłam spać, obudziłam się rano i było lepiej, bo już było po. Zagłuszyłam, przyspieszyłam nieco upływ czasu
Mi pomogło. Jeśli wybierzesz bardziej konstruktywny sposób, to gratuluję ogarnięcia
Natomiast mój też nie był zły, polecam. Każdy, który Ci ulży, jest dobry. Zawsze możesz tu pisać. Dziewczyny tu są ciągle... Ja też se chyba wrócę na trochę.
Bubble, co Ty jesteś, ścianka działowa, że sobie Ciebie przesuwa jak mu wygodnie? Napisz mu, że masz czas W CZWARTEK O TEJ I O TEJ, bo na weekend wyjeżdżasz, i jak się nie stawi, to zostaje poczta, bo Ty jego czas szanujesz i domagasz się szanowania Twojego czasu. Tylko bądź konsekwentna, bo te mendy wyczuwają chwile słabości i desperacji. Szczwane bestie.
Dziewuszki, ja sobie piję winko właśnie, musiałam uspokoić emocje. Normalnie jebło mnie znów po tak długim czasie... To sobie obalam, a co! Wiecie, w jakiej intencji?... W INTENCJI ICH IMPOTENCJI!
Wczesna, bomba jesteś!!!
W INTENCJI ICH IMPOTENCJI hehehe szkoda, ze ja już nie pije, ale toast mlekiem również podnoszę ![]()
Akeme stajesz się coraz silniejsza, aż mi gały wyszły, bravo ![]()
Necik luzik, dobrze, ze popłakałaś, aż wdzięczność poczułaś. Ja zablokowana jestem...brrrr A za czym my tęsknimy??? Za iluzją kochana, za iluzją, a nie za gościem z którym żyłyśmy. Uzależnione jesteśmy od tych drani...a teraz odwyk! Zero kontaktu! I tak jak pisała Karteczka- ABY NIE BURZYŁ MOJEGO MOZOLNIE BUDOWANEGO PORZĄDKU!
Bubble nie daj sobie grać na nosie, dobrze Ci idzie trzymam kciuki ![]()
Była Dziewczyno, dasz radę, dzień jak co dzień, a rano będzie już po i pisz jakby co ![]()
Kurde czuję, że zamieniamy się pomału z osmarkanych dziewuszek w wojowniczki, a cel to WOLNOŚĆ! Czas powstać z kolan !!!
Tulę Was drogie panie i muszę Wam powiedzieć, ze dobrze zrobił nam świeży powiew Wczesnej ![]()
13 223 2013-12-17 22:29:25
Bubble, co Ty jesteś, ścianka działowa, że sobie Ciebie przesuwa jak mu wygodnie? Napisz mu, że masz czas W CZWARTEK O TEJ I O TEJ, bo na weekend wyjeżdżasz, i jak się nie stawi, to zostaje poczta, bo Ty jego czas szanujesz i domagasz się szanowania Twojego czasu. Tylko bądź konsekwentna, bo te mendy wyczuwają chwile słabości i desperacji. Szczwane bestie.
staram sie nie wkurzać, ale wewnętrznie sie we mnie gotuje. te ciągle zwodzenia, w zeszłym tygodniu sam zadzwonił, aby umowic sie na ten tydzien, bo przygotował projekty dokumentów i chcial porozmawiać.....
po co, pytam po co takie zwodzenia, skoro sam chciał odejścia, bo d*** oczy mu przesłoniła, i sam zaproponował podzial (dla nie wtajemniczonych małzenstwem nie byliśmy) a teraz 2 miesiąc zalatwia sprawę, no ale jak głupia bylam i wszystko na jego konto szło, to teraz sobie poczekam jeszcze, tylko nie rozumiem, ktoś zaczął nowe życie, niech je kontynuuje, niech załatwi sprawy szybko i będzie szczęśliwy w nowym ziązku....
13 224 2013-12-17 22:40:04
Kurde czuję, że zamieniamy się pomału z osmarkanych dziewuszek w wojowniczki, a cel to WOLNOŚĆ! Czas powstać z kolan !!!
Podoba mi sie to!!! Wojowniczki a nie osmarkane dziewuszki
Swiat nalezy teraz do nas!!!
Bubble on pewnie chce sobie zostawic zaplecze, moze nie chce do konca tego zakonczyc bo a nuz nie wyjdzie mu z nowa lalunia? Albo chce wszystko bgarnac dla siebie, wiec tym bardziej musisz postawic na swoim! nalezy Ci sie to!
ja osobiscie nienawidze jak ktos mowi "odezwe sie wtedy i wtedy" lub "przyjde wtedy i wtedy" i dla niego to calkiem nieznaczace slowa rzucone na wiatr. Ty czekasz a on ma cie gdzies. Lepiej sie wogole nie odzywac jak sie niewie czy sie przyjdzie albo odezwie.
13 225 2013-12-18 09:15:04
mój ex zadzwonił wczoraj do mnie, od razu powiedziałam, aby przesłał mi papiery mailem, cos tam kręcił, ale powiedział, że przesle, co oczywiście nie oznacza, że to zrobi, bo jego słowa nie pokrywaja sie z czynami.
ni stąd ni z owąd zaczął sie wypytywac kiedy jade do rodziców na świeta, odpowiedziałam, że nie jadę, zapytał dlaczego, odpowiedziałam, że rodzina zjeżdża do mnie, taki ciekawski, a do kiedy zostaną, do końca tygodnia....
a na końcu języka miałam pytanie czego ty chcesz, co się tym tak interesujesz, przecież na moje pytanie odnoścnie świat m-c temu odpowiedziałes spędzaj jak chcesz.
tak sobie pomyslałam, że albo chce sie upewnic czy na pewno nie przyjadę, bo on może bedzie w tym czasie chciał przedstawić swoją lalunie, a może wytne mu numer i zadzwonię w pierwszy dzień świąt, że przyjechałam mu złozyć życzenia hahahaha
po moich planach świątecznych, cisza zapadła w telefonie.... i zmieniłam temat, nie zapytałam czy przyjedzie, czy spędzimy święta razem, chociaz miałam bardzo ochotę go zapytać, i wiecie co jest najgorsze..... czuje sie winna, że go nie zapytałam o to...pewnie gdybym to zrobiła, odpowiedział by że nie przyjedzie, i byłby ponad mną, ale zacisnęłam zęby i nie zapytałam......
13 226 2013-12-18 10:48:28
Jak czytam wasze posty to chwilami ma wrażenie jakbyśmy pisały wszystkie o jednym facecie
jedną historie
czuję się bardzo blisko z wami związana ?
a co do rocznic hehe w 10 rocznice byliśmy na obiedzie w restauracji buehehe a dwa tygodnie później mnie zostawił . . . pamiętam jak na początku sierpnia było jeszcze dobrze mówił że kocha itp. Powiedziałam mu że boje się że kiedyś mnie zostawi odpowiedział .. prędzej Ty mnie ? coś w tym było bo później robił wszystko by mnie do siebie zniechęcić odsuwał powoli ? skończyło się smsowanie, przytulanie buziaki seks wszystko po trochu znikało 3 misiące żyliśmy razem ale osobno teraz patrzę na to że przygotowywał minie do swojego odejścia .. chyba mu tu całkiem dobrze wyszło może dla tego jest we mnie teraz trochę siły ?.
13 227 2013-12-18 10:58:14
Bubble i bardzo dobrze, że nie zapytałaś. Masz pewnie rozdwojenie jaźni znowu, że może gdybyś go zapytała, to może odpowiedziałby, że nie ma dokąd pójść, może wszystko by wróciło. Ale Ty wiesz, że tak by nie było, więc nie miej sobie za złe. Wczesna zadała bardzo dobry temat wczoraj. Popatrz jak otrzeźwił myślenie. Teraz trzeba tylko częściej o tej prawdziwszej wersji naszych byłych pamiętać. Jak przychodzi smuta, bo 'BYWAŁO cudownie', to od razu przeciwwagę sobie trzeba zapodać. Z moich najnowszych refleksji... coraz bardziej wydaje mi się, że mylimy Poczucie Szczęścia z Posiadaniem Kogoś Niezależnie Od Okoliczności. W głowie odbywa się takie zastąpienie: skoro Samemu jest niefajnie, to z Kimś jest fajnie, mimo że ten Ktoś niekoniecznie uszczęśliwia (no ale Jest). A to jednak nie tak ma wyglądać.
13 228 2013-12-18 11:28:11
Dzień dobry, witam po pierwszej od pół roku nieprzespanej i przeryczanej nocy. Co się kurna dzieje, coś w powietrzu wisi? Pełnia może? ![]()
13 229 2013-12-18 11:57:45
Jak czytam wasze posty to chwilami ma wrażenie jakbyśmy pisały wszystkie o jednym facecie
jedną historie
czuję się bardzo blisko z wami związana ?
a co do rocznic hehe w 10 rocznice byliśmy na obiedzie w restauracji buehehe a dwa tygodnie później mnie zostawił . . . pamiętam jak na początku sierpnia było jeszcze dobrze mówił że kocha itp. Powiedziałam mu że boje się że kiedyś mnie zostawi odpowiedział .. prędzej Ty mnie ? coś w tym było bo później robił wszystko by mnie do siebie zniechęcić odsuwał powoli ? skończyło się smsowanie, przytulanie buziaki seks wszystko po trochu znikało 3 misiące żyliśmy razem ale osobno teraz patrzę na to że przygotowywał minie do swojego odejścia .. chyba mu tu całkiem dobrze wyszło może dla tego jest we mnie teraz trochę siły ?.
Barbarka, bo oni chyba postępują przy rozstaniu według jednego scenariusza, są monoschematyczni. Ja na początku września odkryłam fakt posiadania przez niego lali, i od tamtej pory zaczął umawiac sie ze mną, przyjezdżał, a za razem sie odsuwał coraz bardziej. W czerwcu napisałam mu sms, że mam wrażenie, że emocjonalnie jest bardzo daleko ode mnie i zapytałam go wprost, czy jest w jego zyciu inna kobieta, wówczas zaprzeczył, a trwało to juz od stycznia, na bardzo poważnie.
13 230 2013-12-18 12:24:39
Bubble i bardzo dobrze, że nie zapytałaś. Masz pewnie rozdwojenie jaźni znowu, że może gdybyś go zapytała, to może odpowiedziałby, że nie ma dokąd pójść, może wszystko by wróciło. Ale Ty wiesz, że tak by nie było, więc nie miej sobie za złe. Wczesna zadała bardzo dobry temat wczoraj. Popatrz jak otrzeźwił myślenie. Teraz trzeba tylko częściej o tej prawdziwszej wersji naszych byłych pamiętać. Jak przychodzi smuta, bo 'BYWAŁO cudownie', to od razu przeciwwagę sobie trzeba zapodać. Z moich najnowszych refleksji... coraz bardziej wydaje mi się, że mylimy Poczucie Szczęścia z Posiadaniem Kogoś Niezależnie Od Okoliczności. W głowie odbywa się takie zastąpienie: skoro Samemu jest niefajnie, to z Kimś jest fajnie, mimo że ten Ktoś niekoniecznie uszczęśliwia (no ale Jest). A to jednak nie tak ma wyglądać.
najwyraźniej tak jest, myślenie, że ktoś był nawet daleko od nas, ale był, dawało poczucie bezpieczeństwa, ale złudne poczucie, bo tak naprawdę on był tylko w naszej głowie, ale nie obok nas, jak powinien być... jest to ból, bo notorycznie trzymamy się tej jego pseudo obecności....
wiem, że jest znowu chory ledwo mówi, biedactwo, te wyjazdy do niej i powroty go wykańczają, powiedziałam mu aby zaczął o siebie dbać, bo mu sie na serce rzuci i wtedy będzie miał problem, a on odpowiedział, to niech sie rzuci, nie zależy mi już..., zawsze go pocieszałam jak cos szło nie tak, a teraz mu odpowiedziałam, że ja o serce dbam, bo to motor napędowy mojego życia, a jak jemu nie zalezy to jego sprawa....
13 231 2013-12-18 12:29:52
AKEME, ładnie mu powiedziałaś, przecież nie będziesz go głaskała po głowie. Nie zależy mi już, och, och, jaki to ja doświadczony przez życie, biedny, nieszczęśliwy... Zachowaj mur obojętności, to go trochę trzepnie po nosie, Tobie już nie ma prawa się żalić.
I wielkie zdziwko.
Kretyn.
13 232 2013-12-18 12:36:08
Czesc Dziewczyny, ale się oczyszczająca dyskusja pojawiła ![]()
Ja też bym pewnie znalazła wiele wad u mojego, ale dziś szczerze powiedziawszy nie mam ochoty o nim myśleć i tego się trzymam ![]()
I planuje z dzieciakami ferie w górach!
Jadę z siostrą i kuzynką, ich mężami i całą czeredą dzieciaków - już się nie mogę doczekać
![]()
Wiem, że A z własnej woli został całkiem sam, poza dziewczyneczką modeleczką, od wszystkich się odwrócił, nawet własną matkę, u której mieszka traktuje z buta. Wszyscy z dotychczasowego życia poszli na bok... Ciekawe na jak długo mu tego wspaniałego towarzystwa wystarczy? Mam wrażenie jakby na własne życzenie podążał prosto w przepaść...
Ale dziś, serio, mam to gdzieś. Jego wybór, jego problem. Nawet chcę żeby się sparzył :-)
13 233 2013-12-18 13:24:25
Mam nadzieję, że znacie trochę angielski?
Proszę, warto sobie wziąć do złamanych serduch:
http://www.idlehearts.com/when-someone-walks-out-of-your-life-let-them-2/
13 234 2013-12-18 13:56:32
AKEME, ładnie mu powiedziałaś, przecież nie będziesz go głaskała po głowie. Nie zależy mi już, och, och, jaki to ja doświadczony przez życie, biedny, nieszczęśliwy... Zachowaj mur obojętności, to go trochę trzepnie po nosie, Tobie już nie ma prawa się żalić.
I wielkie zdziwko.
Kretyn.
to Bubble powiedziała i szacun dla Niej ![]()
13 235 2013-12-18 14:01:54
Mój brat podesłał mi link. Co prawda tam akurat sprawcą zła jest kobieta, a ofiarą facet, ale w drugą stronę też to działa. Poczytajcie sobie, może coś znajomego niektóre z Was zauważą?
http://koniectoksycznych.blogspot.com/2013/12/jak-toksyczna-kobieta-robi-ci-pranie.html?m=1
13 236 2013-12-18 14:36:37
Oj, przepraszam, rzeczywiście mi się posty zlały i nie doczytałam, że to Bubble, a nie Ty ![]()
Tak czy siak, chyba jedyna dobra droga postępowania w takiej sytuacji
13 237 2013-12-18 14:38:52
Mam nadzieję, że znacie trochę angielski?
Proszę, warto sobie wziąć do złamanych serduch:
http://www.idlehearts.com/when-someone-walks-out-of-your-life-let-them-2/
Takie prawdziwe...
13 238 2013-12-18 14:55:43
a mnie jednak łapie dół, ta atmosfera świąteczna mi nie służy, za wiele marzeń, które legły w gruzach...
13 239 2013-12-18 15:29:35
Zauważyłam, że - być może podświadomie - staram się odciąć od tych wszystkich świątecznych spraw i klimatów. Chyba mi po prostu łatwiej. Nie oglądam telewizji, więc nie muszę patrzeć na te wszystkie rodzinne reklamy. Nie chodzę do centrum więc nie widzę ozdób itp...
Dzieci, przyjaciele, rodzina, wyciszenie, czytanie wartościowych książek. Jakoś się trzymam...
W weekend kupuję choinkę więc zobaczymy jak będzie.
13 240 2013-12-18 15:48:38
cholera, a u mnie większość osób z pracy zaczyna jutro długi świąteczny urlop... pamiętam jak jak planowałam we wrześniu, że też wezmę wolne aż do 7.01.2014, ale plany się zmieniły i jestem w pracy codziennie.....życzenia niektórzy składają, rodzinnych świąt, dla mnie to on był najważniejsza osobą w życiu, aż wstyd przyznać, ale zawsze on na pierwszym miejscu...
ciekawa jestem, czy on choć przez moment zastanowi się nad sobą i swoim zachowaniem, ale tego się nie dowiem już nigdy...
i wiecie co, nie wysłał mi tych dokumentów...
już nie poproszę o nie więcej, niech się wypcha...
13 241 2013-12-18 15:51:04
zastanawiam się czy złożyć mu życzenia, wyślę mu chyba sms wszystkiego dobrego ...
kurcze, znowu on zaprząta mi głowę, po co.......
13 242 2013-12-18 15:53:00
Ja nie będę mu składać - niech się wypcha.
13 243 2013-12-18 16:01:12
muszę się wziąć za siebie, bo znowu popadam w jakiś dół, ta wczorajsza rozmowa z nim, znowu mnie rozwaliła...
cały czas myślę, rozmyślam, wspominam, przetrwać ten okres i zacząć nowy w 2014 r. on musi być lepszy od tego,
13 244 2013-12-18 16:13:42
Jak czytam wasze dziewczyny problemy z facetami to mnie zadziwia, czym się kierowałyście w wyborze tego jedynego.
Każdy z nich albo się wami znudził, albo po prostu był zawsze hamski, nie czuły, tylko tego nie widziałyście. Wszyscy tacy mężczyźni nie są , mają swoje marzenia, realizują się jako ojcowie swoich dzieci, dbają o swoją kobietę (Nie mam tu na myśłi o finansach), zachowują się jak najlepsi przyjaciele.
W takim razie gdzie tkwi problem, że oni tak się zachowują?
Ja myśle, że oni sami nie wiedzieli gogo chcą, jaka ona ma być poza wyglądem. Może to też wasza wina, że narastał jakiś problem a nie znalazłyście odpowiedniego leku na dolegliwość.
Każdy człowiek obojętnie na płeć powinien mieć wolność nawet będąc w związku jaki to by nie był. Wolność nie w znaczeniu szukania przygód z innymi.
Związek to nie tylko łóżko, to wzajemne rozwiązywanie wspólnych przeciwności, relizowania celów, wspólnej pomocy sobie.
Miłość to spojżenie oczami drugiej osoby, połączenie się duchowo. Wtedy osoba nie ma zamiaru szukać tej drugiej, zachowywać się źle wobec tej osoby.
Niewiem na czym to polega ale działa. Rozwiązuje problem spięcia między ludzkiego.
Musisz czuć się szczęśliwa/y, powtarzać cichutko do partnera/ki w myślach, "Kocham Cię", to tak magiczne słowo, że sprawia cuda.
13 245 2013-12-18 16:17:48
ehhh....15 godzina i o dziwo czuję się lepiej niż wczoraj...co prawda trochę mi smutno i mi się dłuży, ale żyję....
a na wieczór żeby nie być sama umówiłam się z kolegą, choć nie wiem jeszcze czy to będzie wykonalne...
mój szef się śmieje, że nie ma to jak spędzać rocznicę związku ze starym chłopakiem z nowym chłopakiem....ehhh....
13 246 2013-12-18 16:29:49
Nie zastanawiaj się nad życzeniami, po prostu ich nie wysyłaj. Jak on wyśle, odpisz, ale sama z siebie nie. Po co?
13 247 2013-12-18 16:38:04
Kurde, ale ja mam refleks... To było do Bubble ![]()
13 248 2013-12-18 17:20:13
Bubble, też bym już mu nie nadskakiwała. Szczerze? gdyby K złożył mi życzenia wesołych świąt, to byłaby to jakaś groteska. wesołych ku... świąt mimo wszystko i może jeszcze szczęśliwego nowego roku; zaraz piany dostaję. chyba nie chcę takiego badziewia słuchać, bo w jego ustach to raczej kpina. Dziewczyno, spójrz jak wiele już za Tobą. Ja wiem, że te myśli wciąż wracają, świąteczny klimat dosłownie atakuje zewsząd i dodatkowo wierci dziurę w mózgu. musisz sie na to znieczulić. bardzo mocno i uparcie wracasz do przeszłości, a trzeba byś otwierała się na przyszłe możlwości. głowa do góry, cycki do przodu i najważniejsze- odważ się usmiechnąć.
13 249 2013-12-18 17:30:28
Jak czytam wasze dziewczyny problemy z facetami to mnie zadziwia, czym się kierowałyście w wyborze tego jedynego.
Każdy z nich albo się wami znudził, albo po prostu był zawsze hamski, nie czuły, tylko tego nie widziałyście. Wszyscy tacy mężczyźni nie są , mają swoje marzenia, realizują się jako ojcowie swoich dzieci, dbają o swoją kobietę (Nie mam tu na myśłi o finansach), zachowują się jak najlepsi przyjaciele.
W takim razie gdzie tkwi problem, że oni tak się zachowują?
Ja myśle, że oni sami nie wiedzieli gogo chcą, jaka ona ma być poza wyglądem. Może to też wasza wina, że narastał jakiś problem a nie znalazłyście odpowiedniego leku na dolegliwość.
Każdy człowiek obojętnie na płeć powinien mieć wolność nawet będąc w związku jaki to by nie był. Wolność nie w znaczeniu szukania przygód z innymi.
Związek to nie tylko łóżko, to wzajemne rozwiązywanie wspólnych przeciwności, relizowania celów, wspólnej pomocy sobie.
Miłość to spojżenie oczami drugiej osoby, połączenie się duchowo. Wtedy osoba nie ma zamiaru szukać tej drugiej, zachowywać się źle wobec tej osoby.
Niewiem na czym to polega ale działa. Rozwiązuje problem spięcia między ludzkiego.
Musisz czuć się szczęśliwa/y, powtarzać cichutko do partnera/ki w myślach, "Kocham Cię", to tak magiczne słowo, że sprawia cuda.
Paulo, to nie jest takie oczywiste. Kierowałyśmy się swoimi pragnieniami, na które ci nasi ex zdawali się być odpowiedzią, przynajmniej na początku związku. Człowiek się zmienia cały czas, a w związku tym bardziej, bo druga strona te zmiany wywołuje. Gdyby były dwa alternatywne światy i w jednym X byłby w związku z Y a w drugim z Z, to okazałoby się, że w tym samym momencie X [+Y] i X [+Z] nie przystają do siebie. Zmiany mogą być liniami równoległymi, lub rozbieżnymi. Inna sprawa, że jak się w pewnym momencie odkrywa, że coś 'nie gra', to zwykle już ma się jakiś staż, ileś wysiłku i zaangażowania włożonego w budowanie relacji, zaufania, intymności. Racjonalnie patrząc, rozbieżność powinna zaowocować rozejściem. Ale to nie tkanka mózgowa jest nośnikiem emocji. A co jeśli ci nasi faceci oszukiwali? mówili kocham, a nie kochali...? Cudów nie ma wtedy.
13 250 2013-12-18 17:37:04
Nie ma takiej opcji, żebym złożyła mu życzenia. Po co, skoro wcale dobrze mu nie życzę? nie czuję tego. I mam nadzieję, że nie zjawi się tu z jakimś prezentem, BO ZBURZY MÓJ MOZOLNIE BUDOWANY SPOKÓJ.
Serio to nie wiem jak bym zareagowała, choć myślę, że nie wpuściłabym go do domu i niczego nie odebrała. Nie, że niegrzeczna jestem,ale tym razem kierowałabym się SWOIM dobrem. Widok jego, to dla mnie nawrót małpiego rozumu, słuchanie jego...zaczynam świrować, a dotyk...nie, nie już sie nie poddam, nie tym razem!
13 251 2013-12-18 17:46:59
Bubble, też bym już mu nie nadskakiwała. Szczerze? gdyby K złożył mi życzenia wesołych świąt, to byłaby to jakaś groteska. wesołych ku... świąt mimo wszystko i może jeszcze szczęśliwego nowego roku; zaraz piany dostaję. chyba nie chcę takiego badziewia słuchać, bo w jego ustach to raczej kpina. Dziewczyno, spójrz jak wiele już za Tobą. Ja wiem, że te myśli wciąż wracają, świąteczny klimat dosłownie atakuje zewsząd i dodatkowo wierci dziurę w mózgu. musisz sie na to znieczulić. bardzo mocno i uparcie wracasz do przeszłości, a trzeba byś otwierała się na przyszłe możlwości. głowa do góry, cycki do przodu i najważniejsze- odważ się usmiechnąć.
wiele już pokonałam, ale przeszłośc wraca jak bumerang, moze to ten okres świąteczny przywołuje wspomnienia, których jest wiele.....ktoś kiedyś napisał, że żałoba po związku trwa tyle co związek, to ja raczej 15 lat nie wytrzymam w żałobie, jutro mijają dwa miesiące, mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą, a ja jak widać liczę..... nie odcięłam sie od niego całkowicie, bo jak ja sie nie odzywam, to on za chwile o sobie przypomina i rozwala na nowo.....
13 252 2013-12-18 17:53:02
Bubble, nie będzie Twoja żałoba trwała 15 lat... jak dopuścisz myśl o nowym partnerze, to już będziesz w połowie drogi do zakończenia żałoby.
13 253 2013-12-18 20:41:01
jutro mijają dwa miesiące, mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą, a ja jak widać liczę..... nie odcięłam sie od niego całkowicie,.....
dokładnie u mnie też 2 miesiace ehh ... to miały byc pierwsze nasze wielkie rodzinne swieta mieli byc moi rodziec i jego ... sielanka.... a jest co no własnie co jest nic nie ma ....
13 254 2013-12-18 21:37:46
pojechałam na zakupy, które były niewypałem, kupiłam jedynie maskarę do rzęs, chodziłam jak błędny rycerz po sklepach, unikałam wzroku innych, czułam się....nieszczęśliwa, nie daję rady....za dużo par kręci się w koło, wszyscy starają się być mili, uśmiechnięci, a mnie ich szczęście po prostu denerwuje...przechodziłam miedzy witrynami sklepów i głęboko oddychałam, aby powstrzymać łzy...kolejny powrót do bagna, a najgorsze dopiero przede mną....
13 255 2013-12-18 21:41:03
mnie też męczy widok zadowolonych szczesliwych par ..... czasami mam ochote powiedzieć i tak Cie zostawi ![]()
13 256 2013-12-18 22:00:04
mnie też męczy widok zadowolonych szczesliwych par ..... czasami mam ochote powiedzieć i tak Cie zostawi
Barbarka, a jak wrażenia z meczu, byłas z kolegą?
13 257 2013-12-19 10:01:27
Jak kolega hehe dobrze ? nie naciska nie narzuca się on też jest po przejściach więc wie przez co ja przechodzę zawsze jak chce porozmawiać to jest wysłucha pocieszy, Powiedział ostatnio że on już jest gotowy na nowy związek( jest 3 lata po rozwodzie w związku byli 10 lat) tylko czy ja będę kiedyś gotowa ?. Czy ja będę umiała kiedyś zaufać ? powiedział że mam się nie spieszyć że to samo przyjdzie że będę wiedziała kiedy to nastąpi ? ciekawe ? powiedziałam mu wprost żeby nie robił sobie nadziei ja mu jej też nie robię
dziś mija dwa miesiące od rozstania więc może pora przestać płakać nad rozlanym mlekiem ? może to już pora zacząć żyć ?.. skoro przy rozstaniu tyle razy dosadnie powiedział mi że definitywnie koniec?. to koniec nie ma na co czekać ?
aaaaaa jeszcze wam coś opowiem wczoraj zadzwoniła do mnie babcia powiedziała że śnił się jej D. przyszedł do niej i powiedział że jest mu źle bo znalazłam sobie nowego?. jest to dla mnie o tyle dziwne że nikt nie wie że mam jakiegoś kolegę nawet rodzice, jak wychodzę się z nim spotkać porozmawiać to mówię że idę do koleżanki
13 258 2013-12-19 10:13:32
I dobrze Barbarka, że nie robisz nic na siłę. Pośpiech jest jedynie wskazany przy łapaniu pcheł.
13 259 2013-12-19 10:21:09 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-12-19 10:25:36)
u mnie od wczoraj zniżkowanie. ojciec-pan przyszedł do Krzysia i na dzień dobry zapytał mnie czy rozmawiałam z księdzem w temacie unieważnienia naszego ślubu. Czyżby kumplowi-Justynce tak było spieszno?? Dupki. i on i ona. a jak chce ślub unieważniać to niech sam sobie koło tego biega. ale ciśnienie mi podniósł, popsuł nastrój i znów dopadły mnie te gorzkie fakty- że nie kochał, wydymał jak dmuchaną lalę, pobawił w rodzicielstwo, a jak mu jakaś dupa pokazała jaki świat właśnie zdecydował się porzucić, to polazł za nią jak pies za kością. wyplułam trochę żółci, ale nie jest mi lepiej. jestem smutna i zmierzła dzisiaj...
13 260 2013-12-19 10:22:21
bardzo fajnie jest mieć kogoś jak Twój kolega, zawsze to inna perspektywa niz samotność, tym bardziej, że on też ma na swoim koncie rozstanie i wie przez co przechodzisz. Powodzenia Barbarko.
Jak jestem na razie na etapie chodzenia z głowa spuszczona w dół, ciężko mi jest ja podnieść, może obecność rodziny na święta poprawi mi humor na moment...
zastanawiałam się wczoraj nad moja pseudo koleżanką, od momentu jak dwa miesiące temu rozstaliśmy się z eks, ona ucięła ze mną jakikolwiek kontakt, nawet jej nie widuję, czyli chyba potwierdzają się moje przypuszczenia, że była to fałszywa przyjaźń
wszystko się pourywało, tak jakbym miała zacząć wszystko od nowa, od całkowitego zera....