Zauroczona, mogę jedynie z własnego doświadczenia powiedzieć, że zalecane 'myślenie tylko o sobie i dziecku' jest niewyobrażalnie trudne. Ale masz przed sprzymierzeńca: przygotowywanie wyprawki, szkołę rodzenia, przygotowywanie pokoiku lub kącika dziecięcego. Tym się zajmij. poszukaj wózka, który będzie Ci odpowiadał, łóżeczka, pościeli, ciuszków. Jest cała kuuupa rzeczy, które musisz wiedzieć, mieć, załatwić... Tym się zajmij, a zajmie to Twoje myśli. Tak trzeba. Popłacz jeszcze trochę, ale nie poddawaj się. W jakim wieku jesteś i jak mieszkasz, jeśli wolno spytać...
12 871 2013-12-02 09:40:53 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-12-02 09:44:51)
Podobne tematy
12 872 2013-12-02 10:08:18
Widzę że z poniedziałku wszyscy w pracy i cisza nastała..
Zauroczona nie chce robić Ci nadziei bo to naprawdę straszne jeśli ktoś ją robi, ale poczekaj może jeszcze tydzień a potem się umówcie na spotkanie i pogadajcie na spokojnie jakie są szanse na waszwzwiązek..bo jeśli naprawdę nie było żadnego poważnego powodu, to może rzeczywiście chodzi tylko o oczyszczenie atmosfery i wrócicie jeszcze do siebie..
Czarnaona wy chyba też potrzebujecie czasu..nie dziwię się w sumie, że straciłas zaufanie do swojego chłopaka po tym gdy zobaczyłas te dwoznaczne smsy do ex..i właściwie rozumiem ze straciłas kontrolę nad emocjami gdy zadzwoniłas do jej narzeczonego, ale trochę przedobrzylas sprawę, na swoją niekorzyść ![]()
12 873 2013-12-02 10:12:17
czesc słoneczka moja
Ameke babelku teskniłam za wami
jak juz pisałam umówiłam się z kimś i nawet nie wiecie jak bardzo sie ciesze z tego spotkania wczoraj spacerowalismy przez 3 godziny, to tylko luzna znajomosc nie jestem jeszcze gotowa na nowy zwiazek ... , ale poczułam pierwszy raz ze wszystko będzie dobrze od soboty usmiech nie schodzi mi z twarzy
nawet widziałam sie z D. nie ruszyło mnie to
on jest w moim wieku tez po przejsciach
3 lata temu przyłapał zone z innym na goracym
jest po rozwodzie ma 2 dzieci
dobrze sie rozmawiało czułam ze wie przez co przechodze ![]()
12 874 2013-12-02 10:51:00
Barbarka, no to jesteś pewnie w skowronkach
Gratuluję
Wychodzi na to, że na dyskotekach bywają 'staruszki'. Szczerze, to wydawało mi się, że na dyskoteki chodzi młodzież :], a tymczasem jesteś żywym przykładem, że można tam kogoś wyhaczyć. Baw się, Dziewczyno i dobry przykład dawaj, jak się z doła wychodzi
No... a 2 tygodnie temu czarna rozpacz
Brawo...
12 875 2013-12-02 11:22:58
Bubble, bo 'robisz' mu źle samym faktem, że jesteś tą cierpiącą stroną. Nie szukaj w sobie winy.
Dzięki AKEME,
zawsze przedstawisz mi sytuację odpowiednio. Łzy mi zasłaniają oczy, weekend nie należał do udanych, znowu zmarnowałam dwa dni, siedząc w domu i płacząc. Przynajmniej w sobotę trochę posprzątałam jego papierów, sterta śmieci poszła w kosz.
Dzisiaj może uda mi się znowu coś posprzątać, ale po tylu latach odnajduje takie pamiątki i liściki, że łza się z oku kręci.
Pogoda nie rozpieszczała, aby gdzieś wyjść, bo padało cały dzień.
Zacznę zaczytywać się w lekturki, może coś do mnie dotrze.
Barbarko, gratuluję, znacznie lepiej Ci poszło, niż przypuszczałaś.... powodzenia korzystaj z życia.
Pozdrawiam Wszystkich
12 876 2013-12-02 12:32:19
Bubble, wiem doskonale o czym piszesz. Sama mam tyle różnych karteczek zachowanych, zasuszonych kwiatków, nawet krzywo przyklejona przez jeszczemęża tapeta stała się 'relikwią' po nim. Schowaj je głęboko, lub wyrzuć, Może za jakiś czas natykając się na którąś z nich uśmiechniesz się, bo nie wywołają bólu, tylko miłe wspomnienie tamtych dni. Wciąż mam w szafie sukienkę ślubną. Nie płacze na jej widok, raczej teraz mam fazę rozgoryczenia. Zawiódł mnie w każdej chyba materii. Uporasz się z tym wszystkim. Na pewno.
12 877 2013-12-02 12:37:26 Ostatnio edytowany przez zauroczenie (2013-12-02 12:55:59)
Dziewczyny nie daje rade... mialam byc silna a dzisiaj czarna rozpacz;( łzy same lecą...
nie mogę się karmić nadziejami... ale one tylko dawały mi siłę do przetrwania... telefon milczy jak zaklęty...
a ja chciałabym go tylko mieć obok siebie...
AKEME nie jestem już młoda, mam 31lat, musiałam wrócić do rodziców...
Była dziewczyna... ja cały czas czekam... tylko ileż można bawić się tak ludzkimi uczuciami?:( ja już pierwsza nie wyciągnę ręki... a on jest na tyle dumny, że też nie wiem czy byłby w stanie to zrobić... nie wiem czy on potrafi jeszcze rozmawiać... o tym co czuje... i czy on sam wie o co mu chodzi... bo ja nie wiem... jedyne co wiem, że milczy....
mam ochotę do niego napisać... że go kocham... żeby to wiedział... ale co z tego jak on ostatnio prosto w oczy (pod wpływem złych emocji) mi powiedział, że mnie nie kocha... ;(
jestem beznadziejna ![]()
12 878 2013-12-02 13:35:59
Dziewczyny nie daje rade... mialam byc silna a dzisiaj czarna rozpacz;( łzy same lecą...
nie mogę się karmić nadziejami... ale one tylko dawały mi siłę do przetrwania... telefon milczy jak zaklęty...
a ja chciałabym go tylko mieć obok siebie...
niestety takie huśtawki są częste...raz jest lepiej, raz jest gorzej, a większości jest rozpacz...
co prawda to zależy od charakteru i postawy, ale u mnie niestety tak to wygląda...
Była dziewczyna... ja cały czas czekam... tylko ileż można bawić się tak ludzkimi uczuciami?:( ja już pierwsza nie wyciągnę ręki... a on jest na tyle dumny, że też nie wiem czy byłby w stanie to zrobić... nie wiem czy on potrafi jeszcze rozmawiać... o tym co czuje... i czy on sam wie o co mu chodzi... bo ja nie wiem... jedyne co wiem, że milczy....
mam ochotę do niego napisać... że go kocham... żeby to wiedział... ale co z tego jak on ostatnio prosto w oczy (pod wpływem złych emocji) mi powiedział, że mnie nie kocha... ;(
jestem beznadziejna
wiesz co...może to i faktycznie lepszy sposób- żeby się odciąć i nie wyciągać reki...
ja jakoś nie umiem...M. mój teoretycznie też nie umie, u nas najdłuższa przerwa nie odzywania się to 8 dni...
i może właśnie dlatego nie umiem się pozbierać, bo ciągle jesteśmy w kontakcie i ciągle mam nadzieję...
z tym, że mi M.nigdy nie powiedział, że mnie nie kocha, a wręcz przeciwnie...
12 879 2013-12-02 13:37:53
on jest w moim wieku tez po przejsciach
3 lata temu przyłapał zone z innym na goracym
jest po rozwodzie ma 2 dzieci
dobrze sie rozmawiało czułam ze wie przez co przechodze
ufffff, czyli jest szansa dla nas rozwodnikow ![]()
12 880 2013-12-02 13:50:12
wiesz co...może to i faktycznie lepszy sposób- żeby się odciąć i nie wyciągać reki...
ja jakoś nie umiem...M. mój teoretycznie też nie umie, u nas najdłuższa przerwa nie odzywania się to 8 dni...
i może właśnie dlatego nie umiem się pozbierać, bo ciągle jesteśmy w kontakcie i ciągle mam nadzieję...
z tym, że mi M.nigdy nie powiedział, że mnie nie kocha, a wręcz przeciwnie...
U nas teraz jest najdluższa taka przerwa - i jedyna... nigdy tak nie było... nigdy się tak nie kłociliśmy... nie rozstawaliśmy...
nie wiem czy mam wierzyć w to, że mnie nie kocha:( przecież kilka dni wcześniej kochał... dzień przed rozstaniem mówił, że kocha...
spędziliśmy super weekend przed tym wszystkim... i tak nagle jak grom z jasnego nieba... jedna mała kłótnia przelała czarę goryczy...
wbrew pozorom wcale mi nie jest łatwiej jak się nie odzywamy... czuje, że o nas już zapomniał.... bo ileż można w sobie dusić gniew, złość czy co tam nim targa:( nie rozumiem tego... gdyby tylko chciał spokojnie porozmawiać... a niestety wtedy kiedy u niego bylam powiedział, że dziś nie będziemy rozmawiać... a kiedy i czy kiedykolwiek to niestety nie wiem ![]()
12 881 2013-12-02 14:02:54
nie wiem czy mam wierzyć w to, że mnie nie kocha:( przecież kilka dni wcześniej kochał... dzień przed rozstaniem mówił, że kocha...
spędziliśmy super weekend przed tym wszystkim... i tak nagle jak grom z jasnego nieba... jedna mała kłótnia przelała czarę goryczy...
wbrew pozorom wcale mi nie jest łatwiej jak się nie odzywamy... czuje, że o nas już zapomniał.... bo ileż można w sobie dusić gniew, złość czy co tam nim targa:( nie rozumiem tego... gdyby tylko chciał spokojnie porozmawiać... a niestety wtedy kiedy u niego bylam powiedział, że dziś nie będziemy rozmawiać... a kiedy i czy kiedykolwiek to niestety nie wiem
my 2 lata temu jak się rozstaliśmy to spędziliśmy ze sobą cały wtorek/środę na wyznaniach miłości itp. a w piątek wszystko ebło...jeśli było w was dużo emocji, tak jak w nas wtedy wystarczyła iskra by poszło...
po prostu to wszystko się skumulowało i nagle wybuchło...ja wtedy byłam na M. tak wściekła,
że przez bity miesiąc myślałam, że go uderzę jak do mnie podejdzie...miałam ochotę go rozszarpać,
a każda próba kontaktu kończyła się awanturą i pretensjami typu bo Ty zawsze, bo Ty nigdy...
ale po miesiącu wszystko się ułożyło...właściwie po 2 kiedy emocje opadły...
12 882 2013-12-02 14:15:28
Zauroczona, ja mam tylko rok więcej od Ciebie. Myślę, że nie ma na co czekać... Trzeba, byś wiedziała na czym stoisz. Wiem doskonale jakie masz teraz piekło. Mi mój jeszczemąż też z dnia na dzień w zasadzie zmienił front. Nie możesz tkwić w niewiedzy. Niech facet się określi, czy chce z Tobą/Wami dalej dzielić życie, żebyś wiedziała jakie kroki podjąć. Kochana, wyłam tak jak Ty jeszcze 4 m-ce temu, ale Ty musisz czym prędzej poznać jego plany. Kłótnia o byle co wydaje się być jedynie pretekstem. To znaczy nic nie jest jeszcze przesądzone, może facet teraz siedzi i główkuje co robić... mógł się wystraszyć odpowiedzialności, to się zdarza. A potem przychodzi refleksja i facet wraca. W moim przypadku tak nie było.
Uważam, że należny dumę odwiesić na kołku, zapytać wprost czego facet chce, ale nie prosić go o powrót. Jeśli stwierdzi że jest niezdecydowany, to staraj sie dzialac tak, jakby juz odmówił. Wiem, ze jest parszywie źle... ale tak trzeba. Rodzice Cię będą wspierać na pewno... Skąd jesteś jeśli wolno spytać?
12 883 2013-12-02 14:19:20
Była dziewczyna... właśnie tak było... za dużo emocji i złych rzeczy w ostatnich miesiącach było między nami...:( ja starałam na bieżąco się oczyszczać, mówić co mnie boli, co czuje, czego mi brakuje, jak nie w liście to jak się godziliśmy mówiłam dużo... i jakoś to ze mnie uchodziło... on wcale tego nie robił... nie potrafił ze mną szczerze porozmawiać... otworzyć się, żeby wylać z siebie cały żal...złość... gorycz... i tak mi się wydaje, że właśnie to był punkt zapalny... tydzień po rozstaniu ja już na spokojnie potrafiłam rozmawiać... on nie... to mówisz, że może aż tyle będę musiała czekać:( ehhhh
bez żadnego kontaktu z nim... nie rozumiem jak tak wolno mogą z kogoś schodzić emocje?:(
no cóż nie ukrywam, że dałaś mi malutką iskierkę nadziei... chociaż nie wiem czy ja tyle wytrzymam... nie należę do najbardziej cierpliwych a już i tak ponad tydzień milczymy...
ale jakoś muszę wytrwać... jutro zobaczę synka to może mi będzie łatwiej....
12 884 2013-12-02 14:33:55
barbarka30 napisał/a:on jest w moim wieku tez po przejsciach
3 lata temu przyłapał zone z innym na goracym
jest po rozwodzie ma 2 dzieci
dobrze sie rozmawiało czułam ze wie przez co przechodze
ufffff, czyli jest szansa dla nas rozwodnikow
można otworzyć przy okazji interes - pub tylko dla rozwodników ![]()
12 885 2013-12-02 14:34:23 Ostatnio edytowany przez Była dziewczyna (2013-12-02 14:36:43)
wszystko zależy od tego ile się zbierały te negatywne emocje i jak bardzo jemu zależy na ratowaniu tego....
z czego u nas nie było tak,że przez te 2 miesiące nie mieliśmy wcale kontaktu, bo kontakt był...
jeśli chcesz napisz do swojego X smsa, czy wszystko w porządku, bo się martwisz, że się tyle nie odzywa,
albo możesz go zapytać, czy nie chciałby jutro iść z Tobą zobaczyć synka ![]()
ale: a) nie rób mu awantur, czy wyrzutów z tego powodu, b)nie bądź nachalna...jeśli macie być razem, to będziecie...
tak to już jest, że związki przechodzą kryzysy, większe, mniejsze, najważniejsze to chcieć być razem...
i ja uważam tak jak AKEME...w chwilach gdy chodzi o uczucia nie ma czegoś takiego jak duma...
12 886 2013-12-02 14:53:55
Była dziewczyna...złe emocje gromadziły się z 3-4miesiące... był tydzień dobry, tydzień zły i tak w kółko... a czy jemu zależy... chyba nie skoro taką a nie inna podjął decyzję... ja swoją dumę mogę schować do kieszeni i chowałam ją już wiele razy ostatnimi czasy...
miesiąc temu jak byliśmy też pokłóceni to i tak chciałam żeby poszedł ze mną do lekarza... zapytałam go czy chce iść... nie odpisał...przed samym badaniem tylko mi napisał, żebym dała znać jak już będę po... a później się tłumaczyl...że nie chciał mnie denerwować (bezsensowne wytłumaczenie) ale widziałam, że było mu głupio, że tak zrobił a ja cały czas mówiłam, że było mi strasznie przykro, że nie poszedł:(
chciałabym do mojego M. napisać ale boje się, że znowu mnie oleje, zignoruje, że nie odpisze a ja będę czekała... chciał czas to chcę uszanować jego prośbę i mu go daje... będzie gotowy niech się odezwie... mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę, że to on musi się teraz odezwać... skoro zażyczył sobie czasu ... idą świeta a ja sama ![]()
wiem, że nie jest mu z tym dobrze jak jest... więc czemu nas tak katuje
widziałam po nim, że też to przeżywa... nie był normalnie sobą... a nadal nic nie robi ;(
12 887 2013-12-02 15:04:42
niektórych facetów ciężko rozgryźć...może tak jak zasugerowała AKEME siedzi teraz i główkuje...
pisząc do niego i proponując wspólne wyjście do lekarza właściwie nic nie tracisz, a może coś dzięki temu zyskasz...
12 888 2013-12-02 15:26:44
Nad czym tu główkować? Albo się chce albo nie... proste;/
skoro chciałam mu chciał pomóc... wyciągnęłam pomocną dłoń a on ją odepchnął... i potrzebuje czasu to ja jestem bezsilna ;( to chyba jednak nie główkuje... tylko po prostu nie chce... pomyślę z tym badaniem... chciałabym...ale jeśli wtedy się nie zgodził to tym bardziej teraz nie pójdzie...bo teraz już przecież jest pozamiatane ![]()
12 889 2013-12-02 17:50:24
barbarka30 napisał/a:on jest w moim wieku tez po przejsciach
3 lata temu przyłapał zone z innym na goracym
jest po rozwodzie ma 2 dzieci
dobrze sie rozmawiało czułam ze wie przez co przechodze
ufffff, czyli jest szansa dla nas rozwodnikow
ja nie widze nic w tym złego
facet jak każdy inny
a tak swoja droga dzis o 19też sie z nim spotkam
aaa z nowosci dzis sie dowiedziałam ze D. jednak kogos ma w pierwszej chwile serducho zabiło mocniej ale chwile pozniej spłyneło to po mnie
wiem kto to jest czułam ze jezeli kto to bedzie to ona ...... rozmawiałam z D. zapytałam go prosto z mostu powiedział ze mu sie podoba ja sie długo nie zastanawiałam i powiedziałam ze tez sie z kims spotkałam ![]()
12 890 2013-12-02 17:50:53 Ostatnio edytowany przez czarnaona (2013-12-02 18:09:36)
Czarna, z każdej strony wyłazi brak zaufania... od początku, tzn. od przejrzenia jego telefonu. Na braku zaufania nic nie zbudujesz. Otwarłaś się już na nowy związek, ale głowa jeszcze się boi. Może zanim zaczniesz próby ratowania związku [jeśli to wchodzi w grę] lub kolejny związek, jednak musiałabyś grzebnąć w swojej głowie, by i z tym strachem się rozprawić. Nie piszesz z jakiego powodu rozpadło się Twoje małżeństwo i to trochę utrudnia doszukanie się związków przyczynowo-skutkowych. Brak kontaktu z jego strony raczej jednak wiele mówi... przykro mi...
Byłam bita,zdradzana,nieszanowana dlatego wzielam rozwód.Po tym 3 lata bylam sama.Domyslacie sie napewno dlaczego.Ciezko bylo mi sie pozbierać.Dziekuje wam za szczere słowo.Myśle,ze nie mam szans ratowania
tego związku,niestety.Chcialabym ale wiem,ze tej szansy juz nie dostane.Ułożylam sobie wszystko w glowie przez te 3 lata wiem ze bylam gotowa byc moze informowanie o tym tego faceta jego ex bylo bledem sama nie wiem czy dobrze zrobilam...z jednej strony czuje satysfakcje bo mnie to bolalo bardzo i zniszczylo wszystko a z drugiej sama teraz zostalam...
12 891 2013-12-02 18:31:46 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-12-02 18:32:15)
AKEME napisał/a:Czarna, z każdej strony wyłazi brak zaufania... od początku, tzn. od przejrzenia jego telefonu. Na braku zaufania nic nie zbudujesz. Otwarłaś się już na nowy związek, ale głowa jeszcze się boi. Może zanim zaczniesz próby ratowania związku [jeśli to wchodzi w grę] lub kolejny związek, jednak musiałabyś grzebnąć w swojej głowie, by i z tym strachem się rozprawić. Nie piszesz z jakiego powodu rozpadło się Twoje małżeństwo i to trochę utrudnia doszukanie się związków przyczynowo-skutkowych. Brak kontaktu z jego strony raczej jednak wiele mówi... przykro mi...
Byłam bita,zdradzana,nieszanowana dlatego wzielam rozwód.Po tym 3 lata bylam sama.Domyslacie sie napewno dlaczego.Ciezko bylo mi sie pozbierać.Dziekuje wam za szczere słowo.Myśle,ze nie mam szans ratowania
tego związku,niestety.Chcialabym ale wiem,ze tej szansy juz nie dostane.Ułożylam sobie wszystko w glowie przez te 3 lata wiem ze bylam gotowa byc moze informowanie o tym tego faceta jego ex bylo bledem sama nie wiem czy dobrze zrobilam...z jednej strony czuje satysfakcje bo mnie to bolalo bardzo i zniszczylo wszystko a z drugiej sama teraz zostalam...
jak coś takiego czytam, to jest mi głupio, że nad sobą biadolę... przykro mi, że coś takiego musiałaś przejść. Nie wiem, czy w takim układzie jest sens powrotu do tego nowego faceta. Może lepiej nastaw się na związek z kimś innym...? ciężko przy takim życiorysie doradzić cokolwiek, co nie trąci banałem...
12 892 2013-12-02 18:38:58
eh dodam ze wychowuje 4 letniego syna z poprzedniego malzenstwa.Nie jest lekko najlepiej bym wziela swoje rzeczy i uciekla gdzies gdzie nikt mnie nie znajdzie,nie zrani.Naprawde czuje sie fatalnie.Nikt mnie nie zrozumie bo nikt tyle nie przeszedł...nie wiem dlaczego takie nieszczescia ciagle mnie spotykają.Ciagle jest zle.Teraz zostalam calkowicie sama i nie chce juz chyba nie potrafie normalnie sie zwiazać z kims.Kocham bardzo tego faceta ale najgorsze jest to ze tak jak napisałaś brak kontaktu mowi sam za siebie...nie mam juz sily nic mnie nie cieszy,nie wiem co mam ze soba zrobić ![]()
12 893 2013-12-02 18:50:34
eh dodam ze wychowuje 4 letniego syna z poprzedniego malzenstwa.Nie jest lekko najlepiej bym wziela swoje rzeczy i uciekla gdzies gdzie nikt mnie nie znajdzie,nie zrani.Naprawde czuje sie fatalnie.Nikt mnie nie zrozumie bo nikt tyle nie przeszedł...nie wiem dlaczego takie nieszczescia ciagle mnie spotykają.Ciagle jest zle.Teraz zostalam calkowicie sama i nie chce juz chyba nie potrafie normalnie sie zwiazać z kims.Kocham bardzo tego faceta ale najgorsze jest to ze tak jak napisałaś brak kontaktu mowi sam za siebie...nie mam juz sily nic mnie nie cieszy,nie wiem co mam ze soba zrobić
Czarnaona,
mogę Ci jedno doradzić. Moim zdaniem powinnaś udać się na terapię. W wielu ośrodkach zajmujących się uzależnieniami, działają grupy przeciwdziałania przemocy. Takie też "usługi" oferują ops-y. Zazwyczaj zajmują się też ludźmi, którzy kiedyś doświadczali przemocy.
Trzymaj się gorąco.
12 894 2013-12-02 18:53:41
Czarna, chwilę temu zamarudziłam sobie na swój marny los i znów mnie postawiłaś do pionu. To był chyba brak instynktu samozachowawczego, ładować się w związki obarczone ryzykiem. Dlatego to się nam dzieje. Trzymaj się mimo wszystko. Dobrze, że uciekłaś od tamtego... kobiety często tkwią w takich związkach, bo dają sobie wmówić jak bardzo nie są nic warte... i one też tak zaczynają myśleć, że to ten facet ma rację ![]()
12 895 2013-12-02 19:19:32
ja mam dzis straszny metlik w glowie... Po pierwsze dostalam pozegnalny list od NIEGO... Kilka milych zdan, ale ogolnie bardzo oschly... To mi pozostalo po 8 latach wspolnego zycia, podziekowanie i dowiedzenie sie ze przez dlugi czas on tlumil w sobie to ze nie chce ze mna byc...
przeciez sie tego spodziewalam... ale jednak zakłuło
z drugiej strony spotkalam sie z kims wczoraj, niby po kolezensku, na piwko, ale musze przyznac ze bylo bardzo milo. Nie chce robic sobie zadnych nadziei bo dowiedzialam sie ze on wkrotce wyjezdza zagranice, wiec po co pakowac sie w cos co przysiosloby wnow problemy. Ale sam fakt ze popatrzylam na niego jak na faceta w ktorym moze kiedys moglabym sie zakochac poprawila mi humor ![]()
Ale musze przyznac ze w glowie podczas tego spotkania ciagle mialam JEGO... Bo jak tu opowiedziec jakas historie z zycia, wyjazdy, ciekawe wakacje, jesli ON wszedzie ze mna byl! Nie mozna przeciez opowiadac "tam bylam z moim ex, najpiekniejsze wakacje jakie przezylam!"... Poza tym ciagle porownywanie ("ON nigdy nie zalozylby takiej koszulki", "ON zamowilby to piwo, jego ulubione")...
Czy jest szansa na rozpoczecie wszystkiego od nowa... tak po prostu???
12 896 2013-12-02 19:46:08 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2013-12-02 19:50:08)
AKEME napisał/a:Czarna, z każdej strony wyłazi brak zaufania... od początku, tzn. od przejrzenia jego telefonu. Na braku zaufania nic nie zbudujesz. Otwarłaś się już na nowy związek, ale głowa jeszcze się boi. Może zanim zaczniesz próby ratowania związku [jeśli to wchodzi w grę] lub kolejny związek, jednak musiałabyś grzebnąć w swojej głowie, by i z tym strachem się rozprawić. Nie piszesz z jakiego powodu rozpadło się Twoje małżeństwo i to trochę utrudnia doszukanie się związków przyczynowo-skutkowych. Brak kontaktu z jego strony raczej jednak wiele mówi... przykro mi...
Byłam bita,zdradzana,nieszanowana dlatego wzielam rozwód.Po tym 3 lata bylam sama.Domyslacie sie napewno dlaczego.Ciezko bylo mi sie pozbierać.Dziekuje wam za szczere słowo.Myśle,ze nie mam szans ratowania
tego związku,niestety.Chcialabym ale wiem,ze tej szansy juz nie dostane.Ułożylam sobie wszystko w glowie przez te 3 lata wiem ze bylam gotowa byc moze informowanie o tym tego faceta jego ex bylo bledem sama nie wiem czy dobrze zrobilam...z jednej strony czuje satysfakcje bo mnie to bolalo bardzo i zniszczylo wszystko a z drugiej sama teraz zostalam...
Witaj Czarnaona ![]()
Proszę Cię, tylko nie daj sobie wmówić, że to przez Ciebie związek się zakończył ![]()
Absolutnie Cię rozumiem.
Przeszłam tyle w życiu, że można by podzielić nieszczęść na kilkanaście kobiet. Dasz radę, bo jesteś silną kobietą. Teraz nie tylko TY cierpisz, pamiętaj o synku-on może nie rozumieć co się dzieje ale na pewno nie czuje się bezpiecznie.
Mieszkasz sama z synkiem?
12 897 2013-12-02 19:47:39
echhh czytam ten jego list i rycze
:(:( jak nie mamy ze soba kontaktu to jest dobrze, czasem czuje ze sie powoli wykurowalam, widze swiatelko w tunelu, ale teraz po tym liscie znow placz
to tak czarno na bialym napisane, ze to koniec, ze nie mam na co juz czekac, ze widzac go na ulicy on bedzie tylko, niewiem, dawnym znajomym? jak to wogole brzmi?? to troche takie niewyobrazalne ze ktos kto byl dla mnie calym swiatem, najlepszym przyjacielem i osoba z ktora chce spedzic cale moje zycie, tak z dnia na dzien staje sie obca...
Źle mi
:(:( chce jego ciepla
:(:(
12 898 2013-12-02 19:53:19
oj kartko....a ja sobie za to myślę, nie ma go tutaj, już nigdy nie pojedziemy tym autobusem,
już nigdy nie pójdziemy na nasza ulubioną kawę...jego już tu nie ma i niewiadomo, czy kiedykolwiek będzie ![]()
dziś przez przypadek przejeżdżałam obok knajpki w której byliśmy na pierwszej randce...aj jak zakuło serducho....
12 899 2013-12-02 19:56:01
echhh czytam ten jego list i rycze
:(:( jak nie mamy ze soba kontaktu to jest dobrze, czasem czuje ze sie powoli wykurowalam, widze swiatelko w tunelu, ale teraz po tym liscie znow placz
to tak czarno na bialym napisane, ze to koniec, ze nie mam na co juz czekac, ze widzac go na ulicy on bedzie tylko, niewiem, dawnym znajomym? jak to wogole brzmi?? to troche takie niewyobrazalne ze ktos kto byl dla mnie calym swiatem, najlepszym przyjacielem i osoba z ktora chce spedzic cale moje zycie, tak z dnia na dzien staje sie obca...
Źle mi:(:( chce jego ciepla
:(:(
Spokojnie. Wiem łatwo się pisze komuś
Ale zobacz, że on wcale nie był Twoim przyjacielem...
Rozumiem co czujesz i tulę wirtualnie ![]()
12 900 2013-12-02 20:19:00
Straszne są te jesienne wieczory... u mnie kolejny kryzys... ehhh nigdy się nie pozbieram... jak już dzisiaj bylo chwile lepiej to znowu dół totalny... przecież tak sie nie da wytrzymać...
12 901 2013-12-02 20:49:59
nigdy jeszcze tak często nie odświeżałam swojej poczty....
12 902 2013-12-02 21:03:06
Była dziewczyna czekasz na meila od niego?
12 903 2013-12-02 21:05:40
ehhhh...każdego dnia....o każdej godzinie ![]()
12 904 2013-12-02 21:07:47
najgorzej ze znowu moja samoocena spadła bardzo nisko
czuje ze to moja wina,ze do niczego sie nie nadaje,boje sie ze znowu latami bede sie zbierac po tym rozstaniu ![]()
12 905 2013-12-02 21:10:13
Witam Kobietki! mam już dosyć tego życia.Jestem z mężem 15 lat.Nie układało się od początku-kobieciarz.Bałam się odejść bo dziecko,bo kredyt na mieszkanie,bo będe sama,bo nie mam pracy.Tak przeciągałam.Teraz jestem ruiną człowieka.Mąż ogłasza się na profilach,jeździ na 10 godz. ,gdy pytam to mówi co cię to obchodzi.Widziałam sms w którym kobieta pisze spotkamy się,napisz kiedy przyjechać a on że zadzwoni za 5 min.Po tym jak zobaczyłam to założył hasła na komórkę i laptopa.Siedzi w drugim pokoju przy laptopie do nocy.Woła mnie raz na 2 tyg na sex a gdy odmówię bo przecież o nie żyje ze mną to na złość wychodzi na całe dníe albo oszukuje z wypłatą.Sym ma 15 lat i nie pamiętam kiedy z nim wyszedł lub porozmawiał.Jak pytam czemu profile to widać radość na jego twarzy że mi sprawia ból i mówi zasłużyłaś na to.Jestem porządna,nie oszukuje,dbam o wszystko.Nie chciałam sexu codziennie to dlatego profile tak twierdził.Nie mam sił na uwolnienie się od niego.Nie mam pracy,kredyty.Powiedział że zdechnę z głodu.Nie mam nadzieji,nie mam żadnego celu,czuje się nikim...Tak bardzo bym chciała żeby ktoś mnie szczerze pokochał za to kim jestem a nie za sex.Potrzebuje wsparcia..czuje że gasnę..
12 906 2013-12-02 21:44:45
Witam Kobietki! mam już dosyć tego życia.Jestem z mężem 15 lat.Nie układało się od początku-kobieciarz.Bałam się odejść bo dziecko,bo kredyt na mieszkanie,bo będe sama,bo nie mam pracy.Tak przeciągałam.Teraz jestem ruiną człowieka.Mąż ogłasza się na profilach,jeździ na 10 godz. ,gdy pytam to mówi co cię to obchodzi.Widziałam sms w którym kobieta pisze spotkamy się,napisz kiedy przyjechać a on że zadzwoni za 5 min.Po tym jak zobaczyłam to założył hasła na komórkę i laptopa.Siedzi w drugim pokoju przy laptopie do nocy.Woła mnie raz na 2 tyg na sex a gdy odmówię bo przecież o nie żyje ze mną to na złość wychodzi na całe dníe albo oszukuje z wypłatą.Sym ma 15 lat i nie pamiętam kiedy z nim wyszedł lub porozmawiał.Jak pytam czemu profile to widać radość na jego twarzy że mi sprawia ból i mówi zasłużyłaś na to.Jestem porządna,nie oszukuje,dbam o wszystko.Nie chciałam sexu codziennie to dlatego profile tak twierdził.Nie mam sił na uwolnienie się od niego.Nie mam pracy,kredyty.Powiedział że zdechnę z głodu.Nie mam nadzieji,nie mam żadnego celu,czuje się nikim...Tak bardzo bym chciała żeby ktoś mnie szczerze pokochał za to kim jestem a nie za sex.Potrzebuje wsparcia..czuje że gasnę..
Drogi Kwiatku. Żyłam z facetem o podobnych zainteresowaniach...to seksoholizm, uzależnienie. A my jesteśmy uzależnione od nich i koło się zamyka. Szczerze to mój nie był na tyle bezczelny ale on mieszkał u mnie więc musiał bardzo uważać, a i tak wpadki zaliczał. Nie musze Ci pisać jak się po nich czułam? Ech...ciężki temat. Tym bardziej, że nie masz gdzie uciec...moze zaczniesz wysyłać CV? Może pójdziesz do psychologa? Czas zawalczyć o siebie Kwiatuszku. Jesteś tego warta! To Twoje życie! Walczyć o siebie też trzeba dla dzieci, bo one nic nie rozumieją i nabywają złych wzorców...
Tulę Cię cieplutko.
Mogę Ci przesłać na e-maila lektury dla Kobiet Kochających za Bardzo-bo właśnie takie jesteśmy-prześlij mi wiadomość na e-maila, a ja odeślę Ci książki-choć zajmiesz się czymś tylko dla siebie ![]()
12 907 2013-12-02 21:52:34
Straszne są te jesienne wieczory... u mnie kolejny kryzys... ehhh nigdy się nie pozbieram... jak już dzisiaj bylo chwile lepiej to znowu dół totalny... przecież tak sie nie da wytrzymać...
Zauroczona, to co Cię spotkało...nie da się wyrazić słowami, to największe sku.....
Martwi mnie Twój Dzidziuś, on czuje co się z Tobą dzieje i boi się ![]()
Może zamiast myśleć o facecie przestaw myślenie na dziecko?
Juz nie jesteś sama, już jesteś nie tylko za siebie odpowiedzialna.
Tulę ciepło i trzymam kciuki za Ciebie!
12 908 2013-12-02 21:55:37
ale jestem porąbana....dostałam maila od M...zwykłego co dziś robił i w ogóle,
a ja się nim tak podjarałam jakby mi się właśnie oświadczył....głupia ja....
czarnaona...najgorsze to to, że my kobiety(prawie wszystkie)uzależniamy swoja wartość i samoocenę od faceta...
jest facet i myślimy że jesteśmy super...nie ma faceta i nagle jesteśmy do dupy..a to tak nie powinno wyglądać...
ja po moim wcześniejszym facecie też tak myślałam...dopiero M. mnie wybił z tego myślenia i mimo iż teraz w sumie nie jesteśmy razem, to zawsze pamiętam jak wiele znaczę i jak fajna jestem ![]()
12 909 2013-12-02 23:46:12
dzis znalazlam taki piekny cytat i musze wam go napisać:
-Od dziś jestem wolna
-Jak to? Od Waszego rozstania minął już okrągły rok.
-To nic, ale moje serce dopiero dziś poczuło się wolne, kiedy obudziłam się bez tego rozrywającego od środka uczucia tęsknoty, kiedy nie był moją pierwszą myślą zaraz po przebudzeniu, kiedy przestałam nerwowo rozglądać się na dźwięk jego imienia, kiedy jedząc ciasto przestałam myśleć, że jest jego ulubionym , rozumiesz?
12 910 2013-12-03 10:16:24
spotkałam się wczoraj znowu ze Sławkiem pojechalismy na zakupy była bardzo miło do chwili gdy nazwałam go imienim byłego
widziałam jak zrobiło mu sie przykro mi jeszcze bardziej
przeprosiłam, chciał zebym pomogła mu kipic kilka ubrań ma całkiem inny styl od D. cały czas kręciłam nosem
wybierałam chyba podswiadomie zupełnie inne rzeczy niż on
chyba nawet troche porównywałam go do D.
widze jak mu zależy stara się bardzo a ja nie potrafie ... a to naprawde super facet .....
12 911 2013-12-03 10:25:48
Karteczko, jest jeden minimalny pozytyw... teraz już wiesz, że spokojnie możesz ten związek uznać za przeszły, mimo że to boli. Możesz powolutku przestać zaprzątać sobie nim głowę, robić nadzieję i tracić swój cenny czas na rozważania. Teraz możesz pójść do przodu. Zostały zranione Twoje uczucia, zdeptana nadzieja i to musi boleć. Wiesz jak jest... płacząc w poduszkę nic nie zmienisz, może trochę Ci ulży. Więc wieczorkiem popłacz. Ale od rana trzeba spinać poślady i starać się wyjść z dołka. Wygrzeb fajne ciuszki, zrób makijaż taki, jak lubisz, może zrób jakąś nową fryzurę i powoli opuszczaj bagienko.
12 912 2013-12-03 10:36:47
z drugiej strony spotkalam sie z kims wczoraj, niby po kolezensku, na piwko, ale musze przyznac ze bylo bardzo milo. Nie chce robic sobie zadnych nadziei bo dowiedzialam sie ze on wkrotce wyjezdza zagranice, wiec po co pakowac sie w cos co przysiosloby wnow problemy. Ale sam fakt ze popatrzylam na niego jak na faceta w ktorym moze kiedys moglabym sie zakochac poprawila mi humor
Ale musze przyznac ze w glowie podczas tego spotkania ciagle mialam JEGO... Bo jak tu opowiedziec jakas historie z zycia, wyjazdy, ciekawe wakacje, jesli ON wszedzie ze mna byl! Nie mozna przeciez opowiadac "tam bylam z moim ex, najpiekniejsze wakacje jakie przezylam!"... Poza tym ciagle porownywanie ("ON nigdy nie zalozylby takiej koszulki", "ON zamowilby to piwo, jego ulubione")...Czy jest szansa na rozpoczecie wszystkiego od nowa... tak po prostu???
wczoraj czułam dokładnie to samo ..... nie ta koszulka, nie te spodnie on by tak nie zrobił ![]()
12 913 2013-12-03 10:41:14
spotkałam się wczoraj znowu ze Sławkiem pojechalismy na zakupy była bardzo miło do chwili gdy nazwałam go imienim byłego
widziałam jak zrobiło mu sie przykro mi jeszcze bardziej
przeprosiłam, chciał zebym pomogła mu kipic kilka ubrań ma całkiem inny styl od D. cały czas kręciłam nosem
wybierałam chyba podswiadomie zupełnie inne rzeczy niż on
chyba nawet troche porównywałam go do D.
widze jak mu zależy stara się bardzo a ja nie potrafie ... a to naprawde super facet .....
spokojnie. na otwarcie też trzeba czasu. pamiętaj, że on też może być na etapie zaklejania dziury po byłej 'czym prędzej'. co ma wisieć nie utonie. spotykajcie się bez narzucania sobie czegokolwiek. pomyłka w imieniu też przecież wynika z lat przyzwyczajenia. zawsze takim imieniem zwracałaś się do towarzysza i nic ponadto. to, że podświadomie szukasz w nim cech D też niewykluczone. po prostu obserwuj siebie, a temu chłopakowi niczego nie obiecuj. nic na siłę...
12 914 2013-12-03 13:13:31
halo...czy ktoś tu dziś jest? ktoś pogada, bo coś niemrawo dziś ![]()
12 915 2013-12-03 13:30:43
jestem, jestem
No i minęly dwa tygodnie. Bardzo mi ciezko i smutno, ale jakos daje rade...
Wczoraj udalo mi sie z mezem pojsc do psychologa, w sprawie dzieci, tzn pogadac jak to sobie wszystko poukladac zeby dla nich bylo najlepiej. On zreszta podkreslal, ze nie bedzie rozmawial o nas. Dla niego temat juz nie istnieje ![]()
Ciesze sie jednak, ze sie troche choc otworzyl i porozmawial, bo do tej pory wszystko tlamsil w sobie i nie chcial rozmawiac z nikim, wiec widze spory postep...
Choć i tak nadal nie wiem o co chodzi i co mu w glowie siedzi
Wiem, ze sie dalej spotyka z ta kobieta - tak mnie to przytlacza ![]()
12 916 2013-12-03 13:33:57
aha, i dzis rano przeprosil, ze ostatnio byl wzgledem mnie taki agresywny...
12 917 2013-12-03 13:38:28
Mychanka, to fajnie, że dał się zabrać do psychologa... mojego za nic nie da się tam wyciągnąć, nawet z uwagi na dziecko, bo o czymkolwiek innym też nie ma mowy.
12 918 2013-12-03 13:45:56
ja dzisiaj, po całkowicie przespanej nocy bez alko czy tabsów, naładowana pozytywną energią,
postanowiłam zrobić porządek w moim/naszym pokoju...niestety porządki mnie trochę przerosły,
puste szafki po nim, parę jego przypadkowych rzeczy...moje spodnie, które on tak lubił, sukienki i wszystko inne
sprawiły, ze trochę podłamałam się na duchu..zaczynam żałować, ze na dzień przed jego wyjazdem głupio powiedziałam
mu żebyśmy na razie się nie określali...żebyśmy dali sobie jeszcze trochę czasu, czy chcemy być razem czy nie....
mogłam mu od razu powiedzieć czy idziemy w te, czy w tę, a ja się tak bałam, że tego wszystkiego nie udźwignę...
rozstania, bycia razem na odległość...a teraz mam...niepewność na odległość...
12 919 2013-12-03 15:49:12
Hej, Isco67, rozgość się, i pisz kiedy masz potrzebę.
Wiele nas tutaj, co chwile ktos dochodzi, martwi to, że tak wiele osoób doznaje odrzucenia, zdrady, rozstania, ale jak to mówią w kupie raźniej....
Niestety,ale muszę zrezygnować z tego forum i poszukać innego z powodu o,którym nie chcę pisać.Życzę Wam wszystkim wszystkiego najlepszego oraz odzyskania spokoju i Dziękuję
12 920 2013-12-03 19:22:30
Karteczko, jest jeden minimalny pozytyw... teraz już wiesz, że spokojnie możesz ten związek uznać za przeszły, mimo że to boli. Możesz powolutku przestać zaprzątać sobie nim głowę, robić nadzieję i tracić swój cenny czas na rozważania. Teraz możesz pójść do przodu. Zostały zranione Twoje uczucia, zdeptana nadzieja i to musi boleć. Wiesz jak jest... płacząc w poduszkę nic nie zmienisz, może trochę Ci ulży. Więc wieczorkiem popłacz. Ale od rana trzeba spinać poślady i starać się wyjść z dołka. Wygrzeb fajne ciuszki, zrób makijaż taki, jak lubisz, może zrób jakąś nową fryzurę i powoli opuszczaj bagienko.
Wiem Akeme, masz racje. Czuje ze robie kilka malutkich kroczkow do przodu, a potem znowu jeden wielki w tyl. Ale w koncu pod wiatr tez mozna dotrzec do celu. Wystarczy zaprzec sie ze wszystkich sil i isc do przodu.
Hmm brzmi dobrze. W praktyce to troche trudniejsze, no ale co nam pozostaje? Walczyc, bo zycie jest tylko jedno...
12 921 2013-12-03 19:43:49
witam was, ja ciągle czekam na zawiadomienie z sądu, ciągle mam nadzieję że może wycofał pozew, przecież 32 lata małżeństwa chyba coś znaczy. Z drugiej strony nie wierzę w to, chyba już w nic nie wierzę. Nie wyobrażam sobie teraz naszego dalszego życia razem, ale ciągle coś mi się tam tli, jakaś maleńka iskierka nadziei. Boli jak cholera. Jedno głupie pytanie mnie nie opuszcza- DLACZEGO? Jak można przekreślić całe życie ? On mnie niszczy psychicznie, ja sama się dołuję. Andrzejki spędził z nią biorąc walizeczkę z piżamką pantofelkami i kosmetykami. Całkiem jawnie i szyderczym uśmiechem. To już nie jest mój mąż , to chyba jakiś potwór. Marna podróba człowieka. Dobrze że już koniec tego cholernego roku, dzieciaki mi mówią że następny będzie dla mnie najlepszy w życiu. Oby tak było. Tego sie będę trzymać. Trzymajcie sie, dobrej nocki
12 922 2013-12-03 20:19:03
Witam Kochani,
na chwilę przycichłam, chyba taka wewnetrzna koniecznośc mnie zmusiła do tego. Czytam sobie WAs przez cały czas nawet jak sie nie odzywam. Niektórzy zrobili spory krok do przodu, inni trochę mniejszy, ale zawsze to już zmierzanie w lepszym kierunku.
Ja sie zaczytalam, wczoraj zajrzałam po raz kolejny do Sherry Agrov - Dlaczego mężczyźni kochaja zołzy... i wiecie co lepiej mi się zrobiło, chyba odpowiedziałam sobie na wiele pytań, co robić, jak się zachować. Mam chwile, że ogarnia mnie zaduma nad własna przyszłością, ale z drugiej strony ciesze się, że zyję, że jestem zdrowa... narzekając na mój los jako osoby skrzywdzonej i odrzuconej tego nie zauważałam.
Kobietki bądźmy silne, nie opłakujmy ich, że odeszli, a na pewno nie przy nich, aby to widzieli. Cieszmy się z tego, że jedne z nas maja cuda w postaci dzieci, inne ich oczekują, inne spotykaja się z nowymi znajomymi....
Uwierzmy w to, że jesteśmy silne, i nie potrzebujemy jakiegoś tam faceta, ktory nie docenił tego kogo miał obok....
Jak odpuścilam, mam nadzieję, że ten stan już będzie trwał i będzie coraz lepiej, a jeszcze w weekend płakalam jak bóbr....
Zawsze bardzo lubiałam jak zbliżał się grudzień, dla mnie to taki magiczny miesiąc, i ty razem też będzie magiczny, spędze święta z moją rodziną... i przebaczę jemu wszystkie krzywdy dla swojego zdrowia psychicznego...
Podziwiam Was Kobietki, za upór w dążeniu do lepszego jutra....
Ja w końcu od 2 miesięcy ugotowałam cos dla siebie.
Dzisiaj zrobiłam makijaż i pojechałam do pracy z uśmiechem.. było mi lepiej...
Tego Wam życzę, aby było z dnia na dzień lepiej, zauwazmy siebie, a nie opłakujmy ich, jeżeli będą chcieli wrócic wrócą, a my myślmy już o sobie, nawet jak sie pojawią ponownie.,
12 923 2013-12-03 20:57:47
Witam Kochani,
na chwilę przycichłam, chyba taka wewnetrzna koniecznośc mnie zmusiła do tego. Czytam sobie WAs przez cały czas nawet jak sie nie odzywam. Niektórzy zrobili spory krok do przodu, inni trochę mniejszy, ale zawsze to już zmierzanie w lepszym kierunku.
Ja sie zaczytalam, wczoraj zajrzałam po raz kolejny do Sherry Agrov - Dlaczego mężczyźni kochaja zołzy... i wiecie co lepiej mi się zrobiło, chyba odpowiedziałam sobie na wiele pytań, co robić, jak się zachować. Mam chwile, że ogarnia mnie zaduma nad własna przyszłością, ale z drugiej strony ciesze się, że zyję, że jestem zdrowa... narzekając na mój los jako osoby skrzywdzonej i odrzuconej tego nie zauważałam.
Kobietki bądźmy silne, nie opłakujmy ich, że odeszli, a na pewno nie przy nich, aby to widzieli. Cieszmy się z tego, że jedne z nas maja cuda w postaci dzieci, inne ich oczekują, inne spotykaja się z nowymi znajomymi....Uwierzmy w to, że jesteśmy silne, i nie potrzebujemy jakiegoś tam faceta, ktory nie docenił tego kogo miał obok....
Jak odpuścilam, mam nadzieję, że ten stan już będzie trwał i będzie coraz lepiej, a jeszcze w weekend płakalam jak bóbr....
Zawsze bardzo lubiałam jak zbliżał się grudzień, dla mnie to taki magiczny miesiąc, i ty razem też będzie magiczny, spędze święta z moją rodziną... i przebaczę jemu wszystkie krzywdy dla swojego zdrowia psychicznego...Podziwiam Was Kobietki, za upór w dążeniu do lepszego jutra....
Ja w końcu od 2 miesięcy ugotowałam cos dla siebie.
Dzisiaj zrobiłam makijaż i pojechałam do pracy z uśmiechem.. było mi lepiej...Tego Wam życzę, aby było z dnia na dzień lepiej, zauwazmy siebie, a nie opłakujmy ich, jeżeli będą chcieli wrócic wrócą, a my myślmy już o sobie, nawet jak sie pojawią ponownie.,
Brawo Bubble! masz calkowita racje!! Tak trzymaj i ja rowniez bede sie tego trzymac! Zycie jest teraz w naszych rekach i tylko od nas zalezy czy spedzimy je na plakanie w poduche czy na tym co sprawia nam radosc! Zycie moze nie konczy sie na facetach, jest tyle innych rzeczy... czemu tego wczesniej nie wiedzialysmy???
12 924 2013-12-03 21:22:30
Karteczko... każda jedna osoba o tym wie, ale swoje musi przecierpieć.
12 925 2013-12-03 21:28:34
babelku i rób ta codziennie a bedzie coraz lepiej
:) Akeme jak tam u Ciebie
a umnie dobrze
kolega Sławek nie odpuszcza
to bardzo miłe ![]()
12 926 2013-12-03 21:42:45
Barbarka, u mnie nie najgorzej. Dwa razy w tygodniu mam zajęcie w Fitness klubie, świat mi się mocno zawęził, ale daję radę. Czasami mam gorsze chwilki. Raczej staram się nie roztkliwiać już teraz. Dodatkowo jeszczemąż ma teraz problemy. Nigdy nie odpuszczał sportu, nawet jak powinien z powodu poważnej kontuzji. Efekty przyszły szybko - ma bardzo poważny, kliniczny stan zapalny achillesa. Prawdopodobnie nie uniknie operacji. Żal mi go bardzo. Wiem, że ma już nową przyjaciółkę, która go będzie wspierać. Zawsze byłam to ja, ale moją pomocą raczej pogardzi. Tak więc nie pcham się. Ale żal mi go bardzo.
12 927 2013-12-03 23:06:22
Witam.
Barbarko, nie wiem ale tak czytając co piszesz,wydaje mi się,że zbyt szybko oceniasz tego kolegę mówiąc że jest na prawdę super facetem. Nie wiem,ja doświadczyłam tylu kłamstw przez lata że nie wierzę już nikomu i twierdze że by ocenić że ktoś jest super,potrzeba dużo dużo więcej czasu.Na początku wiele osób jest super a potem okazuje się że to dranie. Nie potępiam Cię,tylko boję się byś nie cierpiała znów. Twierdzę że taka znajomość pozwala wyjść z dołka o wiele szybciej,tylko spokojnie, bez zobowiązań. Nie wierzyłabym tak od razu też że on został zdradzony. Kiedyś spotkałam faceta który twierdził że wiele przeszedł że go żona zdradziła a potem okazało się ze to on zdradził a mówił tak by nie być od razu skreślony i pokazać jaki to on pokrzywdzony i bez winy. To takie moje myśli które mi przyszły. Ja żadnemu facetowi nie uwierzę już chyba. Po tyle usłyszanych kłamstwach prosto w oczy...
U mnie dupa. M zaproponowal ugode ze przyzna się do winy ale zebym na siebie alimentów nie chciała.Ja się zgodziłam pod warunkiem ze na pismie napisze ze będzie placil na dziecko 600zl mies i zrzeka się majątku (meble).Na majątek się zgodzil ale na kase nie. Już miałam nadzieje ze skończy się na tej rozprawie. Ile jeszcze czasu to potrwa, jestem wykończona tym mysleniem. Jedna rozprawa już była,druga za tydzień. Trzy na pewno, a może cztery rozprawy będą potrzebne. Potem osobna jeśli wniesie o podzial majątku. Mam dosyć. Dowiedzialam się od adwokata ze jeśli nie dojdziemy do porozumienia w kwesti widzen, to znaczy ja nie chce się zgodzić aby córka gdy skończy 2 lata,nocowala co drugi weekend u niego i na dwa tygodnie wakacji i tydzień ferri. To jest jeszcze za male dziecko,ona jest ze mna tak związana ze szok.Tam nawet usnąć nie chce. Adwokatka powiedziała ze jak się nie dogadamy to sad skieruje to do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno- Konsultacyjnego. O co chodzi? Miał ktoś tu z Was taką sytuację ? Proszę o odpowiedź.
Boże za tydzień na rozprawie będą jego dwie kochanki i jego matka. Nie widziałam jej od lipca. Mam wszystkiego dość.
12 928 2013-12-03 23:37:25
ewa 42 lata po 15 latach rozwodzimy sie z mezem,podkarpacie,maz ma 10 lat mlodsza nie mamy dzieci on tez ,ja mam psa...samotne osoby po rozwodzie nie sa rozumiane nawet przez rodzine..bo dzis nawet ...bylam u rodzicow no i slysze abo tobie to nie jest zle bo tylko tyle ze jestes sama,a i zaczelo sie bo ..moj brat ma 2 dzieci zone -dziecko mowi matka ty sobie nawet nie wyobrazasz jaki twoj brat ma kierat wstaje o 6 dziecko wieze na rehabilitacje potem praca potem cos tam cos tam basen dla dzieci zajecia sportowe --jacy brat z zona zarobieni nie to co ty ,ty bys nie chciala na ich miejscu byc-- a ja mowie a moze oni nie chcieli by byc na moim -samotna bezdzietna..o kochani burza sie rozpetala wtedy -moj pies sie juz skulil na kanapie bo matka z moim ojcem przekrzykiwali sie ;ty nie masz pojecia jak oni zyja -matka ;dobrze ze ty nie masz dzieci ,ojciec;bo ty to bys sobie nawet w polowie nie poradzila ,za chwile matka;a nawet jakbys miala dzieci to u ciebie byloby duzo gorzej jak u nich,,,zesztywnialam,pies moj co lezal w kacie kanapy przeczuwal zlo,oczy wielkie robil ,a ja mowie ;przeciez brat szukal dziewczynybo dlugo byl starym kawalerem,nikt go nie zmuszal do ozenku,a jak poznal kobiete i sie ozenil to wiedzial ze beda tez dzieci,a moja matka na to;dziecko on sobie nie zdawal sprawy ze tak bedzie,ja mowie;ale przeciez jest wiele mlzenstw co maja 2 dzieci i tez choruja raz to raz tamto,ale rodzice ;razem ...nieee bo nikt tak naie ma zle jak oni ,a tobie jest dobrze bo ty tylko jestes sama,a ja wolalabym byc na ich miejscu-rodzice mnie traktuja jak kogos bez uczuc,nie wiem,a co z moimi przezyciami poronieniem zdrada meza?-wyszlam stamtad i chyba zaczne zadko bywac u rodzicow bo weszlam do windy zaczelam plakac,jechalam samochodem do tego mego samotnego mieszkania z tym moim jedynym przyjacielem -psem ,lzy lecialy mi jak grochy az musialam sie na chwile zatrzymac-czy to jest wszystko normalne?
12 929 2013-12-04 00:19:15
To nie jest normalne. Widać twój brat jest pupilkiem rodziców. Cóż zdarza się. Jedyne wyjście,bywac rzadziej u rodzicow ale mieszkasz sama,nie wiem czy masz jakiś znajomych.Jesli tak to z nimi spędzaj czas a jeśli nie to co,ile można siedzieć samemu no nie? Rozumiem Cię doskonale,ale może lepiej posiedzieć samemu,wyjsc na spacer czy pobiegać niż jechać do nich i sluchac takich rzeczy. Albo nie wchodzcie na te tamaty a jak oni zaczna to powiedz ze nie chcesz o tym gadac.Jesli nie posluchaja to wyjdz i już.
12 930 2013-12-04 10:24:05
Ewa... Twoi rodzice Cię krzywdzą; sądzę, że od samego początku. Nie są Twoimi sprzymierzeńcami w wychodzeniu z problemów emocjonalnych. Może mam te 10 lat mniej, ale coś tam o życiu wiem. Miriam dobrze Ci radzi. Wsparcia szukaj u przyjaciół, nie u rodziców.
12 931 2013-12-04 11:18:23
Witam.
Barbarko, nie wiem ale tak czytając co piszesz,wydaje mi się,że zbyt szybko oceniasz tego kolegę mówiąc że jest na prawdę super facetem. Nie wiem,ja doświadczyłam tylu kłamstw przez lata że nie wierzę już nikomu i twierdze że by ocenić że ktoś jest super,potrzeba dużo dużo więcej czasu.Na początku wiele osób jest super a potem okazuje się że to dranie. Nie potępiam Cię,tylko boję się byś nie cierpiała znów. Twierdzę że taka znajomość pozwala wyjść z dołka o wiele szybciej,tylko spokojnie, bez zobowiązań. Nie wierzyłabym tak od razu też że on został zdradzony. Kiedyś spotkałam faceta który twierdził że wiele przeszedł że go żona zdradziła a potem okazało się ze to on zdradził a mówił tak by nie być od razu skreślony i pokazać jaki to on pokrzywdzony i bez winy. To takie moje myśli które mi przyszły. Ja żadnemu facetowi nie uwierzę już chyba. Po tyle usłyszanych kłamstwach prosto w oczy...
.
Jestem ostrożna i nie dam się już skrzywdzić, po prostu miło spędzam czas rozmawiając i pisząc
nie potrzebne mi kolejne rozczarowanie to tylko kolega,
dziękuję za troskę
a wracając do D.. ciągle nie odebrałam swoich rzeczy bo on ciągle nie ma czasu
czy on to robi złośliwie czy nie ma odwagi się ze mną spotkać po tym jak wyszło że się z kimś spotyka ?
12 932 2013-12-04 11:28:54
a wracając do D.. ciągle nie odebrałam swoich rzeczy bo on ciągle nie ma czasu
czy on to robi złośliwie czy nie ma odwagi się ze mną spotkać po tym jak wyszło że się z kimś spotyka ?
Barbarko, to chyba tchórzostwo z ich strony, jak się chce coś skończyć, to się kończy. U mnie to samo, ja na szczęście swoje rzeczy zabrałam, ale jego wciąż pozostały u mnie, pochowałam je, aby nie drażniły.
12 933 2013-12-04 11:48:02
Barbarka, u mnie nie najgorzej. Dwa razy w tygodniu mam zajęcie w Fitness klubie, świat mi się mocno zawęził, ale daję radę. Czasami mam gorsze chwilki. Raczej staram się nie roztkliwiać już teraz. Dodatkowo jeszczemąż ma teraz problemy. Nigdy nie odpuszczał sportu, nawet jak powinien z powodu poważnej kontuzji. Efekty przyszły szybko - ma bardzo poważny, kliniczny stan zapalny achillesa. Prawdopodobnie nie uniknie operacji. Żal mi go bardzo. Wiem, że ma już nową przyjaciółkę, która go będzie wspierać. Zawsze byłam to ja, ale moją pomocą raczej pogardzi. Tak więc nie pcham się. Ale żal mi go bardzo.
AKEME,
u mnie też świat przedstawia się w innej perspektywie. Zostałam w obecnym miejscu gdzie mieszkam sama, zupełnie sama. Może z czasem zacznę poznawać nowych ludzi i nawiązywać bliższe znajomości, na razie nie mam na to ochoty. Szczerze to zaczynam doceniać bycie z sobą sam na sam, chociaż jeszcze nie do końca. Idę do przodu i to mnie cieszy.
Mój M. tez ma przyjaciółkę i wiem, że walczy o nią jak o mnie na początku...no cóż jego wybór, nie będę żebrać o jego miłość, bo nie jest tego wart, skoro zdradził.
Mój M. tez ma problemy zdrowotne, ale nie jest mi go żal, niech sobie radzi i szuka oparcia u swojej nowej wybranki..
Pozdrawiam Ciebie i Małego Krzysia
12 934 2013-12-04 13:00:21
AKEME - bardzo dzielnie sobie poradzilas i nadal sobie radzisz. Mysle ze Twoje wsparcie tutaj w tym watku dla tych 'najswiezyszych' tez mialo i ma ogromne znaczenie.
Bubble - pieknie to wyzej napisalas. Wszystko swieta prawda. Napisane konkretnei rzeczowo, ale bez ogromnych emocji, to o przebaczeniu tez bardzo madrze.... Ja czuje podobnie. Walcze jeszcze sama ze soba wewnetrznie bo mam cos takiego, ze albo czuje ze jest jeszcze sporo uczucia do niego w srodku, albo, za chwile, wrecz na odwrot, czuje ze niech idzie w cholere za to co mi zrobil. Mysle ze ani jedno an idrugie podejscie nie jest dobre. Dobre jest takie, jak Ty zaprezentowalas. Pora przestac sie nad soba rozczulac, ze jak on mogl mi to zrobic i za to powinnam go nieanwidziec, zle zyczyc, cokolwiek. NIE. A no mogl jak widac to zrobic, nie zasluguje na mnie, ale z 2 strony wlasnie chcialabym potrafic jakos przebaczyc, uspokoic sie wewnetrznie. Zrobil co zrobil, zdradzal, klamal, porzucil, zostawil. TRudno. Czasu na zalobe juz bylo sporo - 8 miesiecy, bedzie pewnie jeszcze trwac i tak i tak, ale tez, postaram sie z koncem tego roku, zamknac pewne etapy w swoim zyciu. I bynajmniej rozwod nie jest mi do tego od razu potrzebny, nic ani nikt, po prostu w srodku trzeba sobie to wszystko poukladac, odpuscic.
Dzieki za tego posta Bubble. Aha i tym razem ja poprosilabym o przeslanie ksiazki o ktorej pisalas. Da rade ?:)
12 935 2013-12-04 13:59:38
Bubble, kiedyś czytałam o kryzysie wieku średniego u facetów. Przychodzi taki moment, że w strachu przed zbliżającą się 'starością' zaczynają takie numery odstawiać. Nowa, młodsza kobieta ma niby być tym świadectwem, że jeszcze dają radę. Oczywiście spłycam sprawę, bo to wszystko gdzieś na głębszym poziomie męskiego umysłu się odbywa, przy czym manifestacją tego procesu jest właśnie nowy związek z młodszą kobietą. Ale... czasami też tak bywa, że po płomiennych pierwszych miesiącach, zachłyśnięciu się nowymi smakami, przychodzi jednak też chęć np na rozmowę. Na to wszystko, co budowało dotychczasową intymność w poprzednim związku [nie erotykę]. I taki 'odmłodzony' facet chciałby pogadać... powiedzieć 'a pamiętasz 6 lat temu...' i nagle nie ma o tym z kim pogadać, nie ma komu tego sentymentu powiedzieć. I wtedy taki facet wie już kogo porzucił.
A Ty idź do przodu.