Zaopiekowanie się sobą, myślenie o sobie, kierowanie się swoim dobrem, to dopiero frajda. Jestem taka "mądra" ale sama wałkowałam temat prawie 7 lat, żeby nie powiedzieć...całe zycie. No tak, całe moje życie kręciło się wokół faceta z którym byłam. Nie było mnie, dzieci, nie było pracy,a o marzeniach nie wspomnę...czarna dziura. Ech...jestem kochająca za bardzo. Dowiedziałam się o tym z tego właśnie forum dawno temu, ale też teraz dopiero dotarło to do mojego serca.
Uznaję, że dostałam łaskę od Boga-jakkolwiek Go pojmuję.
Pomogła mi bardzo praca, którą bardzo lubię. Mam kontakt z innymi kobietami, nie mam czasu na myśli. W sumie to obsesja na punkcie eks-partnera odeszła w momencie kiedy to powiedziałam sobie-koniec. Jeszcze sobie nie ufałam, bałam się, ze minie ten stan równowagi i znowu będę miała jazdy w głowie i tęskne, ckliwe wspominki, ale nie. Jest dobrze, tak dobrze jak już nie pamiętałam, że może być. A 2 miesiące temu, było tak zle, że żeby zatrzymać ten pęd myśli spowodowany wydzielaną przez niego toksyną w atmosferze jaką wytwarzał...chciałam ze sobą skończyć...:( masakra...
Każdy ma swoją drogę zdrowienia. Każdy jest inny. I super, że jest takie forum na którym ludzie, przeważnie kobiety dowiadują się, dlaczego mają spieprzone życie, związki, dlaczego są w przewlekłej depresji. Można tu pracować nad sobą. Współodczuwać, bo kto Cię lepiej zrozumie niż ktoś kto przeżył podobne upokorzenia, zniewagi, zdrady? Uczyć się jedna od drugiej. Wyłapywać chore mechanizmy. Tak, dzięki za to forum. Śmiem przypuszczać, ze miało ogromny wpływ na moje zycie, na to, że żyję i jestem szczęśliwa. Wracałam jak bumerang...dobrze, że miałam gdzie wrócić 