Mój syn ma 10lat i pomimo tego że tata był z nim jakieś 8 lat ;)to zawsze on wszystko dla niego robił jakieś gry serwery konta premium i takie dziecięce pierdoły bo ja nie potrafię to syn i tak zawsze staje w mojej obronie takie słowa jak mamo bo ja cię nigdy nie zostawię dają tyle siły w życie jak nic innego nawet 10 powrotów mojego ex racja kasy bedzie brakowało i jest ważna bo trzeba jakoś żyć nikomu z nieba nie spada bynajmniej mi ,ale mi się wydaję że mój synek to raczej inaczej podziękuję mojemu ex ja mogę go oceniać jako partnera jako ojca ocenią go dzieci i mam nadzieje że sprawiedliwie.
12 546 2013-11-25 22:19:58
Podobne tematy
12 547 2013-11-25 22:22:03
Jeszcze mi się wydaję że pomimo skromnych zarobków mój syn będzie docenia że przychodzę z pracy zmeczona i jeszcze mam czas na zagranie z nim w piłkę odprowadzenia na angielski i podania apapu jak głowa boli i żadne pieniądze ojca nie będą tyle warte tak chce moje dzieci wychować
12 548 2013-11-25 22:23:47
Taka mama jak ty zrobi zrobi z tego małego dzieciątka wspaniałego człowieka i nie medale taty tylko ty i twoje łzy
12 549 2013-11-25 22:32:49
Dzięki Paula... tak trzeba myśleć... po prostu z dnia na dzień znalazłam się w rzeczywistości pełnej znaków zapytania... Ale trzeba pozytywnie myśleć.
12 550 2013-11-25 22:59:59
Gdyby nie te pozytywne myśli to u mnie kaftan by był ,ale nie mogę do szaleństwa kocham swoje dzieci
12 551 2013-11-26 08:37:49
Witam Wszystkich
Przepraszam za ciszę z mojej strony ,wszystkim czytam ,ale na tą chwilę nie mogę nic mądrego wymyslec z doradztwem ,jestem z Wami myślami a Ci faceci co zostawiają nas dla innej przyjemności będą mieli za to zaplaceni ...pieniądze nie są takie ważne ,ja potrafię żyć skromnie to on będzie sie wstydził ,w jakich warunkach my będziemy żyć wszakże jest on facetem od interesów a ja zwykła kura ....nie zbyt się tym już przejmuje ,,,chyba doroslam do tej decyzji wreszcie ,a co będzie potem kto to wie..mam nadzieję ze znajdę faceta ,ktory doceni moja wiernosc i poświęcenie ...ze pokocha mnie a ja go i moje dzieci go zaakceptują ..tego sobie życzę na 1 dzień przed rozprawą i z takim nastawieniem pójdę ....buziaki
Ps.u nas pełno śniegu ! A mały się cieszy aż podsakuje ! Miłego dnia
12 552 2013-11-26 09:15:01
Dobre rano Grupo Wsparcia. Jak nastroje... jakie sny, jakie przemyślenia. Wybieram się dzisiaj kupić strój bojowy na salę fitness. Moje dotychczasowe już są nieco zużyte. Debiut jutro... Ale czuję się zwiędnięta i zgaszona. Niby nie jest źle, ale dobrze też nie jest. Robię, bo muszę.
Dyźka, powodzenia na rozprawie.
Paola, aż strach mnie łapie, że ja nie odczuwam takiej szaleńczej miłości do dziecka. Tzn. Kocham synka, ale żeby przysłaniał mi wszystko inne, całkowicie zastąpił wszystko co dotąd było ważne, to nie mogę powiedzieć. Może coś nie tak z budowaniem więzi poszło? Może tak być przez tę gigantyczną zmianę w życiu? Ja nie byłam na tak wiele gotowa. Byłam gotowa na macierzyństwo, ale nie na samotne macierzyństwo. Wszyscy wokół mi mówią, że mam przelać wszystkie swoje uczucia na synka... ale ja tak nie umiem. Jakaś upośledzona jestem? Jak tak głębiej pomyślę, to chyba jednak do jakiegoś psychologa się wybiorę, bo mi się coraz mniej ten burdel w głowie podoba.
A inne mamy, jak Wy to przezywałyście? Byłyście 'zakochane' w swoich dzieciach? Nie miejcie wrażenia, że nic nie czuję do synka. Ja rzadko czuję takie porywy uczuć. Można powiedzieć, że miewam je. A chyba powinno być tak, że one są większość czasu???
12 553 2013-11-26 09:28:33
witam przejde do żeczy moja żona chce mnie zostawic bo ja skrzywdziłem a ja ją naprawde bardzo kocham .jestesmy blisko rozwodu i niewiem jak mugł bym nania wpłynac i ja przekonac aby mnie niezostawiła mamy dwojw dzieci i niechce tracic mojej rodziny..poswiecałem im zamało czasu i czasami przychodziłem pod wpływem alkoholu i to mnie zgubioło błagam o pomoc... grzes....
Grześ, jesteś tu jeszcze?
12 554 2013-11-26 09:37:56
Witam w ten zimny poranek oby dla wszystkich dziś było dobrym dniem .
12 555 2013-11-26 10:00:30
Dyźka, powodzenia na jutrzejszej rozprawie, aby wszystko odbyło się po Twojej myśli!!!!
AKEME, poranny ptaszku, Tobie również życzę powodzenia na zajęciach i powrotu w podskokach.
Wszystko w swoim czasie, również z tą miłością do dziecka. Ja myślę, że ona jest u Ciebie, tylko całe to zamieszanie z Twoim ex, i jak to określiłaś burdel w głowie zrobiły swoje. Jesteś cudowna kobietą, i zobaczysz nadejdzie ta chwila, że sama poczujesz, że synek to Twój największy skarb.
12 556 2013-11-26 10:02:52 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-26 10:03:57)
Witam wszystkich, lekki mróz i przybieliło wczoraj tą szarówe. Samopoczucie w normie, powoli dociera to o czym już dużo wcześniej myślałem że ten związek musiał sie rozleciec, no cóż można wiedzieć ale trzeba jeszcze samego siebie przekonać.
Miłego dnia dla wszystkich zdradzonych, porzuconych, skrzywdzonych.
12 557 2013-11-26 10:05:03
Ja dzisiaj miałam kocioł myślowy od rana, jak wstałam zaczęłam myśleć o moim M. Jadąc do pracy zadzwonił do mnie, bo oczywiście miał problem, bo to ja zawsze załatwiałam wymianę opon, a on zakochany fircyk w zalotach zapomniał sobie i zonk, śnieg spadł i sobie jegomość przypomniał i musiał zadzwonić, a jaki milutki był przy tym... nie do poznania.
Jak chce to potrafi, a jak ja potrzebuję się go o coś zapytać to nie odbiera...... niech pozna, że dla mnie to nie problem z nim rozmawiać...
12 558 2013-11-26 10:18:19
Wczoraj u mnie było okey dziś średnio jeszcze te cholerne świąteczne reklamy w tv :/porażka nie mogłam to spobię życia powywracać na wiosnę.
12 559 2013-11-26 10:45:45
u mnie dzis też średni nastrój, zaczynam miec coraz wielszego stracha przed wyjazdem ...a jak jade usłyszeć ze to koniec że nie ma szans ...zastanawiam sie czy jest az tak okrutny żeby mnie po to ściągnąć tylko ...
co do dzieci sama mam dwójke tylko moje to juz nastolatki ...nie wiem czy je kocham taka miłościa o jakiej mówicie ale wiem że wiele bym oddała by były szczęśliwe
AKEME z Tobą wszystko w porzadku tylko za duzo Ci sie zebrało róznych innych emocji ktore na chwile przysłoniły miłośc do dziecka
12 560 2013-11-26 11:10:24
no i dopadło mnie , chodze i płacze nie ma siły ![]()
12 561 2013-11-26 11:39:46
no i dopadło mnie , chodze i płacze nie ma siły
Anulka12,
co Cie dopadło, denerwujesz się spotkaniem?
12 562 2013-11-26 11:52:13
Anulka12 a ile czasu jesteście osobno jak mogę zapytać?
12 563 2013-11-26 11:54:01
anulka12 napisał/a:no i dopadło mnie , chodze i płacze nie ma siły
Anulka12,
co Cie dopadło, denerwujesz się spotkaniem?
lęk mnie dopadl ...boję sie jak diabli tego spotkania ...boje sie że powie mi że to już koniec ...nie wiem co robic zeby być silną żeby to przetrwać ....to jakas masakra, ja chodze i płacze a on moze sie świetnie bawi ![]()
12 564 2013-11-26 11:58:20
Anulka12 a ile czasu jesteście osobno jak mogę zapytać?
on jest za granicą ...a ja mam tu jeszcze ostatnia sprawe rozwodową przed sobą no i dzieci
ja nie moge tam naraze wyjechac na stałe a on nie moze tu narazie wrocic.... a pogmatwało sie okropnie przeczytaj w wątku miłośc to opisałam co sie mniej wiecej wydarzyło ![]()
12 565 2013-11-26 12:00:31
Anulka12 a ile czasu jesteście osobno jak mogę zapytać?
byłam u niego przez miesiac ale juz wtedy było nie najlepiej , wrociłam i sie posypało .... dowiedzialam sie wielu rzeczy, sam mi zreszta powiedział co robił
12 566 2013-11-26 12:03:38
Na pewno przeczytam i głowa do góry wszystko się poukłada i w sumie dodałaś mi sił troszku żę z dwójką dzieci też można coś do kogoś poczuć
12 567 2013-11-26 12:56:49 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-26 12:57:57)
Anulka, głowa do góry...Czegokolwiek się dowiesz - wyklaruje to Twoją sytuację w jedną lub drugą stronę. Tkwienie w niepewności jest najbardziej destrukcyjne, bo nie wiadomo w którą zwrócić się stronę, ratować związek, czy siebie. Inna sprawa, że my (porzucani), zwykle jesteśmy zmuszeni przyjąć takie karty, jakimi grają z nami nasi partnerzy. A tak być nie powinno... jeżeli partner podjął już decyzję, to nie warto próbować na nią wpływać. To jest niewyobrażalnie trudne, ale wymuszenie czegokolwiek na partnerze może się obrócić przeciwko, a w konsekwencji przynieść dużo więcej bólu, niż reanimowanie czegoś, co już umarło... Dopiero od chwili wyjaśnienia Waszej dalszej przyszłości będziesz mogła zacząć podejmować kroki. No chyba że przejmiesz pałeczkę i to Ty zakończysz relację, nie zatrzaskując przy tym drzwi.
12 568 2013-11-26 13:00:11
Ja mam dzisiaj wzloty i upadki myślowe. Wolałabym, aby nasze jutrzejsze uzgodnienia przebiegły korespondencyjnie, chyba nie za bardzo chcę go widzieć, bo obawiam się, że jutro po spotkaniu zaliczę znowu zgon. To leczenie ran trwa, ale za każdym razem jak nastąpi spotkanie lub telefon, na nowo ta rana się otwiera i nie może się zagoić.
Jutro ma nastąpić u mnie zabieranie jego rzeczy, ale chyba znowu ich nie zabierze, bo twierdzi, że nie zorganizuje transportu.
Nie rozumiem tego, żył w ukryciu z inną panią przez rok, a teraz opieszałość w unormowaniu tego wszystkiego mnie rozwala. Nie lepiej dla niego zabrać wszystkie rzeczy raz na zawsze i być szczęśliwym z nową rodzinką... czego on chce, dlaczego mnie dręczy, przecież jest już wolny, niech korzysta z życia i wolności, do tego dążył....
12 569 2013-11-26 13:10:44
bobble mam tą samą sytuację czekam na zabranie jego rzeczy i aż zorganizuje transport chyba wybiorę opcję że nie będzie mnie wtedy w domu bo każdy telefon sms czy spotkanie tak jak piszesz znowu otwiera rany więc chyba prawda że co z oczu to z serca
12 570 2013-11-26 13:17:21
Bubble, Paola, powiem Wam, że ja byłam w domu jak wywoził swoje rzeczy. Okropne... Pomogło mi jedynie to, że wyobraziłam sobie jak odjeżdża do obcego mieszkania i nawet tam nie będzie miał jak sobie herbaty zrobić. Żal mi się go zrobiło i z największą dbałością spakowałam mu sprzęt kuchenny. Robiłam to płacząc (teraz też chce mi się wyć...). Nie umiałam inaczej... Potem poszłam do kościoła.
12 571 2013-11-26 13:26:25
Bubble, Paola, powiem Wam, że ja byłam w domu jak wywoził swoje rzeczy. Okropne... Pomogło mi jedynie to, że wyobraziłam sobie jak odjeżdża do obcego mieszkania i nawet tam nie będzie miał jak sobie herbaty zrobić. Żal mi się go zrobiło i z największą dbałością spakowałam mu sprzęt kuchenny. Robiłam to płacząc (teraz też chce mi się wyć...). Nie umiałam inaczej... Potem poszłam do kościoła.
ja się zastanawiałam czy sama nie zacząć mu pakować rzeczy w pudła, wstawić je do garażu, będzie szybciej, a on się będzie z tym babrał i będzie to trwało i trwało... a ja chciałabym zacząć coś zmieniać, żeby było tak po mojemu i co mam zrobić czekać, czy zacząć go pakować???
12 572 2013-11-26 13:28:02
Ja się tego boję najbardziej bo jak mam wszystkie jego rzeczy to znaczy że jest nadzieja boję się że prawdziwe załamanie przyjdzie kiedy po nie przyjedzie ja mogę nie dać rady i dopiero wtedy przyjdzie prawdziwy dół więc postanowiłam że nie będzie mnie przy tym będzie bolało ale mniej po prostu tak mi się wydaje:(
12 573 2013-11-26 13:42:07
Witajcie, Jestem Justyna z Łodzi...mama cudownego synka, zona meza, ktory nie docenia tego co ma. Chetnie podzile sie swoimi przemysleniami i pomoge na tyle, na ile bede potrafila:)
12 574 2013-11-26 13:46:10
Witaj zuzia_mala ja jestem przypadkiem bez najdziejnym :(idę popracować trzymajcie się Kobitki odwiedzę was wieczorkiem <cmok>
12 575 2013-11-26 14:57:47
Anulka, głowa do góry...Czegokolwiek się dowiesz - wyklaruje to Twoją sytuację w jedną lub drugą stronę. Tkwienie w niepewności jest najbardziej destrukcyjne, bo nie wiadomo w którą zwrócić się stronę, ratować związek, czy siebie. Inna sprawa, że my (porzucani), zwykle jesteśmy zmuszeni przyjąć takie karty, jakimi grają z nami nasi partnerzy. A tak być nie powinno... jeżeli partner podjął już decyzję, to nie warto próbować na nią wpływać. To jest niewyobrażalnie trudne, ale wymuszenie czegokolwiek na partnerze może się obrócić przeciwko, a w konsekwencji przynieść dużo więcej bólu, niż reanimowanie czegoś, co już umarło... Dopiero od chwili wyjaśnienia Waszej dalszej przyszłości będziesz mogła zacząć podejmować kroki. No chyba że przejmiesz pałeczkę i to Ty zakończysz relację, nie zatrzaskując przy tym drzwi.
wiem że najgorsza jest ta niepewnośc, ale boje sie też że to juz koniec, jak wroce to pewnie bede wam tu smęcić i szukać pocieszenia ![]()
12 576 2013-11-26 15:44:13
Hej Zuzia... brzmisz jakby weselej niż my. W jakim wieku synek...
12 577 2013-11-26 15:52:03
Bubble, tak mi radzili bracia. spakować jego rzeczy i dać do garażu. Ale ja tak nie umiem postępować. Nie umiałabym nawet teraz. Ale wiesz, zawsze możesz tego argumentu słownego użyć - 'albo bierzesz te rzeczy, albo ja sie tym zajmę po swojemu'. A powiem Ci, ze dzisiaj posprzątałam kolejne szafki. Biurko już jest zapełnione moimi dokumentami. Wywaliłam śmieci z szuflad. Dziwne. Ani miłe uczucie, ani niemiłe.
12 578 2013-11-26 15:59:28
Bubble, tak mi radzili bracia. spakować jego rzeczy i dać do garażu. Ale ja tak nie umiem postępować. Nie umiałabym nawet teraz. Ale wiesz, zawsze możesz tego argumentu słownego użyć - 'albo bierzesz te rzeczy, albo ja sie tym zajmę po swojemu'. A powiem Ci, ze dzisiaj posprzątałam kolejne szafki. Biurko już jest zapełnione moimi dokumentami. Wywaliłam śmieci z szuflad. Dziwne. Ani miłe uczucie, ani niemiłe.
Ja się miotam strasznie, jest dzień, że mam ochotę spakować jego rzeczy i zacząć żyć dniem dzisiejszym, ale jak mam to zrobić, to siły brak. Wiem, że nie mogę się już łudzić, że powróci, ale jednak odrobina nadzieji gdzieś tam sie tli, ale nie wiem czy warto. Sama siebie przekonuję, że tak miało być, że oszukiwał od dawne, że kłamał patrząc prosto w oczy...to boli.
Wczoraj przeglądałam swój telefon i znalazłam w nim masę sms od niego sprzed kilku miesięcy, miłych, wykasowałam wszystko......
staram sie powoli robić porządki, zwłaszcza w papierach, bo i tak miałam to zrobić, ale jak natrafie na coś z nim związanego, a takich rzeczy jest mnóstwo, to ręce mi opadają i siły na sprzątanie odchodzą....
12 579 2013-11-26 16:03:19
W piątek było w porządku, w sobotę gorzej i tak z dnia na dzień boli co raz bardziej. Chodzę nerwowa, bo wiem że wrócił do Polski. Niestety, łudziłam się że napisze. Zresztą, i tak bym nie odpisała - bo po co. Pierwszy raz w życiu nie mam mu nic do powiedzenia.
W ramach terapii ścięłam i przefarbowałam włosy. A co mi tam
Pozdrawiam.
12 580 2013-11-26 16:22:15
Bubble, wiem, znam ten ból bardzo dobrze. K oprócz mnóstwa rzeczy swoich zostawił - tak po prostu porzucił na meblach - obrączkę. To dopiero był policzek... Myślę, że jeżeli do tej środy nie pokaże się u Ciebie, to mogłabyś mu zasugerować, że z garażu będzie mu się trudniej te rzeczy wywoziło. Tzn. nie chcę doradzać... ale wiesz - klin klinem. Sama bym tak nie umiała. I pewnie zarówno w moim jak i Twoim przypadku to było podyktowane strachem, że spakowanie rzeczy stałoby się tym bodźcem, który, gdyby jeszcze się wahał, skłoniłby go ostatecznie do odejścia. Powiem Ci już teraz z doświadczenia, że to doświadczenie jest cholernie trudne, ma się ochotę po prostu umrzeć i nie musieć tego przeżywać na zmianę z uczuciem, że zaraz chyba zwariujesz... ale da się je przeżyć. K odchodząc płakał. Jego łzy zadziałały na mnie trochę uspokajająco. Wiedziałam, że odchodzi, ale na swój sposób żal mu tego, co porzuca.
12 581 2013-11-26 16:28:59
hej Akeme,
brzmie weselej? moze to pozory:) staram sie myslec pozytywnie, ale na razie moje uczucia przypominaja sinusoide. raz jest ok, a zaraz laduje na dole.
moj synek skonczyl miesiac temu 2 latka:) Jest najkochansza istota na swiecie:)
12 582 2013-11-26 16:47:45
Zuza, już poczytałam Twojego posta. Oczywiście nie odpowiem na pytanie w nim zadane, ale pisałaś tam, ze jeszcze niedawno wszystko wydawało sie normalne, okazywał uczucia... miałam tak samo. Mój też nie chce tak już żyć. W moim odczuciu kobieta, z którą zaczął spędzać czas pod koniec mojej ciąży uświadomiła mu, że chce żyć inaczej. I odszedł. Nie musi tak być u Was, ale jakieś wyjaśnienia i szczerość Ci się należy, wiec nalegaj na rozmowę. dużo siły życzę...
12 583 2013-11-26 17:35:32
hej kochane
jak humorki ? u mnie różnie raz mocno trzymam sie postanowienia koniec !! a chwilami wrócccccc
eh głupota jakas żeby sie tak dreczyć chce to zakończyc wiecie jak to zrobic hehe Widziałam go dziś na miescie
pewnie czesto bede widywac musze sie jaakos uodpornic
12 584 2013-11-26 17:42:55
a co do tematu pakowania ten koszmar czeka mnie jeszcze dwa razy musze w tym tygodniu zabrać rzeczy z kuchni panicznie boje sie wejsc do tego mieszkania i przechodzic przez to raz jeszcze to bedzie okropny ból i znowu bedzie płacz wszystko wróci wszystko zacznie sie od nowa .... tak bardzo tego nie chce chciałabym miec to za soba zeby zrobił to ktos za mnie ale tak sie nie stanie
A poźniej raz jeszcze to samo jak kupie szafę i bede miec miejsce na reszte rzeczy to jest jak samookaleczanie
chyba zrobie to z zamknietymi oczami zreszta nie mam sensu i tak nic nie zobacze bo bede zapłakana ...
12 585 2013-11-26 18:02:52
u mnie raz lepiej raz gorzej ![]()
12 586 2013-11-26 18:42:44
AKEME, też mi jest ciężko to wszystko ogarnąć. Zadaje sobie non stop pytanie pakować, nie pakować, odpuścić?
Jechałam do domu z nastawieniem, że posprzątam dzisiaj w jednym pokoju, tam gdzie trzymał większość swoich rzeczy... i przyjechałam weszłam tam i odechciało mi się, chyba jeszcze poczekam.... nie jestem na siłach, wezmę się za coś innego, mniej traumatycznego....
Cieszy mnie to, że powoli sobie sama tłumaczę, że nie warto ponownie ten związek ratować, po pierwsze on nie chce, bo układa sobie już życie z nową rodzinką, a nawet gdyby, chyba bałabym się, że za kilka lat znowu będzie to samo, znowu coś nie zagra i znowu znajdzie się kolejna pocieszycielka.....
Na pewno jest lepiej z moim samopoczuciem niż na początku, ale zdaję sobie sprawę, że wiele ciężkich chwil jeszcze przede mną. Jutrzejszy dzień pokaże...wiem jedno, chcę być silna, z uśmiechem na twarzy spotkać się z nim, i być pewna siebie....
czy mi się to uda....tego nie wiem, ale mam NADZIEJĘ
12 587 2013-11-26 18:47:13
Raz lepiej, raz gorzej. Dzisiaj smutas
zakupy w mieście i wspomnienia wracają.
Rano jak do pracy jechałem w radiu usłyszałem złotą myśl Hemingway-a:
"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć."
12 588 2013-11-26 18:53:59
Raz lepiej, raz gorzej. Dzisiaj smutas
zakupy w mieście i wspomnienia wracają.
Rano jak do pracy jechałem w radiu usłyszałem złotą myśl Hemingway-a:
"Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć."
coś w tym jest, ale z tą pamięcią, to nie takie łatwe
12 589 2013-11-26 19:06:40
Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
12 590 2013-11-26 19:41:18
Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
12 591 2013-11-26 19:44:30
flogger napisał/a:Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
ja tez
http://www.youtube.com/watch?v=5eFdt6Y_34E
popłaczmy sobie ![]()
12 592 2013-11-26 19:46:00
flogger napisał/a:Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
Jak większość tutaj. Tylko czy to tak do końca by takie dobre było ?
12 593 2013-11-26 19:47:36
anulka12 napisał/a:flogger napisał/a:Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
ja tez
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=5eFdt6Y_34E
popłaczmy sobie
piosenka w sam raz ![]()
12 594 2013-11-26 19:48:52
anulka12 napisał/a:flogger napisał/a:Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
Jak większość tutaj. Tylko czy to tak do końca by takie dobre było ?
nie wiem czy byłoby dobre ale mniej by bolało ..oni chyba o nas szybko zapomnieli ![]()
12 595 2013-11-26 19:50:31
anulka12 napisał/a:flogger napisał/a:Dokładnie wyłączyć się jej nie da z natury trzeba by mieć słabą.
szkoda że nie da się wyłączyć ...tak bardzo chciałabym zapomnieć i znów sie uśmiechać
ja tez
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=5eFdt6Y_34E
popłaczmy sobie
a ja mam dla ciebie taką
http://www.youtube.com/watch?v=7aYjaTqIgW0
12 596 2013-11-26 19:53:45
a jak to leci to mówie ze moja piosenka leci
http://www.youtube.com/watch?v=bRircB2hwSU
![]()
12 597 2013-11-26 20:12:36
a jak to leci to mówie ze moja piosenka leci
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=bRircB2hwSU
ostatnio to słyszałam
fajna
12 598 2013-11-26 20:14:16
Ja z dnia na dzień tracę coraz bardziej siłę, aby stanąć na nogi...nie wiem czemu tak się dzieje, mój organizm chyba się buntuje. Mam przebłyski, że to wszystko i tak by nie miało sensu, po tych rzeczach które zrobił, staram się sobie wyobrazić jak będę spędzać święta, sama bez niego, jak wyjadę na wakacje, sama bez niego, jak pójdę na zakupy, sama bez niego, to wszystko staram się sobie uświadomić, dla własnego dobra, bo wiem, że muszę się podnieść i iść dalej, ale cholernie ciężko.
Do tego wszystkiego jeszcze ten świąteczny okres, zbliżający się wielkimi krokami... i będę ryczeć......
12 599 2013-11-26 20:15:23
Ja z dnia na dzień tracę coraz bardziej siłę, aby stanąć na nogi...nie wiem czemu tak się dzieje, mój organizm chyba się buntuje. Mam przebłyski, że to wszystko i tak by nie miało sensu, po tych rzeczach które zrobił, staram się sobie wyobrazić jak będę spędzać święta, sama bez niego, jak wyjadę na wakacje, sama bez niego, jak pójdę na zakupy, sama bez niego, to wszystko staram się sobie uświadomić, dla własnego dobra, bo wiem, że muszę się podnieść i iść dalej, ale cholernie ciężko.
Do tego wszystkiego jeszcze ten świąteczny okres, zbliżający się wielkimi krokami... i będę ryczeć......
jakbym czytała swoje mysli ![]()
12 600 2013-11-26 20:20:46
i już ryczę... a już nie płakałam przeszło tydzień....
i tak jest chyba lepiej niż na początku, bo wówczas ryczałam codziennie, a nawet cały dzień
jaki ja mam jeszcze zapas tych łez????
12 601 2013-11-26 20:20:46
zadanie domowe dla Wszystkich. 20 minut... warto...
http://www.youtube.com/watch?v=LmokzlrsH3s
12 602 2013-11-26 20:22:04
bubble13 napisał/a:Ja z dnia na dzień tracę coraz bardziej siłę, aby stanąć na nogi...nie wiem czemu tak się dzieje, mój organizm chyba się buntuje. Mam przebłyski, że to wszystko i tak by nie miało sensu, po tych rzeczach które zrobił, staram się sobie wyobrazić jak będę spędzać święta, sama bez niego, jak wyjadę na wakacje, sama bez niego, jak pójdę na zakupy, sama bez niego, to wszystko staram się sobie uświadomić, dla własnego dobra, bo wiem, że muszę się podnieść i iść dalej, ale cholernie ciężko.
Do tego wszystkiego jeszcze ten świąteczny okres, zbliżający się wielkimi krokami... i będę ryczeć......
jakbym czytała swoje mysli
mnie tez przerazaja świeta
12 603 2013-11-26 20:25:18
AKEME,
kochana kobieto, chciałaby abyś była bliżej, czuję, że wówczas nie miałabym wolnej chwili na płacz....
jeszcze troszkę sobie popłaczę i przejdzie mi, taka chwila słabości.....
12 604 2013-11-26 20:32:22
Idę z sierściuchem na spacer, przynajmniej jego mam i mnie wyciąga na przewietrzenie głowy....
jeszcze sie pojawię...
12 605 2013-11-26 20:37:09 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-26 21:05:58)
Dzięki Bubble, też tak myślę, że przy uwspólnieniu działań byłoby łatwiej nie rozklejać się za każdym razem, gdy coś się przypomina. Ależ bym Cię wykorzystała do kołysania Małego Krzysia
:) gdybyś była gdzieś bliżej. No a tak wracając do rzeczywistości - przypomnij sobie jak Barbarka miała dzień wyprowadzki. Było ciężko, a dzisiaj jest o tyle kroków dalej. I u Ciebie też tak będzie. Teraz przed Tobą jeden z trudniejszych momentów, ale jak go przetrwasz, to już będzie początek nowej drogi. Opieszałość Twojego byłego w tematach finansowych też prawdopodobnie w pewnym sensie pomoże Ci zrzucić różowe okulary, przez które jeszcze czasami na niego spoglądasz. Uświadomienie sobie tej niepięknej strony naszych byłych na początku cholernie parzy. A potem... trochę zaczyna pomagać.
12 606 2013-11-26 20:59:13
bąbelku moj i akeme zróbmy sobie zlocik ![]()
12 607 2013-11-26 21:08:39
Barbarka, bardzo chętnie... tylko że gdzie? No i co z moim synusiem...? Może tatę ściągnę na weekend i z nim posiedzi???
12 608 2013-11-26 21:18:48
mysle ze po nowym roku moge wpasc do rybnika mam tam jeszcze jedna znajoma
bo w gruniu nie mam juz wolengo weekedu ![]()
12 609 2013-11-26 21:29:50
mysle ze po nowym roku moge wpasc do rybnika mam tam jeszcze jedna znajoma
bo w gruniu nie mam juz wolengo weekedu
ale byłoby fajnie, tylko ja mam sierściucha i nie mam go z kim zostawić....musiałby jechać ze mną ;-)
12 610 2013-11-26 21:32:35
Dzięki Bubble, też tak myślę, że przy uwspólnieniu działań byłoby łatwiej nie rozklejać się za każdym razem, gdy coś się przypomina. Ależ bym Cię wykorzystała do kołysania Małego Krzysia
:) gdybyś była gdzieś bliżej. No a tak wracając do rzeczywistości - przypomnij sobie jak Barbarka miała dzień wyprowadzki. Było ciężko, a dzisiaj jest o tyle kroków dalej. I u Ciebie też tak będzie. Teraz przed Tobą jeden z trudniejszych momentów, ale jak go przetrwasz, to już będzie początek nowej drogi. Opieszałość Twojego byłego w tematach finansowych też prawdopodobnie w pewnym sensie pomoże Ci zrzucić różowe okulary, przez które jeszcze czasami na niego spoglądasz. Uświadomienie sobie tej niepięknej strony naszych byłych na początku cholernie parzy. A potem... trochę zaczyna pomagać.
Zgadzam się, musi minąć czas i na pewno minie, mam nadzieję, że jeszcze będę sie z tego śmiać, u boku jakiegoś przystojniaka hahaha, a Malego Krzysia chętnie pokołyszę. Dzisiaj własnie odezwala sie do mnie koleżanka, urodziła Julkę, taka słodka malenka istota, ja bardzo lubię dzieci....