na jutro macie zadanie domowe wejsc na jakiegos czata i pogadac z kims !!! super sprawa ja powinnam juz od dawna spac ale bardzo fajnie mi sie z kims pisze ![]()
12 676 2013-11-28 00:04:27
Podobne tematy
12 677 2013-11-28 09:37:32
Hej ![]()
Ja nie mogłam pisać, miałam debiut na sali. W zeszłym tygodniu, gdy poszłam na salę podglądnąć grupę, to poprzednia instruktorka przedstawiła mnie jako teoretycznie nową prowadzącą, która przyszła zobaczyć czy da radę. To mnie zagrzało. Wczoraj wyszły purpurowe z moich zajęć. HA! I o to chodzi, żeby dać w kość. Wyglądały na zadowolone ![]()
12 678 2013-11-28 10:18:32
Hej
Ja nie mogłam pisać, miałam debiut na sali. W zeszłym tygodniu, gdy poszłam na salę podglądnąć grupę, to poprzednia instruktorka przedstawiła mnie jako teoretycznie nową prowadzącą, która przyszła zobaczyć czy da radę. To mnie zagrzało. Wczoraj wyszły purpurowe z moich zajęć. HA! I o to chodzi, żeby dać w kość. Wyglądały na zadowolone
czyli debiut udany, gratulacje, i Ty też słyszę zadowolona ;-)
12 679 2013-11-28 10:46:50
No, nieźle jest... obawiałam się, że sama będę 'zdechła', ale jednak mimo dużej ciążowej przerwy nadal jestem w lepszej formie niż przeciętne kobietki. Jak się jeszcze rozbiegam i wrócę do wspinania, albo siłowni, to będzie nieźle. Aczkolwiek, dzisiaj z rana coś mnie podgryza od środka. Wczoraj był ojciec-pan w odwiedziny. Zostawił przypadkiem swoją ulubioną czapkę... Trudno jest mi widywać go ze świadomością, że stałam się dla niego ... nawet nie wiem kim. Ani żoną, ani koleżanką, ani przyjaciółką. Byłą żoną. Zajebisty epitet, który wszystko w sobie mieści. Czasami chciałabym, by całkowicie zniknął z mojego życia. eehh, muszę wykurzyć te syfiate myśli z głowy. I wszystko przez czapkę ![]()
12 680 2013-11-28 11:04:53
witajcie
u mnie dzis jakos lepiej nie wiem czemu wstałam z nastawieniem że sie nie dam że sobie poradze z tym co czuje ....a jemu powiem nie to nie żadna strata mam nadzieje że juz z takim nastawieniem pojade i to mi zostanie jak najdluzej .... amoze to tylko chwila ...miłego dnia wszystkim
12 681 2013-11-28 11:22:39
AKEME,
rozumiem Cie doskonale. U mnie jeszcze sporo rzeczy zostało po moim M. Codziennie się o nie potykam, i to boli, bo wspomnienia powracają. Jest tego dużo, wczoraj tak sobie przeszłam i zobaczyłam ile tego jest, to nawet szans nie mam, abym to spakowała w pudła. Masa płyt, książek, ubrań....itp.
Mój psiak, chyba też tęskni, bo każdy mężczyzna idący ulicą jest potencjalnie jego panem, na kobiety tak nie reaguje... dzisiaj rano pobiegł mi za mężczyzną na rowerze.....
12 682 2013-11-28 11:52:30
Dzisiaj nie mam dobrego dnia, wszystko zaczyna mnie przygnębiać.
Znowu powraca do mnie myślenie o nim, i analizowanie dlaczego, co nie tak zrobiłam...
Boję się chyba zostać sama, z tymi wszystkimi problemami....
12 683 2013-11-28 12:46:34
Bubble, trzymaj się ramy... może mój mały sukces Tobie humoru nie poprawi, ale i tak pochwalę się, że uczestniczki wczorajszych zajęć chcą bym prowadziła więcej zajęć
Szłam tam z duszą na ramieniu, że za słabo dam po garach, a tymczasem udało mi się 'pokonać' zarówno poprzedniczkę, jak i inną dziewczynę, która miała przejąć grupę. I to po prawie roku bardzo delikatnego ruchu, typu spacery, pilates prenatalny etc. No... chociaż tyle. Bubble, nie martw się... poradzimy sobie.
12 684 2013-11-28 12:47:39
Nogi mi się ugięły. Zobaczyłam mojego M. Serce zabiło mocniej, a jednak.... Podszedł pocałował czule w policzek...
i czuje jak łzy napływają mi do oczu......
12 685 2013-11-28 13:08:39
Bubble, trzymaj się ramy... może mój mały sukces Tobie humoru nie poprawi, ale i tak pochwalę się, że uczestniczki wczorajszych zajęć chcą bym prowadziła więcej zajęć
Szłam tam z duszą na ramieniu, że za słabo dam po garach, a tymczasem udało mi się 'pokonać' zarówno poprzedniczkę, jak i inną dziewczynę, która miała przejąć grupę. I to po prawie roku bardzo delikatnego ruchu, typu spacery, pilates prenatalny etc. No... chociaż tyle. Bubble, nie martw się... poradzimy sobie.
Super, gratuluję, oj szkoda, że nie jestem bliżej, skorzystałabym z tego Twojego wycisku.
A tu samej nie chce mi się chodzić na nic, chociaż mam nie daleko, po pracy zasiadam w domu i nic nie robię....
12 686 2013-11-28 13:12:24
Dzisiaj nie mam dobrego dnia, wszystko zaczyna mnie przygnębiać.
Znowu powraca do mnie myślenie o nim, i analizowanie dlaczego, co nie tak zrobiłam...
Boję się chyba zostać sama, z tymi wszystkimi problemami....
jak ja cie rozumie u mnie dzis jakby lepiej nie wiem tak jakos wstałam z takim nastawieniem ...i mam nadzieje ze mi tak zostanie ...trzymaj sie
pozdrawiam cieplutko
12 687 2013-11-28 14:37:21
AKEME napisał/a:Bubble, trzymaj się ramy... może mój mały sukces Tobie humoru nie poprawi, ale i tak pochwalę się, że uczestniczki wczorajszych zajęć chcą bym prowadziła więcej zajęć
Szłam tam z duszą na ramieniu, że za słabo dam po garach, a tymczasem udało mi się 'pokonać' zarówno poprzedniczkę, jak i inną dziewczynę, która miała przejąć grupę. I to po prawie roku bardzo delikatnego ruchu, typu spacery, pilates prenatalny etc. No... chociaż tyle. Bubble, nie martw się... poradzimy sobie.
Super, gratuluję, oj szkoda, że nie jestem bliżej, skorzystałabym z tego Twojego wycisku.
A tu samej nie chce mi się chodzić na nic, chociaż mam nie daleko, po pracy zasiadam w domu i nic nie robię....
Bubble, może jeszcze teraz masz taką stagnację, ale uwierz mi, że to się zmieni. Będziesz chciała odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Tylko Ty jesteś teraz w stanie pokierować nim tak, by jeszcze było satysfakcjonujące. Tak będzie.
12 688 2013-11-28 14:50:51 Ostatnio edytowany przez Miiriam (2013-11-28 15:18:41)
Witam. Jestem w trakcie rozwodu.
Małżeństwem byliśmy niecałe 3 lata (bez dwóch miesięcy)
Mamy 15 miesięczną córkę.
Mąż w zeszłym roku gdy bylam w ciąży na początku ciąży, zaczal flirtować z inna kobietą. On pracuje w ośrodku fitness, także bab ma pod dostatkiem...Nastałam go jak w nocy smsuje z inną kobietą. potem dotarłam do bilingów.700smsów miesięcznie....Ledno wychodzil z domu jak się kontaktowali... Potem doszły do mnie informacje ze ma jeszcze inną. Smarkulę- uczennicę.Jest nauczycielem tez w szkole. Był nawet na dywaniku u dyrektora. Nie miałam dowodów-wypierał się. Ze studniówki wrocil mi o wpol 6 rano i mowil ze znosil naczynia - nauczyciel !! nie wierzyłam ale co miaalm dzwonić do szkoły ? Zapewnial ze już nigdy itd. itd....W lipcu odwiedzialam go z Nienacka z córką w miejscu gdzie pracuje.chował przede mną komórkę..wzielam ją i akurat przyszedł sms ze ona tez się zabujała i bylaby w stanie zostawić męża dla niego. od jakiegoś czasu podejrewalam ze cos się kroi. Non stop solarium, silownia, nabral masy, nowe ciuchy non stop, perfumy, zawsze ogolony itd...kiedyś poszlam do niego do pracy a jego jeszcze nie było.zawolali go a on w szatni z tą dziewczyną. Jak powiedzili ze zona przyszla to ona tak wyleciała biegiem stamtąd ze szok. Już cos podejrzewałam. To ona. Ma meza niecaly rok. Gdy go nastałam z tą drugą komórką ,wyzywałam na maxa a on mi powiedział tylko-no co mam ci powiedzieć....Zero jakiegoś poczucia winy. Wniosłam sprawę o rozwód. Okazalo się ze się calowali i ze się kochają...Brak słów. Jestem po pierwszej rozprawie.Chce rozwodu z jego winy bo ewidentnie jest jego wina.Ja nigdy go nie zdradziłam,nawet nie oklamalam. On dopiero pare dni przed pierwsza rozprawa obudzil się i zaczal jakos tam zabiegac o nas,o mnie i córkę...śmiech na sali. Chodzi tylko o to by nie placic na mnie alimentów. bo mowil ze gdybym ich nie chciała to da mi od reki rozwód.Okazalo się tez ze jest hazardzistą i ma ponad 30 tysięcy zl długów...przez cale malzenstwo gral w jednorękiego bandytę a ja nic nie wiedziałam.Dawal mi mniej pieniędzy niż naprawdę zarabial.do tego na lewo miał tez prawe druga wyplate, która przepieprzal w automaty. Gdybym się o tym dowiedziała najpierw,to nie zostawiłabym go, ale dla mnie oszustwa i kobieta inna w związku to koniec. Nie chce go znac. Ta kobieta z nim pracuje i plotki chodza ze bierze rozwod ze swoim mezem. czuje to ze oni się zejdą ze sobą. Nie interesuje mnie to. Tyle ile dla niego posiecilam...brak słów.Mial wszystko.zone dziecko,dom...tylko ze on ciagle potrzebuje adoracji ze strony innych kobiet. To z tą uczennica tez okazało się prawda bo mi teraz potwierdzil. Przez cale malzenstwo mnie oszukiwal,obmacywal inne,calowal się i nie chce myslec co jeszcze.Przed tym gdy się to wszystko wydało, coraz mniej czasu spędzał w domu. Najchętniej siedziałby non stop w pracy.wyjezdzal trzy godziny przed w przyjezdzal godz po. Pewnie przed pracą gadal sobie ze swoją kochanicą, no i druga strona ze kiedyś tez musial jezdzic grać. Mowil mi ze cale wyplaty przegrywal i szedł od razu pozyczcyc z banku by mieć co mi dac.Gdy uslyszalam tą kwotę serce mi stanęło.Wciąż stękal ze chciałby nowe auto, jak cośkolwiek kupiłam to od razu a ile to kosztowalo ! a on takie pieniądze przewalał !!! A kobiety to jego drugi nałóg. Dlugo nie mogłam dojść do siebie.niedlugo będzie pol roku od tego zajścia.on mieszka u swoich rodzicow.na rozprawie zlozyl pismo ze się wypiera wszystkiego,ze nic nie zrobil,ale miałam nagrania gdy mowil ze nie będzie przed nikim ukrywal ze to tylko jego wina itd. itd. teraz zmiękł i chce się przyznać ale zebym poszla na ugode i kasy na siebie nie chciała. Wezwalam na swiadkow jego dwie kochanice i dyrektora ze szkoły. Zniszczę Go. Dalabym mu kiedyś wszystko ale niech wie ze jak ze mną zadarł to pożałuje. Kochalam go na zabój.Nie wierzyłam plotkom,jaki on jest. Niestety sprawdzilo się.Zal mi dziecka bo do taty jedzie raz w tygodniu i wiadomo takie rozdarte. Dodam ze mam dopiero 25lat.
12 689 2013-11-28 15:34:02
Oj dziewczyny,
Ale ja mam huśtawki nastrojów! Dzis przeszłam już dołujący poranek (jak się budze sama), pozorny spokój, w miarę dobre samopoczucie, panikę - musiałam natychmiast się odezwać do siostry, a teraz złość.
Ten kawałek wprowadza w bojowy nastrój!
Może właśnie "time to make this clean decision"...
http://www.youtube.com/watch?v=Myft0EkYo2U
Zdrajców z dziwacznymi poglądami
Zabije zaraza, bo jest zaraźliwa
Wyrwij wtyczki i przejdź przez etapy (odstawienia)
Wyrzuć precz swój telewizor, teraz
Jak to do mnie pasuje...
Miiriam - trzymaj się!!
Akeme - brawo, ja na razie nie mam na nic siły ![]()
12 690 2013-11-28 15:35:37
Cześć Miriam. Nie bardzo wiem, co Ci napisać, bo z pierwszego posta nie wynika, byś była w dołku, widzę bojowy nastrój. Wojowniczki na Forum jeszcze chyba nie spotkałam, więc trochę pewnie pojawi się innego klimatu niż dotąd. Pozdrawiam i czekam co masz nam do powiedzenia ![]()
12 691 2013-11-28 15:43:39
Mnie mój M. dzisiaj rozwalił, pojawił sie bez uprzedzenia, podszedł pocałował, jakby nigdy nic.....
i powiedział, że wieczorem po spotkaniach podjedzie do domu......
12 692 2013-11-28 15:44:47
Boje sie troche tego spotkania, chciałam go aby ustalić szczegóły, ale sie boję mimo wszystko....trzymajcie za mnie kciuki, oby wszystko było po mojej mysli....
12 693 2013-11-28 15:46:11
Mychanka, też z początku nie miałam. Potem chwilowy zryw, potem znów opad sił, a teraz powstaję. Dobrze jest wpuścić do swojego życia przyjaciół, pisać, gdy jest źle, na każdą złą myśl wymyślić 3 dobre, zastanowić się nad dobrymi sytuacjami, które się przydarzyły. I warto rzeczywiście trochę się poruszać. Powolutku. Przyjdzie dzień, że się uśmiechniesz. Ale trzeba temu pomóc. Maksymalnie wyłapuj każdy moment gdy siły się regenerują. Wiesz, bywały dni, że właśnie miałam taki przedziwny stan - patrzyłam wstecz i nie chciało mi się płakać. Paradoksalnie, fakt że zostałam samotną matką dawał mi takie dziwaczne poczucie siły. Czułam żal, nadal czuję lęk, niepokój o przyszłość nie zniknął. Ale nie wyciska to łez. Czasami tak, ale na krótko. Nie do końca rozpoznaję samą siebie.
12 694 2013-11-28 15:51:55
Bubble, jestem z Tobą myślami. Ach, trochę poczułam zazdrość jak napisałaś o tym pocałunku, bo jeszczemąż zasadniczo teraz utrzymuje dystans. Czasami przy pożegnaniu całuje mnie w czoło. No... takie tam sentymenty. Niczego sobie ie wyobrażam. Ty się tylko trzymaj i nie zmięknij przypadkiem tylko dlatego, że okazał odrobinę czułości. Pamiętaj - twarde realia...
12 695 2013-11-28 16:40:05
A u mnie mam wrazenie, ze moj chcialby mnie w policzek pocalowac przy powitaniu, albo jakis gest zrobic.
Ja mowie tylko czesc i koniec. Niech sobie nie mysli!
Apropo musze sie przyzwyczaic, na razie dwa razy dziennie przychodzi do dzieci - starszy syn strasznie to wszystko przezywa - madry jest skubany, takie madre pytania zadaje.
Jak jest, to z jednej strony mam poczucie, ze tak normalnie jest (jak przeciez zawsze bylo) - troche sie uspokajam. Ale jak juz wyjdzie to sie czuje taka rozwalona, ze szok.
12 696 2013-11-28 16:55:23
a u mnie co nawet dobrze staram sie nie myslec nie szukac oczami samochodu na miescie. czekam az jasnie Pan znajdzie czas bym mogła zabrac swoje rzeczy jestem teraz na etapie złosci na niego
a humor skutecznie poprawia mi kolega poznany miesiac temu na czasie i tak sobie czasem rozmawiamy na gg
wam tez to polecam !!!
wskoczcie na czata pogadajcie z kim mozecie nawet udawac kogos innego
fajna zabawa taki flircik jestem na 100000% pewna ze kazda z was usmiesnie sie do komputera bedac na czacie
12 697 2013-11-28 17:21:21
a u mnie co nawet dobrze staram sie nie myslec nie szukac oczami samochodu na miescie. czekam az jasnie Pan znajdzie czas bym mogła zabrac swoje rzeczy jestem teraz na etapie złosci na niego
![]()
a humor skutecznie poprawia mi kolega poznany miesiac temu na czasie i tak sobie czasem rozmawiamy na gg
wam tez to polecam !!!
wskoczcie na czata pogadajcie z kim mozecie nawet udawac kogos innego
fajna zabawa taki flircik jestem na 100000% pewna ze kazda z was usmiesnie sie do komputera bedac na czacie
a co to za czat ![]()
12 698 2013-11-28 17:22:21
Boje sie troche tego spotkania, chciałam go aby ustalić szczegóły, ale sie boję mimo wszystko....trzymajcie za mnie kciuki, oby wszystko było po mojej mysli....
trzymam mocno kciuki
oby było po twojej myśli ....nie daj sie
12 699 2013-11-28 17:31:42
barbarka30 napisał/a:a u mnie co nawet dobrze staram sie nie myslec nie szukac oczami samochodu na miescie. czekam az jasnie Pan znajdzie czas bym mogła zabrac swoje rzeczy jestem teraz na etapie złosci na niego
![]()
a humor skutecznie poprawia mi kolega poznany miesiac temu na czasie i tak sobie czasem rozmawiamy na gg
wam tez to polecam !!!
wskoczcie na czata pogadajcie z kim mozecie nawet udawac kogos innego
fajna zabawa taki flircik jestem na 100000% pewna ze kazda z was usmiesnie sie do komputera bedac na czacie
a co to za czat
a ja byłam na czateria.pl tam sa różne pokoje
ale zabawa fajna hehe
12 700 2013-11-28 20:00:05
Bubble, jestem z Tobą myślami. Ach, trochę poczułam zazdrość jak napisałaś o tym pocałunku, bo jeszczemąż zasadniczo teraz utrzymuje dystans. Czasami przy pożegnaniu całuje mnie w czoło. No... takie tam sentymenty. Niczego sobie ie wyobrażam. Ty się tylko trzymaj i nie zmięknij przypadkiem tylko dlatego, że okazał odrobinę czułości. Pamiętaj - twarde realia...
Ta odrobina czułości była na pokaz.....byłam w pracy, on przyjechał i tyle...jak zwykle powiedział, że przyjedzie wieczorem to ustalimy szczegóły, niestety nie przyjechał....
Próbowałam się do niego dodzwonic, nie odbiera jak zwykle, mam juz dość tego jego tchórzostwa i dzieciniady z jego strony, jestem załamana, bo tu chodzi o moją przyszłość i nie moge sie z nim dogadać....
doradzcie mi czy mam odpuścic na jakiś czas...sama juz nie wiem co mam robić...po co on mnie tak dręczy...
12 701 2013-11-28 21:09:04
AKEME napisał/a:Bubble, jestem z Tobą myślami. Ach, trochę poczułam zazdrość jak napisałaś o tym pocałunku, bo jeszczemąż zasadniczo teraz utrzymuje dystans. Czasami przy pożegnaniu całuje mnie w czoło. No... takie tam sentymenty. Niczego sobie ie wyobrażam. Ty się tylko trzymaj i nie zmięknij przypadkiem tylko dlatego, że okazał odrobinę czułości. Pamiętaj - twarde realia...
Ta odrobina czułości była na pokaz.....byłam w pracy, on przyjechał i tyle...jak zwykle powiedział, że przyjedzie wieczorem to ustalimy szczegóły, niestety nie przyjechał....
Próbowałam się do niego dodzwonic, nie odbiera jak zwykle, mam juz dość tego jego tchórzostwa i dzieciniady z jego strony, jestem załamana, bo tu chodzi o moją przyszłość i nie moge sie z nim dogadać....doradzcie mi czy mam odpuścic na jakiś czas...sama juz nie wiem co mam robić...po co on mnie tak dręczy...
Bubble moim zdaniem powinnas postawic sprawe jasno, powiedz mu stanowczo ze musicie zalatwic wszystkie sprawy. Nie daj sie nabrac na jego czulosc, to dziwne ze tak nagle zaczal ja okazywac... On moze sobie gra, a Ty znow masz nadzieje...
Pokaz mu ze chcesz zakonczyc ten etap Twojego zycia i nie bedziesz na niego wiecznie czekac.
12 702 2013-11-28 21:10:36
Bubble, zagadaj do prawnika. Może są jakieś sposoby. A jeśli nie ma, to może z powództwa cywilnego i tak to będzie można egzekwować...? Nie wiem, nie znam się, może bzdury piszę, ale prawnik Ci doradzi. Nie czekaj. Takie granie na zwłokę to jest jednak dość podejrzane...
12 703 2013-11-28 21:16:19
Mychanka, też z początku nie miałam. Potem chwilowy zryw, potem znów opad sił, a teraz powstaję. Dobrze jest wpuścić do swojego życia przyjaciół, pisać, gdy jest źle, na każdą złą myśl wymyślić 3 dobre, zastanowić się nad dobrymi sytuacjami, które się przydarzyły. I warto rzeczywiście trochę się poruszać. Powolutku. Przyjdzie dzień, że się uśmiechniesz. Ale trzeba temu pomóc. Maksymalnie wyłapuj każdy moment gdy siły się regenerują. Wiesz, bywały dni, że właśnie miałam taki przedziwny stan - patrzyłam wstecz i nie chciało mi się płakać. Paradoksalnie, fakt że zostałam samotną matką dawał mi takie dziwaczne poczucie siły. Czułam żal, nadal czuję lęk, niepokój o przyszłość nie zniknął. Ale nie wyciska to łez. Czasami tak, ale na krótko. Nie do końca rozpoznaję samą siebie.
Akeme, mysle ze przezywamy te nasze rozstania bardzo podobnie. Ja tez powolutku zaczynam czuc w sobie sile, probuje cieszyc sie z drobnych rzeczy, takich ktore nie maja nic wspolnego z NIM. Codziennie rano jak jade do pracy podziwiam wschod slonca nad rzeka, codziennie jest inny, niesamowity. Z jednej strony czuje sie teraz bardzo samotna w miescie w ktorym mieszkam, ale czuje ze kocham to miasto. Staram sie nie myslec o przyszlosci, bo co to wlasciwie da?
Dzis bylam biegac, 40 minut i nawet sie tak bardzo nie zmeczylam, to tez dalo mi sile.
Wyjdziemy z tego, musimy...
12 704 2013-11-28 21:16:33 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-28 21:29:30)
Karteczko, fajnie ze pobiegałaś, to dobry sposób na chandrę. Dzisiaj naszło mnie, niestety, parę wspomnień i trochę się dołuję. Nie beczę, ale czuje to zranienie. Tęsknota jest jak taki ćmiący ból zęba. To już 2 miechy od wyprowadzki...
12 705 2013-11-28 21:23:04
Jak uważacie spotkanie z byłym który mnie zdradził ma jakiś sens? On strasznie napiera żeby się spotkać porozmawiać, że chciałby mnie przytulić, ja nie chce za bardzo. nie wiem do czego mu to potrzebne. Fakt on mnie zdradził, ja podjęłam decyzję o rozstaniu, on chciałby wszystko naprawić, ale dla mnie to za późno, dwa lata kłamstw i jego dziecko z naszą znajomą to dla mnie za wiele. On cierpi teraz bardziej niż ja, bardziej go to boli, ja się z tym pogodzIłam i chce iść do przodu,a on przez telefon opowiada mi jak to mu ciężko, jak pusto w mieszkaniu beze mnie, że nie może spać w nocy, przykro mi ale sam na to zapracował, ja chcę ruszyć dalej a on mi nie pozwala nie tylko tymi telefonami ale i nakłanianiem na spotkanie. jak wyjeżdzałam obiecałam mu że będziemy utrzymywać kontakt, i teraz nie chcę po prostu powiedzieć żeby te telefony się skończyły. a z drugiej strony ja przecież nic nie jestem mu winna. Tak dziwnie, zwykle po takich sytuacjach ludzie nie utrzymują ze sobą kontaktu , a on tak by chciał zebyśmy spróbowali jeszcze raz że mnie zaczyna męczyć. Powinnam mu to powiedzieć, wiem. Ale ciężko mi w końcu byliśmy ze sobą 4 lata, to że dwa w kłamstwie jakoś umyka mi czasem, nie chcę go znienawidzieć.
12 706 2013-11-28 21:28:13
Jak uważacie spotkanie z byłym który mnie zdradził ma jakiś sens? On strasznie napiera żeby się spotkać porozmawiać, że chciałby mnie przytulić, ja nie chce za bardzo. nie wiem do czego mu to potrzebne. Fakt on mnie zdradził, ja podjęłam decyzję o rozstaniu, on chciałby wszystko naprawić, ale dla mnie to za późno, dwa lata kłamstw i jego dziecko z naszą znajomą to dla mnie za wiele. On cierpi teraz bardziej niż ja, bardziej go to boli, ja się z tym pogodzIłam i chce iść do przodu,a on przez telefon opowiada mi jak to mu ciężko, jak pusto w mieszkaniu beze mnie, że nie może spać w nocy, przykro mi ale sam na to zapracował, ja chcę ruszyć dalej a on mi nie pozwala nie tylko tymi telefonami ale i nakłanianiem na spotkanie. jak wyjeżdzałam obiecałam mu że będziemy utrzymywać kontakt, i teraz nie chcę po prostu powiedzieć żeby te telefony się skończyły. a z drugiej strony ja przecież nic nie jestem mu winna. Tak dziwnie, zwykle po takich sytuacjach ludzie nie utrzymują ze sobą kontaktu , a on tak by chciał zebyśmy spróbowali jeszcze raz że mnie zaczyna męczyć. Powinnam mu to powiedzieć, wiem. Ale ciężko mi w końcu byliśmy ze sobą 4 lata, to że dwa w kłamstwie jakoś umyka mi czasem, nie chcę go znienawidzieć.
Mileniutka, rob to co czujesz. Rozumiem, zdrada bardzo boli i mysle ze ja chyba bym tego nie wybaczyla. Jesli sie z tym pogodzilas, to zakoncz ta znajomosc raz na zawsze. Wiem, ludzie sie zmieniaja, niby kazdy moze zrozumiec swoj blad i sie zmienic... Mysle natomiast ze ryzyko ze zdradzi Cie znowu jest wieksze, wiec nie pakowalabym sie w to znowu. To ze utrzymujecie ze soba kontakt nie pozwala wam rozpoczac nowego zycia, przedluzacie tylko swoje cierpienie. Jak zerwiecie kontakt, to i Ty bedziesz wolna, i moze on szybciej sie z tym pogodzi.
12 707 2013-11-28 21:28:28
Zadzwoniłam do znajomej, znajomej która jest prawnikiem. Od jego dobrej woli zależy, czy przepisze na mnie nieruchomości. Raczej zaproponowala załatwienie sprawy ugodowo, bo w sądzie to musze miec świadków, a wiecie jak to jest sąsiedzi nie za bardzo chca mieszac sie w takie sprawy, ja chyba tez bym nie chciała.
Doradziła mi aby dac jeszcze ze dwa tygodnie spokoju, odczekać, rozmawiac normalnie, nie zaogniac sytuacji.
Chyba tak zrobię, zbieram dowody, w razie co znajde jakiś świadków.....
co do mieszkania to odradzaja sprzedaż w zimie, proponuja na wiosne, obecnie zaczyna się wzrost cen, a to też ważne, bo musimy splacic kredyt i to co zostanie zainwestuję w mieszkanie... może do tego czasu jakoś sie pozbieram w sobie, bo na razie nie mam siły na przeprowadzkę....
on będzie splacał kredyt do sprzedazy, zreszta to nie jest takie łatwe z umowy kredytowej się wykręcić, a jego konto jest głowne do splaty...więc na chwile obecna sie troche uspokoiłam, do nastepnego razu....
12 708 2013-11-28 21:39:06
brawo, Bubble. moze spokój chwilowy, ale temat po części zaopiekowany. Ale rzeczywiście zbieraj dowody na wszelki wypadek. A jak samopoczucie?
12 709 2013-11-28 21:42:18
mileniutka napisał/a:Jak uważacie spotkanie z byłym który mnie zdradził ma jakiś sens? On strasznie napiera żeby się spotkać porozmawiać, że chciałby mnie przytulić, ja nie chce za bardzo. nie wiem do czego mu to potrzebne. Fakt on mnie zdradził, ja podjęłam decyzję o rozstaniu, on chciałby wszystko naprawić, ale dla mnie to za późno, dwa lata kłamstw i jego dziecko z naszą znajomą to dla mnie za wiele. On cierpi teraz bardziej niż ja, bardziej go to boli, ja się z tym pogodzIłam i chce iść do przodu,a on przez telefon opowiada mi jak to mu ciężko, jak pusto w mieszkaniu beze mnie, że nie może spać w nocy, przykro mi ale sam na to zapracował, ja chcę ruszyć dalej a on mi nie pozwala nie tylko tymi telefonami ale i nakłanianiem na spotkanie. jak wyjeżdzałam obiecałam mu że będziemy utrzymywać kontakt, i teraz nie chcę po prostu powiedzieć żeby te telefony się skończyły. a z drugiej strony ja przecież nic nie jestem mu winna. Tak dziwnie, zwykle po takich sytuacjach ludzie nie utrzymują ze sobą kontaktu , a on tak by chciał zebyśmy spróbowali jeszcze raz że mnie zaczyna męczyć. Powinnam mu to powiedzieć, wiem. Ale ciężko mi w końcu byliśmy ze sobą 4 lata, to że dwa w kłamstwie jakoś umyka mi czasem, nie chcę go znienawidzieć.
Mileniutka, rob to co czujesz. Rozumiem, zdrada bardzo boli i mysle ze ja chyba bym tego nie wybaczyla. Jesli sie z tym pogodzilas, to zakoncz ta znajomosc raz na zawsze. Wiem, ludzie sie zmieniaja, niby kazdy moze zrozumiec swoj blad i sie zmienic... Mysle natomiast ze ryzyko ze zdradzi Cie znowu jest wieksze, wiec nie pakowalabym sie w to znowu. To ze utrzymujecie ze soba kontakt nie pozwala wam rozpoczac nowego zycia, przedluzacie tylko swoje cierpienie. Jak zerwiecie kontakt, to i Ty bedziesz wolna, i moze on szybciej sie z tym pogodzi.
Moim zdaniem Karteczka ma racę. Jak nie chcesz już być z nim w związku, to zakończ to.
12 710 2013-11-28 21:49:56
cos mnie dopada smutek a było juz w miare ![]()
12 711 2013-11-28 21:58:54
Anulka, a co dzisiaj fajnego się zdarzyło u Ciebie?
12 712 2013-11-28 22:08:58
Anulka, a co dzisiaj fajnego się zdarzyło u Ciebie?
hm...szczegolnego nic jedynie ze wychowawczyni pochwaliła moja corke i powiedział ze nie ma do niej zadnych zastrzezen ....a tak poza tym to zadzwonił do mnie i tak jakby sie cieszył ze nie długo przyjade sama nie wiem, nawet prezent ma mi kupic niespodzianke oby nie pozegnalny
12 713 2013-11-28 22:16:57
brawo, Bubble. moze spokój chwilowy, ale temat po części zaopiekowany. Ale rzeczywiście zbieraj dowody na wszelki wypadek. A jak samopoczucie?
samopoczucie troche podupadlo, jednak nie jest mi obojętny, jak go dzisiaj zobaczyłam to serducho zaczęło mocniej gulgotać, jak nie dzwoni i go nie widze to w miarę daję radę, ale jak zadzwoni i go zobaczę to jest spadek formy....
a jak Mały Krzysiu sie miewa, jak Mama w podskokach wraca do domu?
12 714 2013-11-28 22:21:37
Karteczko, fajnie ze pobiegałaś, to dobry sposób na chandrę. Dzisiaj naszło mnie, niestety, parę wspomnień i trochę się dołuję. Nie beczę, ale czuje to zranienie. Tęsknota jest jak taki ćmiący ból zęba. To już 2 miechy od wyprowadzki...
Wiecie ja to się boję, że ten prawdziwy kryzys to dopiero mam przed sobą, jak własnie zabierze swoje rzeczy i zostanę kompletnie sama.....juz mi sie płacz do oczu pcha eeehh
a jak będe musiała zacząć szukac mieszkania i sie wyprowadzić to dopiero będzie dół
12 715 2013-11-28 22:22:59
samopoczucie troche podupadlo, jednak nie jest mi obojętny, jak go dzisiaj zobaczyłam to serducho zaczęło mocniej gulgotać, jak nie dzwoni i go nie widze to w miarę daję radę, ale jak zadzwoni i go zobaczę to jest spadek formy....
ehhh no wlasnie ja sie tego boje. Nie widzialam go ani razu od wyprowadzki, po prostu zniknal z mojego zycia, a ja to powoli zaczynam akceptowac. Ale w koncu przyjdzie ten dzien, ze sie gdzies tam nie niego natkne... i co wtedy? wroce do punktu wyjscia? nawet nie chce o tym myslec... Juz jak wyorbrazam sobie takie spotkanie to ciarki mi przechodza...
12 716 2013-11-28 22:25:39 Ostatnio edytowany przez Miiriam (2013-11-28 22:29:40)
Miluteńka, ja gdy w moim związku wydało się to ze mnie zdradza,wyrzuciłam go z domu i po jakims czasie,nie wiem po dwóch tygodniach zmieniłam numer komórki. Teraz kontaktuje się tylko mailowo w sprawach o córkę. Jak chce to wchodzę na maila jak nie to nie. Nie chciałam być bombardowana nie tyle z jego strony w sensie przeprosin bo tego na początku nie było,ale zebym nie chciała pieniędzy, alimentów na siebie i takie dreczenie tego typu. Mam spokój.
Akeme.Witam
ja mam taki charakter,ze mimo iż kochałam go na zabój,bylismy,tak mi się wydawalo szczesliwa rodzina,to po pierwszej szansie u mnie drugiej nie ma. Odkreslilam ten rozdzial i nie ma co rozpaczać trzeba isc dalej,to ze jesteśmy kobietami nie znaczy ze jesteśmy słabe. Z jakiej racji mam z nim być i zamyslac się co on robi, w pracy mialby być znow ze swoją kochanką? po moim trupie..musiałabym go sledzic a nie na tym zycie polega. Musze myslec logicznie,wole być sama niż uzerac się z dzieciakiem któremu baby w glowie i imprezy.nie dodałam ze miał być w knajpie z kolegami,pojechal na impreze 30km dalej....Oczywiście klamal ale się skapłam bo smierdzial dymem który znam na pamięć
Co powiedzieć....było mi trudno pierwszy miesiąc non stop ryczałam,ciagle pytanie dlaczego mi to zrobil,dlaczego ???? Ale wiecie ze nigdy nawet przez minute nie pomyslalam by do mnie wrocil. Uczucia które były swoją drogą,to ze bardzo chciałam mieć normalna rodzine,swoja droga....jakim kosztem to wszystko? ze znow za jakiś czas będę plakac? tak obiecywal rok temu i co ?? kłamca będzie klamcą i koniec. Trzeba się wystrzegać takich typow.Jak się skończy moja rozprawa to powiem mu ze jak sobie ulozy z tą kobieta która zniszczyla nasze malzenstwo,zwiazek to tak będę mu utrudniać widywanie z dzieckiem ze niech wybiera albo ona albo dziecko.Wiem ze kiedyś każdy sobie ulozy zycie ,ale nie z nią !!! nie pozwole by ona dotykala i przebywala w obecności tej baby.Nie zgodziłam się na jego propozycje ze on jednak przyzna się do winy ale mam nie chcieć kasy na siebie. Mam nagrania,swiadkow i chce go zniszczyć.psychicznie i finansowo.za dwa tygodnie rozprawa i jego dwie baby będą zeznawać. Niech je tylko tam zobaczę...Mam na niego jeszcze pare niespodzianek.oj zdziwi się zdziwi...
12 717 2013-11-28 22:28:11
Wiecie ja to się boję, że ten prawdziwy kryzys to dopiero mam przed sobą, jak własnie zabierze swoje rzeczy i zostanę kompletnie sama.....juz mi sie płacz do oczu pcha eeehh
a jak będe musiała zacząć szukac mieszkania i sie wyprowadzić to dopiero będzie dół
Bubble tez sie tego strasznie balam, a okazalo sie nie takie najgorsze. Nie patrzylam jak sie wyprowadza, wrocilam do pustego mieszkania. Pare chwil ryku, a potem obojetnosc. Szukanie nowego mieszkania tym bedziej bedzie w porzadku. To taki symbol rozpoczecia nowego etapu, pomysl, co w tym nowym mieszkaniu dobrego Cie spotka!
12 718 2013-11-28 22:30:32
Bubble, Anulka, no mnie też dzisiaj tęsknoty dopadły. Nie mam najlepszej formy. Odwiedziła mnie tesciowa i chrzestny Krzysia, Mały jak zwykle wieczorem wierzga i marudzi, bąki puszcza i się wkurza. A ja odsysam resztki pokarmu. Uszło ze mnie powietrze, gdy spojrzałam w lustro, bo zobaczyłam w nim tą porzuconą, zamiast tej, która się podnosi.
12 719 2013-11-28 22:47:56
Miriam, ostra zawodniczka z Ciebie. No ale facet zalazł Ci za skórę nieźle... ja tam nie mam potrzeby niszczyć jeszczemęża. Nie pomoże mi to w niczym, a wolę jednak, byśmy zachowali poprawne stosunki, bo jednak dobro dziecka mam na uwadze. A dodatkowo, to mój charakter jest jednak dużo łagodniejszy, nie mam potrzeby zemsty. Po prostu chciałabym przez to przejść maksymalnie godnie. Na tyle, na ile to możliwe. Ale powiem Ci, podziwiam, że tak szybko uporałaś się z żalem i zaczynasz nowy rozdział.
12 720 2013-11-28 23:02:13 Ostatnio edytowany przez Miiriam (2013-11-28 23:06:52)
Miriam, ostra zawodniczka z Ciebie. No ale facet zalazł Ci za skórę nieźle... ja tam nie mam potrzeby niszczyć jeszczemęża. Nie pomoże mi to w niczym, a wolę jednak, byśmy zachowali poprawne stosunki, bo jednak dobro dziecka mam na uwadze. A dodatkowo, to mój charakter jest jednak dużo łagodniejszy, nie mam potrzeby zemsty. Po prostu chciałabym przez to przejść maksymalnie godnie. Na tyle, na ile to możliwe. Ale powiem Ci, podziwiam, że tak szybko uporałaś się z żalem i zaczynasz nowy rozdział.
Żal mam do niego i będę mieć całe życie że zrujnował naszą rodzinę. Dla niego zrobiłam bardzo dużo.Dużó by pisać ile poświęciłam. A on....to było tylko zauroczenie które minelo.Przed slubem byliśmy ze sobą 9 miesięcy,czyli nie za długo...Widać czar prysł i nie wytrzymal w stabilizacji. Ale on myśli ze z tą wytrzyma?wątpię.Przede mną miał dziewczynę,też robił ją w bambuko i zostawil.Myslalam ze jesteśmy dla siebie stworzeni. Przed slubem wszystko pięknie a rok po slubie wydala się pierwsza akcja...Kto wie ile tego było naprawdę.
Kobiety nie dajmy się oszukiwać.Lepiej być samemu a czas leczy rany.Ja mam wyjątkowego pecha,moze kiedyś się odwróci to wszystko.Trzeba wierzyc. Nikogo nie mam jeśli o to chodzi.Chcę być sama.Mam taki uraz do facetow ze glowa boli.wiekszosc z nich tylko ładnie śpiewa a potem co...Jak któryś jest przystojniejszy to zaraz w głowie siano.
Córki nie nastawiam przeciwko ojcu,bron Boże.Choc jest malutka,ma 15miesiecy dopiero.Nie zamierzam tego robic ale nie przezyje tego ze będzie jezdzila do ojca a on może zamieszka z tą babą i jej matką i one będą moim dzieckiem się zajmować.Nie dopuszczę do tego.Zniszczył mi życie, zostawil ryse na psychice której nikt nie zamarze i nie zamierzam być Matką Teresą,bo dla mnie tez nikt nie ma litości i w zyciu mam same ciernie...
Każdy ma inny charakter.Nie czytałam waszych wątków bo nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć ale przepraszam ze to powiem.Jak widze jak kobiety się poniżają,upodlają dla chamów którzy albo zdradzili albo łaskawie nie wiedza sami czy chcą z nia być czy już nie...Kopa w du... i wyjazd jak się nie podoba. O ptawdziwą miłość nie trzeba tak walczyc,w ten sposób,ponizajac się itd...
12 721 2013-11-28 23:07:37
AKEME,
Ty jestes dla mnie przewodnikiem w tych ciężkich chwilach. Nigdy nie uwierze, że czujesz się jak kobieta porzucona. Wysportowana, młoda mama, zacznij tylko z synkiem wiosną spacerowac, to zaraz pojawi się chętny towarzyszyć Ci przystojniak.
Ja to ostatnio mówie do mojej koleżanki, że na samochodzie wywiesze biało flagę i napisze jestem wolna... hahaha, bo gdzie ja poznam kogoś, jak dookoło gdzie mieszkam każdy kojarzy że mam faceta.....
12 722 2013-11-28 23:09:14
Miriam, ta perspektywa, że jeszczemąż będzie miał inną babę i moj synek będzie miał z nią styczność też mnie dobija, ale z drugiej strony staram się myśleć, że zanim to nastąpi, ja też już będę emocjonalnie w innym miejscu... oby tak było...
12 723 2013-11-28 23:15:01
AKEME,
Ty jestes dla mnie przewodnikiem w tych ciężkich chwilach. Nigdy nie uwierze, że czujesz się jak kobieta porzucona. Wysportowana, młoda mama, zacznij tylko z synkiem wiosną spacerowac, to zaraz pojawi się chętny towarzyszyć Ci przystojniak.
Ja to ostatnio mówie do mojej koleżanki, że na samochodzie wywiesze biało flagę i napisze jestem wolna... hahaha, bo gdzie ja poznam kogoś, jak dookoło gdzie mieszkam każdy kojarzy że mam faceta.....
Dość często tak się czuję, ale staram się nie zatrzymywać na dłużej przy tej wizji. A flagę też sobie mogę powiesić, bo jednak kobieta z dzieckiem w pierwszej chwili kojarzy się jako kobieta zamężna
ALe dobra... najpierw własna psycha. Nie lubię tej perspektywy, ale tak trzeba.
12 724 2013-11-28 23:15:53
Miriam, ta perspektywa, że jeszczemąż będzie miał inną babę i moj synek będzie miał z nią styczność też mnie dobija, ale z drugiej strony staram się myśleć, że zanim to nastąpi, ja też już będę emocjonalnie w innym miejscu... oby tak było...
Tak ale mi konkretnie chodzi o nią bo to ona rozbiła naszą rodzinę. Wiedziała że jest małe dziecko !
Jeśli chodzi o inne kobiety to wiem ze kiedyś on sobie zycie ulozy i będzie z jakas i do innych nic nie mam ale tej jednej nie popuszczę.
12 725 2013-11-28 23:19:56
Miiriam,
prawisz bardzo słusznie. Nasze zachowanie do facetów, zależy jednak od kilku czunników m.in. od wychowania wyniesionego z domu, od charakteru jaki posiadamy, od silnej woli, od pewności siebie i od kilku innych. Chciałabym mieć taka siłę jak Ty i wiele innych kobiet z tego forum. Nie wiem w jakim wieku jesteś, ja mam prawie 38 lat i dla mnie spędzenie z kims 15 lat swojego życia to kawał czasu. I ciężko mi sobie nagle ułożyć życie na nowo. Nastrajaj nas pozytywnie, bo widząc jak inni sobie radzą, zapewne i my sobie uświadomimy, że damy radę. Ja na chwile obecną nie mogę powiedzieć, że jestem waleczna, raczej walcze sama z sobą, a nie przeciw niemu, pomimo wielu krzywd ktore mi wyrządził i odtrącił, nadal bardzo go kocham. Pewnie przyjdzie taki moment, że to minie, ale chyba nie szybko.
Ja nie mam woli walki przeciw niemu, nie chcę zrobić mu krzywdy, zemścić się, nic mi to nie da, tym bardziej, że jesteśmy i będziemy powiązani pracą. A jak wiesz ludzi cieszy bardzo jak innym sie cos nie udaje, więc staram sie nie pokazywać po sobie, że u mnie jest cos nie tak. Po co ma to ktoś wykorzystać.
Życze Ci powodzenia, i przelej to siłe walki na mnie, chętnie skorzystam z niej w kilku chociazby procentach.
12 726 2013-11-28 23:24:10
to niesamowite, ale na kobiecie, która zagarnęła mi mojego M. miałam ochote sie zemscić. Wiedziała o mnie, otym że staramy się o dziecko i wpieprzyła sie w nasze zycie...
ale tez wiem, ze to nie tylko jej wina, on tez chciał odejśc i odszedł.....
12 727 2013-11-28 23:26:28
Zmykam Kochani, jutro wczesna pobudka bo i korki spore, a do pracy musze dojechac na czas.
Spokojnej nocy i do usłyszenia....
12 728 2013-11-28 23:38:03
widzę, że nie tylko ja miałam dziś ciężki dzień...ehhh....
12 729 2013-11-28 23:45:46
Dziękuje Wam za rady, i chociaż wiem że macie racje to nie zmienia faktu jakie to ciężkie. Akurat z mojej strony jestem pewna, że już nie chce próbować, też wiele poświeciłam dla tego związku a dostałam w zamian kopa, więc nie mam ani chęci ani odwagi próbwać raz jeszcze i ryzykować straty kolejnych lat. Ale czasem martwię się jak on sobie będzie radził i w ogóle,nie chcialabym tak kompletnie zrywać teog kontaktu, ale może bardziej ograniczyc. oj sama już nie wiem czasem.
Tak jak Bubble13 miałam ochotę się zemscic, ta kobieta wiedziała zę jesteśmy razem znała mnie i jego, ba razem pracowałyśmy i było między nami ok, wiedziała ile poświeciłam dla niego, a mimo wszystko to zrobiła... Póki co zemsta mi przeszła, choć mam nadzieję kiedyś z nią porozmawiać.
12 730 2013-11-29 00:51:00
Dziękuje Wam za rady, i chociaż wiem że macie racje to nie zmienia faktu jakie to ciężkie. Akurat z mojej strony jestem pewna, że już nie chce próbować, też wiele poświeciłam dla tego związku a dostałam w zamian kopa, więc nie mam ani chęci ani odwagi próbwać raz jeszcze i ryzykować straty kolejnych lat. Ale czasem martwię się jak on sobie będzie radził i w ogóle,nie chcialabym tak kompletnie zrywać teog kontaktu, ale może bardziej ograniczyc. oj sama już nie wiem czasem.
Tak jak Bubble13 miałam ochotę się zemscic, ta kobieta wiedziała zę jesteśmy razem znała mnie i jego, ba razem pracowałyśmy i było między nami ok, wiedziała ile poświeciłam dla niego, a mimo wszystko to zrobiła... Póki co zemsta mi przeszła, choć mam nadzieję kiedyś z nią porozmawiać.
Tak z ciekawości.
Czemu właściwie pretensje masz do 'znajomej' a nie 'byłego' ? Tak jak przeczytałem Twoje wiadomości, zastanawiałaś się czy spotkania z nim mają sens, mówiłaś, że chciałabyś ruszyć dalej. Ale ja widzę pewne 'ale'.
Znajoma nie miała wobec Ciebie żadnych zobowiązań, fakt, że 'uwodzenie' zajętego faceta uważam za cios poniżej pasa, ale nie była to Twoja przyjaciółka czy ktoś bliski. Z kolei jeżeli facet deklaruje chęć bycia z Tobą, to w większości przypadków, jest niepisana zasada wierności. Reasumując to on miał zobowiązania wobec Ciebie a nie ona i to, że poleciał za nią uważam za jego winę, nie jej.
Dlatego kolejne pytanie które mi sie rodzi - czy trochę nie usprawiedliwiasz swojego byłego bo nie do końca chcesz iść dalej ?
12 731 2013-11-29 03:05:39 Ostatnio edytowany przez Miiriam (2013-11-29 03:08:22)
Bubble13 Mam 25 lat i byliśmy ze sobą tylko 3 lata malzenstwem
niestety tylko 3. Pewnie to działa na moją korzyść,choc pewnie to sprawa charakteru. Nie mowie ze nic nie czuje,to niemożliwe. Mam chwile gdy chce się płakać,smutno mi gdy widze malzenstwa spacerujące razem itd.Ja aktualnie nie pracuje,wychowuje corke i non stop siedze w domu,co tez nie daje tak zapomnieć.On pracuje miedzy ludzmi,on zawinil, on zna cala prawde jak było.Jest mu latwiej,mnie drecza myśli ile ich naprawdę było,jak i kiedy mnie klamal,co robil naprawdę itd. Wiem ze to nic nie da,ale zylam z oszustem trzy lata i potrzeba czasu by to minęło. Widze na necie fotki z miejsca gdzie pracują,sa robione roznego typu imprezy a oni ciagle obok siebie,mimo ze ona tez ma meza.Doszly mnie sluchy ze ona się tez rozwodzi.Moze maz chce się przyznać żeby zrobioc to szybko,nasz rozwod i żeby tamta mogla wnieść swój pozew.Nie wiem.Boli mnie toze kompletnie się o nas nie staral,bylo w stylu aha wydalo się,trudno,nara.wzial rzeczy i pojechal.Spotykalismy się ile razy w wakacje,zeby mala widywał i nigdy nie mowil ze chciałby wrocic ze zle zrobil itd.Dopiero tydzień przed procesem...Wtedy to mogl się pocalowac gdzies.Mysli ze tydzień się postara i to marnie starał i ja polece jak piesek? ito było w stylu-nie wyobrAazam sobie dalszego zycia,u moich starych nie idzie wyrobić.Znow chodzilo mu tylko o siebie.Pewnie starzy nie daja mu zyc ze zniszczyl nasze malzenstwo.lubili mnie.Brak slow na takich palantow
Mileniutka,ja tez mam dziwne wrazenie,bo chcąc isc dalej,musisz się od tego odciąć.Nie wiem jak wyobrazasz sobie nie zrywanie kontaktu.To będzie caly czas bolec.
12 732 2013-11-29 08:10:25
AKEME napisał/a:Miriam, ta perspektywa, że jeszczemąż będzie miał inną babę i moj synek będzie miał z nią styczność też mnie dobija, ale z drugiej strony staram się myśleć, że zanim to nastąpi, ja też już będę emocjonalnie w innym miejscu... oby tak było...
Tak ale mi konkretnie chodzi o nią bo to ona rozbiła naszą rodzinę. Wiedziała że jest małe dziecko !
Jeśli chodzi o inne kobiety to wiem ze kiedyś on sobie zycie ulozy i będzie z jakas i do innych nic nie mam ale tej jednej nie popuszczę.
aaa, tak tak. No mi w zasadzie też chodzi o tę konkretną, która wiedziała że jestem w końcówce ciązy i w momencie gdy kończył się dla niego stary świat zaczęła mu podsuwać atrakcje sportowe. To tak jakby narkomanowi pokazać stół zastawiony dragami. I poleciał na to... (możesz nie znać tej części - jeszczmąż jest chorobliwie uzależniony od sportu).
12 733 2013-11-29 08:57:23
A mój M. do mnie wczoraj zadzwonił, późnym wieczorem. Pomyślałam, znowu coś potrzebuje przeze mnie załatwić. Rozmawialiśmy długo i o dziwo spokojnie, miałam nieodparta chęć zapytania go o pewne sprawy, ale w myślach czuwała nade mną AKEME, i Twoje słowa.
Rozmawialiśmy o wszystkim tylko nie o naszych wspólnych sprawach, i ciesze się , że emocje trzymałam na wodzy.
Odczekam, czas pokaże, zbliżają się święta może sumienie go ruszy i pozałatwia sprawy.
Miłego dnia,
ja dzisiaj uderzam na kolacje do znajomych ......
12 734 2013-11-29 09:35:48
witajcie wszysstkie
u mnie dzis kiepsko, dobrze ze mam troche bardziej zabiegany dzien bo rozkleiłabym sie na maksa , juz siedze i łzy mi płyną, jutro wyjezdzam ale po wczorajszej rozmowie a własciwie koncowce moja nadzieja gaśnie coraz bardziej ....muszę sie z tym pogodzic już nie bede o niego walczyc nie mam siły on wie co do niego czuje i jak bardzo mi zalezy, i byc moze dla tego tak sie zachowuje sama nie wiem, ale wiem ze juz na to nie pozwole musze sie podniesc bo nie mam wyjscia wczoraj mu wysłałam piosenke płakał a ja z nim i co mi z tego jak widzę ze on mnie już nie kocha a może nigdy nie kochał http://www.youtube.com/watch?v=JWHa0MbfmzI trzymam dziewczyny za was wszystkie mocne kciuki
oby u Was było lepiej
12 735 2013-11-29 09:40:37
też czasami mam ochote na małą zemstę ...tylko po co ![]()
12 736 2013-11-29 10:28:25
Dlaczego mam żal do niej, bo znałyśmy się, pracowałyśmy razem, myślałam ze się szanujemy, ja bym czegoś takiego koleżance z pracy nie zrobiła. nawet gdyby jej facet do mnie świrował to prędzej by dostał w twarz, poza tym z tego co mi wiadomo to w sumie ona sama do niego wypisywała i namawiała na spotkania. Nie piszę o pretensjach do niego, bo to już przemyślałam. Żal do niego i tak mam, po prostu popatrzyłam na tą drugą stronę. Nie rozumiem po prostu jak koleżanka koleżance coś takiego, znała nas jako parę, i osobno, wiedziała sporo o naszym związku.
Jestem pewna, że już z nim nie chcę być, ale oczywiście że jest ale, byliśmy ze sobą 4 lata, 3 mieszkaliśmy, mimo tego złego ciężko tak po prostu wymazać i zapomnieć. On ma bardzo wiele żalu do siebie, uważa to za najwiekszy błąd, ja nie uważam żeby był potworem był dla mnie dobry, kochał mnie i dlatego nie chce tak zrywać tego kontaktu. chce żeby zrozumiał że to nie koniec świata, że będzie z kimś innym, i że dostał nauczkę na przyszłość.
12 737 2013-11-29 10:50:36
Anulka12,
nie wiem co usłyszałaś, ale ja chyba bym nie pojechała, skoro sama wyczuwasz, że coś jest nie tak.
Chociaż z drugiej strony, nie pojedziesz i będziesz dalej żyła nadzieją, to może rzeczywiście lepiej pojechać załatwić sprawę albo w lewo, albo w prawo i wrócić i zacząć jakoś życie.
Życzę Ci aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli.
12 738 2013-11-29 10:58:27
A ja dziś umieram..M . wyjeżdża a ja czuje się jakby mi ktoś w łeb dał..
Czemu? Przecież się rozstalismy 3 miesiące temu..bardziej rozstać się nie możemy.. ![]()
12 739 2013-11-29 11:43:39
Ohh, Kobietki, czytałam, że po rozwodzie średni czas jaki zajmuje dojście do siebie od każdej strony - emocjonalnej, finansowej, towarzyskiej - to nawet 6 lat. Mniej/więcej też pewnie może być. Niektórzy nigdy nie wychodzą z traumy. Pracownik mojego wujka zamontował zestaw rura wydechowa-gumowy wąż-samochód. Miał może ze 35 lat. Zona go ostawiła i nie poradził sobie z tym. Jeśli macie siłę tu występować, pisać, upadać i podnosić się, to pozbieracie się prędzej czy później. Zostałyśmy zdradzone w każdym możliwym wymiarze (ja jedynie nie doświadczyłam zdrady fizycznej, przynajmniej do czasu aż jeszczemąż się wyniósł). Strata dotyczy każdej dziedziny, nie tylko złamanego serca, ale też zdeptanych marzeń i planów. Trzeba czasu, by w głowie zalęgły się nowe pomysły, nowe cele. A żeby zalęgły się nowe, to najpierw musi zniknąć pamięć po starym porządku. Dlatego warto robić jak najwięcej. Jak najwięcej wychodzić do ludzi, starać się poznać nowych, spróbować innych atrakcji. Żeby powoli wyplenić stare przyzwyczajenia. Niedługo nie będziemy pamiętać, że w trzeciej szufladzie od góry on trzymał skarpetki. No chyba że w ramach tortury będziemy tę pamięć pielęgnować. Ale to przedłuży nam wychodzenie z czarnejdupy.Tak więc... mimo trudu i bólu, patrzmy przynajmniej na tu i teraz.
A tak przy okazji - jestem za bogata na dodatek mieszkaniowy. Trudno. Jak zbiednieję, to zawnioskuję znów. Za to spotkało mnie kilka miłych gestów ze strony mężczyzn w różnym wieku. Tylko jakaś babka nie przytrzymała wielkich drzwi jak szłam na pocztę. Za to jeden pan przytrzymał, drugi pomógł wnieść wózek, mimo że daję radę sama, jeszcze inny - dziadek z laską, też drzwi mi otwarł, a młody syn sąsiadki zapytał czy pomóc (nie było takiej potrzeby, ale i tak miło, że zapytał). I tak na te smętne okoliczności trzeba spojrzeć. Wielkie zło się stało, ale trzeba widzieć drobne uśmiechy losu. A jest jeszcze alternatywa. Ci nasi faceci zostają z nami i nikt nie jest w efekcie szczęśliwy tak naprawdę... Nie wiem ile jeszcze będę ryczeć po nocach... Może 6 lat, może mniej. Ale łatwiej to dźwigać koncentrując się na 'tu i teraz', bez grzebania w przeszłości.
Amen
12 740 2013-11-29 12:17:38
AKEME,
to mnie przeraziłaś, 6 lat, ja chyba uschnę...
nie no tyle to nie ma szans, musi wynieść się szybciej z mojej głowy.....
chyba się zapisze na jakiś serwis randkowy ;-)