Witajcie Panie i Panowie
zostalo mi jeszcze na emigracji 3 tyg potem wracam do domku , ooo boże jak sie stesknilam za dziecmi i za Nim , rozumiem cie Hera ja mam to samo jak nie dostane smsa to od razu czarne mysli juz rok dawno minąl a we mnie to czasem wraca , bo wybaczyc mozna ale nie zapomnieć trzymaj sie kochana to minie bedziesz sie jeszcze cieszyc i z tego smiac
Podobne tematy
ZnakwPowietrzu
Shakiki
tego obawiam się najbardziej - już to co poswieciłam ile dałam z sienie nikt nie wróci to ze nie dostrzegałam zamykałam sie na wszytsko by maz mógł sie wrecz na oczach bzykać - ale teraz jakbym podwojnie była karana - bo to ja jestem winna złu i to ze dziecko boi sie ojca moja wina - to ze moj duży chłopak czuje sie odrzucony przez ojca i to jak niedzieczny jest dla dziecka, jak nim ciagle manipuluje
okłamuje co oczywiscie prawie 9 letnie dziecko czuje. Czy to juz tak bedzie? sił sił ile sił jeszcze trzeba by było w maire normalnie
Tego co poświęciłaś nikt Ci nie wróci i uwierz mi, że on tego nie docenia.
Tak samo jak mój bm.
Zachowuje się znowu tak, jakbym to ja zawiniła, jakbym to ja zrobiła coś złego.A przeceiż to wcale tak nie jest.
Ale niech sobie wmawia swoje. Chce kolejny raz zagłuszyć swoją winę atakując mnie.Ale tym razem już się nie dam.
Minęły 2 lata trzeba zacząć otwierać sie na świat a nie wspominać to co było kiedyś.
basiula42 i hera.1 Witajcie ![]()
Witajcie Panie i Panowie
zostalo mi jeszcze na emigracji 3 tyg potem wracam do domku , ooo boże jak sie stesknilam za dziecmi i za Nim , rozumiem cie Hera ja mam to samo jak nie dostane smsa to od razu czarne mysli juz rok dawno minąl a we mnie to czasem wraca , bo wybaczyc mozna ale nie zapomnieć trzymaj sie kochana to minie bedziesz sie jeszcze cieszyc i z tego smiac
Witaj Basiula.... to niedługo juz ..zleci moment ....znowu dzisiaj gorszy dzień... Robie kawke pachnącą , może strachy znikna , zaparaszam na pogaduchy przy kawie..
Zycie jest do zdrady, a potem zaczyna sie dol i wychodzenie z dola, ktore trwa latami i wydaje sie ze to never ending storry. Strasznie ciezko sie uwolnic od zlych mysli, podsumowan, oceniania siebie (zle oczywiscie, baaaardzo zle) i od niskiego poczucia wartosci - no bo skoro zdradzil (lub co gorsza notorycznie zdradza) to strasznie zle mu jest, biedaczynie!
No, w kazdym razie ja sie nie moge od tego uwolnic. Jedyne co pomaga, to gotowanie. Troche to glupie :-) ale na nic innego nie mam sily od dwoch lat.
Jak sie otrzasnac?? na spotkania z ludzmi, ze znajomymi nie mam sily. Poradzcie.
ZnakwPowietrzu
Shakiki
tego obawiam się najbardziej - już to co poswieciłam ile dałam z sienie nikt nie wróci to ze nie dostrzegałam zamykałam sie na wszytsko by maz mógł sie wrecz na oczach bzykać - ale teraz jakbym podwojnie była karana - bo to ja jestem winna złu i to ze dziecko boi sie ojca moja wina - to ze moj duży chłopak czuje sie odrzucony przez ojca i to jak niedzieczny jest dla dziecka, jak nim ciagle manipuluje
okłamuje co oczywiscie prawie 9 letnie dziecko czuje. Czy to juz tak bedzie? sił sił ile sił jeszcze trzeba by było w maire normalnieTego co poświęciłaś nikt Ci nie wróci i uwierz mi, że on tego nie docenia.
Tak samo jak mój bm.
Zachowuje się znowu tak, jakbym to ja zawiniła, jakbym to ja zrobiła coś złego.A przeceiż to wcale tak nie jest.
Ale niech sobie wmawia swoje. Chce kolejny raz zagłuszyć swoją winę atakując mnie.Ale tym razem już się nie dam.Minęły 2 lata trzeba zacząć otwierać sie na świat a nie wspominać to co było kiedyś.
basiula42 i hera.1 Witajcie
Witaj Shakiki fajnie ,ze dołaczyłaś, Nie przejmuj się , niech mysla co chcą ,zawsze znajda pretekst dla wytłumaczenia swojej pokretnej psyche...Dziewczynki chodzie na kawke i popatrzec na Jarusia Kuzniara w TVN 24 ...mmmm
MiriamHejka ja też nie miałam siły, ale teraz trafiłam tutaj. Rozmowy, upominanie, czytanie o tym jak inni zaczynają normalnie funkcjonować daje siłę.
Ja sama mam momenty, że myślę co jak zrobiłam źle itp ale częściej już sama sobie tłumaczę-przecież to z nim było coś nie tak skoro jak urodziłam dziecko od razu mnie zdradzał. Jak wyszły na jaw panienki nawet nie próbował nic tłumaczyć tylko uciekł do najnowszej.
To o nim źle świadczy nie o nas.
Mógł porozmawiać, mógł powiedzieć-"słuchaj jest mi źle w małżeństwie, poprawmy coś",
ale nie, lepiej było uciekać do innych
72 2013-02-26 10:11:15 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-02-26 10:12:14)
MiriamHejka ja też nie miałam siły, ale teraz trafiłam tutaj. Rozmowy, upominanie, czytanie o tym jak inni zaczynają normalnie funkcjonować daje siłę.
Ja sama mam momenty, że myślę co jak zrobiłam źle itp ale częściej już sama sobie tłumaczę-przecież to z nim było coś nie tak skoro jak urodziłam dziecko od razu mnie zdradzał. Jak wyszły na jaw panienki nawet nie próbował nic tłumaczyć tylko uciekł do najnowszej.
To o nim źle świadczy nie o nas.
Mógł porozmawiać, mógł powiedzieć-"słuchaj jest mi źle w małżeństwie, poprawmy coś",
ale nie, lepiej było uciekać do innych
Nie obwiniaj się nawet gdybyś była dla Niego full servisem , zacząłby zdradzać..to po prostu taki typ..wciąż musi czuć adrenaline ..kurcze ,żeby po chamsku nie napisać ..coraz to nowa ..tralalala muszle..hiih Nie mysl o fiucie , nie wart tego..
zgadzam sie zgadzam sie z przedmówczynią:) - moj syn jak miał rok wtedy zaczęła się ta cala smutna historia, od baby do baby a ja jak cos nie tak to "w łeb za przeproszeniem" bałam sie samotnosci bałam sie zostac sama z dzieckiem ale teraz wiem ze to byłoby najlepsze dla syna odciac sie tyle ze i tak zostałam z poczuciem winy bo kazda nastepna a juz ta teraz jest najlepsza ona tak kocha ze aże:)- krzywda została ta niesprawideliwosc ta niemoc.
tak i tez nie powiedział nic ze mu zle, ze naprawmy, postarajmy sie, tylko pocieszycielki bo mu nudno aja nie dostarczam ekscytacji zajeta dzieckiem pracami bo na kilka etatów, domem, az mnie wner ogarnia o to dobrze bo lepiej wnerw niz płacz
Hej hej ![]()
Jestem po porannych odwiedzinach mojego EX... jak co dzień przyniósł opał, wypił kawę i pojechał do pracy.
A moze oni sie robia "do rany przyloz" wylacznie kiedy juz zostana "ex"?
noooo, ale od tego nie da sie zaczac zwiazku. Tym mozna skonczyc zwiazek :-)
Ja jestem przypadek beznadziejny, zdecydowanie za duzo znosze i wszystko "wybaczam". Tylko gdzies w srodku jednak sie to mieli.
Dzisiaj rano np. maz sie mnie spytal czy po prostu nie mogloby byc milo. Ale jak ma byc milo, kiedy on nie jest ok? Nie rozumie, ze to co jest dzisiaj, jest wynikiem jego zachowania z ostatnich lat!
Ehh, ugotuje wieczorem tajska zupe, bo ona zawsze poprawia humor :-) Napisze, jaka byla pyyyyszna!
Dzień Dobry wszystkim
Od paru dni odczuwam, że ten ból i ciężar, który tkwił we mnie w środku gdzieś się wyniósł! Już nie zmuszam się do uśmiechu. Kocham i nadal tęsknię za jegomościem, ale uczę się nowych uczuć do siebie i to one odciągają moją uwagę od tego co złe.
Życzę Wam miłego i kochanego dnia
Ehh, ugotuje wieczorem tajska zupe, bo ona zawsze poprawia humor :-) Napisze, jaka byla pyyyyszna!
Przepis rzucaj a nie będziesz nam tylko smaka robiła...
Jeśli tak już rzucamy przepisami, to polecam sałatkę:
seler konserwowy
szynka
kukurydza
ser żółty
ananas
majonez![]()
prosty jak budowa cepa:
piers z kurczaka pokrojona w kawaleczki podsmazam na oleju palmowym.Zalewam puszka mleka kokosowego. Dodaje paste KA (zamiast tego mozebyc troche curry, liscie kafiru i kostka rosolowa) i trawe cytrynowa. Zabek czosnku. I juz. Pyyyycha. do tego ugotowany ryz.
Gotuje sie 10 minut na podsmazenie kurczaka i 5 zeby smaki sie "przegryzly"
Coś w tym jest, że jak nie jesteśmy razem to robi się "do rany przyłóż"... Tylko jest jeden problem... na mnie to działa... Wystarczy jeden jego miły gest i już ma moje serce na tacy ![]()
Witajcie, dopisuję się do Was, Monika z pomorskiego. Zdradzana emocjonalnie od kilku miesięcy, jeszcze w związku małżeńskim.
Happyangel
Czytałam Twój wątek, weź sobie do serca rady Janka, mądrze pisze.
Dziewczyny wciąż Nas gnebi to samo ,uczucie miłości do tych dupków i czasami mam wrażenie ,że imbardziej zrani tym bardziej Nas ciągnie do nICH...Wrrrr.... Ps. Miriam dla mnie ta zupa to jakaś enigma hihih połowe skladnikow nie znam , jakais ciemnogrod ze mnie i do dooopy kucharka ..co to sa te liście ?? hihi
84 2013-02-26 12:22:32 Ostatnio edytowany przez Shakiki (2013-02-26 21:27:03)
Coś w tym jest, że jak nie jesteśmy razem to robi się "do rany przyłóż"... Tylko jest jeden problem... na mnie to działa... Wystarczy jeden jego miły gest i już ma moje serce na tacy
Kochana u mnie też tak było ostatni rok.
Przez to na nowo przeżywałam wszystko. Bo on grał.To nie było jego prawdziwe ja. To było tylko takie udawanie. Przynajmniej u mnie.
Tylko wiesz co, on dalej zdradzał, oszukiwał,był blisko bo miał takie partnerki, które nie interesowały go na dłuższą metę - tylko takie, żeby się pobzykać
A teraz jak już znowu wpadł w amok - Ochy i Acha nad nową panna to zero kontaktu ze mną.
Ja chciałam żeby wszystko było między nami normalnie,tzn kawka, kino z dzieckiem - wszystko specjalnie dla małego - a on teraz tak sie do mnie odnosi,szkoda słów...
Nic na siłę
Ja się już prosić nigdy nie będę o jego szacunek. Nigdy
Miriamm
Normalnie takie składniki używasz, których nie mam...
Hera,
co do zupy: liscie i paste kupuje w sklepie "kuchnie swiata" w w-wie sa chyba 3 sklepy, nie wiem, jak w innych miastach.
mysle, ze wystarczy kurczak, curry, trawa cytrynowa, mleko kososowe i ryz. I tez bedzie niebo w gebie. Przyrzekam :-)
Co do kolegi, po ktorym sobie poprawiam samopoczucie zupa - mnie sie on chyba pomylil z matka, ojcem siostra - czyli z rodzina, od ktorej nie ma rozwodu. Trzeba znosic wszystko, bo przeciez rodziny sie nie zmieni.
I to chyba duzy blad. Nie robcie tego - nie wiem, jak macie tego nie robic, ale nie robcie. Takie postepowanie stwarza perspektywe "dozywocia".
86 2013-02-26 13:37:24 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 13:45:41)
Witajcie moi kochani ![]()
Zaczyna się robić tu w naszym grajdołku całkiem przyjemnie,chwilkę mnie nie było a tu już tajskie menu na wokandzie he he. Co prawda to i ja(choć się miałam za niezłego garkotłuka)nie znam wszystkich produktów na owe danie, no ale cóż od czego mamy wujaszka googla ![]()
Siedzę sobie w domku, nic mi się nie chce a jak pomyślę o obiadku to nie mam absolutnie takich inwencji jak Wy.
Wiecie co? tak sobie czytam i czytam ten Nasz wątek i myślę ile to rozgoryczenia jest w Nas.
Jak historie są różne tak różne są nasze reakcje na ból. Dlaczego nasza ''pseudo'' najukochańsza osoba potrafi zadać taki cios,że zmienia diametralnie tok naszego życia,myślenia,rani nas i dzieci?
Co powoduje takimi ludźmi,że szukają,kłamią a nie tak jak ktoś wcześniej powiedział, nie próbują ratować i jeśli jest problem to go po prostu rozwiązać? Chyba nie znajdziemy na to odpowiedzi,choć w wielu przypadkach gwoździem programu jest SEKS.
Najlepiej chyba jest zająć się sobą po takim full servisie zafundowanym przez ukochaną osobę,ratowaniem przede wszystkim siebie i odnalezieniem się w nowej sytuacji.
Ja należę do kobiet wybaczających i kochających za bardzo. Doszłam jedynie do tego,że już więcej ''NIE'' wybaczę. Hmm... ale jak z tym żyć by nie myśleć każdego dnia (dosłownie każdego),by pozwolić sobie na szczęście a nie wegetację w niby udanym związku.Ja osobiście szukam recepty na tę przypadłość.
Czy ktoś ją ma ?
Ja też podchodzę do zwiazku bardzo emocjonalnie, mój partner choć bez legalnego związku jest dla mnie jak i tak mężem,rodziną w pełnym tego slowa znaczeniu.Może to błąd,nie wiem
Betti 76,
a jak to zrobilas, ze tym razem nie wybaczylas? Brzmi prosto, ale ja wybaczam za kazdym razem (strzelam fochy, obrazam sie, placze, ale wybaczam) i nie dotrzymuje postanowienia o ostatnim razie. Nie umiem ciachnac :-(
Betti 76,
a jak to zrobilas, ze tym razem nie wybaczylas? Brzmi prosto, ale ja wybaczam za kazdym razem (strzelam fochy, obrazam sie, placze, ale wybaczam) i nie dotrzymuje postanowienia o ostatnim razie. Nie umiem ciachnac :-(
Miriam, przepraszam, że się wtrącę: mnie przeszło dopiero jak on ciachnął, sama bym chyba długo nie potrafiła. Mocny ciach, jakby dealer odmówił dragów. Bolesny czas odstawienia, teraz zaczątki ulgi.
Zupę sobie sprawię:)
89 2013-02-26 13:55:06 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 14:05:06)
MIRIAM ,
źle mnie zrozumiałaś. Ja wybaczyłam i tkwię w tym. Tylko dorosłam do tego,że to był ostatni raz.Czyli już więcej nie wybaczę ,gdyby się coś wydarzyło.
ale nie radze sobie, bo ciągle to we mnie tkwi(mimo,że jest teraz ok.) to takie czekanie na następny raz. Takie szukanie dziury w całym.Z tego chcę się wyleczyć.
Postawiłam jasno moje"warunki". Były przeprosiny,błagania,itp.itd.,nawet płacz, ale nie wziął mnie na to. Dodatkowo jeszcze pił. Od czasu tzw. powrotu ,nie pije i jest do rany przyłóż.Sama widzę ,że jego życie zaczęło się na nowo. I ja chcę żyć na nowo,a nie potrafię.Dojrzalam do tego że potrafilam powiedzieć ''albo-albo''.Jestem juz pewna tego ,że nie wybaczę więcej. Ale chcę normalnie żyć
Droga Zupo :-) (bez Pani, przejdzmy na Ty :-)
ciesze sie, ze sie dolaczylas.
Moj chyba nie ciachnie. Jest chory i bedzie bardziej chory. Jestem mu POTRZEBNA. Napisalam wielkimi literami, zeby zaznaczyc skad ta potrzeba. Chyba z choroby a nie milosci. Ale moze jestem niesprawiedliwa. Moze ma tylko wielkie serce i wiele sie tam zmiesci :-)
No w kazdym razie jestem slaba. Chyba tak. I bez ambicji, bo ile razy mozna znosic. Tyle samokrytyki.
Ale wszystkie jestesmy malo ogarniete jak zaczyna sie wywijac, bo przeciez nikt nie zaklada takiego scenariusza. Ja naprawde myslalam, ze bedziemy zyc dlugo i szczesliwie, a moj maz to wyjatkowo dobry czlowiek, ktory nigdy nikogo (w tym mnie) nie skrzywdzi!
Betti,
to jestesmy z podobnej sytuacji. Tylko moj maz dalej kontaktuje sie z panna (pannami!!), bo sprawdzam czasem telefon, choc wiem, ze to obrzydliwe.
I dlatego nie moge zapomniec i uwierzyc w jego slowa. I nawet nie moge z nim o tym porozmawiac. Wiec zachowuje sie jak dzikus - a on nie wie dlaczego. Wiec pewnie tu kolo sie zamyka, bo zona wariatka to powod do dzwonienia do panny.
hmmm..ile razy można wybaczyć ?ile mozna tolerować kłamstw ? wkur... mnie to ,że On potrafił mnie tak urobić , tak słodko mnie podejść ,że moje Ego wrzeszczało Nie !! a ja patrzac na Niego nie mogłam nie uwierzyć , przeciez te oczy nie moga kłamać..taka tępa ci..aaaa..
Widzę że u nas wszystkich takie same ślepe zapatrzenie i chęć wiary, że to co mówił było/jest prawdą.
A jednak...
Można się bardzo pomylić...
My same chcemy wierzyć w to co niemożliwe...
Chociaż są wyjątki, betti trzymam kciuki, żeby Twój był wyjątkowy ![]()
94 2013-02-26 14:15:25 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 14:24:05)
HERA,
masz rację i ja tak robiłam jak głupia,tępa ci..
Ale powiedziałam sobie w pewnej chwili DOŚĆ
Nikt nie ma prawa mną manipulować!!!!! Na stare lata zamiast spokoju to użeranie się z łajdakiem!!!!!
Po dluzszych perypetiach wrocił i przygarnęlam . Powiedzialam stanowczo czego wręcz rządam i stąd może ciagłe moje obawy,często nie do zniesienia
SHAKIKI, On jest wlaśnie wyjątkowy dla mnie
Jest jakaś niewytłumaczalna chemia i jak to ktoś powiedział po prostu Go ''lubię'' oprocz tej mojej miłości.Mogłabym gęsto wyliczać'' za co ''Go kocham
:):)
MIRIAM czy tylko choroba jest powodem tego, ze jestes z Nim?
a wiecie co ja miałam wczoraj?
widziałam moje ex, jeszcze z tydzień temu myślałam ze go kocham... wczoraj patrzyłam sie na niego z 10 minut przez szybkę (on mnie nie mogl widzieć ale wiedzial ze tam jestem) i nic nie czułam. Patrzyłam i takie nic, pustka, samej jest mi to ciężko opisać, chyba miłość mi przeszła...albo się pogodziłam ze z nim i tak nie będę i dlatego nie mam uczucia żadnego. nie wiem nawet jak to określić.
dziwne strasznie.. miłość się ogolnie dziwna
a wiecie co ja miałam wczoraj?
widziałam moje ex, jeszcze z tydzień temu myślałam ze go kocham... wczoraj patrzyłam sie na niego z 10 minut przez szybkę (on mnie nie mogl widzieć ale wiedzial ze tam jestem) i nic nie czułam. Patrzyłam i takie nic, pustka, samej jest mi to ciężko opisać, chyba miłość mi przeszła...albo się pogodziłam ze z nim i tak nie będę i dlatego nie mam uczucia żadnego. nie wiem nawet jak to określić.dziwne strasznie.. miłość się ogolnie dziwna
Ja czasami myślę, że przejaskrawia sie to uczucie ,że bardziej żal za sytuacjami , jakimś schematem i strach przed samotnościa. a My to mylimy z uczuciem.. i dopiero w takiej konfrontacji jak Ty miałąs wczoraj ,że sie widzi ten obiekt westchnień , nagle nie czuje się poprostu NIC !!
97 2013-02-26 14:32:37 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 14:35:20)
Tak, chyba trzeba sobie zdać sprawę z tego ,że On nie ma już na nic wpływu,pogodzić się z przeszłością(było minęło) i zrozumieć,że świat się tak naprawdę nie zawali bez Niego,że to nie koniec świata
TAKAJA, to dobry symptom, a że wszystko zdaje się być pogmatwane i porąbane to fakt.Pewnych spraw nie daje się chyba racjonalnie wytłumaczyć
Betti, Dziewczyny,
nie jestem z nim z powodu jego choroby, tylko z powodu tego, ze nie umiem od niego odejsc. Bo chyba jestem uzalezniona. Bo to juz 26 lat. Bo......
Jednak chodze do psychologa, bo skolei nie wyobrazam sobie, ze bede taka glupia do smierci.
Chcialabym kiedys byc bardziej pewna siebie i chcialabym moc sie szanowac za to co robie w zyciu. A na razie nie moge :-(
Nie mysle o innych zwiazkach w przyszlosci, bo cgyba sie nie nadaje...Mam za to talent do gotowania :-))
I jee - Wy tu takie pyszności robicie a ja nocki w pracy no Nie... ? Ja też chcę, ja też...
Zostawił ktoś jakieś okruszki z sałatek??
Jestem wyspana i zregenerowana - czasem coś bodnie w sercu jakieś wspomnienie - które za chwilę mija, by przepadło na zawsze.
W pracy niestety mam wciąż "jego" obraz - ale odkąd uśmiech wrócił na moją buźkę - wrócili też moi koledzy i czuję się
Super
)
Kochani nie przestawajmy czuć się szczęśliwymi sami dla siebie bo jak to gdzieś widziałam "czy można przestać kochać niebo tylko dlatego że czasem jest burza?"
Pozytywnie...
Co z tą sałatką? ![]()
Cześć kobietki ![]()
Gosia, mazowieckie. Zostawiona bo nie słuchałam się jak jaśnie pan wydawał rozkazy.
Dopiero 4 dzień mija.
![]()
I jee - Wy tu takie pyszności robicie a ja nocki w pracy no Nie... ? Ja też chcę, ja też...
Zostawił ktoś jakieś okruszki z sałatek??Jestem wyspana i zregenerowana - czasem coś bodnie w sercu jakieś wspomnienie - które za chwilę mija, by przepadło na zawsze.
W pracy niestety mam wciąż "jego" obraz - ale odkąd uśmiech wrócił na moją buźkę - wrócili też moi koledzy i czuję sięSuper
)
Kochani nie przestawajmy czuć się szczęśliwymi sami dla siebie bo jak to gdzieś widziałam "czy można przestać kochać niebo tylko dlatego że czasem jest burza?"
Pozytywnie...
Co z tą sałatką?
Zapraszamy ,zapraszamy i witamy Uroku Grozy.. ja włąśnie zżarłam gołabki , ktore wykonałam własnoręcznie hehe.. Może teraz jakis deserek ?? sa pomysły ?? Nic Nam tak nie osłodzi zycia jak My sami zadbamy o Siebie..a Oni cóż niech sa szczesliwi , ciekawe czy maja refleksje i jakis żal po Nas ???
Gosiu witamy ,fajnie ,że tez dołaczyłąs do naszego grajdołka..a Jasnie Pan mój też chciał dawac rozkazy , mieć super kochajaca u boku na skinienie , a inne do rozmów ehh ale sługa zaczęła fikać i nazwał to zaborczościa , pragnac spokoju ahhahah niech Go ma ..amen
Gosiu witamy ,fajnie ,że tez dołaczyłąs do naszego grajdołka..a Jasnie Pan mój też chciał dawac rozkazy , mieć super kochajaca u boku na skinienie , a inne do rozmów ehh ale sługa zaczęła fikać i nazwał to zaborczościa , pragnac spokoju ahhahah niech Go ma ..amen
najlepsze jest to że on mógł mieć koleżanki, ale ja kolegów nie bardzo, bo oczywiście każdy na mnie leci
hahah.
Mimo że kocham to niestety nie wybaczę tego że powiedział że się z kimś .. w barze na spotkaniu z koleżanką
Ale przecież pan i władca zna lepiej prawdę, która jest zupełnie inna.
MIRIAMM,
tu nie chodzi o to by planować sobie jakieś zwiazki w przyszłości. Ty boisz się zaburzyć jakiś tam porządek we wlasnym życiu. Po 26latach nie warto nic zmieniać,przecież to bylby szok takie zmiany i boisz się. Dlatego chcesz w tym tkwić. Wiążą się pewnie z tym również i inne sprawy, często materialne. Zmiana mieszkania ,brak środkow na utrzymanie. Ale wiele razy to kobieta jest tzw. gorą w związku a jednak nie potrafi przeprowadzić drastycznego cięcia pępowiny z innych często emocjonalnych uczuć.
Chyba musisz sobie zadać pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć. Czego tak naprawdę chcesz w zyciu? Co moze dac Ci Twój małżonek,oprócz ciekawych smsów i ciąglego lęku? Jeśli nawet olewasz to co On robi toż to przecież wegetacja.
Ja zmieniłam swoje życie po 22latach małżeństwa(choć trzymalam się rękami i nogami)Można --można . Życie masz kochana jedno ![]()
105 2013-02-26 14:59:46 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-02-26 15:00:52)
hera.1 napisał/a:Gosiu witamy ,fajnie ,że tez dołaczyłąs do naszego grajdołka..a Jasnie Pan mój też chciał dawac rozkazy , mieć super kochajaca u boku na skinienie , a inne do rozmów ehh ale sługa zaczęła fikać i nazwał to zaborczościa , pragnac spokoju ahhahah niech Go ma ..amen
najlepsze jest to że on mógł mieć koleżanki, ale ja kolegów nie bardzo, bo oczywiście każdy na mnie leci
hahah.
Mimo że kocham to niestety nie wybaczę tego że powiedział że się z kimś .. w barze na spotkaniu z koleżankąAle przecież pan i władca zna lepiej prawdę, która jest zupełnie inna.
hmm Moj Pan miał tez tylko kolezanki do rozmów ,szzcegolnie jedna z ktora esemesował non stop co 5 minut ..ale to były tylko rozmowy , zdjecia jakie dostawał to chyba do diagnozy ginekologicznej hahaha a mnie On wmawiał ze ja wiem swoje i nie dam sobie powiedziec..tak furtka tez byla otwarta w jedna strone, jak ja dostawałam sms to juz była mina i pytanie KTO TO ?? ale On miała dzwonki wyciszone ..fiut zakłamany . Miało mnie pocieszyc to ,ze wciaz powtarzał ..jestes jedyna i jestem z Toba haha
Hera ja jestem pewna na stówę, że mój nigdy mnie nie zdradził.. chociaż nigdy nie mów nigdy heheh ![]()
To raczej była zazdrość.. chora zazdrość.. Miał niską samoocenę to próbował kontrolować co robię i udawało mu się przez prawie dwa lata ale w końcu sam nie wytrzymał i zostawił.. Bo jak tu żyć z myślą że za chwilę ktoś mnie poderwie ech.. ![]()
107 2013-02-26 15:07:29 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 15:07:56)
Skąd się biorą te ich cholerne kłamstwa tiu...tiu...tiu...tiu....Tak potrafią oczy zamydlić,że już sama nie wiesz co prawda a co fikcja ![]()
Skąd się biorą te ich cholerne kłamstwa tiu...tiu...tiu...tiu....Tak potrafią oczy zamydlić,że już sama nie wiesz co prawda a co fikcja
Takich to powinni brać do ról w brazylijskich telenowelach.. Tam też nie źle potrafią zakręcić, że nie wiadomo o co chodzi i kto z kim ![]()
109 2013-02-26 15:13:24 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-02-26 15:14:59)
. Ja to wciąż myslałam ,że ze mna jest cos nie teges, że ja przejaskrawiam , i nad interpretuję.. Ale potem jak składałam do kupy puzzle to grało..koszmar..manipulacja po prostu..
(...) wczoraj patrzyłam sie na niego z 10 minut przez szybkę (...) i nic nie czułam. Patrzyłam i takie nic, pustka, samej jest mi to ciężko opisać, chyba miłość mi przeszła...(...)
Wiesz, zazdroszczę Ci tego poczucia pustki.. Chciałbym spojrzeć na moją Ex i poczuć to "nic". I nic więcej ![]()
HERA chyba masz rację. w pewnym momencie nie tesknimy juz za tym czlowiekiem, tylko za kimkolwiek. Nie chcemy być sami i myślijmy że nadal kochamy tę osobę, tę która ostatnio jeszcze była z nami. Przyzwyczajamy sie do wspólnie spędzanych chwil, nocy, dni, do tego że zawsze możemy pójść do tej osoby i ona będzie dla nas...a jak to mija to zostaje taka pustka i che się znów kogoś mieć...
Czasem chyba mylimy miłość z przyzwyczajeniem, jest nam dobrze i nie zauważamy jak nasze uczucia się zmieniją.
i zostaje jeszcze ten żal. bylo tak dobrze i dlaczego musiało się skończyć... no ale cóż wszystko sie zmienia i wszystko przemija, chyba nie warto wierzyć w to że coś trwać będzie wiecznie...
Cześć ;-)
Magda, 27 lat, 7 lat po ślubie, Lublin. Mąż przeleciał półtora roku temu żone wspólnika i przyjaciela.
Zostali przez niego przyłapani, firma się rozpadła. O koleżankach, smskach, czatach już nie wspomnę...
HERA chyba masz rację. w pewnym momencie nie tesknimy juz za tym czlowiekiem, tylko za kimkolwiek. Nie chcemy być sami i myślijmy że nadal kochamy tę osobę, tę która ostatnio jeszcze była z nami. Przyzwyczajamy sie do wspólnie spędzanych chwil, nocy, dni, do tego że zawsze możemy pójść do tej osoby i ona będzie dla nas...a jak to mija to zostaje taka pustka i che się znów kogoś mieć...
Czasem chyba mylimy miłość z przyzwyczajeniem, jest nam dobrze i nie zauważamy jak nasze uczucia się zmieniją.
i zostaje jeszcze ten żal. bylo tak dobrze i dlaczego musiało się skończyć... no ale cóż wszystko sie zmienia i wszystko przemija, chyba nie warto wierzyć w to że coś trwać będzie wiecznie...
Podobno po to sie Kogos poznaje , żeby sie z Nim kiedys rozstać..fakt nic nie trwa wiecznie..oprocz jednej miłości..rodzicielskiej..
114 2013-02-26 15:25:04 Ostatnio edytowany przez 93 (2013-02-26 15:36:13)
Magda,19 lat, porzucona przez 41 latka, dla jego drugiej żony, z którą nie był,kiedy się związał ze mną
Przez telefon
Mija 8 mc, dalej płaczę. Jestem niestety wierna i stabilna uczuciowo. No i czuję się każdego dnia koszmarnie,każdego dnia o n im myślę, usprawiedliwiam,że teraz jest idealny dla niej,dlaczego ja mu minęłam z dnia na dzień itp itp. Jest nas coraz więcej ![]()
Napiszcie proszę jak sobie radzicie? Odezwał się po 6 mc,tzn odpisał na smsa i wszystko wróciło. Też byłyście takie namolne? Jak znajdujecie siłę do działania, ja bym załatwiła co muszę i z domu się nie ruszała,tylko płakała
115 2013-02-26 15:39:06 Ostatnio edytowany przez czzekkoladka (2013-02-26 15:41:02)
93 - mnie jak zostawił po raz pierwszy to płakałam, nie jadłam, nie wychodziłam nigdzie. Później wrócił.. Teraz znów się rozstaliśmy i stwierdziłam że więcej nie będę prosić i płaszczyć się. Jesteśmy młode na pewno ktoś nas zauważy.. Mnie nawet już ktoś zauważył a minęły dopiero 4 dni. Także odpuść sobie myśli o tym panie ![]()
Wyjdź gdzieś ze znajomymi ![]()
Dzień dobry Wszystkim , witam cieplutko .. kurcze wiecie co jest najgorsze ?? Jak sie budzę pierwsze co siegam po telefon.. a nóż jakis cudowny sms...ehhhh jak jeszcze to tkwi..
a mi mówiłaś: wyłącz telefon, nie odbieraj
, dzięki Tobie mój dzisiejszy poranek był jednym z najlepszych od ponad roku
mimo okropnej pogody za oknem i ponurych ludzi ja wyszłam z domu z uśmiechem na twarzy ![]()
MIRIAM ,
źle mnie zrozumiałaś. Ja wybaczyłam i tkwię w tym. Tylko dorosłam do tego,że to był ostatni raz.Czyli już więcej nie wybaczę ,gdyby się coś wydarzyło.
ale nie radze sobie, bo ciągle to we mnie tkwi(mimo,że jest teraz ok.) to takie czekanie na następny raz. Takie szukanie dziury w całym.Z tego chcę się wyleczyć.Postawiłam jasno moje"warunki". Były przeprosiny,błagania,itp.itd.,nawet płacz, ale nie wziął mnie na to. Dodatkowo jeszcze pił. Od czasu tzw. powrotu ,nie pije i jest do rany przyłóż.Sama widzę ,że jego życie zaczęło się na nowo. I ja chcę żyć na nowo,a nie potrafię.Dojrzalam do tego że potrafilam powiedzieć ''albo-albo''.Jestem juz pewna tego ,że nie wybaczę więcej. Ale chcę normalnie żyć
Betti!
Przepraszam, że pytam to ile razy juz wybaczałaś?
Bo ja mam ten sam problem- nigdy więcej juz mnie nie skrzywdzi, nawet z domu go wyrzucilam ale nie mogę sobie poradzić z tymi natretnymi myślami- co on znowu wykombinuje żeby mi dogryźć. I właśnie ja chcę normalnie żyć bez tego brudu, podejrzeń, kłamstw- ale kiedy to będzie?
Pozdrawiam
8 mc i płaczę dzień w dzień,emocje już mi opadły,ale boli koszmarnie. On jest szczęśliwy z żoną (rozstawali się,rozstali się - mieszkali oddzielnie 3 mc,wrócił do niej - nie rozstali się z mojego powodu) Jak wy sobie dajecie radę? Te spotkania z przyjaciółmi,kino,zajęcie czasu... jest dobre,żeby nie wpaść z depresję,wyjść z domu,żeby czas nie wydawał się 6 razy dłuższy. Ale gdzie nie jestem... myślę,mimo woli myślę o nim. Jak wy to znosicie? To już tyle czasu..
119 2013-02-26 18:54:01 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-26 19:05:57)
AGNES,
ja to mam cholerne szczęście
z toksyku weszłam w jeszcze większy toksyk. Te cudowne słowa,gesty, setki przegadanych godzin o wszystkim i o niczym.Wspólne, może prozaiczne sprawy takie jak zakupy,sprzątanie, gotowanie. Tego nigdy wcześniej nie miałam. Ktoś wreszcie mnie docenił,traktował jak partnera,kobietę,swoją miłość. W tym wszystkim pojawiał się alkohol, ale w sumie nie widziałam w tym jeszcze nic złego. Pojawiało sie go coraz więcej i więcej,i tu zaczęło to mi bardzo przeszkadzać.Sytuacja wymykała się z pod mojej kontroli i mimo Jego zapewnień o miłości zaczęłam rzucać podejrzenia o kogoś trzeciego. W sumie intuicję mam dobrą i okazało się ,że jednak ktoś jest. Stare śpiewki same znacie. Aaa... kocham, to wybaczę. Ale wszystko tak się spiętrzyło, alkohol i cała reszta, że już nie wytrzymałam. Coś pękło na dobre.Resztę znasz. Minął rok jak jesteśmy znów ze sobą. Wszystko jakby przeciwko zdrowemu rozsądkowi,ale trwam. Zdaję sobie sprawę,że wszystko może nagle prysnąć,stąd może moje ciągłe obawy i lęk. Ale gdyby nie i los byłby dla mnie łaskawy to byłabym bardzo szczęśliwa,uwierz.I nie żałowałabym mojej decyzji. Aż się rozczuliłam he he ![]()
93...
myślę tak z perspektywy tzw.mądrości życiowej ,którą nabyłam z wiekiem, że dla Twojego byłego partnera byłaś po prostu odskocznią,nie gniewaj się ale chwilową zabawką. Ty się zakochalaś a on wrócil do żonki. Pogratulować jedynie żonce wspanialego życia z niewiernym. A Ciebie mi kochana po prostu szkoda. Zapewnił CI cudowne warunki do rozwoju uczucia i puścił kantem. Musisz jak najszybciej się uzdrowić bo szkoda Twojej każdej sekundy gdy myślisz o nim, nie warto kochana.
AGNES,
ja to mam cholerne szczęściez toksyku weszłam w jeszcze większy toksyk. Te cudowne słowa,gesty, setki przegadanych godzin o wszystkim i o niczym.Wspólne, może prozaiczne sprawy takie jak zakupy,sprzątanie, gotowanie. Tego nigdy wcześniej nie miałam. Ktoś wreszcie mnie docenił,traktował jak partnera,kobietę,swoją miłość. W tym wszystkim pojawiał się alkohol, ale w sumie nie widziałam w tym jeszcze nic złego. Pojawiało sie go coraz więcej i więcej,i tu zaczęło to mi bardzo przeszkadzać.Sytuacja wymykała się z pod mojej kontroli i mimo Jego zapewnień o miłości zaczęłam rzucać podejrzenia o kogoś trzeciego. W sumie intuicję mam dobrą i okazało się ,że jednak ktoś jest. Stare śpiewki same znacie. Aaa... kocham, to wybaczę. Ale wszystko tak się spiętrzyło, alkohol i cała reszta, że już nie wytrzymałam. Coś pękło na dobre.Resztę znasz. Minął rok jak jesteśmy znów ze sobą. Wszystko jakby przeciwko zdrowemu rozsądkowi,ale trwam. Zdaję sobie sprawę,że wszystko może nagle prysnąć,stąd może moje ciągłe obawy i lęk. Ale gdyby nie i los byłby dla mnie łaskawy to byłabym bardzo szczęśliwa,uwierz.I nie żałowałabym mojej decyzji. Aż się rozczuliłam he he
93...
myślę tak z perspektywy tzw.mądrości życiowej ,którą nabyłam z wiekiem, że dla Twojego byłego partnera byłaś po prostu odskocznią,nie gniewaj się ale chwilową zabawką. Ty się zakochalaś a on wrócil do żonki. Pogratulować jedynie żonce wspanialego życia z niewiernym. A Ciebie mi kochana po prostu szkoda. Zapewnił CI cudowne warunki do rozwoju uczucia i puścił kantem. Musisz jak najszybciej się uzdrowić bo szkoda Twojej każdej sekundy gdy myślisz o nim, nie warto kochana.
Betii67 kochana to masz tak samo tak jak ja staz roku po u mnie mija wlasnie 28 lutego rok jak to sie stalo odezwij sie na gg zostawilam ci wiadomosc
Witam wszystkie kobietki ![]()
Dołączam się do Waszego grona. Netkobietka, 25 lat z Wielkopolski po rozpadzie 7 letniego związku, minęło już 1,5msc
HERA chyba masz rację. w pewnym momencie nie tesknimy juz za tym czlowiekiem, tylko za kimkolwiek. Nie chcemy być sami i myślijmy że nadal kochamy tę osobę, tę która ostatnio jeszcze była z nami. Przyzwyczajamy sie do wspólnie spędzanych chwil, nocy, dni, do tego że zawsze możemy pójść do tej osoby i ona będzie dla nas...a jak to mija to zostaje taka pustka i che się znów kogoś mieć...
Czasem chyba mylimy miłość z przyzwyczajeniem, jest nam dobrze i nie zauważamy jak nasze uczucia się zmieniją.
i zostaje jeszcze ten żal. bylo tak dobrze i dlaczego musiało się skończyć... no ale cóż wszystko sie zmienia i wszystko przemija, chyba nie warto wierzyć w to że coś trwać będzie wiecznie...
Nie wiem, czy przeczytałam to co chcę napisać gdzieś tutaj na forum czy w jakiejść książce, ale często tęsknimy za naszymi ostatnimi związkami, bo idealizujemy to co było. Mózg człowieka ponoć zapamiętuje na dłużej te lepsze chwile, niby dlatego zawsze pozytywnie wspominamy osoby zmarłe i dzięki temu możemy funkcjonować normalnie. Często przeszłość wydaje nam się lepsza niż faktycznie była, teraźniejszość wydaje się gorsza niż jest w rzeczywistości a w przyszłość spogladamy z dozą niepewnością, bo boimy się tego czego nie znamy.
Każda z nas przechodzi teraz podobny etap w życiu, a w grupie siła... Trzymam za siebie jak i za Was kciuki ![]()
hera.1 napisał/a:Dzień dobry Wszystkim , witam cieplutko .. kurcze wiecie co jest najgorsze ?? Jak sie budzę pierwsze co siegam po telefon.. a nóż jakis cudowny sms...ehhhh jak jeszcze to tkwi..
a mi mówiłaś: wyłącz telefon, nie odbieraj
, dzięki Tobie mój dzisiejszy poranek był jednym z najlepszych od ponad roku
mimo okropnej pogody za oknem i ponurych ludzi ja wyszłam z domu z uśmiechem na twarzy
Jak miło słyszeć ,ze cokolwiek nasza gadanina wniosła do Twojego zycia..o fonie mówiłam fakt ,ale czasami przychodza chwile zwatpienia i jakies irracjonalnej nadziei...pozdrawiam.. mam nadzzieje ,ze spotkamy sie na gg..
Michał spod Warszawy 23 lata , wolny od 10miesiecy, zostałem zdradzony przez kobietę która niby mnie kochała a za plecami kombinowała z gostkiem z którym pracowała ale o tym już pisałem tutaj ![]()
Michał spod Warszawy 23 lata , wolny od 10miesiecy, zostałem zdradzony przez kobietę która niby mnie kochała a za plecami kombinowała z gostkiem z którym pracowała ale o tym już pisałem tutaj
Milo Cie powitac Michał ..tym bardziej ,że Panów nam brak w tym towarzystwie babskim i cieszymy sie ,ze Was Panowie przybywa....
marios34 napisał/a:Michał spod Warszawy 23 lata , wolny od 10miesiecy, zostałem zdradzony przez kobietę która niby mnie kochała a za plecami kombinowała z gostkiem z którym pracowała ale o tym już pisałem tutaj
Milo Cie powitac Michał ..tym bardziej ,że Panów nam brak w tym towarzystwie babskim i cieszymy sie ,ze Was Panowie przybywa....
Wolałbym być w stanie zajętym:D ale takie życie:D
hera.1 napisał/a:marios34 napisał/a:Michał spod Warszawy 23 lata , wolny od 10miesiecy, zostałem zdradzony przez kobietę która niby mnie kochała a za plecami kombinowała z gostkiem z którym pracowała ale o tym już pisałem tutaj
Milo Cie powitac Michał ..tym bardziej ,że Panów nam brak w tym towarzystwie babskim i cieszymy sie ,ze Was Panowie przybywa....
Wolałbym być w stanie zajętym:D ale takie życie:D
Oj oj jeszcze tych związków przed Toba hohohoh ...
marios34 napisał/a:hera.1 napisał/a:Milo Cie powitac Michał ..tym bardziej ,że Panów nam brak w tym towarzystwie babskim i cieszymy sie ,ze Was Panowie przybywa....
Wolałbym być w stanie zajętym:D ale takie życie:D
Oj oj jeszcze tych związków przed Toba hohohoh ...
Hahahahahahaha hmmm:D pewnie tak:D choć pewnie trochę to potrwa:D
A ja bym tak chciała żeby MARIOS miał jeden i udany tak do końca życia a co?! A niech ma
a niech Mu się darzy ![]()
A ja bym tak chciała żeby MARIOS miał jeden i udany tak do końca życia a co?! A niech ma
a niech Mu się darzy
hahahah a po czym tak mi życzysz:)?
każdemu się należy:) każdy jest wart drugiej osoby z którą stworzy związek do grobowej deski:)
betti67 napisał/a:A ja bym tak chciała żeby MARIOS miał jeden i udany tak do końca życia a co?! A niech ma
a niech Mu się darzy
hahahah a po czym tak mi życzysz:)?
każdemu się należy:) każdy jest wart drugiej osoby z którą stworzy związek do grobowej deski:)
Ja nie sadzę,żeby to było mozliwe taki związek do grobowej deski..nie ma takich chyba,,nie wierzę..